Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:02.26 → 00:22.00] A: Dobry wieczór Państwu. Witamy w spotkaniu z cyklu Bitwa o kulturę. Ja się nazywam Kamil Bałuk, a dzisiaj porozmawiam z Agnieszką Szydłowską i Michałem Nogasiem.
[00:24.08 → 00:27.56] B: Dobry wieczór.
[00:27.74 → 00:28.16] C: Dzień dobry.
[00:30.20 → 00:32.60] A: Michale, ty tu w ramach Bitwy o kulturę.
[00:32.66 → 00:35.14] B: Od razu będzie bitwa. Dobry wieczór, Michał, dzień dobry.
[00:35.68 → 00:44.96] A: Właśnie jak ja zaczynałem tutaj, chyba pierwszy raz jako gość, to myślałem, że tutaj są takie mocne bitwy. Nie wiem, czy jak ty prowadziłeś, to były bitwy, czy jednak koncyliacyjnie.
[00:45.26 → 00:52.80] C: Było bardzo miło. Wspaniale, że jest zawsze w Teatrze Starym, jak i w Lublinie w ogóle. Już sobie kupiliśmy państwu.
[00:54.67 → 01:03.85] A: Spotkaliśmy się dziś wieczorem, żeby porozmawiać o czymś, co Was łączy i jest to pewna rozgłośnia w Polskim Radiu.
[01:05.43 → 01:08.33] B: Fantastyczne miejsce, naprawdę. Bardzo Państwa witamy.
[01:09.31 → 01:10.57] A: A, bo pierwszy raz jesteś tutaj?
[01:10.85 → 01:31.17] B: Nie, nie, absolutnie. Wspaniale. Tutaj wspominam festiwal poświęcony Danucie Szaflarskiej, pierwszą edycję, odsłonę. Na tej scenie mogłam porozmawiać z panem Januszem Gajosem. Potem wszyscy poszliśmy na dalszą część wieczoru. To nie było jedyne, ale jedno z wielu wspaniałych wspomnień z Lublina.
[01:31.73 → 01:32.92] C: Ja też nie pierwszy raz tutaj.
[01:33.36 → 01:34.78] A: Nie, no to wiem, tu nie wiedziałem.
[01:35.89 → 01:37.52] B: Ja nawet mam rodzinę w Lublinie.
[01:37.75 → 01:38.19] C: Ja też.
[01:38.92 → 01:56.79] A: Super, no to sami swoi. Ja tylko, zanim do meritum, to chciałem powiedzieć, bo sobie pomyślałem, że właśnie tutaj koleżanki będą miały czasami z wami problem, jak będziecie się tak tu przekomarzać. Ewelina Lachowska, Marta Stępniak, to są nasze tłumaczki na język migowy. Wielkie brawa.
[01:58.91 → 01:59.67] C: Mojej koleżanki.
[02:01.93 → 02:28.35] A: No dobrze, słuchajcie, kiedy wy się poznaliście w tej trójce? Jak to było? Bo to, że teraz się widujecie codziennie, to mniej więcej wiemy. W tym roku nastąpiło niewrogie, tylko przyjacielskie przejęcie stacji po latach rozłąki, a mnie interesuje ten czas na samym początku.
[02:31.03 → 03:55.95] B: Mam nadzieję, że dla przebiegu naszego spotkania okaże się, że nasze wersje są niezgodne i wtedy będziemy mogli powalczyć. Więc było to tak. Pracowałam w miesięczniku film po moim pierwszym radiu, które bardzo kochałam, Rozgłośni Harcerskiej i pewnego dnia jako wysłannik miesięcznika film poszłam na spotkanie z dyrektorem trójki rozmawiać o współpracy. Pan dyrektor zaskoczył mnie wyznaniem, to był Adam Fijołkowski, że słuchał mnie w tej rozgłośni harterskiej i czy bym nie przyszła nagrać dema, bo może w trójce. Nagrałam demo, okazało się, że mogę rzeczywiście poprowadzić pierwszą audycję i sen z dzieciństwa, którego nawet nie uznawałam za swoje marzenie, się zaczął materializować. I wtedy weszłam tak naprawdę na korytarze. Na korytarzach byli sami bardzo dorośli ludzie, z tej mojej perspektywy tamtejszej, czyli dwudziestokilkulatki. Ale nagle okazało się, że jest jeden człowiek znacznie młodszy od reszty, więc w sposób naturalny pożeglowałam w stronę takiego chudego, wysokiego mężczyzny z haczykowatym nosem. Może państwo się domyślą, kogo mam na myśli. Z bujną czupryną, który oczami tak rzucając coś tam... Jakoś się zapoznaliśmy, ale wiem, że tym takim pierwszym, co nas połączyło, to było właśnie to, że byliśmy najmłodsi dookoła. A potem się okazało, że bawią nas te same rzeczy i słuchamy tej samej muzyki i tak już poszło.
[03:57.01 → 03:58.05] C: Potwierdzam tę wersję.
[03:58.55 → 04:00.39] A: Ale to znaczy, że byłeś wcześniej tam?
[04:00.77 → 04:01.11] C: Tak.
[04:01.59 → 04:02.75] A: A skąd się wziąłeś?
[04:03.01 → 04:11.11] C: Z ulicy. Naprawdę. Ale chcę tylko powiedzieć, że to był już chyba 2005 albo...
[04:11.11 → 04:13.55] B: Nie, to był albo drugi, albo trzeci.
[04:13.65 → 04:55.39] C: To był już mój trzeci rok w ulicy, a wtedy? I to był taki czas, kiedy ona przechodziła zmiany i przemiany i próbowała otworzyć się na różne sposoby, na osoby, które być może nie były w tej grupie zagorzałych słuchaczy od samego początku stacji albo od odbudowy po osiemdziesiątym pierwszym, drugim roku. I to jest prawda, co powiedziała Agnieszka, że ja wtedy czułem się tam trochę samotny w tym sensie, że niewiele było osób, które były z tego pokolenia, które już trochę inaczej postrzegało świat. i interesowały je inne gatunki muzyczne niż te tam ze Stanem?
[04:56.06 → 04:56.80] A: A jakie to były wtedy?
[04:57.44 → 05:17.56] B: Zaraz ci powiem, tylko że na końcu, a właściwie później okazało się, że są tam ludzie w wieku zbliżonym do naszego, tylko że nikt by nie powiedział. Na przykład jednym z bardziej szokujących odkryć jest to, że my nie jesteśmy dużo... Michał jest ciut bardziej młodszy, a ja nie dużo młodsza od Artura Antrusa. A on zawsze był taki dorosły.
[05:18.77 → 05:22.01] A: A ty już bym nie powiedział, że to... Ciekawe.
[05:22.59 → 05:23.05] C: Nie jestem.
[05:23.47 → 05:26.45] B: On się maskował i tylko słuchał właśnie utworów z tekstami.
[05:26.45 → 05:28.63] C: On się celowo poświgał, żeby do Trójki się dostać.
[05:28.79 → 05:36.97] A: To było dla ciebie zderzenie, bo jednak radiostacja, rozgłośnia harcerska, a Trójka, szczególnie wtedy, to musiały być dwa różne światy.
[05:37.33 → 06:01.48] B: To jest tak, jakbyś przebywał z kolegami i oni są twoimi kolegami i nagle lądujesz w sieci rodziców i nagle masz udawać, że to są twoi koledzy. To był ten rodzaj, że oczywiście jesteś zaszczycony, Czujesz się, te wszystkie napięcia, zawstydzenia, ale też poczucie, że to jest jakaś szansa. Ale z drugiej strony, to nie jest tak, że wejdziesz od razu na poziom łatwego porozumienia z rodzicami.
[06:03.90 → 06:05.60] C: Kiedy ty przeszłaś na tez z Niedźwieckim?
[06:08.08 → 06:11.22] B: Ciekawsza jest lista osób, z którymi do tej pory jestem na bambani.
[06:12.14 → 06:14.78] C: Poza nami, z kim jeszcze jesteś?
[06:15.11 → 07:34.65] B: Z Markiem bardzo szybko, ale jeżeli już tak wyrwałeś Kamilowi pytanie o muzykę, to powiem, że chyba pierwszą osobą, którą tak naprawdę bardzo dobrze znałam i kojarzyłam z Trójki właśnie z głosu, czyli Piotr Baron, poznałam się właściwie chyba albo pierwszego dnia prowadzenia audycji w Trójce po 18.00 muzyka, tak się nazywało to pasmo, po 6.00 muzyka, ale było o 18.00. Bo prowadziłam ten program i nagle pani realizująca powiedziała mi, jest tutaj telefon. I ja podeszłam i tam właśnie się odezwał ten głos z radia Piotra Barona, że słucham, wspieram, trzymam kciuki. Jeszcze nie widziałam nigdy Piotra Barona na żywo wtedy. I chwilę, kilka dni później poznałam go na żywo. To jest jeden z tych przypadków, kiedy wyobrażenie wyłącznie na podstawie głosu jest rozbieżne z tym, jak człowiek wygląda rzeczywiście. Były takie gesty ze strony ludzi już tam pracujących wiele lat i Piotr Baron był jedną z takich osób. Z Markiem bardzo szybko, Zaczęliśmy prowadzić wspólne pasmo, czyli Marek Chill Out Cafe, co drugi dzień Marek i ja, tak się zmienialiśmy od poniedziałku do czwartku, więc zostaliśmy kumplami w Robocie, wydawaliśmy wspólne płyty, no i w ogóle nawet na imprezie byliśmy kiedyś razem, pamiętasz? Ale Marek nie tańczył.
[07:35.43 → 07:38.99] C: Nie tańczył, to prawda, ale my tańczyliśmy, tak że to się zrównoważyło.
[07:39.57 → 07:41.63] B: I tutaj masz szansę wrócić do pytania o muzykę.
[07:41.91 → 08:27.81] A: Tu właśnie, właśnie. To jak z tą muzyką wtedy było? Że to nie była ta... którą wy byście widzieli w tamtym czasie. Bo jednak trójka muzyczna była zawsze jakoś odrębna. A hip-hopu też potem jakoś bardzo dużo nie było. Chcę złapać ten moment, bo dla mnie nie chcę tutaj, żeby to źle zabrzmiało, ale jeśli na mnie Szybłowska i Baron to po prostu były postacie z trójki, kiedy jeździłem za młodo na openery, to po prostu tak samo właśnie odległe w tej Warszawie, a teraz się przenosimy w czas, kiedy to dla was jeszcze były odległe postacie te, które spotkałyście, więc ciekawe.
[08:28.69 → 10:08.21] B: Od mojego przyjścia w następnym roku Trójka zaopiekowała się Openerem, więc losy Trójki i tego festiwalu się połączyły. Tak najprościej powiedzieć, że dla mnie i dla Michała zespoły, które przyjeżdżały na Opener, to były zespoły nasze, czyli wspólnie płakaliśmy na pierwszym koncercie Massive Attack, obserwowaliśmy Snoop Dogga, przeżywaliśmy te wszystkie pierwsze razy, wspólnie z uczestnikami tego festiwalu. I to były naprawdę nasze zespoły, nieobecne powszechnie wtedy na antenie Trójki, która do tej pory ma swój pewien kanon. Ten kanon oczywiście przez różnych dziennikarzy jest wspaniale komentowany, rozbijany, ale jednak w tamtym czasie ewidentnie trzeba było jakiegoś takiego świeżego powiewu. No ale też ten czas, w którym akurat się spotkaliśmy w pracy w Trójce, to było jakieś takie komercyjne skręcenie, więc ta muzyka w ogóle była odległa od naszego prywatnego gustu, bo miała prezentować taki bardziej popularny charakter. więc tym bardziej trudno było się z nią identyfikować. Dlatego też pierwszy już mój w pełni autorski program nazywał się program alternatywny. Nie dlatego, że ja znałam takie pojęcie jak muzyka alternatywna, bo już serio nie mogę sobie te 20 lat później przypisać takiej świadomości, tylko dlatego, że udało mi się przemycić i byłam z tego super dumna w nazwie dystans do tego, co jest prezentowane na antenie w ciągu dnia. O to chodziło w tym pomyśle, To jest muzyka. Takie miałam wtedy przekonanie. Nie mówię o audycjach autorskich, mówię o playliście, czyli tym, co wypełnia radio od szóstej do... no zależy której. Wtedy akurat do dziewiętnastej i dzisiaj też do dziewiętnastej.
[10:10.17 → 10:52.75] A: Nie, to z sukcesem, bo ja dokładnie z tymi klimatami muzycznymi Trójkę wtedy kojarzyłem. Super. A co ze słowem, ponieważ Tak teraz po powrocie, po latach w wywiadach mówiłaś o tym, że słowo zniknęło przez te lata ostatnio z trójki, to oczywiście sobie wrócimy do tego momentu, ale się zastanawiam wtedy, te lata temu jak zaczynaliście, jeśli mówisz o komercyjnym zwrocie, co wam wtedy przypominało, że pracujecie w medium publicznym? Mieliście tak, że myśleliście o tym? Szczególnym, odrębnym, z taką tożsamością dosyć, ale właśnie publicznym, bo teraz to w ostatnich Roku dwóch to sporo mówimy o tym, a wtedy myśleliście tak?
[10:53.17 → 13:03.69] C: Wtedy to na pewno przypominało o tym istnienie słowa na antenie w dużej liczbie albo ilości. Bo my jesteśmy z dość podobnych roczników i pamiętamy bardzo dobrze ten moment, w którym nastąpiła eksplozja stacji komercyjnych w Polsce. Najpierw to było Radio Z w Warszawie, potem to był Kopiec i Kraków i oni tym się różnili od stacji publicznych. Setka to na początku może nawet nie tak bardzo, bo Andrzej Wojciechowski też miał taką ideę, żeby radio Mądrze gadało, ale z czasem zaczęło się to zmieniać, że te wejścia na antenie dziennikarzy w RMF-ie to trwały 30 sekund czy minut, a poza tym dużo muzyki, a w Trójce zawsze było tak, w Jedynce jeszcze bardziej i w Dwójce, że są słowne audycje godzinne, dwugodzinne, czasami okraszone muzyką, Gdzieś ta mądrość słowa tam się wypijała na pierwszy plan. To był zresztą taki trudny okres, koniec lat dziewięćdziesiątych, na który my się oboje nie załapaliśmy, ale dużo mniej o tym opowiadano, że i tak ta trójka, do której myśmy przychodzili, to już była bardzo muzyczna, bo wcześniej tego słowa było jeszcze więcej i część dziennikarzy, którzy stawiali głównie na słowo, mniej na muzykę, Ta grupa odeszła do czwartego programu radia, który wtedy nazywał się radiem BIS. I tam właściwie głównie rozmawiano. Były tam audycje wielogodzinne mówione. A w Turcji jednak ta muzyka była, zawsze jest i będzie istotna. I ten moment, o którym Agnieszka mówi był taką pierwszą chwilą, kiedy te długie rozmowy na antenie też w ciągu dnia były w sposób znaczący rozrzedzane. Mało było słowa, dużo było muzyki, piosenka do piosenki doklejana itd. Więc ja na bieżąco obserwowałem te operacje na żywym i chyba nie do końca, bym powiedział, znieczulonym organizmie. To nie było łatwe. Na pewno nie było to łatwe dla wielu dziennikarzy.
[13:03.69 → 13:05.23] B: To się zdecyduje, było trudne czy łatwe.
[13:05.51 → 13:54.80] C: Nie, nie było to łatwe dla dziennikarzy, tych ze starszego pokolenia i też dla wielu słuchaczy, myślę. Wtedy był taki moment, bardzo silnego protestu przeciwko tym zmianom ze strony słuchaczy. Listy otwarte, protestacyjne. Była taka grupa osób, które właściwie co tydzień wysyłały jeszcze wtedy listy pisane odręcznie albo na maszynie, nie ma ile, do dyrekcji. Potem to się znowu zmieniło, ale na pewno była to stacja, w której było bardzo wiele interesujących, mądrych audycji, nie tylko związanych z kulturą, ale były na przykład takie audycje, jak to był dzień, pamiętam, czyli trzydzieści kilka minut podsumowania wydarzeń w Polsce i na świecie o 23. Więc tam po prostu dużo się mówiło. Z czasem to się pozmieniało. Teraz też się znowu zmienia.
[13:55.57 → 14:38.07] A: Tak, tak, to za chwileczkę, ale mnie ciekawi wtedy, bo publiczne media w tamtych latach jednak były zależne od tych ciągłych zmian władzy i teraz Zastanawia mnie, czy wy pamiętacie powiedzmy sprzed 20 lat, że kiedy ten nowy dyrektor czy tam szef wchodzi z jakiegoś nadania politycznego, to się dużo zmienia i właśnie co się wtedy zmienia? Od razu mnie zastanawia też, czy ten zwrotku powiedzmy bardziej sformatowanej komercyjnie stacji, z czego wynikał, czy z indywidualnych przekonań pojedynczych osób, czy wtedy jakiś taki był trend, że słuchalność ma rewalizować?
[14:38.09 → 17:51.51] B: Tak, to już był ten moment, że radio też zaczęło brać udział w badaniach słuchalności, a trójka po tym takim od 62 roku budowaniu swojej marki i potem tych strasznych czasach stanu wojennego i znowu w takim wznieceniu które nastąpiło, kiedy pojawiły się audycje. Zapraszamy do trójki. To taka trójka, którą wielu z nas, myślę, najlepiej kojarzy. Pod koniec lat 90. w badaniach nie wypadała bardzo dobrze, wręcz przeciwnie. Szło to... No właśnie pewien brak zmian długotrwały zaowocował tym, że dookoła świat się zmieniał i nie czekał. Więc te stacje komercyjne rozbudowywały swoje możliwości. Krok po kroku okazywało się, że potrafią bardzo dużo, że to nie jest tylko lokalne zainteresowanie, ale że RMF może organizować gigantyczne koncerty po całym kraju jak inwazja mocy, że nie potrzebują do tego wspaniałej sali koncertowej jakimi dysponuje Polskie Radio, że mogą to robić inaczej. Wszystkie te elementy zmieniającego się świata po 89 roku, zmieniającego się świata medialnego, rozdawanie koncesji i to, że coraz więcej osób miało, a to jeszcze było przed internetem, bo teraz dochodzimy do świata, w którym jeszcze internet odgrywa super istotną rolę. Więc w pewnym sensie oczywiście łatwo to mówić z perspektywy czasu. Wtedy ludzie to inaczej odczuwali, więc stąd te szczere protesty przed komercjalizacją Trójki. Jeżeli chodzi o to, jakie były wyniki słuchalności, to nie były one dobre, więc to, co wtedy robił Witold Laskowski z Adamem Fijałkowskim, czyli to taka gwałtowna zmiana, wprowadzenie tych dżingli, dżinglerów, pamiętasz? Dżingler, playlista, to wszystko było czymś nieobecnym wcześniej na antenie Trójki. Myślę, że w ogóle na antenie Polskiego Radia było szokiem dla najwytrwalszych i najbardziej oddanych słuchaczy. I okazało się też takim rodzajem przełamania, że Trójce zaczęła znowu rosnąć słuchalność, ale kolejny dyrektor, czyli dyrektor Krzysztof Skowroński, mógł wykorzystując już tą podniesioną słuchalność, ale też słuchając tego zniechęcenia dla pewnych nowoczesnych metod, zrobić kroczek do tyłu, znowu postawić na słowo, użyć tego słynnego i teraz doskonale rozumianego przeze mnie określenia, że Trójka jest jak nosorożyc albo jak słoń, że ona się nie musi ścigać, że właśnie z tego epoki ścigania się, za czasów poprzednich dyrektorów, trójka musi sobie przypomnieć, że nie musi się ścigać, że wartością też jest bycie takim punktem odniesienia. No i tutaj znowu nastąpił wzrost audycji autorskich, postawienia na autorskość, ale muzyka już na antenie w ciągu dnia została, playlista została, dżingle zostały, te wszystkie elementy nie zostały zniesione z anteny, tylko jakby Myślę, że to w pewnym sensie, chociaż oczywiście to jest grube nawiązanie, przypomina obecną sytuację, czyli ta dewastacja, która nastąpiła w ostatnich latach w Trójce, też jest takim paradoksalnie na końcu jednak może nie tyle dobrym punktem wyjścia, to byłoby okrutne wobec tego, co zrobiono naszej stacji, tak to nazwać, ale szansą. że to jest po prostu coś, wobec czego musisz się definitywnie zdystansować i zacząć robić po swojemu.
[17:51.59 → 18:15.45] C: Jeszcze do tego, co mówiła Agnieszka, dodam, też pamiętając, bo z przerwą ośmioletnią, ale jednak znam to miejsce od prawie ćwierć wieku, za chwilę będzie ćwierć wieku, to też widziałem, jak się zmieniały dyrekcje w radiu i w jaki sposób, bo o to pytałeś, zmiany polityczne, wpływały na zmianę linii stacji albo zawartości anteny.
[18:15.57 → 18:25.23] A: Jak wyglądały na przykład te pierwsze wejścia nowego dyrektora? To mnie ciekawi, bo ostatnio Agnieszka tak wchodziła, a jak to wyglądało przed laty? Co to był za dzień i jak to się działo?
[18:26.05 → 18:26.79] C: Dzień, tygodnia?
[18:27.17 → 18:33.71] A: Nie, nie, nie. Chodzi mi o to, że jest taki dzień, że wchodzi nowy dyrektor i nie wiem, czy wydaje dyspozycję, czy tutaj wysyła maila, czy...
[18:33.71 → 19:02.08] C: Nie, bo właśnie chcę powiedzieć o czymś, wydaje mi się istotnym, co różniło wszystkie te sytuacje z minionych dekad czy lat od tych ostatnich. Mianowicie, tam na górze zmieniała się władza. Ja przyszedłem do pracy w radiu, kiedy rządziła polską koalicja AWS-u i Unii Wolności. Była taka partia kiedyś. Takie partie kiedyś były. Potem w 2001 roku wygrało SLD i rządziło z PSL-em.
[19:02.40 → 19:08.28] B: Tak, ja miałam pierwszą umowę o pracę podpisaną przez prezesa Siedzieniewskiego, co się zgadza, więc to było już po tym.
[19:09.26 → 20:15.68] C: Potem były dwa lata rządów Prawa i Sprawiedliwości z LPR-em i Samaobroną i prezesem był Krzysztof Czabański właśnie odwołany z funkcji prezesa Rady Mediów Narodowych i to on powołał Krzyśka Skowrońskiego na dyrektora. Potem zmieniła się władza w Polsce i władzę przejęła Platforma z PSL-em, ale był taki dziwny układ w Krajowej Radzie, że PiS z SLD rządził, więc nie było zmiany prezesa przez jakiś czas. To się bardzo zmieniało, ale chcę powiedzieć o tym, że niezależnie od tego, kto był na szczytach władzy, to nie było takiego myślenia o tym, że przychodzi nowa dyrekcja i wymiata. Krzysiek Skowroński jest najlepszym przykładem na to, że można budować radio w oparciu o zespół. On przyszedł do radia chyba w 2006 roku. Na początku zrobił na nas takie To
[20:15.68 → 20:45.77] B: jest wrażenie szaleńca, po prostu szaleńczce. Ale takiego jurodliwego po prostu, że pomysły z czapy. Człowiek, który się zapala w sekundę. Nie wiem jak jest teraz, bo teraz jakąś inną kartę historii swojej piszę. można przelecieć gdzieś i obejrzeć miasto z góry, to niech będzie spadochroniarz, niech ten spadochroniarz weźmie mikrofon trójki, niech on lecąc z tego samolotu relacjonuje na żywo na antenę to, co widzi. Więc jakby tego typu pomysły, ludzie tak stali z boku, aha, okej.
[20:45.85 → 21:16.51] C: Jak siedzieliśmy na przykład na kolegium w Ogrodzie, mamy Ogród Przemyśliwiecki i była susza, to on tak zupełnie na poważnie mówi, to zróbcie wywiad z drzewem. I właściwie nie wiadomo, co mamy z tym zrobić, ale niektóre te trzy na dziewięć pomysłów było szalonych, ale tak naprawdę jeden był genialny. I nie przez pełny czas jego dyrekcji, ale przez bardzo długi, udało się budować, on poszedł z zespołem pod rękę i wtedy zrobiło się na antenie naprawdę bardzo ciekawie. To był też taki dyrektor, to muszę
[21:16.51 → 21:48.55] B: powiedzieć, bo to jest bardzo ważne, jeżeli państwo mają jakieś relacje zawodowe. który potrafił zadzwonić po audycji i na przykład ekscytować się tym, co usłyszał. Ja nie mówię, że to jest warunek pracy, ale generalnie w wielu pracach jest tak, że brak tej zwrotnej powoduje taki, no... Oczywiście każdy ma ustawione jakoś inaczej potrzeby i priorytety, ale w tej pracy takiej na zewnątrz, w mediach, no jest jednak coś w tym, prawda, że ktoś przeczytał twoją książkę, że ktoś powiedział, że ten reportaż ma znaczenie. I on się potrafił ekscytować. Opowiem o tej, co? Mogę powiedzieć brzydkie słowo?
[21:48.89 → 21:49.33] A: Oczywiście.
[21:49.97 → 21:52.52] B: Na pewno? Tak? Bo to będzie cytat.
[21:52.69 → 21:54.10] C: To będzie kule przez W czy za?
[21:54.10 → 23:16.48] B: Nie, to będzie przez P. Ale na pewno mogę, tak? Bo to jest w teatrze. Więc jakby uznamy, że to jest terapia poprzez sztukę, dobrze? Dam przykład tego, jak dyrektor Skowroński był w Krakowie na festiwalu miesiąc fotografii. Opowiadałam to już kilka razy, więc jeżeli ktoś słyszał, to przepraszam. Maurycy Gomulicki był naszym gościem. Na tym festiwalu pokazywano między innymi jego takie, jak to się nazywa, z wielu zdjęć robione kolarze, które miały, jak się patrzyło na nie z daleka, to dawały poczucie jakiegoś obrazu, ale jak się człowiek zbliżał, to okazywało się, że te malutkie zdjętka, z których one się składają, to są po prostu zdjęcia miliarda wagin różnego koloru i kształtu i one właśnie, tak jak się z puzli buduje, Jakiś obraz stworzyły te. No i rozmawiamy z nim na żywo na antenie i on nagle deklaruje podczas tej rozmowy o swojej pracy, że on po prostu patrzy jak w tęczę. Na żywo na antenie Radia Publicznego. My tam po prostu Kończy się ta audycja i dzwoni dyrektor. A dyrektor dzwoni podekscytowany i mówi, co to za artysta? Co to za wolny duch? Co to za wyobraźnia? Więc zwykle telefon od dyrektora tuż po zakończeniu audycji nie wróży. A on właśnie pokazał, że może być inaczej. Nie wiem czemu służyła ta dygresja, ale musisz nas pilnować, bo to jest nasza wyjątkowa zdolność.
[23:16.83 → 24:47.98] C: I teraz może dokończę ten wątek przebywany przez wspomnienie z miesiąca fotografii, Tak naprawdę dopiero w 2016 roku i w kolejnych latach, po kolei w różnych momentach życia zawodowego i też antenowego dochodziliśmy do ściany, bo okazało się, że jednak ma miejsce ingerencja bezpośrednia. To jest moja ulubiona anegdota, dlaczego ja się dzwoniłem z radia. Mogę opowiedzieć? Opowiadałem może kilka razy. Mieliśmy taką panią wicedyrektor, to było w 2016 roku. Dyrektorem był wtedy Adam Chlebowicz, pracuje obecnie w IPN-ie, zresztą jak poprzednia prezeska Polskiego Radia. Nie wiem, co oni tam mają w tym IPN-ie z Radiem Wspólnego, no ale są tam. I ona mnie zaprosiła na rozmowę. Ja wtedy wróciłem z jakiejś podróży do Ameryki, przywiozłem wywiady z pisarzami, którzy dostali Bookera, National Book Award. Topka pisarzy amerykańskich i nie tylko. I pani Sylwia, która przyszła z Gazety Polskiej, była tam pracownicą działu kultury. Wezwała mnie i powiedziała, że bardzo ceni moją pracę. Naprawdę, bardzo ceni moją pracę. Ona wie, że ja mam poważne rozmowy o książkach w swoim programie. I właśnie bardzo by chciała... I zapytała mnie, co będzie w mojej najbliższej audycji. No więc ja jej powiedziałem. Ona mówi, no właśnie, wie pan, ale jest taka sprawa, bo ja bym chciała, bo pan tak umie rozmawiać, żeby pan zaprosił... Żeby pan porozmawiał w swojej audycji z Piotrem Semką, bo on wydał książkę kucharską.
[24:50.16 → 24:50.64] A: Naprawdę?
[24:50.92 → 25:56.78] C: No ja pomyślałem sobie, no... Wie Pani, powiedziałem, jeżeli ceni Pani moją pracę i wie Pani, o czym ja rozmawiam, to naprawdę rozmowa o książce kucharskiej z Piotrem Semką nie mieści się w konwencji tego programu. Można go zaprosić do innego miejsca na antenie, jeżeli uważamy, że to jest istotne, ale ja się nie zgadzam na to. Na co ona powiedziała do mnie, no to ma Pan problem, bo ja już go Panu zaprosiłam. Ja jej odpowiedziałem, że to ma pani problem, a będzie go pani musiała odwołać. Następnego dnia się zwolniłem z pracy po prostu, bo uznałem, że tego rodzaju ingerencja w działania antenowe nie powinna mieć miejsca. To nie chodzi o to, że ja się nie zgadzam z tym, że nie można zaprosić pana Semki do audycji z książką kucharską, tylko że nigdy wcześniej nie spotkaliśmy się z takiego rodzaju ingerencją. Są w radiu, tak jak w każdej redakcji, kolegia. Opowiadamy sobie, co się wydarzy, słuchamy, Widzieliśmy to przez lata i teraz sami, będąc trochę po drugiej stronie, a trochę po tej samej, też pracując na antenie, wiemy, że pewne rzeczy są niedopuszczalne. Można o tym dyskutować.
[25:56.80 → 26:00.26] A: Czyli to naprawdę był pierwszy raz, kiedy tak dotknęło Cię tak bardzo?
[26:00.50 → 26:02.44] C: Tak, dla mnie pierwszy raz był ostatni, muszę powiedzieć.
[26:03.00 → 27:53.09] B: Ja Ci powiem, że jest coś takiego, albo było, może powinnam użyć czasu przeszłego, bo to się pewnie zmieniło przez te lata, zwłaszcza, że nie mamy ciągłości z Michałem. Wyszliśmy z Polskiego Radia. Jak taki mental właśnie pracownika miejsca, w którym przychodzi nowy prezes, mianuje swoich dyrektorów i no wiadomo, że ten dyrektor najpierw przychodził prezes na Myśliwiecką i przyprowadzał dyrektora. Także nawiązując do tego, co powiedziałaś, że ja byłam w tej roli, to miałam dokładnie takie coś, że sobie myślę, o ja nie mogę, przecież ja byłam dziesięć razy co najmniej w tej sytuacji odwrotnie, że siedziałam w studiu osieckiej i jakiś nowy prezes przyprowadzał jakiegoś nowego dyrektora. Więc przyprowadzano takiego człowieka i zawsze tam się przez wiele lat odbywało się to w ten sposób, że słyszeliśmy, że jesteśmy ważni, że Trójka jest istotna. I dopiero muszę powiedzieć, że przy pani prezes Stanisławczyk-Żyle zdarzyło się tak, że podczas pierwszego spotkania z załogą Trójki, ona od razu nam powiedziała, żebyśmy skończyli myśleć o tym, że jesteśmy jacyś. że jesteśmy tacy sami jak wszyscy, czytaj, do naprawienia, do poprawienia. I rozpoczął się, nie wiem, czy to było właśnie za czasów jej prezesury odchodziłeś, prawda, czy zdążyłeś się załapać na... To ona, ona. Na paniątek. Z Stanisławczyk żyła też pisarka zresztą. W każdym razie dochodziło do jakichś absurdalnych sytuacji, w których ona wymieniała Wojciecha Mana jako człowieka, który nie ma predyspozycji do pracowania w radiu. Były sytuacje, w których przy jakimś stole z jej prawnikiem dyskutowano o tym, co może dziennikarz... Wyparłam to z pamięci. Wiem, że byłam w jakiejś... Dlaczego ja byłam w jakimś zespole, który poszedł na spotkanie ze Stanisławczyk, żyłą panią z manem i z kimś tam...
[27:53.09 → 27:57.17] C: Byliśmy tam wspólnie dlatego, że to była też... Byliśmy w związku zawodowym.
[27:57.27 → 27:58.79] A: I komisję senacką jeszcze mieliśmy.
[27:58.87 → 28:04.55] C: A to było potem. Mieliśmy spotkania i siedzieliśmy... Jako związek zawodowy,
[28:04.61 → 28:15.05] B: bo my żeśmy szybko postanowili zawiązać związek zawodowy i poszliśmy tam negocjować i ona obrażała nas dalej przy tym stole. Wojciecha Mana traktowała jak podnóżek do... Taką
[28:15.05 → 28:16.31] C: paprotkę, którą się przesuwa.
[28:16.55 → 28:40.29] B: I cały czas podkreślała, że jest pisarką, że ona wie dużo, wszystko. Generalnie z takim rodzajem agresji jakiejś takiej motywowanej, nie wiem czym, ale to było po prostu agresywne zachowanie, nienawiść wobec Stacji, to też dziwne zjawisko. Nie wiem, czy to w psychologii w ogóle występuje, żeby tak aumasnie nawidzić jakiegoś miejsca. To było bardzo, bardzo, bardzo ciekawe.
[28:41.43 → 30:14.88] C: Mam też taką w pamięci historię, jak akurat wtedy polityk PSL-u był prezesem Polskiego Radia i on przyszedł na spotkanie z nami i nie był tak napastliwy, jak pani Stanisławczyk żyła, czy potem Pani Kamińska. Mieliśmy też taki moment, kiedy Jacek Sobala był dyrektorem Trójki i spotkania z nim w Osiedzkiej to dopiero był kabaret, ale wtedy pan prezes Miazek przyszedł i powiedział, że Trójka się musi zmienić, ponieważ w audycjach Piotra Kaczkowskiego propaguje się satanizm. I to był taki moment, w którym my pierwszy raz Doszliśmy do wniosku, że są granice, które są przekraczane, kiedy ktoś wchodzi bardzo wysoko na szczyty władzy i w ogóle sobie sprawy z tego nie zdaje. To było zjawiskowe, ale też chcę powiedzieć o jednej rzeczy, żeby nie było takiego wrażenia, że my jesteśmy naprawdę, zawsze byliśmy normalnymi ludźmi i nie było żadnego poczucia wyższości w Dziennikarzach Trójki, tylko mieliśmy i mamy takie wrażenie, że pracujemy dla ogółu, dla społeczeństwa i spełniamy jakąś misję. I zawsze istotna jest dla nas jakość tego programu. Była, jest i mam nadzieję będzie. Co oznacza, że są pewne granice, także moralne, których nie przekroczymy. I pojawił się taki moment, w którym zaczęto traktować media publiczne jako własność, w której można jak w takim kotle zamieszać. i po prostu zdewastować lata pracy innych ludzi.
[30:15.04 → 30:50.70] A: Ale powiem wam, że teraz rozumiem jak bardzo jednak ta wewnątrzsterowność mimo zmian dyrektorów była przez lata, bo ja ten moment, kiedy byliście tuż przed odejściem i też falami różne osoby odchodziły z trójki, to ja pamiętam, że miałem takie przemyślenia, no ale chyba było wiadomo, że to tak będzie i w sumie czemu tak późno odchodzą. Ale teraz myślę, że coś co było w telewizji, gdzie to było jasne, że co pół roku wszystko się wywraca, zmienia, to jednak przez te kilkanaście lat, od wczesnych dwutysięcznych, wy mieliście jakąś ochronę. tego, że jesteście tam współtwórcami tego i jeden dyrektor wam nie zmieni.
[30:50.88 → 33:22.57] B: Powiem ci tak, że praca w radiu generalnie jest misją, ponieważ ja na pewno mogę powiedzieć, że mam doświadczenie pracy i w telewizji, i w radiu, to wiem jaka jest gigantyczna różnica w stawkach, więc ludzie pracujący w radiu to są ludzie, którzy pracują naprawdę z poczucia, że chcą o czymś opowiedzieć i to jest misyjne. Nie odbieram misji telewizji, broń Boże, ale zawsze było tak, że to w telewizji się zarabia, a w radiu się pracuje. I w związku z tym, być może także dlatego nie byliśmy takim łakomym kąskiem, to co nazywasz wewnątrzsterownością, to było przedmiotem wielu naszych rozmów. Michała już nie było w stacji, a ja z Agnieszką Oprzańską jeszcze tam pracowałyśmy przez kolejne lata, robiąc radiowy Dom Kultury przede wszystkim, a ja audycje muzyczne, Agat też swoje inne rzeczy o kulturze, wiedząc, obserwując to, co jest dookoła, W momencie, w którym odchodzimy, na nasze miejsce wchodzą ludzie już inni, którzy będą prezentowali wyłącznie swoją wizję. To nie znaczy, że gorszą czy inną, tak diametralnie, że nie do zaakceptowania przez nas. Po latach okazało się, że jednak bardzo taką trudną do zaakceptowania, ale wtedy tego nie wiedziałyśmy. Natomiast, że te tematy, które poruszamy, znikną naturalnie, bo nasze zainteresowanie w przestrzeni kultury odbiegało od kanonu prezentowanego przez ostatnie kilka lat. I w związku z tym mogłyśmy albo oddać to miejsce, ten kanał dystrybucji tych treści i zamknąć. I czuć się świetnie. Ale żeśmy powiedziały im, już nie będziecie tutaj słuchać nas. Ale jednocześnie odciąć słuchaczy, którzy nadal byli przy radiu od tych treści. I to brzmi być może jakoś tak... Znaczy generalnie ja bardzo zawsze nie lubiłam ludzi, którzy wymagają od innych decydowania się na gesty. ponieważ ja pracuję w radiu ze względu na misje, a nie na gesty. Zostawienie ludzi i ta świadomość, że to zostanie całkowicie, tak jak się stało potem, przemienione w jakąś maszynkę do grania i nikt nie będzie się interesował tym, co się dzieje w Lublinie, albo chyba, że tutaj każą przyjechać, prezes każe przyjechać i wtedy się zainteresować. było dla nas trudne, aż do momentu, w którym się okazało niemożliwe. Każdy z nas miał jakiś taki punkt wyporności i widocznie dla nas jako większej grupy tym momentem była ta słynna lista, chociaż ona tak naprawdę była Teraz się mówi triggerem, czyli wszyscy byli gotowi, potrzebowali takiej iskry i ta iskra się, czy też większość była gotowa i ta iskra się zdarzyła. Co więcej...
[33:22.57 → 33:24.77] A: Przypomnijmy, chodzi o ręczne sterowanie tym razem listą.
[33:25.03 → 33:44.48] B: Tak, ale wiesz, teraz myślę po latach, że my pracujemy przecież w trójce z ludźmi, którzy ten czas cały czas przepracowali w radiu i mogę z ręką na sercu powiedzieć, że ja nie mam w sobie nawet cienia ochoty na lustrowanie ich, I to jak to, to wy te osiem lat ostatnich przeżyliście tutaj i... Pamiętam
[33:44.48 → 33:45.82] C: taki moment, jak odchodziłem...
[33:45.82 → 33:48.04] B: Nie można od nikogo wymagać gestów, nie?
[33:48.32 → 35:06.49] C: Pamiętam taki moment, jak odchodziłem, że coś w ogóle było całkiem ciekawe i pokazały to kolejne lata. Kiedy się zaczęły te zmiany, już było wiadomo, w jaką stronę to zmierza i to właśnie było w warstwie słowa przede wszystkim, a nie w warstwie muzycznej. to koledzy chodzili tak po korytarzu i tak mnie klepają. Mówię, ty to sobie poradzisz, bo ty to o książkach opowiadasz, to książki to ich nie interesują. Otóż nie. Okazało się, że literatura i teatr, a potem także kino, to są trzy najbardziej interesujące poprzednie władze dziedziny sztuki, ponieważ najszybciej reagują na rzeczywistość. Oczywiście też pamiętam, były tam takie historie, że zarzucano nam, że pewnymi tematami się nie zajmowaliśmy, Pamiętam taką rozmowę, właśnie pani prezes Stanisław Czegrzyła zarzucała mi, że nigdy nie zajmowałem się tematem żołnierzy wyklętych. No słuchaj, kawałek to obrótka. Ale to szybko odbiłem jej tę piłeczkę, bo powiedziałem, że wystarczyło, żeby włączyła w 2011 roku radio i wtedy z Małgością Szajnert rozmawialiśmy o jej książce Śród Żywych Duchów. To była pierwsza książka, która ukazała się w Polsce, a wcześniej jeszcze w drugim obiegu w Londynie. Opowieść o tym, jak Małgosia szukała grobów ludzi zakatowanych przy Rakowieckiej w Warszawie.
[35:06.64 → 35:08.24] A: Zostawiała karteczki na grobach.
[35:08.34 → 36:21.55] C: Tak, tylko że oni nie mieli tej wiedzy, bo ich to wtedy nie interesowało, a potem szukali pretekstu, żeby się nas pozbywać. I chcę też powiedzieć do tego, co powiedziała Agnieszka. Pamiętam taką sytuację z 2016 roku, jak odchodziłem, bo teraz czasami na przykład właśnie zderzamy się z taką rzeczywistością, że ludzie wymagają od nas rozliczeń. ale od ludzi, którzy nie zachowywali się w żaden sposób źle, ani nie wykazywali się brakiem koleżeństwa, ani też po prostu nie byli na pasku tej czy innej władzy. Pamiętam, że przyszedł do mnie kolega, który powiedział wprost, wiesz co, zazdroszczę ci, że możesz to zrobić, bo ja mam słabo zarabiającą żonę, dwójkę dzieci, niewiele umiem poza tym, co tu robię i będę musiał sobie jakoś z tym poradzić. I uważam, że to było naprawdę super. I potem nie to, żebym śledził, a dalej pracuję w radiu, ale wiem, że on się na pewno nigdy niczym nie splamił. Splamili się ci, których już nie ma, bo raczej sami postanowili zmienić miejsce pracy albo zniknęli na długie zwolnienia. Bo to też jest właśnie taka opowieść o tym, kto służy jednemu albo drugiemu reżimowi, a kto naprawdę jest dziennikarzem pomimo.
[36:22.65 → 36:25.19] A: I to pomimo jeszcze było możliwe, nawet do końca, myślicie?
[36:26.10 → 36:33.28] B: Wiesz co, na końcu to już trudno nam powiedzieć, bo ciężko było słuchać. Mówisz do końca naszego bycia tam.
[36:33.28 → 36:43.74] A: Mnie zdziwiło, że kiedyś powiedziałeś, że była mowa o tym, że nie można na antenie mówić o tym, że starsi ludzie są nieszczęśliwi albo coś ich spotyka.
[36:43.78 → 37:40.98] B: Jest taka cała biała księga rzeczy, bo tak jak Michał mówi, to wszystko zaczęło się od słów, bo słowa mają ogromne znaczenie. konsekwentne nazywanie, porównywanie ludzi do robaków przynosi konkretne efekty. I teraz słyszymy ponownie, jak Palestyńczycy są porównywani na przykład do robaków, które można zgnieść nogą. Tak samo ma to też taki wymiar, że o pewnych rzeczach się nie mówi albo się ukierunkowuje przekaz niby nie dokonując wielkich ingerencji, ale jednak Czyli o staruszkach na antenie Trójki czy o ludziach, o seniorach można mówić tylko w kategoriach było ich szczęśliwego życia, no bo nie mają problemów ze zdrowiem, żyją w idealnym państwie, więc żaden kontekst negatywny. Czyli tak naprawdę można było o nich mówić jako o nieistniejących figurach, jakiejś z bajki.
[37:41.22 → 37:43.32] A: Ale ktoś to tak sformułował, bo to brzmi jak żart.
[37:43.32 → 40:35.57] B: Tak, były to wprost przekazy, które płynęły z... Powiem ci tak, inaczej to powiem, od końca. Zostałam tą dyrektorką i różne, oczywiście po drodze poznawałam rzeczy, do których nigdy wcześniej nie miałam dostępu, ale nie myślałam, że pewne zaklęcia kryją się w samej poczcie mailowej, do której mnie dołączono, czyli mam taki sam adres jak wszyscy, imię, nazwisko małpapolskiradio.pl. Komunikowałam się przez wiele tygodni pracy z różnymi osobami, wysyłając im maile imienne, czyli michał.nogaś.małpa.polskieradio.pl. Nie korzystałam z takich zbiorczych adresów, które też w redakcjach występują, czyli żeby się skomunikować od razu ze wszystkimi wydawcami. Wydawca Trójki to jest adres, który trafia do wszystkich. Mój mail od razu trafia do całej grupy. I któregoś dniami przyszło do głowy, że skorzystam sobie z tego adresu. Po co będę wpisywać tyle? I dostaję odpowiedź nagle, że skrzynka przepełniona Agnieszki Kamińskiej nie przyjmuje maili. Pani prezes była podpięta ze swoją skrzynką mailową do ogólnego adresu wydawcy Trójki. Tak się ekscytuję jak mówię o tej kobiecie. Więc podpięta była pod zbiorowe maile, Więc nie trzeba było wiele, żeby ona wiedziała, o czym ludzie rozgławiają, jaką mają korespondencję, co przygotowują do audycji. I wtedy po prostu prosto z serca radia, czyli z dużego radia, jak my mówimy, płynął przekaz, że ten materiał nie wejdzie, ten może, ale trzeba zmienić nastawienie, ten też się nie nadaje. I to, co słyszałam, kiedy już przyszłam i generalnie przez pierwsze trzy miesiące odbywało się coś na kształt psychoterapii zespołu, który tam na miejscu spotkaliśmy, no to ludzie, mimo że przygotowali te materiały, i tak nie mieli nigdy gwarancji, że one pójdą, bo już po przejściu tego ostrego sita następnego dnia mogło się okazać, że znowu coś się zmieniło i że tego też nie będzie i nie będzie, więc do programu przygotowano osiem materiałów, ale poszły tylko cztery na przykład. Już nie mówiąc o tym, że nie wiedziałeś, czy będziesz pracował ty przy tym programie czy nie, to zupełnie inne są zagadnienia. Więc wracając do twojego pytania, Został wytworzony bardzo szybko. Taki silny sposób sprawdzania nad jakimi rzeczami pracują dziennikarze, wydawcy we wszystkich antenach, bo zakładam, że nie tylko antena trójki była podpięta pod ten adres mailowy i innych zaufanych osób, pani była i prezes. że szybko mogli reagować, czyli planowano materiał o tym, że starszym ludziom na przykład jest coraz trudniej żyć w Polsce, natychmiast przychodziła dyspozycja o staruszkach tylko pogodnie. Umarł Andrzej Wajda, nie mówimy, że wybitny reżyser, tylko reżyser Andrzej Wajda zmarł, bo wybitny jest ocenny i nagle jakąś księgę wynaleźli i stwierdzili, że w serwisie nie może być.
[40:36.07 → 40:39.73] A: Ale to naprawdę jest PRL, niby maile, niby technologia.
[40:40.03 → 40:42.57] B: Nie no jasne, jakby to, o co my teraz walczymy, czyli oddzielenie...
[40:42.57 → 43:45.47] C: Ale ja myślę, że taki pierwszy etap PRL-u, wiesz, to znaczy taki przełom, Kończy się stalinizm, a jeszcze nie ma Ochaba i Gomułki, znaczy nie ma jeszcze tej pierwszej odwilży. Do tego, co mówi Agnieszka, bym chciał dodać kilka rzeczy. Po pierwsze, mieliśmy taki w życiu ważny, przynajmniej z mojego punktu widzenia, ale myślę, że Agi i innych osób też dzień, to był taki dzień, w którym nas zaproszono do Senatu i tam była komisja kultury Senatu w sprawie trójki, to był maj 2020 roku. Ja już wtedy nie pracowałem 4 lata, zostałem zaproszony do mojej koleżanki i kolegów z pracy, byłej wtedy, na to posiedzenie, żebyśmy opowiadali, jak wyglądała sytuacja w Trójce i jak wygląda wtedy, to był ten moment, kiedy radio grało, cały czas muzykę, bo nikt nie chciał prowadzić audycji. I ja, mając to niewielkie doświadczenie, tych od 10-11 niespełna miesięcy pracy wtedy, kiedy pani Barbara była prezeską, To myślałem, że sporo przeżyłem, ale jak zacząłem słuchać tych opowieści, które były po prostu wyjęte z notatek, które oni przynieśli, to ja nie byłem w stanie uwierzyć w to, że coś takiego się może dziać. To znaczy to było ręczne sterowanie i takie wieczne nasłuchiwanie radia i mówienie, jak należy mówić ludziom o życiu w Polsce, to mnie się nie mieściło w głowie. Ja naprawdę dużo czytam. I wyobraźnia wielu pisarzy nie doszła do takiego momentu, do takiego miejsca, w którym oni to realizowali na żywo. Ale teraz jeszcze dopowiem do tego, w jakim stanie myśmy zastali zespół. Ja wróciłem na Myśliwiecką 3 tygodnie po Agnieszce, na początku lutego, po 8 latach. Wszedłem do tego budynku i się autentycznie rozpłakałem. Naprawdę. Być może mój organizm potrzebował takiego momentu oczyszczenia, Nie sądziłem, że to się kiedyś wydarzy. Pewnie jakoś tam podskórnie o tym marzyłem i w tle głowy, że uda się wrócić do tego miejsca, które stworzyło mnie przynajmniej jako dziennikarza. I to, co mnie uderzyło, po pierwsze, to była ciemność korytarzy, nieprawdopodobna cisza. Ja pamiętam te korytarze, teraz znowu tak jest, że one są jasne i tętnią życiem, że myśmy po prostu mieli pootwierane drzwi, Praca nam się przez palce przelewała, bo myśmy robili tę audycję właściwie wspólnie, pokojami. Ciągle coś się działo. To było wszystko wygaszone, a potem wszedłem na nasze pierwsze piętro. Agnieszka miała wtedy spotkanie z naszym sekretarzem programu, wspaniałym w ogóle człowiekiem, Adamem Sobierajem, który też przeszedł Myślę, że wiele osób ma PTSD po tych ostatnich latach. Niesamowite tam rzeczy go spotkały. Na szczęście jest taką opoką, która nam pomogła w ogóle zacząć myśleć o odbudowie tej stacji i kilkoma jeszcze osobami zajmującymi się remontem części dachu, bo jeszcze to nas spotkało. I to była, słuchajcie Państwo, garstka ludzi.
[43:45.47 → 43:56.41] B: Ale nie powiedzieli mi tego, jak miałam te rozmowy o pracę. Wszystko mówiono o trudnościach, że nie ma budżetu, ale nikt nie powiedział, że jest remont dachu. Ale o tym jeszcze powiemy, co to oznacza.
[43:56.75 → 45:23.31] C: Wszedłem tam, to była garstka ludzi i po prostu dojmująca cisza. Taka, której ja nigdy w tym budynku nie spotkałem. Nawet, mówiąc szczerze, ten budynek bardziej tętnił życiem. Oczywiście w odpowiedniej atmosferze. 10 kwietnia 2010 roku, w tym sensie, że tam wszyscy wiedzieli, co mają robić, pracowaliśmy jak należy, ale tam coś się działo, tak jakby ktoś nagle wyjął serce z tego miejsca i ono po prostu przestało bić. I w kolejnych dniach, kiedy poznawaliśmy te osoby, które tam zastaliśmy, ja przynajmniej, bo Aga już tam trochę była, albo spotykaliśmy tych ludzi, którzy byli wcześniej, to na mnie największe wrażenie zrobiło to, że oni się boją podjąć jakąkolwiek decyzję. Myśmy zawsze byli uczeni w radiu tego, że musimy być niezależni, odważni, że musimy ryzykować, bo się nas ocenia z wyników pracy antenowej i pozaantenowej, ale to zawsze była taka niesamowita siła, która nas niosła, że my chcemy coś udowodnić sami, że potrafimy. Te osoby, Bały się nawet same z siebie zadzwonić do kogoś, żeby tę osobę zaprosić do radia, do audycji. Przychodziły do nas albo dzwoniły do nas przez tygodnie z pytaniem, czy mogą. Ci ludzie byli tak zastraszeni.
[45:23.69 → 46:24.81] B: Z tym się to runęło, tak jak jak ty masz na imię? Michał mówi... Tomek. Michał Tomasz mówi. Rzeczywiście to udało się i przywrócić kolegia, i ten ruch, i też taka kreatywność w ludziach, i wiele innych super cech. Ale o tym, jak to jest zakodowane głęboko, przekonałam się przy okazji powodzi na południu Polski. W takich sytuacjach po prostu działa się mechanicznie. Jeżeli masz zaimplementowano głęboko jakieś mechanizmy, to wszystko, czego się nauczyłeś ostatnio, odpada. Idziesz jednak tą głęboko już istniejącą ścieżką i nagle słyszę na antenie serwis. Ciekawe, czy państwo to zrozumieją, bo kiedy to opowiadałam ostatnio Markowi Suskowi, który jest przewodniczącym Suskiemu Rady Programowej Polskiego Radia, to nie zrozumiał, ale liczę, że państwo zrozumieją. Zróbmy taki test. Więc opowiadam tę historię raz jeszcze, tak jakbym opowiadała panu Markowi, panu posłowi Markowi Suskiemu.
[46:25.67 → 46:27.63] C: Panu przewodniczącemu posłowi.
[46:29.62 → 47:40.09] B: Słyszę na antenie serwis w tych pierwszych godzinach tych dramatycznych wydarzeń i pierwsza informacja, wypowiada się jakiś minister. Druga informacja, drugi temat i znowu minister z innego, inny minister, ale też trzecia informacja i tak jak tam było załóżmy o wodzie, no to minister od wody, tutaj od tego. Cały serwis zorganizowany wypowiedziami wyłącznie przedstawicieli rządu. Tu się dzieje dramat. Nie ma znaczenia tak naprawdę w tych pierwszych minutach, co mówi rząd, bo ważne jest to, co jest ważne dla tych ludzi, którym możemy dostarczyć informacje. Już chciałam zadzwonić, ale potem pomyślałam sobie, że dokładnie bym się zachowała tak jak ci, którzy sterują ręcznie, więc spokojnie. Zaczęłam właśnie nad tym myśleć i rozpracowaliśmy, przegadaliśmy potem z serwisantem te sytuacje już kilka godzin później. I zrozumiałam, że w nim uruchomił się w tym napięciu, w tym, że szybko intensyfikujemy pracę, że serwisy nagle są co pół godziny, stary mechanizm, że on wiedział, jak ten pies Pawłowa, że w momencie, w którym jest coś ważnego społecznie, trzeba natychmiast eksploatować i na pierwszy front wypuszczać przedstawicieli rządu. Bo jesteśmy medium jakim?
[47:40.85 → 47:42.11] A: Rządowym.
[47:42.37 → 48:27.79] B: Ale my już nie jesteśmy medium rządowym, jesteśmy medium publicznym. Więc na pierwszym planie mają być ci, którzy pomagają ludziom i którzy się tym zajmują. Jeżeli są, to oczywiście przedstawiciele rządu nie ma problemu, ale nie wolno w ten sposób skonstruować informacji. No i jak to przedstawiałam panu Markowi, panu posłowi Markowi Przewodniczącemu, to jak mnie beształ i za to, i za wszystkie inne rzeczy, to jest w ogóle swoją drogą ciekawa też sytuacja ta Rada Programowa, bo polega to na tym, że Można besztać dyrektorkę, ale ona musi słuchać cichutko. Dopiero jak już zbesztają, to część wychodzi, która beształa, kilka osób zostaje i wtedy możesz się odezwać, ale najpierw musisz przyjąć dużo na klatę.
[48:28.24 → 48:58.53] C: A też dzisiaj jest 15 października, więc siedzieliśmy rano i myśleliśmy o tym, jak wykorzystać wiedzę, którą zdobyliśmy. Bo w Polskim Radiu, które jest wielką instytucją, są przygotowywane raporty i one są narzucone urzędowo. Prawo tak nakazuje. Na przykład procent polskiej muzyki zawsze musi być 33%. względem polskiej muzyki w zestawieniu względem zagranicznej.
[48:58.82 → 49:00.11] A: A to w ogóle we wszystkich stacjach.
[49:00.12 → 49:04.47] C: Tak, ale ponieważ jesteśmy medium publicznym... Już
[49:04.47 → 49:05.97] B: nie mogą, bo tam jest coś rozdzielone.
[49:06.09 → 49:42.55] C: Zdajemy też czas obecności przedstawicieli różnych partii politycznych, a w czasie wyborów komitetów wyborczych na antenie danej stacji. I nie uwierzą Państwo, bo Rozmawialiśmy o tym dzisiaj, że można by było powiedzieć, że w przypadku poprzedniej władzy i poprzedniego rządu dochodziło do jakichś przeciążeń, że odrobinę więcej tam mieli czasu. Otóż w czasie kampanii wyborczej do parlamentu w roku 2023 I nie mówimy tu
[49:42.55 → 49:50.39] B: o obecnościach w blokach, gdzie każdy miał w tych blokach kampanijnych zagwarantowany, to jest przez Komisję Wyborczą zagwarantowany czas, każdy miał tyle samo.
[49:50.53 → 50:16.27] C: Tylko mówimy o programach publicystycznych, informacyjnych, o serwisach, audycjach, rozmowach z politykami i tak dalej. Przypomnę radio, którego prezeska jest podłączona do wszystkich maili. Partia wówczas rządząca, 4,5 godziny. Największe aparaty opozycyjne 30 minut i kolejne i tak dalej.
[50:17.27 → 50:34.15] B: I to są dane, które Polskie Radio regularnie ma, teraz też liczy i też różne są tam sytuacje, w których ktoś ma 35 minut, ktoś inny ma 60 minut. To się zmienia w miesiącach, ale takiej aberracji, żeby ktoś miał 4 godziny, prawie 5, a ktoś inny nie dochodził nawet
[50:34.15 → 50:38.95] A: do godziny, Czyli sobie przejrzeliście te archiwalne raporty po prostu i to widzicie, co to jest?
[50:39.11 → 50:50.59] B: To ciekawość nami kierowała, żeby sprawdzić, bo tak nam mówiono. Ciągle słyszeliśmy, że przecież tak uczciwie, a Trójka to już wyjątkowo uczciwie dawała szansę wszystkim. Konkretne osoby dziennikarskie wyjątkowo równo traktowały.
[50:50.61 → 50:51.49] A: A to oficjalny raport.
[50:51.67 → 50:52.99] B: Postanowiliśmy sprawdzić.
[50:53.25 → 50:56.57] A: W sumie, skoro tyle deklarowali, to tyle co najmniej.
[50:56.59 → 51:05.08] C: Wiesz, trudno to oszukać, bo to jest zapisane na tak zwanym szpiegu, który sięga 10 lat wstecz. w wersji nie najlepszej jakości, ale jednak MP3.
[51:05.30 → 51:24.18] B: Tak, ale masz rację. Wydaje się, że nie zafałszowano tych raportów. One wynikają po prostu z tego, że masz obowiązek raportowania obecności różnych osób. Po każdym programie wypisujesz taki jakby spis treści i on wchodzi do systemu i ten system to zlicza. To nie jest ręcznie robione, tylko przez system. I takie dane są cały czas w brzuchu instytucji.
[51:24.22 → 52:23.26] C: Ale też ciekawe jest to, że teraz jednym z zarzutów największej partii opozycyjnej i w ogóle największej partii w Sejmie jest to, że oni teraz mają bardzo mało czasu. Jak przeglądasz te raporty i przykładasz to do sytuacji politycznej w Polsce, to się okazuje, że my przez te 8 lat w ogóle oduczyliśmy się tego, że w Polsce może być rząd koalicyjny, że rządzi jedna partia, więc ona ma zdecydowaną górkę w naliczaniu tego czasu, dlatego że wszyscy ministrowie są z tej partii, wszyscy goście programów politycznych są z tej partii, jeżeli przychodzą z rządu, że w wiadomościach jak minister to z konkretnej partii. Teraz to się zupełnie inaczej rozkłada. I np. już tam słuchać zarzuty, że dlaczego ta partia, co jest największa w rządzie, to ma 30 minut, a my mamy 29, a kolejna partia to ma 17 i dlaczego... Pewnego rodzaju przyzwyczajenia ogromną odgrywają rolę, że przecież rząd to... Skomplikowane to jest bardzo, ale też pokazuje mentalność polskich polityków i wpływu na media publiczne kiedyś.
[52:23.86 → 53:13.05] A: Bardzo, bardzo jestem ciekaw tego, co dla Was było najważniejsze w tym roku i tych kolejnych kroków, jakie mieliście i wciąż macie, ale nie pominąłbym jednej ważnej rzeczy, bo oboje pomiędzy tymi momentami, kiedy odchodziliście z trójki, a tym powrotem, zaliczyliście moim zdaniem osobistym bardzo rozwojowe wolty zawodowe, które w ogóle nie wyglądały jak plan B, tylko wręcz jako zupełnie taki rozwój, a wręcz być może los tak chciał, bo Agnieszka naprawdę świetne podcasty w niuans radiu prowadziła, które słuchałem bardzo, bardzo w ogóle zaciekawiony tym fenomenem.
[53:13.41 → 53:19.75] B: Kamil też prowadził i cały czas można to spotkać w sieci. Polecam państwu, nawet książkę wydał na podstawie podcastów.
[53:20.21 → 53:21.63] C: To było dawno temu w telewizji.
[53:21.77 → 53:23.23] A: Nie, ale chodziło mi o sam format.
[53:23.69 → 53:28.05] B: I w radiu. Dawno temu w radiu by Kamil Bałuk.
[53:28.79 → 53:45.17] A: Nie, nie, nie. W radiu to są chyba trudniejsi rozmówcy, wiecie. Chodziło mi o to, że dla mnie sprzed lat mimo wszystko najwięcej słuchałem w trójce tych muzycznych twoich audycji, więc to była bardzo ciekawa zmiana.
[53:45.39 → 53:46.39] B: Że umiem też mówić.
[53:46.90 → 54:20.27] A: No nie, ale właśnie zmiana tematyczna, formaty, godzina czasu z Dorotą Masłowską. Bardzo to ciekawie brzmiało, a też sama mówiłaś, że jakieś tam przyzwyczaje się odzwyczajałaś, czegoś nowego nauczyłaś, a z kolei Michała nie miałem okazji za bardzo czytać wcześniej, a rozwinięcie się na niwie wywiadów i artykułów w Gazecie Wyborczej skończyło się wręcz książką. i się zastanawiam, czy to czasem nie jest tak, że to was jednak bardzo rozwinęło?
[54:20.83 → 54:55.35] B: Ja uważam, że... Znaczy powiem za siebie, ale akurat wielokrotnie o tym gadaliśmy z Michałem, więc nie wróciłabym do trójki, gdybym nie miała tego wszystkiego, tych doświadczeń, które zdobyłam czy w Nuansie, czy w ogóle w innych miejscach, z którymi zaczęłam współpracę i robiłam bardzo dużo rzeczy, pracując zdecydowanie mniej w ciągu doby niż teraz. zarabiając więcej pieniędzy niż teraz, ale nie żałuję, nie skarżę się, bez tych doświadczeń nie byłoby po prostu sensu powracać.
[54:55.95 → 54:58.35] A: Ale tak konkretnie jakbyś mogła powiedzieć czemu?
[54:58.63 → 57:21.61] B: Jakie to są doświadczenia? To jest przede wszystkim poczucie sprawczości i tego, że nie mam przy sobie, ale lubię to właśnie w ten sposób pokazać, W Polskim Radiu nadal pracuje bardzo wiele osób, które wydaje im się, że tylko Polskie Radio. Tak jak Polskiemu Radiu odjechał Peron i cały świat zrobił podcasty i się nimi zachwycił, Polskie Radio miało wszelkie narzędzia do tego, studia, ludzi, wszystko, ale ci z internetu to nie są ważni rozmówcy, ci w internecie lekceważyło, więc przede wszystkim spróbowanie tego świata i poznanie jak fantastyczni są to ludzie, to jest jedno. Po drugie doświadczenie sprawczości w kontekście tego, że Mój telefon, może nie będę go brała do ręki, żeby nie reklamować jakiejś konkretnej firmy, stał się moim podstawowym narzędziem pracy. Wystarczyło dokupić bardzo dobrej klasy mikrofon, na który się zrzucono pod choinkę cała moja rodzina i przyjaciele. I okazało się, że ja mogę po prostu wsiąść do pociągu albo do samolotu, bo też przestałam się bać latać w międzyczasie. i przywieźć dowolny materiał. Nauczyłam się montować te materiały, edytować. To, co robiłam wcześniej w Radiu Polskim, też zahaczało o te sprawy. Ale to trzeba było pójść. Nawet mi do głowy nie przyszło, żebym sobie sama to zrobiła, kupiła i miała. Tylko, że pójść, potem wypożyczyć na to. Gdzieś tam tu ktoś zgrywa, tu ktoś coś, ja potem przysiadam. Tu tylko w tym bardzo takim prostym programie nic się nie zmieniło. Zresztą nadal na takie mamy w radiu można tylko przyciąć i coś tam. Mamma mia! Jestem zupełnie inną osobą. Nie w tym sensie, że mam nadzieję, że też się rozwinęłam jako człowiek w jakichś takich wartościach ludzkich. Bo kiedy jesteś sprawczy, jesteś też zdany na siebie, po prostu jesteś bliżej ludzi. I to jest najważniejsze, że to, z czym my weszliśmy teraz do radia, to są nie tylko doświadczenia zebrane w innym miejscu, ale takie doświadczenia, które, tak jak kiedyś nazwałam swój program alternatywny, bo chciałam być w kontrze, to ja czuję, że żeby te instytucje zbudować na nowo, trzeba rozwalić w niej wiele struktur. I to nie te, które oni... Nie, to jest źle mówione, nie podoba mi się w ogóle ten podział na onych i mych. nasi poprzednicy z ostatnich lat zrujnowali, bo to, że oni zrobili radio bez słowa i bez dobrej muzyki, to po prostu mam nadzieję, że będą się ich prześladować w snach. Ale gdzie indziej trzeba porozwalać te struktury, to przekonanie, że my jesteśmy najlepsi, że tylko w polskim radiu, a już najgorsze, co my słyszymy, zawsze tak było.
[57:22.73 → 57:24.97] C: Zawsze tak było.
[57:25.27 → 57:33.71] B: Zróbmy coś, pojedźmy, każdy weźmie swój mikrofon, będziemy biegać z ludźmi. Nie, trzeba zamówić wóz transmisyjny. Zawsze tak było.
[57:35.23 → 57:59.22] C: Jak się zatrudniałem w Polskim Radiu w 2003 roku, bo trzy lata byłem na umowie o współpracę, no bo to wtedy się stażowało, żeby mieć umowę, i przyszedłem w piątek rano o dziewiątej podpisać umowę, to zapukałem do kadr i Pani powiedziała, czy ja mogę poczekać tutaj przy parapecie, przy tej paprodce. I powiedziałem, dobrze.
[57:59.26 → 58:00.18] B: Dalej jest ta paprodka.
[58:01.04 → 59:02.85] C: Nie tylko właśnie paprodka, chcę tylko tę historię opowiedzieć do końca. I wyszła pani z moją umową. I ja podpisałem dwa tak samo brzmiące dokumenty. Jeden dla mnie, drugi dla radia. No nie wiem, jestem dziennikarzem od 17 roku życia. Więc zawsze była we mnie taka ciekawość i taka potrzeba zadawania najprostszych pytań. I zapytałem, dlaczego ja podpisuję w takich warunkach tę umowę? A pani mówi, bo koleżanka ma imieniny. I 20 lat później chcę powiedzieć, że dalej w niektórych miejscach spotykamy się z tego rodzaju mentalnością. Nie chodzi o konkretne osoby, tylko o to, że w bardzo wielu instytucjach publicznych świat się zatrzymał. I my jesteśmy już naprawdę przynajmniej na półmetku życia i nam się wydaje, że już wiele widzieliśmy, a jednak wciąż te sytuacje, w których myśmy wzrastali, istnieją. I to jest naprawdę... Tak dam przykład z ostatniej chwili.
[59:02.97 → 59:18.71] B: Może nie powinnam, może dostanę ta burę od prezesa. Mamy ten remont dachu, tak? Mieliśmy wrócić. Remont dachu. Polega to na tym, że zdjęto dach. Zasadnione, no bo mamy, znaczy nie ten rodzaj zasłaniania folią.
[59:18.73 → 59:25.47] C: Również nad tym dachem, piętro poniżej tego dachu znajduje się główne studio emisyjne radio, co ma znaczenie. Może niewielkie, ale jednak ma.
[59:26.65 → 01:00:31.92] B: Od kiedy zaczęliśmy pracę nową w Trójce, pracujemy cały czas nadając zapasowego studia. Dla kogoś to może nie mieć znaczenia, dla nas ma ogromne, bo nasze prawdziwe studio M2 brzmi jak brzytwa, jest fantastyczne w brzmieniu. To, z którego nadajemy, nie ma w połowie tak dobrego dźwięku, a od początku tego, co robimy i nazywamy odnową, jest to pierwszy z kompromisów, tego, że my to słyszymy. I nie ma też okien, co też może mieć znaczenie, to M2 ma okna, ale znajduje się w tej części budynku, od której zaczęto remont dachu na Myśliwieckiej. Radio ma problemy finansowe, pan Świrski nie wypłaca pieniędzy, więc remont zaplanowany w dawnych czasach na 17 miesięcy teraz się przeciągnie. Prace czasami stawały. No ale właśnie jak stawały, to okazywało się, że zabezpieczenia niewystarczające i woda zaczęła się lać. Do tego studia M2 w maju, w czerwcu, różne były etapy nawałnicy nad Polską. Nie wiem, czy państwo się zorientowali, że ostatnio też pada. W Warszawie padało na przykład trzy dni temu, więc w M2 też padało.
[01:00:32.24 → 01:00:32.60] A: Dość mocno.
[01:00:32.95 → 01:00:40.27] B: padało, jak przyszliśmy z Michałem na wizję lokalną tak zwaną, to się okazało, że w reżyserce już nie pada, no i tam wcześniej zalało.
[01:00:40.51 → 01:00:44.03] C: Za to jest już na pewno mocny grzyb, przynajmniej w klimatyzacji.
[01:00:44.45 → 01:01:40.89] B: W tym naszym pięknym studiu, na który czekamy cały czas, żeby tam do niego wejść. Tam, gdzie siedzi prowadzący program, było bardzo mokro, taka jakby człapanie podłogi, a w newsroomie, który jest jeszcze dalej, po prostu woda leje się po ścianie, no ale to ma zostać wyremontowane Wszystko ma być pięknie naprawione, ma być od nowa. Ale ten wątek, że wchodzimy do jednego z tych pomieszczeń i widzimy, że tam stoją sprzęty takie, które na pewno nie powinny się zalać wodą. Absolutnie w domu własnym, gdybyś widział sprzęt, który się podłącza do prądu i on stoi przy kałuży, to byś natychmiast go zebrał, bo uczysz dziecko, że woda i elektryczność to nie idzie w parze. z osobami, z którymi tam przyszłam, widząc, przerażona, że tam sprzęty stoją, mówią, to trzeba zabrać. I słyszę odpowiedź, tak, no, ale my to jesteśmy z techniki, a komputerów dotykać mogą tylko informatycy.
[01:01:43.11 → 01:01:46.16] A: To brzmi jak państwowość polska.
[01:01:47.41 → 01:02:25.80] B: My już na to nie mamy, być może byliśmy tym nasiąknięci pracując za pierwszym razem w Polskim Radiu. Myślę, że nie, bo też nie mieliśmy takich dużo administracyjno-kierowniczych zadań właśnie w tym aspekcie, takim też dbania o budynek. Ale nie, to się musi zmienić. Absolutnie to się musi zmienić, bo jak coś się dzieje, to wszystkie ręce na pokład. To dotyczy naszego programu i to dotyczy też miejsca, w którym pracujemy. No jak to jest możliwe, żeby nie wyjąć, tylko mówić, że to nie ja, bo to musi przyjść kolega z innego pokoju? To niemożliwe. To od razu zaznaczę, że to nie byli panowie z zespołu Trójki, tylko my tam mamy dużo różnych osób i zespołów na Myśliwiecki.
[01:02:26.00 → 01:02:28.22] C: To się wytnie przy montażu tego spotkania w wersji.
[01:02:28.26 → 01:02:29.70] B: To się tak, to trzeba wyciąć zdecydowanie.
[01:02:30.35 → 01:03:33.31] C: To ja jeszcze dopowiem do twojego pytania. Pamiętam taki dzień w maju 2020 roku. To była pandemia. Była historia z listą przebojów. I wtedy poszliśmy z Agnieszką na spacer po parku. Chodziliśmy na powiślu w Warszawie. I ja już wtedy 4 lata pracowałem w gazecie. Życie dziewczyn się zmieniało. Myśląc o dziewczynach mam na myśli Agnieszkę i drugą Agnieszkę Oprzańską. No i zapytałem Agę co dalej. I ona już miała plan. Już wiedziała, że tam gdzieś pali się światło w kolejnej alejce i że zaraz ją skręci. I ja też miałem plan, kiedy decydowałem się odejść z radia 4 lata wcześniej. Bo jedną z takich rzeczy, które nas łączą, to jest to, że my po prostu chyba nie lubimy takiego momentu przestoju albo takiej myśli, że się nie da, albo że nie jesteśmy zdolni do jakichś...
[01:03:33.31 → 01:03:35.13] B: Nic mnie tak nie denerwuje jak hasło, że się nie da.
[01:03:35.15 → 01:03:36.53] C: Jak ja słyszę, że się nie da,
[01:03:36.65 → 01:04:03.69] B: to znaczy wiem, że się nie da. Mój przyjaciel choruje na glejaka i to jest dla mnie nie da się. A on pięknie żyje, więc się da żyć z chorobą śmiertelną. Natomiast nie da się w kontekście tego, żeby firma działała w sposób taki jak najlepszy, że nie da się załatwiać spraw, bo odwiecznie żeśmy, panie dziejku, trzydziestoma koni mi wozili te pisma. No tutaj mamy dużo pracy do zrobienia.
[01:04:04.81 → 01:04:28.76] C: Dla mnie to był bardzo ważny moment, bo ja byłem osobą długi czas dość lękliwą, w tym sensie, że bałem się kredytu na mieszkanie i to moja żona mówiła, podpisujemy tu się podpisujesz, tu, tu i tu i tak dalej. Różne rzeczy się bałem. Nawet egzamin na prawo jazdy zrobiłem jako 26-latek, bo też myślałem, że wyjadę i zabiję wszystkich.
[01:04:28.86 → 01:04:32.10] B: Kotów tak się boi, że rozwiną alergię, żeby się nie spotykać z kotami.
[01:04:32.78 → 01:04:33.80] A: Taktyczną.
[01:04:33.96 → 01:05:55.39] C: A na przykład tego momentu zmiany pracy wtedy przestałem się bać tuż przed tym, jak to się wydarzyło. I uważam, że to był największy dar od losu, jaki mnie spotkał. Ta odwaga, która wtedy jakoś we mnie wstąpiła i to przekonanie, że trzeba to zrobić i warto. I potem te siedem lat pracy w gazecie, oczywiście była współpraca z Radiem Nowy Świat, było nagrywanie podcastów dla gazety, ale gazeta była jednak trzonem mojej pracy. To mi się nieprawdopodobnie przydało, bo nauczyło mnie to tego, co moim zdaniem w tej chwili nam się najbardziej przydaje w pracy, czyli dało mi to poczucie sprawczości. Oczywiście gazeta też działa na jakichś określonych zasadach, ale jednak w porównaniu z tym, co było w radiu w ostatnich miesiącach, To było niebo a ziemia. Ja po prostu czułem, że tam ktoś docenia moją pracę i ja mogę coś temu miejscu dać. I myślę, że Agnieszka, kiedy weszła stałym swoim bagażem doświadczeń, zupełnie nową dla niej formę radiową i do nowej przestrzeni, też musiała mieć takie poczucie. Ja szedłem do gazety z zupełnie innym zadaniem i założeniem, a bardzo szybko przemieniłem się w osobę piszącą, jeżdżącą po świecie, kiedy się wtedy jeszcze dawało, przywożącą wywiady z najwybitniejszymi pisarzami. udowadniającą sobie i innym, że można jakieś nowe rzeczy robić.
[01:05:55.76 → 01:06:02.59] A: Tak, to było dla mnie bardzo zaskoczenie, że nie odtwarzasz tego, co było, tylko zupełnie nowych rzeczy.
[01:06:02.72 → 01:06:42.73] C: I też na przykład nauczyłem się zupełnie innego rodzaju rozmowy na potrzeby gazety. I teraz to mi się przydaje w rozmowach w radiu, bo pamiętam takie radio, oboje je pamiętamy, w których osoby prowadzące wywiad zaczynają zadawać pytanie, I to trwało, trwało, trwało, trwało. I zanim one postawiły kropkę, to wiele osób się już włączyło. Dzięki gazecie paradoksalnie nauczyłem się i tym wywiadom, które potem były pisane, że im krótsze pytania, im mniej człowiek siebie tam wsadza, a więcej daje komuś wybrzmieć, tym lepszy ma to efekt. I w czytaniu, i potem w słuchaniu.
[01:06:42.99 → 01:07:36.36] B: Ale też, że właśnie wsadzanie siebie nie polega na podkreślaniu istotności własnej osoby. Dużo osób bardzo chce, zgłasza się do nas do pracy i ja właściwie w czasie już pierwszych rozmów, a czasami nawet na podstawie maili już mam taki, na pewno się mylę często, to jest ważne, ale myślę, że od takiego pierwszego jakby rozpoznania to jest cenna cecha, że widzę kto zaczyna od siebie, a kto jakby od sprawy, że chciałby o czymś opowiedzieć ludziom, a kto zaczyna od tego, że ja, ja, ja, ja. Przy czym ja kocham Gomrowicza, ale też wiem, że to właśnie ta ironia i dystans jest tu niezbędne, a nie ego. Wbrew pozorom, ego jest bardzo ważne, czyli takie poczucie, że ja też jestem ważna, ale nadmierne ego przeszkadza w pracy w mediach, a na pewno w radiu, bo to bardzo źle słychać, bardzo to źle brzmi.
[01:07:36.72 → 01:08:02.00] C: I jeszcze, jeżeli mogę tak się zwierzyć, trochę na poły zawodowa, trochę po ludzku, jak już tak nas wyciągnąłeś, to pandemia też była dla mnie takim bardzo ważnym momentem, w którym mnie się zupełnie zmieniło podejście do życia. I uznałem, że jestem już w takim momencie swojego życia zawodowego i prywatnego, że będę już robił tylko to, co mnie interesuje. Nikt mnie nie zmusi do robienia rzeczy, które nie są dla mnie ciekawe i ważne.
[01:08:02.48 → 01:08:15.94] B: I tutaj wszyscy myślą, że dobrze, że masz za co żyć. Tak mówią ludzie, którzy mają za co żyć. Co mi przypomniało, że wtedy po tej rozmowie w parku na Powiślu chwilę później przysłałeś mi SMS, że masz COVID. Pamiętasz?
[01:08:16.64 → 01:08:18.50] C: Tak. Ale przeżyliśmy oboje.
[01:08:19.10 → 01:08:20.66] B: Nie wiem, czy nie paliliśmy jednego papierosa.
[01:08:21.54 → 01:09:18.89] C: Bo nie palimy papierosów. W każdym razie chcę powiedzieć, że to był taki moment, w którym też w bardzo świadomy sposób Zrezygnowałem z pewnych znajomości, które okazały się dość fałszywe. I jak się zaczęła cała ta historia z radiem, to byłem już w takim momencie, że pomyślałem sobie, że właściwie to nie była długa dyskusja. Też niedługo się naradzaliśmy między sobą, z Agnieszką, czy wchodzimy w to, czy nie. Ale wtedy zrozumiałem, jak ważne jest opieranie się w życiu prywatnym i zawodowym na zaufaniu do innych ludzi. Bo znamy się dwie dekady. Mieliśmy bardziej lub mniej intensywne momenty wspólnego, zawodowego czy prywatnego życia, ale jest coś takiego jak wiara w drugą osobę i świadomość, że niezależnie od tego, czy będzie łatwo, czy pod górkę, to ma się pewien bagaż doświadczeń. wspólnych wartości, które pociągną jedną osobę za drugą.
[01:09:19.03 → 01:09:36.75] B: Z Michałem jest bardzo trudno. Wór łączy się tutaj, bo to jest jak w teatrze. Typowa taka scena, wyobraźcie sobie, że on i ona, para, opowiadają i na początku są pokazani jako spójne małżeństwo, a potem narracja się rozjeżdża. To był taki żart, tylko chciałam taki żart formalny zrobić.
[01:09:37.39 → 01:10:17.94] C: Dla mnie istotne jest też to, że jak się człowiek porywa na coś, co go naprawdę interesuje albo jest dla niego ważne, to trzeba to robić z ludźmi, którym się ufa i którzy są sprawdzeni w boju w jakichś sytuacjach, które nas łączą. I to nie jest tylko opowieść o nas, ale też opowieść o ludziach, którzy z nami odbudowują to radio. Bo wrócili do trójki ludzie, z którymi myśmy się uczyli tego, którzy przez też lata nieobecności nabyli masę doświadczeń. Pojawiły się też nowe osoby spoza Polskiego Radia, które nam zaufały, które myśmy zaufali, które wniosły zupełnie inny sposób myślenia.
[01:10:18.10 → 01:10:28.48] B: A zobacz jaki to jest poziom zaufania, bo my nie mamy, raz jeszcze powtórzę, takiego budżetu, tak jak na początku przy tych medialnych zmianach pisano, że media publiczne kuszą jakimiś gigantycznymi pieniędzmi.
[01:10:28.96 → 01:10:30.14] A: Radio szczególnie, na pewno.
[01:10:30.69 → 01:11:03.18] B: Tak, pracujemy na tym budżecie, który odziedziczyliśmy po poprzedniej ekipie, bo tak był zaplanowany i jest to budżet zaplanowany na stację muzyczną. A my, aby robić słowo i aby robić też muzykę inaczej, potrzebowaliśmy zatrudnić autorów do tego słowa, a nie ludzi uniwersalnych, którzy potrafią kilka godzin prowadzić pasma na antenie, to po pierwsze. Nie zadałeś tego pytania, ale może chciałbyś je zadać, albo może nie masz odwagi, więc ja je za ciebie zadam.
[01:11:03.46 → 01:11:03.90] A: Ja mam.
[01:11:04.04 → 01:11:17.10] B: Czy nie uważasz, że zaryzykowaliśmy za bardzo? Czy mamy pewność, że coś się zmieniło? Czy to, o co pytałeś, o tą układankę polityczną, czy to już nie istnieje? Czy warto było szaleć tak przez całe życie?
[01:11:17.12 → 01:11:18.54] A: O którym szaleństwie mówimy dokładnie?
[01:11:18.62 → 01:11:20.32] B: Mówimy o tym, że... Może swoje pytanie,
[01:11:20.42 → 01:11:21.50] A: które mi wymyślałaś zrozumieć?
[01:11:21.58 → 01:12:34.91] B: Bo chodzi o to, że pytałeś o to, jak reagowaliśmy będąc w zespole na wszystkie te zmiany, kolejni prezesi, kolejni dyrektorzy, teraz my. jako radio w likwidacji, w planach jest ustawa medialna. Chodzi mi o to, żeby podkreślić skalę, czy też liczbę, ilość, w sumie to niewiadome, to ilość niewiadomych, na których oparliśmy ten gest. Ale wydaje mi się, że mieliśmy tę odwagę właśnie dlatego, że wracamy tutaj do nabytego i ugruntowanego poczucia sprawczości, I rzeczywiście to jest chwilowa sytuacja i odwrócenie politycznego. Już nawet nie mówię, że kolejne wybory, ale w obrębie tego samego obecnego układu w Polsce ktoś mówi, a dajcie już spokój, niech ktoś tam coś tam. I to nie ma merytorycznego, ale właśnie takie odgórne rodzaj. No to ja mam ten swój telefon, mam ten mikrofon, na który złożono się i on nagrywa świetnej jakości, umiem montować, będę miała też kolejne doświadczenia, czasami bardzo takie ciekawe do opisania, kiedyś w książkach, po tych miesiącach czy latach pracy w trójce. I uważam, że niezależnie od tego, jak to się potoczy, to jesteśmy wygrani.
[01:12:35.33 → 01:12:42.43] A: Mi się też tak wydaje, tylko wy się nie czujecie górą jakąś? Chodzi mi o to, że macie tą sprawę.
[01:12:42.45 → 01:12:51.67] C: Coś muszę powiedzieć, bo bardzo rzadko mamy taką zasadę w domu, że bardzo rzadko mówimy o życiu naszym, pywatnym, publicznie i nie opatrujemy tym.
[01:12:52.41 → 01:12:54.77] B: Ale my nie mieszkamy razem, przypomnę z Michałem.
[01:12:54.79 → 01:12:58.71] C: Mówię o mojej żonie. Mówię o mojej żonie, o mojej córce i o moim się.
[01:12:58.93 → 01:13:01.31] A: Bardzo doceniam to, że tu otworzyliście się.
[01:13:01.45 → 01:13:15.13] C: Nie żartuję. zaczęła się cała ta historia z córką na nowo rozgrywać, to właściwie tak, moja żona była wtedy z córką na nartach, więc zadzwoniłem, bo to był sam koniec.
[01:13:15.15 → 01:13:17.51] B: W Aspen, przypomnę, ja tutaj przemycam trochę.
[01:13:19.01 → 01:14:50.29] C: W Aspen pod Łomżą i zacząłem jej mówić to, a ona mówi tak, ja jeszcze nawet nie skończyłem tego, ja mówię, ale no powiedz mi dlaczego tak, a ona mówi w ten sposób, Po pierwsze, znam cię prawie 30 lat i zawsze byłeś propaństwowcem w takim znaczeniu pozytywistycznym, jakimś takim podejściu do tego, że dobro ogółu i misja. A po drugie, pamiętaj, że tak dużo zawdzięczasz temu miejscu, że teraz będąc w takim, a nie innym miejscu, możesz, a właściwie powinieneś zrezygnować z wygodnego życia, żeby spróbować to z Agnieszką i jeszcze kilkoma innymi osobami odbudować. to się może nie udać, bo nie wszystko od was zależy, ale po pierwsze, nikt wam tego nie odbierze, po drugie, będziecie mieli wy sprawczość, a po trzecie, no kurczę, jakoś to tak zabrzmi, ale to powiedziała ona, no w jakimś sensie jesteście po prostu, los wam daje prezent. Ciężko byłoby z tego nie skorzystać, mając taki bagaż wiedzy na temat tego, jak powinno funkcjonować radio, W tych nowych warunkach, co Aga wyjęła z tej przestrzeni internetowej i tak dalej, co ja będąc w gazecie, przyglądając się temu jak to działa od środka też w podcastowej formie. Czasami oczywiście jest taka myśl, że Ile to potrwa? I szczerze mówiąc, w ogóle mi to nie przeszkadza, gdyby to potrwało 8 lat.
[01:14:50.29 → 01:15:17.98] B: Tak, o tym gadaliśmy z Michałem Jadon, szczerze mówiąc, że na początku to ja byłam w takiej euforii, jak tam nagrywałam te filmiki i mówiłam, cześć, nazywam się Agnieszka Szydłowska, jestem dyrektorką Rady Wojtrujki, to w tyle głowy takie coś cały czas, co, co, co? Jakaś abstrakcja, co ja wypowiadam. A teraz, kiedy to mówię, to po pierwsze się bardzo dobrze z tym czuję, bo wiem, co to znaczy i to nie jest już takie, to jest we mnie naprawdę głęboko już ugruntowane, Jeszcze to, to, to i to. Jeszcze to byśmy zaplanowali.
[01:15:18.10 → 01:15:36.96] A: Ale to powiedzmy, bo może to nie być przejrzyste dla każdego, że to jest olbrzymia dla was zmiana, bo robicie zupełnie coś innego niż to, co nawet przed tą ośmioletnią przerwą robiliście, bo to są jednak zadania menadżerskie, organizacyjne, wpływu na całą, nie tylko ramówkę, ale organizację. Wręcz one są trochę anty-obecność antenowa, bo na to jest mniej czasu.
[01:15:37.04 → 01:16:31.44] B: Tak, ja tutaj zdecydowanie mam tak, że ja właściwie się Miałam taki zamysł, że będę na antenie robiła przede wszystkim właśnie w paśmie gadanym audycję. Tak mniej więcej w trzecim miesiącu mojej pracy i małej ilości snu. A mam też dwoje dzieci i to jest oczywisty dla mnie wybór. Zaczęłam coraz rzadziej robić te programy, chociaż bardzo je kocham. Po prostu nie wyrabiałam... Jeżeli na coś mi brakowało czasu, to na solidne przygotowanie się do tych rozmów, więc nie lubię nie być przygotowana. Potem okazało się, że w kilku miejscach czy momentach robię programy radiowe i strasznie to kocham, a w ogóle najbardziej okazało się, że to co mnie dręczyło w ostatnich czterech latach, czyli jak miałam bardzo dużo montażu i wszyscy coś robili, a ja siedziałam przy tym komputerze i montowałam, przesuwałam te wszystkie ścieżki, to teraz to dla mnie jest usiąść przy montażu W ogóle to jest marzenie. Siedzę i przesuwam te ścieżki.
[01:16:31.68 → 01:16:33.54] C: To jest niesamowicie wciągające.
[01:16:34.04 → 01:18:47.02] B: To jest niesamowite, jak to co było udręką jest teraz relaksem i chwilą dla siebie, medytacją i w ogóle im bardziej ktoś mlaszczy, tym więcej do zrobienia. Fantastycznie. Ekstra. Więc tak, wracając do twojego pytania. Rzeczywiście to jest duże przesunięcie. Myślę, że to są doświadczenia moje z ostatnich dni. Bardzo ważne, o tym, że bardzo ważni są ludzie, to wiedzieliśmy od początku. I od początku, z tych wszystkich opowieści, które tu się pojawiły, jakby w pracy najpierw próbowaliśmy odbudować ich wiarę w siebie, przede wszystkim poprzez spotkania i rozmawiania, jakąś taką ciepłość wobec błędów i sukcesów, które się na antenie zdarzają. Ale może najważniejsze jest to ciepłe przyjmowanie błędów i dawanie cały czas jakby porady, szansy. Przez dawanie tej informacji zwrotnej. To nie zawsze wychodzi. Nasz zespół jest bardzo duży. Ja nie mam takiego poczucia, że każdy jest tak samo dobrze zaopiekowany, ale liczę na to, że jest inaczej niż bywało w latach poprzednich. Także za naszych czasów pracy w Trójce, bo raczej nikt się wtedy nie przejmował czymś takim. Bo narysowaliśmy taki obraz trochę utopijny. Było też, że się darli na siebie, krzyczeli. Na przykład czegoś takiego u nas nigdy nie będzie. My już jesteśmy naprawdę z tego innego świata. Z powrotem w instytucji. Ale zarządzanie tą taką częścią, która się wiąże właśnie z naszymi wspaniałymi dziewczynami z biura. Bo przecież są też tacy pracownicy, nie Antynowi, nie którzy jednego dnia coś tam, drugiego coś innego. Tylko tacy, dla których to jest taka stała praca od 8 do 16. Tu też jest wiele takich wątków ważnych, trudnych. To mi pochłania bardzo dużą część mojego teraz świata, ale jest taką naturalną częścią bycia szefem po prostu. Jest to taki przedmiot, bo ile antenę rozumiem i kumam, jakby wyzwania stojące przed dziennikarzami, to dużo właśnie troski poświęcam tej przestrzeni tak zwanej firmowej, bo tu nie chciałabym zrobić jakiegoś czegoś nie tak ludziom.
[01:18:48.92 → 01:20:02.78] A: Za chwilę każdemu z Państwa, kto będzie miał jakieś pytanie, damy przestrzeń na to. Ja mam jeszcze jedno od siebie. Siedem, osiem miesięcy, kiedy Agnieszka pierwsze wywiady na temat swoich planów, pierwszych wywiadów udzielałaś. Mówiłaś, że chcesz powoli przez miesiące czy wręcz rok, półtora, dwa lata zmieniać antenę. Co takiego najfajniejszego dla Ciebie, najważniejszego się udało w tych kilka miesięcy zmienić, bo macie Macie już trochę te pasma dopasowane, macie całkiem sporo tych słownych audycji, które widać zupełnie zmianę tematyczną, w sensie bardzo, ja mam wrażenie, jako słuchacz idziecie w stronę społeczną, rzeczy społecznie ważnych i takich inkluzywnych. No a co jeszcze was oboje niecierpliwi byście chcieli, żeby było szybciej albo o czym marzycie?
[01:20:04.07 → 01:20:47.44] B: Ja może o, przepraszam, że to powiem tak bardzo poważnie, o unormowaniu sytuacji mediów publicznych, o podjęciu decyzji na poziomie ustawowym, czy media publiczne ścigają się ze stacjami komercyjnymi, czy też robią misje. To jest bardzo ważne dla pracy, bo my teraz jesteśmy hybrydą, czyli z jednej strony badamy cały czas, jak coś się przyjmuje w badaniach liczbowych słuchaczy, ale z drugiej strony dbamy o jakość. Nie ma na świecie takiego czegoś, co ostatecznie połączy ci najwyższą jakość z najwyższą oglądalnością, czy może raz na jakiś czas się zdarzy, ale co do zasady tutaj to jest niezmienne. Więc chciałabym, żeby po prostu to zostało
[01:20:47.44 → 01:20:53.10] A: zdecydowane, Ale to nie obiecywali Ci rok temu? Tak mi się wydawało, że to było jakieś Twoje pytanie.
[01:20:53.72 → 01:21:08.50] B: Kto może nam obiecać sytuację, w której mamy taki, a nie inny układ. Nie ma ustawy medialnej, nie ma prezydenta, który jakiekolwiek, nawet gdyby była ustawa, to by ją zaakceptował. To jest proces, który przekracza jakby...
[01:21:08.50 → 01:21:11.92] A: Oczywiście, chodzi mi o tą słuchalność i to, czy się ścigacie, czy nie.
[01:21:12.18 → 01:23:53.61] B: My dostaliśmy oczywiście czas na to, żeby odbudowywać jakość i to właśnie robimy i tym się teraz zajmujemy, ale liczby też są ważne i my w nie patrzymy, nie jesteśmy oderwani. Mamy takiego wśród nas zawodowca, zawodnika, ma na imię Jakub, na nazwisko Jączyk. Jest absolutnym nerdem, słuchającym muzyki i kochającym tabelki. I to jest nasze oko w liczby. Wszystkie liczby, wszystkie badania, zestawić, porównać. Ale nie to chciałam powiedzieć. Chciałam powiedzieć, a propos marzeń, to jest właśnie takie wyjaśnienie. Najchętniej gdyby ktoś powiedział, że tak, żeby nazwać to, na czym polegają media publiczne i żeby oddzielić się od tych polityków raz na zawsze. Powiedzieć im, czy mają się ścigać, czy nie, czy trochę mają być takie, a trochę takie. To będzie też dobre dla rynku komercyjnego, który będzie wiedział, że na przykład media publiczne nie zbierają kawałka tortu z reklam, ale za to daje im się kasę na to, żeby właśnie inwestowały w literaturę, w teatr, w kino, w coś tam. To jest pierwsza rzecz, o której marzę. A jeżeli pytasz o to, z czego jestem dumna, z tego co nam się udało, to może jako radiowiec symbolicznie to wyrażę. Kasia Stoparczyk prowadziła ostatnio Klub Trójki na temat przemocy wobec dzieci. Punktem wyjścia był reportaż pt. Kwaśne jabłka, który ukazuje się na początku listopada. Tam jest dużo kontekstów, ale też są oryginalne fakty z materiałów sądowych dotyczących przemocy wobec najmłodszych i starszych dzieci. No i to są zawsze trudne rozmowy. Ale nie była w tym studiu sama, tam oczywiście rozmawiały, ale też do klubu Trójki dzwonią słuchacze i słuchaczki. Pierwszy telefon. Ja siedzę w domu i po prostu nie wierzę, aż mam ochotę natychmiast sprawdzić, czy to było naprawdę, czy podstawione. Bo dzwoni dziewczyna, która ma lat 14, która się przedstawia, dołącza do tej rozmowy o przemocy z jakimś super rozwinięciem wątków, które pojawiły się na antenie. Z kontekstu słyszymy, że sama jest dziewczynką z doświadczeniem szpitala psychiatrycznego, więc pewnie próba samobójcza. Ja wiem oczywiście, słuchacze tego nie wiedzą, że Kasia Stoparczyk, poza tą taką witryną pani od dzieci. Od wielu lat zajmuje się dziećmi po próbach samobójczych. To jest jej taka działalność społeczna, ale też ludzka. No więc ta czternastolatka dzwoniąca do radia, żeby się podzielić? Hu! Nawet się wzruszam, jak o tym mówię.
[01:23:55.59 → 01:25:38.71] C: Ja dodam do tego, że to co nas cieszy, to to, że Osoby, które są ważne w takim życiu społecznym, kulturalnym, znowu rozmawiają, znowu chcą być w radiu. A jako osoba, która jest w tym pionie zarządzającym, to chyba mnie cieszą takie historie, że ludzie znowu dzwonią na żywo do radia i mówią, że wrócili. i że będą opowiadać wszystkim znajomym, żeby wracali, bo to znowu jest ich radio. Jak tak mówię, to to się wydaje takie być może banalne, ale jak się tego słucha, będąc w środku i wiedząc, jaką pracę wkładają ludzie, którzy codziennie od 8 do 20 zakasają rękawy, wiele poświęcają z prywatnego czasu, żeby to zrobić, to to jest po prostu największa nagroda. I to się wydarzyło dość szybko, sami chyba się nie spodziewałem, chociaż pewnie niektórym się wydawało, że to się ot tak stanie, ale to nie jest możliwe. Proces destrukcji trwał kilka lat. Rynek medialny się zmienił. Na bazie trójki tej starej powstały dwie radiostacje internetowe. Ci ludzie też powoli wracają albo dzielą czas między nas i którąś z tych stacji, albo między wszystkie. Więc też obraz, mapa się zmieniła. Ale kurczę, wiesz, usłyszeć tak po takim okresie, który się wydawał jakimś mrokiem, że no właśnie wróciłam i Jak wy mądrze mówicie, albo mamy kilka takich telefonów wygranych. No to jest wspaniałe absolutnie.
[01:25:39.35 → 01:25:41.03] A: Ale dobrze, że... Albo właśnie to wracanie,
[01:25:41.09 → 01:27:10.13] B: ale też jeszcze drugi tam przykład, jak moja przyjaciółka ostatnio mi napisała, nie musiała, ale tak napisała. Wiesz, tak powiem ci, nie mówiłam ci tego wcześniej, że jak się tak wieczorami krzątam, co już między nami jest takim krzątanie domowe, to raczej wiemy, że to jest kaliber. Jak się tak wieczorami krzątam, to lubię sobie, jak mi to radio tak mówi, Musiała. Anna pisała, że właśnie, czyli gdzieś w tym cyklu klub trójki, potem audycja autorska, potem ludzie, zaczepiają się tacy, którzy wysłyszą jakieś interesujące dla siebie wątki. Ale też, żeby nie było tak poważnie, to ja powiem, że absolutnie to, co nam się jeszcze nie udało i o czym marzę, to to, żeby wróciła rozrywka na antenę, żeby w ogóle było takie miejsce, bo my generalnie jesteśmy radośni bardzo. I myślę, że nawet uchodzimy w oczach tych, którzy wchodzą na chwilę do radia za szurniętych. Bo wiele pomysłów wykluwa się w raczej takich niesztampowych sytuacjach. Ale nie jestem pewna, czy to się tak bardzo przenosi na antenę. Próbujemy. Naszym poczuciem jest właśnie to, że zamiast robić wielką grę z nagrodami za tysiące złotych, robimy mniejszą grę tak naprawdę o satysfakcję. Ale myślę, że powinniśmy rozwijać te miejsca, gdzie po prostu można się pobawić, pośmiać. Bo generalnie to ja jestem za tym, żeby właśnie radością i śmiechem zwyciężać. Spodziewam się, że to pytanie dościślające
[01:27:14.89 → 01:27:39.04] A: trochę do tego, co Michał powiedział, mogło paść, czyli Radio 357 i Radio Nowy Świat. Na dzisiaj, ciekawe co możecie powiedzieć, ale uważacie, że zupełnie różni odbiorcy, na wszystkich jest miejsce. Indywidualne osoby przychodzą do was, bo przecież nie tylko o powroty chodzi, tylko wy też zupełnie nowych słuchaczy zbieracie.
[01:27:39.06 → 01:28:38.68] B: Tak, nam na pewno nie chodzi tylko o powroty, co prawda. I w ogóle nie czynimy żadnych gestów złowrogi wobec tych stacji. To też chciałabym powiedzieć, bo ostatnio w przestrzeni szefowa jednej z tych stacji tak powiedziała, że wie o tym, że jej dziennikarze są nękani propozycjami, nie powiedziała oczywiście skąd, ale no to jakby sugestia teraz w tym kontekście jest taka, że to my nieustannie, nie mając nikogo i własnych pomysłów, tylko tam szarpiemy i wyciągamy. co nie ma potwierdzenia w faktach, ale i tak powiedziała, więc ja mogę się tak powiedzieć, że absolutnie spokojnie. To oni sami do nas wysyłają maile i w mojej skrzyńce naprawdę są maile z obu tych stacji od dziennikarzy, ale nie szarpiemy, nie wyciągamy, wręcz czasami jest taka sytuacja, że mówimy, że nie możemy po prostu tego zrobić, że dla nas to byłoby świetnie, ale nie możemy tego zrobić, bo się umówiliśmy na to, że nie możemy. wyjąć jakiegoś super istotnego, jakiejś osoby z którejś z tych stacji i... No nie.
[01:28:38.72 → 01:28:44.40] A: To też chyba byłoby ostatecznie przeciwskuteczne dla całej tożsamości nowobudowalnej, nie?
[01:28:44.64 → 01:28:53.60] C: Ale też właśnie, bo może to uprzedzając ewentualne pytanie, to nie chodzi w ogóle o to, żeby odtworzyć dawne radio, bo to się już nigdy nie wydarzy.
[01:28:53.90 → 01:28:57.20] A: No i w pewnym sensie dobrze, no bo to coś się zadziało...
[01:28:57.20 → 01:29:08.94] C: Jak się o tym mówi komuś, to właśnie zwykle jest taka reakcja, dobrze, no to dobrze, bo świat poszedł do przodu, bo ludzie są w innym miejscu, bo tematy się zmieniły.
[01:29:09.80 → 01:29:10.66] A: Kto inny rządzi?
[01:29:11.78 → 01:29:27.65] C: No tak, ale to akurat nie jest powód, dla którego to się nie wydarzy, tylko po prostu jakby to była prawie dekada. Dekada w życiu to jest ogrom czasu. Ludzie przyzwyczaili się do innego stylu życia, do innego miejsca pracy.
[01:29:28.59 → 01:29:33.57] B: Do wybierania, do decydowania. To jest w ogóle inny świat medialny też.
[01:29:34.37 → 01:29:47.05] C: Więc my możemy i zawsze będziemy się w jakimś sensie ustawiać czy odnosić do tradycji, ale na pewno nie będzie tak, że wróci tamto radio, bo
[01:29:49.62 → 01:30:00.32] B: Tak szczerze, każdy kto tęskni za takim eksperymentem, gdybyśmy rzeczywiście na jeden dzień go przywrócili, to by się okazało, że to jest nieznośne, że jakby nasza pamięć jest o wiele ciekawsza od tego, jakby to zabrzmiało w roku 2024.
[01:30:02.82 → 01:30:05.04] C: I tym optymistycznym akcentem.
[01:30:05.08 → 01:30:05.88] A: Pytania, pytania.
[01:30:06.18 → 01:30:07.18] C: Oddajemy państwu głos.
[01:30:07.32 → 01:30:43.82] B: Ja mam w ogóle takie pytania, że ja mogę tak zagajić, bo przywieźliśmy tutaj nasze hasło, to jest trójka od nowa. I w ogóle dzisiaj też Mamy odnowę w trójce i pytę w trójce, a właściwie drugą pytę już w trójce, bo ta pyta to jest taki delikatny skrót pytań, które zadajemy, czyli trójka pyta. I na początku kilka miesięcy temu naszej pracy był pierwszy taki film z pytaniami. Dzisiaj uruchomiliśmy po raz drugi tę akcję, którą można, chociażby wchodząc na stronę Trójki, znaleźć jest taki baner z pięcioma twarzami. Przenikając tam można obejrzeć radio, zobaczyć kto je tworzy.
[01:30:44.24 → 01:30:46.08] A: Oprowadzacie, bardzo atrakcyjne.
[01:30:46.10 → 01:30:53.58] B: Odpowiadając na kilka pytań, ale jednocześnie można też pobrać sobie ten wspaniały wzór, który Michał, proszę Michał, zaprezentuj państwu wzór.
[01:30:53.58 → 01:30:56.30] C: To jest dowód na to, że naprawdę nie mamy pieniędzy, bo ja będę modelem.
[01:30:57.91 → 01:31:42.40] B: Nasz wspaniały model prezentuje wzór od nowa. Chciałam pokazać, że jest tutaj taki efekt fluorescencyjny. Marcin Matuszak, czyli Ben Carty, to jest studiograficzne, przyniósł nam w prezencie na urodziny Trójki, 1 kwietnia 2024, taki kalendarz z napisem od nowa, od 1 kwietnia do 24-25. Więc my nie zaprojektowaliśmy tej koszulki, tylko kiedy się okazało, że możemy robić koszulki, to poprosiliśmy Marcina, żeby dorysował tam właśnie, dopisał logo trójki i zaczęliśmy je robić sito drugiem. Bo nie mieliśmy, no nie mamy kasy, tak? No to każdy przyniósł swoją koszulkę z domu.
[01:31:42.52 → 01:31:45.98] C: Przyszli z nami ateści do ogrodu, przynieśli maszynę i sami sobie odciskali.
[01:31:45.98 → 01:32:23.09] B: I te koszulki są ekstra. że znalazł się jakiś taki, no to była jakaś taka przerwa w czasoprzestrzeni, braku pieniędzy. Motyw, że właśnie kilka tych koszulek się wyprodukowało. I tu wracam do tego sytuacji. Michał pokaż raz jeszcze jaka to jest dobra koszulka, bo mamy kilka dla państwa. I to jest moja też prośba, żeby państwo zajrzeli na tą stronę dotyczącą Trójki, która pyta. Michał pokaż, to jest dobra ilustracja dla mojego. Możemy też pokazać jaka jest między nami różnica wzrostu. To jest ten Michał, który na kolegiach redakcji...
[01:32:23.09 → 01:32:25.59] C: A gdybyś chciał zapytać o nasze marzenie, takie największe...
[01:32:25.59 → 01:33:18.49] B: Nie, tylko niech Państwo zajrzą na stronę naszą Trójka. Jaki jest adres naszej strony? Polskieradio.pl ukośnik trójka. Tam jest baner. Można przejść i znaleźć oprowadzanie m.in. Michała Pokój zobaczyć i stosy książek, które tam leżą. I można też sobie pobrać, do tego dążyłam, że ten projekt Marcina my też upubliczniamy, w sensie można go po prostu pobrać, zrobić sobie właśnie sitodrukiem, czy czymkolwiek własną koszulkę, ale gdyby ktoś nie chciał... Albo flamastrem. Albo flamastrem, nam zaufać. To przywieźliśmy kilka egzemplarzy w różnych rozmiarach i nie wiem szczerze mówiąc, jakim kluczem, bo nie mieliśmy aż tylu, bo w ogóle nie mamy tylu, więc przywieźliśmy symboliczną liczbę. I tak naprawdę jest tutaj chyba dwa egzemplarze męskie i reszta niemęska. Nie wiem, jakie rozdamy, ale generalnie są, więc może to być też kluczem do zadających pytania.
[01:33:19.01 → 01:33:21.07] A: Czyli co, ktoś zadaje pytanie i dostaje koszulkę, tak?
[01:33:21.39 → 01:33:24.11] C: Ale tam muszę mówić o konkretnych rozmiarach, bo takie mamy.
[01:33:24.91 → 01:33:27.57] A: A, dobrze, no to podajcie, powiedzcie, pani rozmiar...
[01:33:27.57 → 01:33:28.47] C: Mężczyzna XL.
[01:33:28.65 → 01:33:30.95] B: XL, czy jest jakiś mężczyzna XL, który chciałby zapytać?
[01:33:31.39 → 01:33:34.95] C: Chodzi o rozmiar koszulki, od razu mówię, że chodzi o rozmiar koszulki.
[01:33:35.01 → 01:33:36.57] B: Jest pan XL, brawo dla pana.
[01:33:36.99 → 01:33:38.31] A: No to prosimy od pana XL.
[01:33:40.52 → 01:33:42.10] C: Czyli X Lublin tak naprawdę.
[01:33:44.52 → 01:33:46.82] D: Mam dwa pytania. O, teraz mnie słychać.
[01:33:46.88 → 01:33:47.94] C: Na pewno XL.
[01:33:48.56 → 01:34:27.24] D: Czyli jedno pytanie to miałbym o przeszłość, a drugie o przyszłość. Przeszłość to jest takie konkretne pytanie. Nas tutaj wszystkich chyba by zainteresował ten najbardziej mroczny okres trzeciego programu, To chyba było od marca lub lutego 2020, czyli od, nazwę to po imieniu, wyrzucenia Anny Gacek, potem odejście Panamana, no i ten słynny utwór Kultu i tak dalej. że tak powiem zaryzykował Kuba Strzyszkowski, prawda? Przyszedł chyba na trzy miesiące.
[01:34:27.28 → 01:34:28.58] B: Trzy miesiące niespełna, tak.
[01:34:28.60 → 01:34:30.50] D: No, to był okres akurat kampanii.
[01:34:30.54 → 01:34:33.56] B: Do wyborów prezydenckich, tak. Chodziło o to, żeby nie było niepokoju.
[01:34:33.58 → 01:34:56.35] D: No, zaryzykował. Zaryzykował, prawda? Nie wyszło, ale chyba już w momencie, jak był mianowany, to już chyba obecna opozycja chyba już miała plan na to, że chyba za trzy miesiące go zrobi z nim aut, tak jak to miało być, prawda? Może byście nam opowiedzieli jakieś tam kulisy i tak dalej tego okresu.
[01:34:56.77 → 01:35:02.19] B: To chyba ja muszę w takim razie wziąć na siebie, tylko zaczekam jeszcze na pytanie o przyszłość, bo Michała wtedy nie było w radiu.
[01:35:02.75 → 01:35:20.16] D: Interesuje mnie sprawa, że tak powiem, pani cały czas opowiadała o tej ustawie medialnej, ale to jest cały czas ustawa, prawda? Przyjdzie nowa władza i ustawę zmieni większością głosów, prawda? i znowu wróci to, co było, prawda?
[01:35:20.62 → 01:35:30.62] C: Ale wie pan co, ja odpowiem panu na to pytanie. To jest spuścizna ostatnich ośmiu lat, że myśmy dali w sobie taki lęk zaszczepić. Naprawdę będziemy żyli tym lękiem?
[01:35:30.62 → 01:35:32.30] D: Ja bardzo długo słucham.
[01:35:32.32 → 01:35:53.43] C: Bo jak bym myślał o tym, to nic by nie miało sensu. Bo to jest ciągle taka przepychanka, że przyjdzie, a może ta nowa władza przyjdzie za rok. No i co możemy z tym zrobić? To jest ciągle posiadanie w tyle głowy takiego, Bo to idzie w parze z pytaniem, czy w ogóle warto. Warto, a przede wszystkim warto się nie bać.
[01:35:53.55 → 01:37:21.23] B: Ale widzę, że poruszył pan czułą stronę w Michale i jeszcze dopowiem, że ustawa medialna jest super ważna, bo oczywiście każdą ustawę można, zwłaszcza jeżeli ma się większość, zmienić, jeżeli ma się prezydenta po swojej stronie. Ale jednak gdyby ustawa była wynikiem jakiegoś porozumienia społecznego i media publiczne zostałyby uznane za wartość, która ma z założenia łączyć, Być może za cenę wyłączenia w ogóle polityki z anteny tych stacji, żeby oddać im rolę prospołeczną, prokulturalną, dawania dostępu do kultury. Jest tyle rzeczy do zrobienia w naszym kraju, które się nie wiążą ze słuchaniem polityka A i B. Naprawdę jest o czym mówić na antenie radia. Być może gdybyśmy uzyskali w tej ustawie taką gwarancję, to by się udało tak jak z BBC. Dlaczego tak jest, że nie możemy mieć... Dlaczego Polskie Radio nie może być BBC? Dlaczego na takiej kulturalnej przestrzeni, albo inaczej, na takich filarach, można powiedzieć klasycznych, oparte radio, w którym rozdziela się informacje od tego, co jest jej interpretacją, co jest opinią, nie może być zbudowane Polskie Radio na wieki? Dlaczego nie wystarczyła ta przestrzeń na opinię? Dlaczego trzeba było manipulować faktami? Nie możemy się zgodzić na to, żeby właśnie, tak jak powiedział Michał, żyć w strachu, że to znowu powróci. Nie, po prostu powinniśmy zrobić wszystko, żeby na zawsze przyklepać... Daj Panu koszulkę, żeby
[01:37:21.23 → 01:37:21.93] C: Pan się nie bał.
[01:37:24.49 → 01:39:42.01] B: A jak było wtedy, powiem Panu tak, że wtedy na Myśli Wieckiej, jeżeli chodzi o to, o ten, Pan nazwał pierwszym elementem odejście Ani Gace, która nie przyjęła propozycji, którą jej przedstawiła pani prezes, nie zaakceptowała tej zmiany, która była zaproponowana w umowie. Myślę, że wielu słuchaczy Trójki nie zgodziłoby się z tym, że to był ten pierwszy moment. Dla wielu być może było to odejście Michała, dla innych Jerzego Sosnowskiego, wyrzucenie z pracy. Myślę, że każdy ze słuchaczy, który był silnie związany z Trójką miał ten swój pierwszy taki wyraźny moment niezgody. Ale rzeczywiście ta sekwencja zdarzeń, że Ania, Wojtek Mann, a potem kilka tygodni później wydarzenia z Listą spowodowała, że był taki wielki tygiel tam w radiu. Ja nie brałam w tym udziału. Ja byłam w jakiejś takiej przestrzeni determinacji, która narastała. Ja pracowałam przez te wszystkie lata z Bartkiem Gillem. To jest po prostu najbliższy mój współpracownik. Ten, którego pani prezes potem obok Marka palcem pokazywała, że Bartek Gil oszukiwał na liście. Więc zawsze byliśmy zdystansowani wobec większości. Widzieliśmy te wiry, które właśnie mówiły na tej samej zasadzie, która się powtórzyła potem przy Kubie. A może jednak im uwierzyć? A może nie będzie tak źle? To, co przez te wszystkie lata my teraz znajdujemy jako echo mówiące, nie da się. Zawsze tak było. Ale byli też tacy ludzie, którzy od razu się rozglądali za jakimiś wyjściami, za protestami, za organizowaniem właśnie tego, czy dołączaniem się do tych inicjatyw słuchaczy, czy zaorganizowaniem tych inicjatyw. Ludzie w takiej sytuacji w radiu zachowywali się dokładnie tak jak w podobnych sytuacjach w innych społecznych grupach. Każdy miał inny poziom zdeterminowania na działanie i niektórzy od razu mówili, że w coś nie wejdą, a drudzy patrząc na innych, chcieli potwierdzenia, to jeszcze wytrzymamy troszeczkę, tak? Jeszcze wytrzymamy. I dopiero kiedy Marek powiedział, że na pewno nie wróci, ja poszłam w poniedziałek złożyć wypowiedzenie, po mnie poszła Obszana, potem Marcel, potem kolejne osoby, część z nich wróciła z powrotem, kiedy Kuba został dyrektorem na chwilę, no to to już było nie do zatrzymania, nie? To już było jak domino.
[01:39:42.65 → 01:41:15.53] C: Ja panu jeszcze powiem od siebie, jak to wyglądało z perspektywy osoby, która była już z zewnątrz, na zewnątrz, a jednocześnie bardzo wy, bo byłem w tym senacie. I potem, kiedy były te protesty pod radiem, to tam byłem z koleżankami i kolegami z pracy. Ale dla mnie było zaskoczeniem, że Kuba został dyrektorem. I pomyślałem sobie, że on musi po prostu bardzo kochać tę radię, że on w to wszedł. Dlatego, że kiedy byliśmy z Agnieszką, z Ernestem, z Ozuniem i z Bartkiem Gilem na tej komisji senackiej, Ja na własne oczy zobaczyłem, co się stało z Tomkiem Kowalczewskim, którego znałem od samego początku przyjścia do radia. Był dla mnie bardzo ważną osobą, ponieważ ja jestem politologiem z wykształcenia i pisałem pracę magisterską i studiowałem bardzo długo, przez pięć lat, historię wojny w Jugosławii. A Tomek był korespondentem Polskiego Radia na Bałkanach. Jeździł z Janiną Mochojską do Sarajewa, podobnie jak Ernest. Nadawał przez cały ten czas trwania wojny z Bałkanów. Był dla mnie osobą, która mi pokazywała tamten świat. I ja zobaczyłem wtedy w tym senacie zniszczonego przez te osoby człowieka. I kiedy zobaczyłem sposób, w jaki oni się zachowywali, mówię o pani prezes i o ludziach, którzy wtedy bronili tej sytuacji, to byłem przekonany, że nikt już nie pójdzie z nimi na jakąkolwiek umowę, na nic się nie zgodzi. I wtedy pomyślałem, że Kuba naprawdę musi kochać to radio, że on się na to zgadza, widząc, co się wydarzyło. Potem się okazało, że to...
[01:41:15.53 → 01:42:11.33] B: Ale w roku 2024, bo to też jest ciekawe, chyba ktoś powinien zadać pytanie. Po pierwsze, po co się to zdarzyło? Po co rozwalono funkcjonującą instytucję? W jakim celu? Bo gdyby... Po rozwaleniu tamtego zespołu Trójki wszedł tam nowy program, który miałby słuchalność i ludzie by mu ufali, to bym zrozumiała. Okej, zrobiono nową wersję radia, ludzie słuchają, ale my odziedziczyliśmy szorowanie po dnie słuchalności po tym, co się wydarzyło. Po co to rozwalono? Dlaczego zabito przedsiębiorstwo, które utrzymywało? Zawsze Trójka zarabiała, może nie mam prawa mówić, że zawsze, ale od kiedy tam pracowaliśmy, słyszeliśmy, że to Trójka zarabia najwięcej na reklamach dla całego Polskiego Radia. Słowem kilka dni temu usłyszeliśmy ponowne tego typu słowa. Ale dlaczego to nikt nie poniesie konsekwencji za to, że było przedsiębiorstwo, które zarabiało?
[01:42:11.59 → 01:42:24.41] A: Komentarze wtedy, o ile ja pamiętam, były takie, że jedynkę i dwójkę było łatwiej sobie ulepić, a trójka jako jednak bardzo tożsamościowa, sformatowana, lepiej było im wygazić.
[01:42:24.45 → 01:43:17.01] B: Ale zobacz, długo tego nie robiono, tak? Ostatnie lata to nie były pierwsze lata, kiedy ta konkretna partia była u władz. Była ta pierwsza, jak Michał przedstawił tę linię czasów władców, to po pierwsze już wcześniej było, a po drugie przez pierwsze, dajmy na to trzy lata też tej ostatniej, osiem lat trwającej sekwencji rządów, też się tak nie zachowywano. Tak jakby nagle przyszedł jakiś impuls, jakby ktoś powiedział, macie to rozjechać. W naszym budżecie nawet nie ma Cienia nie było kasy na to, żeby robić teatr, koncerty. Ktoś zaplanował, że ze stacji, która przez lata kojarzona była z kulturą, ze słowem, zrobić stację grającą muzykę. I po prostu była na to akceptacja. Mimo, że ta stacja, gdyby była sukcesem, zamknęłabym się w tym momencie. Ale nie była.
[01:43:17.90 → 01:43:24.68] C: Nie wiem, jak to się stało, ale przywiozłaś same kobiece koszulki. I to są XL-ki albo L-ki, to są bardziej koszule nocne, proszę Państwa.
[01:43:24.70 → 01:43:27.64] B: Nie mówiłam, że kobiece, tylko mówiłam, że nie męskie, ale to...
[01:43:27.64 → 01:43:29.36] A: Ale można dla partnera partnerki przecież.
[01:43:29.36 → 01:43:33.44] B: Przepraszam bardzo, jest tu jeszcze jedna męska L-ka. Tak? Wszystko się zgadza.
[01:43:33.44 → 01:43:36.50] C: O, to jest woman napisane, ale widzę, że ty nie widzisz wo.
[01:43:37.52 → 01:43:40.40] B: A, rzeczywiście. Ale tutaj zobacz, a ta?
[01:43:41.40 → 01:43:44.90] A: Dobrze, dobrze, ale to co? Szukamy kogoś, kto chce otrzymać poszukiwanie?
[01:43:44.90 → 01:43:47.43] C: Szukamy kogoś, kto jest kobietą albo chce
[01:43:47.43 → 01:43:52.77] B: wziąć dla kogoś znajomego, ale tylko za pytania oddajemy. O, tutaj jest pytanie.
[01:43:53.06 → 01:43:54.93] C: O, i tam jest pytanie, to już mamy dwie osoby.
[01:43:54.93 → 01:43:57.73] B: To najpierw tutaj od pani w sukni zielonej.
[01:43:58.78 → 01:44:03.02] C: Pani była pierwsza. A, tutaj, przepraszam, nie widziałem. Bardzo proszę. Dzień dobry.
[01:44:03.05 → 01:45:14.02] E: Dzień dobry. Na część pytań, bo przyszłam tutaj z pytaniami, jako była i wracająca słuchaczka trójki, więc na część pytań już dostałam odpowiedzi, czyli Bardzo dla mnie ważne jest to, że to nie jest próba odbudowy tego, co już było, bo faktycznie wspomnieniami wraca się rewelacyjnie, ale to już może nie być ten czas. Bardzo mnie ciekawi, o jakiego słuchacza, nie wiem, czy to jest dobre słowo, walczycie, bo to nie do końca tak. Walka na pewno jakaś jest, ale bardziej ją widzę w taki pokojowy sposób. O jakiego słuchacza się staracie? Czy mieliście takie przemyślenia, że to musi być Ktoś w przedziale wiekowym tym i tym. Mówię oczywiście teraz pod kątem reklam. Uważam, że to jest absurdalna sytuacja. Ja też miałam ciarki przy tej opowieści o dziewczynce czternastoletniej. To jest właśnie publiczne radio. I to jest absurdalna sytuacja, że takie publiczne radio musi się ścigać z stacjami, które nigdy nie powiedzą niczego wartościowego dla takiej czternastolatki, ale będą jej grały i taludisko. Więc wracając jeszcze. Jakiego słuchacza chcecie mieć? Dla kogo chcecie to radio zrobić? Ja wracam, tak, to przyznaję się.
[01:45:14.16 → 01:45:16.65] B: A druga rzecz, bo wracam, M czy L?
[01:45:17.48 → 01:45:21.13] C: Nie ma M-ek, są tylko L. A
[01:45:21.13 → 01:45:26.53] E: druga, co mnie bardzo ciekawi, bo jeszcze nie zdążyłam Trójki tak posłuchać od początku do końca, od rana do wieczora.
[01:45:26.63 → 01:45:27.13] B: My też nie.
[01:45:27.63 → 01:45:34.97] E: Więc ciekawa jest ta playlista, która jest tej nie autorskiej, tylko tej, która jest tam do dziewiętnastej.
[01:45:35.39 → 01:46:04.38] B: To zapraszamy naprawdę do obejrzenia tego naszego filmu, w którym pokazujemy ludzi radia, czyli polskieradio.pl ukośnik Trójka, wielki baner i tam to widać. Bo ja powiem oczywiście, odpowiem na to pytanie, ale tam Kuba Jończyk, który to robi, mogę go tylko udawać, mówi o tym, jak precyzyjnie znajduje, proszę, połączenie pomiędzy kanonem trójkowości, a tym, co najlepszego w tej... Widziałeś to? Tak, że tu kanon trójki, tutaj najlepsze nowości i bardzo precyzyjnie pracujemy.
[01:46:04.78 → 01:46:13.06] E: I czy była pokusa, a w ogóle mieliście pokusę pościgania się z taką zetką i pójścia w tą komercję, w to italo-disco? I tyle.
[01:46:13.84 → 01:48:53.89] B: Jeszcze raz trzeba to powiedzieć, że my nie mamy pieniędzy. Radio Z. Nie możemy się porównać w żadnym sensie, jeżeli chodzi o nasze możliwości finansowe do stacji komercyjnych, ponieważ na przykład Radio Z, które teraz ma fantastyczny czas, jeżeli chodzi o zwiększanie swoich zasięgów, wydaje na to dużo pieniędzy, reklamując się, robiąc akcje. Więc my mamy pieniądze na to, żeby radio funkcjonowało, żeby zapłacić ludziom, ale nie mamy na promocję na tego typu rzeczy. Dlatego zachęcam, żeby wejść na stronę i też wysłać link z tym działaniem do wszystkich przyjaciół, których ma się w telefonie, bo to tak działa wiralowo. Więc a propos muzyki, Kuba to świetnie wyjaśnia, ale ten korzeń, taki kanonu trójkowego i słuchanie nowości z każdej przestrzeni, i z popowej, i z alternatywnej, to jest dla nas ważne. To pierwsze pytanie o słuchacza. Mieliśmy takie warsztaty, na których różne wątki były omawiane, ale między innymi właśnie było dokładnie takie zadanie, że trzeba stworzyć takiego słuchacza. I okazało się, że obie grupy podzieleni byliśmy na internet i FM. Po pierwsze stworzyły takiego wymarzonego słuchacza, że jest to kobieta. Po drugie okazało się, że to jest kobieta dojrzała, nie będę tutaj używała tej kategorii wiekowej, dojrzała życiowo, czyli że już trochę przeżyła, ale ma wielki apetyt na więcej. Przede wszystkim ma też zainteresowanie światem i lubi się uczyć i lubi też decydować o swoim życiu, więc niekoniecznie musi słuchać radia w FM-ie, być może wybiera nasze podcasty. Wtedy byliśmy po prostu bardzo przygnębieni faktem, pokazywały nam badania, że wśród naszych słuchaczy tylko 32% stanowią kobiety. Zwykle stacji radiowych słuchają ludzie w taki sposób mniej więcej, jak po prostu żyjemy. W naszym społeczeństwie jest 52% kobiet do odpowiedniej liczby mężczyzn, a nasza stacja 32% kobiet sami faceci. Teraz jest już 45% kobiet po tych kilku miesiącach, a my idziemy po prostu po normalność. Ale dlatego też na tym etapie ćwiczeń nasza wyimaginowana osoba, do której robiliśmy radę, to była kobieta i to właśnie taka kobieta sprawcza, która też nie jest superbossem, supermenką. Nie jest, jak mi powiedział pan Marek, że państwo to chcą robić, tylko pan Marek Susli, przewodniczący. Poseł Przewodniczący Rady Programowej. Tylko do bogatych ludzi mieszkających w wielkich miastach. Proszę sobie o tym poczytać. I tutaj pokazał, wskazał mi konkretny tytuł konkretnego tygodnika, gdzie się ukazuje felię na ten temat. Nie, właśnie nie.
[01:48:54.25 → 01:48:56.45] A: Wybyliście na jakichś wykładach Marka Suskiego, tak?
[01:48:56.81 → 01:48:57.25] B: Ja byłam.
[01:48:57.33 → 01:51:28.11] C: Indywidualne szkolenia. Ale jeszcze do tego, co powiedziała Agnieszka, nawet o tym nie mieliśmy okazji rozmawiać. Więc od razu ci powiem publicznie, ponieważ Mamy też dostęp do mediów społecznościowych. Próbujemy rozmawiać ze słuchaczkami i słuchaczami, bo to jest istotne. Wczoraj do mnie napisał pan. Akurat przygotowywaliśmy się z Agnieszką Oprzańską do spotkania, którego transmisja będzie o 22.00 w piątek z Ewą Wilnicką i Magdą Grzewałkowską. One napisały drugą część książki, jak się starzeć w bezgodności. I w piątek o 22.00 u nas będzie można posłuchać przez dwie godziny transmisji tego spotkania ze studia imienia Agnieszki Osieckiej. Napisał do mnie pan. który podpisał się jako Polak i ojciec. Polak i tata, przepraszam. I z pretensją, że w serwisie pojawiła się wypowiedź pani kardiolożki, która powiedziała, że ciąża doprowadza do wad serca u kobiet. No więc trochę się zdziwiłem, że ktoś mógłby u nas wypuścić taki dźwięk, bo to jeszcze było w serwisie. Więc posłuchałem tego. Okazało się, że była konferencja naukowa, poświęcona kwestii problemów wad serca u kobiet, w ogóle problemów z sercem kardiologicznych. Pani profesor z Torunia powiedziała, że nie mówi się w ogóle o tym, że problemy z donoszeniem ciąży, powikłania w okresie ciąży mogą mieć wpływ na stan serca kobiety, która została matką i w przyszłości ciąża może odgrywać istotny, być istotnym czynnikiem pogorszenia się stanu zdrowia serca kobiety. I ten pan napisał do mnie, że upewniamy propagandę, ponieważ w sytuacji, w której demografia dołuje i przyrost demograficzny jest coraz niższy, My sprzeciwiamy się zachodzeniu kobiet w ciąży, strasząc je problemami z sercem. No więc zapytałem tego pana, czy mam, pisałem bezosobowo wtedy jeszcze, czy mam mu wysłać ten dźwięk, żeby posłuchał, jaka informacja była w serwisie, ponieważ jest absolutnie w błędzie. I wtedy możemy porozmawiać, kiedy już obaj zapoznamy się z faktami. I wtedy ten pan napisał do mnie coś takiego. Widzę, że trafiłem na kobietę. Kobiety są ostatnio bardzo władcze. Może zainteresujcie się tym w swoim radiu.
[01:51:31.23 → 01:51:33.53] A: Ale to jest meta ironiczne.
[01:51:34.67 → 01:51:36.53] B: Ale świetny temat na klub, nie?
[01:51:37.17 → 01:51:49.69] C: I powiedziałem temu panu, zanim przestał do mnie pisać, że jest to na pewno... Odpisałem mu, że bardzo go muszę rozczarować. Jestem mężczyzną, nazywam się tak i tak i też jestem ojcem.
[01:51:50.81 → 01:51:51.55] A: i Polakiem do tego.
[01:51:51.55 → 01:52:08.67] C: I to spowodowało, że on już jakby poszedł w inną stronę. Zarzuty, że nakłaniamy kobiety, żeby nie zachodziły w ciąży, zniknęły i wyszło na to, że ja na pewno dałem się zdominować bliskimi kobietom, które ostudziły we mnie męskość, no i tak dalej było, więc jakby to chcę powiedzieć.
[01:52:08.91 → 01:52:10.53] B: Czyli zawsze wina kobiet generalnie.
[01:52:10.81 → 01:52:18.39] C: Tak, niezależnie od tego, co by się wydarzyło. Przypomnę, że kardiolożka, która mówiła o wadach serca u kobiet, które ciężko przechodziły stan ciąży, też była kobietą.
[01:52:19.03 → 01:52:23.68] B: Ale dziwię się, że nie napisał Nie,
[01:52:24.02 → 01:52:27.94] C: on pisał kardiołog, ja mówię kardiołog. Zdecydowałem się zdominować kobietą.
[01:52:28.06 → 01:52:30.94] A: Tak, tak, żeby tylko tutaj nie było...
[01:52:30.94 → 01:52:31.95] C: Przyznaje sobie koszulkę.
[01:52:32.19 → 01:52:33.34] A: Tak, negatywnie.
[01:52:33.73 → 01:52:35.53] B: Popatrzymy, jak Michał zakłada L-kę, prawda?
[01:52:37.85 → 01:52:40.03] C: No wiem, to dzisiaj na parkingu w środku miasta.
[01:52:41.10 → 01:53:00.60] A: A propos tego podobnego w klimacie właśnie filmików, co dzisiaj się ukazały, bo to dzisiaj były te na fanpage'u, to wcześniej bardzo mi zaimponowało, że zamiast zrobić taką tekstową ankietę, to pomyśleliście z fantazją, nagraliście ją w formie takiej interaktywnej.
[01:53:00.86 → 01:53:11.43] B: Tu musimy powiedzieć, że to był pomysł, który przyszedł od naszego prezesa. Nie możemy skraść tego... To było takie
[01:53:11.75 → 01:53:17.45] A: osobne i trochę jak gra komputerowa. Muszę przyznać, że to było coś nowego.
[01:53:18.71 → 01:53:20.49] C: Czy ktoś z Państwa chciałby jeszcze o coś zapytać?
[01:53:20.97 → 01:53:26.23] B: Mamy jeszcze, proszę Państwa, koszulkę damską XL oraz dwie L-ki.
[01:53:26.37 → 01:53:28.91] C: Mamy dwie XL-ki i L-ki, ale nie przejmujmy się.
[01:53:30.05 → 01:53:41.99] B: Ale Michał, rzeczywiście mam problemy z czytaniem cyfr. Co się wydarzyło w moim życiu? Dobrze, że nie piszą tych wszystkich faktur rzymskimi cyframi, bo byłoby problem.
[01:53:42.37 → 01:53:50.57] F: To ja już czekam, zastanawiam się, czy poprosić o L-kę, czy XL-kę, bo miałabym wtedy ładną sukienkę przy moim L50.
[01:53:50.57 → 01:53:54.55] C: Właśnie to chciałem powiedzieć. Już do Pani biegnę z XL-ką.
[01:53:54.83 → 01:53:56.31] F: Ale to może jednak zadam pytanie.
[01:53:56.33 → 01:53:57.07] C: Ja Pani ufam.
[01:53:59.20 → 01:55:04.78] F: Ja od razu powiem, że nie jechałam tu z pytaniem, ale te koszulki mnie zmotywowały. I swoją wypowiedź oprę na trzech P. Po pierwsze, i to już będzie poważnie, dziękuję. Bardzo chciałam Państwu podziękować. Więc to jest to pierwsze P. Dziękuję za pokazanie siły sprawczości. Dziękuję za przywrócenie wiary, dziękuję za pokazanie, że to, co w danym momencie może się kojarzyć z klęską, czy na pewno ze zmianą w życiu, może nas bardzo rozwijać. Bardzo za to dziękuję, to dzisiaj bardzo wybrzmiało. Pani Agnieszko, dziękuję Pani za bycie taką dyrektorką, jaka jest moim ideałem i za to myślenie nie tylko o Nie będę reagować, bo to jest bardzo ważne, żeby dostrzegając artystów i tych na pierwszej linii widzieć także tych w kuluarach.
[01:55:05.42 → 01:55:20.08] B: Ja tutaj tylko wtrącę, że wiem, że będą podziękowania teraz, ale jak Państwo zobaczą ten film, do którego oglądają, tak zachęcam, to Państwo zrozumieją, dlaczego ja mówię o Michale to, co mówię właśnie. To się łączy z tym, co Pani teraz otworzyła, że Pani tak pięknie mówi, a on tak się zachowuje.
[01:55:20.14 → 01:55:22.28] F: No więc właśnie ja do Pana Michała...
[01:55:22.28 → 01:55:24.12] A: Ona tylko mówi, że książki lubi.
[01:55:24.18 → 01:55:26.06] C: Nie, ona mówi, że ja ją irytuję.
[01:55:26.08 → 01:56:30.47] F: Do Pana to ja mam pretensje, to jest drugie P. Rozumiemy się, panie Agnieszko. Panie Michale, po pierwsze mam do pana pretensje, że od kilku lat czytam zupełnie co innego niż kiedyś i właściwie czytam to, co mi poleca Nogaś albo Sobolewska. I że patrząc na program Teatru Starego w Lublinie, nie skupiam się na merytorycznych zapowiedziach, tylko na nazwisku. Jest Nogaś czy nie będzie Nogasia? Tak, także zmienił Pan moje podejście, ale w związku z tym, żeby było jednak to pytanie à propos koszulki, to pytanie do Państwa obydwojga. Jak często będziecie wracać do Lublina? Bo to, że misja wróciła już do Trójki, to ja wiem. I jak trudno mi było uwierzyć, w ogóle o tym nie myślałam rok temu, że mogę zobaczyć misję w Teatrze Telewizji w publicznej telewizji.
[01:56:30.61 → 01:56:31.93] B: To niesłychane, co oni robią, prawda?
[01:56:32.15 → 01:56:40.39] F: To po kolejnym spektaklu, na przykład z Jolańszym jestem uszczęśliwiona, no i z Trójką jest już prawie tak samo.
[01:56:40.41 → 01:56:45.43] C: Odpowiem Pani krótko, a propos powrotu do Lubina. Często, a dłużej bardzo często.
[01:56:46.67 → 01:56:51.01] F: I jesteście Państwo świadomi, że my wszyscy tego słuchamy i wierzymy.
[01:56:51.45 → 01:58:38.90] B: Tak, ale my nawet dzisiaj o tym rozmawialiśmy już. Przecież cieszymy się bardzo z Europejskiej Stolicy Kultury, żeby to przeżyć wtedy, kiedy gratulujemy Państwu. I to jest tak, jak przeżywaliśmy to wspólnie przy okazji Wrocławia, a wcześniej z miastami, które się starały. to wierzymy, że i mamy dowody tego w innych miastach, nawet tych, które nie zostały europejskimi stolicami kultury, że ten ogromny impuls, jaki będzie teraz różne inicjatywy w Lublinie formował, rozbłyśnie w momencie, w którym będzie Lublin europejską stolicą kultury, ale zostanie, mamy nadzieję, bo są takie dobre doświadczenia w Polsce, nawet właśnie w tych miastach, powtarzam, które ostatecznie nie miały tytułu ESK, jak Gdańsk na przykład, czy Katowice. Więc będziemy na pewno, bo też interesuje nas możliwość, jaką mamy, czyli zarejestrowania tej zmiany. Czyli jeżeli zaczniemy teraz chodzić, pytać, oglądać, to będziemy mogli potem za te kilka lat wrócić i zobaczyć, jeżeli państwo już tego nie będą pamiętać, to my powiemy, ale posłuchajcie, było tak, a teraz w tym samym mieście ludzie o tej kwestii mówią tak. Też do tego są media publiczne i tak myślę, że nawiązując do tego, co robi teraz, ja się zaczęłam, tak jak moja mama, jąkać, więc teatr telewizji teraz rejestruje fantastyczne spektakle z różnych części Polski. Archiwizują, zapisują na zawsze, bo teatr jest tak ulotny, tak samo jak radio. Ktoś zapamięta w głowie i na zawsze będzie się upierał, że tak właśnie powiedział dziennikarz na antenie Koniec Kropka, tak było w teatrze. I teatr telewizji uniwersalizuje to przeżycie, rejestrując to spektakle. My nie będziemy siebie zapisywać i uniwersalizować, chociaż podcasty do tego służą trochę też, żeby to zostało na dłużej. Ale media powinny też właśnie zapisywać momenty, żeby inne pokolenia mogły wracać.
[01:58:39.26 → 02:00:11.38] C: Tu już dzisiaj rozmawialiśmy o tym trochę i pewnie jeszcze po spotkaniu na chwilę porozmawiamy. Ja mam takie doświadczenie w życiu, że kiedy Wrocław został Europejską Stolicą Kultury, ogłoszono, że zostanie, że został, ale do momentu, kiedy cała feta została odpalona, jeszcze było pięć lat, wtedy z zupełnie innej pozycji dziennikarskiej w Turcji zajmowałem się przyglądaniem się Wrocławowi, jak on się zmienia. i właściwie te pięć lat, no a tak się okazało, że ten 2016 był też rokiem pożegnania w Turcji, ale udało nam się to do końca doprowadzić. Jeździłem tam bardzo często i myślę, że dokładnie to samo będziemy chcieli robić z Lublinem, to znaczy bywać tu często i też przyglądać się temu procesowi zmiany, bo państwo tego dopiero doświadczą. My to jako obserwatorzy, a też trochę uczestnicy tego, co się wydarzyło, we Wrocławiu wiemy, to znaczy miasto, które jest europejską stolicą kultury już nigdy nie jest takie samo jak przed tym tytułem. To wszystko, co ten tytuł daje, zostaje z mieszkańcami i mieszkankami. Oczywiście to jest ciąg wydarzeń w ciągu tych 12 miesięcy, ale to jaka się energia w państwu wyzwoli tutaj, to tego się już nie da zmienić. Lublin będzie zupełnie innym miastem. Już pomijam fakt, że wam się dawno ten tytuł należał, ale chodzi mi o to, że To będzie na pewno fascynujące pięć lat tutaj w Lublinie i na pewno będziemy się temu przyglądać.
[02:00:11.84 → 02:00:26.92] A: Ja jako wrocławianin potwierdzam, że to było dużo i zostało faktycznie. I też pamiętam, jak przeprowadzając się do Warszawy, to bycie wrocławianinem było takie, bo cała Warszawa zaczęła przyjeżdżać tam do Wrocławia na te wszystkie wydarzenia, także życzę tego też tutaj.
[02:00:27.12 → 02:00:29.86] B: Ale Warszawa być może będzie miała Igrzyska Olimpijskie.
[02:00:30.24 → 02:00:51.06] C: A być może nie. Mamy jeszcze dwie koszulki. Ja na pewno stawiam też na Panią
[02:00:51.06 → 02:01:06.71] B: w pomarańczowym z mojej perspektywy ubraniu. To jesteśmy umówione, a najpierw Pani. Tylko mikrofon potrzebujemy. Chyba jestem przy głosie, tak? Słychać mnie? A, to jeszcze inne miejsce. Ja mam takie przesłanie. O, tutaj Pani jest. Witamy, tak. Ja mam takie przesłanie.
[02:01:06.73 → 02:01:07.61] C: To potem Pani, dobrze.
[02:01:08.49 → 02:01:42.80] B: Wysłuchałam bardzo szczegółowo, bardzo dokładnie. Czynicie wspaniałą pracę, ale gdybyście kiedykolwiek mieli jakieś trudne chwile, mówimy pod górkę, to pamiętajcie, że nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko rzeczy trudne, które zawsze są do pokonania. Trzeba tylko pogłówkować. Dziękuję bardzo.
[02:01:44.98 → 02:01:47.56] C: Bardzo dziękujemy. Będę o tym pamiętał za każdym razem.
[02:01:47.78 → 02:01:48.68] B: Chce Pani koszulkę?
[02:01:51.87 → 02:01:54.07] C: No i teraz mamy taki problem, że są jeszcze trzy osoby.
[02:01:54.11 → 02:02:07.61] B: XL czy L? L. Dobrze, to ja idę do Pani. Mamy więcej pytań niż koszulek, liczyliśmy się z tym. Trudno, trzeba będzie jakoś to załatwić sobie tutaj do Pani. Wydrukować trzeba będzie, jeśli to przekaże Pan.
[02:02:08.13 → 02:02:11.37] C: Właśnie złożyłem deklarację rozebrania się, ale na szczęście przeszła bokiem.
[02:02:11.97 → 02:02:14.01] A: Ale jeszcze próbujesz powrócić.
[02:02:14.36 → 02:02:21.60] B: Michał ciągnie w stronę sceny. Ja mogę się spełnić w roli Wodzira. Czy państwo życzą sobie, żeby Michał... Dobrze, to bardzo proszę.
[02:02:21.70 → 02:02:22.55] C: Pani teraz, tak?
[02:02:23.81 → 02:02:25.85] B: Możesz się obinać moim szalem.
[02:02:26.69 → 02:02:29.98] C: Nie wiem, czy pani tam ma mikrofon? Nie, nie.
[02:02:30.19 → 02:02:31.40] B: Już tam idzie do pani mikrofon.
[02:02:31.62 → 02:02:34.62] C: Dziękuję.
[02:02:37.15 → 02:03:20.12] G: Ja nie umiem pięknie i górnolotnie przemawiać. Raczej będę osobą dość taką konkretną i powiem tak. Od zawsze Trójka dla mnie istniała i istnieć będzie. Cieszę się na zmiany dotyczące muzyki, że więcej jest tej polskiej muzyki. Nawet nie wiedziałam, że mamy tylu fantastycznych muzyków polskich, młodych, którzy tworzą te wspaniałe utwory, a to dzięki pani dyrektor, która dopuściła młodych. Ja nie zapomnę Pani Agnieszko, że dzięki Pani poznałam takie osoby muzyczne, o których do dzisiaj wiem, to jest Eryka Badu czy Solange Knowles, to Pani.
[02:03:21.36 → 02:03:32.60] B: Eryka też oczywiście, ale Solange to bardzo, bardzo. To dla Państwa dodajmy mniej znana, ale cudownie utalentowana siostra Beyoncé. Przy okazji tancerka, choreografka.
[02:03:32.74 → 02:04:36.02] G: Więc tak. Cieszę się, że jest dużo polskiej muzyki, że troszkę odeszliśmy od tej rockowej muzyki takiej klasycznej, choć ja ją uwielbiam i cieszę się, że nadal jest. Podoba mi się to, że zmienia się ramówka, że coraz jest coś nowego, że kończą się jedne audycje, a zaczynają się inne, że jest dla wszystkich możliwość znalezienia coś dla siebie. Ja jestem pod tym względem bezkrytyczna i wszystko przyjmuję, co jest teraz w tej trójce. Fakt, że to, co było przedtem, to była zwykła podróba. Podróba pana Bugalskiego, tych rozmów nocą, podróba muzyczna. Krzywda się stała dla Tomasza Rządy, że przesunięto go, zabrano mu możliwość udzielania głosu. Ja się cieszę, że pani dyrektor dała szansę starym pracownikom Trójki. I jeszcze pytam, jak to się stało,
[02:04:36.12 → 02:04:38.52] B: że Ernest Zosuń wrócił do Trójki? Czy to jest na chwilę?
[02:04:39.40 → 02:04:42.25] G: Były przewodniczący chyba związków zawodowych trójki, tak?
[02:04:42.25 → 02:04:44.26] B: My sami tego nie rozumiemy tak do końca.
[02:04:44.70 → 02:04:47.88] C: Nie, nie, nie. On był w związkach.
[02:04:48.14 → 02:04:51.34] B: Tego dotyczył spór sądowy, tak? Czy był chroniony?
[02:04:51.56 → 02:04:59.75] C: Emre został zwolniony z radia i sąd przywrócił go do pracy, ponieważ Był zwolniony niezgodnie z prawem. Wygrał sprawę w sądzie.
[02:04:59.85 → 02:05:51.09] B: Ja z Ernestem rozmawiałam w styczniu, kiedy zwrócili się do mnie, kiedy zaczęłam rozmawiać z radiem, to też rozmawiałam z Ernestem. Najpierw rozmawiałam z Michałem, najwcześniej wiedział o moim brzemieniu tajemnicy. Potem rozmawiałam z Kasią Borowiecką i Agnieszką Oprzańską. I z Ernestem też rozmawiałam, bo wtedy wiedziałam, że Ernest jest na takim etapie odchodzenia z 357, tam się wtedy właśnie to skończyło. Ale nie zdawałam sobie sprawy, że ta jego sprawa z Polskim Radiem jest na takim etapie niezałatwienia, bo to dopiero od 1 września Ernest. A cieszą się państwo, że wrócił do Radia? To jest taka sytuacja, że my się bardzo cieszymy, ale nie mamy pewności, czy on się tak samo cieszy. Jesteśmy na etapie negocjowania tej przestrzeni.
[02:05:51.33 → 02:05:51.89] C: Jutro o 11.
[02:05:52.37 → 02:05:52.93] B: A pani się cieszy?
[02:05:52.99 → 02:05:55.59] G: Ja tak, bo to jest taki troszkę przekorny człowiek był.
[02:05:57.23 → 02:05:57.61] C: No tak.
[02:05:59.99 → 02:06:02.29] A: Czyli on sądownie został przywrócony.
[02:06:02.87 → 02:06:04.47] G: Ale taka sól troszkę jest potrzebna.
[02:06:05.51 → 02:06:57.46] B: Więc ja z Ernestem wtedy rozmawiałam, bo właśnie myślałam, że będzie kierownikiem redakcji Aktualności postawić. Zapraszamy. i tak dalej, a potem się okazało, że Ernest nie może, że Ernest ma ten spór sądowy, którego nie możemy przeskoczyć, bo jednak Trójka jest w ramach... Jakkolwiek brzmi to karykatura paradoksalnie, to to radio, które się próbuje odnowić jako instytucja i ciągłość instytucji jest w sporze prawnym z Ernestem, którego chcielibyśmy do tej odnowy zaprosić. I to się okazało nie do przeskoczenia i trwało te 8 miesięcy. W tym czasie Ernest swoją rozwinął karierę w TVP. Myślę, że my się docieramy, sprawdzamy. To jest taka relacja szorstka, powiem szczerze. W tym sensie, że trafił na silną zawodniczkę, ale gadamy, to jest najważniejsze.
[02:06:58.96 → 02:07:19.08] G: Jeszcze słówko do Pana Wicedyrektora. Cieszę się, że wróciło słowo, literatura, że jest możliwość wysłuchania wspaniałych wywiadów z największymi pisarzami i tymi, którzy zdobywają nagrody literackie Nobla. Pan przecież przeprowadził wywiad z Panią pisarką z Korei. Ja nie pamiętam imienia i nazwiska.
[02:07:19.28 → 02:07:21.80] C: Han Kang. Tak, to było w tym okresie gazetowym, ale tak.
[02:07:21.98 → 02:07:39.50] B: Ja powiem, że Michał jest taki skuteczny, że jak na antenie omawiał Nobla, to ja od razu zapamiętałam, że w 2014 dostała Bukera. Tak? W 2016 Bukera, a w 2014 wydała powieść, za którą została Bukera i liczył, byłam świadkiem, policzył, że z dwudziestoma, to jest możliwe?
[02:07:39.98 → 02:07:40.94] C: Z dwunastoma.
[02:07:42.12 → 02:08:04.89] B: Bo przechowywałam od tygodnia, myślałam, on rozmawiał z dwudziestoma, nie wiem jak to odmienić, chodzi o cyfrę 21. Ale to jest niemożliwe, dwudziestoma jeden, przecież to niemożliwe, czy jest możliwe, że żyje teraz tylu Noblistów? Nie jest możliwe. Czyli z dwunastoma noblistami. Proszę Państwa, na tej scenie człowiek, który rozmawiał z dwunastoma noblistami. Czy ktoś to pobije?
[02:08:07.69 → 02:08:09.41] C: Nie wiem, jak się do tego odnieść.
[02:08:09.83 → 02:08:23.33] G: I na sam koniec. Bardzo proszę, żeby Państwo w tej trójce zostali na zawsze. Ja wstaję z trójką, przez cały dzień jestem z trójką i zasypiam z trójką. I za to bardzo, bardzo Państwu dziękuję.
[02:08:23.33 → 02:08:24.19] C: Zrobimy, co możemy.
[02:08:25.90 → 02:08:31.40] B: Zrobimy co możemy, to jest taka wersja salonowa.
[02:08:31.42 → 02:08:33.40] A: Teraz wy macie okazję, żeby tam się przyspawać.
[02:08:34.10 → 02:08:49.54] B: Nie mamy inny pomysł, że my tam zaimplementujemy tyle współprac, innych takich rzeczy, z których firma, szanując kontynuację, będzie musiała się wiązać. Nauczmy się od poprzedników betonowania.
[02:08:49.64 → 02:08:51.90] A: Już będzie lepiej was zostawić niż się tym zajmować.
[02:08:56.51 → 02:09:06.21] B: To ja idę do Pani z koszulką, a do Pani, która teraz będzie zadawała pytanie, tak? To dla tamtej Pani, a dla Pani, która tutaj czeka, my przyślemy pocztą. Weźmiemy od Pani na miary.
[02:09:09.89 → 02:09:16.63] C: Pani, ja mam takie wspomnienie jeszcze związane z gazetą. Tu akurat dzielimy...
[02:09:16.63 → 02:09:18.61] B: Ciągle wspomina gazetę, ja wyciągnę z tego konsekwencje.
[02:09:18.63 → 02:09:31.39] C: Tu świadczymy to... Już się boję, całe tygodnie. Z Kamilem mamy to doświadczenie, bo Kamil też pisze i publikuje i wie, jak to jest.
[02:09:31.41 → 02:09:32.31] B: Pisze, czyta.
[02:09:33.35 → 02:10:41.15] C: Że w mediach komercyjnych albo w mediach, które bazują na liczbie sprzedanych prenumerat, czy liczby patronów, którzy nabywają subskrypcje i tak dalej, zawsze gdzieś prędzej czy później pojawia się ten taki element, pamiętam to dobrze, A czy ktoś ten wywiad przeczyta? Czy to się sprzeda i tak dalej? My oferujemy taki pakiet dostępu do świata, którego w mediach komercyjnych się nie da zrealizować, zwłaszcza tych, za które się płaci, ponieważ otwieramy się na te przestrzenie, które są ponad sprzedażą. Ja wiem doskonale, że gro tych osób, o których pani mówiła, i to jest prawda, wybitni pisarze ze świata, są w Polsce jeszcze mało znani. Ja bym w innym miejscu nie mógł tego zrobić. Bo to by się nie sprzedało, nie przeczytało, nie wyczytało, nie byłoby odsłon i tak dalej. Tutaj się tym nie przejmuje, nie przejmujemy się. Dla nas misja polega na tym, że my dajemy ludziom możliwość poznania nowej osoby. Czy to muzyka, czy osoby piszącej, czy kogoś z teatru, czy z filmu. Tak rozumiemy misję.
[02:10:41.40 → 02:10:45.44] B: Ale jednocześnie w ciągu dnia walczymy, no też już nie opowiadaj tak, bo...
[02:10:45.44 → 02:10:47.32] C: Nie, ale ja mówię teraz o słowie na szczęście.
[02:10:47.41 → 02:10:47.75] F: Tak.
[02:10:48.57 → 02:11:00.87] B: I też ja bym nie chciała, żeby z tego co powiedziałeś wyszło, że my jakoś deprecjonujemy ludzi, którzy pracują w firmach komercyjnych. Nie, to w ogóle nie jest tak. Ja wiem jaki to jest trud i inaczej powiem.
[02:11:01.40 → 02:11:06.76] A: Poza tym poziom mediów komercyjnych w Polsce akurat bardzo podskoczył za czasów PiS-u.
[02:11:07.04 → 02:11:20.88] B: Ja też myślę o tym, że wiele z tych mediów, chociażby Niuan, z którym się spotkaliśmy, który przecież z założenia jest medium prywatnym, komercyjnym, realizował przez długi czas takie programy, które powinny być w medium publicznym, a nie w prywatnej stacji.
[02:11:21.04 → 02:11:23.72] A: A to wszyscy twórcy na Patronite, podcastowi na przykład.
[02:11:24.42 → 02:12:21.39] B: Więc ja absolutnie mam wielki szacunek, bo uważam, że to jest bardzo trudne robić, tak jak trudno się robi media publiczne, żeby dbać o ich poziom, tak trudno się robi media komercyjne, mając za zadanie wyłącznie sprzedaż. To jest potwornie, piekielnie wyniszczające, myślę. Co więcej, uważam, że żeby dobre media publiczne istniały, to muszą istnieć świetne komercyjne, że tutaj to istnienie obok siebie daje fajne impulsy, bo inaczej to byśmy tam sobie siedzieli w tym medium o nazwie Polskie Radio i myśleli, jesteśmy tacy ekstra, my to robimy misje, a wy to sobie tam grajcie te bzdety, te okropne muzyki. To zgubiło przez wiele lat Polskie Radio, to poczucie, że jest uprzywilejowane. I dlatego ten właśnie, jak już powiedziałam wcześniej, peron podcastowy, trzymania ręki na pulsie nowych wydarzeń, nie tylko polityka i to, co się działo przez ostatnie 8 lat, wpłynęło na kształt tej instytucji, która powinna się gruntownie nie tylko w Trójce zmienić.
[02:12:21.47 → 02:12:24.49] C: To zupełnie co innego miałam na myśli, zostanę przy swoim doświadczeniu.
[02:12:26.13 → 02:12:30.23] B: Nie dodam nic, chociaż kusi. To teraz pytanie od Pani.
[02:12:31.11 → 02:12:32.55] A: I będziemy kończyć potem.
[02:12:34.18 → 02:13:17.47] H: chciałam się przyłączyć do pani głosu, żeby nie szukać właśnie tej trójki sprzed ośmiu lat, tylko zaakceptować właśnie tę nową, bo ja też na początku szukałam głosów tych dawnych, ale szybko zrozumiałam, że najważniejsze jest to, co ktoś ma do powiedzenia, czy ta audycja jest dla mnie interesująca, czy też nie. No i właśnie, co mi się też podoba, że niektóre audycje Są też krótkie, więc można bardzo łatwo skupić się na nich. Na przykład o filmie, czy też o zdrowiu też czasami bardzo krótkie są, konkretne. Także bardzo mi się to podoba.
[02:13:17.67 → 02:13:32.47] B: No i oczywiście... Czyli jest pani miłośniczką cykli. A my też, bo one nam dobrze się w ciągu dnia brzmią. Tak. Trójkowocnymowo i jak rozumiem, przewodnik Pozdrowiu Krzysia Łoniewskiego, czyli jak to jest w stronę długowieczności? Kierunek długowieczności.
[02:13:33.48 → 02:14:12.69] H: Nawet muzyka, jeśli jest, to ona też jest przerywana jakąś tam inną jeszcze audycją, także nie jest tak, że cały czas leci jakaś tam muzyka, tylko jeszcze przedziela ją słowo. Coś, czego możemy się nowego dowiedzieć. Ja bardzo lubię właśnie te audycje o książkach. lubię o filmie, reportaże bardzo lubię, więc już tutaj znajduję dla siebie też kącik, więc na pewno do Trójki już wróciłam i bardzo chętnie słucham. Także powiem kochajmy Trójkę.
[02:14:12.77 → 02:14:31.77] B: Tak, kochajmy Trójkę. Ja jeszcze dodam taką autoreklamę, bo wielokrotnie mówiłam, że Polskie Radio PLU Kośnik Trójka, tam baner i zachęcam do tego, żeby wejść, to powiem, że 21 października w audiodokumencie mamy premierę reportażu Antoniego Rokickiego o wydarzeniach z roku 1981.
[02:14:37.98 → 02:14:39.81] A: Po stanie wojennym? O to chodziło?
[02:14:40.19 → 02:16:06.47] B: Słuchajcie, to jest głupie, że zapomniałam tej daty. Bardzo przepraszam, ale ważne jest to, że to są lata 80. i jeszcze PRL, a jednocześnie nieodległa przeszłość, że wiele z nas, wielu z nas żyło wtedy. Czyli chodzi o ostatni pogrom na ludności romskiej, który miał miejsce w Oświęcimiu. Większość Romów, właściwie wszyscy z Oświęcimia wyjechali do Szwecji zmuszeni przez władze PRL-owskie. Sprawa została zagrzebana i właściwie do tej pory można znaleźć bardzo niewiele źródeł na ten temat. Historycy i działacze na rzecz kultury romskiej odkupują te wydarzenia i w Polskim Radiu będzie teraz reportaż. I kiedy przygotowywali się autorzy i zbierali informacje, to oczywiście opis tego pogromu pojawił się u Marcina Kąckiego w książce, ale szukali audio zapisów starych rzeczy w archiwum, żeby coś z tamtych czasów, nic, Okazuje się, że w naszej historii są też takie miejsca, których Polskie Radio jeszcze nie opowiedziało. I to też jest element tego, z czego jestem dumna, że w przyszłym tygodniu będzie można posłuchać takiego dokumentu. Zaskakująca sprawa, bardzo ważna społecznie, bardzo ważne opowieści, niedaleka przeszłość. Może niektórzy będą mieli trochę popsute myślenia na temat tego, że to tylko wojna. Chociaż z drugiej strony wojna jest cały czas dookoła nas, więc... Dobrze, to teraz Michał opowiada na zakończenie dowcip, żebyśmy nie kończyli wojną. Jakiś stand-up, tańczysz, nie wiem. Zrób to, co zawsze robisz w redakcji, zadań.
[02:16:07.37 → 02:16:11.63] C: I tak jest na co dzień, naprawdę. Od lutego.
[02:16:11.77 → 02:16:17.35] B: Dzisiaj się Michał na mnie obraził i wyszedł i prawie trzasnął. On twierdzi, że nie trzasnął drzwiami, bo powiedziałem, że za głośno oddycha.
[02:16:18.15 → 02:16:21.39] C: I tak jest na co dzień.
[02:16:23.75 → 02:16:35.19] A: O, naprawdę uroczy duet z was. Może ja tak zakończę, żeby nie było wiadomo. Co mam na myśli? Dziękujemy bardzo, dziękujemy państwu bardzo, że państwo
[02:16:35.19 → 02:16:43.91] B: się chciało przyjść we wtorek na spotkanie z takimi osobami. Dziękujemy Ci, Kamil, bardzo. Wiem, że byliśmy niełatwi, jesteśmy niesubordynowani.
[02:16:44.01 → 02:16:46.83] A: Ale macie bardzo przyjemne głosy, to jest wasz duży atos.
[02:16:47.35 → 02:16:49.99] B: Mam nadzieję, że nie poczułeś się jakoś tak...
[02:16:49.99 → 02:16:51.43] A: Cieszyłem się doskonale z wami.
[02:16:51.45 → 02:16:52.41] B: Nie, no weź przestań.
[02:16:52.43 → 02:16:57.65] A: Ja już dostałem koszulkę, żeby nie było. Bardzo, bardzo Państwu dziękuję.
[02:16:57.67 → 02:16:58.85] B: Telefiki są wielorazowego użycia.
[02:16:59.11 → 02:17:02.01] C: Są jeszcze komunikaty do wygłoszenia. Ja pamiętam ten...
[02:17:02.01 → 02:17:08.91] A: No właśnie, bo za tydzień... Słuchaj, Michał, czy ty czytałeś książkę Elizy Kąckiej? Bo ja czytałem. Wczoraj byłaś z nią na Zielono.
[02:17:09.27 → 02:17:16.35] C: Był z nią wywiad w Trójce. Wspaniała jej opowieść w paśmie Ludzie. Michał Nogaś prowadził. Polecam. Jest w podcastach do znalezienia.
[02:17:16.61 → 02:17:17.03] A: Super.
[02:17:17.77 → 02:17:23.17] C: To jest opowieść o życiu z córką w spektrum autyzmu.
[02:17:23.70 → 02:17:27.68] A: Dokładnie, jest to opowiedziane z niesamowitą wrażliwością też językowo, jest bardzo, bardzo ciekawe.
[02:17:27.68 → 02:17:30.25] C: Więc zamach przygotowań do spotkania mogą Państwo posłuchać.
[02:17:30.73 → 02:17:40.26] A: A za tydzień Grażyna Lutosławska tutaj porozmawia z Elizą Kącką o tej książce i to nie jest jakaś tutaj ustawka, tylko też czytałem akurat i naprawdę niesamowita.
[02:17:40.36 → 02:17:43.58] C: Wczoraj była izba na zielono, taki jest tytuł tej książki, wspaniała.
[02:17:44.28 → 02:17:49.76] A: Także zapraszamy za tydzień i dziękujemy bardzo Państwu. Ewelina Lachowska i Marta Stępniak.
[02:17:49.89 → 02:17:51.10] C: Brawo dla Pani.
[02:17:51.41 → 02:17:53.00] A: Tłumaczyły na język migowy.

Bitwa o kulturę. Trójka od nowa / Agnieszka Szydłowska, Michał Nogaś / PJM

Choć określenie „kultowe”, często bywa nadużywane, w kontekście Programu Trzeciego Polskiego Radia, wydaje się jak najbardziej odpowiednie. Obchodząca w kwietniu 62 urodziny „Trójka” przetrwała niejedną burzę. Po tej najgłośniejszej, której kulminacja nastąpiła w maju 2020 roku, wydawało się, że to już koniec radia, które w kulturalnej historii Polski zapisało się wielkimi literami. Kiedy jednak na początku roku na stanowisko dyrektorki wróciła wieloletnia dziennikarka stacji, Agnieszka Szydłowska, do której niedługo później w roli wicedyrektora dołączył Michał Nogaś, stało się jasne, że rozpoczyna się zupełnie nowy rozdział. O wizji i planach na przyszłość, z dziennikarzami łączącymi starą i nową „Trójkę”, porozmawia Kamil Bałuk.

Wydarzenie sfinansowane ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach „Programu wspierania działalności podmiotów sektora kultury i przemysłów kreatywnych na rzecz stymulowania ich rozwoju w ramach Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności”. #KPO

Wróć