Tryb wiązania: strict

Staramy się pokazać tylko najmocniejsze trafienia.

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:00.47 → 00:09.17] A: Dzień dobry, dobry wieczór w Teatrze Starym. Magdalena Grzebałkowska jest Państwa gościnną dzisiaj.
[00:10.89 → 00:26.33] B: Ja chciałam tylko zapytać, gdzie są moje ciocie? Dobra, bo ja mam dla Was książki, a potem się nie spotkamy, więc mogliby Państwo podać ciociom? Hania i Zosia.
[00:26.61 → 00:37.33] A: To nie był prima aprilis, proszę Państwa. Jakkolwiek byśmy... Cześć Magda, czy masz tu jeszcze jakąś rodzinę, którą byś chciała pozdrowić?
[00:37.34 → 00:38.27] B: Mam, ale nie przyszli.
[00:39.80 → 00:41.83] A: No to co, siadamy. Dzień dobry państwu.
[00:42.01 → 00:42.45] B: Dzień dobry.
[00:43.12 → 01:01.22] A: Dezorientacja. Biografia Marii Konopnickiej. Magdalena Grzebałkowska najpierw była na tropie Konopnickiej. Jak długo na tym tropie byłaś i właściwie dlaczego Konopnicka? Bo po takich nazwiskach jak Beksiński i Komeda To jest oryginalny wybór.
[01:01.78 → 01:52.28] B: Z różnych powodów. Na tropie byłam właściwie od piętnastu lat, ponieważ wiedziałam od piętnastu lat, że to jest bardzo dobry temat. Ja to czułam. Ja po czterdziestce zaczęłam ufać swojej intuicji i bardzo dobrze na tym wychodzę. I ona mi mówiła, to jest super temat. Ale ja nie chciałam tego robić, dlatego że to nie jest książka reporterska sensu stricte, ponieważ nie rozmawiam tutaj z nikim, kto by pamiętał Konopnicką. My nie wiemy, jak ona trzyma widelec, My nie wiemy, czy ona przypadkiem R nie wymawiała, albo czy na przykład nie sepleniła, albo czy miała wszystkie zęby, bo wtedy zęby to była rzadkość. Więc tego już się nie dowiemy, a to jest dla reportera bardzo ważne. No i marudziłam, mówiłam, jeździłam na spotkania autorskie, ludzie pytali, co teraz będzie pani pisać, więc ja mówiłam, że ja to Konopnickie nie napiszę, ale może ktoś napisze. No i w końcu sama to napisałam.
[01:53.39 → 01:56.25] A: Nie ma żadnych zdjęć uzębienia, Marii?
[01:56.97 → 02:01.59] B: Nie, zawsze z zamkniętą buzią zdjęcia sobie. Ona nienawidziła fotografować się w ogóle, więc...
[02:01.59 → 02:04.25] A: A pisała coś o, nie wiem, bólu zębów?
[02:04.42 → 02:07.59] B: Dulembiankę bardzo bolały zęby.
[02:07.78 → 02:23.66] A: O, bo wyszła książka, to też Państwu bardzo polecamy obok dezorientacji, wyszła książka w słowie obraz terytoria o zębach Mickiewicza i Słowackiego. Wiele można się dowiedzieć o bólach, ale też o czaszce słowackiego na przykład i tak zastanawiałem się, czy tutaj jakieś pozostałości mamy.
[02:23.76 → 02:58.86] B: Nie zostało nic pokonopnickiej, ponieważ została pochowana w grobie we Lwowie i doładowano do niej dulembiankę po paru latach, a w 1935 roku chciano dorzucić Gabrielę za Polską. Czemu? Nie mam pojęcia, ale wtedy córka Marii Konopnickiej się oburzyła i powiedziała, że w ogóle bez sensu. Konopnicka, zdaje się, nie przepadała za Zapolską, dlatego że Zapolska była aktorką. Aktorka równa się Kurtyzana, więc chyba nie szanowała jej. I pewnie tam kosteczki leżą nadal jakieś.
[03:00.21 → 03:09.62] A: Ale zanim do kosteczek przejdziemy, to zacznijmy od takich biograficznych podstaw. Gdzie i kiedy urodziła się Maria Konopnicka?
[03:09.87 → 03:16.03] B: Maria Konopnicka urodziła się 23 maja 1842 roku w Suwałkach.
[03:17.99 → 03:26.43] A: Była córką. Za deklamacje należą się brawa rzeczywiście. W jakiej rodzinie?
[03:27.36 → 05:03.43] B: urodziła się w rodzinie z ubożałego szlachcica, szlachta bez ziemi, ale herbu jastrzębiec i ojciec był prawnikiem, skończył studia prawnicze, bo nie wiem, czy państwo wiedzą, że w XIX wieku można było być adwokatem, bo się fajnie mówiło przed sądem i pozwalał sąd, albo można było być adwokatem po studiach. I to jest ten przypadek, że po studiach i on miał swoją kancelarię, tata Marii Konopnickiej, który się nazywał Józef Wasiłowski i jeszcze oprócz tego pracował w Prokuratorii Generalnej. Ja próbowałam znaleźć, bo to nie chodzi o prokuraturę i wyszło mi, że to chodzi o to, że to był jakby skarb państwa. On był reprezentantem Imperium Rosyjskiego w sporach np. o ziemię, o jakieś budynki. Mama Mgławicowa Konopnicka powiedziała, że mamę mało pamiętam, z Holastyka miała na imię, więc to jest fajne imię. Urodziła pięcioro albo sześcioro dzieci, bo nie pamiętam czy Konopnicka miała trzy siostry i jednego braciszka. Mama umarła jak Maria Konopnicka miała 12 lat i działo się to już w Kaliszu, bo oni wyjechali jak Maria miała 4 lata, wyjechali do Kalisza całą rodziną. Tam mama umarła. Więc Maria Konopicka mówiła, mamę mało pamiętam, ale nie wiadomo czy to nie był taki zabieg, bo ona bardzo się odmładzała. No i jak dwunastolatka, to już pamięta mamę, prawda? No ale jak ledwo pamięta, to pewnie jest 10 lat młodsza.
[05:04.65 → 05:12.57] A: Dość brutalna. Edukacja Marii była pełna, taka lepsza niż dziewczynki?
[05:12.57 → 10:39.61] B: Edukacja Marii to jest po prostu coś niesamowitego. Proszę Państwa, żeby się dowiedzieć, jak wyglądało życie w tym XIX wieku oraz edukacja, przejrzałam, przeczytałam od deski do deski kilka poradników, jak wychowywać dzieci ze szczególnym uwzględnieniem dziewcząt. Potworne czasy i edukacja dla dziewcząt w ogóle była niewskazana. Chodzi oczywiście o te klasy średnią, bo na przykład chłopi albo wyrobnicy w ogóle nie mówili o żadnej edukacji. Chłopcy mogli się uczyć, chłopcy mogli iść na studia, natomiast dziewczynki w czasach Marii Konopińskiej, kiedy ona się uczyła, nie było mowy, żeby studiowały kobiety. Były pensje dla dziewcząt, co pamiętamy z godziny pąsowej róży, prawda, na przykład, ale te pensje to było To była bzdura. Te pensje to było tak, uczono tam śpiewu, uczono gry na fortepianie, uczono etykiety. Po prostu produkowano przyszłe żony. Takie było zadanie pensji. Może były jakieś ambitniejsze, ale stawiamy sobie jakby na piedestale panią Hoffmanową Tańską, która jest jakby patronką polskiej edukacji, a Hoffmanowa Tańska pisała w swoim poradniku do wychowania dziewcząt, niech dziewczęta do dwunastego roku życia czytają tylko na głos książki, bo po pierwsze wtedy nie mają zdrożnych myśli, a po drugie nie przeczytają wtedy dużo. Albowiem wiedza dziewczętom jest niepotrzebna, bo od namiaru wiedzy mogą nam zwariować mózgi A jeżeli już mamy wiedzę jakąś, to nie mówmy o tym mężczyznom, bo oni są potwornie zazdrośni. I teraz na to wszystko przychodzi Maria Konopnicka, można powiedzieć, że nawet cała na biało. Dlatego, że kiedy umarła mama, Józef Wasiłowski był strasznie nietypowym człowiekiem jak na XIX wiek. Dlatego, że nie ożenił się drugi raz, kiedy zmarła matka. Potem się ożenił, jak już dzieci dorosły i wypuścił je w świat. Nie bywał na żadnych towarzyskich spotkaniach, nie chodził do kawiarni wieczorem po pracy, nic. Wracał do domu i spędzał czas z dziećmi. Jego hobby to było tłumaczenie z języka łacińskiego filozofów i poetów starożytnych i uwielbiał spędzać czas z dziećmi. pozwalał im ruszać swoje książki. Żeby dziewczynka w XIX wieku mogła wziąć książkę z półki, no to naprawdę, najpierw matka musiała przejrzeć. Nawet w Piśmie Świętym spinano szpilkami niektóre strony, które mogły być nieprzyzwoite. Ewa, Adam Goli na przykład. To trzeba spiąć. I Maria Konopnicka ma kompletną swobodę edukacji. Ona ściąga książki, ona się uczy. Ona też musiała być bardzo inteligentna sama z siebie. Z domu wynosi trzy języki, potem się uczy świetnie następnych trzech języków i tłumaczy z tych języków. Musiała być bardzo błyskotliwa i jakaś bardziej od swoich sióstr i brata, dlatego że wszyscy mieli taką samą edukację, a tylko Maria się jakby wybiła z tego rodzeństwa. Ojciec, kiedy przetłumaczy z tej łaciny, siada z niej przy kominku i czyta im po łacinie i po polsku, Znajomość łaciny u dziewczynki, u kobiety w XIX wieku to jest naprawdę... Myślę, że to jedna jedyna osoba była w całym Imperium Rosyjskim i w zaborze pruskim. Po prostu chłopcy nie bardzo łacinę umieli, a dziewczęta. Oraz czytał ojciec Mickiewicza. Oczywiście on był absolutnie religijnym człowiekiem, więc jedyne spacery, które odbywał z dziećmi, to było na cmentarz do mamy, do grobu. No i strasznie rozmodlony był, więc też oczywiście czytał Pismo Święte i czytał o naśladowaniu Chrystusa de Campi, jeśli dobrze pamiętam autora. I to było to, co, można powiedzieć, ugruntowało jakby chęć do nauki Marii Konopnickiej, pożądanie wiedzy, bo ona nigdy nie przestała się uczyć, natomiast była rok, na pensji w Warszawie. To było dokładnie po śmierci matki. Pewnie ten ojciec nie wiedział, co zrobić, więc Wandę, siostrę Marii starszą i Marię wysłał do Sakramentek, do Warszawy. To była świetna szkoła, bo sakramentki absolutnie nie naciskały tam na religię, w przeciwieństwie do innych klasztorów, bo im bardzo zależało na tym, żeby mieć bogatych klientów. Bogaty klient nie lubi, żeby jego córkę na przykład skłaniać do pójścia do klasztoru, więc one były takie dosyć umiarkowane. I to zresztą pisa Eliza Orzeszkowa, dlatego że Maria Konopnicka u sakramentek zaprzyjaźnia się z Elżbietą Pawłowską. Elżbieta Pawłowska to jest późniejsza Eliza Orzeszkowa. Elżbieta Pawłowska była jedną z najbogatszych panien na Litwie, czyli na Białorusi, czyli w Polsce. Rozumiemy te zawiłości. potem bardzo zbankrutowała przez męża, ale na początku naprawdę była najbogatsza i tam się bardzo zaprzyjaźniły, drogi im się rozeszły, a potem im się zeszły. Tylko, że potem była Eliza Orzeszkowa i Maria Konopnicka, a nie Józefa, Maria Wasiłowska i Elżbieta Pawłowska, więc trochę czasu zajęło, zanim się spotkały znowu. No i potem się już nie kończy jej nauka.
[10:40.01 → 10:42.33] A: I trochę nam czasu zajmie, zanim my się tutaj też spotkamy.
[10:42.33 → 10:45.72] B: Ja za szybko mówię chyba trochę, co? Będę mówić wolniej.
[10:45.80 → 11:24.07] A: Jeszcze nie przedstawiłem naszych tłumaczek na język migowy. Wilina Lachowska i Marta Stępniak. Brawa już. Fragmenty dezorientacji Magdaleny Grzebałkowskiej przeczyta Natalia Saharczuk i za chwilę już poprosimy o pierwszy fragment. O Orzeszkową i to jak się poznały, to już miałem zapytać, Uprzedziłaś tradycyjnie moje pytanie. Ciekawiło mnie to właśnie, jakie komponenty wiedzy, ideologii i różnych idei utworzyły młodą Marię Konopnicką.
[11:24.16 → 12:46.90] B: To jest szalenie ciekawe. Wiecie państwo, jak podchodziłam do pisania Marii Konopnickiej, tak naprawdę nic o niej nie wiedziałam. Wiedziałam, że oczywiście żyła z dulembianką, że napisała krasnoludki, od dwóch dekad trochę się przebijała ta wiedza, a to dzięki doktoratowi Lenny Manion, a to dzięki jakimś artykułom, ale cały czas miałam taki stereotyp sobie, że Konopnicka pewnie siedzi, pisze te wiersze i że na pewno jest rozmodlona i leży krzyżem w kościele, no bo przecież napisała rotę. A ja tutaj spotykam, młodą, inteligentną kobietę, która jest ziemianką w pierwszej dekadzie swojego dorosłego życia. Rodzi ośmioro dzieci, z czego dwoje umiera i cały czas chce się uczyć. Pierwszy taki punkt zapalny do jej edukacji to było znalezienie na strychu starych książek. To były książki z czasów oświecenia, więc ona już ma ten naturalizm, oświecenie, I nawet ktoś zażartował, że Virginia Woolf miała swój pokój, a Konopnicka miała swój strych. I te książki znosi, czyta, tych książek nikt nie czytał. Mąż Marii Konopnickiej nie był nieinteligentny, był po prostu zaburzony i odklejony od rzeczywistości, ale miał niesamowitą wiedzę historyczną i prawniczą, bo on był takim samozwańczym prawnikiem.
[12:47.14 → 12:48.12] A: Skąd ona go znalazła?
[12:48.45 → 14:33.73] B: Tata zesłatał. Ona go kochała na początku, mówiła, mój wąsaty anioł, pisała o nim. No i właśnie Maria Konopnicka się uczy. A to jest moment, kiedy Maria Konopnicka jest dorosła, to jest moment, kiedy wchodzi po prostu pozytywizm. Kiedy jest straszna niechęć ludzi do Powstania Styczniowego. Nikt nie mówi dobrze o Powstaniu Styczniowym. jakby chwała powstaniu styczniowemu jest nadawana od końca lat osiemdziesiątych XIX wieku. Początek to było, powstanie styczniowe było klęską totalną. Zginęło mnóstwo niepotrzebnie ludzi, przywódcy powstania co jeden to gorszy, a na początku ten Mierosławski, który w ogóle był jakimś kompletnym idiotą, a że ludzie mu wierzyli, a w to nie mogę po prostu uwierzyć. Maria Konopicka miała jeszcze osobistą niechęć do powstania, ponieważ jej brat poszedł walczyć pod Mierosławskim i zginął na samym początku powstania, bo Mierosławski wyposażył swoich żołnierzy w cepy, a naprzeciwko był oddział rosyjski, jednak uzbrojony lepiej. No więc wszyscy zginęli oprócz Mierosławskiego, który potem pojechał, żeby... Jego najbardziej interesowało to, żeby zbudować taki wóz bojowy z wozu drabiniastego i zostały chyba nawet po nim notatki. Naprawdę nie mamy szczęścia do powstań, do dowódców powstań. I wtedy pozytywizm przychodzi. To jest odpowiedź na romantyzm. Ja w ogóle uważam, że romantyzm bardzo dużo zepsuł nam Polakom w głowach. Jesteśmy tym nieszczęsnym mesjaszem narodów, my w to wierzymy i dlatego w ogóle nie możemy jakoś wyjść z tej dziury polskiej. Ale pozytywiści próbowali i pozytywiści Co?
[14:34.00 → 14:34.62] A: Tak, tak, tak.
[14:34.88 → 14:36.21] B: I pozytywiści...
[14:36.21 → 14:38.85] A: Ja w ogóle nie interweniuję.
[14:39.11 → 16:07.95] B: I pozytywiści mówią tak, piszą w gazetach swoich, dosyć tego łażenia w tych giezełkach, w mgliste poranki, łapania tam gwiazd. No to prawda jakaś aluzja do Słowackiego i Mickiewicza. Tutaj musi być praca organiczna, praca o podstaw. Znamy wszyscy jakby program ze szkoły pozytywistów. Nie uczono nas jeszcze tam może, że pozytywiści zgadzali się na to, żeby kobiety studiowały, chociaż taki Sienkiewicz mówił, no już jak muszą studiować, to niech studiują, tylko byle nie traciły na urodziu, bo nie będzie na co popatrzeć. Straszny mizogin, straszny. I pozytywiści mieli też program, żeby przyjąć do społeczeństwa asymilowanych Żydów. Ale to na bok, odskładam ten program. I Konopnicka, nie wiem w jaki sposób, ale prawdopodobnie przez gazety, zamawia gazety te pozytywistyczne z Warszawy, bo pozytywizm tak naprawdę, proszę Państwa, to była tylko Warszawa. Nawet się mówi pozytywizm warszawski. U nas w Królestwie Polskim w sensie pozytywizm to była tylko Warszawa. Więc Maria czyta bardzo dużo gazet. sprowadza pewnie prawdę Świętochowskiego i taką inną gazetę pozytywistyczną, którą już nie pamiętam tytułu, i ona to chłonie. I kiedy jedzie do Warszawy zacząć zupełnie nowe życie, to ona jest bardzo ułożoną pozytywistką. Tutaj jeszcze bardzo duże znaczenie miało to, że Maria Konopnicka nienawidziła Kościoła Katolickiego. To było bardzo zdumiewające.
[16:07.95 → 16:22.48] A: O to zapytam cię za chwilę. Skąd jej się ta breweria wzięła? Zapraszam Natalię Saharczuk z pierwszym fragmentem Dezorientacji Magdaleny Grzebałkowskiej. Teraz znowu posłuchamy Magdy.
[16:24.72 → 20:04.13] C: Kwiaty doniczkowe z parapetów mieszkania przy Frascati oddaje Jacentowej. Odprawia Teofilę. Wieloletnia służąca odchodzi z niespłaconym wekslem na kwotę 130 rubli i 67 kopiejek. Mały niebieski kałamarzyk z tuły zamierza podarować Laurze, najmłodszej córce. Pianino jej tylko pożyczy. Gdyby udało się wynająć instrument komuś pewnemu i wypłacalnemu, córka miałaby pomoc w dochodach. Zofia, najstarsza z córek, wkrótce wychodzi za mąż. Dostanie od niej gospodarskie rupiecie i większość mebli. Tadeusz, najstarszy syn, który w swoim mieszkaniu ma tylko dziurawy stołek, otrzyma szafkę. Gruchot to stary, z którego nie miałabyś pociechy i ty wielkiej", wyjaśnia Zofii w liście. Helenie, środkowej córce, nic nie zostawia. Wystarczy, że na jej nieślubne dziecko oddane pod opiekę obcej kobiecie przeznacza kilka rubli miesięcznie. Drobnym pochyłym pismem na kartce wielkości dłoni robi spis. Biurko, cztery wyplatane krzesła, kołdra, stary fotelik, konsolka machoniowa rozkładana, stolik prosty z szufladą, półeczka wyplatana stojąca, półeczki dwie drewniane wiszące, obrazek, serweta i cztery serwetki, stary dywanik, talerz drewniany, dwa kubeczki do papierosów, zapalniczka oraz stolik prosty z przedpokoju. Te rzeczy chcę zostawić na przechowanie znajomemu. Dokłada tam kilka cennych książek, wśród nich albumy Grottgera i starą baśń Kraszewskiego. Ma jeszcze tacę z frażytowskim obrzeżem, a po ojcu czerwony flakonik kryształowy do likieru i kryształową puszkę do herbaty. Też zostaną na razie we Warszawie. Kiedy tylko znajdzie nowe miejsce do życia, ściągnie wszystko do siebie i urządzi się od nowa. Z rzeczy osobistych ma pocerowaną bieliznę, kapelusz, rękawiczki, czarną suknię, paltot i stare trzewiki. Kilka złotych pierścionków, zegarek niewielkiej wartości i złota obsadka pióra. To jej cały majątek. Nadadzą się znakomicie do zastawiania w Lombardzie. W styczniu 1890 roku, po miesiącu przygotowań, 48-letnia Maria Konopnicka, poetka, wieszczka, opuszcza stolicę kraju nadwiślańskiego. Nie żałuje tego miasta, jego błota, w którym trzeba brnąć po każdym deszczu i wywołującego kaszel gęstego pyłu unoszącego się nad ulicami w suche dni. Warszawian też nie lubi. Niektórzy zowią mnie dziką, że z ludźmi obcuję niechętnie, ale cóż ja już na to poradzę, że razie mnie tak bardzo wszelka próżność, czczość konwenansów i pewna nędza duchowa, którą z niewielkim wyjątkiem wszędzie tu spotykam." Pisała w 1881 roku i do tej pory nie zmieniła zdania. Konopnicka jeszcze nie zna celu swojej podróży. Kilka tygodni wcześniej informowała Stanisława, średniego syna. Nie wiem, co się dalej ze mną stanie i czy mnie gdzieś w świat losy nie zapędzą. Na Litwę może, bo mam paszport roczny do cesarstwa. Albo gdzie. Wyjadę gdzieś dalej, żeby się o mnie tak bezpośrednio te sprawy z Heleną nie obijały. Spokoju tylko szukam do pracy. Do Warszawy nic mnie nie wiąże. Wszędzie znajdę warsztat do pisania, bylem siły miał, a potemu.
[20:05.13 → 20:15.54] A: Natalia Zacharczyk, bardzo dziękujemy. Wielkie brawa. To jeszcze ten kościół byśmy wyegzercyzmowali.
[20:15.78 → 20:49.27] B: To moje ulubione, no bo wiecie Państwo, myśleć, że ona była po prostu pierwszą, najbardziej religijną osobą w Królestwie Polskim, a się okazuje, że nie, no to jest fantastyczne. Ona wierzyła w Boga. Orzeszkowa jej to zarzucała, żeby już się pozbyła tego Chrystusa. Orzeszkowa była totalną ateistką. W ogóle Orzeszkowa to jest temat na książkę. Ja nie napiszę, ale gdyby coś z Państwa chciał. No i Maria Konopnicka miała właśnie, ja nie wiem skąd jej się wzięła ta niechęć do kościoła katolickiego, nienawiść. Podejrzewam, że być może przedawkowała religię u ojca.
[20:49.64 → 20:50.66] A: Albo u siostrzyczek.
[20:51.40 → 21:09.16] B: Nie, nie, właśnie nie, sakramentki nie. One właśnie, to Orzeszkowa pisała, że sakramentki, nie chcąc stracić klienta, naprawdę nie naciskały. Natomiast ojciec to naprawdę był przereligiowany i być może po prostu ona już miała tego dosyć. Ale co innego nie lubić kościoła katolickiego,
[21:09.50 → 21:11.50] A: a co innego... Poklęczyć sobie w kościele.
[21:11.80 → 21:12.26] B: Co mówisz?
[21:12.46 → 21:13.90] A: Poklęczyć sobie w kościele.
[21:14.02 → 22:21.91] B: Nie, poczekaj, jeszcze coś. Co innego w 1860 latach nie ochrzcić swoich dzieci, będąc ziemianką i ziemianinem w środku po prostu niczego, poduniejowym. Kiedy wszyscy są, wszyscy siebie obserwują wzajemnie, prawda? Kiedy ksiądz proboszcz przychodzi na obiady. Konopnicy nie chrzcili dzieci. Ochrzcili pierwszego Tadeusza, a potem na przykład Zofia była ochrzczona jak wychodziła za mąż po dwudziestce, Laura była ochrzczona, bo miała iść do takiego gimnazjum katolickiego i trzeba było przedstawić świadectwo chrztu. Niesamowite to jest. Zastanawiałam się skąd to w ogóle jest i myślę sobie, że ten oświeceniowy duch mógł też to zrobić, tym bardziej, że ojciec Jarosława, czyli teść Marii, Jednego swojego syna ochrzcił dopiero jak miał 13 lat, a tłumaczył się, bo się trzeba było wytłumaczyć, czemu dziecko nieochrzczone, tłumaczył się, że czekał aż dziecko dojdzie do rozumu, czyli ten oświeceniowy jakby tutaj rdzeń jest. No i Maria Konopnicka jedzie do Warszawy i od razu, na samym początku, bo ona nie chce być poetką od kwiatków i od gór i od roślin.
[22:22.27 → 22:26.20] A: A gdzie skupiła męża? Bo w tej opowieści się zgubił nam mąż.
[22:26.34 → 25:06.07] B: Mąż był, Jarosław Konopnicki, beznadziejny człowiek. Nigdy się z nim nie rozwiodła, bo jak można się było rozwieźć w XIX wieku? Prawo mówiło dokładnie, kobieta może się rozwieźć, ale musi zostawić dzieci przy mężu i już nigdy się z nimi nie widzieć. Która była taka jedna, Paulina Kuczalska-Reinschmidt, która poświęciła dobro swojego syna ponad to, żeby budować feminizm w Polsce, z Józefą Bojanowską zresztą, Ale Kuczalska-Reinschwitz mogła mieć jakby pretensje do męża, bo zaraził ją syfilisem i ona straciła oko, więc tutaj można było. Natomiast to Konopnicka w życiu by nie zostawiła sześciorga swoich dzieci, jeszcze z tym Jarosławem, który bankrutował ciągle, nie umiał zarządzać majątkami. Coraz biedniej, coraz biedniej, coraz biedniej było. I jedynym sposobem na to, żeby jakoś wyjechać od męża, nie rozwodząc się, to były tzw. nauki dzieci. Synowie dorośli i Maria mówiła, no muszę jechać z nimi do szkół. Wybrała najdalsze z możliwych, Warszawę, a przecież miała bliżej Kalisz. Łęczycę, ale wiadomo było, że ona tam, znaczy my wiemy teraz, że ona tam po prostu jechała być poetką, a te dzieci to był tylko pretekst. Też chciała je oczywiście wykształcić, ale równie dobrze mogła je wykształcić na wsi. No cóż, gdyby Maria się rozwiodła, to nie otworzyłyby się przed nią ani jedne drzwi, nie byłaby wydrukowana w żadnej gazecie. Dlatego, że rozwódka w tamtych czasach to było gorzej niż kurtyzana. Bo o rozwódkach mówiono najgorzej, że czyhają na cudzych mężów, że są niemoralne, że się źle prowadzą. Strasznie, nawet nie potraficie sobie Państwo wyobrazić, wszyscy w gazetach, głównym źródłem śmiechu były na przykład rozwódki, w tych takich śmiesznych, Gazeta Muchy na przykład. Eliza Orzeszkowa była rozwiedziona, ale ona się rozwiodła, jak już napisała Martę, bo bardzo długo trwał rozwód kościelny i ustwierdzenie nieważności, nieważny był ten ślub, I cały majątek, zresztą resztkę wydała na ten rozwód. Ale ona już była uznaną pisarką, więc już nie można było nie otworzyć przed nią drzwi. Natomiast mieszkała w Grodnie przez całe życie, bo miała tam kochanka, no orzeszkowa, miała kochanka w Grodnie. i przez 20 lat, a żona tego kochanka mieszka w domu obok i nie chciała umrzeć przez te 20 lat, a ciągle była chora, aż w końcu. No dobra, w każdym razie przed Elizą Orzeszkową też zamknięto niektóre drzwi w Grodnie. Nie przyjmowano jej na salonach.
[25:06.09 → 25:07.01] A: Czy to nie było duże miasto?
[25:07.39 → 25:38.09] B: No dokładnie, dwa salony cię nie przyjmą i już jesteś ostracyzowany. I proszę sobie wyobrazić, że dopiero jak Orzeszkowa wyszła za mąż, to dostała zaproszenie z tych domów. Serdecznie zapraszamy w nasze progi po 20 latach. No dobra. I Konopnicka dlatego się nie rozwiodła. I jeszcze było tak, że jak ta żona wyjeżdżała, to jednak mąż ułożył na te dzieci i na tę żonę. Natomiast w naszym przypadku... To było trudniej. W naszym przypadku Maria Konopnicka musiała płacić mężowi. Tak, musiała utrzymywać męża jeszcze czasami.
[25:39.18 → 25:53.06] A: Więc mamy Marię w Warszawie, co prawda fragment kończył już bytność w Warszawie, ale mamy Marię w Warszawie i Maria od razu wpada na pomysł, że chce publikować, że to jest jej przyszłość. Jak to wygląda?
[25:53.12 → 26:08.29] B: Tak, ona od razu jedzie z myślą o tym, że będzie pisać. Absolutnie uważa się za poetkę i tak jak mówię, jakby zyskała te początki sławy dzięki wierszom o górach, o lasach, o kwiatkach, o rosie, która tam się srebrzy.
[26:08.29 → 26:08.95] A: Podobały ci się?
[26:10.01 → 27:53.89] B: Nie, te nie. Chociaż ona pisała z serca. Jak ona pisała z serca, od siebie, to bardzo dobrze pisała. Jak pisała na zamówienie, to straszne kocopoły pisała. Ale sama się przyznawała, mówiła, pisze na łokcie. Czyli po prostu za dużo tego pisze. I ona przyjeżdża do Warszawy, bo Sienkiewicz ją namaścił. chyba w Gazecie Polskiej albo w Słowie. Namaścił ją pisząc, bo jej wiersz został opublikowany w Tygodniku Ilustrowanym, Sienkiewicz to czyta i pisze, ach cóż to za panna napisała, jaki wspaniały wiersz. No, i Konopnicka do końca życia już musiała udawać tę pannę, bo Sienkiewicz ją obsadził w roli panny, a ona już miała wtedy koło czterdziestki. Więc w ogóle żadną panną nie była. Ale utrzymywała się na początku z korepetycji. I to jest, proszę państwa, też wspaniałe, że można było utrzymać sześcioro dzieci i siebie w Warszawie z korepetycji. Dziś to chyba niemożliwe. Ale Konopnicka bardzo szybko zyskuje sławę. W ciągu trzech lat wspina się właściwie na wyżyny kariery. Ale Wszyscy liczą na to, że będzie pisała wiersz do kobiety. Był taki wiersz, którego ona potem strasznie nie lubiła. Właśnie o przyrodzie. A Maria Konopnicka jest pozytywistką, więc pisze też wiersze o tym, że chłopiec zamarsł pod kościołem na starówce, bo kościół drzwi nie otworzył. że robotnicy bardzo mało zarabiają pieniędzy, a to, co zarobią, to przepijają zamiast zanieść żonie, czyli taki socrealizm moim zdaniem. W ogóle uważam, że pozytywizm to był taki ideologiczny socrealizm w literaturze, że piszesz na zamówienie, piszesz pod tezę. Prawda? Tendencyjne były powieści.
[27:53.91 → 27:55.59] A: Romantycy też tendencyjnie pisali.
[27:55.61 → 27:55.95] B: Co mówisz?
[27:56.05 → 27:57.61] A: Romantycy też tendencyjnie pisali.
[27:57.61 → 27:58.73] B: No ale wiesz, nie aż tak, nie?
[27:59.29 → 28:01.61] A: Nie, to jest 1944.
[28:02.92 → 30:22.79] B: Czekaj, bo się zgubię, ale co ja mówiłam? A właśnie, ona chce pisać po coś. Ona nie chce być taką pustą poetką. I od początku, jeszcze od Bronowa, od tego jak była Ziemianką, rozmyśla nad poematem, nad dziełem, który skrytykuje kościół katolicki. Oczywiście nie mogła napisać o kościele katolicki jesteś okropny, no bo to po prostu poszłaby chyba, nie wiem, głowę by jej chyba obcięli, ale musiała jakoś zrobić aluzyjnie. Próbowała na samym samiutkim początku, jeszcze przed wyjazdem do Warszawy, ale jej taki zaprzyjaźniony z nią bardzo przyjaciel wielki i bardzo dobry redaktor Adam Pług, czyli Antoni Piętkiewicz, zresztą bardzo religijny człowiek, On powiedział jej, że to nie ma sensu, co ona mu wysłała. I pytał nawet, co pani chciała przez to powiedzieć. A ona mówi, no chciałam dowalić kościoła. Nie używała takich słów, prawda? Tylko chciałam pokazać, jaki jest kościół. On mówi, nie, to jest bez sensu. Ale ona wszystko przemyślała i w ciągu trzech lat napisała poemat z przeszłości, składający się z trzech części. Pierwsza część dotyczy Hypatii, czyli filozofki aleksandryjskiej i matematyczki, która Cieszyła się wielką sławą w przeciwieństwie do biskupa aleksandryjskiego Cyryla, który był z tego powodu niezadowolony, więc swoich wiernych nasłał na Hypatię i Hypatia została przez nich zabita zaostrzonymi muszlami ostrych, a Cyryl został potem świętym. Potem druga część poematu była o Wesaliuszu, chirurgu, który skupował kradzione ciała z cmentarzy, ponieważ Kościół wtedy nie pozwalał rozkrajać ciał, a on bardzo chciał się nauczyć anatomii i rozwijać tę wiedzę. Więc przyłapano go i tam zniszczono mu życie i to Konopnicka to opisuje. I trzecia część była o Galileuszu, który jak wiadomo musiał się wyprzeć tego, że potwierdził Kopernika z Konopnicką. Ale powiedział na samym końcu, a jednak się kręci i umarł. I ten poemat Konopnicka pisze. Nikt jej nie chce tego wydrukować, drukuje
[30:22.79 → 30:37.19] A: jej Eliza Orzeszkowa, która pisze w 1879 roku w październiku do Teodora Tomasza Jerza po lekturze. Przeczytałam, prześliczne, są to prawdziwe arcydzieła poezji, ale też zarazem i herezji.
[30:37.61 → 31:38.09] B: Tak, ona zdawała sobie sprawę, ale Orzeszkowa była bardziej niż Konopnicka. Konopnicka jeszcze jakiejś takiej trochę tam formy się trzymała, jeśli chodzi o Kościół i o wiarę, a Orzeszkowa na przykład, jak Konopnicka napisała coś o Chrystusie, tam wplotła w swój wiersz, to Orzeszkowa piszała do Mejeta, takiego swojego przyjaciela, pisała, o Boże, znowu ten Chrystus w tym wierszu, ja się strasznie boję, że ona się nawróci. Bo jeszcze bardzo tego Pietkiewicza się nie cierpiała Orzeszkowa, bo uważała, że to jest po prostu taki kabotyn Taki świętoszek. Ale Orzeszkowa drukuje Konopnickiej ten poemat. No i ten sam Sienkiewicz, który trzy lata wcześniej napisał, że o re, ty co za poetka, publikuje chyba w gazecie słowo, anonimowy felieton, nawet nie podpisany był Litwos, to był jego pseudonim. Anonimowy felieton, ale wszyscy wiedzą, że to jest Sienkiewicz, który po prostu strąca Konopnicką z piedestału. pisze, jak można było takie coś w
[31:38.09 → 31:45.09] A: ogóle... Jest, zacytuję, służę cytatem, jest w tym widoczna liberalna, nowożytna tendencja.
[31:45.57 → 31:47.93] B: Liberalność to było coś najgorszego.
[31:47.99 → 31:58.21] A: Celem wysokiej sztuki powinna być przede wszystkim piękno, a nie zaś przede wszystkim służba u jakiejś partii. Kończy to gdzieżeście dawni mistrze głębokich uczuć i plastycznych kształtów.
[31:58.77 → 33:42.66] B: To Sienkiewicz. I w związku z tym, ponieważ on był wtedy półbogiem w Warszawie. Jeszcze nie napisał swoich kocopołów. Ja jestem akurat hejterką Sienkiewicza, więc jeszcze nie napisał tych strasznych krzyżaków, co się potem musieliśmy męczyć w szkole. Boże. Albo krowadisk. Po co to w ogóle napisane? No dobra, ale państwo mogą lubić. Ja jestem po prostu Team Prus. Ale chodzi o to, że Sienkiewicz był półbogiem w Warszawie. Co powiedział, to było święte. W związku z tym ten felieton Sienkiewicza zamyka wszystkie drzwi przed Konopnicką. Pieski dochodzą inne szczekające, bo dochodzi Gazeta Przegląd Katolicki, który pisze, że w ogóle... I teraz to jest wspaniałe. Narracja. się w ogóle nie zmieniła od XIX wieku. Tak naprawdę jesteśmy tak samo mentalnie ustawieni jak wtedy. Tak samo się dzielimy, tak samo się kłócimy, tak samo się nienawidzimy, tak samo sobie pomagamy, gdy jest jakieś prawdziwe nieszczęście. I narracja językowa też została taka sama, bo ktoś w przeglądzie katolickim pisze, czy pani na pewno nie jest Rosjanką? Znamy to, nie? Czy pan nie jest Niemcem? Czy pan nie jest w ogóle Rosjanką? No i Konopnicka ma zamknięte wszystkie drzwi, nikt jej już nie chce publikować, nikt jej nie chce przyjmować na salonach, ona znowu wraca do korepetycji. No i jej przyjaciele. I jest załamana, jest załamana, naprawdę. No bo jednak taki hejt spłynął na nią, bo to różne gazety i towarzystwa i tak dalej. I tylko powiem o tym. Przyjaciele Konopnickiej, właśnie Antoni Pietkiewicz, czyli Adam Pułk i Maria Ilnicka, która była redaktorką naczelną Blusz, Gazety Bluszcz.
[33:43.60 → 33:44.84] A: Pisma Bluszcz.
[33:45.08 → 36:18.43] B: Ona była taka trochę wsteczna. Ona na przykład bardzo była pro-katolicka. To była gazeta dla kobiet, ale to nie była gazeta feministyczna, tylko to była gazeta dla kobiet, które muszą pozostać przy mężu, bo tam jest ich miejsce. Dlatego feministki, emancypantki strasznie wyśmiewały bluszcz. A Winnicka w ogóle uważała, że Konopnicka skończyła się, zanim się zaczęła. Naprawdę napisała taki wierze. W pierwszym roku jej pisania. Beznadziejnie już pisze, kiedyś lepiej. Ale oni oboje stoją po stronie Konopnickiej i wymyślają taki fortel. Potworny, ale wymyślają. Konopnicka pójdzie do kościoła Kapucynów w Warszawie, ogłosi się w Warszawie, w Towarzystwie, że tam będzie Konopnicka odbywała spowiedź powszechną, publiczną. I jak to wyglądało dokładnie, tego nie wiemy, dlatego że nie zachowały się żadne wspomnienia z tego, albo się zachowały, tylko ja nie dotarłam, ale nie dotarł też nikt jeszcze, bo to, wiecie Państwo, w Bibliotece Narodowej są jeszcze nieodczytane pamiętniki, więc to jeszcze jest dużo roboty. No i Konopnicka idzie do tego kościoła. To jest, zdaje się, koniec lipca albo początek sierpnia. Idzie do tego kościoła i Mejet, ten Leopold Mejet, adwokat i przyjaciel Elizy Orzeszkowej, przyjaciel wszystkich pisarzy, pisze do Orzeszkowej, że byłem i widziałem, jak Konopnicka strasznie płakała. Jakie to, proszę państwa, musiało być upokorzenie dla niej. Musiała jak ten Galileusz wyprzeć się tego, w co wierzy, tego, co mówi. Ja nie wiem, jak to w ogóle się odbywało technicznie, bo wtedy nie można było w kościele stać tyłem do ołtarza, prawda? Więc ona pewnie stała przodem do ołtarza. Pewnie, nie wiem, ja tak sobie tutaj pozwalam na wyobrażenie tej sceny. No i ludzie byli usatysfakcjonowani. I nagle, nisnąc nie za wątp pojawia się znowu anonimowy felieton, wszyscy wiedzą, że Sienkiewicza, w którym on pisze. Zupełnie zapomnieliśmy o tym, że parę miesięcy wcześniej Pani Rekia Konopnicka, nasza wspaniała poetka, wydała tomik poezji. A to faktycznie. Ona miała zakontraktowany UG Petnera i Wolfa, takich wydawców. Oni wydali, ale to poszło w próżnię. A tu nagle Sienkiewicz. Zapomnieliśmy napisać, że to jest genialne. Nie, Pani Konopnicka jest fantastyczną poetką. I Konopnicka wraca. wraca na piedestał i już nigdy z niego nie schodzi, jest wieszczką narodową. Tak, nie tylko romantyczni poeci, ale także Konopnicką uważano za wieszczkę. Ona też już się potem trochę uważała za wieszczkę.
[36:18.75 → 36:20.99] A: Dość szybko w to uwierzyła.
[36:20.99 → 36:24.82] B: Ale ktoś tak ciągle by mówił, wieszczu, wieszczu. To byś uwierzył.
[36:25.04 → 36:27.98] A: I po trzech latach to już napisano w twórczości.
[36:28.42 → 37:46.61] B: No tak, bo tam szukano. Ale wiecie państwo co? Ja ci tylko szybko powiem. Konopnicka miała łatwo. Konopnicka miała łatwo, dlatego że pozytywist nie miał poetów. Po prostu pozytywist miał tylko prozaików i felietonistów i publicystów. a nie miał poetów i oni czekali na tę poetę lub poetkę jak kania na dżdży. I nawet pisali w tych gazetach swoich, kiedy już hejtowali te powstanie styczniowe i już trochę ten pozytywizm zaczął tak się rozluźniać, to już nawet pisali w tych swoich gazetach, gdzie jesteście poeci, gdzie jesteście, czemu nie mamy poetów. No i Konopnicka. która naprawdę na tle tego, co pisali inni, bo w gazetach mnóstwo było wierszy, to byli albo epigoni romantyzmu, albo straszni grafomani, to naprawdę ona wypadała genialnie. Ale z drugiej strony... też się nie musiała za bardzo starać, bo nie miała konkurencji praktycznie żadnej, jak w seksmisji. To też trochę zaszkodziło Konopnickiej. Od razu uznali ją za wieszczkę, bo kogo mieli uznać? Pozytywizm potrzebował wieszczki. Myk i jest Konopnicka.
[37:46.83 → 37:52.53] A: Dlaczego ta Konopnicka nagle myk i tu wyjeżdżamy? Tak jak w fragmencie, który słyszeliśmy.
[37:52.61 → 37:53.37] B: Ale gdzie wyjeżdżamy?
[37:53.67 → 37:54.57] A: Ona wyjeżdża.
[37:55.01 → 37:57.87] B: Czemu wyjeżdża? Dobra, bo myślałam, że my gdzieś wyjeżdżamy.
[37:58.55 → 38:03.39] A: Jeszcze nie. Gdzie byłaś właśnie śladem Marii?
[38:04.13 → 38:13.05] B: Gdzie byłam śladem Marii? W Żarnowcu, gdzie miała swój dwór, który dostała od narodu jako prezent.
[38:13.33 → 38:14.77] A: A taki porządny dostała ten dwór?
[38:15.86 → 38:21.28] B: Wiesz co, naród dał tylko 12 tysięcy zebrał, więc to nie było za bardzo... Ona dopłaciła. Co mówisz?
[38:21.34 → 38:22.60] A: Dopłaciła do tego interesu.
[38:22.62 → 38:36.34] B: Nie, nie. Potem dopłacała z własnych pieniędzy na remont, bo dwór się okazał wilgotny, a stodoła się zawaliła w pierwszym roku. Na Sienkiewicza zebrali 50 tysięcy rubli. To pokazuje nierówność pensji kobiet także wtedy.
[38:36.46 → 38:38.06] A: Także w kwestii pałaców.
[38:38.26 → 39:28.47] B: Tak, w kwestii pałaców. Nierówność w kwestii pałaców. Więc dlaczego Maria Konopnicka, a gdzie jeszcze byłam? W Suwałkach byłam oczywiście, bo tam się urodziła. W Gdańsku byłam, bo tam mieszkam i ona też tam była. W Warszawie najwięcej jednak. A ostatnio byłam w Curychu. Już bo miałam na początku pomysł, że pojadę do wszystkich miejsc, w których ona była za granicą, żeby tam ducha jakby pochłonąć. Ale ona była w 64 miejscowościach. Zostało to policzone przez pracowników w Żarnowcu, Muzeum w Żarnowcu. Więc stwierdziłam, że nie będę jechać do 64 miejsc. ale byłam w zeszłym tygodniu czy dwa tygodnie w Curychu na festiwalu literackim i poszłam pod kamienicę, w której ona mieszkała. Jeśli państwo czytali książkę, to chodzi o tę kamienicę, gdzie grzyb rósł na ścianach, a ona z dolembianką smażyła faworki. I dzisiaj też się podobno ludzie skarżą na wilgoć w tej kamienicy.
[39:28.99 → 39:30.19] A: Myślałem, że na faworki.
[39:30.27 → 41:42.42] B: Nie, na faworki nie. Ale dlaczego ona wyjeżdża? Dlatego, że Helena, jej córka, która niestety cierpi na chorobę psychiczną, prawdopodobnie na chorobę afektywną dwubiegunową, którą dzisiaj można absolutnie opanować dzięki lekarstwom i terapii, a wtedy człowiek się pogrążał tylko w większe szaleństwo. I prawdopodobnie ojciec też był na to chory, Jarosław mąż Marii. To mi powiedziała pani psychiatrka, która do mnie przyszła. Ja takich diagnoz sama nie stawiam. I Helena, która Wyrwała się spod kontroli jeszcze jako nastolatka. Była podobno trudnym dzieckiem, ale po Helenie nic nie zostało. Rodzina absolutnie wymazała Helenę. Helena miała być wymazana, bo ona bardzo szkodziła jakby na wizerunek wieszczki. Więc Helena miała nieślubne dziecko. Maria Konopnicka była babcią tego nieślubnego dziecka. Nigdy go nie widziała. Łożyła na niego pieniądze. I to dziecko zmarło, jak miało rok i cztery miesiące, bo zostało oddane na wieś, na wychowanie. Więc trochę nam się to nie składa z tą taką panią od wierszyków dla dzieci. Ale to właśnie jest fajne w Konopnickiej. Helena robi coraz większe skandale. Ona miała zdiagnozowane. miała zdiagnozowaną histerię z kleptomanią. Histeria to było słowo pojemne, wszystko było histerią. Nie chcesz zjeść obiadu? Histeria. Nie chcesz wejść za mąż, za wskazanego człowieka? Historyczka. Wiedza psychiatryczna w 70-tych latach i 80-tych XIX wieku była żadna. Wtedy jeszcze Freud nie wymyślił swojej koncepcji, tylko wtedy się dopiero uczył w Paryżu hipnotyzować ludzi. Więc naprawdę była żadna wiedza, chociaż był postęp, bo na przykład w podręczniku do Hysterii pisał najsłynniejszy polski psychiatra ówczesny, który też leczył Helenę. Drogi czytelniku, chciałbym ci napisać czym jest Hysteria, ale dokładnie to nie wiem. Pisał główny psychiatra polski. Ale mówił, że mamy postęp taki, że wiemy, że na histerię cierpią też mężczyźni. Ergo, nie jest to choroba wędrującej macicy.
[41:44.33 → 41:48.17] A: I jakoś się ten postęp medycyny musiał dokonywać.
[41:48.29 → 42:10.25] B: Ale cieszmy się, że postęp medycyny nie postępował bardzo szybko, bo jeszcze półtorej dekady wcześniej, w stosunku do tej historii, którą teraz opowiadam, w Londynie poddawano obrzezaniu kobiety, które miały zdiagnozowaną histerię. I był pomysł, żeby to przenieść do Polski, ale na szczęście do kraju, bo oni Polskę nie używali. Ale na szczęście upadło to.
[42:11.06 → 42:12.88] A: A pytanie było to, dlaczego wyjeżdżała?
[42:13.10 → 44:55.36] B: Dlaczego wyjeżdżała? Bo Helena coraz bardziej się rozkręcała. Kradła, okradała ludzi. A to były takie czasy, że jak Helena Konopnicka okradła, to ja jakbym ją okradła, mogę iść do gazety i napisać. Dnia tego i tego Helena Konopnicka ukradła mi. I dwukropek. Pościel, sztućce, chochlę. Bo Helena kradła takie dziwne rzeczy. Zatrudniała się u kogoś jako nauczycielka albo wynajmowała pokój i kradła pościele, bieliznę. I siedziała w więzieniu i miała mieć proces. I Konopnicka, po pierwsze z nerwów, przez cały rok nic nie pisała, więc nie miała nawet pieniędzy na zapłacenie czynszu za Frascati, bo wynajmowała bardzo ładne mieszkanko bardzo daleko za Warszawą, czyli tam gdzie dzisiaj Sejm stoi, czyli na Frascati. I jeszcze oprócz tego, Bała się, była przekonana, że spadnie to na nią, że Towarzystwo plotkuje. Oni byli tak rozplotkowani, że to jest nasze internety i Facebook i to jest małe miki. W związku z tym, ale wyjeżdża też na złość mężowi trochę. Dlatego, że miała kontakt z tym mężem, rzadko, bo rzadko, czasami tam pojechała, czasami dzieci pojechały. I ona do niego pisze, bo już sobie nie mogła poradzić z tą Heleną. Pisze do niego Jarosławie, przyjedź, pomóż mi. A on pisze, a w czym masz problem? Nie mogę teraz przyjechać. Więc ona pisze jeszcze, Jarosław, weź się ogarnij, przyjedź. To chyba najdłuższy jej list w życiu. Zresztą bardzo dobry, bo dzięki niemu bardzo się dużo dowiedziałam. I Jarosław nie przyjeżdża. I jest tak, że według prawa karnego ówczesnego kobieta była wieczyście małoletnia, co znaczy, że kobieta musiała być zawsze pod opieką mężczyzny. Ojca, męża albo opiekuna nadanego przez rodzinę w przypadku, kiedy umiera ojciec. W związku z tym nie miała paszportu swojego, tylko była wpisywana do paszportu. Jeżeli chciała sama jechać za granicę, to paszport musiał mąż wyrazić zgodę. pieniądze, które dostała w posagu, mimo intercyzy, należały do męża oraz pieniądze, które kobieta by zarobiła ewentualnie, też będą należały do męża. W związku z tym Maria Konopnicka nie mogła reprezentować swojej córki w sądzie ani w cyrkule, czyli komisariat, gdzie ją ciągle wzywano w związku z Heleną. Miał przyjechać ojciec. Ojciec nie przyjechał, więc ktoś w cyrkule powiedział, jak nie ma ojca, to i matka będzie dobra. I ona powiedziała, o nie, to matki też nie ma. Spakowała się, z Dulembianką się umówiły, że się spotykają u syna Marii Konopnickiej na Wigilię i 1891 roku. I tak zaczyna się tułaczka Marii Konopnickiej po Europie.
[44:56.00 → 44:57.96] A: Marii Konopnickiej i Dulembianki.
[44:58.02 → 44:58.90] B: I Dulembianki, tak.
[44:59.08 → 45:09.50] A: A o tym w kolejnej części A teraz czas na drugi fragment z dezorientacji biografii Marii Konopnickiej, Magdaleny Grzybałkowskiej.
[45:14.10 → 49:54.21] C: Październik i listopad 1889 roku znów należą do Heleny Konopnickiej. Najpierw odwiedza warszawskie redakcje i składa wizyty znajomym matki, Maria. Tam rzucała się ludziom do nóg, błagając o opiekę, o wsparcie, o jałmużnę dla siebie i dla swego dziecka. Hortensji Lewentalowej, żonie wydawcy Konopnickiej, kradnie kosztowną lornetę i cenny drobiazg. Pisze listy do matki. Konopnicka rozdziera je bez czytania albo odsyła posłańca z nieotwartą kopertą. W tych, które przyjmowałam, z początku bywały zwykłe obelgi, uskarżania się i groźby. Odwiedza dulembiankę w pracowni. Kobiety spotykają się po raz pierwszy, prosi ją o wstawienie się za nią u matki. Powiedziała, że chce być dobrą, chce pracować, chce żyć dla swego dziecka, żeby jej tylko dopomóc. Poetka proponuje. Helena wyjedzie z synem na rok na wieś do ojca, a matka będzie ją przez ten czas utrzymywać. Córka jednak odrzuca ofertę. Więcej do niej nie wracają. Przychodzi pod drzwi matki i spazmuje na wycieraczce. Maria. Urządziła tu innego rodzaju skandal, odbywając jakiś atak kilkugodzinny w sieni przed moimi drzwiami naprzód, a potem w moim mieszkaniu przy zbiegowisku całej ludności naszego domu. Tego też tylko chciała. Skandalu i udręczenia mnie swoją obecnością. Dzień później staję pod oknami matki wychodzącymi do ogrodu. W ręku trzyma rewolwer, chce strzelać. Ktoś wzywa policję. Helena znika. W połowie listopada Maria wzywa męża do miasta. Czuje się zmęczona i zgnębiona zmaganiami z Heleną. Potrzebuje jego wsparcia w czasie trwania rozprawy córki. Jarosław Konopnicki odpisuje jednak, że jego przyjazd jest niemożliwy. Konopnicka. Bardzo też być może, iż Warszawę zupełnie opuszczę w krótkim czasie. Te rzeczy odbierają ostatki sił i możność pracy. Od kilku miesięcy poetka nie pisze i nie zarabia. Zalega z czynszem na fraskati za ostatni kwartał. Sprawa Heleny Konopnickiej oskarżonej o kradzieże jako rzecz większej wagi zostaje przeniesiona z Sądu Pokoju do Sądu Okręgowego. Podczas pierwszych zeznań kobieta tłumaczy, że kradła z głodu dla siebie i dla dziecka. Na dowód przedkłada prokuratorowi swoje pamiętniki. Poetka do męża. Podobno się bardzo nad nimi rozczulał. Domyślać się należy, iż w pamiętnikach tych nie oszczędzała rodziny. Helena wyjaśnia też sądowi, że jest umysłowo cierpiąca, stąd kradzieże. Zbadanie jej zdrowia psychicznego powierza się dwóm lekarzom. Pierwszy z nich, Gustaw Fritsch, jest znanym w Warszawie filantropem, ordynatorem szpitala na Pradze. Działa czynnie w Towarzystwie Opieki nad Ubogimi Matkami i Dziećmi. Drugi, Romuald Pląskowski, to wybitny psychiatra i internista. Zajmuje się badaniami nad obłędem. Jest ordynatorem Szpitala Świętego Jana Bożego. Poetka do męża. Orzekli w sposób niezupełnie stanowczy, że istotnie jest to historyczka i że kradnie z powodu umysłowej nienormalności. Orzekli w sposób niezupełnie stanowczy, bo z diagnozywaniem histerii lekarze mają problem. U każdego indywiduum cierpiącego na histerię mamy zupełnie odrębny przebieg i symptomy wielce różniące się od siebie. Poucza niemiecki doktor Jakub Ruman w książce z 1888 roku. Historyja. Istota choroby, przyczyny i leczenie. Wtóruje mu polski kolega dr Henryk Łuczkiewicz w broszurze Urywki higieniczne i lekarskie. O chorobie nerwowej, histerią zwanej. Radzibyśmy jak najjaśniej i najkrócej określić istotę choroby historycznej, co jednakże na nieszczęście przedstawia niepomierne trudności z powodu iście dziwacznej przemienności objawów tej niemocy i zalicza do nich. Nadwrażliwość na bodźce, odmienny od innych odbiór wrażeń, bóle w całym ciele, spazmy, mdłości, chrypkę, utratę głosu, nadczułość i znieczulenie, migreny, nieprawidłowe lokowanie uczuć, do mopsa zamiast do dziecka na przykład i bezwładność ciała mogącą trwać tygodniami. Główną zaś cechą histerii jest prawdziwie dziwaczna zmienność. Świat medycyny już wie, że histeria jest chorobą nerwową i jednak nie powstaje za przyczyną wędrującej po ciele kobiet macicy.
[49:56.39 → 49:59.39] B: Henryk
[50:02.21 → 52:32.38] C: Łuczkiewicz wyjaśnia, że przyczyny złego należy szukać głównie w niewłaściwym, spaczonym wychowaniu naszych dzieci, a w szczególności córek. Dziewczynki są źle ubierane, nie wpuszcza się ich zimą na dwór, nadmiernie stroi i zbyt wcześnie zaprasza na salony, gdzie spotykając się bliżej z kawalerami w niewinnych polkach, walcach etc. zaczynają oczkować, po czym naturalnie obydwu stronom odchodzi chęć do gramatyki. Rozwojowi historii u kobiet sprzyja także zbytnie zaangażowanie w naukę, wybujała imaginacja, mieszanina myśli, tegoczesnego pozytywizmu z nienaturalnym idealizmem. Czytanie książek, zwłaszcza beletrystyki i literatury dramatycznej oraz moda krępująca ciała kobiet i odbierająca im naturalność. dopuszcza myśl, że histerii sprzyjają także wstrząsy psychiczne, utrata ukochanej osoby, zakazana miłość, zdrada małżonka, przedłużone dziewictwo, a w klasach niezamożnych ciężka praca, niewywczasy i niedostatek pożywnych pokarmów. Zalecane są różne metody leczenia w zależności od objawów. W przypadku nasilonych bólów podaje się morfinę. Trzeba przyznać, że w takich razach lekarz nie byłby lekarzem, gdyby się tego środka nie chwytał. Pisze dr Ruhmann. Polewanie zimną wodą czy przypalanie rozgrzanym żelazem nie zawsze jest skuteczne, uważają doktorzy. Czasem lepiej działa delikatność i współczucie ze strony lekarza. Dobry efekt przynoszą kąpiele w zakładach leczniczych lub zimne nacierania w domu. Bardzo korzystne są kąpiele morskie. Faradyzacja, czyli leczenie elektrycznością, też jest dobroczynne dla chorych. Coraz większą popularność zdobywa leczenie histerii hipnozą. Stosuje ją z powodzeniem francuski lekarz Jean-Martin Charcot. Wśród lekarzy bywają też zwolennicy leczenia choroby przez wycięcie łechtaczki. Metody popularne jest zwłaszcza w Londynie. Zdarza się, że u chorych wywiązuje się stan melancholiczny, depresja. Takich osób nie należy zmuszać do przebywania w towarzystwie, a lepiej je pozostawić samym sobie. Ponieważ wiele z nich nosi się z myślą samobójstwa, najlepiej zamykać je w zakładach leczniczych. Podobne stany melancholiczne kończą się dosyć często nieuleczalną chorobą umysłową, dopowiada Ruhman.
[52:33.48 → 52:36.40] A: Dziękujemy, wielkie brawa.
[52:37.14 → 52:47.38] B: Ja państwu opowiedziałam najpierw ten rozdział, bo zapomniałam, że będzie ten czytany, ale państwu się wdroży i teraz historię psychiatrii XIX wieku macie w małym palcu.
[52:47.38 → 52:52.71] A: I jakby ktoś z dzieci, wnuków z gramatyką miał problemy, to państwo już wiedzą.
[52:52.71 → 52:53.08] B: Pewnie oczkują.
[52:53.84 → 53:29.01] A: Tutaj jeszcze oczkował jakoś. Więc Dulembianka, otwórzmy ten temat. Trudny, nietrudny, bo właściwie o tym, że Maria Konopnicka z Dulembianką była, to o tym już wcześniej się pisało, mówiło, nie było to przed twoją biografią, to nie było tematem jakiś bardzo tabu, chociaż też nie było tematem oczywiście podejmowanym bardzo chętnie. Jeszcze pytanie, ale nie muszę. Nie, nie, odpowiedz. Ciekawe.
[53:31.41 → 53:58.43] B: Ja zaczęłam od, w ogóle fascynację konopnicką zaczęłam właśnie od książki Krzysztofa Tomasika, homobiografię, gdzie jeden z rozdziałów właśnie mówi o związku konopnickim z dulembianką. Ja wtedy sobie pomyślałam, o kurcze, to ona nie była taka nudna jak myślimy. Jakkolwiek by nudna pisała wiersze, to jednak życie miała ciekawe. A potem to właśnie tak we mnie tkwiło, tkwiła, że to napisałam, ale tak, dulembianka, malarka.
[53:59.15 → 53:59.91] A: Skąd się wzięła?
[54:00.52 → 59:36.03] B: Wzięła się z Krakowa. Skończona malarka uznawana za jedną z najlepszych malarek polskich. Na szczęście potem przyszła boznańska, bo z całym szacunkiem do Dulembianki, jakby to była nasza najlepsza polska malarka, to byśmy... To byłby problem, tak. Ona miała fajne rzeczy, ale czasami takie, że ja czasami na plastyce lepiej malowałam. Ona po prostu nie ćwiczyła, bo ciągle z konopnicką wszędzie jeździła. Dolembianka jest emancypantką. Działa w stowarzyszeniach kobiecych, które nie mogą istnieć oficjalnie. Są tak zwane czytelnie dla kobiet. Tam kobiety się gromadzą w emancypantki i knują, jak przejąć władzę nad światem. Więc prawdopodobnie, a konopnicka też była w to wdrożona. Ona od samego początku, jak tylko przyjechała do Warszawy, pomaga kobietom na różne sposoby. Chodzi do więzień czytać poezję. Chodzi do fabryczek, do manufaktur czytać manufakturzystkom, czyli pewnie robiły szczotki i słyszały pana Tadeusza i te szczotki były ładniejsze. No i Konopnicka spotyka się z Dolembianką prawdopodobnie na takim właśnie spotkaniu kobiet, czytelni kobiecej. albo na wernisażu w jakimś mieszkaniu, bo oczywiście musimy pamiętać, że w XIX wieku nie było polskich muzeów, nie było polskich galerii, nic nie było. Wszystko to były salony, czyli wszystko się działo w domach. Nie mogli mieć Polacy stowarzyszeń, chórów swoich, nic. Albo wstępujesz do rosyjskiego, albo wcale. W związku z tym być może był to wernisaż. To nie jest do dzisiaj odkryte i chyba już nie będzie nigdy, chociaż kto wie. I od razu, można powiedzieć, się w sobie zakochują. Może od razu nie myślą o tym, że będą parą, ale jakaś chemia jest między nimi. Dulembianka po śmierci Konopnickiej pisała takie notatki ze swojego życia i Marii, takie bardzo rwane, takie bardzo gwałtowne i w dodatku pisała je od końca, czyli od momentu, jak umarła Maria, aż do poznania. Potem już zaburzała chronologię. I tam właśnie pisze, że poznają się z Marią na tym spotkaniu i że taki piękny dialog jest między nimi. Ja już go dokładnie nie pamiętam, ale parafrazując to jedna mówi, ma pani piękne psychologiczne ręce, a druga mówi, chciałabym być pani koleżanką i w ten sposób Dulembianka przychodzi do Konopnickiej na fraskati z tym, że nie wiemy kto do kogo powiedział pierwsze zdanie, która z nich miała piękne psychologiczne ręce. od razu się zaprzyjaźniają bardzo mocno, jeżdżą sobie zwiedzać. Co ich łączyło? Miłość do kultury i sztuki, miłość do literatury, miłość do wędrowania i zwiedzania. One były niestrudzonymi podróżniczkami, kochały chodzić po lasach, potrafiły w tych spódnicach bo nawet Dulembianka nosiła bardzo po męsku i miała krótkie włosy, ale spódnicę zawsze miała, nigdy spodnie. Więc w tych spódnicach, na tych butach, na takich obcasikach chodziły po górach, po lasach i pojechały nawet, co Dulembianka zapisała, byłyśmy w Licheń. Widzicie, one były w Licheniu zanim to jeszcze było modne, zanim powstała ta świątynia tam. Więc one bardzo szybko się zaprzyjaźniają i mają jechać we wrześniu do Rodziewiczównej, która się koleguje i z Dulembianką, i z Konopnicką. Jedzie tylko Konopnicka, nie wiadomo dlaczego Dulembianka nie pojechała, może miała jakieś zamówienie na obraz. I bardzo szybko dochodzi do takiej do takiej zażyłości między nimi, że właściwie Konopnicka, co pisze list, to mówi, była u mnie panna dulemba albo panna dulembianka. Ona zawsze pisała panna o niej, nawet już potem, jak już były tak bardzo związane z sobą. No i dulembianka. To jest tak. Moje prywatne zdanie jest takie. One były, kochały się, były w związku z sobą tak, jak mężczyzna z kobietą może być. Ale rodzina Konopnickiej postarała się usunąć wszelkie ślady Dulembianki z jej życia. Dlatego jeszcze do niedawna biografowie przekazywali i historycy literatury, że Dulembianka była albo przyjaciółką, albo opiekunką starszej osoby, albo jeszcze jakieś inne rzeczy. Ja nie mogę temu zaprzeczyć, ale na wyczucie mogę powiedzieć, że tak nie było, ponieważ były listy, one pisały do siebie bardzo dużo, one przez 21 lat niemal się nie rozstawały, a jak się rozstawały, to pisały do siebie ciągle listy. To wiemy z tego, że Konopnicka zachowało się 700 listów do dzieci i tam jest non stop Nulembianka albo Pietrek, bo tak mówiła na nią Konopnicka. I one były ze sobą bardzo związane. Ale nie mamy listów. No i teraz tak. Przeciwnicy LGBT mówią, ale one przecież były tylko koleżankami. Zwolennicy LGBT mówią, no jak, przecież one były w związku, razem, przecież to widać, były lesbijkami. A ja stoję po środku, bo jestem reporterką i to, co mi serce podpowiada, to nie mogę tak włożyć do książki, bo nie jestem beletrystką, ja muszę podać prawdę. a tak naprawdę to zachowały się dwie pocztówki od Konopnickiej do Lębianki. Ja tutaj nawet mam taki rozdział, że dowody na... Mam nadzieję, że nie ma pani dowody na istnienie miłości. Dobra, to nie powiem. Wszystko to? No to co mnie pytasz o to, co pani ma?
[59:36.03 → 59:37.53] A: Ale to podsumujemy ładnie.
[59:37.91 → 01:01:10.59] B: Ale państwo się będą mówić o błędach. No i dobra. No i potem powiem od końca. Tego pani pewnie nie ma. I jeżdżą ze sobą wszędzie. I kochają się bardzo. I troszczą się o siebie. I jak dulembianka choruje, to Konopnicka się o nią troszczy. Konopnicka trzyma za rękę umierającą matkę dulembianki. Pani dulemba zachorowała w Paryżu i umarła. To nie jest zwykła przyjaźń. Ale poza tym jeszcze jedno. Ci, co mówią, nie mamy dowodów na to, że były w związku, to znaczy, że nie były w związku. A jakie my potrzebujemy dowody na to, żeby pozwolić komuś być ze sobą. Ja tak się trochę kłócę sama z sobą, ale po prostu już po tej Polsce jeździłam i takie pytania słyszałam, więc od razu państwu, jakbyście chcieli zapytać, to wam odpowiadam. Że właśnie jakie mają być dowody? Zdjęcie z łóżka konopnickiej do lębianki, list, w którym pisze, wczoraj noc cudowną, twoje ciało gwiaździste? Może takie były, ale się zmyły, bo rodzina spaliła. Wszystkie listy od konopnickiej do konopnickiej spalone. i przyznała się rodzina do tego. W związku z tym ja tutaj uważam, że tak było, ale nie mogę niestety tego napisać. I jeszcze jedna rzecz. Czy my, jak czytamy biografię na przykład Sienkiewicza, czy jest tam rozdział o tym, czy Sienkiewicz na pewno sypiał ze swoimi żonami, żeby udowodnić to, że na pewno byli w związku? A o Konopnicko i Dolembianka ciągle, nie ty, ale ludzie pytają, ciągle podważają to.
[01:01:10.61 → 01:01:11.43] A: Tak, ja nie pytam.
[01:01:11.78 → 01:01:30.28] B: Nie, nie pytamy. Jedną na pewno nie zbał, bo uciekła, jedną Marią, ale cztery Marię miał. Czy my się tym interesujemy, jak mężczyźni spędzali życie ze swoimi partnerkami? Nie. A Konopnicka i Dolembianka to musimy po prostu tam z mojego nazwiska pogrzebać.
[01:01:30.86 → 01:01:42.25] A: Stąd co uciekła, to też biografowie tak próbują cały czas wytłumaczyć, ona oskarżała Sienkiewicza o to, że ją bił, to oczywiście nieprawda i na pewno tak nie było i wymyśliła to jako powód.
[01:01:42.25 → 01:01:46.22] B: Gdzie Henryk by kogoś uderzył, to on napisał pana Wołodyjowskiego.
[01:01:46.70 → 01:01:54.28] A: Ta historia też jest ciekawie opowiadana, więc myślę, że Sienkiewicz w ogóle jest do opowiedzenia biograficznie.
[01:01:54.62 → 01:01:55.74] B: Oj tak, oj tak.
[01:01:56.02 → 01:01:59.42] A: Właściwie chyba nie było biografii Sienkiewicza od...
[01:01:59.42 → 01:02:00.52] B: Orzeszkowej też nie ma.
[01:02:00.78 → 01:02:02.32] A: Widzę, że ta Orzeszkowa za to mu chodzi.
[01:02:02.52 → 01:02:05.10] B: O Jezu, bo to jest taki genialny temat, ale ja tego już nie napiszę.
[01:02:05.22 → 01:02:05.48] A: Dlaczego?
[01:02:06.47 → 01:03:26.00] B: Dlatego, że musiałabym wejść drugi raz do tej samej rzeki. Bardzo dużo wysiłku i czasu, chociaż to było przyjemne, ale jednocześnie straszne, zajęło mi przechodzenie, przekopywanie się przez XIX wiek. Ja jestem wielbicielką XIX wieku. Studiowałam historię, ale to nie znaczy, że ja mam w małym palcu XIX wiek. Nawet dostałam, musiałam poprawkę. Miałam z XIX wieku profesora Stegnera, co mu do dzisiaj wypominam. Więc ja musiałam się wdrożyć w to wszystko, przeorać gazety, połączyć ze sobą te stosunki ich. Ja nikomu nie wierzę, w sensie nie państwu nie wierzę, tylko nie wierzę w historię, którą znajduję. Zawsze staram się jakoś jeszcze potwierdzić z innego źródła. Archiwa. I jednak częściowo, w jednej trzeciej, to się jednak pokrywa z Konopnicką. One były jednak bardzo zaprzyjaźnione. zrobić to samo, tylko Orzeszkowej. Pewne salony, pewne osoby. Musiałabym to, to bym sobie robiła kopią i w klej. To nie, to ja już tak nie mogę, to musi ktoś inny.
[01:03:26.82 → 01:03:32.54] A: I literatura chyba też wcale nie jakaś poza Martą i kilkoma tekstami.
[01:03:32.84 → 01:03:35.28] B: Nad Niemnem, uważaj, kocham.
[01:03:35.36 → 01:03:36.04] A: Tak, kochasz?
[01:03:36.96 → 01:03:41.50] B: A każda roślina, którą Orzeszkowa opisała w Nad Niemnem, to była prawdziwa, bo ona miała zielnik.
[01:03:41.76 → 01:03:45.38] A: Miała, zielnik piękny, wydano kilka lat temu ten zielnik wspaniały.
[01:03:46.52 → 01:03:53.74] B: Ale Orzeszkowa przerastała inteligencją wszystkich wtedy w Polsce. Nawet Konopnicką, miała po prostu szersze horyzonty.
[01:03:54.52 → 01:03:59.74] A: I zresztą chyba w 1905 roku wielki jubileusz Orzeszkowej.
[01:03:59.74 → 01:04:00.22] B: Chyba w ósmym.
[01:04:00.74 → 01:04:14.06] A: Wielki jubileusz Orzeszkowy, który był taką patriotyczną, wielką imprezą w całym nieistniejącym kraju obchodzonym. Więc postać o takim znaczeniu, którego dzisiaj nie potrafimy w ogóle chyba objąć też.
[01:04:14.36 → 01:04:54.73] B: Tak nam szkoła, zniszczyła myślenie o szczególnie pozytywizmie, że my po prostu w ogóle odrzuciliśmy kompletnie Konopnicką. Ja też, ja dopiero teraz się nią zafascynowałam. Orzeszkową i inne. Wiecie ile było kobiet piszących, tylko w ogóle pamięć po nich nie przetrwała. Ale jak się przegląda gazety, to ciągle albo artykuł jakiejś kobiety, albo wiersz jakiejś kobiety, tylko zostały wymazane. Przebiła się do świadomości jeszcze może Wilhelmina z Zyndram Kościołkowska. Nie wiem, czy państwo kojarzą. krytyczka naprawdę najwyższych lotów, krytyczka literatury, no ale zapomniano o niej. Więc co ja mówiłam?
[01:04:56.21 → 01:04:57.71] A: O XIX wieku.
[01:04:58.37 → 01:05:03.99] B: Nie, to nie, ja mówię od początku o XIX wieku, ale właśnie, o czym mówiłam?
[01:05:04.45 → 01:05:07.67] A: O Zyndram Kościołkowskim mówiłaś, o Orzeszkowej.
[01:05:08.35 → 01:05:10.05] B: A no dobra, to nie będę pisała.
[01:05:10.55 → 01:05:11.21] A: A co będziesz?
[01:05:11.81 → 01:05:45.18] B: Nie mam pojęcia. Nie mam pojęcia, postanowiłam sobie wziąć mój rok relaksu i odpoczynku. Mam nadzieję, że nie skończę jak główna bohaterka tej książki. Natomiast potrzebowałam roku takiego, żeby się zresetować. Bo ta książka kosztowała mnie najwięcej pracy, była bardzo trudna, ale przez to teraz twierdzę, że warto było. Bo lubię, jak jest trudno. Jak jestem w trakcie tego trudno, to wtedy sobie mówię, Boże, po co? Ja chciałam, żeby było trudno.
[01:05:45.48 → 01:05:56.08] A: Ale była to też chyba taka pierwsza książka, też na koniec moich pytań, pierwsza książka, przy której w trakcie jej pisania opowiadałaś o niej również bardzo dużo. Chyba wcześniej tak... Nie było.
[01:05:56.34 → 01:05:58.08] B: My się po prostu nie znaliśmy wcześniej.
[01:05:58.46 → 01:06:05.06] A: Ale na spotkaniach opowiadałaś, zdjęcia były, jak jesteś ubrana, ala konopnicka.
[01:06:05.18 → 01:06:07.94] B: Pamiętasz, przyszłam do Wrzenia Świata i ty tam byłeś.
[01:06:08.00 → 01:06:09.96] A: Spotkaliśmy się w ogóle nieumówieni.
[01:06:11.02 → 01:07:54.14] B: Tak. I ja się przebrałam za Marię Konopnicką, bo chciałam zobaczyć, jak to jest być kobietą XIX-wieczną, utrzymującą sześcioro dzieci, gdzie nie ma wind, bo mieszka w bardzo biednych mieszkankach. która biega z piętra na piętro, bo udziela korepetycji, a jednocześnie bierze, gotuje, sprząta szyję. To wszystko potrafiła Konopnicka i to wszystko ona robiła, bo nie było jej stać. Bardzo często ona służącą nie było jej stać i sprząta. Pewnie dzieci pomagały, ale wszystko na niej. Wiersze pisała nocami, a jeszcze popołudniami douczała swoich synów, bo uważała, że te gimnazjum, do którego oni chodzą, to ma niski poziom. I ona to wszystko robiła w gorsecie, I ja chciałam chociaż troszeczkę się wczuć, skoro nie ma ludzi, którzy by mi mogli opowiedzieć o Konopnickiej, to chciałam zobaczyć, jak to jest nalać sobie szklankę wody w gorsecie. Ja tego nie chciałam opisywać potem w książce, bo to byłoby grafomania. I oczywiście wiedziałam, że nie wcieli się we mnie duch Konopnickiej, ale chciałam poczuć ten trud taki, I zobaczyć też jeszcze jedną ciekawą rzecz. Czy można samodzielnie założyć gorset? Bo my mamy w głowie stereotyp, że do gorsetu potrzebne jest łóżko z takim pałąkiem i czarna służąca, która ciągnie, prawda? Przeminęło z wiatrem. Ale nie. Okazuje się, że... Ja popatrzyłam na różne tutoriale. Gorset, który wypożyczyłam, był od pani rekonstruktorki identyczny z takim i cały strój. Jak to wyglądało? Więc po prostu W 10 minut można sobie samemu założyć gorset, ale jak coś spadnie na ziemię, a mamy gorset, to już tego nie podniesiemy. Naprawdę. Dobrze, że ja założyłam wtedy buty najpierw, a potem gorset, bo bym chodziła boso.
[01:07:55.83 → 01:08:22.59] A: No więc właśnie, performance trochę, bo jednak upubliczniłaś to i chodziłaś też w miejscach bardzo publicznych. Dużo opowiadałaś o tym w trakcie. To ci pomagało czy przeszkadzało? Bo często autorzy, ja się śpieszę z powiedzeniem do końca, ale zaraz mi się uda, autorzy często jednak mówią, że nie chcą rozmawiać w trakcie pisania, że to peszy, że to niszczy temat, że już przeprocesowują jakby książkę. Ty jednak tym razem o tym opowiadałaś więcej.
[01:08:24.59 → 01:08:36.57] B: Performance dlatego, że ja w ogóle mam parcie na scenę, co widać, prawda? Po drugie, gadałam dużo, bo mam ADHD, zdiagnozowane. Więc ja zawsze gadałam dużo, tylko może nie w social mediach aż tak dużo.
[01:08:36.57 → 01:08:38.01] A: Nie ubierałaś się za obraz Beksińskiego.
[01:08:38.09 → 01:09:16.84] B: Nie przebieram się za obraz Beksińskiego, ani nie nauczyłam się grać na pianinie, jak Komeda. Natomiast... Faktycznie dużo o tym mówiłam, ale też chciałam się odbić w oczach ludzi, zobaczyć co działa, bo to jest strasznie trudno tej Konopnickiej napisać. Tak, żeby to ludzi interesowało, żeby nie zginęła w tym wszystkim jednak poetka, reporterka i pisarka, ale jednocześnie, żeby państwo się nie zanudzili cytatami albo analizą, co na Jagodach jest biograficzne w życiu Konopnickiej. I jak rozmawiałam na spotkaniach albo ze znajomymi...
[01:09:16.84 → 01:09:17.38] A: A co jest?
[01:09:17.82 → 01:09:49.62] B: Nie wiem, bo nie analizowałam tego. Natomiast co Słonko widziało, bardzo biograficzne. Ona w ogóle bardzo dużo w swoich poezjach dla dzieci czerpała z życia swoich dzieci. Zresztą jak państwo zauważycie, większość jej książek dla dzieci i wierszy, występuje tam Staś, Tadzio, Zosia, Helcia i Laura nie. a to są imiona dzieci i Janek, to są imiona dzieci Marii Konopnickiej. Więc ja chciałam zobaczyć, co działa, co nie działa. No, dlatego tyle gadałam.
[01:09:50.24 → 01:10:05.66] A: I jak widać po zgromadzeniu tu między innymi publiczności zadziałało Natalia Sacharczuk z ostatnim fragmentem dezorientacji i właśnie z dowodami na miłość.
[01:10:08.17 → 01:13:18.80] C: Dowody na istnienie miłości. W wąskim notesie z zielonymi okładkami tuż po śmierci Konopnickiej Maria Dulembianka zacznie robić remanent ich życia. Inwentaryzację wspólnych lat. Czarnym atramentem wpisze. Poznanie u Jasińskich, 1889 na Oboźnej. Ma pani psychologiczną rękę. Zanotuje pierwsze zdanie, które padło między nimi. Nie poda z czyich ust. I odpowiedź tej drugiej. Żałuję, że nie jestem pani koleżanką. Więc prosi mnie o pierwszą, ale i drugą, albo trzecią wizytę. Zapamięta dulembianka. Zszywanie łokcia na pierwszej wizycie. Skreśli niewyraźnie. Muzyka. Wiersze. Odczyt Sienkiewicza. Wycieczka do Licheń. I tak dalej. O córce poetki w tym okresie napiszę jedno słowo. Helena. Gdyby nie długie, proste spódnice, dulembiankę z daleka można by wziąć za mężczyznę. Wysoka i bardzo szczupła, nosi kamizelki i marynarki, a pod szyją wiąże krawat lub chustę. Falujące włosy ścina do ucha i zaczesuje do góry łagodne spojrzenie oczu przysłania binoklami. Tak jak ona nosi się też pisarka Maria Rodziewiczówna i Paulina Kuczalska-Reinspiet, działaczka na rzecz praw kobiet. Dulembianka wie, że zwraca na siebie uwagę. Londyn uważa za jedyne miasto, w którym, jak sądzi, nikt by się za nią nie oglądał na ulicy. Napisze Maria Dozoffi w 1908 roku. Młodsza od Konopnickiej o 16 lat jest uzdolnioną malarką i znakomitą skrzypaczką. Studiowała malarstwo w Wiedniu i w warszawskiej pracowni Wojciecha Gersona. Uczyła się też w paryskiej Akademii Julien. Wystawia obrazy we Francji, Królestwie i Galicji. Jesienią 1889 roku została wyróżniona na wystawie powszechnej w Paryżu za obraz Sieroca Dola. Krytycy, kiedy chcą jej schlebić, piszą, że maluje jak mężczyzna. Być jak mężczyzna. Lepszego komplementu kobieta otrzymać nie może, pod warunkiem, że nie dotyczy wyglądu. O Konopnickiej czasem mówią, że pisze jak mężczyzna. Pisarz Ferdynand Hezik zapamięta wyznanie Henryka Sienkiewicza, że imponuje mu męski talent Konopnickiej. Spędzą razem 21 lat. Maria Konopnicka, vel Czeladnik i Maria Dulembianka, vel Pietrek, chudziak, majster. Wszystkie listy od Dulembianki zostaną po śmierci poetki odłożone na jeden stos, a potem prawdopodobnie spalone przez jej córki. Losy korespondencji konopnickiej do malarki pozostają nieznane. Przetrwają tylko dwie karty pocztowe od poetki do dulembianki z kwietnia 1903 roku. Pietruchna. Czekam z wielkim upragnieniem na wieści od ciebie. Bardzo mi smutno i ciężko na duszy. Bardzo się majstrowi za list kłaniam. Napiszę jutro długi list. Chce majster? Czy chce, czy nie chce, to i tak napiszę.
[01:13:20.32 → 01:13:25.06] A: Wielkie brawa, dziękujemy. Natalia Saharczuk czytała fragmenty Dezorientacji.
[01:13:25.14 → 01:13:27.42] B: Ja mam wrażenie, że jednak lepiej piszę niż mówię.
[01:13:28.62 → 01:14:34.34] A: To może państwo odpowiedzą na te pytania? Na przykład brawami. Ja myślę, że teraz czas na państwa pytania. Umówmy się, jest godzina 19.17. Dodajmy sobie 15 minut na wspólną rozmowę. 15, Magda? 15 minut na wspólną rozmowę. Pierwsza osoba. Już widzę Pana. OK. I już mamy osoby z mikrofonem. Proszę chwilę poczekać, bo potrzebujemy się wszyscy usłyszeć. 14 minut, Magda. Dzień dobry. Dzień dobry. Będę miał dwie prośby i jedno pytanie. Prośba numer jeden. Niech Pani napisze o Orzeszkowej. Bardzo proszę. Ja nie jestem team orzeszkowa. Opisy z nadniemnem, opisy przyrody... Ktoś mnie rozumie tutaj. Nie. Ale biografie tak. Jak już pani napisze, to niech pani do nas przyjedzie tutaj.
[01:14:34.70 → 01:14:37.14] B: Z przyjemnością, ale chyba nie napiszę, ale dobra.
[01:14:37.84 → 01:14:38.46] A: Ale prosimy.
[01:14:38.56 → 01:14:39.40] B: Nic nie obiecuję.
[01:14:40.22 → 01:14:46.22] A: Sama powiedziałaś, że już jedną trzecią o niej wiesz, więc tak jakby jedną trzecią tej książki... Już teraz będzie prościej.
[01:14:46.72 → 01:14:47.40] B: A te pytania?
[01:14:48.71 → 01:14:55.91] A: Najdziwniejszy fakt o... Konopnickiej? Tak, który Panią tak najbardziej i najbardziej zaskoczył.
[01:14:55.91 → 01:15:10.63] B: Jednak to, że nie chrzciła dzieci. To jednak było dla mnie najdziwniejsze, dlatego że ja miałam ją w głowie jako taką wierną córę Kościoła, zanim zabrałam się za tę książkę. Dziękuję. A drugie pytanie?
[01:15:11.55 → 01:15:13.85] A: Nie, były dwie prośby i jedno pytanie.
[01:15:13.87 → 01:15:14.71] B: A dobra, dobra.
[01:15:14.97 → 01:15:16.09] A: A ta druga prośba?
[01:15:17.30 → 01:15:20.50] B: Żebym napisała Orzeszkową. Żebym przyjechała potem.
[01:15:22.38 → 01:15:23.32] A: Tu już się dogadaliśmy.
[01:15:24.20 → 01:15:37.48] B: Ja mam takie szybciutkie pytanie odnośnie dzieci Konopnickiej. Czy gdzieś w którejś z książek o Konopnickiej, o biograficznej, objęła mi się taka informacja, już nie wiem, jeszcze nie czytałam
[01:15:37.48 → 01:15:38.68] C: pani książki, więc nie wiem.
[01:15:39.42 → 01:17:59.45] B: Czy to prawda, że miała dzieci te bardziej ulubione i te mniej ulubione? I czy rzeczywiście było tak, że Helenę po prostu być może nie kochała? Ja nie sądzę, że ona jej nie kochała, bo ona kochała wszystkie dzieci bardzo, tylko że chyba nie lubiła tej Heleny, bo Helena była bardzo trudna, więc to prawda jest, że Maria Konopnicka wyróżniała swoje dzieci. Ja myślę, że ona je wychowywała tak samo i tak samo kochała, ale podstawą wychowania dziecka w XIX wieku, przeczytałam parę podręczników i poradników, Było to, że dziecko należy wychowywać w posłuszeństwie. Zofia była posłuszna, Jan był posłuszny, Tadeusz był posłuszny, Stanisław kompletnie nieposłuszny, Laura bardzo nieposłuszna, a Helena to wiadomo. Więc faktycznie różnicowała te dzieci, ale wydaje mi się, że ja jestem jedynaczką i mam tylko jedno dziecko, więc kocham je. Całkiem, ale mam koleżankę, która ma ośmioro dzieci i ona powiedziała, że każde kocha inaczej, że to nie jest tak, że wszystkie się masowo kocha tak samo. Może tak było z Konopnicką, a może ona też była matką helikopterową, czyli cały czas kontrola, cały czas latanie nad dziećmi, nawet za granicę sterowała nimi. Ona trzydziestoparoletniego Stanisława pytała, czy on ma bieliznę, bo jak nie, to ona mu kupi tuzin kaleson i koszulek jegerowskich i w ogóle wszystkiego. I mu zrobi monogramy, żeby mu się nie pogubiły upraczki. Albo na przykład Zosi po ślubie wysłała firany z instrukcją upięcia. No kurcze, przecież już Zosia jest dorosła, ma swój dom, może sobie kupić sama firany. Nie, takie jak matka każe. I tak całe życie. A jednocześnie absolutnie nie chciała, żeby dzieci ją kontrolowały. Do tego stopnia, że jak dzieci chciały, żeby ona w końcu przestała podróżować i zamieszkała, tylko dzieci nie miały nic do dolę bianki. Dopiero po śmierci Marii to się zmieniło. Ale jak dzieci zaproponowały, żeby może Maria mieszkała z nimi, Bo Maria się wahała, czy chce ten dworek w Żarnowcu. Może chciała gotówkę, bo chciała dać synowi na młyn, żeby on potem płacił procenty, ale jak dzieci powiedziały, mamo, niech mama już z nami zamieszka, to wtedy ona pisze szybko, uwielbiam ten list do Orzeszkowej, Lizo, chcę jednak ten dworek, bo oni chcą, żebym z nimi zamieszkała, a ja jestem w stanie z nimi wytrzymać tylko tydzień.
[01:18:03.45 → 01:18:15.15] A: Dziękujemy. Kolejne pytanie. Widzę machającą rękę po mojej prawej stronie panią. I już za chwilę będzie mikrofon.
[01:18:15.97 → 01:20:24.39] D: Dzień dobry, dobry wieczór. Groszba tych czternastu pewnie minut albo już dziesięć zostało. Trochę mnie zmobilizowała do tego machania. Po pierwsze, czy pani lepiej pisze, czy mówi pani i pisze genialnie? Jestem, i to mówię nie na zasadzie podlizania się, tylko po prostu. W tytułach mam wrażenie, że już widać, ja widzę, że szuka pani bohaterów takich złożonych, bo paradoks, bo podwójny portret, bo dezorientacja. Zatem ja mam pomysł, o tym pomyślę, co zamiast orzeszkowej, myślę, że ciekawszy. Natomiast jeśli chodzi o... tą miłość do dzieci. Powiem szczerze, że ja w ogóle kiedyś Konopnickiej nie lubiłam, ale wiadomo. Po lekturze stwierdziłam, że dobrze, że jej nie lubiłam, bo ona się nie da lubić, moje zdanie. Natomiast jest fascynująca w swojej historii. Co do traktowania dzieci, moim zdaniem być może kochała je równo. ale traktowała je bardzo nierówno, bo historia Laury, nie będę tu spoilerować, jest dla mnie niewyobrażalnie krzywdząca najmłodszą córkę. No o Helenie nie wspomnę. Tak, to żeby nie spoilerować, bo szkoda, szkoda tej lektury, bo to się genialnie czyta. Natomiast dla mnie takim, dla mnie w którymś momencie nieodkrytym bohaterem literackim naszego regionu też jest Kraszewski. Skoro jednym z początków Pani pisania o Konopnickiej był Żarnowiec, on robi wrażenie, to ja zapraszam jako tutaj mieszkaniec Lubelszczyzny do Romanowa. świetne muzeum, a sam Kraszewski, nie odkrywam, że ja go odkryłam, właśnie w Romanowie chyba, ma tak bogatą biografię, takie meandry i życia prywatnego i literackiego. Także gdyby ta Orzechowska... Orzeszkowa jednak nie. to może jednak ten kaszel.
[01:20:24.39 → 01:20:29.43] B: Zapiszę sobie w moim notesiku. Dziękuję pani bardzo. On się przyjaźnił z Konopnicką oczywiście.
[01:20:29.49 → 01:20:42.09] D: I tak sobie pomyślałam, że skoro już ten XIX wiek pani trochę zna, to by było wcześniej, a jego losy są o wiele bardziej po innych miejscach prowadzą. I potem zapraszamy też do Lublinu.
[01:20:42.35 → 01:21:00.75] A: Dziękuję za wszystko. Ja nie uprzedziłem cię, że z publicznością w Lublinie Wymyślamy, czasami podpowiadamy pisarzom różne rzeczy. Ostatnio Wojciechowi Chmielarzowi podpowiadaliśmy, gdzie w Lublinie mogłaby się dziać akcja kolejnego kryminału i którędy bohaterowie by wędrowali.
[01:21:01.43 → 01:21:03.43] B: Ja zawsze wiedziałam, że Lublin jest niezwykłym miastem.
[01:21:03.43 → 01:21:13.47] A: To w takim razie trzy minuty dla państwa i tylko bezuzasadnie nazwiska kogo biografię byście chcieli przeczytać. Naprawdę, nie żartuję. Proszę wyrywać się. Sienkiewicz, ktoś by chciał?
[01:21:13.89 → 01:21:17.65] B: Co z tą rotą?
[01:21:18.83 → 01:21:32.67] A: To za chwilę opowiem na Rutę, ale jeszcze spróbujmy. Czyją biografię byście chcieli? Sienkiewicz coś byś chciał? Średnio. Macie jakieś pomysły? Bo już Kraszewski słyszeliśmy, mamy Orzeszkową, dwa nazwiska jeszcze zbiorę z sali, trzy.
[01:21:33.17 → 01:21:34.75] B: A kogoś współczesnego by nie można?
[01:21:34.97 → 01:21:35.89] A: No właśnie, nie wiem.
[01:21:36.49 → 01:21:39.33] B: Kto? Johna Lennona?
[01:21:39.47 → 01:21:48.28] A: OK, mamy Johna Lennona. Kolejna postać. Jest książka o zębach Mickiewicza.
[01:21:48.80 → 01:22:00.02] B: Mickiewicz żył z kochanką i miał żonę chorą psychicznie i wszystko to było w jednym mieszkaniu. W ogóle nam tego nie mówili w szkole, tylko młodości, ty ponad światy.
[01:22:01.10 → 01:22:07.60] A: Jakoś tak. Dobrze nam idzie zapamiętywanie. Mamy Mickiewicza, ale trzecie nazwisko?
[01:22:07.94 → 01:22:08.94] B: Czechowicz.
[01:22:09.08 → 01:22:10.44] A: Jesteśmy lubę.
[01:22:10.68 → 01:22:13.56] B: Czechowicz, świetny poeta. Bardzo go lubię.
[01:22:15.87 → 01:22:20.29] A: I teraz do tej roty wracamy, w takim razie Pani pytanie o rotę, o co chodzi z rotą.
[01:22:21.27 → 01:24:47.00] B: Rota, Maria Konopcka nigdy nie słyszała wykonania roty, tej pieśni, dlatego że premiera była w 1910 roku w lipcu w Krakowie z okazji 500-lecia Grunwaldu, a ona już była tak chora, że już siedziała tylko w ogródku i jak pisała pielęgnuje bratki amerykańskie. Podejrzewam, że to są takie normalne bratki, tylko wtedy były amerykańskie, tak jak u nas borówka amerykańska, która przecież jest polska. Tylko dodano amerykańską, żeby ludzie kupowali. Nie wiem, czy państwo o tym wiedzieliście. W ogóle w Ameryce nie widzieli tej borówki. Ale wracając do Roty. Rota powstała... po prostu z nienawiści Konopnickiej do Niemców, ale było to bardzo konkretne i ja uważam, że Rota jest absolutnie tekstem publicystycznym, który już nie ma prawa istnienia. Ja bym chciała, żeby Rotę wszyscy znali, no bo to jest nasze dobro kulturowe, ale żebyśmy nie uczyli się tego. Wiem, że melodia jest super, to się potem nuci, ale ja nie mogę znieść tego, nie będzie Niemiec pluną w twarz. Ale dobra, już mówię skąd to się wzięło. Konopnicka bardzo pracowała nad tym, żeby cały świat się dowiedział o tym, co się wydarzyło we wrześniu 1903 roku. Zebrała kilkadziesiąt tysięcy podpisów z całego świata kobiet protestujących przeciwko biciu dzieci we wrześniu. na prosaków kompletnie miała parol i nawet pisała do Sienkiewicza, że czy mógłby pan pojechać do Poznania, jest pan sławny, w Poznaniu stanąć gdzieś tam w centrum i trochę pogadać do Polaków, żeby się lepiej czuli, żeby się trzymali. No bo wiadomo, że Rosja to było chaos, bałagan, Syberia, zamordyzm. Galicja to tak jak cię mogę, nie było najgorzej, chociaż straszna bieda, ale politycznie i kulturowo nie najgorzej. A Prusy to było takie ciche, ciche po prostu morderstwo, hakata, kulturkampf i tak dalej, germanizacja, powolne odbieranie, rugowanie Polaków z ziem i Konopnicka to śledziła. I w tym roku, bodajże w 1908 albo 1907, nie pamiętam kiedy napisała Rote, Ale pamiętam za to, że była wtedy w Abacji, bo leczyła gardło, była zdolębianką. Abacja to jest tak mniej więcej na dole, nad Adriatykiem.
[01:24:47.12 → 01:24:48.20] A: Znaczy na południe.
[01:24:48.32 → 01:24:51.78] B: Tak, na południe. Na dole, bo ja... Południe jest na dole, nie?
[01:24:52.08 → 01:24:52.66] A: Tak, Magda.
[01:24:53.46 → 01:29:30.05] B: Więc wtedy, w tym roku, o którym mówię, co go nie pamiętam, parlament pruski podjął taką uchwałę, I teraz uważajcie Państwo, bo to jest po prostu niesamowite. Jeżeli gospodarz niemiecki mieszka w pobliżu gospodarstw polskich i ten gospodarz niemiecki czuje się zagrożony polonizacją, albo jeżeli w całej wsi jest jeden gospodarz polski i gospodarze niemieccy czują się zagrożeni polonizacją, temu gospodarzowi polskiemu należy odebrać gospodarstwo. oraz druga absurdalna rzecz, jeżeli ziemia Polaka wbija się klinem w ziemię niemiecką, bo te podziały ziem to zawsze były takie nierówne, bija się klinem, to należy ten klin obciąć i oddać Niemcowi. Wszystko równo, jak to u Niemców. No i po prostu Konopnicka była już tak podkręcona, a we wrześniu tamtego roku, ostatniej podrygi przed pierwszą wojną światową, cesarz Wilhelm jedzie odwiedzić swojego kuzyna do Anglii, króla. i zostaję tam wtedy. doktorat honoris causa w dziedzinie pokojowej od Oksfordu. No to Konopnicka po prostu jest już czerwona z wściekłości. Piszą z dulembianką bardzo obraźliwy list do Oksfordu. Znała angielski. Naprawdę tam pisały ostro o Wilhelmie, że tam oprawca, kat dzieci, przestępca i wysyłają ten list do kuriera lwowskiego, no bo jak mówiłam w Galicji był większy luz, więc można było opublikować taki i orzeszkowa napisa Konopnickiej, że bardzo fajny wiersz. I teraz, W grudniu jest już apogeum tego całego germanizacyjnego chaosu, bo Parlament Pruski zaczyna rozważać, czy nie zakazać Polakom mówić po polsku w zaborze pruskim jakby. I wtedy Konopnicka siada i pisze rotę, wiersz, cztery zwrotki pisze, bo jest wściekła i jak się prześledzi, bo wiecie państwo, nie ma dowodu takiego właśnie ścisłego na to, że ona napisała to w grudniu tamtego roku, co go nie pamiętam. Ale w 1907 roku i nie ma na to dowodu, Jedni mówią, że te wtedy, jedni mówią, że tamtedy, a ja uważam, że właśnie w grudniu 1907 roku, dlatego że to się wszystko pięknie składa. Te wszystkie rzeczy, które były i z listów konopnickich to wynika też. Więc wydaje mi się, że to musiało być wtedy napisane. Pisze cztery zwrotki, wysyła tylko trzy do głosu Wielkopolanki czy Gospodyni Wielkopolska, taka gazeta była w Wielkopolsce. Ona to wysłała ku pokrzepieniu serca. Wielkopolanki w tej gazecie przyjmują ten wiersz i teraz co robią? Publikują trzy zwrotki co tydzień, jedną zwrotkę. I teraz tak, to był bardzo obrazoburczy wiersz dla Niemców. Wielkopolska była w Niemczech. Ergo, w winiecie tej gazety, która była bardzo ozdobna, wpisują ten wiersz takimi maciupeńkimi literkami, Kumaty wie, kto nie wie, ten nie wie. Na wszelki wypadek jednak, gdyby ktoś to zobaczył, niepożądany, to wykropkowują słowo Niemiec i wykropowują słowo dzieci. No i potem ten wiersz idzie do następnych gazet, a potem Nowowiejski idzie do kawiarni, bierze sobie przewodniczkę, patrzy taką gazetę feministyczną z Krakowa, patrzy, jest fajny wiersz, mówi aha i pisze do niego muzykę na zamówienie, a Nowowiejski to jest postać. Wiecie Państwo, że on, odkrył to, że jest Polakiem, jak był już dorosły. On całe życie mówił z akcentem niemieckim w ogóle, ponieważ on był Warmianinem i został absolutnie przepięknie zgermanizowany. Jego rodzice jeszcze się uważali za Polaków, natomiast on mówił tylko po niemiecku, był zgermanizowany, był niezwykle wybitną postacią. To jest niewiarygodne, jak Nowowiejski był wybitny, jak my teraz o tym nie wiemy. I pojechał do Berlina, dostał sypendium, pisał marsze dla niemieckiej armii. Naprawdę był oddanym ojczyźnie niemieckiej już, synem. No i jest w Berlinie i studiuje tam dalej. Spotyka Polaków, muzyków, którzy mówią, chodź Nowowiejski, my ci powiemy, jaki jesteś Polakiem. I został Polakiem. I teraz tak, Nowowiejski napisał nam melodię, którą po prostu śpiewamy, nie będzie Niemiec w lunach, w twarz. I ja bardzo lubię takie zbiegi okoliczności. Już więcej nic nie powiem, dobra.
[01:29:30.33 → 01:29:43.99] A: Bardzo ciekawa historia, chociaż rzeczywiście skręciliśmy do Berlina aż w niej. To chyba dziękujemy państwu za pytania.
[01:29:44.25 → 01:29:46.45] B: Będę teraz podpisywać, jeśli ktoś sobie życzy.
[01:29:46.47 → 01:30:16.00] A: Ja bym chciał zacząć od tego, że wielkie, wielkie podziękowania dla tłumaczek na język, polski język ludowy. Wielkie brawa. Ewelina Lachowska, Marta Stępniaka tłumaczyły. Natalia Saharczuk czytała fragmenty dezorientacji Magdaleny Grzebałkowskiej, biografii Marii Konopnickiej, a Magdalena Grzebałkowska dzielnie odpowiadała na państwa pytania. Wielkie, wielkie brawa. Za chwilę podpisy, nie wiem czy tu na scenie chyba zapraszamy.
[01:30:16.04 → 01:30:17.36] B: A ja się boję, że państwo mi spadną.
[01:30:17.36 → 01:30:25.10] A: A my się zobaczymy na kolejnej bitwie za jakiś czas z Marcinem Möllerem, o ile się nie mylę, zapraszam już teraz. Dziękuję bardzo.

Bitwa o literaturę. Zdezorientowana biografka / Magdalena Grzebałkowska

BITWA O KULTURĘ

Czy Magdalena Grzebałkowska wie wszystko o swoich bohaterach? Czego nie wie o Marii Konopnickiej? Jakie pytania zadawała sobie pisząc „Dezorientacje”? I na które wciąż nie znamy odpowiedzi?

Zamiast odnajdywać i wyjaśniać, spróbujmy się zagubić i podążać za intuicją. Z Grzebałkowską nie wstyd się zgubić.

Magdalena Grzebałkowska – wielokrotnie nagradzana reporterka, autorka bestsellerowych książek: „Ksiądz Paradoks. Biografia Jana Twardowskiego”, „Beksińscy. Portret podwójny”, „1945. Wojna i pokój”, „Komeda. Osobiste życie jazzu” oraz „Wojenka. O dzieciach, które dorosły bez ostrzeżenia”. W listopadzie 2024 roku premierę miała najnowsza książka pt. „Dezorientacje. Biografia Marii Konopnickiej”. Razem z Ewą Winnicką autorka książki „Jak się starzeć bez godności” i podcastu pod tym samym tytułem.

Wróć