Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:05.20 → 00:41.11] A: Dobry wieczór Państwu. Dobry wieczór Paniom, dobry wieczór Panom. Nowy rok, pierwsza w tym roku, w nowym sezonie bitwa o literaturę w Teatrze Starym. Nowy rok, nowe nadzieje. W blokach startowych ci wszyscy, którzy zamierzają przeczytać w tym roku mnóstwo dobrych książek. W blokach startowych także ci wszyscy, którzy zamierzają w tym roku napisać dużo dobrych książek. Justyna Sobolewska, polityka. Dobry wieczór. Jacek Cieślak, Rzeczpospolita.
[00:41.27 → 00:45.93] B: Dobry wieczór Państwu, witam serdecznie. Co prawda poza burtą, ale czasami pisuję.
[00:46.99 → 02:19.76] A: To z Państwem właśnie spróbujemy ustalić dziś, jaki to może być rok w literaturze. Rzecz jasna, wiedzieć to będziemy dopiero na koniec tego czasu, ale spróbujemy ustalić na przykład, jakie warunki Uda nam się podpowiedzieć tym, którzy za to odpowiadają, może autorom, może wydawcom, może czytelnikom, nie wiem, może mediom, żeby to był taki rok, w którym pojawi się cień szansy na tak spektakularny sukces jak ten, jaki w 2002 roku odniosła Dorota Masłowska. Czy Masłowska może się powtórzyć? To hasło. tej właśnie debaty. Ukazała się niedawno najnowsza książka Dorody Masłowskiej, Kochanie, zabiłam nasze koty. Józef Szopiński w stosownym momencie przeczyta nam jej fragmenty. Do dzisiejszego spotkania także wybrali państwo fragment Dominiki Dymińskiej, fragment z Mięsa, książki, o której też było ostatnio głośno. Choć nie ukrywam, że kiedy kupowałam obie książki w tej samej warszawskiej księgarni, najnowszą Masłowską i Dymińską, to ta pierwsza rzecz jasna leżała na każdej niemal półce. Natomiast Dymińską, choć o niej głośno, wydłubywałyśmy z panią z księgarni gdzieś spod stosu innych książek. Pani Justyno, Panie Jacku, jakie warunki muszą być spełnione, żeby autor zaistniał tak naprawdę, tak solidnie, tak jak Masłowska?
[02:20.70 → 04:11.83] C: No musi być jakiś wydawca, który ją dostrzeże najpierw, tak jak to było z Masłowską, że Paweł Dunin-Wąsowicz. Dostawał maile od pewnej maturzystki z Wejherowa. To rzeczywiście tak wyglądało, to nawet nie jest legenda, że po prostu ona w kawałkach mu to przysyłała. On czytał, a pracowaliśmy wtedy w jednej redakcji w przekroju i mówił, ojej, ojej, coś niesamowitego. Potem nawet ona przyjechała do Warszawy, on zabrał kolegów, bo bał się z nią spotkać, bo nie wiedział, o czym będzie rozmawiał z maturzystką z Wejherowa. Ale od razu był przekonany, że jest coś niezwykłego. Na początku, kiedy to czytaliśmy, było to coś rzeczywiście innego. Trzeba było zmienić trochę optykę, żeby to docenić, ale to się stało. Trzeba od razu powiedzieć, że bardzo dużo było głosów negatywnych i tak naprawdę Masłowska od razu jakby była poddana masowym atakom i tak było, tak jest dalej, tak jest cały czas. Więc ten sukces, którym była wojna, był też okupiony dużą taką porcją agresji, która była skierowana w bardzo młodą pisarkę. To była taka cena właściwie za ten sukces i to, o ile wiem, dla niej było bardzo trudne, jakby została od razu wywyższona, doceniona, ale jednocześnie no wszędzie słyszała straszne rzeczy pod swoim kątem, zwłaszcza w internecie. To był też pierwszy taki zmasowany właśnie atak nienawiści internetowy, też pokazujący jak dużo tkwi w czytelnikach frustracji i jak łatwo też skierować swoją frustrację na takiego pisarza, który na przykład używa brzydkich wyrazów. Ale używa ich w pewnym celu. Ta jej książka jest takim przekrzywionym zwierciadłem tych różnych języków.
[04:12.26 → 05:00.62] A: Ale też wszyscy wtedy, no może nie wszyscy, ale sporo osób martwiło się, co też się stanie z taką autorką, która ma lat 18 z niewielkim haczykiem i oto taki wielki sukces, że na pewno się natychmiast zmanieruje, że pochłonie ją ten wielki świat i że nic z tego nie będzie. Pilch między innymi pisał o tym już po tym, jak napisał, że to świetna autorka. jak zwracają się do niego ludzie z tym, że czy on przypadkiem nie przesadził i czy nie skazał w związku z tym jej na to, że źle się teraz jej potoczą dalej losy. Właśnie, wszyscy byli bardzo zmartwieni, ale to, że Dunin-Wąsowicz zauważył ten tekst, to to jeszcze nie wszystko, bo dalej się potoczyło także splot przyjaznych okoliczności, prawda, towarzyszył temu debiutowi.
[05:01.02 → 05:29.43] C: No różne osoby właśnie to przeczytały, chyba był właśnie Pilch, Marcin Świetlicki, później był paszport polityki chyba od razu, albo to już było przy Pawiu. No w każdym razie rzeczywiście taki pasmo pasło na grób. Tak, Nike było przy Pawiu, ale jednocześnie z tymi właśnie dobrymi głosami cały czas była ta nienawiść. Ja myślę, że Masłuska bardzo dobrze przez to przeszła. Ona natychmiast zobaczyła, że nie chce być gwiazdą, że ten świat...
[05:29.43 → 09:47.97] B: Ja myślę, że Paw był taką próbą obrony, prawda? Bo to był taki freestyle'owy rap uwalniający ją z sytuacji pierwszej nowej pisarki III Rzeczpospolitej. Ona w ten sposób chciała się uwolnić, bo okazało się, że jest osobą, która nie da się wmanewrować w różne schematy. Ja myślę, że z Mastowską jest tak, że ona ma niesamowity talent i nie jest wymyślona. Zawsze jak się z nią spotykałem, a nie było tych spotkań może tak wiele jak w twoim przypadku, czułem, że mam do czynienia z jakimś nieprawdopodobnym medium. To znaczy ona potrafi objawiać rzeczy, stany, których moim zdaniem też do końca sama nie jest świadoma. I to jest nieprawdopodobne. Mam inną anegdotę na jej temat. Zajmuję się bardziej niż Justyna teatrem. Kiedy wyjechała Masłowska na stypendium do Berlina, trochę uciekając właśnie przed tą nawałą, która ją tutaj spotykała z agresją, z atakami, kiedy już nie mogła wytrzymać sytuacji, gdy wszyscy chcieli ją do siebie jakoś przytulić, przylepić, przyczepić etykietę. opowiedziała mi, jak zaczęła pisać sztuki teatralne. No i na początku myślałem, że to jest tak zwana anegdota zmyślona, nieprawdziwa. Była tego typu sytuacja, że otrzymała zamówienie od Grzegorza Jarzyny w TR Warszawa, przyjęła to zaproszenie, po czym nie wiedziała, co z nim zrobić. Zadzwoniła do swojego kolegi z teatrologii, a czas mija, Deadline całkiem niedługo, a ja wam pustą kartkę przedstawam. On jej przedstawił takie trzy podstawowe cechy. jakie powinien spełniać dobry dramat, to znaczy, że każde zdanie posuwa akcję do przodu, charakteryzuje postaci i tak dalej. Nie będę tutaj robił zbędnego wykładu na temat pisania sztuką, ale lepiej to by zrobiła pewnie. No i tak otrzymaliśmy pierwszą jej sztukę, czyli dwojebiednych Rumunów mówiących po polsku. I tak jak ja na przykład, Nie byłem zachwycony Pawiem Królowej. Ta sztuka i w ogóle może ten nurt teatralny w jej twórczości. zafascynował mnie. Ona uruchomiła w ogóle polską dramaturgię, taką nieczerpiącą wprost teatru niemieckiego i brytyjskiego. Znowu wymyśliła coś specjalnego dla nas. Myślę, że posunęła dalej dramaturgię Różewicza, Mrożka, może nawet lżejszą tyma. Opowiadała mi zresztą o swoim spotkaniu z Mrożkiem, który akurat nie był bardzo rozmowny, bo nie ma takiego zwyczaju, ale powiedział jej jedno ważne zdanie. Dorota, rób swoje. I myślę, że ona to robi. Kolejny tekst, który już doczekał się premiery w Berlinie. Mam na myśli Między Nami Dobrze Jest. Dla mnie jest to najważniejszy tekst teatralny, najważniejszy dramat po 1989 roku. Zresztą sam fakt, że doczekał się pre-premiery w Szałbinę, który jest jednym z najważniejszych teatrów nie tylko w Europie, ale i na świecie. Też o czymś znaczy, a wcześniej wspomniani dwoje biedni Rumunii z kolei byli pokazywani na Wiener Festwochen w reżyserii Armina Petrasa, ówczesnego szefa Volksbine. Także Masłowska trafiła w taki bardzo naturalny sposób do biegu europejskiego i bez kompleksów, bo my zawsze tę Europę sobie tutaj bardzo dodajemy, żeby się trochę może lepiej poczuć. Ona z tej Europy uciekła, prawda, bo Berlin ją może nie przeraził, ale... Chyba pokazał, że wszędzie jest trochę podobnie, co też dała wyraz w najnowszej książce, umieszczając ją w Ameryce, czyli można powiedzieć nigdzie.
[09:48.77 → 09:50.77] A: Właściwie w naszym wyobrażeniu Ameryki.
[09:50.77 → 09:51.25] B: No tak.
[09:52.55 → 10:23.52] C: No bo właśnie z nią jest coś takiego, że jak teraz, żeby przypomnieć sobie czytałam te jej stare książki, że ona rzeczywiście coś bierze z rzeczywistości, to czym wtedy żyliśmy, na przykład ten path o medialnym, o wyobrażonym życiu celebryckim, o tym jakimś takim fałszu. Zawsze ona jakiś bierze taki fałsz. W wojnie polsko-ruskiej to był też ten fałsz językowy, taki język trochę jeszcze z dawnej epoki połączony z jakimiś... Taki volapik blokerski.
[10:23.76 → 11:30.54] B: Ale to jest właśnie niesamowite, bo ona też, myślę, że najważniejsze jest u niej słuch, bo ona fantastycznie wychwytuje fałsz ukryty pod tym nowym językiem, pod tą nową nowomową, kolejną nowomową. i to co ona zrobiła z tym tworzywem językowym czerpanym z gazetek. Supermarketów, prawda? Z tym jakimś niesamowitym, idiotycznie językiem, kolorowych magazynów, prawda? Czy jesteś seksjoginką i tak dalej, i tak dalej, że zacytułeś znowu nową książkę. Zresztą między nami dobrze jest, to też było fantastycznie zrobione, świat talkshowów, telenovel. Jest w stanie stworzyć tak niesamowite hybrydy, które są Pozornie wewnętrznie sprzeczne, ale po prostu one otwierają bezdelną przepaść głupoty ludzi, którzy takiego języka używają. Ona potrafi to rzeczywiście fantastycznie, sama powiedziała o tym, trochę się chwaląc, że może takie rzeczy pisać stronami, setkami stron.
[11:31.32 → 12:23.46] C: No bo właśnie gdzieś dochodzi do jakiejś takiej pustki, do takiej nieistnienia. To, co było takie uderzające w tym między nami, dobrze jest, że właściwie chcemy nie istnieć. My, Polacy, że właśnie mamy kłopoty z tożsamością. I w różnych książkach ona o tym pisze w różny sposób. No i w tej najnowszej też. Ta najnowsza też właściwie miała taki dosyć ostry odbiór, trzeba od razu powiedzieć. Sam tutaj trochę napisałem krytycznego. Że wszystkie jej książki, nam się teraz wydaje, że właśnie, że PAF, Wszystkim się podobała. Gdzie tam? Zawsze ona dostawała bęcki po każdej książce, ale po tej dostała największe. Po tej ostatniej. Chociaż mi się wydaje, że znowu mówi. o tym nieistnieniu, tylko że to jest znowu nieistnienie w sieci i jakby ucieczka znowu czasy kompletnego utraty tożsamości przez Internet.
[12:23.90 → 12:28.58] A: Właśnie recenzenci troszkę pojechali po Dorodzie Masłowskiej, po ostatniej książce.
[12:28.60 → 12:29.36] B: Ja zrobiłem to bardzo delikatnie.
[12:29.38 → 13:00.77] A: Otóż pani Józnu Sobolewski, rzecz jasna. Krzysztof Warga tu z tej sceny też o książce nie wyrażał się specjalnie po chlebnie. Ale właśnie jaka jest rola recenzentów, jaka jest Państwa rola w tym przepisie, do którego ja jednak tą skonstruowania będę dążyła w tym programie, o tym porozmawiamy nieco później. Teraz może zajrzyjmy do najnowszej książki Doroty Masłowskiej, Józefa Szepińskiego. I poprosilibyśmy o oba te fragmenty.
[13:04.11 → 20:31.23] D: Rozdział 15. Powiem krótko. To nie było możliwe, z różnych względów. Myślę, że ewentualnie przy moim ówczesnym poziomie pobudliwości twórczej mogłabym napisać samo pomyśleć, po czym patrzeć na nie trzy godziny, myśląc sobie gówno, gówno, gówno. Która przyzwoita książka nie zaczyna się od pomyśleć? Albo napisałabym tylko w jego oczach i natychmiast przerwała. Gapiłabym się w ekran laptopa, mówiła sobie w jego oczach. To dobre dla Michaela Allena, on jest tandeciarzem jakich mał, pije, ma głupią fryzurę, a wydał już trzecią książkę w ciągu dwóch lat. Cierpiałem ówcześnie na obstrukcję twórczą wielkiej dokuczliwości. I choć na różne sposoby próbowałem zapalić się do pracy, było to jak próby przejścia przez ścianę. Im więcej siły i zaciekłości w to wkładasz, tym więcej przynosi to cierpienia. Pewnie wreszcie zamknęłabym Wordę i rzuciła się na kanapę, a moje gorzkie westchnienia wzbudziłyby poczucie winy w umarłym. To na pewno sprowokowałoby jedną z tych charakterystycznych dla ostatniego miejsca rozmów z Ernestem o boleśnie przewidywalnym przebiegu. – Co się dzieje? – spytałby, nie odrywając oczu od laptopa. Nic się nie dzieje. To nie ma sensu. W jakim sensie? pytał Ernest, stąpając po niepewnym gruncie podzielności uwagi. W żadnym sensie. Rzucałem, a w oczach zbierały mi się żuzy. Ta książka jest rozbić kan dupy. Nie wolno ci tak myśleć, mówił on. Nie możesz tego wiedzieć, dopóki jej nie napiszesz. Co chcesz przez to powiedzieć? spytałem możliwie neutralnie. ale tylko po to, by pozwolić dojrzeć w zbierającej we mnie lawinie. Chcę powiedzieć, że dopiero jak ją napiszesz, będziesz mogła. A więc co sugerujesz? Zrywałam się, wykonując gesty desperacji widziane w jakichś serialach. A co innego całymi dniami robię? Może siedzę przed pustą kartką, przeglądając Facebook albo włóczę się bez sensu po mieście. Do tego zmierzasz? Cóż, może i tak jest. Co więcej, to prawda. A wiesz, dlaczego tak jest? Bo nie mam inspiracji. Jesteśmy zbyt blisko, duszę się, praktycznie siedzimy sobie na głowie. Przez ciebie się cenzuruję, zafałszowuję rzeczywistość, by to, co piszę, nie było dla ciebie aż tak bolesne. Czując zaczynające snuć się wokół mnie opary absurdu, usiłowałem nadać swoim wrzaskom pojednawczo zdroworozsądkowy ton. Oczywiście nie rozum tego źle. Nie chcę powiedzieć, że to, że nie mogę pisać, to twoja wina. Nie masz z tym nic wspólnego. Po prostu mnie rozpraszasz. Taki już jesteś, że jest cię za dużo. Ciebie i tej twojej paplaniny, tych twoich papierów. Zobacz, jak tu wygląda. Jak bierzesz DVD, nigdy nie wstawiasz na miejsce. W każdym pudełku inna płyta. Biorę Antoniniego, a w środku Fellini. Biorę Udego Allena, a w środku Passolini. Wiem, wiem, że starasz się być bezszelestny, ale to nie pomaga. To wszystko jeszcze pogarsza. Te wygibasy, to bezdźwięczne stawianie kubka na blacie, ten cały balet, który tu ciągle urządzasz, to stąpanie na paluszkach i przymykanie drzwi. Nie mogę pisać w tych warunkach. Hałas, zbyt głośne rozmowy sąsiadów, warcząca klimatyzacja, duszność, ciśnienie atmosferyczne, ciągłe odgłosy windy, problemy społeczne, korporacje, syndrom napięcia, koniec cywilizacji. Nim moja tyrada wybrzmiała do końca w którymś z tych koszmarnych mieszkanek, z których rezygnowaliśmy po miesiącu, by szukać kolejnego, już wiedziałam, że będę jej żałować. To mój charakter. Nigdy nie wiążcie się z piszącymi. To nieznośne. Wybuchają histeriami, urządzają kaźnie, strzelają na chybił trafił. Łoją kogo popadnie. Tłoczą słowa masowo i bezstrosko, jakby dziergali ubrania z powietrza dla samego dziergania, dla samego składania ich w jakże udane kształty, efektowne, przekładane żółcią i dziegciem torty. Zaś położywszy na nich ostatnią warstwę azbestowego i cingu, ostatnią kroplę jadu, i wisienkę cyjanku truchleją. Zastygają przerażeni. Zdruzgotani sobą. Własną nikczemnością. Z tym agentem nieruchomości było teraz tak samo. Po odsądzeniu go w myślach od czci i wiary wzięłem niewyżyty sumienia. Zrobiło mi się go strasznie żal. Może nie był zły. Może był Bogu Ducha winnym, nieszczęśliwym, małym człowieczkiem z odrostami, butami, ze szpicem mówiącym te okno i te rondo i bynajmniej zamiast przynajmniej. Nie potrzebował jeszcze do kolekcji swej beznadziei mojej pogardy. Miałam z tego powodu kaca i chciałem nagle oddać całą zaliczkę za książkę, wszystkie oszczędności na schronisko dla wściekłych psów. Bo pomyślałem, że jak tak dalej pójdzie, to pewnie odrodzę się jako jeden z nich i że muszę zawczasu zadbać o warunki, w jakich przyjdzie mi żyć. Cóż, będziemy się zastanawiać, mówił do niego jeszcze Ernest, uśmiechając się, przepraszając, gdy wychodziliśmy z tego mieszkania. Jak zwykle było mu za mnie głupio. To poważna decyzja. Moja partnerka jest teraz akurat w trakcie pracy nad Jego słowa zagłuszyła zawołana przeze mnie winda, która nadjechała rzężąc. Zamaszęście otworzyłam drzwi i najkrócej będzie, jeśli powiem, że na podłodze kabiny siedziała jakaś dziewczyna. Siedziała, to też szum niepowiedziane. Jej kończyny były powykręcane i rozrzucone wszędzie wokół. Zupełnie jakby bawiąca się nią jeszcze przed chwilą gigantyczna dziewczynka mutant, zawołana przez bonę na obiad, rzuciła ją nagle w kąt i odbiegła, zawalając schodniki i zaczepiając wstążkami obudynki. W asfalcie parowały jeszcze pewnie kratery po jej trzewiczkach. Może zatem pójdziemy schodami, powiedział agent, wpatrując się w wymiociny rozmazane na chybił, trafił na jej spódnicy. Obok leżała sflaczała torebka. która jakby nie chcąc zostawić na lodzie swojej właścicielki, też zwymiotowała dla towarzystwa falą drobiazgów. Zmieścimy się, powiedziałam, stawiając ostrożnie stopę między złahanym, rozmoczonym jakby w wodzie numerem Yoga Life, a srebrną kartą klubu jogi. Fara, przeczytał Ernest z tej karty. Fara, facet, dodałam od siebie. I winda ruszyła.
[20:31.47 → 20:49.01] A: Dziękujemy na razie. Fragment najnowszej książki Doroty Masłowskiej, kochanie, Zabiłam nasze koty. Bardzo się państwo uśmiechali intensywnie przy męce twórczej pisarki. Znają to państwo, tak?
[20:49.85 → 21:01.72] C: Nie trzeba być pisarzem, żeby znać mękę pisarską. Właściwie każdy, kto ma do wykonania jakąś pracę pisaną też jest okropny chyba. Bywa okropny.
[21:01.98 → 21:52.83] A: No więc właśnie wróćmy do tego pytania, które postawiłam na początku. Jakie warunki powinny być spełnione, żeby tak bardzo męczący się pisarz, przeżywający tak wielkie frustracje i będący tak nieznośnym dla otoczenia, odniósł wreszcie sukces? Powiedzieli państwo, dobrze jest trafić na Pawła Dunin-Fonsowicza. No pewnie, że dobrze. Dobrze jest później mieć przyjazny z protokoliczności, czyli żeby Świetlicki dobrze o tym napisał, żeby Pilch wspomniał w felietonie, Robert Leszczyński w programie pod tytułem Idol, bo to wszystko także złożyło się na to, że znakomita książka zaistniała w przestrzeni publicznej. Przypomnijmy, że Wojna Polsko-Ruska wydana we wrześniu do końca roku, więc przez kwartał właściwie, została sprzedana w 40 tysiącach egzemplarzy. Do dzisiejszego dnia jest to po wielokroć więcej.
[21:53.13 → 21:54.93] B: 150 chyba.
[21:56.69 → 22:07.65] A: Choć tak naprawdę na zachodnią listę bezcelerów jeszcze się wojna nie łapie, bo tam zdaje się te listy bezcelerów zaczynają się od 400 tysięcy, ale to jest zupełnie inna sprawa.
[22:07.65 → 22:10.41] B: Pewnie w Polsce te książki czytały po kilka osób.
[22:11.49 → 22:22.74] A: Tak, to też jest prawda. Więc trafić na właściwego wydawcę. To jest ten podstawowy warunek, ale kto ma szansę? Znany czy nieznany pisarz na przykład?
[22:23.12 → 23:15.50] C: No właśnie było tak, że właściwie Masłowska rozpoczęła pewną modę. Od niej się zaczęło poszukiwanie młodych autorów i później były kolejne jakby nowe masłowskie, które nie znalazły. Były to mężczyźni, kobiety, dziewczyny, chłopcy, którzy jakoś się nie przebijali. No było na przykład Gdyby Małgorzata Reimer wydała następną książkę, to być może, bo to rzeczywiście też jest dziewczyna z dużym talentem, tylko Masłuska wydawała następne książki. To jest jeszcze warunek pisarza, żeby jednak dalej pisał, żeby to nie był jeden strzał, a właśnie Małgorzata Reimer napisała tylko jedną książkę, a później już nie było więcej. Nowa Masłowska to był taki liczman, którego używali wydawcy, żeby sprzedać kolejnych autorów, ale to się nie udawało.
[23:16.08 → 23:19.78] A: Dobrze się stało, bo ona otworzyła pewną furtkę.
[23:19.96 → 24:12.47] B: Z jednej strony otworzyła furtkę, ale z drugiej strony zamknęła ją dla innych. Tak jak Justyna mówi, niestety format, To jest jakieś przekleństwo i wydawcy chcą powtórzyć coś zamiast znaleźć nowego autora, nowe zjawisko, który w nowy sposób opowie nam świat. Starają się jednak szukać tego co się sprawdziło. Teraz, a najgorsze jest to, że chyba sami autorzy tak bardzo są zafascynowani czyimś sukcesem, tak bardzo chcieliby w podobny sposób pisać, że powielają coś. Fenomen Mastowski polegał na tym, że ona nikogo nie powielała. Nie można niczego powielać. Trzeba mieć to w sobie, to coś, talent. To jest najważniejsze.
[24:14.13 → 24:46.96] C: Ja nie wiem czy ten sukces rzeczywiście, znaczy to jednak były troszkę inne czasy jeszcze. Teraz żyjemy w czasach trudniejszych dla literatury, znaczy dla sprzedawania literatury, no bo mniej jakby literatura cieszy się, chyba tak można powiedzieć mniejszym szacunkiem, coraz mniejszym, że gdzieś jakby w życiu, w samej kulturze, czy to widać na przykład w mediach, no coraz mniej miejsca jest. na tę literaturę i właściwie tak króciutko, szybko, już na końcu. Najpierw zawsze jest film, gdzieś tam jeszcze teatr, a literatura to gdzieś tam.
[24:47.06 → 24:50.84] B: W empikach książki zajmują coraz mniej miejsca.
[24:51.08 → 24:52.24] C: Gospodarstwo domowe.
[24:53.00 → 24:54.86] B: Kalendarze, opominki.
[24:56.10 → 25:06.06] C: Więc trochę tak naprawdę ten sukces mógłby się powtórzyć, gdyby właściwie trzeba by taką jakąś długofalową pracę na przywrócenie literatury Snobizmu na literaturę w ogóle.
[25:06.64 → 25:50.39] B: Przepraszam za widowictwo, ale to jest zawsze tak, że żyjemy w coraz gorszych czasach. Które z perspektywy czasów następnych będą fantastyczne. Tak już niestety jest. Lubimy sobie narzekać. Na pewno coś wybuchnie. Jestem pewien, że talent wielki jest w stanie uruchomić znowu jakiś pociąg do literatury, być parowozem, mówiąc metaforycznie, pociągu do książki. Tak jest zawsze. W każdej dziedzinie te wielkie talenty sprawiają, że chcemy to przeczytać, chcemy to mieć, chcemy to znać. Tak jest w teatrze przecież, tak jest w sztukach wizualnych.
[25:51.43 → 26:26.68] A: Nie wiem, czy się Państwo zgodzą, ale jako uważni obserwatorzy życia literackiego ubiegłego roku, mogą Państwo sprostować moje poglądy lub nie, ale to był taki rok, który dał podstawę do tego, że w tym roku istnieje szansa na to, żeby pojawiło się coś wybitnego. Bo tamten rok to był dobry rok dla literatury, prawda? Ale dla takiej dosyć równej literatury. Tam nie było jakichś specjalnie wystrzałowych nowych zjawisk. Więc jak mówią mądrzy ludzie, do wszystkiego potrzebny jest grunt. Więc bardzo możliwe, że w tamtym roku taki grunt został stworzony.
[26:27.77 → 26:39.69] C: Tak jak już żeśmy mówili w kuluarach, że literatura jest sztuką, która nie wymaga dużych pieniędzy, w przeciwieństwie do teatru czy sztuk wizualnych, gdzie zawsze trzeba mieć pieniądze, żeby zrobić wystawę, żeby zaprosić artystów.
[26:40.51 → 26:41.91] B: Uważa się w Wałbrzychu zaczyna.
[26:42.09 → 27:04.49] C: Tak, więc literatura tak naprawdę wymaga tylko tej jakiejś energii pisarza, który usiądzie, napisze, a jednak wydawcy chcą. Oj, nie wiem. Wychodzi bardzo dużo książek, więc wydaje mi się, że to jest jednak ten znak, że wydawcy są uchętni.
[27:04.51 → 27:57.92] A: Tylko ja nie jestem pewna, czy się tak bardzo wiele zmieniło i zmienia. Sądząc po tym, co do mojego lewego łucha teraz dobiegło, czyli po uśmiechach z sali, bardzo możliwe, że tutaj też są ci, którzy piszą. Bardzo możliwe, że przed ekranami komputerów, bo przypominamy, że dyskusje mogą państwo oglądać także za pośrednictwem internetu, siedzą ci wszyscy, którzy No może tak jak, nie wiem, autorka przeminęło z wiatrem, byli odrzuceni już 32 razy. Albo tak jak Jane Austen, ze swoją dumą i uprzedzeniem, też sporo razy. Zresztą Państwo na pewno tę historię znają, nie wiem czy wszyscy Państwo też. Został zrobiony eksperyment kilka lat temu. Nie pamiętam nazwiska kogoś, kto chciał udowodnić, że z rynkiem wydawniczym nie jest najlepiej. Przepisał Duma i uprzedzenie i wysłał do kilkunastu wydawnictw. I wszystkie odrzuciły ten tekst.
[27:57.94 → 28:08.36] B: A to lepszy jest przykład Romain Garry, który pod pseudonimem Ajar został zdeprecjonowany, mając wcześniej ogromny sukces. Więc to lepszy przykład.
[28:08.71 → 28:25.97] C: Może te słowa entuzjastyczne są na wyrost, zwłaszcza że sytuacja na rynku wydawniczym jest bardzo kiepska. Przecież zamykają się wydawnictwa, tak jak ostatnio świat książki, Weltbild. Jednak takie wielkie wydawnictwo...
[28:25.97 → 28:31.07] B: Ale właśnie oni popełnili błąd, bo postawili na gadżety, zamiast zajmować się dobrą literaturą.
[28:31.31 → 28:46.54] C: Tak, ale to rzeczywiście jest takie duże wydarzenie. Duże rzeczywiście i sieć. klubów i duży przecież mnóstwo odbiorców i takie rzeczywiście silne, jedno z największych wydawnictw.
[28:47.02 → 28:52.12] B: Wydawnictwo, którym kierował niemiecki episkopat chyba. Może to nie byli najlepsi specjalisty.
[28:52.62 → 28:57.30] A: Wydawnictwa boją się rzeczywiście ryzyka. To są trudne czasy dla wydawców.
[28:57.54 → 29:36.78] C: Każdy może wydać się właściwie sam. Ale właśnie, to jest wyjście. Więc na zachodzie to jest już tak naprawdę wielka siła, ten self-publishing. I jest tak, że te bestsellery, które teraz się pojawiają, to ci autorzy najpierw wydali się sami, a później ktoś ich po prostu zaprosił do wydawnictwa. Więc tak naprawdę jest to jakaś nowa droga. Trudno powiedzieć, jak jest z docieraniem do czytelników. Na zachodzie to się sprawdza, że te jednak książki, że e-booki są już tak silnym ruchem, że te e-booki rzeczywiście znajdują ogromną publiczność, te wydawane przez samych autorów.
[29:37.04 → 30:12.99] B: Ja myślę, że problemem jest rozproszenie, które też jest oczywiście jakąś szansą, prawda? Będzie banalne, co powiem, ale każdy z segmentów rynku kultury, bo to już jest niestety też rynek, bardzo się rozkawałkował, rozproszył. Wszyscy mogą nagrać płytę, każdy może zagrać w przedstawieniu, każdy może być pisarzem. Recensańci, wydawcy czasami niedodążają za tym wszystkim.
[30:13.37 → 30:17.49] C: Czytelnicy nie nadążają, bo skoro wszyscy piszą, to kto ma to czytać?
[30:17.63 → 32:40.72] B: Żyjemy przecież trochę w czasach schwitu grafomanii, która nie ma żadnej cenzury ani tamy. Wszystko można opublikować. Może są jakieś dzieła, których po prostu jeszcze nie wyłowiono z tych elementów. To jest chyba zadanie dla wydawnictw, ale myślę też, że dla recenzentów. Problem też polega na tym, że my recenzenci lubimy mieć swoje odkrycia. Może będę mówił w swoim imieniu raczej. że każdy chce kogoś odkryć, zachwycić. Czasami może nie są to zweryfikowane odkrycia i może dlatego nie znajdują się z jakimś, nie spotykają się z jakimś odzewem. Ale myślę sobie i to tak jest w każdej dziedzinie, czy to jest fonografia, Czy film, że jeżeli jest wielki przebój, zawsze pociąga za sobą sukces. Weźmy w kinematografię polską teraz film Jesteś Bogiem, prawda? Przez wiele lat autor scenariusza włąkał się, stukał do drzwi. Krytyka polityczna jedynie wydała mu scenariusz. Teraz się cieszy, bo sprzedaje tę książkę fantastycznie. Wydawcy się nie poznali, a producenci, a film został obejrzany przecież przez półtora miliona widzów i nawet internauci, którzy bardzo lubili piratować filmy, poszli do kina, zagłosowali nogami. Podobnie jest z płytami. Jeżeli jest wielki przebój, ludzie kupują Adele. Płyty Adele w Polsce kupiło 400 tys. osób. Jej płyty nie były sprzedawane w cenie promocyjnej. To były drogie albumy, po 60-70 zł. Ale to się złożyło na to, że Adele może się pochwalić jakimś 25-milionowym rekordem w fonografii światowej. I tę fonografię uratowała, tę tradycyjnę również. Także jeżeli jest artysta, który potrafi zwrócić uwagę, pociąga za sobą słuchaczy, bez względu na to, czy się mówi wcześniej o kryzysie, sprzedaży, braku talentów. Tak to jest.
[32:42.28 → 33:06.77] C: W literaturze teraz np. książka Szczepana Twardocha, Morfina, rzeczywiście przebojem się stała i nie można jej kupić, bo wyczerpał się nakład w Warszawie. Do dostania już była tylko w Kabatach czy gdzieś na dalekim Ursynowie. Jest to właśnie taki przebój. autor, który do tej pory był dosyć niszowy w kręgu fantastyki.
[33:06.77 → 33:08.57] A: To zdaje się jego jedenasta książka.
[33:08.77 → 33:09.89] B: To pocieszające bardzo.
[33:10.43 → 33:44.06] C: On wyszedł z niszy i napisał opowieść bardzo popularną. Opowieść, którą jest wciągającą lekturą. I tak naprawdę bardzo wiernie odtworzył realia, bo rzecz się dzieje w 1939 roku i my się naprawdę masę dowiadujemy o tej początku wojny, o tym październiku 1939, który właśnie nie kojarzy się jeszcze z wojną, to jest jeszcze inny świat. To wszystko jest bardzo wiernie, bo oczywiście warszawianiści to wszystko sprawdzili i on to wszystko bardzo dobrze zrobił.
[33:44.73 → 34:47.74] B: To jest bardzo ciekawe, bo dwa lata temu rozmawiałem z przyjaciółmi, co by było, gdyby zrobić film o ludziach uzależnionych od narkotyków w czasie Powstania Warszawskiego. Pokazać to inaczej, prawda? Nie deprecjonując absolutnie wymiaru tego wydarzenia. Ale to, co ty powiedziałeś. Ja na przykład czekam po tych eksperymentach słownych, formalnych, Czekam na bardzo dobrze napisaną, nawet tradycyjny sposób, książkę. Uważam, że sztuka narracji nie jest taka wcale prosta i łatwa. Łatwiej, moim zdaniem, eksperymentować niż namalować bitwę pod Grunwaldem. Mówię tutaj oczywiście ironicznie, ale naprawdę chciałbym przeczytać lalkę naszych czasów. Coś, co pozostanie nie tylko w kanonie, ale po prostu zapisze nasze czasy, bo chyba nie powstała taka książka, prawda?
[34:48.46 → 35:18.74] C: Wydaje mi się, że w literaturze teraz wraca przeszłość na różne sposoby. To zresztą bardzo jest ciekawe, bo na przykład ta książka Igora Ostachowicza, Noc Żywych Żydów, która też była bardzo głośna, no ale polega na tym, że on jakby wywołał te demony, pamięci, znaczy taki spełnił sen, koszmarny sen mieszkańców Muranowa, że nagle z podziemi wychodzą Żydzi z getta stamtąd. No to jakby takie wyobrażenie, które chodząc po terenach dawnego getta można mieć właśnie, że co tam jest pod nami.
[35:18.76 → 35:20.70] B: Zaraz jakiś debuk jednak zaskoczy.
[35:20.76 → 36:00.69] C: Właśnie, jakaś właśnie, kilka osób mi mówiło, że zawsze jeszcze jako dzieci patrzyli, że te płyty chodnikowe tak się rozstępują, że to po prostu może jest jakiś żywy stwór pod spodem, coś tam jest pod spodem. I on wydobył właśnie te te lęki i napisał taką książkę, taki horror trochę w stylu Tarantino można powiedzieć, ale to bardzo ciekawe przedsięwzięcie. Łukasz Orbitowski, który pisze o tym, co by było, gdyby powstanie się nie zdarzyło warszawskie, gdyby Warszawa przetrwała. Morfina, która też się dzieje w 1939 roku. Przeszłość wraca, myślę, że... Też wraca jako kostium, prawda?
[36:00.91 → 36:13.17] B: Bo de facto odbija nasze współczesne lęki i też nam zapewnia jakąś alternatywną wersję tego, co my przeżywamy. Także myślę, że nie będzie tak źle.
[36:13.36 → 36:36.21] C: Tak, że naprawdę w tym roku było co czytać. Rzeczywiście jest tak, że być może Masłuska spowodowała, że większą uwagę przykłada się do młodych ludzi. No ograniczające po prostu, że tak naprawdę wszyscy szukają tego debiutu. I że właściwie debiutanci nie mają źle. No ale co zrobić, jak ktoś nie jest debiutantem, tylko wydaje piątą książkę.
[36:36.21 → 37:24.70] A: Czy Pan twardo sobie znakomicie poradził przy jedenastej książce, walka o paszport polityki, werdykt poznamy, zdaje się, piętnastego. I tu mam takie pytanie, bo w tym roku z okazji jubileuszu paszportów decyduje nie jury, tylko decydują czytelnicy, decyduje publiczność. Właśnie i tu chciałabym zapytać o to przy okazji choćby tego faktu, kto tworzy hierarchię, kto powinien tworzyć hierarchię, bo kto tworzy hierarchię to chyba troszeczkę widać, to są fora internetowe, to jest polecanie sobie lektur choćby na Facebooku, to są tego typu sytuacje. Czy to dobrze, czy źle? Czy to dobrze, że publiczność tylko decyduje, a nie krytycy?
[37:24.76 → 37:35.02] B: Ja słyszałem też, że niektórzy koledzy nasi nie byli zachwyceni.
[37:39.53 → 37:39.87] C: Dlaczego?
[37:40.13 → 37:51.53] B: To jest jeden raz. Zobaczymy, co wyjdzie. Nie można deprecjonować niczyich gustów. Może publiczność wybierze swojego idola. Może będzie fantastyczny.
[37:52.61 → 38:09.65] C: To jest rzeczywiście pomysł jednorazowy. Wydaje mi się, że takie uszanowanie publiczności. Ukłon w stronę czytelników. Ale rzeczywiście w naszym świecie świat literacki i świat kulturalny się zmienił. Krytyka ma coraz Mniejsze znaczenie i już jesteśmy z tym pogodzeni.
[38:09.67 → 38:10.79] B: Przypadek, tu jesteśmy.
[38:13.29 → 38:34.92] C: Dobrze jest, że istnieją te inne kanały tej plotki, polecania sobie przez ludzi czy przez fora, bo tak się tworzą kręgi czytelnictwa. Właściwie to jest chyba najsilniejsze teraz, to jest tak naprawdę ktoś komuś coś poleci.
[38:35.84 → 38:38.56] A: To oznacza się przyszłość tak naprawdę.
[38:39.30 → 38:40.28] B: Demokratyzacja.
[38:40.98 → 38:45.16] A: No właśnie, czy to dobrze czy źle dla nas, dla czytelników, ale i dla literatury.
[38:45.90 → 39:12.12] C: Wielu czytelników potrzebuje jednak wskazówek i nawet przy okazji tego plebiscytu polityki bardzo wiele było głosów, że właściwie dlaczego, Chcemy usłyszeć głos specjalistów i werdykt specjalistów będzie miarodajny. Ludzie potrzebują, mimo tego, że rynek nie potrzebuje. W tym rozśrodkowaniu chodzi też o rynek.
[39:13.69 → 39:50.50] B: Jeżeli nie jest to rodzaj opinii takich jakie Masłowska musi parodiować czyli mówiąc po prostu nie jest to jakiś idiotyzm a wręcz blues bo niestety nas też się nim ochlapuje. Chyba dobrze, że się wyraża jakąś opinię i dzieli nią. Więcej takich głosów, tym lepiej. Niestety w Polsce ta dyskusja w sieci jest dosyć specyficzna. Aż czasami się marzę o powrocie może nie jakiejś cenzury politycznej, ale jakiejś słownej, to bardzo bym poprosił.
[39:50.82 → 40:46.92] A: Tak, hejtowanie po polsku jest rzeczywiście bardzo wyrastające ponad normę europejską. Ale z drugiej strony polski czytelnik jest znakomitym czytelnikiem, bo weźmy pod uwagę kilka faktów, choćby przypadek książki Fineganów Tren, która ani tania, ani łatwa, rozeszła się błyskawicznie i podobno wkrótce po wydaniu była nie do kupienia. Weźmy też pod uwagę, że w Polsce bestseller, a książka ambitna, to są bardzo często równoznaczne. Natomiast w świecie jest troszeczkę inaczej. Tam bestseller niekoniecznie musi być książką ambitną. Więc może rzeczywiście postawienie na polskiego czytelnika jest dobrym pomysłem, ale z drugiej strony żeby fachowcy ustalali hierarchię, jestem trochę za.
[40:47.50 → 41:04.32] C: Wydaje mi się, że jeszcze są biblioteki, które tak naprawdę są ważnym ośrodkiem, takim opiniotwórczym, bo i te dyskusyjne kluby książki, że to są różne takie bardzo dobre instytucje, które powstały i które teraz są ważne. i jakoś generują życie wokół książki.
[41:04.62 → 41:44.39] B: Tak, ja ostatnio rozmawiałem z moim niestety byłym szefem Grzegorzem Gaudenem, który jest dyrektorem Instytutu Książki teraz i on mówi o bardzo wysokim autorytecie bibliotekarzy w Polsce. To znaczy, no to jest ta ranga, jaką cieszył się przed wojną nauczyciel. Oczywiście ci, którzy uczęszczają do bibliotek, zasięgają informacji. Jeżeli bibliotekarz dobrze doradzi to ta oferta się poszerza i biblioteki też powstają. Odwiedziłem ostatnio swoją osiedlową. Bardzo są tam pozytywne zmiany dobre tytuły.
[41:46.12 → 42:52.33] A: Mam do Państwa jeszcze takie pytanie, czy pisarz, żeby mieć sukces, przy jednym z warunków musi być na przykład to, że powinien być kimś na wzór gwiazdy popkultury, bo to się przydaje. Teraz powstał taki program, właściwie odcinek pilotażowy programu w Stanach Zjednoczonych, programu, który zresztą współfinansuje publiczność, a program powstał wedle wzoru, spotkań literackich, jakie odbywały się nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale także na przykład w Oslo, także w Londynie, w bardzo różnych przestrzeniach kulturowych. Mianowicie było to coś w rodzaju literackiego ringu. Otóż spotykali się na tym ringu, w takiej zdaje się konwencji jest też przygotowana scenografia tego programu telewizyjnego, pisarze i jednakową szansę miała zarówno autorka bestsellerów z New York Timesa, z listy bestsellerów, jak i blogerka. chińska blogerka, prawda? I wszyscy spotykali się na tym ringu i walczyli na fragmenty swoich książek.
[42:52.61 → 42:54.03] C: To straszne, właściwie.
[42:54.63 → 42:56.37] B: Czyli na fragmenty walczą.
[42:56.79 → 42:57.87] A: Na fragmenty swoich książek.
[42:58.49 → 43:00.51] B: Ja się bałem, że na coś innego walczą.
[43:00.71 → 43:10.42] A: Nie, nie, nie na torty, nie na żadne takie sytuacje, no ale jednak to przeczytanie tego fragmentu to nie wystarczy, tu trzeba jednak być Gwiazdą jakąś, prawda?
[43:10.66 → 43:13.26] C: To chyba należy jednak do takiego folkloru.
[43:13.64 → 43:16.04] A: To się przyjęło w świecie bardzo.
[43:16.06 → 43:19.64] B: Tak, ale folklor jest bardzo popularny na świecie i bardzo dobrze.
[43:19.96 → 43:21.26] A: I to nie jest nasza przyszłość.
[43:21.68 → 43:24.10] B: Ja myślę, że to się może zdarzyć.
[43:24.38 → 43:27.38] C: Jeżeli to się sprawdzi na świecie, to na pewno kupią ten format.
[43:27.72 → 44:39.97] B: Jeżeli jedna chociaż książka wyjdzie z tego powodu dobra, Znakomicie to jest właśnie kolejny kanał dystrybucji kultury. Jeżeli ktoś kto miał problem akurat będzie miał szczęście i trafi selekcjonerzy go wybiorą by wystąpił na ringu i walczył właśnie fragmentem swojej niewydanej książki. Dlaczego nie. Myślę że to fascynujące jest. Ja myślę że jak. Jak mówimy jeszcze o Dorocie Masłowskiej, no to ona też trzeba mieć jednak predyspozycje, żeby funkcjonować w tym dosyć małym polskim obiegu i w tym takim małym polskim świadku kultury, żeby nie zwariować, żeby nie oszalać, żeby sobie zbudować jakieś hamulce i też mieć bezpieczniki. To, że występujemy na ringu to już jest jakąś zapowiedzią. w cyrku medialnego, w którym będzie trzeba było prezentować, zmieniać maski, pokazywać. To już nie jest pisanie. To jest farsa.
[44:41.17 → 45:34.36] C: Wielu polskich pisarzy na pewno by się nie zgodziło na coś takiego, żeby w czymś takim wystąpić. No bo pisarz nie jest showmanem. To jest jednak taka sztuka, która nie wymaga... Można być zupełnie szarym i przeciętnym i pisać wspaniałe rzeczy. Oczywiście przydaje się pisarzowi, jeżeli troszeczkę jest showmanem, jeżeli jest dobry na spotkaniach. nie wiem, mają swój image tak jak, nie wiem, Jacek Denel czy... Janusz Głowacki. Janusz Głowacki, ale też na przykład można być właściwie anty-image, bo na przykład Rylski mówi, że nie jest pisarzem, że w ogóle nie jest pisarzem i brakuje mu tego czegoś, że nie jest rasowym pisarzem, ale jak jest z nim na spotkaniu, to on natychmiast się staje tym rasowym pisarzem, zabawia publiczność w ogóle, On jest szczęśliwy, publiczność jest bardzo szczęśliwa, wsypia anegdotami literackimi.
[45:36.05 → 46:02.33] B: Wyobraźmy sobie Tadeusza Różewicza w takiej sytuacji. To jest raczej temat dla niego, temat dla satyry, którą mógłby fantastycznie napisać. Nie każdy musi. i każdy chce. To dobrze, że jak ktoś potrafi, ale to nie jest ta kategoria, w której pisarz ma być oceniany i w której ma występować. To jest bonus.
[46:02.73 → 46:22.72] A: Tylko tak sobie myślę, bardzo mnie cieszy, rzecz jasna, krytyczny stosunek Państwa do tego poglądu, ale z drugiej strony po tym, trochę entuzjastycznym poglądzie na to, że to publiczność decyduje i tak dalej, to tak naprawdę ten literacki ring to jest posunięta do skrajności, ale ta właśnie droga taka,
[46:22.94 → 46:33.06] B: gdzie Droga jest jak najlepsza. Polega na tym, kiedy pisarz staje się małpą w cyrku i musi być małpą.
[46:33.08 → 46:34.70] A: Czyli nie musi być gwiazdą popkultury.
[46:34.72 → 46:35.82] B: Małpą być nie musi.
[46:36.10 → 46:50.05] C: W ogóle to nie należy do jego zawodu, do jego części. Po prostu literatura jest... sztuką intymną w ogóle, do obcowania intymnie i naprawdę to...
[46:50.05 → 47:18.13] B: Ja się boję właśnie, że to jest taki element, który stanowi bycie na pokaz, czyli coś, co sprawiło, że te następne masłowskie i następni masłowscy albo zatracili jakąś swoją tożsamość, albo po prostu myśleli, że nie trzeba jej mieć, bo chcieli się tylko w tym paśmie pokazać.
[47:20.77 → 47:28.47] A: Dominika Dymińska, fragment książki Mięso wybrali też Państwo na dzisiejsze spotkanie, bo to rzeczywiście bardzo gorące nazwisko.
[47:28.71 → 47:29.57] B: Ciekawe jak mocny.
[47:29.87 → 47:32.73] A: Właśnie, Józef Szepiński, bardzo prosimy.
[47:42.15 → 48:31.27] D: Rozmiar rzeczywistości trochę mnie przeraża. Nie jestem w stanie przyswoić wszystkich informacji, które do mnie lgną. Moje zamiłowanie do konkretów powoli zmienia się w obsesję świadomości. Poza melancholią miewam też jakieś chwilowe zainteresowania. Ostatnio często parzę herbatę. Potem wychodzę na taras i spijam herbatę z nadfusów. Ostatnio często czuję kłucie w żebrach. Koleżanka powiedziała mi, że to może być choroba, że o tej chorobie mówi się serce, serce i powikłania, ale to równie dobrze może być coś innego. Powiedziała mi też wtedy spałam z nim, ale się nie dotykaliśmy.
[48:31.87 → 48:32.15] B: Wiesz.
[48:32.98 → 52:46.10] D: Mamy takie swoje powiedzenia, na przykład jak on mi mówi, że mam otręby pszenne w głowie, to jest taki komplement i jest mi wtedy miło. I potem najczęściej on przychodzi do mnie, moje współlokatorki się mnie boją. Wiesz, one kupują mąkę i jajka i mięso i robią z tego ciasto, a potem farsz, same robią pierogi. Ja czytam literaturę niemiecką. A ty jaką czytasz? Bo ja niemiecką, polską już całą przeczytałem. Wciąż czasem piszę wiersze, ale już rzadziej. Jestem wystarczająco szczęśliwa, żeby nie pisać. Zamiast tych wierszy piszę inne rzeczy, ale nie wiem czym są. Napisałem na przykład... Babcia miała dom blisko parku. Dom porastał bluszcz. Jego liście lśniły. W ogrodzeniu były dziury i nie było bluszczu. W ogrodzie lęgły się brązowe i jasne zwierzęta. Niektóre rodziły się ślepe i krzyczały. Reszta rodziła się głucha. Babcia nosiła wodę ze studni. W wiadrach topiła jasne zwierzęta, brązowe brała do domu. Dom był pełen brązowej sierści. Koty polowały na śmierć. Babcia nosiła śmierć do studni z powrotem. Wiadra parowały, woda w nich lśniła. Dom stał przy torach. Pociągi nosiły ludzi z twarzami w oknach. Czasem nosiły węgiel. Pleśń rytmicznie wżerała się w tynk. Babcia miała nadgarski we wzory z wypukłych żył. Kiedy jej ręce mdlały, nie były już jej własne. Kiedyś babcia chciała siebie zobaczyć. Żeby siebie zobaczyć musiała nalać w jadro pełne wody. W wodzie pływała jasna sierść. Babcia patrzyła w wodę, widziała ciemne dno. Nie widziała twarzy. Nad dnem pływała zwiędła skóra. Kołysały się przebarwienia. To nie była głębia. W wodzie pływało niebo. Babcia wylała niebo na drogę i kurzwnie wsiąkł. Droga wchłonęła niebo. Babcia wsunęła stopy w wełniane skarpety. Ziemia robiła się od dołu coraz cieplejsza. Babcia głaskała koce, na których była sierść. Tych, które były czyste, nie głaskała. Koty żyły tak długo, jak długo mogły być głodne. Przestawały być ślepe. i od razu zaczynały być inne. Sierść wybarwiała się im po śmierci, chociaż już nie rosła. Babcia głodziła sierść we wszystkich kierunkach. Koty zimnie pod sierścią nie mruczały. W domu były same brązowe zwierzęta i jedno całkiem rude. Babcia ułożyła zwierzęta w wiadrze, rudę położyła na wierzchu. Wymieniła zwierzęta z ziemią. Babcia miała kiedyś dziecko, które nie miało potem matki. Dziecko nie było z ziemi. Czy było z mężczyzny? Babcia nie pamiętała. Dziecko było z kobiety, bo wyszło z jej brzucha. To była jego droga. Rosło w brzuchu tłuste, jak tłusty rośnie w jabłku robak. A kiedy wyszło, brzuch został pusty i zepsuty. Ściany w domu rodziły pleśń. Wszędzie miały swój wilgotny brzuch. W podłodze brakowało klepek, ale tylko kilku. W miejscu pustym od klepek był szary tynk. Babcia nie dała dziecku imienia.
[52:48.88 → 52:50.58] C: Dziękujemy.
[52:55.21 → 53:07.68] A: To będzie dalej Państwa zdaniem z autorką Dominiką Dymińską, która w minionym roku zadebiutowała mięsem. i bardzo dużo się na ten temat mówiło. Właśnie dlaczego?
[53:07.70 → 53:23.84] C: No właśnie, to pokazuje, że jak się ukaże taka książka, która porusza, to robi się od razu duża dyskusja i to dobrze, no właśnie dobrze się spierać o literaturę. Oczywiście od razu było brutalnie, bo jedni uważali, że to jest bardzo dobra książka, a inni powiedzieli, że to strasznie zła książka.
[53:23.92 → 53:26.24] B: Ten fragment był niezwykle delikatny.
[53:26.54 → 54:05.11] C: Delikatny, to jest książka rzeczywiście mocna i ona robi wrażenie, no po pierwsze przez to, o czym opowiada, czyli takie dojrzewanie dziewczyny, która zaczyna umawiać się z mężczyznami przez internet, potem studiuje, ale jakby ten najważniejszy jest tutaj taki stosunek do ciała. Gdzieś to jest taka książka o ciele. Widziano w tym portret pokolenia, ale to chyba nie jest, to chyba jednak jest taka wizja. indywidualna i ciekawa językowo. Mi się tutaj najbardziej jednak wydawał ciekawy język, takiej metafory.
[54:05.71 → 54:22.25] B: Taka z drugiej strony dążąca jednak do pewnego ograniczenia. Nie był rozpasany mimo pewnego rozpasanego tematu. Ona zrobiła te zdania, nawet chciała to wszystko unieruchomić. W ograniczeniu była sztuka, Tak, widać było,
[54:22.33 → 54:59.51] C: że dużo pracy włożyła w to, że to nie jest taki pamiętniczy jak nastolatki właśnie o seksie robiący wrażenie, bo to tak też oceniano, że to jest taki po prostu zapis właśnie, autobiograficzny zapis. To wszystko nie, nie, oczywiście nie, ale ta książka jest też drażniąca. Ja miałam takie właściwie podwójne wrażenie, że z jednej strony tak, z drugiej strony czasem uderza jakiś banał i trochę kicz trochę. Ale z drugiej strony widzimy, że to właśnie jest pierwsza książka. Bardzo młoda dziewczyna, ma 21 lat. I wydaje mi się, że ona dostała dużą szansę.
[54:59.93 → 55:19.99] B: Tam jest w ogóle wkomponowana pułapka, myślę. Szczególnie pułapka na lubieżnych mężczyzn. Żeby nie czytać tego właśnie jako... Jako pamiętniczka. Dokładnie, bo wtedy zaczynamy grać rolę tych mężczyzn, z którymi bohaterka, a nie autorka umawiała się na seks.
[55:20.20 → 55:22.04] C: Bohaterka, nie autorka właśnie.
[55:23.08 → 55:24.22] B: Ja też mówię to jako czytel.
[55:24.46 → 55:32.20] C: Na pewno ona ma dużą szansę, ale co będzie dalej to zobaczymy, czy po prostu napisze następną książkę, bo właśnie na tym to polega.
[55:32.40 → 55:33.92] B: Też nie można kogoś zagłaskać.
[55:34.04 → 56:05.55] C: Ale ona właśnie nie została zagłaskana, bo dostała bardzo dużo złych recenzji. i wręcz takich agresywnych. To jest jednak polska specyfika, że gdzieś w Niemczech tak nie jest, że kiedy autor wydaje książkę i ona jest głośna, to w Polsce natychmiast mówi się, że to jest albo układ, albo coś właśnie kupiła, sprzedała, komuś się podlizała. że coś jest tam nieczystego i że autorka jest w ogóle beznadziejna.
[56:05.91 → 56:12.09] B: Wszystko jest bardzo brane rzeczywiście dosłownie. Nie ma tej konwencji literackiej w ogóle.
[56:13.15 → 56:37.82] C: W tym jest tak, że jak komuś się coś uda bardzo, bo jest młody i właśnie nagle wszyscy o tym mówią, to albo przez łóżko, albo w ogóle to jest źle. Zresztą tak samo było z Twardochem, że natychmiast jakieś się podniosły głosy, że to jest jakiś w ogóle układ, a po prostu ludzie to czytają. Okazało się, że ta książka porusza, więc mnie to po prostu zawsze cieszy, że są książki, które wywołują takie emocje.
[56:38.28 → 57:21.49] A: Miejmy nadzieję, że wkrótce pojawi się kolejna książka i wtedy będzie można zdecydowanie bardziej wyraźnie sprorokować jej przyszłość, bo na razie Dominika Dymińska sporo pisze, bloguje, bo ma swój blog choćby o kuchni, o restauracjach, lubi chodzić po restauracjach, nieźle o tym pisze, ale właśnie nawet na tych blogach, które gdzieś w zwierciadle chyba ma swój blog, nawet na tych blogach zupełnie nieliterackich, Też jej się dostaje bardzo na wszystkich możliwych forach, także musi się wykazać ogromną siłą. To jest ten kolejny punkt do tej naszej listy, co musi autor, żeby odnieść sukces, musi mieć skórę nosorożca.
[57:22.41 → 57:38.98] C: Tak, musi mieć dystans do tego. Po pierwsze, że właśnie to też jest takie polskie. Oni się dopiero tego uczą, dopiero po pewnym czasie wiedzą, że nie wolno czytać, że nie trzeba czytać właśnie tych opinii w internecie. Bo to jest takie polskie... Myśl mi uciekła.
[57:39.30 → 57:39.76] B: Polskie piekło.
[57:40.22 → 58:17.73] C: Tak, już wiem, że krytyka nie dotyczy książki. Natychmiast przeszło to na osobę. Tak samo jak było z Masłowską. To też jest uderzające, bo kiedyś przypadkiem znalazłam Na Onecie znalazłam pod recenzją wojny opinie internautów, które się ciągnęły od 2002 roku do 2010 roku. I to był właśnie stek wyzwisk tylko dotyczących osoby, już nie książki, tylko osoby, że bardzo płynnie to przeszło. I z Demińską jest tak samo. Natychmiast ona jest właśnie obiektem ataków jako osoba. Właściwie dlaczego? Książka jest osobna od autora.
[58:18.66 → 58:40.94] A: Może w Polsce po prostu nie ma takiego prawa do sukcesu. Może trzeba je dopiero stworzyć. Ale tutaj znowu pojawia się pewna sprzeczność, bo z jednej strony oddajemy w ręce publiczności tworzenie hierarchii, a z drugiej strony publiczność nie lubi sukcesu. Więc gdzie tu jest ten złoty środek? Gdzie jest ta przyszłość?
[58:41.04 → 58:43.66] B: Myślę, że publiczność lubi sukces.
[58:44.44 → 58:46.98] C: Tylko swój, a nie kogoś.
[58:48.83 → 59:18.37] B: Nie wiem jak nazwać tych ludzi, którzy mają upodobanie w tym, żeby wylewać szambo na kogoś w internecie pod pseudonimem. To jest nieprawdopodobne w ogóle. Nie wiem jak to nazwać. Myślę, że tego trzeba unikać po prostu. Nie wdajemy się w rozmowę z kimś, kto obrzuca nas takim przekleństwem. Idziemy dalej. To chyba jedyna rada.
[59:18.93 → 59:47.58] C: No a z tymi hierarchiami jest tak, że jednak warto je tworzyć, że jednak wydaje mi się, że ludzie potrzebują takich opinii właśnie niekoniecznie przypadkowych, tylko czyichś i że gdzieś ludzie szukają tych swoich. Być może jest tak, że czytelnicy tworzą swoich tych opiniodawców, że czytają tego akurat albo wchodzą na ten blog, gdzie wydaje im się, że ktoś ciekawy o tym mówi.
[59:47.60 → 59:53.72] B: To jak z jest polecankami do kina. To nie musi być wielka recenzja, trzy zdania kogoś, komu ufamy.
[59:55.35 → 01:00:00.59] A: Ta szeptana reklama właśnie z wojny polsko-ruskiej zrobiła to, co zrobiła.
[01:00:00.87 → 01:00:11.65] B: Sprzedzałem dzisiaj do początku grudnia 50 tysięcy najnowszej książki Masłowskiej. Nie ma danych jeszcze z grudnia, ale można przypuszczać, że to jest 70-80 tysięcy.
[01:00:12.23 → 01:00:20.07] C: Czyli bardzo dobrze się sprzedała, bardzo dobrze. Mimo, że właściwie była przyjęta, można powiedzieć, chłodno.
[01:00:21.57 → 01:00:25.59] B: Tak mi się wydaje, że były tak
[01:00:25.59 → 01:00:39.10] C: wielkie oczekiwania, że ona nie mogła ich spełnić. A wydaje mi się, że napisała taką książkę trochę dla przyjemności, że ona tak po prostu miała jakąś frajdę stworzenia tego świata. I że to widać, mi się to bardzo podobało.
[01:00:40.44 → 01:00:59.31] B: Myślę, że nieprzyjemności ukryła na końcu tej książki, to ten rozdział 15, który usłyszeliśmy, zmieniła trochę, dokonała inwersji jednak. To, co pewnie pisała na końcu, znalazło się na początku. Kryzys twórczy jednak tam był, to wiemy.
[01:00:59.39 → 01:01:07.47] C: Ale kryzys jest chyba u niej bardziej, kiedy ona nie pisze, że pisarze tak mają, że oprócz tego, że się męczą przy pisaniu, to męczą się, jak nie piszą, bardziej jeszcze.
[01:01:08.17 → 01:01:34.34] A: Bardzo ładne zdanie w jednym z wywiadów, kiedy nie pisze Doroty Masłowskiej, to moja osoba niebezpiecznie dryfuje w kierunku supermarketów. Prawda? No właśnie. A powiedzcie państwo, czy Bo my się tak domagamy tych hierarchii, bestsellerów, sukcesów, ale czy to właściwie dobrze dla literatury takie oczekiwania stawiać wobec książki?
[01:01:35.18 → 01:01:45.54] B: Ja myślę, że każdy jednak zastanawiam się, jak to jest. Czy jest pisarz, który nie chce odnieść sukcesu?
[01:01:45.74 → 01:01:55.58] C: Ja mi się wydaje, że najważniejsze, żeby pisarz miał czytelnika. Myślę, że dla pisarzy też jest to ważne. Sukces jest dosyć limitowany, można powiedzieć.
[01:01:56.14 → 01:02:01.04] B: Ale bywa też masowy, który my byśmy trochę podważali czasami.
[01:02:01.36 → 01:02:59.47] C: Tak, ale jednak ważne jest, żeby byli czytelnicy, którzy... już dla pisarza to jest ważne, że nagle znajdzie właśnie takich swoich czytelników, którzy zrozumieli, którzy potrzebują tej książki. I to się już nie przekłada na ten sukces finansowy, bo przecież naprawdę pisarze nie żyją z pisania w większości. Naprawdę mamy kilku tylko pisarzy, którzy mogą sobie pozwolić na bycie zawodowym pisarstwem. Pisarstwo to nie jest dzisiaj zawód, to jest dodatek. Czasem się łączy z bezrobociem w ogóle. Żeby napisać książkę, ktoś napisał książkę Kaja Malanowska tylko dlatego, żeby była na bezrobociu. I nie wie co dalej, bo wiadomo, że się z tego... Z książek się naprawdę oni nie mogą utrzymać, raczej. Chyba, że są Jerzym Pilchem, właśnie Dorotą Masłowską, Głowackim, czy łączą to z jakąś inną działalnością jeszcze, ale to nie są kokosy.
[01:02:59.51 → 01:03:05.87] B: Tak, to jest przypadek Gombrowicza, pracują w banku argentyńskim i zarabiają.
[01:03:06.56 → 01:03:08.62] A: czekają na właściwą usługę.
[01:03:08.76 → 01:03:10.48] C: Myślę, że są jeszcze stypendia.
[01:03:11.94 → 01:03:34.74] B: Tak, ale stypendia to nie będziemy tutaj odkrywali jakiejś wielkiej tajemnicy. To jest trzy tysiące miesięcznie. Oczywiście to jest dla wielu Polaków dużo pieniędzy, bo średnia krajowa różni się od europejskiej. Ale jeżeli docenimy to, że ktoś pisze, że ma talent, no to może nie jest to zbyt wiele, prawda?
[01:03:36.65 → 01:03:57.03] A: A powiedzcie Państwo, na kogo stawialiście kiedyś, na jego sukces i na to, że odniesie właśnie sukces czytelniczy, rynkowy także i to się nie udało? To jest jedna część pytania, a druga, jakie są perspektywy na ten rok? Na kogo stawiacie? Czyje nazwisko? Dobrze, żebyśmy zapamiętali w Waszym stanie.
[01:03:57.67 → 01:04:07.67] C: No właśnie w prognozy w literaturze nie wychodzą, dlatego, że naprawdę Co kto napisze? Czy nowa powieść o Karczuk będzie dobra? Czy nowy kryminał u Michała Witkowskiego będzie dobry?
[01:04:08.27 → 01:04:08.71] A: Nie wiemy.
[01:04:09.33 → 01:04:33.79] C: Ja myślę, że jak się doczekamy kolejnej książki Wiesława Myśliwskiego, to ona na pewno będzie dobra. Ale właśnie to jest taki pisarz, który pisze 10 lat. Nic o nim nie słyszymy. Nie jest żadnym showmanem, tylko pisze sobie przez 10 lat gdzieś siedząc na wsi. Pisze książkę, która później jest rzeczywiście książką. Więc trudno przewidzieć. Co się nie spełniło?
[01:04:34.39 → 01:05:07.16] B: Ja jeszcze dodam, myślę, że jeżeli ukaże się taka książka, byłaby przebojem. Książka o tym, jak powstawał film o Wałęsie, którą może napisze Jan Głowacki. Może ją opublikuje. On zawsze ma rękę do hitów. W tej podwójnej sytuacji, w jakiej się znalazł, myślę, czuję się również nie tylko źle, ale i fantastycznie. Możemy liczyć na sukces, jeżeli ta książka powstanie.
[01:05:08.42 → 01:05:16.46] A: A z tych rzeczy, które były, na kogoś Państwo specjalnie stawiali i się nie udało, albo też odwrotnie położyli Państwo na niego?
[01:05:16.56 → 01:05:41.03] C: Na przykład z Mariuszem się nie liczyłam, że kiedyś bardzo mu sekundowałam, ale później miałam wrażenie, że poszedł w taką stronę, która trochę odpędza czytelnika, że to jest już tak trudne w czytaniu, tak mozolne, że czytelnik nie może jakoś, znaczy musi strasznie dużo włożyć energii i pracy w czytanie. Nie wiem, czy to jest ten sens. Na pewno ten pisarz ma dużo do powiedzenia, ale bardzo to ukrywa.
[01:05:42.95 → 01:05:43.89] B: Potrzebuje redaktora.
[01:05:45.17 → 01:05:46.65] C: Może, kto jeszcze?
[01:05:48.73 → 01:05:49.89] B: No może ciszej nad tą.
[01:05:51.60 → 01:06:46.97] A: Może Państwa też o to zapytamy. To jest właściwie także ten moment, kiedy jeśli mają Państwo ochotę zadać pytanie naszym gościom, to bardzo proszę. Justyna Sobolewska, Jacek Cieśla. Te osoby, z których zdaniem dobrze jest się liczyć, kiedy się idzie do księgarni wybierać książkę. Nie udało nam się oczywiście do końca ustalić przepisu na bestseller dziś wieczorem, bo to nie my pierwsi, pewnie nie ostatni będziemy to robić. Istnieje kilka metod, na przykład Jacek Dukaj mówi o tzw. wtórnych bestsellerach, takie bardzo znane zjawisko. Zresztą bardzo wiele osób korzystało też z Masłowskiej, próbując zrobić bestseller, podpinając się choćby pod jej styl pisania. Ale o tym, co się stanie bestsellerem rzeczywiście wiadomo dopiero po tym fakcie.
[01:06:47.01 → 01:06:53.17] C: Jestem bardzo ciekawa, jak się tam Orfina sprzedaje, bo skoro już jej nie ma w księgarniach, to może naprawdę mamy bestseller taki pod koniec roku.
[01:06:53.69 → 01:07:19.63] B: Ja osobiście czekam na nową książkę Littela, bo my jesteśmy bardzo opóźnieni. Zawsze patrzę sobie z zazdrością do internetu, ile on pozycji wydał. My mamy tylko tę łaskawą książkę o Czeczeniu, którą w ogóle napisał ktoś inny. Tak jakby nie on. Teraz ma wyjść książka o Afganistanie. Zapomniałem, przepraszam.
[01:07:21.05 → 01:07:24.72] C: Na pewno była tam jakaś wojna, bo on lubi jeździć tam, gdzie było wojna.
[01:07:24.72 → 01:07:48.10] B: To była chyba Syria albo coś podobnego. Ja szczerze powiem, że to była dla mnie najważniejsza książka w ostatnich latach. I ja na taką książkę czekam. Pewnie już się to nie powtórzy, ale to dzieło genialne. Takich książek bym Państwu i sobie życzył w tym roku.
[01:07:50.18 → 01:07:56.98] A: Bardzo proszę. Tu jest mikrofon. Już idzie do Pani. Zechce Pani chwilę poczekać.
[01:07:57.06 → 01:07:57.30] D: O już.
[01:07:58.04 → 01:08:00.89] C: Chciałam powiedzieć a propos tego, Recenzenci czy
[01:08:00.89 → 01:08:04.89] A: czytelnicy, najnowszy pomysł wydawnictwa Czarne, który dzisiaj
[01:08:04.89 → 01:08:25.95] C: usłyszałam, to jest prośba pani przedstawicielki wydawnictwa, aby czytelnicy nominowali jakieś książki do nagrody, jakiejkolwiek. To znaczy wszystko jedno, czy to będzie, jak Katarzyna Nowak dopytywała, czy to będzie właśnie nagroda Nickel, czy nagroda Angelus, czy wszystko jedno. Ale chodzi o to, żeby czytelnicy właśnie
[01:08:25.95 → 01:08:28.55] A: wytypowali nagrodę, więc myślę, że siła w czytelnikach.
[01:08:30.12 → 01:08:31.86] B: Gdawnictwo czarne ma taką siłę.
[01:08:33.84 → 01:09:54.48] A: Słuchamy Państwa. Wśród naszych słuchaczy, tych albo tych, którzy ewentualnie będą oglądać to później przez internet, jak mówiłam, być może są także pisarze, a może przyszli pisarze. I tutaj dobrze jest zarówno w tej dyskusji, jak i w pisaniu zastosować metodę na bestseller Umberto Eco. On napisał kiedyś dość skomplikowany przepis na temat tego, co można zrobić z tekstem, korzystając z najnowszych metod internetowych. Można w ten sposób wyprodukować tak ogromną ilość tekstu, że zmieści się akurat po wydrukowaniu, przejrzeniu i redakcji na tira. Później należy tego tira wywieźć do spalarni śmieci. Później popioły rozsypać, usiąść pod gruszą, spojrzeć w przestrzeń. zapisać sobie w notatniku, najlepiej ewangelkiem, zdanie w rodzaju księżyc nade mną ptaki śpiewają. Bestseller jeszcze z tego nie powstanie, ale stanie się coś najważniejszego, czyli zostanie uczyniony pierwszy krok. I to jest chyba jeden jedyny przepis na każdy bestseller w życiu.
[01:09:55.17 → 01:10:20.47] C: Mi się wydaje, że lepiej nie siadać do pisania z takim pomysłem, że to będzie bestseller. Powstaje naprawdę bardzo dużo książek i lepiej, żeby ktoś miał coś do powiedzenia, a nie tylko sam pomysł, żeby napisać bestseller. Przy takim zaczernianiu papieru... Zresztą to po prostu widać, że ktoś coś chce naprawdę powiedzieć, a ktoś tak...
[01:10:21.40 → 01:10:58.02] B: Strachując od tego, że na pewno nie trzeba mylić narratora z autorem, ale jednak tak, że książki są pisane życiem pisarzy. Dochodzi do jakiegoś magicznego przetworzenia. Po prostu trzeba mieć do opowiedzenia własną historię. To jest najprostszy sposób na bestseller. Jeżeli ktoś ma do opowiedzenia taką historię którą inni będą chcieli poznać. No to chyba tak, w ten sposób, prawda? Nie zmyślać chyba.
[01:10:58.50 → 01:11:11.98] C: No różne są, bo są też jeszcze jest coś takiego, że jednak książki korespondują z tym, co się dzieje dookoła nas. Gdzieś, no właśnie to jest fenomen masłowski, że to jest jakby ten czas. I pewne książki w pewnym czasie są ważne, bo mówią właśnie o tym, co się nami dzieje.
[01:11:11.89 → 01:11:14.75] B: z Ale jako Doris występuje tam, prawda? Ona jakoś jednak też...
[01:11:14.75 → 01:11:18.86] C: No tak, ale jednak nie można czytać tego w taki sposób, że to gdzieś...
[01:11:18.86 → 01:11:24.69] B: Mara powiedziała o jakimś świecie, który przyszedł wraz z nią, prawda? Tak, tak. w ten świat jako pierwsza nam pokazała.
[01:11:25.45 → 01:11:40.09] C: Usłyszała. Więc są takie rzeczy, po prostu krążą wokół nas różne opowieści i może ktoś to złapie i opisze. No i ma szansę, bo rzeczywiście wydaje mi się, że może to nie zginąć.
[01:11:40.75 → 01:12:24.72] A: Istnieje jeszcze coś takiego jak fenomen bestsellera naukowego, co jest specjalnie rzadkim przypadkiem, ale też się zdarza. Tak a propos tego, co pan powiedział, że pisać tylko to, co się wie na pewno i co jest tylko i wyłącznie od nas, takim przykładem światowego bestsellera zupełnie niespodziewanego dla autora, bo nie dla wydawcy, bo on to wydał na własny koszt, Stephen Hawking. Krótka historia czasu. To do dzisiaj zdaje się, a bodajże na początku lat 90. czy pod koniec 80. książka się ukazała nakładem własnym autora 10 milionów egzemplarzy, co jak na książkę naukową jest naprawdę ogromnym sukcesem.
[01:12:24.78 → 01:13:34.32] B: Właśnie, bo zapominamy o tym segmencie, prawda? Nie tylko literatura piękna. Dobrze by było, gdyby było coś jeszcze poza kulinariami, które zapełniają półki coraz bardziej. Właśnie takie książki. Coś, co nas otwiera na przeszłość, o której już nie mamy zielonego pojęcia, bo wszystko gna. Myślimy o przeszłości. Tak myślimy o przeszłości, że teraz też mam kolejny objaw sklerozy, ale nie dalej niż dwa miesiące temu przeczytałem książkę, która została nagrodzona Pulitzerem, o historii książek właśnie. Pewnie będziesz udziałał, o co chodzi. Może mi podpowiesz. Ale o tym, jak niszczono książki w średniowieczu, jak je cenzurowano, trochę też taka historia zmienia róży. O tym, jak zginęła być może komedia, księga komedia. I to jest fascynujące, że na takiej kanwie można napisać fascynującą opowieść. O tym, jak przenoszono pewne dobra kultury przyszłość. Nie wszystko udało się spalić na stosie. Takie książki są fascynujące, bo wiemy skąd jesteśmy.
[01:13:36.06 → 01:14:06.38] C: No tak, ale bestsellerami zostają tak naprawdę inne książki. Właściwie myślę, że możemy podać przepis jak napisać taką książkę. Bestsellerami zostają książki, które mówią jak żyć i rozmaite poradniki. Poradniki mówiące o o przechodzeniu straty, trudnych momentów życia, o rozwoju duchowym. Myślę, że to jest coś, co właściwie każdy jakby chciał, to by napisał i tak naprawdę takie książki zostają bestsellerami.
[01:14:06.49 → 01:14:09.35] B: U Masłowskiej jest też taki tytuł.
[01:14:09.85 → 01:14:16.02] C: U Masłowskiej jest to jakby prześmiewczo użyte, ale to są bestsellery.
[01:14:17.39 → 01:14:55.87] A: Biorąc pod uwagę, rzeczywiście to jest dobra wskazówka, dobry trop dla autorów, biorąc pod uwagę, że rodzi się podobno moda na spotkania domowe z filozofami, zaprasza się filozofa po to, żeby zrobił wstęp do spotkania towarzyskiego, a później się rozmawia wokół tego wstępu, właśnie wokół spraw pod hasłem jak żyć, to to może być rzeczywiście Niezły pomysł. Jaki to będzie rok 2013? Co będziemy czytać? Czy będziemy czytać? Czy pojawi się bestseller? Jak będziemy czytać? Justyna Sobolewska, autorka książki o czytaniu.
[01:14:56.61 → 01:14:57.85] C: Mam nadzieję, że to będzie bestseller.
[01:14:57.97 → 01:15:18.73] A: Oczywiście, że tak. Czyli resztę dopisz sobie sam. Wprawdzie brzmi tytuł. Resztę doczytaj sam. Polecam państwu tę uwagę. Prawda, panie Jacku? Polecamy tę książkę serdecznie. Bardzo serdecznie. Jaki to będzie rok, to tak jak z bestsellerem, tak naprawdę dowiemy się dopiero. na końcu, ale Państwo są dobrej myśli.
[01:15:18.97 → 01:16:06.35] B: Ja jestem po takim doświadczeniu bożonarodzeniowym, trochę niezaskakującym, mianowicie nie będę ukrywał, że lubię sobie wziąć do ręki książkę papierową. Moja żona zakupiła Kindla z bardzo przyjaznym grafitowym ekranem, który zazwyczaj oglądałem tylko w podróżach, gdzieś w samolotach, w metrze. Przyglądałem się temu jako człowiek już niemłody z pewnym dystansem, a teraz mam nadzieję, że będzie to medium dla tych ludzi, którzy niechętnie sięgali po literaturę, że ten gadżet odegra pozytywną rolę w krzewieniu literatury właśnie.
[01:16:07.15 → 01:16:39.85] C: No ja mam dowody właśnie, bo dostałam takie głosy po wydaniu mojej książki, że ktoś napisał mi, ponieważ ta książka prowokuje do takich zwierzeń czytelniczych. Ktoś napisał mi, że właśnie nie czytał książek, od wielu lat nie czytał książek, aż w styczniu 2012 roku kupił sobie Kindle i od stycznia do października przeczytał siedem książek i to w porównaniu z tymi dziesięcioma latami, kiedy nic nie przeczytał, jest rzeczywiście zaskakujące, bo mógł czytać w autobusie, bo to jest po prostu łatwe.
[01:16:40.97 → 01:17:20.93] B: Nawet jeżeli dojdzie do takiej sytuacji trochę komicznej, w której ja brałem udział z moją żoną, kiedy sobie ściągaliśmy z Amazona wyłącznie pierwsze i drugie rozdziały i żartowaliśmy sobie właśnie, że nawet gdyby Czytelnik był tego typu, że przeczytał pierwszy i drugi rozdział. To zawsze jest jakiś postęp. W Polsce jest bardzo wiele osób, które nic poza nazwami sklepów i kart kredytowych nie czytają. Może ten pierwszy rozdział nie będzie ostatni. A te nowe media są dla niektórych bardzo ważne. Dlaczego by nie?
[01:17:23.11 → 01:17:37.75] A: Bardzo dziękuję państwu za spotkanie. Państwu za udział w pierwszej w tym roku bitwie o literaturę. Zapraszam za tydzień na godzinę osiemnastą. Mam nadzieję, że z Państwem także przydzielam się jeszcze spotkać. Dziękuję bardzo.

Bitwa o literaturę. Czy Masłowska może się powtórzyć?

Powrót enfant terrible polskiej literatury. Dorota Masłowska wydała nową powieść i pojawia się pytanie, czy taki sukces jak jej debiut jest jeszcze w Polsce możliwy. Wiadomo, że był to sukces, który miał swoje źródła nie tylko w literaturze, czy zatem możliwe jest jeszcze kiedyś pojawienie się „nowej Masłowskiej”, autorki i autora, który będzie w stanie osiągnąć tak wielki sukces rynkowy, czytelniczy, a nade wszystko socjologiczno-literacki.Krzysztof Varga, kurator programu literackiego w Teatrze Starym

Wróć