Tryb wiązania: strict

Staramy się pokazać tylko najmocniejsze trafienia.

Kino w Teatrze Starym „Jeziorak”

Wróć

KINO

Bilety: normalne 10 PLN, ulgowe 8 PLN

„Jeziorak”
Polska 2014 / 94′ /
reżyseria: Michał Otłowski
scenariusz: Michał Otłowski
występują: Jowita Budnik, Sebastian Fabijański, Łukasz Simlat, Mariusz Bonaszewski, Michał Żurawski, Agata Buzek

Przed seansem pokaz filmu krótkometrażowego: „Kraina cieni” / reż. Tomasz Głodek / Polska 2006 / 12′

Po projekcji odbędzie się spotkanie z gościem – transmisja on-line na stronie video.teatrstary.eu

Prowadzenie: Magda Sendecka
Gość: Jowita Budnik

Prowincjonalne miasteczko na Warmii. Inspektor Iza Dereń prowadzi śledztwo w sprawie śmierci młodej kobiety, której zwłoki znaleziono w łódce na jeziorze. Równocześnie trwają poszukiwania zaginionych na służbie funkcjonariuszy. Jeden z nich jest partnerem Izy i ojcem mających niebawem narodzić się bliźniąt. Niebawem okaże się, że odpowiedź na pytanie, kto zabił, nie jest w tej sprawie najważniejsza…  
Magda Sendecka, kurator programu filmowego w Teatrze Starym

Policjantka z prowincjonalnej komendy prowadzi dochodzenie, które na zawsze zmieni jej świat.”Kryminał, jako film napędzany intrygą, nie jest gatunkiem, który zostawia dużo miejsca na psychologię postaci… Ale ja uparcie wierzę, że polskie kino potrzebuje mocnych kobiet. „Jeziorak” daje szansę na jedną z nich.”
Michał Otłowski

„Jeziorak” to osadzona w realiach prowincjonalnej Polski opowieść o zbrodni, poszukiwaniu prawdy i rozpaczliwym wołaniu o sprawiedliwość. Policjanci z prowincjonalnej komendy likwidują leśną bimbrownię. Oddział zostaje ostrzelany i jeden z policjantów zostaje ranny. Bimbrownikowi udaje się uciec. W tym samym czasie, w dryfującej po jeziorze łódce, znalezione zostaje ciało młodej dziewczyny. Okoliczności jej śmierci są zagadkowe i obydwie sprawy trafiają do podkomisarz Izy Dereń (Jowita Budnik). Tymczasem na komisariacie trwa nerwowe oczekiwanie. Na służbie zaginęło dwóch funkcjonariuszy, którzy od kilku dni nie dają znaku życia. Jeden z nich jest życiowym partnerem Izy. Intryga kryminalna przeplata się z osobistym dramatem bohaterki i ujawnia jej determinację oraz siłę. Bohaterka filmu, policjantka w zaawansowanej ciąży, prowadzi wielowątkowe śledztwo. W rozwiązaniu spraw pomaga jej młodszy kolega, aspirant Marzec (Sebastian Fabijański). Tajemnice, które odkryje, na zawsze odmienią jej życie.

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:01.11 → 00:02.43] A: Dobry wieczór raz jeszcze.
[00:03.59 → 00:04.15] B: Dobry wieczór.
[00:06.81 → 00:07.83] A: Jowita Budnik.
[00:08.69 → 00:09.63] B: Dobry wieczór Państwu.
[00:09.75 → 00:28.35] A: Komisarz Iza Dereń. Ja tylko przywitam jeszcze raz oficjalnie widzów, którzy dołączyli do nas w internecie. Witam na kolejnym Wieczorze Kinowym w Teatrze Starym. Dzisiaj naszym gościem po premierze filmu Jeziora jest Jowita Budnik.
[00:28.63 → 00:29.47] B: Dobry wieczór Państwu.
[00:34.49 → 00:42.69] A: Ja zacznę może banalnie. Jak to się stało, że dostałaś ten scenariusz i co cię w nim urzekło? Dlaczego postanowiłaś przyjąć tę rolę?
[00:44.58 → 01:57.49] B: To jest historia, którą ja znam nieoficjalnie, a może nie do końca oficjalnie, bo ja doskonale wiem, że tę rolę miała zagrać zupełnie inna aktorka. Michał Otłowski, reżyser, kiedy już pisał scenariusz do Jezioraka, już w głowie widział wspaniałą podkomisarz Izę Dereń, która jak to zwykle bywa w życiu, z planami, które się czyni dużo do przodu. W międzyczasie zmieniła swoje życie, weszła za mąż, czyli związała się z mężczyzną, który był Skandynawem, pojechała z nim do Skandynawii i tuż przed momentem, kiedy ten film miał ruszyć, zdjęcia do filmu, okazało się, że się zaangażowała w, już teraz nie mam pewności, ale w jednym ze skandynawskich seriali i nie dostała zgody na przyjazd do Polski. Bo trzeba państwu wiedzieć, że to jest tak, że reżyser z tym filmem, z projektem tego filmu, ze scenariuszem chodził dość długo. Może nie tak długo, jak z poprzednim, którego mu się nie udało zrealizować, ale dość długo. Natomiast w momencie, kiedy okazało się, że film dostał dofinansowanie i będzie produkowany, miał tak naprawdę niespełna trzy miesiące na to, żeby zdjęcia rozpocząć. Więc to wszystko musiało się potoczyć w błyskawicznym tempie.
[01:58.45 → 02:00.99] A: No i jak ty trafiłaś do tego planu?
[02:01.72 → 02:50.80] B: Tutaj myślę, że zdecydowanie mogę tę zasługę przypisać Markowi Palce, który był reżyserem castingu filmu Jeziorak. Myśmy się z Markiem wcześniej znali i wiem, że wśród iluś propozycji, które on złożył reżyserowi w momencie, kiedy się okazało, że ta wymarzona aktorka zagrać nie może, pojawiło się moje nazwisko. Michał był troszkę zadziwiony, bo mówi, że znał mnie, kojarzył, ale jakoś nie wyobrażał sobie na początku mnie w roli Izydery, ale właściwie potem wysłał mi scenariusz, spotkaliśmy się i po, no nie wiem, nie przesadzę, ale dwudziestu minutach rozmowy oboje wiedzieliśmy, że tak, że to jest to, że należy spróbować popracować, bo bardzo dobrze nam się rozmawiało i właściwie z grubsza uzgodniliśmy wszystko w ciągu pierwszego dwudziestominutowego spotkania.
[02:51.11 → 02:52.57] A: Czyli nie było zdjęć próbnych?
[02:53.21 → 03:07.01] B: Nie, nie, nie. Dla mnie nie. Szukaliśmy, faktycznie szukaliśmy aspiranta Marca i tutaj muszę przyznać, że spotkałam się z kilkunastoma fantastycznymi kandydatami do roli, natomiast ja zostałam zaproszona do współpracy bez zdjęć próbnych.
[03:08.09 → 03:29.77] A: A skoro już jesteśmy przy tym, to Sławek Fabiański gra tutaj świetną rolę i wiem, że ta jego rola była zarysowana zaledwie szkicowo, a on właściwie zbudował pełną postać, bardzo ciekawą, aż się prosi, żeby ta Iza z tym aspirantem jakoś kontynuowała znajomość.
[03:30.28 → 05:19.07] B: W kolejnych częściach kto wie, jeśli reżyser uznanie, ale to by było niewskazane. On jednak jest młodym policjantem, podkomisarz jest dojrzałą kobietą. Inaczej sobie powinni układać życie. Tak naprawdę Sebastian jest fantastycznym aktorem. Ja byłam pełna podziwu, bo prawda jest taka, że o ile podkomisarz Iza Dereń była na papierze, w scenariuszu była taką postacią, że tak powiem, bogatą w przeżycia, w emocji, kobietą z krwi i kości, w której życiu się mnóstwo dzieje, o tyle aspirant Marzec był właściwie tak napisany, że on przychodził i informował mniej więcej, jakie są postępy w śledztwie, żeby nie wszystko trzeba było pokazywać na ekranie. Więc jego rola scenariuszowa była naprawdę taka czysto informacyjna. Tak się robi w filmach gatunkowych, bo też trudno, żeby każdy element śledztwa pokazywać na ekranie. Natomiast dla aktora to jest oczywiście dużo trudniejsze wyzwanie, kiedy ta rola jest po prostu mniej interesująca. Natomiast uważam, że Sebastian, to nie jest tylko moje zdanie, bo bez kozyry dostał nagrodę za debiut na festiwalu w Gdyni. Natomiast to, co on zrobił z tej roli, to uważam, że on tchnął życie, w papierowego aspiranta Marca i poza tym myśmy mieli bardzo fajną relację, myśmy się znali z Sebastianem wcześniej, natomiast była między nami taki rodzaj relacji, dużo starsza koleżanka, dużo młodsza kolega, więc on się troszkę mnie bał, troszkę musiał mnie słuchać, troszkę go tam temperowałam na planie, oczywiście wszystko w granicach pewnych żartów. Ale uważam, że to się bardzo dobrze przełożyło na ekran, ponieważ nawet jak potem mieliśmy spotkania z widzami, to on się mnie pytał, czy może zabrać głos już, coś może powiedzieć, więc wziął do serca sobie.
[05:19.39 → 05:26.71] A: W końcu przełożona i zaledwie aspirant. Otóż to. A co ciebie ujęło w tym scenariuszu? Co najbardziej?
[05:28.00 → 07:41.16] B: Dla mnie to był film, który miałam ochotę zrobić z bardzo wielu względów. I właściwie mogłabym teraz wszystkie wymienić po kolei. Mają państwo dużo czasu? Przede wszystkim pierwsza rzecz, która oczywiście może nie jest aż tak ważna, ale jednak dla mnie jest ważna. To był pierwszy reżyser, który nie był Joanną i Krzysztofem Krauze, który powierzył mi główną rolę w swoim filmie. Bo oczywiście współpraca z Janem i Krzysztofem to jest zawsze niezwykła przygoda i coś cudownego i wspaniałego. Jestem zawsze zachwycona, kiedy oni do mnie dzwonią i mówią, że chcieliby znowu zrobić film. Natomiast w związku z tym też zrobiło się coś takiego, że jak jest Wita Budnik, to właśnie zaraz po przecinku jest aktorka Państwa Krauze. W związku z tym dla mnie to, że Michał się odważył i że zechciał ze mną pracować i że ja miałam okazję zobaczyć, jak to jest pracować z innym reżyserem, przygotowując główną rolę, to była niebywała frajda. Po drugie, to jest jednak kino absolutnie gatunkowe. W związku z tym to też zupełnie inne wyzwanie niż moje dotychczasowe role. Po trzecie mieliśmy bardzo mało czasu, co troszkę podnosiło adrenalinę, bo ja byłam przyzwyczajona, że jak zabieramy się za jakiś film, to tak dwa lata, to lekko licząc, spędzimy na przygotowaniach. A tu prawie z marszu, ledwo zdążyłam pojechać dwa razy na strzelnicę i wydobyć broń i postrzelać, żeby w ogóle zobaczyć czym to się je. No i ta postać taka zupełnie inna, bo jednak mimo tego, że zwala się pani podkomisarz na głowę mnóstwo kłopotów, trudności i rozpaczliwych momentami to swoje życie, akurat na tym etapie, który oglądamy w filmie Jeziorak, no to jednak jest zaprzeczeniem moich wcześniejszych, granicznych przeze mnie bohaterek, silna baba, która sobie się nie działa i jakoś tam daje sobie radę. Więc właściwie wszystko to wzięte razem spowodowało, że praktycznie się nie zastanawiałam. I tak jak mówiłaś, jak poznałam Michała i pogadaliśmy chwilę, to się okazało, że tak, że bardzo chcę zrobić ten film razem z nim.
[07:41.90 → 07:54.85] A: No właśnie, to jak wyglądały te przygotowania do roli, skoro mieliście tak mało czasu? Czy tylko techniczne, czy jednak rozmawialiście też o tym, jaka to jest postać? Czy to było po prostu tak napisane w scenariuszu, rozmowy nie były potrzebne.
[07:55.37 → 09:48.67] B: Oczywiście rozmowy były potrzebne, ale to była praca ekspresowa. To znaczy na szczęście właśnie już podczas pierwszej rozmowy, ja powiedziałam, że ja tak widzę tę bohaterkę i takie środki wyrazu jakoś tam mam w głowie i Michał już dokładnie tak samo o niej myślał, więc już wiedziałam, że cokolwiek by się nie działo. Oczywiście przeszliśmy scenariusz próbując różne sceny. Dokonywaliśmy mnóstwa skrótów, bo to oczywiście jest... niesamowite, ale jak się siedzi ze scenariuszem, który liczy 70 stron, a zostaje z niego 50, a to jest wszystko tylko i wyłącznie na etapie prób, to to jest naprawdę wyzwanie. Natomiast na szczęście Michał okazał się takim reżyserem, który chętnie słucha jakiś uwag i jeśli zdarzało nam się, że nie wiem, czy właśnie z Mariuszem Bonaszewskim, czy z Łukaszem Simlatem, jeśli tylko mówiliśmy, to nie, to się powtarza, to jest bez sensu. Po co mówić coś, co za chwilę zobaczymy na ekranie? To on pozwalał bez żalu te wszystkie sceny wycinać i wykreślać i wyrzucać, więc ta współpraca była też bardzo taka, bym powiedziała... Okazał się reżyserem bardzo elastycznym i super się pracowało. Natomiast takie technikalia, ja się tego bardzo bałam. Ja wcześniej z policją to miałam do czynienia Mniej więcej tyle, co pewnie większość z nas, czyli 200 zł, 6 punktów. To wszystko, co ja wiedziałam o policji, a tutaj trzeba było jednak po nią pod komisarz zagrać, która prowadzi i znowu się skompromituje. Bo Michał bardzo mnie zawsze uczulał, że trzeba rozróżniać dochodzenie od śledztwa, bo jedno jest policyjne, drugie jest prokuratorskie. Może ktoś z Państwa wie, które jest które? Nie, no właśnie. No dobra, to ja jeszcze to sprawdzę i następnym razem będę bardziej przygotowana. W każdym razie... Ostatnio był tutaj Robert
[09:48.67 → 09:53.11] A: Więckiewicz, mogłam go zapytać, bo on jako prokurator szacki powinien to wiedzieć.
[09:54.67 → 10:37.63] B: Wydaje mi się, że dochodzenie jest policyjne, a śledztwo to jest prokuratorskie. No właśnie. Bardzo mnie Michał pilnował, żeby nie robić tego błędu. Więc wizytowałam komisariat, rozmawiałam z policjantami, ale przyznam szczerze, że dopiero po którymś z kolejnych pokazów, które mieliśmy w Polsce, filmu Jeziorak, też było na Mazurach, podeszła do mnie pani, która pracuje właśnie w Dochodzeniówce i powiedziała, wszystko dobrze, dwa błędy, mówi, w życiu byśmy nie dostali tysiąc na badania. Ale oprócz tego, powiedziała, że bardzo dobrze i bardzo wiarygodnie, więc wtedy mi kamień z serca spadł.
[10:37.65 → 10:58.51] A: Największy komplement, jaki można usłyszeć od branży. Jak postać ewoluowała na planie? Czy to, co sobie ustaliliście, było realizowane właściwie tak jeden do jednego? Czy w ogóle był czas, żeby jeszcze się zastanawiać nad przeformułowaniem czegoś, nad zniuansowaniem jakiejś sceny?
[10:59.52 → 12:27.39] B: To się zawsze dzieje, to znaczy nawet jak jest niewiele czasu, to tak naprawdę moment, kiedy się wchodzi na plany i się próbuje i się ustawia, to zawsze jest ta decyzja, choćby to, nie wiem, gdzie postawić kamerę, czy choćby to, czy robimy zbliżenia, czy nie, czy robimy master shoty, czyli wszystko w jednym ujęciu. No to już jest, że tak powiem, taką pracą na żywym organizmie, więc oczywiście pracowaliśmy, ale też ja się śmiałam właściwie, bo Michał tak w pewnym momencie, to już byliśmy za połową zdjęć, tak właśnie mówi, wiesz co, tak patrzę na to, co robimy i tak oglądam trochę te materiały, Strasznie się martwię, że ty taka jesteś, nie wiem, nie uśmiechnięta, taka smutna. Ja wiem, Michał, czytałeś to, co napisałeś, to opowiadamy film, który się dzieje na przestrzeni 10 dni, no góra dwóch tygodni. W związku z tym, skoro nie napisałeś, że pani inspektor jedzie na Bahama, leży na plaży, nie wiem, pije drinki z palemką, no to trudno, no to już nic tutaj nie wymyślimy. Ale to prawda, to mieliśmy takie założenie na przykład, że pani podinspektor się nie uśmiecha, a uśmiecha się właściwie w jednej scenie, no powiedzmy w półtorej sceny. I to była jedna z tych rzeczy, które gdzieś tam były wymyślone. Oczywiście być może to się trudno ogląda, bo to jednak zawsze jest coś takiego, Ludzie nie lubią patrzeć na wiecznie skrzywionych innych ludzi, ale tak nam to w duszy grało i tak postanowiliśmy tę rolę poprowadzić.
[12:27.61 → 12:43.19] A: Trochę mało powodów do uśmiechania się ma ta bohaterka. Jak się grało kogoś, kto właściwie w ciągu tych 10 dni musi przeformułować, właściwie rozpada jej się tożsamość trochę.
[12:44.08 → 12:47.82] B: Powiedziałabym, że nawet bardziej niż trochę.
[12:48.38 → 13:01.12] A: Bo i to, co się dzieje na bieżąco i właściwie system wartości może się troszeczkę poluzować i cała przeszłość, przeszłość rodziny, właściwie ona musi na nowo się zbudować jako osoba.
[13:01.62 → 14:17.93] B: Zgadzam się, natomiast też bardzo ważne było to, co Michał powiedział, jak ustawił tę postać gdzieś na początku. Ja się z tym zgodziłam, ponieważ to jest film gatunkowy, który oczywiście był stosunkowo pogłębiony psychologicznie jak na filmy tego typu, ale jednak gdzieś tam on miał w głowie, jaka powinna być ta bohaterka i on mówił od początku, że on by chciał, żeby to była taka trochę szeryfka, że wszystko się wali i pali, a ona jak skała. Oczywiście miewa wątpliwości, może się załamać, tu pęknie, tu się popłacze, ale generalnie Choćby nie wiadomo, co ona na tej sprawiedliwości dopilnuje i choćby nie wiadomo, co się działa, to ona da radę. Ja nie wiem, jak bardzo prawdopodobna byłaby w życiu taka sytuacja. Nie wiem, czy jakaś policjantka prawie samodzielnie byłaby w stanie przewalczyć system, układy. Natomiast to trochę taka właśnie legenda o szeryfce i tak to budowaliśmy. I właśnie dlatego podkomisarz Izaderen nie pęka. Oczywiście załamie się, popłacze się, gdzieś tam ma moment słabszy, ale ostatecznie Sprawiedliwość musi wygrać.
[14:18.83 → 14:28.51] A: Czyli bardziej western niż czarny kryminał skandynawski o pokrewieństwa, z którym Michała bez przerwy posądza jakiś krytyk.
[14:29.14 → 15:05.00] B: Ja myślę, że trudno odbierać widzom prawa do własnych skojarzeń. Jeśli to komuś się kojarzy z kryminałem skandynawskim, to znaczy, że to jest dla kogoś kryminałem skandynawskim. Ja nie mam dwóch zdań. Michał się bardzo śmieje, że ludzie mówią, że ten klimat jest skandynawski. Gdyby tak powiedzieli mieszkańcy Wysp Kanaryjskich, To jeszcze pół biedy, to mówią Polacy, którzy mieszkają w tym kraju zapewne od urodzenia i widzieli, co się dzieje w listopadzie. Nie wiem, jaka to jest Skandynawia, to jest po prostu październik i listopad w każdowolnym zakątku Polski.
[15:05.12 → 15:07.72] A: Może nie jeżdżą na Mazury w październiku i listopadzie.
[15:07.72 → 15:47.33] B: Ja też nieczęsto jeżdżę na Mazury, a widzę, co mam pod domem. Są łyse drzewa, jest szaro-buro, nie ma słońca, nie ma światła, a jak jeszcze jest trochę chlapy czy wilgoci w powietrzu, A tu już tak dodam, no tak powiedziałabym, poza moją rolą, że faktycznie to tak był ten film wizualnie wymyślony, że to już Michał z operatorem, z Łukaszem Gutem tak chcieli, żeby ten film wydawał się, że cały czas tam jest mokro, ślisko, wszystko jest zamglone, cały czas jest jakaś mrzawka, kapuśniaczek, w związku z tym, no ale tak jak mówię, proszę, zobaczmy za okno, jeszcze dzisiaj mamy wiatr, ale normalnie, no to tak, to normalnie, jesień w Polsce.
[15:48.19 → 16:03.85] A: Ale swoją drogą Łukasz Gut, nie pamiętam kto koloryzował ten film, ale piękna jest ta zieleń, bo to są takie zielono-brunatne jednak, to jest powiedziałabym bardziej październik niż listopad, więc oni jednak nie przytłaczają nas jako widzów do końca.
[16:04.13 → 16:07.29] B: Zdjęcia kręciliśmy w październiku, więc to by się zgadzało, tak.
[16:10.71 → 16:29.75] A: Dostajesz scenariusz, masz jakąś wizję filmu, potem wchodzicie na plan, kręcicie, potem właściwie dostajesz gotowy obrazek. I co wtedy? Jak to przeżywasz? Zaskoczenie, zdziwienie, radość? Czego było najwięcej w tym wypadku?
[16:30.79 → 17:48.97] B: Ja jestem bardzo nieobiektywnym widzem pierwszego pokazu i to właściwie dotyczy zawsze wszystkich filmów ze swoim udziałem, które widziałam. Mówię o filmach, gdzie zagrałam troszkę więcej niż jakiś epizod. Ja w ogóle nie jestem w stanie obejrzeć filmu, nie jestem w ogóle w stanie popłynąć za historią, ponieważ ja nie mogę oderwać zazwyczaj oczu od siebie i to nie dlatego, że taka jestem zapatrzona, tylko po prostu zawsze widzę co źle, co nie tak, co trzeba było inaczej, co lepiej. W ogóle naprawdę nie jestem w stanie się oderwać od postaci, zobaczyć postaci na ekranie i co za tym idzie zobaczyć filmu, tylko widzę Jowitę Budni, która a to źle, a to tam niedobrze, a to jeszcze inaczej. I zazwyczaj muszę obejrzeć film drugi, trzeci raz i dopiero wtedy zaczynam rozumieć, o czym jest film, czy jak to wygląda. I mniej więcej podobnie było tutaj za pierwszym razem. Bardzo mi się spodobał ten film chyba na drugim czy na trzecim pokazie. Ja nie bardzo wiedziałam, czego się spodziewa, czy dziewczyny, znając scenariusz, tak, ale nie wiedziałam właśnie, jaki będzie miał ostateczny kształt, jak będzie wyglądał. I jak go zobaczyłam chyba za trzecim razem, to bardzo mi się spodobał i ja go do dzisiaj bardzo lubię.
[17:51.12 → 17:53.24] A: Proszę państwa, zapraszam do zadawania pytań.
[17:53.66 → 17:55.10] B: Jak się tak już podłożyłam, to proszę.
[17:57.48 → 18:00.28] A: Balkon również jest zaproszony.
[18:03.34 → 18:15.72] B: Może być różne tematy, nie tylko musi być o filmie. Niekoniecznie jezioro. Bo może właśnie tym ostatnim zdaniem już pomyślałam, że państwo już nie będą chcieli nic mówić.
[18:21.50 → 18:23.90] A: Proszę zaczekać sekundeczkę, już idzie do pani mikrofon.
[18:27.78 → 21:08.71] C: Dobry wieczór. Mnie bardzo poruszył ten film, zresztą tutaj obok koleżanki też bardzo przeżywały. Podoba mi się pani gra, w jaki sposób właśnie wykreowała panią komisarz. Była to taka dla mnie oszczędna gra, te środki wyrazu takie oszczędne, takie prawdziwe. I ten film jest taki bardzo, bardzo prawdziwy i dlatego tak porusza. I ja bym się nie zgodziła, to znaczy ja bym się zgodziła z oceną jakiegoś krytyka, że jest to trochę skandynawski kryminał, bo ja nie rozumiem tego, że tam jest lód, zimno i tak dalej. W skandynawskich kryminałach jest pokazywane coś, czego oficjele nie chcą pokazywać, czyli takie Brzydkie, takie ukryte życie, te powiązania, to ubóstwo. Tutaj ta opieka nad chorymi, skandaliczna. Tak samo pokazują w Skandynawii w tych filmach swoich alkoholizm, narkomanię, a przecież nam się Skandynawia kojarzy z dobrobytem, z opieką socjalną wspaniałą, bo oni sobie to wykreowali również, oprócz finansowych spraw. W związku z tym, ja jednak bym upierała się, że ten film jest takim troszkę kryminałem właśnie skandynawskim, ale on tak właśnie głęboko porusza, bo w obrazach on nie jest wcale piękny, tylko on jest właśnie taki mroczny, przygnębiający i przez to jest prawdziwy. I postacie, które tam występują są przez to, że się nie śmieją, są też takie bardzo, bardzo prawdziwe. A my jako nacja mamy tę, niestety, też taką przywarę, że się mało śmiejemy, prawda? Jesteśmy tacy smutni na ulicach i wszędzie i tacy gburowaci. No niestety większość z nas taka jest. I bardzo do mnie przemówił ten film, poruszył we mnie różne emocje i dziękuję bardzo Pani za to. Dziękuję.
[21:08.99 → 21:10.49] B: Dziękuję serdecznie.
[21:12.09 → 21:26.21] A: Zapraszam, czy ktoś chciałby się włączyć do rozmowy? Tam z tyłu. Zapraszam.
[21:35.05 → 21:38.43] C: Ja się zgadzam z przedmówczynią, podpisuję się
[21:38.43 → 21:41.65] B: pod tym, co pani powiedziała. Dla mnie to był po prostu dobry
[21:41.65 → 21:44.93] C: film i pani w tym filmie była świetna.
[21:45.49 → 21:47.43] A: Tylko jak ja teraz na panią patrzę,
[21:47.97 → 21:54.37] C: jest pani taką uroczą, niedużą osobą, a wszystkie filmy, w których ja panią widziałam
[21:54.37 → 21:58.05] B: są tak strasznie przygnębiające i Plac Zbawiciela,
[21:59.45 → 22:05.29] C: i papusza, to sobie pomyślałam, czy nie chciałaby pani kiedyś zagrać w komedii.
[22:07.25 → 22:53.66] B: Ja właśnie zawsze to mówię przy różnych okazjach. Ja bardzo chętnie, ja w ogóle generalnie na życie raczej należę do mało ponurych osób. Bym powiedziała, śmiem zaryzykować tezę, że raczej do głupkowatych wysołków. Ja siebie tak postrzegam. Raczej jestem z tych, co właśnie się wiecznie cieszą i są wiecznie zadowoleni. A że też życie mnie oszczędza, więc ja nie mam powodu do jakichś zmartwień i dramatów. Bardzo chętnie zagrałabym w komedii, ale jakoś widocznie nie przekonuję to reżyserów. Ja myślę, że to po prostu się tak kojarzy, że jak tylko się pojawię na ekranie, to wszyscy już muszą chusteczki wyciągać, ewentualnie jakieś leki uspokajające zażywać, że już w ogóle nikt nie chce zaryzykować i zobaczyć mnie w jakiś inny sposób. Ale ja tak, ja chętnie.
[22:54.66 → 22:58.29] A: Też mało komedii powstaje w Polsce. To jest inna sprawa.
[22:58.47 → 23:28.91] B: To prawda. Trzeba dodać, że komedia to jest bardzo trudny gatunek. Żeby to było naprawdę wdzięczne, śmieszne, zabawne i urokliwe, to jest możliwe, bo są przykłady ze świata, że ja ostatnio głównie we francuskich komediach jestem, zakładam, że komediach to nie są komedie, że ludzie siedzą i rżą, natomiast jest to właśnie coś, co jest dowcipne, co ma jakiś tam urok i widz wychodzi z kina uśmiechnięty, zadowolony. Bardzo chętnie, bardzo chętnie zagrałabym w takim filmie.
[23:29.67 → 23:35.15] A: A to spytam cię właśnie, jakie filmy najchętniej oglądasz, oprócz francuskich komedii?
[23:39.02 → 24:50.94] B: Nie powinnam się właściwie wypowiadać, bo ja mam takie zaległości bieżące, bym powiedziała, że aż wstyd. Jeszcze polskie kino to śledzę dosyć na bieżąco, natomiast z kinem światowym jestem troszkę na bakier. Zawsze jest tak, że te filmy, o których się dyskutuję, ja oglądam po dwóch, po trzech miesiącach, a czasami z jeszcze większym opóźnieniem. Natomiast ja w ogóle nie mam żadnych ani ulubionych gatunków, ani ukochanych reżyserów. Ja mam po prostu tylko jedno kryterium. Jak idę do kina, to jest tak, albo wychodzę i nie wiem kiedy się film zaczął i skończył i ja po prostu popłynęłam i historia mnie poniosła i w ogóle było cudownie. Albo jest tak, że rozbieram i mówię, o chyba fajna muzyka. Nie, ten kostium niezły, niezły, tak. Jak zaczynam już się przesiadać z pośladka na pośladek, to znaczy, że to nie jest film dla mnie. I właściwie to jest po prostu albo ja wchodzę w historię i ta historia właśnie mnie niesie, albo nie. I nic na to nie poradzę, że na przykład... Bywały takie filmy, nawet ostatnio obejrzałam filmy, które uchodzą za wybitne dzieła światowego kina współczesnego. Widocznie coś nie poszło.
[24:51.79 → 24:52.74] A: Nie te fale.
[24:53.18 → 24:55.07] B: Nie, nie moje fale.
[24:55.53 → 25:23.15] A: A wracając jeszcze do jezioraka, chciałam spytać o historię w tym filmie, bo sięgacie w przeszłość. Pewnie tutaj część z Państwa pamięta historię Górnej Grupy i pożarów w Szpitalu Psychiatrycznym w latach 80. To była bardzo głośna sprawa. Rozumiem, że to jakoś była inspiracja dla Michała. Rozmawialiście o tym szerzej? To było jakoś ważne dla was, którzy robiliście ten film?
[25:24.11 → 27:46.38] B: Michał od razu wspomniał, że on posiłkował się faktycznymi wydarzeniami, które były głośne w Polsce, bo to nie jest tylko i wyłącznie przypadek pożaru w Górnej Grupie, ale to jest historia policjantów, którzy zaginęli na służbie, jak się potem okazało, odwożąc jakiegoś wiceministra, a po prostu mieli nieszczęśliwy wypadek i faktycznie utonęli z samochodem. w jakiejś tam zalewie czy jeziorze, to były też historie lokalnych układów właśnie w takich bardzo malutkich miasteczkach, gdzie tak naprawdę wszyscy razem wzrastają i naprawdę są razem w harcerstwie, czy razem są ministrantami, a potem jedni zostają bandytami, jedni zostają biznesmenami, a jeszcze kolejni idą do policji i oni się wszyscy znają, To są tak silne powiązania, że nawet jeśli ktoś naprawdę ma kryształowy charakter, to trudno uniknąć tego, że się z kimś zna, nie wiem, od kilkudziesięciu lat i siłą rzeczy to nie jest anonimowe współistnienie. Więc to wszystko były prawdziwe historie. Michał też od razu podkreślił, że jemu nie zależy na tym, żeby... To nie jest tak, że my rekonstruujemy te historie i one są jakimś kluczem, tylko raczej, żeby to właśnie uwiarygodnić, żeby pojawiły się te historie, które Polacy, polscy widzowie znają, żeby to nie było jakieś zupełnie oderwane od rzeczywistości. To faktycznie korzystał z prawdziwych wydarzeń i też nie bez przyczyny, ponieważ on miał wieloletnie doświadczenie, pracował jako reżyser, realizator właściwie, materiałów filmowych dla 997. te wszystkie rekonstrukcje zbrodni, które tam się pojawiały, a przynajmniej wiele z nich, były realizowane w jego reżyserii i w tym sensie Michał miał naprawdę świetnie zdokumentowane sposoby prowadzenia dochodzeń i śledztw, oznaczanie dowodów rzeczowych i tak dalej. To nie były rzeczy, które on po prostu gdzieś tam się z tym zetknął, nie wiem, zobaczył w filmie i przełożył, Wiele ze spraw, przy których on pracował, gdzieś tam to służyło mu za inspirację. Był na miejscu, gdzie policja odcinała człowieka, którego powiesili inni. Więc to wszystko były rzeczy, z których on czerpał. Natomiast żadna z nich nie była takim bezpośrednim przyczynkiem do tego, żeby ten film powstał.
[27:47.62 → 28:19.67] A: Fascynujący jest to świat. Chciałabyś być policjantką? Miałaś taką myśl chociaż przez chwilę? Wiesz, ja pytałam o to, bo tutaj wielokrotnie rozmawiając z aktorami, rozmawiamy o tym, że oni właściwie wcielają się w cudzą skórę i mają kilka żyć, albo kilkanaście, albo nawet kilkadziesiąt i na chwilę wchodzą jednak w czyjeś buty i że to jest takie niesamowite w gruncie rzeczy przeżycie.
[28:19.73 → 28:46.13] B: To jest niesamowite, to jest ekscytujące, ale jak tak się zastanowię, nie, nie chciałabym być policjantką w Polsce, nie. Owtórzy to. Nie, ale dlatego, że uważam, że to jest po prostu tak ciężki kawałek chleba. W ogóle bycie policjantem nie jest proste, a jeszcze jak się do tego dołoży niewielkie zarobki, średni prestiż społeczny i tak dalej, nie. To lepiej być strażakiem.
[28:48.17 → 29:33.60] A: No jakieś zalety muszą być, bo policja by miała już kompletnie, absencja byłaby. nie do wytrzymania. Wróćmy do Twoich innych ról. To rzeczywiście była taka wyjątkowa chyba i nie tylko chodzi o tempo, ale też mam wrażenie o pewną, no nie chcę użyć słowa płytkość pracy, no ale w porównaniu z Placem Zbawiciela, gdzie improwizowaliście na planie, gdzie prace trwały dwa lata. gdzie wchodziliście w te postaci i właściwie część filmu to był zapis takich parateatralnych niemal działań, czy psychodramowych bardziej, no to tu rozumiem był lajcik.
[29:35.05 → 29:45.53] B: Ja wiem, bardzo trudno jest to porównywać. Natomiast z drugiej strony pytanie też, jaki byłby sens pracy takiej jak przy Placu Zbawiciela przy takim filmie jak Jaciorek?
[29:46.18 → 29:56.62] A: Oczywiście ja nie mówię tego ocennie, tylko że po prostu dwa różne rodzaje pracy, dwa różne rodzaje zadań aktorskich też.
[29:56.68 → 30:48.07] B: Tak, absolutnie, ale ja właśnie mówię, każdy też niesie ze sobą inne plusy i minusy. W tym sensie właśnie dla mnie to było ciekawe, bo praca przy Wizioraku była właściwie taka, bym powiedziała, z mojej perspektywy prawie, że awista, ale z drugiej strony to też jakoś buduje, dla mnie jako dla aktora to buduje takie doświadczenie, sprawdza taką moją gotowość do tego, że co się stanie, kiedy dostanę rolę i nie będę miała na przygotowania dwa lata, no bo nie oszukujmy się, to jest komfort, który nie występuje w polskim kinie i to z wyjątkiem Joanna i Krzysztofa. Nie wiem, jeszcze pewnie na palcach jednej ręki można policzyć reżyserów, którzy w ten sposób pracują z aktorami. Więc to nie jest norma i dlatego dla mnie to było szalenie ciekawe, czy ja sobie dam radę właśnie tak naprawdę budować tę postać szybko.
[30:49.90 → 31:03.40] A: A jak to jest teraz na planie u Joanny Krause z Kigali? Bo też film się przygotowywał długo, ale już jesteście po zdjęciach. Rozumiem, że już jest zamknięty.
[31:03.62 → 31:51.56] B: Ja od razu Państwa bardzo szalenie przeproszę, ja nic o tym filmie nie powiem, bo taki mamy zwyczaj, że zanim... Oczywiście Joanna to Joanna, Joanna może mówić ile chce i co chce, natomiast mamy taki zwyczaj, że dopóki w filmie jeszcze nie jest że tak powiem w takim etapie promocji, to staramy się za dużo nie opowiadać, żeby po prostu nie zanudzić, bo film wejdzie na ekrany polskich kin najwcześniej w przyszłym roku, nie wiem, wiosną, jesienią, a może zimą, a może za dwa lata, więc jakby nie ma sensu podgrzewać tematu, bo potem wszyscy mają takie wrażenie, że już dawno o tym filmie słyszeli, że już mają wrażenie prawie, że go obejrzeli. Jedyne co mogę powiedzieć, to we wrześniu skończyliśmy zdjęcia do filmu Ptaki śpiewają w Kigali i jakoś w przyszłym roku mam nadzieję, że będzie można go obejrzeć.
[31:52.04 → 33:01.66] A: A będziemy czekać. Zapraszam do włączenia się do rozmowy. Kto ma ochotę z Państwa? jest tą młodzieżową w labiryncie, która może jest mniej mroczna i smutna, jak mówiła pani. Znam też powiedzenie aktorki znanej, że oczywiście łatwo jest zagrać raz pietruszkę, raz marchewkę, ale chciałam zapytać, bo budować rolę aktorzy potrafią na różne sposoby, ale czy coś z tych postaci zostaje później w pani? Na przykład właśnie to, że to była tak silna kobieta. Ja takiej nie spotkałam w życiu, nie spotkałam na ekranie, Czy wychodzi się z roli i jest już się na zero? Człowiek tam oddycha, czyści się i zostaje. Czy zostanie coś w nim, co mu pomaga później, nawet w życiu prywatnym, czy coś z roli, którą się kreuje?
[33:02.74 → 35:44.01] B: Ja może powiem przewrotnie w ten sposób. Akurat podkomisarz Iza Dereń jest najbardziej podobna charakterologicznie do mnie, więc bardzo się cieszę, że ja mogłam zagrać taką postać, ponieważ do tej pory grałam role, które były na kompletnie odległym ode mnie biegunie. Pamiętam do dzisiaj, jak moja najlepsza przyjaciółka, zobaczywszy Plac Zbawiciela na premierze, wyszła zapłakana i szlochając powiedziała mi, ale przecież to jest nieprawda, przecież gdyby ci to była to ty, to byś ich pozabijała. Więc to jest dokładnie tak. Ja jestem z tych, co sobie nie dadzą w kaszę dmuchać i radzę sobie i raczej idę taranem przez życie. Nie mam na szczęście takich okoliczności, z którymi muszę się mierzyć na taką skalę, jak właśnie bohaterki moich filmów. Natomiast zdecydowanie ja jestem ta, co rządzi tupienuszką i generalnie nikt mi nie podskoczy, szczerze mówiąc. Ja mówię o takim życiu codziennym. Natomiast jeśli chodzi o to, więc w tym sensie, jeśli miałabym powiedzieć, że coś we mnie zostało spod komisarzy i zdręcz, dokładnie to, co było wcześniej, czyli nic się nie zmieniło. Nie stałam się bardziej uległa, ani spolegliwa, ani milsza, a nic, w ogóle nic. Natomiast jeśli chodzi o inne bohaterki, to z jednej strony ja mam dużą łatwość wychodzenia z ról. W tym sensie, że mimo że to są bardzo czasami emocjonalnie dotykające sytuacje, bardzo trudne sceny i tak dalej, to jednak ja wychodzę z tych postaci bez terapii. Tak faktycznie, kończą się zdjęcia, Mija, nie wiem, trzy dni, tydzień i ja już właściwie jestem u siebie i już nic się za mną nie ciągnie. Co nie zmienia faktu, że gdzieś tam na dni serca, ale to bardziej przez taki, nie wiem, można powiedzieć, sentyment niż, nie wiem, na przykład rozedrgane emocje, gdzieś tam każda z nich we mnie została. Ja nie ukrywam, że chyba najbardziej Noszę w sercu papuszę, ale to też nie dlatego, że ona jest mi tak bliska, czy właśnie przeżywałam tak bardzo wszystko z nią, tylko jakoś tak z nią się zżyłam, może dlatego, że ją najbardziej podziwiałam jako postać. Nie wiem, trudno mi powiedzieć. Ale to nie tak, że coś wzięłam, czy coś we mnie zostało, czy gdzieś jakieś mam niezaleczone emocje po planie. Nie, raczej tak bym powiedziała na zasadzie sentymentu czy wspomnień, to takich przyjaciół sprzed lat, co gdzieś się nosi w myślach, czy w pamięci, czy w sercu. To tak bym mogła potraktować te role, z którymi już się rozstałam.
[35:46.09 → 35:58.66] A: Zapraszamy. A powiedz, czy masz jakichś aktorskich idoli?
[36:01.74 → 36:44.14] B: Chyba idoli to nie, to jest za dużo powiedziane. Nie, idoli nie mam. Kogoś, kogo podziwiasz. Są takie aktorki, które lubię albo zazwyczaj lubię. taka pierwsza, która mi przychodzi na myśli, chyba jedyna, która tak mi się nasunęła, to jest Cate Blanchett, ale to też nie tak, że ja uwielbiam, tylko akurat większość rzeczy, chociaż nie wszystkie, bo też zdarzało się, że grała w jakichś tam filmach, które na mnie żadnego wrażenia nie zrobiły i mogłam tylko popatrzeć i myśleć sobie, o kurczę, dała radę, dała radę, taki szajsa dała radę, ale nie, nie mam idoli, bo też myślę sobie,
[36:46.91 → 36:47.51] A: Ja
[36:47.51 → 37:20.95] B: strasznie intuicyjnie podchodzę do tego zawodu, to znaczy trudno mi powiedzieć, że patrzę i podziwiam czyjś warsztat i na przykład myślę, o to jest fajnie wymyślone, coś takiego chciałabym zrobić, na tym bym się chciała wzorować. I może dlatego właśnie też patrzę na aktorów przez pryzmat ich ról w konkretnych filmach i mogę wymienić, też byśmy siedzieli do rana, gdybym tak wymieniała wszystkie aktorki, które mi się w kinie spodobały, bo jest ich mnóstwo. Natomiast to nie jest tak, że jakąś szczególnie czy jakieś szczególnie podziwiam, czy uważam, że są najfajniejsze na świecie.
[37:21.31 → 37:27.31] A: A miewasz takie chwile, że patrzysz na ekran i myślisz sobie, o Boże, to zagrać, to by było coś.
[37:27.95 → 38:49.12] B: Nie, ja miałam bardzo długo takie poczucie, że właśnie jak to jest możliwe, że ja do tej pory nikt we mnie nie zobaczył tego, co we mnie siedzi, czyli tej cholery jednej, więc bardzo długo miałam takie, dlaczego ja wiecznie jestem taka grzeczna, potulna, zniszczona, zdeptana, czy ja naprawdę nie mogłabym przyjść, tupnąć i zrobić po swojemu, no ale ta sytuacja już miała miejsce, ja już tam zarządziłam całym komisariatem, zresztą całym powiatem, Więc właściwie to jedyne moje marzenie, żeby pokazać choć odrobinę swój prawdziwy charakter już miało miejsce. Nie, ale tak zupełnie serio mówiąc, ja też nie mam takich marzeń aktorskich w tym sensie, że... Z mojej perspektywy to jest absolutnie zrozumiałe. Nigdy w życiu nie mogłam wymyślić takich ról, które ja zagrałam. Jakby mi ktoś powiedział wiele lat temu, że ja zagram... Beatę z placu Zbawiciela i papuszę i podkomisarz Izę Dereń i dr Annę Keller w ptakach, to bym powiedziała niemożliwe. I każda kolejna wydaje mi się, że już jest szczytem tego, co aktor jako propozycję może dostać, a potem się okazuje, że nie. Więc moja wyobraźnia jest za krótka, żeby sobie wyobrazić coś jeszcze fajniejszego, jeszcze wspanialszego. Myślę, że tutaj naprawdę należy... Ja muszę właściwie zdać się na los, jeśli tylko będę dostawać propozycje na miarę tych, które do tej pory gram, to jestem mega szczęśliwa.
[38:49.92 → 39:06.68] A: A powiedz, nie tęsknisz do teatru? Zaczynałaś w ognisku teatralnym u Machulskich. To jest trochę inny świat jednak, świat teatralny. Masz takie momentami choćby przebłyski, że na tych deskach to mogłoby być fajnie?
[39:07.68 → 40:52.22] B: To zabawne, że pytasz akurat teraz, bo właśnie przygotowuję monodram, co jest... Ale tak od początku, zawsze było tak faktycznie. Ja grywałam w teatrze dawno temu, ostatni raz stałam na deskach chyba ze 20 lat temu. Natomiast potem tak się toczyło moje życie, że jednak teatr jest miejscem, które jest takim wymagającym. Trzeba mu się oddać od A do Z, a ja zawsze w życiu robiłam 5 tysięcy rzeczy i ani ja nie miałam czasu na teatr, ani teatr nie miał pomysłu na mnie. ponieważ nikt mi nie zaproponował, a ja byłam zajęta, więc jakoś tak się to samo toczyło. ponieważ teraz od jakiegoś czasu nie pracuję na stałe, tylko już teraz nie bywam aktorką, tylko zdecydowałam się, że chwilę nią pobędę, przynajmniej na razie. W związku z tym tak, nasunęło się dosyć naturalnie takie marzenie, żeby na te deski wrócić. Co prawda podniosłam poprzeczkę tak wysoko, że ja sama nie wiem, czy to było rozsądne, bo jednak formuła monodramu jest maksymalnie wymagająca. To jednak jest takie przedsięwzięcie, bym powiedziała, takie ostateczne, ale porwałam się i myślę, że premiera będzie gdzieś na początku przyszłego roku. Myślę, że w styczniu będzie można zobaczyć ten spektakl, pewnie na początku w Warszawie, a potem, mam nadzieję, że przyjadę do Lubliny z nim. Wracam na deski i jestem z jednej strony bardzo ciekawa tego doświadczenia po tylu latach, z drugiej strony jestem zdenerwowana bardziej niż przy jakiejkolwiek innej aktywności, bo to będzie taka konfrontacja powiedziałabym potężna.
[40:52.64 → 40:53.68] A: No i Dubli nie ma.
[40:54.20 → 41:04.42] B: Nie, nie, Dubli nie ma. A co gorsza, nie ma kolegów, że jak człowiek coś nie da rady, to oni pomogą. Tak, to prawda, to jest taka bardzo...
[41:04.42 → 41:05.90] A: A zdradzisz, co to będzie?
[41:06.50 → 41:32.28] B: Tak, tytuł spektaklu to jest Supermanka, to będzie premiera. To jest współczesna sztuka napisana przez... polską autorkę. I to jest opowieść o kobiecie w średnim wieku, która z różnych powodów, jak to supermomenka, musi się zmierzyć z całym światem, wziąć się z tym światem za bary. I co z tego wyniknie, to mam nadzieję, że będzie można zobaczyć.
[41:32.70 → 41:40.40] A: Czyli rozumiem, że rola bliżej ciebie niż bohaterki filmowe, bliżej komisarz Dereń niż Beaty.
[41:41.33 → 41:44.51] B: Tak, ale nie bez załamania i wątpliwości.
[41:44.81 → 41:47.95] A: Rozumiem, że z czegoś musi się rodzić ten dramat na scenie.
[41:48.71 → 42:04.81] B: Ale to też jest tak, że na szczęście ta sztuka jest miejscami, jest również troszkę lżejsza, więc tam mam nadzieję, że dam upust swoim komediowym zapędom. Znaczy nie bardzo komediowym, ale ona nie jest taka tylko i wyłącznie smutna i przygnębiająca.
[42:05.97 → 42:07.05] A: Brzmi to bardzo ciekawie.
[42:08.95 → 42:24.03] B: Prawdopodobnie, bo to jest jeszcze ustalane, będziemy grać to w Warszawie, ale to jest jeszcze nie na pewno. Natomiast potem, to tak jak zazwyczaj to bywa. Która scena nas przytuli, to chętnie przyjedziemy pokazać.
[42:24.73 → 42:25.73] A: A kto reżyseruje?
[42:26.11 → 42:56.26] B: Jerzy Gudejko. Tak, to nasz związek taki wieloletni, związek służbowy. Pracowaliśmy i jako aktorzy razem, i jako podwładna i szef, a teraz Jurek reżyseruje monodram. Jest bardzo doświadczonym monodramistą, zgarnął wszystkie nagrody, jakie są w tym kraju za monodram swój, czyli Kwiaty dla myszy. To było wiele lat temu, ale jest naprawdę niezrównanym twórcą monodramu, więc mam nadzieję, że pomoże mi to udźwignąć.
[42:57.50 → 43:40.18] A: Bardzo to jest ciekawe. Ja mam nadzieję, że tutaj na tych deskach też będzie okazja zobaczyć Witę. Proszę Państwa, czy jeszcze są jakieś pytania? Pytania albo głosy? Można też o swoich wrażeniach opowiedzieć. Może jednak mikrofon, bo streaming nie będzie tego łapał, gdyby pan zechciał powtórzyć.
[43:40.34 → 44:41.12] D: Chciałem się spytać o ostatnią scenę, czy ona w jakikolwiek sposób była dyskutowana przez państwa, jej zakończenie całego filmu, bo wydaje mi się, że w związku z tym, że policja i tak czekała i tak, prawda, nie, że ona wychodząc zadzwoniła po nią, bo pytam się, zadaję to pytanie w kontekście jej pytania o głównej bohaterki związane właśnie z pokazaniem, to przepraszam, to był jej narzeczony, tak? Dobrze zrozumiałem. To nie był mąż, prawda? Czyli próby troszeczkę wybielenia i zarówno tych, jak i jego, jak i jego kolegi, czyli można powiedzieć takiego częściowego oczyszczenia z zarzutów. Czy nie byłoby może troszeczkę ciekawiej, gdyby ona decyzję o tym, czy zdecyduje się ujawnić te fakty, czy na przykład podjęłaby dopiero po tej rozmowie.
[44:42.23 → 45:37.36] B: To ja panu odpowiem w ten sposób. Tak jak mówiłam, ona jest szeryfką. Nie było takiej możliwości, żeby idąc na to spotkanie, ona mogła zakładać, a jak on powie coś pozytywnego, to mu odpuszcza, a jak nie, to nie. Karę musiał ponieść bez dwóch zdań. Natomiast miał jeszcze szansę uratować twarz, miał szansę jeszcze się zachować, miał szansę się przyznać. miał szansę powiedzieć tak, popełniłem błąd, nie skorzystał z niej, więc wtedy mogła już wyjść z takim poczuciem, że kara go dosięga sprawiedliwie, że do końca udawał, że nie ma w tym jego udziału, że próbował zwalić na tych chłopaków, których tylko tyle było ich winy w całej tej historii, że na rozkaz szefa te dziewczyny przywieźli, oni nic jej nie zrobili. Natomiast nie zmienia to faktu, Komisarz Wolski był tym najczarniejszym z czarnych.
[45:38.34 → 45:49.00] D: W sumie de facto Altanę spaliła, prawda? Czyli to też dla mnie to jest troszeczkę... Przepraszam, że jak pies kości się czepiam.
[45:49.04 → 45:52.04] B: Ale ma pan rację. Ja się z tym zgadzam. Oczywiście ja się zawsze śmieję.
[45:52.06 → 45:55.08] D: Czyli temu bratu jednak pomogła.
[45:56.02 → 46:15.49] B: Tym, którzy zginęli, już nic by nie pomogło. Tak do tego podejdźmy. A brat został aresztowany, więc to też nie jest tak, wszystko puściła. No nie no, zło musi ponieść karę, przynajmniej w świecie, pod komisarz Isys Dereń. No ale czasami można zmniejszyć ten wymiar kary, zwiększyć. Tak bym powiedziała.
[46:15.81 → 46:16.13] A: Dziękuję.
[46:17.11 → 46:56.49] B: Choć oczywiście jest to drobna niekonsekwencja, ale też jest mowa o tym gdzieś w jednej ze scen, którą myśmy tak naprawdę dogrywali po zdjęciach już o takiej rozmowie, gdzie właśnie podkomisarz ma wątpliwości, czy to jest tak, że jak się jest tym stróżem prawa, to choćby nie wiadomo co, choćbyśmy krzywdzili najbliższych i choćby się waliło i paliło, czy jednak jest tak, że musimy stać na straży tego prawa. No i konkluzja jest taka, że jednak tak, można coś trochę Można czasami spróbować, nie wiem czy można, ale tak opowiadaliśmy o tym w tym filmie, że można właśnie złagodzić pewne przewiny, natomiast każda wina musi mieć swoją karę.
[46:59.09 → 47:08.13] A: Powiedziałaś, że postanowiłaś na jakiś czas wziąć urlop i zostać aktorką. Są jakieś propozycje?
[47:09.68 → 49:08.16] B: To jest bardzo nielogiczne, ponieważ ja taką decyzję podejmuję nie wtedy, kiedy są propozycje, kiedy ich nie ma, ale to nie jest pierwsza nielogiczność w moim życiu. Serio mówiąc, oczywiście to, że ja przestałam pracować w agencji Gudejko, gdzie pracowałam przez ponad 20 lat, to też nie była do końca taka decyzja, że o to teraz postanawiam, że nie będę. Natomiast tak się złożyło, że przez ostatnie 3 lata od czasu zdjęć w papuszy więcej mnie nie było niż było, bo najpierw to były zdjęcia do papuszy, potem były zdjęcia do jezioraka, a potem, tak jak wspominałam, to była naprawdę... Bardzo długa promocja filmu Papusza, z którym zjeździłam nie wiem ile set miejsc, promując i pokazując ten film na całym świecie. Potem było przygotowania do filmu Ptaki Śpiewają w Kigali i zdjęcia również. W związku z tym to już po prostu się nie dało. Moja praca, którą wcześniej wykonywałam, jaką to jest stałą, podstawową, Ma to do siebie, że jednak wymaga bycia cały czas. Mogło mnie nie być przez trzy tygodnie, ale nie mogło być tak, że na trzy lata byłam trzy tygodnie, więc trzeba było się zdecydować wóz albo przewóz. Zdecydowałam, że jednak na razie za dużo jest tych aktywności, żebym zupełnie mogła się poświęcić byciu agentem. W związku z tym dlatego z pracy w agencji za porozumieniem z Jurkiem właśnie zrezygnowałam. Ale nie jest też tak, że za tą decyzją poszło mnóstwo ról. Nie wiem, to oczywiście nigdy nie wiadomo, dlatego właśnie zawsze się zarzekałam, że nie chciałabym być tylko aktorką, bo jednak to jest ten moment w życiu człowieka. Ostatni raz stałam na planie właśnie parę miesięcy temu, a kiedy się przydarzy następny, tego nikt nie wie, czy w ogóle się przydarzy. Dopóki mnie to bardzo nie dręczy, nie irytuje, to tak zostanie. A jak się okaże, że nie daję rady, to wtedy będę myśleć, co dalej.
[49:08.98 → 49:12.80] A: Może reżyserzy jeszcze nie wiedzą, że jesteś wolna.
[49:13.58 → 49:14.14] B: Myślę, że wiedzą.
[49:15.84 → 49:33.48] A: W razie czego będziemy im przypominać. Proszę państwa, ostatnia szansa na pytanie czy na opinię, bo będziemy powoli kończyć. Proszę bardzo.
[49:36.04 → 51:14.09] E: Ja jestem zafascynowana w ogóle filmem, panią od Dawien i od Rulu, poprzednich, wcześniejszych. Tak sobie właśnie przypominam, przeczytałam najpierw Papuszę, potem dopiero chciałam bardzo film zobaczyć. I to jak się pani utożsamiała, dla mnie to po prostu jest film tej prawdziwej osoby, która żyła, która tworzyła, która była też taką niesamowitą osobowością. to jak pani grała i jak pani się, że tak powiem, no dla mnie wtopiła, dla mnie to było jedność. Ja sobie tak wyobrażałam potem, że to właściwie, no właściwie to chyba pani, no nie wiem, gdzieś tam tą cygańską duszę ma jakąś taką i coś tam w tej duszy gra. A tak na marginesie, to tak w poskromieniu złośnicy bym panią widziała. Właśnie. Naprawdę, tak mi się wydaje, że to by było super. Natomiast jeżeli chodzi o film dzisiejszy, to jest to dla mnie jak najbardziej polski film, z polskimi realiami, z polską scenarią naokoło. Także ta właśnie jesień, to jest absolutnie żadna Skandynawia. Jest to nawet do bólu polski film, z tymi układzikami, układami, naprawdę z pokazywaniem tej właśnie rzeczywistości. I to też, co mnie zachwyciło, charakteryzacja. Pani jest na ekranie parę lat starsza. Parę lat starsza.
[51:14.13 → 51:25.51] B: Od razu powiem, że grałam prawie 10 lat młodszą niż naprawdę jestem, to straszne. Podkomisarz Zaderen w scenariuszu oryginalnie miała 34 lata, proszę mnie nie załamywać.
[51:25.83 → 51:53.82] E: Nie, nie, nie, jest po prostu, charakteryzacja jest tak doskonale zrobiona, że odnosi się wrażenie, że jest to po prostu, ja jestem pełna podziwu na tej charakteryzacji, dla tej ciąży zaawansowanej i tego jak pani właśnie gra właśnie w tą kobietę pracującą, mocną, ciężarną. To jest dla mnie po prostu niebywałe też.
[51:54.52 → 52:12.86] B: Bardzo dziękuję. Ja jeszcze od razu powiem, że to jest coś, co mnie najbardziej urzeka w kinie. Pani mówi, że to jest polski film, ktoś mówi, że to jest skandynawski i to jest ciągle ten sam film. To jest coś cudownego, naprawdę. I mówię zupełnie szczerze, to jest to, co nazywamy magią kina. Jak to jest możliwe, że wszyscy widzieli ten sam film, a każdy ma zupełnie inne wrażenia? Bardzo dobrze.
[52:13.47 → 52:14.41] E: O to chodzi chyba.
[52:16.41 → 52:17.89] A: No i magia charakteryzacji.
[52:18.22 → 53:23.84] B: To prawda, ja mam szczęście wielkie do charakteryzacji, to znaczy jeszcze tak prawie kończąc, bo na przykład ten brzuch, to w ogóle było, jak ja się dowiedziałam, że podkomisarz Iza Dereń jest ciężarną podkomisarz, byłam bardzo zadowolona, bo oczywiście Równie dobrze, znaczy nie w tej historii, bo w tej historii ona musiała być w ciąży, żeby te wszystkie misterne historie się zaplotły, a potem rozplotły i wyjaśniły. Natomiast to było dla mnie olbrzymi atut, to jest w ogóle zupełnie co innego, to jest tak naprawdę... Człowiek dostaje w prezencie połowę rzeczy do zagrania, które już są wpisane tak naprawdę w stan bycia ciężarną, więc byłam z tego powodu bardzo zadowolona. Natomiast niewątpliwie takim największym moim wyzwaniem, w sensie takim przejsoczeniem się niewątpliwie była papusza i to też było dla mnie niesamowite, jak siadałam przed charakteryzacji i po tych półtorej godziny mniej więcej, jak widziałam się w lustrze, myślałam, czy to tak nie mogłoby zostać, ale niestety potem trzeba było wyjąć oczy, zdjąć włosy. oderwać nos i już.
[53:27.48 → 53:30.52] A: To teraz już naprawdę ostatnie pytanie.
[53:32.72 → 53:37.64] C: Albo życzenie.
[53:40.44 → 53:47.76] B: Nie umiem zrobić stania na rękach. Przyjadę, tak, przyjadę, obiecuję, przyjadę.
[53:48.49 → 53:56.33] A: Tutaj przekażemy od razu dyrekcji Pionowi Teatralnemu, także myślę, że mogą Państwo być pewni, że wcześniej czy później.
[53:58.61 → 54:01.41] B: Luty, marzec, kwiecień, nie jestem u Państwa już z powrotem.
[54:02.65 → 54:16.07] A: No i koniecznie komedia. Trzeba jakoś mobbingować tutaj reżyserów. Ja tu będę, kolejne osoby, które tu zapraszam, będę pytać o komedię i o rolę dla Jowity Budnik.
[54:16.39 → 54:30.19] B: Bardzo proszę. To bardzo dobry pomysł na odchodnym. Wyobrażam sobie minę takiego reżysera, który by przyjął na spotkanie autorskie. A na końcu chciałam zapytać, a robi pan komedię dla Jowity Budnik? To musiałoby być coś. Ja bym chciała to zobaczyć.
[54:31.39 → 54:36.62] A: Dobrze, będziemy to nagrywać. Ja to może w kuluarach na wszelki wypadek będę robić, żeby oni te miny
[54:36.62 → 54:39.76] B: tak... Żeby nie powiedzieli głośno, co o tym myślą, tak?
[54:41.09 → 55:50.59] A: Nie, nie, ale potem będziemy wrzucać do internetu, żeby wszyscy widzieli, żeby było do czego się odwołać. Ja myślę, że coś z tego musi wyniknąć. Tutaj już powstało parę projektów zainspirowanych rozmowami. Między innymi Julek Machulski wystawił spektakl teatralny, więc to nie jest tak, że to się tak rozpływa w powietrzu. Nie, nie, nie. Państwo są świadkami. Proszę Państwa, to bardzo dziękuję. Bardzo dziękuję Tobie, Jowita. Bardzo dziękuję Państwu i zapraszam serdecznie za tydzień. Proszę jeszcze, za chwileczkę będą oklaski, a jeszcze tylko zaproszę Państwa za tydzień, bo za tydzień będzie film W sypialni. To jest debiut Tomka Wasilewskiego, bardzo ciekawego, młodego reżysera. On właśnie w tej chwili kończy swój trzeci film, Zjednoczone Stany Miłości. I też będziemy mieli aktorkę w głównej roli, Katarzyna Herman. Fantastyczna aktorka, moim zdaniem trochę niedoceniona przez polskich filmowców, ale to się zaczyna zmieniać. Będzie z nami Katarzyna i będzie Tomasz Wasilewski. Także zapraszam państwa serdecznie. Film nie gatunkowy tym razem, raczej kino niszowe i artystyczne, ale naprawdę bardzo ciekawe i myślę, że rozmowa też będzie bardzo interesująca.
[55:51.07 → 55:56.25] B: I bardzo proszę Kasię ucałować ode mnie serdecznie. Dziękujemy bardzo. Dziękuję.