Tryb wiązania: strict

Staramy się pokazać tylko najmocniejsze trafienia.

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:02.38 → 06:06.79] A: Dobry wieczór. Dobrze państwa widzieć. Samochodem na nogach, czy też w zupełnie inny sposób przybyli państwo do Teatru Starego. Ja na piechotę, chodzę głównie na piechotę, chociaż przed laty prowadziłam samochód, miałam samochód, prowadziłam samochód i bardzo, bardzo to lubiłam. Wykazywałam się dość dużą nonchalancją, bo niespecjalnie się znałam na tym sprzęcie, który wiózł mnie do celu. Właśnie miał mnie dowieźć do celu i to szybko. bo przecież bardzo się spieszyłam do bardzo ważnych spraw. I pamiętam, jak pewnego dnia zapaliły mi się jakieś dziwne lampki w tym samochodzie, ale samochód jechał dalej, więc je zlekceważyłam. Ale później zapaliła się jeszcze jedna lampka i samochód zaczął jechać troszkę wolniej. Też to zlekceważyłam, chociaż istotnie przeszło mi przez głowę, że być może powinnam zajrzeć do warsztatu samochodowego. Ale bardzo się spieszyłam do bardzo ważnych spraw. Na szczęście coś w rodzaju zakładu warsztatu samochodowego mijałam po drodze. Zatrzymałem się i pan powiedział, że przyjechałam w samą porę, bo włączył mi się tryb awaryjny i jeśli natychmiast nie zostanie postawiona diagnoza i nie zajmie się przyczyną, dla której ten samochód się za moment popsuje, żeby państwo widzieli moje zaskoczone oczy, przecież jechał i wiózł mnie do celu bardzo ważnego. To nic z tego nie będzie, dodał pan i kazał zostawić samochód. Wtedy chyba po raz pierwszy usłyszałam sformułowanie tryb awaryjny. Zorientowałam się, że jest to rodzaj reakcji obronnej samochodu. Zanim popsuje się dokumentnie, to wysyła sygnał, że coś jest z nim nie tak. I ważna jest wtedy moja reakcja. Co ja z tym zrobię? To tak trochę jak gorączka u człowieka. Jak człowiek ma gorączkę, to oczywiście może zostać w domu i zastosować rozmaite leki, żeby zniszczyć przyczynę, a może pójść do pracy i w ogóle wykonywać wszystkie swoje bardzo ważne sprawy. Dlaczego postanowiliśmy, nie ukrywam, że był to mój pomysł, nazwać ten dzisiejszy wieczór hasłem w trybie awaryjnym, skoro mamy rozmawiać o modzie. Jeśli państwo wrzucą hasło moda, do wyszukiwarki internetowej, to naprawdę co najmniej przez kilkanaście, a jak nie przez kilkadziesiąt stron nie będzie mowy o żadnym trybie awaryjnym. Nie będzie mowy o żadnym niebezpieczeństwie, które grozi właśnie pytanie komu. Będzie natomiast na pewno mowa o najnowszych trendach, zgodnie z którymi powinnam dzisiaj stać przed Państwem nie w swoich ukochanych żółtych butach, które noszę już od dłuższego czasu, tylko w balerinach, koniecznie w cynamonowym odcieniu, z domieszką słodkiej śmietanki. Ale ponieważ nie wiem, jaki to jest kolor słodka śmietanka, zostanę przy swoich ukochanych żółtych butach. Więc może nie ma problemu. Może coś sobie wymyśliłam. O tym porozmawiamy dzisiaj. Mam nadzieję, że z Państwa udziałem. z Aretą Szpurą i Anią Piętą. Dzień dobry. To są mikrofony dla was. Chciałabym przedstawić państwu Aretę Szpurę i Anię Piętę, ale mam pewien kłopot, dlatego że mam wrażenie, że rzeczywistość nasza zmienia się tak szybko, że język za nią niespecjalnie nadąża. To zresztą będzie miało też wpływ na modę, ale o tym potem. Bo tak naprawdę w skrócie należałoby powiedzieć aktywistki. Aktywistki dla lepszej przyszłości. Ale mam wrażenie, że to jest trochę zbyt ogólne sformowanie, jeśli o was chodzi. I bardzo mi się podobało, jak usłyszałam niedawno, jak Ania użyła takiego określenia, którego nie ukrywam, nie znałam. Dula. Dula, proszę Państwa, to jest sformułowanie, które natychmiast rzuciłam się sprawdzać. Okazuje się, że nie znałam czegoś, co funkcjonuje od starożytnej Grecji i co kobiety, bo z reguły były to kobiety, kobiety dule, nie lekarki, nie położne, więc nie mające takiej specjalistycznej wiedzy, pomagały innym kobietom, wspierały je w momencie rodzenia. To mi się podoba najbardziej. Dule, tak was będę już teraz nazywać nieaktywistki, bo tylko oczywiście musimy sobie najpierw wyjaśnić, czy jest sprawa, czy trzeba rzeczywiście urodzić nowy świat i nowe przyglądanie się temu światu. I już oddaję wam głos, ale pierwsze moje pytanie będzie jeszcze inne. Czy to jest w ogóle dobry moment na taką rozmowę? Wczoraj Joe Biden był w Kijowie, dzisiaj jest w Polsce, za moment spotka się z Polakami. Mamy wojnę. Tak naprawdę wszyscy jesteśmy w nią zamieszani. Mamy kryzys klimatyczny. Mamy coraz więcej informacji, z którymi sobie może przestajemy radzić, dotyczące imigrantów i uchodźców. Teoretycznie skończyła się pandemia, ale jak będzie za moment, właściwie nie wiadomo. No naprawdę, jest tyle poważnych spraw, którymi dobrze by się było zajmować we wtorek, 21 lutego w 2023 roku, że zajmowanie się modą może nie wyglądać zbyt poważnie. Więc wracam do pytania, czy to jest dobry czas?
[06:07.61 → 07:15.51] B: Myślę, że każdy czas jest bardzo dobry, jest najlepszy i nie możemy czekać ani dnia dłużej. i rzeczywiście dzieje się bardzo dużo ważnych, ciężkich rzeczy, ale też myślę, że my tutaj dzisiaj nie będziemy rozmawiać o modzie pod tłem, który odcień cynamonowej śmietanki jest modny, tylko będziemy rozmawiać o modzie w kontekście tego, że każdy z nas codziennie wstaje rano i podejmuje decyzję, co się ubrać. To jest coś tak samo jak jedzenie, co dotyczy każdego z nas i nawet my nie tak dawno temu z Anią, chociaż Pracowałyśmy obydwie w modzie, nie zdawałyśmy sobie sprawy, jak ważna jest ona w kontekście produkcji. Nie zadawałyśmy sobie pytania, kto stoi za tym, kto produkuje te ubrania, w jakich warunkach to jest robione, jakim kosztem, nie tylko finansowym. I w tym kontekście myślę, że warto się nad tym pochylić, żeby po prostu zdawać sobie sprawę, bo wiadomo, że są ważniejsze tematy, ale każdy z nas może dużo zmienić w swoim codziennym życiu i od tego zacząć, a podstawą jest wiedza.
[07:16.44 → 07:18.63] A: Czy przypadkiem to nie jest wszystko poza tym połączone?
[07:19.15 → 11:27.84] C: Tak, to ja jestem tą osobą, która zawsze mówi, że wszystko jest połączone i łączmy kropki, nauczymy się łączyć kropki. I patrzmy, bo z jednej strony, czekajcie, bo za daleko już mój mózg poleciał, to znaczy, żeby jednak uprościć ten temat bardzo. To jest to, co Areta mówi, nigdy nie będzie dobrego czasu na to, żeby się tym bardziej zajmować. Z drugiej strony każdy podejmuje tę decyzję codziennie, tak jak co zjeść, to co się ubrać. I z trzeciej strony nie chodzi o to, żeby teraz na Państwa czy na nas wszystkich tutaj zrzucać tą odpowiedzialność, że my mamy teraz po prostu z mikroskopem chodzić do sklepów i patrzeć, gdzie to zostało wyprodukowane i dlaczego. Bo rzeczywiście, jakbyśmy chcieli bardzo dobrze wiedzieć, co jest w ubraniach, to powinniśmy wyciąć kawałek z każdego ubrania, które nam sprzedają sieciówki i wysłać to do laboratorium. Dlatego, że producenci ubrań kłamią na metkach, Jest przypadek sprzed tam dwóch, trzech lat, jak UOKiK nałożył bardzo dużą karę na dwie polskie firmy, które oszukiwały co do składów. To znaczy twierdziły, że tam jest 80% wełny, okazało się, że jest 10% wełny w składzie. Więc żebyśmy tak naprawdę poznali, co jest w środku w naszych ubraniach, jakie są barwniki, a barwniki to jest straszne zło. Nie mówię już o śladzie węglowym, czyli o tej trasie, jaką musi ten ciuch przebyć z Bangladeszu, Indii i ze wszystkich krajów, które niestety mocno no wyzyskujemy świadomie, nieświadomie, chcemy czy nie chcemy. Więc to jakby trzeba zawsze pokazać, jak bardzo to jest ze sobą powiązane i jak bardzo to jest w ogóle powiązane, moim zdaniem, pokuszę się o taką tezę również z tym, co dzisiaj się dzieje na świecie. Ten świat naciągnęliśmy już do granic możliwości, rozszerzyliśmy te wszystkie, wyczerpaliśmy wszelkie zasoby. Jeżeli ja czytam o tym, że na świecie kończy się piasek, czy woda, przecież to nie są rzeczy, które kiedykolwiek nam się śniło, że mogą się skończyć. Przynajmniej ja nie sądziłam, że doczekam tego, że będę o takich rzeczach czytać. Ostatnio czytałam o tym, że Europa Zachodnia z Francuzami na czele zjadła wszystkie żaby, a są to stworzenia, których nie można wyhodować, bo są dziko żyjące, ale zjedli je, bo po prostu musieli jeść żabie udka. Więc to jest trochę tak, że zaczynamy sobie w ogóle zdawać sprawę z tego, jak nasze czyny, takie pojedyncze, jednostkowe, ale też niestety bardzo mocno dostarczane nam przez wielki przemysł, dlatego nie chciałabym być tu tą osobą, która będzie zrzucać na państwa czy na nas wszystkich odpowiedzialność, tylko jednak Chciałabym ciągnąć do odpowiedzialności duże firmy, duże korporacje i duże przemysły, ale one nie będą pociągnięte do odpowiedzialności, jeżeli my oddolnie nie będziemy tego wymagać. Oczywiście też odgórnie, legislacyjnie, prawnie, ale jednak Ja jestem za tym, żeby zawsze spróbować mieć tą odwagę zapytać w sklepie, czy pani wie skąd pochodzi to co ja teraz kupuję. Bardzo wierzę w tą oddolną siłę. Natomiast absolutnie uważam, że to jest bardzo ze sobą połączone i praktycznie każda rzecz, ale chyba ubrania dosyć dobrze pokazują, jak na każdym etapie, to się nazywa łańcuch dostaw, to ubranie najpierw, jak jest zaprojektowane w Europie Zachodniej czy w Stanach, potem ten projekt, jeżeli w ogóle jest projekt, bo przeważnie kupuje się gotowce, leci sobie gdzieś do Chin, Bangladeszu, Indii, tam się to produkuje, potem to z powrotem do nas wraca. Oczywiście nie myślimy, kto to produkuje, jakim kosztem, czy tam dostaje za to godziwą płacę. Trudno też o tym myśleć przy każdym zakupie. To, że to kosztuje też planetę, ziemię, że w Bangladeszu czy w ogóle w Azji większość rzek jest absolutnie zanieczyszczona, ponieważ te wszystkie ścieki lecą prosto do rzeki i tam mało kto to reguluje. No i teraz pomyślmy sobie o tym wszystkim. I na koniec mamy ubranie, które kosztuje w sieciówce 40 zł. W jaki sposób to może kosztować 40 zł skoro przebyło tą drogę kilkunastu tysięcy kilometrów w tą i z powrotem?
[11:28.02 → 11:30.95] B: Tak i średnio jedna rzecz dotyka stopar ludzkich rąk.
[11:30.95 → 12:03.54] C: Stopar ludzkich rąk, średnio jedną rzecz. Jak ci ludzie mają szansę dostać godziwą płacę? Więc jeden t-shirt powiedzmy jest wyprodukowany za 20 do 40 groszy. średnio, a cała reszta tego kosztu, który się na to zbiera, to jest po prostu jakby pensje po drodze plus marketing, reklama, która musi być na tyle wielka, żeby jak najwięcej ludzi na świecie to po prostu na masę kupiło, a potem po jakimś czasie to po prostu wyrzuciło i o to chodzi niestety w modelu tak zwanej fast fashion, ale to może już za daleko.
[12:08.29 → 12:12.59] B: jak w ogóle świat działa i co my możemy zrobić, żeby to naprawić.
[12:13.49 → 12:45.49] A: Dlatego ustaliłyśmy, że to jest dobry moment na ratowanie świata. Książka zresztą, jak uratować świat, czy instrukcja obsługi przyszłości, to są dwie książki Arety Szpury. Polecam państwa uwadze. Kiedy wyście się zorientowały, że coś jest nie tak? Bo mamy tutaj do czynienia w ogóle z cudowną sytuacją, Ja wierzę Ani i Arecie, dlatego że one nie urwały się z choinki i nie przyleciały z Marsa. Obie bardzo były w ten biznes modowy zaangażowane.
[12:46.41 → 13:04.40] B: Tak, no ja przez 10 lat siedziałam w modzie, od 16 roku życia. Od po prostu stylizowania, asystowania w magazynach modowych, w różnych firmach odzieżowych, też tych z szybką modą niestety. Prowadziłam własną markę odzieżową. Robiłam wszystko.
[13:04.57 → 13:06.45] A: To jaką? Słaba światowa.
[13:06.78 → 16:02.00] B: Wszystko co możliwe to robiłam. Ja kochałam tę modę, naprawdę. To było coś, co ja lubiłam robić. Co przerażające, moja historia jest taka, że ja po prostu byłam w księgarni. I to była za granicą, poszłam na dział mody, bo chciałam jakąś książkę o modzie sobie kupić i tam zobaczyłam książkę, która nazywała się Duży koszt taniej mody. I wzięłam ją z ciekawości, zaczęłam przeglądać, zaciekawiałam się, więc ją kupiłam, usiadłam sobie i ją praktycznie naraz pochłonęłam i z każdą kartką byłam coraz bardziej przerażona, bo coś, co ja robiłam przez 10 lat i kochałam całym sercem, okazało się, że za tą piękną kotarą jest cały świat, który nie jest już tak piękny. Jest przerażający, jest smutny. jest okrutny i się wkurzyłam. Po prostu się wkurzyłam, poczułam się po prostu trochę użyta, że ja zajmuję się promocją, produkcją rzeczy, których de facto nikt nie potrzebuje. Ten koszt oprócz tego finansowego, o czym Ania mówiła, jest po prostu ogromny. To było dla mnie największym szokiem, że ja pracowałam tyle lat i nigdy nie zadałam z tego pytania i też nikt o tym nie powiedział, że to jest jakaś tajemnica plisznara. Zastanawiałam się potem, chodziłam od człowieka do człowieka i pytałam się, czy ty wiesz, czy ty pracujesz też jeszcze dłużej niż ja i czy ty wiesz, kto produkuje tą bluzkę, czy ty wiesz, ile tysięcy litrów wody zostało zużyte, w jakich warunkach, ile tego jest w ogóle produkowane, dlaczego to jest tak tanie, dlaczego jest tak słabej jakości, I okazało się, że większość ludzi też sobie nie zadała tego pytania, a nawet jeżeli sobie je zadała i znalazła tą odpowiedź, to trochę udawała, że tego nie słyszała i szła dalej. Dalej szła do pracy, robiła to, co robi, a ja po prostu poczułam, że nie jestem w stanie, że im dłużej, bo po tej książce zaczęłam kolejne książki, weszłam w internet, obejrzałam kilka dokumentów, bo jeszcze przeczytać to jest jedno, ale zobaczyć, poznać, To jest historia konkretnych osób, które stoją z naszymi ubraniami. Pani szwaczki z Bangladeszu, która nie jest w stanie mieszkać ze swoją córką, bo musi iść do pracy. Ta córka mieszka gdzieś daleko w wiosce i widzi ją raz na jakiś czas. No i nie ma innej pracy, więc pracuje, ale tam po prawach pracownika można zapomnieć. no to poczułam wielką niezgodę w sobie na to, że nie chcę tego wspierać, nie chcę do tego dokładać swojego czasu, energii. No i po prostu wyszłam. Po dwóch latach takiego protestowania w sobie stwierdziłam, że nie widzę innej opcji, jak to zostawić. I nie mając pojęcia, co będę robiła dalej, po prostu stwierdziłam, że na tym postawię kropkę i wyjdę.
[16:02.16 → 16:18.94] A: Że nie zamieczysz tego pod dywan, nie spróbujesz zapomnieć. Tak jak robi to zdecydowana większość osób. zaangażowanych w przemysł modowy, dlatego że dzisiaj to już naprawdę nie są tajemnicze sprawy. Na dokumenty i informacje na ten temat można trafić niemal na każdym kroku.
[16:19.20 → 16:24.02] B: Tak, no a to co ja przeżyłam to było kilka lat temu, gdzie właśnie to był dopiero jakiś początek.
[16:25.36 → 16:26.64] A: Ania?
[16:27.27 → 19:51.79] C: Tak, ja tą swoją historię już w zasadzie opowiadałam wiele razy, ale zawsze dochodzą do tego jakieś wątki nowe, bo sobie myślę, że tak naprawdę to wcześniej już te informacje gdzieś do mnie docierały, tylko myślę, że dla każdego przychodzi odpowiedni moment, żeby pewne rzeczy po prostu usłyszeć. i pewne rzeczy zrozumieć i gdzieś tam, żeby one zaczęły kiełkować. Więc u mnie to się wydarzyło po obejrzeniu drugi raz, co prawda pierwszy chyba obejrzałam nieświadomie, a drugi raz już bardziej świadomie, filmu True Cost, czyli prawdziwy koszt. Jego można gdzieś w internecie znaleźć, natomiast żałuję, że on po prostu nie leci w jakiejś publicznej telewizji, to nawet nie marzę, ale w jakiejś ogólnodostępnej telewizji. Natomiast jeżeli będziecie państwo mieli okazję, to TrueCost bardzo poleca, bo on niestety jest do tej pory myślę, że w jakichś wielu procentach, nie wiem, 80% tragicznie aktualny. To jest film opowiadający o bardzo konkretnej tragedii jednej, która miała miejsce w 2011 czy 2013 roku, już nie pamiętam. Zginęło tam ponad 1000 osób w zawalonej fabryce Rana Plaza. I znaleziono tam w tych gruzach metki absolutnie wszystkich firm. Od polskiej firmy LPP, po H&M, Zare, Benetona, no wszystko w zasadzie, co tam sobie państwo chcecie, tak jak w shopping mallu, w centrum handlowym. Tak samo wszystkie te metki znaleziono tam pod gruzami razem z martwymi ludźmi. I to rzeczywiście mnie tak bardzo uderzyło i tak bardzo jak zaczęłam się w to wgryzać mocniej, a ja wtedy byłam odpowiedzialna, wymyśliłam takie targi. nazywały się Hush Warsaw i odbywały się na Stadionie Narodowym naprawdę ogromne targi mody, ale takiej mody powiedzmy lokalnych projektantów, małych marek. Natomiast też zobaczyłam już pod koniec tej swojej działalności targowej, No że te marki małe też wcale niekoniecznie z kolei, mimo tego, że one na przykład szanują tą pracę, no bo wszystko to jest w małych ilościach, gdzieś na miejscu w Polsce, no to z kolei mają duży problem z materiałami. Dotykałam tego wszystkiego, okazywało się, że to jest sztuczne albo ma jakiś właśnie plastik, od razu mówię, akryl, poliester, poliamid i inne takie rzeczy, unikajcie jak możecie, bo to jest jednak wszystko po prostu benzyna. Ale rzeczywiście było też dużo rzeczy z poliestru i jakoś tak mnie to przeraziło, że to jest niemożliwe, że w ogóle nawet te małe marki nie mogą robić tego z lepszych materiałów. No i tak patrzyłam na to, myśląc, że też kurde, czy ja w ogóle chcę jeszcze w tym brać udział, biorąc pod uwagę to, ile w ogóle już mamy ubrań z drugiego obiegu i jak można tak naprawdę nosić drugi obieg, czyli rzeczy z drugiej ręki i można się wymieniać, można pójść do lumpeksu i że być może tego aż tyle nie potrzebujemy. Pamiętam, że dużo znajomych wtedy, którzy z tego żyli, się na mnie poobrażało, bo ja stwierdziłam bardzo szybko, że już nie chcę tego dalej robić, a to był dla nich też dobry dochód. Żeby nie było, nadal uważam, że takie małe, lokalne marki są dużo, dużo lepsze niż szybka moda, niż te sieciówki.
[19:53.05 → 19:54.03] A: To nie jest wyjście.
[19:54.38 → 21:24.62] C: To jest pewnie gdzieś tam pośrednie wyjście, bo czasem tych nowych rzeczy pewnie też potrzebujemy. Natomiast jest na tyle dużo tych rzeczy z drugiego obiegu i tutaj muszę powiedzieć, bo ja też pracowałam później w startupie, który się zajmował tylko drugim obiegiem, Muszę powiedzieć, że muszę pochwalić też Polki i Polaków i też może w ogóle nasz kraj, bo z jednej strony oczywiście jesteśmy trochę śmietnikiem dla reszty Europy na te ubrania z drugiej ręki, ale z drugiej strony jest to fajne, że dużo ludzi jednak, że nie trzeba tak bardzo tego oswajać w nas, że jednak potrafimy się ubrać w drugim obiegu, pójść do lumpeksu, nie jest to żaden powód do wstydu. Lubimy te rzeczy. Ja jestem wychowana, moją mamę, która absolutne perełki całe życie znajdowała w lumpeksach i też został mi ten baktyl po prostu. Ale zamknęłam targi w 2018 roku. Pojechałam do Azji, chciałam zobaczyć też jak te ubrania powstają. Oczywiście mnie to przeraziło, wiadomo, a byłam tylko w Wietnamie, więc nawet Chin i tych takich najbardziej przemysłowych ośrodków już nie zwiedziłam. Zobaczyłam też, że tych ubrań tam za bardzo nikt nie nosi. Oni po prostu je produkują dla nas, bo ich na nie nie stać. i też noszą tylko drugi obieg albo po prostu stare ubrania. Dzisiaj już pewnie to tak nie wygląda, bo też Wietnam i ta część Azji jest takim rozwijającym się krajem, ale wtedy tak było. No i stwierdziłam, że już nie chcę absolutnie tego robić i zaczęłam się zajmować uświadamianiem, nie wiem, czy tak mogę mówić.
[21:24.64 → 21:25.34] A: Stałam się dólą.
[21:25.60 → 21:40.66] C: Tak, stałam się dólą, dólą tej historii po prostu, żeby pomóc nam urodzić jakąś nową opowieść o świecie i o tym, że moda w dotychczasowym kształcie nie ma już absolutnie sensu, bo nikomu z nas nie robi dobrze.
[21:42.86 → 22:32.69] A: Właśnie, czyli jest źle, jest źle, jest stan awaryjny, czyli teoretycznie wszystko toczy się świetnie i samochodem możemy dojechać do celu, może troszkę wolniej, ale dojedziemy. Natomiast jest pytanie, czy pojedziemy nim w ogóle dalej. Nie, jest stan awaryjny, robimy przegląd, zastanawiamy się, co możemy zrobić, co wymienić, jak zmienić to, o czym powiedziałaś, czyli tę narrację, tę opowieść o modzie, jak zmienić siebie, jak wpłynąć na potężne firmy, tutaj to tylko ustawodawstwo, o tym wszystkim chciałabym, żebyśmy teraz porozmawiały. Czyli jest źle, w ogóle jeszcze dodajmy, że moda, jak to przeczytałam, to w ogóle bardzo trudno mi było w to uwierzyć, że przemysł tekstylny jest bardziej szkodliwy nawet od latania samolotem, to prawda?
[22:33.58 → 22:51.92] C: Mniej więcej jest porównywalny, jeśli chodzi o ten tak zwany węgolowy ślad czy emisję. Natomiast oczywiście te dane są bardzo różne. Mówiło się jeszcze parę lat temu, jak się tym zaczęliśmy zajmować, trzecim najbardziej szkodliwym przemysłem, ale generalnie no tak, na pewno jest w czołówce.
[22:52.62 → 23:15.88] A: Jest źle, w każdym razie jest źle. Co możemy zrobić? Co możemy zrobić? Czy na przykład to, o czym się teraz mówi bardzo dużo, czyli zmiana technologii robienia tkanin. Jakież fantastyczne pomysły. Tkaniny z grzybów pojawiają się już na wybiegach. Są tkaniny z kwiatów, ze skórek od jabłek.
[23:16.37 → 23:36.14] B: To wszystko jest super, tylko musimy sobie na początku zadać jedno podstawowe pytanie. Czy my tego potrzebujemy? Bo co nam z kolejnej koszulki, z czegokolwiek ona by nie była, jeżeli mamy już pięćdziesiąt czy nawet trzydzieści ich w szafie i po prostu nie jesteśmy w stanie ich wszystkich wychodzić, wynosić.
[23:38.33 → 23:39.87] A: Załóżmy, że kiedyś wychodzimy.
[23:40.37 → 25:02.83] B: No to wtedy zacznijmy się martwić, bo niestety pewnie po tych latach niedostatku u nas, jak jest teraz ten dostatek, to ja niedawno zabrałam moją babcię pierwszy raz do sklepu Pepko. I ona była oszołomiona tym dobrobytem, który tam jest za tą niską cenę. I ciężko mi było jej powiedzieć, babciu nie kup sobie tego czy tamtego, bo wiem, że ona przez pół życia, To nie jest tragedia. Gorzej jak na przykład widzę kogoś, kto kupuje 20 różnych rzeczy, 20 dywadników czy ubrań. Ubrania są najprostszym przykładem, bo mamy ich bardzo dużo w większości i jak kupujemy je tanie, to one też w większości są bardzo słabej jakości. Jak ja teraz noszę ubrania po mojej mamie, to nie mogę przestać się dziwić, że kiedyś można było produkować coś, co wytrzymało więcej niż 10 prań. To jest smutne, że czasami te rzeczy, jak się idzie do sieciówki, one już są zmechacone na wieszaku wręcz, czy po jednym praniu. Właśnie jak są z akrylu, czy z poliamidu, czy z czegokolwiek plastikowego, to jest takie skulkowione i już wygląda jak trochę rzeczy do chodzenia po domu. A ile możemy tych rzeczy do chodzenia po domu?
[25:03.67 → 25:06.19] A: Właśnie, a poza tym w domu też miło wyglądać.
[25:06.83 → 25:41.72] B: I też czuć się, bo myślę, że zapominamy, może nie chcę generalizować, Ja na przykład się na nowo uczę czytania metek, że właśnie kiedyś się tylko skupiałam na tym, że coś jest kolorowe, czy ma fajny nadruk, czy jakąś aplikację, a teraz pierwsze co, czy idę do, nawet jak idę właśnie do Lumpexu, dzisiaj byłam się za nią w super sklepie w Lublinie z drugiej ręki i pierwsze co, to patrzyłam na metkę, czy to jest właśnie bawełna, czy to jest len, czy to jest model, czy to jest plastik, bo jeżeli to jest plastik, to ja po prostu nie chcę tego mieć w swojej szafie ani na sobie, bo to nie jest miłe, płaci się w tym człowiek,
[25:42.39 → 26:00.13] A: Ja rozumiem, ta cyrkulacja to jest w ogóle podstawa i będziemy do tego serdecznie namawiać, ale jeśli raz na jakiś czas chcemy sobie coś kupić i ma to nie być plastik, No to wracam do tych nowych technologii. Czy tutaj jest jakaś szansa?
[26:00.63 → 30:31.55] C: Nowe technologie są na takim etapie, że naprawdę proszę Państwa, to jest taka skala. To jest taka skala, zanim to trafi gdzieś pod strzechy i zacznie być dla nas dostępne, nie wiem, będą dostępne skóry z jabłek, które też mają bardzo dużo dodatku plastiku, żeby to się w ogóle łączyło. Samych jabłuszek tej skóry nie zrobimy. Są oczywiście skóry z kokosa, z trawy, z kaktusa, z grzybów, nie wiem z czego tam jeszcze. Ja robiłam też taki research skór właśnie wegańskich ostatnio i naprawdę już jest mnóstwo. W zasadzie każdą roślinę można, ale trzeba też dodać trochę plastiku, żeby to się jakoś pokleiło. Więc pytanie, jakby ja jestem jednak wyznawczynią tego, żeby nosić skórzane buty jak najdłużej i kupuję z drugiego obiegu i dbać o nie i po prostu mieć je jak najdłużej. Dlatego tak jak mówię, ta technologia jest póki co na mikroetapie, bardzo malutkim. Dwa, to są jednak cały czas bardzo drogie rzeczy. Mnie na nie nie stać. Mnie nie stać na buty z ananasa za 700 czy 600 zł. Nie wiem jak one się zachowają, a wiem, że moje buty ze skóreń z drugiego obiegu będą dobre przynajmniej kilka kolejnych lat. Więc ja bym poczekała aż to rzeczywiście przejdzie pod strzechy. Plus dwa, no też moje pytanie jest nadal po co produkować rzeczy skoro na jednego mieszkańca i mieszkankę ziemi już dzisiaj przypada 18 kilogramów odpadów tekstylnych. Odpadów w sensie ubrań jeszcze gotowych do noszenia. Na każdego mieszkańca i mieszkankę ziemi. Mamy 8 miliardów ludzi na świecie. Wyobraźcie to sobie, no to jest w ogóle Jakiś absurd, a my się tylko cały czas zastanawiamy, nie jak produkować mniej, nie jak robić trwalsze rzeczy, nie jak je robić na dłużej, nie jak je naprawiać. Mówię już o całym systemie, jak on jest po prostu popsuty. Nie jak zanieść do rzemieślnika, który może coś z tym zrobić. Tylko system tak zwanej szybkiej mody nam kompletnie zepsuł postrzeganie tej mody, po co ona w ogóle jest, czym ona jest, czym jest w ogóle ubranie. My mamy kupić jak najwięcej i jak najtaniej. Jeżeli ciuchy byłyby takiej jakości jak kiedyś, ja też miałam parę rzeczy po mojej mamie jeszcze z mody polskiej, kiedy były cztery sezony, a nie 45 sezonów w sieciówkach, to po prostu do tej pory one żyją, one są unikatami absolutnymi i jakościowo też to jest wspaniałe. A dzisiaj jest to wymyślone tak, żebyśmy kupowali jak najwięcej i nam się wydaje, że my kupujemy tanio. Ale wszystkie dane pokazują, że kupując w sieciówkach wydajemy dużo więcej pieniędzy niż gdybyśmy kupili dwa, trzy razy do roku naprawdę porządne, służące nam długo rzeczy. Tylko to się nie opłaca najbogatszym ludziom tego świata, czyli właścicielowi marki koncernu Inditex na przykład. To jest Zara, Bershka i wszystkie te marki, które możecie państwo spotkać. To jest jeden z najbogatszych ludzi na świecie. Te pieniądze nie idą ani do tych ludzi, którzy je robią, ani nie idą na jakieś walki ze zmianami klimatu. Nie, one idą do kieszeni jednego człowieka i pewnie szefów jakichś tam największych oddziałów ZARY. Więc to pokazuje chorość tego systemu. Ja rozumiem, że też oczywiście to są też firmy, które dają wielu ludziom pracę. Tylko pytanie, jaką pracę? Jaki jest koszt tej pracy? Kto jest najważniejszy w tej pracy? Tak naprawdę, dlaczego nie ludzie, którzy to produkują, tylko ktoś, kto wymyśla kampanię reklamową, żeby nam wcisnąć na masę? T-shirtów za 20 złotych. To pokazuje jak bardzo ten system jest popsuty i jak bardzo on jest niestety powiem wprost do zaorania, bo tak jak teraz on nie może już funkcjonować, jakby ta żyłka pękła i my się musimy, znaczy nie my, ci którzy robią te firmy muszą się w końcu obudzić, bo też muszę powiedzieć, że system mody, system odzieżowy jest bardzo On jest bardzo zapyziały, on jest bardzo starodawny, on jest w ogóle mało nowoczesny. Mówię o tych technologiach, ale on tak naprawdę myśli bardzo takim starym, feudalnym językiem, ja król muszę się nachapać, a wy po prostu tutaj noście te szmaty, wyrzucajcie je i pracujcie dla mnie za miskę ryżu.
[30:31.75 → 30:51.25] A: Tak myślę sobie Aniu, że to nie tylko system mody jest zapyziały, ale generalnie nasz sposób myślenia o rzeczywistości, w której jesteśmy. My się przyglądamy światu, rzeczom, ludziom, roślinom i kalkulujemy, jak to wykorzystać.
[30:51.47 → 31:26.15] B: Zapominamy, że system, w którym teraz jesteśmy, jest taki, że my po prostu żyjemy, jakbyśmy mieli kilka planet za naturą, a mamy jedną i już zużyliśmy naprawdę większość surowców, właśnie tym więcej, szybciej, jak najtaniej. I problem jest taki z ciuchami, że my nie mamy jeszcze technologii, jak przetworzyć te wszystkie odpady. Są góry, śmieci, wyspy, pustynia, które było? Cała pustynia zasypana tymi ubraniami, z którymi nie wiadomo co zrobić, bo już nie dają do noszenia.
[31:28.07 → 31:56.58] C: w ogóle cała Afryka jest zawalona naszymi ciuchami, ponieważ my je tam po prostu wywozimy kontenerami na masę. Część tych rzeczy się tam przydaje, bo tam są ogromne targi, na których się handluje ciuchami z drugiego wieku, ale im są np. potrzebne bardziej koszule i bawełniane rzeczy, a nie koniecznie poliamidowe czy wełniane spódnice, gdzie jest 45 stopni w cieniu. Ale my się bardzo chętnie tego pozbywamy, tam całe fawele, całe miasteczka są poukładane na tych szmatach, z którymi nie ma już po prostu co robić.
[31:56.78 → 32:10.86] B: I co gorsza to, że tam jest tego tyle, to też powoduje, że tam biznes lokalny, rzemiosło upadło, no bo po prostu się nikomu to nie opłaca. Ale mówię o tym, że właśnie my tyle tego naprodukowaliśmy i nie wiemy co z tym zrobić.
[32:13.57 → 32:32.25] A: I ciągle chcemy wyzyskiwać, wykorzystywać. Jak drzewo to ściąć, bo drewno. Ciągle więcej, ciągle szybciej i ciągle sukces to bogactwo. Więc właśnie, może pora zmienić sposób mówienia o świecie.
[32:33.72 → 36:41.29] C: No to na pewno, a propos tej duli i tego, jak pomóc urodzić nam wszystkim nową historię o tym, do jakiego my świata w ogóle chcemy zmierzać. I tych narracji też i tych światów jest teraz tak wiele, jak wiele osób ma telefon. a wiemy, że wszyscy je mamy i to dotyczy głównie bardzo młodych ludzi, to znaczy każdy opowiada swoją historię, każdy ma jakąś teorię spiskową na jakiś temat. Na pewno my nieraz za retą zostałyśmy nazwane, że nie wiem, sponsoruje nas, kto nas sponsoruje? Ktoś nas sponsoruje na pewno, o czym bym się chciała bardzo dowiedzieć, bo bardzo chętnie, ale niestety póki co nikt mnie nie sponsoruje, że tam Niemcy albo, że różne są historie o aktywistach klimatycznych. I wiecie państwo, bardzo trudno się też z tym przebić, dlatego tym bardziej mnie cieszy, że jesteśmy tutaj. Ja jeszcze bardzo łączę tą historię przez to, że moim drugim takim tematem życiowym, na który bardzo się nie mogę zgodzić, jest nasza nierówność społeczna, nierówność płci również w Polsce. Ja bardzo łączę również i branżę odzieżową z wykorzystywaniem kobiet. Niestety to są w większości kobiety, które szyją Te ubrania, ten system jest też postawiony właśnie na ich wyzysku. No i też to, że my nie mamy równego dostępu do władzy. To znaczy w Polsce jest nas 51%. Przepraszam, to jest taki mały wtręt, ale ja uważam, że do opowiedzenia nowej narracji jest potrzebny dwugłos. jest potrzebny głos kobiet. To znaczy, że jakby nie da się mówić o zmianach klimatu i o tym, co się dzieje z naszą planetą bez wysłuchania czterech miliardów ludzi na świecie. A tyle nas jest, drogie panie. I w Polsce nas jest nawet więcej niż mężczyzn. Natomiast nadal w Sejmie mamy 28% kobiet w polskim Sejmie, a na czele największych spółek giełdowych 6%. Ostatnio sprawdzałam te dane, bo były mi potrzebne. Więc jak w taki sposób możemy mówić o jakiejkolwiek równości? A wiemy, że po prostu jednak nasze spojrzenie na świat, na pewne rzeczy trochę się różni. Myślimy też inaczej, bardziej szeroko, bardziej holistycznie, jesteśmy bardziej koncyliacyjne, że chcemy jednak dążyć do tego kompromisu. Nie wszystkie absolutnie, natomiast chodzi mi o to, że znowu będę tu mówić z uporem maniaczki, jest taki międzynarodowy, już nie będę podawać nazw, żeby za bardzo nie zakomplikować tej swojej wypowiedzi. projekt, taki think tank, który zbiera dane z całego świata i co roku mapuje takie problemy, które są nam potrzebne do tego, żeby zmniejszyć emisję, wyhamować, bo my nie mówimy już o żadnym zatrzymywaniu czy powstrzymywaniu zmian klimatu, my możemy je troszeczkę spowolnić, bo to, że jakby jedziemy już na ostatnim biegu, na przyspieszeniu, to wiadomo. Natomiast Oni mapują takie najważniejsze wyzwania i okazuje się, że w czołówce, czyli na trzecim miejscu zaraz po niejedzeniu mięsa czy ograniczeniu mięsa i niemarnowaniu żywności jest właśnie równouprawnienie kobiet i edukacja dziewcząt. to jest potrzebne do tego, żeby ten świat się zmienił. Dlatego to jest na przykład moja nowa narracja, do której doszłam po pięciu latach wypalenia depresji klimatycznej, chodzenia na protesty, swojego podcastu, pisania książek, ale jakby różnych, różnych miejsc, z którymi chciałam dotrzeć z tą historią. Dla mnie dzisiaj ta historia jest o wyzysku ziemi, tak jak wyzyskiwaniu kobiet i ich nieodpłatnej pracy. Nie wiem, czy państwo wiecie, ale w Polsce mimo tego, że mamy o kilkanaście procent średnio niższe płace jako kobiety, to jednocześnie wykonujemy trzy razy więcej niż mężczyźni nieodpłatnej pracy domowej. Dlatego mężczyźni byli bardzo zadowoleni z pandemii, kobiety trochę mniej.
[36:41.87 → 36:48.19] A: Nie na darmo dula jest kobietom, prawda? No więc wracam do tego, że to jest dla was... Chyba, że dól może
[36:48.19 → 36:48.93] C: być, ale nie wiem.
[36:49.03 → 37:52.26] A: No nie wiem, może z czasem. Wróćmy do tego języka. Tak sobie myślę, że może zacząć się od spraw bardzo prostych. Pierwsza sprawa, która przychodzi mi do głowy to słowo dobra. Bo jak byłam mała, myślę, że nie byłam tu wyjątkiem, to jak mama kupowała mi kurtkę, to dobra kurtka to była kurtka ciepła. Nie za mała, za duża o trzy numery oczywiście mogła być niestety, ale w związku z tym mogłam chodzić w tej kurtce przez kilka kolejnych sezonów. Jak już dorosłam i sama sobie kupowałam dobrą kurtkę, to dobra kurtka, była mi wszystko jedno z takiego materiału, ona miała być ładna, a ja miałam w niej wyglądać świetnie, nareszcie świetnie. Natomiast teraz, co to znaczy dobra kurtka? To słowo znaczy w tej chwili coś zupełnie innego, prawda? A przynajmniej dobrze by było, gdyby znaczyło. Co teraz stoi za słowem dobry?
[37:55.64 → 40:12.91] B: Ja myślę, że dobrze czasami wrócić do tego, co było. Bo ja też przeżyłam, myślę, że każdy z nas przeżył kurtki o wiele rozmiarów za duże. I nie mówię, że teraz mamy nosić tak, jak już jesteśmy dorośli, ale rzeczywiście, żeby Jak już coś chcemy kupić, czy potrzebujemy czegoś, to najpierw przejrzeć, co mamy w szafie. Zastanowić się. Zobaczyć na te metki. Zobaczyć z czego taka kurtka jest zrobiona. I też myślę, że iść na tą jakość, nie ilość. Że mieć jedną dobrą czy dwie kurtki, I to jest dla mnie też ten plus lumpeksów, czy w ogóle rzeczy z drugiej ręki. A propos tego, że teraz, jak Ania mówiła, że mało kogo stać, żeby dobrej jakości kupić rzeczy, to ja mam na przykład problem, bo ja nie wiem często, gdzie kupić, że nawet bym chciała nowe rzeczy kupić. Gdzie kupić te rzeczy dobrej jakości? Bo tych sklepów to nie ma, że dla mnie łatwiej jest kupić coś dobrej jakości w tym lumpeksie, bo tam już widzę jak ta rzecz została po kilkunastu, kilkudziesięciu praniach, jak się zachowuje, że jeżeli ona to przeżyła, to jeszcze ze mną będzie na długi, długi czas. Nie mówiąc o tym, że wtedy to jest już za ułamek cenny, którą byśmy zapłacili w sklepie. No i że de facto ratujemy coś trochę ze śmietnika, z tego wysypiska w Afryce, więc jest to wygrana, wygrana, wygrana. Zyskujemy w każdej kategorii Plus jeszcze to, że duża szansa, że będziemy mieli coś niepowtarzalnego, a nie jak kupimy osieciówce, to będziemy wyglądali jak druga osoba na ulicy. Jak jest trend na nową, żółtą kurtkę, to wszyscy ją mają. I jak ktoś lubi, to pewnie, ale ja na przykład cieszę się, jak mam coś, co jest niespotykane i coś, co mnie wyróżnia. I do tego jeszcze, ja zakochałam się w modzie przez to, że to jest po prostu coś, co pozwala oddać mnie samą, to jak się czuję. co mam w głowie, przez to jak się ubieram i to taki może być trochę manifest. Czy właśnie, bo muszę sobie poprawić humor. Czy nawet komuś na ulicy mi często ludzie zatrzymują i mówią, że ale jest pani kolorowo ubrana, aż się po prostu człowiek uśmiecha. Taka akcja społeczna, rozweselam ulice, szare ulice Polski.
[40:13.05 → 40:37.21] A: Bardzo poważna sprawa. A propos języka, to jeszcze tak sobie pomyślałam, że to jest sformułowanie, które też pewnie państwo znają, które funkcjonuje do dzisiejszego dnia i może czas zrezygnować. Może nie z samego sformułowania, ale z tonu, jakim się wypowiada słowa. Fajną masz koszulę. Ta, stara. A może teraz fajną masz koszulę. No, stara.
[40:37.79 → 42:07.32] B: Ja bym jeszcze dodała, że chyba w tym zasypie właśnie tymi rzeczami, którym teraz przeżywamy, zatraciliśmy tą relację z naszymi ubraniami, która kiedyś była. Kiedyś się miało tą jedną ulubioną bluzkę, którą się zanem uszyło, czy ciocia uszyła, czy pani krawcowa, czy ktoś przywiózł z zagranicy. I jak tam była dziurka, to się ją zaszywało. Ja po prostu kocham historię mojej mamy, która nie umiała szyć i sobie jakimiś drutami wręcz skarpetki zaszywała. I wtedy jak mamy tą relację z tymi ubraniami, to dużo bardziej je szanujemy. I donaszamy po prostu do końca, a potem często jeszcze damy komuś, czy coś z tego dalej zrobimy, bo to jest nasza ulubiona sukienka. I marzy mi się, żebyśmy trochę do tego wrócili. bo wtedy trochę połowa problemów będzie rozwiązana, bo nie chcemy mieć relacji z pięciuset osobami, tylko to jest kilka, kilkanaście przedmiotów, które lubimy, w których się dobrze czujemy, które oddają nas i to są nasze towarzysze życia i potem mamy z nimi fajne wspomnienia. Pamiętamy, a w tym żaliku przeżyłem tą historię, a w tej kurtce byłam tu i tam, albo właśnie przywiozłem sobie ją skądś I to jest takie dodawanie właśnie tej historii temu i osobowości tym rzeczom. I wtedy jak mamy tą relację, to raczej tak szybko ich nie wyrzucimy.
[42:08.20 → 42:42.11] A: Nie wiem, co państwo zrobią jutro, ale ja zakładając swój jedwabny szel, który kupiłam sobie ponad 30 lat temu i który już się zużył, już nawet parę razy miałam ochotę go, no coś z nim zrobić, żeby nie był w szafie. No bo zaczął mieć nawet dziurki. Trochę mole, trochę żelazko, ale wciąż nie mogłam się tego, nie mogę się tego szala pozbyć, no bo właśnie on ma swoją historię. Jak go nakładam, bo nakładam go dość często, to staram się te dziurki tak schować. Od jutra nie chowam.
[42:42.27 → 42:51.01] B: A właśnie, a co jeżeli możemy zacząć być znowu dumni z tego, że my mamy tą łatę na kolanie, czy dziurę na tej skarpetce, bo to znaczy, że dbamy
[42:53.03 → 43:14.17] A: Tak jest. Język tak, zdecydowanie tak. Jeszcze wracając do tego ciepła, bo ubrania mają swoje funkcje, prawda? Spełniają swoją rolę. Dobrze okrywają rolę seksualną, spełniają. Dobrze dorzucić do tego w takim razie jeszcze emocjonalną.
[43:14.55 → 44:12.66] B: Tak, ja też teraz tak pomyślałam, że jak siedziałam w tej modzie, to pamiętam, że zawsze patrzyłam trochę krzywym okiem na ludzi, którzy chodzili w takich ubraniach sportowych, butach trekkingowych, w jakichś takich kurtkach wodowiatroodpornych. Myślałam, Boże, po prostu to są za brzydkie ubrania. I teraz zatoczyłam kółko i uwielbiam wchodzić do sklepów sportowych i patrzę na te ubrania a propos tej technologii, po prostu zaczarowana i marzę trochę, i to już trochę dzieje, że te ubrania są rzeczywiście coraz ładniejsze, że nie muszę wybierać, czy chcę ładnie wyglądać, czy funkcjonalnie, ale że ta odzież mnie fascynuje, bo rzeczywiście to są dobre buty, wygodne na każdą porę roku. I każda rzecz, każda kieszeń jest przemyślana. I mam nadzieję, że też połączymy tą funkcjonalność, te nowe materiały, że teraz powstają koszule, na przykład białe, które się nie plamią, nie brudzą, nie gną. No to jest super wykorzystanie tej technologii, że po prostu możemy też mieć tą jednokrotną...
[44:12.66 → 44:16.02] A: Ale to nie non-iron. Nie.
[44:17.60 → 45:01.94] B: Nie. Nie, mówię o nowych technologiach i jak to wszystko połączymy i nauczymy się jeszcze jak robić te ubrania z tego, co już mamy, z tych wszystkich ubrań, to myślę, że będziemy w dobrym miejscu, żeby nie wrócić właśnie do tego, gdzie było i tylko nosić używane rzeczy. Bo wiadomo, że problem jest z tym, że już ta potrzeba nowych ubrań została w nas tak w sensie, że po prostu jesteśmy tak przebłocowani, że cały czas gwiazdy są na czerwonym dywanie w nowej kreacji, że to nie wypada pojawić się nawet na urodzinach czy na ślubie dwa razy w tej samej sukience. Jak spróbujemy to wykasować gdzieś tam, to też będzie krok bliżej.
[45:03.24 → 45:23.84] A: Zdecydowanie tak. A propos tych nowych technologii, to bardzo mi się podoba ta technologia, marzę, żeby już weszła, ubrania opiekującego się człowiekiem, czyli takiego ubrania z takiej tkaniny, że jak jest gorąco, to mi jest chłodno i w tym samym ubraniu jak jest chłodno, to jest mi ciepło.
[45:23.94 → 45:25.68] C: Alpaka polecam, wymyślono.
[45:26.20 → 45:27.32] B: Albo wełna merino.
[45:29.82 → 45:44.30] A: Albo jedwab, tak. No właśnie, czyli powrót do pewnych... Ale właśnie, poczekajcie, ale skąd ja mam wiedzieć, że ten jedwab to jedwab, a ta alpaka to alpaka? O greenwashingu może porozmawiajmy, czyli jak się nie dać zwyczajnie nabrać.
[45:44.74 → 50:06.49] C: To jest mój konik ostatnio też. I to też nie jest proste, bo tak jak już powiedziałam wcześniej, że na metkach kłamią, w swoich raportach kłamią, na stronie kłamią, no bo oczywiście greenwashing, czyli nabijanie nas w zieloną butelkę, można powiedzieć, albo wciskanie nam eko ściemy zielonej, czyli po prostu kłamanie po to, żeby osiągnąć wyższe zyski, żeby sprzedać więcej. Generalnie modna jest w tej chwili bycie eko, prawda? W związku z tym... Tak. I co? Ja nie mam takiego prostego rozwiązania, bo ja miałam taki swój okres w życiu, ja po prostu parę lat temu powiedziałam, że w ogóle nie kupię żadnego ubrania przez dwa lata, Okazało się, że jestem takim po prostu odmieńcem, że wszystkie telewizje mnie po prostu z tego tytułu zaprosiły, że ktoś mówi, że nie kupi ubrania przez dwa lata, po czym tak naprawdę, nie wiem, moja babcia pewnie przez dziesięć nie kupiła, ale ja byłam po prostu taka wyjątkowa i pamiętam, że bardzo to było dla mnie zabawne, ale żyję i jakby wydaje mi się, że wygląda mnie najgorzej, a od tamtej pory rzeczywiście może kupiłam przez cztery ostatnie lata dosłownie kilka jakichś nowych rzeczy i cały czas jadę na tym drugim obiegu. Ale wracając do tematu greenwashingu, bo ten drugi obiekt też po prostu wszedł w moje życie tak bardzo, on zawsze był, ale jak postanowiłam, że nie będę kupować, to właśnie dlatego, że myślałam, że oszaleję od tych wszystkich porad, co sprawdzić, jak sprawdzić, tu aplikacja taka, tu zeskanuj metkę, tu przeczytaj raport. Tu to, tu tamto. Ja po prostu już myślałam, że zwariuję, więc pomyślałam, że na razie nie kupię w ogóle, dopóki się nic nie zmieni i będę tylko korzystać z drugiego obiegu, bo ja po prostu zwariuję, ląduję w wariatkowie, bo naprawdę jak człowiek się tym mocno przejmie i zaczyna o tym czytać i chodzić z tymi aplikacjami i skanować metki, a potem jeszcze przeczyta, że i tak na tych metkach to cię oszukują, to po prostu żyjesz w jakimś swoim odlocie teorii spiskowych, że wszyscy cię chcą oszukać. i już nie wiesz, gdzie jest ta prawda. No więc jeśli chodzi o greenwashing, to ja absolutnie polecam śledzić takie, to chyba najprościej też, nie wiem czy tu każdy ma dostęp do komputera, żeby sobie posiedzieć i poczytać, ale rzeczywiście taka najbardziej tradycyjna organizacja, która się tym już długo... Tradycyjna? Nie, chciałam powiedzieć inne słowo. z najdłuższym stażem i doświadczeniem, to jest z Krakowa Kupuj Odpowiedzialni i oni wydają dużo takich książeczek i raportów o tym, na co uważać, od ciuchów po meble, co tam jest w środku, jaka chemia tam jest w środku, zabawki dla dzieci. Wszystkim się zajmują, mają też taką aplikację, no ale generalnie załóżmy, że nie mamy jednak dostępu do tych danych, to ja bym generalnie założyła z góry, że wszędzie ten greenwashing trochę dzisiaj jest, Dopóki nie będzie takich bardzo odgórnych regulacji, a Unia Europejska dopiero się do tego szykuje, podobno mają być z końcem tego roku. Czyli takich regulacji, które będą odgórnie na tych producentach wymagać więcej prawdy. a mniej manipulacji, gdzie będzie rzeczywiście ten greenwashing bardziej odgórnie, prawnie sprawdzany. To znaczy, że po prostu będą reklamy, nie wiem jeszcze jak, ale jest tam ileś punktów, które będą sprawdzane i mam nadzieję sprawdzalne. żeby takiej firmie greenwashing wytknąć. Jest już na świecie sporo takich spraw, gdzie to ludzie wytaczają na przykład autentycznie pozwy zbiorowe markom dużym za to, że ich oszukały albo za to, że nie wiedzieli, że jest jakaś chemia, albo za to, że u kogoś spowodowały raka, bo to jest też ważne, że barwniki są badania, które mówią o tym, że powodują Nawet raka piersi u kobiet, że są kancerogenne, bo mamy otwarte pory w skórze, więc to wszystko po prostu wchłania. Czarny barwnik, trzeba uważać. I tu znowu przewaga drugiego obiegu. Ktoś to już kilkanaście razy przed nami wyprał. I to jest też po prostu zdrowsze ubranie, bo bardzo dużo tych ubrań z sieciówek się pryska grzybobójczymi, takimi różnymi środkami bardzo silnymi, po to, żeby one przetrwały tą całą drogę z daleka do nas, żeby nic się tam nie stało, bo są na przykład jeszcze wilgotne, niedosuszone i tak dalej. Ale wracając do tego tematu greenwashingu,
[50:08.59 → 50:09.24] B: ja
[50:09.24 → 52:09.48] C: teraz nawet zrobiłam stronę poświęconą temu greenwashingowi, nazywa się to instytutgreenwashingu.pl i tam wrzuciłam najbardziej takie podstawowe informacje, gdzie szukać tych informacji, gdzie są wszystkie zebrane te aplikacje, strony i tak dalej, więc powiedzmy, że tam można też znaleźć odpowiedzi jakieś takie podstawowe. Ale ja generalnie z góry zakładam, że on jest po prostu trochę wszędzie. No i pytanie, że np. biorę sobie wtedy pod uwagę, no dobra, jest tu ten greenwashing, ale powiedzmy, że ta rzecz została wyprodukowana blisko mnie, no to okej, to bardziej. Taką zasadę stosuję np. z kosmetykami czy jedzeniem, jakby nie kupuję niczego, W znanym dyskoncie ostatnio patrzyłam na pomidory, które przyleciały z Peru. Wiadomo, że nie kupię tych pomidorów, a jednocześnie reklamuje się to jako lokalny ryneczek. Więc jest to też greenwashing jak najbardziej. I ten greenwashing czyha na nas tak naprawdę wszędzie, bo w dyskontach spożywczych, które się właśnie reklamują, cudowne i wspaniałe, bo mają papierowe torby, a jednocześnie dział z mięsem jest największy w tym dyskoncie, to już może być przykład greenwashingu, a połowa warzyw jest zapakowanych w plastik. To są takie bardzo proste przykłady na to, jak to bardzo pokazuje czym jest greenwashing, czym spółki energetyczne się w tym absolutnie specjalizują. pokazują tam dwie foki na plakacie i wiatraki. Kto z nas widział wiatraki poza wybrzeżem, poza Morzem Polskim? Więc jakby to też jest greenwashing, że ktoś mówi, spółka energetyczna znana wszystkim PGN mówi o tym, jak po prostu inwestuje w zrównoważoną energię. No nieprawda. I robi o tym plakaty. Więc to też jest greenwashing, tego jest absolutnie milion na każdym kroku.
[52:09.58 → 56:52.64] A: Czyli potrzebne są z dwóch stron. Z jednej strony te odgórne decyzje i tutaj na przykład wiadomość o tym, że w przyszłym roku mają wejść certyfikaty na ubrania. To jest jedna z trzech dziedzin. Baterie, ubrania i budownictwo na pierwszy ogień. co świadczy też o tym, gdzie to jest najbardziej potrzebne. Certyfikat ubraniowy, czyli zeskanowanie metki takiego ubrania, nie trzeba już nigdzie szukać, bo powie nam wszystko. Ile wody zużyto, skąd przyjechało, jakie warunki pracy tam panowały i to będzie obowiązkowe po prostu. To może rozwiązać bardzo dużo spraw, ale nie rozwiąże, jeśli my nie będziemy mieć określonych konsumenckich nawyków, nad którymi można w tej chwili pracować. Ale są firmy, na szczęście są firmy i to jest bardzo pocieszające, odpowiedzialne firmy, bo to słowo odpowiedzialność to jest chyba też jedno z tych najważniejszych słów, kiedy się o tym wszystkim mówi, które nie czekają na odgórne przepisy, tylko same wprowadzają takie a nie inne reguły gry. Dla mnie takim przykładem jest firma chyba, że czegoś, nie wiem, ale spędziłam na ich stronie chyba dwa dni. Zanim dotarłam do tego, jakie ubrania sprzedają, to najpierw mi tłumaczyli wszystko. Firma szwedzka Asket, nie wiem czy znacie tę firmę dziewczynę. Tak, to jest taka firma, którą wymyśliło dwóch młodych panów, którzy nie mieli w ogóle żadnego związku z biznesem modowym, ale chcieli założyć jakąś odpowiedzialną firmę. Teraz bardzo pewnie upraszczam, ale jeden z nich jest bardzo szczupły i wysoki i miał do wyboru, znaczy nie było rozmiarówki na jego t-shirty. W związku z tym to od czego zaczęli to nowa rozmiarówka, bo rzeczywiście trudno jest upchnąć tak bardzo wiele różnych osób w tych niewiele rozmiarów, które nam się proponuje. Oni działają od chyba niespełna 10 lat i efekt jest taki, że zdecydowana większość ich produktów na paragonie ma wypisane ile zostało zużyte wody, jak jest z paliwami kopalnianymi, ile dostali ludzie, którzy pracowali przy wyrobie tego t-shirtu, jak długo ten t-shirt będzie mógł być noszony. Czyli właściwie wszystkie informacje, które są nam potrzebne do dokonania właściwego wyboru. Ale to jeszcze nie wszystko. Coś, z czego oni zrezygnowali, to sezonowość i moda. Oni robią jedną kolekcję. Od tych kilku lat robią tylko jedną kolekcję. Ona jest rzeczywiście bardzo skromna. A kiedy był czarny piątek ostatnio, to na ich profilu facebookowym było ostentacyjne czarne okno z informacją, że tego dnia na pewno nie będziemy Państwa namawiać do dodatkowych zakupów, tylko do przyjrzenia się swojej szafie. Wydawać by się mogła firma z kosmosu, ale działa, ale funkcjonuje, czyli tak się da. A jeszcze jedno, ceny rzeczywiście są wyższe niż w sieciówkach, kilka razy wyższe, ale też wiele razy niższe niż np. kolekcja Bethany Williams, takiej projektantki brytyjskiej, która jest w tej chwili bardzo na topie. Moim zdaniem to jest greenwashing w czystej postaci. Byłam ostatnio w Muzeum Designu w Londynie i tam były jej kreacje prezentowane. Czyli tak, więźniowie robią, bezrobotni robią, wszystko jest jak trzeba. Wykorzystanie od nowa materiałów, wszystko jest jak trzeba. Jak podchodziłam do tych swetrów, które tam widziałam, to rzeczywiście widziałam takie swetry, jak moja mama i babcia robiły z odzyskanej wełny, tylko te mojej mamy i babci są gdzieś w szafach u nas do dzisiejszego dnia, natomiast te miałabym wrażenie, że po góra dwóch praniach się rozpadną, a poza tym taki jeden kosztuje ledwie 1500 funtów. Najbardziej ekologiczna, topowa w tej chwili projektantka w Wielkiej Brytanii. Więc z jednej strony Askett, z drugiej strony taka Bethany Williams. Coś się w tej chwili dzieje rzeczywiście.
[56:53.22 → 59:14.68] B: Tak, ja w ogóle się cieszę, że powiedziałaś, ja słyszałam teraz tak sobie myślę o Askett, ale w większości jak się mówiło o dobrych przykładach, to się mówiło o firmie Patagonia i potem długo, długo, długo nic. I to było takie smutne, że jest jedna firma, która sobie wzięła do serca, żeby rzeczywiście jakąś alternatywę być, robić i pewnie reszta zastanawia się, czy to się opłaca biznesowo, no bo jednak jest to przede wszystkim biznes, jak każdy inny i on musi zarabiać pieniądze, a jeżeli mamy namawiać ludzi, żeby nie kupowali, no to i to jest trochę chyba problem, przed którym stoją wszystkie firmy odzieżowe, bo coraz więcej bardziej patrzymy na to, na co wydajemy pieniądze, no i ich model biznesowy przestaje działać. I te firmy, wszystkie firmy typu Handem mają bardzo duże spadki w sprzedaży. Problemów jest kilka. Wcześniej, od kilku lat, jak ten temat eko zaczął być modny, no to te sieciówki zaczęły pojawiać się rzeczywiście dużo zielonych metek, a jak człowiek się przyjrzy, to na przykład Pod tą zieloną metką jest, że tylko 10% tej koszulki jest z recyklingu. Czy już były takie historie, że wszyscy chcieli mieć ubrania z plastiku, z recyklingu, z butelek i nie było tyle materiału na rynku, więc firmy kupowały nowe plastikowe butelki, żeby je przerobić na materiał, żeby mogły napisać, że to jest z recyklingu. No ale jest to totalny absurd, tak? Ja sama na to się nieraz nabrałam, że poszłam do sklepu, zaczęłam, o, kurtka z recyklingu, kupiłam ją, a potem mówię, kurde, mam trzy podobne kurtki, czy to serio, czy to ma sens? Po prostu. I jestem ciekawa, co Asket ma w swojej ofercie, ale oprócz tego, że wiadomo, najfajniej z drugiej ręki, no to umówmy się, majtek, skarpetek czy podkoszulków, to ciężko, raczej nie będziemy z drugiej ręki nosić. I tutaj, jeżeli będziemy, mogli mieć firmy, które produkują to odpowiedzialnie, lokalnie, z dobrych materiałów i będzie ich coraz więcej, będą przejrzyści, to wtedy to jest dobra alternatywa niż kupować coś z drugiego końca świata robione w bardzo słabych warunkach.
[59:15.63 → 59:41.39] A: Co jeszcze jest ważne, przypomniało mi się na stronie tej firmy ASKED, nie zobaczą Państwo planu działania na najbliższych, bo jest taka modna data 2050 rok, prawda? Że 2050 rok to jest ta granica, po tym roku to albo przeżyjemy, albo nie przeżyjemy itd. I firmy mają też plany do 2050 roku. Więc firma ASKED nie ma planów do 2050 roku, ma na rok góra dwa. I to też mi się wydaje bardziej wiarygodne, prawda?
[59:41.57 → 01:00:33.52] C: Tak, zdecydowanie. Firmy robią sobie takie prognozy 2050. Ja nie wiem, co w kontekście obecnych zmian klimatu będzie w 2050, ale to tak zapieprza, przepraszam za wyrażenie, ale zmiany klimatu tak szybko pędzą, że nawet naukowcy i naukowczynie są zdziwieni, bo nie przewidzieli tego, że to aż tak, że antropocen po prostu osiągnie taki wymiar, że dzisiaj 1,5% stopnia wyżej, o który walczyło jeszcze porozumienie w Paryżu już w zasadzie jest trochę nierealny. Więc jak ktoś mi mówi 2050, to sobie dodaję zawsze, że to za 27 lat, ok, dobra, to jakby naprawdę, no nie wiem, to jest w kontekście tego, od czego zaczęliśmy, wojna, trzęsienie ziemi w Turcji i Syrii, że jakby to wszystko się wydarzyło w ciągu półtora roku. I teraz co będzie za 27 lat?
[01:00:33.82 → 01:00:35.50] B: To jest zdecydowanie odsuwanie od życia.
[01:00:35.52 → 01:05:14.54] C: Bardzo mnie przerażają takie dalekie perspektywy, bo dla mnie są kompletnie niewiarygodne. Ale to co powiedziałaś o tej marce, spoko, fajnie, takich firm jest już coraz więcej. Ja mam z tym problem, bo uważam, że jednak zawsze wolę drugi obieg niż nową rzecz wyprodukowaną nawet w najlepszy możliwy sposób. Jak słyszę o tym, że ktoś nie znalazł dla siebie koszulki, bo jest z dziwnych wymiarów, to trochę chce mi się śmiać, bo ciuchów jest tyle, że naprawdę możesz to znaleźć i to jest wymówka dla większości tych małych firm. No nie znalazłam dla siebie, więc musiałam produkować te tysiąc sukienek tygodniowo, bo po prostu nie było sukienek w takie kwiatki, tylko były w inne kwiatki. Naprawdę ich jest dużo, polecam vintage, jakby naprawdę tego jest po choinkę, ale Z drugiej strony dobry aspekt takich marek jest taki, że pokazują, ja to nazywam takie małe stateczki, które pływają wokół Tytanica. Titanic to jest fast fashion i duże marki, a to są takie małe żaglóweczki, które są dużo bardziej zwrotne, dużo szybciej potrafią zmienić kierunek i być może zmienią ten kierunek i prąd, pokazując jak można w ogóle postępować pod warunkiem, że te duże molochy nie wykupią i za chwilę zrobią z nich, tak jest na przykład z technologią. Bardzo dużo firm dużych ma położyło łapę na technologiach, żeby też po prostu to wciągać, żeby im nie wyskoczyło nic obok, co będzie dla nich zaraz jakąś potężną konkurencją. Więc pod warunkiem, że się oczywiście nie poddadzą i będą w tym silni i długo w Szwecji oczywiście można sobie na to pozwolić, bo trochę mamy jednak inny poziom życia niż Szwecja. Ja jestem absolutnie za tym i jakby niech to będą dobre przykłady, tak jak Ereta powiedziała, też Patagonia znowu, bo po prostu to też jest bardzo ciekawe, że ta firma istnieje 40 już lat. A do tej pory dopiero się pojawiają firmy, które próbują ten model skopiować. To jest dla mnie niesamowite. I oni też Black Friday totalnie bojkotują. Nomen omen Black Friday, czyli Żerny Piątek jest też totalną ściemą. Na co odpowiedzią jest system Omnibus, czyli to, że teraz sprzedawcy mają w obowiązku nam pokazać cenę, jak się zmieniała w ciągu ostatnich chyba 30 dni, ponieważ do tej pory to była ściema i kłamstwo, bo podawali nam, że coś jest w promocji, a wcale w tej promocji nie było. Tylko wykorzystywali Czarny Piątek do tego, żeby nam wcisnąć jeszcze więcej rzeczy. Więc ja mam tak z tymi markami nowymi, tak, spoko, róbmy to, jeżeli one zmienią bieg, ale dopóki system cały nie zmieni się na to, żeby reperować, mieć drugi obieg, normalnie w sieciówkach, wszystkie sieciówki tak szumnie opowiadały o tym jeszcze, rok, dwa lata temu, jak to po prostu wszystko wróci do obiegu, będą wszystkie ubrania z recyclingu, w ogóle to będzie można wypożyczać te rzeczy, a w ogóle to połowa ich asortymentu to będzie z drugiego obiegu. No nie ma bata, ponieważ też ciuchy nie wytrzymują tej trasy, one nie wytrzymują, ta jakość jest nieodpowiednia. I pewnie taki Aske czy Patagonia może sobie na to pozwolić, to wraca do drugiego obiegu. Akurat ciuchy sportowe, o których powiedziała Areta, nawet polskich marek, są dużo lepsze, w sensie ta jakość są dużo bardziej trwałe niż te takie zwykłe, które kupujemy na tym wieszaku, tym takim powiedzmy najbardziej popularnym, powszechnym, pierwszym, lepszym. Ale po prostu dopóki cały system się nie przestawi na to, dopóki nie wrócą, a wiecie Państwo, to jest strasznie powiązane, nie mamy zawodowych szkół, w których ludzie uczyli się szyć i naprawiać te rzeczy. Jakby technologia cała z Europy Zachodniej, również z Włoch, Portugalii, Hiszpanii, Jeszcze tam trochę tego jest, ale to się wszystko przenosiło do krajów, gdzie jest taniej produkować, więc my byśmy musieli do takiej Łodzi tak naprawdę zaprosić z powrotem rzemieślników. Ja nie wiem jak to zrobić, ale generalnie my po prostu zrobiliśmy tak, że wyeksportowaliśmy całą produkcję, duże sieciowe marki globalne, całą produkcję daleko, w związku z czym ten przemysł tutaj i cała produkcja tkanin i naprawa i tkalnie i szwalnie upadły albo zostało ich bardzo niewiele, a teraz tamte fabryki tak naprawdę też nie mają technologii, żeby to przerobić, więc trzeba zbudować całą technologię do tego, żeby przerobić i może nie nawet technologię, wrócić do korzeni, ale nie ma też już tych ludzi, którzy wiedzą jak to zrobić. Albo te ciuchy są tak słabej jakości, w sensie to się nie łączy, rozumiecie o co chodzi, Te ciuchy, które wracają, nie są na tyle dobrej jakości, żeby je naprawiać, a te, które tam daleko produkujemy, jakby też nie ma tam technologii, żeby przerobić, albo one się po prostu do tego przerobu kompletnie nie nadają.
[01:05:14.60 → 01:05:46.32] A: Dlatego właśnie i Patagonia, i Asket bazujemy na tych dwóch nazwach, bo ja więcej szczerze mówiąc nie znam, wystać się też nie. One sobie mogą pozwolić na to, bo one obie przyjmują z powrotem ubrania i albo je reperują i sprzedają od nowa, albo też jeśli już się nie nadają do niczego, to się zajmują ich unicestwieniem. Czyli to nie polega na tym, że firma produkuje coś i potem pozbywa się odpowiedzialności za to.
[01:05:48.02 → 01:07:43.16] B: Poprawnie, jeżeli się mylę, ale Patagonia zrobiła taką sławną kampanię w Czarny Piątek, że zrobiła billboard ze swoją kurtką i napisała, nie kupuj tej kurtki. I wydaje mi się, że ktoś potem opublikował, ile oni na tym zarobili. W sensie, że to w ogóle miało kontr-efekt, że ludzie kupili jej jeszcze więcej. I tutaj mam taki duży znak zapytania. Mówię to, bo też mi się to przytrafiło właśnie z taką kurtką z butelek z recyklingu. że jak widzimy tą zieloną metkę, czy taką firmę, która robi takie rzeczy, no to ja sama mam tak, że mam ochotę kupić sobie polar z Patagonii, bo to jest fajna marka, która wspiera ziemię, ale nadal ja go nie potrzebuję. Mam bluzy, mam kurtki, ale mam ochotę na nową rzecz z tej marki. I nie wiem już jakich argumentów użyć, bo naprawdę wiem dużo, żeby sobie tego odmówić. Dlaczego ja mam sobie odmawiać, jeżeli wszyscy to kupują? Więc tutaj jest po prostu stawiam taki znak zapytania, jak się w tym odnaleźć i to jest dla mnie chyba takie najgorsze, bo ja o tym wiem, ale jak widzę te zielone metki w sieciówkach i na samym początku to H&M robił i potem, zanim wszyscy inni, taką rzecz, że przynieś swoje ubrania do nas, dostaniesz zniżkę. I to mnie bardzo zdenerwowało, bo ja na początku sama zaczęłam robić temu zdjęcia i postawać, mówię, nie no super, biorą odpowiedzialność za to, ale potem Przemyślałam ten proces i myślałam, że to jest ściema, bo wnoszę im ubrania, oni to dalej oddają innej firmie, która zajmuje się utylizacją tego, co nie oznacza samych dobrych rzeczy, tylko często wysłaniem do Afryki, gdzie nikt tego nie potrzebuje, a ja myślę, że zrobiłam super rzecz, uratowałam planetę, dostaję tą zniżkę, to mam tą zniżkę, to muszę z niej skorzystać, więc idę i kupuję kolejne rzeczy w tej sieciówce, których znowu nie potrzebuję.
[01:07:44.24 → 01:07:50.00] C: Myślę, że z tymi sieciowymi markami jest jak z politykami. Nikt ci tyle nie da, ile one ci obiecają po prostu.
[01:07:51.10 → 01:08:22.94] A: Myślę odpowiadając na twoje pytanie, co zrobić, żeby pozbyć się tego impulsu? Gryzą cię komary? Mnie też właśnie, bo są ludzie, którzy mają to szczęście, że ich nie gryzą. Jak ugryzie nas komar, to się intensywnie zaczynamy drapać i na ten ułamek sekundy robi nam się lepiej, a potem jest jeszcze gorzej. Mam wrażenie, że z kupowaniem jest dokładnie tak samo. Na ten ułamek sekundy robi nam się lepiej. z różnych bardzo powodów, a potem jest coraz gorzej.
[01:08:23.04 → 01:08:58.71] B: Ja sama wiem, że potrafiłam... Rozmawiałyśmy, że teraz jest ten wysyp aplikacji i można tak łatwo kupić rzeczy z drugiej ręki, że czasem wiem, że sama się w tym gubię i kupię za dużo rzeczy nawet z drugiej ręki. Bo ta moja wewnętrzna blogerka, wewnętrzna fanka mody cały czas jest i na szczęście to już nie jest aż tak obciążające dla planety. Nadal każda z tych rzeczy musi dojść do mnie pocztą, czy kurierem, czy czymś, i jak potem z tych pięciu par spodni cztery będę chciała dalej sprzedać, to jest znowu czas i to jest znowu dużo roboty. Więc uważajmy.
[01:08:58.97 → 01:10:01.74] A: Zanim oddam państwu głos, to jeszcze chciałam was zapytać o jeden model ewentualnie przyszłościowy, bo na razie to nam wychodzi taki model właśnie, że z dwóch stron. Z jednej strony zmiana zwyczajów konsumenckich, z drugiej strony odgórne zalecenia. I to się już szykuje, prawda? Bo np. coś takiego, co jest bardzo enigmatyczne i co jest cudownie greenwashingowe, jak zrównoważony rozwój, czyli coś, co nie istnieje, bo każda rzecz wyprodukowana ma jakieś konsekwencje, ale to ma być uregulowane, to ma być bardzo wyraźnie uregulowane, co to oznacza. Więc jest jakaś szansa, a może, jak się na to nasze zwyczaje nałożą, to może będzie jakiś ratunek. Ale może my w ogóle bez sensu rozmawiamy, bo przed nami metawersum i ubrania cyfrowe. Co myślicie? Może to jest przyszłość, co? Awatary, ubrania cyfrowe i jest już w Polsce firma, która robi takie ubrania. To co mnie zmartwiło to, że wprowadza kolekcję, czyli sezonowość.
[01:10:02.55 → 01:10:25.70] C: Ja mogę tylko, jeżeli się tu nie rozpłaczę zaraz z tego powodu, to mogę tylko powiedzieć, że fajnie, że pan Cukier, czy jak tam, Cukierberg sobie znalazł kolejny model biznesowy i jakby tylko tyle. I super, że w ogóle, super, super, ale to nie znaczy, że my musimy to wszystko łykać jak pelikany po prostu. i są buty do biegania cyfrowe i ludzie na tym zarabiają, ale myślę, że
[01:10:25.70 → 01:10:27.44] B: tak jak tu siedzimy, jak sobie patrzę
[01:10:27.44 → 01:13:01.11] C: na nas, to jakby, no nie wiem, no jakby ja w to się nie bawię, na pewno. Może metawersum, nie wiem. Rzeczywiście, jeżeli ktoś chce sobie tam funkcjonować, to trudno. Ale po prostu myślmy, nie? W sensie jakby nie idźmy jak te owce za każdym pomysłem jakiegoś bogatego pana, który jest samotny i sobie siedzi i wymyśla różne rzeczy dla całej reszty ludzkości i myśli jak swój mózg przenieść po prostu do internetu, bo ludzkość bez niego nie przetrwa, bo jest takim narcyzem. Oczywiście to nie jest też tak, że ja zupełnie mogę się od tego odciąć, bo jednak te social media i ten świat wirtualny bardzo nas dotyczy i spędzamy tam strasznie dużo czasu, ale ja trochę chciałabym chyba ten temat, nie wiem czy uciąć, ale myślę, że to jest tak dalekie, to już się dzieje, jasne, Ale myślmy też na naszą skalę i myślę, że nie z tym teraz mamy tak naprawdę problem. Mamy problem głównie z nadmiarem tej odzieży i z tym, jak w ogóle kupować tylko to, czego potrzebujemy. Na początku, jak postanowiłam tych rzeczy nie kupować, to pamiętam, że sobie sformułowałam taki swój dekalog, przewodnik, jakie ja pytania sobie w ogóle zadaję zanim po coś pójdę do sklepu, czy nawet kupię z drugiego obiegu. Czy mi to potrzebne, do czego mi to potrzebne, ile razy to założę, czy ja mam rzeczy pasujące do tego, czy mogę to pożyczyć od kogoś. czy założę to raz, czy może dziesięć przynajmniej, jaki jest ten materiał tam w środku. Takie rzeczy w rozmowie ze sobą powodują, że my nie ulegamy temu pierwszemu blaskowi rzeczy, która nam podbije samopoczucie na te pierwsze pięć minut, a tak naprawdę za tym nie stoi potrzeba nowej rzeczy, tylko być może samotność, zły humor, To po prostu działa bardzo szybciutko, nam podnosi to ciśnienie, a potem okazuje się, że nie trwa dłużej niż 24 godziny. Natomiast to metawersum trochę sobie pozwolę odzepchnąć od siebie. Jest to coś, co mnie, mogę to powiedzieć, organicznie po prostu odrzuca. Takie skierowanie nas w tamtą stronę, coraz bardziej zamiast tu i teraz, i rozmowy face to face, i człowieka, i kontaktu z nim takiego prawdziwego.
[01:13:01.75 → 01:14:44.38] B: Ja sobie myślę, bo są osoby w internecie, które zajmują się na przykład głównie robieniem holi zakupowych. Czyli te osoby zamawiają bardzo dużo, bardzo tanich ubrań z Chin. które są często jednorazowej jakości, pokazują co kupiły, robią sobie jedno zdjęcie i pewnie wyrzucają to. Jeżeli te osoby chcą to robić, to na pewno lepiej, żeby robiły to w tej rzeczywistości wirtualnej, gdzie przynajmniej nie trzeba produkować tych rzeczy, transportować i wykorzystywać ludzi, zanieczyszczać środowiska przy tym. I być może jest to jakieś rozwiązanie właśnie na tę potrzebę tych nowych rzeczy, przymierzania, patrzenia czy mi w tym dobrze, czy w tamtym. Mam nadzieję, że to będzie dobrze wykorzystane, ale chciałabym też powiedzieć, żeby nie być takim też hura optymistycznym, że my też zapominamy, że to co jest wirtualne ma swoje koszty w rzeczywistości. te wszystkie zdjęcia w chmurach i te wszystkie serwery i Netflix i wszystko, to że my nie mamy fizycznie tej płyty DVD, tylko oglądamy coś z internetu. Gdzieś na świecie musi być jakiś serwer, który to przetrzymuje. Musi być energia, która to napędza i chłodzi. Hektokilometry kabli i wszystkiego o porządzenia. i też surowce, żeby te sprzęty tworzyć. Więc te wszystkie wirtualne rzeczy mają realny impakt. One nie są takie niewinne, jak nam się może wydawać. Tylko my o tym nie wiemy, bo nikt nam o tym nie mówi.
[01:14:45.36 → 01:15:32.25] A: Zatrzymać bym się chciała na chwilę przy słowie, którego użyłaś Aniu, czyli myślmy. Dlatego, że to dotyczy myśle nie tylko tego, o czym powiedziałaś, ale też tego, od czego zaczęłyśmy nasze dzisiejsze spotkanie. Bo tak naprawdę to nam ktoś wmówił. A myśmy poszli jak baranki za sformułowaniem, że sukces to więcej, lepiej, wydajniej, bogaciej, intensywniej. A może nie. Myślmy, co tak naprawdę jest dla nas ważne, bo te wszystkie stresy i frustracje, że nie nadążamy, że nie da się więcej, szybciej, lepiej i nie jesteśmy tak bogaci jak sąsiadka, powoduje... Takie, że jak
[01:15:32.25 → 01:15:40.17] C: nie mam, to nie jestem mniej warta, bo nie mam czegoś. Miarą sukcesu jest miara posiadania. Absurdalne.
[01:15:41.95 → 01:15:51.09] A: Proszę Państwa, jeśli mają Państwo jakieś pytanie, Pani Magda z mikrofonem krąży po sali.
[01:15:51.59 → 01:15:54.59] B: Albo jakieś przemyślenie, bo to też fajnie będzie usłyszeć.
[01:15:55.81 → 01:16:04.83] A: Bardzo proszę, pani Magdo tam. Dobry wieczór.
[01:16:05.63 → 01:17:20.80] D: Ja tutaj chciałam pani przyznać rację, że o modzie możemy mówić w różnych sytuacjach, niezależnie co się dzieje na świecie. Dlatego, że mieliśmy tutaj okazję też wysłuchać rozmowy na temat mody w obozach koncentracyjnych, co wydawałoby się jakieś absurdalne w ogóle. Ja tutaj jeszcze do tych haseł wrzuciłabym hasło, jak cię widzę, tak cię piszę, bo często też tym hasłem kierujemy się. Ale moje pytanie dotyczy edukacji. Jak edukować społeczeństwa, żeby właśnie zwracały uwagę na to, o czym panie w tej chwili mówią. Bo to, że pojawią się certyfikaty, że będziemy wiedzieli, że te materiały są produkowane z jakichś takich tworzyw bezpiecznych, to nie znaczy, że każdy sięgnie po to i odczyta. Więc jak edukować nas wszystkich, ja tutaj dzisiaj dużo rzeczy się dowiedziałam, także dziękuję bardzo, jak edukować nas wszystkich, żebyśmy właśnie zwracali uwagę jednak na to, co na siebie wkładamy. Dziękuję.
[01:17:21.62 → 01:18:40.50] B: Myślę, że tutaj nie ma co czekać, aż nasz system edukacyjny za to się weźmie, bo się nie doczekamy. Tylko to jest wszystko w naszych rękach, więc właśnie jak dzisiaj pani tutaj usłyszała coś fajnego i nowego, to potem warto się tym podzielić. czy sobie potem poczytać coś więcej, czy obejrzeć właśnie dokument, o którym mówi Ania, bo on też bardzo, myślę, że głównie zmienił moje życie. I po prostu mówić każdemu, kto będzie chciał nas słuchać i tak z ręki do ręki, z ust do ust tą informację przekazywać. Też wiadomo, nie na siłę, bo tak często ja tak miałam, że chciałam wszystkim powiedzieć, a nie każdy chce słuchać. Bo od gór nie obawiam się, że Unia Europejska robi jedno, ale te biznesy będą robiły wszystko, żeby ta informacja się robiła, jakby nie przedostawała dalej, bo to nie jest w ich interesie po prostu. Więc tutaj jest ta nasza oddolna siła, no i tych wszystkich różnych wspaniałych organizacji, fundacji właśnie, imputacji kupy odpowiedzialnie na przykład. i są też osoby w internecie, które zajmują się na przykład tylko właśnie modą zrównoważoną. To może pewnie powiesz o Kasi w książce.
[01:18:40.76 → 01:22:43.03] C: Kasia Zajączkowska bardzo polecamy, odpowiedzialna moda, zarówno podcast jak i książka, bardzo dobra i taka piguła wiedzy po polsku całkowicie, w sensie nie jest tłumaczeniem, i też na polskich przykładach różnych marek pokazane, natomiast Kasia się bardzo ozbraniała, żeby to nie był poradnik właśnie jak kupować, tylko w ogóle taka piguła wiedzy o modzie. Więc Kasia ma i podcast, i to jest na YouTubie, i na wszystkich platformach podcastowych, ale też jest jako książka. Bardzo Kasię pozdrawiamy, bo ona się głównie tym zajmuje, po prostu jakby to jest jej absolutne spektrum zainteresowania. Tak jak Areta powiedziała, nie wiem, co się dzieje aktualnie z programem edukacji klimatycznej w publicznych szkołach. Myślę, że w jakichś pewnie bardziej społecznych. Może to już istnieje. Nie wiem, na jakim to jest etapie. Wiem, że jakieś oczywiście trwają rozmowy, ale generalnie gdyby to się udało, gdyby się udało po prostu wprowadzić edukację klimatyczną dosłownie do szkół jako lekcje, no to wtedy jest tam, można wszystko umieścić, wszystkie te tematy, i nie wiem, i temat mięsa, i mody, i tego wszystkiego jak to jest połączone, czyli to na pewno. A trzy, to się zgadzam z Aretą, że naprawdę my dokładnie tak samo zaczynałyśmy. Trzeba wierzyć w siebie i mieć też odwagę się z tą informacją dzielić i nie bać się, no bo my też jakby nic naprawdę za nami nie stoi poza nami samymi i nikt. I też zaczynałyśmy od tego, że po prostu dzieliłyśmy się z tym, co przeczytałyśmy, czy tym, co zobaczyłyśmy dalej i dalej i dalej i dalej. I potem kolejna osoba to powtórzyła, jak ktoś był zainteresowany, ktoś nie był zainteresowany. Podejrzewam, że w mediach jest trochę więcej już jednak o tym, aczkolwiek to się cały czas traktuje jako taki temat do telewizji śniadaniowej. Lekki, łatwy i przyjemny. On przyjemny nie jest, ale ja i tak się zawsze cieszę, jak ten temat się pojawia nawet w śniadaniówkach, no bo te rzeczy najwięcej osób ogląda. Kasia Zajączkowska, kto jeszcze, no właśnie kupuje odpowiedzialnie. Jest też dziewczyna na Instagramie, ale nie wiem, ile tu osób z tego korzysta, może te, które nas oglądają. Świadomy konsument mody, to się nazywa, bardzo dużo informacji. na temat certyfikatów, materiałów, rodzajów materiałów, więc sporo można, ale też tak naprawdę myślę, że naprawdę my mamy w sobie bardzo dużo intuicji i takiej wiedzy, tylko my po prostu sobie staliśmy jakoś tak ufać i myślę, że jak tu pewnie dużo pań, które tu siedzą polską modę pamiętają i są w stanie naprawdę porównać tamtą jakość do obecnej i wiedzą czego mogą wymagać od ubrań i samo to już powoduje, że kurde no widzimy, że ktoś nas nabija w butelkę, jeżeli uważa, że to co tu właśnie oglądamy za to 20 zł to po prostu jest super świetne. No bo wiemy, że tak nie jest, więc myślę, że też dużo takiego Ja w ogóle wszystkim zawsze zalecam, proponuję dużo krytycznego myślenia. Naprawdę nie bójmy się myśleć, bójmy się zadawać pytania i podważać pewne status quo. I mamy w sobie więcej tej wiedzy niż myślimy. Naprawdę wystarczy wyjąć dwa ciuchy Jak patrzę teraz na ciebie, co masz na sobie, że jakieś takie lniane rzeczy, gdyby to zestawić z czymś, z czymś plastikowym, stricte, no to na pierwszy rzut oka widzimy, co ma tą jakość i co po prostu, w czym nasze ciało się czuje dobrze, a w czym niekoniecznie. A kiedyś też nosiłam rzeczy, które po prostu mnie właśnie ubierały, jak cię, bo oczywiście wierzyłam, jak cię widzą, tak cię piszą i to też mamy po prostu jakoś podskórnie w krwiobieg wprowadzone, a potem sobie widziałam, że nie, że mam to gdzieś, że po prostu ja chcę się wygodnie czuć i przestałam. Kocham leginsy na przykład, wszystkie różne właśnie, bawełniane, bo one są po prostu totalnie wygodne, można jeść też więcej, a ja kocham jeść. I po prostu naprawdę ufajmy też sobie, albo też pogadajmy, nie wiem, z pierwszą, lepszą koleżanką, sąsiadką, jakie ma na ten temat przemyślenia. Naprawdę każdy ma zawsze jakieś, każdy wie coś, czego my nie wiemy. Wystarczy zacząć o tym rozmawiać. To jest taka moja życiowa zasada.
[01:22:43.23 → 01:22:57.65] B: Tak, mi się jeszcze pojawiło, że właśnie żebyśmy pamiętali, że te ubrania są dla nas, a nie my dla ubrań. Żebyśmy my się nie czuli jak billboardy chodzące, reklamy jakichś marek, tylko właśnie mamy się czuć dobrze, wygodnie. bezpiecznie, ciepło czy zimno w tym, co nosimy.
[01:22:58.17 → 01:24:35.03] A: Ja tu jeszcze bardzo wierzę w dzieci, dlatego że myślę, że nawet bez wprowadzenia od górnego do szkół czy przedszkoli specjalnych lekcji, kiedy się idzie z nimi na zakupy, to można z nimi po prostu porozmawiać. One naprawdę mają genialną intuicję i szybko przyswajają tę wiedzę. Ja mogę nawet powiedzieć, że jestem wychowana przez moją siostrzenicę młodszą, o kilkadziesiąt lat. Teraz już dwudziestoparoletnia panna jest bardzo świadomą konsumentką, bardzo świadomą. A wszystko zaczęło się od tego, że chodziła za mną po mieszkaniu jej rodziców i gasiła światło. I ja mówiłam, Ada, ale to ty robisz bez przesady. Bardzo przepraszam, że się do tego przyznaję, ale się przyznaj, to było wiele lat temu. Moja świadomość była wtedy zdecydowanie niższa pod wieloma względami. Pozwoliłam sobie na tekst pt. Chyba twoi rodzice nie zaoszczędzą dużo tym gaszeniem światła. I wtedy mała dziewczynka spojrzała na mnie z wyrzutem i powiedziała, że pingwiny też chcą mieć domek. Ja w pierwszej chwili nie zrozumiałam, o co dziecku chodzi, ale okazało się, że ona jest świadoma milion razy bardziej niż ja, dorosła dziewczyna. No więc zaczyna się to od drobnych opowieści dzieciom o pingwinach, które też chcą mieć domek, a jak lody stopnieją, to tego domku nie będzie. No i wyrasta potem świadoma konsumentka, który okupuje tak, a nie inaczej, przygląda się tak, a nie inaczej tej rzeczywistości. Więc ja wierzę w dzieci.
[01:24:35.23 → 01:25:56.24] B: Tak, ale ja bym tutaj dodała gwiazdkę, właśnie to o czym mówiła Ania, żebyśmy też nie czuli, że cały ciężar odpowiedzialności jest na nas, że będziemy cały dzień chodzić i gasić światło, a w tym samym czasie elektrownie po prostu wyprodukują tyle zanieczyszczenia, co nie wiem ile milionów naszych domów, więc oczywiście oszczędzajmy, zakręcajmy wodę i tak dalej, ale dobrze jest właśnie patrzeć na ręce tym dużym graczom, politykom, firmom i zadawać niewygodne pytania. Jest na przykład co kwiecień, a propos mody, taka akcja fashion revolution, czyli modowej rewolucji z Londynu, która też jest w Polsce, gdzie na przykład wtedy ludzie zwłaszcza w internecie po prostu postują zdjęcie z ubraniem, z metką wywrotną do góry, otagowują tą firmę i pytają się firmą, kto stoi za tym, kto zrobił moje ubrania. I to jest po prostu jeden z przykładów, gdzie rzeczywiście można, jakby w tych firmach też coś tam jest, osoba, która To jest jej praca, żeby z nami rozmawiać. Jak ona dostanie 20 czy 200 czy 20 tysięcy wiadomości, listów z pytaniami o to, z czego to jest, co nad tym stoi, w jakich warunkach zostało wyprodukowane, to będą wiedziały, że muszą nad tym pracować, bo klientom zależy.
[01:25:57.81 → 01:28:07.85] C: Ja też bardzo wierzę z kolei w starsze pokolenia, których my po prostu przestaliśmy kompletnie słuchać i moja babcia jest po prostu absolutną mistrzynią zużywania wszystkiego do ostatniej niteczki pisania listy zakupów na kartce po lekach czy przechowywania rzeczy w pudełkach po jogurtach, ale my po prostu już tych ludzi nie słuchamy i to jest w ogóle też jakaś tragedia, a to są kurde jednak najmądrzejsi ludzie w społeczeństwie przeżyli, najmądrzejsi w sensie, że mają najdłuższe doświadczenie i też wiedzą jak jak szanować rzeczy i też żyli w czasach, w których tych rzeczy po prostu nie było, ale totalnie nie potrafimy tego słuchać, bo się też nie zatrzymujemy, a to trochę wymagało innej szybkości życia porozmawiać z babcią, trochę innym tempie niż... z kimś w internecie, więc tak, ja zdecydowanie wierzę. No i też pokolenie, które właśnie może za chwilę odejdzie i nie będziemy mieli jak zapytać ich, jak to się w ogóle robi. Teraz jakieś badania, ostatnio czytałam o tym, jak dzieciaki np. przez to, że są przez rodziców wszędzie wożone, nie potrafią wyjść i bułki w sklepie kupić po prostu, bo nie wiedzą po prostu jak się zachować, albo się boją, albo No bo jakby wszędzie są zawiezione, bo wszyscy się boimy. Ja się wychowałam na trzepaku i w zasadzie wiecie o co chodzi, że po prostu ten świat w ogóle pod każdym kątem już zupełnie inaczej wygląda. No i chyba z jednej strony w te dzieciaki wierzę, tak jak mówisz, a z drugiej strony czasami mnie przeraża świadomość fajnie, ale jak są bardzo jednak w tym świecie nieporadne, że w tym wirtualnym są absolutnie alfami i omegami i moglibyśmy się mnie, moje córki, moje przyjaciółki uczą rzeczy w internecie już, jak co, tu ciocia szybko sobie poprzestać, one mają już inne kciuki po prostu, ale jednocześnie Ja czasem jak patrzę na dzieciaki, to sobie myślę, czy one sobie w ogóle poradzą w tym realnym świecie, za chwilę z takimi tematami, jak naprawić rzecz.
[01:28:08.48 → 01:28:32.46] B: Dokładnie, to czas zastawiam z tym, że moja babcia jak chciała mieć narzuta na łóżko, to sama siała len i robiła cały proces, żeby ta narzuta powstała, więc myślę, że dokładnie sukces tkwi w tym pośrodku, żeby po prostu Tak jak powiedziałyśmy, każdy z nas ma naprawdę bardzo dużo wiedzy, którą może się podzielić.
[01:28:32.70 → 01:28:41.60] A: Bardzo proszę. Pani Magdo, tutaj bym prosiła, do pierwszego rzędu i do trzeciego.
[01:28:49.44 → 01:29:44.80] E: Rozmawiamy głównie o modzie damskiej, natomiast ja chciałabym się zapytać o modę męską, która w kontekście tego, co rozmawiałyście Panie o spotkaniu wczoraj w Kijowie, mnie zaszokowała. Dwóch mężczyzn pojawia się. Jeden jest prezydentem Ukrainy, drugi prezydentem Stanów Zjednoczonych. I tam jest taka forma przekazu, bo prezydent Ukrainy cały czas nam się pokazuje jako człowiek w sportowym stroju, bo on jest w kraju wojny. Przyjeżdża do niego z kraju bardzo bogatego amerykańskiego prezydent. który jest ubrany jak na pogrzeb cioci, czyli ma śnieżno-białą koszulę, krawat, jest tak ubrany zupełnie niestosownie do kontekstu. Moja teściowa zawsze mówiła, że strój musi być odpowiedni do okoliczności. I to co zobaczyłam wczoraj było dla mnie szokujące. Nie mam nic przeciwko Bidenowi, ale był ubrany jakby w ogóle nikt mu nie powiedział, że wygląda idiotycznie.
[01:29:45.91 → 01:30:44.60] C: Pani pyta o nasze zdanie. Ciekawe spostrzeżenie, pewnie wszyscy tak się ucieszyliśmy, że on w ogóle tam przyjechał i że to jest takie znaczące, że nikt nie zwraca uwagi na to, jak jest ubrany. Myślę, że to jest bardziej już uwaga i pytanie do jego doradców, którzy mu po prostu pewnie źle doradzili. Czy mnie to razi? Nie wiem, czy mnie to razi. Trudno mi powiedzieć, czy mnie to jakoś strasznie razi. Jesteś osiemdziesięcioletni, chyba już ponad facet, więc też trudno mi powiedzieć, jak on by w ogóle w takim polarze nagle tak dobrze wyglądał. Ja też bym bardzo chciała, żeby on się ubrał tak jak prezydent Ukrainy, jak najbardziej. Aczkolwiek to jest chyba pytanie już do jakiegoś dyplomatycznego tutaj. Tak, rzeczywiście, ale to ciekawe, że Pani w ogóle o to zapytała, bo myślę, że sobie to bardziej przeanalizuje też pod tym kątem.
[01:30:44.86 → 01:30:49.86] B: A ja tak sobie pomyślałam, że może gdyby on przyszedł tam w takim sportowym ubraniu, to by ludzie powiedzieli, że nie ma szacunku.
[01:30:51.21 → 01:31:01.45] A: Właśnie, ale też na marginesie, że mówimy tylko o modzie kobiecej. Nie, my nie mówimy o modzie kobiecej, prawda? Mówimy o postroju.
[01:31:01.71 → 01:31:19.77] C: Ja bym chyba powiedziała, a propos męskiej mody w ogóle coś takiego i to zawsze też podkreślam przy tych rozmowach o modzie, że panowie rzeczywiście nieświadomie są dużo bardziej odpowiedzialnymi konsumentami, bo po prostu kupują mniej ubrań, mają to gdzieś.
[01:31:20.00 → 01:31:21.76] A: I nie pozwalają wyrzucić tego sweterka.
[01:31:21.76 → 01:32:14.62] C: I nie pozwalają, bo to są ukochane rzeczy i tak jak kiedyś ja bym powiedziała pewnie jakiemuś tam mojemu chłopakowi, że ej weź już sobie to zmień, to dzisiaj bym powiedziała noś to do bólu i naprawdę świetnie z tym wyglądasz i po prostu niech to Ci się podrze i nadal jest super. Także właśnie, jak ja pamiętam, też wtedy mówiłam, że nie kupiłam ubrań, że z dwa lat, a tam żadnych nie kupię, to dużo dziewczyn pisało, ej, no mój mąż już 15 lat nic nie kupił, więc gdyby nie ja, to w ogóle by chodził w tym, co ma od liceum. Więc tutaj panowie są w tym naprawdę lepsi, w sensie mniej kupują, ale też oczywiście firmy też na nich, na was znalazły sposób, bo jednak ta konsumpcja również panów się zwiększa coraz bardziej, natomiast Drogie panie, od razu tutaj apel, jeżeli chcą sobie nosić to, co mają, to naprawdę jest bardzo trendy donaszać to, co się ma i nie zmuszajcie.
[01:32:16.08 → 01:32:16.82] A: Tutaj jeszcze.
[01:32:20.56 → 01:33:22.92] F: Ja chciałam nawiązać do tego recyklingu. Tutaj ciągle się mówi, zapytaj babcie. Moja córka kiedyś dzwoni do mnie i mówi, mamo przeżyłam z szok. Szłam z koleżanką, ona mówi, słuchaj, ja muszę iść tu biustonosz sobie kupić, bo mi się ramionczko urwało i muszę go wyrzucić. Ona się pyta, jak to wyrzucić? A co, zły ten biustonosz? Nie, bardzo dobry, ale bez ramionczka to ja nie mogę chodzić. A igły nie masz? Nie możesz przyszyć? Coś to ja tego nie umie. Jak to nie umiesz? A ty umiesz? A ona mówi, oczywiście umie cerować, szyć, przyszywać guziki, wszystko. A skąd ty to wiesz? Skąd ty to umiesz? Mama mnie nauczyła. I mama jest tą osobą, która powinna tej młodzieży pokazać, powiedzieć.
[01:33:23.83 → 01:33:25.29] A: To taka prawa edukacji, prawda?
[01:33:25.45 → 01:34:18.14] F: Tak, edukacja idzie. Ja wychowałam się bez babci. Nie znam swoich babci, dziadków, po prostu oni odeszli dużo wcześniej. Mama moja też ojca nie znała. Ale jednak umiem te rzeczy. Ktoś mnie tego nauczył, moja mama mnie nauczyła. To były lata troszeczkę takie trudne, że człowiek musiał pewnie umieć te, ale dzisiaj też są. Czasy trudne. Ale z drugiej strony idę z koleżanką i ona mówi, wiesz co, taką mam fajną bluzkę, muszę ją wyrzucić. Czemu? Bo mi się guzik urwał. No to jak guzik? Ale masz ten guzik? No mam. To przyjdź, to ci przyszyję. Czemu sobie nie przyszyjesz? Bo ja nie umiem.
[01:34:18.46 → 01:34:26.32] A: Ja bardzo pani dziękuję za ten głos, bo my tutaj poruszamy się już gdzieś na jakichś wyrzynach, a tu nagle chodzi o to, żeby umieć guzik przyszyć czasami.
[01:34:26.32 → 01:34:27.40] C: To właśnie dlatego ja...
[01:34:27.40 → 01:35:03.32] F: Ja na przykład te szirty. Chodzę, chodzę i rzeczywiście mój mąż, to już z niego zdjęłam ten szydełko. Kupiłam mu nowy, wzięłam nożyczki, okrągło pocięłam na paski, wzięłam szydełko, kupiłam gumową wycieraczkę i z tego też nie jednego, bo jeszcze tam inne pocięłam, zrobiłam piękną wycieraczkę. a wcześniej zrobiłam piękną wycieraczkę i mi ktoś ukradł. Tak mu się podobała.
[01:35:04.90 → 01:35:09.03] A: Bardzo dziękujemy, brawo dla pani.
[01:35:10.02 → 01:35:23.27] C: Ja się zgadzam z panią, że my szukamy takich super technologii, właśnie tu metaverse, tu po prostu maszyna, roboty będą same robić, a nie potrafimy po prostu wrócić do korzeni i pomyśleć jak przyszyć guzik.
[01:35:23.68 → 01:35:38.98] F: Zamiast kupować za 30 zł, to posiedziałam godzinę, Może troszkę więcej i zrobiłam. A komu się tak spodobała, to na zdrowie zrobiłam druga. Ale można w ten sposób wykorzystać też pończochy.
[01:35:39.36 → 01:35:48.16] A: Tak jest. Moja babcia robiła dywany ze starych pończoch. Zapytajmy pana, który siedzi za panią, czy umie szyć guziki przyszywek.
[01:35:48.16 → 01:36:02.32] B: Ale ja też chcę powiedzieć, że teraz dla młodych zwłaszcza, to już nie jest wymówka, że nie ma ich co nauczyć, bo jest internet i wystarczy po prostu na YouTubie wpisać sobie cokolwiek i tam są wideo, które nas nauczą wszystkiego. Ta wiedza jest na wyciągnięcie kciuka.
[01:36:03.18 → 01:36:05.50] C: To prawda, ale...
[01:36:05.50 → 01:36:46.18] G: Odpowiadając, tak zdarzyło mi się, potrafię sobie przeszuć guzik. Dam radę. Natomiast w kwestii komentarza do tego, że mężczyźni są bardziej świadomymi konsumentami, tak tylko pokrótce pandemia była strasznym wydarzeniem. To było okropne. Natomiast szukając pozytywów w ramach siedzenia w domu, w ramach porządków znalazłem przynajmniej ze cztery albo pięć rzeczy, które miały jeszcze metki, po prostu były kupione i trafiły do szafy i ja nawet nie pamiętałem, że je mam.
[01:36:47.26 → 01:36:52.04] C: Średnio nie nosimy tam dziesięciu chyba procent w ogóle swojej szafy, tak zupełnie, w
[01:36:52.04 → 01:37:45.48] G: ogóle nigdy nie zapamiętamy. Ale nie ja pamiętałem, nawet że je mam. Ja je znalazłem jak takie, o, na zasadzie, że po prostu były w szafie. Samokrytyka. Natomiast druga kwestia. Po ojcu został mi garnitur, który ojciec miał z 10 albo 15 lat. I on był piękny. Całkowicie taki niekorporacyjny nazwijmy to. Do pracy bym w nim nie poszedł, ale on był piękny. Ja się z bólem serca go pozbyłem, bo po prostu zajmował miejsce w szafie. Ale tutaj pytanie, czy szycie na miarę, bo on był szyty na miarę. Ojciec poszedł do krawca i uszył sobie ten garnitur na miarę. Szycie na miarę jest jakimś rozwiązaniem? Odpowiedzią?
[01:37:45.86 → 01:38:31.74] C: Myślę, że zdecydowanie, zwłaszcza, że przyjście na miarę. Myślę, że temat głównie, chociaż niekoniecznie, ale jednak dotyczy chyba najbardziej takich rzeczy jak garnitur, spodnie, może jakaś sukienka na już takie specjalne wyjście, może płaszcz. Więc zakładamy, że raczej sam ten proces, że ktoś z nas bierze miarę, że to trwa, że trzeba dojść na konsultacje, to nie jest szybki proces, w związku z czym też szybko się tej rzeczy nie pozbędziemy. Myślę, że taki psychologiczny proces, który tu zachodzi jest bardzo ważny i że jak już wydamy te pieniądze na szycie na miarę, wiadomo, że jest to droższe niż pójście i kupienie sobie czegoś po prostu już gotowego z wieszaka. to będziemy ten obiekt siłą rzeczy bardziej szanować.
[01:38:34.34 → 01:38:56.11] G: No dobra, ale tak w świetle po prostu samej tej produkcji, bo to produkcja odpowiada za większość tego zła. Skoro nie produkuje się już praktycznie rzecz biorąc, tkanin w Polsce. Łódź zajmuje się bardzo wieloma rzeczami, ale już nie produkcją tkanin. Te tkaniny i tak są gdzieś tam z drugiego końca świata sprowadzane.
[01:38:56.13 → 01:39:02.13] C: Może niekoniecznie z drugiego końca świata, na przykład to może być Turcja najbliżej, może jakaś Grecja, ale tak.
[01:39:03.34 → 01:39:10.98] G: Czy to faktycznie jakoś tam stanowi realne rozwiązanie?
[01:39:11.52 → 01:42:22.92] C: Nie wiem, czy realne. Pytanie o jakiej znaczy nowej skali mówimy. Jeżeli mówimy o tym, że pan potrzebuje jednego garnituru na rok, czy tam jakichś dwóch i pójdzie pan kupić materiał, który jest, załóżmy, wełna, to może być z Włoch na przykład, albo nawet z daleka. i pan to sobie uszyje, ale będzie pan donosił kolejne parę lat, no to ja nie widzę w tym nic złego, zwłaszcza, że to nawet nie o to chodzi, bo to ja nie jestem tutaj księdzem, żeby z czegoś rozgrzeszać, tylko bardziej, żebyśmy znowu jakby może tą dyskusję, nie dyskusję, ale te refleksje, może nie tak bardzo sprowadzali do tych swoich indywidualnych wyborów, bo ja uważam, że one mają mega znaczenie, ale też nie biczowali się za każdym razem. Jeżeli jest mi coś naprawdę potrzebne, ja sobie zadam te pięć podstawowych pytań, po co, na jak długo, i tak dalej, to mi wystarczy, no to absolutnie tak, zróbmy to. Jeżeli ktoś potrzebuje lśniącej po prostu sukienki raz do roku i ma wyrzuty, że Boże, ale to są cekiny, to jest plastik, coś tam, ale jakby ogólnie dosyć rozsądnie się w tym zachowuje i nie kupuje sobie co tydzień kolejnych piętnastu rzeczy w sieciówce, no to ja też nie widzę absolutnie w tym nic złego, tylko bardziej chodzi o to, żeby rzeczywiście jakoś tak zdrowo, rozsądkowo podchodzić do tego, po prostu zdroworozsądkowo i znowu myśleć i siebie słuchać. I rzeczywiście może, żeby nie było tak, że jakieś tam rzeczy ze swojej szafy nie... Ja mam taką zasadę, że jak mogę omieść wzrokiem takim jednym, jak to się mieści w takiej jednej mojej szafie wszystko, jednej, a nie, że mam upychane to tak, że już leżą na stosach gdzieś tam, no to znaczy, że jest okej, że jakby wiem, że ja te wszystkie ciuchy będę nosić. Jeżeli czegoś nie noszę dwa lata, to albo to wymieniam, albo się tego pozbywam, albo sprzedaję w drugim obiegu, albo też jest taka zasada. No i nie kupuję też jakichś strasznie fikuśnych rzeczy, bo wiem, że to mogę od kogoś pożyczyć, że na pewno moja koleżanka, któraś ma coś takiego w szafie. I też proszę zobaczyć, jak w ogóle ubrania, to znowu o tej takiej wartości sentymentalnej, emocjonalnej, czy takiej właśnie, jak mamy coś uszytego na miarę, jak inaczej to będziemy traktować. Zobaczcie proszę Państwa, jak były też zbiórki ubrań dla Ukrainy na samym początku. Ile tych ciuchów tam w Przemyślu się walało jak totalnych śmieci, kompletnie bez sensu. Ludzie wysyłali letnie buty, żeby się pozbyć rzeczy, których mamy po choinkę. Ilu kontenerów w naszych miastach wysypują się ubrania. Zwróćcie też Państwo na to uwagę, jak one straciły na wartości. Kiedyś to było nie do pomyślenia. Ludzie sobie przekazywali, cerowali. To też pokazuje, jak te ubrania straciły na wartości. Ile ludzi po prostu wyrzuca to do kosza. Ja w swoim koszu na śmieci regularnie znajduję ubrania. Czasem je wyciągam i zanoszę do dzielni, którą mamy w naszej dzielnicy, bo mieszkamy z Aretą w tej samej dzielnicy w Warszawie. Zresztą Areta jest pomysłodawczynią tzw. dzielni czy podzielni. W Poznaniu są podzielnie. Może to jest fajny pomysł, żeby coś takiego w Lublinie powstało. Czyli każdy przynosi rzeczy, których nie potrzebuje. To są ubrania, rzeczy do domu, książki, nawet jedzenie.
[01:42:23.02 → 01:42:26.38] B: Ale nadal rzeczy w dobrym stanie, które muszą szkodę wyrzucić.
[01:42:26.48 → 01:42:50.45] C: Jest lodówka z jedzeniem też. I każdy, kto potrzebuje, może przyjść i sobie to wziąć. Nie trzeba wymienić jeden do jeden. Po prostu ja nie potrzebuję, ktoś inny potrzebuje. Więc moje marzycielstwo się w tym objawia, że bym chciała, żeby taka dzielnia była. żeby takich dzielni było pełno albo przynajmniej jedna w każdym mieście w Polsce. To też są dobre punkty do jakiejś edukacji w ogóle na te tematy.
[01:42:50.73 → 01:43:15.60] A: U nas a propos jedzenia jest takie miejsce, ale może rzeczywiście dobrym pomysłem było dołączyć do tego także ubrania. A co do tego krawca, I zmian językowych, to myślę sobie, że jeśli zaczniemy chodzić do krawców, to wróci do języka naszego takie słowo jak obstalunek. Bo państwo przecież wiedzą, że się kiedyś nie szyło spodni, tylko się szło obstalować. To bardzo ładne słowo, lubię je bardzo.
[01:43:16.40 → 01:43:21.06] B: Ja mam pytanie o garniturę. Czy był pomysł, żeby spróbować go przeszyć pod siebie?
[01:43:23.87 → 01:43:32.25] G: ani kolor, ani materiał. On był cudowny, ale cudownie niekorporacyjny. Jakbym się pojawił, to...
[01:43:32.25 → 01:43:34.25] A: Ale jakby się pan pojawił dzisiaj w teatrze?
[01:43:34.76 → 01:44:21.58] C: i powiedział, że to potacie, to fajna historia. Ale też chciałam powiedzieć, że są miejsca, ja ostatnio miałam okazję być z Aretą, byliśmy w Brukseli na takiej wizycie w Unii Europejskiej dla też ekoaktywistów i tam jest strasznie dużo, praktycznie na każdym roku gdzieś tam, może nie na każdym roku, ale naprawdę dużo jest krawców na miarę i to jest absolutny luksus tam. Więc to też jest kwestia tego, jak na to popatrzymy. U nas to już jest coś, co trochę przeszło do lamusa. Jakby pewne osoby tylko to doceniają, bo ważniejsze jest to, co się świeci w HM-ie tam po prostu za 30 złotych i można mieć już i szybciutko, a tam to jest po prostu naprawdę duży luksus użyć sobie garnitur na miarę i jest to nie tania impreza.
[01:44:21.84 → 01:45:19.68] B: I bym też powiedziała, może to jest o modzie, że jednak jak coś się szyje na miarę, to jest coś na lata, więc trzeba znać swój styl, co chcemy, a nie co sezon mieć coś nowego, bo to jest mój główny problem, który jest w modzie, że po prostu on nas napędza, W tym sezonie musimy mieć taki kolor sweterka, a za rok już to już nie jest to, co mamy, to już nie jest modne, musimy mieć coś nowego. I to jest ta esencja zła mody, tego przyspieszenia. Jeszcze bym poruszyła jedną ważną kwestię właśnie po tym, co zrobić z rzeczami, których już nie chcemy, nie używamy. Tak, żeby właśnie nie wyrzucać je do kosza, bo to jest najgorsze, co możemy zrobić, tylko żeby postarać się czy w internecie, czy gdzieś w takiej dzielni, czy nawet do sąsiadów, starać się, żeby znalazł nowy dom, a te takie kosze, że tak powiem, PCK różne, żeby to już była taka ostateczność, gdyż niestety one w większości idą na sprzedaż dalej do lumpeksów, więc żebyśmy też odczarowali to, że...
[01:45:19.68 → 01:45:37.22] C: Ja bym jednak tych koszy, akurat te PCK jeszcze powiedzmy nie są najgorsze, natomiast jest strasznie dużo nielegalnych kontenerów na ubrania. Więc na pewno nigdy nie wyrzucajcie Państwo ubrań do takich koszy na śmieci, bo po prostu marnuje się surowiec, którego jeszcze przynajmniej szmatę można zrobić.
[01:45:37.34 → 01:45:49.62] B: Tak, w sensie, że jak już jest zużyte ubranie, to wtedy dobrze tego PCK wyrzucić, bo tam przynajmniej to jest utylizowane, przemielone, ale zanim to zrobimy, to żeby pomyśleć, co możemy jeszcze z tym zrobić, komu może to posłużyć.
[01:45:50.57 → 01:46:12.50] A: A propos jeszcze tego, co możemy zrobić, zastanowiłabym się nad sformułowaniem, którego użyłaś, czyli nie noszę dwa lata czy pięć lat, już nigdy nie będę nosić, bo ja się nie stosuję do tej metody. I dobrze na tym wychodzę, dlatego że nagle odkrywam w szafie ubrania, których właśnie nawet czasem 10 lat nie nosiłam, czasem dłużej. I okazuje się, że jakość cudowna.
[01:46:13.06 → 01:46:39.61] C: To też prawda, są różne metody, bo ja na przykład tęsknię czasami za ubraniami, ale ja nie mam generalnie specjalnie sentymentu do ubrań takiego, że potrzebuję mieć coś bardzo długo. Mam może ze cztery rzeczy, które rzeczywiście trzymam od lat. ale reszta po prostu wiem, że może ktoś inny w tym lepiej wyglądać, może zmienił się. Poza tym ja się często przeprowadzam, więc po prostu potrzebuję nie nosić tego za dużo ze sobą. Jak mi się to mieści w trzech, czterech torbach z Ikei, to znaczy, że jest okej.
[01:46:40.57 → 01:47:09.51] A: Proszę Państwa, bardzo dziękujemy za spotkanie. Bardzo jestem ciekawa swojego gestu jutro, kiedy wstanę i pójdę do szafy. Ciekawa jestem, co Państwo zrobią. Areta Szpura, Ania Pięta. Dziękuję, że przyjechałyście do nas. Spotkanie tłumaczyły Marta Stępniak, Jewelina Lachowska. Dziękujemy bardzo. Grażyna Altosławska, kłaniam się Państwu.

Bitwa o literaturę. W trybie awaryjnym / Anna Pięta, Areta Szpura / PJM

Czy moda różni się od biznesu modowego? Od czego pochodne jest to, co modne? O czym mówi nasz strój? Czym jest moda na początku dwudziestego pierwszego wieku i jak reaguje na nastroje społeczne? Czy i jak powinien się zmienić sposób mówienia o niej? Dlaczego niemodny jest dziś brak refleksji na temat mody?

Grażyna Lutosławska

 

Anna Pięta – “Moje doświadczenie z branżą modową rozpoczęło się w 2010 roku. Przez sześć lat pełniłam funkcję CEO i dyrektor komunikacji dla największych targów mody i rzemiosła w Polsce – HUSH Warsaw. Jako szefowa partnerstw strategicznych odpowiadałam za pierwszy w Polsce butik cyrkularny marki Ubrania do Oddania oraz pionierski projekt (naprawa & recykling) w ramach programu 4Fchange. Wcześniej zarządzałam strategią zrównoważonego rozwoju i łańcuchem dostaw pierwszej w Polsce zrównoważonej marki odzieżowej NAGO. Prowadziłam również projekt sklepu re-commerce dla marki Electrolux – Noś dłużej i zajmowałam się doborem wegańskich skór dla marki ORSKA. Planuję komunikację opartą na zrównoważonych wartościach. Od 2018 roku opowiadam m.in o zrównoważonej modzie, greenwashingu, zmianach klimatu, skutecznym aktywizmie i nadziei. Byłam mówczynią TEDx Women i wygłosiłam wiele przemówień dla pracowników korporacji i organizacji pozarządowych. Odkąd jestem profesjonalną podcasterką, moderowałam liczne panele dyskusyjne. A mój podcast Muda Talks (tematyka: zrównoważony rozwój i zmiany klimatu) odnotował w sumie 210 000 pobrań.”

Areta Szpura – “Przez 10 lat “siedziałam” w branży modowej. Pracowałam w magazynach, stylizowałam, współtworzyłam markę Local Heroes. Kiedy dowiedziałam się o przerażających kosztach taniej mody, rzuciłam ten świat i zaczęłam się zastanawiać co mogę zrobić żeby było lepiej. (Przy okazji polecam wszystkim dokument True Cost – zmienił moje życie). Skoro przez tyle lat, będąc tak blisko mody, nie miałam pojęcia o problemach, z którymi zmaga się ta branża, wiedziałam że podstawą jest brak wiedzy oraz brak poczucia sprawczości. Korzystając z tego, co miałam pod ręką (social media, znajomości w branży ), zaczęłam dzielić się ze światem wiedzą w małych, lekkostrawnych porcjach, które nazwałam #babysteps. Tak, żeby zmiana, która musi się zadziać nie była wielka i przerażająca, ale do zrobienia i wcielenia w życie już od dziś.  W 2018 roku razem z “Noizz” i “Lonely Whale” stworzyłam kamapanię “Tu pijesz bez słomki”. Dzięki wiralowemu video i prostemu komunikatowi, ponad 1000 miejsc w całym kraju zrezygnowało ze zbędnego, jednorazowego plastiku. W 2019 roku wydałam książkę “Jak uratować świat”, która zebrała całą tą wiedzę, powiększoną o rozmowy i teksty specjalistów, aktywistów i naukowców. Trafiła ona na listę lektur szkolnych!”

Wróć