Tryb wiązania: strict

Staramy się pokazać tylko najmocniejsze trafienia.

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:01.06 → 01:25.83] A: Dobry wieczór Państwu. Miło mi powitać Państwa na kolejnej bitwie o dźwięk. Przypomnę, że jest to podcykl bitew o kulturę. Spotkania dedykowane dźwiękowi, a zatem również zmysłowi słuchu. Dziś porozmawiamy o dźwięku w architekturze. Są z nami wspaniali goście. Profesor Barbara Stec, krytyczka architektury, wykładowczyni na wyższych uczelniach w Krakowie. oraz jeden z najwybitniejszych polskich architektów, doktor, inżynier, architekt Tomasz Konior. Dobry wieczór. Państwo są tu po raz pierwszy, prawda? Zapraszam serdecznie. Dodam, że nasze spotkanie jest transmitowane na stronie Teatru Starego. Witam wszystkich internautów. A na polski język migowy tłumaczą go panie Ewelina Lachowska i Marta Stępniak. Wielkie brawa. Drodzy Państwo, jesteście tutaj po raz pierwszy, a moje pytanie wiąże się z tym miejscem. Pierwsze wrażenie architekta, kiedy jest w takiej przestrzeni, jest jakie?
[01:27.28 → 02:13.71] B: Jeszcze raz dzień dobry. Jestem zaszczycony, że mogę tutaj dzisiaj być z Państwem Dla mnie taka interakcja tu i teraz jest równie ważna jak przestrzeń, w której się znajduję. Ja mam w ogóle takie bardzo holistyczne podejście i uwielbiam, jeżeli jedno się łączy z drugim i całość to nie jest tylko suma części. Dlatego czuję, że dzisiaj następuje znów jakaś całość i ten budynek i państwo i to, że Lublin, który jest taką wspaniałą historią. Więc no czuję, że dokonuje się znowu jakaś przygoda, która zostaje w pamięci i zostaje we mnie, więc bardzo jeszcze raz za to dziękuję.
[02:15.71 → 02:16.71] A: Pani profesor?
[02:18.03 → 04:38.57] C: Dzień dobry państwu też. Sama próbuję usłyszeć, co mówi mi to właściwie ciało, troszkę rozmaite wrażenia, jak je zinterpretować, ale ponieważ mamy mówić o dźwięku, to cieszę się, że tu słychać każdą drobną każdy dźwięk, taką nawet chyba ciszę można tu usłyszeć. I od razu patrzę na dźwiękohłonne materiały rozmaite, na wysokość odpowiednią i kształt sufitu, plusz czy aksamit z tyłu i oczywiście siedzenia, które też mają dźwiękohłonne tkaniny, w obiciu, więc wszystko chyba tutaj jest dobrze skrojone, zaprojektowane, uszyte na miarę. I oczywiście państwo, bo gdyby nie było państwa, to nie byłoby to spotkanie i nie mielibyśmy tego wielkiego przeżycia. Więc rzeczywiście jest jest tutaj chyba dobre miejsce dla spotkania. I tak też często definiuje architekturę. Czy to jest dobre miejsce do spotkania pomiędzy ludźmi, do spotkania człowieka z książką, człowieka ze sobą samym, człowieka w sytuacji modlitwy, Właściwie tak można zdefiniować architekturę jako miejsce spotkania z, i tu podstawiamy różne sprawy, różne kwestie, ale wnętrze, w którym się spotykamy, czyli miejsce spotkania. Więc bardzo dziękuję, że możemy to spotkanie tu, w tym teatrze właśnie, w Teatrze Starym w Lulinie, przeżywać.
[04:38.81 → 06:15.54] A: Dziękuję. Dziękujemy. Dziękujemy w imieniu Państwa, publiczności, Ale przyjdzie czas na podziękowania. Ja zadałam to pytanie, ponieważ byłam ciekawa, jaki zmysł włączą Państwo jako pierwszy, percypując tę przestrzeń. Ponieważ zrobiłam taki test wśród znajomych. Zapytałam moich znajomych, dlaczego lubią przychodzić do Teatru Starego, jak się tu czują. I odpowiedzi były takie, bo jest tu pięknie. Poczujemy tu historię, bo jest to niejako wehikuł czasu, bo są tu wspaniali goście, wspaniałe rozmowy, wspaniałe spektakle i nikt niestety, no może poza jedną osobą, zauważył, że właśnie przeżywamy tutaj komfort akustyczny, że jesteśmy odseparowani, odgrodzeni od smogu akustycznego, od tych wszystkich szumów, hałasów, które nas otaczają. tak myślę, rozmawiając o architekturze, mówimy o tym, co widać, prawda? O tym, co widać, o tym, co jest estetyczne, proporcjonalne, właśnie co dotyczy postrzegania wzrokowego. Ja dzisiaj będę chciała namówić Państwa do tego, abyście podzielili się swoim doświadczeniem związanym ze słuchaniem architektury. No właśnie, czy wy słuchacie architektury, a jeśli tak, Jakie było to pierwsze spotkanie ze słuchaniem architektury, z usłyszeniem świata poprzez architekturę?
[06:16.34 → 13:05.86] B: Będę dzisiaj konsekwentnie podkreślał, że architektura jest częścią środowiska, w którym żyjemy. Na tyle istotną częścią, że mówi się, że spędzamy 80% naszego życia w budynkach bądź w środowisku zbudowanym, ukształtowanym. Jesteśmy dzisiaj w mieście, w mieście z wielosetletnią tradycją. I w architekturze, jak w nas samych, jest mnóstwo różnych elementów, które składają się na całość. Jeżeli mówimy o słuchu, jest to jeden z tych pięciu najbardziej rozpoznanych zmysłów. I znów uważam, że każdy ze zmysłów jest ważny dla percepcji przestrzeni, dla właściwego odbioru. Tutaj rzeczywiście dzisiaj chcemy, tak wyczułem, skupić się na dźwięku czy na słyszeniu. Ja mam ten zaszczyt poznawania w swoim życiu mnóstwa fantastycznych, znakomitych ludzi, którzy mają na mnie ogromny wpływ. Nie ukrywam, że to jest spełnienie moich marzeń. Swojego czasu poznałem Christiana Zimmermana, który, powtarzam tę anegdotę za każdym razem, zawsze chciał być architektem. Pytał mnie, czy ja chciałem być zawsze architektem, a on mówi, że nie, ja zawsze chciałem być muzykiem. Na co on odpowiada, że no to obu nam w życiu nie wyszło. Ja projektuję dzisiaj budynki dla muzyki. On z pasji zajmuje się budowaniem. Robi bardzo dużo różnych rzeczy. To jest w ogóle bardzo ciekawe. I dzięki temu Krystianowi poznałem Yasuhisę Toyotę, z którym od 20 lat bez mała pracuję nad różnymi projektami związanymi z muzyką, z akustyką. Ja go kiedyś zapytałem, jaka jest recepta na dobrą przestrzeń dla muzyki, dla dobrą salę koncertową. I on powiedział, to ty jesteś architektem, wymyśl tą przestrzeń, a ja do tego dorobię akustykę. Wielokrotnie rozmawiamy na różne tematy i kiedyś mu zadałem pytanie, na ile faktycznie dźwięk jest, czy jakość dźwięku jest istotna dla odbioru koncertu in situ, w trakcie. I on mówi, niespełna w 20%. 80% to są jednak inne zmysły i głównie wzrok jednak. To jest bardzo ciekawe, że podczas koncertu, podczas bycia na koncercie, percepujemy muzykę za pomocą wzroku. Wiem, że dzisiaj idę tak trochę pod prąd tego spotkania, ale to jest bardzo ciekawe zjawisko, że jednak to, co my widzimy, czyli ten aspekt estetyczny zakładam, czy wizualny, czy to, że widzimy się nawzajem, że widzimy reakcje innych, że dobrze widzimy muzyków, którzy grają, że nie ma bariery między muzykami a melomanami, że to wszystko ma znaczenie. I oczywiście to jest tak, że ta szczypta czegokolwiek w potrawie robi tą niepowtarzalną jakość tej potrawy, podobnie może być z dźwiękiem, że mimo tego, że może to nie jest większościowy udział procentowy w naszej percepcji, ale jednak koniec końców ta jakość dźwięku decyduje. No i to, że już usłyszałem dzisiaj komplement na temat tego, co zrobiliśmy razem z Yasutoyodą w Katowicach, gdzie rzeczywiście ta sala, która mieści 1800 słuchaczy czy melomanów na widowni i często ponad 200 muzyków na estradzie, że ona daje ten komfort, tą niepowtarzalną okazję bycia w miejscu, w którym odbywa się koncert, w tym poczuciu wspólnoty, w tym byciu razem i słyszeniu każdego niuansu, który do nas dociera z estrady. I złapanie tego balansu między wszystkimi tymi elementami wzroku, słuchu, węchu, nawet dotyku i tak dalej, to wszystko ma znaczenie. Gdy idziemy do przestrzeni, jakieś dotykamy, łapiemy balustrady, siadamy na fotelu, Już Basia mówiła, że są elementy miękkie. Akurat w salach koncertowych jest bardzo dużo elementów właśnie twardych, które służą do tego, żeby ten dźwięk się odbił. Patrzymy na kształt. Odbieramy przestrzeń w całości, czujemy wilgotność powietrza. To ma znaczenie ogromne dla naszej percepcji. Zatem architektura przestrzeni to jest całość. I właśnie niestety współczesność, której jestem częścią, ale nie entuzjastą, bo uważam, że bardzo dużo w ostatnich latach straciliśmy z tej percepcji, bardzo spłaszczyliśmy nasz odbiór nie tylko przestrzeni, ale w ogóle dzisiaj To, że oceniamy architekturę ze zdjęcia, to jest coś, o czym się przekonałem, jak pierwszy raz pojechałem zobaczyć dzieła kogoś, o kim opowiadano mi gdzieś przez lata, że był wybitnym architektem. Nazywał się Oskar Niemeyer i zbudował takie miasto jak Brasilia. Wcześniej byłem w Rio de Janeiro, a później pojechałem do tej Brasilii i po 15 minutach chciałem stamtąd uciec. A znam to miejsce tylko ze zdjęć. Dlatego tak ważne jest doświadczenie. Doświadczenie miejsca, przestrzeni. I najlepszym dowodem jest to, że dzisiaj jesteśmy tutaj właśnie teraz, że to nie jest przez szybę, że to nie jest sztuczne, że to wszystko jest autentyczne.
[13:07.64 → 14:13.82] A: No właśnie, ja tutaj staram się, mam w głowie pewien plan tej rozmowy i dramaturgię. Do NOSPR-u jeszcze wrócimy, do tej wspaniałej sali koncertowej, o której już Tomaszu wspomniałeś. No właśnie, to jest pytanie, czy ta wymarzona harmonia zmysłów, żeby widzieć, słyszeć, czuć, dotykać, czy ona jest dzisiaj możliwa, skoro Nasze oko, czyli zmysł wzroku, zawłaszczył wszystkie inne zmysły. Ja tutaj walczę, biję się o dźwięk. Dlaczego? Bo bez słuchania nie ma zrozumienia i bez zrozumienia nie zbudujemy więzi. Ale aż do wynalezienia druku był taki szczęśliwy czas i całe tysiąclecia, kiedy ludzie przede wszystkim słuchali i to ucho było najważniejszym, Zmysłem muzyka była najważniejszą ze sztuk, prawda? Architektura była gdzieś tam w tyle. Pani profesor, pani profesor Basiu, bo już chyba tak mogę tutaj mówić.
[14:14.04 → 14:15.42] B: Przeszliśmy przed spotkaniem.
[14:17.16 → 14:29.06] A: Jak to było? Jak architekci wykorzystywali te związki muzyki, dźwięku i materiału, architektury przestrzeni kiedyś?
[14:31.03 → 19:51.92] C: Tak, to może nas zadziwiać dzisiaj, że zaledwie od 500 lat właściwie narasta okulocentryzm, czyli przynajmniej w kulturze zachodu, bo to podobno też ma znaczenie, ale w kulturze zachodu dominacja wzrokowego poznawania świata. Rzeczywiście oko, jest niezwykle sprawne, skuteczne. 80% informacji o świecie zdobywamy dzięki oku i nie chodzi o to, aby je lekceważyć czy jakoś ignorować, ale właśnie przywrócić znaczenie słuchu albo na powrót zauważyć, jak wielką rolę słuch ma w naszym życiu. Zauważmy, że my nie mamy żadnego naturalnego zamknięcia ucha. Ono jest otwarte przez cały czas. Czy śpimy, czy idziemy drogą, czy jesteśmy w teatrze, czy słuchamy lasu, ptaków. Ono jest cały czas otwarte. Oko możemy zamknąć. Oko nazywane jest takim zmysłem jakby dystansu, rzuć okiem. Oko jest na zewnątrz nas, nazywane jest też takim zmysłem oceny, właśnie krytycznego analizowania. Natomiast dźwięk przychodzi do ucha, wchodzi do naszego ucha i dotyka bębenka, więc właściwie Intymność poznawania świata, odczuwania, o którym też mówimy, czy doświadczania, jednak poprzez ucho i poprzez doznania słuchowe jest większa. Tak, zwykle badacze właśnie w renesansie, czyli w czasie, kiedy został wynaleziony druk, a dokładnie czcionka ruchoma, w XV wieku i od czasu rozpowszechnienia perspektywy, czyli obrazów przypominających rzeczywistość, perspektywy optycznej, która pozwoliła zrobić właściwie odzwierciedlenie tego, co widzimy. Od tego czasu większość wiedzy o świecie zaczęła pochodzić od oka, od tekstów przeczytanych, od obrazów zobaczonych. a wcześniej większość informacji o świecie pochodziła od przekazywanych opowieści, przekazywanych zdarzeń. I badacze twierdzą, że umiejętność zapamiętywania i umiejętność powtarzania dużych tekstów była nieprawdopodobnie większa niż od tego XVI wieku, kiedy zaczynaliśmy już czytać i oglądać i przede wszystkim koncentrować się na wzroku. Wcześniej rzeczywiście Aoida czy jakiś dziadlirnik mógł powtarzać te same teksty, Rzeczywiście Homer mógł je spisać w VIII wieku przed naszą erą, bo one były powtarzane, te przygody Odyseusza, przygody o wojnie trojańskiej były powtarzane niemal właśnie niezmiennie. Na tym budowano wiedzę o świecie, o swojej tożsamości i w gruncie rzeczy zbudowano kulturę, więc to Dopiero w VIII wieku Homer, jedna osoba, wiele osób, nie wiemy, zapisali. Więc skoro tak, to architekci żyjący w takim bardziej jednak wrażliwym na dźwięk świecie mieli powszechną wiedzę na temat właśnie dźwiękochłonności, na temat kształtów, przestrzeni Witrów już w swoim traktacie o architekturze z pierwszego wieku przed naszą erą, z lat dwudziestych przed naszą erą, kreśli rzut teatru greckiego i umieszcza tam bodaj 38 naczyń rezonansowych z miedzi, które były wkładane do jam wydrążonych pod kamiennymi siedzeniami, to były takie misy z mieci podparte klinem od strony orchestry 38. One nawet były układane w kompozycję harmoniczną, arystoksenos, ułożył je w taką kompozycję.
[19:51.92 → 19:55.78] A: Czyli projektowano jakby księg, jak on ma być usłyszany.
[19:55.80 → 23:29.02] C: Tak, zdawano sobie z tego sprawę. Ta wiedza nie była jakąś tajemną. To była sztuka budowania, bo sztuka budowania polegała na pewnych konkretnych danych. Może one dzisiaj nam się kojarzą z taką rzemieślniczą wiedzą, ale to było bardzo ważne. Kościół średniowieczny z pogłosem 6-8 sekund. Cudownie odbijał dźwięk i był wspaniałą przestrzenią dla usłyszenia chorału gregoriańskiego. W Wenecji mamy kompozytora Giovanni Gabrielli, żyjący na przełomie XVI-XVII wieku, który komponował specjalnie dla Bazyliki Świętego Marka. Tam jest pięć potężnych kopuł. Po prawej i lewej stronie od centralnej kopuły mamy dwa chóry. On komponował na te dwa chóry oddzielone od siebie mocno, ponieważ pomiędzy środkową kopułą i tymi właśnie bocznymi są bardzo szerokie łuki. Więc inaczej brzmiał chór pod jedną kopułą, inaczej pod drugą. Stine Eiler Rasmussen podaje nam w swojej książce, odczuwanie architektury, bardzo wiele fantastycznych przykładów i właśnie o tym mówi. Oczywiście, ale to jest też ciekawe, bo przy okazji tego kościoła, bazyliki świętego Marka, Rasmussen tak pięknie pisze, że jedna kopuła brzmiała spiżem, tonem spiżowym, a druga tonem srebrzystym. No i oczywiście też Razmusen podaje wspaniały przykład kościoła św. Tomasza w Lipsku, gdzie organistą był Jan Sebastian Bach, ale kościół jest gotycki, więc należało zmienić akustykę, aby Po pierwsze dostosować do języka kazania, do języka lokalnego, rodzimego, aby ten język był dobrze usłyszany. Poza tym kazanie, przekaz w kazaniu był bardzo ważny w kościele protestanckim, luterańskim. I dodano do tego gotyckiego kamiennego kościoła wiele pięter, galerii, drewnianych, dźwiękochłonnych, z barokowymi ornamentami, które jeszcze dodatkowo ten dźwięk jak ryflowane drewno odbijały, pochłaniały. Powstały tam też ląże z zasłonami z tkanin takich właśnie pluszowych, aksamitnych i tam Bach komponował kantaty. Fugi i pasje, tam można było. Także przykładów mamy bardzo dużo z przeszłości. Dzisiaj mamy technologię, która chce nam powiedzieć, że architektura może być właściwie obojętna w stosunku do jakości dźwięku. W głębokim wsłuchaniu architektury nie chcemy się na to zgodzić. Chcemy, żeby brzmiało wnętrze. Tu brzmi to wnętrze. I to jest piękne doświadczenie rzeczywiście. Myślę, że bez mikrofonu też bym sobie poradziła.
[23:29.60 → 24:28.99] A: Pewnie tak, bo właśnie niesamowite jest to przenikanie się muzyki i architektury. Trochę zapomniane przenikanie się, ale 10 lat temu ten oto człowiek postanowił przypomnieć o tym przenikaniu się, przynajmniej tutaj nam, Polakom. Takim właśnie uważam, że jesteśmy bardzo pokrzywdzeni i ubodzy, ponieważ edukacja artystyczna szwankuje od lat. I wydaje mi się, że trzeba od początku próbować wychowywać ku odczuwaniu i architektury muzyki świata. Proponuję teraz taką niespodziankę dźwiękową. Co jeszcze powinnam powiedzieć wcześniej? Jest to nagranie archiwalne, bezcenne. Zresztą może posłuchajmy. Może posłuchajmy, nie będę spoilerować.
[24:30.77 → 24:34.51] C: Dokąd prowadzą te schody?
[24:35.08 → 26:45.59] B: Schody prowadzą na antresole, z której można zobaczyć już cały model sali koncertowej. W rzeczywistości sala koncertowa będzie miała ponad 60 metrów długości, ponad 30 metrów szerokości i ponad 20 metrów wysokości. A to co przed nami, to dokładnie taka sama sala, tyle że dziesięciokrotnie mniejsza. Mimo to robi wrażenie, bo ledwie mieści się w tej hali fabrycznej, Jak widać jest wyniesiona o jedną kondygnację w górę po to, żebyśmy mogli sobie za chwilę wejść na tą drabinę i wystawić głowę dokładnie w miejscu, gdzie na scenie stanie fortepian. Teraz po tych stopniach wychodzimy. Jestem w tym momencie wzrokiem na wysokości pianisty. On gdzieś mniej więcej tutaj będzie siedział nad klawiaturą i wykonywał koncert. I jeszcze obiekt jest częściowo otwarty, jak widać to jeszcze troszkę trzeszczą nam podłogi, bo one nie są dokręcone i nie są uszczelnione, ale już słychać, że mój głos jest inny tutaj niż jak byliśmy na zewnątrz. Te wszystkie elementy zostaną ustawione we właściwym miejscu ostatecznie, będą skręcone i uszczelnione masami, silikonami, tak żeby całe pomieszczenie od wewnątrz było szczelne. Jest to po to, żeby można było badać dźwięk w tym obiekcie wewnątrz w podobnych warunkach jak będzie to w oryginale. Dlatego, że jeżeli do prawdziwej sali wejdzie 1800 osób i wszyscy oddychają, wydzielają dwutlenek węgla, to zmienia się atmosfera wewnątrz i ten azot, który tutaj będzie w czasie pomiarów odtworzy podobną atmosferę wewnątrz pomieszczenia. Podejdźmy do tego pudła, który tutaj jest przed nami. Ono jest wypełnione mniejszymi pudłami, a wewnątrz każdego z nich jeszcze mniejsze foteliki i laleczki. Jak widzimy, każdy z foteli jest wyściełany specjalną materią. żeby takiej lalce, która sobie tutaj zasiądzie, było po prostu wygodnie.
[26:45.64 → 27:23.62] A: One mają ubranka na sobie, mają takie, zamiast włosków, takie przyklejone też, takiego filcu. Wszystko ma być jak prawdziwe, tak jak z tym azotem. Azot imituje powietrze wzbogacone od oddechy ludzi. i dlatego napełnia się do pomiarów akustycznych azotem. Ludziki siedzą tak jakby naprawdę szczelnie wypełnili salę i te mają na sobie ubranka, nie są tylko klockami, dlatego że jednak ubranko w inny sposób pochłania dźwięk, więc ta niezwykła japońska staranność, ona się potem przekłada na genialną akustykę sali. Ja naprawdę słyszałam tę akustykę w Kopenhadze i wierzę, że to jest właśnie dlatego, że jest taka precyzja.
[27:23.70 → 27:48.49] B: Będą rozstawione oczywiście na wszystkich balkonach, na wszystkich poziomach, tam gdzie powinny być docelowo Fotele dla widzów. To jest właśnie magia radia. Kasio zrobiłaś niesamowitą niespodziankę. Przeniosłaś nas w czasie kilkanaście lat wcześniej.
[27:48.51 → 28:27.09] A: Kilkanaście lat za sprawą Ewy Niewiadomskiej, dziennikarki Radia Katowice, którą bardzo, bardzo serdecznie pozdrawiamy. wysłuchali państwo fragmentu dokumentu zbudowani z dźwięków. No właśnie, ukazujące myślę, że dla laików to jest niesamowite wyobrazić sobie, że powstał model siedziby NOSPR-u w skali sali koncertowej. I ja sobie tak wyobrażam, że w poszukiwaniu tego idealnego dźwięku robiliście tak niesamowite eksperymenty.
[28:28.62 → 36:25.91] B: Tak, natomiast ja bym chciał jeszcze wrócić do pewnych rzeczy, które niewątpliwie mają tu ogromne znaczenie, bo ty tego pytania nie zadałaś albo nam umknęło. Kiedy to się w ogóle zaczęło? Kiedy każdy z nas miał to pierwsze doświadczenie, że zrozumiał, że jest coś takiego jak jakość brzmienia we wnętrzu? wnętrze kościoła, czy teatru, czy naszego mieszkania, czy placu pomiędzy budynkami. Moje takie pierwsze doświadczenie, które ja sobie przypominam, to była fara kościół w moim rodzinnym mieście, w Żywcu, w którym znajdują się wspaniałe organy. Ja temu Zawdzięczam, że bardzo wcześnie zacząłem się interesować muzyką. Jan Sebastian Bach do dzisiaj jest moim idolem i dlatego chciałem zostać organistą i to się wszystko działo, a później oczywiście całe lata, lata minęły, zanim zaprojektowaliśmy pierwszą przestrzeń dla muzyki, czyli Akademię Muzyczną w Katowicach. To był rok 2003. I ten NOSPR, o którym dzisiaj mówimy, on by nie powstał, gdyby nie Akademia Muzyczna, która została zbudowana kilka lat wcześniej i ukończona w 2007. Gdzie poznałem tegoż właśnie Zimmermana i który zaprosił mnie do tego, żebym pojechał z nim do Stanów, zwiedził wszystkie najlepsze sale koncertowe w Stanach. a później powiedział, że jest jeszcze lepsze miejsce na świecie, w którym są najlepsze sale koncertowe, to jest Japonia. I wtedy pojechałem z nim do tej Japonii, byłem na każdym jego koncercie, przesuwaliśmy fortepian po estradzie, chodziłem po wszystkich balkonach, po widowni i słuchałem, jak brzmi dźwięk. I próbowałem zrozumieć, jaki to ma wszystko wpływ na naszą percepcję, Bo tak jak mówią muzycy, nie jest sztuką zagrać coś. Per fosorem to nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest zrozumieć to, co się gra. Bo wtedy to zaczyna być autentyczne. I Krystian mi wielokrotnie opowiadał, że on badał akustykę, na czym to polega, że w jednej sali koncertowej gra mu się genialnie, a w innej fatalnie. miał całą ekipę akustyków, którzy pytali, ale co mamy badać, mistrzu? Oni mówią, wszystko badajcie, sprawdzajcie, dajcie mi odpowiedź, na czym to polega. On dzisiaj powtarza, że on nie gra na fortepianie, że on gra na sali koncertowej, że sala koncertowa jest jego instrumentem. No i teraz przechodzimy do tego etapu, gdzie ten nasz fantastyczny akustyk, on pracuje z fizyką, właśnie z inżynierią, z rzemiosłem i tu nie mamy się czego wstydzić. To jest fakt, że właśnie nie opiera się to na elektronicznych rozwiązaniach, a właśnie na tych fizycznych i dlatego te modele akustyczne. zbudowali tą salę koncertową w skali 1 do 10, czyli ona była wielkości mniej więcej tej estrady, gdzie jesteśmy, bo sala w rzeczywistości jest właśnie 10 razy większa. Na tym modelu badaliśmy akustykę, porównując efekty z najlepszymi salami koncertowymi na świecie. Mieliśmy trzy takie wzorce, to było Suntory Hall, Walt Disney Hall w Los Angeles i Sapporo Concert Hall w Sapporo. To były trzy nasze sale, które były takim punktem odniesienia, że chcieliśmy uzyskać podobny efekt brzmieniowy, akustyczny. Już na tym etapie modelu, żeby uniknąć niespodzianek i uniknąć rozczarowań w sytuacji, kiedy będzie już gotowy obiekt i rzeczywiście Ta niesamowita mądrość, wiedza, ale również intuicja, która się za tym kryje, doprowadziły nas do tego efektu, jaki dzisiaj mamy. No i rzeczywiście na ten sukces NOSPR-u składa się bardzo, bardzo wiele aspektów i oczywiście moglibyśmy jeszcze opowiadać o tym, jaki zbieg okoliczności nastąpił, że właśnie fundusze unijne, że osoby decyzyjne, że właśnie ten Krystian, który dzwonił do prezydenta i mówił, panie prezydencie naszego miasta, Katowice, ale drugiej próby nie będzie. Albo zrobimy dobrze tą salę, albo niestety stracimy tę szansę. I dzisiaj już jest jedenasty sezon w Nosprze. Co roku odbywa się tam 350 koncertów. To jest naprawdę bardzo obłożone miejsce, gdzie bardzo trudno zdobyć bilety, bo ludzie przyjeżdżają naprawdę z całego świata, żeby brać udział. Są i po stronie muzyków, i po stronie melomanów ludzie, którzy chcą gdzieś albo zagrać, albo coś usłyszeć, jak gra ich idol. I jeżdżą, to jest taka turystyka muzyczna. na tej mapie najlepszych sal koncertowych w Europie. Jest taka międzynarodowa organizacja European Concert Hall Organization, która skupia 20 najlepszych sal koncertowych i NOSPR jest tam wśród nich. I rzeczywiście to też sprawia, że ta wymiana muzyków, melomanów, że to się dzieje na bieżąco. No i cóż mogę powiedzieć, no to mnie absolutnie uskrzydla. Ja wróciłem już ostatnio do swojej zdanie, Tydzień temu, bo tutaj było o tej długości dźwięku, byłem w Palermo w Teatro Massimo. Pamiętacie państwo ten teatr? To jest ojca chrzestnego na pewno, z ostatniej części tego filmu Francisa Forda Coppoli. Jest miejsce, gdzie rozgrywa się akcja i tam ten teatr w ogóle jest zbudowany, ma bardzo dużo analogii do barokowego kościoła. i są takie dwie sale po bokach, każda z nich jest przekryta kopułą. I powiem szczerze, to jest takie kolejne doświadczenie, które pewnie gdzieś będzie kiełkowało w mojej głowie. Mówiłaś Basiu o kilkusekundowym pogłosie, tam pogłos był rzędu dwudziestu paru sekund. Kopuła to sprawia, że jesteś w tym centralnym miejscu. Nie wiem, czy państwo kiedyś byliście, jak się rozkłada dźwięk w miejscu, gdzie jest kopuła. Jeżeli będziecie mieli kiedyś okazję być w jakimś panteonie w Rzymie albo w jakimś innym miejscu. To jest nieprawdopodobne odczucie, które zostaje w nas. Patrzymy, obserwujemy, ale słyszymy zjawisko odbicia dźwięku w tak fenomenalny sposób, że uczy nas to pokory do tych pokoleń ludzi, którzy budowali pewną ciągłość i kontynuację wiedzy na jakiś temat, który wykorzystywali. No i rzeczywiście przyszedł XX wiek, który powiedział, a my teraz wprowadzamy rewolucję i wymyślimy to wszystko inaczej.
[36:26.93 → 36:50.33] A: Ja chciałam zapytać Państwa, no właśnie, kto z Państwa był na koncercie w siedzibie Narodowej Orkiestry Polskiego Radia? Kto z Państwa doświadczył słuchania muzyki właśnie w tym miejscu. Pani profesor, to na pewno. No proszę, to jest...
[36:50.33 → 36:52.19] B: Następne spotkanie w Nosprze, w Katowicach.
[36:52.19 → 37:43.69] A: To jest, proszę Państwa, ta odległość. Ja, dźwiękoczuły człowiek, byłam w Nosprze dwa tygodnie temu, po raz pierwszy. To, czego doświadczyłam, jest nieprzekładalne na słowa. najgłębsze słuchanie muzyki, jakiego kiedykolwiek doświadczyłam. To było pływanie w oceanie dźwięków, gdzie ten dźwięk był wszędzie. Na zewnątrz we mnie absolutnie poruszające dotknięcie jakiejś tajemnicy metafizyki i powiem Państwu, że ja na przykład, no właśnie, ja słuchałam z zamkniętymi oczyma. Weszłam, zachwyciłam się, Zobaczyłam, o, widzę, bo siedziałam na antresoli z tyłu, mówię, o, widzę pierwszy raz dyrygenta z przodu, ale słuchałam z zamkniętymi oczami.
[37:43.71 → 39:41.92] B: Widzisz, Kasio, i teraz coś, co chciałbym powiedzieć jeszcze, bo wiecie państwo, dzisiaj każdy z nas pewnie ma w domu jakiś sprzęt do słuchania muzyki na przykład, tak, albo słuchania podcastów. I audiofile, bardzo często ja z nimi toczę takie, Dzisiaj jest bitwa o dźwięk, to taką wojnę na argumenty, bo oni, bo można sobie siedzieć w domu, mieć kieliszek wina albo herbaty z cytryną i słuchać w perfekcyjnie dźwięku, ale jednak to jest coś zupełnie innego. Ja nie chciałbym wartościować niż przeżywanie tej muzyki, kiedy jest ta interakcja, kiedy skrzypek pianista, sopranistka i cała orkiestra jest od nas o kilka metrów, czyli kilkanaście metrów. I my we wspólnocie, tak jak Państwo dzisiaj, słuchamy tej muzyki, a muzycy wiedzą, że są słuchani. I ta interakcja bycia razem jest, wydaje mi się, jeszcze o jeden poziom wyżej właśnie że mamy tą jakość brzmienia, ale mamy też to poczucie bycia we wspólnocie, w przestrzeni, na tym jednym, niepowtarzalnym koncercie, bo nie ma dwóch takich samych koncertów. To jest zjawisko, do którego wszystkich Państwa namawiam i oczywiście jeżeli będziecie mieli okazję być nie tylko w NOSPRze, ale w jakiejkolwiek innej przestrzeni, proszę się rzeczywiście wczuć w sytuację i i stać się jej częścią dzięki właśnie między innymi architekturze, która państwa otacza.
[39:42.80 → 39:49.04] A: Basiu, a jak ty słuchasz dźwięku? Jak lubisz słuchać dźwięku? Kiedy ten dźwięk do ciebie przemawia?
[39:50.34 → 45:58.32] C: Też często zamykam oczy. Bardzo lubię jeszcze przed otwarciem oczu, ale już po przebudzeniu słyszeć deszcz na parapecie. Wiem, że już właśnie można się zanurzyć w taką zupełnie inną jakość powietrza, świeżość i ten dźwięk jest cudowny. To takie jedno z pierwszych doświadczeń w ogóle słuchania świata poprzez architekturę, właśnie z zamkniętymi oczami. Myślę, że bardzo ciekawe i dla architektury chyba najczęstsze, najbardziej powszechne jest doświadczanie przestrzeni architektonicznej wielozmysłowo, ale ponieważ wzrok jest dominujący, jest troszkę nachalny, kiedy chcemy usłyszeć coś lepiej, zagłębić się w przestrzeń, w ogóle poczuć bardziej przestrzeń, a nie zobaczyć ograniczenia tej przestrzeni, to intuicyjnie zamykamy oczy. Wim Wenders zrobił film o budynku w Szwajcarii, Rolex Learning Center, to jest centrum studenckie, centrum nauczania na Politechnice Lozańskiej. Kilkunastominutowy, w którym jego aktorzy, bohaterowie przechadzali się po przestrzeni tego budynku i zamykali oczy i dźwięk, czy słowa z OFU mówiły o ich odczuciach. Czuję teraz delikatny wiatr, poruszenie z prawej strony, jakieś delikatne dźwięki po lewej, a tam ktoś rozmawia, tutaj dźwięk szkła. I to było właśnie po to, żeby pokazać, że dla Wima Wendersa, dla bohaterów najważniejsze było odczuwanie przestrzeni i to świadome zamknięcie oka było po prostu tutaj bardzo potrzebne. Myślę, że to jest taka dobra droga, aby w ogóle usłyszeć To, o czym też Tomasz mówi, architekturę jako pudło rezonansowe, jako przestrzeń, która właściwie trochę współtworzy dźwięk, bo do przestrzeni danej, jako wnętrza, dźwięk może docierać z zewnątrz poprzez okna, rozmaite otwarcia, okulus. Dziedziniec to też jest wnętrze architektoniczne, zadaszenia, ale z otwartego nieba wchodzą jakieś dźwięki, śpiew ptaków i tak dalej, albo samolot, który przemknie. Niemniej to są dźwięki wprowadzane do wnętrza z zewnątrz, a poza tym są dźwięki, które są tworzone wewnątrz, jak na przykład nasze słowa wypowiadane tutaj, Tu raczej chyba nie mamy dźwięku z zewnątrz, tylko słyszymy się nawzajem. Słyszymy też albo mamy gdzieś takie poczucie, że też państwo oddychacie, może ktoś szepta. To są dźwięki tu, ale jeszcze architektura ma swoje dźwięki. Drewno czasami się rozsycha. Nawet są jakieś niesamowite opowieści architektów o tym, jak na przykład No może to nieprzyzwoicie tu mówić, ale rozeschła się deska w konfesjonale podczas spowiedzi biednego penitenta, który usłyszał straszliwy huk. To pan profesor, który zaprojektował te konfesjonały, opowiadał i przerażenie, ale to ekstremalna sytuacja. Niemniej są instalacje. Tu mamy delikatny szmer też w wentylacji. Architektura też żyje, trzeszczy. Więc to są jeszcze takie dźwięki i to wszystko razem jest odbijane i tak naprawdę po odbiciu wchodzi do naszej, do naszego ucha. Więc to jest niesamowite, jak bardzo architektura współtworzy dźwięk, jak bardzo jest za ten dźwięk, który my usłyszymy odpowiedzialna. My może tu mamy troszeczkę inną jakość dźwięku niż państwo, bo jesteśmy gdzie indziej. Więc naprawdę słyszymy architekturę i słyszymy siebie poprzez architekturę wtedy, kiedy jesteśmy w jakimś wnętrzu, gdy jesteśmy zupełnie w przyrodniczym jakimś zakątku, to może nie. ale rozmawiamy o architekturze i o tym słyszeniu, słuchaniu świata poprzez architekturę i to jest niesamowite. Przypominam sobie moje doświadczenie właśnie ciszy takiej głębokiej, niesamowitej w katakumbach Priscili w Rzymie. Kiedy wycieczka oddaliła się, zostałam sama w komnacie z ołtarzem. Tuw wulkaniczny bardzo też pochłaniał właściwie dźwięk, nie słyszałam nic. I wtedy rzeczywiście przychodziły mi do głowy takie literackie opisy słyszenia bicia własnego serca, słyszenia niemal pracy mózgu czy krwi, która krąży w ciele. To znaczy właśnie nie słyszałam nic z zewnątrz, ale moje własne ciało usłyszałam. Więc też to było wielkie doświadczenie, bardzo głębokie. Poprzez ciszę do dźwięków architektury chyba bardziej dochodziłam.
[45:59.90 → 46:22.72] A: I bardzo ciekawe jest to, że dzisiaj w tym kakofonicznym świecie architekci też projektują takie przestrzenie dla ciszy, do odnalezienia, kontemplowania, doświadczania ciszy. Kaplicy Ciszy w Helsinkach. Ja nie byłam tam, znam ze słyszenia. Może państwo byli?
[46:23.84 → 46:42.30] C: Tak, miałam to doświadczenie. To jest na placu Kampi, tuż przed galerią handlową, olbrzymią, połączoną z dworcem, chyba jednym z największych. Ty, Tomaszu, też tam byłeś w tej Kaplicy Ciszy. No to powiedz.
[46:42.39 → 49:16.59] B: Wiesz co, my mamy wspólnego idola i powiem szczerze, że tak. Oczywiście też to zrobiło na mnie wrażenie, ale pierwszy raz o Peterze Zumtorze usłyszałem od mojego przyjaciela Stefana Szolca. Później wielokrotnie się to przewijało, aż wreszcie pojechałem do Termwals w Graubunden w Szwajcarii. To jest takie miejsce do odpoczywania. i tam spędza się czas we współczesnej, bardzo powiedziałbym, współczesnej architekturze, ale to nie ma większego znaczenia. Największe znaczenie ma to, jak to jest zrobione. Jaka materia, woda i przestrzenie, w których się przebywa, to są oczywiście termy i jest taka grota, do której się wchodzi zanurzony w zasadzie po szyję w wodzie i uwielbiałem tam przebywać i kiedy byłem tam sam mogłem wydawać dźwięki i doświadczać jak ten dźwięk do mnie wraca, ponieważ tam też jest sklepienie w tej komorze, pewnie byłaś tam Basiu, ponieważ ja Na pierwszym spotkaniu z Peterem Cudorem byłem właśnie, jak Basia prowadziła z nim spotkanie w Krakowie w ramach takiego cyklu, co to jest architektura. I ostatnio byłem ponownie w Was i to doświadczenie jest równie silne za każdym razem. Doświadczania siebie w przestrzeni i kiedy odnosisz wrażenie, że jesteś częścią, jakby jednym organizmem. To jest nieprawdopodobne. I oczywiście każdy z nas pewnie ma jakieś własne doświadczenia, gdzie najbardziej lubi przebywać. Czy w lesie, czy we własnym mieszkaniu, we własnej łazience, czy w jakimś kościele, teatrze. Ja takie ukochane miejsce, takie naprawdę, które mnie przeszyło na wylot i zostało, to jest właśnie ta grota w Termachwals u Zumthora. I chciałbym mu kiedyś osobiście za to podziękować.
[49:17.15 → 53:53.64] C: To ja może tak troszkę ad vocem. Przeszliśmy tak szybko od tej kaplicy w Helsinkach. Tam może tylko dopowiem, Ta kaplica jest na bardzo ruchliwym placu przed dworcem. Ona jest właściwie po to, aby odpocząć, można się też modlić. Wiem, że protestanci się, jakaś wspólnota protestancka ostatecznie dba o nią, czyli po prostu w architekturze trzeba się też troszczyć, zamykać, otwierać, sprzątać, więc ona nie może być tak zupełnie otwarta, ale jest dla każdego. I ile razy tam byłam, zawsze byli ludzie wpatrzeni właściwie w ołtarz czy w tę część prezbiterialną, ale to nie jest kaplica dla obrzędów religijnych, Nie wiem, czy teraz od czasu do czasu, w jakiejś pory nie odbywają się, ale właśnie miała taki bardzo ekumeniczny charakter i niewątpliwie właśnie regeneracja swojego ducha, duszy, ciała, kto chce, jak chce to nazwać, siebie po prostu, tam mogła nastąpić. Ale to nie musi być aż kaplica, czyli takie miejsce, które pozbawione jest jakiegoś innego użytku, jakiejś innej funkcji, prawda? Bo termy wals służą właściwie do ablucji rozmaitych. Cumtor nie chciał zrobić w tym zakątku Doliny Alpejskiej basenu sportowego i nie takie to było zlecenie. To były termy, które miały wykorzystać gorącą wodę, która tam gdzieś miliony lat temu w tych półkach skalnych zaległa, ta woda od lat bodajże siedemdziesiątych jest odpowiednio po prostu skanalizowana, można się w niej kąpać, używać jej. I powstał pomysł, aby zbudować termy walls, które należą do jednego z hoteli. Ten hotel zbudowany był wcześniej. Więc do term tak naprawdę z tego hotelu zjeżdża się w skałę, bo termy pomyślane są przez Sumtora jak grota, ale grota kanciasta. To znaczy on nie stosuje takich naśladownic wprost formy, natomiast lubi podpatrzyć atmosferę i naśladować atmosferę. Natomiast no nie dosłowne formy geologiczne czy przyrodnicze, i wykreował właśnie taką atmosferę groty poprzez chociażby taki półmrok, który tam panuje, ponieważ są ośmiocentymetrowe szerokości szczelinki, które doprowadzają światło głównego basenu w kubaturze zamkniętej, ale jest też basen zupełnie otwarty na niebo. Są te dwa duże, a oprócz tego jest jeszcze kilka małych basenów, które są jakby w takich odrębnych blokach skalnych. Jeden jest z gorącą wodą, jeden jest z zimną wodą, można przeskoczyć. I jeden z nich ma chropowate, właśnie nie oszlifowane, tylko chropowate ściany z tego kamienia skały lokalnego. I one powodują ten niesamowity pogłos, a poza tym to jedno wnętrze właśnie, o którym Tomasz mówi, jest wyższe od innych. Czyli to jest tak zwana wieża akustyczna. I kiedyś, pamiętam, pan Cumtor opowiadał, pokazywał nawet w pewnym momencie list, który dostał od Japończyka, który mu bardzo dziękował za to, że mógł tam wydobywać dźwięki jakieś takie z brzucha czy skądś z ciała i słyszeć jak one rezonują i że to było dla niego niezwykle mocne przeżycie.
[53:53.78 → 53:55.74] B: To się ponad nazywają alikwoty.
[53:56.28 → 55:32.54] C: Właśnie na takiego miejsca szukał, ponieważ dla niego takie doświadczenie było bardzo ważne. a do tego muszą być odpowiednie miejsca. Nie każda grota skalna może aż tak rezonuje. To było zaprojektowane dla tego dźwięku przez architekta, który sam gra na kontrabasie i ma dużą wrażliwość. Dlatego o nim tu mówimy, ponieważ on od wielu, wielu lat Zachęca architektów, aby projektowali atmosferę uważnie, aby starali się myśleć o tej atmosferze właśnie, Nie da się tak łatwo ani zdefiniować, ani określić. Ona jest fizyczna, bo to jest i temperatura, i właśnie proporcje, ale też on mówi, że odległości pomiędzy przedmiotami, pomiędzy słupami, że można wężej, że to napięcie odległości, To powoduje odbicia. Bardzo dużo różnych elementów, które składają się na taką no powiedzmy efemeryczną atmosferę, ale zachęca, żeby architekci sobie no jakoś to może sprawdzali. Tego się nie da wymyślić. Najlepiej to gdzieś przeżyć i później to swoje przeżycie wykorzystać, bo to nie jest abstrakcja właśnie. To nigdy nie jest abstrakcja. Atmosfera jest bardzo konkretna.
[55:33.52 → 58:39.14] B: się pojawia uważność i właśnie Kasiu wspomniałaś jak niezwykle ważna jest edukacja i my się cały czas uczymy, doświadczamy, każda rozmowa, spotkanie, podróż, wizyta to jest to jest uczenie się, zdobywanie doświadczeń, a do tego jest potrzebna uważność. pewna umiejętność zauważenia, doświadczenia właśnie pewnych elementów, które składają się, które znowu wynikają z naszej wrażliwości. I tu się przewija gdzieś w tle, jak ostatni czas jednak jest zdominowany takim spłaszczeniem naszej percepcji, że ona sprowadza się bardzo często do tego ekranu, gdzie doświadczamy świata scrollując ekran i wydaje nam się, że doświadczamy świata. Nic bardziej błędnego właśnie to doświadczanie w naturze, obserwowanie natury w ogóle, bo przecież skąd się wziął ten fenomen tak naprawdę Zuntora z obserwacji natury, z doświadczenia materiału, przestrzeni, Inny wielki architekt Antonio Gaudi, który z obserwacji natury kształtował niesamowite budowle Sagrada Familia, która dopiero teraz będzie ukończona i jest budowana już po jego śmierci wielokrotnie. Nasz wspaniały polski przyjaciel Stasiu Niemczyk, z którym miałem ten zaszczyt się przyjaźnić, który też ze swoich doświadczeń, z obserwacji, z podróży wybudował tak niezwykłe miejsce jak klasztor Franciszkanów w Tychach, w blokowisku współczesnym, gdzie też namawiam państwa, jakbyście kiedyś doświadczyli tego miejsca, że nawet w tej współczesnej architekturze pojawiają się takie miejsca, które właśnie wynikają i z obserwacji natury, i z doświadczeń, i z tej z tego holistycznego podejścia do budowania, projektowania, że nie jest to tylko forma, że nie jest to ten taki lansowany, współczesny minimalizm czy modernizm. Ja znów nie chcę wartościować, ale chciałbym i tego poszukuję dla siebie, to bogactwa wrażeń, bogactwa doświadczeń, tej różnorodności, która sprawia, że mogę wybierać to wolę od tego. Ta różnorodność jest częścią natury właśnie i ta harmonia, która się w tym kryje, może być przełożona na każdą dziedzinę naszego życia.
[58:39.54 → 01:02:04.03] C: Ja chciałam to powiedzieć, bo mówiliśmy dużo o Sumtorze, Przypomniałam sobie dom seniora w Massans. To jest też w Szwajcarii. I stary projekt Zuntora. Jeszcze nie był sławnym architektem. 1993 rok. I tam zrobił prostą rzecz, ale dzięki temu ten projekt naprawdę pięknie działa. Wiedział, że Projektuję ten dom dla osób starszych z Graubinden, którzy mieszkali niemal całe swoje życie w drewnianych domach i teraz chcą, powinni, muszą przenieść się. To jest bardzo przykre dla wielu ludzi doświadczenie. Bardzo chciał, aby czuli się w tych swoich mieszkankach tam dobrze. I pomimo, że to jest taka prosta forma, taka sztabka i ma elementy żelbetowe, zasadniczo zbudowana jest z tufu kamienia, który w regionie Graubinden jest stosowany do reprezentacyjnych budowli, aby starsze osoby poczuły, że są ważne, że to jest, bo one to rozpoznają. On będąc stamtąd, a przynajmniej przez znaczną część swojego życia mieszkając niedaleko tego miejsca, wiedział dla kogo projektuje i wiedział, że taka jest recepcja tego materiału. I pomimo, że była tam wylana płyta żelbetowa, zrobił legary i skrzypiącą delikatnie podłogę z modrzewiowego, woskowanego drewna z desek. I to bardzo dobrze było przyjęte. To delikatne skrzypienie. Jestem, jestem, idę do ciebie. Przed mieszkankiem, każdy ma mieszkanko swoje, jest uliczka z jednej strony zupełnie przeszklona, czyli można powiedzieć korytarz, ale zupełnie zlikwidował korytarz, zmienił ją na uliczkę taką, jaka jest po prostu przy ścieżce, gdzie są te domy. Na tę wewnętrzną uliczkę wychodzi okno z kuchni, tam można ławeczkę sobie postawić, swoje własne meble, zagospodarować część tej uliczki, spotkać się z kimś, a potem iść do siebie. ta relacyjność z sąsiadem, która jest bardzo potrzebna, ale zwróciłam na to uwagę, bo on o tym napisał w swojej pięciotomowej, wielkiej, poważnej takiej epopei o swoich projektach i realizacjach. Wielki architekt pisze o tym, że bardzo zależało mu na tym, to znaczy wtedy jeszcze niewielki, ale zwrócił na to uwagę, zresztą to w ogóle nie o to chodzi, czy ktoś jest wielki, czy nie, oby się czuł po prostu sobą, normalnym, skromnym, w różnych sytuacjach odpowiednio reagując. Więc bardzo to jest piękne. Jak materiałem można wykreować intymność domu?
[01:02:04.87 → 01:04:59.78] B: To świetne, że wspomniałaś o tej skrzypiącej podłodze. Od razu mi się przypomniało dom mojej babci, gdzie Wchodząc na schody, pierwszy stopień zawsze skrzypiał. I w tych starych domach tak jest, że pierwszy stopień skrzypi. Te inne już mniej. Ponieważ mam swój dom, który zaprojektowałem dla siebie i od dwóch lat pierwszy stopień skrzypi. I mnie to fascynuje, dlatego że to jest taka prawda materiału. Znowu, to co było kiedyś, kiedy budowano z naturalnych materiałów, czyli z drewna, z kamienia, później z cegły. Coś jest takiego w tym materiale, który jest naturalny, że on nawet jak się zestarzeje, przykurzy, pęknie, jak wspomniałaś, w konfesjonale, czy cegła się lekko ubije, to to jakby nie traci na szlachetności, to jest trochę tak jakby dojrzewało, że to się staje dojrzalsze. Jeżeli popatrzymy na współczesną architekturę, ona ma taki problem, że ona się dość szybko starzeje. I starzeje się nieładnie, bardzo często. Mam takie powiedzenie, że współczesna architektura starzeje się szybciej niż jej twórcy. I to jest bardzo, to jest taki znak czasu. To jest jeszcze jedna taka ciekawa rzecz, może na zupełnie inną rozmowę. Dowiedziałem się wczoraj, że jeden z biurowców w Katowicach który był zbudowany 15 lat temu, będzie rozebrany po 15 latach. Co się stało takiego? Kiedyś budowano na, nie powiem na dziesiątki, na setki lat i ta uniwersalność budowania, że coś przetrwa, że czas jest tym czwartym wymiarem architektury, to jest też niezwykle ważne, żeby budować w taki sposób, że patyna czas nie wpłynie niekorzystnie w taki sposób, że coś się zestarzaje nie tylko w sensie materialnym, ale również jakby moralnym, że coś jest stare, mimo tego, że ma tylko kilka lat. Więc też znowu to nam każe z pewną pokorą spojrzeć na historię architektury, na naszą obecność w tej historii jako ludzi, którzy tą architekturę kształtowali od tysięcy lat. Wspomniałem państwu o Palermo, gdzie to miasto powstało tysiące lat temu. I to Cordo i Decumanum, które jest podstawą, mimo tego, że zmieniały się style, zmieniali się ludzie, Mamy XXI wiek i mam wrażenie, że tam nic nie straciło na aktualność.
[01:05:01.78 → 01:08:03.72] C: Tak, ja chciałam może też maleńką niespodziankę dla Kasi, dla Państwa mam nadzieję też, może bardziej przeczytać, ale wprowadzę. Mówiliśmy dużo o Peterze Cumtorze, ale jest też architekt japoński, który bardzo dużą uwagę zwraca na brzmienie Kengokuma. I on od 23 roku, od trzech lat, pokazuje wystawę, w której właściwie przybliża swoją architekturę poprzez onomatopeję. Dla mnie to było duże zaskoczenie. Onomatopeiczność architektury, tak. Zastanawiałam się, na ile te japońskie zapisy dźwięków Podobnie brzmią w Japonii, a podobnie w Polsce, więc sprawdzałam w tłumaczu, jak to brzmi. Na przykład, sara, sara, guru, guru, suyukei, suyukei, to znaczy poziomy płaski, giza, giza, to jest twardy, zginany, plisowany, ale jest w tym coś, giza, giza. I tam rzeczywiście takie plisy, można powiedzieć. Albo zwery, zwery, elastyczny. Jest w tym coś takiego zwery, zwery. On tak po prostu opowiedział o swojej architekturze, pokazując modele, pokazując przepiękne zdjęcia. Ale dlaczego? Bo stwierdził, że Jak chcę opowiedzieć o swojej architekturze, to logika raczej nie spełnia dobrze swojej roli, że właśnie ta onomatopeja dobrze umożliwia dialog pomiędzy człowiekiem a materią tej architektury. Jest jeszcze takie na przykład fuła-fuła miękkie, takie budynki, które mają membrany fuła-fuła, Ja znam te budynki z różnych książek, z publikacji, też z podróży do Japonii i potem sobie próbowałam jakoś przypomnieć, czy rzeczywiście takie doświadczenia są, ale to da mi się to giza, giza, to rzeczywiście takie, to giza, to zed to nawet jest jak plisa, prawda, taka jest, więc o tym chciałam powiedzieć, że architekci... Rzeczywiście, urocza niespodzianka.
[01:08:03.74 → 01:08:30.34] A: Nawet tak... szukają w innym tworzywie, w słowie możliwości oddania swojego zamysłu. Czy dobrze sobie wyobrażam Basiu, że na przykład stoi grupa studentów, czy nawet zespół z pracowni i on opowiada o projekcie wyłącznie używając onomatopej.
[01:08:31.17 → 01:09:11.49] C: To nie wiem jak w swoim biurze praktykuję, ale taką wystawę sama ją widziałam w Wenecji w 1923 roku. Ona jakoś tam towarzyszyła Biennale, ale była w Palazzo Franchetti nad kanałem, miała swoją piękną przestrzeń. i tamta onomatopeja mnie, że tak powiem, dopadła i zaskoczyła, i zachwyciła. A potem dowiedziałam się, że z tą wystawą po prostu podróżował. Chyba w 25. był w Atenach, więc być może trafi też do Lublina.
[01:09:11.49 → 01:09:12.05] A: Ale w Polsce chyba, nie?
[01:09:12.25 → 01:09:12.87] D: Proszę.
[01:09:13.31 → 01:09:44.81] A: No właśnie, chciałam tutaj zapytać, bo opowiedzieliście o pięknych rzeczach, doświadczaniu architektury, ale właśnie poza Polską, no tu wyjątkiem jest architektura tworzona przez Tomka. Czy na uczelniach wyższych, czy w zespołach rozmawia się również o zmysłowym doświadczaniu architektury? Jak to jest w codzienności architektów?
[01:09:45.01 → 01:13:29.44] B: Ja sobie inaczej nie wyobrażam. Stosunkowo ani nieduży, ani niemały zespół, 25 osób to jest moja rodzina powiedziałbym, bo spędzamy ze sobą bardzo dużo czasu i każdy projekt zanim powstanie jest przez nas przeżywany. To nie jest tylko projektowanie w takim sensie obiegowym, że rysujemy projekt. My go próbujemy doświadczyć zanim on powstanie Próbujemy sobie wyobrazić, jak ta przestrzeń będzie oddziaływać, jak ona się będzie starzeć, co się stanie. Bardzo często projektujemy w istniejącej tkance. Bardzo lubimy takie projekty, kiedy nadajemy, czy próbujemy nadać, czy tchnąć nowe życie do już istniejących budynków, zmieniając ich funkcje. Na Śląsku takich budynków mamy bardzo dużo, na przykład budynków postindustrialnych, straciły już swoją pierwotną funkcję i mają stać się czymś nowym. I wtedy mamy tą możliwość przebywania w takiej przestrzeni i wyobrażania sobie jej niejako na nowo. Bardzo często wychodzimy w teren. Nawet jeżeli projektujemy coś nowego, staramy się w tej przestrzeni rozważać, jak ona ma zadziałać w momencie, kiedy powstanie dany budynek. Jak już wspomniałem, dla mnie takim punktem odniesienia są dobre wzorce. Ja uwielbiam, uważam, że jestem kopistą, to znaczy lubię skopiować coś, co gdzieś widziałem. Na przykład jeżeli mówimy o dźwięku, pamiętam jak rodził się pierwszy projekt nasz muzyczny. Pojechałem na taką wycieczkę, znowu Finlandia, do Sibelius Hall. Tam jest taka sala koncertowa, która ma regulowaną akustykę. Za pomocą takich wrót, które się otwiera, można wydłużać bądź skracać czas pogłosu. I zafascynowało mnie to do tego stopnia, że postanowiłem, że spróbujemy zrobić coś takiego w Polsce. Wtedy niestety nie znałem jeszcze Yasu Toyody i spróbowaliśmy to zrobić z naszymi polskimi akustykami. Śmieszne jest to, że okazało się, że u nas efekt jest odwrotny niż tam w tym LACTI, ale co by nie powiedzieć, było to pierwsze doświadczenie. Jest mnóstwo rzeczy, które można przekształcić, rozwinąć, inaczej zinterpretować, niekoniecznie Trzeba za każdym razem wymyślać coś od nowa, w sensie, że teraz ja już wymyślę zupełnie nowy świat i nową galaktykę odkryję. To jest, powiedziałbym, zbyt odpowiedzialne, zbyt kosztowne, zbyt dotkliwe dla środowiska, żeby pozwolić sobie na taką nonchalancję. Dlatego tak bardzo dogłębnie staramy się przeanalizować pod każdym względem coś, co ma być zbudowane, zanim do tego dojdzie. Także to doświadczanie architektury na bardzo różnych polach, w różny sposób, czytając, oglądając, podróżując, wyobrażając sobie pewne rzeczy jest moim zdaniem absolutnie nieodzowną częścią naszej pracy.
[01:13:30.89 → 01:14:29.69] A: Chciałam zapytać na koniec, bo za chwilę oddamy głos Państwu. Chciałam troszeczkę zejść na ziemię i skoro tak bardzo zależymy od architektury i to jak słyszymy świat bardzo zależy od jakości architektury. Co możemy zrobić, chociażby tu i teraz, co mogą zrobić architekci, żebyśmy siebie nawzajem w tych najbardziej podstawowych relacjach przyjacielskich, zawodowych, rodzinnych, żebyśmy się lepiej usłyszeli w kawiarni, siedząc na ławce, bo my się nie słyszymy. To jest też idea tego cyklu, abyśmy uświadomili sobie, że żyjemy w czasach takiego osobistego nadawania. Każdy mówi, mówi, mówi, a z tym słuchaniem jest już gorzej i dlatego właśnie żyjemy w podziałach. polaryzacji i nienawiści.
[01:14:29.69 → 01:14:40.80] B: To spotkanie jest najlepszym dowodem, że nie jest do końca tak źle. Państwo jesteście na tyle uprzejmi, że słuchacie nas już jakiś czas i nie wyszliście stąd, jesteście z nami.
[01:14:41.16 → 01:14:42.06] A: Państwo są wyjątkowi.
[01:14:42.16 → 01:15:55.25] B: Być może zaraz role się odwrócą, co też pokazuje, że moglibyśmy, oczywiście jesteśmy we wspaniałej przestrzeni teatru Starego w Lublinie, ale moglibyśmy być w każdej innej przestrzeni. Ona by mniej lub bardziej sprzyjała Ja też lubię z moimi koleżankami i kolegami powtarzać, że patrzeć nie znaczy widzieć, słuchać nie znaczy słyszeć. Trzeba troszkę głębiej za każdym razem, że to jest kwestia naszej wrażliwości i uważności, żebyśmy złapali to sedno. I rzeczywiście mamy do czynienia dzisiaj z taką presją, że każdy, prawie każdy, Chcę cały czas wypowiadać swoje opinie, a tymczasem może warto czasem zrobić krok do tyłu i posłuchać. Uważam, że też w naszej roli jako architektów bardzo ważną cechą, czy jakby naszą rolą jest umiejętność słuchania i to, żeby jednak dobrze coś zaprojektować trzeba najpierw posłuchać dla kogo, po co, jak. To wszystko ma znaczenie.
[01:15:57.29 → 01:15:59.21] A: Bardzo piękna puenta.
[01:15:59.79 → 01:18:00.07] C: Tak, miejsce spotkania. Architektura jako miejsce spotkania. Już kończymy, ale chciałam taką maleńką uwagę, może to będzie ta kropla ciekciu w beczce miodu. ale są też złe strony akustyki, akustyki w architekturze nadmiernej. Rasmussen humorystycznie w swojej książce pisze o łazience, w której bardzo lubi gwizdać, ponieważ ona ma gładkie powierzchnie kamienne czy z kafli i ten gwizd jest przepiękny. Każdy może być karuzem. Tymczasem będąc w MIT, w Massachusetts Institute of Technology, w bardzo nowoczesnej łazience, która rzeczywiście miała cudowne, kamienne, marmurowe, wygładzone ściany, z gwizdu nic mu nie wyszło, ponieważ zastosowano sufit akustyczny, wyciszający zupełnie. Mamy takie możliwości, więc był bardzo zawiedziony. Ale czy takich sufitów nie można by zastosować w bloku wielopiętrowym, w którym bardzo często słychać niestety rodzinę, sąsiadów, nawet głosy. Myślę, że my powinniśmy troszeczkę bardziej wywalczyć sprawdzanie norm akustycznych w blokach, jednak bardzo dużo ludzi mieszka w blokach i te nowoczesne bloki, niestare kamienice o grubych ceglanych murach, ale w nowych technologiach budowane ściany warstwowe, one bardzo często nie spełniają tych wymagań akustycznych.
[01:18:00.07 → 01:18:03.65] A: Dopiero od 10 lat mamy normę pogłosową, prawda?
[01:18:03.79 → 01:18:35.72] C: A właśnie, ale to też przeszkadza, żeby członkowie rodziny się nawzajem usłyszeli, bo te dźwięki rozpraszają, one niszczą troszkę atmosferę intymności tego naszego domu po prostu, więc chciałam też o tym powiedzieć, że są też takie dźwięki, których nie chcemy może usłyszeć i że architektura powinna też świetnie izolować może, to jest taka jakby odwrotna strona medalu.
[01:18:37.15 → 01:20:36.31] A: Pamiętajmy, że żyjemy w świecie nie tylko hałaśliwym, ale przybywa nam dzieciaków neuroróżnorodnych, prawda? Hałas też boli, dźwięk potrafi boleć. I czas, żeby architekci, Tomku może na twoje ręce przekażę taki apel, również o tym rozmawiali, jak sprawiać, żebyśmy Żyli w komforcie akustycznym i lepiej się rozumieli i byli bliżej siebie. Na koniec może przeczytam fragment z książki Juhani Palasmy, Oczy Skóry. Bardzo polecamy państwu, jeżeli państwo chcą poczytać pięknie napisane teksty o odczuwaniu architektury Juhani Palasma, Oczy Skóry. Jest lekturą obowiązkową. Więc Palazma pisze tak. Każdy budynek i każda przestrzeń mają swój charakterystyczny dźwięk intymności lub monumentalności, zaproszenia lub odrzucenia, gościnności lub wrogości. Przestrzeń rozumiemy i oceniamy w równym stopniu na podstawie jej echa i wizualnego kształtu. Jednak doświadczenie akustyczne zazwyczaj pozostaje nieuświadomionym doświadczeniem tła. Nieuświadomione doświadczenie tła. Rozmawiajmy o dźwięku częściej i w takim gronie. Dziękuję wam pięknie. Barbara Stets, Tomasz Konior są naszymi gośćmi i teraz jest czas dla państwa. Zachęcam do podzielenia się swoimi refleksjami. pytaniami, jak państwo doświadczają dźwięku pośród architektury. Zapraszam serdecznie.
[01:20:40.76 → 01:20:43.85] B: Będzie nam bardzo miło wejść z państwem w dialog.
[01:20:44.10 → 01:21:17.98] A: Tutaj pani w pierwszym rzędzie. Dobry wieczór. Słuchając państwa od początku cały czas myślałam o tym, co pani profesor powiedziała na sam koniec. Do filharmonii, do teatru, może do kościoła trochę częściej chodzimy, jeśli ktoś chodzi, gdzie ta akustyka i ten dźwięk jest przyjemny, piękny, daje jakieś takie przyjemne wrażenia.
[01:21:18.80 → 01:21:25.02] B: Natomiast większość spędzamy w blokach, prawda, w mieszkaniach, część może w domu.
[01:21:26.10 → 01:21:42.44] A: I właśnie miałam dokładnie takie doświadczenie. Przez kilkanaście lat mieszkaliśmy w takim bloku z lat siedemdziesiątych, osiemdziesiątych. Po kilkunastu latach przenieśliśmy się do starej kamienicy stuletniej i to były dwie różne
[01:21:42.44 → 01:21:51.32] B: rzeczywistości na co dzień. Owszem, też było czasem słychać sąsiadów, zwłaszcza w łazience, ale to jest nieporównywalne.
[01:21:52.39 → 01:21:56.15] A: dźwięk w starej kamienicy, zwłaszcza jak się wchodzi na klatkę, u nas są drewniane
[01:21:56.15 → 01:22:11.23] B: schody na klatce, gdzie nie wszystkie stopnie skrzypią i nie pierwszy, tylko gdzieś tam troszkę wyżej, ale jest to zupełnie coś innego, więc czy architekci by nad tym nie mogli też pomyśleć, że jednak zdecydowanie
[01:22:11.23 → 01:22:16.33] A: więcej czasu spędzamy w mieszkaniach niż w salach.
[01:22:16.41 → 01:22:30.76] B: I drugie pytanie, czy jak pan ocenia akustykę opery w Sydney? opery w Sydney, jak pan ocenia akustykę? Bo taka najbardziej chyba znana z zewnątrz architektonicznie, prawda?
[01:22:31.50 → 01:22:32.08] A: Opera, dziękuję.
[01:22:32.72 → 01:29:47.40] B: Pani poruszyła chyba dwie najbardziej, powiedziałbym, kontrowersyjne kwestie, które my architekci poruszamy w naszych rozmowach, I za obie te kwestie w zasadzie zostałem dość mocno już poturbowany, żeby nie powiedzieć ukamieniowany przez moich kolegów. Dlatego, że mniej więcej od 30 lat powtarzam, że w architekturze nie wymyślono niczego lepszego jak kamienica miejska. To jest temat w ogóle na osobną rozmowę. Chciałem państwu powiedzieć, że kamienica miejska To jest taki komponent, z którego zbudowane były miasta przez setki, żeby nie powiedzieć tysiące lat. A żeby jeszcze bardziej dotknąć istoty rzeczy, to miasto, które jest takim fenomenem, który wymyślił człowiek po to, żeby na stosunkowo małej przestrzeni jak największa ilość ludzi mogła ze sobą koegzystować i zaspokajać swoje potrzeby. I przez całe setki lat miasta były budowane na zasadzie siatki ulic. A ta siatka ulic stworzyła kwartały, które były albo zabudowane ciągiem kamienic, albo były puste i wtedy to były place albo parki. I tak było przez setki lat do XX wieku. kiedy powiedziano, że to jest stare i złe. I zaczęto budować osobne domy. I dzisiejsza architektura opiera się o osobne domy. Które to domy projektują rzeczywiście architekci, a jedną z ważniejszych cech, które zaczęły dominować w tym wszystkim jest kwestia oryginalności. Każdy dom chce być inny. Do tego stopnia chce być inny. Tutaj było dużo o słuchaniu, a te domy przestały ze sobą rozmawiać. One przestały tworzyć coś takiego, co kształtowano przez lata. To jest tkanka urbanistyczna. A teraz, jak pani powiedziała o tej kamienicy, ona była kształtowana przez setki lat. Jeżeli przejdziemy przez Lublin, to de facto też każda kamienica jest inna. Ale ona ma ten wspólny korzeń, który opiera się o to, że stoi w pierzei, że ma bramę, gdzie jest wyraźna relacja między przestrzenią publiczną, półprywatną, dziedzińca, podwórka i przestrzenią prywatną, czyli mieszkania. Te kamienice mają swoje proporcje. One nie są ani za duże, ani za małe. One mają materię, z której są zrobione. Zwykle są zbudowane z czegoś, co już dzięki temu, że one są tak zbudowane, tworzą tą strefę intymności dla ludzi, którzy mieszkają w danym mieszkaniu, ale jednocześnie tworzą tą wspólnotę, tego organizmu, którym jest miasto. I w pewnym momencie powiedziano, nie, to jest to jest stare, to jest za ciasne, to jest nieprzewietrzane, nie ma światła i wszystkie te aspekty jakby wmówiono nam, że one powodują, że trzeba to odsunąć i zacząć budować inaczej. Jakie są tego efekty? Wszyscy tego doświadczamy na co dzień i możemy sobie dać odpowiedź, gdzie czujemy się lepiej, czy aby nie wylaliśmy dziecka z kąpielą, przerywając to coś. Ja nie ukrywam, Nie jestem entuzjastą karty ateńskiej, tego co się stało w XX wieku, 100 lat temu, kiedy właśnie wprowadzono rewolucję w architekturze, której dzisiaj doświadczamy. I wreszcie opera w Sydney, która jest symbolem kontynentu, gdzie szczególnie my architekci mówimy jaką to jest nieprawdopodobna forma tych żółwisk, chorób i tak dalej. I rzeczywiście ta spektakularność tego obiektu, nie można tego odebrać temu budynkowi, bo on jest rzeczywiście niepowtarzalny. Ale akustyka jest fatalna. Pomimo wielokrotnych prób naprawy, między innymi mój przyjaciel Yasu Toyoda próbował zmagać się z tym, żeby budynkowi, który został zbudowany dla muzyki nadać jakość, w aspekcie akustyki, czyli dla muzyki adekwatną do funkcji, dla której został zbudowany ten obiekt. To się ciągle nie udało. Dlatego na mapie miejsc do słuchania muzyki opera w Sydney nie piastuje zbyt wysokiej pozycji. Natomiast rzeczywiście jako forma, jako pewne zjawisko architektury XX wieku jest uważana za coś spektakularnego. Właśnie. Na szczęście niektórzy architekci wyciągnęli z tego wnioski. I jeszcze dwa obiekty przywołam. Hans Szarłon zaprojektował Filharmonię w Berlinie, która nie jest doskonała akustycznie, ale była krokiem milowym dla kształtowania sal koncertowych, którym nazywa się vineyard, czyli winnica, gdzie nie tylko dobrze słychać dźwięk, ale dobrze widać muzyków. Czyli niezależnie od tego, czy siedzisz w pierwszym, czy w piętnastym rzędzie, czujesz jakby muzyka i muzycy byli na wyciągnięcie ręki, jakby się siedziało w pierwszym rzędzie. To jest ten fenomen, który rozwinęli tacy architekci jak Herzog de Meuron i zrealizowali kolejną jakby odsłonę tego myślenia dzięki właśnie Japończykom, którzy tą idę Szaruna rozwinęli, tak świetnie w operze w Filharmonii w Hamburgu. I z tych doświadczeń wszyscy też staramy się korzystać, rozwijać te pomysły, żeby nie tylko widzieć, ale słyszeć, ale czuć, ale czuć zapach, dotykać materiałów. Historia architektury zatoczyła taki krąg. Dzisiaj kamienica przeżywa swój renesans. Materiały naturalne zaczynają wracać do łask. Mówi się, że budownictwo ekologiczne, to, które najmniej szkodzi środowisku, to jest to, co się buduje na lata, co jest trwałe, co ma jak największy pierwiastek naturalny w sobie, naturalnych materiałów. Więc uczmy się z przeszłości.
[01:29:48.59 → 01:33:36.98] C: Tak, ja jeśli mogę dopowiedzieć, rzeczywiście bardzo wielu architektów, którzy piszą, też oceniają, zastanawiają się nad współczesnością, zwraca na to uwagę, że to co było odkryciem modernizmu lat 20., 30., co ma już 100 lat, dobrze spełniło swoją rolę w XX wieku. bloki beton po pierwszej, drugiej wojnie światowej przede wszystkim miał dać mieszkanie milionom ludzi bez dachu nad głową. Funkcjonalizm, ale jesteśmy w kolejnym wieku, mamy nasze potrzeby, nasze problemy i rzeczywiście troszkę się wraca do tych sprawdzonych przez znacznie dłuższy czas wypracowanych efektów. I tak przypomniałam sobie przy okazji miasta, o którym mówiłeś, że to przecież sztuka Amfiona stworzyła miasto, a sztuką Amfiona, syna Zeusa, nie była architektura, lecz muzyka. On tak pięknie grał na lirze, że kamienie same układały się w mury tep. Amfion był królem tep. I to taka metafora, ale jaka właśnie piękna, że poprzez muzykę właściwie się postrzega tę strukturę miasta. Kamienica ma grube mury z cegły lub kamienia nawet w części przynajmniej i ma inne jednak proporcje wnętrz. To są wyższe wnętrza, większe. Nie wiem jak akustyka brzmi w takich developerskich przeróbkach, w których z jednego stu metrowego mieszkania robi się trzy małe z przepierzeniami jakimiś, no wtedy chyba niestety słyszy się dobrze tego sąsiada. Więc to jest też trochę powrót do innego modelu mieszkania. do takiego domu, w którym człowiek ma swoją biblioteczkę, może zorganizować uroczystość urodziny babci z dwudziestoma osobami, w którym spędzano więcej czasu i więcej potrzeb po prostu spełniano. Więc te duże mieszkania były na to przygotowane, były w sam raz. Jeśli to ma być tylko sypialnia, większość potrzeb poza fizjologicznymi, spaniem, może przekąszeniem śniadania rodzina spędza poza domem, to ma wystarczać ten zakątek mały. Ja myślę, że możemy powolutku zwracać uwagę właśnie tacy architekci, którzy mają autorytet, jak Tomasz, że mieszkańcy, ludzie powinni mieć wybór. Jeśli ktoś chce bloku w takich warunkach tak, ale niech będą mieszkania, które są wyższe przynajmniej 3 metry, 2,80 a nie 2,60 już się będzie inaczej roznosił dźwięk. Dać wybór i współczesna kamienica, współczesna właśnie Nie każdy może mieszkać w Starym Mieście w Lublinie niestety, chociaż jest tu pięknie, ale przypuszczam, że to powinna być także współczesna oferta.
[01:33:37.10 → 01:36:32.26] B: Jest takie powiedzenie, oczywiście z medycyny, przede wszystkim nie szkodzić. I ja zacząłem dzielenie się z Państwem moimi przemyśleniami, doświadczeniami od takiego stwierdzenia holizm, holistycznego podejścia. To jest bardzo chyba bliskie na wszystkim, jak idziemy do lekarza i chcielibyśmy mieć do czynienia z lekarzem, który podejdzie do nas holistycznie. Znaczy nie przepisze tabletkę na jedno schorzenie, która to tabletka być może usunie ból głowy, ale spowoduje, że zepsuje nam wątrobę albo coś innego się stanie, prawda? I teraz to holistyczne podejście do człowieka, żeby patrzeć na niego w całości, że zarówno jego sfera cielesna, jak i duchowa, że to wszystko ma znaczenie być może dla tego bólu głowy, z architekturą jest bardzo podobnie. To w ogóle wydaje mi się, że z całym naszym życiem jest podobnie, żeby szukać w tym wszystkim równowagi i dlatego ja tak krytycznie też na tą współczesność tego, co my robimy architekci dzisiaj patrzę, że stało się bardzo dużo złego przez to, że odcięliśmy się od tej przeszłości, że w pewnym momencie powiedzieliśmy, że to jest zło i że my wymyślamy panaceum na wszystkie problemy, zapominając o wielu aspektach. I te problemy, o których my tu dzisiaj mówimy, czy one się wiążą z akustyką, czy z trwałością, czy z ekologią, że bardzo często bierze się to właśnie z tego spłaszczenia podejścia, z tego zarzej tabletkę. Zażyj tabletkę. Życie to składa się z czegoś zupełnie innego. Tak samo architektura budowała swoją jakość, wartość przez obserwacje, przez spełnianie potrzeb, przez budowanie czegoś, co jest czymś więcej niż tylko spełnianiem doraźnych potrzeb albo chęcią zysku. tylko jednak jest pewną wartością, która buduje i nasz komfort, ale też naszą kulturę. I chciałoby się powiedzieć, że za tym tęsknimy. My bardziej, nie wiem, wrażliwi, którzy mają jednak potrzebę odczuwania, nie wiem, często szukamy tego ukojenia w tych wcześniejszych rzeczach, choć nie zawsze, bo są też przykłady współczesnych realizacji w architekturze, które też są lubiane przez ludzi.
[01:36:33.22 → 01:37:00.68] A: Oby było ich jak najwięcej. Bardzo Państwu dziękujemy za spotkanie. Nie masz więcej pytań? Byli naszymi gośćmi, a spotkanie tłumaczyły panie Marta Stępniak, Ewelina Lachowska. Bardzo dziękujemy. Ja myślę, że są pytania, ale nie wiem, czy możemy je tak oficjalnie zadawać.
[01:37:00.78 → 01:39:19.00] E: Bardzo przepraszam, nie mam zwyczaju przeszkadzać ani przed, a tym bardziej po. Natomiast chciałbym powitać z wielu gości, którzy dzisiaj są u nas, panią architekt, Marię Balawajder-Kantor. Tak dużo mówiliśmy o dobrej architekturze i tak dużo mówiliśmy o teatrze. starym i o tym, jak on wygląda, jak dobrze się tu czujemy, jak świetnie jest zaprojektowany, jak znakomicie przygotowane są także od strony jakości materiałów, faktury materiałów. To także dzięki pani architekt, pani Marii, która była w tym zespole, który przygotowywała remont tego teatru, który był naprawdę w ruinie, groziła katastrofa budowlana i różnie się ta przebudowa, ta odbudowa teatru mogła potoczyć, ale dzięki pani Marii A przepraszam, nie wiedziałem, że pani będzie dzisiaj z nami. Pewnie przygotowałbym duży bukit kwiatów. Ale wygląda ten teatr w taki sposób. I jeszcze jedna trochę anegdota. Kiedy zostałem dyrektorem teatru po 11 latach kierowania Wydziałem Kultury, pani Maria zadzwoniła do mnie, poprosiła o spotkanie i zrobiła mi taką trochę maturę ustną. Jesteśmy w trakcie matur z Teatru Starego. Dopytując o dużo szczegółów, bo wtedy planowaliśmy duży remont. No nie duży, ale duży remont, jeżeli chodzi o odświeżenie, odnowienie sceny. komina scenicznego i przyszła Pani Maria z pytaniem, czy ja na pewno wiem, że to nie jest czarne? Czy ja na pewno wiem, że to jest drewno? I mieliśmy taką długą rozmowę dokładnie o tym, o czym Państwo dzisiaj rozmawialiście, czyli o detalach, o szczegółach. To są najlepsze Tischlera kotary, chyba najlepsze na rynku wiedeńskiej firmy. One są trochę droższe niż inne kotary. ale dzięki temu ten dźwięk także podczas koncertów, podczas spektakli tak, a nie inaczej się po tej przestrzeni rozchodzi i te kotary zupełnie inaczej wyglądają dla Państwa widzów, inaczej wyglądają w obrazie, w fotografiach czy w transmisjach. Właśnie dlatego, że dbaliśmy o takie szczegóły. Pani Mario, pięknie za to wszystko, co Pani dla tego teatru przez lata zrobiła, robi i pewnie jeszcze będzie robić. A Państwu dziękuję za to cudowne spotkanie.
[01:39:19.56 → 01:39:32.36] A: Pięknie dziękujemy, dziękujemy Państwu. Kolejna bitwa o dźwięk jesienią, a jeszcze pani chce ad vocem. Ja
[01:39:34.12 → 01:43:38.39] D: przepraszam bardzo, że zabiorę Państwu jeszcze kilka minut, ale w tej sytuacji, jaka tutaj powstała dzięki Panu dyrektorowi, Poczuwam się do obowiązku, po pierwsze, żeby Panu dyrektorowi podziękować za tak wspaniałą opiekę nad tym obiektem, za taki szacunek dla tego, co zrobiliśmy tutaj i co dała nam historia, co umieliśmy z tym zrobić i zapewnić, że zrobiliśmy to najlepiej, jak umieliśmy. Natomiast ja dziękuję Państwu gościom, że właśnie Powstała taka wspaniała atmosfera do rozmowy o architekturze, powiedziałabym w przenośni, w świetle dźwięku. Bo tutaj te dwa zmysły zostały jakoś tak bardzo wyeksponowane i tak nie wiadomo, który pierwszy, który drugi ważniejszy. Oczywiście mieliśmy rozmawiać o akustyce, o tym, co nam dała historia, co z tym robimy, jak powstaje dzisiejszy świat. jak zapominamy o tym, że to jest wszystko ważne. Ja miałam ogromne szczęście, które spowodowało, spowodowane zostało tym, o czym tutaj, jeśli pozwoli pan powiedzieć, kolega architekt Tomasz o czym wspomniał, że często nasza twórczość powstaje ze spotkań. i mój udział skromny w tworzeniu tego miejsca, w którym jesteśmy, również powstał ze spotkania. Właśnie przypomnę tutaj takich dwóch panów z galerii na prowincji, którzy nas poprosili w owym czasie o to, żebyśmy przygotowali jakiś materiał do tego, żeby i wciągnąć Teatr Stary na listę stu najbardziej zagrożonych obiektów świata. To się udało proszę państwa, wciągnęliśmy. Te różne perturbacje były, nie szło gładko. W końcu teatr stał się własnością miasta i my jako ci, którzy gdzieś tam kiedyś zamoczyli palce powiedzmy w upublicznieniu informacji o takiej perełce jaka jest w Lublinie. to potem mogliśmy, mieliśmy ten zaszczyt projektować. Oczywiście z udziałem właśnie polskich akustyków. Ja tutaj pozwolę sobie wspomnieć panią Ewę Więckowską-Kosmale z Warszawy, która właśnie bardzo nas wspomogła w tym, że ta akustyka jest taka, jaka jest. Oczywiście ona jest też taka dzięki temu, że teatr powstał w 1822 roku, ale potem po kilkunastu latach się spalił. On na początku nie był taki doskonały, jak potem powstały możliwości na bazie jego przebudowy po pożarze. I wówczas powstała ta kopuła, półkopuła, sklepienie, które dzisiaj między innymi tworzy nam akustykę tego miejsca. Proszę Państwa, no loże, całe to wyposażenie, które dzisiaj mamy nawarstwione etapami tworzy to, co mamy. W tym teatrze mamy i gra podłoga, i grają loże, i gra scena, i gra komin sceniczny. i przede wszystkim ta kopuła. No i to wszystko jest takie bardzo ważne. Ja nie będę przedłużała. Mogłabym jeszcze tutaj wiele opowiedzieć. Jeśli państwo będziecie kiedyś zainteresowani, a jesteśmy w zmowie z panem dyrektorem, że zrobimy spotkanie o Teatrze Starym, no to pewnie zrobimy. Dziękuję bardzo.
[01:43:40.01 → 01:43:47.67] A: Bardzo dziękujemy. Dziękujemy państwu za spotkanie. Dziękujemy pięknie.

Bitwa o dźwięk. Dźwięk w doświadczaniu architektury / Barbara Stec, Tomasz Mikołaj Konior / PJM

W powszechnym odbiorze architektury dominującym zmysłem jest wzrok. Według fińskiego architekta i myśliciela Juhani Pallasmaa’y skutkuje to zubożeniem kultury architektonicznej. Architektury można bowiem doświadczać wieloma zmysłami (wzrokiem, słuchem, dotykiem) – wówczas nasza egzystencja będzie miała silniejsze oparcie w świecie. Podczas kolejnej „Bitwy o dźwięk”, podążając za namysłem fińskiego architekta, skupimy się na odbieraniu architektury zmysłem słuchu. Dlaczego audiosfery centrum handlowego i wypełnionego ludźmi kościoła są tak bardzo różne? Gdzie podziało się echo? Z jakiego powodu Iosif Brodski przyjeżdżał do Wenecji tylko zimą? Dlaczego właśnie dziś architekci wreszcie „otwierają uszy”? Nie tylko o tym porozmawiamy z naszymi gośćmi…

Barbara Stec – prof. nadzw. UAFM w Krakowie, nauczyciel akademicki, krytyk architektury, architekt i scenograf. Habilitację w dyscyplinie architektura i urbanistyka uzyskała w 2019 na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej. Pracuje w Katedrze Scenografii na Wydziale Malarstwa i na Wydziale Architektury Wnętrz ASP w Krakowie oraz na Wydziale Architektury i Sztuk Pięknych UAFM w Krakowie. Autorka książek „O świetle we wnętrzu. Relacja między światłem słonecznym a architekturą w aspekcie atmosfery architektury” (2017) oraz „Sunlight and Atmosphere in Architecture” (2020), które skupiają się na zależnościach między architekturą, światłem słonecznym i atmosferą wnętrza. Laureatka stypendnium SARP, dzięki któremu odbyła praktyki w prestiżowym biurze projektowym Badani-Roux-Dorlut w Paryżu. Jest autorką i współautorką licznych projektów architektonicznych, wnętrzarskich i scenograficznych. Uczestniczyła w wielu wystawach scenografii i fotografii, m.in. indywidualnych „Kengo Kumy architektura światła” (Kraków 2016) oraz „Światło we wnętrzu” (Kraków 2018). Krytyk projektów studenckich wykonanych w Akademii Architektury w Mendrisio w grupie Petera Zumthora. Autorka kilkudziesięciu publikacji esejów na temat architektury. Pasjonuje się wykonywaniem malowideł ściennych, realizując je m.in. we Francji czy Włoszech. Z Wydziałem Architektury Wnętrz związana od lat, gdzie prowadzi wykłady z Historii architektury XIX-XXI w., Teorii sztuki i Designu XX i XXI.

Tomasz Mikołaj Konior – architekt i urbanista. Absolwent Wydziału Architektury Politechniki Krakowskiej. W 2019 roku obronił pracę doktorską pt. „Ewolucja przestrzeni publicznej w budynkach dla muzyki”. Od 1995 roku prowadzi autorskie biuro architektoniczne Konior Studio. Autor ponad 200 budynków, głównie użyteczności publicznej. Szczególne uznanie przyniosły mu obiekty dla muzyki, m.in. Centrum Nauki i Edukacji Muzycznej „Symfonia” w Katowicach, siedziba Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach z wielką salą koncertową uznaną przez organizacją ECHO za jedną z najlepszych w Europie, Zespół Szkół Muzycznych w Warszawie, Filharmonia w Brnie. Obecnie po wygranym konkursie w roku 2021 projektuje Nowy Kampus Akademii Muzycznej w Krakowie. Najnowszym, wielokrotnie nagradzanym projektem są nowe czytelnie Biblioteki Narodowej w Warszawie, które otrzymały m.in. tytuł Grand Prix w konkursie Nagroda Architektoniczna Prezydenta Warszawy oraz nominację do europejskiej nagrody architektonicznej Miesa Van der Rohe. Tomasz Konior otrzymał ponad 80 nagród architektonicznych oraz indywidualnych. Do najważniejszych wyróżnień należą: Leonardo Award (2007), Nagroda Międzynarodowej Unii Architektów (2008) Nagroda Roku SARP (2008), Medal im. Zygmunta Majerskiego (2010), Srebrny Medal Zasłużony Kulturze Gloria Artis (2014), Iconic Awards, IDA Awards, A’ Design Award (2021), TopBulider (2025). Jest członkiem Izby Architektów RP oraz Stowarzyszenia Architektów Polskich SARP. W kadencji 2012–2015 pełnił funkcję Przewodniczącego Zespołu Koordynacyjnego Sędziów Konkursowych przy Zarządzie Głównym SARP. Powołany na członka Gdańskiej Rady Architektury w kadencji 2025-2029. Jest współzałożycielem Instytutu Współczesnego Miasta. Angażuje się w społeczne inicjatywy na rzecz ochrony środowiska (Stowarzyszenie LIBRA) oraz promocję muzyki (Stowarzyszenie Katowice Natura Kultura). Pasjonat miasta i muzyki klasycznej. Miłośnik kotów.

Goście: Barbara Stec, Tomasz Mikołaj Konior
Prowadzenie: Katarzyna Michalak

Wróć