Tryb wiązania: strict

Staramy się pokazać tylko najmocniejsze trafienia.

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:04.49 → 00:52.45] A: Dobry wieczór Państwu. Witam na kolejnym spotkaniu w Teatrze Starym z cyklu Bitwa o kulturę. Naszym gościem dzisiaj będzie, no gość specjalny, wybitny. Okej, przepraszam. Gość specjalny, wybitny, reżyser budzący kontrowersje, uwielbienie, Wojciech Smarzowski. Jeszcze jedna informacja, że nasze spotkanie z językiem migowym tłumaczą dzisiaj pani Ewelina Lachowska i pani Marta Stępniak.
[00:53.97 → 00:57.75] B: Dobry wieczór.
[00:58.53 → 01:02.57] A: Dobry wieczór, bardzo się cieszymy, że państwo przyszli.
[01:02.77 → 01:03.77] B: Kultura przede wszystkim.
[01:04.09 → 02:40.47] A: Tak jest i to jest ważne w tych czasach, Mam taki oczywiście trochę może kłopot, bo kiedy myśleliśmy o tym spotkaniu szykując je, to było wiele miesięcy temu i sytuacja była zupełnie inna. I tak sobie wymyślaliśmy, że będziemy rozmawiać o tym, jak wygląda sytuacja kina w czasach pandemii, czy streaming internetowy zabije chodzenie do kina, czy filmy się przez to zmienią, jak będzie to wyglądało robienie filmów w takiej, a nie innej sytuacji politycznej. Zupełnie inne myślenie wtedy było. Ale dzisiaj siłą rzeczy musimy zacząć od rozmowy o wojnie. Dlatego, że ten świat, który kilka miesięcy temu wydawał nam się straszny, opresyjny, ten świat w czasach pandemii, kiedy byliśmy wszyscy w zupełnie nieoczekiwanej sytuacji, on się jeszcze pogorszył. I właściwie parę kilometrów stąd mamy regularną wojnę. Dzieją się rzeczy straszne i tragiczne. I chyba powinniśmy, Wojtku, trochę od tego zacząć. Ja tego nie mówiłem, ale wszyscy wiemy jakie filmy zrobił Wojtek. Takie filmy jak Wesele, Dom Zły, Drogówka, Pod Mocnym Aniołem, Wołyń, Kler czy teraz Wesele, z którym jest trochę kłopot jeśli chodzi o tytuł, bo jest umownie zwane Weselem II.
[02:41.31 → 02:47.79] B: Przepraszam, ja nie mam żadnego kłopotu z tytułem. To jest Wesele, które ma żydowską literkę.
[02:48.54 → 03:24.35] A: Wesele, które ma żydowską literkę w tytule. I to wszyscy wiemy. I kiedy jechałem tutaj, pomyślałem, że powinniśmy właśnie zacząć od wojny. I mam do ciebie takie pytanie. Czy ty wyobrażasz sobie, że mógłbyś zrobić film o tym, co się teraz dzieje w Ukrainie, o tej wojnie, czy film o Ukrainie, czy film o Rosji, wyjść poza nasz kraj, poza tematy stricte polskie i spróbować dać jakby swoją artystyczną odpowiedź na to, co się dzieje.
[03:25.84 → 03:56.43] B: Nie tak dawno zapytałem Wasylka Wasyluka, który grał w jedną z głównych ról... Nie wiem, czy mnie słychać. I też zagrał w Weselu. Czy czegoś potrzebuje, to mi odpisał, że nabojów. To jest przerażające, naprawdę. Odpowiadając na twoje pytanie, teraz na pewno nie, ponieważ Wydaje mi się, że o pewnych tematach trzeba opowiadać albo od razu, w tych emocjach, tu i teraz, albo z dystansu. Tu i teraz nie potrafię. Nie potrafię sobie w ogóle wyobrazić.
[03:57.07 → 04:02.59] A: Znaczy, że jakby sztuka filmowa jest trochę bezradna wobec tej sytuacji. Znaczy, można dokument zrobić na przykład.
[04:02.95 → 04:04.81] B: Wszyscy jesteśmy bezradni wobec tej sytuacji.
[04:05.95 → 04:33.87] A: No tak, ale oczywiście wiemy o tym, że wielu ukraińskich artystów po prostu poszło na front. Muzyków, aktorów, ludzi filmu. I to jest taka sytuacja, kiedy my jesteśmy bezradni, ale jakby też sztuka trochę głupio jest właściwie robić filmy rozrywkowe, inne, to znaczy jakby te inne tematy się unieważniły w pewnym sensie.
[04:34.07 → 04:34.97] B: Absolutnie ma rację.
[04:35.67 → 05:19.96] A: Wojtek jest znany z wylewności. Ale czy wyobrażasz sobie, że w jakiejś perspektywie, to znaczy czy ciebie jako autora filmów bardzo polskich, kogoś kto jesteś uznawany, no nie wiem, w pewnym sensie za wajdę dzisiejszych czasów. No okej, to wiem, ale tak jest i wiesz, różnie jesteś nazywany, różnie jesteś recenzowany, ale masz taką pozycję sumienia narodu, no niestety. Tak to wygląda i zastanawiam się, czy wyjście poza polskie granice byłoby dla ciebie czymś kuszącym jako dla artysty, dla filmowca.
[05:20.58 → 05:40.47] B: Po pierwsze nie mam wątpliwości, że ta sytuacja kiedyś zostanie zarejestrowana, że powstaną o tym filmy, to na pewno. A teraz czy ja? Nie wiem, nie wiem kim będę za rok, za trzy. Wiem, że teraz ani nie potrafię, ani nie umiem. Natomiast co będzie za kilka lat? Nie wiem czy ja.
[05:41.27 → 06:51.19] A: Jasne. W pewnym momencie w tej całym ferworze dyskusji wokół tego, co się dzieje, pojawiły się takie dziwne dosyć pomysły, żeby bojkotować ostentacyjnie kulturę rosyjską. Czyli nie tylko firmy rosyjskie, produkty rosyjskie itd., ale również kulturę. Nie czytać książek rosyjskich, nie oglądać filmów. Ja na to zareagowałem zupełnie inaczej, czyli zacząłem oglądać rosyjskie filmy, bo wydaje mi się, że w filmach jest pokazana jakaś, przepraszam za słowo, prawda, prawda czasu, prawda ekranu, jeśli pamiętacie taki cykl. I zacząłem oglądać filmy Bałabanowa, którego znasz i o którym wspominaliśmy. I obejrzałem oczywiście Grus 200, obejrzałem Palacza, Brata, ale przede wszystkim Grus 200. który wydaje mi się, że odpowiada właściwie na nasze pytania. Dlaczego na przykład Rosjanie zachowują się tak, a nie inaczej w czasie tej wojny? Czy ty lubisz kino bałabanowa? Bo to jest takie właśnie bardzo mocne, hardkorowe kino.
[06:52.99 → 07:21.43] B: Bardzo lubię kino bałabanowa. Nawet pojechałem kiedyś do Moskwy na festiwal, żeby się z nim spotkać na panelu. Ja miałem dom zły, on miał właśnie ten gruz 200, ładunek 200, ale niestety Bałabanów nie dojechał. Nie udało mi się z nim porozmawiać, ale ja tam po to pojechałem, bo ja myślę, że to jest wielkie kino. Tak samo jak literatura. Ja tego do końca nie rozumiem, dlaczego trzeba to bojkotować. Ja nie bojkotuję tak samo.
[07:21.97 → 07:50.78] A: W moim przypadku to było tak, że ja właśnie nawet się bardziej zainteresowałem, szukając tam odpowiedzi. I skoro rozmawiamy o Bałabanowie, No to siłą rzeczy chciałbym cię zapytać oczywiście nie o inspirację, bo jesteś reżyserem bardzo osobnym, ale o takie kino, które ciebie bierze, bo wyglądasz na człowieka dosyć zdystansowanego, ale wiem, że jesteś też kimś, kto sztukę filmową bardzo przeżywa.
[07:52.68 → 07:59.74] B: Tak, na najwyższej półce myślę, że mam ten ładunek 200, mam ułoźnice, szczęście te moje, czy lewiatana.
[08:00.21 → 08:01.81] A: To są po prostu... Zwiagincewa.
[08:01.95 → 08:49.88] B: Zwiagincewa, w ogóle tak, te wszystkie filmy Zwiagincewa lubię tak samo jak... Generalnie ja najbardziej lubię takie filmy, których sam nie potrafiłbym zrobić. I tutaj wymieniłem ze trzech reżyserów. To jest dla mnie ważne doświadczenie, ale to nie jest tak, że ja się tym inspiruję, bo ja na przykład ten ładunek 200 zobaczyłem dużo później niż zrobiłem tam swój dom zły. No to wielkie kino jest. Tak samo jak kiedyś ktoś mnie poprosił, weź architekt taki, który chciał zrobić, czy może zrobi, kamienice z książek. I poprosił mnie, żebym wziął pięć książek, które są dla mnie najważniejsze. Powiedziałem, super, to fajne. I zbliża się godzina wyjazdu i ja nagle... Panika.
[08:50.58 → 08:50.86] A: Tak.
[08:51.24 → 09:38.14] B: Ale jak ja mam wziąć książki? No to wziąłem tego Dostojewskiego, wziąłem tego Dostojewskiego. Dobrze, to to załatwione. Wziąłem kawkę, ale zamek, a nie proces. I co dalej? Wziąłem Jerofiejewa. Wiemy, że jest dwóch. Ja się niedawno dowiedziałem. Ale wziąłem Jerofiejewa, no to już mam taką załogę. Mocno jestem określony po tej stronie Europy. I teraz, co jeszcze wziąć? Wziąłem Komiks Maus. Ha! Spiegelmana. I piąta książka. No to już dobra, nie będę się popisywał. Wziąłem książkę Fejsy na Marso Kryzi. Nie wiem, czy ja dobrze wymawiam ten tytuł, bo to nie jest crazy, to jest crazy, taka książka, która mnie kiedyś poruszyła. Załadowałem te pięć książek, jadę tym autem i myślę sobie, kurczę, to jednak jest jakaś decyzja.
[09:39.08 → 09:40.86] A: Poważna bardzo, która ma konsekwencje.
[09:40.90 → 10:05.36] B: Tak, ale określiłem się po prostu po tej stronie, że nie wziąłem tych książek amerykańskich czy tych angielskich, które też lubię, ale że ja jestem po tej stronie. Polak to jest taki... To jest taki Rusek, który myśli, że jest Francuzem. No i to jestem ja. Ja się tu przestraszyłem, przepraszam, bo podpisałem taką umowę, że jak użyję cytatu i nie...
[10:05.36 → 10:06.38] A: Nie podal źródła.
[10:06.41 → 10:26.38] B: Tak, to pójdę do więzienia. Także wydaje mi się, że po tym spotkaniu niestety będę musiał siedzieć w więzieniu, bo ja tego nie wymyśliłem, tylko to zasłyszałem. A ja jestem złodziejem. Moje dialogi w filmach są ukradzione. Idę do knajpy, słucham na ulicy ludzi i po prostu ja to, co słyszę, przetwarzam. Przekręcam, więc jestem złodziejem. Skończę w więzieniu.
[10:27.58 → 10:59.69] A: Słuchaj, to też jest jakiś pomysł. No właśnie, bo powiedziałeś, że jesteś stąd, jesteś reżyserem, twórcą polskim. Podałeś tytuły książek, jesteś właściwie twórcą środkowoeuropejskim w pewnym sensie. Ja o sobie zawsze myślałem, że jestem środkowoeuropejczykiem. To jest w pewnym sensie moja narodowość, nie tylko z powodu pochodzenia. Ale jesteś traktowany, jesteś uważany za reżysera tak stricte, stricte bardzo polskiego.
[10:59.97 → 11:00.87] B: Wajda, nowy Wajda.
[11:01.11 → 11:04.39] A: Tak jest, nowy Wajda. Ale pamiętaj o tym, że kiedyś pojawi się nowy Smarzowski.
[11:05.61 → 12:09.06] B: Ja wiem o co chodzi z tym Wajdą. Bo jeżeli dotykam takich tematów, które nie były do tej pory poruszane w kinie, jak na przykład Róża, czy Wołyń, czy nawet może to Wesele, to ja opowiadam te filmy trochę szerzej. To znaczy odchodzę od bohaterów, od emocji głównych bohaterów, a robię takie dygresje, które są ważne dla tematu. I to chyba o to chodzi. Teraz mam potrzebę zrobienia znowu filmu takiego, gdzie będę blisko przyklejony kamerą do bohaterki i nie będę musiał myśleć o tych kontekstach. Dlatego robiąc Wołyń zrobiłem na przykład taką dygresję, o Rumlu, który był rozszarpany końmi, chociaż dla filmu, pewnie dla emocji byłoby lepiej, żebym był cały czas przy tej Złosi Głowackiej, czyli przy tej bohaterce. Ale to było ważne dla tych ludzi, którzy uciekli z tej rzezi i zrobiłem to. I chyba dlatego tak się postrzega niektóre moje filmy, że one są takie wajdowskie, bo opowiadają bardziej o sprawie niż o może tych emocjach. Tak mi się wydaje.
[12:10.03 → 12:16.23] A: że o jakby polskich traumach, o polskich przeklętych problemach i to mogą być różne.
[12:16.93 → 12:42.71] B: Tak, tylko że ja, wiesz co, ja postrzegam te swoje filmy jako takie o ludziach, a niekoniecznie o Polakach, no bo taki film jak Wesele tak naprawdę do takich pogromów, kiedy Niemcy zaatakowali w czerwcu ZSRR, no doszło w wielu krajach tak naprawdę, no czy Estonia, czy Ukraina, czy Białoruś, czy ta Rumunia i tak dalej, każdy tam mógłby opowiedzieć podobną historię.
[12:42.97 → 12:53.67] A: No tak i każdy kraj jakby powinien poprzez sztukę też przerabiać to wszystko. Tak, łatwo. No i trudno wymagać od polskiego reżysera, żeby zajmował się problemami estońskimi, prawda?
[12:54.31 → 13:35.29] B: Ale byliśmy na festiwalu w Estonii i to jest bardzo ciekawy ten odbiór był, dlatego że ludzie po projekcji powiedzieli mi, ale to też nie tak otwarcie, bo nie wzięli mikrofonu, nie powiedzieli tylko, Tak na ucho, u nas też to było. Niesamowite. Pamiętam, jak pokazałem róże w Monachium i tam była taka sytuacja, że była rozmowa z widzami, ale zaczęła się od tego, że wstał chłopak, przepraszam, mężczyzna, 30 lat, powiedział, nazywam się tak i tak, jestem historykiem, mój dziadek służył w Wehrmachtzie, w tym czasie był na ziemiach polskich, nie wiem, jak dalej żyć, dziękuję za film, popłakał się i wyszedł.
[13:36.65 → 14:52.18] A: Piękne. No to przerobiłeś kilka takich bardzo poważnych tematów, czyli z jednej strony na przykład tematy nazwijmy to historyczne, tak jak ostatnie wesele, wcześniej Wołyń czy Róża, historie nazwijmy to prywatne bardziej, tak jak Dom Zły czy Pierwsze Wesele, takie tematy społeczne, to przepraszam za to słowo, bo to zawsze trochę źle brzmi, jak się mówi, że temat społeczny, czy kino społeczne, ale jak pod Mocnym Aniołem, który był ekranizacją prozy Jerzego Pilcha. I co są jeszcze takie tematy nasze, piekielne, okropne, polskie, chociaż też uniwersalne oczywiście. które są do dotknięcia, do zrobienia, które chciałbyś zrobić, ale których może się boisz trochę. Czy ty się w ogóle czasami boisz jako reżyser dotknąć jakiegoś tematu, zmierzyć się z czymś? No bo raczej trudno w to uwierzyć, bo po weselu tym nowym, po Włoyniu, no trudno powiedzieć, że Smażowski się boi jakiegoś tematu. Ale zawsze mnie to interesuje.
[14:52.47 → 14:54.87] B: Ja się boję cały czas, ale jako reżyser nie.
[14:55.72 → 14:56.60] A: Jako reżyser nie.
[14:56.68 → 15:31.57] B: Jako reżyser nie, tak. Myślę sobie, że jest sporo takich tematów, które mógłbym może dotknąć, tylko że ja mam swoje lata i też wiem, ile przeznaczam czasu na realizację takiego filmu, więc muszę sobie, a jeszcze nie mogę wejść z filmu historycznego w historyczny, muszę stosować tak zwany płodozmian, żeby nie zwariować. Ale kiedyś myślałem o rabacji i myślę też o tym, co się działo w tych terenach poobozowych w Polsce tuż po wojnie. Także takich tematów historycznych pewnie mam kilka, ale najważniejszy dla mnie teraz to jest ten, do którego znowu wracam po przerwie, mianowicie z Słowianiem.
[15:32.31 → 15:47.07] A: Słowianie, bo pamiętajmy, że pojawiły się takie plotki, przecieki, spekulacje swego czasu, że Wojtek szykuje film o Polsce słowiańskiej, przedchrześcijańskiej, jeśli dobrze pamiętam. To miał być okres przed Chrztem Mieszka.
[15:47.73 → 15:48.83] B: No, wokoło chrztu.
[15:49.19 → 16:05.27] A: Wokoło chrztu? Czy to on miał być jakby finałem, kulminacją tego wszystkiego? Bo pamiętajmy, że nie było czegoś takiego jak chrzest polski, tylko był chrzest Mieszka i jego dworu. Natomiast jeszcze po chrzcie Polska w dużej części była pogańska.
[16:05.57 → 16:08.13] B: Tak, a przed chrztem też byliśmy, bo o tym to ma być.
[16:08.69 → 16:27.45] A: Tak. Przepraszam, przypomniały mi się szaleństwa o Wielkiej Lechi. Chodzi mi o ten projekt, czyli wracasz do niego, czy wracasz do niego myślą, czy mową, czy uczynkiem, czy piszesz... Słowem pisanym. Czyli piszesz scenariusz.
[16:27.81 → 16:46.71] B: Piszę to z Wojtkiem Drzechakiem. My mamy już tę historię w dużym stopniu zamkniętą. To chodzi o finansowanie, bo to jest drogi projekt. Wiadomo, że pandemia nam nie pomogła. Ale wszystko wskazuje na to, że wrócimy do... Do gry, że może się uda zrealizować.
[16:46.89 → 16:47.41] A: Do gry o tron?
[16:48.13 → 16:49.05] B: Nie.
[16:49.35 → 16:51.03] A: Polska odpowiedź na wikingów.
[16:51.45 → 16:52.27] B: Absolutnie nie.
[16:52.83 → 17:07.69] A: Ja bardzo wiele sobie po tym obiecuję, po tym projekcie, mówiąc brzydko. Tylko czy możesz powiedzieć, czy to jest pomysł na film fabularny, czy jednak jesteś skłonny wejść w historię serialową?
[17:08.45 → 17:34.09] B: Ja zakładam, że potrzebujemy serialu. Natomiast co to jest serial w dzisiejszych czasach, to jest inna sprawa. czy to są zamknięte odcinki, czy to jest po prostu film, który jest jakoś specjalnie podzielony. Dla mnie to jest opowieść... No bo ja jestem... Już mam swoje lata i tak sobie podzieliłem ten świat filmowy, że to jest serial plus film. Przy czym film to nie jest skrót serialu. To jest osobna, odrębna historia.
[17:34.11 → 17:37.95] A: Tylko są ci sami aktorzy... Tak, to jest jakby...
[17:37.95 → 17:44.20] B: Część serialowa uzupełnia film, film uzupełnia serial, natomiast To są odrębne byty.
[17:44.78 → 17:56.10] A: Jasne, ale czy możesz coś więcej jeszcze powiedzieć, bo o tym pomyślę. Jakie są szanse, to oczywiście zależy od finansowania przede wszystkim, na które akurat my nie mamy wpływu.
[17:57.56 → 18:37.07] B: Tak z grubsza, jeżeli chodzi o tę historię, to ona zaczyna się przegraną bitwą z wiletami i kończy wygraną bitwą z wiletami. Pomiędzy jest chrzest, są trzy wątki polityczne, to jest mieszko, główny to jest wybraniec, który pozwala nam wchodzić w krainę bogów. No i jeszcze tak myślimy o tym, żeby zrobić wątek kryminalny, czyli seryjnego mordercy, wilkołka. To jest dość trudne, bo co w tamtych czasach może zrobić seryjny morderca, czy może zaszokować, kiedy na dzień dobry wyłupuje się oko? Chyba to rozwiązaliśmy.
[18:38.35 → 18:50.65] A: Ale jest to seryjny morderca motywowany czym? Myślę, że to jest moment, kiedy Mieszko chce się chrzcić, czyli seryjny morderca musi powstrzymać.
[18:51.71 → 18:58.11] B: Tylko, że to są osobne ploty, to znaczy polityczny Mieszka, wybrańca i tego seryjnego.
[18:58.23 → 19:03.11] A: Seryjny morderca z X wieku to brzmi bardzo dobrze.
[19:04.56 → 19:05.16] B: Wilkołk.
[19:05.64 → 19:21.42] A: Ale to jest jedna rzecz, na którą bardzo czekam i mam nadzieję, że jakaś wielka platforma streamingowa wejdzie w to i po prostu pozamiatasz i wikingowie, i upadek królestwa, gra o tron, pójdą po prostu w diabły.
[19:21.70 → 19:23.48] B: Pamiętam, ja miałem 83 lata wtedy.
[19:24.28 → 19:53.09] A: No będziesz miał 83 lata i wtedy już będą pisać, że pojawił się nowy Smarzowski. Będzie jakiś kolejny reżyser, który przekroczy granice już. I chciałem jeszcze, bo a propos wracając do tych tematów przeklętych polskich tematów, aczkolwiek uniwersalnych, możemy parę słów powiedzieć o tym, o czym rozmawialiśmy idąc tutaj z hotelu, czyli o scenariuszu filmu o przemocy dla odmiany, tylko przemocy domowej.
[19:55.55 → 20:43.15] B: Tak, bo teraz jest takie sformułowanie przemoc domowa, nie przemoc w rodzinie, bo rodzina jest święta. Rzeczywiście przygotowuję się do filmu o przemocy, szeroko rozumianej przemocy, czyli psychicznej, ekonomicznej, finansowej, seksualnej i fizycznej. I kilka razy pisząc scenariusz, wywiesiłem białą flagę, bo to jest dość trudny temat. Myślałem, że po filmie Wesele, którym mnie troszkę przeczołgało, już nie będzie gorzej, ale jednak to jest trudny temat. Ale jeszcze walczę. jeszcze piszę i być może plan optymistyczny w lecie pod koniec tego lata wszedłbym w zdjęcia. Czy tak będzie? Zobaczymy.
[20:46.19 → 21:01.77] A: Ja wiem, że, bo o tym też rozmawialiśmy prywatnie, nazwijmy to, nie śledzisz raczej tego, co się pisze o twoich filmach. Unikasz czytania recenzji. Ale ja rozumiem, że interesuje cię odbiór twoich dzieł filmowych.
[21:02.40 → 21:06.58] B: Tak, tylko że jakbym czytał, to cały czas byłbym w nerwach, a ja i tak jestem cały czas w nerwach.
[21:07.32 → 21:12.14] A: Znaczy byłbyś w nerwach, że nie potrafisz znaleźć dystansu do tego?
[21:12.68 → 21:37.67] B: Nie, to się chyba pojawiło po tym, jak zrobiłem pierwsze Wesele i przeczytałem jakieś artykuły. I pomyślałem sobie, po co się kopać z koniem, po co ja się mam denerwować. Zrobiłem ten film najlepiej, jak potrafiłem. Nie można zrobić filmu dla wszystkich. I nie mogę przeznaczać energii na to, żeby coś tam próbować, prostować i tak dalej. Natomiast odbiór mnie oczywiście interesuje. Ten odbiór to jest...
[21:37.67 → 21:38.11] A: Widzowie.
[21:38.25 → 21:55.45] B: Widzowie, tak, że spotykam się po projekcjach albo w takich rozmowach. To jest dla mnie ważne. A to, że tam ktoś napisze w internecie, wiadomo, co można tam pisać w internecie. Każdy może napisać wszystko. Więc ja nie chcę tracić energii na to, żeby słuchać, że jestem tam arcyżydem polskiej kinematografii na przykład.
[21:56.37 → 22:59.54] A: No tak, ale to jest jedna opcja, bo mnie zaintrygowało przy okazji ostatniego Wesela. Czytałem różne recenzje i akurat czytałem recenzje, no nie wiem, nazwijmy to autorów lewicowych, którzy mieli do ciebie pretensje, że zrobiłeś w pewnym sensie film klasistowski, albo że jest w tym pogarda dla zwykłego ludu, tego umownie zwanego diskopolowym ludem. i że robisz kino, to mnie zadziwiło. Przepraszam, że wyciągam takie rzeczy, ale trochę sobie z tym nie radzę po prostu, więc chcę parę słów o tym powiedzieć, że to jest film, wesele to nowe, robiony dla wielkomiejskiej elity. Ja tego kompletnie nie zrozumiałem, że to jest film, który jest zrobiony dla wielkomiejskiej elity, żeby ona się lepiej poczuła, bo może oglądać ten film i pogardzać, nie wiem, ludźmi z prowincji. Ja wtedy pomyślałem, że to jest kompletnie bez sensu, bo sam Smarzowski jest z prowincji człowiekiem, z Podkrosna.
[23:01.40 → 23:02.22] B: Tacy są najgorsi?
[23:02.30 → 23:27.53] A: Tacy są najgorsi od Neofita, który postanowił zostać po prostu elitą wielkomiejską, się musi podlizać. I wydaje mi się, że już... No nie, też powiem, że się pojawiły jakby taki rodzaj oskarżeń, że ty jesteś trochę jak Patryk Vega, tylko że powiedzmy dla inteligentów, czy dla klasy średniej. To jest coś dosyć wstrząsającego.
[23:28.93 → 24:06.09] B: No czekaj, bo zaraz się tam porozwija, że ja już tu straciłem wątek. Myślę sobie, że o co chodzi z tą elitą, bo może to jest nieświadomość realiów, to znaczy w takich miasteczkach, na Podlasiu, co to była elita. To znaczy, nie chodzi mi o to, że to motło, bo tam jest lekarz, nauczyciel, jest ksiądz, czyli to jest elita takich miasteczek. A jeżeli chodzi o to, że ksiądz Zambony, no jak wiemy, w tym czasie internet kiepsko działał, nie? Nie było telewizji Jacka Kurskiego, więc to, co Zambony szło, to był przekaz dnia. Tak jest, więc to po prostu jest realistyczne, tak mi się wydaje.
[24:09.76 → 24:56.78] A: Rozumiem. Trochę wypadłem z rytmu, szczerze mówiąc. Ale kiedy też rozmawialiśmy przed wejściem na scenę, powiedziałeś, że właściwie ty lubisz porozmawiać z ludźmi, którzy oglądali twój film, czyli to, co tam napisano w prasie lewicowej, czy prawicowej, czy liberalnej, czy konserwatywnej, to mniejsza z tym, bo szkoda nerwów. Ale jesteś ciekaw jakby odbioru widzów. Czyli może po prostu zapytajmy państwa o takie Idąc tutaj na spotkanie z Wojtkiem Smarzowskim, na pewno każdy z was myślał sobie, dobra, jak będzie okazja, to ja mu zadam takie pytanie, które mnie dręczy od dawna, które mnie wierci od kiedy obejrzałam, czy obejrzałem taki, czy inny film.
[24:57.12 → 24:59.14] B: Dlaczego w tym filmie jest tak dużo wulgaryzmów?
[24:59.16 → 25:44.76] A: Dlaczego to tak? Bo wiemy, że dyżurne pytania to są takie, dlaczego w panach filmach jest tyle wulgaryzmów, więc na to już mamy odpowiedź. Jeszcze nie mamy. Jeśli to nie musi być pytanie, dlaczego w państwa, pana filmach zawsze piją dużo alkoholu, to może też nie trzeba, ale ciekawi jesteśmy chyba obaj. Jakie pytania chcieliby państwo zadać Wojtkowi? Czy jest jakieś pytanie z sali w tej chwili? Nie. To jest ciekawe, wiesz, bo ja zawsze o tym zapominam. Kiedyś miałem okazję być na takim spotkaniu, kiedy prowadzący przyprowadził ze sobą podstawionych ludzi, wiesz, których rozsadził gdzieś tam w pierwszym...
[25:44.76 → 25:45.56] B: A tu nie masz podstawionych?
[25:45.74 → 26:02.00] A: No właśnie, ciągle o tym zapominam, wiesz. I to jest najgorsze, bo ja się łapię w tej chwili na tym, że tego nie przypilnowałem. I pamiętam, tam to spotkanie było fantastyczne. Dlatego, że prowadzący zaczysał jakieś pytania i podstawieni ludzie zaczęli zadawać bardzo ustalone, mądre pytania. Słucham.
[26:05.27 → 26:57.80] C: bardzo dużo negatywnych bohaterów, złych ludzi. Czy Pan podejmując jakąś tematykę w filmie przyjmuje, że każdy człowiek właściwie jest osobą przeciętną, taką normalną i wtedy, kiedy znajdzie się w jakichś okolicznościach na jakichś złych okolicznościach, które potrafią wywołać w nim jakieś właśnie te negatywne odruchy, potrafi właśnie popełnić jakąś zbrodnię, czy zachować się właśnie nikczemnie, czy też, jak dzisiaj słyszałam, że temu, kto pozna lepiej człowieka, na pewno nie będzie do śmiechu. Czy to jest jak gdyby też wliczone w tych bohaterów pana filmu?
[26:59.34 → 28:02.59] B: To raczej chyba chodzi o to, jak ja postrzegam świat. Ja myślę sobie, że człowiek jest bardziej zły niż dobry i że trzeba się bardzo napracować, żeby był dobry. To się nazywa pesymizm czy coś. Tak mam niestety. Im jestem starszy, tym gorzej postrzegam człowieka, ale myślę sobie, że jest taka przestrzeń. Świat nie jest biało-czarny. Każdy ma trochę tej czarnej strony i tej jasnej. Natomiast ważne, co się dzieje z tym środkiem, jak go zagospodarujemy. I uważam, że trzeba się nieźle nacharować, żeby być dobrym, aczkolwiek nie wiem, co to znaczy być dobrym, bo to definicja i tak dalej. Świat jest dobry czy świat jest zły? Zło jest bardzo takie ekspansywne, jest widoczne, a to dobro przeznacza swoją energię na to, żeby to zło neutralizować, w związku z czym się wydaje, że jest ciapowate. Każdy to sam musi jakoś ułożyć. Rozwiązuję to na kozetce, ale raczej jestem pesymistą.
[28:03.31 → 28:14.57] A: Mamy odpowiedź, Wojtek nie jest raczej manichejczykiem, bo manichejczycy jednak uważali, że jest jakaś równowaga między dobrem, jest dobro i zło i one toczą ze sobą walkę, a Wojtek uważa, że po prostu jest zło i tyle.
[28:16.27 → 28:43.29] B: Miałem taką teorię po domu złym, pamiętam, że tak rzeczywiście myślałem, Jak rano wstaję, to myślę sobie, że świat jest super, ludzie są dobrzy. Potem w południe miałem dużo wątpliwości, wieczorem większe, a w nocy już byłem przekonany, że człowiek jest zły i świat jest zły. Ale wiedziałem, że rano wstanę i znowu świat będzie dobry. I dość długo na tym, co sobie wymyśliłem, napędzało się. Teraz mam tak, że już do tego raczej nie wracam.
[28:43.94 → 29:51.20] A: Nie wiem, mi się wydaje, że można stać się dobrym człowiekiem przez przypadek. To znaczy zrobić coś dobrego, niechcący nawet. powoduje tobą jakiś impuls i robisz coś dobrego. Ja nie wiem, wydaje mi się, że generalnie człowiek jest i dobry i zły jednocześnie. Jedna z tych części jakoś wygrywa. Zresztą ja też nie wiem do końca, co znaczy być dobrym człowiekiem, ale myślę, że większość ludzi w istocie chciałaby być dobrymi ludźmi, a nawet ci, którzy są źli, często uważają siebie za dobrych. Nie wiem, wydaje mi się, że nie można w ogóle o sobie powiedzieć, ja jestem dobry albo ja jestem zły. Tak jak nie można powiedzieć o sobie, ja jestem niezłomny, ja jestem niepokorny. To jest niesamowite, że pojawili się jacyś ludzie, którzy określają siebie niezłomnymi i niepokornymi. Bo żaden człowiek tak o sobie nie może powiedzieć. Ale biorąc pod uwagę to, że robisz się coraz większym pesymistą z wiekiem... Tak, robię. Tak, no to twoje następne filmy dużo nam obiecują.
[29:51.94 → 29:56.52] B: Teraz cykl komedii romantycznych, walentynkowe kino.
[29:58.04 → 30:25.40] A: Kiedy myśleliśmy o tytule tej rozmowy, czy pisaliśmy taką zajawkę tego spotkania kilka miesięcy temu już, kiedy nikt nie myślał o tym, że będzie wojna w Ukrainie, to ja zadałem takie pytanie w tym wstępie do programu, czy kino może zbawić Polaków, czy kino może zbawić Polskę. Bo żyjemy w kraju, który jednak potrzebuje jakichś oczyszczenia.
[30:25.94 → 30:30.18] B: Potrzebuje edukacji i oddzielenia kościoła od państwa. Przepraszam.
[30:30.68 → 31:07.50] A: Nie, proszę cię bardzo, jasne, że tak, ale czy kino może coś zrobić w tym kierunku? Czy wierzysz w jakąś, nie wiem, posładnictwo kina? Ja wiem, że to jest pytanie, które może cię trochę zdziwić, ale jednak żyliśmy w tym kraju od czasów romantyków. w takim przekonaniu, że kultura, najpierw poezja, później kino są taką siłą, która może zmienić naród, społeczeństwo, popchnąć do przodu, wyzwolić z jakichś ograniczeń, wypędzić z tych czarnych nor.
[31:07.58 → 31:49.71] B: Nie rozpędzajmy się. To znaczy, ja myślę sobie, że ja nie powiedziałem niczego nowego o tym swoim Weselem, bo to wszystko jest zapisane w książkach. kto czyta książki. Natomiast wprowadziłem ten temat do popkultury. Czyli może jest szansa, że ktoś pójdzie do kina i jednak potem wstąpi do Empiku czy gdzieś do Antykwariatu i sobie parę książek kupi i poszerzy wiedzę, bo to tak to postrzegam, że jak myślałem sobie robiąc Claire, że to jest kropla, która drąży skałę, guzik, teraz już myślę sobie, że to wpadło to do oceanu, nikt tego nie zauważył. Po mnie byli sekielscy, którzy pokazali konkretnych kapłanów odpowiedzialnych za pedofilię. Kościół ma się dobrze.
[31:51.01 → 33:21.29] A: Kościół ma się dobrze jako instytucja, natomiast jakaś tam zmiana nastąpiła, ale prawda jest taka, że my wszyscy żyliśmy w przekonaniu, no dobra, Kler obejrzało 5 milionów ludzi. To jest ogromna armia widzów. To jest film, który tak naprawdę wszystko zmieni. Oczywiście może na pierwszy rzut oka niewiele zmienił. Tak jak filmy Sekielskich, oglądaliśmy filmy Sekielskich, myśleliśmy, no to już wszystko zmieni, to nie ma opcji. Niewiele się zmieniło, ale na pewno jednak zmienia się nie sama instytucja, która jest niereformowalna kompletnie, ale jednak stosunek ludzi do tej instytucji. Oczywiście po obejrzeniu Kleru trzeba było zrozumieć to, że ludzie chętnie pójdą na film o księżach, którzy piją, którzy mają kochanki, którzy są skorumpowani. Dlatego, że antyklerykalizm na dobrą sprawę zawsze istniał w Polsce, a to niespecjalnie zmieniało coś. Był antyklerykalizm, ale było wiadomo, że ksiądz pije, że ksiądz ma kochankę, że ksiądz zajumał kasę. Naleszło się do tego kościoła, bo tak uchodzi. Teraz to się zmienia, szczególnie w młodym pokoleniu, które jest bardzo antyklerykalne. Ale czy czułeś po Klerze, nie chcę powiedzieć bezradność, ale jakiś zawód? Kurczę, przecież zrobiłem film, który powinien wysadzić to wszystko w powietrze. Obejrzało go 5 milionów ludzi.
[33:21.51 → 33:25.63] B: Nie, nie, nie. To jest tak, że jak się mało spodziewasz, to cię mało potem dotyka to,
[33:25.83 → 33:27.09] A: że... Mało się spodziewałeś?
[33:27.83 → 34:07.27] B: Po pierwsze tak. Ja nie robiłem tego filmu po to, żeby coś... żeby była rewolucja. Zrobiłem ten film z takiej potrzeby, żeby o tym opowiedzieć po prostu, bo mnie to i tutaj brzydkie wyrazy wkurzało. Raczej spodziewałem się po filmach sekielskich, takich 21 milionów. To jest ogromna ilość i to są konkrety. To już nie są aktorzy, którzy grają księży, tylko to są konkretni duchowni. I to jednak za wolno poszło. Tak widać musi być, edukacja.
[34:07.83 → 34:22.63] A: No tak, ale edukacja chwilowo przez najbliższe lata nic nam nie da, bo lubelski wykładowca z KUL-u ma edukację pod butem i nie sądzę... Lublin przeprasza?
[34:23.05 → 34:24.03] B: Lublin przeprasza.
[34:24.13 → 35:30.87] A: No i raczej tutaj nie byłbym optymistą, jeśli chodzi o edukację. Więc właśnie o tym myślałem, My żyliśmy przez lata w takim przekonaniu, że właśnie dzieła kultury mogą zmieniać coś. To oczywiście było pewnie frajerskie myślenie, tak naprawdę. Ale jesteś reżyserem filmu, który podział 5 milionów ludzi. Jeśli chodzi o odsłony w YouTubie, to różnie to bywa. Tylko że 20 milionów w YouTubie, to nie znaczy, że 20 milionów to obejrzało. Niektórzy mogli kilka razy obejrzeć, niektórzy obejrzeli 15 minut i odpuścili. A piosenki dyskopolowców czy piosenkarzy popowych mogą mieć 30 milionów odsłon w YouTubie. Więc tutaj bym nie fetyzyzował tego specjalnie, ilości odsłon w YouTubie. Ale jednak kino to jest aż 5 milionów ludzi, którzy wydali jakieś konkretne pieniądze. I co? Z jednej strony euforia, bo mieć 5 milionów widzów, To jest wypadek przy pracy.
[35:31.31 → 35:43.23] B: Naprawdę, to się zdarza raz na 10 lat. To przypadek, że tak się trafiło. Ja mam tak, że każdy musi robić swoje i już.
[35:43.59 → 36:29.08] A: Jasne, że każdy musi robić swoje, ale wypadek przy pracy. Z jakiegoś powodu 5 milionów ludzi poszło na ten film, który uważam za wybitny i stawiam go w czołówce twoich filmów. ze znakomitymi kreacjami aktorskimi, bo i ksiądz grany przez Więckiewicza, i ksiądz grany przez Braciaka, i ksiądz grany przez Arka Jakubika, i biskup Mordowicz grany przez Gajosę, są fantastyczne postaci. Z jakiegoś powodu 5 milionów ludzi poszło na ten film, bo ten temat wszystkich grzeje jednak niesamowicie. Kościół jest po prostu sekcji w pewnym sensie. Tak, tak bym powiedział.
[36:29.62 → 36:34.78] B: Dlatego jeszcze myślę o naszym papieżu. Ja nie Pawle, bo to też jest temat na film.
[36:35.22 → 36:37.14] A: Fabuła?
[36:38.68 → 36:40.86] B: Animacja. Oczywiście, że fabuła.
[36:41.74 → 36:48.02] A: Nie wiem dlaczego. Może też serial, tak jak Sorrentino. Młody papież, nowy papież.
[36:48.40 → 37:07.23] B: Nie, ja jestem jakoś tak zaprogramowany, że myślę fabularnie. Wiem, że czasy się zmieniają. Nie wiemy, co będzie z kinem. po pandemii, że może trzeba przestawić myślenie, ale ja jeszcze tak kombinuję, że film fabularny to jest film fabularny. To jest taka cegła, to jest takie Blu-ray, DVD, które można...
[37:07.23 → 37:08.37] A: Postawić na półce. Tak, tak.
[37:08.49 → 37:10.75] B: Jestem archaiczny może w tym myśleniu, ale tak.
[37:11.03 → 38:32.45] A: No bo to się inaczej ogląda po prostu. Przeskoczmy do tego tematu, bo pierwotnym pomysłem jednym z moich na naszą rozmowę, kiedy myślałem o tym kilka miesięcy temu, było właśnie, roboczo to nazwijmy, kino po pandemii. Jak to się zmieni? Jako widz mam pewne bonusy z tego, dlatego że okazało się, że dostęp streamingowy, nie mówię tylko o Netflixie i HBO, ale do rozlicznych platform legalnych, mówię o legalnych, jest ogromny zupełnie. I nawet nowości mogę dosyć szybko oglądać w streamingu. Chodzenie do kina, całkiem to jest wygodne, bo okazało się, że na seans przychodzi 5 do 8 osób, co jest dla widza całkiem wygodne. Wybierasz sobie miejsce, nie musisz się przepychać. Dla reżysera raczej nie bardzo. Też jestem, nazwijmy to oldschoolowcem, czyli film lubię oglądać w kinie i lubię mieć DVD i postawić sobie na półce. A najbardziej lubię boxy DVD. To już jest rodzaj fetyszu mojego. Czyli taki box, że jest tam 5 albo 7 filmów danego reżysera. Ale zauważyłem, że przede wszystkim właśnie w pandemii, w streamingu kompletnie inaczej ogląda się kino.
[38:33.29 → 39:24.84] B: Ja byłem niedawno na bardzo dobrym filmie polskim, było 12 osób, film był długi, dwie osoby wyszły i 10 osób na dużej sali oglądało to kino. Ale wcześniej dostałem 40 minut reklam. Musiałem dojechać do tego kina, a potem z tego kina wrócić. Bilet był drogi. Gdybym był z rodziną, gdyby to był film familijny, to frytki coś tam, 200 zł czy 100 zł by poszło w Warszawie na tę Coca-Colę itd. Więc to jest też z takiego powodu ekonomicznego nie bardzo opłacalne. A ja mogę sobie wrzucić film o godzinie 3 w nocy i obejrzeć. I to też lubię bardzo. Ale byłem na Batmanie Ucieszyłem teraz ostatnio i ucieszyłem się, że byłem w kinie, że byłem z synem, po prostu poszedłem do kina, jak tam, nie wiem, kilka lat wcześniej, dwa, trzy lata wcześniej.
[39:25.38 → 39:39.88] A: No, bo to się jednak rzeczywiście inaczej ogląda, tak? Znaczy jest większe skupienie, to są banały, co ja mówię, ale zauważyłem, że w streamingu to ja potrafiłem sobie jakiś film rozłożyć na dwa dni, obejrzeć pół filmu w streamingu, a drugą połówkę następnego dnia.
[39:40.68 → 39:41.94] B: To znaczy, że to był kiepski film.
[39:43.29 → 39:46.73] A: Może tak, ale z kina bym nie wyszedł.
[39:47.27 → 39:48.27] B: A ja wychodzę.
[39:48.57 → 39:49.53] A: Ty wychodzisz z kina.
[39:49.55 → 39:56.05] B: Jestem z Podkarpacia, ale po pół godziny czuję, że nic się nowego nie wydarzy, wychodzę. Szkoda mi mojego czasu.
[39:57.35 → 40:00.73] A: A nie masz takiego myślenia, że wydałem 25 zeta, to posiedzę do końca.
[40:00.75 → 40:03.07] B: Dlatego powiedziałem, że jestem z Podkarpacia, ale nie mam tego myślenia.
[40:04.55 → 40:14.23] A: Rozumiem, ale wydaje mi się, że jednak jest, nie wiem, no okej, w porządku. Ja wiem, że filmy, są pewne filmy w kinie, które obejrzę do końca często zgrzytając zębami.
[40:15.01 → 40:21.33] B: Ty musisz, ty czasem musisz, nie? A ja nie muszę, bo ty musisz obejrzeć, jeżeli coś chcesz napisać o filmie, to musisz.
[40:21.33 → 41:54.94] A: Nie, oczywiście, że ja z upodobaniem chodzę, rozumiesz, na złe filmy. Polskie, wyłącznie polskie. Nie chodzę na złe filmy zagraniczne, tylko na polskie. I oczywiście czerpię z tego przyjemność i to też jest w pewnym sensie zawodowo okej, bo zawsze mogę napisać coś fajnego o złym filmie. Najgorsze są filmy... Cudzym kosztem. Tak, ale jak ktoś się wystawia, trudno. Z naszym wspólnym przyjacielem, Markiem Jakubikiem, miałem ciche dni przez jakiś czas, bo zabrałem Arka i Agnieszkę z okazji urodzin Agnieszki na film Gierek. Później się nie odzywali do mnie przez jakiś czas. Ja byłem zachwycony absolutnie tym filmem, bo to jest takie nieudacznictwo, że to się w głowie nie mieści, a temat jest ciekawy, bo jednak historia Gierka byłaby fajnym tematem, tylko jest kompletnie położony, nieprawdziwy. A więc to jest jakby inne myślenie. No ale właśnie chciałem wrócić, czy sytuacja pandemiczna, ekonomiczna, kiedy wyprawa do kina, no to są pieniądze, zmieni jakoś oglądanie filmów? I czy z Twojej perspektywy jako reżysera sytuacja pandemiczna, post pandemiczna, kryzys, To, że producenci dzisiaj nie będą tak z korzy, żeby wydawać większą kasę. Jesteś reżyserem, który raczej nie może specjalnie liczyć na hojność Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, jak sądzę.
[41:55.10 → 41:56.12] B: No właśnie, ciekawe dlaczego.
[41:57.08 → 42:19.09] A: Nie wiem, no bo słuchaj, stawiają na młodszych, zdolniejszych. I czy ty właśnie jako... Jako reżyser, czyli facet, który oprócz tego, że napisze scenariusz, ma wyreżyserować, ma ten fatalny problem, że musi zorganizować kasę po prostu na taki film.
[42:19.73 → 42:56.02] B: Tak, to chyba chodzi o skalę też filmu, bo jeżeli to jest jakaś kameralna opowieść, czwórka aktorów i niewiele miejsc zdjęciowych, to takie pieniądze wydaje się, że można zorganizować. Natomiast jeżeli mówimy o filmie historycznym, który z założenia jest drogi, to bez wsparcia państwa czy bez takich co-producentów realizacja jest niemożliwa. I to jest niebezpieczne, bo myślę sobie, że te małe historie będą powstawać i że na to się znajdą pieniądze. A jeżeli ktoś wyda dużo pieniędzy na film historyczny, to liczy, żeby ten film się zwrócił, czyli potrzebuje dużą ilość widzów.
[42:57.48 → 43:02.09] A: Co jest trudno osiągalne dzisiaj. Państwo będzie robić takie filmy.
[43:02.11 → 43:19.93] B: Udało się zebrać pieniądze na wesele, ale debiutant albo ktoś, kto nie ma jeszcze takiego wyrobionego, przepraszam za słowo, nazwiska, nie mógłby zrobić filmu historycznego, który nie szedłby po linii państwa. Bo gdyby szedł, to wtedy łatwo.
[43:20.26 → 43:56.45] A: Właśnie o tym myślałem, że tak naprawdę głównym producentem może stać się państwo. To znaczy będą producenci komercyjni. Chociaż z drugiej strony, Nie chcę, żebyśmy zeszli na rozmowę o jakichś komediach romantycznych, który jest jakaś niepoliczalna ilość i nie wiem, że ludzie jeszcze absorbują po prostu to. Ale myślę o takich dużych produkcjach historycznych. To jedynym tym producentem będzie państwo, które będzie stać na to, żeby z PISF-u, ale też z Orlenu, KGHM-u, Spółek Skarbu Państwa zebrać duże, duże pieniądze na film, na produkcyjniaka jakiegoś.
[43:57.27 → 44:18.11] B: Tak, ja miałem niedawno telefon, to nie był pierwszy podobny telefon. Zadzwonił do mnie ktoś ze Stanów i powiedział, że są pieniądze na film o Karskim. Zdjęcia w jesieni. Rozumiecie państwo, jaki to jest temat? To jest piękny temat w ogóle. Tylko, że zdjęcia w jesieni, a macie scenariusz? No nie, nie, ale mamy pieniądze. Czyli to jest takie myślenie...
[44:18.11 → 44:18.91] A: Ale ze Stanów?
[44:19.33 → 44:21.67] B: Tak, tak, że oni mają pieniądze, tylko że już trzeba robić.
[44:22.87 → 44:24.93] A: Czyli wchodzi się na plan za kilka miesięcy?
[44:25.72 → 44:30.64] B: No tak, a to jest film, który wymaga przygotowania, myślę, że dwóch, trzech lat, tak żeby go odrobić.
[44:30.76 → 44:33.22] A: A czy Państwo Polskie nie robi w przypadku filmu Okarskim?
[44:33.88 → 44:57.12] B: Możliwe, nie wiem, ale miałem coś takiego jeszcze z inną postacią wcześniej i tak samo ważny był pośpiech. Jeżeli ktoś dzwoni do kogoś, kto coś robi, no to musi założyć, że on nie jest bezrobotny, że ma pajęczyny od glasy do ściany, tylko po prostu jest w robocie, że jest związany jakimiś umowami, że ma jeden film, drugi i może zaplanować to na przykład za 3-4 lata. Jeżeli to jest poważny telefon, to nie był poważny telefon.
[44:58.02 → 45:11.64] A: Może to żart był? Może to nie był telefon z Ameryki? Może to był telefon z Woronicza, pod Pucha? A ty powiedziałeś, że wchodzę w to natychmiast.
[45:12.96 → 45:17.76] B: O tym nie pomyślałem. I tak to zakończmy.
[45:17.98 → 45:20.54] A: Myślałem, że może Amerykanie są poważniejsi.
[45:21.04 → 45:22.70] B: Nie mówię, że dzwonili Amerykanie.
[45:23.10 → 45:44.30] A: Nasi z Ameryki. Polacy z Ameryki dzwonili. Albo z Woronicza. Z Jackowa dzwonili. Jak widzisz przyszłość kina, Zostańmy przy kinie polskim, który jakoś śledzisz. Jesteś współtwórcą tego kina.
[45:44.50 → 45:52.10] B: Zauważ, że bardzo dużo teraz powstaje horrorów albo takich filmów bezpiecznych, dlatego że może trzeba przeczekać tę władzę.
[45:52.90 → 45:54.52] A: Eskapistyczne kino powstaje.
[45:55.06 → 45:58.00] B: Ja nie wiem co będzie.
[46:00.26 → 46:01.76] A: Nie takiej odpowiedzi oczekiwałem.
[46:01.78 → 46:07.20] B: Nie, bo ja już odpowiedziałem, że jeżeli chodzi o takie kameralne filmy, to na to...
[46:07.20 → 46:09.50] A: Psychologiczne, kameralne, dwa małżeństwa.
[46:09.52 → 46:28.06] B: Ale psychologiczne, kameralne również mogą jątrzyć, to nie o to chodzi. Tylko, że na filmy takie duże, historyczne, nie będzie pieniędzy. Jeżeli one są oczywiście patriotyczne, to tam się może udać. A tak to jest zastój. Będzie dupa.
[46:29.91 → 46:51.95] A: No tak, znaczy nagradzane filmy w Gdyni nagradzane, czy nie wiem, głośne filmy, głośne może to jest złe słowo, ale recenzowane, chwalone i tak dalej, tak jak film, który się tobie podobał chyba, czyli wszystkie nasze strachy, bo tobie się podobał ten film, to w boksofisie bardzo marnie wypadł, żeby nie było śladów w boksofisie.
[46:51.97 → 47:28.83] B: Tylko czasy są rzeczywiście takie, jest i ta pandemia, wiadomo, że skumulowały się te premiery, że tam było ciasno w tych kinach i też ludzie, chyba producenci nie bardzo wiedzieli, czy zostać, bo producentów wiążą umowy z koproducentami, tak naprawdę można byłoby przeczekać to, ale skoro w umowie jest napisane, że oni muszą w danym roku wejść w film, do kin, to są więźniami tych umów, bo one były podpisane przed pandemią. Także ten okres jeszcze nie jest taki miarodajny. Teraz to się pewnie jakoś tam trochę rozłoży, aczkolwiek wydaje mi się, że kina ukucną.
[47:29.53 → 47:36.23] A: No tak, to znaczy ciągle oglądamy filmy, które kręcono jeszcze przed pandemią, czy może na początku pandemii.
[47:36.43 → 47:39.67] B: Tak, to jest wyjątkowa sytuacja, bo siedemdziesiąt ileś filmów się wciskało.
[47:39.67 → 48:47.13] A: Tak, normalnie było czterdzieści rocznie powiedzmy, a teraz się okazało, że do Gdyni zgłoszono siedemdziesiąt filmów, co jest jakąś nieprawdopodobną ilością, bo żaden normalny widz oprócz zawodowego krytyka powiedzmy, który wszystko ogląda, połowy nawet w roku nie obejrzy tych filmów i jest na pewno jakiś nadmiar, tak jak w ogóle jest nadmiar produkcji dzieł kultury. Mamy za dużo książek, za dużo filmów, za dużo seriali i nie da się tego wszystkiego ogarnąć, one się nawzajem zjadają po prostu. Ale nawet głośne tytuły mają kłopoty duże. No więc pytanie jest takie, czy producenci, chodzi mi o twoje rozeznanie terenu, czy producenci, nawet nie mówię o wielkich filmach historycznych, które wymagają ogromnej kasy, ogromnej pracy, ale też nie mówię o jakichś tam kameralnych historiach na cztery osoby, ale takie kino, tak jak właśnie wszystkie nasze strachy, dajmy na to, czy jeszcze kilka innych filmów, czy one będą miały szansę w ogóle powstać tak naprawdę w tej sytuacji postpandemicznej?
[48:47.21 → 49:17.99] B: Ja nie umiem na to odpowiedzieć, dlatego że ja startuję w indywidualnej dyscyplinie. Nie mogę odpowiadać za swoich kolegów. Każdy różnie sobie tam planuje życie i to zawodowe. Ja myślę sobie, że wierzę w to, że te dobre projekty się obronią. Te masowe też się obronią. Natomiast mam takie obawy o to, co z debiutantami, z tymi ludźmi, którzy wchodzą do kin, którzy jeszcze są anonimowi, że oni będą mieć kłopot, żeby zdobyć pieniądze na swoje projekty.
[49:19.67 → 50:06.56] A: Ale jak widzisz przyszłość kina polskiego właśnie, kiedy władza minie, zmieni się władza. tego... Kiedy władza w ogóle, już każda władza minie. Ale zmienią się uwarunkowania ekonomiczne po prostu. Ja nie mam pojęcia, jak to będzie wyglądało. Być może rzeczywiście będziemy skazani wyłącznie na platformy streamingowe. że kino będzie czymś bardzo wąskim, znaczy będzie jeden co jakiś czas wielki blockbuster. Będziesz miał Marvela, tego Batmana, Bach, Dune'e, czy nie wiem, Nowego Bonda raz na jakiś czas. A oprócz tego wszystko będzie streamingiem wyłącznie.
[50:07.14 → 50:19.05] B: Być może nastąpi jakaś fuzja, to znaczy będzie to połączone, że powstaną filmy, które krócej będą w kinach, ale będą trafiać na platformy. Może tak to będzie wyglądać, ja nie wiem.
[50:19.17 → 50:33.67] A: No dobra, zobaczymy. Czy ktoś z Państwa chciałby Wojtkowi zadać pytanie? Proszę bardzo. Znaczy proszę się nie przejmować, bo z powodów pandemicznych nie dajemy mikrofonów, ale są mikrofony, które zbierają wszystko i będzie słychać.
[50:33.83 → 51:18.32] C: Mam trzy tematy, przy czym jeden bardzo krótki. Chciałam powiedzieć, że jest parę rzeczy, przez które Lublin nie musi się wstydzić. Między innymi jest to kino w Centrum Kultury, gdzie, nawiązując do pana doświadczenia w kinie, gdzieś w Warszawie, w tymże kinie seans rozpoczyna się dokładnie o godzinie, o której się miał rozpocząć. Nie ma ani minuty reklam, nie wolno jeść, pić, nie mówiąc o jakichś innych tam... Orkiastycznych zachowań. Także idą obecne filmy Oscarowe. Także naprawdę jest to coś, czego nie musimy się wstydzić i czy możemy się wstydzić.
[51:18.34 → 51:19.48] A: Zazdrościmy wam tego.
[51:21.44 → 51:27.62] C: W Warszawie też się znajdzie gdzieś.
[51:28.04 → 51:30.98] A: To nie jest tak, że my mamy wyłącznie multipleksy.
[51:31.02 → 51:45.52] C: Kina studyjny, tak zwane, kiedyś się nazywało studyjne. Takim jest kilka małych, ale przychodzą ludzie. I jest takie kino lokowane przez nawet Państwowy Instytut Bajka, tak zwana u nas w domu.
[51:45.64 → 51:45.92] A: Super.
[51:46.58 → 51:50.16] C: No ale tam reklamy idą te 40 minut.
[51:50.46 → 52:04.18] A: No i to jest coś, co Państwa kręci, wreszcie. Okazało się, ile idą reklamy przed filmem w kinie bajka. My tu przyszłości, upadku kina, wielkich produkcjach.
[52:08.39 → 52:14.49] C: Pytał pan, czy ktoś z nas przyszedł tutaj z jakimś pytaniem, które chciałby zadać twórcy.
[52:14.63 → 52:15.53] A: Rzadka okazja.
[52:15.61 → 52:17.39] C: Tak, także właśnie ja chciałam... Ta twórca
[52:17.39 → 52:19.27] A: jest w dobrym humorze dzisiaj wyjątkowo.
[52:19.59 → 52:47.06] C: Chciałam, ale ja zaraz mu popsuję. Ponieważ regularnie z mężem czytałamy pana felietony i tak dalej, szczególnie te filmowe, nie tylko, ale już szczególnie, to po przeczytaniu felietonu po weselu, tym drugim, Taki miałam trochę niesmak, że pan tak ogromnie chwali ten film, podczas gdy myśmy wyszli z tego filmu troszeczkę zmiesmaczeni.
[52:47.26 → 52:48.88] A: Czy pani mi wdowala bardziej czy ja?
[52:50.06 → 54:05.61] C: Wydawało mi się, że ja miałam inne odczucia trochę po wyjściu z filmu niż pan. ale nie trafiłam do tego interlokutora wcześniejszego, któremu pan dawał odpowiedź, bo akurat tej prasy nie czytam, także nie trafiłam na to i ciągle się losiłam z zamiarem, co też tam on takiego napisał, że pan był przeciwny. Ale chciałam powiedzieć właśnie o tym, tymże filmie, ale do zabrania głosu sprowokowała mnie taka inna dyskusja w telewizji na temat innych zupełnie dwóch filmów, ale jakoś chciałam się właśnie do tego odnieść, Tam chodziło o ofiarowanie Tarkowskiego i o Gibsona Pasję. I właśnie rozmawiano o różnicy między tymi filmami, o sposobie przedstawienia pewnej historii. No i powiedziano, że oczywiście film Tarkowskiego o wiele był fajniejszy, bo były tam niuanse, że nie wszystko było powiedziane wprost, w przeciwieństwie do filmu Gibsona, gdzie tak wszystko było wyłożone, wszystko było powiedziane, te gwoździe musiały być wbijane w rękę.
[54:05.88 → 54:06.49] A: Bo tak było.
[54:06.91 → 54:45.08] C: Tak, ale teraz jest... Pytanie, czy to tak trzeba wszystko bardzo dosłownie, tak literalnie przedstawić, czy można jakimiś niuansami pozostawić jakąś przestrzeń dla widza. Ja właśnie chciałam pana zapytać, bo ja odebrałam pana film tak jak odbierali ludzie pasję Gibsona, że tak wszystko musi być literalnie, tak wyłożone, tak pokazane, tak dokładnie, I jak ja bym miała recenzować ten film, to bym nie powiedziała, że to jest dla jakiejś inteligencji, tylko że to jest prost dla ludzi, którym trzeba było patologicznie wszystko pokazać.
[54:45.18 → 54:55.96] A: To jest odwieczny problem, proszę pani, jak można pokazać metaforycznie ukrzyżowanie. Ale odpowiedz Wojtek, ja później też odpowiem, bo chcę coś powiedzieć.
[54:57.04 → 54:58.64] C: A później jeszcze chciałam szerzej o kulturze
[54:58.64 → 55:38.71] B: rosyjskiej, ale to... To jest tak, że... Cudowne jest w kinie to, że każdy może odnaleźć coś w tych historiach dla siebie. Bazą mojego kina jest realizm, jest brutalizm. I tak jak powiedziałem, nie można zrobić filmów dla wszystkich. Wiem, co pani do mnie powiedziała, rozumiem to. Ja mam tak, że czasy są niestety ekstremalne i uznałem, że trzeba pokazać to w ten, a nie w inny sposób, czyli taki naturalistyczny. Tak zrobiłem. Ale też mam świadomość, że do wszystkich to nie trafi. Tak musi być.
[55:40.03 → 58:34.83] A: No tak, niektórzy lubią metafory, inni nie. Natomiast chodzi mi o to... Ja odpowiem. Dlaczego broniłem filmu Wojtka w tamtym felietonie? Dlatego, że oskarżenia wobec Wesela wydały mi się absurdalne. Dlatego, że zarzucano temu filmowi, że on oskarża polską prowincję. Autor tego komentarza, z którym ja polemizowałem, mówił, że po wyjściu z tego filmu miał ochotę komuś dać twarz, że taka zła energia go wypełniała. Ja wtedy pomyślałem, że to ten facet ma problem ze sobą. Po obejrzeniu tego filmu on nie myśli o tym, jak wygląda nasze społeczeństwo, jak wygląda ta historia, tylko jest nabuzowany złą energią. I pamiętam, że chodziło o bicie kasierek w żabce, że on miał taką emocję po prostu, że wyszedł z tego filmu, tak chciał pobić kasierkę w żabce, czy ludzi w parku jakimś. I ja pomyślałem, że dobrze, to właśnie ten film w pewnym sensie mówi o takich ludziach, bo jeżeli ty wychodząc z tego filmu, chcesz zaatakować małżeństwo w parku czy kasierkę w żabce, to znaczy, że ty masz problem jakiś chłopie. I oskarżanie Wojtka o to, że on pogardza z pozycji właśnie wielkomiejskiej elity pogardza ludem jest absurdalne kompletnie. To jest oczywiście obsesja lewicowych krytyków z kolei, którzy wszędzie widzą klasizm albo wszędzie widzą to, że uprzywilejowani artyści na przykład pogardzają zwykłym człowiekiem. To jest jakiś czysty populizm według mnie. I stąd też moja obrona tego filmu. i myślę, że tu się bierze sporo nieporozumień, czyli także oskarżania Smażowskiego, że jest kimś w rodzaju Wegi, tylko że powiedzmy dla innej publiczności, że Wega jest dla dresów, chamstwo, przemoc i buractwo, ale dla dresów, a Smażowski jest to samo co Wega, tylko że dla inteligentów wielkomiejskich. I to znaczy, że tutaj mamy duży problem, jeżeli część krytyków, recenzentów, czyli ludzi zawodowo jakby się tym zajmujących. Widził Smarzowskiego po prostu epatowanie przemocą, słynną siekierą. O, już wiem jak jest siekiera. Czy może pani pokazać nam słowo siekiera? Tak będę z tobą rozmawiał. Wiecie państwo, że siekiera to jest zawsze powracający przedmiot w filmach Wojtka. I nawet na telefonie ty masz siekierę, zdaje się, prawda?
[58:35.65 → 58:38.23] B: Muszę sprawdzić.
[58:38.47 → 59:13.27] A: Masz, masz. Masz na telefonie siekierę. Taki rysunek. I to jest jakieś głębokie nieporozumienie, bo to sprowadza kino, które usiłuje te trzewia polskie wybebeszyć jakoś i załatwić pewne problemy. Pełnić jakąś rolę katarzys jednak, wybacz słowo, ale jednak jakiegoś tam oczyszczenia, że to jest sprowadzone trochę już do tego, że Smarzowski chce epatować, nie wiem kogo, mieszczanina. I to jest moja odpowiedź na pani zarzut, tak bym powiedział.
[59:17.26 → 59:30.30] C: pisał w odpowiedzi na tamten artykuł, tylko o tym, że nie było, że ja dostrzegam pewne uchybienia dla mnie w tym filmie, a pan wystawił laurkę.
[59:30.98 → 59:33.40] A: To się zmieni, przeczekajmy na kolejny film.
[59:37.41 → 01:00:03.73] C: Chciałabym w ogóle usłyszeć coś od twórczości pana Wojtka. Dlaczego pan robi film na jakiś temat? Co jest bezpośrednią inspiracją? Dlaczego pan na przykład bierze się za jakiś temat? Bo to w sumie jest najważniejsze w naszym spotkaniu. Żeby pan powiedział dlaczego pan stworzył film. Film, co było bezpośrednią przyczyną, że ten temat akurat Pana zainspirował? Proszę sobie wybrać którykolwiek z filmów.
[01:00:04.85 → 01:00:06.39] A: To bardzo ułatwione zadanie.
[01:00:06.45 → 01:03:11.23] B: Myślę sobie, że każdy film to jest inna historia. Na przykład drogówkę zrobiłem po to, żeby odreagować po róży. Pomyślałem, że muszę zrobić coś po prostu łatwego dla mnie. I to było bardzo proste, bo ja jeździłem samochodem, miałem te informacje, napisałem ten scenariusz w trzy miesiące, zrobiłem ten film, nawet go nie odczułem. To jest dla mnie Odreagowanie, jeżeli chodzi o ten film Ostatnie Wesele z żydowską literką, to jest coś, co we mnie dojrzewało bardzo długo. Naprawdę długo. To znaczy, tak mówię, że oczy mi się otworzyły po grosie, chociaż oczywiście widziałem wcześniej miejsce urodzenia Łoźnickiego i tak dalej i czytałem. Natomiast jak skończyłem 40 lat, pojechałem do swojej miejscowości na Podkarpaciu i zadałem takie pytania, gdzie była Bożnica, gdzie był Kirkut, Czy było getto? Czy getto było ogrodzone? Takie normalne pytania zadałem bardzo późno i nikt nie wiedział. To mnie też nie zdziwiło, tylko że nikogo to nie obchodziło, a mnie zaczęło. Pomyślałem sobie o czymś takim, że jak chciałem zdawać do szkoły filmowej, to musiałem mieć jakieś zdjęcia ze sobą, przywieźć do tej Łodzi. Jakie tu zdjęcia zrobić? Kupiłem parę albumów. To były takie czasy ciężkie w księgarni i w Polsce. Znalazłem album, był żydowski, to wziąłem. I się okazuje, że autor nieznany, a ja miałem negatywy u siebie w domu, w szafie tych zdjęć, czyli te zdjęcia były zrobione w moim rodzinnym jedliczu. Ale to też mi jakoś wtedy uciekło, tylko tak zaczęło się to składać chyba od grosa tak naprawdę. że coraz więcej czytałem na ten temat i tak dojrzewałem do tego, żeby zrobić film o pamięci czy nie pamięci. Każdy film jest inny. Wołyń? Zawsze wychodzę chyba od literatury, czyli czytam, w tym przypadku czytałem wspomnienia tych, którzy ocaleli z rzezi. I to tak gdzieś we mnie zostało, że zacząłem budować sobie, może zrobię z tego film. To nie powstało tak, o, z tego zrobię film. Nie, to jest proces, zawsze to jest proces. Oprócz tego filmu, który nazywa się Drogówka. To była rzecz taka z gestu. Za każdym razem jest inaczej. Dom zły to jest taka historia, którą przyniósł, wymyślaliśmy z Łukaszem Kośmickim, współautorem scenariusza, ale potem, kiedy już ten dom zły został ze mną, to nagle to już przestała być historia kryminalna, tylko to była historia o późnych gierek wczesnych Jaruzelskich. Zacząłem szukać tych znaczeń i to za każdym razem jest inaczej. Ale próbuję opowiadać historie, które mnie w jakiś sposób obchodzą, bolą. Tak jak Kler powstał z takiej złości na to, co robi ta instytucja w Polsce. Ale też było w tym duża empatii, no bo wyszedłem od tych zeznań, ofiar, znowu zeznań, przepraszam, nie zeznań, tylko świadectw tych zgwałconych dzieci. Tak że każda historia jest inna.
[01:03:13.07 → 01:03:13.95] A: Tak, słucham.
[01:03:15.43 → 01:05:52.93] D: Ponieważ pan zaapelował na początku, żeby jakby też powiedzieć o swoich wrażeniach, czy o swoim odbiorze filmu, to może ja nie pytanie, tylko za chwilę o pewnych aspektach pana twórczości, które mnie szczególnie interesują. I one zacznę od pewnego życzenia, które jest w pewnym sensie egoistyczne, bo bym życzył tego i sobie. Otóż kiedy pan będzie już w tym wieku, którego głos tak pan w sumie nie szanulował, to bym życzył panu, żeby pan zrobił kolejne wesele, które będzie pogodną komedią, wykorzystując tylko takie proste polskie wady, coś w stylu ala Bałucki. Bardzo bym tego chciał, żebyśmy mieli wtedy tych takich problemów, którymi się pan teraz zmagał. To tak tytułem za. Mnie najbardziej fascynuje w pana niektórych filmach, a może w większości filmów, pokazywanie tego w sposób absolutny i taki, który jest, że tak powiem, może umownie antyhollywoodzki, bo nie ma happy ending, bo jest tak, że zostajemy z tym sami i nie ma, że tak powiem, na końcu filmu jakiejś puenty, Porównam na przykład ostatnie wesele z filmem, nie wiem czy Pan będzie zadowolony z tego, że porównuję z Pasikowskim i z Pokłosiem. Tam jest jednak element pozytywny, bo się przekształca ten bohater drugiego planu, czy brat tego głównego bohatera, który nie wierzył, że tak kto, co robi jego łączy, a w końcu się przekona. To jest takie przesłanie jednak od twórcy, że jest jakieś światełko w tunelu. U Pana w niektórych filmach tego nie ma. I to zbliża w pewnym sensie tę koncepcję powiem, narracyjną do tego, o czym Panowie mówili wspominając filmy niektórych Rosyjskich twórców. typu właśnie Leviathan, czy drugi film o Polski, która jest łagodna, prawda? Gdzie jest pokazane zło absolutne, z którego nie ma wyjścia. Które jest takie dojmujące, że właśnie niektórzy wychodzą, tak jak pan mówi, z takim wrażeniem, że chcą kogoś pobić, a niektórzy wychodzą kompletnie, tak powiem, szczęśnięci, złamani i długo o tym przemierzywują. Dla mnie osobiście to jest bardzo interesująca strona pańskich filmów, bo wtedy muszę więcej myśleć. No i jeszcze jeśli można o tym weselu, bo ta taka, jak to powiedzieć, Ta chętka, żeby do tego wesela tego narodowego mi tu nawiązywać, to różnych korcin. Na pewno panowie pamiętają o świetnym opowiedziomi Marka Nowogorskiego w Wesele Azjeszczy, które ileś tam lat temu pokazywało też taką karykaturę polskiej społeczności w zwierciadle, w prawdzie krzywym, ale prawdziwym. Więc życzę panu tego kolejnego wesela za pan 20 lat czy ileś. Może ja dożyję, chociaż trochę starszy jest pana.
[01:05:53.27 → 01:06:20.47] A: Więc tutaj jestem bardzo ciekaw tego kolejnego wesela, bo z jednej strony pan postuluje, żeby to było Rozumiem, że chodzi o sztuki Bałuckiego, tak? Bałucki popełnił samobójstwo, pamiętajmy o tym, na koniec swojej kariery. On pisał bardzo dowcipne sztuki teatralne, a później strzelił samobója. Więc ja wolę, żeby on robił ponure filmy, ale żył długo i szczęśliwie.
[01:06:20.69 → 01:06:33.69] B: No dobrze. Wytłumaczę się z tego 84. Chodzi o to, że film to jest ciężka charuwa i to jest tak, że ja się boję, że nie będę miał za chwilkę sił, żeby robić trudne filmy takie historyczne.
[01:06:34.17 → 01:06:35.37] A: Jerzy Hoffman robił.
[01:06:35.85 → 01:07:09.10] B: Ja wiem, ale on ma te geny. Chciałem powiedzieć o tym światełku. Ja mam tak, że ja widzę to światełko, tylko żarówka jest 40 volt, po prostu, czy watów, nie wiem, jeśli nie znam, woltów, czy watów. Mam słabszą żarówkę po prostu, ale ja tam widzę to światełko, to znaczy odnajduję. To jest taka rzecz. A jeżeli chodzi o wesele, no to ja, bo już powiedziałem o tych słowianach, to film powinien nazywać się Swadźba, czyli wesele. Także jeszcze będę siedział trochę w tych weselnych tematach.
[01:07:10.00 → 01:07:13.56] A: Bardzo jestem ciekaw słowian, właściwie nie mogę się ich doczekać.
[01:07:13.78 → 01:07:14.54] B: A co ja mam powiedzieć?
[01:07:15.14 → 01:07:33.90] A: Słuchaj, ty masz je zrobić, to jest twoje zadanie. A my będziemy czekać na serial, przede wszystkim o naszych praszczurach. Czy jeszcze państwo mają jakieś pytania? Tam widzę rękę w górę, słuchamy.
[01:07:35.51 → 01:07:48.45] C: Takie pytanie też bardzo cenię pana współczesnie. Zastanawiam się, bo rozumiem, że każdy film to inny historial, ale czy pan jako artysta ma jakiś cel, misję, taką, która by klauną obejmowała wszystkie pana filmy, które pan stworzył?
[01:07:48.84 → 01:07:51.22] B: Ja mam taką teorię, że ja robię cały czas ten sam film.
[01:07:51.59 → 01:07:52.95] A: Oprócz drogówki.
[01:07:53.59 → 01:08:16.35] B: Nie, drogówka też w tym siedzi, tylko że była łatwiejsza do zrobienia. Mam taką teorię, ale tak naprawdę to jest mój pomysł na życie. Robię to, co lubię. To jest ważne, każdemu tego życzę. Aczkolwiek czasem, i tu się nie skarżę, ale czasem zostaję przeczołgany przez takie tematy jak na przykład ten ostatni. Ale się nie skarżę. Po prostu to świadome wybory są.
[01:08:22.89 → 01:09:07.98] C: Jeżeli mogę. Czas się skończył, ja już nie mogę. Chciałam nawiązać do tych słów wstępu na samym początku, o czym Panowie mówili, a mianowicie o wykreśleniu kultury rosyjskiej z obecnego życia kulturalnego Polski. Bo rozumiem, że Pan ogląda filmy dawne rosyjskie, Pan czyta książki, ale to są indywidualne zachowania. Dla mnie było szokujące, że mój syn, który był w piekharmonii w Warszawie, miał być. Okazało się, że odwołali koncert, bo była ta muzyka Czajkowskiego.
[01:09:08.10 → 01:09:12.50] A: Właśnie myślałem o Czajkowskim. Zaraz sobie odpalę z laptopa.
[01:09:12.52 → 01:09:23.38] C: Tak myślę, czy to jest słuszny trend, bo jeśli tak, to się obawiam, że nasze małżeństwo będzie nieważne, dlatego że nam nie grali na ślubie Mendelssona, tylko pierwszy koncert Czajkowskiego.
[01:09:23.72 → 01:09:28.46] A: Może to jakieś wyjście. Ja bym się tego trzymał.
[01:09:32.22 → 01:09:52.84] C: Ale chciałam zapytać, czy istnieje jakaś forma działalności poza Panów indywidualnym działaniem, żeby jednak ten absurd odsunąć od nas. Jednak ta kultura, która załóżmy była przed Putinem, to niech będzie rosyjska, przecież to jest wspaniała muzyka... Wie Pani, to jest
[01:09:52.84 → 01:13:07.11] A: efekt pewnego wzmożenia, tak? Ja myślę, że takiego wzmożenia, kolejnego wzmożenia chwilowego gdzieś tam w internetach, tak? Nie wpadło to do głowy. To jest niemądre, ale przede wszystkim niemądre dlatego, że ja, powiedziałem, zrobiłem sobie prywatny festiwal filmów Bałabanowa. I kiedy obejrzałem właśnie Palacza, Gruz, czyli Ładunek 200, Brata, lepiej zrozumiałem to, co się dzieje w czasie tej wojny. Ja Państwu opowiem, Ładunek 200 pewnie wszyscy wiecie, o co chodzi. Ale zrozumiałem, oglądając filmy Bałabanowa, dlaczego Rosjanie porzucają swoich zabitych na przykład. Dlaczego nie zbierają swoich zwłok. Dlaczego ich poszanowanie dla zmarłych jest żadne. Dla nas istnieje coś takiego jak świętość martwego ciała. Natomiast tam nie. Człowiek martwy jest kompletnie nieistotny. Ja zrobię spoilera, bo nie wiem, dlaczego nie. Dla mnie zrobiło ogromne wrażenie, jak w Palaczu Bałabanowa główny bohater pracuje w jakiejś fabryce, wrzuca węgiel do pieca i gangsterzy przywożą tam zwłoki na nielegalu. Zabijają kogoś, pakują w jakiś worek czy w jakieś szmaty, przywożą i wrzucają do pieca, popychają pogrzebaczem i koniec. To się później zmienia, nie będę już opowiadał. Natomiast fascynujące, przerażające jest to, że w tych filmach Bałabanowa zmarły jest traktowany jak worek ziemniaków w najlepszym razie. My w naszej tradycji, wydaje mi się, mamy szacunek dla zmarłych. Natomiast tam te filmy pokazują, że nie. Jak obejrzałem Niemiłość z Jagincewa, to pomyślałem, że to jest film, który trzeba pokazywać w ramach nauk przedmałżeńskich. Przed każdym ślubem. Jak ktoś się decyduje na ślub, to macie obejrzeć Niemiłość Zwiagincewa i później możecie dalej chcieć się hajtać albo nie, ale musicie obowiązkowo... Bo to jest film pokazujący po prostu kompletną nieczułość, brak jakichkolwiek uczuć, które zamienia się we wzajemną nienawiść. I to kino bardzo dużo mówi. Tak jak pewnie literatura rosyjska dużo mówi. Więc warto czytać czy oglądać emanacje rosyjskiej kultury po to, żeby zrozumieć dlaczego to wszystko wygląda tak jak wygląda. Ale ja bym się tym nie przejmował. To było wzmożenie, to za chwilę minie. Tak jak wiele innych rzeczy minie. Ludzie lubią się podniecić czymś, a jeżeli jeszcze mają pod ręką jakieś fejsbuki, i tego typu narzędzia, to się chętniej podniecą, szybciej to później zgaśnie i nie ma się co specjalnie chyba tym przejmować.
[01:13:07.57 → 01:13:10.45] B: Ja mam tak samo, że za chwilkę zapomnimy o tym bojkocie.
[01:13:11.03 → 01:14:44.10] A: Tak, zwłaszcza, że my zapominamy nieustannie o wszystkim. To znaczy nasza pamięć jest tak krótka już w tej chwili. Często następuje gwałtowne wzmożenie, ogólne podniecenie, wszyscy się nakręcają, po jakimś czasie o niczym się nie pamięta. Tak jak czytałem dzisiaj przed przyjazdem tutaj wywiad chyba z Markiem Migalskim akurat, jeśli pamiętacie taką postać, to on powiedział, ale przecież dzisiaj nikt nie pamięta o sprawie Mejzy. Ja się złapałem na tym, no jasne, pamiętacie Mejzę? Takiego faceta, no właśnie, ale już to coś nie istnieje. Ja po 10 dniach wojny zorientowałem się, że przecież trwa pandemia. Ja w ogóle zapomniałem. Przestała dla mnie istnieć, tak? W tej chwili jestem sfokusowany na wojnę, ale podejrzewam, że za chwilę wszyscy się znudzą wojną. Nic się nie dzieje, front stoi w miejscu. Trochę jest tak jak bitwa pod Verdun czy Sommą, front zachodni I wojny światowej. Znudzi się ludziom entuzjastyczne pomaganie uchodźcom pewnie. Pojawią się jakieś może nowe sytuacje. To, co charakteryzuje, tak mi się wydaje, współczesnego człowieka, również jako odbiorcę kultury albo uczestnika życia społecznego, to jest krótkotrwałe wzmożenie właśnie. Wszyscy są strasznie podnieceni czymś, są strasznie oburzeni czymś, ale to się później rozmywa bardzo szybko.
[01:14:46.38 → 01:14:50.65] C: Chyba, że pan Wojciech nam zrobi zgin, nie będziemy nadal jakimiś tematem mówić.
[01:14:51.23 → 01:15:16.85] A: Zrobi nam film przede wszystkim o Słowianach. Ja mówię zupełnie serio, że bardzo wiele sobie obiecuję po tej produkcji, bo marzyłem o tym, żeby obejrzeć film o Słowianach sprzed Chrztu Mieszka. No i tyle, Wojtek. Jeszcze są pytania.
[01:15:16.85 → 01:15:22.20] B: Ja też nie mogę doczekać tego filmu. Najpierw muszę napisać.
[01:15:22.32 → 01:15:39.10] C: Jeszcze chciałabym pana zapytać, czy do filmu Róża bazował pan również tylko i wyłącznie na literaturze, czy też rozmawiał pan z mieszkańcami Mazur i jaka była informacja zwrotna po już po filmie?
[01:15:39.96 → 01:17:52.08] B: To jest tak, że to jest wyjątkowy film, że tak powiem w mojej drodze zawodowej, dlatego że scenariusz napisał Michał Szczerbic. Michał Szerbic, który przeniósł się na Mazury i on odrobił, normalnie jak robię film Wołyń, czy nawet to Wesele, to ja muszę pójść na studia, a on odrobił tę całą pracę, więc ja pracowałem już na scenariuszu, który on stworzył i kontakt miałem, na przykład szukałem języka i była jakaś pani w Niemczech z Mazury, która mówiła gwarą, Mazurzyła i to było niesamowite, bo ja w tej rozmowie telefonicznej z nią zobaczyłem, jaki to jest przepiękny język. To, co my zrobiliśmy w Róży, to my tylko zasygnalizowaliśmy, że oni trochę inaczej mówią. Natomiast jak ten język brzmiał, to ja to mam w głowie, ale nam się to nie udało zrobić, ponieważ ci ludzie już nie żyją, nie było ich tam, żeby nam mogli pomóc. A jeżeli chodzi o Ja w ogóle z różą mam kilka takich niesamowitych spotkań z publicznością. Na przykład w Gazecie Wyborczej była projekcja za darmo. Za darmo w warunkach skandalicznych, bym powiedział. Dlatego, że te okna nawet nie były takie pozasuwane, ale tam przyszły większość kobiet, głównie babcie i wnuczki. I tak naprawdę po tej projekcji siedział Marcin Dorociński, Agata Kulesza, no i ja. I po tej projekcji Było milczenie. Tam nie trzeba było mówić. I nagle jedna dziewczyna powiedziała, że ona dzięki temu filmowi zaczęła rozmawiać ze swoją babcią o tych gwałtach i potem innej. Oni sami rozmawiali. My nic nie musieliśmy mówić. Po prostu takie emocje się wytworzyły wtedy, że to jest dla mnie takie jedno z wyjątkowych doświadczeń. My tam byliśmy tylko takimi jakimiś katalizatorami. My tylko po prostu zaczęliśmy... To, że byliśmy uruchomiło tę dyskusję. I to, co się wydarzyło tam, Pomiędzy tymi ludźmi to było niesamowite. I to jest super, jeżeli film odblokował na przykład właśnie ten kontakt, że uruchomił, że coś się otworzyło u nich w domach. To dla mnie ważne.
[01:17:53.52 → 01:17:54.98] A: Tutaj było pytanie jeszcze, prawda?
[01:17:58.29 → 01:18:59.25] C: Bardzo dobrze poznał tę historię. Teraz właściwie to jest taki kawał rzeka, ale chciałam zapytać o nacjonalizm Polski, ponieważ my teraz, tak się mówi, że przeżywamy taki miłosny miesiąc tej empatii, empatyzowania z uchodźcami, z tymi gośćmi, jak to się mówi z Ukrainy. Natomiast pojawiają się już głosy, ekonomiczne, jego sprzeciwu, ale również odżywają nacjonalistyczne te tematy dotyczące Wołynia. Tak jak ja śledzę, to chodźmy na Facebooku. I też taki szerszy temat, poprosiłabym Panów obu już o wytłumaczenie. No bo dla nas to też jest zagadką, ten atak Putina, na ile to jest kwestia ekonomiczna i te hasła właśnie także nacjonalistyczna, włącząc się do denazyfikacji, jak to jest teraz mówione, do bandery i taki temat może tak w tygółce, żeby jakoś...
[01:18:59.25 → 01:19:29.18] B: Ja tylko może powiem o tym... O nacjonalizmie. O tym nacjonalizmie, tak. To już nastąpiło jakiś czas temu, że droga ze stadionów na manifestacje się bardzo skróciła i że jest przyzwolenie na ten nacjonalizm i na ten faszyzm. I dlatego też zrobiłem ten film, albo tak go zrobiłem, bo ja już to czułem wcześniej. Natomiast jeżeli chodzi o Putina, to myślę sobie, że ja nie bardzo jestem w stanie, żeby o tym mówić. To znaczy nie wiem, czy umiem.
[01:19:34.34 → 01:19:48.58] C: skrajna jakaś, nie wiem, kilkuprocentowa grupa. Bo o tym się tak nie mówi, bo to nie jest popełnione politycznie, prawda? Natomiast gdzieś te grupy jeszcze wciąż są. O Wołyniu coraz będzie może szerzej teraz, jeżeli...
[01:19:48.58 → 01:20:27.84] A: Ja myślę, że problem polega na tym, że czymś takim jak nacjonalizm, ale nie tylko, emocjami ludzkimi można sterować bardzo sprawnie i łatwo rozbudzić Na pewno jest jakiś procent hardkorowych nacjonalistów po prostu, ale według mnie takim prawdziwym zagrożeniem są techniki manipulacji i możliwość pływania na ludzi, którzy po prostu uwierzą w pewne rzeczy. I racją stanu dzisiaj jest pomaganie Ukraińcom w każdy sposób, w jaki to jest możliwe. Jeżeli będą pojawiały się jakieś antyukraińskie
[01:20:29.74 → 01:20:30.14] B: nie
[01:20:30.14 → 01:25:57.97] A: wiem, hasła i tak dalej, to znaczy, że to jest w pewien sposób kreowane przez według mnie Moskwę i tyle. Co do tego, że to takie zaskoczenie, ten atak Putina na Ukrainę, to wie Pani, mnie też się wydawało, że to się nie spełni, ale obejrzałem brytyjski serial dokumentalny z 2020 roku, trzyodcinkowy pod tytułem Putin, historia rosyjskiego szpiega, który jest opowieścią rzeczywiście o 20 latach władzy Putina, ale też oczywiście od początku jego dzieciństwa, takiego chuligańskiego trochę i oglądałem ten serial i myślałem Jezus Maria, przecież to jest tak jasne i logiczne, że on musiał zaatakować tę Ukrainę, że wszystko co on robił przez ostatnie 20 lat, było konsekwentną próbą odbudowania rzeczywiście imperium rosyjskiego, połączenia dziwnego imperium carskiego ze Związkiem Radzieckim. Ale chodzi o jakieś fantazje o wielkiej potędze i tego, że on rzeczywiście Ukrainę uważa po prostu za część Rosji i koniec. I tam był wątek o wojnie czeczeńskiej, pierwszej wojnie czeczeńskiej, drugiej wojnie czeczeńskiej. gdzie pewna dziennikarka opowiadała o tym, że to było nazwane specjalną operacją wojskową, nie wojną, specjalną operacją wojskową i polegało przede wszystkim na właściwie eksterminacji ludności Kaukazu. I to jest dokładnie to samo dzisiaj, tylko że w innej skali. I to wszystko nie powinno być zaskoczeniem. I najgorsza zbrodnia, jaka jeszcze tam będzie popełniona w Ukrainie, nie powinna nas zaskoczyć. Dlatego, że uważam, że Putin jest gotów i jego ludzie posunąć się do absolutnie wszystkiego. Taka jest też po prostu logika dziejów ludzkości. To właściwie tyle chyba chciałem powiedzieć. A propos nacjonalizmu. Każdy kraj ma swoje nacjonalizmy. Oczywiście w naszej części Europy one są najbardziej widoczne. bo Europa Środkowa to jest skrwawione pole straszliwych zbrodni. Nie było większych zbrodni niż te, które miały miejsce w tej części Europy, na przestrzeni dziejów. Zamieszkane są te tereny przez wiele straumatyzowanych narodów. Narodów, w których mieszają się kompleksy niższości z poczuciem wyższości wobec sąsiadów, ale też jakimiś kompleksami wobec sąsiadów. To jest przeklęte miejsce ta Europa Środkowo-Wschodnia po prostu. I tutaj nacjonalizmy bardzo łatwo rozbudzić przede wszystkim, ale kłopot polega na tym, że z takimi emocjami jak nacjonalizm, nimi łatwo po prostu sterować tak naprawdę. I dobra socjotechnika, inżynieria społeczna jest w stanie wyprodukować pani, nie wiem, z 5% nacjonalistów 15, a może i 50 w pewnym momencie. To jest kłopot. Trzeba być po prostu strasznie odpornym na inżynierię społeczną. A szczególnie, kiedy ona jest też stosowana przez państwo po prostu. Bo najzwyczajniej w świecie, bo ja uważam, że polskie państwo również cynicznie, mówię o władzy, cynicznie po prostu stosuje socjotechnikę i propagandę, która ma również rozbudzać, w zależności od aktualnych potrzeb, władzy, po prostu niechęć do danych grup społecznych czy grup etnicznych. I tyle. Jeszcze jedna kwestia, bo muszę Państwu przypomnieć, że nasze spotkanie jest transmitowane w streamingu na facebookowej stronie Teatru Starego i chciałem się zapytać, gdzie jest nasz człowiek, który śledzi Facebooka, jest w ostatniej ławce. Nie ma pytań na Facebooku. To co to za Facebook? Może oglądasz złego Facebooka jakiegoś? A nie umawialiśmy się, że ty napiszesz tam jakieś pytania dla Pizzu? Nie, ale mogę je zadać. No to zadaj jakieś pytanie. Udawaj, że to z Facebooka. Ja napisałem na Facebooku pytanie. Chciałbym zapytać, jeżeli tak... To, że przygotowujesz scenę o Słowianach, to jest... jeden z takich wielkich nadziei, że warto jeszcze żyć w ogóle, bo Sparżan będzie robił odsłowiana. To by prędko nie zrobił, bo to przynajmniej dłużej będziemy żyli. Będziemy mieć więcej czasu, więcej nadziei przed nami. Ale chciałem zapytać, że oprócz na pewno wnikliwych lektur, historyków, lepszych lub gorszych, też oglądasz filmy, które gdzieś tam zahaczają ten temat, czy jakikolwiek film, który odnosi się do tamtych czasów, albo może seria, niekoniecznie też w tej części Europy, dał Ci satysfakcję. Bo mam wrażenie, że większość tego, co powstało w tamtych czasach, to jednak jest pewnego rodzaju cepelia, której nie wypadałoby już powtarzać. Oczywiście nie obawiam się, że powtórzę.
[01:25:59.73 → 01:27:10.86] B: Ja myślę, że polubiłem te dwa pierwsze sezony Wikingów, że to jest coś, co było dla mnie inspirujące. chociaż ten Ragnar jest chyba stworzony z trzech Ragnarów, prawda? Ale to chyba tylko tyle, bo nie szukam inspiracji w tych historiach, aczkolwiek muszę się też odnaleźć, bo zrobili coś Rosjanie chyba, tam powstają jakieś, muszę się po prostu gdzieś w tym odnaleźć. Chodzi o to, że ja próbuję znowu zrobić historię realistyczną i taką, nie chcę mówić, że... w miarę wiarygodną, na ile można to oczywiście ustalić, jeżeli chodzi o fakty, że tam te elementy fantazji, one się oczywiście pojawiają, ponieważ mam tego, powiedziałem już, wybrańca, który nam pozwoli wchodzić w krainę bogów, ale też jest tak, że szukam takiego przełożenia, że na przykład za długo był pod wodą, albo dostał za bardzo w łeb, albo był ranny, albo wziął jakieś środki, które pozwalają mu wejść w tamte w tamten świat, to nie jest tak, że nagle on widzi Vélesa i z nim rozmawia.
[01:27:11.18 → 01:27:14.14] A: Powinien być trzymany jakimiś wywarami halucynogennymi.
[01:27:14.16 → 01:27:38.95] B: Jest tych możliwości parę. Zakładam, że ktoś, kto będzie to oglądał, zrozumie, dlaczego ten wybraniec w tym momencie przekroczył jakąś granicę. Pytanie było o to, czy ja się jakoś tam odnoszę, czy oglądam. Chyba nie. Tych wikingów obejrzałem I tam jeszcze jakiś film rosyjski, już zapomniałem tytułu. Rzeczywiście to było Cepelią jechało.
[01:27:40.23 → 01:27:44.15] A: Problem trochę polega na tym, że później wikingowie starali się bardzo glamour.
[01:27:44.53 → 01:27:56.35] B: Jest coś takiego, że przestałem to oglądać, jak poczułem, że elektroniczny zegarek może wyskoczyć za kostiumu, albo że te zęby były takie za bardzo zrobione, te szuflady mieli takie odrobione, to już tam się przestraszyłem.
[01:27:57.07 → 01:28:15.32] A: Teraz masz kolejny serial, który się nazywa Wikingowie Valhalla. które się dzieje, jest jakby ciągiem dalszym wikingów, tylko 100 lat później i masz do czynienia właściwie z takim glamurem. Oni są wszyscy bardzo ładni, mają bardzo ładne, jasne, równe zęby.
[01:28:15.38 → 01:28:23.88] B: Ale dlatego też przestałem oglądać tych wikingów, dlatego że chyba pojawiły się większe pieniądze od trzeciego sezonu czy czwartego i to się przełożyło też na to, że to zaczęło trochę inaczej wyglądać.
[01:28:24.18 → 01:28:34.08] A: Ale czy ty śledzisz, jakże skąpą niestety studiujesz mitologię słowiańską, czy czytasz książki historyczne o tym okresie?
[01:28:34.08 → 01:29:04.40] B: Na razie jeszcze robię coś o przemocy. Oczywiście byłem już w tej historii. Wiecie państwo, film robi wiele osób. To jest tak, że będzie pora, to ja w to wejdę. Ja oczywiście mam te ramy, natomiast chodzi mi o to, że najpierw muszę stworzyć tę historię. a później będę się w to mocniej wygryzał. Na przykład Igor Górewicz, który jest naszym takim przewodnikiem po tym świecie, zawiózł mnie do NRD.
[01:29:05.66 → 01:29:06.42] A: Do NRD?
[01:29:06.58 → 01:29:15.68] B: Tak, do NRD. Kiedy to było? To było jakieś 4 lata temu czy coś. Ale chodzi o to, że tam są takie skanseny robione.
[01:29:16.86 → 01:29:18.40] A: W Łowian Połabskich?
[01:29:20.78 → 01:30:21.83] B: To są osady słowiańskie, ale to nie wygląda tak jak w Polsce, gdzie masz kostkę Bauma, która doprowadzi turystę z Austrii, żeby zobaczył górną chatę, tylko tam naprawdę jest to bardzo sensownie budowane latami na bazie tej wiedzy, którą oni tam mają i tam myślę, że można byłoby znaleźć parę obiektów i od tego wyjść chyba, bo oni to dobrze odrobili. Tam nie ma prądu, prąd jest tylko wtedy, przy kasie, bo trzeba zapłacić, bo to Niemcy. Ale potem już nie ma prądu. Więc dość chaotycznie mówię o tym, że ja szukam tego realizmu, ale najważniejsza dla mnie jest historia, którą jeszcze nie zamknęliśmy. Jeżeli chodzi o serial, to wydaje się, że ją zamknęliśmy. Natomiast jeżeli chodzi o film, tytuł Sfaćba, to jeszcze to jest sytuacja otwarta. Jak będę miał historię, to będę tam się stopniowo w tym zanurzał. A teraz się boję, bo jeszcze nie wyszedłem tak naprawdę ze swego wesela, a siedzę w tej przemocy w rodzinie.
[01:30:21.85 → 01:30:23.87] A: Złowianie cię uratują z tego wszystkiego.
[01:30:24.15 → 01:30:24.97] B: Może tak, oby.
[01:30:25.45 → 01:33:25.09] A: Ja już mogę zacząć pisać, znaczy już sobie wyobrażam negatywne... Mowić leperuna i welesa. Tak, tak, nie, ale wyobrażam sobie negatywne recenzje serialu, że Smażowski pokazał po prostu naszych przodków jako prymitywnych dzikusów siedzących w lesie, którzy po prostu, a przecież wielka Lechia, Rządziła, nie wiem... Nie, Wielka Lechia nie, proszę pani. Nie zna pani teorii Wielkiej Lechii? Poznajcie to, bo to jest najbardziej odjechana, świrnięta teoria tak zwanych turbosłowian. Wiesz, Wojtku, o co chodzi? Nie znasz historii Wielkiej Lechii? To jest interesujące. Jakiś czas temu pojawiły się książki, nazwijmy to historyków amatorów. Bardzo grzecznie ich nazywam. którzy wysnuli absolutnie absurdalne teorie o tym, że kilka tysięcy lat temu istniało już wielkie państwo słowiańskie, które nazwali Lechią, właściwie Polskę, które rządziło połową kontynentu, prowadziły zwycięskie wojny z Aleksandrem Macedońskim i Juliuszem Cezarem. Oczywiście nie pozostawiło po sobie żadnych śladów materialnych, co jest interesujące, ale właściwie nie pozostały, ponieważ zostało wymazane później. Jest to kompletnie nieklejąca się idiotyczna teoria, w którą bardzo wiele osób uwierzyło, co wynikało z jakiegoś kompleksu naszego. Dlatego, że pamiętajmy, kiedy Mieszko się chrzcił, Nie wiem, państwo Franków było u potęgi. Już nie mówię o tym, że już dawno było po Rzymie. Byliśmy prowincją świata jednak i ten kompleks spowodował, że trzeba było wymyślić jakąś alternatywną historię. żebyśmy nie żyli nieustannie w przekonaniu, że ta nasza kultura słowiańska była tak naprawdę niczym w porównaniu do kultury zachodniej Europy, państwa Franków chociażby, bo to zbliżony jakiś czas, czy tego, co osiągnął Rzym, Ateny, Bizancjum i tak dalej. I wymyślono po prostu jakąś nieistniejące wielkie imperium polskie. Był taki historyk, amator, który nazywał się Jan Bieszk, Janusz Bieszk, który wydał kilka książek o rzekomej historii Wielkiej Lechii i one się jakiś czas temu fantastycznie sprzedawały. Ja je sobie czytałem trochę, przeglądałem może bardziej, bo to było tak niedorzeczne. To się opierało na, on uważał, że tak zwana kronika Prokosza, która była w ogóle fejkiem osiemnastowiecznym, jest wiarygodnym źródłem. A mówię o tym wszystkim dlatego, że ten temat słowiański jest jednak czymś, co nas po prostu grzeje strasznie, bo szukamy
[01:33:25.09 → 01:33:26.63] B: albo... Skąd pochodził Mieszko?
[01:33:26.79 → 01:33:30.49] A: Wszyscy by chcieli, żeby był wikingiem albo z Wielkiej Murawy.
[01:33:30.77 → 01:33:32.03] B: Jesteśmy po prostu po pepikach.
[01:33:32.49 → 01:34:14.70] A: My jesteśmy z Wielkiej Murawy, znaczy wy jesteście. Ja jestem z Azji. Problem oczywiście polega na tym, że moja węgierska część, moje osoby wie o tym, kiedy Węgrzy przyszli na Wielką Nizinę, tak zwane holmfoglola w zajęciu ojczyzny. Polacy nie bardzo wiedzą, skąd się wzięli. Siedzieli w tych gajach świętych, a w lasach zbierali jagody. A okazuje się, że są właśnie z Czechów trochę. I to jest rzeczywiście trudna sytuacja, żeby Polacy zrozumieli, że ich władza pochodzi z Czech. Chrzest stamtąd. Okropność.
[01:34:16.78 → 01:34:19.80] B: Bo od wikingów też nie za dobrze, a jednak lepiej.
[01:34:20.31 → 01:34:44.83] A: Lepiej, ale wiesz, Wikingowie oczywiście zostawili tu swoje ślady, bo handlowali, najeżdżali i tak dalej, ale bardziej w Rosji, co zabawne, bo przecież Waregowie, czyli gwardia wikińska Rurykowiczów bodajże. Czyli Rosjanie mają w sobie więcej Wikingów niż my. Rosjanie pochodzą od Wikingów, a Polacy od Czechów. Jak sobie Polacy z tym poradzą?
[01:34:46.06 → 01:34:47.08] B: nad ludzkim wysiłkiem.
[01:34:48.02 → 01:35:07.50] A: Dobra, proszę państwa, bardzo państwu dziękujemy za to spotkanie. Tak, jest pytanie z Facebooka, które napisałeś. Dobre na koniec. Czy tak zwana religia smoleńska będzie obiektem pana inspiracji filmowej? Już jeden dobry film o tym powstał.
[01:35:08.26 → 01:35:09.22] B: Nie.
[01:35:09.92 → 01:35:46.17] A: Nie, po filmie Smoleńsk już chyba nie trzeba. Tego się nie przeskoczy. Dziękujemy państwu bardzo serdecznie. Jeszcze mam obowiązek zapowiedzieć, że za tydzień kolejna bitwa o kulturę pod tytułem Scena Lublin Grażyna Lutosławska będzie prowadziła. Spotkanie gośćmi będą Dominik Gac i Jarosław Cymerman. Bardzo państwu dziękujemy. Prosimy rozejść się w spokoju i pokoju. wrócić do domu i obejrzeć jakiś film Wojtka na dobranoc, przed snem, żeby się uspokoić. Dziękujemy bardzo.
[01:35:47.21 → 01:35:48.37] B: Dziękuję bardzo.

Bitwa o kulturę. Czy kino zbawi Polaków?

Czy polskie kino ma przyszłość? Czy warto być dobrym aktorem? I czy warto być kontrowersyjnym reżyserem? Jak będzie wyglądała sytuacja naszej kinematografii w czasach, gdy na skutek pandemii, a także inwazji serwisów VOD, coraz mniej widzów chodzi do kina, a wyniki frekwencyjne polskich, i to nagradzanych, filmów są rozpaczliwie słabe? Czy Netflix zabije polskie kino, czy je uratuje? Jak sytuacja polityczna może wpłynąć na przyszłe polskie filmy, w większości zależne od dotacji Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej? Czy prywatni producenci będą chcieli podejmować ryzyko artystyczne?
Krzysztof Varga

Wróć