[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:02.85 → 04:45.23] A: Dobry wieczór Państwu. Dzisiaj tak długie czekanie na gong było, mam wrażenie. Ja tak czułem tam za kulisami. Proszę Państwa, ponad 30 lat temu w roku 1986 w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu Jan Szurmiń wyreżyserował sztukę będącą inscenizacją sztukmistrza z Rublina. Ja ją widziałem jakieś pół roku później na spotkaniach teatralnych. Nie był to spektakl pozbawiony wad moim zdaniem, ale był to zarazem spektakl, który ja mimo upływu już trzech dekad mam cały czas przed oczami. Cały czas widzę scenę okoloną takimi stylizowanymi kamienicami, w których okna rozjażały się szabasowymi świecami w pewnej chwili w trakcie spektaklu. No i mam przede wszystkim w uszach piosenki do tego spektaklu, które napisała nie byle jaka para artystów, Agnieszka Osiecka i Zygmunt Konieczny. I mam takie wrażenie, to jedna z intuicji, które pomagały przygotowywać ten wieczór, że nie mała liczba słuchaczy, którzy znają te piosenki w wykonaniu, nie żyjący już niestety Anny Szałapak czy Magdy Umer, nie wie, że oczy tej małej, ucisz serce i chwalmy pana, to były piosenki ilustrujące sztukmistrza, z Lublina. Pomysł, żeby w Lublinie rozmawiać o to, że sztukmistrza z Lublina jest niebezpiecznie oczywisty, a mimo to udało się zaprosić na dzisiaj nadzwyczajne grono dyskutantów. Są z nami pani Monika Adamczyk-Grabowska. To ja w oczekiwaniu dopowiem, literatura znawczyni, tłumaczka z angielskiego, jidysz. Bardzo proszę. A ja powiedziałem Grabowska, najmocniej Panią przepraszam. To z przejęcia. Monika Adamczyk-Garbowska, zatem autorka m.in. książki Polska Izaka Baszewica-Zingera, Rozstanie i powrót. Pani Agata Tuszyńska. Pisarka, poetka, reportażystka, autorka m.in. znów książki Zinger, Pejzaże pamięci. oraz pan Witold Dąbrowski, aktor i opowiadacz, czasami mówi się storyteller zapewne po prostu, zastępca dyrektora Ośrodka Abrama Grodzka Teatr NN, dyrektor Międzynarodowego Festiwalu Śladami Zingera. Bardzo państwa proszę o zajęcie miejsca. Dzisiaj są nieprzyklejone krzesełka do sceny, bo nie wiem, czy państwo... Nie wiem, czy państwo wiedzą, że my zawsze siedzimy tak... Nie mamy prawa się ruszać, a dzisiaj proszę bardzo. Już za kulisami, a tak naprawdę w drodze do teatru wynikła kontrowersja między mną a jednym z gości. Czy wiedza o Singerze jest powszechna czy elitarna i jak głęboka? W związku z tym dzisiaj będzie trochę inaczej niż podczas tych moich bitew o kulturę. Mianowicie ułożyłem też swoje pytania w takie sekwencje, najpierw trochę o biografii, potem trochę o twórczości, potem trochę o recepcji. Po każdej sekwencji będzie moment na zadawanie pytań, zwłaszcza gdybyście państwo byli bardzo niezadowoleni z tych pytań, które ja przygotowałem. Proszę państwa, to zacznijmy od biografii. Chciałbym, żebyśmy prześledzili kilka takich punktów zwrotnych w tej biografii, bo ja nie ukrywam, że mam wrażenie, że ona jest poza miłośnikami Zingera stosunkowo słabo znana. Bo tak, Singer urodził się w 1902 roku, chyba że w 1904, ale raczej w 1902 w Leoncinie. To jest taka wioska, którą ja akurat przypadkowo znam. Ona leży na północny zachód od Warszawy, przy Puszczy Kampinoskiej. Gdybyście państwo chcieli odwiedzić Leoncin, Choć szczerze mówiąc nie do końca wiem, dlaczego mielibyście państwo chcieć, ale gdyby przypadkiem, to trzeba wyjechać z Warszawy na Gdańsk, za Czosnowem, a przed mostem na Wiśle skręcić w lewo na Kazuń, potem na pierwszym łuku w lesie skręcić taką drogę w piątej kolejności od Śnieżania i tam za kilkanaście kilometrów będzie właśnie Leoncin. I chciałem zapytać, co rodzina Singerów robiła w Leoncinie właściwie? Skąd oni się tam wzięli? O mikrofon poproszę. [04:46.70 → 07:00.06] B: Ojciec był rabinem czy podrabinem w Loncinie, także oni tak wędrowali. Najpierw byli w Loncinie, później w Radzyminie, także właściwie przez wiele lat nawet Singer podawał. W ogóle jak dostał Nagrodę Nobla, to oficjalna wersja była, że urodził się w Radzyminie. I ja pamiętam pierwsze takie upamiętnienie w Polsce Baszewisa Singera, to jakoś musiało być Jeszcze w latach. pod koniec lat osiemdziesiątych, pamiętam z Wacławem Sadkowskim, jeszcze wtedy redaktorem literatury na świecie, pojechaliśmy do Radzymina i tam było odsłonięcie tablicy pamiątkowej jako miasta, już nie pamiętam, chyba w której się, w którym się urodził i dopiero właściwie później ten Leoncin jakoś tak wypływał, chociaż wiadomo było, że on w Leoncinie w Leoncinie się urodził, dlatego że są wspomnienia jego brata Izraela Jehoshu i Singera, w których on pisze właściwie więcej o Leoncinie. No a później bardzo szybko przenieśli się do Warszawy na Krochmalną i dlatego Singer, Baszewicz Singer przede wszystkim kojarzy się z Warszawą, z ulicą Krochmalną, ale z kolei w czasie pierwszej wojny światowej, w 1917 roku, w związku też z głodem panującym w Warszawie, matka z Isaaciem i z najmłodszym bratem, Mojsze, pojechała do Biłgoraja, dlatego że w Biłgoraju miała dużą rodzinę. Z Biłgoraja się wywodził, tam był słynnym rabinem jej ojciec. I w związku z tym później Baszewicz spędził te kilka lat w Biłgoraju. W związku z tym wiele tych bardzo ważnych opowieści, które znamy, akcja toczy się na Lubelszczyźnie, także właściwie ten Biłgoraj, ja bym powiedziała Warszawa, Biłgoraj, no a później Ameryka. [07:00.86 → 07:25.38] A: Trochę usprawiedliwiła Pani w moich oczach Leondzin. Ja tam dawno nie byłem, co prawda, ale wtedy, kiedy tam bywałem, prawdopodobnie rodzina mojej pierwszej żony miała działkę niedaleko, więc naprawdę dawno tam już nie byłem, ale wtedy, kiedy byłem, nie było tam w ogóle śladu, że jakiś ważny człowiek się urodził w Leoncinie, nie było tablicy, ale jak Radzymin wziął na siebie to, to [07:25.38 → 09:19.58] B: Leoncin... Bo to zależy od miejsca, dlatego że Radzymin właśnie od początku jakoś tak Nie wiem, ja pamiętam, było takie wielkie spotkanie wtedy w szkole, bo to był początek właściwie zainteresowania wtedy Singerem w Polsce. Dopiero wtedy, bo to koniec lat, połowa lat 80., gdzie wiele tych utworów się ukazywało. Natomiast Leoncin bał się Baszewisa Singera. I to zresztą może część z państwa pamięta takie reportaże z Leoncina, w stuleciu urodzin, bo nawet jeżeli nie jesteśmy pewni, czy się urodził w 1902 czy 1904 roku, to cały świat obchodził stulecie urodzin w 1904. Wtedy m.in. w Leoncinie też była jakaś inicjatywa, jakaś była nauczycielka, która chciała uhonorować Baszewisa Singera i na ogromny opór tam. natrafiła władz. Zresztą podobnie było, czy niepodobnie, trochę inaczej w Biłgoraju, gdzie właściwie dwie frakcje się wspierały. Jedna bardzo pro zingerowska, a druga antyzingerowska. Jedni chcieli nazwać ulicę nazwiskiem Zingera i inni twierdzili, to co przeczytamy, że był pornografem i nie należy w ogóle takiego jakiegoś podejrzanego elementu tutaj wprowadzać, ale to dotyczyło oczywiście raczej w ogóle kwestii stosunku do Żydów, do własności pożydowskiej. Ja sądzę, że w Loncinie nie tyle bano się Baszewisa Zingera, co bano się w ogóle jakiegoś głębszego zagłębiania w przeszłość polsko-żydowską. [09:21.51 → 11:31.72] C: Ja pamiętam, że kiedy pojechałam do Loncina i bardzo zachłannie szukałam śladów Izaka Baszewisa, nie znalazłam nic poza miejscem po jego domu i poza drzewem, które prawdopodobnie było widoczne z okna. Natomiast rozmawiałam z Sołtysem, to były lata, moja książka o Singerze wyszła w 1994, więc to musiało być odpowiednio wcześniej. I rzeczywiście były takie frakcje wśród mieszkańców Loncina. Jedni chcieli go upamiętniać, natomiast inni zupełnie nie. Skończyło się na tym, że jest ulica Izaka Baszewisa Singera w Loncinie, ale jest to ulica, która prowadzi na cmentarz i ulica, przy której nikt nie mieszka. W związku z tym nikt w Loncinie nie ma takiego adresu. I tak to wyglądało. Ja również pamiętam Radzymin i pamiętam Biłgoraj, ale do Biłgoraja już jeździło się na festiwale singerowskie, dlatego że jakiś czas później Biłgoraj zaczął być dumny z tego, że rodzina Zylbermanów, rodzina matki Baszewisa stamtąd pochodzi. I pamiętam takie zdarzenia, i to dwukrotnie, kiedy na rynku w Biłgoraju śpiewano żydowskie piosenki, a grupa przybyszów z Warszawy i naukowców, ale nie tylko, pisarzy opowiadała w szkołach o Baszewisie Singerze i te lekcje historii cieszyły się wielką popularnością. Henryk Wójec, który pochodzi z okolic Biłgoraja, z wioski, która jest niedaleko, brał też udział właśnie w tym przywracaniu pamięci owym żydowskim pisarzu, który potem stał się znany na całym świecie. Czyli istnieje coś takiego jak teraz, może istnieje, nie wiem, teraz, jak traktujemy teraz, dzisiaj, dziesięć lat temu, duma z tego, że jednak on jest z tej naszej gleby polskiej. [11:31.94 → 11:50.22] A: Te frakcje prozingerowska i antyzingerowska przypomniały mi taki moment, jak pojechałem do Izraela i tam od jednego z miejscowych usłyszałem, że jak gdzieś z dwóch Żydów tam są trzy stronnictwa, co mnie ucieszyło, bo zawsze mi się wydawało, że to jest powiedzenie o Polakach, ale... [11:50.22 → 12:37.96] B: No to Żydzi i Polacy są bardzo podobni, także... Tak, to co Agata mówi, to zaczęło się właściwie w 2003 roku w Biłgoraju, bo wtedy zorganizowaliśmy taki... to był... była konferencja Dni Zingera i to, zresztą później wyszła książka, Biłgoraj, czyli raj, Biłgoraj, czyli raj o świecie, którego już nie ma, gdzie współredaktorem jest Bogusław Wróblewski z Akcentu, którego tutaj widzę i wtedy właściwie się dopiero to ruszyło i później rzeczywiście już rok w rok, a później przejęła też pałeczkę Brama Grodzka i już cały region. tam ożył? [12:38.32 → 14:00.37] D: No właśnie ja pomimo pańskich precyzyjnych wskazówek dotyczących dotarcia do Leoncina, ja tam nie byłem. Natomiast my z Bramą Grodzką i z grupą artystów reprezentujących bardzo różne rodzaje sztuk, od cyrku poprzez teatr, muzykę, taniec, fireshow, od 9 lat jeździmy po Lubelszczyźnie szukając bohaterów, śladów bohaterów opowiadań Singera, ponieważ wydaje się, że żaden region jak właśnie ten lubelski nie jest tak reprezentowany oczywiście poza Warszawą i Stanami, Nowym Jorkiem, nie jest tak reprezentowany w jego literaturze właśnie jak Lubelszczyzna. Ja naliczyłem blisko 30 miast, miasteczek, gdzie mieszkali bohaterowie Singera, tutaj na Lubelszczyźnie. Dlatego postanowiliśmy wyruszyć w taką drogę, kilkunastodniową podróż z takim widowiskiem, ale też z działaniami edukacyjnymi, to o czym opowiada Agata, ze spotkaniami z młodzieżą, z dorosłymi, którym przybliżamy twórczość Singera, ale jakby poprzez Singera mówimy o tym świecie, o którym on pisał, czyli o świecie Żydów, polskich Żydów, świecie, którego już nie ma. [14:01.20 → 14:13.88] A: Wypłynął nam już ten Biłgoraj, ale proszę wybaczyć, nie ze względu na to, że ja nie z Biłgoraja, tylko z Warszawy, tylko z powodów chronologicznych chciałbym, żebyśmy usłyszeli fragment najpierw o Warszawie, a potem do Biłgoraja wrócimy, obiecuję. [14:18.32 → 14:21.32] B: Izaak [14:24.06 → 17:23.05] D: Baszewicz Singer. Każda żydowska ulica w Warszawie była samodzielnym miastem. przełożył Zidysz Tomasz Kuberczyk. Kiedy na człowieka spada wielkie nieszczęście, kiedy nieoczekiwanie spotyka go przerażający los, nie jest w stanie pojąć od razu, co naprawdę się stało. Trzeba czasami tygodni, czasami miesięcy i lat, żeby umysł objąć mógł cały ogrom tragedii. Piszący te słowa jest warszawiakiem, Wiem, że z Warszawy Żydzi zniknęli, ale tak naprawdę nie umiem sobie tego wyobrazić. Kiedy mówię Warszawa, to oczyma duszy widzę dawną, żydowską Warszawę. Widzę żydowskie ulice, kramy, burznice, domy nauki, targowiska, podwórka pełne żydowskich mieszkańców. Wbrew temu, co wiem, nie umiem sobie przedstawić Warszawy Judenrein, ani żydowskich ulic jako zwałów gruzu. Najprawdopodobniej tego samego doświadcza wielu innych. Nie mogę myśleć o polskiej prowincji bez Żydów, bo co to znaczy? Jak możliwe jest istnienie polsko-żydowskiego miasteczka bez burznicy i domu nauki? Czy możliwy jest piątek bez parującej łaźni rytualnej, bez żydowskich kobiet, które pieką chałki i wstawiają do pieca szabasowy czulent? Każda warszawska ulica miała zawsze własny charakter, własne oblicze. Wszystko było tam stare, znajome, zawsze takie samo. Jeśli jakaś ulica wypracowała już własne oblicze, nie zmieniała go z dnia na dzień. Warszawscy Żydzi dzielili stolicę na tę i tamtę ulicę. Zrozumiały, że z kimkolwiek się rozmawiało, rozmówca zawsze mieszkał na najlepszej, na tej ulicy. Za dobre uważano ulice położone w południowej części żydowskiej Warszawy, Śliską, Pańską, Grzybowską, Twardą, Plac Grzybowski, Gnojną, Krochmalną, Mariańską. Do tamtych ulic należały Dzielna, Pawia, Gęsia, Miła, Niska, Stawki, Plac Muranowski, a już przede wszystkim Nalewki i Franciszkańska. Polscy Żydzi byli w większości ludźmi o żywiołowym temperamencie. Na weselach hulali do upadłego, na pogrzebach lamentowali żałośnie. Wystarczało nawet błahe wydarzenie, żeby na ulicy od razu powstało zbiegowisko. Trudno sobie wyobrazić, że całe to pulsujące i pełne blasku życie zgasło. że ten olbrzymi zbiór ludzkich niezwykłości został starty z powierzchni Ziemi. To [17:25.18 → 18:00.84] A: zresztą ilustruje takie, nazwijmy to grzecznie, nieporozumienie, kiedy w jednej z not informacyjnych o Singerze w internecie znalazłem przy informacji o tym, że mieszkał przy krochmalnej, zdjęciu krochmalnej, ale krochmalnej dzisiejszej. Ocalał bieg ulicy po jednej stronie, tylko jej zachodnia część, ta wschodnia, gdzie mieszkał naprawdę Singer, tam jest skwer po prostu, zresztą z kamieniem pamiątkowym, że to tam właśnie było. [18:02.54 → 20:08.39] C: Singer mówił zawsze, że pisarz powinien mieć adres. I dla niego adresem była ulica Krochmalna i powtarzał to powielekroć, będąc już w Ameryce. I mimo, że ma szację, mówiąc, że tutaj na Lubelszczyźnie było bardzo wielu bohaterów jego książek, był bardzo z tym regionem związany, ale jednak dla mnie jest on pisarzem warszawskim i to zdanie, że pisarz powinien mieć adres i że tak naprawdę wszystkie drogi, jego literackie drogi i jego emocjonalne drogi prowadzą do Warszawy na Krochmalną. On mówił, że jadąc dorożką w Montrealu, tak naprawdę jedzie dorożką w Warszawie i wszystko jakby mierzy odległością do Warszawy i do ulicy Krochmalnej. On wiedział, co się stało z żydowską Warszawą i ten tekst o tym świadczy, ale nigdy po wojnie do Polski nie przyjechał, nie zobaczył tej Warszawy, w której Żydów nie ma, bywał regularnie w Europie, czyli nie chciał tej konfrontacji. Poza tym mówił, że on prowadzi swoich bohaterów ulicami Warszawy i on się nigdy nie myli. I kiedy mu mówiono, przybysze z Polski mówili, ale teraz tej ulicy tu nie ma, czy też ta ulica biegnie inaczej, on mówił, ale ja mam mapę Warszawy w sobie i po niej chodzę, po niej krążę i tu nigdy się nie mylę. Myślę, że to jest dla nas, warszawiaków, bardzo ważny pisarz i fakt, że żydowski pisarz piszący wyłącznie w języku jidysz ma adres w Warszawie, dla mnie to jest bardzo ważne i to jest bardzo ważny element mojej tożsamości zarówno pisarskiej, jak i element mojej warszawskiej tożsamości. [20:09.90 → 20:16.60] B: Tak, nie umniejszając znaczenia Warszawy i zresztą muszę powiedzieć. [20:16.62 → 20:17.18] C: Bitwa o literaturę. [20:17.20 → 21:02.11] B: Tak, mamy się bić, że ten tekst, który tutaj przeczytał Witek Dąbrowski jest jednym z jego tekstów dziennikarskich i musimy o tym pamiętać, że Baszewicz-Zinger, a dlatego mówię Baszewicz-Zinger, bo obcuję z nim przede wszystkim poprzez język jidysz, a nazwisko Singer w ramach literatury jidysz to jest nazwisko jego brata. Żaden szanujący się jidyszysta nie użyje określenia Singer w odniesieniu do Yitzhoka Baszewisa Singera, bo Singer to jest Yisrael Yehoshua, a Yitzhok Baszewis Singer to jest Baszewis. [21:02.60 → 21:05.18] C: I tak o nim mówiono jeszcze w Związku Pisarzy, Per Baszewicz. [21:05.20 → 22:47.09] B: Tak, oczywiście Baszewicz, dlatego że on przybrał sobie ten przydomek pochodzący od jego matki, Baszewy, między innymi po to, żeby nie mylono go z jego bratem, który już był wtedy w tym środowisku warszawskim uznanym pisarzem. Ale wracając do Warszawy, oczywiście ta topografia jest pieczołowicie oddana. I ta topografia często jest właśnie fałszowana jakby w przekładach angielskich. Jest takie opowiadanie, jedno z moich ulubionych, które się zaczęło, właściwie moje zainteresowanie Zingerem. I tytuł tego opowiadania jest The Spinoza of Market Street. czyli dosłownie spinoza z ulicy Rynkowej. I rzeczywiście była taka ulica Rynkowa w Warszawie, ale pamiętam, że kiedy ja to tłumaczyłam, głowiłam się, jak to może być? Co za ulica Rynkowa? To była ulica Gnojna, później zwana Rynkową. Jest opis szerokiej ulicy. W ogóle nic mi się tam nie zgadzało. No ale nic, ukazało się to opowiadanie. Nie znałam wtedy jidysz i pamiętam, że kiedy zaczęłam się uczyć jidysz, to pierwsza rzecz, to zdobyłam oryginał tego opowiadania i gdzie ten doktor Fischelson, ten z warszawskich Spinoza mieszkał i gdzie mieszkał? Mieszkał na Krochmalnej. Wszystkie drogi prowadzą na Krochmalna. Widzisz, jest Krochmalna i dokładnie ta topografia idealnie się zgadzała z mapą Warszawy w 1914. [22:47.29 → 22:48.79] A: To skąd to Market Street się wzięło? [22:48.83 → 25:14.05] B: Dlatego, że wydawcy angielscy Bardzo często namawiali Baszewisa-Zingera do takiej amerykanizacji czy adaptacji tych opowiadań. I teraz wyobraźmy sobie coś takiego, że tytuł Wiedisch jest Der Spinozist, czyli spinozista, znawca spinozy. Takie opowiadanie pod takim tytułem Der Spinozist, nieciekawe. dać w latach jeszcze sześćdziesiątych dyspinoza of Krochmalna Street? Żaden amerykański wydawca by się nie zgodził. Kto to w ogóle wymówi, Krochmalna? Co to w ogóle jest? W związku z tym Market Street, bardzo ładnie ulica rynkowa, taki obraz gdzieś jacyś Żydzi w Europie Wschodniej, jakiś taki rynek i w ten sposób to funkcjonowało. Podobnie jak opowiadanie Ostatni Demon znane w Yiddish, to jest Majsetyshevitz. czyli opowieść o Tyszowcach. Ja tego nie mówię krytycznie. Dzięki tej adaptacji, tym ułatwianiu odbioru, Singer przeniknął do szerokiej rzeszy czytelników. Ale żeby jeszcze tylko obronić ten Biłgoraj, to musimy pamiętać, że pierwsza powieść, i uznawana do tej pory szatan w goraju. Nie z goraju, a tylko w goraju, bo szatan grasuje w goraju. I ten goraj jest... oparty na topografii Biłgoraja. I on bardzo często, później opisując te różne miasteczka, to się dzieje tam coś tam we Frampolu, coś w Goraju, coś w Krzeszowie, ale bardzo często powiela tą topografię Biłgoraja. Także to, co Agato mówi już o Warszawie, o tej topografii, to on tak z jednej strony tą topografię Warszawy, a z drugiej strony jednak tych tej Biłgory i okolicy. Jednak te perełki, niektóre opowiadania, akcja wielu z nich jednak toczy się tutaj. Ja sądzę, że on później na Manhattanie to widział, na Manhattanie Warszawę, a na Brooklynie może Biłgoraj bardziej. [25:14.75 → 25:31.23] C: W każdym razie wychował się w tej szerokości geograficznej i w tą glebę wniknął. I to było bardzo ważne i właściwie we wszystkich swoich książkach do tego źródła wracał. [25:31.89 → 26:12.37] A: Właśnie intrygują mnie te wędrówki po lubelszczyźnie w ramach festiwalu Singera, bo rzeczywiście jak się czyta te teksty warszawskie, to z satysfakcją... Ja jestem jeszcze z Woli, a miałem dużo znajomych na Muranowie, więc jeszcze zaczytuję się książkami Jacka Leociaka, który odtwarza topografię tzw. dzielnicy północnej, czyli dzielnicy żydowskiej w Warszawie, więc z satysfakcją stwierdzam, że tak, to mi się wszystko zgadza, jak on skręca w prawo, to ja wiem, co widzi po lewej stronie i to jest opisane. Natomiast jak to wygląda, jak się wędruje szlakiem tych opowiadań w Pulbelszyźnie? [26:12.83 → 28:42.10] D: Ja jeszcze na chwilę odniosę się tylko do tego, o czym powiedziała Agata, mówiąc, że wszystkie drogi prowadzą na Krochmalną. Ale ja zacytuję tylko taki piękny dwuwiersz z opowiadania o tym, jak Szlemiel szedł z Chełma do Warszawy w oryginale, które kończy się przepięknym wierszem, że wszystkie drogi prowadzą do Chełma, bo cały świat to jeden wielki Chełm. I jakby odpowiadając teraz też na pańskie pytanie, a jednocześnie nawiązując do tego, co powiedziała Monika, To ona mnie tego nauczyła, ponieważ Monika jest moim absolutnie niedoścignionym mistrzem, jeśli chodzi o Singera, o jego literaturę. Nie dość, że podarowała nam wspaniałe opowiadanie Tajbełę i jej demon, którego akcja rozgrywa się w laśniku, ale właśnie, nie ma laśnika, jest liśnik albo kraśnik. Czyli znów jest rodzaj jakiejś fikcji, którą zaproponował Singer, ale to często u niego się zdarza. I cały czas wędrując po tej Lubelszczyźnie, tak jak właśnie przypowiedziała mi to Monika wiele lat temu, ja właściwie cały czas odkrywam Biłgoraj. I jeżeli znajduje w jego literaturze jakieś wskazówki, to on wciąż pisze o Biłgoraju. Do tego stopnia, że... Odwiedzając te miejscowości, ja nie do końca jestem pewien, czy on tam był, czy w ogóle fizycznie tam się znalazł, w Tyszowcach chociażby, czy w Bychawie, czy w Kraśniku, czy w Piaskach chociażby, nie mówiąc już o Chełmie. Więc my tam trafiamy do tych miejscowości i jakby Singer jest kluczem, kluczem, który otwiera nam furtkę, bramę, do takiej świadomości wielokulturowości, a właściwie dwukulturowości tych miasteczek, miast, która istniała tam jeszcze przed 80 laty. I tu chodzi o to, żeby do współczesnych mieszkańców właśnie przemycić tę treść, tę treść o mieszkańcach, prawdziwych mieszkańcach, nie tych fikcyjnych z jego literatury, mieszkańcach tych wszystkich ulic, placów, kamienic, zaułków. I to jest powodem, dla którego zdecydowaliśmy się robić ten festiwal. [28:42.49 → 29:16.39] A: Bo kiedy przygotowywałem się do zajęć ze sztukmistrza z Lublina, z moimi studentami, to odkryłem, że jeśli chodzi o Lublin, to znalazłem w ogóle takie wskazówki, że to się dzieje tutaj, tutaj był dom Mazura. Teraz jak wjeżdżam od Warszawy i mijam takie... osiedle nowe na Wzgórzu, to zawsze sobie myślę o takim zdjęciu, które pokazywało mi, zdjęciu takim lotniczym przedwojennego Lublina, że to tam się kończy sztukmistrz z Lublina. Czy to możliwe? [29:17.45 → 29:35.87] B: Ja się bardzo cieszę, że Singer zatytułował tą powieść sztukmistrz z Lublina, to wiele powodów mam, natomiast jest to w dużej mierze powieść warszawska. Dlatego, że akcja tej powieści w większości 90%, nawet chyba więcej procenta... Krawra jest [29:35.87 → 29:37.50] A: Lublin, Piask i na koniec jest Nowy Lublin. [29:37.92 → 30:11.46] B: Natomiast Warszawa jest dość szczegółowo oddana na ten Lublin. No Lublin się pojawia, bo Lublin, no trudno, żeby Lublin się nie pojawiał jako jednak bardzo ważne miasto, ale nie jest to topografia jakoś szczegółowo odtworzona, chociaż w niektórych opowiadaniach na przykład jest takie opowiadanie Elegantka czy Strojnisia, to jest na przykład ulica Lewertowgas, że ulica Lubartowska, ale tak to bardzo mało nazw ulic czy faktycznych nazw. [30:11.46 → 30:13.38] A: To ja nie tak pewnie zapytam, on był w Lublinie? [30:15.24 → 30:28.24] B: Takie są informacje, że gdzieś z jakąś krawcową romansował w Lublinie. Pewnie był, ale nie ma... [30:28.24 → 30:30.02] A: Ale raczej u Krawcowa niż w Lublinie. [30:30.04 → 31:23.42] B: Jeszcze musimy pamiętać, że są też powieści w ogóle niewydane, nieprzetłumaczone ani na polski, ani na angielski, tak zwane frankistowskie powieści. Jest taka powieść, w której akcja też się toczy w Lublinie i to jest tam w XVIII wieku. Jak Olga Tokarczuk opublikowała księgi Jakubowe, to od razu patrzyłam, czy ona może jakoś nie sięgała do Baszewisa, Singera, ale nie, bo to właściwie tylko widzisz one są. I to też bardzo dużo, właściwie akcja się zaczyna w Lublinie, ale to po prostu Lublin jako ważne miasto też tych powieściowych historycznych. Inaczej zupełnie jest to przedstawione niż Warszawa, Rzeczywiście widać, że on to dobrze znał. [31:24.04 → 31:42.70] A: To jeszcze, żeby wrócić do Biłgora, ja to jeszcze zapytam, bo mnie zaintrygowała taka kwestia. Ojciec Singera był rabinem czy podrabinem z tradycji chasydzki, a dziadek od strony matki był rabinem, który był przeciwnikiem chasydezmu. No to wygląda to na przepis na jakąś wojnę rodzinną. [31:44.38 → 32:26.56] B: No to Agata chyba szczegółowo opisała w swojej książce, ciekawe. Nie pamiętasz? No bo to właśnie ten taki niedopasowanie, tak. I to zresztą często brat Baszewisa Zingera też mówił, że wszystko byłoby dobrze, gdyby matka była ojcem, a ojciec był matką. Bo pod względem też fizycznym zupełnie, że jeżeli chodzi o takie pewne stereotypy, że ojciec taki łagodny, okrągły, o okrągłych rysach, a matka taka właśnie ostra, wyższa też od niego i bardzo racjonalnie myśląca. [32:27.17 → 32:29.93] A: To zresztą takie pary się u niego pojawiają dość często. [32:29.93 → 32:31.07] B: Tak, bardzo często zresztą. [32:32.07 → 32:34.69] A: To może teraz o Biłgoraju Singer w takim razie. [32:39.49 → 35:46.84] D: Izaak Baszewicz Singer, Biłgoraj. Przełożyła z Jidysz Monika Adamczyk-Garbowska. Pociąg jechał między osmalonymi lasami. Był to dziwny obraz, zwęglone pnie albo na pół spalone drzewa, z których wystawały gałęzie z zielonymi igłami. To Rosjanie, wycofując się, podpalali lasy. W ciągu trwającej niemal trzy dni podróży zaspokoiłem nieco moje pragnienie obcowania z przyrodą. Przyglądałem się wszystkiemu, polom, lasom, ogrodom, sadom, wioskom. Między Zwierzyńcem a Biłgorajem dopiero co uruchomiono kolejkę wąskotorową. Faktycznie była jeszcze w budowie, ale pociągi już po niej jeździły. Zobaczyłem małą lokomotywkę, czarny samowarek z kominkiem i małymi kółkami, niczym zabawka dla dzieci. Trudno było pojąć, jak maszynista, dorosły człowiek zdołał wejść do środka. Do parowoziku były przyczepione otwarte wagony, niskie platformy z ławkami. Na ławkach siedzieli biłgorajscy Żydzi. Widziałem ogorzałe twarze, wiele rudych brud i hałaty, także jakby spalone słońcem, wyblakłe, pożółkłe, brunatne. Wyglądali swojsko, jakby wszyscy byli moimi krewnymi. Trudno jest oddać piękno trzech mil drogi między Zwierzyńcem a Biłgorajem. Jechało się to przez lasy, to znów przez pola. Gdzie niegdzie wyrastała chata kryta strzechą albo mały biały domek kryty gątem. Nasłuchałem się od matki wielu pochwał na temat Biłgoraja, ale miasto było jeszcze ładniejsze niż w jej opisach. Otaczały je gęste sosnowe lasy, które wyglądały jak błękitna wstęga. Tu i ówdzie między domkami rozciągały się pola i ogrody. Przed domkami stały grube drzewa z gęstwiną gałęzi i liści, jakich nigdy nie widywałem w Warszawie, nawet w ogrodzie saskim, do którego czasami zaglądałem przez kraty. Miasto pachniało świeżo udojonym mlekiem, chlebem prosto z pieca i niezwykłym spokojem. Trudno było uwierzyć, że toczy się wojna i szerzy zaraza. Ptaszki śpiewały, cykały świerszcze, powietrze przepełniały niezliczone głosy i dźwięki. W pobliżu przechadzały się kury i koguty. Kiedy uniosłem głowę, zobaczyłem biłgorajską burznicę i pola, które rozciągały się wokół aż po skraj lasu. miały różne kształty i barwy, kwadraty, rąby, trójkąty, zielone, ciemne, żółte. Byłem w raju i miałem tylko jedno pragnienie, żeby nigdy mnie stąd nie wygnano. Czy [35:49.18 → 36:14.33] A: do kwestii ściśle biograficznych mają państwo jakieś pytania? Czy piaski, czy to w miejscowości Piaski, czy piaski w dzielnicy Lwów? [36:14.49 → 36:40.22] B: Pojawiają się i te piaski, i te piaski. Łatwiej jest to zidentyfikować, widzisz, bo wtedy, jak jest miasteczko, to jest piask, a tak to jest dizant. I także w zależności, prawda, od kontekstu. Także to jest tak jakby na Piaskach, to jest ta część Lublina, ale też miejscowość Piaski. [36:42.86 → 37:27.76] D: No nie, ja bym tutaj protestował, dlatego że w tekście jest moment, kiedy on wyjeżdża, żegnany zresztą przez Esterę. wsiada na swój wóz, konny wóz i jedzie do Piask. On wyjeżdża po południu, wczesnym wieczorem, a dojeżdża w nocy. Późną nocą dojeżdża. Zresztą nie do samych Piask, tylko pod Piaski, gdzie mieszkała Magda. Strasznie długo musiałby jechać na te lubelskie Piaski. Mówię o dzielnicy Lublina. Wydaje mi się jednak, że chodzi o te Piaski po drodze do Chełma. [37:27.80 → 38:00.76] A: Widzicie Państwo, jak teraz jakoś tak poczułem, że jak to dobrze, że ja tak słabo znam Lublin, bo jak czytałem sztukmistrza, to było dla mnie oczywiste, że chodzi o te piaski, z których pochodzi zresztą Marcin Świetlicki. I w ogóle nie zastanawiałem się, czy to mogą być jakieś inne piaski, więc jakoś nie miałem kłopotu z umiejscowieniem tego momentu. Jakbym był Lublinianinem, to miałbym wątpliwości. Tak, gdyby można było do mikrofonu, dla wygody słuchających nas internautów. [38:01.32 → 38:07.52] B: Mam takie pytanie, czy sztuka teatralna, która została poświęcona jego siostrze Hindewele, czy ma [38:07.52 → 38:09.20] C: jakieś odzwierciedlenie w rzeczywistości? [38:09.36 → 40:41.22] B: Czy ona rzeczywiście była taką niespełnioną i nieodkrytą pisarką? No tak, tak, jak najbardziej. Ona trzy książki właściwie wydała. Jedno jeszcze w Warszawie, czyli Taniec Demonów, to później się ukazało po angielsku jako Deborah. Też taką powieść, to akcja się toczy z kolei w Antwerpii, bo ją wydano za takiego szlifierza diamentów z Antwerpii i jeszcze z Biura Opowiadań, który wyszedł po polsku. Także tak, ona była pisarką, podobnie jak dwaj bracia. Różne są opinie co do wartości tej prozy. Ja raczej nie uważam, że była wybitną pisarką. Ale to jest moje zdanie. Jest to ciekawe z punktu widzenia takiego może bardziej historycznego, dokumentacyjnego, bo ona bardzo świetnie ukazuje los, bardzo trudny los kobiety, też i w tym Sztetlu, i później w Warszawie, w ortodoksyjnej rodzinie. Natomiast ta proza, Trochę zainteresowanie jej prozą pojawiło się w latach osiemdziesiątych na fali zainteresowania Baszewisem, a też feminizmem. Także ta sztuka, o której pani mówi, tak, to jak najbardziej ona jest oparta na Ja tej sztuki akurat nie widziałam, nie wiem jak ona jest skonstruowana, ale to jest znana historia. Ona się urodziła w Biłgoraju, o ile pamiętam. I była matka bardzo niezadowolona, że nie urodził się chłopiec i oddano ją do mamki. gdzie była bardzo duża rodzina, nie było nawet miejsca, kąta dla kołyski dla dziecka i trzymana ją pod stołem, pod jakimś brudnym stołem z pajęczynami. Ona zresztą napisała później takie opowiadanie na ten temat, co spowodowało też później problemy ze wzrokiem. Prawdopodobnie cierpiała bardzo z tego powodu. [40:41.57 → 40:53.65] C: Dla mnie to było akurat bardzo ciekawe to, co pisała Debora jako najstarsza z rodzeństwa, siostra... Słucham? Ester odpowiedziała. [40:54.21 → 40:54.59] A: Debora. [40:55.69 → 40:56.37] C: Tytuł powieści. [40:56.39 → 40:57.79] A: Dzisiaj takie zdjęcia przekręcamy. [40:58.21 → 42:23.60] C: To było ciekawe dlatego, że mogłam skonfrontować jej pamięć z pamięcią dwóch braci, którzy również opowiadali o ich dzieciństwie i o ich młodości. Poza tym nie jestem w stanie też stwierdzić, jak wysokiej próby jest to literatura, ale jako kobieta pisząca, wychodząca z tego, z takiego, żydowskiego środowiska, to była wielka sprawa, że ona jeszcze próbowała realizować swoje ambicje inne niż ambicje żony i matki. Z tego punktu widzenia to, co pisała, było bardzo ciekawe. W ogóle mam wrażenie, dla mnie zawsze bardzo ciekawa jest pamięć, wobec czego konfrontacja świadków tych samych zdarzeń, jakimi było dzieciństwo i młodość, tej czwórki rodzeństwa, które zostało, które przeżyło. To jest niezwykle ciekawe. Jak oni pamiętają? Co oni pamiętają? No i tutaj kobieta, ona mówi, że pytano wszystkich, wszystkie dzieci pytano, kim ty będziesz? I ojciec, kiedy ona pytała, tato, kim ja będę, mówił, no jak to wiadomo, nikim. Czyli to mówi o pozycji kobiety w tamtym świecie. [42:24.53 → 43:18.12] B: Jeszcze, jeżeli mogę powiedzieć, to ona miała też podobno bardzo trudny charakter. Oczywiście mogło to wynikać też z tego bardzo traumatycznego dzieciństwa, ale była też, cierpiała chyba na epilepsję, jakieś inne... Albo histerię, mówiono o histerii. Wtedy mówiono o histerii. I ona stała się prototypem bardzo wielu bohaterek Baszewisa Zingera, także on ją w sumie uwiecznił i też dedykował jej zbiór opowiadań i no jednak siostra na pewno na niego duże, duże, dużą rolę odegrała później dla jego twórczości, a tutaj to też musimy pamiętać, że zależy jak traktujemy dany utwór literacki, czy patrzymy na nie wiem, konstrukcje, wartości literackie, czy właśnie szukamy czegoś... [43:18.12 → 43:20.08] A: Dokumentacji rzeczywistości. [43:20.08 → 43:21.36] B: Dokumentacji czy biografii. [43:22.12 → 43:38.45] A: Ale ja dobrze rozumiem, jeśli chodzi jeszcze o to rodzeństwo, że gdyby w dwudziestoleciu międzywojennym ktoś powiedział, że tym światowej sławę bratem zostanie Bashevis, to by nikt nie uwierzył, ponieważ jego starszy brat uchodził za zdolniejszego pisarza. [43:38.65 → 44:12.66] C: Przede wszystkim jego starszy brat był już pisarzem, kiedy Baszewicz w ogóle się pojawił. Baszewicz napisał Szatana, mówisz, Wgora w 1933 roku, w 1935 wyjechał z Polski. za swoim bratem, który już wówczas pojechał do Ameryki jako dość znany i wybitny pisarz żydowski, więc w ogóle nie było tutaj żadnego porównania. Wiadomo było, że tamten jest pisarzem, a ten jest baszewisem, bratem. [44:14.46 → 44:57.72] A: To przechodząc już w ten sposób za wielką wodę i zarazem do kwestii Nie wiem, czy uda nam się uzyskać czystą literaturę, ale do literackich przede wszystkim. Kiedy Baszewicz otrzymał Nagrodę Nobla, to, że pisał zawsze i pisał do końca w języku jidysz, interpretowana, takie mam wrażenie, jako takie trochę nieprzyjmowanie do wiadomości, co się stało w Europie, że takie zakwestionowanie, że zniknęła społeczność, która mówiła tym językiem, a on będzie dalej tym językiem pisał, podczas gdy nie było w tym chyba takiej symboliki, on po prostu W kulturalny sposób używał gdzieś i tyle. [44:58.14 → 46:30.97] B: To był po prostu jego język. To tak samo Henryk Grynberg na przykład wielokrotnie tam, pamiętam, mówił, że męczą go różni amerykańscy krytycy czy dziennikarze, dlaczego on pisze po polsku, że mieszka już od kilkudziesięciu lat w Ameryce, to nie wiem, powinien się przerzucić na angielski. To był jego język, także on nawet jako młody człowiek stał przed wyborem, bo on zaczął, pierwsze próby podejmował po hebrajsku, jak zresztą wielu pisarzy żydowskich z tego okresu. A uznał, że no jidysz jest to język, który jest jego językiem. Jak mógł ten świat, o którym pisze, opisywać w innym języku. Ale później szedł na ustępstwa dla amerykańskiego czytelnika. Ja muszę powiedzieć, że ja bym już dawno się pożegnała z Baszewisem Zingerem, bo oprócz mojej początkowej fascynacji też krytycznie jako literaturoznawca, zwłaszcza patrzę na jego twórczość. On bardzo często się powtarzał, trochę też tak zapożyczał w cudzysłowie od innych pisarzy. Natomiast sposób w jaki on pisze, zwłaszcza w oryginale, no to jest Nie ma tutaj porównań, chyba nikt tak zajmująco i tak ciekawie, żaden pisarz żydowski nie pisał w jidysz tak jak Baszewicz. [46:31.93 → 47:49.82] C: Nie było żadnej, on nie miał wątpliwości poza tym początkiem, ale to był sam początek po hebrajsku, że będzie pisał po żydowsku. dlatego że on oddychał po żydowsku, modlił się po żydowsku, śnił po żydowsku, aż powiedział, inny wybitny pisarz żydowski powiedział w Kazimierzu, że jemu Wisła szepcze po żydowsku. Więc to był ten język, z którego on wyrósł, to był ten język, który był naturalnym sposobem wyrażania wszelkich uczuć. I rzeczywiście to, co potem się działo w Ameryce i sposób, w jaki on transponował, on współpracował z tłumaczami angielskimi, brał ludzi, którzy mówili dobrze po żydowsku i razem próbowali te jego utwory przekształcać na angielski, dostosowując do amerykańskiej publiczności. To już było coś zupełnie innego, natomiast On zresztą mówił, że ten język miał wszystkie witaminy, jakie powinien mieć język, który jest w stanie opisać tamten świat. Świat zaginiony, ale jego najgłębiej jego świat. [47:52.00 → 49:59.59] D: Dotknęłaś tutaj, Agato, tego sposobu, który stosował baszewis, czyli przekłady na inne języki, powstawały nie z języka jidysz, tylko z języka angielskiego i on tego bardzo pilnował. Ja mam taką pasję, takie hobby, ponieważ jestem wielkim fanem sztukmistrza z Lublina, że zbieram, kolekcjonuję różne wydania sztukmistrza, wydania w obcych językach. Niewiele jeszcze mam, to dopiero początek tej pasji. Wierzę, że zbiór będzie się powiększał. Na początku miałem ambicję, żeby kupować tylko książki w krajach, w których jestem, ale byłoby ich za mało, więc pomagają mi przyjaciele. I zadałem sobie pytanie, że gdyby istniał tylko i wyłącznie Widersch, ja nie miałbym tej kolekcji. Po prostu nie miałby szans być tak rozpoznawalnym pisarzem na świecie. I zazdroszczę Monice za każdym razem, kiedy ona opowiada o swojej fascynacji jego literaturą, tego czytania w jidysz, odkrywania go w języku żydowskim. No właśnie, ale za słabym byłem studentem twoim, żeby nauczyć się na tyle, żeby czytać. i właśnie odkrywać, bo wielokrotnie, kiedy Monika na przykład, kiedy pracowaliśmy nad sztukmistrzem z Lublina i kiedy odkrywała te niuanse, które się znajdują na samym początku książki, dosłownie, i kiedy rzeczywiście ten język, którego ona używała, robiąc bezpośrednie tłumaczenie z jidysz na polski, to zupełnie inaczej to wyglądało, zupełnie inaczej brzmiało. Pomijam tutaj talent Moniki do tłumaczenia. [49:59.71 → 50:51.26] B: Są nawet teorie, że język jidysz jest językiem słowiańskim. Ewa Geller tak stwierdzi, ale to już jest przesada. Ale z drugiej strony z jidysz jest łatwiej tłumaczyć na polski niż z języka angielskiego, gdzie w ogóle jest składnia zupełnie. inna i nie mówiąc o tych właśnie takich szczegółach, niuansach, które często były upraszczane dla amerykańskiego czytelnika. No bo nawet, jak tam takie jest opowiadanie, jest dwóch bohaterów. Jeden się nazywa chyba Fayvel Zaklikoyver, a drugi powiedzmy tam Mojsze Tiszewicer. No to dla polskiego czytelnika od razu to jakoś brzmi. a w angielskim było po prostu Rap Fable i Rap Moishe, bo jeszcze jakiś zaklikojwer, jak to w ogóle przeczytać. [50:52.48 → 51:32.83] C: Singer powiedział w mowie noblowskiej, bo przecież on dostał Nagrodę Nobla także za to, że pisał w języku jidysz i w tejże mowie noblowskiej powiedział tak. Ja lubię pisać o duchach i o demonach, a cóż wspanialszego, dla duchów i demonów, jak posługiwanie się umarłym językiem. Czyli miał świadomość, że jest to język umarły, miał świadomość, że jest to język niepopularny już na świecie, którym mówi bardzo niewiele osób, ale właśnie dlatego również... Około [51:32.83 → 51:34.27] A: miliona na całym świecie chyba też. [51:34.41 → 52:05.61] C: To jest mniej więcej niż kiedyś. Ale nie tak wiele. Żydzi tutaj na tych terenach zostali unicestwieni i razem z nimi unicestwiony został ten język. I mówił jeszcze, że ma nadzieję, że kiedyś przyjdzie Mesjasz i wtedy ci wszyscy Żydzi, którzy leżą w grobach, wstaną i zapytają, co jest nowego do czytania w jidysz. I dlatego on w tymże języku pisał. [52:06.77 → 52:59.50] B: A jeszcze jeżeli mogę powiedzieć, jeżeli chodzi o jidysz, to że język umarły, rzeczywiście jest więcej, sądzę, że jest kilka milionów użytkowników języka jidysz. Jeżeli chodzi o Żydów ortodoksyjnych, Haredim w Izraelu, też w Antwerpii, Brooklyn, tylko, że to jest inny język jidysz, który się rozwija w Izraelu pod wpływem języka hebrajskiego, w Ameryce – angielskiego. I to są ludzie, którzy nigdy by nie czytali Baszewisa, by splunęli w ogóle nam dźwięk jego nazwiska, bo to jest trefna literatura. Także ta świecka kultura jidysz, która tu się rozwijała, ona straciła tych czytelników. [52:59.97 → 53:16.69] A: do tego napięcia jeszcze dojdziemy, natomiast ja bym chciał wzmóc jeszcze tę zazdrość, o której pan Witold wspominał i bym może poprosił, żeby pani nam przeczytała chwilę, żebyśmy usłyszeli, jak to brzmi. [53:28.95 → 54:19.02] B: Tutaj może to opowiadanie, o którym Witek występował i o którym mówił, to jest też ciekawe, że w angielskim to jest znane jako... Czyli... Tutaj z kolei widzisz, to jest... bo ten się nazywa hurmiza, po polsku to jest jako hurmizaż chyba, bo to lepiej się odmienia. Także też to widać, ten od razu sposób adaptowania dla zachodniego czytelnika, bo Teibe und Hedimon, To brzmi tak bardzo chwytliwie. [54:19.32 → 54:24.58] C: Ale trzeba cały czas pamiętać, że Singer sam to robił. On przyzwalał na to tłumaczenie. [54:25.12 → 55:02.10] B: Tak, tak. To znaczy może on sam niekoniecznie to... ale bardzo chętnie się temu poddawał. Bo przekonywali go też jego wydawcy, redaktorzy, że po prostu się lepiej sprzeda, że to będzie za trudne. A jemu zależało bardzo na popularności, też na pieniądzach. Także nie było to dla niego istotne. Bo on niczego innego w życiu nie robił, on tylko pisał. On był, można powiedzieć, takim nałogowym pisarzem. Do pewnego stopnia. [55:02.10 → 55:06.00] A: Jak się zaczyna to opowiadanie? Kilka na kilka, kilka na kilka. [55:06.20 → 55:29.82] B: Tajbele un furmiza. In der Stadt Laschnig, nicht weit von Lublin, hat gewohnt a Porrvolk. Er hat geheissen Heimnossen, sie Tajbele. Die Porr haben nicht gehad kein Kinder. Zporr Heimnossen ist nicht gewenn przetłumaczyć? [55:32.86 → 55:33.50] A: Tak, koniecznie. [55:34.42 → 56:22.56] B: Tak, a właśnie, ja to nawet studentom tak na pierwszym roku dawałam, bo samo in der Stadt Laśnik, w mieście Laśniku, nicht weit von Lublin, niedaleko od Lublina, mieszkała Porfolk, czyli para ludzi. Er hat geheißen Haim Nossen, on się nazywał Haim Nossen, a ona tajbełem. Ta para nie miała dzieci. Ten haim nie był bezpłodny, jakby można powiedzieć, a ona, czyczona nie była bezpłodna, ale po prostu nie wiadomo dlaczego. Nie dlatego, że byli bezpłodni. [56:23.37 → 59:25.07] A: To przypomina mi braworawy film, pociąg życia, w którym w pewnej chwili jeden Żyd drugiemu, który tłumaczy, że nie zna niemieckiego, mówi, ale mówisz, widzisz, mówię. To jest tak samo jak niemiecki, tylko bez poczucia humoru. Proszę państwa, Jak my tutaj mówimy o opowiadaniach, to ja dorzucę jeszcze opowiadania ze zbioru śmierć Matuzalema, bo przyznam, że czytając te opowiadania, nagle uświadomiłem sobie wyraźnie coś, co mnie zresztą i sztukmistrza z Lublina oświetliło. Ja nagle zobaczyłem, że w tych opowiadaniach Singer opowiada w pozornie niezwykle prosty sposób. zdumiewające historie, które nie są fantastyczne, ale są powiedzmy mało prawdopodobne bardzo i konsekwentnie właściwie nie daje żadnego komentarza. Stąd właściwie te kolejne opowieści rozmaitych ludzi, którzy jakoby przyszli do Zingera i mu to opowiedzieli, zostawiają czytelnika z takim z takim wyrazem twarzy, że jest tak pół uśmiech, pół brak uśmiechu, bo nie wiadomo, jakby filolog powiedział, jaka właściwie u licha jest rama modalna tych opowiadań. To znaczy, czy to jest serio, czy to jest ironia, czy to jest jakaś tragicomedia. Ja uwielbiam opowiadanie oskarżyciel i oskarżony, to po polsku nosi tytuł, w którym jest dwóch Żydów w Nowym Jorku już, z których jeden jest mistykiem i tłumaczy na jidysz, m.in. B.H. Gawadgitę, co wydaje się powisem już nieco zwariowanym. Drugi jest podróżnikiem i ten podróżnik, obaj są mocno starsi, ten podróżnik po powrocie z Brazylii twierdzi, że widział tego pobożnego Żyda, który do Bhagawa Adgita w Nowym Jorku tłumaczy, jako księdza katolickiego w jakiejś procesji. Można to byłoby wyjaśnić, komentuje narrator, tak jakby z Ingersam, gdyby tamtemu zależało, ale jak to mistyk wyraził tylko takie niemiłe zdziwienie, że został oskarżony o coś podobnego, że on nigdy nie był katolickim księdzem przeciw Brazylii, że to widocznie ktoś podobny, ale jednak się tym gryzł na tyle, że umarł. Ten drugi też szybko umarł i Singer puentuje to, że w rezultacie, nie wiem, czy może tamten rzeczywiście chciał połączyć buddyzm, właściwie hinduizm, judaizm i katolicyzm w ten sposób, że został księdzem w Brazylii. I to się wydaje mało prawdopodobne, ale po tym, co się stało w XX wieku, nie używam słowa niemożliwe. To jest brawurowe tak zupełnie, ale właściwie ten komentarz to jest rzadkość. I zastanawiam się, jak się realizuje głosowe jego opowiadanie, to trzeba chyba podjąć decyzję, w jakim trybie to jest opowiadane. To chyba bardzo jest nieoczywiste u Singera. On chyba w ogóle mówił, że komentarz się najszybciej starzeje, dlatego trzeba opowiadać czyste historie. Jak pan rozwiązuje jako ten opowiadacz i twórca przenoszący Singera na scenę? [59:26.38 → 01:02:31.17] D: Ja przede wszystkim mam to szczęście, że korzystam z bardzo dobrych tłumaczeń. Tutaj Monika przed chwileczką przeczytała fragment Tajbełę i Demona. Posłuchajcie państwo, jak to brzmi. Dawno, bardzo dawno temu, W Laśniku, miasteczku położonym niedaleko od Lublina, żyli sobie mąż i żona. On nazywał się Chaim, jej było na imię Tajbełę. Nie mieli potomstwa. Nie dlatego, że byli bezpłodni. Tajbełę powiła mężowi syna i dwie córki, ale dzieci zmarły w niemowlęctwie. Tu już nic nie trzeba. Wystarczy tylko nie przeszkadzać, tym słowom płynąć. Jest coś takiego w literaturze Singera, co ja słyszę bardzo wyraźnie, że jest pewien rodzaj muzyki i nawet jak to jest po polsku, nie jest po żydowsku, nawet jak jest po polsku, to ja tę muzykę słyszę i staram się być tylko takim medium, które przekazuje państwu to, co on napisał. Kiedyś miałem okazję z jednym ze współczesnych pisarzy polskich rozmawiać, kiedy czytałem tutaj na tej scenie jego opowiadania, krótkie opowiadania. Mówię tutaj o Mikołaju Grynbergu i powiedziałem mu, że jego opowiadania czyta się bardzo łatwo, ponieważ one mają wewnątrz taką muzyczną strukturę. I to się dopiero spostrzega, kiedy czyta się głośno, na głos. A on powiedział, ja wiem, bo ja czytam sobie swoje opowiadania na głos. Ja mam to samo z książkami Agaty Tuszyńskiej. Jeżeli czytam, nie potrafię się powstrzymać przed czytaniem tych książek na głos. Nie dlatego, że chce się zachwycać swoim głosem, tylko chce się zachwycać jej pisarstwem. I tak samo jest z Ingerem. Oczywiście jest jeszcze kwestia adaptacji, no bo przenieść sztukmistrza z Lublina, przenieść na scenę, na godzinną opowieść, kiedy występuje w charakterze, nie gram, broń Boże, ja nie gram, ani Estery, ani Jaszy Mazura, ani Magdy, ani innych bohaterów sztukmistrza. Ja po prostu opowiadam książkę. I to jest kwestia oczywiście adaptacji. Tutaj nieoceniony zawsze jest Tomek Pietrasiewicz, który jest reżyserem i on tej adaptacji dokonuje. Także jakby nie wiem, czy odpowiedziałem panu na pytanie. [01:02:31.61 → 01:04:01.22] A: Rozumiem ten punkt widzenia, natomiast wobec tego przeniosę wzrok na państwa jeszcze raz, ponieważ mam wrażenie, że ta enigmatyczność, która jednak wynika z... Zgoda, melodia, pani Monika już tu mówiła też o tym, że to jest tak ładnie, że to widzisz, świetnie brzmi i po polsku też, jak słyszeliśmy, pięknie brzmi. Natomiast ja na przykład natknąłem się w internecie na bardzo zabawną, jak mi się wydaje, dyskusję na temat właśnie sztukmictwa z Lublina, gdzie wyraźnie enigmatyczność także tej książki, to, że ona opowiada pewną historię i autor tak naprawdę nie steruje nawet emocjami czytelnika specjalnie. Przedstawię mu pewien ciąg wydarzeń. To spowodowało bardzo burzliwą dyskusję zapoczątkowaną przez pewnego internauta, który się strasznie na tę książkę oburzał. Mówił, że właściwie to nawet tak dość drastycznie, nie przewidując wydarzeń w Gdańsku, nawet chyba coś mówił o perspektywie palenia tej książki. bo strasznie go zoburzyło, że ktoś, kto... że facet, że pomysł jest o tym, że facet po prostu robi straszne rzeczy, sam się do tego stopnia nie radzi z sobą, że w końcu się zamurowuje, żeby nie ulegać pokusom, a wszyscy go traktują jako świętego i autor nas zostawia właśnie z takim inteligentnym, wiecie państwo, takim... I że to tak nie może być. Jest coś u Zingera chyba z takiej niechęci do podsuwania nam jakiegoś sposobu rozumienia tego, o czym opowiada. [01:04:01.34 → 01:05:20.76] B: To znaczy, jeżeli chodzi o sztukmistrza z Lublina, to jeżeli weźmiemy opinię różnych krytyków, literaturoznawców, to ta książka często była krytykowana. Zresztą w ogóle Baszewi Singer nie ma najlepszej opinii jako powieściopisarz. Większość krytyków uważa, że on nie był dobrym powieściopisarzem. On pisał w odcinkach, bo on musiał cztery razy w tygodniu dostarczyć do dziennika Forward Odcinki, zresztą czasami mówił, że później się wstydzi w ogóle patrząc, bo musiał tak trochę na tempo pisać. I jeżeli chodzi o tę konstrukcję powieści, to one często właściwie są takie, że tak jakby nie wiedział, jak skończyć. I dla mnie też ten koniec sztukmistrza jest taki sztuczny. I później jeszcze ten list tej Emilii. Natomiast jest on mistrzem małej formy i ja uważam, że nawet za jakieś tam dziesięć opowiadań typu Gimpel, Głupek, To Tajbeue, Spinoza, Zniszczenie Krzeszowa, jeszcze Gołębie, że należy mu się Nobel za te opowiadania. [01:05:21.01 → 01:05:40.54] C: Ale on o sobie zawsze mówił, że jest opowiadaczem historii, nazywał siebie storyteller. I to są opowiadane historie, dlatego to tak wygląda. Nie komentarze, ale narracja. Powiedz, co się zdarzyło. Nie to, co bohater myślał, ale co zrobił. [01:05:41.52 → 01:06:04.22] A: Ja nie chcę być okrutny, ale nie może mieć dobrej opinii u literaturoznawców autor, który zwierza się, że jak czyta kawkę, to się właściwie męczy. I że tak naprawdę to, że to ustoi, to umie opisać, a ten kawka to właściwie No jakby wszyscy pisarze byli tacy jak Kafka, to byłoby nie do zniesienia. To w XX wieku, w drugiej połowie XX wieku, to są herezje przecież. [01:06:04.53 → 01:06:15.24] B: To też trzeba brać tak pod uwagę, że on często grał z czytelnikami, z tymi też udając takiego tutaj jakiegoś prostego opowiadacza. [01:06:15.24 → 01:06:23.14] A: Ale dwójki z puścizna, że się odwołam do jego powieści kolejnych, naprawdę wyglądają tak jakby, znaczy to jest XIX-wieczna powieść formalna. [01:06:23.16 → 01:07:39.65] B: Tak, bo to jest tak wpisane bardziej w stylu jego brata, tak jak właśnie brat taka realistyczna, powieść, także on przeróżne, w ogóle on przeróżne formy próbował, dlatego że on przecież pisał jeszcze pod pseudonimem Itzchok Warszawski, pod pseudonimem De Segal, jakieś takie naprawdę byle jakie. teksty, jakieś felietony na przeróżne tematy. Także on bardzo był nierównym pisarzem. Są u niego wybitne naprawdę opowiadania, a też dużo jest coś takiego, że coś tam musiał napisać. Ja w ogóle się cieszę, że on nie miał dostępu do komputerów. Bo to by przyspieszyło pracę. To by już metodą taką... Kopiuj wklej. Tak, czyli tam albo kopiuj. wkleja i dlatego, że naprawdę jeżeli się zna jeszcze te jego utwory, część zresztą niewydanych, nieprzetłumaczonych, to bardzo często pewne takie postaci, jakieś sytuacje się pojawiają, tylko tam zmienione są imiona, jakieś zmienione miejsce, ale w kółko to samo. [01:07:40.45 → 01:07:46.49] A: To może posłuchajmy radykalnej opinii na temat twórczości Izaka Baszewicza-Zingera. [01:07:52.41 → 01:13:36.94] D: Mówi Mordechaj Canin, pisarz, długoletni prezes Stowarzyszenia Pisarzy Żydowskich w Izraelu, urodzony i wychowany w Polsce. Baszewis nie jest największym pisarzem żydowskim. Byli lepsi. Jego brat Joshua był na pewno lepszy od niego. Inni, Ash, Bergelson nie żyją. O sobie trudno mi mówić, ale podobno jestem bardzo dobrym prozaikiem. Moja epopeja o Żydzie wiecznym tułaczu jest pierwszą tego rodzaju rzeczą w literaturze żydowskiej. Pewien wielki żydowski poeta powiedział, że myślał o tym, by napisać coś takiego, jednak mu się nie udało. Ale Singer był przedsiębiorczy, o wiele bardziej ode mnie. Gdyby nie był Żydem, zapewne byłby antysemitą. Kto zna jego prozę po żydowsku w oryginale, Ten wie, że wymyśla okropne rzeczy o Żydach. Ale przekłady Singera są, na jego polecenie, robione nie z żydowskiego, nie z oryginału. On sam nad tym pracuje, usuwa to, co trzeba usunąć i przygotowuje tłumaczenia na angielski. A zna angielski doskonale. Prócz tego w redakcjach, wydawnictwach są zdolni ludzie, energiczni. Oni mieli dojście do Akademii i dostał Nobla. Baszewicz pisywał przed wojną dla żydowskiej prasy w Polsce powieści brukowe. My je nazywamy szundowskie. Codziennie doprowadzał wątek do dramatycznego punktu, na przykład, że on ją rzucił na kanapę. Ciąg dalszy nastąpi. I w ten sposób stał się bardzo popularny. Wiedział, że to idzie. Przede wszystkim on jest chory na seks. Dziwnie, w jakiś sposób to się u niego połączyło. Pochodzi z rabinackiej rodziny, jego ojciec był rabinem na ulicy Krochmalnej i tam Singer zetknął się z prostytucją żydowską, ze złodziejami. Baszewis tym wszystkim nasiąknął. Przyjechał do Ameryki w 1935 roku. Jego brat pracował w Forverts. Redaktorem pisma był wówczas Abraham Cahan. On nie żyje, miałby dziś 130 lat. Dopóki Kahan żył, drukowano Baszewisa bardzo niechętnie. Nie przez erotykę, erotyka jest dobra, ale nie z gnilizna. On przede wszystkim jest cynikiem, bardzo mądrym, bardzo dowcipnym cynikiem i śmieje się z czytelników. Nie szanuje ich, ale wie, jak im dać to, czego szukają. Oczywiście, gdyby dać pewnej klasie czytelników to, czego chcą, znalazłyby się tam wszystkie świństwa świata, łącznie z politycznymi. Singer daje to, czego chcą masy. Co więcej, także masy nie-Żydów. Oni specjalnie wychwytują w jego pisaniu niektóre elementy antysemickie. Tam są bardzo negatywne rzeczy o Żydach. Dawał go ją to, czego chcieli. Właśnie taki obraz Żydów. Ale na przykład ja czytam po angielsku ten sam tekst, który czytałem po żydowsku i to jest zupełnie coś innego. Jasne, że lepszy jest tekst angielski. Proszę pamiętać, że emigranci żydowscy w Ameryce byli w większości zupełnie bez wykształcenia. Także wielbiciele Singera, którzy pochłaniają te szundowskie opowieści, wszystkie te nieprawdopodobne absurdy, brukowe, sensacyjne. To jest zwyrodniała literatura. Czytelnik w Ameryce, ten, który czyta po żydowsku, przyjechał z miasteczka z Rosji czy Polski, to jest ten sam typ czytelnika, dla którego pisał w kraju. Następnym pokachanie redaktorem forwards był Hillel Rogów. Wówczas, w latach 50. Singer zaczął pisać i drukować więcej. To było na tak żenującym poziomie, że zupełnie nie nadawało się do czytania. Opowiem Pani jedną scenę. Kobieta zdradza męża, nagle dzwonek do drzwi, kochanek włazi pod łóżko, wchodzi mąż, rozmawia z żoną, a co robi wówczas kochanek pod łóżkiem? Robi dziurę w materacu i spółkuje z tą kobietą. Zabawne. W wersji angielskiej tej sceny nie ma. Na tyle miał wyczucia i zdrowego rozsądku. Albo na przykład kładzie do łóżka trzy kobiety i dwóch mężczyzn. Takie nienormalne rzeczy. A czytelnik w pewnym wieku żyje tym nieprawdziwym światem, jest już stary, ale chce takie rzeczy czytać. I Baszewis mu ich dostarczał. Jedno mu trzeba przyznać. On wspaniale opowiada. Umie sprzedać ten towar. Ma dobry język, doskonały żydowski i szczęście. To jest wszystko, czego potrzeba. Ale ile ten człowiek się nacierpiał, zanim doszedł do tego. Wiem, że w Ameryce przymierał głodem, bo Kahan był twardy i chociaż lubił jego brata Baszewisa, nie chciał wiele drukować. Singer to jest pornografia klozetowa. Po żydowsku tak bym to właśnie nazwał. Literatura zboczona, Ale pięknie opowiedziana. To niebezpieczne. Boski talent. Jeśli idzie o wartości, nie cenię tego wysoko. Ale jak zaczyna się czytać, nie można przestać. [01:13:45.25 → 01:16:24.83] C: Ja muszę powiedzieć, że to była pierwsza rozmowa, jaką przeprowadziłam z kolegą po fachu Baszewisa Singera. To było w 1993 roku w Izraelu. I nie bardzo już pamiętałam ten tekst z mojej własnej książki, ale pamiętam, że byłam przerażona, kiedy Mordechaj Canin wyraził właśnie taką opinię o Baszewisie. który dla mnie był niezwykłą postacią, który był postacią wybraną przeze mnie dlatego, że uważałam, że on najlepiej mnie wprowadzi w świat polskich Żydów. I uważałam, że jest wybitnym pisarzem. Wtedy tak uważałam. I po raz pierwszy właśnie w Izraelu Canin powiedział, że w środowisku żydowskim jest taka o nim opinia. Powiedział oczywiście to, co potem powtórzyli wszyscy, że to nie jemu należała się Nagroda Nobla, ale jego bratu. Co było łatwo powiedzieć, ponieważ jego brat od lat już nie żył. A potem natrafiłam na taki szczególny mur, mianowicie kiedy przyjechałam do Nowego Jorku i chciałam rozmawiać z pisarzami żydowskimi o Singerze, nikt ze mną nie chciał rozmawiać. Ja nie bardzo rozumiałam dlaczego. I zrozumiałam po jakimś czasie, kiedy otwierałam drzwi do ich mieszkań tym, że mówiąc, że chcę rozmawiać o ich własnej twórczości, Tak było z Schulmanem, tak było ze Schneidermanem i z kilkoma innymi. I oni powtarzali już to, co powiedział Canin, że Baszewicz występował tak naprawdę przeciwko Żydom, że dał w swojej twórczości taki obraz żydowskiego świata, jakiego nie powinien był dać, dlatego że po tym, co się stało podczas wojny z Żydami, Żydom należy budować pomnik. Natomiast obraz przedstawiony przez Baszewice jest od pomnika bardzo daleki. I oni mówią, jak to jest, że on pisze o żydowskich złodziejach i żydowskich prostytutkach? To znaczy, że każdy Żyd jest złodziejem, a każda żydowska kobieta prostytutką. To się nie godzi. Poza tym, cóż on wymyśla? w tych sprawach seksu, to jest właśnie pornografia klozetowa, takich rzeczy nie wolno robić. Żydowska literatura powinna wyglądać inaczej. To było moje największe zdziwienie tak naprawdę, w jaki sposób on jest odbierany w swoim środowisku, czyli w środowisku pisarzy piszących w języku jidysz. [01:16:25.03 → 01:16:53.15] A: Ale rozumiem, że żeby to umieścić na jakiejś takiej znaleźć proporcje, znaleźć klucz do tego cytatu i tego, co mówisz, to należałoby sobie wyobrażać, co polscy pisarze by mówili o Gombrowiczu, gdyby dostał w 68. Nobla. To jest mniej więcej taka mieszanina zawiści, podziwu ewidentnie zupełnie i pretensji, że naród źle przedstawia. [01:16:56.17 → 01:18:10.90] B: To znaczy, no to jest oczywiście opinia przesadzona, z tym, że tu jeżeli chodzi o Mordechaja Cenina, to właśnie bardzo się z nim zgadzam, że świetnie pisze, że sposób i mnie też właściwie to, co bardziej interesuje sposób w jaki on pisze, sam język niż konstrukcja powiedzmy tych opowieści. Także oczywiście, że zazdrość, na przykład jednym z antagonistów wielkich Baszewisa Zingera był Jakub Gladstein, poeta z Lublina. który bardzo krytycznie, jeszcze chyba bardziej krytycznie niż Stanin się o nim wyrażał. I to właśnie było ciągle to, że pisanie dla gojów i tak dalej. Ale z drugiej strony, jeżeli tak rzeczywiście krytycznie spojrzymy na tą twórczość, to ona jest bardzo nierówna. Tam są wybitne dzieła i są rzeczywiście takie, których Chyba sam się wstydził. Poza tym jeszcze jest wiele nieznanych, nieodkrytych. On pisał to, co tam Canin mówi, że on pisał na tej prasy brukowej. On pisał pod przeróżnymi pseudonimami. [01:18:11.06 → 01:18:16.61] C: Ale on zarabiał pieniądze. Oni nie mieli z czego żyć. Zapłacono mu od linijki, więc... [01:18:16.61 → 01:19:13.16] B: Ale on odpoczął, a jeszcze może coś powiem ważnego, dlatego, że absolutnie nie zgadzam się z tą opinią, że on pisał pod publiczkę amerykańską i że tak dopiero się zamerykanizował. Jego pierwsze opowiadanie, to jest Oifenelter chyba, na starość, na starość, dwudziestego chyba piątego roku, debiut jego jeszcze pod pseudonimem, To jest naturalistyczne opowiadanie, w ogóle takie dość koszmarne, bo jakieś dwie siostry starego ojca w jakiejś izbie, które prostytuują się z jakimiś żołnierzami. Ten ojciec sam harczy chyba na Greźlice, umiera na jakiejś łóżku, a te siostry w jakimś małym miasteczku na Lubelszczyźnie, żołnierzy sprowadzają i to jest 25. rok w Polsce. [01:19:14.12 → 01:19:16.78] C: Ale Canin nie mówi, że on to dla Amerykanów robi. [01:19:17.02 → 01:19:22.50] B: Tak, ale są też takie opinie, że on tak trochę później. [01:19:23.02 → 01:19:48.67] A: Ja muszę powiedzieć, że jak słyszę takie rozumowanie, że jak ktoś pisze o żydowskich prostytutkach, to sugeruje, że wszystkie kobiety żydowskie są prostytutkami. To po pierwsze, myślę sobie zaraz, że jakoś czytałem Zolę z entuzjazmem. Ja bardzo lubię Emila Zolę powieści i jakoś nie doszedłem do wniosku, że wszyscy Francuzi są syfilitykami i alkoholikami, chociaż to są głównie bohaterowie. [01:19:48.77 → 01:19:57.90] C: Tak, ale wszystkich Francuzów nie zabili podczas wojny, więc jest tutaj pewien bolesny element obrazu narodu. [01:19:57.90 → 01:20:22.63] A: Jeszcze druga część tego zdania, mianowicie ja rozpoznaję doskonale podobne rozmowanie w myśleniu niektórych Polaków o literaturze. Jakoś mi zdaje się, że szczególnie ostatnio dużo jest takich pomysłów, że literatura ma być ogólnie rzecz biorąc o tym, że Polacy są tacy wyłącznie. Procent łobuzów w każdym narodzie jest chyba mniej więcej stały, tak się wydaje. [01:20:23.01 → 01:20:28.25] C: Oczywiście, ale Singer z tego kpił, on się po prostu o to wyśmiewał. [01:20:28.35 → 01:20:44.53] A: Natomiast muszę powiedzieć, że jego na przykład obsesja na temat kobiet, które zdradzają mężczyzn, jak tylko mogą, rzeczywiście robi wrażenie obsesji. Liczba opowiadań na temat tego jest... [01:20:44.53 → 01:20:50.37] C: No dobrze, ale jednocześnie jego alter ego jest mężczyzna, który ma trzy do pięciu kobiet jednocześnie. [01:20:52.05 → 01:21:13.57] B: To jeszcze ciekawe też, że wiele feministek amerykańskich, badaczek, zarzucało mu, że on bardzo krytycznie przedstawia Żydówki, natomiast bardzo idealizuje Polki. I w pewnym stopniu jest to prawda, dlatego że właśnie często te polskie postaci... Polaków nie. [01:21:13.90 → 01:21:18.60] C: Ale Polki to są często te polskie kobiety, które przechowywały bohaterów podczas wojny. [01:21:18.69 → 01:21:40.21] B: Ale też np. ta bohaterka niewolnika, prawda, Wanda w niewolniku. No w sumie też Emilia w sztukmistrzu. Także one nie są takie jakieś wyuzdane, szalone, jak niektóre te żydowskie bohaterki. [01:21:40.23 → 01:21:42.03] C: Może on niewiele o nich wiedział, a [01:21:42.03 → 01:22:28.57] A: wiedział o... Dobrze, to powiedziała Agata Tuszyńska, proszę zwrócić uwagę. Natomiast chciałem zwrócić uwagę, że wydaje się, że jego taki sposób widzenia, jeżeli można próbować z tej części jego tekstów skromnej, jakie znam, ułożyć jakiś taki obraz, jakąś taką sugestię dotyczącą losu człowieka, no to to jednak jest to, co tam pada w pewnej chwili, że jak ktoś jest uczciwy, to jest w stanie bardzo krętą drogą przejść między szaleństwem a złem. że to jest bardzo mroczny obraz tak naprawdę. Ludzie się zdradzają, moim zdaniem kobiety częściej niż mężczyźni, chociaż to chyba z punktu widzenia rachunkowego trudno sobie uwierzyć. [01:22:28.89 → 01:22:29.85] B: Czy w ogóle czy u Zingera? [01:22:29.87 → 01:23:02.94] A: U Zingera, nie, nie, u Zingera, nie, nie. Nie, nie, ja rekonstruuję myślenie to, które wydaje mi się, że wynika z tych opowiadań z tekstu Zingera. I do tego wszystkiego wszystko jest podszyte właśnie w gruncie rzeczy złą wolą albo obłąkaniem. To jest taki, no nie jest to optymistyczny pizzaż, krótko mówiąc. Ja wiem, że po holokauście być może nie w sposób inaczej, ale to jest bardzo zabawne niekiedy, ale to chwilami wspomina, ja wiem, Foneguta na przykład gdzieś chodzi o stopień nihilizmu tak naprawdę. [01:23:03.14 → 01:24:05.28] B: Mi się zdaje, że wszystko co powiemy, to możemy znaleźć argumenty i kąt argumenty, dlatego że z drugiej strony jest wiele takich opowiadań właśnie bardzo głęboko jakieś przejęcie ludzkim losem, na przykład ten Spinoza. To jest taki stary właśnie filozof, który żeni się już w bardzo podeszłym wieku z taką prostą piekarką czy sprzedawczynią jakiejś bajgli na warszawskiej ulicy. I taka zupełnie jakby para niedopasowana, ale jakaś potrzebują dla siebie tej bliskości. To samo Stajbele, to jest przecież piękne opowiadanie. I także albo Gimpel, Głupek, który na wiele sposobów można odczytywać, także... [01:24:05.28 → 01:24:48.56] A: No dobrze, to znaczy planeta Zinger, planeta Waszewicz zawiera widocznie wiele rozmaitych krajów, nie wszystkie odkryłem widocznie. Natomiast rzeczywiście pisarz żydowski, który rzuca aforyzm, że Żydzi i Polacy są bardzo różni, ale, cytuję z pamięci, ale taki jest sens, ale oba te narody mają bardzo jedną cechę podobną, że są w sposób nieuzasadniony optymistami, bo Polacy wierzą, że z powodu swoich wąsów zawsze będą w stanie wygrać, a Żydzi wierzą w opiekę Boga, który tak naprawdę jest antysemitą. To jest mocno powiedziane, jak na tę literaturę rozumiem. Rozumiem trochę tę nerwową reakcję brzydowskiego czytelnika. [01:24:49.38 → 01:25:23.73] B: On znany był z takich radykalnych sądów, prowokacyjnych sądów, czy w ogóle to pisanie, ten sposób pisania, też o którym mówił Witek, to jest takie pisanie grubą kreską, że on jakby tak rysuje te postaci, ale rysuje w bardzo umiejętny sposób. w wielu utworach, ale oczywiście nie we wszystkich. I tak samo te różne takie, nie wiem, złote myśli tak zwane, które rzucał. [01:25:23.74 → 01:25:46.64] A: A dałoby się jakoś określić jego stosunek do ortodoksyjnej religii żydowskiej w kilku zdaniach, nie robiąc wykładu na całą noc? Bo to jest chyba dość skomplikowane, bo on się deklarował od 66 roku, zdaje się, jako pandeista po prostu. Natomiast jeśli chodzi o szczegółowość wiedzy, no to powiedziałbym, widać synonomina w tym wszystkim. I to chyba dla niego jest ważne jednak. [01:25:46.81 → 01:27:01.11] B: No i on raczej, te postaci tych bardzo religijnych Żydów, to są raczej postaci pozytywne. Ci tacy właśnie zabłąkani, czy jacyś, ci szaleńcy, to raczej ci, którzy odstępują od tej drogi. I to jest to jedno z ich, jego tych twierdzeń i to zresztą jest taki chyba cytat w sztukmistrzu, że właściwie jedno, nawet jeden mały kroczek od tych wszystkich przykazań może prowadzić do odchłani, czyli to, że i w wielu utworach są ci Żydzi, którzy nie odstępują nigdy od tego i oni są Oni są, także sądzę, że duży szacunek dla, mimo że sam nie był praktykującym religijnym Żydem, to jednak wielki szacunek do tradycji. A z drugiej strony u niego takie przekonanie, że właściwie jeżeli chodzi o naturę ludzką, to nic się nie zmieniło, że tak samo człowiek był okrutny, Kilka tysięcy lat temu, jak teraz. [01:27:01.11 → 01:27:03.65] A: Jednak się szaleństwo i zło jednak czyha cały czas. [01:27:03.89 → 01:27:05.47] B: A tutaj Witek chyba coś widzę. [01:27:05.83 → 01:27:54.83] D: Czy mogę tak, bo znalazłem taki cytat ze sztukmistrza z Lublina. Właśnie to jest dokładnie to, o czym mówi Monika. Po tym wszystkim, co wydarzyło się w Warszawie, czyli po nieudanej próbie kradzieży i po samobójstwie asystentki Magdy, Jasza wrócił do rodzinnego Lublina, gdzie postanowił odbyć pokutę. Wiele się nauczył podczas półtora roku. Zaczynał rozumieć, dlaczego dobroć jest potrzebna. Delektował się słodyczą modlitwy, cudownym smakiem tory. Z każdym dniem coraz jaśniejszy stawał się fakt, że święte księgi, które studiował, prowadziły do cnoty i życia wiecznego, że wskazywały drogę do celu stworzenia, podczas gdy to, co zostawił za sobą, było złe, tylko pogarda, kradzież i morderstwo. Nie istniała droga pośrednia. Jeden krok oddalający od Boga strącał w najgłębszą przepaść. [01:27:57.67 → 01:28:02.37] A: Czy pytania do części twórczość się znajdą na sali? [01:28:08.37 → 01:29:40.79] B: Ja chciałabym zapytać o brata Baszewisa, bo wydaje mi się, że czytałam jego powieść, nie wiem, czy dobrze, że dzieje się gdzieś w Łodzi. Bracia Aszkenazy. A być może. Właśnie chciałabym zapytać o sposób pisania brata w porównaniu właśnie do Baszewisa. Niektóre powieści Baszewisa są podobne do powieści brata, np. Rodzina Muszkatów, taka warszawska powieść, którą zresztą zadedykował bratu, pamięci brata, czy Dwór i Spuścizna. One są też, to co mówiliśmy w tej konwencji, realizmy dziewiętnastowiecznej. I jego brat mniej więcej w ten sposób pisał. Także to są, chociaż na przykład jest jego też taka powieść chasydzka, Josie Kaub. która z kolei jest do pewnego stopnia szatan w goraju. Trochę jest jakby wzorowany na tej powieści. Także ja bym określiła Izraela Jehoshua Zimgera jako taki realista, trochę z elementami naturalizmu i modernizmu może. Można by porównać, bo ja wiem do jakiego pisarza polskiego, no może trochę takiej konwencji jak Prus, może trochę... [01:29:40.79 → 01:29:42.35] D: A nie Kraszewski? Przepraszam? [01:29:42.69 → 01:29:46.03] B: Izraeli, Hoshua, Zingę? Nie, nie. [01:29:46.55 → 01:29:49.95] A: Nie, nie, jeśli chodzi o dwór i spuściznę, to nie Kraszewski, to Prus. [01:29:50.45 → 01:31:17.32] B: Tak, to raczej, czy taki, nie wiem, realizm, czy trochę, nie wiem, Dickens nawet, czy... Bo zresztą Baszewicz Singer w ogóle się bardzo interesował też angielską literaturą. Uwielbiał na przykład Conan Doyle'a, który był bardzo popularnym pisarzem tłumaczonym na jidysz, Sherlock Holmes. Także ja w ogóle miałam takie wrażenie i to pewnie z Agatą przeszłyśmy podobną drogę, że na początku, kiedy jakby odkryłam dla siebie Baszewisa, to wydało mi się niezwykle oryginalnym pisarzem. W ogóle, że nikt tak nie pisał. Natomiast później, jak zaczęłam poznawać literaturę jidysz, to zobaczyłam, jak dużo on czerpie z literatury jidysz i ile jest tam podobieństw, na przykład trochę z Perecem, z Szalomem Aszem, w ogóle jest taki krytyk znany, David Roski z Nowego Jorku, który w ogóle miał taką tezę, że właściwie wszystko co napisał Baszewicz Singer, to jest jakby polemika z różnymi utworami Asza, który też nie cieszył się popularnością wśród Żydów, dlatego że pisał takie powieści tworzące jakby most z chrześcijaństwem. [01:31:17.52 → 01:31:46.64] A: To, co Pani mówi, wspomina mi trochę taką scenę sprzed wielu lat, kiedy mój ówczesny szef na Uniwersytecie Warszawskim, profesor Makowiecki, przyszedł taki smutny na wydział i powiedział, Panie Jerzy, do mnie tragedia się stała. Co się stało? Hessego będą wydawać wszystkie powieści po polsku. Ja mówię, to dlaczego tragedia? No bo mieliśmy tego Wilka Stopowego i wiedzieliśmy, że to wielki pisarz jest, a oni teraz wydadzą wszystko i się okaże, że to tak naprawdę taki sobie. Tak trochę pobrzmiewa mi to w tej chwili. [01:31:46.92 → 01:32:29.10] B: Ale bracia Aszkenazy, no to uważam, że to świetna powieść. Ja napisałam też taki szkic porównujący Ziemię Obiecano Reymonta właśnie z braćmi Aszkenazy. To jest dwie powieści łódzkie i sposób pisania Do pewnego stopnia chyba się Baszewicz wzorował też. Ale jeżeli weźmiemy z punktu widzenia czysto literaturoznawczego, tradycyjna powieść, realistyczna, przełomu wieków, to sądzę, że większość krytyków uznałaby, że Izraeli Joshua Singer był lepszym powieściopisarzem. [01:32:30.32 → 01:32:32.42] A: Jeszcze pytanie w tej materii? [01:32:37.69 → 01:32:41.19] B: Chciałam zapytać tylko, czy są jakiekolwiek podstawy, [01:32:41.23 → 01:32:46.79] C: żeby dać wiarę podejrzeniom, że także Singard [01:32:46.79 → 01:32:55.52] B: czerpał z tekstów swojej siostry? że jakieś teksty siostry istniały, które podobno [01:32:55.52 → 01:32:58.03] C: jej wykorzystał w swojej twórczości. [01:32:58.10 → 01:34:34.11] B: Bo to chyba jest taka supozycja w tej sztuce. Czy w ogóle cokolwiek, czy jest jakieś ziarenko prawdy w tym, czy to zupełnie bezzasadne, czy coś wiadomo na ten temat? To trudno powiedzieć. Ja pomagałam redagować taki zbiorek, który wyszedł Rodowód. To było tłumaczone z angielskiego, ja tam trochę starałam się to jakoś te elementy jidyszowe wprowadzić. Tam jest kilka takich opowiadań. Trudno powiedzieć, one są po prostu podobne, ale to wielu pisarzy tworzących jidysz w podobny sposób o Sztetlu pisało. Ale to nie sądzę, żeby było tak, żeby jakiś utwór napisała Esther Kreitman i żeby Baszewicz to jakoś, nie wiem, zplegiatował, czy może jakiś bardziej, bardziej wzorował się raczej może na rozmowach z nią, czy w ogóle na jej postaci, to są bardzo trudne rzeczy do ustalenia, bo na przykład on twierdził, że nie znał Prusa, ale dużo tych elementów podobnych tam jest. Trudno uwierzyć. Natomiast jeżeli chodzi o taką powieść Der König von Diefelder, Król Pól, no to to jest jakby taka polemika ze starą baśnią. I tam to on się przyznawał do tego, że w ogóle wykorzystywał tekst starej baśni z przypisami do korzystania, też wykorzystywał pewne nazwy, nazwiska. [01:34:34.45 → 01:35:10.54] A: To pozwala mi przejść płynnie do ostatniej, już krótszej niż poprzedniej dwie sekwencji, którą nazwałem enigmatycznie recepcją, a to jest odsuwane i proszę docenić, odsuwałem je przez półtorej godziny, pytanie o relacje Singera i Polski. Mianowicie z jednej strony, no właśnie, jadąc gdzieś dorożką za wielką wodą, jechał dorożką przez Warszawę, ewentualnie przez Biłgoraj. Ale z drugiej, czy on w ogóle mówił po polsku? Czy on znał język polski na tyle, żeby Kraszewskiego czytać? [01:35:11.36 → 01:35:31.70] C: Niewątpliwie tak. Mówił po polsku i nawet są relacje o tym, jak mówił po polsku. Oczywiście z żydowskim, silnym akcentem, ale czytał swobodnie. Nawet recytował chyba, nie wiem, czy to pana Tadeusza, czy któryś z romantycznych poetów i poematów. [01:35:31.70 → 01:36:19.69] B: Też on wykorzystywał pisząc, to jest też ciekawe, to dla badacza jakiegoś strasznie mrówcza praca, Spuścizna i dwór, to jest przełom wieku. On na przykład czytał Izraelitę, Izraelita to był znane pismo, ale po polsku i wykorzystywał właśnie niektóre, taki research jakby robił, jak teraz nazywamy, do określenia tego tła historycznego. Także jak najbardziej, to chyba Marian Turski nawet taki kiedyś napisał felieton w Polityce czy artykuł o spotkaniu z Ingerem. I tutaj te wersje bardzo się różnią, bo niektórzy mówią, że słabo mówił, niektórzy, że dobrze, no to zależy jakie mamy oczekiwania. [01:36:19.71 → 01:36:22.39] C: Nie wątpliwie czytał, czytał bez żadnego... [01:36:22.39 → 01:36:55.56] B: Ale też mówił chyba... Tak, bo są takie też te jego teksty tam o spotkaniu z Polakami, tam się spotykał na przykład z Żydami Polskimi w Nowym Jorku, na temat Bruno Schulza pisał. Też jest taki ciekawy tekst o tym, uczę się polskiego i on właśnie w Biłgoraju, później w Warszawie, tam w wieku mniej więcej 19 lat pisze o tym, jak się jak się uczył polskiego. [01:36:55.56 → 01:37:58.97] A: Ja zmierzam do tego, że z jednej strony w jego tekstach znanych mi rzeczywiście w odróżnieniu od Polek, Polacy, faceci są przedstawieni raczej dość okropnie. Inna słowa to skojarzenia chwilami z portretami Polaków, udostojewskiego na przykład. A z drugiej strony we wspominanym tu parokrotnie dworze taki spolszczony Żyd Wallenberg. Ja wiem, że to tylko bohater, nie można przypisywać poglądów bohatera autorowi, ale jednak wypowiada taki tekst na temat nieasymilujących się Żydów, ten Wallenberg, że dzisiaj, ja to czytałem właściwie z drżeniem, takim rozpokością mi szedł, bo z takim, tam jest, znów nie cytuję dosłownie, ale taki sens, że jeżeli mieszkasz u kogoś, nie chcesz się nauczyć jego języka i lekceważysz jego Boga, to nie dziw się, że prędzej czy później będzie chciał cię wyrzucić. To jest zdanie rzeczywiście, Gdyby to nie napisał Singer, to by się powiedziało, że jakiś antysemita to napisał, po prostu. [01:38:00.01 → 01:39:08.07] B: To są te problemy, o których pan mówi, ta nadwrażliwość, taka z jednej strony polska, z drugiej strony żydowska. Na przykład w literaturze amerykańskiej jest bardzo dużo negatywnych postaci Amerykanów i żaden Amerykanin się na to nie oburza, bo to jest siła pewna. A tutaj Polacy są bardzo zwrażliwieni. Na przykład jeżeli chodzi o Baszewisa Zingera, to było sporo krytyków, którzy uważali, że bardzo źle przedstawia Polaków, a z kolei krytycy żydowscy, że źle przedstawia Żydów. Także musimy pamiętać, że to jest fikcja literacka. To, co różni bohaterowie mówią, to nie znaczy, że jest to głos autora. także, a Żydzi asymilujący się bardzo często wyrażali się bardzo negatywnie o Żydach ortodoksyjnych. Także na przykład w tym wypadku, no to nawet to mogło być, nie wiem, z Izraelity, jakieś krytyczne wypowiedzi. [01:39:08.07 → 01:40:10.17] A: A oglądając to z drugiej strony, no bo z jednej strony niedaleko stąd, nad ulicą Grodzką, na linie, jak rozumiem, jest sztukmistrz po prostu stąd. To jeden z nie tak wielu pomników napowietrznych. Natomiast tak sobie myślę, że wierzą państwo, że w pewnej chwili taki przeciętny czytelnik, ale czytelnik polski, czytelnik literatury, nie będzie reagował takim najmniejszym nawet drgnieniem brwi, żeby mu tak nie podskakiwały do góry, wymieniało taką listę noblistów Sienkiewicz, Reymont, Singer, Miłosz, Szymborska. Wikipedia, tak dla ułatwienia dodam, że Wikipedia anglojęzyczna, to mnie uderzyło, określa w haśle Isaac Bashevis Singer, jest amerykańsko-polski pisarz tworzący w języku jidysz. [01:40:10.92 → 01:40:18.02] C: No tak, ale jednak chyba trzeba brać pod uwagę język, w którym pisał. Literatura powstaje w języku. [01:40:18.28 → 01:40:21.46] A: Czyżby Joseph Conrad nie należał do literatury polskiej, choć trochę? [01:40:22.22 → 01:40:24.98] B: Nie, jest bardzo angielskim pisanem. [01:40:25.28 → 01:40:34.67] C: Jest angielskim piszącym po angielsku. Singer jest pisarzem żydowskim piszącym po żydowsku w języku jidysz. Szulc jest pisarzem polskim. [01:40:34.67 → 01:40:35.99] A: Jak najbardziej. [01:40:37.39 → 01:40:58.56] C: Moim zdaniem, takie mam wrażenie. Jestem bardzo dumna z tego, że te wszystkie, czy też większość prozy Singera dzieje się tutaj, na tym terenie. Ale nie nazwałabym go pisarzem polskim, tak jak bardzo bym chciała i uważam, że on tu przynależy. ale jest pisarzem żydowskim, piszącym w języku jidysz. [01:40:58.62 → 01:42:45.38] B: To jest ciekawe, to jest ból głowy dla autorów encyklopedii i słowników. Jak określić Baszewisa Zingera? Bo czasami jest określany jako pisarz żydowsko-amerykański, znowu w literaturze jidysz jako polsko-żydowski czy polsko-jidyszowy, bo w przeciwieństwie do amerykańsko-jidyszowych, tych, którzy na przykład tworzyli w Ameryce. A Polski, no to nie, ale to jest bardzo ciekawe, bo ja pamiętam jak on dostał Nobla. Przedtem, zanim Nobla, zanim dostał Nobla, to on był w ogóle na liście cenzorskiej mocnej. Prawie nic nie wydrukowano tam w tygodniku powszechnym. jakieś jedno opowiadanie, dlatego że w ogóle wtedy cenzura dość obowiązywała ostra, jeszcze po wydarzeniach marcowych, a poza tym on jako antykomunista, bo jeszcze bardzo, bardzo był w przeciwieństwie do wielu innych pisarzy żydowskich, lewicujących. Ale w momencie, kiedy dostał Nobla, nagle zaczęto pisać, o tu Nobel dla Polski, Polski pisarz i to właściwie tak też pomogło uruchomić cały ten proces wydawania. Ja pamiętam w swojej książce, niestety nie przyniosłam, ale taki bardzo zabawny wierszyk już i pamiętam jakiś polsko-żydowski pisarz napisał o tym taki właśnie żartujący, żartobliwy o tym jak to Baszewicz jest tym polskim noblistą. Także to też jest ciekawe, jak właśnie wtedy nagle zaczęto się przyznawać do Baszewisa. [01:42:45.54 → 01:45:28.19] D: A ja przypomnę jeszcze uchwałę Sejmu Rzeczypospolitej, tej kadencji listopadowa, uchwała dotycząca upamiętnienia Anzaka Baszewisa. Pomijam tutaj kulisy, bo to zdaje się, że było tak, że McCartney zadzwonił do Kukiza, czy też jakoś napisał do niego maila i ten poczuł się na tyle wyróżniony, że postanowił sprawę pociągnąć dalej. Chodziło o wegetarianizm Singera, ale mimo wszystko jednak Sejm przy okazji właśnie jednomyślnie uchwalił ustawę upamiętniającą w czterdziestą rocznicę przyznania Nobla Singerowi i z takim określeniem, że za wkład w kulturowe dziedzictwo Polski, jego literatury w to nasze dziedzictwo. No tak, tylko że jakby fajnie uchwała jest i niestety muszę z Państwem się podzielić smutną informacją. Tuż przed przyjściem tutaj do teatru otrzymałem maila, który absolutnie już położył kres moim nadzieją, że jakiekolwiek pieniądze z Ministerstwa Kultury na organizowany przez nas po raz dziewiąty Festiwal Śladami Singera otrzymamy. I właśnie tutaj jakby deklaracje Sejmu RP, a z drugiej strony kompletny brak pomocy ze strony Ministerstwa. I to właśnie deklaracje sobie, a życie sobie. I jeżeli my tutaj walczymy, to bardzo pięknie powiedziała Agata o tym, że on przynależy, jego literatura przynależy właśnie tutaj do tego regionu. I my właśnie tę przynależność staramy się odkryć i podzielić się z nią. I powiem tak anegdotycznie jeszcze, kiedy po raz pierwszy przyjechaliśmy do Józefowa Biłgorajskiego, gdzie między innymi niewolnik właśnie tam się, akcja niewolnika się rozgrywa i też jest takie opowiadanie Starzec, gdzie Starzec przybywa do swojego rodzinnego Józefowa i jeden z tamtejszych mieszkańców mówi, to chodź do mnie, chodź, ja ci coś pokażę. Idziemy gdzieś na podwórko, przechodzimy przez podwórko, wchodzimy do magazynku i on mi pokazuje maszynę do szycia Singer. Mówi, to przyda się pewnie twojemu festiwalowi. Takie było skojarzenie. Dziś po tych kilku latach pracy już mam wrażenie, że jednak Singera bardziej kojarzy się z literaturą niż z maszyną do szycia. [01:45:28.80 → 01:46:12.92] B: To ja może jeszcze o tej przynależności coś pozytywnego powiem, że oczywiście on należy do tej bardzo bogatej literatury jidysz, która rozwijała się na tych ziemiach i mam nadzieję, że za kilka lat ukaże się w ramach Biblioteki Narodowej taki wybór prozy Zingera w przykładzie Zidisch, bo wydawnictwo Ossolineum, które wydaje klasykę polską, zagraniczną, jeżeli chodzi o klasykę żydowską, tam jest tylko wybór opowiadań Pereca, ale w końcu postanowiło, żeby też wydać Baszewisa Zingera jako tego właśnie też noblistę wyzwodzącego się stąd. [01:46:14.16 → 01:46:19.80] A: Czy jakieś pytania dotyczące recepcji jeszcze? Jest. [01:46:20.68 → 01:46:40.96] B: Ja miałabym taką uwagę, ponieważ w Lublinie jest Plac Singera. Ilekroć przejeżdżam obok tego placu, jestem zażenowana. Naprawdę tak znany, prawda, ceniony pisarz, a wydaje mi się, że Plac Bieruta kiedyś lepiej wyglądał, aniżeli teraz Plac Singera. [01:46:42.86 → 01:46:46.30] A: Ale rozumiem, że chodzi o oczyszczenie tego miejsca, czy... [01:46:46.30 → 01:46:47.40] B: Podobno o zagospodarowanie. [01:46:47.40 → 01:46:54.43] A: O zagospodarowanie. Mam nadzieję, że w internecie władze Lublina nas usłyszą. [01:46:55.11 → 01:47:31.46] D: Najpierw był pomysł, to tak jak z tą uchwałą chyba Sejmu, że najpierw był pomysł o to, żeby uhonorować A może kiedyś refleksja przyjdzie. Wierzymy w to bardzo głęboko. Chociaż wydaje się to, co Pan zauważył w Lublinie, ten pomnik sztukmistrza w powietrzu. I myślę, że wszystkie działania i Moniki, i Agaty, i skromne działania też Bramy są takim rodzajem pomnika też, który stawiamy temu pisarzowi. [01:47:31.48 → 01:47:43.50] B: Tak, i dzięki bramie i tym festiwalowi sztukmistrzów sztukmistrz zaczął występować w Lublinie, bo w książce nie występuje w Lublinie, tylko występuje jako sztukmistrz w Warszawie. [01:47:44.04 → 01:47:46.78] A: Pani chyba tam... Jeszcze jedno pytanie tutaj. [01:47:56.15 → 01:48:54.90] B: To, co teraz powiem, to było podsłuchane w autobusie. W nawiązaniu do tego, co przed chwilą o tej maszynie do szycia było powiedziane. Jechałam w autobusie do pracy, przede mną młoda kobieta z, nie wiem, z narzeczonym, prawdopodobnie nie mieszkającym w Lublinie. I właśnie mijaliśmy Plac Singera. I ona mówi do niego, popatrz, tu jest Plac Singera, wiesz? tego Żyda, co produkuje te maszyny Singerowskie. Mówi, zobacz, jak ktoś ma tyle pieniędzy, to nawet sobie kupi plac, żeby nazwać go swoim imieniem. To jest a propos tego pierwszego pytania, czy Lublinianie znają literaturę Singera. No właśnie. Dziękuję bardzo. Bo chyba Singer sam by nie wymyślił takiej pracy. [01:48:55.52 → 01:49:25.64] A: Co prawda przypomniałem tę historię, którą opowiadał mi Krzysztof Zanussi, jak był kiedyś jakiś mecz polskiej reprezentacji piłkarskiej we Włoszech i były takie duże reklamy Zanussi i potem chodzili do niego koledzy filmowcy, pytali, jak on to załatwił. To jest historia z lat 70., naturalnie. Proszę państwa, ja bym poprosił, żeby pan jeszcze nam Fragment prozy Singera powiedział. [01:49:28.32 → 01:52:22.45] D: Działo się to w listopadzie. Las był duży i gęsto porośnięty różnymi liściastymi drzewami. Zazwyczaj o tej porze roku jest zimno, a czasem nawet pada śnieg. Lecz tego roku listopad był wyjątkowo ciepły. Noce były chłodne i wietrzne, ale rano, gdy tylko pokazywało się słońce, robiło się ciepło. Można było pomyśleć, że jest lato, gdyby nie to, że cały las pokrywały opadłe liście. Niektóre żółte jak szafran, inne czerwone jak wino, złote lub wielobarwne, zrywał je z drzew deszcz lub wiatr dniem albo nocą i tworzyły teraz gruby dywan na poszyciu lasu. W ostatnich tygodniach zginęło wiele owadów i robaków, ale nikt nie opłakiwał tej straty. Stworzenia boskie wiedzą, że śmierć jest tylko etapem życia. Z nadejściem wiosny las znowu zazieleni się od trawy, liści i kwiatów. Wędrujące ptaki powrócą z dalekich krajów i zajmą swoje opuszczone gniazda. Na czubku drzewa, które straciło już wszystkie liście, zostały dwa samotne listki. Jeden nazywał się Ole, a drugi Trufa. Oba zwisały z jednej gałązki. Same nie wiedziały, dlaczego przetrwały wszystkie deszcze, zimne noce i wiatry. Któż może wiedzieć, dlaczego jeden liścio pada, a inny utrzymuje się na drzewie? Ole i Trufa wierzyli jednak, że powodem jest ich wielka wzajemna miłość. Ole był nieco większy od Trufy i o kilka dni starszy, ale Trufa była ładniejsza i delikatniejsza. Podczas najgorszych burz, kiedy waliły pioruny, błyskawice rozjaśniały niebo, a wiatr zrywał z drzew nie tylko pojedyncze liście, lecz całe gałęzie, Ole błagał Trufę. Trzymaj się, Trufa! Trzymaj się z całej siły! Nadszedł mój czas, Ole, ale ty się trzymaj. Po co? Moje życie nie ma sensu bez ciebie. Jeśli ty spadniesz, ja spadnę razem z tobą. Nie Ole, nie rób tego. Dopóki liść jest w stanie utrzymać się na drzewie, nie może opaść. Wszystko zależy od tego, czy zostaniesz ze mną. W dzień patrzę na ciebie i podziwiam twoją urodę. W nocy czuję twój zapach. Zostać jedynym liściem na drzewie nigdy. Ole, twoje słowa są słodkie, ale to nieprawda. Wiesz, że nie jestem już piękna. Wszystkie moje soki wyschły. Straciłam wszystko, ale nadal mam moją miłość do ciebie. Czyż to nie wystarczy? Miłość jest najwyższą i najdoskonalszą ze wszystkich danych nam mocy. Dopóki się kochamy, pozostaniemy tu i żaden deszcz, wiatra ani burza nas nie zniszczy. Powiem ci coś, Trufa. [01:52:23.79 → 01:52:27.27] C: Nigdy przedtem nie kochałem cię tak bardzo jak teraz. [01:52:27.79 → 01:52:31.23] D: Dlaczego, Ole? Dlaczego jestem cała żółta? [01:52:31.61 → 01:52:31.83] B: Ha! [01:52:32.03 → 01:56:46.05] D: Kto twierdzi, że zieleń jest ładna, a żółć nie? Wszystkie kolory są jednakowo piękne. W chwili, gdy Ole mówił te słowa, zdarzyło się to, czego Trufa obawiała się od miesięcy. Powiał wiatr i oderwał Olego z gałązki. Trufa zaczęła drżeć i łopotać, aż wydawało się, że ona też za chwilę spadnie, ale nadal trzymała się mocno. Zobaczyła, jak Ole spada, bujając w powietrzu. Ole, wracaj, Ole! Ale nim zdążyła wykrzyknąć te słowa, Ole znikł jej z oczu. Zmieszał się z innymi liśćmi na ziemi i Trufa została sama na drzewie. W ciągu dnia była w stanie zapanować nad smutkiem, ale kiedy się ściemniło, zrobiło się zimno i zaczął zacinać deszcz, wpadła w rozpacz. Miała wrażenie, że całą winę za nieszczęścia liści ponosi drzewo, pień i potężne konary. Liście opadały, a pień stał, wysoki, gruby i mocno zakorzeniony w ziemi. Nie groził mu żaden deszcz, wiatra, ni gra. Jakie znaczenie miało dla drzewa, które zapewne żyje wiecznie to, co dzieje się z liściem? Dla trufy pień był rodzajem Boga. Pokrywał się na kilka miesięcy liśćmi, a potem zrzucał je. Karmił je swoimi sokami, dopóki miał ochotę, a potem pozwalał im umrzeć z pragnienia. Błagała drzewo, aby oddało jej Olego i sprawiło, żeby znowu było lato, ale drzewo nie zważało na jej modlitwy. Nigdy nie sądziła, że noc może być tak długa, tak ciemna i mroźna. Przemawiała do Olego i oczekiwała odpowiedzi, ale on milczał i nie dawał znaku życia. Trufa rzekła do drzewa, skoro zabrałeś mi Olego, Zabierz też i mnie." Ale drzewo nie usłuchało nawet tej modlitwy. Po chwili trufa zasnęła. Nie był to właściwie sen, tylko dziwne omdlenie. Przebudziła się i zobaczyła, że nie wisi już na drzewie. Wiatr zerwał ją, gdy spała. To było całkiem inne od tego, co czuła budząc się na drzewie o wschodzie słońca. Wszystkie jej lęki i niepokoje znikły. Przebudzenie przyniosło też świadomość, której nie miała nigdy przedtem. Teraz wiedziała, że nie jest jedynie liściem zależnym od kaprysu wiatru, lecz że stanowi część wszechświata. Nie była już mała, słaba i przemijająca. Należała do wieczności. Dzięki jakiejś tajemniczej sile zrozumiała cud swoich moleków, atomów, protonów i elektronów. Ogromną energię, którą przedstawiała i boski plan, którego była częścią. Obok niej leżał Ole. Powitali się z miłością, jakiej przedtem sobie nie wyobrażali. Nie była to miłość zależna od kaprysu czy przypadku, lecz tak potężna i wieczna jak sam Wszechświat. To, czego tak bardzo obawiali się podczas długich dni i nocy, od kwietnia do listopada, okazało się nie śmiercią, lecz odkupieniem. Powiał wiaterek i uniósł, Olego i trufę w powietrze. Frunelli w zachwycie, jaki znają tylko ci, którzy uwolnili się i połączyli z wiecznością. [01:57:02.07 → 01:57:37.12] A: Witold Dąbrowski. Proszę Państwa, w ten sposób pozostaje mi jeszcze przypomnieć, że Państwa gośćmi, rozmawiającymi o Baszywisie, nie o Zingerze, Baszywisie i Zingerze, byli pani Monika Adamczyk-Garbowska, pani Agata Tuszyńska i pan Witold Dąbrowski. Kłania się państwu Jerzy Sosnowski. Dobranoc.
Bitwa o literaturę. Isaac Bashevis Singer i jego „Sztukmistrz z Lublina”
Jeden z najważniejszych pisarzy XX wieku urodził się pod Warszawą, mieszkał przez pewien czas w Biłgoraju i podkreślał swoje związki z Polską. Ale pisał w języku jidysz i kultura polska jakby nigdy go nie uznała za swojego… 41 lat po otrzymaniu przez niego literackiej nagrody Nobla warto o nim w Lublinie porozmawiać, zwłaszcza mając w pamięci Sztukmistrza z Lublina…
Jerzy Sosnowski
Monika Adamczyk-Garbowska, literaturoznawca, profesor zwyczajny w Instytucie Germanistyki i Lingwistyki Stosowanej UMCS w Lublinie, w latach 2000‒2011 kierownik Zakładu Kultury i Historii Żydów; tłumaczka z języka angielskiego i jidysz. Opublikowała m.in. Polska Isaaca Bashevisa Singera – rozstanie i powrót (1994), Contemporary Jewish Writing in Poland. An Anthology (2001, wspólnie z Antonym Polonskym), Odcienie tożsamości. Literatura żydowska jako zjawisko wielojęzyczne (2004), Kazimierz vel Kuzmir. Miasteczko różnych snów (2006), Tam był kiedyś mój dom… Księgi pamięci gmin żydowskich (2009, z Adamem Kopciowskim i Andrzejem Trzcińskim), Następstwa zagłady Żydów. Polska 1944‒2010 (2011, z Feliksem Tychem – ang. wersja Jewish Presence in Absence: The Aftermath of the Holocaust in Poland 1944‒2010 [2014]). W 2004 roku otrzymała nagrodę naukową im. Jana Karskiego i Poli Nireńskiej za badania nad literaturą jidysz.
Agata Tuszyńska, pisarka, poetka i reportażystka. Autorka wielu bestsellerowych biografii – Isaaca Bashevisa Singera, Wiery Gran, Józefiny Szelińskiej (narzeczonej Bruno Schulza), a także osobistej: Rodzinnej historii lęku i Ćwiczeń z utraty. W 2018 ukazała się napisana wspólnie z Dorotą Barczak-Perfikowską, Grażyną Latos, Elżbietą Strzałkowską i Wiolettą Wejman książka Bagaż osobisty. Po Marcu zbierająca wspomnienia przymusowych emigrantów z Marca 1968. Laureatka nagrody PEN CLubu im. Ksawerego Pruszyńskiego za wybitne osiągnięcia w dziedzinie reportażu literackiego, oraz Canadian Jewish Literary Award (2016). Jej książki tłumaczone są na kilkanaście języków.
Witold Dąbrowski – animator kultury, aktor, opowiadacz, zastępca dyrektora Ośrodka Brama Grodzka – Teatr NN. Związany z Teatrem NN od początku jego istnienia, czyli od 1990 roku początkowo jako muzyk, potem aktor, wreszcie jako animator kultury. Zaangażowany w wiele projektów realizowanych przez Ośrodek. Od lat szczególe miejsce w jego aktywności zajmuje twórczość Icchaka Baszewisa Singera. Stale prezentuje na scenie adaptacje jego opowiadań m.in. Sztukmistrz z Lublina, Tajbełe i jej demon, Jak Szlemiel szedł z Chełma do Warszawy, Historia dwóch liści. Czasami opowiada sam, czasami z towarzyszącymi mu na żywo muzykami. Od 2009 roku, w rocznicę pierwszej publikacji Sztukmistrza z Lublina organizuje urodziny Sztukmistrza, jako spotkanie artystów wielu sztuk.
Od 2011 roku jest dyrektorem Międzynarodowego Festiwalu Śladami Singera, odwiedzającego miasta, w których noblista umieścił akcję swoich opowiadań. W tegorocznej IX edycji festiwal dotrze do Biłgoraja, Bychawy, Chełma, Goraja, Janowa Lubelskiego, Józefowa, Kocka, Krasnobrodu, Kraśnika, Piask, Szczebrzeszyna i Tyszowiec. Artystyczna podróż aktorów, muzyków, cyrkowców, performerów i edukatorów tradycyjnie zakończy się w Lublinie podczas Festiwalu Carnaval Sztukmistrzów. Ideą festiwalu jest przypominanie i przybliżanie twórczości Singera, ale także odkrywanie żydowskiego dziedzictwa tego regionu, wykreślonego z Pamięci mieszkańców na dziesiątki lat. To jeden z filarów programowych działalności Ośrodka.