Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:02.07 → 02:59.62] A: Dzień dobry, dzień dobry. Nazywam się Maja Chitro i bardzo miło mi państwa gościć w tak pięknym i wielkim gronie i rozpoznaję już kilka twarzy, czyli tak jak się umawialiśmy podczas ostatniej bitwy, tak widzimy się tutaj ponownie. Zaczniemy dzisiaj z troszeczkę innej strony, czyli zanim moje gościnie zaczną odpowiadać na moje pytania, a potem na państwa pytania, to ja będę miała kilka, a w zasadzie jedno takie dosyć ważne pytanie, na które już Państwo mogą się zacząć przygotowywać, bo mam nadzieję, że kilka takich odpowiedzi padnie i to nam ułoży pięknie dzisiejszą rozmowę. Z czym Państwu kojarzy się Paryż? I zanim będziecie mogli państwo odpowiedzieć na to pytanie, to ja chciałabym tylko przywitać i bardzo podziękować naszym wspaniałym tłumaczkom na język migowy Ewelinie Lachowskiej i Marcie Stępniak i wielkie brawa. Układając ten program i zastanawiając się nad tematem, jakim moglibyśmy dzisiaj poruszyć i o czym moglibyśmy dzisiaj porozmawiać w maju, w połowie maja, dzisiaj może nie jest tak gorąco, jak wydawało mi się, że będzie. Mam nadzieję, że na sali będzie już zupełnie inaczej i za chwilę te emocje będą naprawdę buzować, bo mamy bardzo wiele ciekawostek i wiele ciekawych historii do opowiedzenia. Natomiast pomyślałam sobie, że jeżeli zbliżają się wakacje, mamy trochę więcej czasu na planowanie albo wyjazdów, albo zaplanowanie przeczytania jakiejś wspaniałej książki i dlaczego nie miałby być to Paryż albo obejrzenie jakiegoś filmu. Jednym z takich moich ukochanych filmów jest Sabrina i Audrey Hepburn powiedziała, Paryż to zawsze dobry pomysł. I wtedy pomyślałam faktycznie, ten Paryż jest dobrym pomysłem. Chwili się nawet nie zastanawiałam, kogo tutaj do państwa dzisiaj zaprosić i na scenę chciałabym już przywitać Zosię Cudny, twórczynię internetową i autorkę bloga Make Cooking Easier. Brawa. Proszę cię, Zosiu. I Karę Becker, redaktorkę, dziennikarkę, kulturoznawczynię miłośniczkę Paryża i autorkę podcastu Kroniki Paryskie. I teraz jest ten moment dla Państwa. Ja mam nadzieję, że tutaj pojawi się kilka takich haseł z publiczności. Z czym się Państwu kojarzy Paryż? Z muzyką, z malarzami, z miłością. No tak, czekałam na to. z modą. Wspaniale. To może właśnie od mody zaczniemy? Czy od miłości dziewczyny? Od czego wolicie?
[02:59.72 → 03:00.68] B: To się przenika.
[03:00.96 → 03:04.54] C: To się przenika. Od czego Maja sobie życzysz? Możemy zacząć.
[03:04.76 → 03:16.32] A: To może zacznijmy od mody. Paryż, miasto mody. Paryż, miasto świateł. Kara, ale ta moda to wcale nie jest nic takiego nowego.
[03:17.44 → 05:58.68] C: Ta moda nie jest nic takiego nowego, to prawda, bo można się zastanowić, dlaczego w ogóle Paryż nam się kojarzy z modą, dlaczego Paryż stał się jedną z czterech stolic mody i tą najważniejszą, bo tak naprawdę to o Paryżu zawsze myślimy, jak mówimy o modzie wysokiej, jak jest to haute couture, czyli krawiectwo wysokie, ręczne, bardzo dokładne, a zaczęło się to tak naprawdę już setki lat temu w XVII wieku i tutaj musimy się cofnąć takim wehikułem czasu. i wylądować w Pałacu Wersalskim w Wersalu u Ludwika XIV, który modę uwielbiał i tak naprawdę wykorzystywał ją jako broń polityczną, bo od tego się zaczęło. To był taki symbol władzy. Trzeba przypomnieć, że w XVII wieku Francja jeszcze była podzielona na regiony. To nie było jedno zjednoczone takie państwo, gdzie ten język francuski też był różny. On rzeczywiście miał swoje podobieństwa, ale te akcenty regionalizmu były szalenie mocne i bardzo często Francuz z jednego regionu, a ten Francuz z drugiego by się pewnie słabo dogadali. Poprzedni władcy, którzy mieszkali w Paryżu, mieli takie poczucie, że są właśnie królami Paryża. Ludwik XIV chciał być królem Francji, chciał zjednoczyć Francję i stwierdził, że świetnym pomysłem będzie to, że zbuduje pałac, do którego wszystkich tych władców poszczególnych regionów zaprosi. Stworzy dla nich piękne komnaty, piękne miejsca, ale jednocześnie będzie wymagał, że muszą się odpowiednio ubrać, tak jak on sobie tego życzy, bo sam był showmanem, był performerem, był takim Mickiem Jagerem tamtych czasów. Kochał, jak wszyscy na niego zwracali uwagę i lubił robić show, dlatego wielkie bale, wszystkie fontanny wersalskie. To wszystko miało robić po prostu wrażenie i tak samo moda. On stwierdził wtedy, że ta moda musi być droga, musi być piękna i każdy, kto chce mieszkać w Wersalu, musi mieć właśnie specjalne szaty z nicią pozłacaną, ze złotymi guzikami. To było szalenie drogie, okropnie drogie tak naprawdę. Więc wymagał też od ludzi, żeby tak się nosili w Wersalu, jeżeli chcą być blisko króla. No więc tak naprawdę zapożyczali się wszystkie majątki, przepuszczali na te kreacje, a on wtedy mówił, nie martwcie się, ja wam pomogę, ale musicie tutaj siedzieć ze mną w Wersalu i być grzeczni. I się mnie słuchać, i robić to, co ja bym chciała, żeby jeszcze dodatkowo sprawdzić, czy oni na pewno się będą go słuchać. To sprawdzał wszystko bardzo dokładnie. Tam był cały system listowy, który sprawdzał każdy list, który przychodził do Wersalu, był czytany i potem ponownie zalakowany, bo miał tak naprawdę odbicia każdego herbu, każdej rodziny, która mieszkała w Wersalu.
[06:01.31 → 06:03.49] A: jednej rzeczy, której nie sprawdzał, to chyba higiena.
[06:03.73 → 06:47.02] C: Higieny na pewno nie sprawdzał, ale też higiena była częścią tego wielkiego show, tego performance'u, który chciał stworzyć, bo tak naprawdę sam fakt, że był moment, w którym on się budził i ci najważniejsi arystokraci, dworzanie, którzy mogli być blisko króla, mogli z nim porozmawiać, to byli ci, którzy uczestniczyli w jego, taki był ten moment budzenia się, toalecie, próżniania nawet, to było takie już najbardziej. bliskie co może, największy tak naprawdę moment, najważniejsze osoby mogły być przy wypróżnianiu się króla. Także stworzył taki reality show, że wszystko było tak naprawdę performancem, wszystko było przed publicznością i to nie mało.
[06:47.88 → 06:51.44] A: Ta higiena, ja tak o niej wspomniałam, bo na tym dworze naprawdę cuchnęło.
[06:57.21 → 07:43.92] C: to rzeczywiście z tą higieną, mówimy o czasach baroku, to też troszeczkę inne podejście. Mianowicie np. mówiono, że kąpiele, woda są niezdrowe, więc np. w sali w łaźni Marii Antoniny zobaczymy wannę, a obok łóżko. Nieprzypadkowo, bo lekarze mówili, że zaraz po kąpieli należy się położyć, dlatego że wtedy pory, skóry i wszystko jest otwarte po prostu przyswoić wszystkie możliwe choroby, więc trzeba się nie widzieć z nikim, odpoczywać, najlepiej się nie kąpać w ogóle, za to, żeby gdzieś tam ten zapach był przyjemniejszy, no to oczywiście wchodzą perfumy i cała tutaj sekcja luksusowa, tak jak mówisz, od tej mody, no bo Ludwik XIV też potem i perfumy, i tkaniny, i stąd też Francja, Paryż jest centrum mody.
[07:44.46 → 07:45.52] B: Straszna próżność.
[07:47.29 → 07:59.00] C: Tak, to prawda. Bardzo siebie kochał Ludwik XIV, bardzo. Lubił się też oglądać i słuchać, dlatego jak występował, na przykład tworzył występy w Wersalno, to też zawsze grał główną rolę oczywiście, bo kto inny.
[07:59.37 → 08:10.64] A: Ktoż inny. Ty wspomniałeś o Marii Antoninie. To była taka pierwsza it girl, można tak powiedzieć. Taka najmodniejsza dziewczyna, która faktycznie te trendy wyznaczała.
[08:11.26 → 11:07.32] C: Można tak powiedzieć, też jeśli chodzi o historyków mody, teraz też jak się analizuje, to Maria Antonina rzeczywiście miała gigantyczny wpływ. To też nie była pierwsza królowa... I nie była francuską. I nie była francuską, tutaj od razu zaznaczę. Oczywiście Maria Antonina, Austriaczka, wychowała się w Wiedniu, głównie w pałacu Szynbrun, gdzie to życie wiedeńskie na dworze było dużo luźniejsze, dużo przyjemniejsze. Raptownie wkracza do tego, w Wersalu i tutaj jest częścią tego wielkiego show. A to wielkie show wymagało od niej, że ma być nie tylko królową Francji, bo w zasadzie o tym to ona w pewnych momentach praktycznie zapomniała. Ona była królową dworu i królową mody. I do jej zadań też należało to, że miała tworzyć trendy, co też bardzo chętnie robiła, więc wykorzystywała różne niesamowite pomysły, na przykład ten puff, który miała jako fryzurę, który sięgał metra. Także to była taka wielka postawiona fryzura, na której nawet statek kiedyś umocowała. Więc robiła niesamowite tak naprawdę show też swoim ubiorem. I to też miało znaczenie, bo wtedy to ona pokazywała władze na dworze, że każdy właśnie, wszystkie dwórki miały też mieć ją za wzór. Ona wymyślała też kolory, kazała mieszać pewną kolorystykę. Ona wprowadziła na dwór po raz pierwszy na przykład kolor musztardowy i stwierdziła, że ona Skoro ona tak rzekła, że to jest teraz najmodniejszy kolor, to wszyscy mają podążać jej ścieżką, więc miała tutaj naprawdę bardzo duży wpływ. Notabene też trzeba przyznać, że tak samo jej ministra do spraw mody, bo tak jak swoich doradców miał król, tak i królowa miała swoją doradczynię, nazywa się Rosberta. I w zasadzie była projektantką, ale też stylistką, więc ją ubierała, one wspólnie wymyślały pewne kreacje i to jak zaszokować znowuż, no bo wiadomo, Maria Antoina to już troszeczkę później niż Ludwik XIV, bo to żona Ludwika XVI, ale bardzo, bardzo kochała. Kochała się stroić, kochała bale, bardzo często do tego Paryża, bo mieszkała w Wersalu. W Wersalu się trochę dusiła, ale kochała Paryż. Tam mogła być troszkę bardziej anonimowa, chociaż przynajmniej takiej się wydawało, więc wkraczała na te salony, bawiła się do rana. Była takim dzieckiem, którym w zasadzie wtedy była, była jeszcze nastolatką, poślubiła Ludwika XVI i jak została królową też była młodziutka, więc była młodą dziewczyną, która chciała się bawić i ta moda była tego częścią. I też rzeczywiście jest to takie zabawne, jak się czyta, jak miała te wielkie fryzury, które metr nad głowę jej sięgały, jak kareta podjeżdżała i ona próbowała wejść do niej i ta fryzura podobno wystawała za okno, bo się nie mieściła albo musiała na klęczkach jeździć, żeby dojechać na miejsce. Tak że warto sobie to wyobrazić.
[11:08.12 → 11:19.54] A: Ta moda nie była tylko takim zwykłym ubiorem, ale to też był element między innymi opresji jakiejś władzy, prawda? Jakby we Francji... Skąd ten fenomen mody, kara we Francji?
[11:20.38 → 12:02.48] C: Ten fenomen mody, no właśnie to jest ten Ludwik XIV, od tego tak naprawdę to wszystko się zaczęło. Czyli on tak naprawdę stworzył te podwaliny i on potem zaczął namawiać do tego, żeby we Francji, właśnie w Paryżu, zaczęto produkcję bardzo wysokiej jakości tkanin. To były lata 60. XVII wieku, kiedy powstały pierwsze magazyny dotyczące mody. I to też było coś, co król rzekł. To naprawdę ten przykład szedł z góry. I to, że dla niego było to takie ważne, to miało być dla całego państwa istotne. Więc dlatego te magazyny mody, firmy, które specjalizowały się w...
[12:02.48 → 12:08.17] A: Magazyny gazety. Żeby nam się nie zdawało, że to są wielkie magazyny, w które gromadzono tkaniny.
[12:08.91 → 13:08.63] C: Gazety, które opisywały ten styl, który w danym momencie jest na czasie, z rysunkami. I to tak naprawdę stworzyło takie podwaliny tego, że Francja kojarzy się z modą. Są jeszcze inne kraje, które gdzieś tam bardzo się z tym kojarzą, ale gdzieś ta Francja i tutaj jest to bardzo mocno osadzone. No i znowu już mówiłaś o Marie Antoninie, która jest Austriaczką, ale mamy też innego projektanta, który przybył do Paryża, który był Brytyjczykiem, Anglikiem, Charles Frederick Worth, który też, to jest połowa XIX wieku już później, i też tworzy pierwszy dom mody w Paryżu oficjalnie, jako pierwszy wykorzystuje metki ze swoim nazwiskiem, więc tak naprawdę Dlatego tak mówimy o tym Paryżu, bo rzeczywiście to było miasto, które gromadziło nie tylko artystów, bo tak jak też tutaj słusznie państwo stwierdzili, że to jest miasto malarzy, ale też właśnie gromadziło w ogóle osoby twórcze z różnych dziedzin, a ta moda była jedną właśnie z wielu.
[13:09.68 → 13:13.66] A: I przeniesiemy się trochę w czasie. Ja zaraz coś do ciebie przyjdę, jeżeli chodzi o modę.
[13:13.92 → 13:18.88] B: Ale cudownie jest słuchać Karę, więc... To,
[13:19.06 → 14:24.28] A: jak ważna jest moda, to też mogliśmy, możemy dzisiaj doświadczyć, czytając i przeglądając magazyny z tego czasu, między innymi magazyn Live. I to jest bardzo ważne, ponieważ nie skończyła się jeszcze wojna, II wojna światowa, bo już przechodzimy do XX wieku. Mamy takiego bardzo popularnego fotografa wojennego, który faktycznie obrazował to, co się dzieje na froncie, Bob Laundrie. I teraz wyobraźmy sobie, że Paryż zostaje wyzwolony, ale wojna się jeszcze nie skończyła. Dunkierka jeszcze nie upadła. Jesteśmy jeszcze w bardzo trudnym momencie, chociaż faktycznie widoki są optymistyczne. Natomiast na ulicę Paryża wychodzą modelki w pięknych strojach, z hojnie udrapowanymi spódnicami, a to było coś niezwykłego, ponieważ materiałów w tym czasie brakowało, bo one były przeznaczane na zupełnie inne rzeczy, na front tak naprawdę w trakcie wojny, więc na niedobory tak naprawdę cierpiała cała Europa, natomiast w Paryżu bal.
[14:24.96 → 16:12.67] C: W Paryżu się bawiono, ale to też prawda jest, że nie tylko tuż po wojnie, bo rzeczywiście tutaj Maja dąży do tego, żebyśmy porozmawiali o New Looku i też o Diorze i jego pierwszej kolekcji, ale to co jest ciekawe, że tak naprawdę mówimy o tym, że jeszcze Dunkierka nie upadła, jeszcze wojna tutaj do końca się nie skończyła, ale tak naprawdę przez całe lata czterdzieste, przez całą działalność, przez cały czas wojny w hotelu Ritz tak naprawdę te pokazy mody się cały czas odbywały. Słynny hotel Ritz założony przez Cezara Ritza, który wymyślił taki fenomen tego typu miejsc, więc zapraszał ludzi, chciał robić dla nich, właśnie znowu ten performance nam wraca, ale tak, chciał dla nich Różnych przyjemności. Ten Ritz rzeczywiście był takim miejscem, do którego lgnęli najwięksi. Na otwarcie też się zjechali wszyscy Vanderbiltowie z Nowego Jorku. To był od samego początku wielki sukces. Wyprzedane od razu wszystkie pokoje. Tam mieszkała Coco Chanel przez blisko 30 lat, kiedy wyprowadziła się z nad swojego atelier na Ruikombo. I tam przez cały okres wojny tak naprawdę ludzie się bardzo dobrze bawili. To jest bardzo trudna historia, bardzo szara historia. W ogóle w historii Paryż, jeśli chodzi o Paryż, to jest jego taka trudna i Francuzi bardzo nie lubią, jak się o tym mówi, ale prawdopodobnie, że właśnie w Rizu mieszkali najwyżsi oficerowie nazistowscy i tam się tak naprawdę przeplatali z Coco Chanel, z artystami francuskimi i tam te pokazy mody działały przez cały czas, więc tak naprawdę Paryż w latach 40. Nadal się bawił.
[16:12.81 → 16:15.13] A: Tylko Picasso gardził, ale to Hiszpan.
[16:15.25 → 16:41.63] C: To Hiszpan, to też troszeczkę inaczej, to już rzeczywiście tak było. I bardzo często, tak jak Le Lung na przykład, który też zarabiał pieniądze na tym, że ubierał żony nazistów. Także tutaj rzeczywiście ta moda cały czas działała. Była też taka historia, że Adolf Hitler wymyślił sobie, że chciałby przenieść cały w ogóle rynek mody Paryża, cały haute couture, chciałby przenieść do Berlina.
[16:42.09 → 16:43.54] A: Odkryć jeszcze tę wysoką modę.
[16:43.57 → 18:59.00] C: Tę wysoką modę, dokładnie. Chciał przenieść cały ten rynek do Berlina, że tu jest, przecież Berlin miał być centrum wszechświata, więc może być też centrum mody. Tutaj oczywiście był problem finansowy, dlatego że okazało się, że przeniesienie tego wszystkiego jest tak drogie, że musiałby od razu poddać się i powiedzieć, że ta wojna nie ma sensu. Ale rzeczywiście paryscy projektanci, nie wszyscy, ale wiele z nich nadal pracowało. I Christian Dior też pracował w Delelonga wtedy, więc on ma też tego typu historię. Miał z tym później... wewnętrzne problemy. Miał pewne tutaj cienie, które już tam padały na jego duszę po tym, co się wydarzyło. Ale faktem jest, że tak jak Maja mówi, prosto tuż po wojnie, kiedy jeszcze Paryż był w opłakanym stanie, kiedy tego samego dnia, kiedy jego premierowa, debiutancka kolekcja, nazwana później przez Carmel Snow New Lookiem, bo to jest taki nowy look, takie coś zupełnie innego po latach wojny, reglamentacji, gdzie wszystko było proste, gdzie wszystko było szare. Raptownie mamy kolekcję, która jest jak bal, jest niesamowita. Mamy spódnice, które wyglądają jak odwrócony kielich tulipana. Mamy marynarki, tak zwane bar jacket, marynarki bar, które mają bardzo mocne wcięcie w talii. Więc wszystko, co tak naprawdę Coco Chanel wcześniej powiedziała, że nie, że kobiety mają wyjść z gorsetów, że mają mieć te proste linie, tak zwane i, że mają właśnie ta chłopięca sylwetka, że krótkie włosy, to Dior powiedział, Nie bawimy się już tak. Po wojnie wracamy do bajki, wracamy do zabawy, więc wszystko miało być za bardzo, właśnie tych warstw miało być dużo, także Coco Chanel bardzo miała nieprzyjemne słowa tutaj w kierunku Diora, uważała, że absolutnie nie ma gustu i że tak w ogóle nie wypada wychodzić na ulicę. Ale to zrobiło gigantyczne wrażenie, właśnie też w kontraście takim, że w Paryżu wtedy w 1947 roku Były problemy ze stawą chleba, więc ludzie stali naprawdę w kilometrowych kolejkach po chleb, po prostu. A w międzyczasie modelki wyszły na ulicę, pokazując najpiękniejszą i najbardziej barwną kolekcję, jaką od lat można było zobaczyć we Francji.
[18:59.54 → 20:03.64] A: Jeszcze chciałam tylko dodać, to był 1947 rok, ten New Look, ta kolekcja Diora, inspirowana też bardzo mamą samego projektanta. Ale to, co przed chwilą powiedziałaś, to jest bardzo ciekawe, jak moda reaguje na rzeczywistość i na to, co się dzieje. I gdy jest bardzo ciężko, to taką reakcją mody po chwili jest właśnie bal. I tak jest też teraz, bo tak naprawdę wieściliśmy w mediach, pracując w mediach związanych z modą, takie bardzo wielkie uspokojenie tego baroku, że tego już nie będzie po pandemii, że będziemy się zupełnie inaczej ubierać, że strój balowy nie będzie miał żadnego znaczenia, a okazuje się, że jest wręcz odwrotnie, że my potrzebujemy takiej reakcji i takiego odreagowania. Przejdziemy znowu do Zosi pytanie, jeżeli chodzi o modę i o kobiety, bo faktycznie ten new look i ta moda taka bardzo konserwatywna wciąż.
[20:04.32 → 20:06.32] C: Tak, bo to mimo wszystko to jest takie było...
[20:06.32 → 20:12.72] A: Spódnicę za kolano, wszystko się zgadzało, tam gdzie powinna być talia bardzo kobieca i to kobiecość zrozumiana.
[20:13.75 → 20:16.41] C: Taka zapowiedź z przeszłości.
[20:16.91 → 20:21.97] A: I zapowiedź z lat 50. I we Francji tak naprawdę do lat 60. nic się pod tym względem nie zmieniło.
[20:22.17 → 20:24.71] C: Bardzo konserwatywnie byli pod tym względem.
[20:25.65 → 20:44.89] A: I lata 60. to był ten pierwszy taki moment, kiedy my poznaliśmy It Girl. Zaraz do niej dojdziemy, bo tutaj też pokażemy państwu za chwilę zdjęcie. Ja zaraz będę prosiła, ale to za sekundę. Tu się zaczął rodzić styl paryski. Kim jest dla ciebie taka stylowa Paryżanka, Zosiu?
[20:46.01 → 23:14.32] B: Ja może zacznę od takich swoich najnowszych, najświeższych obserwacji. Byłam parę tygodni temu, razem z moją mamą się wybrałyśmy do Paryża, ale to z takiego powodu, szłyśmy śladami moich dziadków, czyli rodzinnymi szlakami. Przemierzając przez ulicę Paryża, wiadomo, że młodość pięknie wygląda. Być młodym to też nie sztuka. Natomiast tak się właśnie obserwowałyśmy. I tak do mamy mówię, mamuś, na czym to polega, że cały świat się zachwyca parżankami i kobietami? Czym kwi sekret? I tak sobie właśnie siedziałyśmy, oglądałyśmy, dyskretnie obserwowałyśmy. I mówię, wiesz, ale mnie najbardziej interesują właśnie kobiety po sześćdziesiątce, nawet bliżej siedemdziesiątki. Zobacz, jakie one są cudowne, jakie one są naturalne, jakie one mają swój charakter. krótko ścięte, nie boją się swoich zmarszczek, swojej siwizny. Widać całe życie, które przeżyły, które na co dzień mają i to jest niesamowicie autentyczne. Przy tym oczywiście mają jakieś cudowne biżuterię, jakiś swój styl. Nie boją się, są pewne siebie. I tu myślę, wracając właśnie do tego twojego pytania, to jest ciekawe, to jest niesamowite, taka obserwacja osób, kobiet, które są dojrzałe i od których możemy wiele się uczyć i nie zwracając uwagi na trendy, na modę, na jakieś takie najnowsze tutaj efekty. Nie wiem, ja myślę, że to jest ta niezależność, ta wolność, którą czują i po którą nasze malarki swego czasu jeździły, bo wiedziały, że tutaj w Polsce nie mają tej możliwości. I myślę, że to miasto właśnie sprawia, że tam przeżamy swoje granice. I to się tak przenika z modą. Trochę może nie konkretnie odpowiedziałam na to twoje pytanie, ale tak od razu pomyślałam,
[23:15.05 → 23:19.35] A: Ale to jest chyba to właśnie, że to jest coś nieuchwytnego w tych paryżankach.
[23:20.41 → 23:50.96] B: Bo to nie jest ten beret przysłowiowy. To nie chodzi o to, czy rzeczywiście trzeba być szczupłym. Są takie tutaj pogłoski, że one tylko palą papierosy i szampanę piją. Ale to dużo chodzą, dużo spacerują. Faktycznie, żeśmy z mamą tyle, tak na co dzień tyle nie chodzimy, ale starałyśmy się prawie 25 tysięcy kroków dziennie, co było naszym dużym wyzwaniem. Ale takie kilometry człowiek się zatraca na ulicach Paryża.
[23:51.20 → 23:52.20] A: To śmiało, można jeść bagietki.
[23:52.26 → 24:11.45] B: Tak, można. Natomiast... No właśnie. To na pewno się wiąże. Oczywiście to jest cała i ta historia i ta wolność, o którą walczyłyśmy i walczyły, więc to wszystko się przenika w całym tym stroju i ubiorze i w zachowaniu.
[24:12.85 → 24:33.48] A: To ja wrócę do tych lat sześćdziesiątych teraz, bo to jest bardzo fajne co powiedziałaś, ponieważ taką reprezentantką później przez całe swoje życie była Jane Birkin i jeżeli możemy poprosić teraz o zdjęcie, z Sergem Gainsbourgiem. Kara, czy chciałabyś opowiedzieć coś o stylu tej ikony, bo wiem, że wyjątkowo ją kochasz.
[24:33.59 → 24:42.51] B: Zanim powiesz, to zobacz ten uśmiech, prawda? Jest taki naturalny, taki wyzwolony, widać tą radość. Ja myślę, że to na pierwszy taki moment.
[24:42.79 → 24:47.90] A: I co najważniejsze, francuski styl współczesny, który znamy, wymyśliła nie francuska.
[24:48.51 → 25:49.57] C: Tak, nie francuska, tylko brytyjka, Jane Birkin, która tutaj z Sergem Gainsbourgiem Ręka w rękę spaceruje, to też jest ikona muzyki francuskiej. Ale Jane Birkin, rzeczywiście to jest tak, że się mówi, że ci, którzy wykreowali francuski styl, paryski styl, albo to, co we Francji, w Paryżu jest ważne, przejeżdżając za granicę, tak jak mówiliśmy o Marie Antoninie, mówiliśmy o Charlesie Frederic Warth, I tak samo można powiedzieć o Jane Birkin, która pochodziła z Londynu i tam się rzeczywiście naoglądała tego, co się działo wtedy, czyli swinging London, rewolucja obyczajowa, seksualna. Tak naprawdę Londyn wrzał, tam mini spódniczka, która powstała właśnie tam Mary Quant, która zaprojektowała pierwszą mini. Jak mówiłam, rewolucja seksualna, więc wolność, zabawa, też taka Marka znacząca Biba, która też ubierała raptownie kobiety, młode dziewczyny.
[25:49.83 → 25:50.21] A: Polka.
[25:50.33 → 27:58.20] C: Polka, założona przez Barbara Hulanicki. Butik, który ubierał młode kobiety, gdzie można było ubrać się w sposób nowoczesny, czyli właśnie mieć tą mini spódniczkę, a nie w te garsonki w stylu lat 50., czyli taką, jak ubierały się mamy. No i gdzieś Jane Birkin bardzo nasiąknęła tym, co działo się w Londynie później. Bardzo miała burzliwe życie, ale możemy tutaj przyspieszyć trochę. Dostała propozycję pracy w Paryżu przy filmie Slogan, przy samym którym główną rolę miał zagrać Serge Gainsbourg i ona miała pojechać do Paryża nie znając jeszcze za bardzo. języka francuskiego, w zasadzie w ogóle nie znając tego języka, może już troszeczkę dukała, ale to nie był jej na pewno pierwszy... Oui, merci. Nie, troszeczkę więcej, bo jeszcze wcześniej pojechała na chwilę do Francji, bo ją rodzice wysłali, bo ona z takiego dość dobrego domu pochodziła, więc w tym Paryżu musiała się nauczyć, jak to wtedy nazwano, być dobrą żoną, więc pojechała uczyć się gotować. ale wróciła już później, będąc już dwudziestokilkulatką, do Francji nagrywać film i tam zobaczyła, że te Paryżanki wyglądają właśnie bardzo konserwatywnie. No i ta rewolucja w ogóle tutaj nie dotarła, więc Jane Birkin wzięła sprawę w swoje ręce i tak naprawdę stworzyła ten styl, który dzisiaj znamy jako paryski, czyli właśnie koszyki, dżinsy, t-shirty, minispódniczki, prześwitujące kreacje, głębokie dekolty, długie włosy, grzywka. to tak naprawdę wszystko, co teraz myślimy o paryskim szyku, to jest właśnie Jane Birkin, która właśnie z tą naturalną urodą, niewymalowana zupełnie, która chciała, żeby było widać te jej doskonałe niedoskonałości. I to tak naprawdę ona gdzieś tam wprowadziła to wszystko, te paski, które gdzieś tam kojarzone są z Coco Chanel, ale potem gdzieś tam też ona to mocno przejęła. W beretach nie chodziło, ale rzeczywiście ten styl, który dzisiaj kojarzymy, który mają współczesne Paryżanki także na Instagramie, czyli właśnie te koszyki. To jest coś niesamowitego, że Paryżanki kochają koszyki, plecione torebki. To był tak naprawdę styl Jane Birkin, słynny koszyk, który miała tutaj na tym zdjęciu.
[27:58.74 → 28:03.23] A: Ale niesie kosz za to. Z maleństwem.
[28:03.23 → 28:20.81] C: A tak, jest kosz z maleństwem, więc wiklina tam jest tematem przewodnim. Znalazła w Portugalii. To był w zasadzie takie akcesorium dla rybaków, a ona stwierdziła, że to będzie nosiła i rzeczywiście była to jej codzienna torebka. Nawet na największe gale w Paryżu chodziła w cudownych kras, jak do ziemi i w tym koszyku.
[28:21.43 → 28:25.33] A: I jak ważny był ten koszyk też okazało się podczas jednej z kłótni.
[28:26.04 → 28:50.82] C: Tak, Jane Birkin i Serge Gainsbourg mieli naprawdę bardzo burzliwy romans i relacje. To jest dwójka niesamowicie utalentowanych artystów, więc tam wrzało kompletnie w ich słynnym domu, który zresztą teraz od września zeszłego roku można odwiedzić jako muzeum. Córka Pary, Charlotte Gainsbourg, otworzyła tam muzeum, który jest poświęcony jej...
[28:50.82 → 28:52.06] A: Aktorka i piosenkarka.
[28:52.66 → 29:35.53] C: Tak, aktorka i piosenkarka Charlotte Gainsbourg, otworzyła muzeum, które właśnie, tylko trzeba dużo wcześniej się zapisać, tutaj od razu przekażę, bo ja tutaj też musiałam pocałować klamkę, bo naprawdę przez najbliższe, jak tylko się otworzyło to muzeum, najbliższe 6 miesięcy było totalnie wybukowane. Bo to jest rzeczywiście dom, w którym oni mieszkali, w którym mieszkała też ich córka, właśnie Charlotte Gainsbourg, które jest niesamowite, bo to jest, tak naprawdę wygląda jak taka jaskinia wampira trochę, bo są czarne ściany, tam niczego nie można było ruszać, bo stary Gainsbourg był bardzo trudny, można powiedzieć. Bardzo lubił balować, lubił do rana imprezować, zresztą Jane mu towarzyszyła.
[29:36.53 → 29:38.39] A: Ja pamiętam, bo ja miałam przyjemności wielkie...
[29:38.39 → 30:26.56] C: Przepraszam, mogłaś powiedzieć o tych... O kłótni, bo ja tak zaczęłam gadać, o kłótni z koszykiem. To tylko dokończę. I rzeczywiście było tak, że w restauracji tutaj państwo się pokłócili, no i Serge był tak wściekły, że wyrzucił wszystko, co było w tym koszyku na sam środek restauracji. No i Jane płacząc, to to zabrała. I była tak na niego wściekła, że wybiegła. Wybiegła z restauracji. On za nią pobiegł też. I w ramach tego, że on się tam na nią obraził, Zaczął iść, ona próbowała go za nim gonić, że Serż wybacz mi, wybacz mi, wybacz. A on mówił, że nie chce w ogóle tego słyszeć. I szedł dalej, więc co ona miała zrobić? Jak zwrócić na niego uwagę? No przecież on ucieka. Miłość i życia. Co ma zrobić? Wróciła się do sekwany. No i ten za nią. Tylko zdjął zegarek, bo miał drogi.
[30:27.46 → 30:33.24] B: Tylko w Paryżu. Zdjął zegarek i wskoczył za nią. I została uratowana.
[30:34.55 → 31:21.39] A: Zdjął zegarek, skarpetek nie musiał, bo to pamiętam, to jest historia znowu, którą Jane Birkin mi opowiedziała. Miałam wielką przyjemność z nią rozmawiać kilka lat temu. Ona ubierała serża i ona stwierdziła, że skarpetki są najmniej seksi częścią męskiej garderoby i nigdy nie pozwalała mu ich ubierać. Także drogie panie, jeżeli chcecie być jak Jane Birkin, Rozbierajcie panów do rosołu. Dobrze. Zosiu, ty wspomniałaś przed chwilą o szlakach rodzinnych, którymi się przemieszczałyście z mamą. Co to są za szlaki? Co się działo rodzinnie i co to są za połączenia z Paryżem?
[31:22.94 → 36:00.44] B: To takie, które ja też słuchałam w dzieciństwie, gdzieś tam zasłyszane, między codziennością, która nas spotyka, a różnymi innymi historiami. No więc mama lubi tak właśnie jej przemycać różne, tak żebym wiedziała. Ja mówię, mamuś zapisz to, proszę zapisz. Ona mówi, no ty już wiesz, to przekażesz. A akurat widziała, że czytam Polki na Montparnasse. Swoją drogą polecam bardzo tę książkę. Świetnie jest napisana, jest masa ciekawych i interesujących właśnie postaci. Szczególnie widzieliśmy, że 200 prawie polskich malarek było właśnie w Paryżu na przełomie, na wczesnych latach 1910-1920, więc też te szalone lata dwudzieste. Ale tak wracając właśnie do tej książki, to ta książka była takim preludium do tego, więc jak widziała, że tam czytam między różnymi swoimi domowymi obowiązkami, słuchaj, to ci coś opowiem, bo wiesz, widzę, że masz też rozdział na temat Boznańskiej i Olgi, Ja mówię, no tak, wiesz, twoja prababcia, czyli Stefania Lutonska, od czasu do czasu zaglądała do pracowni boznańskiej. Byłam zdziwiona, zszokowana, mówię, mamusia, ale jak to, dopiero teraz o tym mi mówisz, jak to się wydarzyło? No wiesz, kobiety niestety nie mogły studiować w owych czasach. No ale twój pradziadek z Wielkopolski zawsze był praktyczny i mówił, no wiesz, musisz jechać na kurs chociaż, jak nie możesz studiować, to pojedziesz na kurs do Sorbony. No więc ona jako 16-latka w 1900 roku pojechała. Oprócz tego kursu dla panienek z domu ziemiańskiego, jej tata, mój pradziadek chciał, żeby miała towarzystwo właśnie Polonii, żeby gdzieś ten taki duch wolnościowy i twórczy przenikał, więc powiedział, no to może pójdziesz do Poznańskiej, może zapytasz się, czy coś pomóc przy Sztalugach, czy coś posprzątać. No więc z całej tej historii wspomnienie było na temat właśnie myszy, które, jak babcia właśnie przyjechała, mówi, wiesz, no pięknie, cudowna atmosfera, ale były myszy. No więc od razu podkreśliła, że tylko te myszy nie pochodzą z jakiegoś zaniedbania, tylko po prostu z tego, że kochała zwierzęta, kochała towarzystwo i te myszy, które krążyły po pokurtynach i gdzieś tam wśród sztalók się przewijały. Więc takie różne małe historie, które gdzieś tutaj właśnie mama mi przemycała. No więc to było takie Wracając znów do książki, to było preludium, mamusiu, w końcu mamy czas, to musimy pojechać i odwiedzić ten Paryż razem, we dwie, i troszkę pochodzić śladami i prababci, no i później dziadka i babci, więc to trochę tutaj się tak rozkłada czasowo. Później mój dziadek z kolei studiował na Sorbonie, też miał taki okres, jeszcze studiował w Poznaniu na Uniwersytecie, na Wydziale Ekonomiczno-Prawnym, właśnie razem z Janem Nowakiem Jędziorańskim, chociaż Nowak Jędziorański był ciut młodszy. Ale była akurat taka możliwość, żeby studiował przez rok na Sorbonie, więc to musiało być niesamowite lata, bo to jest 1930, tak właśnie próbowałyśmy ustalić datę, więc jak opisywała mi mama tę historię, to aż ciarki przychodziły, bo to musiał być niesamowity Paryż w tych czasach. w porównaniu do naszych. No więc tak tutaj żeśmy przez cztery dni podążały śladami i zaglądałyśmy do różnych witryn i tak trochę też się zastanawiałyśmy jak jak spędzał czas z kim. Tu się śmiałyśmy przed spotkaniem, że może spotykał, nie wiem, może Modile'a Niego albo... Może Hemingwaya. Może Hemingwaya, kto wie. To te lata, marzyłam piską. Więc tak, to musiały być niesamowite historie.
[36:02.30 → 36:15.50] A: Czyli lata trzydzieste, dziadek. To są piękne i ważne lata dla Paryża, dla sztuki. bo właśnie państwo tutaj powiedzieli malarstwo, sztuka, więc może o tym chwileczkę?
[36:16.34 → 36:59.39] C: Tak, lata 20., 30. w zasadzie to są takie niezwykłe, szalone lata międzywojenne, więc to wszystko tak naprawdę, te dekadenckie nastroje były gigantyczne, bo I wojna światowa przecież miała być wojną, która kończy wszystkie wojny, więc to miała być wielka feta, koniec, nic złego nas nie może spotkać. Te czarne chmury miały się rozproszyć, miała nastać już szczęście i zabawa i bardzo to sobie Paryżanie wzięli do serca. Więc lata 20. były niesamowite, bo to był ten moment, kiedy Amerykanie pisarze zjechali się też, dlatego że Paryż był tańszy, a przy okazji był cudownie piękny, bo nie został zniszczony.
[36:59.41 → 37:02.15] B: Tak, zachwycneli się tą wolnością, tą twórczością.
[37:02.17 → 37:04.95] A: I Europą. Europa zawsze była takim miejscem dla nich.
[37:04.95 → 37:07.19] B: Stary kontynent, więc tym bardziej kuszący.
[37:07.51 → 37:37.96] C: Stary kontynent, ale też właśnie wolność. Tak jak mówicie, to też potem będzie niesamowite, jak bitnicy w latach 50. przyjadą do Paryża, bo ich twórczość na przykład w Stanach Zjednoczonych była cenzurowana, a w Paryżu mieli tę wolność pisania o czym chcą. A w latach 20., 30. mieli możliwość być w jednym z najpiękniejszych miast. Paryż lubi się chwalić, że jest najpiękniejszym miastem na świecie. Niektóre inne miasta mogłyby tutaj się zacząć kłócić. Lublin na przykład. Zdecydowanie.
[37:40.20 → 37:41.48] A: Paryż zaraz po Lublinie.
[37:42.24 → 38:42.31] C: Jak w rankingu to też bym tak stwierdziła, ale tak, tak, tuż, tuż. Może przegoni kiedyś, ale raczej nie. Także lata 20. zjeżdżają się Hemingway ze swoją rodziną, z Fitzgerald, z Zeldą, Fitzgerald, Scott. którzy opanowują najpierw Montmartre i okolice i później artyści przenoszą się na Montparnasse. Jedna z tych pierwszych, ta pierwsza dzielnica Montmartre jest na samej górze, więc może jest przepiękny widok na cały Paryż i rzeczywiście początek XX wieku. Artyści tam się zbierali, dlatego że tam było tanio po prostu, a jednocześnie te piękne widoki były niesamowite. Można było tak naprawdę się inspirować każdego dnia, więc te ulice... widziały niezwykłe historie, właśnie Modigliani, który tam przebywał, zresztą spotkał Picasso. Ty mówiłaś o 1900 roku, to jest taki znaczący rok.
[38:42.33 → 39:13.44] B: Ja mówiłam też o takich jeszcze latach wcześniejszych, właśnie kiedy Światowa Wystawa była w Paryżu, ale też słyszałam, że po Wystawie Światowej masę różnych elementów pozostało, dzięki którym mogli zbudować swoje pracownie na Montarnasie, więc to też. Ciekawe, że to się jakoś tutaj przydało i było takim miejscem, gdzie mogli zacząć tę twórczość swoją w spokojnym jakichś kątach. Pewnie bez ogrzewania.
[39:13.88 → 39:17.94] C: Totalnie bez ogrzewania, bo takich rzeczy w ogóle nie było.
[39:21.45 → 40:52.28] B: Mówimy tu oczywiście o takich pięknych stronach i o takim cudownym miejscu, ale myślę, że też nie możemy zapominać o Paryżu, który był bardzo taki dotkliwy. Myślę, że masę tutaj, szczególnie właśnie Polek, nie miało łatwo. Gdzieś te rodziny się zrzucały na bilet, na pierwsze jakieś takie miesiące, żeby mogły sobie poradzić, a później już były same pozostawione. I oczywiście nie zapominajmy, że to była ogromna konkurencja, oczywiście piękny enklaw, jeżeli każdy się inspirował i był takim dla siebie muzą, ale to też była rywalizacja duża, więc myślę, że to też były bardzo trudne czasy, gdzie musiały rzeczywiście być bardzo takie zdeterminowane i też jest duże zobowiązanie wobec rodziny, najbliższych. Więc tutaj na pewno jest to miejsce twórcze i niesamowite, ale myślę, że też dużo jest takich tragedii i smutku, bo nie wszystkim się na pewno tutaj wiodło. Oczywiście to też znamy z opowiadań, że nawet Modigliani na początku malował w kawiarniach za jedzenie, za croissant albo jakąś ciepłą zupę, więc masa jest takich historii.
[40:53.64 → 40:58.88] A: Część wracała, część, która musiała wrócić. Wyspiański wracał.
[40:59.04 → 41:59.78] C: Wyspiański wracał, ale tak samo Anna Bilińska, o której też już wspomniałaś. Przecież ona mieszkała na Montparnasse właśnie, na Rue de Fleury pod numerem 27. W tej samej kamienicy, w której później będzie mieszkała niezwykła mecenaska Gertruda Stein, a wcześniej mieszkała tam Anna Bilińska, która na poddaszu w niewielkim pokoiku w zasadzie żyła. W takim mansardzie na samej górze, tam gdzie największa bieda, w najtańszej dzielnicy, bo Małpachna są wtedy najtańszą dzielnicą. I rzeczywiście notorycznie nie dojadała, po prostu nie było jej stać na jedzenie. Jedyne pieniądze, które miała, wydawała na farby, więc wiedziała, że dla niej kariera jest wszystkim. Ona chciała zrobić karierę jako wielka artystka. No i była w stanie poświęcić wiele w tym swojej zdrowiu, więc ona przedwcześnie zmarła przez to, przez wszystkie niedobory, przez niedożywienie. Także tutaj to są też te czarne historie tego, że jesteś w miejscu, w którym Może ci zapewnić ten sukces, o którym marzysz.
[41:59.88 → 42:32.48] B: Tak, ten rozwój, a z drugiej strony jest bardzo taki wymagający. Pamiętam, takie też ciekawe są historie, jak opowiadała, że nie ma miejsca nawet na rozłożenie sztalugi swojej, więc musi gdzieś jakiś materac schować, żeby poprzestawiać mieszkanie, ten mały pokój, mansardę, żeby uchwycić nawet swój autoportret, bo to też nie mieli pieniędzy na modeli, na modelki, Myślę, że ta na pewno była bardzo wymagająca i dużo determinacji wymagało.
[42:32.92 → 42:43.28] A: Ale tych Polek było w ogóle sporo, bo przecież jest też historia Modiglianiego z Lunią, którą malował Lunia Czechowska. Te Polki się pojawiały.
[42:43.92 → 42:44.28] C: Ponad 200.
[42:44.50 → 42:50.14] B: Z tego, co tutaj liczyłyśmy, to 200 kobiet, o których... To jest masa.
[42:50.40 → 42:50.74] A: Bardzo.
[42:51.19 → 43:00.83] C: Masa Polek dlatego, że tak jak mówiłaś też słusznie, że po prostu w Polsce i w wielu miejscach w Europie wtedy kobiety nie miały wstępu na uniwersytet, nie mogły się uczyć malarstwa.
[43:01.15 → 43:02.53] A: Do początków XX wieku.
[43:02.99 → 43:06.19] B: W 1920 myślę, że to był taki przełomowy etap.
[43:06.33 → 43:27.97] A: Zaczęło się chyba od małych salek takich, że w Paryżu faktycznie na przełomie XIX i XX wieku można już było wprowadzać panie do takich salek oddalonych od wielkich sal, w których malowali studenci, chłopcy, ale faktycznie panie nie mogły malować na przykład aktów. I to bardzo długo, chyba było do lat 30. czy 40.
[43:28.13 → 43:30.83] B: Czasami bywało, że się przebierały po prostu za mężczyznę.
[43:31.19 → 43:35.13] A: To prawda, a najczęściej pojawiała się krowa.
[43:35.23 → 43:35.89] C: Co się pojawiało?
[43:39.13 → 43:40.93] A: Krowa kara, prawdziwa krowa.
[43:40.99 → 45:01.10] C: Tak, to prawda. Ale to też jest właśnie to, co Zosia też powiedziała a propos tego, że właśnie to były takie małe przestrzenie, gdzie trzeba było tworzyć, tworzono wielkie dzieła. To jest taka niesamowita historia, jak mówimy o tej wystawie czasowej, to jest 1900 rok, znaczący rok dla Paryża, bo zjeżdżają się ludzie z całego świata, artyści z całego świata. Pablo Picasso po raz pierwszy tutaj stawia stopę w Paryżu i to będzie dla niego też znaczące. On od razu jedzie na Montmartre, czyli na tą dzielnicę artystów i tam zaczyna tworzyć, a że pieniędzy za bardzo nie ma, to zaczyna mieszkać w Batola Vlah. To jest takie miejsce, gdzie mieszkali artyści za grosze. Batola Vlah to znaczy statek, pralnia. Wcześniej to była pralnia, że to był taki domek rozpadający się, który trzeszczał przy każdym porwie wiatru. No to stwierdzili, że to trochę jak statek, więc tak zostało to nazwane. No i Picasso nie miał za bardzo właśnie środków, więc postanowił wynająć mieszkanie razem z Maxem Jacobem. z którym mieszkali we dwóch, bardzo malutkiej klitce z pojedynczym łóżkiem. Więc to zrobili panowie, musieli sobie wymyślić jakiś system. Także jeżeli za dnia pracował Picasso, w nocy spał, to tak, z Max Jacob właśnie wtedy, kiedy Pablo malował, to on spał i odwrotnie. I to tam, na przykład właśnie w Batolavach, Pablo Picasso namalował panny z Awignonu.
[45:01.60 → 45:05.90] A: To jest też bardzo ciekawa historia, bo te panny z Awignonu wcale nie były z Awignonu.
[45:06.14 → 45:07.10] B: Tak, właśnie.
[45:07.52 → 45:08.06] A: Zosiu?
[45:08.38 → 45:13.92] B: Ja tylko to potwierdzę, ale dalej ci nie powiem, bo też słyszałam, że nie, to nie są...
[45:13.92 → 45:14.90] A: Karę chcesz dopowiedzieć?
[45:15.10 → 45:16.54] B: Karę chyba będziemy pytać.
[45:16.58 → 45:17.22] A: O dziewczynach?
[45:17.38 → 45:20.66] C: Proszę, może Maja tym razem, dlatego, że czuję, że zagadałam.
[45:20.76 → 46:53.27] A: Dziewczyny, ja tu nie jestem od mówienia, jestem od zadawania pytań, zapraszam. Dziewczyny Zawiniono to były po prostu kobiety, które pojawiały się w pracowni, które zapraszał często. Niekoniecznie tylko do malowania Picasso, bo wiadomo, że to było dość barwne życie tych wszystkich artystów w dzielnicach, które wymieniałyście. I faktycznie Picasso miał taki zwyczaj, że on nigdy nie nadawał tytułów swoim obrazom, swoim dziełom, gdy je kończył, przez najbliższe kilka miesięcy albo i lat. I zazwyczaj te obrazy nazywali jego przyjaciele. I tutaj faktycznie też pojawiła się ta historia panien z Awinionu. To wcale nie chodziło o kobiety z Awinionu, właśnie tak jak przed chwilą powiedziałyśmy, tylko jeden z przyjaciół Pikassa stwierdził, że te dziewczyny to przypominają panie lekkich obyczajów, z którymi się prowadzą w Barcelonie, a tam jest taka ulica Awinia. Tylko, że Picasso mieszkał w Barcelonie wcześniej i wiedział, że takiej ulicy tam nie ma, ale artystom wybacza się wszystko i jeżeli komuś się przyśniło, że była taka ulica, to przechodzimy nad tym do porządku dziennego. I faktycznie, pojawiły się tytuły dziewczyny Panny z Awini, No ale wiadomo, jesteśmy we Francji, więc jeden, drugi, piąty Francuz usłyszał coś z Avignon, no to jeżeli Avignon, to Avignon.
[46:53.85 → 46:56.83] C: I tak zostało. Ja po prostu bardzo wiem, że Maja lubi tę historię.
[46:57.07 → 46:57.97] A: Ja kocham taką historię.
[46:58.25 → 47:08.65] C: A rzeczywiście było tak, że Pablo Picasso jak przyjechał do Paryża, na Montmartre szczególnie, to też jest w ogóle szalenie ciekawa w ogóle dzielnica, która...
[47:08.65 → 47:10.87] A: A może ją pokażemy? Tak. Współcześnie.
[47:11.21 → 47:11.41] C: Tak.
[47:14.55 → 47:17.54] A: Już chwilę. Trzy, dwa, jeden.
[47:20.32 → 47:26.58] C: I tutaj mamy ten widok na cały Paryż z góry. Tam jest strasznie dużo schodów, żeby tam wejść na górę.
[47:26.80 → 47:27.58] B: To chyba Sacré-Cœur, tak?
[47:27.92 → 47:34.10] C: Tak, to jest Sacré-Cœur, czyli Bazylika. Piękna biała Bazylika, która góruje nad Paryżem.
[47:34.12 → 47:35.96] A: I zaraz ją też pokażemy, jak się nam uda.
[47:37.04 → 47:38.42] C: O, mamy Sacré-Cœur.
[47:39.76 → 47:42.18] B: Przepięknie. Ona tak dominuje nad tym z górzem.
[47:43.18 → 47:46.52] C: I tutaj zawsze na tych schodach przesiadują też dzieciaki wieczorami.
[47:46.92 → 47:47.90] A: Liczyłyście schody dziewczyny?
[47:48.78 → 47:49.02] B: Proszę?
[47:49.24 → 47:50.56] A: Liczyłyście schody kiedyś?
[47:50.86 → 47:52.84] C: Chyba z tego co pamiętam to jest 210 schodów.
[47:53.22 → 47:53.50] A: Naprawdę?
[47:53.76 → 47:54.82] B: Ale jest winda z boku.
[47:55.94 → 47:56.96] C: Jest winda, można.
[47:57.62 → 47:57.88] B: Taka kolejka.
[47:58.18 → 47:58.62] C: Dobry protip.
[47:59.02 → 48:00.50] B: My z mamą dzielnie przeszłyśmy.
[48:01.46 → 48:04.58] C: Tak, można zadyszkę dostać na koniec.
[48:05.46 → 48:11.46] A: Ale to było miejsce na samym początku, kiedy faktycznie zjeżdżali się tam artyści zupełnie poza miastem.
[48:11.87 → 48:38.83] C: To było zupełnie poza miastem, to rzeczywiście trzeba było długo dojść do centrum miasta, więc to było zupełne obrzeża. Ale Nomo Martre było rzeczywiście na początku takim miejscem, w którym panowały zakonnice, bo tam właśnie kościoły, zakonnice, które pozwalały na to i też księża, którzy pozwalali na to, by tam uprawiać winorośnę, bo tworzyli wino i chleb, więc było wino.
[48:39.34 → 48:39.76] A: i chleb.
[48:39.90 → 49:33.80] C: I potem artyści zaczęli się powoli też zjeżdżać i raptownie ta scena się zmieniła i zakonnice zostały zastąpione paniami do towarzystwa, które jak Pablo Picasso później zauważył, powiedział, że to było coś niesamowicie niezwykłego, że w Hiszpanii panie takie do towarzystwa raczej chowały się w takich odpowiednich miejscach, nie paradowały tak na ulicach za bardzo, za to na Montmartre siedziały w pubach, w bistrach razem z artystami, że nie było takiego problemu, by mówić, że panowie artyści, jak na przykład Louis Toulouse-Lautrec, że tak naprawdę mają swoje nawet stałe pokoje w takich domach towarzyskich i te panie, które tam można było zapoznać, z którymi można było się zapoznać, były po prostu później malowane.
[49:34.44 → 49:35.84] B: Czyli światy się przenikały.
[49:35.90 → 49:52.09] C: Te światy się bardzo przenikały dla Pablo Picasso, słuchajcie, młodziutkiego. kiedy przyjeżdża do Paryża jako młody chłopak na wystawę światową, gdzie będą wystawiane jego obrazy, dla niego ten Paryż był zupełnie innym światem niż Hiszpania, która dla niego wówczas była dużo bardziej tak konserwatywna.
[49:52.97 → 50:35.76] A: Była, to się wszystko zgadza. Skoro już jesteśmy w tych dzielnicach i sobie tak spacerujemy, a ty Zosiu jesteś twórczynią bloga Make Cooking Easier, czy ty masz swoje ulubione dania, francuskie, które przekładasz na swój język kulinarny tutaj w Polsce, a i takie, to jest złożone pytanie z góry, przepraszam, i takie, które jest zawsze tam i one są niepowtarzalne, bo nie wyobrażasz sobie ich gdzieś robić od nowa albo jeść w zupełnie innym miejscu. A potem będzie ciąg dalszy pytania, bo chyba będziemy powoli przechodzić do kawiarni, ponieważ to życie kawiarniane też tętniło miłością, sztuką i modą.
[50:37.16 → 52:51.51] B: Paryż, jak myślimy z perspektywy kulinariów, to myślimy o maśle. Masło, cukier, one się tak przenikają i to jest kultowy produkt. Paryżanie mogą o maśle opowiadać, naprawdę. przynajmniej kwadrans, więc jeżeli myślę o kuchni francuskiej, to zawsze myślę właśnie o maśle, bo to jest smak, to jest nośnik smaku, więc jak piekę tartę, na przykład tartę tatę, albo próbuję briożki, no to od razu myślimy tutaj o maśle słonym, to też szczególnie, ale Pytałaś mnie właśnie tutaj o te smaki. Wszystko zależy, jak jesteś w Paryżu, na co masz ochotę, w jakim jesteś nastroju, czy chcesz spędzić czas w kawiarni historycznej, to wybierasz się do słynnych, czy do Rotundy, Café de Flore czy Dolatrembleu na przykład, którego teraz ostatnio żeśmy odwiedzili. Czy chcesz właśnie mieć taki nastrój, że przenosisz się do powieści historycznej, no to też tutaj decydujesz się na te smaki. Niemniej jednak ja jestem takim zawsze fanem prostych smaków, takich podstawowych. Gdzieś te menu degustacyjne są może tak lubię podziwiać, ale najbardziej lubię takie właśnie podstawowe, czyli croissants, czyli chleby, czyli briożki, czyli te cukiernie i piekarnie, gdzie już o 14 są regały puste i nie ma jakichś konceptów i wielkiej finezji we wnętrzu, po prostu marmur, blat drewniany i resztki chleba, które już się Był jakiś
[52:51.51 → 52:59.30] A: smak, który Cię zawiódł? W ogóle jakieś danie francuskie, które Cię zawiodło i nie masz zamiaru go nigdy więcej już próbować?
[53:00.12 → 53:42.14] B: Czy mnie zawiódł? Pewnie moje możliwości kulinarne nie były na tyle dobre, żeby odtworzyć makaroniki, bo to jest jednak wyższa szkoła cukiernictwa. Ale obiecałam mojej córeczce, że ponowimy. Natomiast ja nie jestem tutaj fanem makaroników. Wiem, że one są piękne i takie charakterystyczne i mają kolor i są wdzięczne. Ale tak, jeżeli miałabym wybierać, to właśnie wolę te nasze podstawowe desery, które od razu nam się kojarzą z Francją, czyli pain au chocolat, croissant i tego typu ciasta.
[53:42.14 → 53:42.82] A: Powiedz po polsku.
[53:44.00 → 53:45.62] B: Z czekoladą i grugalik.
[53:46.20 → 53:52.54] A: Żebyśmy wszyscy wiedzieli. Kara, ty miałaś jakieś takie zawody kulinarne?
[53:53.97 → 54:10.93] C: Pewnie. To, co zawsze jem w Paryżu, to jest zupa cebulowa. To jest pierwsze, co musi wjechać na stół. Zupa cebulowa jest niesamowita. No i owoce morza. Zawsze mi się też kojarzą. Ostrygi na przykład.
[54:12.71 → 54:18.84] B: To mi bardziej Bretania i tam u góry. oscylowała z ostrygami.
[54:19.12 → 54:26.62] C: Pewnie jeszcze lepiej, ale gdzieś tam Paryż. Często wracam do Paryża, to gdzieś tam...
[54:26.62 → 54:31.62] B: No i krepsy, naleśniki z mąki gryczanej albo kasztanowej.
[54:32.30 → 54:37.05] C: Wiem, co mnie rozczarowało, kreps i zetce są takie podpalane alkoholem.
[54:37.64 → 54:44.23] B: A grał Marinie, to jest taki... likier, który się wylewa i one płoną pięknie.
[54:44.57 → 54:57.81] C: Są te naleśniki, które tak pięknie płoną i gdzieś tam to mnie rozczarowało, bo kiedy pierwszy raz jadłam, to mi się wydawało to... albo może w złym miejscu jadłam też, może tak być. Gdzieś było bardzo alkoholowe, takie nasączone. Zupełnie jakoś mnie to nie przekonało.
[54:58.15 → 54:59.37] A: Wygląda spektakularnie.
[54:59.39 → 55:08.41] C: Wygląda absolutnie spektakularnie, pięknie się nagrywa i pięknie się fotografuje, ale gdzieś tak w smaku to nie jest do końca mój smak. Ale kucha są.
[55:10.80 → 55:18.66] A: bo tutaj miłość padła z publiczności przecież, to do jakiej restauracji co byście jadły, co byście wybrały?
[55:20.76 → 55:30.39] B: Gdybym ja szła na randkę, myślę, że bym wzięła coś na wynos i szła wzdłuż Cekwany.
[55:31.09 → 55:48.94] C: To jest bardzo dobra odpowiedź, bo ja na przykład kocham te pary, które siedzą na Cekwanu z winem i tak, to jest świetne. Powiem szczerze, że chyba na randkę to bym nie szła taką... To znaczy też miło oczywiście, jak z kimś jesteś w Paryżu, żeby pójść do tych klasycznych kawiarni, jak Café de Flore czy... Bistro.
[55:48.94 → 55:49.44] B: Słucham?
[55:49.54 → 55:50.20] A: Albo do jakiegoś bistro.
[55:50.20 → 56:26.29] C: Do jakiegoś bistro, ale właśnie dużo bardziej bym poszła do takiego lokalnego bistro. Tam gdzie akurat jesteśmy, tam gdzie mieszkamy, tych miejsc, tego typu kawiarni, bistr jest w Paryżu masa, bo jest ich około 13 tysięcy, więc w zasadzie na każdym kroku Mamy taki lokal i one w zasadzie niewiele się od siebie różnią. To chyba najprzyjemniej jest tak, żeby usiąść sobie przy stoliku z dobrym, francuskim winem, który nie jest tam tak drogi, jak tutaj u nas w Polsce, po przebieżeniu. Więc można naprawdę skorzystać z uśmiechniętego wina, zamówić sobie nawet chleb z masłem. Nie wiem, że to brzmi może tak bardzo podstawowo, ale to kocham. są To najlepsze smaki.
[56:26.51 → 56:28.31] B: To jest właśnie ten chleb.
[56:28.47 → 56:35.05] C: Tak, bagietka z masłem, dwie ostrygi, wino i po prostu to jest najlepsza randka ever. Więc tak lokalne bistro.
[56:35.43 → 56:41.87] A: Chociaż, jak już też rozmawiałyśmy trochę wcześniej, ani croissant, ani bagietka nie są francuskie.
[56:42.43 → 59:19.94] C: Tak, tutaj to może być zaskakujące, ale to są takie dwa symbole kulinarne Francji, czyli croissant i bagietka, ale nie są tak naprawdę francuskie, a są wiedeńskie, austriackie, więc ja sobie jeszcze tak uśmiecham bardzo, bo oczywiście... Od razu Państwu powiem, Austria jest mi bardzo, bardzo bliska. W połowie jestem Austriaczką, wychowałam się też między Warszawą a Wiedniem, więc Wiedeń był dla mnie zawsze bardzo bliski mojemu sercu. No i ten Paryż, który jest dość podobny według mnie kulturowo i właśnie z takimi przepływami kulturowymi to mocno czuć, to gdzieś tak mocno, jak byłam już pierwszy raz w Paryżu, to poczułam, że te kultury są dość bliskie i się przeplatają. Tak że rzeczywiście Wiedeń słynął z wybiegów Tak naprawdę pierwsze bagietki powstały w Wiedniu, dlatego że tam jeden z piekarzy wymyślił właśnie taki piec, który się rozgrzewał do 205 stopni, czyli wtedy można było stworzyć bagietkę, czyli chleb, który jest taki chrupiący, jasny chleb, który jest chrupiący z wierzchu, ale jeszcze taka przyjemna chmurka w środku. I z założenia trzeba jeść na świeżo taką bagietkę. Dlatego Francuzi próbowali różne legendy wymyślić, żeby stwierdzić, że nie, że ta bagietka jest ich, a wcale nie przyjechała z Austrii, gdzie habsburskie wojska opanowały wtedy, były w Paryżu i żołnierze po prostu jedli te bagietki. I tu rzeczywiście tak zaczęli Francuzi i Paryżanie zwracać uwagę, że tutaj coś ciekawego się dzieje. To też pomogła później I wojna światowa, dlatego że po pierwsze piekarze wyjechali na front, to jest jedno, A po drugie jeszcze w 1920 to po wojnie była taka ustawa rządowa, że można było piekarnie otwierać najwcześniej o czwarty nad ranem, więc nie można było piec chleba całą dobę, więc nie można było robić takich trudnych na zakwasie, tak jak ci właśnie gdzieś tam panowie byli wtedy na froncie, no to nie dało... w Rady aż tyle chleba wyprodukować, żeby cały Paryż miał co zjeść, więc to proste pieczywo, czyli jasny chleb, który jest łatwy, szybki do przygotowania, to było to. Ale Francuzi myśleli sobie różne legendy, że tak naprawdę wojska napoleońskie miały już za sobą bagietki, które wkładali do kieszeni, co nie ma sensu, no bo przecież jeżeli masz pieczywo, które zaraz musisz zjeść w ciągu paru godzin, które zaraz będzie po prostu twarde jak skała, no to nie możesz pójść z tym na wojnę, więc to zupełnie nie miało sensu.
[59:20.48 → 59:51.07] B: Pozwolę sobie przerwać, bo to w późniejszych latach, 80., 90. Też było takie prawo, że nie można było żadnych ulepszaczy dodawać do pieczywa i do właśnie tego zaczynu, który on jednak długo musi funkcjonować, żeby efekt końcowy był taki finalny, dobry. Więc pewnie dlatego tak się szybko czerstwiało, bo to jednak bez dodatków pieczywo jest parę godzin dobre i później już można robić grzanki albo inne rzeczy.
[59:52.26 → 01:01:22.65] C: I też druga historia, a propos bagietki, dlaczego była taka popularna w Paryżu się stała, to jest kwestia tego, jak zaczęto budować metro paryskie. I podobno panowie, którzy budowali to metro, zazwyczaj dostawali chleb, którym mieli się podzielić, i noże. Ale ci, którzy organizowali tą pracę, wykonawcy, stwierdzili, że to jest bardzo niebezpieczne, żeby zamknąć iluś tam z facetów w zamkniętym pomieszczeniu z nożami, więc pomyśleli sobie, że wtedy może taka bagietka, którą łatwo przerwać dłonią, będzie takim lepszym motywem na to, żeby dzielić się chlebem bez wykorzystania noża. A croissant też jest wiedeński, to jest rogalik, który też jest tutaj związany z Marią Antoniną. My sobie wracamy tutaj do ostatniej królowej Francji, do źródeł, wróćmy do źródeł. I rzeczywiście to jest taki rogalik w Wiedniu, nazywa się kipfel. I Maria Antonina jadła go zawsze rano razem z kawą lub najczęściej z gorącą czekoladą. Więc jak pojechała do Francji, do Wersalu, to powiedziała, że bardzo by chciała, żeby taki rogalik odtworzyć. Ona nie wiedziała oczywiście, jak się go robi dokładnie, czy z jakiej mąki, z jakiego rodzaju ciasta, więc po prostu jednak zrobiła to, opowiedziała, także one oczywiście, kipfel wiedeński się różni od croissant, ale mają ten sam kształt, więc wygląda bardzo podobnie, także tutaj Wiedeńczycy też zawsze mówią, że to tak naprawdę... To też jest taki,
[01:01:22.73 → 01:01:34.55] B: wiesz, temat do spierania się, do rozmów. W początku rozmów, myślę, że tutaj nie chodzi o to, kto ma rację, gdzie źródła, ale o te emocje, które są wymienne.
[01:01:34.77 → 01:01:50.49] C: Zdecydowanie, ale też dlatego np. w języku francuskim, jak się mówi o cukierniach, piekarniach, o właśnie pieczynce, to jest Viennoiserie, czyli takie miejsce wiedeńskie, związane z Wiedniem, więc to rzeczywiście przybyło do Paryża z Wiednia.
[01:01:51.59 → 01:02:34.93] A: Skoro już o tym mówimy, porozmawiajmy przez chwilę o kilku, przynajmniej dwóch czy trzech takich kawiarniach. Dlaczego one są tak ważne i dlaczego próbowano je, zgłoszono je i próbowano je wpisać na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO? Bo to jest dosyć istotna kwestia. One się tak bardzo kojarzą z Paryżem, że to już chciano też tak ustanowić bardzo oficjalnie, żeby o tym pamiętać, a w tych kawiarniach działo się całe życie tak naprawdę kulturalne. Zosiu, czy ty masz swoją jakąś ulubioną kawiarnię z tych takich najsłynniejszych? I czy to jest na przykład De Flore, którą moglibyśmy teraz pokazać, czy nie?
[01:02:35.55 → 01:02:36.91] B: Tak, oczywiście.
[01:02:38.75 → 01:02:39.55] A: Café de Flore.
[01:02:39.73 → 01:05:14.84] B: Café de Flore, tak. Tutaj jest Café de Flore, Café Rotunda, które rywalizowały ze sobą dość mocno. Teraz w tych czasach one są bardzo, bardzo turystycznym miejscem, więc trochę jest taki trend, że już przesyt jest i szukamy miejsca o takim może mniejszym nasyceniu. Ale tak, oczywiście, to jest takie słynne miejsce, przy których całe życie towarzyskie się tutaj tworzyło. Z prostych przyczyn, po prostu było zimno w domu, nie było gazu. ciepła, więc tutaj artyści, twórcy mogli się wygrzewać i mogli pisać, mogli tworzyć, malować. To taki dom, który kawiarnie tworzyły, więc nic dziwnego, że są tak popularne i teraz ludzie z całego świata chcą dotknąć stolik, przy którym zasiadał Picasso albo Gertrude Stein. Wcale się nie dziwię, że to jest takie miejsce oblegane. Ja jestem, ale to przejdziemy pewnie później, bo tutaj myślę, że Kara też ma swoje ulubione kawiarnie, które lubi odwiedzać. Brasserie Lip to też jest taki Hemingway, bardzo często tam odwiedzał. Ja jestem troszkę tutaj takim zwolennikiem może takich miejsc bardziej w kierunku targu. Jest taki słynny targ, jeden z najstarszych pod Zadaszeniem, który został przerobiony z sierocińca. tam były dzieciaczki, które. które miały czerwone mundurki, stąd ta nazwa. I to miejsce jest niesamowite, to polecam, jakbyście Państwo byli przy okazji, bo tam właśnie widać takie prawdziwe życie paryskie, gdzie widać mieszkańców, którzy oczywiście z każdym rokiem się gdzieś tam unikają tłumów i przeprowadzają, więc jest jeszcze tam namiastka mieszkańców Paryża. No ale tam się niesamowicie dzieje, bo to zaczynając od Savoir Vivre, który jest na takim targowisku, obowiązuje, bo wiadomo, że jeżeli chcemy coś dobrego znaleźć i kupić, to musimy być o wczesnej porze. Ważne jest, żeby utrzymać kontakt wzrokowy z właścicielem całego tego teatralnego przedstawienia, bo faktycznie to jest tak na miarę takiego teatru.
[01:05:15.96 → 01:05:18.12] A: A jak stracisz ten kontakt wzrokowy?
[01:05:18.44 → 01:07:35.98] B: Jak stracę kontakt, to możesz poczuć irytację właściciela. Parę lat temu z mężem się właśnie wybraliśmy na to targowisko i tak żeśmy już wiedzieli, że trzeba czujnie tutaj się zadomowić i obserwować jakie są zachowania. Staliśmy w kolejce do takiego Alain Chesse, który tworzy wspaniałe kanapki. to oczywiście też siła social mediów pomogła mu w rozreklamowaniu. Dla mnie to było niesamowite doświadczenie socjologiczne, bo widziałam, jak fantastycznie nawiązywał relacje z mieszkańcami. To były rozmowy niewymuszone. Myślę, że na pewno każdy z Państwa ma podobne doświadczenia, czy z jakiejś tutejszej targi, czy lokalnych sprzedawców państwo na pewno uczęszczają, więc też lubicie poczuć się jak ktoś porozmawia i widzi, że już któryś raz tutaj się jest. Więc to był cały teatr, to naprawdę było tak spektakularne i te rozmowy były tak przyjemne. Oczywiście jakiś taki nachalny turysta, który się widać było z niecierpliwienie, że on już chce być obsłużony, potrafił właśnie takim jednym tylko zginięciem od razu wyprostować sytuację. To też ciekawe, to też jest taka ciekawostka. Pieski mogą, właściciele z psami mogą też chodzić, ale tylko i wyłącznie do gabarytu spaniela, więc jak się ma jakiegoś większego łobuza w domu, takiego sierściucha, to już niestety nie. Ale na takich właśnie targowiskach czuje się to życie i widzi się właśnie, jeżeli się chce obejrzeć i podpatrzeć to życie. Tam nikomu dzieci nie przeszkadzają, które biegają wokół i mamy, które tam w sobotę mogą spokojnie później zjeść obiad czy lunch, czy właśnie ostrygi. I to wszystko jest takie naturalne, niewymuszone. Ale wracając do kawiarni, bo ja tu się trochę o tych bardziej tutejszych, takich codziennych zwagach...
[01:07:35.98 → 01:07:42.54] A: Ale to jest też ciekawe, że powiedziałaś, że dzieci nie przeszkadzają i to jest ta kultura właśnie, że oni uczą dzieciaki od samego początku.
[01:07:43.58 → 01:08:59.80] B: To jeszcze a propos dzieci, to też podzielę się takim miejscem, które żeśmy przez przypadek odwiedziły. To była biblioteka, która jest koło opery. I ona jest odremontowana. Dwa lata temu była odremontowana. I słuchajcie, cudowne miejsce. Każdy może wejść bez biletu, bez żadnych jakiegoś specjalnego zapowiedzi. No więc cudowne zbiory. I w momencie, kiedy już można sobie skolekcjonować swoje pozycje, które chce się obejrzeć, czy albumy, to jest też przestrzeń dla dzieci, więc najnowsze jakieś książki, ilustracje i dzieci, które latają i oczywiście wiadomo, że dzieci w bibliotece rozmawiają i biegają i to nikomu nie przeszkadza. Więc ja miałam taki czuły widok, bo nazbierałam kilka różnych pozycji i też byłam w takim transie, o to chciałam i to, i tu, i tu rzeczywiście, więc wzięłam cały stosik I tak sobie usiadłam i tak patrzę obok, a właśnie tuż koło tego regału, tej pufy dla dzieci siedział pan taki po sześćdziesiątce i przeglądał Asterixa i Obelixa. I to mi się tak podobało. I to jest właśnie taki dowód na to, że to cudownie, że to młode życie jest też nawet bibliotecem ile widziane.
[01:09:01.78 → 01:09:04.28] A: Wracamy do kawiarni. Kara, twoje ulubione?
[01:09:05.22 → 01:10:00.68] C: Wracamy do kawiarni. Zaraz powiem, które moje ulubione, bo w międzyczasie będę może opowiadała, bo też pytałaś o to, dlaczego to jest tak istotne w Paryżu. Bo artyści to jedno, ale tak naprawdę to ma dużo głębsze jeszcze znaczenie, bo pierwsze kawiarnie powstają właśnie w czasach Ludwika XIV, który zapoznaje się z kawą. Tutaj zostaje przywiezione przez ambasadora osmańskiego i pierwszy raz w ogóle ten napój jest serwowany w Wersalu. To jest szalenie drogi napój, trzeba zacząć od tego w tamtych czasach, więc to tylko arystokracja, to jest coś niezwykle po prostu bogatego. Także zauważają, że ta kawa gdzieś tam się podoba, że ona smakuje, że to jest rzeczywiście coś, co może być biznesem i ten biznes wyniuchał Włoch. Więc pierwszą kawiarnię w Francji, w Paryżu, otwiera nie Francuz, ale Włoch z Sycylii.
[01:10:00.72 → 01:10:02.34] A: Czy Francuzi coś w tej Francji zrobili?
[01:10:04.18 → 01:10:05.94] C: Polacy, Włosi, Austriacy.
[01:10:05.96 → 01:10:07.40] B: Tworzyli takie twórcze warunki.
[01:10:07.74 → 01:10:25.44] C: Ale tak naprawdę rzeczywiście był to Włoch o nazwisku Procopio, więc Café Procop, pierwsza kawiarnia, która była taką troszeczkę jaskinią, w której można było się schować i wielkie nazwiska, podobno Maria Antonina też później.
[01:10:26.12 → 01:10:27.74] A: Napoleon i Chopin.
[01:10:28.02 → 01:10:42.96] C: Chopin też tam bywał nasz wspaniały. Napoleon podobno lubił tam grywać w szachy. Wolter wypijał w tym miejscu 40 kaw dziennie, więc całkiem sporo. Ale dużo pisał.
[01:10:43.18 → 01:10:45.52] B: Miał czas na twórczość.
[01:10:46.92 → 01:10:52.28] A: Może właśnie dlatego miał po takim kopie. No chyba nie spał, prawda?
[01:10:52.28 → 01:11:27.63] C: Nie spał, po prostu cały czas pracował. Podobno Benjamin Franklin pracował tam o koncepcji amerykańskiej konstytucji, też w Café Procop. D'Alembert, koncepcję encyklopedii. Także to wszystko tak naprawdę działo się w tych kawiarniach. I właśnie za czasów Ludwika XIV, on zaczął, tak jak wspominałam już państwu, On miał taką obsesję na punkcie tego, żeby nic nie wymknęło się spod jego kontroli. I te kawiarnie wcale mu się nie podobały. Dlatego, że one zaczęły powoli, powoli gromadzić ludzi z różnych krajów, różnych wyznań, różnych zainteresowań.
[01:11:28.15 → 01:11:28.87] A: Światopoglądu.
[01:11:28.87 → 01:11:30.75] C: Dokładnie. Więc to było dość niebezpieczne.
[01:11:31.21 → 01:11:33.23] B: Poczucie kontroli zachwiane już zupełnie.
[01:11:33.27 → 01:12:04.23] C: Kompletnie. Dlatego nawet jest pozostały taki telegram, takie pismo, które gdzieś tam wystawili, król Roi jest bardzo zaniepokojony tym, co dzieje się w Paryżu, że powstają takie miejsca, w którym ludzie, głównie obcokrajowcy, on to zaznaczył, siedzą i dyskutują na temat, który nie powinny ich zainteresować, więc on generalnie chciał zamknąć kawiarnię. Także Balzak potem pisał o tym, że kawiarnia było się parlamentem ludu i tłumu. Także tam, jak zaczęła się rewolucja francuska...
[01:12:04.23 → 01:12:05.56] A: A lud ma moc we Francji.
[01:12:05.56 → 01:12:32.68] C: A lud ma moc we Francji, jak wiemy. O tym też pewnie będziemy później jeszcze troszeczkę mówić, ale rzeczywiście było tak, że kawiarnie stały się centrum dowodzenia rewolucji francuskiej. Więc jedno to są rzeczywiście ci artyści, którzy bywali, tak jak Café de Floch, które jest takim emblematycznym miejscem, w którym po raz pierwszy padło słowo surrealizm albo dadaizm, chociaż będąca obok kawiarnia Leduma Go twierdzi, że to właśnie u nich się wydarzyło.
[01:12:32.80 → 01:12:35.80] A: Może zobaczymy Leduma Go, bo mamy też zdjęcie.
[01:12:35.96 → 01:12:39.18] C: Wspaniale, to od razu sobie będzie mogli przenieść się na chwileczkę.
[01:12:39.36 → 01:12:40.14] A: Bardzo podobno.
[01:12:40.24 → 01:12:45.06] B: Właśnie zauważamy taką otwartość na ulicę, na
[01:12:45.06 → 01:12:51.68] A: cały ruch, I krzesła zawsze obrócone w stronę przejścia, w stronę chodników, w stronę ulic.
[01:12:51.68 → 01:13:00.97] B: I bardzo bliziutko ułożone. Może jest mi jedno krzesło przeznaczone na torebkę, na jakieś ubrania. Kolejny już jest bliziutka.
[01:13:01.03 → 01:13:02.99] C: Musi być bliziutko, bo wszyscy muszą się pomieścić.
[01:13:03.31 → 01:13:06.73] B: I ta dyskretia kawiarniana jest tak tutaj niewielka.
[01:13:08.31 → 01:13:18.41] C: Zawsze można zacząć dyskusję z kimś ze stolika obok, więc rzeczywiście to gdzieś tam zachęca do tego, żeby w miłości. Można znaleźć miłość.
[01:13:18.77 → 01:13:20.07] B: Tutaj ma to sens.
[01:13:20.44 → 01:14:32.80] C: To jest wszystko bardzo dobrze wymyślone. Te dwie kawiarnie zresztą Le Demago i Café de Floch są obok siebie dosłownie po sąsiedzku, tam 40 metrów od siebie, więc są dwa kroki między jedną a drugą. Także faktem jest, że i w jednym i w drugim przesiadywał podobny zbiór osób, także ciężko powiedzieć czy czy André Breton powiedział coś o surrealizmie siedząc w Café de Flore, czy Ledy Magon, więc tutaj będą bardzo się sprzeczać te dwie strony. Café de Flore, która była wcześniej też takim miejscem egzystencjalizmu. To było to miejsce, gdzie Simone de Beauvoir, słynna pisarka, profesorka, filozofka, feministka, autorka drugiej płci, to jest wielka, feministyczna, Książka, która gdzieś była takim przyczynkiem do tego, by ruszyć drugą falę feminizmu, także Simone de Beauvoir i Sartre. Jej partner też wybitnie inteligentny filozof. którzy tak naprawdę zrobili sobie tam dom, jak sami nazywali, że dla nich Café de Flore była domem. Nawet podobno salc miał swoją własną linię telefoniczną zorganizowaną w Café de Flore, więc tam odbierał telefon.
[01:14:32.80 → 01:14:41.58] A: A przenieśli się z Le Domago, gdy postawili tam grzybki, czyli te takie miejsca, które ogrzewają.
[01:14:41.80 → 01:14:42.00] C: Tak.
[01:14:42.36 → 01:14:45.12] B: I one tak między sobą rywalizowały właśnie o ich względy.
[01:14:45.68 → 01:14:46.10] C: Bardzo.
[01:14:47.14 → 01:14:56.50] B: Ale to świetnie napędzało cały tutaj... Całą energię, tłumy i myślę, że to chodzi, tak jak w naszych czasach, trochę tacy
[01:14:56.50 → 01:16:14.06] C: celebryci, którzy... Przecież to piękne, że wtedy artyści filozofowie, że oni byli tymi celebrytami, za którymi się chciało podążać. Ledemago, podkreślają te kawiarnie wielkie znaczenie, mają to, bo tam się tworzył surrealizm, dadajzm, powstały ważne nurty filozoficzne. Przepływ tej myśli i twórczości był niezwykły, dlatego Ledema Go w latach 30. założyło własną nagrodę literacką. Café de Flore dopiero w latach 90., więc tutaj też dużo takich klasycznych kawiarni ma swoje nagrody literackie. Też żeby podkreślić, że właśnie tutaj tworzono największe dzieła, właśnie druga płeć była pisana w Café de Flore, także Salmon, który otworzył czasopismo, które było też taką krytyką literacką, to wszystko się działo z kawiarni tak naprawdę, nie było tych redakcji do końca w tego typu przedsięwzięciach, jak możemy sobie wyobrazić redakcję, tylko to naprawdę wszystko działo się z kawiarni i rzeczywiście tak jest w Paryżu i tak samo też w Wiedniu, że jeżeli macie ochotę tam posiedzieć przy jednym espresso czy małej czarnej przez trzy godziny porozmawiać, to nikt nas z tego solika nie wyrzuci.
[01:16:14.16 → 01:16:14.96] B: To Dachawelki.
[01:16:16.53 → 01:16:28.75] C: to do Hawelki, dokładnie jak w Wiedniu, to do Hawelki. Też jest kilka innych, ale to nie zbaczajmy z paryskiej drogi, bo może biedeńskie spotkanie przed nami. W każdym razie rzeczywiście...
[01:16:28.75 → 01:16:36.21] A: Zapytamy szefostwo później, czy chce biedeńskie. Jeszcze jedno spotkanie państwo zniosą z nami w Wiedniu.
[01:16:37.41 → 01:16:39.41] C: Mamy jeden głos, dobrze.
[01:16:41.35 → 01:17:06.93] A: Mówiłyśmy o tych kawiarniach, ale równie ważne były bary, w których lano po prostu litry alkoholu. I tak jak Wolter pił 40 kaw dziennie, tak w barze Hemingwaya i zaraz się pewnie dowiemy Państwo i ja się dowiemy, dlaczego ten bar się tak nazywał w Ritzu. No wpadł Hemingway, wypił 51 dry martini z rzędu. 51.
[01:17:07.45 → 01:18:32.45] C: Ja myślę, że to była jego typowa noc. Szczerze mówiąc, że to nic wyjątkowego. Ale rzeczywiście to bary, bistra, no bo tak na początku kawiarnie, kawiarnie rzeczywiście tam była kawa, lemoniada, lody, bo też Procopio postanowił pokazać tą włoską stronę i swoją kulturę, więc tam były też lody. No i potem w XIX wieku powstają bistra, więc mamy miejsce, gdzie się podaje wino. I to też podobno to są różne... że można się usiąść przy alkoholu i potem Emil Zola mówił, że to było miejsce, które nazywał odurzaczami, że można było wejść i się napić czegoś mocniejszego. A rzeczywiście fascynująca historia z Hemingwayem i tym barem w Ritzu. Ritz, tak jak wspominałam, był takim miejscem, gdzie się kotłowało i ci artyści bywali, nie tylko Coco Chanel, ale Marcel Proust, który napisał tam w pogoni za utraconym czasem. i czy Markisa Luisa Cassati, która była taką zjawą niesamowitą, w swoich czasach najbogatszą kobietą Włoch, która mieszkała w Paryżu i zawsze była niezwykle pięknie ubrana w teatralne stroje, zakrapiała oczy atropiną, żeby źrenice były szersze i żeby to było ciekawiej wyglądało. Chodziła podobno po Ritzów z wężami oplecionymi.
[01:18:32.45 → 01:18:33.88] A: Z narkotyzowanymi boa.
[01:18:34.30 → 01:18:37.28] C: z narkocyzowanymi boa pomalowanymi na złoto.
[01:18:37.48 → 01:18:38.28] A: Żywymi wciąż.
[01:18:38.36 → 01:21:13.02] C: Żywymi wciąż, ale z narkocyzowanymi. W swoim pokoju hotelowym miała gepardy, inne dzikie koty, które potem obsługa hotelu musiała się zająć. Ale to było właśnie to, o czym Ritz chciał słynąć, czyli cokolwiek sobie wymyślisz, ma to zostać zorganizowane i przyniesione dla gościa. Także jeżeli na przykład Elza Maxwell, taka słynna felietonistka, ale też dziennikarka, taka plotkarska byśmy dzisiaj powiedzieli, pisząca bardziej o socjecie, wymyśliła sobie, że chce stworzyć... o 12 w południe przyszła i powiedziała, że chciałaby o godzinie 18 zaprosić 200 gości i zrobić taką piękną kolację. Cezary nic nie powiedział, nie ma problemu, więc tam naprawdę w ogóle nie było z niczym problemu, jeżeli goście chcieli, to trzeba by to było zorganizować. I rzeczywiście był tam jeden bar niewielki, do dzisiaj istniejący, więc można do niego wstąpić i skosztować tych słynnych dry martini, o których Maja też mówiła. To był bar, w którym kochali bywać Fitzgerald, Hemingway, zresztą tak samo jak już mówimy o kawiarniach, to ich ulubioną kawiarnią, chyba moją też jest, to potem może, bo tak zmieniam już ten temat, ale ich ulubioną kawiarnią moją też to jest La Closerie de Lille. I w tej kawiarni na Montparnasse właśnie Fitzgerald po raz pierwszy przeczytał Hemingwayowi maszynopis Wielkiego Gadsbiego, a Hemingway napisał Zaj Słońce Wschodzi, więc to też w tej jednej kawiarni. No ale tak samo lubili przesiadywać Teila Closer i Delila, jak i lubili w tym barze w Ritzu i tam już mocniejsze trunki wchodziły i tam już różne dyskusje literackie panów też się odbywały. No i rzeczywiście była taka trudna historia zawiązana z II wojną światową. Hemingway był reporterem wojennym, więc też wyruszył na wojnę i tak samo Robert Capa, słynny reporter wojenny, fotograf, którzy się przyjaźnili, ale też troszeczkę rywalizowali. No i był taki moment, kiedy wiedziano już, że Paryż zostanie oswobodzony, wyzwolony i każdy z panów, Robert Capa i Hemingway ruszyli do swojego ukochanego Ritza, bo przecież Hemingway mówił, że jeżeli istnieje życie po śmierci, to chciałby obudzić się znowu w Ritzu. I to było to miejsce, do którego chciał bardzo, bardzo wrócić. Więc biegiem, kto pierwszy wyzwoli Reesa. Wiadomo, że Rees był wyzwolony, ale chodzi o to, kto pierwszy biegnie do baru. No i zrobił to Hemingway. I dlatego ten bar do dzisiaj nazywany jest barem Hemingwaya. Rzeczywiście wypił 51, niektórzy twierdzą, że 83 dry martini nawet. i postawił wszystkim szampana, powiedział, żeby otworzyć wszystkie butelki szampana, jakie Ritz ma w swoich magazynach.
[01:21:13.14 → 01:21:22.20] A: Mamy też zdjęcie tego baru, jeżeli moglibyśmy pokazać, bo to on został w takiej samej formie, w jakiej został zaprojektowany wtedy. Tak.
[01:21:22.80 → 01:21:48.40] C: Jest bardzo amerykański też, jak mogą państwo zobaczyć. I on też jest tak utrzymany w takim amerykańskim stylu, tutaj na cześć Hemingwaya, więc można tam zamówić koktajle, które są nazwane na przykład Kaszenka, która jest nazwana jego kochanką rosyjską, albo na przykład, jeśli chodzi o jedzenie, to podają takie małe hamburgery i hot dogi, że to jest taki męski wystrój. Męski wystrój.
[01:21:48.98 → 01:21:50.56] A: Jeszcze jakieś zdjęcie mamy.
[01:21:52.38 → 01:22:24.29] C: I to jest, proszę państwa, malusieńka przestrzeń. Można tego nie widać, ale tam dosłownie można zrobić dwa kroki w lewo, dwa kroki w prawo i tyle. Jest pełno bibelotów i co ciekawe, jeżeli Mamy gości centralnie w pokoju nad barem Hemingwaya, bo jest to jeden z pomieszczeń, które centralnie się mieści nad barem i jeżeli w tym pokoju się akurat nocuje, to barman z baru Hemingwaya codziennie o 18.00 przynosi jedną dry martini.
[01:22:27.43 → 01:22:29.07] A: Jedno do drugiego i 51.
[01:22:29.65 → 01:22:31.75] C: Dokładnie, warto.
[01:22:32.55 → 01:22:53.53] A: Dziewczyny, a jeśli zapytałabym was o jakieś takie fascynacje kulturalne, filmowo, muzyczno, malarsko, cokolwiek sobie wymyślicie i wyobrazicie, z czym wam się kojarzy Paryż? Jest jakiś film, jest jakaś muzyka, jakaś nuta, jakiś obraz, jakiś zabytek?
[01:22:55.22 → 01:23:01.30] B: Ja myślę od razu o Woody Allenie, ale to tak od razu. Już nawet nie przypomnę sobie tytułu.
[01:23:01.48 → 01:23:02.66] A: O północy w Paryżu.
[01:23:02.66 → 01:23:32.93] B: O północy w Paryżu na pewno, ale ten ostatni też. Tak dużo było. I muzyka, i widoki. Też była, pamiętam, scena w Muzeum Rodin w Ogrodach. Tam przy słynnych dronach i różach. Myślę od razu o tym. A muzyka?
[01:23:34.37 → 01:23:44.03] C: Dla mnie to jest Serge Gainsbourg zawsze. Dla mnie to jest Serge. I tak naprawdę on tworzył dla siebie i dla wszystkich innych. Tworzył też dla Franz Gaddla, Jane Birkin.
[01:23:44.97 → 01:23:48.69] A: Tak tworzył, że aż Watykan zabronił grać jego muzykę.
[01:23:48.85 → 01:24:11.30] C: To prawda. W zasadzie chciałam mówić razem z Jane Birkin, ale tak naprawdę Serge Gainsbourg napisał słynne Je t'aime moi non plus, które pewnie wszyscy kojarzą. O, to też jest kolejny piękny temat, do którego wrócimy. Ale że ten One on Plea rzeczywiście było piosenką zakazaną przez Watykan.
[01:24:11.64 → 01:24:12.94] A: I dla Brigitte Bardot napisana.
[01:24:12.94 → 01:24:26.03] C: Tak, napisana dla Brigitte Bardot. I tutaj Brigitte razem z Sergem nagrali tę piosenkę, tylko że mąż Brigitte Bardot stwierdził, że nie bardzo chciałby się zgodzić na to, by ta piosenka została wydana.
[01:24:26.35 → 01:24:27.10] A: Trochę nieelegancko.
[01:24:27.40 → 01:24:45.88] C: Trochę nieeleganckie. Rzeczywiście oni w takim maluteńkim studiu byli razem, mieli też ze sobą romans, więc to niezbyt dobrze wyglądało, szczególnie dla męża, pani Bardo. Tak że to zostało zablokowane przez lata. Później ta piosenka została wydana w wykonaniu Bardo, więc można też posłuchać.
[01:24:45.94 → 01:24:47.14] A: A męża już dawno nie było.
[01:24:47.28 → 01:26:24.35] C: Męża nie było, więc już mogła puszczać piosenki. Więc Serge Gainsbourg postanowił zaproponować tą młodej Angielce, w której się zakochał, Jane Birkin. Historia ich miłości jest też... słodka i ciekawa, ale rzeczywiście postanowił zaproponować to jej i ona taka zmieszana, że przecież ona nie jest piosenkarką, ona jest aktorką, a Sersi powiedział, no ale właśnie to jest takie cudowne, że ja kocham jak aktorki śpiewają. Nawet jak nie trafią w każdy ton, to to jest takie, to jest szczere, że te emocje są niesamowicie takie na wierzchu i autentyczne, a piosenkarki bardzo są techniczne i myślą o tych dźwiękach, żeby tutaj porządnie tutaj wszystko wyśpiewać, a tutaj ma te żywe emocje. Specjalnie też oktawę wyżej zawsze kazał śpiewać swoim kobietom, dlatego że jak on miał taki piszczący głos, to jemu się to szczególnie podobało, co słuchać też u Jane Birkin, to do końca życia jej zostało. Były później plotki rzeczywiście, że ta mocno erotyczna piosenka, w której są wdechy, wydechy, chuchy, nie chuchy, była nagrana tak, że mikrofon został przyklejony pod łóżkiem pary. To jest oczywiście nieprawda. Zostało to nagrane w studiu, ale wszyscy kochali tego typu historie. W wielu krajach zostało zabronione też. Dopiero można było np. po 23 w radiu puścić. Więc tak naprawdę to była też świetna promocja. Serge Gainsbourg powiedział, że papież jest ich najlepszym PR-managerem w tym momencie. Więc dla mnie muzyka to jest rzeczywiście Serge Gainsbourg, François Zardy. To są te lata 60., to zdecydowanie. Ale też muzyka klasyczna Debussy.
[01:26:24.96 → 01:26:27.00] A: Poulenc, tego jest masa.
[01:26:27.64 → 01:26:51.52] C: Muzyka Chopin, który tak naprawdę tworzył cały czas, opowiadając się za niepodległością Polski, przecież gdzie tylko mógł, razem z Misią Certy, przyjaciółką Coco Chanel, też mówili ciągle o tym, jak Polska powinna być niepodległa wtedy. Więc tutaj Chopin też znaczące oczywiście nazwisko w Paryżu.
[01:26:51.64 → 01:26:54.12] A: A trochę później dziewczyny, na przykład Amélia.
[01:26:54.51 → 01:27:10.09] B: Tu właśnie chciałam powiedzieć o Meli i o Ratatouille, bo jestem na etapie... O Ratatouille. Prawda? Jest taki wdzięczny. Te osoby, które mają dzieci albo wnuki, to wiedzą, że Ratatouille jest takim wdzięcznym filmem.
[01:27:10.47 → 01:27:11.33] A: Historia o szczurku.
[01:27:11.59 → 01:27:50.73] B: Historia jest o szczurku, tak, o skromnym szczurku, który zaczyna rewolucję, po cichu w kuluarach w kuchni i nagle w pewnym momencie świat o nim zaczyna. To wszystko smutliwe właśnie w Paryżu, ale tak dograne szczegóły, to wszystko jest tak naturalne, że masz ochotę po tym filmie od razu przygarnąć szczurka i gotować. No i Amelia, to już na pewno nie trzeba państwu przedstawiać, muzyki, barw, tej wrażliwości takiej, która jest odkrywana z każdym kadrem.
[01:27:51.31 → 01:27:52.47] C: No i ten akordeon, prawda?
[01:27:53.74 → 01:27:56.24] A: Akordeon, bardzo charakterystyczny.
[01:27:56.61 → 01:28:25.23] C: Ta piosenka jest też emblematyczna dla Paryża. Przecież to bistro, w którym nagrywano Amelie, przecież jest też szturmem, turyści się pakują do niego. Albo szlakami Amelie przecież się chodzi. Także to było znaczące. Coś ciekawe dla Francuzów, ten film nazywa się Amélie Poulain. Jak ktoś mówi Amélie, to oni nie mają pojęcia, o co chodzi. A u nas wszyscy Amélie, a to wszyscy już wiedzą, co to jest za film. I ta cudowna autorytetu w tej krótkiej fryzurze, wielkie czarne oczy, to jest coś...
[01:28:25.50 → 01:28:28.86] B: No i muzyka z Ameli, to od razu jest rozpoznawane.
[01:28:29.02 → 01:28:39.10] A: A zdarzało wam się chodzić jakimiś szlakami, typu szlakami Ameli, albo szlakami Woody'ego Allena po Paryżu? Czy to były u ciebie, Zosiu, na przykład tylko szlaki rodzinne?
[01:28:39.82 → 01:33:10.85] B: Ten najświeższy szlak to był właśnie rodzinny, ale to był bardzo emocjonujący szlak, bo była koło mnie moja mama, rocznik 1956, ja i zdjęcie czarno-białe mojej babci, która w takim... w gorseciku swoim skromnym. Zdjęcie to wykonane było w trakcie podróży poślubnej w 1938 roku. Moi dziadkowie mieli podróż poślubną wokół Europy statkiem i to były, mogą sobie Państwo wyobrazić, jakie czasy, 1938. No więc tym zdjęciem z mamą żeśmy podążały. Tyle tylko wiedziałyśmy, że babcia mieszkała na Rue Jacob, Odnalazłyśmy tę ulicę i szłyśmy, patrzyłyśmy gdzie, w jakich witrynach była. Mama pamięta, że była historia, że otwierała sobie okienko i widziała taki plac i palmę. I wyobraźcie sobie Państwo, że idziemy, idziemy i nagle widzę tą palmę, więc od razu... Mały placek, taki skromny, więc zrobiłyśmy nagranie i zdjęcia. Moja babcia odwiedziła Paryż później, w takich trudnych latach. W latach, to był 1968, 1969. I to nie było łatwe, na pewno z przyczyn reżimu, jaki był. A marzyła o tym, żeby odwiedzić, miała tam swoją przyjaciółkę ze studiów, ona wyjechała jeszcze wcześniej, więc ona ją zaprosiła i to tak łatwo nie było niestety się dostać. Za pierwszym razem oczywiście odwołali, nie dostała paszportu, w ogóle nie wyobrażały sobie władze polskie, żeby tutaj, bo była historykiem sztuki, więc jak adiunkt historyki sztuki nie będzie wjeżdżał jeszcze w Sylwestra z 68 na 69, to w ogóle wykluczone, chyba, że za jakąś przysługę. No a ta przysługa oczywiście była zrozumiała, Mąż tej babci koleżanki był wysokim oficerem rządowym, więc nasze władze chciały mieć dostęp do niego i do jego całej historii. No więc oczywiście babcia Hanusia powiedziała, że wykluczone po jej... Nie mam mowy w ogóle. Ale była nieugięta i powiedziała, że ona sobie wymarzyła ten Paryż i chciałaby odwiedzić, więc po raz kolejny napisała i po raz kolejny odwołanie. Z tego, co z opowiadań mamy, wiem, że to było chyba za czwartym razem. Ktoś się ugiął. Wiem, że tam jakieś hektorytry płaczą i były. I ona w pewnym momencie powiedziała, że już musi dostać, bo przecież to jest straszne. To są jej wspomnienia. Gdyby się ktoś powiedział, no dobrze, no taki historyk sztuki, no co on nam powie, nic nie zrobi, żadnej dokumentacji dla naszego rządu, no to puśćmy ją. I tak wymusiła wdzięcznie ten paszport. No oczywiście to nie było na krótko, bo to było dwa, trzy tygodnie, ale zawsze coś. I dlatego właśnie teraz nasza podróż była taka śladami, żeśmy przechodziły przez tą ulicę Rue Jacques Hopi, oglądałyśmy, gdzie krążyła. Z takich opowiadań to wiemy, że wieża Eiffla była niesamowicie oświetlona i że wszyscy szampana pili i to było szaleństwo i panie w futerku. Ja myślę, że to te czasy 68-69 to było To była taka różnica i myślę, że na pewno państwo wiedzą lepiej. Ale na pewno musiał być to wzruszający widok i zachłyśnięcie się tym światem. A jeszcze dla historyka sztuki, który jest tak wrażliwy i tak potrafi odczuć wszystkie emocje i barwy i kształty. I w ogóle całą tą filozofię, to musiało być wielkie wydarzenie. No więc z mamą sobie chodziłyśmy, przyglądałyśmy i tak czułyśmy obecność tej naszej babci Hanusi, po której moja córka ma imię właśnie.
[01:33:11.43 → 01:33:14.59] A: Wzruszająca historia. To chyba był wzruszający spacer, co?
[01:33:14.75 → 01:35:49.66] B: To był wzruszający, tak. Bo widziałam, nawet jak teraz opowiadam, a mam taki ogromny kontakt z mamą i takie mamy poczucie, że jak szłyśmy, to też tak nam drżało serce. Troszkę później nie chciałyśmy wyjść z takich emocji i się podśmiewałyśmy, gdzie przed ślubem dziadziuś Boleś studiował na tej Sorbonie, ale gdzie chodził. My się śmialiśmy, że na pewno to Moulin Rouge było też odwiedzane, więc gdzieś tam wygłupiałyśmy się, że może tak całe szczęście, że to było przed ślubem i przed całymi zobowiązaniami, ale myślę, że też miał tam na pewno jakieś ciekawe historie. Natomiast jeszcze podążając tymi ulicami czytałyśmy sobie, bo to też ja mam dwójkę dzieci, więc takie wyjście na parę godzin dla mnie, żeby pomyśleć i być z mamą tu i teraz, to też takie duże wydarzenie, więc wzięłyśmy sobie właśnie książkę i czytałyśmy na głos. Na co dzień tego nie robimy, a polecam. Więc podążając ulicami czytałyśmy właśnie kobiety na Bonparnass I miałyśmy też takie podobne emocje, że oczywiście teraz oglądamy i możemy w każdej chwili lecieć do Paryża, to tylko nas oczywiście budżet tutaj ogranicza. Natomiast mamy tą możliwość, mamy tą wolność i możemy w każdym momencie być i doświadczać tego piękna i całej tej spuścizny. Natomiast te kobiety, które właśnie walczyły, ja tak z perspektywy kobiety na to tym bardziej zwracam uwagę, nie miały i nie miały tej wolności i musiały wybierać pomiędzy byciem kobietą a artystką. To w ogóle dla mnie jest niezrozumiałe. Myślę, że dla nas w ogóle osób, które żyjemy w wolnym kraju i możemy tworzyć, Tym bardziej te historie Polek były dla nas bardzo poruszające. I jeszcze ta historia babci, która powiedziała, że nigdy w życiu nie ma możliwości, żeby cokolwiek miała działać dla tego strasznego reżimu. No, to tak przyjemnie sobie to uświadomić i myślę, że też tak mojej córce opowiadam, chociaż ma 11 lat, ale staram się przybliżyć jej ten świat, że słuchaj, masz wszystko w zasięgu ręki i możesz działać, bo masz wolność i ona cię nie ogranicza, tak naprawdę tylko wyobraźnia cię ogranicza. Pięknie.
[01:35:50.80 → 01:36:08.18] A: Myślę, że to jest ten moment, kiedy mogę oddać państwu głos. Czy są może jakieś pytania do naszych gości? Czy uda się podać mikrofon? Może dobrze, to mamy tutaj z przodu panią.
[01:36:09.50 → 01:36:12.74] B: Pani w trzecim rzędzie.
[01:36:14.26 → 01:36:40.06] D: Dobry wieczór. Ja może najpierw nawiążę do tego czerstwego pieczywa, do tych bagietek. Moja babcia miała bardzo dobry sposób na to, bo na gotującą wodę w garnku stawiała durszlak, kładła właśnie czerstwe pieczywo, później rozkładała je na ściereczce, przykrywała drugą ściereczką i po wystygnięciu pieczywo było świeże.
[01:36:40.51 → 01:36:47.13] A: I teraz pani poda kolejny przepis Francuzom i Francuzi później będą udawać, że to ich.
[01:36:48.31 → 01:37:49.79] D: No właśnie jeszcze mam dwa pytania odnośnie Francuzów, Paryża, bo właśnie, tylko przepraszam od razu za wymowę, bo nie znam francuskiego, tutaj była pokazywana ta kawiarnia Le Deux Magots, i tam gdzieś kiedyś przeczytałam, że nazwa pochodzi od statuetek, dwóch statuetek przedstawiających chińskich akwizytorów. Co właśnie Chińczycy mieli wspólnego z Paryżem? A moje drugie pytanie dotyczy, bo rozmawiałyśmy tutaj o modzie, o jedzeniu, a wiemy, że jest w tej chwili dużo imigrantów, prawda? Chciałabym zapytać, na ile te obce kultury przeniknęły właśnie do tej kultury francuskiej, do tego Paryża, na ile jest to widoczne właśnie w modzie, czy też w jedzeniu, na ile jest to widoczne też na ulicach Paryża? Dziękuję.
[01:37:51.61 → 01:38:32.43] B: Ja mogę tak skromnie odpowiedzieć na to drugie pytanie na temat bo po tym wyjeździe widzę duże wpływy japońskie i w ogóle sztuka japońska jest mocno popularna i kulinaria też, więc tutaj z pewnością Paryż w ogóle tak jednoczy niesamowicie kultury wschodnie. To też widać w sztuce, w malarstwie. w modzie, myślę, że Kara na pewno będzie miała więcej tutaj, widzisz, przenikania, jakie są.
[01:38:34.11 → 01:39:43.15] C: Zdecydowanie tak, bo też trzeba pamiętać, że Paryż był takim centrum wszystkiego, co się działo artystycznie na świecie, nie tylko w Europie, ale i na świecie. Tak jak mówiłyśmy o wystawie światowej z 1900 roku, to też jest tak, że każdy kraj miał swoją wystawę, więc te kultury były, bardzo ładnie przedstawiany i pokazywany był krajem kolonialnym, więc jakby to wszystko gdzieś się tam maglowało, to rzeczywiście te statuetki słusznie, to dlatego jest ta nazwa Ledymago, przez te dwie statuetki. To była też kwestia tam, jest to rzeczywiście po prostu kwestia dekoracyjna, ale rzeczywiście to jest kwestia tego, że Paryż bardzo dobrze te przepływy znał. Mieliśmy taki moment też w historii, kiedy japońska moda była jest szalenie interesująca, jak Kenzo właśnie, czyli Kawa Kubo, która przyjechała do Paryża i raptownie Paryżanie stwierdzili, że to architektoniczne podejście do mody jest niezwykle interesujące. Także rzeczywiście ta Japonia i w ogóle wschód Chiny, bardzo, bardzo to mocno było też odczuwalne, jak najbardziej.
[01:39:44.13 → 01:40:57.94] A: No i bardzo mocna faktycznie, to siedzi też w popkulturze, w kulturze, mamy film nagrodzony najważniejszymi nagrodami nędznicy, który faktycznie pokazuje to, co dzieje się obecnie w Paryżu i z jak trudnym i wielkim problemem Paryż i Francja się boryka, ponieważ faktycznie nie udźwignęli tego, co zrobili innym krajom, bo to jest kraj kolonialny i Francuzi faktycznie, to jest też pewnie rozmowa na zupełnie inne spotkania, ale zachowywali się fatalnie, w stosunku do innych kultur, które podbijali. I teraz jesteśmy świadkami tego, co się dzieje, gdy doprowadza się do gettoizacji, do takiej zamykania ludzi po prostu w gettach, bo to są getta, które powstały. I ten film, bardzo państwu polecam, Nędzników, właśnie o tym opowiada. To są te dzielnice Paryża, do których policja nie wjeżdża, ponieważ tam panuje zupełnie inne prawo niż we Francji, to jest prawo lokalne. I jest to duży wyrzut i duży zarzut dla rządu i dla tego, co się dzieje, a kolejni politycy nie potrafią sobie z tym problemem w żaden sposób poradzić.
[01:40:58.40 → 01:42:02.01] C: To jest jedno, ale też kwestia bezdomności, która w Paryżu jest gigantyczna. To jest coś, co można zobaczyć od razu, tak naprawdę wjeżdżając, Mnóstwo ludzi, którzy nie mają dachu nad głową. Teraz jest wielka akcja w Paryżu, w tym momencie się dzieje, czyli przenoszenie bezdomnych z Paryża, bo tam zaraz przecież będzie Olimpiada, zjeżdżają się ludzie z całego świata. Koszty wynajmu mieszkania są niebotyczne. Hotele są tak drogie, przebitka cen o 300% albo i 500% czasami. To strasznie droga sprawa, więc żeby to miasto miało tą swoją atmosferę i by nie psuto, tego jak wygląda. Jest to fatalne, jest to okropne i aż ciężko w ogóle jakkolwiek to skomentować. Osoby bezdomne w kryzysie bezdomności są przenoszone teraz na południe Francji. Oczywiście tutaj maerostwo Paryża też podkreśla, że to jest kwestia tego, że tutaj w Paryżu te miejsca są ograniczone, na południu Francji jest tego więcej. Ale ciężko uwierzyć w to, jeżeli to się dzieje w takim momencie, kiedy teraz jest Olimpiada i że to nie jest kwestia po prostu wizerunkowa miasta.
[01:42:05.05 → 01:42:31.59] A: Czy jeszcze jakieś pytania? No to może ja. Idąc ku końcowi już i to będzie moje takie ostatnie pytanie, ale możecie naprawdę puścić wodzę fantazji. Mamy już niewiele czasu. Czym pachnie Paryż dla was?
[01:42:32.88 → 01:44:02.76] B: Ja nadal mówię o wolności, o twórczości, o sile, o determinacji. Każdy ruch, każdy krok i takie spojrzenie na elewację, na cokolwiek, to jest tak inspirujące i tyle może dać osobie, która gdzieś poszukuje kierunku. I tak powracam do siły kobiet i też właśnie do starszych osób, które myślę, że one pewnie nie są świadome tego, a jak nie, to warto im o tym powiedzieć, że one właśnie tak potrafią niesamowicie zdeterminować młode osoby. Ta siła, niezależność, wolność, też taki brak granic, myślę, że to w takim dobrym znaczeniu. A z takich przyziemnych kwestii, no to cukier, masło, perfumy unoszące się. Nawet zapach tej sekwany, to nie wzbraniałabym się. Jestem z Trójmiasta, więc woda w ogóle mnie tutaj nie razi i zawsze ciągnie mnie do wody w większych miastach. Więc tak, myślę, że że ten właśnie mieszanka tych różnych smaków, barw i ciekawych perfum na pewno.
[01:44:03.28 → 01:44:13.02] C: Można tak romantycznie powiedzieć, że pachnie pieczywem, krasantem, świeżo po prostu wypieczonym rano kawą i perfumami rzeczywiście,
[01:44:15.00 → 01:44:19.66] A: Chanel nr 5 na
[01:44:19.66 → 01:44:33.14] C: przykład, no i masa różnych innych, ale też ma różne swoje odcienie, to zależy też od sezonu. Czasami pachnie właśnie kasztanami pieczonymi. Czasami pachnie...
[01:44:33.14 → 01:44:35.06] B: Czy kwitnącą liśnią i czereśnią.
[01:44:35.40 → 01:44:37.96] C: Tak, a czasami pachnie po prostu spalinami.
[01:44:38.06 → 01:44:40.18] A: Na kasztany, na rację pigale.
[01:44:40.94 → 01:44:48.80] C: Więc można też tak bardziej przyziemnie, czasami pachnie spalinami albo jak przechodzisz w obok niektórych miejsc, to też inaczej pachnie.
[01:44:48.80 → 01:44:54.38] B: To wszystko zależy od wrażliwości tej osoby, która akurat zależna się od tego, na co zwraca uwagę.
[01:44:56.13 → 01:45:12.13] C: Ale pozostajmy przy tej romantycznej, bo ona jest przecież taka piękna i myślę, że Paryż chce, żebyśmy właśnie tak go wspominali, że jest właśnie tym romantycznym miejscem, którym pachnie perfumami, croissantem i kawą i tak też może pozostajemy przy tym.
[01:45:12.58 → 01:46:43.01] A: Nie zdążyłyśmy powiedzieć o wielu ciekawych rzeczach i o nowej fali i o ruchach 68, o których ty wspomniałaś, o bardzo silnych protestach studenckich, które też zmieniły obraz w ogóle i oblicze Francji w tym czasie. Paryż jeszcze nas może zachwycić i zaskoczyć wieloma rzeczami. Literatura, tego jest masa, kino. Myślę, że być może, jeżeli państwo łatwo pozwolą, kiedyś jeszcze wrócimy na drugą część. A tymczasem, tak jak zaczęłam filmowo, tak i zakończę filmowo, że zawsze będziemy mieli Paryż, czyli ta piękna Casablanca. Warto też wrócić do filmu Casablanca, bo jeżeli już w takim romantycznym nastroju pozostajemy, to w ten sposób. I jedno ogłoszenie na sam koniec, zanim podziękuję już ostatecznie. Za tydzień bitwa o literaturę pod tytułem Kwiaty Pani Dalloway. I ja już bardzo Państwu zazdroszczę, bo niestety nie będę mogła być, a że Państwo będą mogli tego posłuchać, to jest coś fantastycznego. Więc ja się włączam online, mam nadzieję dziewczyny, że wy też. I w spotkaniu weźmie udział Magda Heidel, a rozmowę poprowadzi Grażyna Lutosławska. Raz jeszcze wielkie dzięki dla wspaniałych tłumaczek Eweliny i Marty. Jesteście wspaniałe. Brawa wielkie. No ale przede wszystkim dziękuję wam, Zosiu, Karol, za te wszystkie ciekawostki, wasze historie prywatne i wasze wrażenia.
[01:46:43.67 → 01:46:45.31] B: I bardzo dziękuję za zaproszenie.
[01:46:45.67 → 01:46:47.97] A: I dziękujemy państwu. Dziękujemy.
[01:46:56.95 → 01:47:26.93] B: Napisy stworzone przez społeczność Amara.org

Bitwa o kulturę. Spacer po Paryżu. Śladami wielkich malarzy, pisarzy i artystów / Kara Becker, Zofia Cudny / PJM

Deski Teatru Starego na jeden dzień staną się sceną rozmów między Simone de Beauvoir a Jeanem Paulem Sartre’em siedzącymi w kawiarni Les Deux Magots. Ale nie tylko, bo literatami i filozofami stały także inne najsłynniejsze paryskie kawiarnie i to tam toczyły się najciekawsze rozmowy. Odwiedzimy też inne inspirujące miejsca jak pracownie malarzy – od Lautreca po Picassa, aby zastanowić się nad źródłami fenomenu paryskiej mody, który zapoczątkowali dumni paryżanie zasiadający tłumnie w pierwszych rzędach pokazów największych krawców. A to dopiero początek spaceru po mieście świateł.
Przewodniczkami będą dziennikarka specjalizująca się we francuskiej popkulturze Kara Becker oraz Zofia Cudny.

Maja Chitro

Kara Becker – polsko-austriacka dziennikarka kultury i mody, kulturoznawczyni, podcasterka. Na stałe współpracuje z magazynem „Vogue”, magazynem „Sukces” dziennika „Rzeczpospolita” i „Zwierciadłem”. Jej artykuły i wywiady publikowane były także m.in. w „Wysokich Obcasach”, „Pani”, „Unpolished Magazine UK” czy na stronie wp.pl. Wcześniej szefowa działu mody magazynu „Harper’s Bazaar” i redaktorka „Elle”. Współprowadząca podcastu „Studio26” i prowadząca „Kronik paryskich”, stworzonych we współpracy z magazynem „Vogue”, przybliżających słuchaczom fascynujące historie miasta świateł. Wychowana między Warszawą a Wiedniem od najmłodszych lat fascynowała się historią kultury i mody. Zajmuje się kulturą francuską, szczególnie związaną z Paryżem.

Zofia Cudny – od ponad 13 lat prowadzi jeden z najbardziej popularnych blogów kulinarno – lifestyle’ owych – Make Cooking Easier. Jej stronę codziennie odwiedza 15 tys. czytelników, konto na Instagramie śledzi ponad 102 tys. fanów, a na Facebooku ponad 46 tys. Na co dzień realizuje projekty dla międzynarodowych marek jak: Lacanche, Westwing, Miele, Duka, Lidl, Home & You oraz dla prestiżowych magazynów i serwisów internetowych: Vogue, Onet czy Interia. Wydała dwie książki kulinarne – ,,Przepisy na cztery pory roku” i ,,Razem w kuchni” oraz dwa e-booki: ,,Make Table Easier” oraz ,,Zjedzmy w domu!”. Gotowaniem zajmuje się od ponad 25 lat, kocha spędzać czas w kuchni z bliskimi, tworzyć nowe przepisy i dzielić się z innymi tą radością. Wyznaje motto: wszystko zaczyna się przy stole!

Wróć