Tryb wiązania: strict

Staramy się pokazać tylko najmocniejsze trafienia.

Koncert inaugurujący / Dolina Popradu ze specjalnym udziałem „Dwójki z TR”: Magdaleny Kuty i Leszka Łotockiego.

Wróć

Koncert otwarcia w wykonaniu zespołu Dolina Popradu ze specjalnym udziałem „Dwójki z TR”: Magdaleny Kuty i Leszka Łotockiego.

Bilety: I – 30 zł, II – 20 zł, III i stojące – 10 zł
Wydarzenie transmitowane on-line na stronie Teatru Starego.


Koncert otwarcia w wykonaniu zespołu Dolina Popradu ze specjalnym udziałem „Dwójki z TR”: Magdaleny Kuty i Leszka Łotockiego.

Prowadzenie: Michał Merczyński

Kosarzyska – wyjątkowe miejsce w biografii Danuty Szaflarskiej. Stamtąd pochodziła, do Kosarzysk przez całe swoje życie wracała.  Wyrosła z góralami, wśród górali i w dźwiękach ich muzyki, którzy nieprzerwanie, przez 100 lat życia jej towarzyszyli. W ostatnim czasie w sposób szczególny ukochała sobie zespół Dolina Popradu, którego uwielbiała słuchać, któremu przypominała niektóre piosenki, znajdujące się obecnie w ich repertuarze i którego niektóre występy uświetniała swoją obecnością. Jej drugim domem był TR Warszawa, do którego zespołu dołączyła przed 10 laty i w którym do końca pracowała.   W tym szczególnym dniu zapraszamy na szczególne spotkanie – opowieść o Danutce z udziałem zespołu Dolina Popradu oraz przyjaciół z TR Warszawa – Magdaleny Kuty i  Lecha Łotockiego.

 

Idea festiwalu

Danuta Szaflarska – gwiazda, aktorka, osobowość, postać, najlepsza Mama, Babcia, Przyjaciółka. Najmłodsza wśród najstarszych, najskromniejsza, najdowcipniejsza, dociekliwa, konsekwentna, pracowita, uparta, odważna, prawa, szlachetna, otwarta, ufna, prawdomówna, towarzyska, radosna… i tak mógłbym wymieniać bez końca!

Danutka Szaflarska była nie tylko wielką, wspaniałą artystką sceny i ekranu, ale przede wszystkim wspaniałym Człowiekiem. Każdy, kto choć raz doświadczył Jej uroku, pozostawał w aurze Jej niezwykłej osobowości.

Od początku wspierała nasz Teatr. Gong, którym otwierała tutaj pierwszy seans filmowy nie zabrzmiał w dniu Jej śmierci. Myślcie o tym co chcecie, ale ja sądzę, że był to znak od Danutki: Wyszłam z roli, zaraz wracam. Bo przecież jest z nami cały czas w swoich rolach, wspomnieniach, książkach…

Prezentując wspaniałe role Danuty Szaflarskiej, chcemy mówić o tym, czym jest dziś sztuka  aktorska, czy etos twórcy nadal istnieje, czym jest rzemiosło artystyczne tak ważne w jej przekonaniu.

A także jakim człowiekiem warto dziś być, o co dziś walczyć, o co prowadzić spór. Danutka mówiła, że najważniejsza w życiu jest ŚLEBODA czyli WOLNOŚĆ.

Zapraszamy na pierwszy, ale nie ostatni, Festiwal Danuty Szaflarskiej ŚLEBODA / DANUTKA!

Michał Merczyński, Dyrektor Programowy Festiwalu

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:00.03 → 00:08.09] A: Proszę Państwa, wspaniały wieczór i zacznę od pytania do Pani Wandy. Jeszcze w ogóle tak, proszę Państwa, to są kosarzyska, prawda?
[00:08.73 → 00:12.17] B: To są kosarzyska, to jest widok z Magór na Zaczerczyk.
[00:12.73 → 00:13.71] A: Jeszcze raz Leszku.
[00:13.99 → 00:23.33] B: Widok z Magór na Zaczerczyk i tam na Zaczerczyku. Wandziu, Ty masz krewnych, czy tam się urodziłaś w ogóle?
[00:23.45 → 00:29.06] C: Tak, stamtąd się wywodzi moja prababcia. To są bardzo bliskie korzenie, a teraz
[00:29.06 → 00:40.32] B: bliskie... I pod tym drzewem tam, które jest na górze, w lewo skręca się na Świniarki, gdzie mieszka ta przyjaciółka Danusi, która powiedziała, że to będzie z komediantką.
[00:40.34 → 00:42.68] C: Julka Korzuch.
[00:43.45 → 00:45.75] A: Leszku, a gdzie jest Twój domek tutaj?
[00:45.87 → 01:09.17] B: Właśnie wychodziliśmy, pamiętam, pierwszy raz jak Danusia u mnie była, to wyjechaliśmy tam pod to drzewo mniej więcej samochodem, a potem w dół idzie się 20 minut. i tam w dolince nad Potokiem jest moja chałupa. Tam pamiętam, jak z Danusią wędrowaliśmy kilkanaście lat temu i uczyła mnie, jak się chodzi po górach.
[01:09.17 → 01:13.57] A: Bo Leszek Łotocki od ilu lat masz tam chałupinkę?
[01:13.57 → 01:14.87] B: 25 chyba.
[01:15.31 → 01:21.71] A: To nie było tak, że się poznaliście z Danusią w Kosażyckach, czy wcześniej ją znałeś oczywiście?
[01:22.27 → 02:08.97] B: Znałem, ale mijałem jako zaczną artystkę i wyczytałem gdzieś w tygodniku, Danusia mówiła, że najpiękniejsze miejsce na świecie to Kosarzycka. Ja tam wylądowałem dość przypadkowo, ale stwierdziłem, że rzeczywiście jest najpiękniejsze na świecie. Później spotkaliśmy się przy pracy, przy spektaklu w reżyserii Grzesia Jarzyny. To był 2001 rok i wówczas już taka zadziać miała serdeczna znajomość sąsiedzka. I miałem okazję poznać tutaj panie Obie i panie Wojtka, jako sąsiadów z kosarzysk na dole. Spacerowaliśmy do siebie, do mnie w górę z półtorej godziny.
[02:09.10 → 02:09.32] A: Ile?
[02:09.66 → 02:12.31] B: Z półtorej godziny, do mnie więcej się idzie.
[02:12.32 → 02:39.39] A: To tak, bo jednak pod górę to się idzie inaczej, prawda? To jest inaczej, inaczej. Pani Wando, chciałem zapytać tak, bo Państwo na co dzień po prostu, każdy z Was się zajmuje czymś innym, pracujecie w innych zawodach, a to jest pasja? To jest miłość do tradycji, folkloru? Jak to jest z Wami? Jaki jest Wasz, przepraszam, że tak powiem, status?
[02:40.31 → 03:07.38] C: Status amatorów, ale zamiłowanych, zakochanych, można powiedzieć w takim bardzo pozytywnym sensie wariotów, którzy kochają, uwielbiają to, co robią. i nie potrafią bez tego żyć. Po wielu latach nawet wracają do zespołu i realizują się na różny sposób. To jest dla nas coś fantastycznego.
[03:07.76 → 03:36.40] A: No właśnie, bo tu jak mówiłem, są trzy pokolenia właściwie, bo już wychowujecie swoich następców, którzy będą przygotowywali to dalej. Kto jest odpowiedzialny za cały program? Niech Pani powie jeszcze z tego zespołu, kto to, jak gdyby, bo Pani jest takim spiritus movens, ale mówiła mi Pani, że jeszcze jest jedna osoba, która jak gdyby przygotowuje całość artystycznie, folklorystycznie, tradycyjnie, jak to wygląda?
[03:36.44 → 04:47.94] C: To znaczy, ja odpowiadam za przygotowanie scenariusza, za pewną wierność z tradycją, a później do obróbki bierze to Piotr, ten z Brodą. Pod względem muzycznym czuwa następny, Piotr Maślanka pierwszy, później czuwa, pod względem muzycznym, nad wiernością czuwa Piotr Kulik, który tam pięknie zaśpiewał bardzo poruszającą pieśń pogrzebową. i myślę, że każdy później po troszkę dokłada tej swojej inwencji i staramy się odtwarzać sytuację tak, jakby to robili nasi dziadkowie, pradziadkowie. Spróbujemy się wczuć w ten ich świat i nie przeczerw, że w tym również pomagają nam bardzo wywiady, wywiady takie etnograficzne i takowy wywiad też mieliśmy okazję przeprowadzić właśnie Z Anutą Szaflarską, wtedy przeprowadzaliśmy jeszcze wspólnie z naszym kierownikiem, który niestety półtorej roku temu odszedł w bardzo młodym wieku, 42 lata, Darkiem Rzeźnikiem. To był fantastyczny chłopak, który stworzył wspólnie z nami wiele pięknych programów.
[04:49.01 → 04:53.92] A: Pani Danuta Szaflarska jak gdyby też konsultowała część tego programu.
[04:54.74 → 05:26.66] C: Tak, tu znalazły się przyśpiewki. Kukurydza, Kendrata, to są dosłownie odśpiewana nam przez Panią Danutę. Tak samo dwie przyśpiewki, które się później znalazły w naszym śpiewniku opracowanym, to też u Pani Szaflarskiej Czerwona Podłoga i Leśnicy, Leśnicy pilnuj swego lasu. To są właśnie zasłyszane słowo w słowo od Pani Danuty Przyśpiewka. I nie tylko, bo opowiedziała nam wiele pięknych słów o dawnych kosażyskach, o dawnych czasach i o tej atmosferze.
[05:28.52 → 05:51.86] A: Leszek wspomniał o pracy w Teatrze Rozmaitości, o uroczystości. Tak tu trochę siedzicie jak na tej uroczystości. Ja też przysiądę koło Madzi, bo tam się też zaczęła wasza, może nie znajomość, ale pierwsza, wspólna praca w spektaklu Grześka, w uroczystości właśnie, prawda?
[05:52.38 → 05:53.45] D: Słychać mnie?
[05:54.13 → 05:55.04] A: Słychać? Słychać?
[05:55.36 → 06:10.44] D: To była pierwsza praca moja wspólna z Danusią, chociaż myśmy się spotkały lata wcześniej w Teatrze Powszechnym, gdzie ja byłam przez kilka sezonów i Danusia tam też, ale nie grałyśmy razem nigdy wcześniej.
[06:10.88 → 06:16.60] A: No tak, bo to współczesny to taki, można powiedzieć, pierwszy dom teatralny Danusi, taki ważny i istotny.
[06:16.68 → 06:29.86] D: Tak, tak, ale ona potem była właśnie w Powszechnym przez chwilę też i współpracowała. Tylko że mijałyśmy się na korytarzu, ja ją podziwiałam i tylko tyle.
[06:30.91 → 06:37.11] A: No tak, ale wasza przygoda chyba taka najważniejsza, to między nami dobrze jest, prawda?
[06:37.33 → 06:37.91] D: No tak, tak.
[06:38.09 → 06:59.89] A: Ten spektakl państwo zobaczycie, bo będziemy go pokazywali w ramach naszego cyklu teatralnego. Powiem tylko, że był to tekst napisany przez Dorotę Masłowską na zamówienie Grzegorza Jarzyny dla właśnie TR Warszawa, już wtedy ta nazwa się zmieniła. I właśnie, jak tam było, jak tam jest.
[07:00.84 → 09:43.57] D: Między nami? Dobrze jest? Dobrze, dobrze, dobrze. Nie, no to były takie niesamowite chwile, bo ja prawdę mówiąc wtedy się w Donusie naprawdę zakochałam. Różne były koleje losów naszej tej znajomości, ale no Donusia mnie pokochała, ja trochę byłam z powodu swojego wrednego charakteru, co Leszek może też potwierdzić, tak troszeczkę okoniem stałam do Danusi. W każdym razie Danusia w końcu wpadła, czym nie może kupić. jak mówicie o opowieściach tutaj, o kasażyskach, o tradycjach, o różnych, no to Danusia tak mnie po prostu wzięła. Opowiadając o przedwojennej Warszawie, o teatrze, o... po prostu nigdy w życiu nie spotkałam kogoś, kto by tak pięknie opowiadał, tak mięsiście, tak pięknym językiem i z taką energią, Ja uwielbiałam po prostu słuchać i Danusia wiedziała, że to jest to, więc w uroczystości miałyśmy takie 20 minut dla siebie zawsze i wtedy Danusia sunęła te opowieści. Pamiętam pierwszą próbę Między Nami Dobrze Jest, która była niesamowitą próbą i takim dla mnie wstrząsem też, bo ja tak wiedziałam, że Danusia ma już swoje lata, że jest najstarsza z nas wszystkich. Ale zawsze jakoś tak mi się jawiła jako taka młodzieńcza osobowość. I właśnie przy tej pierwszej próbie Między Nami Dobrze Jest okazało się, że Danusia zna cały tekst na pamięć. To było coś tak wstrząsającego. To jest bardzo trudny tekst do tego, żeby się nauczyć. A się okazało, że Danusia po prostu z powodu tego, że źle widziała, że musiała czytać z lupą, przygotowała się na tą pierwszą próbę. No i też zaczęły się opowieści o Powstaniu Warszawskim. Część z tych opowieści znamy z filmu Dorotki. Takie niesamowite i wstrząsające, niektóre zabawne. Tak wiele mówiące też o Danusii. Myśmy wszyscy ją bardzo kochali.
[09:44.29 → 12:04.18] A: Tak jak mówisz, rzeczywiście w zespole TR Warszawa, ona była postacią niezwykłą. Ja też ją poznałem wtedy w 2002 roku, kiedy dołączyłem do teatru, kiedy była uroczystość. Ale też trzeba powiedzieć tak, że wasza trójka, bo nie ma tutaj tylko Majki, Maj, to znaczy Magda, Leszek i Majka, wy byliście, no też byliście, nie wypominając nikomu wieku, ale trochę starsi niż ta pozostała część zespołu, ale też byliście z nią bardzo wszyscy blisko związani, bo i kosarzystka, i teraz to, co ty mówisz, i Majka pewnie w sobotę nam opowie jakby swoją historię, A ja chcę państwu powiedzieć taką sytuację, którą mieliśmy chyba wspólną przed świętami tymi ostatnimi, kiedy była wigilia, takie spotkanie wigilijne świąteczne zawsze w teatrze i potem ja tam nie dotarłem, ale potem przyjechałem do pani Danutki do domu złożyć jej życzenia, a tam było pół teatru i tam oczywiście była Magda, Leszek i Majka i Grzegorz i Małgosia. Była Marysia, była Agnieszka, Grzesiu karmił, Dorota była też, nie? Ale tam był pół teatru i Grzesiu karmił Nanusię kluseczkami, było wspaniale. Też było widać, proszę Państwa, że to naprawdę była absolutnie naturalna sytuacja, nic z tym nie było wymuszonego, więc Danutka stwarzała taką aurę, że wszyscy do niej lgnęli i podziwiali, a jednocześnie była to największa gwiazda Zero gwiazdorstwa i to było coś naprawdę niezwykłego. Opowiedzcie jeszcze o jakichś takich sytuacjach, o których nie wiemy, a które macie gdzieś tam w sercu. Jest dzisiaj taki piękny dzień, to chciałem na koniec każdego z Państwa, także panią Wandę, zapytać o taką swoją, krótką, krótką, nie krótką, po prostu ważną historię z Danusią jako z człowiekiem, bo była przepiękną osobowością. Pani Wando.
[12:05.70 → 13:25.91] C: Bardzo trudno jest wybrać taki moment, bo tych momentów była naprawdę tej właśnie wielkiej osobowości, wielkiego dobra, wielkiego piękna jako człowieka. Jest naprawdę mnóstwo. Może to, że tutaj myśmy wszyscy w kosarzyskach piwnicznej kochali Danusię. Tak naprawdę byliśmy straszliwie dumni. Oglądaliśmy właściwie każdy spektakl, każdy w telewizji, co się pojawiło, to zawsze żeśmy kibicowali. I bardzo nas ujmowała tą swoją bezpośredniością. A mnie osobiście ujmowała na przykład tym, że ona tak pięknie mówiła o gwarze. Ja jestem wariatka na punkcie gwary naszej. Teraz akurat nie mówię, bo o rzeczach współczesnych czasem trudno jest gwarą powiedzieć. po prostu kiedy dostała jakiś tekst gwarowy do ręki, to ona od razu ad hoc z wejścia przeczytała od razu i przeczytała poprawnie. A gwarę jest oczywiście niefonetycznie zapisaną, normalnie zapisaną, uproszczoną metodą, jest niełatwo czytać, a ona to przeczytała tak pięknie zawsze, że ta gwara naprawdę rosła wtedy, w jej ustach naprawdę rosła i była piękna, brzmiała.
[13:26.95 → 13:37.63] A: Też słyszymy ją w pierwszych scenach, innego świata, kiedy właściwie wita się z nami właśnie w tej gwarze. Madziu.
[13:39.09 → 16:22.20] D: Boże, ja tak samo jak pani Wanda, mam po prostu tyle zdarzeń, że aż mi trudno jest coś wybrać po prostu. Mogę tylko powiedzieć o tym, że jak ja to wiele razy już mówiłam w różnych miejscach, Bo ja ilekroć pomyślę o Danusi, to widzę taki obrazek, jak przyjechaliśmy do teatru w Bydgoszczy i była przerwa po próbie. Szliśmy na obiad i każdy jakoś tak sam sobie szedł. Danusia zawsze chodziła z Małgosią Mazur. Ja taka rozgorączkowana po tej próbie wychodzę z teatru, tam jest taki ogromny plac, idę tym placem i tak widzę, że idą przede mną dwie dziewczynki i sobie myślę, a ta po prawej to chyba jest baletnica, bo ona tak płynęła nad tym. Dochodzę tam do nich, dochodzę, patrzę, a to Danusia Szaflarska po prostu płynie. Dla mnie ona się unosiła nad ziemią, a jako człowieku, Tak widzę Danusię zawsze. Po prostu pierwsze pomyślenie o Danusi to jest właśnie, zawsze widzę ten obraz Danusia tyłem z Małgosią Mazur, znaczy z tyłu ją widzę jak sunął przed siebie i właśnie ta Danusia tak tańczy. Jako o człowieku to mogę powiedzieć tyle, że tak mi się złożyło, że w momencie kiedy Danusia już odchodziła, Ja w ogóle nie pracowałam, ale to uważam, że to był mi dany czas taki właśnie, żebym ja mogła z nią ten czas spędzać w miarę możliwości, w miarę jej sił też, ale ona się strasznie martwiła tym, że ja nie gram. że nie wchodzę w nowe sztuki. I tak trudno było jej wytłumaczyć, Donusiu ty się tym nie przejmuj, bo ja się tym nie przejmuję. Ona mi nie wierzyła w to, że ja się nie przejmuję, ponieważ ona była aktorką taką, naprawdę chyba chciałaby umrzeć właśnie na scenie. A ja taka nie jestem, nie byłam nigdy. I ona nigdy w to nie mogła uwierzyć, zawsze się tak strasznie przejmowała tym. I kiedyś przychodzę do niej, a ona mówi, wiesz co, miałam sen. taka rozanielona. Grzesiu ci dał taką cudowną rolę, Madziu. I potem, ile razy się z nią spotykałam, czy już Grzesiu dał ci tę rolę? Czy już Grzesiu dał ci tę rolę? Więc to było zawsze... No i tak sobie myślę, że no taka właśnie była Danusia. Cudowna, kochana.
[16:23.14 → 17:24.96] A: W zeszłym tygodniu, dwa tygodnie, nie, w zeszłym tygodniu to było wspaniała rola Magdy. Wspaniała, proszę Państwa, w operze Wojtka Blecharza, Rechnitz, straszna historia z Austrii. Rok 1945, marzec, hrabina Beta Nifontysen organizuje swoje przyjęcie urodzinowe, zaprasza elitę SS i jednym z punktów kulminacyjnych programów jest no rozstrzelanie, zabicie ponad 180 jeńców żydowskich, węgierskich Żydów, którzy są na bocznicy kolejowej. I ten spektakl przypominam, ponieważ Magda tam nie tylko pokazała nam swój kunszt aktorski, ale także wokalny, bo jest on niezwykły i to co Wojtek napisał było wspaniałe. Także ta rola, się pojawia co jakiś czas.
[17:24.98 → 18:06.64] D: To powiem, ponieważ właśnie tydzień temu była premiera i ja potwornie się rozchorowałam. Naprawdę strasznie. Jeszcze do tej pory nie wyszłam z tego. Mieliśmy próby generalne. Nie wiadomo było, czy ja w ogóle dam radę. Odbyła się trzecia generalna. Okazało się, że jakoś daję radę, chociaż nie mam sił, nie mogę głosu z ciebie wydobyć. I przed premierą właśnie u nas W przedpokoiku takim do garderów wisi zdjęcie Danusi, takie cudowne. I ja tak stałam przed tą Danusią i się modliłam do niej i prosiłam ją, żeby mnie wspomogła, bo nie czuję się na siłach kompletnie.
[18:07.26 → 18:25.23] A: Poszło świetnie, uwierzcie mi Państwo i idźcie na ten spektakl, bo będzie jeszcze grany. Natomiast Leszek, zanim powie to, o co prosiłem, to ja jeszcze chcę coś powiedzieć, bo on Właściwie jest Danusią w tej chwili.
[18:25.73 → 18:26.33] D: No tak.
[18:26.71 → 18:38.75] A: Ponieważ, proszę Państwa, w spektaklu Między Nami Dobrze Jest, po śmierci Danuty Szaflarskiej, on zagrał, gra. Leszku?
[18:41.51 → 20:32.51] B: Osobiął staruszkę na wózku i kiedy Rozmawiałem przed tym zdarzeniem, przed spektaklem, wznowieniem tego przedstawienia. Jedna z pani redaktor zadała mi pytanie, czy pan, panie Lechu, wie, że przyjdą zobaczyć, jak pan gra danutę szaflarską. I rzeczywiście do tej pory zastanawiam się, mimo że już zagrałem tych przedstawień kilkanaście, tak bodajże, 12, 15. Czy to jest prawda? Przyjąłem tę propozycję, którą mi zgłosił dyrektor Grzegorz Jarzyna. Pomyślałem, no jest wyzwanie, ale później się przeraziłem. Ale jest kontynuacja pewna. Koledzy stwierdzili, że nasza starsza przyjaciółka pojawiła się znowu. Była tak obecna 8 marca, kiedy była premiera tego przedstawienia, że to był pewien jakiś sygnał i pewna akceptacja. Zaakceptowało też to zdarzenie, ten pomysł Grzegorza, zaakceptowała publiczność. Dla mnie ogromnie cenne było, kiedy, przepraszam, skończył się ten spektakl i Agnieszka i Maria przyszły. Nie podziękować, tylko dać pozwolenie na granie tej postaci. Także tu siedzę częściowo jako danusiarz.
[20:32.99 → 20:36.07] A: To są łzy szczęścia, proszę Państwa.
[20:46.38 → 20:47.33] B: Nic więcej.
[20:47.88 → 20:51.37] A: Ja wiem, po tych słowach już nic więcej nie możesz.
[20:51.40 → 21:13.83] B: Uzupełnienie rzeczywiście, bo to co mówiła Wanda o tej gwarze Danusi, właśnie tak jak wspominałem, to pierwsze przejście, tam było wcześniej od Zaczerczyka z góry na dół, do mnie mijaliśmy Marysię Maślankę i jak Danusia zaczęła z nią mówić, to miałem wrażenie, że chyba jestem 80 lat. cofnął się czas.
[21:13.85 → 21:14.47] A: W innym świecie.
[21:14.53 → 21:29.75] B: Nic nie rozumiałem. Marysia, góralka była, zarumieniona też tak była, zadziwiona. Coś wspaniałego. Rzeczywiście Danusia nie zapomniała tej gwary. Słyszałem jakby rozmawiały dwie dwunastoletnie dziewczynki.
[21:29.87 → 21:33.99] D: Danusia miała genialną pamięć po prostu do końca.
[21:34.21 → 21:56.57] A: Kosażyska, proszę Państwa, generator energii na całe życie. Jak słyszymy tutaj od wszystkich Państwa, Mamy mikrofon, który jest, że tak powiem, na sali. Jeżeli ktoś z Państwa... Tu jest koleżanka, która ma mikrofon, proszę bardzo. Jeżeli ktoś z Państwa ma pytanie do naszych gości, to to jest ten moment. Bardzo proszę.
[22:04.60 → 23:37.30] E: Dobry wieczór. Nazywam się Maria Brzezińska. Chciałam pokłonić się mojej przyjaciółce z kosarzysk, z piwnicznej, Wandzie Łomnickiej-Dulak, która kiedyś pozwoliła mi spotkać się z panią Danutą Szaflarską. Ja byłam na urlopie w piwnicznej i jako dziennikarz radiowy miałam ze sobą magnetofon, To spotkanie było w mało romantycznych warunkach. Ja już na bagażach wyjeżdżałam. Pani Danuta przyszła do piwnicznej po zakupy z torbą na zakupy. Miałyśmy kilkanaście minut, może pół godziny w takich niedobrych, akustycznych warunkach domu kultury w jakimś pokoju pustym. Niemniej chciałam przypomnieć, podziękować przede wszystkim za to spotkanie, jedyne dla mnie w życiu. I przypomnieć, ponieważ pytałam panią Danutę o oczywiście dzieciństwo w Kosażyskach i tą opowieścią byłam oczarowana. Ta audycja wyszła na skromne 15 minut. Jak mówię, w niedobrej akustyce. ale zapamiętałam na całe życie trzy momenty z tej opowieści. Być może znane z filmu Pani, ale ja tego filmu nie widziałam.
[23:37.84 → 23:40.94] A: Jutro gramy proszę Państwa o 17, zapraszamy.
[23:41.10 → 26:01.96] E: Więc chciałam tylko przypomnieć, że był taki cudowny moment, kiedy ona mi opowiedziała, że ojciec był na Śląsku, jej ojciec nauczyciel wtedy, i przywiózł węgiel, grudkę węgla. I oni wrzucili do piecyka tę grudkę węgla i Wanda opowiada, nie Wanda tylko pani właśnie, opowiada jak strasznie, właśnie gwarą, strasznieśmy się dziwowali, że się kamień poli. I to była jedna historyjka, która była w tej audycji. Druga była taka bardzo naturalnie, jak mówię, w pośpiechu opowiedziana przez panią Danutę. To było takie pytanie do mnie, czy pani wie, jak się łowi za skrońce? Więc ja po prostu zdębiałam, bo ja nie przepadałabym za takim kontaktem. I pani Wanda mi opowiedziała, jako dziecko klęczała nad potokiem i te zaskrońce wskakiwały do potoku i trzeba było bardzo szybko złapać w tym locie, kiedy one skakały, w rękę oczywiście i tak się łapało zaskrońce. Opowiedziała mi także o spotkaniu z rysiem na gałęzi, najprawdziwszym rysiem, który żył wtedy jeszcze w tych lasach. A ja osobiście chciałam mojej przyjaciółce i poetce wybitnej, bardzo przeze mnie cenionej, nie tylko przeze mnie, Wandzie Łomnickiej-Dulak, podziękować za kilka słów, które z tej gwary przejęłam i których czasami używam. Jedno z nich, to wystąpiło dzisiaj w czasie tego spektaklu, to była psiorka, Fandziu, czy psiarka? Psiorka to trawka, prawda? Marna trawka to psiorka. Ale jeszcze bardziej mi się podobało określenie na taką bardzo stromą ścieżkę w górach. Taką dziką, stromą ścieżkę i na nią górale stamtąd mówią spustanica. I uważam, że nic lepszego nie dałoby się wymyśleć. Także jeszcze raz gratuluję spotkania, gratuluję. Dziękuję Ci za tamto spotkanie. Jestem głęboko wzruszona, szczególnie tą ostatnią pieśnią o górach, o tym odejściu. Dziękuję.
[26:02.20 → 27:12.56] A: Piękne wspomnienie. Dziękujemy bardzo. Proszę Państwa, czy jeszcze ktoś z Państwa ma pytanie, chce się podzielić? wspomnieniem... Niemaletko też to lubiła mówić Danusia za księdzem Jerzym Popiełuszką. Jeśli nie, bo nie widzę, nie słyszę, to bardzo państwu dzisiaj dziękujemy, a przede wszystkim dziękujemy naszym gościom, pani Wandzie, pani Magdalenie, panu Leszkowi. No i proszę państwa, zapraszamy jutro na spektakle na pokazy. Jutro też spotkanie z Dorotą i Arturem. Dwa filmy Doroty, jeden wspólny, czyli Inny Świat. A potem pierwszy film pani Danuty Szaflarskiej z Dorotą, czyli Diabły Diabły. No i cóż. Chyba poszło. Dziękuję bardzo. Brawa dla naszych gości.
[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:02.31 → 00:05.31] A: Śpiewanka
[00:29.27 → 00:30.61] B: na dwie duse.
[00:31.93 → 00:35.28] C: Pieśń na dwie dusze.
[00:36.16 → 00:39.69] B: Jako gwiazda nad górami wtenczas świeciła.
[00:39.97 → 00:45.19] C: Jaka gwiazda nad kosarzyskami wtenczas świeciła.
[00:45.88 → 00:49.38] B: Kiedy góralka Danusia na świat się rodziła.
[00:49.70 → 00:53.27] C: Gdy góralka Danusia na świat się rodziła.
[00:54.41 → 01:03.97] B: Śnieg śrybelniał miesiąckiem, lód ścinał potoki. Dlo nie świat się otwierał piękny i syroki.
[01:04.15 → 01:07.43] C: Szeroki, szeroki, szeroki.
[01:08.11 → 01:32.66] B: Chaj ten cas, scarowany roki jak lelije I wszytko, co z dziecięctwa wnuku doślazyje. Pierso dusa danusie, Pierwsza dusza danusie, W słonecku skąpano. W kwieciwopolne łąki na pocud ubrano I po hołpa wchodzęco bezwysokie progi, Nad źródełkiem klęcąco.
[01:32.76 → 01:34.76] C: Ej, mój Boże, drogi!
[01:35.32 → 01:44.28] B: Bawiska w ciemnych hołpach, Jodło z jedne miski, Po góraf i dolinaf poznajanie wszystkich.
[01:44.70 → 01:45.68] C: Ilu ich było?
[01:46.70 → 02:07.17] B: Dusa banujęco do braciska, Mamusie i serdusko, Puk, puk, puk z tatusiem, tajemnice łąk potoków, tajemnice słonka i downe łozywanie dziopy i skowronka.
[02:07.45 → 02:09.29] C: Słuchajcie jak cudnie.
[02:10.00 → 02:30.24] B: Ile stadusa przesła zieloności, zorzy, Ile hankoru cieniem na nisie połozy, Ona jedna dziś wspomni kosarzyska sprzed wieku, Choć ze swoją gwiazdą posła basz daleko. Choć ze swoją gwiazdą posła basz daleko.
[02:31.16 → 02:44.77] C: Jaka gwiazda nad trzącem spadała, spadała, Jako gwiazda nad trzącem spadała, Gdy Danusia góry bez kidu opuszczała.
[02:45.37 → 02:48.05] B: Kiedy Danusia góry bez kidu opuszczała.
[02:48.35 → 02:54.21] C: I znad Czerczach chwile zielone, Tamte ścieżki nigdy nieskończone.
[02:54.75 → 02:58.29] B: Ścieżki, ścieżki, ścieżecki.
[02:58.57 → 03:16.44] C: Ech, beztroskie gimnazjalne lata I początek trudnego świata. Tyle dni rozpalanych radością, tyle miejsc, dotykanych czułością. Już nie tylko góralska dusza.
[03:16.88 → 03:20.06] B: Przeciełona górolka z krwie i kości.
[03:20.98 → 03:57.60] C: Na podbój sceny świata z nadzieją wyrusza. Szkoły, szkoły, szkoły. Koniec z resztką gwary. W pięknosłowie ją zmieni niejeden mistrz stary. Budowanie życia, najważniejszej z ról. Bo życie raz jak dziecko, drugi raz jak król. Druga dusza klasycznie, czasem komediowo, niekiedy dramatycznie waży słowo.
[03:58.16 → 03:59.02] B: Słowo.
[03:59.90 → 04:00.98] C: Druga dusza.
[04:02.04 → 04:02.82] B: Danusie.
[04:03.16 → 05:00.38] C: W pokoju czy w ogniu frontowym. Chce się dzielić gestem i głębokim słowem. Z przyjaciółmi się wspina nad Tatr, przepaście Sinę. Kwitnie biało-czerwono w powstania godzinę. Wiersz jak modlitwę kładzie na ołtarzu ojczyzny i wspomina Jerzego, błogosławiony blizny. Radosna, zamyślona, pełna serca, głęboka, Królową chmur płynie po marzeń obłokach, jak sad wiśniowy o świcie, to jak zmierzchu ulicę, ilością ról pomnaża to życie, samo życie, delikatna i silna, łagodna, w srebro się zmienia, by przyjmować od nas kwiaty, symbol swego istnienia.
[05:02.95 → 05:48.05] B: Dziś jak wam śpiewkę nucę, o gazdyni no i cudniejsy, co na dylaw światowych honor bezroki miała piersy. Chciałabym znaleźć cudny kwiatek paproci, chciałabym wspominki łoni serdeczne rozzłocić, strojno o kiejsi jesienią w gór złoty koronie, Będzie pasła z nami już stale Czasu słoneczne konie, A to kwieciwopolne, jak jej dziecinne roki, Będzie w kosarzyska w dali rosło Bukietem syrokiem.
[06:46.92 → 09:13.82] D: A kłotki dwa, Sarob umręłoby dwa, Jeden siedzi na dachu, Krzycy wiscy ze strachu, Drugi siedzi se w sieni, trzyma łapki w kieszeni, a kotki dwa, saro górełoby dwa, Jeden siedzi na stole, trzyma łapki w rosole. Drugi poszedł na mysy, a ja ciebie kołysę. W mojem ogrodku wyrosła Grusia. W mojem ogrodku wyrosła Grusia. a pod tą grusią, pod tą zieloną biała podusia, a na tej podusi Andzia siedziała. A na tej podusi Andzia siedziała. I szweraneczki I wieczoreczki opłakłała.
[09:36.89 → 09:39.89] A: Powiem
[10:02.91 → 11:31.16] E: ten urany, węgiersko-tani, Zimno, zimno, zimno, zimno. Skoła murowa, w pięknej kościółce. Gdzieś tam ładno stał, świata związanece. Skoła murowa, w pięknej kościółce. Do mnie wtedy w miejscu były wielkie lasy. I różne zwierzęta, dzikiem i krzepasmy. Dlaczego ten dziwnik, który poszuje nas ich oczu, Taki jest wielki, ten piękny nasz oczu, Bo przygadał oczu, przybilej do muzyki. Poza Wąsą, przy Wilejoną, na dwóch nastrępach, nie jest tam coś słabego, co by
[11:31.16 → 11:35.28] F: się nie dać, gdyż z nową pogodą
[11:35.28 → 12:19.33] E: jest przeciwko Bogu, a ich zdrowe powierzchnie, wcale takiej złożnej, co do krów i ciszy. Zdjęcia muzyka i montaż filmu
[12:46.34 → 13:07.02] F: Wszystkie truski, Pani młody na pieluszki, Bo jak będzie dziecko miała, Czy mnie będzie powijała? Bo jak będzie dziecko miała, Czy mnie będzie powijała?
[13:07.60 → 13:09.70] D: I nie będą drzewki,
[13:29.78 → 13:51.90] E: Chcemy twoje dzieci na pokoły chleba.
[14:00.81 → 15:01.23] F: Nie będzie bez Ciebie żadne wesele. Kiedyś w tych wielu natyczni nie los, nie robią, gdyż przecież Panienek nie wiosł. Ale ty chmielu, na ty chwile się, nie jednej panience wionek odbierzesz, nie jednej panience wionek odbierzesz. Oj chmielu, chmielu, syropie liście, wzięliście dziewcynę, zacepiliście, wzięliście dziewcynę, zacepiliście, Zapłakała pani młodo
[15:01.23 → 15:28.65] D: żewliwie, żewliwie, bo wieszoła swój biodeset na śliwie, na śliwie. Zapłakała pani młodo żołośnie, żołośnie, Bo wiesioła swój wionecek na sośnie, na sośnie.
[15:29.21 → 15:46.51] G: Już ześ ty, Marysiu, już ześ ty, niewiasto, weź sobie kosyce, chyba idziesz do miasta.
[15:58.87 → 16:01.15] E: Bardzo rozjął!
[16:01.49 → 16:11.95] G: Mogę? Możecie. Już ześ się wydała, już ześ nie spadnął, przecież se chodziła z babami na rano.
[16:12.27 → 16:12.75] E: Grać!
[16:18.21 → 16:21.21] A: Ja!
[16:25.55 → 16:36.02] G: Ha, ha, ha! Chodź se, Mariusz! Leśnicy, leśnicy, pilnuj swego lasu! Nie chodź za babami, bo już z nim ostatnio!
[16:37.64 → 16:40.64] E: Ej!
[16:50.37 → 16:58.57] G: Ja to właśnie śpiewam! No wiesz, śpiewaj se! U panie szaflarskie czerwona podłoga, schodzą się
[16:58.57 → 17:00.45] F: tam ludzie jak do Pana Boga.
[17:00.63 → 17:01.13] E: Gra!
[17:29.57 → 17:47.77] G: Może my się teraz tu zachmurimy. Ułożeniu nam się ledwo nie spłacę. Nie miałem głowy położyć na cel. Wszystkie maryny mają wierzyny, a ja ze swoją podrobinę. Wszystkie maryny mają wierzyny, a ja ze swoją podrobinę.
[18:01.60 → 18:21.90] E: Kupcie, kupcie, kupcie dzierżyny, nie skoszcie szaśki ani maryny. Wszyscy mają dzierżyny, a ja też moją podróbkę.
[18:29.02 → 19:03.21] A: muzyka muzyka
[19:32.89 → 19:35.89] E: Na
[19:42.07 → 19:44.55] G: Poliach wioska, co się dzieje?
[19:45.15 → 19:47.79] E: Na Poliach wioska, co się dzieje?
[19:47.87 → 19:47.89] A: Na Poliach wioska, co się dzieje?
[19:47.89 → 19:47.99] D: Na Poliach wioska, co się dzieje?
[19:48.49 → 20:10.99] E: Na Poliach wioska, co się dzieje? Stryku
[20:20.09 → 20:25.19] G: Stanisławie! Słuchajcie! Co stanąłeś? Aby my sobie coś nie chcieli jesteśmy z chłopakami na cztery pary za chłopaków!
[20:25.23 → 20:25.63] E: Chodźcie!
[20:25.87 → 20:27.83] G: Chodźcie! Chodźcie! Chodźcie!
[20:28.03 → 20:28.69] E: Chodźcie! Chodźcie!
[20:28.75 → 20:28.85] G: Chodźcie!
[20:28.87 → 20:28.95] E: Chodźcie!
[20:28.95 → 20:29.31] G: Chodźcie!
[20:29.49 → 20:29.59] E: Chodźcie!
[20:29.91 → 20:30.19] G: Chodźcie!
[20:30.19 → 20:30.22] A: Chodźcie!
[20:30.22 → 20:30.25] E: Chodźcie!
[20:30.43 → 20:32.61] A: Chodźcie! Chodźcie!
[20:32.69 → 20:33.07] H: Chodźcie!
[20:33.07 → 20:33.25] D: Chodźcie!
[20:33.25 → 20:35.21] G: Chodźcie! Chodźcie! Chodźcie! Ch
[20:39.99 → 22:42.46] A: ♪ ♪ muzyka muzyka w Nie
[22:42.58 → 22:46.64] E: będzie wiedziała, ze córkę wydała.
[22:49.84 → 22:49.92] G: tle
[23:12.05 → 23:40.60] E: ♪ muzyka
[23:45.53 → 23:48.53] A: Kiełbys
[24:02.49 → 24:11.75] G: jałmień, kiełbys jałmień, kiełbys jałmień, Chodźmy,
[24:22.97 → 24:27.49] A: chodźmy, chodźmy, chodźmy, chodźmy, chodźmy, chodźmy.
[24:28.53 → 25:09.69] G: Kolędy, ładny pan, kolędy, ładny pan, nie graję Ciebie we dnie. Wiosną chmurę spadło, bo wyleczy się miasto. O ile leży w sieni na stole. Gdy nie śpią, to ja żyję. Gdy nie śpią, to ja żyję. Gdy nie śpią, to ja żyję. Gdy nie śpią, to ja żyję. Gdy nie śpią, to ja żyję.
[25:09.91 → 25:10.22] A: Gdy nie śpią, to ja żyję.
[25:10.22 → 25:19.32] G: Gdy nie śpią, to ja żyję. Gdy nie śpią, to ja żyję. Gdy nie śpią, to ja żyję. Gdy nie śpią, to Gdy nie śpią, to ja żyję. Gdy nie śpią, to ja żyję.
[25:19.34 → 25:19.43] A: Gdy nie śpią, to ja żyję.
[25:19.43 → 26:00.49] G: Gdy nie śpią, to ja żyję. Szymonie! Wyście to taki starodobny żołnierz? To byście tu poopowiadali, chodą opowiadać, żeście się na tej wojnie tajajski bili.
[26:00.87 → 26:04.29] H: Co ja im tam powiem, jak w garnie zaschło?
[26:05.17 → 26:20.55] G: To i na szmaragdanie coś się znajdzie. Tak, to coś się znajdzie. Uważaj, maciszka. Teraz łopowie, łopowie.
[26:20.73 → 26:21.47] H: Ale krzywd.
[26:22.62 → 26:32.06] G: Szymonie, siadajcie, gadajcie. Nie chciał go dać, nie chciał. Tylko zagadził w nogę i... O! Zobaczymy, co powie. Chyba zniszczyło.
[26:32.60 → 27:29.18] H: Wiecie, chłopaki, jak byśmy się biły we wschodniej Galicji, trafili byśmy się raz po górach, większe jak nasze Tatry. Całą ludzką noc myśli. Uokrutnie byśmy się zmordowali. Wreszcie Zugspirer Zachartował nas nałot pocinek. No i syćka chłopy poukładały się do snu i zaczęły chropać. Aż tu nad ranem mnie przyjaciel jak zacnie proć z kanonów i nosie ziemia częstła. Krzyki, wrzaski, masingwery pierą. A my idziemy, choć nic nie widać, ale idziemy. Wreszcie cukwierel wrzasknął na całe garło. Compagnie aus, mamy i komendo. Langsturm, infanterio. Zafrancujcie balpiki na gwery i do szturnu mac! I posój gity na befert, a gefrajty krzycą! Sisyn!
[27:29.26 → 27:29.78] B: Sisyn!
[27:30.28 → 28:06.14] H: Zrobiło się na ziemi piekło! Krzyki, wrzaski, masi gwery pierą, a my idemy, choć nic nie widać, ale idemy! A stój jak jebać, nie śrapnę! Choć było ciemno, zobaczyłem syćkie gwiazdy na niebie i podjełem ze mglonu. Jak się pobudziłem, było spłość szturnie. Mniejno w kolanie coś upało. No i zabrały mnie sanitety do Marucymera. Też jakieś dobre były konsyliorzy, ze mnie nie dały skrypirować. Za jakieś coś przyjechały na Marucymer wysokie oficjele.
[28:06.30 → 28:06.92] G: Tak jak on?
[28:07.02 → 28:25.38] H: O, takie. No i przypinały medale. Widzicie, mi tu też taki przypięli, o. To jest świetne. To jest świetne. No, żabonkach się nie nadawałem. No i tak mnie Łodyż znali do chłopu na walczaki. No i tak się skończyła moja wileczka.
[28:25.78 → 28:31.02] G: Stryku, to zagisz w tej śpiewce. Zagrajcie się. Nie mówcie, to jest teatr robotowy.
[28:31.36 → 28:32.48] I: No, pewnie są.
[28:34.90 → 28:38.64] A: ♪ Ułoń,
[28:56.26 → 29:31.68] G: co tam ośladzą, gęba ma ciepłą czas, gęba ma ciepłą czas. Z niebem już się kurcza nie przeżegnę, nie wiem, jak ten wejdzie w rąk.
[29:35.67 → 29:40.25] A: Żebym wiedział jak tę wieczy wziął, tę
[29:40.25 → 30:44.29] G: puszeczkę, co śpiewała na lodowskim pustaniu, na lodowskim pustaniu. Żeby człowiek, kurwa, nie myślał, że przy kurca w sercu wziął. Żeby człowiek, kurwa, nie myślał, że przy kurca w sercu wziął. Mieli wtedy cienie być postoi I do kurczaju rody. Mieli wtedy cienie być postoi I do kurczaju rody. Jak w nowych nasy działa, I o pokłoku kurczaju, I o pokłoku kurczaju. Ta ta tera, supe mompe doj, i no kucanio lo. Ta ta tera, supe mompe doj, i no kucanio lo.
[30:50.58 → 30:53.58] E: Zdjęcia
[31:19.50 → 31:20.56] A: i montaż
[31:22.93 → 31:48.65] D: I o pogną trąciszaj na pranowsi. I o pogną trąciszaj na pranowsi.
[31:53.30 → 32:17.26] E: Swoje łowieczki, a wiecór pudełno w rojerecki. A wiecór pudełno w rojerecki.
[32:47.47 → 32:48.35] D: Piąweczka!
[32:49.29 → 32:52.29] A: Piąweczka
[32:54.97 → 33:03.59] E: drogo schodzi, ra, ra, ra Piąweczka drogo schodzi, pa, ra, ra, pa, ra,
[33:03.59 → 33:04.43] A: ra, ra, ra, ra, ra, ra, ra,
[33:04.43 → 33:09.88] E: ra, ra, ra, ra, ra, ra, ra, ra, ra, Jurecka ra, ra, ra, ra,
[33:09.88 → 33:13.51] A: droga schodzi, para na parę ra, w
[33:13.51 → 33:15.91] E: leju, mój ra, durem nie ra, przychodzi,
[33:16.17 → 33:38.95] A: przyjdź ra, ra, do mnie. ra, ra, ra Podniebny
[33:42.23 → 33:49.17] E: się kolejka, bojka. Podniebny się kolejka, bojka.
[33:49.27 → 33:53.51] A: Rada, rada, bojka się miłą nie ma.
[33:53.67 → 34:01.55] E: Podniebny się kolejka, bojka. muzyka
[34:17.80 → 35:34.76] A: muzyka ♪ Dziękuję.
[35:52.45 → 36:44.86] G: Dziękuję bardzo. A mi gdzieś ta szufie co? Do roboty weźmie co? Do roboty weźmie co? A mi gdzieś ta szufie co? Do roboty weźmie co? Do roboty weźmie co?
[36:49.78 → 36:50.18] A: ♪
[37:24.73 → 37:25.83] G: ♪
[37:57.85 → 37:57.95] E: ♪
[38:45.59 → 39:50.96] A: muzyka Zobaczcie,
[40:04.02 → 40:05.30] E: co tam
[40:05.30 → 40:08.40] G: się dzieje, co tam się dzieje.
[40:09.90 → 41:01.61] E: Żołnierz podobno znowu ze śmierci przeszliście, Żołnierz podobno znowu ze śmierci przeszliście, Obranie pobracie, ich trwała za siebą, Kubejo, kubejo, za swą radą chodzę. Przepomną mi się tu swoje lata chodzę. Przepomną mi się tu swoje lata chodzę.
[41:08.42 → 41:11.42] A: Muzyczko
[41:22.34 → 41:23.34] G: Magiara!
[41:31.49 → 41:34.49] A: muzyka
[41:54.84 → 42:18.45] G: Chłopcy, chłopcy, chłopcy, chłopcy, chłopcy, chłopcy, chłopcy! muzyczka
[42:41.07 → 42:41.16] A: ♪
[43:14.55 → 44:07.70] E: Stąd wieczny świat, a zielone, czerwone waliny. Wioski małe, wioski całe, wieczny to doliny. Z tej gór podziemiły, wioski jednostne, Jak jodliwą, jak jodliwą, żyć w nowym kraju! Wyjdź, mój Boże, miłość, do święta, do święta! Jak jodliwą, jak jodliwą, żyć w nowym kraju!
[44:10.86 → 45:02.81] A: muzyka hej hej hej hej
[45:05.35 → 45:05.71] G: ♪
[45:34.29 → 46:00.41] A: ♪ muzyka
[46:41.80 → 48:23.68] J: Już idę do grobu ciemnego, zimnego. Tam będę spoczywał do dnia sądnego. Dziękuję Wam wszyscy, którzy tu stoicie. Smutne moje ciało, grubo odprowadzicie. Już od was odchodzę, nie biorę nic ze sobą. I noś tyry deski, pokryte załobą. Cztery łokci ziomie, siedmiu łokci sata, tam cała zapłata mizernego świata. Poczyjcie z łzy złocy, utajcie załości, zyccie mi w pokoju wieczne światłości. Wieczny odpocynek radz mi dać Panie.
[48:25.82 → 49:27.49] F: Już od was odchodzę, na wieczny spocynek. Ostawiam rodzinie, ostawiam rodzinie za własny wspominek. Nie wrócę już nigdy do swojego domu. Co się ze mną stanie, co się ze mną stanie, nie powiem nikomu. Już nadesła chwila, ze stąd odejść muszę. Rozłącząc się z wami, rozłącząc się z wami, Bóg powołał duszę. Rozłącząc się z wami, rozłącząc się z wami, Bóg powołał duszę.
[49:41.98 → 50:08.38] E: Uderną w góry jesienią, uderną w góry, we wszechświecie się biegną,
[50:18.88 → 50:21.88] A: Chórem
[50:34.60 → 51:12.54] E: na góry jesienią, duchobnie na świętym, od sumienku syny stary, zaniecała się. Uderzaj w górę, Jesienio!
[51:13.02 → 51:15.24] A: Czarni złotości!
[51:16.48 → 51:19.68] E: Wejdź, wejdź do planistryny!
[51:31.26 → 51:49.54] A: Góry na góry jeszcze idą, kawa na
[51:49.54 → 52:35.93] E: starych górach, Górze, na górze jest święto, górze, na górze jest święto, górze, na górze jest święto, górze, na górze jest święto, górze, na górze jest święto.
[52:42.61 → 52:45.61] A: Wróćcie,
[52:51.01 → 52:59.01] I: wróćcie Państwo. Proszę Państwa, Dolina Popradów Piwnicznej Leszek Łotocki.
[52:59.09 → 52:59.47] F: Brawo!
[53:00.43 → 53:54.64] I: Chodźcie, chodźcie! Dolina Popradu! Piwniczna! Kosażystka rządzą! No musi być bis, nie dajcie się prosić.
[53:55.42 → 53:58.42] A: Hej
[54:14.18 → 54:54.01] G: dobra noc, dobra noc i wolnie go znajdą, ♪ Iga, Iga, Iga, Iga, Iga, Iga, Iga. Ktoś się tu spodziewał, że dostaną prowadz,
[54:54.17 → 55:06.75] E: że dostaną prowadz, a ty nas, muzycko, na pole wyprowadz, a ty nas, muzycko, na pole wyprowadz.
[55:17.77 → 55:20.77] A: Już
[55:24.27 → 55:48.95] E: my pośpiewaliśmy, Już my pośpiewaliśmy, Włosnąć się tu z Bogiem, my idziemy dalej. Włosnąć się tu z Bogiem, my idziemy dalej. Dolina
[56:00.01 → 56:17.54] I: Popradu, piwniczna. Brawo! Leszek Łotocki, Dolina Popradu. Zapraszamy jeszcze raz.
[56:17.64 → 56:18.52] E: Brawo, brawo.
[56:21.14 → 56:22.86] I: Wyjdźcie, wyjdźcie, pokażcie się.
[56:25.48 → 56:28.48] A: Pani
[56:31.42 → 56:43.11] I: Wando, zapraszamy. Brawo. Dziękujemy wszystkim.
[57:11.87 → 57:14.87] A: Na
[57:18.49 → 58:39.20] B: małym skrowku naszej ojcyzny, Gdzie się do nieba styrmią chole, A poprot zbiero bystre potoki, Łod wieków zyli corni górole. niemni robotnyj, niemni chardy, ni stamci bioli, góra lełot tater, bo ich nie przegnął przecież te ziemie zoden przednówek, nicholny wiater. Ino casami na słuzbecy koźby śli do Madziarów, abo Słowoków, cęsto na dłuzy w rekruty zbierą przejasny Cysosz, nolepsy w Chodoków. Przecie wracali, co by gazduwać na swoich groniach bystrych ubocaw, choć było cięsko. Nieraz basz biednie nigdy nie mieli hankoru w łocach. A jak już wiecór zesedł w doliny, dziopy się na holach zacąły łozywać, wesoło tończyć z chodokami, o swoim kochaniu i tęsknicy śpiewać. Dzisiok Czasami na psiorce nicyi siadom wiecorami w góry zapatrzono. Tak mi się zdaje, ze dziesi w powietrzu jesce przelatuje śpiewka nieskońcono.
[58:42.86 → 58:51.34] I: Wanda Łomnicka-Dulak, brawo! Dolina Popradu, piwniczna!
[58:56.41 → 01:00:05.87] E: ♪ Pod Gdańskiem, pod Sienowy wzrośnie trąbeczka, ♪ oci po jej ziach płakała nasza kareczka. ♪ I chodzi, chodzi Jókaka po ładne oczy, ♪ mają się jej zapy, tureckiem spała w nocy. Jak nie wojenny Jókaka, to przyjdź po drugi. ♪ Będziemy się rozmawiali, wolę się go wierzyć. ♪ Jak nie woje w kryjówkach, a koczyć po drodzi. ♪ Będziemy się rozmawiali, wolę się go wierzyć.
[01:00:06.33 → 01:00:21.54] A: ♪ Bardzo dziękuję.

Zobacz także

w Repertuarze

w Mediatece