Tryb wiązania: strict

Staramy się pokazać tylko najmocniejsze trafienia.

fot. Bolesław Lutosławski

Bitwa o kulturę. Sztukmistrze z Lublina / Joanna Reczek-Szwed, Jakub Szwed, Grzegorz Kondrasiuk

Wróć

Każda osoba, która nabyła bilet na wydarzenie podlega obowiązkowi dostosowania się do wymogów i regulacji związanych z epidemią COVID-19, obowiązujących w dniu wydarzenia.

Rozmowa tłumaczona na polski język migowy Tłumaczenie na polski język migowy

Wstęp za okazaniem bezpłatnej wejściówki. Wejściówki można rezerwować i odbierać w kasie Teatru Starego od 15.09.2022 r.
Jedna osoba może pobrać maksymalnie 4 wejściówki na każde spotkanie. Większe grupy (uczniowie, studenci i inne grupy zorganizowane) proszone są o bezpośredni kontakt z kasą Teatru w celu rezerwacji miejsc.

Wydarzenie transmitowane online na stronie (zakładka „Na żywo”) oraz na profilu fb Teatru Starego).

 Czego Sztukmistrz z Lublina mógłby nauczyć się od sztukmistrzów z Lublina? Czy występ Jaszy Mazura zgromadziłby publiczność podczas corocznego Carnavalu Sztukmistrzów, największego dziś w Polsce festiwalu sztuki Nowego Cyrku? Jak zmieniła się i dokąd zmierza sztuka cyrkowa?

Prowadząca: Grażyna Lutosławska

Joanna Reczek-Szwed i Jakub Szwed to jedni z inicjatorów lubelskiego środowiska nowocyrkowego, założyciele Fundacji Sztukmistrze, organizatorzy Europejskiej Konwencji Żonglerskiej 2012 i 2017 w Lublinie, pomysłodawcy i organizatorzy Variete Fundacji Sztukmistrze, Konkursu Etiud Nowocyrkowych Cyrkulacje oraz Żonglerskiej Lubelskiej Konwencji. Obydwoje aktywnie pracują jako trenerzy i pedagodzy cyrkowi w Polsce i za granicą. Joanna to stypendystka Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, laureatka nagrody „Żurawie” oraz „Kryształek Zwierciadła”. Jakub to artysta-reżyser, członek Kolektywu LŁ, współtwórca wielu spektakli nowocyrkowych, występujący w całej Polsce i Europie.

Grzegorz Kondrasiuk – Teatrolog, dramaturg, krytyk teatralny, adiunkt w Instytucie Filologii Polskiej UMCS. Współautor książki “Scena Lublin”. Autor koncepcji i redaktor pierwszego w języku polskim naukowego opracowania na temat cyrku: “Cyrk w świecie widowisk”. Autor artykułów, esejów, recenzji, wywiadów opublikowanych m. in. w „Akcencie”, „Didaskaliach”, „Do Rzeczy”, „Gazecie Wyborczej – Lublin”, „Kontekstach”, „Kresach”, „Pamiętniku Teatralnym”, „Scenie”, „Teatrze”. Od 2021 stały felietonista miesięcznika „Teatr”. Redaktor portalu e-teatr.pl. Współorganizator międzynarodowych konferencji Nowy Cyrk i Sztuka w Przestrzeni Publicznej (2014), Cyrk: genealogie, imaginaria, translacje (2020, Instytut Teatralny im. Z. Raszewskiego w Warszawie).

#opisujemy

Zdjęcie czarno-białe. Zbliżenie na twarz delikatnie uśmiechniętej kobiety z ciemnymi, wycieniowanymi włosami sięgającymi za ucho. Ma ona łagodne spojrzenie i błysk w oczach. Tło jasne. 

 

Битва за культуру.

Циркач з Любліна 

Гості: Йоанна Речек-Швед, Якуб Швед, Гжегож Кондрасюк

Проводить: Ґражина Лютославська

Що «Циркач з Любліна» міг би навчитися в циркачів з Любліна? Чи зібрав би глядачів виступ Яші Мазура під час щорічного Карнавалу циркачів, на сьогодні – найбільшого фестивалю мистецтва нового цирку в Польщі? Як змінилося і куди прямує циркове мистецтво?

Йоанна Речек-Швед та Якуб Швед є одними  ззасновників  люблінської  спільноти нового цирку, засновники Фундації «Sztukmistrze» («Циркачі»), організатори Європейської конвенції жонглерів 2012 та 2017 рр. у Любліні, засновники та організатори фундації «Variete Fundacja Sztukmistrze», конкурсу новоциркових етюдів «Cyrkulacje» та Люблінської конвенції жонглерів. Обоє активно працюють цирковими тренерами та педагогами в Польщі та за кордоном. Йоанна є стипендіаткою Міністерства культури та національної спадщини, лауреаткою премій «Żurawie» («Журавлі») та «Kryształek Zwierciadła» («Кришталик дзеркала»). Якуб – художник-постановник, член колективу «LŁ», співавтор багатьох новоциркових вистав, виступає по всій Польщі та Європі.

Гжегож Кондрасюк – театролог, драматург, театральний критик, доцент Інституту польської філології UMCS. Співавтор книги «Scena Lublin» («Сцена Люблін»). Автор концепції та редактор першого польськомовного наукового дослідження про цирк: «Цирк у світі видовищ». Автор статей, есеїв, рецензій, інтерв’ю, опублікованих зокрема в таких виданнях як «Akcent», «Didaskalia», «Do Rzeczy», «Gazeta Wyborcza – Lublin», «Konteksty», «Kresy», «Pamiętnik Teatralny», «Scena», «Teatr». З 2021 року був автором фейлетонів місячника «Театр». Редактор порталу e-teatr.pl. Співорганізатор міжнародних конференцій «Новий цирк та мистецтво в публічному просторі» (2014), «Цирк: генеалогія, уявність, трансляція» (2020, Театральний інститут імені З. Рашевського у Варшаві).

Obszernych skrótów ze spotkań można wysłuchać w audycji „Nie tylko rozrywkowa niedziela radiowa” na antenie Radia Lublin w każdą niedzielę między 7.00 a 11.00.

Dofinansowano z budżetu państwa – ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa
Narodowego:
 
 
 
 

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:01.74 → 06:52.66] A: Dobry wieczór. Cieszę się na wspólny wieczór z Państwem w Teatrze Starym, w dwustuletnim Teatrze Starym. Jesteśmy w przededniu bardzo ważnej rocznicy, bo 20 października w 1822 roku trupa Karola Bauera w tym właśnie miejscu dała pierwsze widowisko. Nie wiemy, co to było, Nie wiemy też, czy były tam elementy sztuki cyrkowej. Ale wiemy, że kiedy remontowano teatr, w którym Państwo dziś zajęli miejsca, dokopano się do fragmentów średniowiecznych budowli. Co by znaczyło, że z tego właśnie miejsca, jeszcze nie z teatru, ale z tych domów, wychodzili mieszkańcy po to, żeby gdzieś w tej okolicy, gdzieś na ulicach sztukę cyrkową oglądać. Czasy średniowiecza nie były wprawdzie może dla cyrku najlepsze, bo uważano, że to barbarzyńska rozrywka i w ogóle stoją za nią demony, ale jak się państwo pewnie domyślają, z tym większą ciekawością wychodziło się na spotkanie. z harcami, ze sztuką cyrkową. Więc wyszliśmy z tego miejsca, a teraz do niego wejdźmy. Kiedy teatr powstał, był nie tylko teatrem, ale działy się tu rozmaite historie. Wystawiano spektakle, wystawiano opery, przyjeżdżali też cyrkowcy. To właśnie tutaj pod kopułą miał podobno chodzić człowiek mucha w XIX wieku. Nie wiem, czy moje informacje są dobre, ale spróbujemy to później ustalić szczegółowo. Spróbował przejść dwa razy. Za każdym razem niestety spadł. Nie na widownię, ale na siatkę rozpiętą tuż pod kopułą. Recenzenci byli oczywiście bezlitośni. Powiedzieli, że mucha była tego dnia wyjątkowo ospała. specjalnego szczęścia do prasy. O powodach tego i o zmianach, jakie mam nadzieję istotnych zachodzą, porozmawiamy dziś, podczas tego wieczoru. Skoro wspomniałam o musze, to pozwolę Państwu, że teraz powiem o pająku, ale nie o człowieku pająku, tylko o pająku w zlewie. I do tego potrzebna mi jest Joanna Reczek-Szwed, Ta, która właśnie wystchnęła głęboko po tym, jak to powiedziałam. Joanna, tu Cię zapraszam. Jakub Szwed, proszę Cię na scenę. I oczywiście Grzegorz Kondrasiuk. Grzegorz, zapraszam Cię serdecznie. Proszę bardzo. Cieszy nas niezwykle Państwa obecność tu, ale także przed kamerami. Powiem tylko, że Marta Stępniak i Ewelina Lachowska tłumaczą nasze dzisiejsze spotkanie na polski język migowy. Ewelina Lachowska zdaje się intensywnie też z cyrkulacjami związana, prawda? No właśnie, czyli język jest ci doskonale znany. Proszę Państwa, Będziemy oczywiście rozmawiać o wzlotach i upadkach, niekoniecznie człowieka-muchy, ale cyrku na pewno. Pozwolą państwo chwila poświęcona pająkowi. Najpierw jednak przedstawię gości Jan Reczek-Szwed i Jakub Szwed. To jest ta dwójka, która... wpadła przed chwilą do garderoby w strojach roboczych z tego prostego powodu, że oni są w pracy, dlatego że trwają cyrkulacje. Jest krótka przerwa pomiędzy festiwalem a konkursem etiut cyrkowych. Wykorzystaliśmy tę przerwę na to spotkanie. To jest dwójka absolutnie wyjątkowych ludzi, którzy odpowiadają nie tylko za rozmaite festiwale, choćby te, o których wspomniałam, ale którzy także tworzą środowisko cyrkowe w Lublinie. Właśnie, dlaczego w Lublinie? Czy to przypadkiem nie dlatego, że oni się tu znaleźli? O tym też dzisiaj porozmawiamy. Zajmujecie się też pedagogiką cyrku, co jest bardzo ważnym zjawiskiem, którym zainteresowałam się, odkąd usłyszałam, że żonglowanie rozwija mózg. O tym też będziemy na pewno rozmawiać. Znakomici praktycy po prostu siedzą dzisiaj na kanapie w Teatrze Starym. A na wprost mnie siedzi, no właśnie, czy teoretyk tylko to nie wiem, ale jako teoretyka Grzegorza Kondrasiuka zaprosiliśmy na to dzisiejsze spotkanie, postać można by powiedzieć, proszę Państwa, historyczna. Stałeś się już Grzegorzu historią z tego prostego powodu, że Grzegorz 5 lat temu wymyślił, opracował, zredagował książkę, cyrk w świecie widowisk. Proszę państwa, to jest pierwsza polska publikacja tak starannie zbierająca informacje o cyrku. To jest prawie nie do wyobrażenia. To się stało 5 lat temu. O tym, czy będą powstawały kolejne etapy i na jakim jesteśmy etapie, jeśli chodzi w Polsce o pisanie o cyrku, o tym też pewnie porozmawiamy, ale dlatego powiedziałam, że jesteś postacią historyczną, bo kiedyś za wielki bibliotek Jak się będą wynurzać naukowcy i rozmawiać o cyrku, to książka pod redakcją Grzegorza Kondrasiuka będzie tą pierwszą. Grzegorz Kondrasiuk jest teoretykiem teatru, jest recenzentem, jest dramaturgiem, a także, proszę państwa, nie wiem czy ktoś z państwa widział Grzegorza Kondrasiuka na tej scenie, bo raz nawet w tym teatrze zagrał. Ja też widziałam, tak jest. Tak było. Jest jeszcze taka książka związana z Lublinem, którą uwadzę Państwa serdeczne i polecam, Scena Lublin, której jesteś jednym z trzech autorów. Tyle tytułem wprowadzenia, teraz o pająku. Joanna Reczek-Szwed kilka dni temu napisała na swoim profilu facebookowym, że pająk Uplutł pajęczynę w jej zlewie, co oznacza, że zaczęły się cyrkulacje. Aż tak było, prawda?
[06:53.14 → 07:16.22] B: Tak, nie sądziłam, że ta wiadomość tak będzie szeroko omawiana, ale tak do tego doszło. Czas festiwalowy po prostu jest bardzo intensywny. Jest to czas prób, biegania, organizowania rzeczy, więc nie ma czasu na gotowanie i to są takie naprawdę chwile spędzone jeszcze w mieszkaniu. Myślę, że pająk wykorzystał sytuację.
[07:16.52 → 07:22.74] C: Chwile, żeby oczywiście nie było, to nie tylko jest żona odpowiedzialność, tylko nasza wspólna. Chociaż mamy nadzieję, że pająkowi jest tam dobrze.
[07:23.35 → 07:37.29] A: Ja też tak myślę, że całkiem niegłupio to urządziliście. Grzegorzu, jesteśmy w Teatrze Starym, w którym nie tylko Pająk Mucha chodził pod sufitem, ale było to miejsce związane ze sztuką cyrkową, tak?
[07:38.07 → 10:10.73] D: No tak, właśnie to jest w tej historii tego budynku fascynujące właściwie i zaczęliśmy to odkrywać też dzięki pani dyrektor Karolinie Rozwód, która nas zaprosiła. Nas, mówię tutaj, zespół badaczy historii widowisk lubelskich. Pracowaliśmy z Jarosławem Cymermanem i z Maciejem Gilem. I się okazało, że w tym budynku masę historii się odbywało, takich właśnie, które niekoniecznie kojarzą się z takim teatrem przez duże T i ze sztuką przez duże Esz i z dramatem przez duże D. Po prostu ten budynek kłaniał i przyjmował takie formaty, jakie były do tej rozrywki. Może taką najbardziej podstawową rzeczą, jeśli chcemy w ogóle mówić o widowiskach tych dawnych, bo można mówić o tym, że ten budynek jest takim symbolem właściwie XIX-wiecznej rozrywki, jest to, że my może sobie w szkole tak myślimy, torturowani przez polonistki, że XIX wiek to dziady na przykład, A tak się składa, że tak 99% tej produkcji tutaj pokazywanej, to tak literacko różnie bywało. I też bywało tak, że nie potrzebna była wcale jakaś literatura do tego, żeby tutaj się prezentować. Więc przyjeżdżali tutaj różni ludzie, wynajmowali ten budynek, bo to była po prostu przestrzeń komercyjna, można sobie było to wynająć. więc pojawiali się tacy prestidigitatorzy, że musiałem poćwiczyć i się udało to powiedzieć, taki na przykład Bartolomeo Bosco, znany z takich Włoch, z pochodzenia mieszkających w Niemczech, który po prostu różne mistyfikacje tutaj uprawiał, można tak powiedzieć, za pieniądze otrząsał się na przykład z kul, które to kule były sztucznymi kulami tak naprawdę, nie były wystrzeliwane w jego stronę i różne takie historie pokazywał. Także prestidigitatorzy, akrobaci, tutaj też taka trupa durowa też się pojawiała, czyli rosyjski taki cyrkowiec, który występował z świniami i różnymi innymi zwierzętami. Także ten budynek po prostu przyjmował wszystko i jest jakimś takim niesamowitym właśnie taką przestrzenią dzięki temu.
[10:11.35 → 11:01.21] C: Jeżeli mógłbym taki bardzo mały, krótki przypis do tej historii. W 2014 roku Fundacja Sztukmistrze wraz z Karnawałem Sztukmistrzów wyprodukowała w mojej karierze artystycznej pierwszy pełnoprawny spektakl cyrku współczesnego. pochodzący z środowiska lubelskiego tutaj na scenie, czyli spektakl Spektrum, gdzie mieliśmy właśnie w 2014 roku premierę. Jest to w ogóle spektakl, w którym też prosiliśmy o pomoc Grzegorza, żeby się odnaleźć w naszych zapędach scenicznych. Ja chciałem też w ogóle pozdrowić ekipę realizacyjną teatru, Czwórce bardzo niedoświadczonych wtedy artystów pomogli w cztery godziny przed premierą postawić jakieś tam w miarę światło. Także jesteśmy wdzięczni, bo to właśnie tutaj premierowy spektakl Spektrum miał miejsce.
[11:02.15 → 11:35.38] A: Padła tutaj nazwa Fundacja Sztukmistrza. Nie wspomniałam na początku, Jan Reczek-Szwed i Jakub Szwed to założyciele tej właśnie fundacji. Posłuchajcie, Homer pisze o kuglarzach. W starożytnym Egipcie zachowały się ślady żonglerów gdzieś na ścianach. Najstarsze widowisko? Od kiedy istnieje cyrk i dlaczego taka w takim razie potrzeba w człowieku, żeby kształcić w sobie te umiejętności?
[11:36.13 → 11:47.05] C: Ja bym powiedział, że cyrk istnieje na świecie od momentu, kiedy człowiek stwierdził, że chce się przed kimś popisać. że to był ten moment. Grzegorz pewnie wie więcej, jeżeli chodzi o historię. Tak mi się wydaje.
[11:48.71 → 12:42.63] D: To jest właśnie to pytanie. To są takie archaiczne po prostu sposoby prezentowania się przed kimś. Styczek jest tak stary jak opowieść. Najstarszy teatr to jest teatr słowa też, czyli ktoś po prostu coś opowiada. Dzisiaj mamy opowiadaczy, teatr z opowieści wyjmowany. Mamy takie właśnie zachowania jak tańczenie, Też można sobie zadawać to pytanie, jak stary jest taniec i nikt na to pytanie nie jest w stanie odpowiedzieć. I mamy też takie właśnie sposoby, jak to taki antropolog pewien mówił, sposoby prowadzenia ciała takie bardziej nadzwyczajne, czyli takie ekstremalne, można by powiedzieć. I to też jest bardzo, bardzo stary nikt tego... Już dzisiaj sobie nie zadajemy tego pytania, bo data jest niemożliwa do ustalenia. Więc to są takie po prostu style. archetypy takie właściwie, można powiedzieć, widowisk.
[12:43.25 → 13:21.78] B: I jeszcze tutaj dochodzi nam ten taki problem właśnie definicji tak naprawdę, czy wyobrażenia tego, o czym myślimy, kiedy mówimy cyrk. Bo sztuki cyrkowe, czyli właśnie umiejętność czy sztuka żonglerki, sztuka akrobatyki są naprawdę bardzo, bardzo stare. I oprócz tych, które wspomniałaś, to jeszcze mi przychodzi do głowy, że w Chinach starożytna armia wysyłała przed wojskiem cyrkowców właśnie, mistrzów diabolo, żonglerki, którzy mieli zaskoczyć, przerazić tymi umiejętnościami wroga. Więc to była dla mnie też niewiarygodna informacja.
[13:21.98 → 13:26.64] D: Żonglerka jako sposób kształcenia wojowników, też akcji, szybkości.
[13:27.14 → 14:00.45] B: Więc te sztuki były już bardzo, bardzo stare, a dopiero tak naprawdę w XVIII wieku, cyrk nowożytny powstaje, czyli taka konstrukcja schemat spektaklu, gdzie znowu te sztuki cyrkowe są tak naprawdę tylko dodatkiem do woltyżerki, do pokazów ujeżdżania koni. I cyrk ma być takim przerywnikiem, żeby nie cały czas oglądać konie. Więc to jest też w ogóle ciekawe, że człowiek tam jest tylko uzupełnieniem, a nie stoi w centrum.
[14:00.71 → 14:04.21] C: ujeżdżania koni przez oficerów armii i dezerterów?
[14:06.51 → 15:01.77] D: W ogóle te źródła są tak zmistyfikowane, że tak powiem, cyrku nowożytnego, ale to jest niezwykle ważne rozróżnienie, to o czym powiedziała Joanna, żeby sobie to uświadomić, że sztuki cyrkowe są czymś bardzo starym, natomiast to nasze wyobrażenie, jakie sobie gdzieś tam hodujemy tego cyrku pod namiotem, to jest stosunkowo młode, i jest to taki styl, który w gruncie rzeczy odzwierciedlał gust mieszczaństwa europejskiego i był czymś też związanym z pewnym przepychem, z takim nadmiarem, jakimś takim bogactwem, bo to były te cyrki francuskie, więc to były ogromne widowiska, odpowiadające gustowi zamożnej brużuazji. To bardzo dziwne, bo dzisiaj wydawałoby się, że właśnie czym jest cyrk, to jest jakaś taka jarmarszna sztuka, ale też niekoniecznie tak było.
[15:02.34 → 17:18.91] A: Pojawiły się konie w opowieści, to zdaje się właśnie z powodu koni. Arena cyrkowa jest okrągła, bo tak lepiej było je prowadzić. I to była zdaje się Anglia, gdzie fascynacja końmi, była ogromna i też oczywiście nie plebs się fascynował, tak jak Grzegorzu wspomniałeś, tylko właśnie arystokracja. Jest ta książka, cyrk w świecie widowisk, zresztą bardzo się cieszę, że powiedziałeś, że nie ma takiego pytania, nie powinno być już takiego pytania, od kiedy cyrk, bo on się pojawił w momencie, kiedy w ogóle pojawiła się jakaś ludzka aktywność, taniec, opowieść. Jeden argument, pierwszy nasz argument za tym, że cyrk w świecie widowisk powinien zajmować miejsce równorzędne następnych, pewnie też kilka znajdziemy. We wstępie Grzegorzu do tej znakomitej książki, cyrk w świecie widowisk, piszesz o takich dwóch postawach charakterystycznych dla tego, co się z nami dzieje, kiedy słyszymy słowo cyrk. Państwa obecność prawdopodobnie świadczy o tym, że kiedy słyszą państwo słowo cyrk, to myślą z radością, że to was fascynuje. Ale jest jeszcze druga postawa, która mówi, że cyrk to jest zjawisko niewiele warte, że to jest rewers sztuki wysokiej. I to, co wy robicie na przykład, to jest próba udowodnienia i przekonania, że halo, to nieprawda. Powiedzcie proszę w takim razie, zanim ogólna teoria, powiedzcie na swoim przykładzie, skąd wasza fascynacja cyrkiem właśnie. Bardzo mi się podobała opowieść Janny sprzed kilku lat, kiedy spotkałyśmy się po raz pierwszy i zapytałam ją, dlaczego zaczęła zajmować się cyrkiem. Ona mówi, że zakochałam się, rzuciłam wszystko i poszłam za cyrkiem. Zresztą to bardzo znany motyw, proszę państwa, w bardzo wielu piosenkach, w opowieściach rzuca się wszystko. Budka Sufflera śpiewała taką piosenkę, prawda? Ratujmy, co się da. I tam też ona w końcu z cyrkiem odchodzi. Skąd ta miłość, Joanno Jakubie Grzegorzu?
[17:20.51 → 19:52.04] B: Zaczęło się troszeczkę od przypadku, bo rzeczywiście jestem z wykształcenia germanistką i filozofką. I zostałam poproszona dawno temu, żeby tłumaczyć na takim projekcie na warsztatach, gdzie trenerzy, pedagodzy cyrku przyjechali z Niemiec i prowadzili warsztaty w takiej bardzo małej miejscowości na wschodzie Polski. I wtedy odkryłam właśnie pedagogikę cyrku. Bardzo szybko, tak potocznie powiem, wkręciłam się i pojechałam za chwilę do Niemiec, żeby uczyć się więcej. Potem zaczęłam prowadzić warsztaty dla lubelskich studentów, ucząc tych technik właśnie z tą myślą, żeby iść później do szkół, do małych miejscowości, żeby wykorzystywać te narzędzia pedagogiki cyrku, które są bardzo wyjątkowe dla rozwoju osobistego tych osób, które trenują. I za jakiś czas, bo to było kilka lat, kiedy tak naprawdę tylko tą stronę cyrku znałam, zostałam namówiona, żeby pojechać na Europejską Konwencję Żonglerską do Karlsruhe. To był 2008 rok. I jak tam wylądowałam, często używam tego porównania, wydawało mi się, że jakbym trafiła do jakiejś wioski, gdzie nagle są krasnoludki i ja nie wiedziałam o tym, że taki świat istnieje, a tam życie się toczy, wszystko jest jakby... Wszyscy wiedzą, jakie są reguły. To było niesamowite. Było około 6 tysięcy żonglerów, akrobatów, miłośników sztuk cyrkowych wszelakich. Codziennie mnóstwo spektakli. Wszyscy chodzący boso i albo jeżdżący na monocyklach. I po prostu człowiek, ja jako osoba troszeczkę już żonglująca i znająca te podstawowe umiejętności cyrkowe, jeszcze nie znająca cyrku współczesnego tak szeroko, byłam po prostu oczarowana. Ja się nie spodziewałam, że coś jest takiego możliwe. Skąd się ci wszyscy ludzie wzięli? To jest jakaś czarodziejska kraina. I oglądając codziennie spektakle, poznając tych ludzi, trenując z nimi, naprawdę zakochałam się w tym.
[19:52.76 → 20:04.54] A: Czyli głównie zakochałaś się w środowisku, w atmosferze, w odmienności nie tyle w sprawności fizycznej, ale w odmienności związanej z tym, że nagle spotkałaś ludzi, których nie spotykałaś na ulicach.
[20:04.56 → 20:18.10] B: Myślę, że tak, chociaż to się pewnie wszystko łączy z sposobem myślenia też o życiu, o treningu, o tym, że ja mogę to wyćwiczyć na przykład tak, że się nie poddaję tak łatwo.
[20:18.16 → 20:19.46] A: A jak wy myślicie o życiu?
[20:22.89 → 20:26.93] B: że rzeczy niemożliwe to kwestia czasu czasem.
[20:29.97 → 20:31.17] D: To dziwni ludzie są.
[20:31.76 → 22:58.58] C: To jest w ogóle pewnego też rodzaju logika żonglera, że jeżeli nie potrafię czegoś zrobić, na przykład nie potrafię żonglować czterema piłkama, to spróbuję pięcioma, może będzie łatwiej. Albo jeżeli już ten trik potrafię, to zrobię go trudniej, żeby mieć jakieś wyzwanie. A jeżeli chodzi o mnie, ja do cyrku trafiłem podejmując decyzję, że tak, wybiorę się na warsztaty z pedagogiki cyrku, wspomniane przez Joannę, prowadzone przez Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów Klanza w Szkole Postowowej nr 29 w Lublinie. Przyjechałem do Lublina na studia i w mojej grupie ćwiczeniowej koleżanka powiedziała, że są takie zajęcia, ona się w ogóle zajmuje pokazami ogniowymi, żebyśmy poszli, będzie fajnie. Ja byłem bardzo sceptyczny, Stwierdziłem, że pójdę i to odmieniło kompletnie moje życie, plany na moje życie. Poznałem, jak się później okazało, tam moją przyszłą żonę i mnie do cyrku przyciągnął ogień dyscypliny tańca z ogniem, fireshow, które tradycyjnie w cyrku w jakiejś tam formie na pewno były, ale są takim wpływem też ciekawym, bo przybyły gdzieś tam z kultur wyspiarskich Nowej Zelandii. I to mnie wciągnęło absolutnie, ja nigdy w życiu nie znalazłem, chociaż szukałem długo pasji, która była w stanie mnie zatrzymać na dłużej, a tam po jednym dniu jakby wiedziałem, że mogę spędzić nad tym dowolną ilość godzin w ciągu dnia i tak naprawdę nie było w tym ani znudzenia, ani zniecierpliwienia, pomimo tego, że wcale mi nie wychodziło i to był żmudny proces, niezwykle trudno mi szło. Jak patrzę na swoich dzisiejszych uczniów, to im zazdroszczę, że są tak pojętni. I przez to otworzyła się brama na inne dyscypliny. Dla mnie przede wszystkim chciałem rozwijać się artystycznie. Był w tym też bardzo ważny wątek pedagogiczny. I też za namową Joanny zacząłem jeździć na festiwale, gdzie poznałem ludzi, którzy z radością dzielą się swoimi skarbami. Rzeczami, które sami wypracowują, do których sami dochodzą. co było dla mnie w ogóle zaskoczeniem, nie są w tym w ogóle zazdrośni. Z radością chcę powiedzieć, zobacz, ja to wymyśliłem, idź, nieś to dalej, pokazuj innym. Jeżeli powiesz przy tym moje imię, super, jak nie, to trudno. I tylko dzięki temu to środowisko może wzrastać i mnie ta otwartość po prostu zauroczyła.
[22:59.36 → 23:45.70] A: Tutaj nam się kolejne cechy cyrku do ewentualnej definicji rysują, jak chociażby to, o czym w tej chwili powiedziałeś, cyrk to nie praca. Zdaje się, że cyrk to nie praca, z tego mi wychodzi. Praca bardzo intensywna, ale skoro właściwie robi się to przez cały czas i to z radością, to wbrew takiej definicji pracy, jaką znamy, myślę, że te wszystkie rozmowy o skróceniu tygodnia pracy do czterech dni was nie dotyczą zupełnie. Ale podoba mi się też to, o czym mówisz, czyli dzielenie się tym, co umiemy. To też jest jedna z takich różnic pomiędzy całkiem dawniej chyba, a dzisiaj. Kiedyś się strzegło tajemnicy.
[23:46.18 → 25:17.46] C: Zdecydowanie tak. Przede wszystkim dlatego, że ten rozwój, w jakiś sposób dotyczył stricte warunków bytowych, bo jeżeli ja potrafiłem coś, czego nie potrafili inni, to przecież dom nie kupił bilety, przecież żeby zobaczyć, że ja to robię. Jeżeli ja żongluję ośmioma piłkami, a konkurencja siedmioma, to wiadomo, że mój bilet będzie droższy. Więc w jakiś sposób myślę, że też ze względu na tą kwestię przetrwania, ale też na to, że my w dzisiejszym świecie mamy niesamowite narzędzia komunikacji, niesamowite narzędzia umożliwiające przepływ informacji. Na przykład ja mógłbym napisać list do swojego kolegi czy koleżanki o tym, o jakim triku żonglerskim pomyślałem albo jaki zrobiłem, ale zabraknie mi słów, żeby opisać. Zabraknie mi sposobu notacji. Zabraknie mi czasami wręcz wyobraźni, żeby przełaźć to na papier. Ja muszę to pokazać. I dopiero dzięki rozwojowi takich mediów jak chociażby YouTube, gdzie mogę wrzucić szybko filmik i pokazać, mojemu koledze z Brazylii, że o to mi chodzi, a on mówi, a ja robię coś podobnego, zobacz. Dopiero to umożliwiło nam komunikację, na przykład właśnie w żonglerce, pozwalającą, żeby ją rozwijać dalej, bo opisanie tego jest praktycznie niemożliwe, podobnie jak w tańcu. Notacja jest niezwykle trudna, bo oczywiście miejsce, ilość rekwizytów przekazać można, nawet można to opisać numerycznie, ale jakości ruchu już nie.
[25:19.24 → 25:19.76] A: Grzegorz?
[25:20.86 → 28:56.12] D: To się tak marzyłem się, bo to był punkt wyjścia, a punktem dojścia to też, przepraszam, że to powiem, tak wcinając się trochę w rolę twoją, Grażyna, ale punktem dojścia jest z kolei, że to EJC dwukrotnie zrobiliście, po prostu w Lublinie. To jest ciekawe. Ja też właśnie z tego EJC trochę też przyznaję się do tego, że z tego wyrosłem, bo to było takie rzeczywiście, to samo miałem, czyli kontakt z takim niezwykle już dojrzałym tym ruchem, takim trochę postkontrkulturowym też, bo to też ta kontrkultura Europy Zachodniej, ja to też lubiłem, więc zafascynowałem się tym też i po prostu zacząłem też, no facet już z dzieciaty i może trochę byłem chudszy, ale zacząłem żonglować po prostu. Moje dzieci się śmieją, bo jest taka książka, Kereta, tata uciekł z cyrkiem czy coś takiego. że to jest o tatusiu, bo tam jest historia takiego faceta, który przyprowadza dzieci do cyrku, te dzieci siedzą i dziewają i po prostu nie mogą na to patrzeć i zażenowane są, a tata natomiast wyskakuje na arenę i zaczyna występować i potem ucieka ku zmartwieniu mamusi z domu i podróżuje z tym cyrkiem gdzieś tam, zamieniając się w takiego profesjonalnego cyrkowca, łącznie z kostiumem, z tym wąsem takim, ładnie ufryzowanym, ale potem tata też po jakimś czasie wraca do domu i jest happy end, jak to w bajce. Więc to trochę jest tak i myślę, że z wszystkimi ludźmi, którzy gdzieś tam weszli w to, że ten zwrot, który daje cyrk, czyli to po prostu jakaś taka satysfakcja z treningu. Myślę, że jakieś procesy chemiczne w mózgu też tutaj za to odpowiadają. jakieś zastrzyki, endorfin i tak dalej mają tutaj to znaczenie. Więc ci wszyscy ludzie jakoś tak po prostu sprawiają wrażenie, że lubią to po prostu robić, łącznie z naukowcami. Ja jestem naukowcem akurat, więc też nie da się czegoś badać nie robiąc tego, więc trochę wchodzi się siłą rzeczy w ten trening. No i myślę, że jest to To właśnie ten styl, być może najskuteczniejsze widowisko świata, które rzeczywiście tak potrafi bardzo mocno przyciągać, nawet siłą też takiej odrazy, czy takiej dziwacznie zabarwionej ciekawości, to ciągle to gdzieś tam w człowieku jest, ta fascynacja i to nas wszystkich gdzieś tam do tego cyrku przyciągnęło. To jest taka odpowiedź na to pytanie, trochę złożona może bardziej. A na poziomie takim jeszcze innym można odpowiedzieć na to w ten sposób, że pracując na uczelni i pisząc jako krytyk teatralny recenzje, po prostu byłem znudzony teatrem i takimi już zestarzałymi nieco sposobami występowania. Trochę ten teatr w tamtym czasie nie smakował. Jestem polonistą, też z wykształcenia, więc literatura też to nie było do końca to. Zacząłem trochę oglądać tańca współczesnego, to już było bardziej to i potem jeszcze do tego dołożyłem cyrk. To też było to i to wszystko razem zmieszane, czyli trochę teatru, trochę tańca, trochę cyrku sprawia mi obecnie satysfakcję.
[28:56.36 → 30:39.41] C: To jest w ogóle bardzo interesujące, co Grzegorz poruszył. Dla nas być może po wielu latach bycia w cyrku bardzo intensywnie bycia w cyrku, bo nasze życie wokół tego się kręci. Trudno mi sobie wyobrazić dzień, kiedy nie rozmawiamy na ten temat, od wielu lat już. Ale my na nasze wydarzenia staramy się przyciągać bardzo różnorodne osoby, nie mając też osobistości, na których zdaniu, jako że są autorytetami, nam zależy. I pamiętam spacer po ostatnim spektaklu naszego festiwalu, czyli cyrkulacji w zeszłym roku, podczas którego szedłem zaraz za panią Jadwigą Majewską z Instytutu Teatralnego z Warszawy, wspaniałą badaczkę tańca współczesnego, wieloletnią propagatorkę tej sztuki. Rozmawiała ona z Filipem Mersmanem, czyli zastępcą dyrektora Departamentu Sztuki Współczesnej miasta Bruksela, który był u nas na naszym festiwalu. Ja byłem bardzo szczęśliwy, bo mieliśmy artystów, w cudzysłowie wysublimowanych, poszukujących, eksperymentujących ze swoim rekwizytem, ze sztuką, idących w tę w cudzysłowie stronę współczesną. Jednakże dla nich najważniejszym tematem było to, że kiedy ten chłopak z Ukrainy stanął na jednej ręce, to on w ogóle nie drżał. Jak to jest możliwe? Nie ten, który poświęcił 8 miesięcy na spotykanie się ze swoim rekwizytem w zamkniętej przestrzeni, słuchanie jego ruchu i wyszukiwaniu organicznych jakości, tylko ten, który jak stanął, to się to nie drżał. I to była dla mnie lekcja. To była dla mnie lekcja tego, czym jest siła cyrku i nieważne jak bardzo to można kontestować.
[30:40.54 → 31:30.09] A: Bardzo dużo wątków się teraz pojawiło w tym, o czym mówicie. Wspaniałych wątków. Spróbuję to wszystko troszeczkę uporządkować, ale też bez przesady. Chciałabym się zatrzymać chwilę przy tej tajemnicy, od której zaczęliśmy tę sekwencję rozmowy, bo to wydaje mi się być bardzo ważne. Ciągle próbuję się dowiedzieć, jaki jest powód, dla którego jesteście tacy otwarci. W przeciwieństwie, bo myślę, że to nie tylko to, co powiedziałeś, że kiedyś chodziło o finanse. 8 piłeczek, droższy bilet. I to nie tylko to, że się media rozwinęły i możesz to pokazać. To chyba się wiąże z jakąś cechą charakteru cyrkowców, z tym o czym ty wspomniałaś wcześniej. To jest bardzo specyficzny krąg ludzi, o bardzo specyficznym podejściu i do życia, ale też i do drugiej osoby.
[31:30.91 → 33:23.05] B: Myślę, że to też właśnie historycznie jest związane z, ja to nazywam demokratyzacją cyrku, bo wcześniej cyrk był związany z rodzinami cyrkowymi, czyli ta wiedza, umiejętności były przekazywane z pokolenia na pokolenia. Trochę czasem nawet wbrew woli, tak jakby nie było wyjścia, jeżeli się urodziło w rodzinie cyrkowej, to po prostu wiadomo było, że też się będzie cyrkowcem albo gdzieś osobą pomagającą w cyrku. Natomiast w latach 60. tak naprawdę ubiegłego wieku zaczyna się ta zmiana, o której mówimy, że zaczyna się nowy cyrk i zaczynają się szkoły cyrkowe i zaczynają się spotkania. Właśnie cyrk jako też hobby, nie tylko jako profesja, zawód, ale też dla własnej przyjemności bądź rozwoju osobistego. My na te spotkania mówimy konwencje, konwencje żonglerskie czy spotkania akrobatyczne i tam rzeczywiście jest ten element wymiany bardzo ważny, czyli takiego uczenia się od siebie nawzajem i nie zamykania tego jako tajemnicy właśnie w rodzinie, przekazywania tylko z pokolenia na pokolenie, tylko każdy może być w tym momencie cyrkowcem bez względu na to, gdzie się urodził. dostać się do szkoły cyrkowej albo po prostu nawet bez szkoły. To już jest ten kolejny etap w ogóle chyba demokratyzacji, że już szkoła cyrkowa nie jest wyznacznikiem tego, czy jest się artystą, czy nie. U nas w naszym środowisku to osoby z wykształceniem cyrkowym są wyjątkami tak naprawdę w większości. zaczęła tą przygodę w życiu już dorosłym i uczyła się samodzielnie.
[33:23.37 → 33:46.61] D: Ja się przepraszam, wepnę się, tylko powiem tyle, że fajne jest też to, że to się tak miesza ze sobą, że jednocześnie ci ludzie, którzy są po szkole cyrkowej w wiulinku, też uczestniczą w tym i właściwie te takie sztywne podziały zaczynają trochę przestawać mieć znaczenie, a zaczyna się to co najciekawsze, czyli powstają dosyć ciekawe rzeczy.
[33:47.68 → 35:46.19] C: Myślę, że też jednym z powodów, dla których tak jest, jest to, że cyrk jest w pewien sposób niezwykle, niezwykle szczerą dyscypliną. Nieważne jakiego rodzaju cyrk, czy nowy, czy stary, czy akrobatyczny, czy żonglerski, tam się nie do końca da coś udawać. Jak spadłeś z trapezu, to spadłeś z trapezu, może już tam nie wejdziesz. Jak spadła ci piłka na ziemię, to nikomu nie wmówisz, że tak miało być. I jest w tym, jak się o tym myśli, to jest w tym mnóstwo strachu, stresu. To po co mi to w moim życiu, skoro i tak już mam mnóstwo stresu. Ale proszę mi uwierzyć, to jest w jakiś sposób niezwykle uwalniające, że ja mogę na ten jeden moment, ja jako artysta na scenie pokazać naprawdę coś, nad czym naprawdę pracowałem. Ja nie wiem, czy mi to dzisiaj wyjdzie, bo może dzisiaj się nie wyspałem, może są inne warunki oświetleniowe, może po prostu będę miał pecha, i dla mnie to jest wciąż ciekawe, że ja będę chciał to Państwu pokazać, a z perspektywy widza, ja nigdy w życiu nie byłem na spektaklu, pokazie, widowisku, na którym wszyscy ludzie w sali operowej, gdzie mamy tysiąc osób, w jednym i tym samym momencie wstrzymywali oddech. Kiedy ręce akrobatki odrywały się od trapezu i to są czasami ułamki sekund, które wydają się być bardzo długie, zanim te ręce na ten trapez z powrotem trafią. I my nie wiemy, co się stanie za chwilę i nigdy nie słyszałem, żeby tysiąc osób razem wstrzymało oddech i później razem weschnęło z ulgą. I w tym momencie jakby wiedziałem, że cyrk ma coś, czego być może nie ma nigdzie indziej. Ze względu na to kontrolowane, rozważne, ale jednak ryzyko. Zawsze obecne.
[35:46.45 → 36:15.29] D: To mówisz, Jakub, Antoni Słonimski, bo on tam właśnie coś takiego powiedział, że tu nie ma blagi, bo właśnie tych modernistów, tych wczesnych strasznie denerwował taki właśnie już automatycznie powtarzany do znudzenia teatr słabej jakości, psychologiczny i chodzili właśnie do cyrku, żeby coś przeżyć, bo już ziewali po prostu w teatrze i właśnie Słonimski coś takiego napisał, że tutaj nie ma blagi, To
[36:15.29 → 37:33.95] C: jeszcze pozwolę sobie podać przykład, który niedawno mieliśmy na muszli koncertowej tutaj w Parku Saskim w Lublinie. Spektakl Ovio podczas festiwalu Cyrkulacje. Dwóch młodych panów, jeden ze Słowacji, drugi z Hiszpanii, poznali się w szkole cyrkowej w Barcelonie i stworzyli spektakl, podczas którego po prostu wspinają się na różne rzeczy, które sami sobie na miejscu budują z różnych kawałków drewna. I koniec historii tyle. 50 minut utrzymania uwagi absolutny, Dochodzą do momentu, w którym to jest naprawdę wysoko, naprawdę niebezpiecznie, balansują na dwóch krawędziach bardzo długiej belki, bardzo wysoko, jeszcze siedząc na krzesłach. I w rozmowie z jednym z nich, jeszcze przed spektaklem, dowiaduje się, że Tomas, jeden z artystów, cieszy się, że to jest taki spektakl, który on gra od pięciu lat, ale wciąż nie jest pewny, czy mu dzisiaj wyjdzie. Wciąż musi dbać o swoje ciało, o swoją kondycję, że zawsze ten spektakl jest i będzie dla niego wyzwaniem, a prawdopodobnie z wiekiem będzie coraz większym wyzwaniem. Więc pytam go w rozmowie później z publicznością, którą mieliśmy po spektaklu, po co ci to jest potrzebne? Nie możesz robić czegoś łatwiejszego? Mówi, że dla mnie wtedy kończy się niejako sens podejmowania na scenie ryzyka w postaci spektaklu, że to ryzyko znowu jest czymś, co trzyma jego autentyczność i jego zainteresowanie tą sztuką.
[37:34.50 → 37:57.02] A: Czy chodzi tylko o rozwijanie sprawności? Tak było na pewno w cyrku tym XVIII-XIX wiecznym. Trzeba być doskonalszym, coraz więcej piłek, coraz sprytniej, coraz wyżej, coraz szybciej. Czy w nowym cyrku też o to chodzi? Czy o coś jeszcze?
[38:00.28 → 39:15.85] B: Myślę, że zdecydowanie ten akcent jest przeniesiony gdzie indziej. Cyrk tradycyjny, ten efekt wow był w centrum. tam właśnie liczyło się to, czy ktoś pobije rekord, czy to po pięciu piłkach, czy będzie sześć, a jak będzie sześć, czy będzie piruet jeszcze do tego, albo z zamkniętymi oczami. To zawsze była po prostu taka walka z własnym sobą i z naturą, mówimy o tym, że to jest właśnie próba jakiegoś przełamania praw natury. Cyrk współczesny, Oczywiście znowu to są pewnego rodzaju generalizacje i to się wymyka nie do końca definicją, ale tutaj te umiejętności techniczne są drogą do celu, nie są celem samym w sobie. I nie robię tych pięciu piłek tylko, żeby zrobić efekt wow, tylko wprowadzam w jakąś historię czasem, gdzie to jest rzeczywiście jakaś opowieść, albo pewien styl, klimat, bo to też jest trudne do końca zdefiniować. Estetyka.
[39:16.27 → 41:20.30] C: Cyrk jest językiem dla nas, dla cyrkowców, którzy śmiało nazywać się współczesnymi cyrkowcami. I to językiem, który jest bardzo dziwny, bo są naprawdę lepsze narzędzia, żeby przekazać historię, narrację, fabułę. Teatr dramatyczny chociażby, to jest zdecydowanie wspaniałe narzędzie, z ogromną ilością wiedzy, opracowań. Jednakże jest coś takiego w języku cyrku, który jest językiem abstrakcyjnym, językiem niezrozumiałym, dopóki my nie nadamy mu kontekstu, który pozwala na wyrażenie rzeczy, których być może nie można wyrazić słowem. Bo ten język jest też uniwersalny. Jeżeli ja pojawiam się na scenie, pojawia się moja fizyczność, to nie ma w pewnym momencie żadnego podziału bariery kulturowej, bariery wiekowej, bariery poznawczej w odczuwaniu tej samej emocji, tego samego zdarzenia między artystą a publicznością. I cyrk współczesny bardziej, bo nie w 100%, ale bardziej być może niż ta tradycyjna odmiana, sięga po cyrk jako narzędzie przekazania treści, emocji, czegoś, korzystając z tej naturalnej fascynacji, która rodzi się w nas, kiedy widzimy latające ciała, poruszające się dłonie, czy przemykające przedmioty. To jest taki moment takiego haczyka, że ja chcę twojej uwagi i teraz zobacz, co chcę ci tym powiedzieć. Ale żebym mógł ci coś powiedzieć, to muszę najpierw pokazać ci, o co mi chodzi, co w tej grze jest i jak to moje słownictwo wygląda. Stąd też w ogóle trudno o definicję, bo każdy, może nie każdy, ale bardzo wiele spektakli z cyrku współczesnego, to tak naprawdę malutkie, odrębne światy, malutkie, odrębne metodologie pracy, malutkie, odrębne sposoby podejścia do dramaturki.
[41:22.36 → 43:03.54] D: Ja bym chciał trochę skomplikować jednak ten obraz i powiedzieć, że przestrzeż przed takim myśleniem właśnie albo albo, czyli albo dosyć nieduże, umiejętności na scenie i chęć opowiedzenia historii kontra wysokie umiejętności i żadnej historii. To też do końca tak nie jest, ponieważ i w tym cyrku współczesnym umiejętności są niesłychanie ważne i kto umie więcej po prostu to ma kalendarz zabukowany na trzy lata do przodu i jeździ po świecie i występuje w pięknych budynkach, a ktoś jest takim po prostu hobbystą to sobie tam czasami coś sobie pokaże, i nie przywiązuje do tego wagi i nie zarabia na tym zbyt dużych pieniędzy. Więc to też trochę tak jest, że to nie jest albo albo, ale to jedno i drugie jakoś współistnieje. To, że właśnie ta technika to jest coś takiego obiektywnego, to po prostu musi być. W pewnym sensie bez techniki nie ma mowy w ogóle o żadnym cyrku, bo jak się czegoś nie potrafi bardzo dobrze, znaczy akurat jakiejś techniki się nie opanuje albo sztuki cyrkowej, no to tego cyrku po prostu nie będzie. Oczywiście ten poziom dostępności, czyli ten próg wejścia jest obniżony, że można dosyć niedużo umieć i prowadzić warsztaty i w tym świecie funkcjonować. Nawet w ogóle trochę sobie umieć, tak jak ja na przykład trochę umiem, ale w ogóle z tego nic nie mam, ani mi to w ogóle do niczego nie jest potrzebne, poza tym, że sprawia mi to satysfakcję i kręgosłup mnie nie bolał, jak zacząłem to robić. Wyliczyłem z bólu kręgosłupa.
[43:04.14 → 43:04.86] B: To już całkiem dużo.
[43:05.30 → 43:06.38] D: Terapeutyczne kwestie.
[43:06.94 → 43:08.12] A: Co robisz, Grzegorz, z tym kręgosłupem?
[43:08.92 → 44:05.02] D: Żonglerka maczugami, ale to jakaś taka amatorska. Wyprostowuje się człowiek. To jest fajne, bo można się wyprostować. Więc ten obraz jest taki niesłychanie zniuansowany cyrku i to jest coś, co się wymyka takim właśnie schematem dwubiegunowym, stare, nowe, tradycyjne i nowoczesne, bo ten nowoczesny jest, ja to piszę zawsze i się upominam o to i dlatego się tak tutaj strigerowałem się delikatnie, bo to, co jest takie najbardziej współczesne, opiera się też o tym, co jest najbardziej archaiczne, czyli o tą technikę. I to już trochę kasuje tą definicję nowoczesności. Ta nowoczesność jest trochę problematyczna w momencie, kiedy mówi się o cyrku.
[44:05.91 → 44:28.75] B: Generalnie temat jest bardzo skomplikowany i myślę, że im dłużej jesteśmy w środowisku, im dłużej zajmujemy się cyrkiem, tym trudniej nam o takie jednoznaczne odpowiedzi czy pokazanie granic, bo moim zdaniem nie ma takich jednoznacznych granic, gdzie kończy się cyrk tradycyjny, gdzie zaczyna się współczesny czy nowy.
[44:29.37 → 44:36.28] D: Właśnie dlatego się też, przepraszam, tylko jedno zdanie, coraz rzadziej mówimy nowy, coraz częściej mówimy współczesny. Między innymi dlatego.
[44:36.30 → 45:29.59] B: Tak, ale są to też różne podejścia, różne badacze mają różne koncepcje do tego. Dla mnie osobiście to jest, w ogóle moje podejście do cyrku, że ja kocham cyrk w bardzo różnych odmianach. I nie lubię tych generalizacji, że to jest taki, ten jest dobry, ten jest zły, bo jest tak jak z teatrem. Mamy kiepski teatr, mamy dobry teatr, Mamy dobrą muzykę, mamy słabą muzykę i tak samo jest z cyrkiem i to nie zależy od fazy tworzenia cyrku, tylko że są różne realizacje tego. I te definicje też, im więcej się widziało spektakli, im więcej się zna spektakli artystów, tym trudniej też pokazać czy więcej przykładów, Bo my jesteśmy w takiej sytuacji,
[45:29.77 → 46:03.23] D: że tak jak komuś zadać pytanie, żebym powiedział czym jest muzyka? Albo czym jest teatr? No ale jaka muzyka? Jaki teatr? Czy dodatkownia, czy klasyczna, czy rock'n'roll? I tak jest z cyrkiem też. To jest po prostu tak niezwykle jakiś taki... zróżnicowany świat, w kontekstach jeszcze kulturowych osadzony, w historii wielowiekowej i w formatach jeszcze, do których się ludzie też przyzwyczaili, że to jest właściwie takie po prostu, jakby encyklopedie opowiadać. PWN, czterotomowo, trochę trudno.
[46:03.51 → 47:31.11] C: Jeszcze, jeżeli mogę, jedno słowo z perspektywy artysty, ale też organizatora festiwali. Dla nas, używamy pewnych pojęć, tak jak cyrk tradycyjny, cyrk współczesny bądź nowy cyrk, nawet nie ze względu na to, żeby cokolwiek wartościować, tylko żeby pokazać krajobraz. I też tworzymy to słownictwo i w jakiś sposób je pchamy, w cudzysłowie, na potrzeby widza. Żeby on przychodząc na spektakl, mógł się mniej więcej spodziewać być może, co to może być. Bo już część publiczności, szczególnie w Lublinie, z czego jesteśmy bardzo dumni, bo to bardzo długi wysiłek i naszej organizacji, i Karnawału Sztuk Mistrzów, i Grzegorza, i wielu innych osób, że naprawdę już pojawia się trochę zrozumienie, że aha, to co w namiocie, a to co na scenie, to co na festiwalu, to jest trochę coś innego. I na przykład w krajach, gdzie cyrk jest uznawany nawet za dziedzictwo narodowe, jak we Francji, to jest dla ludzi absolutnie zrozumiałe. Tak, ten jest tradycyjny, ten jest współczesny, one są po prostu inne, nie są gorsze, tylko są inne. Więc w tym morzu różnych rzeczy potrzebujemy Mimo tego, że z perspektywy badacza jest to prawie że nie do zrobienia, to potrzebujemy jakichś łatek, czegoś, co będzie mogli gdzieś przyporządkować, żeby wywołać u odbiorcy jakieś zrozumienie, aha, to mniej więcej jest coś takiego. A ostatnio tu właśnie ciekawy przykład festiwalu, który poleca cyrkowe spektakle po obejrzeniu innych cyrkowych spektakli.
[47:31.13 → 47:37.01] B: Tak, trochę taka metoda Netflixa, ale to jeszcze, no bo dobrze, to już powiem o tym.
[47:37.43 → 47:39.51] D: Może moderatorowi potem damy głos na chwilę.
[47:40.73 → 47:42.35] A: Otóż dużo kątków znowu.
[47:43.33 → 48:38.38] B: Rozmawiałam z producentką jednego z festiwali, bardzo dużych festiwalu we Francji, gdzie tych spektakli jest tam około 60 prezentowanych na przestrzeni kilku tygodni. I żeby właśnie troszeczkę nadać kierunek, bo tak jak mówimy, naprawdę niektóre spektakle cyrkowe, same siebie nazywają cyrkowymi, są tak odległe, to są tak różne perspektywy. Nawet w tym roku na cyrkulacjach mieliśmy chociażby produkcję polsko-ukraińską, można powiedzieć trochę bardziej tradycyjną, gdzie tam były fenomenalne umiejętności techniczne, żonglerskie, akrobatyczne. a w sali obok był jeden artysta, który za pomocą prądów powietrza manipulował kulkami z tyropianu i bawił się tym.
[48:38.48 → 48:40.48] D: I to cyrk, i to cyrk.
[48:40.50 → 50:13.36] B: I to cyrk, i to cyrk. I to są zupełnie inne światy. Dla mnie oba piękne, ale właśnie to jest znowu ten problem taki, co ktoś widzi w momencie, kiedy mówimy to słowo cyrk. I tak jak już to padło, w Lublinie już jest to dosyć łatwe. Nie jest to zaskakujące, jeżeli mówimy, że zajmujemy się cyrkiem. Nawet nazwa Fundacja Sztukmistrza jest już dosyć powszechnie znana. Ale w Polsce ogólnie wciąż to jest zaskoczenie. Czy pierwsze skojarzenie ze słowem cyrk jest raczej negatywne? I ja mówię zawsze, że używam tego sformułowania cyrk współczesny czy cyrk nowy jako swego rodzaju stopę w drzwiach, że zatrzymuję uwagę, a co to znaczy ten cyrk współczesny, żeby móc kontynuować rozmowę i móc opowiedzieć o tym, że warto przyjść, żeby ktoś po prostu na starcie nie skreślił tego czegoś, Znowu, bardzo często, właściwie 9 przypadków na 10 jest taka, że jak ktoś trafia z przypadku do nas na spektakl, bo dostał bilet od przyjaciela, ktoś go zabrał, bo po prostu trafił na spektakl i potem mówi z zaskoczeniem, czemu ja nie wiedziałam wcześniej. To było przepiękne i ja chcę dalej, chcę więcej, ale wcześniej... Sam bym tu nie trafił.
[50:13.70 → 50:16.54] A: A dlaczego musisz wkładać tę nogę w drzwi? Skąd to od razu?
[50:18.10 → 51:36.26] C: Ja myślę, że w pewien sposób dlatego, że jeżeli widzimy coś, co czasami nie ma jakiegoś rodzaju jakości w sobie, a często z różnych względów i ze względu na różne też trudności zawirowania dziejowe, Czy ten cyrk oglądany na terenie Polski pod namiotem miał jakieś trudności? Może wychodziliśmy zażarnowani? Może kwestia tresury zwierząt jest dla nas kwestią kontrowersyjną? Może postać klauna, tak bardzo w popkulturze używana i też w języku w ogóle używana w sposób obraźliwy. Jeżeli mamy tą ilość różnych bodźców budujących nasze negatywne emocje, to kiedy słyszymy cyrk, to od razu z tyłu głowy te wszystkie szufladki się otwierają. I żeby móc rozmawiać, tak jak powiedziała Joanna, o tych pozytywach, albo żeby zbudować ten obraz, to właśnie ta stopa w drzwi, żeby odwrócić uwagę. Cyrk nowy. Aha, co znaczy nowy? jaki to jest jakiś nowy cyrk, o co chodzi. No i wtedy pojawia się tłumaczenie, niestety wciąż oparte na przeciwstawianiu pewnych rzeczy, że to jest takie, ale nie takie, to jest nie takie.
[51:37.01 → 54:39.17] D: Właśnie to jest w ogóle pytanie od 15 lat się zastanawiam i nie wiem w dalszym ciągu, ale różne mi odpowiedzi przez ten czas przychodziły do głowy, bo to jest podstawowe pytanie, akurat w tym kontekście kulturowym polskim, w którym funkcjonujemy i wschodnioeuropejskim, W naszym kącie Europy jest coś takiego właśnie, że ta dystynkcja taka na wysokie i niskie się bardzo mocno trzyma. To jest jedna sprawa. Druga sprawa, że to, co związane z ciałem, to jest w ruchu i jakimś takim bezsłownym ciałem jest gorsze z założenia. I to po prostu mnie to jakoś tak przejmuje i zdumiewał i nie mam na to jasnej odpowiedzi. To jak właśnie przystępowałem do tej pracy, to trochę też od razu może wyprostuję pewne twoje stwierdzenia, bo też to nie do końca tak, że cyrk w świecie widowisk był pierwszą książką, ale dysproporcja pomiędzy właśnie tymi badaniami europejskimi a polskimi jest ogromna. Po prostu jak robiłem bibliografię do tej książki, to tam jest kilkanaście stron bibliografii we wszystkich językach europejskich, i stroniczka by się może uzbierała takich powiedzmy rzeczy związanych jakoś tam luźno z cyrkiem i trzy książki popularyzatorskie i to są moi mistrzowie, czy może były poprzednicy i oni też istnieli, więc Danowicz, trzeba by było tak tutaj powiedzieć, przede wszystkim Danowicza może trzeba by było pozdrowić Bogdana z tego miejsca. I dlaczego to tak jest właśnie? Ja nie mam na to jasnej odpowiedzi, tylko mogę porównawczo przywoływać przykłady chociażby Czechów i to jest ciekawy przykład, bo to jest bliski kraj, kulturowo Czesi są i bardzo blisko nas, i bardzo daleko nas. Natomiast tam poprzez to, jak się ich historia kształtowała, czeskich widowisk i jakaś taka kulturowa też historia być może Czechów, kulturowa, społeczna, polityczna tak spowodowała, że mają Wydział Cyrku, mają Wydział Klaunady, mają badania cyrkowe i oczywiście też to wysokie, niskie dalej tam się trzyma i myślę, że to cyrk zawsze troszeczkę gorszy, ale przynajmniej coś. A tutaj jednak ja powiem szczerze, że to, że ja się Przyznaję w ogóle do tego, że profesjonalnie zajmuję się nauką o cyrku. Kasuje mnie w świecie poważnych osób. Mimo to jestem człowiekiem, który poprowadzi działalność wywrotową i taki... Jakoś tak przypadkowo wyszło taką misję, powiedzmy, sobie uprawiamy na polu naukowym i też na polu takiego lobbingu
[54:39.17 → 54:42.43] C: w strefie
[54:44.81 → 54:47.53] D: kultury i finansowania też kultury.
[54:48.03 → 55:02.26] B: Przepraszam, tutaj distraction takie, ale ja chciałam powiedzieć, że my też za to bardzo, bardzo dziękujemy, bo uważam, że to jest brama do przyszłości cyrku. Badanie naukowe, Grzegorz Kondrasiuk.
[55:02.56 → 55:05.58] D: To bardzo bezinteresowne, to nie jest podziękowanie.
[55:06.24 → 56:09.74] B: Też przez rozmowy z artystami, przedstawicielami środowisk z zagranicy, bo to nie jest tak, że wszędzie jest pięknie, czy zawsze było pięknie. Bo są kraje, które rzeczywiście zaczęły tą przygodę z cyrkiem, czy uznanie cyrku jako sztukę bardzo wcześnie. a są takie, które to nastąpiło tak naprawdę niedawno, czy ta zmiana następuje dopiero, ale to się zawsze wiąże tak naprawdę z dwoma czynnikami. To, że jest edukacja artystyczna, jest jakby dofinansowanie edukacji artystycznej i uznanie, znaczy właściwie nawet krok wcześniej jest uznanie na tych poziomach administracyjnych, państwowych tego jako sztuki. Nie tylko jako rozrywki, tylko cyrk jako sztuka, której należy się edukacja i której należą się programy do rozwoju i prowadzone są badania. I to sprawia, że w tych krajach po prostu sztuka cyrkowa się może rozwijać.
[56:10.10 → 56:30.18] D: I tu trzeci element jeszcze istotny, że cyrki, te wszystkie takie lekko podejrzane, te wszystkie widowiska, one przemieszczają się ze strefy, bo istnieją takie teorie na temat dziedzictwa kulturowego. Dziedzictwo się dzieli na chciane i niechciane. To jest ten moment, kiedy cyrk z tego niechcianego przenosi się do tego chcianego dziedzictwa i zaczynamy się przyznawać i uznajemy,
[56:30.28 → 57:51.33] C: że to jest część dziedzictwa kulturowego. I właśnie jeżeli chodzi o to dziedzictwo narodowe, proszę sobie wyobrazić, że w kraju takim jak Francja, kiedy myślimy o Francji, myślimy o kulturze Francji, nie wiem, czy wielu z nas przyszłoby do głowy, że Francuzi jako swoje dziedzictwo narodowe właśnie uznają cyrk między innymi. I że to we Francji mamy kilkadziesiąt szkół cyrkowych, nie tylko takich rzemieślniczych, tylko edukacje idące od podstawówki przez szkołę wyższą do cyrkowych studiów, ale nie polegających na opisywaniu, tylko robieniu. I trzeba wykazać się odpowiednimi certyfikatami, ścieżką edukacyjną, żeby w ogóle do tych szkół móc aplikować. Czy Kanada, w której jednym z bardzo ważnych części składowych produktów krajowego brutto jest sektor cyrkowy. Jest też częścią soft power kultury kanadyjskiej, bo artyści kanadyjscy są uważani za tych, którzy potrafią połączyć wysoką technikę i bardzo wysoki rozwój artystyczny, myśli artystycznej i są dosłownie kupowani przez największe teatry, największe ośrodki pokazujące sztukę na całym świecie. z perspektywy osoby mieszkającej w Polsce, zajmującej się cyrkiem, jest to niewyobrażalna różnica.
[57:51.91 → 59:05.06] B: Bardzo dużo właśnie w tych takich ważnych ośrodkach, nawet centra treningowe, takie szkoły są po prostu współfinansowane przez budżet u państwa. Ze względu na to, że to jest traktowane po prostu poważnie. Te ośrodki mają szansę na rozwój. W tym momencie Nie chciałabym, żeby się tutaj zaczynamy w narzekanie wchodzić, ale podjęcie się cyrku w Polsce jest związane z ogromnym ryzykiem. To jest naprawdę odważna decyzja, żeby zdecydować się, że będę to robić, bo trzeba powiedzieć rodzicom, ale też w związku z tym, że brak jest takiego uznania formalnego, brak jest programów stypendialnych, które by mogły wesprzeć młodego artystę, brak jest też wsparcia artysty zawodowego, w ogóle artysta jako artysta, to też jest jeszcze coś, nad czym musimy w Polsce popracować. To jest naprawdę... Poczwórne ryzyko, bym powiedziała.
[59:05.86 → 59:15.32] D: Wchodzi się na trudną i wyboistą i pełną przygód ścieżkę artysty offowego, tak zwanego w Polsce. Niezależnego, tak zwanego.
[59:15.76 → 59:30.50] C: Ale jest to w pewnego rodzaju trening, który z drugiej strony jest bardzo przydatny. Ja jako artysta cyrkowy muszę nie tylko umieć swoją rolę, swoją technikę, ale muszę też znać się troszeczkę na światłach, troszeczkę na prądzie, troszeczkę na scenografii.
[59:30.56 → 59:31.54] A: Na pisaniu wniosków.
[59:31.56 → 01:00:10.99] C: Na pisaniu wniosków, na pisaniu scenariusza, na rozładowywaniu sprzętu, ustawianiu itd. I w momencie, kiedy w nasz kraj nie tylko uderzyła pandemia i wiele teatrów instytucjonalnych i zespołów przyzwyczajonych do pewnego rodzaju też standardu bycia i wygody, bycia w swoim pomieszczeniu, w swoim miejscu, miała większe trudności, żeby odnaleźć się w tej rzeczywistości niż my, którzy po prostu z miejsca na miejsce w naszym samochodzie, gdzieś tam na ulicy, w parku, czasami w operze, a czasami na boisku, robimy po prostu swoją rzecz. Więc ma to też swoje plusy, ten zimny huf tych artystów.
[01:00:11.14 → 01:00:24.39] D: Zagadamy tak na amen, ale to już ostatnia rzecz. I teraz w momencie, kiedy nadchodzą kryzysy energetyczne, to też macie znowu jakieś punkty dodatnie, jak to się mówi.
[01:00:26.99 → 01:01:33.52] A: Mam taką nadzieję chyba po raz pierwszy, bo zazwyczaj takie rozmowy, do takich rozmów wracam też później do nagrań i zależałoby mi na tym, żeby one były ponadczasowe, natomiast mam głęboką nadzieję, że nasza dzisiejsza rozmowa się zestarzeje i że nie będziemy musieli do niej nigdy sięgać, że ta sytuacja, o której wy w tej chwili mówicie, się zmieni. Zresztą to się powoli zmienia. To się powoli zmienia, ja przypomniałam przed przyjściem tutaj, ja, Annie, naszą rozmowę sprzed trzech lat, kiedy Joanna powiedziała, że marzyłaby, żeby Ministerstwo Kultury zainteresowało się cyrkiem i jakoś to dofinansowało. No i proszę, minęły tylko trzy lata i logo ministerstwa pojawia się podczas tegorocznych cyrkulacji. To bardzo drobny krok, ale jednak dość istotna zmiana. Tamta nasza rozmowa się zestarzała na szczęście. W związku z tym pytanie, które chciałabym wam zadać, które też zadałam Ci w garderobie, ale chciałabym, żebyśmy teraz o tym porozmawiali. Kiedy w Polsce będzie ministerstwo cyrku?
[01:01:36.92 → 01:03:37.20] C: Mamy nadzieję, że bardzo niedługo. Wydaje mi się, że znowu z perspektywy praktyka cyrku, to co my się staramy, czego my mamy świadomość, mówię my, czyli moi koledzy, moje koleżanki, właśnie artyści, artystki, że my jesteśmy pewnego rodzaju pokoleniem, które jest stopniem do przejścia dla tych, którzy idą po nas. Bo w jakiś sposób przecieramy szlaki, w jakiś sposób kontestujemy ten wizerunek cyrku negatywny, w jakiś sposób staramy się dawać pozytywny jego obraz i tworzyć rzeczy, które są wartościowe, a przynajmniej tak nam się wydaje. Ale wiemy, że dopiero po nas przyjdą kolejni, którzy jeszcze będą musieli popracować, żeby dopiero po nich, mamy nadzieję, było już tak naprawdę fajnie. ale są też już tego efekty ze względu na to, że nas jest po prostu coraz więcej. I to, o co stara się Fundacja Sztukmistrze, chociażby organizując teraz projekt o nazwie Studium, Ogólnopolskie Studium Cyrku Współczesnego, gdzie udostępniamy możliwość pracy z wyjątkowymi specjalistami z dziedziny dramaturgii w spektaklu cyrkowego, chociażby właśnie młodym artystom z Polski. po to, żeby te spektakle powstawały, żeby było widać, że to ma po prostu sens, żeby to dotować, bo jeżeli to jest jedna grupa w Lublinie i jedna we Wrocławiu, no to dlaczego mamy się tym interesować? Musi nas być po prostu więcej. Te spektakle muszą powstawać, że nie tylko Fundacja o to dba, Karnawał Sztuk Mistrzów ze swoim projektem Incydent Polski również, tą pracę u podstaw i musimy tą pracę u podstaw wykonywać w różnych miejscach, żeby to w ogóle, ta dyskusja mogła się rozpocząć. A dzięki na przykład temu, że pojawiają się w cyrku tacy ludzie jak Grzegorz, czy wspomniana dzisiaj Jadwiga Majewska, o co też oczywiście zabiegamy wspólnie i staramy się, czy twoje zainteresowanie też tym i te rozmowy, które tutaj mamy, to jest dla nas ogromna szansa, za które jesteśmy wdzięczni, żeby móc zmienić ten wizerunek. To jest kolejny krok w tą stronę.
[01:03:37.32 → 01:04:52.74] B: Ja myślę też, że to... Przepraszam. że to nie musi być ministerstwo cyrku, bo to oczywiście brzmi teraz bardzo tak, jakbyśmy chcieli już rewolucji, ale ministerstwo kultury jak najbardziej nam wystarcza, tylko żeby ministerstwo kultury dostrzegało cyrk, bo tak jak mamy te najważniejsze programy dotacyjne na realizację wydarzeń, to jest program dotacyjny pod hasłem teatr, bądź taniec, bądź muzyka. I znowu, gdzie możemy aplikować. I tam w każdym programie są bardzo konkretne kryteria, takie zero-jedynkowe. Osoba oceniająca musi odpowiedzieć, czy odwołuje się np. do dziedzictwa teatru, czy zaprasza wybitnych przedstawicieli teatru. Jeżeli ja przedstawiam program, który jest związany z cyrkiem, to w każdej kategorii będzie odpowiedź zero punktów i nie mam szans praktycznie na otrzymanie dofinansowania przy takim zestawieniu tych kryteriów. Więc choćby ta zmiana, żeby w regulaminach pojawiło się że cyrk bądź teatr, czy w programach stypendialnych dla młodych artystów, to myślę, że naprawdę będzie znacząca zmiana.
[01:04:53.01 → 01:05:40.52] C: A tutaj jeszcze tylko dopowiem jedną malutką rzecz, dlatego że podczas mówienia o tych osobach, instytucjach, które wspierają rozwój cyrku, bardzo w kontekście tego, co powiedziała Joanna, ważnym teraz dla nas partnerem jest Instytut Teatralny. imienia Zbigniewa Raszewskiego w Warszawie, dlatego że to właśnie, i też dzięki Grzegorzowi, z Instytutem organizujemy bardzo dużo podnoszących kwalifikacje artystów oraz poszerzających wiedzę o cyrku, projektów i inicjatyw. W sobotę i w niedzielę w Lublinie będziemy mieli taką minikonferencję, którą nazywamy Circus Startup. Podczas tej konferencji specjaliści, specjalistki z kraju ze świata będą mówiły o tej praktycznej stronie pozyskiwania funduszy, pisania wniosków, budowania, produkowania spektakli cyrkowych.
[01:05:41.08 → 01:05:44.76] D: Warsztaty z negocjacji, na przykład z mecenasami i takie tam historie.
[01:05:45.10 → 01:05:50.88] C: I samo to, że możemy powiedzieć, że my to robimy z instytutem teatralnym, to naprawdę znowu otwiera kolejne drzwi.
[01:05:51.66 → 01:06:54.47] D: To już ja trochę zmienię politykę, bo już ciężko się tego słucha. Więc w moment, kiedy Ministerstwo Cyrku powstanie, to będzie ten moment, kiedy to będzie znaczyło, że cyrk już ten współczesny już się zestarzał, jest już skostniały i już niczego nie tworzy. Moim zdaniem to jest bardziej ten moment taki, kiedy to będzie naprawdę coś znaczyło, to ten moment, kiedy ludzie właśnie w waszym wieku i w moim wieku i młodzi trochę będą mieli zapewnione emerytury z tego, co robią i będą jakby w polu po prostu tak zwanego artysty zawodowego. Nawiązuję tutaj do polemiki, która się przytoczyła przez Polskę o statusie artysty zawodowego i o ustawie o artyście zawodowym. I jeszcze temat jest ciągle przed nami, bo ta ustawa gdzieś tam z ogromnymi trudnościami z każdej strony jest postponowana i nie wiadomo czy w ogóle przejdzie. A ciekawym jest to, że w ogóle
[01:06:54.47 → 01:06:56.13] C: ktokolwiek pomyślał o tym, że trzeba to
[01:06:56.13 → 01:07:55.95] D: zrobić i w ogóle cyrk tego nie spowodował, tylko jest tak ogromna ilość ludzi uprawiających ten dziwny zawód artysty. Podziały, które odziedziczyliśmy po poprzednim ustroju ciągle funkcjonują. Część ludzi jest na etatach, część nie jest na etatach i po prostu trzeba będzie coś z tym zrobić, bo ludzie się starzeją po prostu. Pracują po 30-40 lat na śmieciówkach. i nie mają po prostu emerytur, więc stąd założenie tej ustawy już mniejsza o to, o jej już konkretne rozstrzygnięcia. Ja też do końca nie jestem przekonany po prostu, że tam to wszystko tak jest, jak jest, jest okej, no ale w ogóle fajnie, że ktoś rozpoczął tą rozmowę. I co ciekawe, to był ten moment, kiedy się musieli spotkać właśnie ludzie z freelancerzy różni, na przykład z cyrkowcami tak zwanymi tradycyjnymi. Siedli razem przy stole i po prostu zaczęli wspólną kampanię mieć.
[01:07:57.69 → 01:07:59.49] A: Chciałaś coś dodać jeszcze?
[01:08:00.43 → 01:08:10.87] B: Chciałam tylko dodać właśnie, bo tak, to jest ta sfera bycia artystą. W Polsce jest to na razie jeszcze taka szara strefa trochę. Nie wiadomo, co z tym zrobić.
[01:08:10.89 → 01:08:13.85] D: Z założenia się wchodzi w szarą strefę. Człowiek się decyduje to robić, to od
[01:08:13.85 → 01:08:55.05] B: razu tam się jest. Jesteśmy poza systemem. Ja się nie traktuję jako artystki, ale artyści są poza systemem można powiedzieć. Wszyscy zazdrościmy chociażby Francuzom i francuskim artystom cyrkowym. To jest marzenie każdego cyrkowca, żeby mieć takie warunki, francuscy artyści, którzy mają ubezpieczenie, którzy mają chorobowe, którzy mogą wziąć urlop ewentualnie. To są po prostu sensowne warunki. Mają emeryturę, opłacają składki i to jest coś, co takie marzenie.
[01:08:56.15 → 01:09:03.93] C: Ja też marzę o odkładaniu składek ZUS-owskich, próbuję, ale na razie w systemie nie ma takiej możliwości. Bardzo bym chciał.
[01:09:05.76 → 01:09:18.90] A: Czyli co jest potrzebne wam? Potrzebne jest nie ministerstwo cyrku tylko, żeby ministerstwo kultury dostrzegło cyrk, żeby naukowcy pisali o cyrku.
[01:09:18.92 → 01:09:20.04] D: Już wszystko jest chyba.
[01:09:20.70 → 01:09:37.19] A: Jeszcze chyba nie za bardzo. Żeby wykształcał się też język mówienia o cyrku myślę, dziennikarze trochę sobie nie radzą z tym, bo nie mają narzędzi do tego, żeby o cyrku mówić, prawda?
[01:09:37.55 → 01:10:07.27] C: Jeżeli mogę jeszcze, bo to jest bardzo ciekawy wątek, ale spytałaś, co jest potrzebne, żeby to się udało. Ja myślę, że jesteście potrzebni państwo. Wasza obecność, wasza być może przychylność naszej pracy, To, że kupicie bilet na festiwal, to, że przyjdziecie zobaczyć i to, że podzielicie się informacją o tym, że coś takiego jak ten nowy cyrk, cyrk współczesny, cyrk w Polsce jest i warto go odbierać, to jest nam chyba najbardziej potrzebne.
[01:10:08.25 → 01:10:16.11] D: Tak, bo mamy też do czynienia z odpływem ludzi z teatrów i od kultury, więc to jest jakaś szansa na przykład.
[01:10:16.52 → 01:10:45.54] A: Tak, no bo to jest kwestia wyboru, czy bilet do teatru, czy do cyrku, czy pójście do sklepu spożywczego, prawda? Właśnie, więc porozmawiajmy o korzyściach w takim razie. Dlaczego ten bilet kupić? Jakie są korzyści z tego, że idziemy na wasze przedstawienie? Jakie są korzyści z tego, że patrzymy na... że wstrzymujemy oddech, bo ktoś oderwał dłonie od trapezu?
[01:10:46.52 → 01:12:27.22] C: W pewien sposób na pewno jest to po prostu dobra rozrywka, co jest nam potrzebne. Ja słowa rozrywka używam z dumą, bo uważam, że szczególnie... czasami ktoś zapytał, ale po co nam ta sztuka, kiedy jest wojna? Po co nam ta sztuka, kiedy jest pandemia? I wydaje mi się, że jest niezbędna do tego, żebyśmy po prostu mogli zachować zdrowy rozsądek, żebyśmy mogli zachować równowagę psychiczną, żebyśmy mogli na chwilę się oderwać, zapomnieć. I tutaj ten wątek się przewijał, tego przyciągania cyrku. przyciąga ze względu na to, że nie wszyscy, ale bardzo wielu artystów, bardzo wiele spektakli traktuje się troszeczkę też z dystansem. Traktuje się bez tej pompy. I jest to bardzo dla wielu osób oczyszczające i bardzo przyjemne uczucie bycia w miejscu, w którym wiemy, że wszyscy jesteśmy tam po to, żeby dobrze spędzić razem czas. I ta bezpośredniość też sztuki cyrkowej naprawdę w jakiś sposób sprawia, pewne negatywne emocje z nas ulatują. Jakkolwiek metafizycznie by to nie brzmiało, to możliwość zapomnienia na chwilę o naszych problemach, możliwość naprawdę bycia wciągniętym, poczucia się znowu może jak dziecko, które po raz pierwszy widzi coś, które jest zafascynowane do granic możliwości, które nie rozumie co się stało, Jak to on tu przeskoczył i tu jest? Jak to ta piłka była tu, a jest tu? To niezrozumienie jest dla naszego mózgu jak terapia, bo nagle go budzi, nagle okej, czyli jest jeszcze coś na tym świecie, co może mnie zaskoczyć i to pozytywnie. Ja myślę, że to jest warte dobre pieniądze.
[01:12:28.46 → 01:13:47.66] B: Teraz po tym weekendzie pełnym spektaklu w spektakli dostawaliśmy wiadomości od widzów, bardziej znajomych i mniej znajomych i tam się powtarzało, że dziękują i że to był taki moment katharsis dla wielu i ten właśnie moment takiego zachwytu, takiego totalnego pochłonięcia. Myślę, że to jest naprawdę ważne, że czasem dać się porwać tym emocjom i rzeczywiście ten powrót takiego odkrywania czegoś całym sobą, trochę jak dziecko, to jest obecne w cyrku. Ja lubię podglądać publiczność. Już znam po wielu godzinach prób, znam doskonale spektakl i wtedy bardziej patrzę na publiczność niż na artystów. i te emocje na tym spektaklu, o którym mówił Jakub w muszli koncertowej, gdzie artyści wspinali się po tym drewnie. Patrzyłam, jaką dziecięcą radość, te chochylki w oczach były w publiczności. Czy spadnie, czy nie spadnie, uda się, czy się nie uda. Takie pierwotne emocje są piękne też.
[01:13:49.31 → 01:16:05.22] C: Mamy taki projekt IGRCE, w którym współpracujemy ze szkołą w Ochyniu, gdzie jest różnorodna młodzież, również o pochodzeniu tle migranckim. I wystawialiśmy tam spektakl. Nasz spektakl, Spektrum, przywołany wcześniej, który miał premierę tutaj. Wystawialiśmy go w sali gimnastycznej. No i proszę sobie wyobrazić, to jest chyba 400, może więcej osób w tej szkole, mała miejscowość, szkoła ogromna, dzieci i młodzież. I początek, wychodzimy na scenę, telefony, brak uwagi, rozmowy wszędzie, szum jakby. Już myślimy, będzie ciężko. Ale pojawia się ta piłka, pojawia się nasza fizyczność, pojawia się nasza zabawa czterech dorosłych facetów bawiących się na scenie dobrze, śmiejących się z siebie nawzajem i jeszcze robiących rzeczy, które, powiem nieskromnie, mogą się podobać. I nagle te rozmowy milkną, tych telefonów nie widać. I ci nastolatkowie, o których jest bardzo trudno nam teraz ich uwagę, o ich zaufanie nawet wręcz, jakoś są wciągnięci w ten świat. Ale nie tylko oni, ci mniej młodsi też, którzy normalnie się wiercą, którzy normalnie niekoniecznie przyjmują. I jest kolejna rzecz, dla której myślę, że warto pójść na spektakl cyrkowy, bo on potrafi nam przez chwilę, czasami, jeżeli jest dobry, zawładnąć. I znowu oddać się chwilę w ręce przeżywania, nie kontestowania, nie intelektualnego rozgryzania, chociaż i takie spektakle cyrkowe są, tylko po prostu bycia tam i wspólnego przeżywania. I my też działając teraz ze społecznością ukraińską i produkując taki spektakl jak inne spektrum, z kolei zbieżność nazw, spektakl polsko-ukraiński z ukraińskimi artystami, o których wspominaliśmy, Tutaj Joanna przede wszystkim, ich oraz ich rekwizyty ściągaliśmy do Lublina z trudem. Był miejscem, w którym nasza nowa społeczność ukraińska, bardzo duża, lubelska, mogła spotkać się z tą już wcześniej tu będącą Polską i przeżyć te same emocje w ten sam sposób, w tym samym miejscu. Trudno o to. Naprawdę jest o to trudno.
[01:16:07.91 → 01:16:34.79] A: Chciałabym, żebyśmy teraz, choćby po twoim wstępie związanym z młodymi ludźmi, przez chwilę porozmawiali o pedagogice cyrku, bo to jest niezwykle ważne zjawisko, którym dobrze byłoby zainteresować zdecydowanie więcej osób. Pedagogika cyrku nie powinna się nam kojarzyć z tym, że chcecie wykształcić cyrkowców, bo nie ma tu mowy o żadnej szkole cyrkowej. Sens tego jest zupełnie inny, prawda?
[01:16:35.75 → 01:17:47.49] B: Dokładnie, to niekształcenie nowych artystów cyrkowych, chociaż prawdopodobnie, jakbyśmy tam statystyki obejrzeli, to pewnie jakiś tam odsetek zostanie profesjonalnym artystą, artystką, ale chodzi o ten rozwój osobisty osoby, która trenuje i to może dotyczyć dziecka, młodzieży albo dorosłego, bo tu wiek nie ma znaczenia. Ja przywołuję zawsze, jak opowiadam o tym, lekcje WF-u, które ja miałam, które były dla mnie traumatyczne w dzieciństwie, gdzie oczywiście chodziło o pewne osiągnięcia, o jakieś stanie na rękach, przewroty itd., ale to było na zasadzie takiego drilu wojskowego, także teraz to, a jutro następne zaliczenie i za każdym razem to jest po prostu jakiegoś rodzaju obowiązek. a mało w tym było radości ruchu czy wychowania, czerpania przyjemności z ruchu, odkrywania możliwości ludzkiego ciała. Może to był też przypadek, że to tak mój WF wyglądał, ale jak rozmawiam z innymi, to często się gdzieś tutaj zbieżne opinie jednak pojawiają.
[01:17:47.95 → 01:17:50.81] D: Z tego miejsca chcielibyśmy pozdrowić naszych WF-istych.
[01:17:52.35 → 01:17:53.91] C: Ja miałem fajnego.
[01:17:55.74 → 01:18:43.32] B: I w pedagogika cyrku zabiera nas w świat, gdzie właśnie odkrywamy żonglerkę, odkrywamy akrobatykę, ekwilibrystykę, czyli na przykład chodzenie po taśmie, budowanie piramid, żonglowanie. To jest ogromna przygoda z jednej strony, bo mamy ogromną możliwość wyboru. Do tych dyscyplin jest bardzo dużo. A z drugiej strony też ciągle jest możliwość szukania dalej, czyli właśnie po trzech piłkach mogą być cztery piłki itd., więc nie możemy się tutaj właściwie nudzić, jeśli o to chodzi. Każda fizyczność jest tutaj potrzebna i akceptowana, bo są tacy, którzy...
[01:18:43.32 → 01:18:44.15] C: Każdy rodzaj ciała.
[01:18:44.24 → 01:21:54.91] B: Tak, każdy rodzaj ciała, bo są tacy, którzy muszą być na dole piramidy i utrzymać innych. a są tacy, którzy ktoś mniejszy i lżejszy przyda się, żeby nim podrzucać. Chociaż oczywiście to też można zamieniać, to nie jest takie... Tylko trudniej. Tylko trudniej, ale się da. I tych korzyści i fizycznych, i psychicznych, naprawdę można mówić godzinami. Ja osobiście uważam, że jednym z najpiękniejszych, które doświadczam w pracy z dziećmi młodzieżą, to jest odkrywanie czy znajdowanie poczucia własnej wartości i wiary w siebie. Coś, czego mam wrażenie teraz mało jest, czy mało wierzymy w siebie, w swoje możliwości, jak pracuję z dziećmi, młodzieżą, bo takich warsztatów realizuję dosyć dużo, szczególnie w kontekście międzynarodowym. Jestem wciąż germanistką gdzieś tam z tyłu głowy, gdzieś te moje kontakty polsko-niemieckie utrzymuję. I jak pracuję z dziećmi młodzieżą, czasem na początku rozmawiamy, w czym jesteśmy dobrzy, w jakiej mamy hobby. I często tutaj pojawia się taki, głowa jest opuszczona i nagle się okazuje, że osoba nie jest w stanie nazwać jednej rzeczy, w której czuje się dobra. To jest bardzo, bardzo smutne. I podczas takich warsztatów cyrkowych, które można by było powiedzieć, że są do niczego niepotrzebne, Takie na przykład chodzenie na kuli, która ma 60-70 cm wysokości, jest bardzo twarda, nie takie jak te piłki plastikowe do pilates na przykład, tylko jest naprawdę twarda. I trenujemy chodzenie na tej piłce, czyli cały czas musimy robić takie małe kroczki, żeby utrzymać równowagę, odpowiednią pozycję ciała, odpowiednie napięcie mięśni. I nie jest to łatwe. I na początku kosztuje dużo wysiłku, żeby się przemóc z tym strachem, bo to jest znowu 70 centymetrów nad ziemią, piłka się cały czas rusza i to nie jest tak jak chodzenie na ziemi. Więc muszę przełamać swój strach, swoje jakieś przyzwyczajenia dotychczasowe i nagle, gdy to kliknie, gdy to się uda, to pojawiają się takie emocje. Ta głowa się podnosi, prostują się plecy. I to jest, znowu można by było powiedzieć, no jak, to jest jakaś magia, ale to naprawdę się dzieje i te osoby są w stanie potem wrócić do tej emocji, że udało mi się. Ja jestem w stanie osiągnąć rzeczy, które sobie postanowię. I naprawdę ta wiara w siebie to jest efekt cyrku, pedagogiki cyrku To jest niesamowite, jak się to świadczy. Ja jestem często wzruszona tym, jak widzę, jak ktoś taką przygodę przeżywa osobiście.
[01:21:54.93 → 01:22:19.88] D: Miałem taką przygodę, jak organizowaliśmy w Instytucie Teatralnym konferencję o bardzo trudnej do wymówienia nazwie. I tam te wszystkie referaty, w trzy dni były tam klimaty naukowe. I potem było wystąpienie, przypomnijcie mi nazwisko, z ośrodka salesjańskiego, Tak, to jest Anna
[01:22:19.88 → 01:22:20.66] C: Wojszel,
[01:22:23.62 → 01:23:15.91] D: która pracuje, po prostu robi resocjalizację i pracuje po prostu z chłopakami, dziewczynami już w takim wieku nastoletnim i doroślejszym w ośrodku salesjańskim i sobie robią tam cyrk. I ja tak sobie tego posłuchałem i potem podszedłem do niej i powiedziałem jej, że właściwie to chyba Głównie zrobiłem tę konferencję po to, żeby jej posłuchać i dla niej. Bo to jest tak dobre też narzędzie właśnie w takich bardzo problematycznych, ekstremalnych sytuacjach. Tak samo praca z dzieciakami w domach dziecka. O tym się rzadko mówi, bo to są rzeczy, które gdzieś tam się nie sprzedają dobrze medialnie, Gdzieś tam to się ciągle odbywa w różnych miejscach świata i to jest świetne.
[01:23:16.13 → 01:23:43.64] B: Zdecydowanie to jest świetne narzędzie i to nie tylko właśnie w sytuacjach trudnych w krajach stabilnych, można tak powiem, ale też w miejscach, gdzie toczą się konflikty zbrojne. I to znowu taki zgrzyt w głowie, po co cyrk na wojnie? Ale są cyrki dziecięce, młodzieżowe w Afganistanie, w Iraku, teraz z dzieciakami.
[01:23:44.34 → 01:23:45.76] D: Czerwone noski w szpitalach.
[01:23:45.92 → 01:24:13.03] B: Tak, teraz my prowadziliśmy też zajęcia dla dzieci z Ukrainy, które przebywały w Lublinie, w tych miejscach noclegowych. to były zajęcia cyrkowe, bo to jest też z jednej strony, oprócz tych wszystkich korzyści, znowu fizycznych, psychicznych, takiego poczucia pewności siebie, też moment oderwania się od tej trudnej rzeczywistości naokoło, ale też daje narzędzie właśnie taką siłę ogromną komuś, kto czeniuje.
[01:24:13.03 → 01:24:36.47] D: No i naślad tych czerwonych noskach, myślę, że warto też byłoby wspomnieć to stowarzyszenie, które już profesjonalnych artystów zaprasza, mają warsztaty z klaunady, ale takiej klaunady właśnie takiej, którą można wykorzystać na oddziałach dziecięcych, wśród dzieciaków naprawdę z dużymi problemami zdrowotnymi.
[01:24:36.95 → 01:25:22.47] C: I takich inicjatyw jest bardzo dużo, tylko też jest pewnego rodzaju automatyczne skojarzenie cyrk dzieci. I nie jest w tym nic złego, bo oczywiście tak, działa bardzo na młodego odbiorcę, na jego wyobraźnię, na jego chęć zabawy, oczywiście, że tak. Ale ja uważam, że cyrk jest też niezwykle pożytecznym narzędziem dla nas, dla osób dorosłych, które już w życiu jakby zakończyły pewien etap edukacji. Jeżeli wykonujemy pewną pracę, w której też mamy jakiś stres, jakąś odpowiedzialność, jeżeli zarządzamy domem, co też jest czymś trudnym, czy wychowujemy dzieci, zawsze jesteśmy postawieni w pozycji pewnego rodzaju autorytetu, czy chcemy, czy nie. Odpowiedzialności, czasami absolutnej...
[01:25:22.47 → 01:25:22.75] B: Statusu.
[01:25:23.75 → 01:27:18.81] C: absolutnej odpowiedzialności np. ze swoje dziecko. Wchodzimy w tę rolę tak bardzo, że zapominamy, że nam też wolno jest czegoś nie wiedzieć. Nam też wolno jest czegoś nie potrafić. Nam też wolno jest nauczyć się czegoś nowego. Być może nawet jest nam to niezbędne, bo nasz mózg tego pragnie, nasze ciało tego pragnie. Moją ulubioną dyscypliną cyrkową jest żonglerka. Również dlatego, że mi, jako osobie nieprzystosowanej fizycznie, z różnymi zdrowotnymi problemami, otworzyła drogę do tego, żeby móc swoją fizyczność rozwinąć i żeby pozbyć się pewnego rodzaju strachu. Strachu przed nowym. Bo żeby nauczyć się żonglować, jeżeli ja żonglować nie potrafię, to muszę wyjść ze swojej strefy komfortu, muszę postawić się w pozycji niewiedzy, która w moim dorosłym życiu czasami jest niewyobrażalna do przyjęcia, bo ja muszę mieć odpowiedź, dla mojego dziecka, muszę mieć przygotowane dla mojego szefa, ja muszę wiedzieć jak prowadzić samochód. A tam mogę sobie pozwolić na to, że dostaję tą piłkę do ręki i ja nie wiem, nie wiem i to jest okej. Ja ją rzucę i ona upadnie i nic się nie stało. Ja ją podnoszę i rzucam znowu. I mogę sobie pozwolić na to, że ja teraz też uczę się czegoś nowego i ten lęk przed nowym, przed nieznanym zamienia się w tą fascynację, zamienia się w wyzwanie, I oczywiście nie dla wszystkich, nie dla każdej, nie dla każdego, ale przez te lata, kiedy prowadzimy warsztaty cyrkowe i żonglerskie dla dorosłych, seniorów, rówieśników, widzimy jak niezwykle terapeutyczne jest to, że ja mogę sobie powiedzieć, że ja tego nie umiem, to jest okej. Jak się tego nauczę, spoko, a jak się nie nauczę, to przecież nic mi się nie stanie, nikt ode mnie nie wymaga, żebym potrafił żonglować. Ale mogę. I jeżeli mi się to uda, okazuje się, że okej. to ja też jeszcze mogę się rozwinąć, to ja też jeszcze mogę coś zrobić.
[01:27:18.82 → 01:27:24.86] A: To dlatego dla biznesmenów często na szkoleniach zamawia się kurs żonglerki?
[01:27:25.19 → 01:28:03.23] C: Tak, żonglerka w ogóle ma wiele różnych korzystnych zastosowań. Jeżeli chodzi o biznes, bardzo często stosuje się warsztat żonglerki jako sposób uczenia się własnych procesów rozwiązywania problemów. Bo jeżeli ta piłka mi spadła, ja muszę przywołać instrukcje, które były mi dane, muszę zrozumieć, co się stało i wyciągnąć wnioski. a kreatywne rozwiązywanie problemów to jedna z najcenniejszych wartości na rynku pracy, jeżeli chodzi o menadżerów i osoby zarządzające. Przecież my codziennie spotykamy się, a tego nie ma, to zabrakło, to trzeba zrobić inaczej i uczy nas takiego sposobu myślenia. Żonglerka też...
[01:28:03.23 → 01:28:48.48] B: Ja chciałam tylko przywołać, bo jest taka potoczna nasza wewnętrzna definicja żonglowania, to jest robienie czegoś zupełnie niepotrzebnego w najbardziej możliwie skomplikowany sposób. I to jest też właśnie taki styl bycia trochę żonglerów czy cyrkowców, to już gdzieś tam padło między wierszami, że jeżeli coś już umiem, to teraz robię to inaczej, nie wiem, właśnie lewą ręką. Jeżeli już się nauczyłem jakiegoś triku, no to teraz sobie utrudniam, komplikuję. I myślę, że to ma jakieś przełożenie też na właśnie potem styl życia, radzenie sobie z problemami, że to nie jest katastrofa, tylko jakieś wyzwanie po prostu przy jakichś niesprzyjających sytuacjach, a takich przecież życie przynosi dużo.
[01:28:48.80 → 01:30:17.65] C: Tak, żonglerka jest też niezwykłym narzędziem rozwoju osobistego, dlatego że zmusza nas do konfrontacji z czymś, czego nie kontrolujemy. Piłka rzucona jest w powietrzu i jak źle rzuciłem na początku, to ona już lepiej tam nie będzie leciała. I może to się wydaje, że jest takie Głupie, jakieś przyziemne, jakieś pozbawione sensu. Ale uczucie nieposiadania kontroli nad czymś jest często czymś przerażającym. A jeżeli zestawi się to z czymś zabawnym, z czymś nieposiadającym konsekwencji, to w jakiś sposób wyrabia w nas podstawę mechanizmu obronnego w sytuacji, w której możemy się tak znaleźć, że czegoś nie kontrolujemy, musimy się z tym pogodzić, musimy się pogodzić z tego konsekwencją. I w żonglerce tak jest, im więcej przedmiotów, tym mniejsza kontrola, bo tylko dwa mogę mieć w ręku, no trzy może jakoś upchnę, ale pozostałe pięć jest w powietrzu. Ja muszę sobie pozwolić na to, żeby się tym nie denerwować. A to też jest jeszcze ciekawostką, kierowcy formuły pierwszej rozgrzewają się przed ważnymi wyścigami żonglując. Ze względu na to, że jest to czynność tak abstrakcyjna dla naszego mózgu i tak angażująca w pełni naszą koncentrację, naszą fizyczność, że doprowadza, i faktycznie są na ten temat badania, w rozwoju nowych połączeń nerwowych w dorosłych mózgach, co jest wartością wręcz nieocenioną, bo prowadzi to do szybszego reagowania, poszerzenia pola widzenia, szybszego docierania do potrzebnych nam informacji.
[01:30:18.36 → 01:30:19.74] B: Szklanki się nie biją w domu.
[01:30:20.66 → 01:30:22.09] C: Mniej, mniej się biją.
[01:30:23.67 → 01:30:49.85] A: Jeszcze na chwilę do dzieci bym jednak wróciła, bo tak sobie myślę, że to jest też kawał dobrej roboty dla przyszłości społeczeństw. Dlatego, że taka tendencja w wychowaniu dzisiaj jest nie rusz, nie dotykaj, spadniesz, uważaj. I tak sobie wyobrażam później społeczeństwo, w którym dorośli ludzie boją się każdego swojego kroku, a tutaj nagle proszę uprzejmie, zrób
[01:30:49.85 → 01:31:23.85] D: to, wejdź na szczudła, I relacyjność, jeszcze tego nam brakuje coraz bardziej, to już w ogóle wpadliśmy w pułapkę bycia samemu. I to jest naprawdę, tak jak powiedzieliśmy tutaj o tym pozyskiwaniu w ogóle ludzi też do teatrów, czy to w ogóle do sztuki, do jakichś takich irracjonalnych różnych historii poza zarabianiem. Tak samo też odczarowywanie tego świata popandemicznego i takiego przestraszonego świata, to myślę, że to ma przyszłość.
[01:31:24.24 → 01:32:02.98] B: Znowu to jest temat rzeka, ale nie można robić akrobatyki samemu, nie można zbudować piramidy samemu, więc tutaj ten aspekt społeczny budowania zdrowej komunikacji, to też coś nad czym pracujemy zawsze z dziećmi, młodzieżą, uczestnikami naszych warsztatów, gdzie rozmawiamy jak zbudować piramidę, jak sobie powiedzieć, że jest niebezpieczeństwo, jak sobie w sytuacji problemowej poradzić. To są jak najbardziej te aspekty bardzo obecne w takich ćwiczeniach.
[01:32:03.07 → 01:33:40.64] C: Nasz przyjaciel, który jest też naszym współpracownikiem z zawodu kaskader i cyrkowiec, Artur Perskawiec, członek naszego kolektywu artystycznego, ma dwie córki. Matylda, starsza, lat 5, wspina się po wszystkim, łazie, choć skacze. I Artur bardzo często jest z nią na placu zabaw, on oraz inni rodzice. I ze względu na swoje doświadczenie, Wie, gdzie jest ten moment, że ona zaraz spadnie i muszę tam iść, bo będzie źle. Ale potrafił też Matyldę nauczyć tego, że ona wie, żeby w takiej sytuacji się nie znaleźć. Że słuchaj, uważaj, tu postaw nogę, tu złap, nie budując w niej strachu przed upadkiem. Bo upadki się będą zdarzały, chociażby gdybyśmy rozkładali poduszki, to czasami którejś zabraknie i ktoś upadnie. Rozbije kolano, nie wiem. Ale jeżeli wprowadzimy strach, że ja się będę bał, że upadnę, że zareaguję na ten upadek krzykiem, czasami złością, bo czuję mi się nawet źli na siebie, że nie dopilnowałem ciebie i upadłaś. On buduje w swoich dzieciach to, że okej, spróbuj, znasz swoje granice swojego ciała, ja jestem obok, pomogę ci. Jeżeli chcesz, to ci pomogę, a jeżeli nie chcesz, próbuj sama. To jest niesamowite, jak bardzo Te dziewczynki są otwarte i już teraz silne. Nie chodzi mi o siłę fizyczną. Chodzi mi o to, że trudno je speszyć. Trudno je w ostatecznej sytuacji zażarnować. Jestem tu, sobie poradzę.
[01:33:41.42 → 01:35:05.17] B: Mówimy też czasem sobie między nami, że firmy ubezpieczeniowe powinny sponsorować zajęcia cyrkowe dla wszystkich dzieci. Bo im więcej osób, które będą taki trening miały, że będą umiały chodzić na szczudłach, na trapezie za Wisną, bo oprócz nauki samej techniki, właśnie to co już padało, uczymy się też racjonalnego zarządzania ryzykiem. I im więcej dorosłych, którzy taki trening przeszli, tym mniej wypadków na śliskim chodniku i wtedy wypłacanie odszkodowań. Bo to naprawdę tego uczy. Odpowiedzialności, nie podejmowania głupiego ryzyka, bo to nie chodzi o to w cyrku, że zrobię potrójne salto i nie wiem czy mam materac czy nie, zamykam oczy, lecę, tylko to uczymy się też odpowiedniego zarządzania, tego sprawdzenia. Każdy naprawdę profesjonalny artysta to przed każdym występem sprawdza sprzęt, czy wszystko działa, czy nic się nie odpięło, czy jestem tutaj bezpieczny. To nie jest po prostu że jestem szalony i robię głupie rzeczy, tylko to jest naprawdę profesjonalne podejście do swoich umiejętności i swojego zdrowia.
[01:35:05.27 → 01:36:45.71] C: A kolejnym ważnym wątkiem, który chyba już się pojawił w naszej dyskusji jest lęk przed porażką. Szczególnie kiedy żyjemy w społeczeństwie, gdzie mogę sięgnąć po telefon i w ciągu 15 minut zobaczyć 50 ludzi, którzy robią niesamowite rzeczy na tym krótkim 15 sekundowym filmiku. I teraz następny. I następny, i następny. I rodzi się takie poczucie, aha ja tego nie umiem, tego nie umiem, tego nie umiem, tego nie umiem, tego nigdy nie zrobię. Widzimy tylko efekty. Widzimy tylko efekty i to szybko, dobra, nawet czasami nie zdając sobie sprawy, że ktoś próbował tego ujęcia 100 razy i w końcu mu wyszło, tylko mamy w głowie, on umie, ja nie, czyli ja jestem słaby. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że żeby dojść do czegoś i cyrko to pokazuje od razu, musisz, musi ci się nie udać, 100, 200, 1000, 5000 razy, żeby ci wyszło. I to, że ci się nie udaje, każda porażka pcha cię bliżej sukcesu. Nie jest twoim przeciwnikiem, jest miarą postępu. Przepraszam, że wrócimy do tej żonglerki. Często się śmiejemy, że żonglerka to jest sztuka podnoszenia przedmiotów z ziemi. Bo żeby zaczęły latać, to trzeba je 5000 razy z ziemi podnieść. Jeżeli się nauczymy tego, że ta porażka nam sprzyja, po prostu nam sprzyja, jest częścią procesu i nigdy się jej nie pozbędziemy, to potem kiedy uczymy się prowadzić samochód, kiedy jesteśmy na studiach, kiedy uczymy się nowego zawodu, będziemy wiedzieli, że to jest okej nie wiedzieć. Może nie jak się jest chirurgiem, ale w niektórych miejscach jest okej nie wiedzieć.
[01:36:47.58 → 01:37:29.14] A: Słucham tego, o czym mówicie, naprawdę zafascynowana, dlatego że zaczęłam sobie wyobrażać społeczeństwo, które składa się z ludzi po takich lekcjach, czyli społeczeństwo ludzi, którzy się nie boją, społeczeństwo ludzi, którzy potrafią szacować ryzyko, którzy nie boją się też porażki, którzy mają poczucie własnej wartości. to silne społeczeństwo. To jest społeczeństwo, którym nie da się kierować ani manewrować, któremu ewentualnie można służyć, będąc jego częścią. Kiedy doszłam do tego wniosku, to pomyślałam sobie, że ten syrk to bardzo poważna sprawa.
[01:37:30.06 → 01:37:30.76] B: Zdecydowanie.
[01:37:30.98 → 01:37:31.98] C: Potrafi być tak.
[01:37:33.50 → 01:37:44.48] A: Proszę Państwa, czy jakieś pytanie do naszych gości? O, bardzo proszę. Ja mam pytanie. Dlaczego w kasie CSK nie można kupić biletów?
[01:37:45.52 → 01:37:46.48] B: Na cyrkulację.
[01:37:46.78 → 01:38:04.24] C: Dziękuję pani bardzo za to pytanie i z radością przekażę to pytanie naszemu wspaniałemu partnerowi, którym Centrum Spotkania Kultury jest. Niestety nie jest to możliwe, ale można je kupić w każdym salonie Empik na terenie Lublina.
[01:38:07.30 → 01:38:09.98] A: A ja na przykład dziś byłam i
[01:38:09.98 → 01:38:30.84] C: chciałam kupić, Zgadzam się z Panią, my też bardzo nad tym ubolewamy. Jeżeli sobie Pani życzy, my możemy za chwileczkę po rozmowie przyjść i zagwarantować dla Pani bilet od razu osobiście. Ale rzeczywiście i bardzo dziękujemy za to pytanie. Jeżeli ktoś Państwa jest w takiej potrzebie, proszę dać znać, jesteśmy tu załatwimy od ręki.
[01:38:31.78 → 01:38:35.24] A: Bardzo proszę Pana. Pan tak chciał zadać pytanie?
[01:38:39.80 → 01:40:47.09] E: Więc ja może zacznę od żartu niewinnego tak naprawdę. Mianowicie chodzi o to Ministerstwo Sportu, że nie mamy. Może problem naszego kraju jest to, że jest ich zbyt wiele tak naprawdę. Ale tego autentycznego Ministerstwa Sportu to też mam nadzieję, że długo nie będzie. Wolałbym, żeby były pieniądze, o które można aplikować po prostu. Państwo mogliby o nie występować. i otrzymywać. Natomiast rzeczywiście z tym cyrkiem jest coś ciekawego. Ja miałem na studiach takiego kolegę, który bardzo się wstydził, że jego ojciec gra w cyrku na saksofonie. Miał z tym naprawdę duży problem. Natomiast już przechodząc do takich poważniejszych wątków, to wydaje mi się, że tu bardzo ciekawe wątki się właśnie pojawiły związane z tym, Przez ten cyrk widzimy właściwie, jakim jesteśmy społeczeństwem. I masę rzeczy mi przychodzi do głowy. Zresztą Grzegorzu, ty napisałeś, ja znam tylko książkę, twoją Scena Lublin i tam masz bardzo, przyjmujesz taką bardzo piękną, właściwie taką rozwojową intelektualnie, perspektywę antropologiczną trochę. Tam są takie elementy antropologii teatru. I patrzysz na miasto jako na pewną scenę, teatr i tak dalej, i tak dalej. I tak sobie teraz myślę, że rzeczywiście przysłuchując się tym ciekawym rozmową, tak mi przyszło do głowy, że my rzeczywiście może też jesteśmy takim społeczeństwem, które ma jakiś problem z afirmowaniem fizyczności. Albo robi to kompensacyjnie raczej przez sport i to co gorsza oglądając mecze, a nie grając w piłkę. A mamy problem z tym, żeby właśnie mieć dobry kontakt z ciałem, mieć świadomość ciała. Ja też w swoim życiu byłem właścicielem przedszkoli i wiem, jak to jest ważne u dzieci. Nawet prowadziliśmy takie zajęcia z jogi, ale w takiej wersji dla dzieci.
[01:40:47.97 → 01:40:48.25] C: Dlaczego?
[01:40:48.33 → 01:41:51.87] E: Bo właśnie dzieci siedzą w telefonie, siedzą w TikToku i się wpędzają w jakieś kompleksy. Tymczasem ogólnie są jakby przebodźcowane, przespidowane i tak naprawdę nie mają kontaktu z własną fizycznością również. Przyszło mi też do głowy, że my jesteśmy może, to już jako historyk mówię z kolei, takim społeczeństwem, które raczej stawiało na jasełka niż na cyrk. Nie chcę tego pogłębiać w wątku, ale wydaje mi się ciekawy dla takich teoretyków jak Grzegorz chociażby. Druga sprawa, że my jesteśmy jako społeczeństwo, byliśmy, to już chyba ostatni taki wątek, Byliśmy społeczeństwem z jednej strony szlacheckim, bo tej szlachty było u nas sporo, i plebejskim. Natomiast nie wiem, czy cyrk nie pasuje mi do takiej raczej kultury miejskiej. Więc to może jakiś taki kolejny znak zapytania.
[01:41:52.13 → 01:42:21.35] A: Bardzo panu dziękujemy. Dziękujemy bardzo. Czy ktoś z państwa jeszcze słowo do naszych gości? W takim razie to do zobaczenia. Do zobaczenia w Centrum Spotkania Kultur, bo to najbliższe wydarzenia, ale także śledźcie państwo to wszystko, co związane z cyrkiem. A i nie uciekajmy od tego słowa, prawda? Nie pedagogika fascynacji, bo to się pojawia ostatnio, taka tendencja, tylko pedagogika cyrku.
[01:42:21.41 → 01:43:28.10] B: Tutaj zainspirował mnie pan, W języku potocznym często słowo cyrk jest wykorzystywane jako obelga, ale cyrk. Jeżeli czytamy jakiś tekst o polityce, o wyborach, to możemy się założyć, że będzie przynajmniej dwa razy wspomniane porównanie jakieś do cyrku. I zawsze ja wtedy mam białą gorączkę, bo myślę, na jakiej zasadzie, gdzie jest tutaj podstawa tego porównania, bo cyrk to jest ciężka praca, to jest precyzja, to jest zaufanie i to rzetelność też, to co powiedziałeś, jakby nie ma tutaj oszustwa, to musi się złapie albo nie złapie. To porównanie polityki, jakichś mętnych interesów do cyrku, nie rozumiem tutaj podstawy tego. Może taki mały kroczek, że następnym razem, bo to jest naturalne, To prawda,
[01:43:31.24 → 01:43:35.16] A: ale klaunie byli zawodowi, dobrze wykształceni.
[01:43:35.58 → 01:43:45.32] D: Z językiem nie wygramy, to na pewno, ale to możemy mieć taką obserwację, że po prostu cyrk jest bardzo dobrym dostarczycielem metafor. Czyli dostarcza po prostu świetnych porównań.
[01:43:45.62 → 01:44:37.67] C: A ja chciałem państwu tylko powiedzieć, że ja bym sobie życzył kiedyś w swoim życiu zawodowym zostać dobrym klaunem. bo ten klaun, który jest dobrym klaunem, ten klaun, który potrafi śpiewać, grać na instrumencie i też trochę akrobatyki i potrafi napisać dobry tekst i potrafi zażonglować i potrafi utrzymać uwagę widza, to jest pewnego rodzaju mistrzostwo. A w Moskwie są pomniki klaunów, bo to być może byli pierwsi celebryci, Być może to były pierwsze osoby, które potrafiły uchwycić, tak jak teraz stand-uperzy, komicy, piosenkarze, ducha czasu i tego, co w tej ludzkiej duszy gra, i o czym warto jest powiedzieć, i co warto jest ośmieszyć.
[01:44:38.73 → 01:44:47.59] A: Bardzo wam dziękuję za tę piękną lekcję o cyrku. Przyjmuję
[01:44:49.31 → 01:44:49.83] C: z radości.
[01:44:50.98 → 01:44:56.94] A: Zgodnie z ostatnio pojawiającą się tendencją wymiany nazwisk. I Grzegorz Kondrasiuk.
[01:44:57.04 → 01:44:57.62] D: Dziękuję bardzo.
[01:44:58.10 → 01:45:17.94] A: Bardzo wam dziękuję, bardzo państwu dziękuję. Chciałabym państwa zaprosić na bitwę o kulturę za tydzień. Grajmy, a potem zobaczymy, co dalej. To jej tytuł. Rozmowy z Barbarą Maresz i Dorotą Jarząbek-Wasy i poprowadzi Łukasz Drewniak. Do zobaczenia, do usłyszenia, do zobaczenia w cerku.

Zobacz także

w Mediatece