Tryb wiązania: strict

Staramy się pokazać tylko najmocniejsze trafienia.

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:10.76 → 02:17.84] A: Witam Państwa na kolejnym spotkaniu o literaturze w Teatrze Starym. Dzisiaj będziemy rozmawiać o poezji. Temat jest ważny, trudny. Chciałbym zaprosić Annę Kałużę i Jarosława Klejnockiego. Kiedy myślałem o naszych gości trochę przeraził taki napis z tyłu jest, potem zapadnia w ruchu. i trochę mieliśmy obawy, czy na przykład nie spadniemy, ale nie spadniemy. Mam nadzieję, że będziemy raczej się unosić, bo temat jest wzniosły. Znajdujemy się w takiej sytuacji, że ostatnio odeszło dwóch ważnych poetów, czyli Stanisław Barańczak, wcześniej Tadeusz Różewicz, jeszcze wcześniej oczywiście Kilka lat temu Wisława Szymborska, wcześniej jeszcze Herbert. Miłosz, w każdym razie ta drużyna klasyków się kurczy. Siłą rzeczy dochodzi do jakiejś zmiany pokoleniowej. Pojawiają się nowi autorzy, a jednocześnie zdaje nam się, że poezja stała się sprawą jakoś tam niszową. To znaczy, że poezja kiedyś w Polsce znaczyła więcej niż poezja. Była kwestią narodową często. była jakimś komunikatem wychodzącym poza literaturę. Chciałbym wyjść od tekstu Andrzeja Franaszka, który napisał taki pełen pasji, emocjonalny dosyć tekst o tym, że współczesna poezja polska Tych nowych autorów, nowych roczników, poezja młodych poetów czy średniego pokolenia do niego nie przemawia, ponieważ nie mówi mu o rzeczach egzystencjalnych, nie zadaje ważnych pytań o człowieka. Anna Kałuża się uśmiecha ironicznie. Czy rzeczywiście, Franaszek, według ciebie, dlaczego nie ma racji? Czy ma rację może? Czy rzeczywiście poezja się skurczyła? Czy poezja jest na swoim miejscu, bo po prostu poezja taka jest na całym świecie?
[02:18.00 → 03:24.43] B: Odwołam się do tekstu nieżyjącego już literaturoznawcy Janusza Sławińskiego, który w 1994 roku właściwie napisał, czyli w momencie kiedy dokonywały się różnego rodzaju zmiany takie ekonomiczno-kulturowe w Polsce, to był tekst zatytułowany Zanik Centrali. I właśnie Sławiński w nim mówił o czymś takim, że kończy się taka funkcja poezji jako, on to nazywał, ponadpartykularnej instytucji języka. To znaczy, że wszystkie te nasze wyobrażenia na temat tego, że wszyscy czytają poezję, że wszyscy się interesują, jak on nazwał, pewnymi dziwacznymi wypowiedziami poetów, że ten właśnie etap, nawet jeżeli przyjmijmy, że to był etap prawdziwy, że on się właśnie skończył. Poezja stała się sprawą właściwie lokalną, środowiskową, jakby weszła w takie naturalne, normalne tryby, tak jak w ogóle literatura po 89 roku, która przestała korzystać w takim dużym zakresie, jak było do tej pory, z mecenatu państwowego.
[03:24.83 → 03:58.76] A: Jarek, mówię to intuicyjnie, zgaduję, że tobie raczej argumenty Franaszka Nie wiem, przypadły do gustu, czy jakoś się zgadzasz z jego rozpoznaniem, z jego taką właśnie krytyką tej nowej poezji, która pod łuk niego zafiksowała się na grach językowych, ironii, a odrzuciła... OK, to jest mój wymysł tutaj, że odrzuciła paradygmat, który byśmy nazwali Bądź Wierny, Idź. To znaczy, że coś takiego. I że Andrzej Franaszek by raczej chciał, żeby były wiersze Bądź Wierny, Idź.
[04:00.25 → 04:04.75] C: z tekstami pisanymi emocjami trudno jest rozmawiać.
[04:04.93 → 04:06.31] A: Bo musiałbyś sam włączyć emocje.
[04:06.33 → 04:48.53] C: No właśnie, trzeba by się przerzucać i to jakby żadnego dialogu z tego specjalnego nie będzie. Czy ja podzielam tezy Franaszka, kiedy się odsączy ten tekst z emocjonalizmu? Trochę tak, trochę nie. Można powiedzieć tak, że w latach 60. W takim wierszu dość istotnym, chyba programowym, Czesław Miłosz. Wiersz nosi tytuł Ars Poetica ze znakiem zapytania na końcu. Czesław Miłosz pisze tak, ale te walki, gdzie stawką jest życie, toczy się w prozie. Nie zawsze tak było.
[04:49.13 → 04:49.85] A: Kiedyś w poezji.
[04:49.87 → 06:46.05] C: Prawda? Właśnie, że tutaj nastąpiło jakieś przesunięcie akcentów. To co ważnego teraz w tym wieku maszyn, wojen powiada raczej. Raczej proza niż poezja. Więc pewnie mielibyśmy do czynienia z jakimś procesem odwrotu od tych czasów romantycznych i wcześniejszych. gdzie przypisywano poezji taką moc kreacji wyobraźni właśnie. Można powiedzieć, że w latach osiemdziesiątych, z powodu ideologizacji życia publicznego, poezja była wciąż ważna. To nawet często taka poezja... No właśnie, jak ją nazwać? Mam na myśli poezję Jacka Kaczmarskiego. A dlaczego się zawahałem? No bo jak się ukazała w 90 roku antologia, pierwszy tom w antologii po Wojaczku, gdzie zamieszczono, autorzy tej antologii zamieścili piosenki czy pieśni Kaczmarskiego. To było szok. Teraz już na koniec do Franaszka. To znaczy on tu broni jakiejś jednak koncepcji takiej opartej na guście, tak mi się wydaje jednak. No i on akurat ma taki gust, to znaczy bliższa mu jest poezja, którą będę nazywał tutaj, znowu w jakimś skrócie, poezją idei. Natomiast poezji, która z różnych powodów, czasami bardzo poważnych, z idei rezygnuje albo inaczej interpretuje pojęcie idei, np. mniej intelektualnie. Chociaż to wszystko oczywiście bardzo nieprecyzyjnie nazywam. Jemu się nie podoba.
[06:46.79 → 07:19.29] A: Oczywiście rozgraniczenie między hasłowo piosenkarzem a poetą dawno zostało zatarte. Tutaj jest przykład oczywiście tego, że Biuro Literackie, czyli jeden z głównych wydawców poezji, wydaje tomiki tekstów rockowych, czy Lecha Janerki, czy Krzysztofa Grabowskiego, czyli grabarza z pijamy porno. Ja ten argument absolutnie rozumiem, dlatego że jest wiele znakomitych tekstów rockowych, które są o wiele lepsze niż wiele złych wierszy. Prawda? Więc tutaj ten podział już dzisiaj zupełnie nie ma sensu.
[07:19.35 → 07:23.11] C: A o Bobie Dylanie się mówi, że tam Akademia Szwedzka całkiem poważnie o Noblu tak myśli.
[07:23.11 → 07:56.57] A: Co roku pojawia się, że Bob Dylan ma dostać Nobla, ale jeszcze nie dostał. Ale mówi się też co roku, prawda, że Adam Zagajewski ma dostać Nobla. Z tego co pamiętam, jak jest ta giełda tak zwana przednoblowska. No więc ja chciałbym tutaj na chwilę wrócić do starych mistrzów, bo to oczywiście też nie jest tak, że z tych starych mistrzów już nikt nie został i że cała poezja współczesna zajmuje się lingwizmem i zabawą samą z sobą, no bo mamy Jarosława Marka Rymkiewicza i jego epigonów również.
[07:57.43 → 10:01.76] B: Bogdana Zadurę, Piotra Sommera, Julię Hartwig, Krystynę Miłobęcką, która przecież jest bardzo cenioną poetką przez również młodych poetów, poetki, więc to nie jest tak, że oczywiście poeci są wyłącznie i poetki są wyłącznie młodymi osobami bądź młodymi kobietami, młodymi mężczyznami. I nie jest też tak, że poezja w ogóle zajmuje się czymś takim jak, znaczy wyłącznie językiem, że jakby zajmuje się, jakby nazwała się to zabawami sama z sobą, ponieważ generalnie większość ludzi nie chciała dyskutować z Franaszkiem głównie z tego powodu, że większość tez, które on tutaj, czy większość zarzutów, które formułował pod adresem nowej czy jakiegoś wymiaru poezji polskiej, to były zarzuty, z którymi właściwie trudno dyskutować, bo to nie były zarzuty intelektualne, tylko zarzuty emocjonalne i one niewiele jakby miały wspólnego z stanem faktycznym. To znaczy trudno byłoby powiedzieć w ogóle o tym, że jest jakaś poezja, która zajmuje się wyłącznie językiem. Innymi słowy, ja bym bardzo chciała przeczytać taki tekst, który będzie tekstem wyłącznie o języku, który nie będzie odnosił się w żadnym sposób, w żadnej mierze do tzw. świata, tzw. rzeczywistości. Jeżeli posługujemy się kodem, który jest kodem ludzkim, z zasady musi formułować się, czy ustalać taki system, który będzie systemem ludzkim. Ja nie przeczytałam żadnej poezji, nawet jeżeli to jest poezja białoszewskiego, tzw. lingwistyczna, Karpowicza czy Wirszy, która będzie poezją wyłącznie odnoszącą nas do materii języka i poza materią języka nie sięgająca. Więc tutaj generalnie wszyscy skłaniali się ku takiemu sądowi, że Franaszek raczej mówi o pewnych mitach, mówi o pewnych, raczej Franaszek nie formuje żadnych sądów, tylko posługuje się przesądami. I że z tymi przesądami właściwie tutaj trudno byłoby jakoś polemizować.
[10:01.92 → 10:09.52] A: No ale Franaszek ma jakby mocne argumenty, dlatego że on stawia się po stronie, nazwijmy to trochę w cudzysłowie...
[10:09.52 → 10:15.90] B: Poezja ustawia sprawy jakby bardzo koniunkturalnie. Istnieje poezja komunikatywna, która przemawia do ludzi.
[10:16.12 → 10:57.94] A: I nie komunikatywna, a hermetyczna, która interesuje grupkę... świrów albo ludzi, którzy sami piszą wiersze, czyli jest środowiskowa tak naprawdę. I on tutaj ma, jego program pozytywny jest taki, że on chciałby jednak znowu trochę w cudzysłowie poezji masowej, czyli przemawiającej do szerokich rzesz czytelników, bo on mówi tutaj, że no te wiersze czy te tomiki zainteresują w Polsce może kilkaset osób. z czego domyślamy się, że te kilkaset osób to są inni poeci. Jarek, czy tobie jakby jest bliska to myślenie, że po prostu poezja powinna wychodzić, nie chcę powiedzieć wychodzić w lód, ale jakby szeroko być komunikatywna? Czy mamy spór między komunikatywnością a hermetycznością?
[10:58.10 → 11:19.89] C: Są pewne, nie wiem, miłe symptomy, tak? Na przykład Tomik Wierszy Wisławy Szymborskiej sprzedaje się w Szwecji w nakładzie 100 tysięcy egzemplarzy. Nie ma takiego polskiego poety, który miał takie nakłady. Ale podejrzewam, że może i Trypty Grzymski się kojarzy, bo pamiętamy, że to jest...
[11:19.89 → 11:25.39] A: To właśnie Trypty Grzymski się o tym pomyślał. Ale nie dlatego, że to był Trypty Grzymski, tylko że napisał to Jan Pawłowski.
[11:25.39 → 12:24.25] C: Myślę, że jeszcze tam proboszczowie się dołożyli, dystrybucji i tak dalej. To trzeba by tam sobie socjologicznie jakoś pobadać. ale powiedzmy świeckiego autora, jeśli pozwolisz. No bo jakby inna kultura lektury, tak? Szwedzi w ogóle wiele czytają, dużo czytają, a Szymborska z trudnych do wyjaśnienia do końca powodów jest autorką w tym kraju niezwykle popularną. Taka sytuacja, jaka na przykład była w jakimś zakładzie pracy, nie umiem przywołać jakim, gdzie występował swojego czasu Broniewski, recytował z pamięci, bo on tam swoje wiersze na pamięć, słynny poemat chyba, trzeba powiedzieć, Zagłębie Dąbrowskie, który kończy się taką, no słynnie się kończy, bo kończy się pytaniem, gotowe? I wtedy ten tłum robotników, gotowe.
[12:24.27 → 12:25.19] A: Pomożecie, pomożemy.
[12:25.23 → 12:45.70] C: Dokładnie, prawda? Więc no to takich scen nie należy chyba oczekiwać. I teraz właśnie byłoby pytanie, no to właśnie ta trudność rozmowy z Franaszkiem. to jak mierzyć jego oczekiwanie? To znaczy co, że 50 tysięcy osób przeczyta, to to by go satysfakcjonowało?
[12:45.70 → 12:52.38] B: To jest bardzo przyjemny fetysz, który właśnie tak funkcjonuje, fetysz ilościowy, to znaczy zaczęliśmy czytać masowo.
[12:52.78 → 14:27.93] A: No oczywiście to jest tak, że w Warszawie jest Muzeum Broniewskiego, tak a propos, które poszedłem kiedyś zwiedzić, tam nikt nie chodzi, ale jest mapa wielka, gdzie są zaznaczone wszystkie miejsca, które Broniewski odwiedził w latach 60-62 bodajże. I rzeczywiście tam gdzie były zakłady pracy wielkie, prawda, on czytał swoje, deklamował swoje wiersze, robotnicy znali te wiersze na pamięć. Ale tutaj jeżeli mówimy o takiej masowości, czy o takim przywołać tego Broniewskiego, to ja mam takie doświadczenie, że ponieważ na festiwalu, off festiwalu w Katowicach, czyli muzycznym, rockowym, jest kawiarnia literacka. Ja tam akurat przez dwa lata byłem kuratorem tejże sceny i zapraszałem różnych autorów. I zapraszałem także poetów polskich, ale też ukraińskich. Zaprosiłem Jurija Andruchowycza, zaprosiłem Serhija Żadana. W jednym roku był Andruchowycz, w drugim Żadan, ale byli też polscy. Był Krzysiek Siwczyk i Maciek Melecki, był Jacek Podsiadło. Miałem coś takiego, że rzeczywiście o ile nasi poeci, czy to był Siwczyk, czy Melecki, oni siedzieli i tak sobie czytali, przemrali coś pod nosem, w ten sposób siedzieli i czytali swoje wiersze. Natomiast Andruchowicz i Żadan, oni deklamowali, melo deklamowali z pamięci, oni porywali sale, bo to było coś w rodzaju... No nie wiem, performansu i można było nie rozumieć nawet tych wierszy, ale to było porywające absolutnie, szczególnie, że oni z pamięci, z gestykulacją, taka wschodnia szkoła i to, wiesz, może tego też brakuje.
[14:27.95 → 14:29.11] B: Z rytmami pewnie i z rytmem jeszcze,
[14:29.23 → 14:31.17] A: bo to pewnie tam jest... Tak, z melodyką taką.
[14:31.35 → 15:28.62] B: Ja bym chciała jeszcze jedną, nie tyle anegdotę, ale historię przytoczyć a propos możliwego masowego czytania i funkcjonowania poezji. To jest historia duńska z kolei. Usłyszałam ją od polskiego poety Grzegorza Wróblewskiego, który opowiadał o takim fenomenie poezji w Danii, a propos tej ilościowej możliwości czytania tych 100 tys. wydanych tomików i kupionych tomików. Otóż tam się pojawił w 2013 roku w 2012 albo 2013, taki tom muzułmańskiego poety, mieszkającego w Danii, urodzonego w Danii, ale będącego jednak w jakiś sposób w takim getcie muzułmańskim, Yahaya Hassana. I Yahaya Hassan wydał diktę, czyli wiersze, które rozeszły się właśnie w takim stutysięcznym nakładzie, egzemplarzy, w Danii, która jest znacznie mniejszym krajem niż...
[15:28.62 → 15:29.50] A: Pięć milionów ludzi.
[15:30.75 → 16:09.39] B: I teraz o co chodziło? To znaczy, że znowu jakby tak jak mówiliście o Broniewskim, pewien rodzaj tutaj jak myślę pewnej klasy też zadziałał, że oto poezja stała się wyrazicielką czy poeta, stał się jakimś takim medium pewnej grupy społecznej, tutaj w tym wypadku robotników, czy takiej rewolucyjnej grupy. Tam Yahaya Hassan skazał się z kolei takim wyrazicielem społecznych niepokojów zarówno ze strony tak zwanych rdzennych Duńczyków, ale też tej strony takiej lewicowej polityki, ponieważ on właściwie wystąpił z taką bardzo radykalną krytyką emigracji właśnie islamsko-muzułmańskiej.
[16:10.07 → 16:13.43] A: Będąc, mając korzenie muzułmańskie.
[16:13.45 → 16:27.61] B: Tak, będąc jakby z tego środowiska, wyrastającego środowiska, prawda? Więc jakby tutaj to się spotkało z jakimś ogromnym medialnym oddźwiękiem, Więc zdarzają się takie fenomeny, jakkolwiek te fenomeny nie wynikają z gustów.
[16:27.68 → 16:28.54] A: Tylko z polityczności.
[16:28.80 → 16:33.92] B: Tylko z pewnego usytuowania w jakimś konkretnym miejscu tej poezji.
[16:34.11 → 17:11.79] A: No to jeżeli mówimy o polityczności, bo oczywiście ta popularność poezji wielka w Polsce wynikała poniekąd jakoś tam z polityczności. Czy to była poezja, bo ona była trochę nielegalna czasami, bo ona była albo właśnie mówiąca wprost, albo czasami językiem ezopowym. No ale czytaliśmy więcej. Czytając tą poezję znajdowaliśmy tam więcej niż było napisane. I na tym to też polegało. Poezja była jednym z narzędzi walki z uciskiem. Mówiąc krótko, od tego romantyzmu. ten paradygmat romantyczny, z którego jak rozumiem teraz wyszliśmy, ale nie do końca, no bo mamy Jarosława Marka Rymkiewicza.
[17:12.17 → 17:32.51] B: Mamy też Szczepana Kopyta, który przecież też jakoś działa, czy działa, czy też jest właściwie poeta, wokalista, performer, to jest ktoś, kto raczej wykonuje swoje teksty, ma swój zespół muzyczny, więc tak to, to właściwie ja mam wrażenie, że raczej dzisiaj większość poetów to jest jednocześnie, to są poeci i performerzy, są ludzie, którzy powinni, dobrze czytają, prawda?
[17:32.51 → 17:44.89] A: To się zaczęło od Świetlickiego i jego, Zespołu, bo właściwie Marcin Świetlicki nie występuje jako poeta. W tym sensie, że nie przychodzi i nie czyta swoich wierszy, tylko występuje wyłącznie z zespołem.
[17:45.27 → 17:48.29] C: Koncerty są wieczorami poetyckimi.
[17:49.01 → 18:23.82] A: Ja chciałbym tutaj dać cytat z Franaszka. Jakby zapanował nieledwie powszechny wstyd uczuć, strach przed powtórzeniem, dławiący lek przed odskarżeniem o staromodność, sentymentalizm, zbytnią prostolinijność, a może i niedostateczną uczoność o to, że wiersz będzie zbyt prosty, nie da się do nich przyłożyć interpretacyjnych narzędzi wziętych z aktualnie modnego filozofa Jarek. Zgadzasz się z tym? Boimy się, jest wśród poezji nowej polskiej jest wstyd uczuć. Boimy się napisać po prostu, nie wiem, o miłości, o Bogu, o śmierci.
[18:24.14 → 19:17.99] C: Nie da się w dzisiejszych czasach powiedzieć, napisać na przykład, zacząć wiersza od słów odi et amo, tak? Nienawidzę i kocham. No to tak Catullus mógł napisać tam ileś, nie wiem, dwa, trzy tysiące lat temu. Ale dzisiaj tylko można by przywołać to jako cytat, jako parafrazę, jako pastisz. Pisze o tym w końcu w popularnym tekście, to znaczy w posłowiu do imienia Róży, Umberto Eco, że dzisiaj pisarz nie może napisać, kocham cię tam nieprawdopodobnie, ale już może napisać, jak powiedział Iksiński, kocham cię nieprawdopodobnie. To już można. No właśnie, prawda? Czego tu oczekiwać? Czy chcielibyśmy, żeby pojawiła się jakaś poezja prostych uczuć?
[19:18.09 → 19:38.47] A: Jeżeli pomyślimy dzisiaj o jaki wiersz, nazwijmy to, namieszał albo był powodem dyskusji publicznej, prasowej w ostatnich latach, no to był wiersz oczywiście o dwóch Polskach Rymkiewicza. I znowu tu się uruchomił ten paradygmat romantyczny i to, co my wszyscy kochamy w poezji.
[19:39.36 → 20:57.13] B: Bo znowu poezja stała się pewnego rodzaju reprezentacją sprawy narodowej. W momencie, kiedy ona zajmuje się sprawami mniejszości, jest poezją ekologiczną, jest poezją dotyczącą poezją feministyczną, poezją ekofeministyczną, poezją lewicową, jakoś anarchistyczną, poezją polityczną, która jest politycznie nie bardzo do takiego zaszeregowania, taką oczywistą, no to wtedy właściwie nikt nie czuje się jakoś zobowiązany do utożsamienia się z nią, do przemyślenia. Ona sama się pycha w niszę wtedy. Nie, bo mi się daje, że to pracuje cały czas zły odbiór, ten właśnie romantyczny model odbioru poezji i czytania jej na pamięć. W momencie, kiedy się nie identyfikujesz z jakimś przekazem, to po prostu zupełnie go zostawiasz. W momencie, kiedy przekaz nie trafia, nie jest przekazem, który jest przekazem jakiejś grupy większościowej, to wtedy to zostaje zupełnie na boku. I my nie mamy takiego chyba wypracowanego my naród, nie mamy takiego wypracowanego mechanizmu krytycznej rektury, dystansu, refleksji, jakiegoś tylko właśnie takiego emocjonalnego utożsamiania się z tekstem. Jeżeli się nie zgadzamy, to się nie zgadzamy od rzutu. rzucamy, ale nie postępujemy i postępujemy jak Andrzej Franażek, to znaczy emocjonalnie i bez argumentów.
[20:57.19 → 21:05.85] A: Ale Andrzej Franażek używa takiego argumentu, że mu brakuje człowieka w tej poezji dzisiaj. Skąd ten suchy trzask abstrakcji, gdzie podział się człowiek, pytam.
[21:05.93 → 21:12.25] B: Przestań, przecież to jest retoryka, hiperboli i dosyć bałamutna chyba retoryka jednak.
[21:13.32 → 21:15.12] A: Czy człowiek zniknął z poezji?
[21:15.12 → 21:18.04] B: Nawet nie możesz poważnie tego pytania zadać.
[21:18.40 → 21:23.18] C: Marsjanie nie piszą poezji. Przynajmniej nic o tym nie wiemy.
[21:23.82 → 21:31.84] B: Przepraszam, że przerwę, to dlatego byśmy pomyślały, że to jest tekst, który jednak jest tekstem upominającym się o władze, o powrót dawnej hierarchii.
[21:32.62 → 21:59.65] A: Może to jest tekst ironiczny. Nie rozmawiajmy tylko o tekście Andrzeja Franaszka, bo nie o to chodzi oczywiście. Tylko chodzi nam o to, o miejsce, w którym znalazła się polska poezja, czy jesteśmy w stanie ją sklasyfikować jakoś, czy rzeczywiście jesteśmy niewolnikami tego podoba mi się, nie podoba mi się, biorę, odrzucam. Że brakuje nam zupełnie krytycznej refleksji, nam czytelnikom.
[22:01.56 → 22:49.07] C: To jest pytanie właśnie o modele lektury. Pani mówiła o tym jednak powracającym może jakoś tylnymi drzwiami albo jakoś tak tam spod podłogi wzorcu romantycznego odbioru, a także tęsknotą za romantycznym przekazem, czy neoromantycznym chyba dzisiaj trzeba by mówić. To jest takie pytanie ze znakiem zapytania, czy rzeczywiście tak jest, czy na przykład popularność jakiegoś poety musi być od razu, czy ona się wiąże automatycznie z jakimś kontekstem pozaliterackim, z zaangażowaniem na przykład. współczesnego młodego poeta, który jakoś na przykład się staje rozpoznawalny, dlatego że jest zaangażowany ideowo.
[22:49.51 → 22:51.03] A: To jest kazus Wojciecha Węcla trochę.
[22:51.03 → 22:51.89] C: No na przykład.
[22:52.39 → 23:51.55] B: My kojarzymy zaangażowanie jakoś tak jak mówisz o Węclu politycznie prawicowo, ale przecież jest mnóstwo poetów i to chyba jest Raczej teraz większość, że poezja jednak po stronie takiej lewicowo-anarchizującej, że ona jednak nie upomina się o tak zwane wartości, tylko próbuje być krytycznie też nastawiona do wartości. To jest też trochę to, o czym mówiła Janion na tym starcie, jak gdyby po 89. Tak się odwołamy do tych zamierzchłych czasów jeszcze. Oprócz zaniku centrali Słowińskiego pojawił się też tekst Marii Janion, wokół którego trochę krążymy, czyli zmierzch paradygmatu romantycznego. I Maria Joanna wtedy powiedziała, niekoniecznie ubolewając nad tym zmierzchem, że w dobie przejściowej, kiedy właściwie wartości stają się antywartościami, należy bardzo uważnie przeglądać się temu, co się dzieje z tymi wartościami i być również krytycznie do wartości nastawionym.
[23:51.79 → 23:54.59] A: Dziękuję Państwu uprzejmie. Dobranoc.
[23:55.23 → 23:55.81] C: Dziękujemy.

Bitwa o literaturę. Czy Polacy potrzebują poezji? TVP Kultura

Wróć