[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:01.11 → 02:23.48] A: Dobry wieczór Państwu, Łukasz Drewniak. Witam na kolejnej odsłonie Bitwy o Literaturę, którą tym razem zatytułowaliśmy z angielska Bad Writing, Bad Living i już się tłumaczę z tego tytułu. Na pewno zdarzyło się Państwu kiedyś czytać bardzo złą książkę, oglądać bardzo zły film, uczestniczyć w koszmarnym widowisku teatralnym. Co potem zrobić z taką książką? Przerwać w połowie? Odejść od telewizora, gdzie ten znaszliwy film leci? Opuścić, czaskając drzwiami, salę teatralną? To są tylko rozwiązania połowiczne, bo może się okazać, że ta zła sztuka, którą oglądamy, została świadomie, celowo, chytrze zaprojektowana jako zła sztuka. Nie będziemy się na tym spotkaniu zajmować grafomanią, nieudanymi artystami, ale takimi, którzy celowo podszywają się pod złego artystę. Próbują napisać idiotyczną książkę, stworzyć bardzo zły film, który cały czas do nas mruga, że jest złym filmem, albo sztukę teatralną, która przejmuje język złego teatru, złej literatury po to, żeby użyć go w sobie tylko znanym celu. Tak więc to bad writing to będzie sztuka celowo zła, pisanie celowo koszmarne. A bad living to takie niezbyt dobre, fajne, uczciwe życie, które wynika z bazowania na złych schematach literackich, złych schematach teatralnych i kliszach filmowych. W dzisiejszej bitwie o literaturę wezmę udział. Mateusz Pakuła, laureat ostatniej Gdyńskiej Nagrody Dramatycznej, dramatopisarz i dramaturg. Witam serdecznie, Mateusz Pakuła, proszę bardzo. I Kamil Śmiałkowski, badacz popkultury, specjalista od Jamesa Bonda, wampirów, żywych trupów. Jeden z członków Hataku. Witam panowie, zapraszam. Więc bad writing, bad living. Autorem terminu bad writing jest Mateusz Pakuła. Wydaje mi się, że ty go wymyśliłeś na wzór bad painting, ale o tym za chwilę. Zacznijmy od takich naszych koszmarnych wspomnień czytelniczo-widzowskich. Każdy z nas ma chyba taką listę najgorszych książek, które przeczytał, najgorszych filmów, które obejrzał i spektakli teatralnych, z których uciekł. Moglibyście powiedzieć o swoich tych przykrych najbardziej przy tych doświadczeniach. [02:24.90 → 02:31.84] B: Z teatrem niewiele mam wspólnego, więc tu może pominiemy ten element. [02:33.08 → 02:34.86] A: Możesz podmienić na komiks na przykład. [02:35.12 → 02:47.88] B: Komiks. O, na przykład pamiętam taki świetny polski komiks, który był tak zły, że aż genialny, nazywał się Hard. I jak sama nazwa wskazuje, była to bardzo ostra akcja, sensacyjno... Hard, nie hard. [02:48.08 → 02:48.46] A: Hard. [02:48.64 → 04:05.60] B: Hard. Cztery literki, to znaczy ostro, mocno. I pamiętam, że wracając z jakiegoś konwentu komiksów w Łodzi, w pociągu, w dziesięciu właśnie twórców, krytyków filmowych, czytaliśmy, wyrywaliśmy wręcz to sobie z rąk, żeby zobaczyć, do czego ten człowiek potrafił ten gatunek doprowadzić. Ale ja mam przede wszystkim doświadczenia filmowe i to doroczne, dość głębokie i zaangażowane, ponieważ jestem twórcą Nagrody Węże, czyli nagrody dla najgorszych polskich filmów. Corocznie przyznawano już trzy edycje za nami. W związku z tym z pełną premedytacją i zacietrzewieniem oglądam prawie wszystkie polskie filmy, jakie wchodzą na ekrany, poza tymi, które są udane. Wiem, że tych nie muszę oglądać, bo tym się zajmują poważni krytycy i dobrze się tym bawią, czy publiczność na nie chodzi po prostu. Oglądam te wszystkie złe i w zasadzie prawie co roku mamy tutaj perełki. W zeszłym roku mieliśmy ostrą randkę w 3D. Dwa lata temu mieliśmy Kacwawa, jeden z niewielu filmów, o którym było naprawdę bardzo głośno, czy Bitwę pod Wiedniem, przerażającą koprodukcję polsko-włoską. I tak w zasadzie co roku coś się zdarza. Tu rozmawialiśmy wcześniej, że był taki film Ciacho, że był taki film Job, była ekranizacja Wiedźmina. Praktycznie rok po roku gul czasa, jak myślisz. Co roku można znaleźć w polskiej kinematografii [04:05.60 → 04:13.26] A: coś... Czyli źródełko nie jest. Polska kinematografia to niewyczerpane źródełko złej twórczości, złych filmów. A literatura? Pamiętasz coś? [04:14.59 → 04:20.77] B: Tu chyba też staram się, znaczy to jest tak, że jednak książka, jak jest naprawdę zła, to ja ją odkładam dość szybko. [04:21.83 → 04:23.59] A: A pamiętasz tą, którą odłożyłeś najszybciej? [04:26.21 → 04:39.45] B: Wiesz, co odłożyłem? To paradoksalnie to zabrzmi, ale i to bardziej z twojej bajki niż z mojej, jak Dzienniki Gombrowicza. Bo tam był taki, pamiętam, charakterystyczny początek. Pierwsze zdanie, ty będziesz pamiętać. [04:39.59 → 04:42.31] A: Poniedziałek ja, wtorek ja, środa ja. [04:42.41 → 04:47.23] B: No i ok, no to wystarczy. I wziąłem sobie następną, jakąś porządną science fiction do przeczytania. [04:48.03 → 04:50.45] A: Ostro zaczęliśmy, hard było Mateuszu. [04:50.87 → 05:52.05] C: To ja może nawiążę do tego dziennika Gombrowicza, skoro już został przywołany, bo to właśnie w dzienniku Kilka stron dalej jest, gdybyś nie odłożył tak szybko, kilka stron dalej jest naprawdę bardzo, myślę, aktualna wzmianka na temat grafomanii i w ogóle złej sztuki. Przede wszystkim oczywiście Gombrowiczowi chodziło o złą literaturę, to znaczy on stawia taką tezę, że historia literatury powinna się składać nie tylko z dobrej, ale też ze złej literatury. Zła literatura w gruncie rzeczy, jak Mniszkówna, on tam podaje, Mostowicza i tak dalej, w gruncie rzeczy mówi dużo więcej o pragnieniach i marzeniach społeczeństwa, ludzi w Polsce, czy konkretnego społeczeństwa w konkretnym kraju, niż literatura dobra, znaczy dużo więcej mówi Mniszkówna i Mostowicz niż Mickiewicz czy Prus tak naprawdę. [05:52.35 → 06:22.17] B: Ale tutaj to jest chyba kwestia tak naprawdę frazeologii, bo w tym momencie dobra, zła to jest porządek narzucony przez tych dobrych, którzy się wywyższają w ten sposób nad rzemieślników, nad tych, którzy tworzą po prostu przyzwoite rzemiosło. Dołęga Mostowicz to był porządny pisarz, który tworzył dobre, rzemieślniczo świetnie skonstruowane opowieści. Dzisiaj mamy to samo, dzisiaj mamy artystów, którzy uważają, że nie wiem, M jak miłość to jest złe z założenia, a tam czasami rzemieślne nie jest tak źle w tych polskich serialach. [06:24.11 → 06:50.18] A: Odłóżmy na chwilę kłótnię o seriale i ich przekaz artystyczny, terapeutyczny, ich misyjność. Ja tylko powiem dla równowagi o swoich najstraszniejszych przeżyciach. Myślę, że jeśli chodzi o kino, to cały taki cykl amerykańskich komedii dla nastolatków chyba. Albo komedii, które pasożytują na innych filmach, składają się właściwie z cytatów, z wielkich hitów. [06:50.60 → 06:51.94] C: Z Leslie Nielsonem na przykład. [06:52.74 → 09:34.54] A: Ale chyba najgorzej, bo pokaż mi swoich Spartan, film, który wyśmiewa się ze słynnego filmu 300, a jest tak naprawdę zbiorem nieśmiesznych gagów utopionych w amerykańskim przedmieściu i amerykańskim stylu gry aktorskim. To jest okropne. Nie oglądajcie państwo, pokażcie mi moich Spartan. Jeśli chodzi o powieści, to chyba Literatura erotyczna dla kobiet typu 50 twarzy Greya, inne oblicze Greya. Była taka moda w warszawskich teatrach, że wszystkie bileterki i szatniarki to podczytywały. Czasem zdarzało mi się na ladzie na przykład podnieść 50 twarzy Greya i przydać kilka fraz, które bijały mnie w podłogę właściwie. A jeśli chodzi o teatr, to chyba najgorszy spektakl to był spektakl przywieziony z Białorusi. przy granicznej wioski niedaleko Czarnobyla, czyli granicy ukraińskiej. Nazywało się to Witajcie w naszej wsi i dyrektor festiwalu Kontakt w Toruniu, wówczas pani Krystyna Meissner, zobaczyła na jakimś przeglądzie poradzieckich, rosyjskich czy rosyjskojęzycznych spektakli i zachwyciła się, bo to było takie naturalne, taki rodzaj teatru stodolanego, bardzo prymitywna sztuka. Jak wyobrażają sobie absolutni Naturszczycy, czym powinien być teatr? Przywiozła to do Torunia, postanowiła, że to będzie grane w wielkiej hali tramwajowej i zostawiła ich na dwa tygodnie, żeby sobie zaadaptowali do tego wnętrza. No i oni zaczęli rozbudowywać ten spektakl. I z godziny 15 na premierze zaprezentowali 3.40, ale niestety z przerwą. I w przerwie uciekli wszyscy łącznie z jury. Nie został nikt na drugą część. Na drugi dzień odbyło się spotkanie z tymi artystami i oni wszyscy zaczęli płakać. opowiadając o swojej porażce. I ten ich płacz, rozpacz na drugi dzień było prawdziwym spektaklem w odróżnieniu od tego, którym niestety uczestniczyłem. To, proszę państwa, doświadczenie takie, że patrzysz się na zegarek i myślimy, że minęło 3 godziny, minęło 10 minut. Dobrze, ale wracamy do naszej złej sztuki. Bardzo łatwo jest tak naprawdę rozpoznać złe dzieło, bo albo gromadzi za dużo schematów, albo zbyt dużo klisz znajduje się w jednym miejscu. Ale jak rozpoznać dzieło, które zostało celowo źle wymyślone? Gra na naszych niskich instynktach operuje na naszym instynkcie, który pozwala nam rozpoznawać to grafomańskie dzieło, żeby nas w jakiś sposób zmylić. Dlaczego artysta chce się posługiwać takim niskim językiem, byle jakim językiem, udawać nieumiejętność? W jakim celu właściwie? Co to jest za rodzaj gry z czytelnikiem, odbiorcą, widzem? [09:35.89 → 09:41.01] C: No to jest strasznie śmieszne przede wszystkim. Ja mam taki... [09:41.01 → 09:42.15] A: Ale kto z kogo się śmieje tutaj? [09:43.19 → 10:37.68] C: Jakoś nawiązując do tego pytania, ja mam na przykład taki problem z artystą, który się od wielu wielu lat, z artystą, wokalistą, który się nazywa Ginter. I to jest taki człowiek, który robi z Niemiec, który robi muzykę dance pop. i jego wideoklipy wyglądają strasznie kiczowato i ja do tej pory nie jestem w stanie z całą pewnością orzec, czy to jest na serio, czy nie na serio i czy on razem ze mną się bawi pewnymi konwencjami, czy on taki jest i nie ma świadomości. Natomiast wydaje mi się, że rozpoznanie u artysty pewnej świadomości celowości, celowości tej nieudolności jakieś zabawy daje ogromną radochę. [10:40.12 → 10:57.09] A: To jak rozpoznawać Mateuszu? Jak rozpoznać dobre dzieło udające nieporadne czy artystę świadomego bawiącego się kliszami, stereotypami? Bo granica jest cienka i tak naprawdę zależy od naszej interpretacji czy od naszej świadomości jako widza. [10:57.53 → 11:37.86] C: Wydaje mi się, że to się da rozpoznać, natomiast nie jestem w stanie powiedzieć jakich narzędzi konkretnie do tego potrzeba, bo jestem w stanie powiedzieć, że napotkane w internecie, powiedzmy opublikowane w internecie dzieła literackie są niecelowo kiczowate czy niecelowo śmieszne. A inne, jestem w stanie powiedzieć, że widzę, że autor się pewnymi rzeczami bawi. Wiem, że Dorota Masłowska używa nieprawidłowych zwrotów frazeologicznych absolutnie celowo, z premedytacją. Wiem, że ona to słyszy i że jest tego świadoma. [11:38.48 → 11:38.86] A: Kamilu? [11:39.42 → 12:53.21] B: Ja chyba dzisiaj jestem w całkowitej przeciwwazie do wszystkiego, co mówicie. Po pierwsze to, co mówiłeś, że złe dzieło to jest to, w którym jest za dużo kliszy, czy za dużo schematów, absolutnie się z tym nie zgadzam. Złe dzieło to jest takie, w którym te klisze, schematy są źle używane. Ich mogą być setki, one mogą być wszystkie ułożone we właściwej kolejności i dostajemy wtedy Titanica. To nie jest zły film, choć straszliwie kliszowaty. A z kolei Nie znam tego człowieka, o którym mówiłeś, Ginter, ale on mnie w tym momencie znacznie bardziej interesuje, bo jeśli ja nie jestem w stanie określić, czy ktoś jest na serio, czy ktoś sobie robi na zwalona, to to jest prawdziwa sztuka. Jeśli ja widzę, że ktoś usiłuje pisać źle, tak jak Masłowska, bo się tym bawi, to mi się to nudzi po kilku minutach, szczerze mówiąc. I to jest właśnie pytanie, z którym ja chętnie tu przyjechałem. Co niby jest w tym zabawnego? Że ktoś się bawi... Jaka jest treść, jaka jest wartość dodana w momencie, kiedy ktoś po prostu specjalnie udaje, że jest zły. Poza tym, że może nie udaje. [12:54.95 → 12:59.53] A: Że kategoria gry, zabawy, śmiechu, pastiszu... Jest [12:59.53 → 13:10.50] B: super, ale ona nie polega na tym, że udajesz, że jesteś zły. Polega na tym, że umiesz używać tej formy, ale nie jest ona zasadą... permanentną w Twojej twórczości. [13:10.98 → 13:59.58] A: Powiedziałeś, że czasem od nieudanego dzieła do dzieła, który celowo stosuje pewne klisze, jest bardzo mała przestrzeń zostawiona. Czy na przykład ta kategoria przesady, z której zaprzeczyłeś od razu, krzycząc na mnie, że Drewniak, nie masz racji, ona rzeczywiście nie jest taką naszą podpowiedzią, że ten artysta sobie nie radzi z tym materiałem? Bo jeśli cały czas rozmawiamy o rozpoznawaniu, Grafomana od artysty podszywającego się pod Grafomanem, to właśnie to, że czegoś jest za dużo i tak jak mówisz nie poukładane w właściwej kolejności, to byłby ten pierwszy sygnał. Mam za dużo materiału, z którego jak Grafoman nie umiem zrezygnować. Nie umiem odcedzić to, co naprawdę ma działać od tego, co jest tylko ozdobnikiem, co jest pustym fragmentem. [14:00.60 → 14:33.69] C: Z drugiej strony, przepraszam, że wzwali Def. Z drugiej strony jakby to za dużo też jest w pewnym sensie sygnałem, że właśnie mamy do czynienia z czymś przerysowanym, nie z grafomanią, tylko z czymś, co jest jakby z wielokrotnieniem tej grafomanii, no bo powiedzmy ta Masłowska jest tu dobrym przykładem, ale dobrym przykładem jest też tekst Twardy Gnat, Martwy Świat, który używa właśnie tego grafu. [14:33.84 → 14:37.29] A: Czytujesz własny utwór, o którym za chwilę będziemy mówić? [14:38.22 → 15:51.87] C: Ponieważ on zwielokrotnie jeszcze karykaturyzuje pewne grafomańskie, stylistyczne zawiłości, niepoprawności, logiczne błędy itd. Myślę, że graf Taka gra pod tytułem Zróbmy jak najgorszą sztukę się da, jest bardzo cenną grą wobec całego tego nurtu pod tytułem Zróbmy, napiszmy jak najpiękniejszą powieść, jak najpiękniejszym, jak najczystszym polskim językiem. Teraz będę bronił się pisarstwa Doroty Masłowskiej, Wobec, to pisarstwo myślę stoi w kontrze i w jakimś takim właśnie próbie walki z takim, z całym nurtem literatury, nie wiem, ze szkoły Stefana Chwina i tego typu par nasistów, którzy chcą pisać piękną polszczyzną i tak dalej, i tak dalej. [15:52.39 → 16:42.73] B: Rozumiem, tylko znaczy dla mnie największa wartość w zabawie w złą kulturę, we wszelkich jej możliwych przejawach, jest nie wchodzenie w tę formę, tylko wykorzystywanie jej do stworzenia czegoś zwykle w innym medium, co niesie znacznie ciekawsze wartości. Idealnym przykładem jest serial HBO Czysta Krew. Serial oparty na żenującej wręcz serii Paranormal Romance, gdzie pani ma kochanka wampira i tak dalej. I nagle z tego został... Jak to serial w kolejnych sezonach jest coraz gorzej, ale początek jest rewelacyjny, bo pokazuje nam prawdę o amerykańskim południu przez totalne przejaskrawienie konfliktów rasowych, dzięki przeniesieniu tego na poziom seksualnych zabaw z wampirem. [16:42.79 → 16:49.43] A: Ale czy chcesz powiedzieć, że sztuka ze złej sztuki robi się wtedy, kiedy mamy do czynienia z tak zwanym wrogim przejęciem? [16:49.77 → 17:05.74] B: Odbieramy język... To mi się najbardziej podoba. Kiedy bierzemy te fabuły, bierzemy czasem częściowo te treści i w innym medium pokazujemy, jak to można obrócić i zrobić z tego coś fascynującego. [17:05.96 → 17:14.50] C: To znaczy, że bierzemy na przykład zombie i opowiadamy o Żydach w Polsce i piszemy właśnie Noc Żywych Żydów. [17:16.00 → 17:44.99] A: To dobrze, myślę, że teraz jest dobry moment na wprowadzenie sztuki. Czwarty Gnat Martwy Świat, Mateusza Pakuły. Jest z nami Konrad Biel. Zapraszam na scenę. I o tym, jak powstał ten fragment, ta sztuka, opowiemy po lekturze. Posłuchajcie Państwo, jak może taki zły monolog, zła narracja wyglądać, wygłoszona przez dobrego aktora na przykład. [17:48.66 → 19:06.68] D: Billy Plankton, żeby mnie rozweselić, przypomniał mi o pewnej dziwnej przygodzie z naszego dzieciństwa. Od razu wpadłem w śmiech i szybko zapomniałem o swych troskach. Billy Plankton i nielegalne lwy. W miasteczku panował trochę już chaos. Ludzie masowo zamykali sklepy, a na ulicy zostaliśmy sami. Tylko ja i Billy Plankton. Widzieliśmy jak radiowozy jeżdżą na sygnale i żeby nas nie przejechały, bo jeździły jak wariaci i szalenie szybko, wskoczyliśmy szybko do jednego z jeszcze nie zamkniętych sklepów. Kobieta obsługująca od razu za nami zamknęła drzwi i spuściła rolety. Billy Plankton był bardzo podniecony. Czemu wszyscy zamykają sklepy i policja jeździ na sygnale? Wojna czy co? Nie chłopcy, do miasta przyjechał cyrk. z nielegalnymi lwami", odezwała się miłym głosem kobieta obsługująca. To znaczy... Co to znaczy z nielegalnymi? Zainteresował się ciekawski jak zawsze prangton. Nie są oswojone i uciekły, wyjaśniła cierpliwym tonem kobieta obsługująca. O kurka, to nieźle. Dobrze, że zdążyliśmy, wykrzyknąłem ja. [19:07.70 → 19:08.14] A: Kurka? [19:09.71 → 23:56.86] D: Billy Plankton wpadł w śmiech. Człowieku, co to za słowo? Turlał się ze śmiechu i już chciałem się do niego dołączyć, ale kobieta obsługująca kazała nam przestać. Musimy się schować. Widzicie, w jakim jesteście sklepie? Tym razem głos kobiety obsługującej był niepokojący. Dopiero wtedy zauważyliśmy, że jesteśmy w sklepie ze świeżym mięsem. A ma pani tylne wyjście? Na ulicy za drzwiami coś zaryczało jak w Afryce. Jeden z lwów przechodził obok. Cały się bałem, aż miałem dreszcze ze strachu. Billy też bał się, ale starał się wymyślić jakiś pomysł, jakiś dobry sposób na ukrycie się bądź ucieczkę. Pomimo będąc częściowo sparaliżowanymi ze strachu, wyszliśmy. Pani obsługująca pokazywała nam jakieś znaki rękami, ale jej nie posłuchaliśmy. Pobiegliśmy uliczkami, żeby jak najszybciej dostać się do domu planktonów, bo mieli piwnicę z opancerzonymi drzwiami. Ale uliczki były, jakby miały życie, jakby specjalnie robiły nam psikusy i nie chciały się zakończyć. Spojrzeliśmy na nisko położone dachy, które były nad naszymi głowami około trzy metry. Nic nie mówiliśmy. Chcieliśmy nie dać o sobie znaku życia. Za nami ciągnął się ryks Afryki. W Bilim i we mnie pojawił się jeszcze większy strach. Przyspieszyliśmy. Niestety. Nagle skręciłem sobie nogę od biegnięcia. Billy pomógł mi wstać. Jak prawdziwy przyjaciel. Objęliśmy się i jak najszybciej, choć w wolnym tempie przez skręconą nogę szliśmy do wyjścia z uliczki. Bili ubrany w niebieską koszulkę i szare, krótkie spodenki, poczuł powiew wiatru w szarej uliczce. Ja, ubrany w białą, brudną koszulkę, po upadku też poczułem ten powiew powietrza. Po chwili zatrzymaliśmy się i serca skoczyły nam do gardeł. Przed nami pojawił się lew. Miał zakrwawioną, całą mordę. Lew za nami zatrzymał się około 10 metrów od nas. Do wyjścia dzieliło nas około tyle samo. Lecz nie mieliśmy jak przejść. Staliśmy wryć w ziemię. Trzymając się wzajemnie czekaliśmy na jakąś pomoc. Na wojsko. Na policję. Na jakiegoś superbohatera, który nas uratuje. Jednak superbohatera nie było. Te sekundy w naszym życiu wydawały się najdłuższe. Otoczeni przez dwie ściany. i dwa głodne lwy, które musiały być trzymane na głodzie i tępione przez chamskiego właściciela. Billy zauważył, rozglądając się po dachu, że na dachu pojawiło się dwóch wojskowych, z czego jeden miał karabin. Nagle usłyszeliśmy zbliżających się helikopter. Panowie na dachu to był Dick Lumbago i Arthur Granat z radiem, przez które z kimś gadał. Spojrzał na nas i zauważył patrzących nas na niego. Kiwnął nam ręką, żebyśmy się pochylili. Billy od razu to zrozumiał. Hans, powoli się pochylimy. Szybko! Zaczęliśmy się pochylać. Padł pierwszy strzał i aż drgnęliśmy. Kula skierowana w lwa, który był za nami, trafiła go w głowę, zabijając zwierzę na miejscu. Lew stojący w wejściu w uliczkę, zaczął biec w naszą stronę. Był tak blisko, że Dick Lumbago strzelał w niego ciągłym ogniem, wbijając w niego dziesiątki pocisków. Zakrwawione zwierzę padło z metr od nas. My zaś siedzieliśmy objęci ze łzami w oczach. Już po wszystkim, już po wszystkim. Mówiliśmy sobie. Usłyszeliśmy syreny. Żołnierze wyprowadzili nas z krwawej uliczki i podeszliśmy do ambulansu, który akurat podjechał. Usiedliśmy w środku i dostaliśmy ciepłe herbaty od pani pielęgniarki, która opatrywała moją nogę. Warto mieć twardy gnat, bo martwy jest ten świat. I szalony. Tak powiedział Dick Lumbago. Iza prezentował swoje zęby, a Artur Granat w milczeniu słuchał radia. To zostało w bilim planktonie na długo. W mojej pamięci też. Do tej pory czasem przypominałem sobie to motto. Czasami też kostka w tej skręconej wtedy nodze daje o sobie znać na zmianę pogody. Miło było przypomnieć sobie z przyjacielem dawne przygody. Mały Brandon ciągle spokojnie spał. Tłoczył mnie jednak los pozostałej rodziny. Wstałem i ucałowałem swojego małego w czoło. Brandon uśmiechnął się przez sen. [23:58.78 → 24:05.08] A: Dziękuję bardzo. Mateusz, to nie jest takie złe. [24:07.76 → 24:12.32] C: No, bo właśnie jest jakby... Przepraszam, jeżeli [24:12.32 → 24:23.36] D: mogę się wtrącić, ale muszę przyznać, że z perspektywy pracy aktora nad tekstem jest to bardzo skomplikowana robota. Naprawdę nieproste jest to. [24:23.46 → 24:27.60] A: Ale uwierzyłem Panu, że to jest świetna literatura. Dziękuję za to czytanie. [24:27.84 → 24:56.40] C: No bo w gruncie rzeczy jest świetna, to znaczy ja myślę, że najgorsze jest coś, co jest nijakie. Wydaje mi się, że najgorsze filmy to nie są te najgorsze, to znaczy te złote maliny i złote węże chętniej się ogląda niż te, które w ogóle przechodzą obok niezauważone i są po prostu żadne i nudne. Natomiast według mnie taka grafomania, między innymi dlatego właśnie użyłem powieści. [24:57.14 → 25:00.76] A: Nie jesteś autorem tego fragmentu, mimo że jest to w twojej sztuce. [25:01.34 → 25:15.94] C: Jestem w tym sensie, że wziąłem go, użyłem i sparafrazowałem, natomiast użyłem w swojej sztuce powieści. innego autora opublikowanej w internecie. [25:16.22 → 25:18.84] A: To się nazywało Ten, który sprzeciwił się szatanowi. [25:18.94 → 25:20.52] C: To się nazywało Ten, który sprzeciwił się szatanowi. [25:20.56 → 25:22.40] A: Nazwiska autora nie chcesz ujawniać. [25:22.58 → 25:31.08] C: No tym razem może nie. Ale kto chce, oczywiście może się do tego nazwiska dokopać, choćby właśnie czytając w książce. [25:31.16 → 25:34.72] B: On ma coś na to? W sensie na to, że teraz stał się szczugą teatralną? [25:35.16 → 25:36.04] C: Na razie nic. [25:37.17 → 25:38.56] B: Bo to jest kwestia prawa autorskich i tak dalej. [25:38.56 → 25:45.12] C: Oczywiście, tak, tak. To jest również temat tego spektaklu. Owa kradzież. Tak, to jest... [25:45.12 → 26:08.84] A: Następuje drugi akt, w którym Mateusz pojawia się na scenie i jest przepytywany przez dziennikarkę, czy to jest etyczne ukraść komuś powieść. I po różnych ciekawych odpowiedziach na pytania dziennikarki pojawia się prawdziwy, wymyślony autor tej powieści. I następuje krótka rozmowa dwóch. Panów o tym, co wolno, czego nie wolno w sztuce, kto kogo bardziej inspiruje. [26:09.80 → 26:42.38] C: Tak, cała rzecz w tym, że właśnie owa kradzież, czy tak naprawdę jakiś rodzaj parafrazy cudzego tekstu, na ile to właśnie jest dozwolone, etyczne i całe, o czym wspomniałeś w pewnym momencie, czyli pewien rodzaj takiej pychy autora, który się zajmuje tą prawdziwą sztuką, to jest też temat tej sztuki. [26:42.72 → 27:05.76] B: Bo to jest temat nie naszego dzisiejszego spotkania, ale nieraz zauważyłem, że w Polsce twórcy czy sztuk plastycznych, czy teatru właśnie z radością używają sobie wielkich brendów popkultury, mówiąc, że a co tam. Biorę postaci z Gwiezdnych Wojen, z 4 pancernych, używam ich w swoich spektaklach, nie przejmując się w ogóle tym, że ktoś... [27:05.76 → 27:07.52] A: Bo jeśli to należy do wszystkich... [27:07.52 → 27:08.55] B: No, ale pytanie, czy to należy do wszystkich. [27:08.55 → 27:12.94] A: Jest tak, że jego nie należy do wszystkich? Batman nie jest bohaterem zbiorowej świadomości? [27:13.10 → 27:24.56] B: Jest, ale równocześnie jest też... ktoś go wymyślił i ktoś za to, że autor używa postaci, którą ktoś wymyślił, którą przez dekady się pracowało, powinno to zostać w [27:24.56 → 27:45.14] A: jakiś sposób Jak ty rozwiązałeś ten dylemat moralny, bo nie powiedzieliśmy o tym, żeby państwa zaskoczyć. Kamil jest autorem książki Przedwiośnie Żywych Trupów, napisanej wspólnie ze Stefanem Żeromskim. Mógłbyś wyjaśnić, na czym ten gatunek polega i czy ty nie miałeś takich dylematów moralnych? [27:45.60 → 29:31.45] B: Gatunek nazywa się z angielska mashup i analogicznie jak z mashupami muzycznymi polega to na tym, że bierzemy takie wymieszanie. że bierzemy jakąś klasyczną literaturę, zmieniamy w niej 10-20%. Czyli tak naprawdę osoba, którą zaczęło się od Dumy, Uprzedzenia i Zombie, powieści Jane Austen, którą amerykański komik w ten sposób przerobił, wprowadził tam kilka dodatkowych postaci, kilka wątków i nagle z romansu uroczego dziewiętnastowiecznego stało się to powieścią wciąż będącą romansem uroczym, XIX-wiecznym, napisanym w tamtym stylu, ale z dodatkowymi wątkami zombie. Więc stwierdziłem, że w Polsce nikt się jeszcze tak nie bawił, więc spróbuję. I wziąłem się za Żeromskiego, dorabiając mu minimalnie właśnie. Cezary Baryka okazuje się, że po prostu został ugryziony podczas pobytu w Rosji i jest takim pół-zombie, co zresztą, mam wrażenie, znacznie... Ta postać staje się znacznie bardziej wiarygodna niż u Żeromskiego, bo kiedy on się tak miota i w zasadzie szuka tych mózgów, Te jego późniejsze miłosne przygody i wszystkie inne stają się jakoś bardziej sensowne dzięki temu. A jak ja podszedłem do spraw prawa autorskich? W najprostszy możliwy sposób. Że Romski już należy do domeny publicznej, bo tyle lat minęło od jego śmierci, że można się nim bawić. Tak samo jak Jane Austen w Stanach. I oni tam tego bardzo pilnują. I każde użycie w jakiejś innej powieści, czy spektaklu teatralnym, czy czymkolwiek, nie wiem, postaci Supermana, czy myszki Miki, polega na tym, że trzeba najpierw to ustalić, niekoniecznie zapłacić, ale przynajmniej ustalić listę. [29:31.45 → 29:45.05] A: Rozumiem, ale mogłeś teraz napisać także powieść, trylogia wampirów, albo... Odprawa posłów... Lalka wampirzyca. Lalka wampirzyca, albo odprawa posłów wampirów i tak dalej. Tak, tylko problem jest z tym, że [29:45.05 → 30:06.37] B: w języku polskim my nie mamy takiej dziewiętnastowiecznej... popkultury dziewiętnastowiecznej, kultury popularnej, powieści, które do dziś się czyta, mimo że są dziewiętnastowieczne. Lektury szkolne zabiły ich do tego stopnia, bo myślę, że dziś z przyjemnością ktoś by poczytał Prusa czy Sienkiewicza, gdyby nie to, że wbijano mu to w momencie, kiedy chodził do gimnazjum i on, i od tego czasu on nabrał. [30:06.75 → 30:09.73] C: No nie wierzę, że Sienkiewicza dzisiaj ktoś może czytać z przyjemnością. [30:09.73 → 30:13.49] B: Znałem takich ludzi, znałem jedną panią, która twierdzi, że z przyjemnością czytała chłopów Reymonta, ale jedną. [30:13.81 → 30:19.15] C: Nie, to akurat z chłopami się nie dziwię, natomiast z Sienkiewiczem się bardzo dziwię. [30:19.23 → 30:23.55] B: No a tutaj jakoś bywa, ale plus, tu się myślę zgodzimy, że to przyzwoity pisarz. [30:23.67 → 30:46.91] A: Kamil, przed momentem mówiłeś, że kategoria zabawy z złą sztuką to jest jeszcze dla ciebie niewystarczająca. Co poza chęcią zabawy było w tej twojej przeróbce Żeromskiego? chęć ujawnienia jakiegoś waloru tej powieści, której nikt inny przed tobą nie dostrzegł? Pokazania, że można właściwie połączyć dowolne gatunki literackie, żeby stworzyć nową trzecią jakość? [30:47.53 → 31:16.81] B: Mylisz dwie kwestie. Kategoria zabawy wystarcza mi absolutnie, kiedy mówimy o kulturze popularnej. Kiedy mówimy o prostej, właśnie radosnej rozrywce, gdzie nikt nie twierdzi, że służy to do czegoś więcej, nikt nie twierdzi, że doszukuje się tu wysokiej kultury i tak dalej. Mówimy o prostych emocjach i już. Ale w momencie, kiedy ktoś twierdzi, że w tego rodzaju rzeczami mówi coś poważnego, coś mądrego na myśli, no to mi się scyzoryk kieszeni otwiera. [31:16.95 → 31:53.19] C: No ale co z takimi twórcami jak Tarantino, który jakby może się plasować w obu tych przestrzeniach, to znaczy może być odbierany. Pulp Fiction jest z radością oglądane przez ludzi, którzy chcą sobie obejrzeć komedię sensacyjną i nie mają z tym żadnego problemu i swoimi prostymi emocjami na to reagują. Tak samo Django i tak dalej. Natomiast wszyscy filmoznawcy mają radochę z tego, że sobie odkodowują wszystkie klisze z filmów klasy B, jak również czerpią ogromną przyjemność z tego, że właśnie konstrukcja filmu jest bardziej skomplikowana i tak dalej, i tak dalej. [31:53.21 → 31:58.45] B: Zgadza się, to jest absolutne mistrzostwo świata i to jest kilku twórców na tą planetę, którzy tak potrafią. [31:59.09 → 32:55.64] C: No, natomiast myślę, że to jest to, co też jakby może przyświecać temu, o czym mówimy, to znaczy Gdzieś w pierwszej kolejności ta warstwa taka najbardziej dostrzegalna to jest ta zabawa właśnie pewnymi konwencjami, konstrukcją, postaciami z innych właśnie przestrzeni, tekstów kultury. Bo ja nie mam problemu z tym, żeby używać Spidermanów na przykład w swojej twórczości, bo czuję, że jakby oni do mnie należą. Jakby nie kopiuję na przykład używając postaci Spidermana i kopiuję jego przygód, natomiast biorę postać Spidermana i jakby zanim się ciągnie pewien, no odbiorcy sztuki jakby wiedzą mniej więcej kim ta postać jest i mogę grać tym, że ten Spiderman jest inny niż na przykład oczekuje się. [32:55.74 → 33:02.94] B: A nie zadajesz sobie czasem w tym momencie pytania ile osób siedzących w teatrze przyszło na twój spektakl, a ile przyszło bo zobaczyło napis Spiderman? [33:03.99 → 33:19.77] C: Najczęściej nie daję napisu Spider-Man, żeby ludzie mogli właśnie poczuć się mile zaskoczeni. Natomiast tak jak nie mam problemu z tym, nie miałbym problemu z tym, żeby ktoś wziął ode mnie postać i jej użył. [33:20.13 → 34:27.72] A: Dotykamy tutaj bardzo drażliwego i kluczowego momentu, bo w obu waszych tekstach, czyli Twardym Gnacie, Martwym Świecie i w Żeromskim Przedwiośniu żywych trupów, używacie tekstu oryginalnego, prawda, ukradziona powieść z internetu, żyjącego autora, anonimowego dla nas, tekst Żeromskiego w domenie publicznej. Przecież można było wykonać rodzaj pastiszu, naśladując opowieść Żeromskiego, naśladując jego styl, wymyślając podobną fabułę, ale nie posługując się jego gotowymi zdaniami. Tak samo naczytując się, poznając język tego autora, którego odkryłeś, można było tworzyć takim analogon w dramacie. Wy jednak pozostaliście przy oryginalnym tekście i nie tylko na zasadzie cytatu, ale głównego budulca tych utworów. Dlaczego to musiał być oryginał, a nie właśnie taki tekst przepisany przez Was? Czyli ukradziony język, ukradziony styl byłby Waszym zdaniem czymś słabszym niż oryginalne zdania przeniesione jeden do jednego do Waszych W moim [34:27.72 → 34:58.15] B: wypadku chodzi o reguły gatunku. Na tym polega po prostu masza z założenia, że bierzemy coś, co bardzo mocno istnieje w tradycji kulturalnej, w tradycji literackiej i dyskretnie się tym bawimy. A pełna analogia do muzyki. Bierzemy przebój, remiks jakiegoś Remiks Beatlesów, który polega na tym właśnie, że gdzieś tam dokładamy jakąś jedną ścieżkę. Tego rodzaju zabaw są dzisiaj setki. No i tutaj to o to chodziło od samego początku, że nikt... [34:58.15 → 35:06.43] A: Przyjemnością czytelnika czy odbiorcy w Twoim przypadku jest to, że on rozpoznaje czy zgaduje, a tu Żeromski, a tu Śmiałkowski. Żeromski, Śmiałkowski. [35:06.69 → 35:26.05] B: Poloniści pewnie tak, a inni mogą dać się, taki był zamiar, dać się ponieść tej fabule, która wydaje im się, że ją znają, a ona nagle skręca, a ona nagle idzie w ślepą uliczkę w stosunku do tego, czego się absolutnie spodziewają, że za chwilę się wydarzy. Bardziej chodzi o to, [35:28.27 → 35:28.89] A: nie mówimy o [35:28.89 → 35:42.27] B: ludziach, którzy nigdy nie zetknęli się z Żeromskim albo mają po nim uraz szkolny wielki, no bo ci nie przewrną przez pierwsze trzy strony tej powieści, bo jest pisana Żeromszczyzną po prostu, ale jest to gra literacka. [35:42.81 → 37:14.43] C: Myślę, że taka gra literacka w ogóle w teatrze na przykład jest obecna już od bardzo, bardzo dawna, bo właściwie większość tych bardziej powiedzmy awangardowych realizacji Szekspira, to są mash-upy same. Właściwie czy właśnie na końcu łańcucha w Teatrze Osterwy jest też takim mash-upem właśnie z tytułu Andronikusa i z kilku innych rzeczy. No i właściwie większość spektakli Mikeleczewskiej na podstawie Szekspira to są w pewnym sensie jakieś takie autorskie wersje właśnie, jak można by je nazwać też mashupami. Natomiast jeśli chodzi o Twardy Gnat, Martwy Świat, to kwestia była inna, to znaczy wzięcie tego tekstu, który był po prostu absolutnie genialny w swojej, w pewnej gęstości grefomanii, co nie znaczy, bo też nie jest tak, że ja tego tekstu nie zaadaptowałem, w pewnym sensie właśnie nie sparafrazowałem, ale wziąłem ten tekst właśnie po to, oryginalny, żeby móc stematyzować te kwestie, to znaczy kwestię pewnej pychy, autorskiej z tego świata prawdziwej sztuki kontra właśnie ten autor gdzieś tam biedny, publikujący w internecie, czekający aż go ktoś dostrzeże, skrytykuje, pochwali i tak dalej i tak dalej. [37:14.77 → 37:29.38] B: Spytam z ciekawości, jak mówisz, że sparafrazowałeś, że pracowałeś na tym tekście, to w którą stronę? Wygładzałeś te miejsca, które były zbyt grafomańskie, czy jeszcze bardziej go grafomaniłeś? [37:29.68 → 38:21.53] C: Myślę, że jeszcze bardziej go grafomaniłem. To znaczy, że ta grafomania jest też podkręcona, ale w tym sensie, że oczywiście przeurocze były te miejsca, które gdzieś jakąś dłużyzną straszną się charakteryzowały, jakieś niesamowite, ciągnące się w nieskończoność opisy przedpokoju i łazienki. Pewne rzeczy zachowałem tak, jak one wyglądały w oryginale, natomiast w pewnych momentach to było już strasznie nudne, to się powtarzało, w związku z czym brałem jeden taki klocek, żeby pokazać o tutaj, się ciągnie opis przez stronę, a potem już nie. [38:21.75 → 38:58.26] B: Tu dotykamy tego, gdzie jest największa różnica między autentyczną grafomanią a grafomanią udawaną, czego idealnym przykładem jest Tarantino, bo oglądając Tarantino widzimy, że to wziął z kina dalekiego wschodu, to wziął stąd, to wziął stąd, Tylko jeżeli chcemy później dotrzeć do źródeł, to okazuje się, że musimy obejrzeć trzygodzinny chiński film Karate, w której jest 30 sekund, które on sparafrazował, ale cała reszta jest po prostu nudna. I na tym właśnie polega, moim zdaniem, branie z tej grafomanii i tworzenie z niego coś interesującego. [38:58.28 → 39:17.86] A: Twórca, który bawi się taką chińską sztuką, tak naprawdę jest genialnym researcherem, Indiano Jones, tekstu. Rusza z plecakiem, Spidermanem tekstu. Ta sieć wyrzucana z różnych otworów ciała ma zadanie połapać wszystko to, co najgorsze, najdziwniejsze, żeby stworzyć z tego... [39:17.86 → 39:19.88] B: Bardziej wyraziste, różnimy tego słowa znaczenie. [39:20.07 → 39:45.01] A: Tak, urwałem specjalnie, żeby co z tego stworzyć. W obu waszych przypadkach powstało jakieś dzieło, które bazując na tym, co niskie, co chce wytworzyć, bo to nie jest tak, Przynosicie pudełeczkę, już arcydzieło powstało. Proszę państwa, arcydzieło, tutaj kandydat nagrody Nike, kandydat do największych nagród teatralnych. Chyba nie tylko o to chodziło, prawda? O to chodziło? [39:46.49 → 40:18.09] C: Nie, no tak jak pojawił się na początku ten gombrowicz, ten dziennik gombrowicza, przywołałem ten fragment, bo naprawdę uważam, że w dziele, w którym wykorzystałem, czy w tych W ogóle w tych grafomańskich tekstach, na które da się natrafić w internecie, możemy się dowiedzieć dużo więcej o świecie czy o ludziach w Polsce, o ich marzeniach, tęsknotach, pragnieniach, niż czytając Adama Zagajewskiego czy Stefana Chwina. [40:18.70 → 40:20.62] A: Dlaczego tak się dzieje? Teraz zapytam. [40:22.64 → 40:27.59] C: Nie wiem, dlaczego tak się dzieje. Ale to bardzo ciekawe. [40:28.64 → 41:23.19] B: Jest coś w tym faktycznie. Ja rozszerzę to sformułowanie na całą kulturę popularną, że ona mówi nam wprost o prostych emocjach, o bólu, o miłości, o strachu. Tym operuje kino gatunkowe, tym operują właśnie proste popkulturowe opowieści, kiedy dochodzi do tego nuda, mamy do czynienia z grafomanią, ale bardzo często nie ma tej nudy, to jest po prostu szybka, mocna, wyrazista opowieść i to jest właśnie kultura popularna, podczas gdy często dzieła poważnych literatów czy poważnych dramatopisarzy, oni by chcieli mówić też o tych emocjach, tylko poeci i tak dalej, tylko gdzieś tak się gubią po drodze w piętrzeniu metafor, że normalnemu odbiorcy umykają, umyka to, że oni chcą opowiadać o tych emocjach i nie są w stanie tego w jakiś zajmujący sposób odczytać. [41:23.19 → 41:38.29] A: Czyli ta prawdziwa zła, spontaniczna grafomańska literatura nie ma pewnego filtra, który jest potem przez prawdziwych artystów świadomie czy nieświadomie włączony. To jest bez filtra, tylko zapisuje się wszystko, zapisuje się każde pragnienie. [41:38.78 → 42:22.77] C: Autor, którego właśnie wykorzystałem w swoim tekście, mam wrażenie, że w ogóle nie czyta tego, co pisze. To znaczy faktycznie myślę, że nie ma filtra, to znaczy, że to tak z niego się wylewa. I tam jest wszystko, to znaczy to pragnienie bycia superbohaterem, pragnienie spotkania, nie wiem, lwów właśnie, przeżycia przygody. To jest niechcący, komiczne, ale gdzieś momentami jest strasznie dotkliwe, bo orientujemy się w pewnym momencie, że gdzieś też nas te jakieś marzenia, pragnienia dziecinne dotykają. [42:22.77 → 42:25.49] A: Patrząc jego oczami, czym byłaby twórczość w takim razie? [42:27.92 → 42:38.40] C: Trudno spojrzeć jego oczami, bo ja mam wrażenie, że on jest bardzo nieświadomy tego wszystkiego, co się z niego wylewa. [42:39.32 → 43:40.59] A: Zapisanie siebie, zapisanie swojej historii. On jeden z swoich cykli nazwał historię z głowy wzięte. Bardzo ładnie po polsku to było zapisane. Historie z głowy wyjęte czy wzięte. Rzeczywiście jest takie wrażenie, o którym ty mówisz, Ekritir automatik, chyba to surrealiści wymyślili, że podczas snu albo budzi się musisz pisać i ręka pisze szybciej niż myśl, zostaje sformułowana. Dobrze, ale podchodzi do tego artysta taki jak ty, wykorzystuje w przedstawieniu, przechodzi w pewnym sensie do porządku dziennego nad problemem etycznym, a co z tym ma zrobić widz? To ma być oklaskiwanie ciebie za udane poszukiwania internetowe, za poczucie humoru, za to, że dajesz temu tekstowi zaistnieć właściwie w niezmienionej formie, choć mógłbyś swoim kalekim również językiem, wypracowanymi strategiami, napisać coś podobnego. Co widz ma zrobić z tym? [43:40.59 → 43:42.51] B: Może to jest po prostu śmianie się z inwalidy. [43:42.99 → 43:52.81] C: Tak, na pewno w dużym stopniu tak, natomiast ja to, jak pamiętasz, Państwo jeszcze nie mieli szansy zobaczyć. [43:52.81 → 43:58.13] A: Ale zobaczycie Państwo na jesieni, mam nadzieję, że się uda. Sprowadzi do Lublina spektakl z Kielca. [43:58.21 → 44:07.19] C: Ja te kwestie zostawiam bardzo otwartą i bardzo niejednoznacznie. Kto tu jest inwalidą? [44:08.03 → 44:11.21] B: Skoro cały czas mówi, że on jest nieświadomy tego, co robi, że to się [44:11.21 → 44:37.74] C: z niego bezkrytycznie wylewa. Ale z drugiej strony ma, co też jest gdzieś podkreślone w spektaklu ma to coś autentycznego, to znaczy ma autentyczne pragnienie jakby gdzieś wylewania i dzielenia się i tak dalej, czego nie ma awatar właśnie autora tej sztuki. Przynajmniej to w spektaklu jest tak pokazane. [44:37.74 → 44:59.15] A: Ale co chcesz powiedzieć, że to jest, nawiązując do tych dwóch metafor, które tutaj padły, że to ta scena, która jest w drugiej części Twojej sztuki, spotkanie autora okradzionego z tym, który ukradł ten tekst, to jest takie spotkanie złodzieja z inwalidą, który z nich jest bardziej pokrzywdzony, bardziej w prawie, bardziej symbolizuje te czasy? [44:59.47 → 45:28.57] C: Tak, który jest bardziej pokrzywdzony, który jest bardziej złodziejem, ale który jest bardziej inwalidą. Bo złodziejem jest jeden. Właśnie, to złodziejem w sumie też, bo autor tej powieści grafomańskiej też jakby kradnie, pisze o samurajach i kradnie z popkultury na pęczki, więc też można o nim tak powiedzieć. [45:28.59 → 45:54.89] A: Kamilu, a ty w przypadku tej operacji na Żeromskim, Miałeś wrażenie, że tylko ośmieszasz, tylko zrzucasz z pomnika i pokazujesz mu, że byłby genialnym pisarzem, który tylko wyprzedził swój czas i domyślił się, jacy bohaterowie masowej wyobraźni będą za 100 lat, za 80. Zakładam, że w tej twojej wersji, gdyby Hollywood wiedział, że coś takiego istnieje, powstałby co najmniej serial o żywych trupach z Polski. [45:55.12 → 46:58.57] B: A przynajmniej spektakl teatralny, tak. Nie wiem, czy ja go ośmieszam. Bardziej odbijam się od niego, bo to raczej polega na tym, że on został wystawiony na pomnik, słusznie czy niesłusznie. W jakiś sposób ta żeromszczyzna stała się wręcz rzeczownikiem w naszym języku, a ja bardziej mi chodzi o takie, jeśli już to odbrązowienie, nie tyle zrzucanie z pomnika, co odbrązowienie, coś czym Boi się zajmował przez całe życie w najróżniejszy sposób. pokazanie, że można się bawić klasyką, bo mam wrażenie, że to gdzieś w takiej ogólnopolskiej świadomości, zwłaszcza dotyczącej kultury popularnej, gdzieś zanikło, że nie ma co się absolutnie obrażać na czy lektury szkolne, czy kulturę wyższą, tylko można łączać ich w jakiś sposób w dyskurs popkultury, w ten czy owy i tam jest mimo wszystko sporo fajnej, fajnej literatury. [46:59.73 → 48:10.55] A: Powiedzcie mi teraz, tak rozmawiamy o technologii produkcji właściwie dzieła, pewnej specyficznej, zagospodarowującej jakąś część rynku i też część pragnień autorów. Było takie chyba opowiadanie Borgesa, prawda, o pewnym hiszpańskim, zapomniałem imienia, autor Don Quixota, że wydawano książki w postaci takich modeli do składania i można było ze zdań, które napisał Cervantes ułożyć kompletnie inną powieść, a pewien bardzo sprytny, obrotny autor ułożył Don Kiszota w tej samej kolejności jak Cervantes, zdanie po zdaniu, ale jednak uważał, że jest to jego dzieło, ponieważ po rozsypaniu wszystkiego, jak w puzzlach, ułożył jeszcze raz i uważał, że każdy z nich ma swoje miejsce, logikę, nie pamiętał, przecież nie odwzorowywał żadnej książki, czyli z rzeczy gotowej po rozburzeniu zbudował jeszcze raz to samo. Jak myślicie, Z jakich klocków dzisiaj, oprócz tych, o których opowiadamy, buduje się literaturę, buduje się sztukę, buduje się teatr? To wszystko jest wzięte z masowej wyobraźni? Nie wiem, z jakichś takich podskórnych strumień? Można taką regułę, taki wzór wymyśleć? Z waszych doświadczeń oczywiście. [48:12.43 → 48:50.32] C: Nie tylko z popkultury się buduje teatr czy literaturę. O filmie wiem znacznie mniej. Bo choćby właśnie w sztuce Twardy Gnat, Martwy Świat, oprócz tekstu ukradzionego, jest też dużo parafraz poetyckich na przykład. Są wiersze ukradzione ode mnie samego z młodości na przykład. Dużo w ogóle ukradzieży tam jest. [48:51.64 → 48:53.14] A: Człowiek, który okradł samego siebie. [48:53.58 → 48:56.18] C: Tak, bardzo często to robię zresztą. [48:58.10 → 49:35.91] A: A co w takim razie byłoby takim najmniejszym klocuszkiem? Ja od razu mam też skrzywienie teatralne. Pamiętam, jak Jan Kot szukał całe lata tragemu, czyli tak jak jest atom, z którego składa się wszystko, co istnieje, tak samo uznał, że musi być taki jeden element teatralny, który jest wspólny dla tragedii. wszystkich tragedii, wszystkich dramatów świata i nazwał to tragemem. Czy się myślał, że to jest gest zabicia ojca, gest matkobójstwa, zdrada, coś jeszcze, jakiś schemat fabularny, czyli rozpoznań? Nie znalazł. Powiedział, że przegrał. Czy jeśli coś takiego istnieje, to gdzie w literaturze, w filmie należałoby czegoś takiego szukać? To jest obraz, to jest słowo? [49:36.69 → 50:56.91] B: Myślę, że każdy gatunek ma to trochę inaczej, ale poza tym nie da się chyba tak bezpośrednio przełożyć zasad fizyki na zasady kultury. Często się robi to przy pomocy różnych metafor czy porównań, ale to nie jest tak jeden do jednego zawsze. I faktycznie, wracając do poprzedniego Twojego pytania, to tak jest, że nie ma jednego źródła. W sensie, że czerpiemy z popkultury czy czerpiemy skądś. Tak samo ja w tym, wiesz, przede wszystkim Żywych Trupów, Na przykład wstawiłem postać gdzieś na moment w rogu, wstawiłem postać z Pustyni i w Puszczy, ale nie tyle to był Staś Tarkowski z Pustyni i w Puszczy, co Staś Tarkowski z komiksu śladami Stasia i Nel, w którym oni są już dawno dorośli i to jest steampunkowa zabawa. Z drugiej strony, gdzieś cytowałem wiersz Herberta. Z trzeciej strony, bawiłem się literacko też dość radośnie, bo w końcu do tego to służy. I tak naprawdę, jeśli patrzymy na współczesne, to najciekawsze kino, to to jest pełny eklektyzm. To, co jest ciekawe, a czy to pochodzi z popkultury, czy jest oparte na faktach, jak wiele niezłych filmów przecież, czy w ogóle jest wydumaną jakąś opowieścią, fikcją fantastyczno-teologiczną, to nie ma zasad. [50:57.63 → 51:24.34] A: Ale tak jak opowiadacie, to o elementach, które są wkładane do waszych utworów, tekstów, dzieł, które lubicie, to można to zaklasyfikować jako to, co zapamiętane, to takie urywki, fragmenty, strzępy, obrazów, wspomnień, słów. Szukałbym maniacko jakiegoś wspólnego mianownika, dlatego pewnie nam się to dzisiaj nie uda, ale... [51:24.34 → 51:49.86] C: To, co się ma w archiwum swoim. mnie się zapisują na moim dysku różne rzeczy, które czytam i oglądam i potem mi się one same włączają, te okienka mi się włączają same jak piszę i z różnych folderów są te urywki, skrawki. [51:50.76 → 52:45.96] B: Chyba cała sztuka polega na tym, że opiera się na tym, co dany twórca wchłonął a później jakoś przetrawił i z siebie wydalił w postaci książki, filmu czy obrazu. I już. To, co w siebie wchłaniamy na poziomie... Ja się głównie zajmuję jednak krytyką, więc na poziomie poznania zasad i technik doprowadza do tego, co na przykład wielokrotnie rozwściecza moją żonę, że potrafię jej pięć sekund przedpowiedzieć, a teraz będzie przerwa na reklamy. i wchodzi w tym momencie w serialu dokładnie, idealnie przerwana reklamy, bo wiem jakich oni używają metod, w jaki sposób dochodzą do tej mini kulminacji, żeby móc sobie spokojnie, uczciwie w tym momencie przerwać, a widz będzie czekał te pięć minut zagryzając zęby i oglądając reklamy, a czasami to można wykorzystać tworząc jakieś inne dzieło. [52:46.36 → 53:03.42] A: Ale Mateuszu, ty też wiesz, takie poprowadzające pytanie, ty też wiesz, jak widz będzie reagował na taki rodzaj literatury używanej przez ciebie w teatrze, taki rodzaj zdania, taki rodzaj kliszy, taki rodzaj zabawy z językiem, z obrazem? Umiesz przewidzieć te reakcje widza? [53:03.48 → 53:35.66] C: Nie zawsze. Czasami wiem, że scena skonstruowana przeze mnie jest skonstruowana gagowo na przykład, także po prostu będzie działać na zasadzie sitcomowej. Natomiast najbardziej intrygujące dla mnie są momenty, w których faktycznie tekst, nie wiem jak tekst będzie działał i to się gdzieś sprawdza w pracy z reżyserem, aktorem i potem z widownią. [53:36.44 → 53:52.16] A: Tak, pytam o to, bo im dłużej jesteśmy w tej rozmowie, to wydaje mi się, że odkrywacie, czy próbujecie zbliżyć się do takiej tajemnicy współczesnej sztuki, która jednak polega na manipulacji. Prawda, że jest to rodzaj już jawnego generowania oszustwa. [53:52.46 → 53:54.16] B: Czemu współczesnej? Zawsze tak było. [53:54.84 → 54:20.54] A: Był taki moment, że ludzie czekali na nowe opowieści, świeże opowieści, na nowe rozpoznania, a utwory, o których rozmawiamy, tak naprawdę powiadają nam co innego. Wszystko jest jesiotrem drugiej świeżości. Wszystko już było. My możemy tylko mashupować czy miksować. Możemy tylko po nowemu opowiadać pewną historię, którą już dobrze znacie, albo znacie wszystkie jej elementy składowe? [54:20.60 → 54:33.26] B: Myślę, że od czasów Homera, a na pewno już od czasów Szekspira, wszyscy krytycy dokładnie powtarzają tą twoją kwestię, że wszystko już było, wszystko już było opowiedziane, tylko możemy przestawiać klocki w inny sposób. Homer powiedział już wszystkie historie. [54:33.30 → 55:21.70] C: Ale przestawiając te klocki, w sumie, mniej lub bardziej udanie, próbujemy się dokopać, czy próbujemy jednak dotrzeć do współczesnej wrażliwości. Wydaje mi się, że poszukując w ten sposób, czy w literaturze, czy w teatrze, czy w filmie, budujemy jakiś nowy język, otwierając możliwości opisu dla nowych emocji i nowych doświadczeń. Bo tak naprawdę naszych nowych uczuć, nasze emocje i uczucia, jesteśmy zdolni je opisać, na ile mamy język, żeby je opisać. Wydaje mi się, że literatura daje nam coraz to kolejne jakieś możliwości do opisu tego. [55:21.94 → 55:52.97] A: A te nowe uczucia, o których wspomniałeś, masz już? Masz już słowa czy terminy, w których by je można pozamykać? Myślę teraz o kilkunastu twoich utworach. Rzeczywiście jest coś takiego, o czym mówisz, że przez działanie tym, co przerzute, wyplute, ułożone w innym kontekście, nagle z nami, czytelnikami, czy z widzami dzieje się pod wpływem tych starych elementów coś nowego. Tylko ja w tej chwili nie mam tego słowa, co się dzieje. Co to mogłoby być? Co się w nas uruchamia? [55:52.99 → 56:48.68] C: Mnie chodzi w tym momencie chyba o poezję, to znaczy, że poezja daje nam taką możliwość, że do tej pory np. nasza miłość, mogliśmy sobie naszą miłość do partnera pomyśleć wyłącznie wierszami Szymborskiej i Herberta, natomiast nie wiem, Marcin Świetlicki, czy Roman Honet, czy kolejni tam poeci dają nam coś, dają nam język, do tego, żeby pomyśleć sobie o naszej miłości w inny sposób. Chyba tylko taki, to jest jeden z najważniejszych dla mnie motorów napędowych dla sztuki mojej, żeby gdzieś się dokupywać do nowych, jakby poszerzać to terytorium. [56:49.81 → 57:10.03] A: Kamila, ty obserwujesz coś takiego u odbiorców popkulturowych, że pod wpływem obcowania z tym, co wtórne, przesadzone, zbudowane na innych zasadach, rodzą się reakcje czytelnicze czy odbiorcze, które do tej pory nie były powszechne, nie były spodziewane. Opowiadałeś o tej scenie w pociągu, jak wyrywaliście sobie ten komiks, prawda? [57:10.03 → 57:37.65] B: Tak, ale ja nie wierzę w to, co mówicie o poszerzaniu. Ja traktuję to bardziej jako zmianę, jako przekształcanie tych metod opowiadania, ale miłość jest zawsze ta sama. Miłość jest zawsze ta sama. Inaczej o niej dzisiaj mówimy niż 100 lat temu, ale sam trzon zostaje. My nie poszerzamy obszaru dookoła sposobów miłości. Mówi się o to, że możemy o [57:37.65 → 57:40.27] C: niej myśleć inaczej, ponieważ mamy inne słowa. [57:40.82 → 57:47.58] B: Tak samo jak inne słowa miał Szekspir w sonetach. Tak, że dzisiaj posługujemy się innymi słowami. [57:47.92 → 57:54.18] C: Jeżeli myślimy o niej inaczej, bo mamy inne słowa, to ona jest inna. [57:54.72 → 57:59.97] B: Ja jednak jestem tym, który uważa, że pierwotne emocje są zawsze takie same. [57:59.97 → 58:03.34] C: Skąd możesz wiedzieć, że twoja miłość jest taka sama jak miłość Szekspira? [58:03.34 → 58:27.15] B: Oczywiście, że nie mogę, ale równie dobrze ja mogę tak podejrzewać, jak ty możesz podejrzewać, że się zmienia. Ja wychodzę z założenia, że więcej co dwie dekady zmieniają podręczniki szkolne i tak samo zmienia się nasz język, zmienia się nasz sposób opowiadania również o kulturze. I tak naprawdę opowiadamy cały czas tą samą historię, tylko w inny sposób. I fajnie, bo należy ją opowiadać współcześnie i dla współczesnych ludzi po prostu. [58:27.77 → 58:50.55] A: Jeszcze takie słowo perwersja. Czy widz, odbiorca, czytelnik obcujący z taką literaturą, czy filmem, który ty lubisz, czy taką, który ty tworzysz, ma prawo czuć taką emocję. To jest rodzaj perwersyjnej gry, perwersyjnej zabawy. Sama obecność w takim rodzaju literatury jest właśnie perwersją. [58:50.91 → 58:52.09] B: Zdefiniuj perwersję. [58:52.79 → 59:13.55] A: O Jezus, no to jest chwyt. Perwersja, czyli coś, co odbiega od powszechnie przyjętej normy. Coś nacechowane czymś zakazanym, coś nacechowane czymś występnym, takim pokrętnym, nieświadomym? [59:14.85 → 01:00:16.15] B: Oczywiście, że tak, tyle że żyjemy w czasach, kiedy definicja tejże twojej perwersji się straszliwie rozlazła, to znaczy stała się kwestią bardzo subiektywną. Że jednak kiedyś sztywne normy cywilizacyjne były znacznie poważniejsze i przekraczanie ich powodowało bardzo złe skutki dla tego, kto je przekracza. Dzisiaj co najwyżej Urban ma proces za to, że narysował Jezusa w tym, ale wszyscy się z tego śmiają. Ale nic nie zmienia faktu, że żyjemy w kraju, w którym za tego typu żarty są procesy sądowe. Inne formy perwersji, mam wrażenie, że coraz bardziej w popkulturze są traktowane jako taka szczypta pieprzu do potrawy. Spójrz, pięć lat temu w życiu byś nie pomyślał, że w Empiku będą półki, z napisem tak jak jest literatura sensacyjna czy dla dzieci, będą półki z napisem literatura erotyczna i tam leżą te wszystkie Greje i tak dalej i 50 podobnych książek, więc ta granica cały czas się przesuwa. [01:00:16.15 → 01:00:18.95] A: Pan ma nawet napis wówczas literatura erotyczna dla kobiet. [01:00:20.43 → 01:00:38.01] B: To w tych większych MPK jakie są dłuższe te napisy. Tak, ale o to chodzi, że wiesz, że te granice cały czas się przesuwają i już upadek zachodniej cywilizacji, za chwilę nawet Cesarstwo Rzymskie wszystko walnie, ale nie zmienia to faktu, że że to jest bardzo subiektywna kwestia dzisiaj, perwersja. [01:00:38.99 → 01:00:39.53] A: Mateusz? [01:00:41.65 → 01:00:42.79] C: Przypomnij mi pytanie. [01:00:43.31 → 01:00:55.27] A: Czy czujesz, że jednym z elementów odbioru na przykład twoich dzieł jest właśnie takie perwersyjne poczucie uczestniczenia w czymś występnym, zakazanym, nieetycznym? [01:00:59.07 → 01:02:00.42] C: Znaczy czuję radość jakby z uczestniczenia w czymś perwersyjnym w tym sensie, że Widzowie, którzy przychodzą na spektakl Twardy Gnat Martwy Świat oddychają z ulgą, że właśnie nie oglądają nadmuchanego, pompatycznego dzieła teatralnego o ważnych rzeczach przez duże W i duże Ż, tylko coś, co jest jajem. I to jest jakiś rodzaj wspólnego uczestniczenia w czymś perwersyjnym, no bo w dalszym ciągu Jednak jest, jest tak, pokutuje takie przekonanie, że jak się przychodzi do teatru, to powinno się rozmawiać poważnie o poważnych rzeczach. Najczęściej. No chyba, że się właśnie powie wyraźnie, że jest to Mayday, przechodzimy na farse, na komedię i tak dalej. Więc tak, no... Tak. [01:02:02.39 → 01:02:09.17] A: Dobrze, panie Konradzie, drugi fragment z Twardego Knata. Prosimy. Zaraz oddam państwu głos. [01:02:13.35 → 01:05:05.62] D: Noga starszej kobiety. Stanąłem przed drzwiami, w których spała moja córka wraz z teściową. Poszarpałem chwilę klamkę. i odsunąłem się od drzwi. Po sekundzie rzuciłem się na niej, wlatując razem z nimi do środka. Czułem jakiś dziwnie otaczający mnie chłód. Moje oczy ujrzały krew. Na ścianach i na podłodze oraz na suficie zaczął opętywać mnie strach. W myślach miałem tylko swoją malutką córeczkę. Gdzie jest moja córeczka? Gdzie jest Mary Jane? O coś potknięty padłem na ziemi i ledwo doczołgałem się do łóżka. W oczach miałem łzy, ponieważ bałem się najgorszego. Zauważyłem wystającą nogę starszej kobiety. Od razu wiedziałem, kogo to noga. Wiedziałem, że ona nie żyje. Moje nadzieje na życie córki spadały na łeb, na szyję, a ja żeby Nie spaść w odchłań płaczu i rozpaczy. Złapałem się za bok łóżka i zacząłem się podnosić. Spoglądnąłem na ciało teściowej. Zebrało mi się w ustach na wymioty i niestety nie zatrzymałem lecących wymiocin na część łóżka i trochę na ciało teściowej. Była blada. Bladsza od trupa. Wiedziałem, że to sprawka demona. Odsunąłem firankę z okna. I skamieniałem. Demon stał sobie w najlepsze w oknie. Córeczka siedziała na baranach demona. On ją przetrzymywał, a ona płakała. Moja skóra nagle dostała gęsiej skórki. Byłem cały skamieniały, jednak w swej podświadomości coś mnie tchnęło. W swych uszach. Usłyszałem okropne syczenie przeszywające mi głowę. Tak się bałem, że aż mną trzęsło. Łzy mi kapały niczym z kranu. PRZEKLNIJ BOGA ALBO JĄ ZABIJĘ! ryknął demon i parchnął śmiechem. Padłem na kolana i wydarłem się jak tylko mogłem. PROSZĘ NIE! On wydzielił z gęby straszliwy ryk. AVOL MENTOS! KAKA DEMONA! Przebił małe ciało małej swoim zakończonym ostrym jak szpikulec pazurem palcem. Znów parchnął śmiechem i znikł jak błyskawica. Wow. [01:05:06.66 → 01:05:51.77] A: Panowie, już na koniec spróbujmy wymyślić taką instrukcję obsługi złej literatury dla państwa, dla wszystkich czytelników złej literatury, złego teatru, złego filmu. jak to przyswajać, jak w to wchodzić, żeby ujść cało, żeby jednak ta nasza wyobraźnia, nasza świadomość pozostała jeszcze czysta, głodna kolejnych takich przygód, a z drugiej strony absolutnie otwarta na zabawę w złą literaturę. Czyli można stworzyć taki dekalog zachowań odbiorcy, uczestnika popkultury, Kamilu? [01:05:52.87 → 01:06:44.98] B: Nie wiem tak do końca, bo znowu wchodzimy, ja uparcie wracam do wątku subiektywizmu, ale to jest tak, że każdy ma inną odporność. Jeden przebrnie bez problemu przez całą taką powieść, drugi odpadnie po kilku stronach. Tak naprawdę to jest pytanie, jak do tego podchodzimy. Jeśli podchodzimy do tego jako właśnie taki poszukiwacz przygód, to musimy się przebijać w tym jakby to ładnie powiedzieć, w tej kanalizacji z dużym samozaparciem i brnąc przez te sterty odchodów, które tam pewnie się jakoś zatrzymały. Albo sięgamy po to, co z tego wynika, czyli właśnie po takich Tarantino i tak dalej, którzy już przetworzyli to za nas i pokazują nam to, co najciekawsze. [01:06:45.43 → 01:06:51.75] A: Czyli spróbować jak to wygląda, a potem skoczyć już do tych artystów, którzy przeszli i odrobili tę lekcję za nas. [01:06:51.75 → 01:07:13.29] B: I wtedy stwierdzasz tak naprawdę, na jakim jesteś etapie. Bo niektórym wystarcza właśnie taki Tarantino, a niektórzy znacznie lepiej się bawią takim Tarantino, czy takim filmem, o którym mówiłeś w Poznaj Moich Spartan, jeśli wcześniej obejrzeli to 300 i rozumią te bardzo złe żarty z tego filmu, na czym one polegają. [01:07:14.03 → 01:07:34.31] C: No też znam ludzi, którzy kupują kilka piw na posiadówkę domową, włączają właśnie szklanką po łapkach albo inny film z Leslie Nielsonem, właśnie najgłupszy jak się da i właśnie w ten sposób spędzają wieczór miło. [01:07:34.79 → 01:07:36.87] A: Zła sztuka jako przestrzeń integracji. [01:07:36.95 → 01:07:55.97] C: Jako przestrzeń integracji, ale jakiegoś też rodzaju oddechu, myślę, że jest też jakaś taka potrzeba właśnie złych, głupich żartów, nienajwyższych lotów i że to daje dużą radochę. [01:07:56.25 → 01:08:59.38] B: Ale tu dochodzimy do ciekawego punktu tego dekalogu. Złą kulturę we wszystkich jej przejawach najlepiej się wchłania wspólnie. Na tej zasadzie pamiętam kiedyś przed laty prowadziłem, pomagałem prowadzić DKF w krakowskim klubie pod Jaszczurami I tam z tyłu była taka mała salka kinowa. I tam był tylko jeden projektor. W czasach, kiedy jeszcze projektory wyglądały klasycznie. I myśmy pożyczali z Filmoteki Polskiej najgorsze, stare polskie filmy z lat 70-tych. Nie tylko klątwę Doliny Węża, ale mnóstwo jakichś starych, złych kryminałów z lat 60-tych itd. I cały urok polegał na tym, że zbierała się właśnie cała sala. Tam część była w fotelach, część była w takich materacach, gdzie od razu się pokładali. i oglądaliśmy, a co 20 minut musiało nastąpić 10 minut przerwy, no bo ten projektor był tylko jeden, więc trzeba było zdjąć szpulę, założyć następną i w tym czasie większość szła do baru pod jaszczurami po kolejną porcję piw, wracała i dalej wchłaniała wspólnie, komentując głośno tą złą sztukę, która działa się na ekranie. Czyli takie rzeczy najlepiej, z książkami pewnie jest trochę gorzej, ale takie rzeczy najlepiej się wchłania w sposób zbiorowy. [01:08:59.40 → 01:09:02.61] A: Można organizować publiczne czytania złych książek. [01:09:03.23 → 01:09:04.30] B: No, to się przed chwilą sprawdziło. [01:09:04.41 → 01:09:23.77] A: Tak, tak. Na spektakl możemy pójść razem, na zły film spotkać się, możemy obejrzeć zły mecz polskiej reprezentacji, gdzie wszystkie te efekty z lektury, z oglądania teatru i filmu się spotkają w jednym miejscu. Czyli z tego dekalogu nam wyszło takie 3-4 przykazania na razie. [01:09:23.91 → 01:09:25.63] B: Nie od razu dekalog zbudowano. [01:09:25.87 → 01:09:40.33] A: No właśnie. Drodzy Państwo, czy macie pytania do naszych gości? szczegółowe o przedwiośnie żywych trupów albo twardy gnat martwy świat. Fenomenalny tytuł swoją drogą. [01:09:41.17 → 01:09:44.43] C: To nie jest akurat ukradzione. [01:09:45.77 → 01:10:01.87] A: Znajdź mistrza. Pytanie, komentarze, może podzielicie się wspomnieniami ze swoich najgorszych lektur, filmów, spektakli teatralnych. Może uczestniczyliśmy w spektaklu, który był bardzo zły na przykład. Chcemy o tym opowiedzieć. [01:10:02.07 → 01:10:02.95] B: Albo spotkaniu takim. [01:10:03.13 → 01:10:11.13] A: Albo spotkaniu. Tak właśnie można by wymyślić taką top ten najsłabsze spotkanie w Teatrze Starym. [01:10:11.67 → 01:10:14.67] D: Słyszałem, [01:10:19.03 → 01:10:22.03] A: słyszałem. Tak czy ktoś z Państwa chce? [01:10:31.51 → 01:11:02.19] C: To jest ciekawe pytanie. Ja w ostateczności uważam, że to jest całkiem niezłe to, co wyszło. Zwłaszcza gdzieś też w realizacji teatralnej, która pokazuje jeszcze kolejne piętro, kolejną przestrzeń. tego tekstu. [01:11:03.61 → 01:11:21.52] B: Ale to jest dokładnie to pytanie właśnie, bo to jeszcze nieraz słyszę, czy mi się chce oglądać te wszystkie polskie filmy złe, żeby później przyznawać te nagrody węże. No tak naprawdę to służy, jeśli nas to bawi, to czemu nie. Tylko jakoś trzeba tą rozrywkę w życiu znajdować. Niektórzy znajdują ją właśnie po obcowaniu z czymś bardzo złym. [01:11:22.80 → 01:11:35.31] A: No i jest też kwestia, której próbowaliśmy tutaj dotknąć, czyli gdzie właściwie zaczyna się zła sztuka, zła książka, zły film. Ile trzeba poznać tej książki, filmu, spektaklu, żeby zrozumieć, że to jest złe. [01:11:35.41 → 01:12:04.12] C: No właśnie, bo w gruncie rzeczy ja zdecydowanie lepiej się bawiłem czytając tę powieść, której użyłem, niż na przykład ostatnio przeżyłem straszne zwątpienie i jakoś bardzo mi było smutno po przeczytaniu powieści Marcina Świetlickiego, którego uważam skądinąd za świetnego poetę, Przeczytałem jego powieści i stwierdziłem, że to są straszne gnioty. Mówi o tych kryminałach. [01:12:05.64 → 01:12:13.74] A: Nie znalazłem [01:12:15.64 → 01:12:39.59] C: w nich tego, co by mnie tam gdzieś pobudziło czy rajcowało. I dużo gorzej się bawiłem czytając to, mimo że jest to autor ceniony i uznany i tak dalej, niż właśnie czytając złe i przez wszystkich uznanych za złe teksty dostępne w internecie. [01:12:40.55 → 01:12:46.49] A: Odpowiedzieliśmy na pani wątpliwość. Czy jeszcze jakieś głos, pytanie? [01:12:50.74 → 01:12:53.74] C: Też [01:12:57.64 → 01:12:59.92] B: mówiono, że jest to literatura dla [01:12:59.92 → 01:13:03.54] C: kucharek, a później okazało się, że są tarce dzieła, prawda? [01:13:03.78 → 01:13:06.24] B: Także myślę, że każda epoka, która coś [01:13:06.24 → 01:13:09.12] A: tam lansuje, która próbuje coś, pisarz próbuje [01:13:09.12 → 01:13:13.54] C: coś stworzyć, potem to, co okazuje się złe, może być dobre i odwrotne po jakimś czasie. [01:13:14.62 → 01:13:45.34] A: Taka refleksja mi się nasunęła. Dziękuję bardzo. Czy jeszcze jakiś głos z Państwa strony? To w takim razie na zakończenie. Mateuszu, ty pamiętasz tą frazę, którą ty na scenie w swojej sztuce mówisz w programie telewizyjnym o pewnym dylemacie, który powinien mieć artysta albo nie ma dylematu, ponieważ coś jest podejrzane etycznie. Miałbyś zacytować to zdanie, bo to byłaby dobra puenta. [01:13:47.66 → 01:13:51.84] C: To, co zrobiłem jest bardzo nowatorskie, ponieważ jest podejrzane etycznie. [01:13:54.49 → 01:14:40.28] A: Więc drodzy państwo, rozmawianie o złej literaturze i zajmowanie wam czasu w Teatrze Starym także jest podejrzane etycznie. Moglibyście w tym momencie obejrzeć dobry film, dobry spektakl, dobrą książkę. A mimo to zaryzykowaliśmy i mówiliśmy źle i dobrze o złej sztuce. Mateusz Pakuła, Kamil Śmiałkowski, Łukasz Drewniak. Dziękujemy bardzo. Ja chciałbym państwa jeszcze zaprosić na Noc Kultury 7 czerwca i na debatę o godzinie 19. Czy granie to czytanie, którą poprowadzi Garzyna Ludosławska z Martą Ledwoń, Adamem Ferencym i Piotrem Głowackim, czyli składem naszej machi, Juliusza Machulskiego. Zapraszam serdecznie, dziękuję Panom Państwu za ten wieczór o złej literaturze. Dobranoc.
Bitwa o literaturę. Bad writing, bad living
Czy książka celowo zła, obraz namalowany jakby po amatorsku bez znajomości technik malarskich, spektakl z premedytacją źle wyreżyserowany, świadomie zły film to nowa odsłony gry twórcy z odbiorcą? O co w niej chodzi? Jak rozpoznać zwykłą nieumiejętność od maski niezdarności artystycznej? Łukasz Drewniak
Mateusz Pakuła – dramatopisarz i dramaturg, ukończył dramaturgię na Wydziale Reżyserii Dramatu w PWST w Krakowie. Trzykrotny finalista Konkursu o Gdyńską Nagrodę Dramaturgiczną. Wielokrotny finalista Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Sztuki Współczesnej i laureat 19 edycji tego Konkursu (wyróżnienie indywidualne za tekst Mój niepokój ma przy sobie broń). Finalista „Talentów Trójki” 2013. Nominowany do nagrody TVP Kultura „Gwarancje Kultury” za najbardziej obiecujący debiut 2010 roku (za zbiór Biały Dmuchawiec. Pięć sztuk teatralnych).
Wydał trzy zbiory dramatów: Biały Dmuchawiec. Pięć sztuk teatralnych (2010), Kowboj Parówka i trzy inne sztuki (2012) oraz dyptyk Na końcu łańcucha (2012).
Ważniejsze realizacje: Miki mister DJ (prapremiera – Teatr Miejski w Gdyni, reż. A. Olsten, 2012; Teatr Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim, reż. J. Peszek, 2012), Książę Niezłom (Teatr Jaracza w Olsztynie, reż. J. Pawłowska, 2011), Donkiszot (Teatr Dramatyczny w Warszawie, reż. M. Podstawny, 2010), Na końcu łańcucha (Teatr Osterwy w Lublinie, reż E. Rysová, 2012), Wejście Smoka. Trailer (Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie, reż. B. Szydłowski, 2011) i KonradMaszyna (Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie, reż. B. Szydłowski, 2011), Źle ma się kraj (Teatr Polski w Bydgoszczy, reż. W. Szczawińska, 2012), Mój niepokój ma przy sobie broń (Teatr Żeromskiego w Kielcach, reż. J. Mark, 2013), Smutki tropików (Festiwal Boska Komedia / Teatr Łaźnia Nowa, reż. P. Świątek, 2013), Twardy gnat, martwy świat (Teatr Żeromskiego w Kielcach, reż. E. Rysová, 2014). Kilka jego sztuk przetłumaczono na angielski, niemiecki, czeski, hiszpański i ukraiński.
Jako dramaturg i autor adaptacji współtworzył m.in. spektakle: Dwanaście stacji wg Tomasza Różyckiego (Stary Teatr w Krakowie, reż. E. Rysová, 2010), Komedia. Szczęśliwe dni. Ostatnia taśma Krappa wg Samuela Becketta (Teatr Kochanowskiego w Opolu, reż. P. Świątek, 2011), Paw królowej wg Doroty Masłowskiej (Stary Teatr w Krakowie, reż. P. Świątek, 2012), Dżuma wg Alberta Camusa (Teatr Kochanowskiego w Opolu, reż. P. Świątek, 2013) oraz Rękopis znaleziony w Saragossie wg Jana Potockiego (Teatr Kochanowskiego w Opolu, reż. P. Świątek, 2014).