Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:10.41 → 02:20.64] A: Dobry wieczór. Bardzo serdecznie witam Państwa w Teatrze Starym. Te dwa bardzo ważne słowa, dobry wieczór, powiedziałam Państwu w znanym nam wszystkim znakomicie języku, w języku polskim, jednym z siedmiu tysięcy języków, jakimi posługuje się ludzkość na kuli ziemskiej. Prawie siedmiu tysięcy, bo naukowcy oczywiście muszą brać pod uwagę to, że czasem języki znikają, czasem się pojawiają. Dlaczego o tym mówię? Mam jasne wrażenie, że naukowcy będą mieli za moment duży kłopot, jak na poważnie i naukowo podejdą do języka, jakim posługuje się nasz dzisiejszy gość. Bo niby używa tych samych słów, które znakomicie znamy. Niby rozumiemy ich znaczenie, ale mam jasne wrażenie, że trochę inaczej ich używamy. I to nie dotyczy tylko dwóch sztandarowych słów, które są punktem wyjścia do naszego dzisiejszego spotkania. Do młodości trzeba dojrzeć, tak sobie zatytułowaliśmy ten dzisiejszy wieczór, więc to nie dotyczy tylko słowa młodość czy starość. Nasz gość redefiniować nam każe właściwie niemal wszystkie sformułowania. Słownik słów podstawowych Urszuli Dudziak. To jest mikrofon dla ciebie. Urszula Dudziak w Teatrze Starym w Lublinie. Uprzedziłam naszego gościa, że krzesła są przytwierdzone do sceny delikatnie i kamery są ustawione na krzesła, które tak a nie inaczej mają stać. Ale mam niejasne wrażenie, że ten wieczór różnie może się skończyć. Zacznijmy jednak od tych dwóch słów, od dobry wieczór, bo ma mnie jasne wrażenie, że dla ciebie odznaczą one specjalnie i są bardzo ważne. Boże dobry, czy nie wszystko jest dookoła dobre? Czy nie takie jest przede wszystkim twoje podejście do świata? Czy nie tak na świat patrzysz?
[02:22.22 → 02:59.99] B: To jest mój dobry wieczór. A propos jeszcze tego, co zrobiłam przed chwilą, to nasz utwór, to znaczy z Michałem Urbaniakiem, papaya, który stał się bardzo popularny na Filipinach, to Filipińczycy myślą, że ja śpiewam papayę po polsku. Tak że tak się porozumiewamy tutaj w Polsce.
[03:00.01 → 03:40.81] A: Skoro wywołałaś Papaję na początek, to sięgnijmy do niej na chwilę, bo przypomnijmy krótko, że Papaja, utwór z 76 roku, nagle, w pewnego roku zrobił ogromną karierę, najpierw na Filipinach, ale później dalej. Ale skąd się to wszystko wzięło? Wzięło się od teleturnieju. Wymyślono sobie mianowicie, że kiedy zawodnik w teleturnieju telewizyjnym będzie podawał dobrą odpowiedź, Wtedy wszyscy mu zaśpiewają kilka nut i zatańczą kilka wymyślonych pod ten utwór specjalnie ruchów. To fenomenalne, że jeśli dobrą odpowiedź, to znaczy, że ta radość i taka akceptacja jest wpisana w dźwięki twoje.
[03:42.71 → 05:13.83] B: Tak, bo to jest naprawdę wyjątkowy utwór. W tym utworze jest zaczarowana, zakodowana, naprawdę niezwykła energia. Także ja pokochałam ten utwór od kiedy powstał i będę go śpiewać bardzo, bardzo, bardzo długo i ludzie się bardzo cieszą jak śpiewam ten utwór. Także tak jest, masz rację Grażynko. Jeszcze jedno chciałam powiedzieć, że jak zobaczyłam wideoklip na YouTubie przedstawiający żołnierzy filipińskich, którzy podczas musztry tymi karabinami wymachują. I nagle rzucają karabiny i z tyłu leci mój głos i tańczą papaje. Więc jak po raz pierwszy to zobaczyłam, to zamieniłam się w taką malutką urszulkę, dwu-, trzyletnią, która uwierzyła, że może przez papaje nie będzie wojen. Naprawdę, to było wzruszające. I tego wrażenia nigdy nie zapomnę. Ja myślę, że gdybyśmy naprawdę wszyscy śpiewali na całym świecie, zresztą Goethe powiedział, że jak się wchodzi do domu i jest muzyka, jest śpiew, to jest to dobry dom, to nie byłoby wojen. I bylibyśmy naprawdę spokojni i bez stresu.
[05:14.68 → 05:28.92] A: Powiedziałaś o ważnym momencie w swoim życiu, kiedy zobaczyłaś te rzucane karabiny i taniec w rytm twojej piosenki. Przypomnij proszę, przywołaj proszę ważne momenty, takie decydujące ze swojego życia.
[05:29.12 → 08:06.69] B: Ja miałam taki moment w latach osiemdziesiątych, kiedy zakochałam się w instrumentach moich elektronicznych. Miałam przystawki takie elektroniczne i zupełnie przez przypadek je odnalazłam, zresztą przez Michała. mojego byłego męża Urbaniaka, który w latach 70-tych mieszkował po sklepach w Niemczech muzycznych i przynosił do hotelu takie przystawki elektroniczne, które były specjalnie zrobione dla gitar elektrycznych, a on grał wtedy na skrzypcach. Jak tylko wyszedł na chwilę, ja wpinałam do tych zabawek mój mikrofon i nagle usłyszałam taki głos, jakiego jeszcze nigdy w życiu nie słyszałam. Nie z tej ziemi. Ja tak pokochałam te elektroniczne przystawki, że pewnego dnia, będąc u mojego brata w Szwecji, zamknęłam się na strychu z tymi instrumentami, zamknęłam się i, w ogóle tam donosili mi jak do celi więziennej jedzenie, nie chciałam stamtąd wyjść. Byłam tak zafascynowana tymi instrumentami. Słuchajcie, i po dwóch tygodniach szok. Mam 10 utworów skomponowanych, 10 utworów zaaranżowanych. Wszystkie głosy pamiętałam, a głosem potrafiłam, znaczy potrafię w dalszym ciągu, ale naśladować wszystkie instrumenty prawie świata. Powstawały chóry, symfonie, coś niezwykłego. I tak, wszystko miałam zaaranżowane, całą elektronikę, to tak, jak mały pikuś. I szok. Bo trzy tygodnie czy parę tygodni przedtem myślałam tak, nie mam pamięci, w ogóle nie umiem komponować, nie umiem aranżować, tuman jestem jeśli chodzi o elektronikę. Po prostu urodziłam się nagle na nowo. Zrozumiałam, że to są wszystko cholerne, wstrętne uwarunkowania. Jesteśmy oblepieni uwarunkowaniami i się dziwimy. Dlaczego ja tak wtedy zrobiłam? Dlaczego ja to powiedziałam? Ale przecież to nie jesteśmy my. I chodzi o to, żeby dotrzeć do siebie, żeby odnaleźć siebie, własną duszę, własne serce, a przede wszystkim wykorzystać swój potencjał. Bo jak mamy te uwarunkowania, to nie jesteśmy w stanie wykorzystać. Ja bym nie wykorzystała tego potencjału. Nie zaśpiewałabym tak, nie skomponowałabym tych utworów. A najważniejsze, że nie przekonałabym się, że ja to wszystko potrafię. Że to ja mam w małym palcu.
[08:06.99 → 08:14.41] A: Ale komu ty to wszystko opowiadasz właściwie? Ty przecież jesteś kobietą śpiewającą. Zamieniłaś śpiewanie na opowiadanie?
[08:14.41 → 09:44.93] B: Wiesz co Grażynko? Ja z czasem odkrywam w sobie naprawdę taką piękną misyjność, a szczególnie jeśli chodzi o kobiety. Bo my kobiety, szczególnie w pewnym wieku, wiesz jak się mówi, 50 lat stara, 60, ojej, 70, to ona jeszcze żyje? A ja jestem żywym przykładem. Ja skończyłam w zeszłym tygodniu 72 lata. Jestem zaręczona. I ja jestem żywym przykładem kobiety i to mogą wszystkie kobiety, tak naprawdę. Wy wszystkie możecie. To jest wszystko zależy od stanu umysłu. What you pay attention to grows. Nad czym się skupiasz to rośnie. Jak się skupisz na tym, tak jak ja wtedy zapomniałam o swoich uwarunkowaniach, I skupiłam się na tym, co kocham. Odkryłam nagle siebie, że naprawdę wszystko fajnie jest ze mną, że to nieprawda, że nie mam pamięci, że jestem nieatrakcyjna, że w ogóle nic nie umiem. Słuchajcie, naprawdę ta metamorfoza, którą ja przeszłam, to można przejść i to jest najpiękniejsza rzecz, jaka może się zdarzyć. że z tej zahukanej, która się chowała, która się wszystkiego bała Urszuli, wyrosła piękna, wspaniała, znająca swoją wartość kobieta.
[09:47.99 → 10:07.05] A: Jeżeli ta kobieta powie nam teraz, że po przejściu tej metamorfozy nigdy się nie wściekła, nie tupnęła nogą, nie rzuciła brzydkich słów choćby w myśli i nie skrytykowała czegoś złego, co się wydarzyło, to chyba nie uwierzę. To jak sobie radzisz z takimi sytuacjami?
[10:08.17 → 12:30.12] B: Słuchaj, więc tak. To nie powiem nic nowego, bo naprawdę wszyscy to wiecie. Jeżeli jestem w stanie jakiejś sytuacji zaradzić, coś poprawić, coś wyprostować, to idę na całego. Natomiast jeżeli nie potrafię, jeżeli uważam, że to jest w ogóle niemożliwe i nie sprostam zadaniu, to w ogóle nie zwracam na to uwagi. Przechodzę i tylko się przyglądam, co będzie dalej. To już na tyle jestem mądra, żeby nie tracić niepotrzebnie energii, bo ja wiem, że moja energia jest bezcenna i może być pięknie zużyta. Także jak jadę samochodem i ktoś mi zajdzie drogę, albo jak jest czerwone światło, albo jest korek, albo jest na przykład Ja otwieram okno i ulewa, sztorm, w ogóle jakieś... W telewizji słyszę, brzydka pogoda. Ja się nie zgadzam z tym, nie ma brzydkiej pogody. Może jest niewygodna dla kogoś, kto się źle ubrał albo ma letnie opony w zimie, ale dla mnie nie. I to jest właśnie, każdą sytuację ja postrzegam od tej strony pozytywnej. Oczywiście czasami tupnę nogą, czasami się zezłoszczę, ale to nie jest złość taka, która... Nie wolno nadszarpnąć swojego kapitału. I tak ze śpiewaniem też. Ja śpiewam odsetkami. Dlatego ja będę śpiewać, jak będę miała 110 lat. Ja nigdy nie stracę głosu, bo ja wiem, że ta baza, Ten kapitał jest bezcenny i ja go tak trzymam kurczowo, tak go szanuję. I tylko odsetki, tylko żyję odsetkami i dlatego tak świetnie wyglądam i tak świetnie się czuję. I to naprawdę wszyscy mogą. Kwestia tylko i wyłącznie wyboru. Żadne tam, a tam, bo ja miałam trudne życie, a bo to rodzice, a bo to geny. Nieprawda, to jest wszystko bójna. To wynika z lenistwa. Po prostu najważniejsze, stan umysłu, bo myśl to słowo, słowo to charakter, a charakter To los.
[12:30.27 → 12:38.43] A: Ponieważ ja próbuję wprowadzić jakiś porządek w ten nasz słownik. Zatrzymajmy się chwilę przy słowie na M takim jak miłość.
[12:38.53 → 13:57.98] B: Tak naprawdę Grażynko. Ja ostatnio przed poznaniem Bogdana byłam osiem lat sama i nawet moje dziewczynki dorosłe już po trzydziestce mówiły mamuś ty wszędzie chodzisz z tymi koleżankami. na przyjęcia, powinnaś mieć jakiegoś boyfrienda". A ja mówię, po co mi boyfriend? Mam tak, piszę książki, w ogóle uczę się grać na nowych instrumentach, komponuję, podróżuję, mam projektów masę, jestem szczęśliwa, mam dużo, dużo przyjaciół, wielu przyjaciół. Jeszcze mi przyjdzie mężczyzna, będzie mi mieszał w życiu. Nie, nie, nie. Powiedziałam, że nie, aczkolwiek nie zamykałam się. To nie było to, że nie, tylko że nie. I wydaje mi się, że to jest sekret bycia szczęśliwym w związku. Jeżeli jesteś szczęśliwa sama ze sobą, bez związku, to dopiero w związku możesz być szczęśliwa. I naprawdę ten związek ma wtedy Wielki sens, bo to są takie dwa światy osobne, swoje własne i jeden cudowny wspólny.
[13:58.32 → 14:08.47] A: A czy zauważyłaś na przykład, że inaczej śpiewasz, jak jesteś zakochana? Czy czujesz, że inaczej brzmi twój głos, kiedy masz koło siebie mężczyznę swego życia?
[14:08.47 → 19:26.80] B: Wtedy się operuje chyba na innych płaszczyznach i ta wrażliwość jest taka wystawiona na światło dzienne rzeczywiście. I ja tak, ja śpiewam, a wiecie, że ja śpiewam też normalnie? A może ja zademonstruję, jak kiedyś śpiewałam, co? Bo jak ja... A propos jeszcze zakochania, to jak poznałam Krzysia Komedy, który mnie odkrył w Zielonej Górze, jak przyjechał do Zielonej Góry, ja byłam... Krzysztof Komeda, znany kompozytor, znamy go wszyscy, prawda? Ja byłam wtedy w dziesiątej klasie w Zielonej Górze i śpiewałam wtedy jazz. I stało się tak, że ktoś tam doniósł muzyk z Zielonej Góry właśnie Krzysztofowi, że jest taka w Zielonej Górze dziewczyna, która śpiewa jazz i trzeba ją przesłuchać. No i Krzysiu mnie przesłuchał, ja uciekłam z lekcji. Było pianino w restauracji i tam zaśpiewałam parę piosenek. I mnie zaprosił wtedy do Warszawy, żebym zaśpiewała z nim w klubie pod Hembrydami przez cały miesiąc. I tu pierwsza rzecz jaką zrobiłam, to się w nim zakochałam. I miałam straszny, zaraz zaśpiewam, ale miałam straszny problem. Dlatego, że jak przyjechałam do Warszawy, to zaopiekowała się mną jego żona Zosia. Była dla mnie naprawdę wspaniała. Pierwsza rzecz, że powiedziała, Ty masz włosy jak Beethoven, trzeba ją natychmiast obciąć. Wtedy była moda na Jean Seberg, Smak Miodu, króciutkie włoski, takie nam męsko obcięte. Do Bristolu mnie zabrała, torba duża do fryzjera. Fryzjer mnie obciął tak krótko, miałam włosy obcięte. Potem mówi Urszula Dudziak. Urszula to szwabskie imię, a Dudziak No jak będą wymawiać? Jak zrobisz światową karierę, to nie będą umieli wymówić swojego nazwiska. Fatalne imię i nazwisko. Więc tak jak zaczynałam śpiewać pierwszy dzień premiera, odkrycie wokalistyki jazzowej tam przed klubem Heidberdami. Było Dorota Cedro. Ja się na wszystko zgadzałam, bo Zosia miała zawsze rację. I ktoś jej tam powiedział, Zosiu, co ty wymyślasz, przecież Dorota Cedro to jest dla nas pływaczka. No to dobrze, to niech będzie, Urszula niech zostanie, ale nazwisko fatalne. To byłam potem Urszula Maj, przez Y na końcu, jak Karol Maj. W każdym razie została Urszula Dudziak. Ale do czego zmierzam? Lata, lata, lata minęły, parę dekad i ja do Zosi mówię, Zosieńko, pamiętasz lata sześćdziesiąte? Bo to mi tak jakoś leżało na sercu. Krzysiu, twój mąż, ja się strasznie wtedy w nim kochałam. Platonicznie w ogóle, nikt o tym absolutnie nie wiedział. A ona na to, wszystkie się w nim kochały. A śpiewałam wtedy tak, to znaczy z Krzysiem to chyba już lepiej, ale pierwsze moje takie próby wokalne, nie znając języka angielskiego, chociaż mieszkałam w Nowym Jorku 30 lat i znam ten język nieźle. I live you see never again, again hopes, here I am, hell of a hills in love begin with you. I live you see never again, again hopes, here I am, hell of a hills in love begin with you. A potem była taka balada pod tytułem Again. Again, dzisiaj odchodzę od Ciebie, niech gwiazdy lśniące na niebie prowadzą nas bez słów. Again, tak pod wilas trochę, tak dzisiaj chcę przeznaczenie, że chwile, które minęły nie wrócą nigdy już. Ja zawsze myślałam, że Egein to jest amerykańskie imię męskie. Egein, dzisiaj odchodzę od ciebie, oczywiście. Także sobie kombinowałam, że jak będę miała męża i będę miała rodzinę syna na przykład, to będzie miał na imię Egein. A tą pierwszą piosenkę, którą śpiewałam, to po 30-letnim pobycie w Nowym Jorku i znajomości niezłej angielskiego, nie wiem, co śpiewałam. Dziwny język, taki jak ta papaya trochę, nie?
[19:27.78 → 19:39.36] A: Nie masz syna, masz dwie córki. Z jedną zaśpiewałaś teraz normalny twój przebój sprzed lat. To zresztą był wielki, jest ciągle wielki przebój.
[19:39.91 → 20:41.37] B: W latach 60-tych nagrałam piosenkę dla Polskiego Radia z Big Bandem Edwarda Czernego. I moja córka Mika, która nagrała trzy płyty, jak przygotowywała się do tej trzeciej teraz, to szukała, szperała po polskich piosenkach. I muszę ci powiedzieć, że jak usłyszała mnie śpiewającą normalnie, to miała łzy w oczach i powiedziała, mamuś jak ty pięknie kiedyś śpiewałaś. To zresztą mój tatuś jak ja śpiewam tak. Na przykład, nie? To tatuś mówi, Uluś, zaśpiewaj normalnie. A ja mówię, tatuś, no przecież ja rozwijam się w tym kierunku. To tatuś mówi, wiesz co, właściwie to polubiłem te twoje kociokwiki.
[20:41.87 → 21:00.65] A: W 2050 roku, tak twierdzą ci, co wiedzą, czyli amerykańscy naukowcy, W 2050 roku podobno średnia wieku na świecie będzie wynosiła 100 lat. I mam niejasne wrażenie, że wtedy Urszula Dudziak będzie tę średnią stanowczo zawyżać. Dziękuję bardzo.
[21:01.05 → 21:03.31] B: Dziękuję bardzo. Dziękuję.

Bitwa o kulturę. Do młodości trzeba dojrzeć. TVP Kultura

Wróć