Tryb wiązania: strict

Staramy się pokazać tylko najmocniejsze trafienia.

Czarno-białe zdjęcie kobiety i mężczyzny. Oboje przykucają obok siebie, kobieta opiera głowę na ramieniu mężczyzny. On trzyma przed sobą małą szklaną kulkę. Oboje na nią patrzą. Kobieta jest ubrana w ciemny płaszcz i czapkę, mężczyzna w podarte dżinsy i skórzaną kurtkę.
Fot. Dorota Awiorko

OpFest50 / „OK.NO (the window)” Teatr Stary w Lublinie / po spektaklu odbędzie się spotkanie z artystami

Wróć

„OpFest50”, czyli Jubileusz 50-lecia pracy artystycznej Janusza Opryńskiego.

OK.NO to spotkanie. Spotkanie Aktorki i Muzyka. Spotkanie z Patti Smith i jej twórczością.

Otwarta forma łączy w sobie słowo i muzykę, spektakl i koncert. Pozwala Artystom na swobodę eksplorowania swoich stanów emocjonalnych, wyrażania ich za pomocą poezji i prozy wielkiej amerykańskiej artystki. Filtruje jej twórczość przez wrażliwości Elizy Borowskiej i Wojtka Mazolewskiego, ukazując ich impresje, refleksje i zachwyty.

Punktem wyjścia do budowania opowieści są dzieła literackie Patti Smith: „Poniedziałkowe dzieci”, „Obłokobujanie”, ,,Pociąg linii M”, „Rok małpy” oraz przekłady piosenek autorstwa Filipa Łobodzińskiego ze zbioru ,,Nie gódź się”. Wybrane fragmenty opowiadają o różnych etapach życiowych i twórczych – szukaniu swojego miejsca w sztuce, społeczeństwie i świecie, który staje się coraz bardziej skomplikowany i obciążony wieloma problemami.

Kompozycje Wojtka Mazolewskiego, emocjonalność Elizy Borowskiej oraz przestrzeń i oprawa wizualna Oli Knedler – to spotkanie, w którym twórczość Patti Smith jest pretekstem do stawiania pytań; próby określenia siebie, jako człowieka, twórcy, artysty.

Po co działamy i dla kogo?

Czy nasze działania mają sens?

Czy koniecznie trzeba odpowiadać na te pytania?

Może wystarczy je zadać…

Eliza Borowska, absolwentka warszawskiej Akademii Teatralnej, którą ukończyła w 2003 roku. Za role w spektaklach dyplomowych została nagrodzona na Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi oraz na Międzynarodowym Festiwalu Szkół Teatralnych w Warszawie. Na scenie debiutowała w 2001 roku w Teatrze Współczesnym w Warszawie. W latach 2003 – 2016 była aktorką Teatru Powszechnego w Warszawie. W latach 2017-2024 była w zespole Teatru Polskiego w Warszawie. Grała również na scenach Teatru Wybrzeże (spektakle w reż. Jan Klaty), Teatru Narodowego (spektakle w reż. Natalii Korczakowskiej), Teatru Konsekwentnego oraz w zespole grupy kabaretowej Pożar w Burdelu. Na stałe współpracuje z Teatrem Polskiego Radia i Teatrem Provisorium. Jest laureatką wielu nagród: za rolę drugoplanową Warii w „Wiśniowym sadzie” Antoniego Czechowa w reż. Agnieszki Glińskiej; za rolę Młodej Bladej w „Żegnaj, Judaszu” Ireneusza Iredyńskiego w reż. Bożeny Suchockiej w 2003 roku zdobyła nagrodę na II Międzynarodowym Festiwal Szkół Teatralnych, nagrodę główną na XXI Festiwalu Szkół Teatralnych oraz nagrodę Jana Machulskiego; w 2012 roku na Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej zdobyła Nagrodę im. Jana Świderskiego za rolę Suki Azy w przedstawieniu „Nieskończona historia” w reż. Piotra Cieplaka w Teatrze Powszechnym w Warszawie; w 2020 roku otrzymała nagrodę im. Aleksandra Zelwerowicza za najlepszą kreację aktorską w sezonie za rolę kobiety w spektaklu „Wszystko płynie” Grossmana w reż. Janusza Opryńskiego.

Wojtek Mazolewski – basista i kontrabasista jazzowy oraz dziennikarz radiowy. Współtwórca yassu. Lider zespołów Pink Freud, Bassisters Orchestra i Wojtek Mazolewski Quintet. Początkowo interesował się muzyką punkową. W wieku 10 lat po raz pierwszy wystąpił na scenie z grupą Iwan Groźny brata Jerzego Mazzolla. Z czasem zainteresował się jazzem, a łącząc oba style, przyłożył się do powstania yassu. Grał w zespołach Baaba, Tymański Yass Ensemble, Paralaksa, Oczi Cziorne i Jazzombie. W 2016 w Teatrze Studio w Warszawie zagrał koncert z okazji 30-lecia działalności scenicznej. W tym samym roku zadebiutował jako aktor, grając epizodyczną rolę muzyka jazzowego w filmie „Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy”. W 2017 skomponował utwór z okazji 800-lecia założenia Opola. 4 stycznia 2019 został prowadzącym audycji „Jazz fajny jest” w Programie III Polskiego Radia. W maju 2020 odszedł z Trójki w proteście przeciwko ocenzurowaniu Listy przebojów Programu Trzeciego. Od września 2020 do marca 2022 był redaktorem internetowej rozgłośni newonce.radio, w której prowadził audycję „Jazz fajny jest”.

Ola Knedler, architektka wnętrz, graficzka, artystka wizualna. Absolwentka wydziału Architektury Wnętrz Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. Jej kariera zawodowa rozwijała się głównie w Monachium, gdzie pracowała m.in nad projektami dla takich marek jak Mac Cosmetics i NARS. Odpowiedzialna za realizację teledysków m.in Wojtka Mazolewskiego, Jakuba Józefa Orlińskiego i innych. Ponadto zajmuje się projektowaniem graficznym wydawnictw muzycznych oraz tworzeniem wizualizacji do spektakli teatralnych, w tym „Don’t give up” w reż. Agaty Biziuk i Heleny Radzikowskiej w Teatrze Rampa w Warszawie, „Urok likwidacji” w Teatrze A. Mickiewicza w Częstochowie, również reż. Agata Biziuk. Zrealizowała własną koncepcję wizualno-scenograficzną do piosenek oraz wg scenariusza Jacka Cygana w wykonaniu Marcina Januszkiewicza pt. „Pokolenie Y”. Premiera odbyła się w stołecznym Teatrze Rampa. Od 3 lat ściśle współpracuje z Wojtkiem Mazolewskim przy projektach muzycznych i wydawniczych współtworząc oprawę wizualną projektów muzycznych. Jej pracę charakteryzuje multidyscyplinarne podejście, łączące różne formy sztuki wizualnej.

Janusz Opryński, reżyser teatralny, od 1976 roku związany z lubelskim Teatrem Provisorium i jeden z liderów polskiego offu. Mówi o sobie, że ukształtowała go europejska literatura na styku dwóch światów – Dostojewski i Jerofiejew, Miłosz i Herling-Grudziński. Przedstawienia Provisorium z lat 70. i 80. „Nie nam lecieć na wyspy szczęśliwe” (1979), „Wspomnienia z domu umarłych” (1983) ugruntowały jego pozycję – artysty zbuntowanego wobec systemu politycznego i teatru jako instytucji. Po 1989 roku w swoich spektaklach („Z nieba przez świat do samych piekieł”, „Współczucie”) szukał odpowiedzi na pytanie o kondycję człowieka w epoce posttotalitarnej. W latach 1996-2010 Provisorium połączyło swe siły z Kompanią „Teatr”, a Opryński stworzył duet reżyserski z Witoldem Mazurkiewiczem. Realizacje z tamtego okresu badały związki scenicznej groteski z naturalizmem, były próbami zdefiniowania przeklętych polskich uwikłań („Ferdydurke” Gombrowicza, „Do Piachu” Różewicza, „Homo Polonicus” Piwowarskiego). Ostatnie lata działalności artystycznej Opryńskiego to skupienie na scenicznych adaptacjach wielkiej prozy – „Braci Karamazow”, „Idioty” i „Biesów” Dostojewskiego, „Lodu” Dukaja, „Mistrza i Małgorzaty” Bułhakowa, „Łaskawych” Littela. Reżyser czytał je niczym traktaty religijno-moralne, przyglądał się w nich triumfom Zła, pokazywał skutki etycznych przewartościowań. W opublikowanych w 1979 roku „22 tezach do przemyślenia”, manifeście młodego inteligenta i twórcy-nonkonformisty Opryński zapisał zdanie, które do dziś może być mottem jego przedstawień: „Pamiętaj, że teatr jest miejscem, gdzie najtrudniej jest kłamać”.

  • Koncepcja spektaklu: Eliza Borowska, Wojtek Mazolewski
  • Występują: Eliza Borowska, Wojtek Mazolewski
  • Muzyka: Wojtek Mazolewski
  • Wybór i opracowanie tekstu: Eliza Borowska, Wojtek Mazolewski
  • Opieka reżyserska: Janusz Opryński
  • Scenografia, wizualizacje, kostiumy i plakat: Ola Knedler
  • Ruch sceniczny: Mateusz Wojtasiński
  • Reżyseria świateł: Piotr Szamryk
  • Reżyseria dźwięku: Szymon Miśniak
  • Koordynacja techniczna i realizacja techniki scenicznej: Paweł Witek
  • Realizacja dźwięku: Krzysztof Jaczyński
  • Realizacja multimediów: Jakub Mazurek
  • Realizacja świateł: Maciej Minorowski
  • Fotografie: Mateusz Czech
  • Tekst do katalogu: Piotr Pękala
  • Kierowniczka produkcji: Izabela Zin-Depta
  • Współpraca produkcyjna: Piotr Wojtachnia, Agnieszka Borsewicz, Anna Czupryn
  • Promocja: Anna Struzik, Dominika Dwornikiewicz
  • Producent wykonawczy: Michał Karapuda
  • Produkcja: Teatr Stary w Lublinie
  • Premiera: 01.03.2025 r.
  • Czas trwania: 75 minut
  • Uprzejmie informujemy, że w spektaklu pojawiają się efekty stroboskopowe, dym papierosowy oraz dym z kadzidełek. W niektórych scenach jest głośna muzyka.

 

Specjalne podziękowania dla Pani Ewy Winnickiej za pomoc merytoryczną w pracy nad spektaklem.

______________________________________________________________

  • Partnerem wydarzenia jest Centrum Kultury w Lublinie.

______________________________________________________________

  • Teatr Stary w Lublinie otrzymał dofinansowanie z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego na Jubileusz Janusza Opryńskiego w ramach dwóch projektów: „Jubileusz 50-lecia pracy artystycznej Janusza Opryńskiego” – w kategorii Teatr przyznane przez Instytuty Teatralny oraz „Pół wieku teatru Janusza Opryńskiego” – w kategorii Literatura przyznane przez Instytut Książki.

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:00.82 → 00:57.87] A: Dobry wieczór Państwu, witam bardzo serdecznie. Nazywam się Jacek Wakar, a to jest, to jest Op Fest, Op jak opryński, Fest jak festiwal, 50 jak 50 lat pracy artystycznej, Teatr Stary jak Teatr Stary, że tak powiem Lublin jak Lublin i spektakl pod tytułem Okno, którego twórcy robią sobie właśnie zdjęcia. ale w związku z tym poczekamy sekundkę na artystów i artystkę. Albo raczej artystkę i artystów. Eliza, Wojtek, zapraszamy. Janusz. Będzie jak zwykle z teatrze. Stare spotkanie jest tłumaczone na polski język migowy. Więc witamy. Hejka.
[01:06.25 → 01:09.25] B: To
[01:14.51 → 01:17.51] C: jest
[01:22.14 → 02:08.16] A: więc ja nie policzyłem, ale chyba sześć dni czy bardzo dużo wydarzeń wokół OP Fest 50, potem to płynnie przechodzi w konfrontacje teatralne, kulminacja jest zdaje się w piątek i będą różne siedziały brewerie tutaj z Januszem Opryńskim w roli, w roli głównej, ale także spektakle, spotkania, premiera książki zdaje się No i w ogóle dużo, dużo, dużo. A dziś zaczynamy od sytuacji bardzo szczególnej, bo spektakl Okno, który przed chwilą zobaczyliśmy, to jest produkcja tego teatru, Teatru Starego, którego dyrektora witam najserdeczniej, pan Michał Karapuda sobie usiadł spokojnie i dogląda całego tego spotkania.
[02:09.38 → 02:09.76] D: No właśnie.
[02:10.20 → 02:22.91] A: I to jest bardzo szczególne przedstawienie, a dlaczego to zaraz o tym porozmawiamy. Są z nami twórcy. Eliza Borowska, witam cię serdecznie. Wojtek Mazoleski.
[02:23.69 → 02:24.19] D: Dobry wieczór.
[02:25.93 → 02:34.59] A: Janusz Opryński, który tym razem podpisał się jako opieka reżyserska, czy jakoś tak?
[02:35.43 → 02:36.59] C: Czuła obecność.
[02:36.67 → 02:39.89] A: Czuła obecność artystyczną.
[02:41.44 → 02:46.56] C: Ja jeszcze też chciałem tylko przerwać, że bardzo się cieszę, że ktoś jest starszy ode mnie, czyli teatr stary.
[02:48.74 → 06:03.79] A: Bez przesady znalazłby się jeszcze paru. To jest wyjątkowa sytuacja, bo Janusz, którego spektakle tu będziemy oglądać, w tym przypadku został poproszony o tę czułą obecność i przez swoją aktorkę, osobę, która przeżyła z nim kawał swojej artystycznej drogi, stworzyła w jego przedstawieniach wspaniałe role i połączyła ich taka nie tyle artystyczna, ale najgłębiej ludzka przyjaźń. Myślę o Elisie. Wojtek Mazoleski, który gra tu i gra tu, znaczy gra i gra, bo jest i aktorem i muzykiem i jak powiedziałem oglądając ten spektakl po raz pierwszy w marcu kimś, kogo ja sobie nazywam duchem muzyki w tym przedstawieniu w pewnym sensie, ale wspaniała jest ta wasza wspólna obecność, o tym za chwilę porozmawiamy. Też spotkał się z Januszem już wcześniej w Opolu przy przedstawieniu pod tytułem Antonówki w Teatrze Kochanowskiego w Opolu. Więc te wszystkie drogi się w Teatrze Starym przecięły, a przecięły się dzięki spektaklowi, który w moim... pozwól Januszu, Bo te spotkania my tutaj będziemy gadali za jakiś czas podczas tego festiwalu z Łukaszem Lewandowskim i Sławkiem Grzymkowskim przy okazji sali numer 6. Będziemy rozmawiali z Andrzejem Srebrynem także po czytaniu dawnych mistrzów. I będę chciał, żeby ci bohaterowie poszczególnych spotkań w pewnym sensie mówili też trochę o pracy z Januszem. Chciałbym, żeby, ponieważ trudno jest spotykać się z jednym człowiekiem pięć dni pod rząd, że tak powiem. Nie, bo tutaj nie powiedziałem rosycyzmu w tej chwili. Jeszcze mając za sobą trochę spotkań, których efekt państwo zobaczą, zdaje się jutro. No to chciałbym, żeby zobaczyć, jak się Janusz Opryński przegląda w tych postaciach, które się z nim połączyły w takimś takim ludzkim, bardzo ludzkimi więziami. Dobrze, ale ja za dużo. Ja już naprawdę obiecuję, że będę bardzo krótkie pytania zadawał. Eliza, powiedz mi proszę, skąd przyszedł Przyszła idea tego spektaklu. Jak ci powiedziałem, kiedy się spotkaliśmy po marcowym tym, że oczywiście, kiedy się czyta Patti Smith, kiedy się wie, że Mazzol będzie grał, to myślisz sobie, a fajnie, będą hity. Będzie, prawda, Gloria, będzie Because People Have The Power i tak dalej, no i nie ma tego. Mogłoby być oczywiście w spektaklu potem Okno 2 w sekuelu, bo niekoniecznie w tym przedstawieniu. Tym bardziej, że Patti Smith ma się świetnie właśnie za chwilę rozpoczyna trasę koncertową w związku z 50. rocznicą płyty Horses i wydaje nową książkę wspomnieniową. No właśnie, ale połączyłaś Patti Smith z Uthe Hagen, połączyłaś to z Michałem Błuchakowem i z mistrzem Małgorzatą, no a przede wszystkim połączyłaś to ze sobą i zrobiłaś spektakl, który jest twoim właśnie czym? Wyznaniem wiary w życie? z wątpieniem i miłością do teatru, próbą ocalania w sobie więzi z teatrem, czy wszystkim tym potrochu?
[06:04.27 → 06:09.41] B: Wielbiam rozmowy z Jackiem, bo on właściwie powiedział wszystko. Ja mogłabym powiedzieć, tak Jacku, dokładnie tak.
[06:09.59 → 06:10.87] A: Ale nie za to nam płacą.
[06:13.41 → 11:10.00] B: Przede wszystkim zaczyna się, myślę zawsze to jest chęć spotkania, jakieś takie pragnienie spotkania z konkretnymi twórcami, z kimś, gdzie wydaje mi się, że mam intuicję, byłoby to ciekawe, twórcze i od ludzkiej strony, i od strony artystycznej. Poznaliśmy się i pracowaliśmy wspólnie właśnie z Wojtkiem i z Januszem w Opolu, pracując nad spektaklem Antonówki. I nie ukrywam, że tutaj Janusz był takim chochlikiem, który podpowiadał, czuję, że jakaś mięta artystyczna między wami jest i myślę, że moglibyście coś kiedyś razem stworzyć. No i tak od słowa do słowa stało się... Przyjechał Michał Karapuda, dyrektor Teatru Starego do Opola zobaczyć spektakl. Zaczęliśmy rozmawiać. Zapytał się, czy rzeczywiście nie chcielibyśmy może z Wojtkiem spróbować, czy byśmy się nie podjęli zrobić czegoś wspólnie. Zapytałem Wojtka. Wojtek powiedział, czemu nie. Zastanówmy się tylko, co by to mogło być, na jaki temat i w ogóle, co my byśmy chcieli wspólnie zrobić. No i zaczęliśmy rozmawiać na temat tego, przede wszystkim, od czego chcielibyśmy wyjść, co by nas inspirowało, coś, co mogłoby nas połączyć. I chyba w momencie, kiedy padło hasło Patti Smith, gdzie ja przyznaję szczerze, właśnie znałam ją od strony muzycznej przede wszystkim i pierwszą lekturą, którą Wojtek właściwie mi który podrzucił był pomysł przeczytania przede wszystkim poniedziałkowych dzieci. Ja przyznaję, nie znałam jej literatury wcześniej. Jakby spotkanie z Wojtkiem sprawiło, że ja odkryłam jej pisarstwo i jej twórczość literacką. Zakochałam się i uderzyło mnie to tak bardzo, że od razu zamówiłam sobie całą resztę, przeczytałam wszystko I ta literatura i to jej pisanie sprawiło, że ja po prostu oszalałam. Ja podjęłam jakieś decyzje absolutnie nierozsądne. Ja poczułam jakąś taką potrzebę pójścia swoją drogą. Ja zrezygnowałam po dwudziestu paru latach z teatru w teatrze i postanowiłam zawalczyć o siebie, o to, żeby móc się wypowiedzieć swoim głosem. Wydawało mi się, że te słowa, te zdania, Są tak bardzo mądre, mocne, prawdziwe, emocjonalne. Ja je tak bardzo czuję, że nagle... Ja po prostu takie mam zawsze wrażenie, jakbym ja przez godzinę po prostu rozmawiała z ludźmi o tym, o czym ja chcę im opowiedzieć. Więc bardzo dziękuję Wojtkowi za to, że w ogóle zgodził się. wziąć udział w tym przedstawieniu i zechciał ze mną wspólnie nad czymś popracować. Dziękuję Januszowi za to, że ciągle mnie, za przeproszeniem, trochę kopie w tyłek i mówi, rób, rób, co ty się boisz, czego ty się boisz. I w ogóle jest takim łobuzem, dlatego że właściwie całe nasze życie, jakieś takie wspólne, artystyczne, nasza przyjaźń też polega na tym, że on mnie nauczył przede wszystkim, odwagi, ryzyka. zawodowego, wiary we własną intuicję i myślę, że też taką wiarę w to, że to, co ja proponuję, jeśli to będzie prawdziwe i moje, to warte jest zderzenia z nawet surową opinią albo z złym przyjęciem. To nie musi się podobać, ale to będzie twoje. Warto ryzykować, bo inaczej Nie rozwijamy się, ja czułam, że Janusz po prostu ma rację i mam do niego zaufanie. Przede wszystkim jest człowiekiem, który umie słuchać drugiego człowieka. Umie słuchać i wydaje mi się, że często mówi niełatwe rzeczy, co sprawia, że wierzę mu i że jest mi dzięki temu bardzo bliski. A w ogóle Janusza i mnie spiknął Adaś Woronowicz i on jest w sumie sprawcą tego spotkania, bo Adaś zadzwonił 15 lat temu i powiedział, słuchaj dałem twój numer Januszowi Opryńskiemu, bo wydaje mi się, że możecie sobie nawzajem dużo dać artystycznie. To może być ciekawa wymiana.
[11:10.23 → 11:23.06] A: Jak określił Janusza Opryńskiego? Jak go określił Woronowicz wtedy? No bo pewnie coś powiedział Janusz Opryński, taki co, szaman z Lublina, guru, wiesz, prowizorium, bibliotekarz.
[11:23.08 → 11:48.23] B: No wariat, wariat, wariat z Lublina. Mówił, będzie pani zadowolona. Nie bój się, odbieraj i spotkaj się z nim koniecznie, zobaczysz, że na pewno będzie to dla ciebie ciekawy człowiek i na pewno tak czuje, jak mówił Adaś, możecie sobie nawzajem dużo dać. No i bardzo jestem też mu wdzięczna za to, że wtedy...
[11:48.23 → 11:50.66] A: Połączyła was solidarność lokalna.
[11:50.90 → 11:52.10] B: Też, tak.
[11:52.11 → 11:53.14] A: Woły z Białegostoku.
[11:53.50 → 12:00.47] B: Tak, no może tam wiedział, czuł, co tam drzemie we mnie i rzeczywiście jakoś, no dziękuję mu za to.
[12:01.37 → 12:51.50] A: Pytanie do Wojtka o to, jak sam określasz swoją obecność w tym przedstawieniu. Czy ona się jakby od początku taka miała być, na pograniczu obecności, muzyki i aktorstwa, no bo ty jednak jesteś też aktorem w tym spektaklu. I o wątek autobiograficzny związany z wyprawą do Nowego Jorku i chodzeniem po sklepie z płytami, znaczy oglądaniem płyt. No i w ogóle, na ile to jest także twoja opowieść? I czy to było trudne, no bo myślę sobie, że Jest to inna niż zwykła twoja obecność. Muzyka, Demiurga na koncertach, multi-instrumentalisty. Jesteś tu, nie da się ukryć, także aktorem, bohaterem takiej opowieści.
[12:53.70 → 12:57.56] D: Jacku, najchętniej to poznałbym twoje zdanie na ten temat.
[12:58.10 → 13:00.40] A: Ja już ci je mówiłem, więc nie będę się powtarzał.
[13:00.80 → 20:24.75] D: Albo państwa, bo to dla was tak naprawdę to wszystko robimy. Ja może zacznę od takiego zdania, że prawdziwy rozwój zazwyczaj odbywa się poza strefą komfortu. I to chciałem powiedzieć już po tym, co mówiła Eliza, jednocześnie dziękując Ci bardzo za każde Twoje słowo. I ja to tak pamiętam, że kiedy po tej pracy naszej wspólnej, tej trójkę w Opolu, w Teatrze Kochanowskiego, w którym byliśmy zadowoleni, z której mieliśmy poczucie, że w krótkim czasie zanurzyliśmy się wszyscy razem bardzo głęboko, dzięki temu, że byliśmy otwarci, mieliśmy otwarte umysły, serca i chcieliśmy wszyscy zrobić coś dobrego. Po jakimś czasie Eliza, jak się teraz dowiadujemy za namową Janusza, zwróciła się do mnie, że ma takie poczucie, że chciałaby coś razem zrobić. To na pewno nie był na łatwiejszy okres dla mnie, bo byłem bardzo zapracowany w trasach koncertowych i tak dalej, ale widziałem Elizę na scenie, widziałem jej współpracę. Też Eliza bardzo pomagała przy spektaklu, któryśmy razem zrobili. Jej rola była znacząca. Ona przychodziła i siedziała z nami nocami w studiu i tłumaczyła spektakl, rozumiała Janusza, czyli była takimi Janusza uszami. trochę w studio, a dla nas była takim Napoleonem pokazującym, gdzie mamy podążać po tej mapie z tego spektaklu, tworząc tą muzykę. Więc to było bardzo ważne i nam się pracowało bardzo dobrze i jeszcze do tego latała nam po wino, więc było rewelacyjnie. I kiedy zadała to pytanie, że czy chcemy pracować, to ja nie musiałem czekać, miałem tą odpowiedź w sobie, że tak. pomimo tego, że kompletnie nie wiedziałem, jak mielibyśmy to zrobić. I do końca nie wiedziałem. I tutaj znowu kolejne podziękowania chciałbym złożyć na ręce Teatru Starego Dyrektora itd., bo uważam, że tego by nie było, gdyby nie odwaga, z jakąśmy się spotkali. I niech na kartach historii będzie, że się grzecznie zgodziłem albo tak chciałem i tak dalej, ale to był w jakimś sensie też tak naprawdę warunek tego, że my dostaniemy wolną rękę co do tego, czym to będzie, jednocześnie sami nie wiedząc, czym to będzie. Ja się wychowałem od najmłodszych lat obserwując różnych artystów, performerów, malarzy w różnych akcjach artystycznych i też w teatru, ale też w bardzo takiej eksperymentalnej formie. I bardzo mi się to zawsze podobało, że na scenie jest pewien rodzaj ryzyka. Nie wiadomo tak naprawdę, co się wydarzy. Dlatego chciałem wnieść w ten spektakl przynajmniej muzyką improwizację. I ten, kto widział wcześniej spektakl wie, że dzisiaj nie było dokładnie takiej samej muzyki, jak była poprzednio i tak dalej. To się trochę zmienia. Dzisiaj też zmieniliśmy parę rzeczy w tekstach. I ja się cieszę, że ten spektakl żyje, bo mi to przypomina trochę muzykę. Ja mogę się tam czuć swobodnie, za każdym razem mieć tak zwaną podjarkę, że coś robimy, gdzieś ryzykujemy, gdzieś skręcamy, coś się zmienia. To w nas buduje pewien poziom entuzjazmu, którym znowu mam nadzieję, że przekłada się na to, jak państwo to odbierają. A co do naszego spotkania, to rzeczywiście było tak, jak Eliza powiedziała, Padło pytanie, czy coś z nią zrobię. Powiedziałem, że tak. Wcześniej było w spektaklu, żeśmy to usunęli. Było pytanie moje znowu do niej, czy zna właśnie książki Patti Smith. I okazało się, że nie. I w zasadzie... chyba tak dla mnie bardzo mocną historią jest w ogóle ta historia, którą Eliza przed chwilą odpowiedziała o sobie i ona mogłaby w zasadzie wystarczyć za każde słowo, które tu zostanie przeze mnie powiedziane, bo to, że Eliza to przeczytała i że to zrobiło na niej takie wrażenie, to, że ona po ponad 20 latach zrywa z pracy, zwalnia się z pracy po przeczytaniu książek, wyobrażacie sobie, To jest fascynujące, to jest to, o czym ja chciałem, żeby był ten spektakl. To jej historia jest już w zasadzie tym, że chodzi o to, że sztuka zmienia nasze życie i może zmieniać i ona jest żywym dowodem na to. Ja też jestem żywym dowodem, ale to nie o mnie opowiadaliśmy i to nie o mnie był ten spektakl w zasadzie, ale no to właśnie w zasadzie tak. Chociaż ja to czuję, to było tak, że myśmy ten spektakl robili, ja tutaj, ja myślałem, że to nam w ogóle łatwiej pójdzie, ja myślałem, że że to będzie, jak to się wszystko zaczęło, ja bardzo szybko zarządziłem próbę generalną, nagrałem to wszystko i później miałem doła przez dwa dni, siedziałem do 6 rano i pisałem teksty i się zastanawiałem, jak to wszystko uratować. I całe szczęście właśnie, że mieliśmy Janusza, który był takim, bo ja się tak, myśmy się tak na to porywali, że robimy to razem i sami i w ogóle sami wymyślamy teksty, sami będziemy to reżyserować. Wcześniej jeszcze wzięliśmy taką pisarkę do pomocy, Ja byłem od początku przeciwny, ale widząc, że Eliza się denerwuje, zgodziłem się, żeby dać jej więcej poczucia bezpieczeństwa. Ostatecznie i tak skończyło się tym, że ona nagle zniknęła nam z radarów i już później musieliśmy to sami robić. I tak wyszło lepiej. Wyszło, moim zdaniem, nie wiem czy to jest dobre, nie wiem czy to państwu coś robi, mam nadzieję, że tak. Ale to jest na pewno bardzo autentyczne szczery. Myśmy w to weszli na głęboko. Eliza przeczytała te książki. Ja jeszcze raz się zanurzyłem. Sami stworzyliśmy ten scenariusz. Wymyśliliśmy, jakie to ma być. Poprosiliśmy Janusza, żeby nam tylko powiedział, czy nie robimy z siebie debili. Jak powiedział, że nie i poprawił nam parę rzeczy. Jeszcze był taki człowiek, jak się nazywał ten człowiek od ruchu? Mateusz Wojtasiński. Jeszcze był z nami, który pomógł nam. i rzucił nam wspaniałe uwagi, co do tego, co można na scenie zrobić, jak się zachowywać. Dla mnie to były bardzo ważne uwagi, ponieważ często stoję na scenie, ale z kontrabasem i wiem wtedy, co mam robić, kiedy cały czas go mam przy sobie, a kiedy nie, to nie wiem i dawno tego nie robiłem, choć nie jest tak, że nigdy, ale dawno naprawdę go nie robiłem, więc zapewne nie czułem się w tym w tym dobrze, w sensie takim, że czułem, że wiem, co jestem w stanie Państwu dać, ale wiem też, że pod opieką Elizy i Janusza i tego, że oni dawali mi do zrozumienia, że jestem i że to wystarcza, to po prostu robiłem to, co umiem najlepiej i się przestałem przejmować.
[20:25.17 → 22:09.90] B: Ja tylko jeszcze chciałam dodać, że Uta Hagen Wziął się stąd, że ja zawsze chciałam fragment jakiejś z tej książki gdzieś wykorzystać, a że pomyślałam, Wojtek w tych offach opowiada dużo o sobie, o swojej muzyce, o tym jak ją rozumie i czym ona jest dla niego, to pomyślałam, że po prostu to będzie najprostsze, żeby też opowiedzieć fragment, wyjąć czegoś, co będzie opowiadało o moim zawodzie, a był hack-off, Jest jednym z ukochanych pisarzy Patti Smith, ona bardzo często go przywołuje w swoich książkach. I ja pojechałam po prostu wiedziona tym szaleństwem, zakochaniem w niej, na koncert do Hiszpanii w ogóle kupiłam bilety i we wrześniu pojechałam do Alhambry obejrzeć koncert. Było pięknie w ogóle, ciepło, na świeżym powietrzu, I nagle ona chyba śpiewając Gloria, nie pamiętam, rozpuściła włosy. I miała coś w rodzaju takiego lotu. Ja sobie pomyślałam, Jezu, ona teraz jest jak ta Małgorzata z Bułhakowa. Ja muszę ten fragment do spektaklu wziąć. Więc nagle zobaczyłam jakąś iluminację. Miałam, że ta Patty jest tą Małgorzatą. To jest dokładnie to. I tak to się pomalutku w ciągu roku po prostu samo trochę, przepraszam, robiło. To się tak układało, te klocki. Przy czym ja wiedziałam, że najważniejsze jest, Ten nasz przepływ, to nasze bycie razem na scenie, tu i teraz. I jeżeli to jest, to ja się też czuję bezpieczna, bo ja, przepraszam bardzo, w instytucji dawno tego nie przeżyłam, tego bycia razem.
[22:11.52 → 22:17.14] A: Teraz, bo tutaj powiedzieliście bardzo ważnych rzeczy i chciałbym do nich wrócić, ale ja jeszcze chcę wrócić do sklepu z płytami.
[22:17.44 → 23:23.83] D: Przepraszam. No oczywiście. Skrzypcy Pytań i Nowy Jork, ale tak normalnie to po prostu powiem Państwu, to co ja robię to się nazywa, jestem digerem, czyli zbieram płyty winylowe, najlepiej w starych wydaniach, oczywiście nowych też, ale w ogóle generalnie kupuję dużo muzyki. Czuję, że to jest mój zwrot za to, co otrzymałem od tych wszystkich artystów. i nawet jeśli nie żyją, to czuję, że wspieram ich rodziny itd., więc chcę to kupować, ponieważ streaming jest bez sensu i nie daje artystom ani ich rodzinom niczego w zamian. Pomimo tego, że jest fajnym udogodnieniem, to jednak żeby mieć poczucie, że coś komuś oddaję za to, czym mnie wypełnił, to po prostu chcę kupić fizyczny nośnik. gdziekolwiek jestem na świecie. W Lublinie dzisiaj też byłem, w miejscu, które nazywa się Święty Spokój i też mam dwie płyty Johnny'ego i Dianiego ze sobą.
[23:24.47 → 23:46.10] B: Otóż Wojtek, to był styczeń, myśmy tam byli razem, minus 17 mróz, już z oddali, jak widziałem, że się gdzieś pojawia szlizg sklepu z płytami, Będziemy marznąć albo gdzieś kawiarnia szybko, blisko, bo to się szybko, jak wchodzi do sklepu z płytami, to jest godzina minimum, więc trzeba było gdzieś się schować i po prostu cierpliwie czekać, bo nie można go połowyciągnąć.
[23:46.65 → 24:57.32] D: Tak normalnie też jest normalne trzy godziny, też spokojnie jest sześć godzin. Byliśmy, jak wszedłem do San Francisco, do Amoeby, taki duży, nawet nie wiedziałem, że tam jest, bo w Los Angeles też jest taki sklep ogromny, taki jeszcze duży i też pomimo wielkiej ilości wspaniałego wyboru płyt nowych, jest bardzo duża sekcja z płytami starymi. No to pamiętam, że Jakub, który gdzieś tutaj jest, z którym tam byliśmy, mój menadżer, Mówi, to Wojtek, za ile, za dziewięć przyjdzie? Ja mówię, no to pojedźcie tam, zróbcie to, co mieliście zrobić i wróćcie. Oni wrócili za trzy godziny i ja już im powiedziałem, że będę, a na tej ulicy było tych sklepów z sześć. I jak oni wrócili po trzech godzinach, to myśleli, że ja już jestem przynajmniej w którymś z nich, a jeszcze bym nie wyszedł z pierwszego. Ale podobnie mam w Antykwariatach teraz też to samo i książki, Są dla mnie dzisiaj tak samo fascynujące poezja. To są piękne światy, które... i o tym trochę, ja nie wiem czy to widać, ale trochę o tym jest ten spektakl.
[24:57.94 → 26:02.40] A: O tym, dlatego o to zapytałem, bo mam wrażenie, że to jest taki spektakl bardzo Januszowy przy okazji, że bardzo wasz, bo to nie jest przypadek, Janusz, nie usmokuj się. To jest taki świat, jak żeśmy rozmawiali kiedyś o Korsunowasie. że my wszyscy żyjemy gdzieś w książkach. Mówię o spektaklu Miranda, Oskarasa Kołszonobasa, gdzie burza Szekspira jest w M2 gdzieś na wileńskim osiedlu w Komunie po prostu i on z córką żyje pomiędzy paprodką a regałami z książką, mówię o Prosperze i ta cała wyspa Prospera jest po prostu w wyobraźni, jest w świecie wywiedzionym z książek, z płyt i tak dalej. Ja tak mam, ja nie jestem takim fanem jak ty, natomiast też nie mam tyle pieniędzy. Natomiast ja kupuję płyty kompaktowe, po prostu jak idę do Fnaka w halach w Paryżu, to też zostaję tam na trzy godziny, przynajmniej za pierwszym razem i codziennie sprawdzam, chociaż premiery są raz na tydzień, czy coś nie przyszło. To takie absurdalne, wszyscy się ze mnie śmieją, więc bo jakby, no to zupełnie co innego, inna skala, ale też nie wyobrażam sobie życia bez pieniędzy.
[26:02.40 → 26:03.44] D: Ale każdy ma swoje.
[26:04.07 → 26:06.09] A: fizycznych nośników płyt.
[26:06.59 → 26:50.65] D: Ale ja dlatego mówię o tym, opowiadając przez pryzmat własnej osoby, ale o to mi chodzi, tak nawet jest pytanie do każdego z Państwa w tym spektaklu i ten spektakl miał być trochę o tym, o relacji człowieka ze sztuką i co dla niego ona w życiu oznacza. Ja sam czuję, że ona wiele razy uratowała mi życie. że wiesz, książki wyznaczały mi kierunki, wiesz, ludzie, którzy mi coś podrzucali albo których spotykałem na swojej drodze, wiesz, pomagali mi się rozwijać w kierunku, w którym nie zdałem sobie sprawy, że on istnieje. Pokazywały mi nowe ścieżki. To jest bardzo istotne w życiu. Każde spotkanie, każdy człowiek, każda książka, każda płyta coś zrobiła w naszym życiu i warto to docenić i być wdzięcznym za to.
[26:51.59 → 28:22.65] A: Pytanie do Janosza. O tę pracę, ale też przede wszystkim o tych ludzi, o Lizę i o Wojtka, bo ja mam wrażenie, że to przedstawienie jest dla ciebie jakoś tam charakterystyczne, bo ty w swoich zespołach zarówno wcześniej, jak i teraz w tej grupie, z którą realizujesz spektakle najczęściej, do której trzoną należy Eliza Borowska niewątpliwie, otaczasz się ludźmi, którzy są niezależni, którzy są wolni, którzy uprawiają ten zawód i ja tak czytam twój, twoje wykorzystanie u Tychagan, tutaj, w sposób, na własnych warunkach, że ponieważ instytucja nie dała ci możliwości, a wadziłaś się z niejedną instytucją w życiu, to akurat wiemy, uprawiania tego zawodu na własnych warunkach, no to zrobiłaś coś, co jednocześnie jest wyznaniem, biorę teatr, w teatr i trochę z wątpieniem w teatr, pokazaniem całej skali tego w godzinnym spektaklu, od wielkości do nędzy tego zawodu tak naprawdę, bo i ta, i ta sfera się w tym zawodzie absolutnie moim zdaniem bardzo gładko mieści. Więc Janusz, o twoim widzeniu tego spektaklu, o tym czy ty byłeś fanem, który zasłuchiwał się muzyką Patti Smith w domu po prostu, ale przede wszystkim o tej niezależności, o tym, że wybierasz sobie ludzi, którzy niezależnie myślą, niezależnie żyją, i starają się żyć i uprawiać swoje zawody czy swoją sztukę na własnych warunkach.
[28:23.55 → 29:25.92] C: Ja nim odpowiem, to chciałem wam podziękować, Alizo i Wojtku, za to, że zagraliście dzisiaj i może to jest, przyznaję się, że za każdym razem się wzruszam i to może nie tylko wiek powoduje, ale Jakby uważam, że wzruszenie jest chyba największą miarą w ogóle tego, co robimy. Jeżeli ktoś się jeszcze wzrusza i że mamy taką zdolność do wzruszania po prostu człowieka. Ja myślę, tylko opowiem jeszcze takie kilka... O Elizie, o naszej relacji wiemy więcej, ale Wojtka kilka lat temu spotkałem w takich okolicznościach trochę końca roku. No i to były pierwsze rozmowy i wiecie, to się wyczuwa od razu jakby... że jesteśmy z tej samej republiki. Z tej samej republiki, pamiętasz, użyłem tego słowa, bo Jacek napisał książkę i nagrali ze mną strasznie dużo rozmów. Tam jest Piotr Pękala, 40 godzin i strasznie im współczuję, że tyle mi się wysłucha.
[29:25.92 → 29:26.72] A: Chyba nawet więcej.
[29:27.08 → 34:04.74] C: Że nawet więcej. Ona się już jutro ukaże. I właśnie ja wtedy marzyłem, pisałem wtedy właśnie adaptację kilku opowiadań, że Wojtek ze swoją wrażliwością, no w ogóle ze swoim jakby światem, żeby chciał się podzielić. I ja myślę, że cały sens tego przedstawienia to jest tak, jakby skonfrontowaliśmy dwa światy niezwykle piękne, które jakby się dopełniają, jakby dialogują ze sobą. I z jednej strony świat okazuje się Wojtka, który wcale nie jest taki jednoznaczny, bo Wojtek w tych wyznaniach swoich pięknie nagranych, sam nagrywał to, właściwie powiedział o swoich też pasjach literackich, jak one go ratowały w życiu. To wzruszająca jest ta opowieść o nauczycielce. Ja mam też taką swoją nauczycielkę. Gdyby nie ona, to pewnie nie wiem, kim bym był. Może nauczycielem polskiego i to byłoby straszne. No i potem już Wojtek wspominał o tym i Eliza. Kiedy pracowaliśmy, to ja widziałem, jaka relacja, jaka chemia jest między Elizą a Wojtkiem, i pamiętam Wojtek przyjechał do tego studia, zresztą bardzo dobrego w Opolu, bo to jest tradycja festiwali, i tam po prostu Eliza przesiadywała do nocy. Ja nie miałem aż takiej siły i jakby rozumiała, po prostu przekładała cały sens tych naszych naszego przedstawienia na język muzyki. No i potem tak rzeczywiście mówiłem, bo widziałem też, że Eliza marzy też w swojej karierze aktorskiej jakby wziąć w swoje ręce trochę losy i ona zasługiwa na to, bo wiem jak strasznie serio traktuje to zajęcie, jak uczciwie do tego podchodzi i instytucja Czasem jest gorsza, czasem jest lepsza, ale nie daje tej możliwości. Ja trochę się czuję jako zdrajcą, bo tutaj przyjedzie moja największa przyjaciółka też z okresu alternatywy, Ewa Wójciak, która pewnie znacie, ciągle walcząca, i ona uważa, że ja zdradziłem, bo ja byłem kiedyś w alternatywie, ja poszedłem do pudła, bo tak nazywaliśmy teatr instytucje i mówi, ty w pudle robisz. Czyli pudło było coś, co po prostu Ale to, co Wojtek powiedział i tutaj dziękował dyrektorowi Karapudzie, że robimy to, co chcemy. Czyli absolutnie instytucja musi zaakceptować naszą odwagę w przekraczaniu i tak naprawdę Jak ja asystowałem temu i przyglądałem się, to myśmy do końca nie wiedzieli, jaka forma z tego powstanie, prawda? I to było fascynujące, że tutaj, dobra, Eliza pruje się, przepraszam bardzo, ale w akcie całkowitym prawie, a Wojtek w swoich improwizacjach muzycznych jakiś apogeum osiąga. I zobaczcie, i tu jakieś, nawet jakieś porozumienie powstało, że tych dwóch, Jak Wojtek gra w transie na gitarze czy na kontrabasie, to ja mam poczucie, że to samo, kiedy Eliza idzie bardzo wysoko w emocji, że to jest ten sam język. I tak rzadko pewnie w instytucjach mamy, bo tak, mamy taśmę wygodną, ale to coś Wojtek też powiedział, że właściwie ja to mogę potwierdzić, bo oglądam kilka razy to przedstawienie. Początek jest dzisiaj o wiele lepszy, uważam. I świetnie, że zrobiliście to. I że oczywiście są ramy pewne opowieści i tego się trzymamy, ale wewnątrz dajemy sobie jakby taką wolność improwizacji. Wiecie, jak zaczynałem robić teatr, to pracowałem metodą improwizacji. Ona jest bardzo trudna, bo też w banał się ociera. Ale to jest też niezwykle ważne, Człowiek improwizujący ma swój materiał i to jest jakby współpraca zespołowa się wtedy tworzy, prawda? I myśmy, wiesz Wojtek, bardzo często w swoich takich początkach porównywali pracę do jazzu, prawda? Że to było zawsze, że to tak jak w jazzie jest, prawda? Że jest temat, ale każdy... Jest jakaś
[34:04.74 → 34:06.90] D: forma, ale tak naprawdę na niej, wiesz,
[34:07.58 → 34:09.80] C: Ale są też indywidualne, prawda?
[34:10.00 → 34:11.12] D: Na to możesz improwizować.
[34:11.32 → 34:14.34] C: I to jest niezwykłe. I wracamy do tematu, prawda?
[34:14.56 → 34:18.74] D: Tak, czyli myśmy mieli temat, ale chcieliśmy robić różne rzeczy.
[34:18.90 → 34:34.52] C: Taka jest struktura tego scenariusza, zobaczcie. Ona może ktoś powiedzieć kolażowa, ale ona ma też jakąś żelazną dyscyplinę. Że w tym scenariuszu jest jakiś wątek, który prowadzimy. To nie jest tak, że możemy sobie wszystko włożyć do tego worka.
[34:34.68 → 34:49.87] B: Tak, to niesamowite zdziwienie. że czegoś się nie da albo tak się nie robi, co bardzo często słyszałam w życiu, ale tak się tego nie gra. Ja nigdy od Janusza nie usłyszałam, że czegoś się nie robi tak i tak. Rób, co chcesz, co czujesz.
[34:50.79 → 35:28.63] C: Na tym, kolega, chyba wiecie, wolność, bo jakby, znaczy nie wiem, na tym chyba twórczość. Wiecie, im... Jacek, to Jacka, zanudzałem tymi swoimi opowieściami. Wiecie, im dłużej coś robię, to boję się wiedzieć. To znaczy, że tak naprawdę uważam, że jak ktoś mówi, że wiem, to się staje groźny. Bo jak już wiemy, to tak politycy często wiedzą, jak urządzać świat, jak te ogrody, tak się budowały totalitaryzmy. I ja uważam, że jeżeli ktoś przychodzi z jakąś emocją, z jakąś chęcią, to nie ma grani.
[35:29.81 → 35:47.82] D: i do motywacji, żebyśmy się chcieli podzielić własnym doświadczeniem przeżycia tego, jak przeżywamy literaturę i sztukę. Jednocześnie Państwu, zadając to pytanie jakby wewnętrznie, Co w waszym życiu wam to zrobiło i czy pamiętacie takie rzeczy?
[35:48.14 → 36:40.66] A: Zaraz oddamy głos widzom, natomiast ja tu pozwolę się z bohaterem moich ostatnich dwóch miesięcy życia, albo trzech, nie do końca zgodzić, czyli z Januszem Opryńskim, albowiem ja sobie myślę, że ten spektakl oczywiście ma swój scenariusz i ma swoją linię i ma swoją konstrukcję. Ale właśnie diabeł tkwi w szczegółach. Moim zdaniem on się celowo chwilami rozpada. I on celowo ma momenty, które mnie wzruszają najbardziej. To znaczy, kiedy wy jesteście w rolach, ale jednocześnie z nich wychodzicie. Kiedy jesteście blisko siebie, Choć oczywiście jesteście wciąż koleżanką i kolegą, partnerką i partnerem, aktorką i aktorem, dwojgiem mediów w tej opowieści, ale jesteście bezbronni. To przytulenie... My się tak nigdy nie
[36:40.66 → 36:42.08] B: przytulamy tak w ogóle w życiu.
[36:42.74 → 37:42.53] A: To co dzisiaj się wydarzyło, to przytulenie, te łzy, to spojrzenie, które jest klamrą, bo od niego się zaczyna i na nim się de facto kończy przedstawienie. Chcę zapytać o intensywność delikatności, która jest w tym przedstawieniu. To brzmi jak absurd, czy jak jakaś, nie wiem, jak to jest sprzeczność wewnętrzna, jak to się nazywa mądrze i polonistycznie, ale moim zdaniem w tym spektaklu fraza intensywność delikatności nie jest bez sensu. To znaczy o tym jest trochę przedstawienie, że Właśnie pomiędzy tymi gatunkami, pomiędzy tym, co mi się bardzo podoba, że ten spektakl jakby znosi granicę pomiędzy gatunkami w sztuce po prostu. Dzieje się to coś, co właściwie nie potrzebuje gatunków, bo jest takim ludzko-ludzkim byciem ze sobą. Takim Elizy i Wojtka. Już nawet nie Mapplethorpe'a, czy nie Medium, czy i nie Patti Smith, tylko waszym, bardzo prywatnym, bardzo osobistym.
[37:42.81 → 38:19.68] C: Ja tylko jeszcze opowiem, Może szczytliwie się przyznam, że naprawdę niewiele wiedziałem o Patti Smith. Może troszkę tam wysłuchałem, ale nigdy nie byłem ani fanem. Ale potem jakby to dla mnie, ta obecność była na tyle też, że ja po prostu dziewiczo to przeżywałem. Po prostu, że oni mnie uczyli tej postaci. I dlatego mogłem być trochę takim pierwszym... Tak, tak, ale ja tego nie zaprzeczam, tylko gdzieś, wiesz, no gdzieś takie nasze drogi jakby się nigdy nie spotkało.
[38:19.68 → 40:46.11] D: A mi było wspaniale, wiesz, się podzielić tym z wami, bo muzykę znałem od najmłodszych lat, ale książki poznałem tam, nie wiem, dziesięć, może kilkanaście lat temu. I dla mnie fascynujące było to, jak ogromne wrażenie na mnie to zrobiło, tak jak lubię teraz tą opowieść Elizy, jakie na niej zrobiło, dlatego, Dla mnie fascynujące było to, że miałem takie uczucie, jakby ona mi zabierała myśli z głowy, albo opowiadała mi moją historię trochę. I to było tak wzruszające, czytać teksty wspaniałej kobiety, z którymi ja się totalnie identyfikuję. Jakbym czytał, utożsamiam się totalnie. Więc to był początek, ale ja jednocześnie od początku też to mówiłem Elisie, że ja chciałem, żeby to był budulec, że to jest jakieś fascynujące, że my się na tej bazie spotykamy, ale że mamy prawo zrobić jeszcze wszystko. Dlatego, żeśmy mieszali z tymi tekstami, dlatego moje rzeczy się znalazły, dlatego znalazła się Uta Hagen. I w tym wszystkim też bardzo mi się podoba to, co powiedziałeś o tej intensywności, delikatności, bo trochę te dwie rzeczy się mieszają w tym momencie, kiedy się spotykamy ze sztuką. że tam jest delikatność i musi być jakiś taki, to jest znowu co ty powiedziałeś wcześniej jeszcze też o wzruszeniu, że ono też w zasadzie też tylko może nastąpić, jeżeli my się otworzymy. Ja w ogóle uważam, że sztuka, spektakl, koncert, wszystko, to państwo są jakby Państwo są jakby twórcami, współtwórcami na pewno. Tak jak w fizyce kwantowej potrzebny jest obserwator, żeby coś się, że tak powiem, było i umiejscowiło, pokazało takim, jakim chce się pokazać, bo się pojawia obserwator. Tak samo bez Państwa nie ma tej rzeczy. I Państwa otwartość, wrażliwość będzie to determinować w jakimś sensie. A ja znowu ze swojej strony mogę powiedzieć, że u mnie lata pracowałem nad tym, żeby powrócić do takiej dziecięcej wrażliwości, w której wszystko może cię wzruszyć. I to jest wspaniałe.
[40:46.75 → 40:49.41] A: Eliza, odniesiesz się do tych momentów, o których mówiłem?
[40:49.65 → 43:06.11] B: Ja myślę, że to też wynika z tego, że to był bardzo specyficzny moment, ta premiera, I to będzie bardzo ważne przedstawienie, projekt, spotkanie w moim życiu, dlatego że dwa tygodnie przed premierą zmarł mój ojciec. I też dziękuję Michałowi i całej obsłudze, spektaklu, wszystkim. I wam za to, że ja tak naprawdę trochę nie wiedziałam, czy ja dam radę premierę dać w ogóle dwa tygodnie po tak ważnym momencie i dostałam chyba właśnie tą intensywność i tą delikatność. To znaczy ja się spotkałam po prostu z ludźmi, którzy pomogli mi przetrwać też dzięki tym tekstom. Ja za każdym razem chyba jakby to na zawsze już pozostanie związane z tym przedstawieniem i ta bliskość to jest dokładnie to, za każdym razem. Przypominam to przytulenie z tych momentów, kiedy ja wróciłam, ja trochę nie wiedziałam kim ja jestem, co ja właściwie, czy ja jeszcze potrafię coś powiedzieć do ludzi, czy ja mam na to siłę, czy ja się nie rozsypię. I okazało się, że Patti, która pięknie pisze o śmierci, bardzo mądrze, Ten materiał pozwolił mi też przetrwać ten trudny moment. Ta premiera pozwoliła mi jakoś się z tym w mojej głowie uporać i tak uspokoić. Więc myślę, że to wynikać może też z tego, że to już zawsze takie będzie. Przez to, że ten okres był bardzo specyficzny i dał mi coś, nie wiem, coś niezwykłego. Akurat, że w tym momencie taki materiał przyszedł, to ostatnie zdanie, że coś pachnie końcem. i jednocześnie pachnie początkiem. To znaczy, jak człowiek w takim momencie dostaje takie zdania, to one go potrafią przeprowadzić przez trudne momenty. I wydaje mi się, że to może wynikać też z tego.
[43:07.61 → 44:27.35] A: No i też jest chyba jakieś takie coś, ja nawet nie będę prosił o... Oczywiście może się... To znaczy jest coś, że w tym przedstawieniu po pierwsze łączycie się z publicznością, bo my czujemy więź z wami. To jest bardzo... przynajmniej dla mnie ważne, bo ja też znam książki Patti Smith. Poniedziałka wyjdziecie, wydaje mi się, z absolutnym arcydziełem. Inne rzeczy też są ważne. O muzyce mówiliśmy, ale wy po prostu jesteście bardzo razem, tak po ludzku w tym przedstawieniu. I to stworzyliście coś, co się gdzieś wymyka. Znaczy to, co mówisz, że oddano ci coś. Intensywność, delikatność pomogły. Pomógł Ci Wojtek zespół Teatru Starego, Janusz przejść przez ten moment do premiery i dzisiaj to przedstawienie jest jakimś czymś po prostu ważnym, czego chyba nie ma sensu nazywać, bo wtedy się odbierze temu jakąś wieloznaczność. No po prostu jest jakimś bardzo ważnym dla Ciebie, dla nas, dla nas wszystkich oświadczeniem. Powiedziałaś bardzo ważne rzeczy, powiedzieliście bardzo ważne rzeczy. Może Państwo chcieliby włączyć się do rozmowy. Rozmowa z Januszem Opryńskim właściwie będzie się toczyć przez najbliższy tydzień, więc Janusz nie martw się, że tak mało byłeś wykorzystany. Jeszcze sobie odbijesz.
[44:27.37 → 44:33.99] C: Ja w ogóle się nie martwię. Nie chciałbym tyle dużo mówić, bo wydaje mi się, że to będzie jakiś przesyt mną ogromny.
[44:34.67 → 44:35.51] D: Będziemy.
[44:36.35 → 44:43.99] A: Absolutnie. Proszę bardzo. Czy jest... Ja chętnie... Nie wiem, czy państwo mają mikrofon, czy ja... Jest tam.
[44:46.51 → 46:05.21] E: Ja chciałam powiedzieć, że obejrzałam ten spektakl po raz drugi i ten, który obejrzałam dzisiaj, bardzo mi się podobał. Był jakiś taki bardziej zwarty. Ja to w ogóle odebrałam tak sensualnie. To co państwo o tej wrażliwości, o tej delikatności, to było takie, że ja weszłam w ten spektakl I po prostu to, co mówiliście państwo o książkach, jest fascynujące, bo rzeczywiście to jest bardzo ważne w życiu. To mogłaby być taka rozmowa na temat, jaką wartość w życiu człowieka ma sztuka, teatr. No po prostu tego się nie da wyrazić. I to mi się właśnie w tym spektaklu podobało. Muzyka pana Wojtka, którą ja dużo lepiej odebrałam niż w pierwszym spektaklu. Nie wiem, bo to wszystko po prostu zależy od tego, w którym momencie życia, w jakim miejscu się to wszystko ogląda. Ale spektakl zrobił na mnie duże wrażenie. Także wielkie brawa dla Państwa. Bardzo mi się podobała scenografia też. I to jest taki bardzo klimatyczny spektakl. Bardzo mi się podobał. Gratuluję.
[46:05.31 → 46:06.19] B: Bardzo dziękujemy.
[46:07.05 → 46:07.47] D: Dziękuję.
[46:08.85 → 46:11.19] E: Ja myślę, że on jest bardzo szczery,
[46:11.33 → 46:13.45] B: co u nas w tym spektaklu, że
[46:13.45 → 46:21.27] E: nie ma tam właściwie grania, jest mówić prawie wprost. Tylko jeszcze jedna rzecz, zastanawiam się, co
[46:21.27 → 46:24.55] B: jest optymistyczne dla nas w tym spektaklu.
[46:25.01 → 46:35.89] E: No bo nie jest, przepraszam, bo nie jest on wesoły, prawda? Ale myślę, że ten optymizm to polega chyba na tym, że między wami a nami jest porozumienie.
[46:37.06 → 47:34.07] D: Tak, że zawsze możemy być blisko i że ta bliskość właśnie nawet w tych trudniejszych momentach jest bardziej potrzebna niż w tych wesołych. Ja nie wiem, dlaczego tak naprawdę nam wyszło w taki sposób. Ja generalnie jestem optymistą i zawsze staram się w muzyce dzielić bardzo dużą ilością energii z ludźmi. Ale nie wiem, taki mamy czas, taki był też ten moment. A z drugiej strony, tak jak państwo mówią i widzę, że to jest odbierane, że to chodzi o relację każdą. My opowiadamy o jakimś momencie. Tak wyszło, że wybraliśmy takie teksty, ale dobrze wiemy, że dla mnie na przykład muzyka jest talizmanem, jest lekarstwem. Jednego dnia na ból, innego dnia jest jak kawa, przy której po prostu tańczysz rano i to ci daje lepszą energię. To tak w najprostszy sposób, ale tych kolorów i sposobów zażywania jest dużo więcej.
[47:34.41 → 48:57.60] B: Chyba chodzi też o takie właśnie wspólne bycie, Dziękuję. żeby sobie dać taką chwilę na zastanowienie się. Myśmy też specjalnie nie pędzili, co przyznam szczerze, w dzisiejszych czasach nawet dla mnie tu na scenie było trudne. To znaczy, co my teraz sobie będziemy siedzieć, palić świeczki i nic się nie będzie działo? Ty będziesz sobie na tej kalimbie. Co to jest za... To w teatrze to się musi dużo dziać, to muszą być jakieś... To się musi odbywać, bo ludzie wyjdą, bo wszystko się musi odbywać szybko. A to jest trochę takie analogowe, mam wrażenie, że to jest takie... Ta relacja jest taka analogowa, że ten dotyk, że to przytulenie, że to podziękowanie sobie po tak zwanym numerze, że to spojrzenie, chwila rozmowy z publicznością jest coś takiego... Co prawda zastanawiałam się też nad tym, zastanawialiśmy się, nie ma fabuły, nie ma historii. Ona przyszła, poznała go, byli razem, rozstali się, no i są smutni, a potem każde poszło w swoją stronę. Tylko jest to jakieś takie szczątki naszego bycia i takie szczątki jakichś myśli. Ale pomyślałam sobie, W sumie czemu nie, to znaczy może nie trzeba więcej, może to będzie inne, ale może ktoś będzie chciał przyjść i tego posłuchać.
[48:58.16 → 50:31.36] A: Ja bym jeszcze dołożył, chociaż nie jestem artystą, tylko zwykłym grozi piłkiem, że bardzo optymistyczną osobą jest tak naprawdę Patti Smith. która nie jest już, że tak powiem, osobą najmłodszą, a tymczasem wciąż koncertuje, właśnie obchodzi 53 płyty Horses, przyjeżdża sobie, ma wystawy, komentuje Remboda, jest wywalczynią tak samo jak Ameryki to Paryża, bo go kocha, prezydentką de facto Sainte-Pompidou, całej masy rzeczy. Byłem na jej jednym koncercie w Polsce, teraz będę w Paryżu właśnie. I ona ma tak niezwykłą siłę porywania ludzi za sobą i taką ludzką po prostu intensywność właśnie, że ta twoja opowieść o locie, Pati, Małgorzaty, ja to po prostu wiedziałem i w koncert w sali kongresowej lata temu, kiedy ona po prostu poderwała publiczność grubym słowem, mówiąc, że już może wystarczy, nie przyszliście tutaj po prostu, nie wiem, na odczyt akademicki. To było fantastyczne. Poza tym tu mamy Chelsea Hotel. Tu mam tekst, piosenka dla Janis Joplin. Jeżeli się przypomni sobie świat Chelsea Hotel, no to przecież zobaczymy kolejną republikę wolnych ludzi, artystów, którzy jakoś testowali tę wolność oczywiście. Ale wasz spektakl, będąc bardzo waszym przedstawieniem, jakoś odwołuje się do tamtej epoki tamtej opowieści. Ty mówisz o Hendrixie.
[50:31.80 → 50:53.10] D: Wszyscy tworzyli z poczucia potrzeby. To co pani mówiła o autentyczności, że byśmy gdzieś tam jakoś nadali symbolikę jakimś nawet takim właśnie prostym rzeczom jak palenie świeczek, czy medytowanie przy kalimbie. Ale też tak naprawdę to jest autentyczne, bo ja tak robię w życiu. To jest mój normalny dzień.
[50:54.88 → 52:23.71] B: Spotkałam z Filipem Łobodzińskim, który miał tutaj promocję swojej książki i chciałam z nim chwilę porozmawiać, bo on przekładał też teksty i piosenek. Mówię, czy mógłby mi pan podpowiedzieć, jako znawca, może pan większą wiedzę ma na temat Patti Smith, miał się spotkać z całą historię. nią. Ja mówię, no i w jakiej sytuacji pan by o niej opowiedział na scenie? Co ona by robiła pana zdaniem, gdyby miała na przykład zagrać, gdyby miała zagrać to przedstawienie, to w jakiej sytuacji by mnie pan zobaczył? On mówi, nie wiem, ona by pewnie obierała ziemniaki albo coś takiego by robiła. I w sumie pomiędzy ziemniakami już był. Także pomyślałam, a, czyli dobrym tropem idziemy. Gdzieś to wszystko, to odkrywanie tego, tak wydaje mi się, to się składa z takich drobnostek elementów. Piosenka Oto Dziewczyna. o to wino, co w tym domu leje się, napisała Patti tę piosenkę o Emmy Winehouse. pod wpływem emocji po jej śmierci. I to były takie niezwykłe odkrycia w trakcie tej pracy, gdzie początek miały teksty tych piosenek, jak one się rodziły. No i cały świat ten wspaniały, który kiedyś był, że to się siedziało w kuchni całą noc, paliło pety, rozmawiało do rana, nie spało. No taki po prostu rock'n'roll prawdziwy, niesamowity. To było odkrywanie tego, wchodzenie w ten świat.
[52:24.49 → 53:12.24] C: Ja jeszcze chciałem, tak sobie pomyślałem teraz, że tu mam też do czynienia takie przypomnienie, wiecie, takiego świata alternatywy amerykańskiej, która jest strasznie ciekawa. To jest po prostu... Ja miałem taki też, no, zaszczyt, że, wiecie, kiedyś ze spektaklem grałem w La Mamie i tam przychodzili tacy ludzie niesamowici, Susan Zontag. I ten, zobaczyłem taki obraz, jak tam do takiej małej salki, bo graliśmy tam jest 120 miejsc i przychodzili tacy ludzie, faceci, tu książka musiała być w marynarce, prawda? Albo płyta. albo płyta właśnie i ten świat Ameryki, który czasem jest okrutny, jest brzydki, jest straszny, ale alternatywa, kino przecież znakomite, prawda, muzyka, prawda, muzyka.
[53:12.46 → 53:13.24] D: I środowisko.
[53:14.18 → 53:52.72] C: I to wydaje mi się, że wy przez tą swoją wyprawę też do Nowego Jorku, która tu jest, no to jest autentyk, że te światy, zobaczcie, jak pięknie się, przepraszam, że będę o tym mówił, ale to nie ja jestem autorem i mogę tak mówić, że te światy się przenikają, prawda? Tu jesteśmy w teatrze na Starym Mieście, a tu mamy kawał autentycznego Nowego Jorku i mamy bohaterów w tym Nowym Jorku. To nie jest jakiś żaden... w montaż, tylko z autentyk, czyli oni pojechali, bo chcieli szczerze o tym opowiedzieć, poczuć tę atmosferę.
[53:52.90 → 54:26.09] D: I to jest bardzo w stylu Patti Smith, która jeździ na groby wielkich poetów, muzyków i tak dalej. Ja na przykład też to robiłem i od niej się tego nauczyłem, że jeżdżę sobie do San Francisco i idę pod chatę, wiesz, Jefferson Airplane albo Grateful Dead i tam siedzę i palę fajki przez dwie godziny i dziewczyna mnie pyta, no i co, już? Widziałeś? Ja mówię, no, to co, idziemy? Ja mówię, nie, zostanę jeszcze, idź jak chcesz, to ja cię znajdę później. Że to jest taki jakiś rodzaj pobycia nawet tej chwili. Możesz tam nawet nie wchodzić. Ja się dziwię na przykład, że tym dom mieszkańcom...
[54:26.09 → 54:31.93] A: Ja tak miałem na chydrze, kiedy, gdzie znaleźliśmy dom Leonarda Cohena. Paliśmy papierosy i płakaliśmy.
[54:32.71 → 54:34.93] C: To słuchajcie, to... I to jest wspaniałe,
[54:35.01 → 54:38.51] D: rozumiecie o co chodzi. I to jest bardzo w stylu Pati Smith, więc to jest piękną rzecz.
[54:38.83 → 55:21.74] C: Chcieliśmy zrobić to samo. Mój kolega, który zdawał do szkoły aktorskiej, to pojechał na grób Cybulskiego i wypił spirytus. Niestety się nie dostał. Beata, wiesz o kim mówię. Tu jest Beata Michałkiewicz, która potem robiła z Romanem jako pierwsza grupa, która była tak zwaną grupą z inspiracji Grotowskiego, Ubodzy. I Roman, który się nie dostał wtedy do szkoły teatralnej, ale prowadził tą grupę, a potem był rektorem KUL-u. Także też takie, to są takie bliskie gesty, no nie wiem, dalej chyba nie trzeba dookreślać tego.
[55:22.10 → 55:34.86] A: Szanowni Państwo, czy jeszcze ktoś chciałby, bo my tak jak widać możemy długo, będziemy opowiadać o kolejnych artystach i papierosach. i o papierosach, które wypaliliśmy pod ich domami, kiedy już ich nie było.
[55:34.88 → 55:35.78] C: O wódce tę wypiliśmy.
[55:36.12 → 56:06.16] A: Tak, więc proszę bardzo. Może ktoś jeszcze chciałby coś powiedzieć. Jeśli nie, to zapraszamy Państwa jutro i w kolejne dni festiwalu Janusza Opryńskiego i jego przyjaciół. Więc... I mam nadzieję, że w spektaklu pod tym oknem będziecie regularnie grać. i że uda się to, żebyście także z tym przedstawieniem troszkę pojeździli po Polsce. Tego Polsce i wam życzę.
[56:06.68 → 56:07.72] D: Dziękujemy Państwu za obecność.
[56:07.72 → 56:08.40] B: Bardzo dziękujemy.
[56:08.56 → 56:09.34] D: Dziękujemy bardzo.
[56:09.58 → 56:10.16] A: Do zobaczenia.

Partner Festiwalu OpFest50:

Partner Festiwalu OpFest50: — logo

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Logo z napisem "Ministerstwo Kultury / i Dziedzictwa Narodowego". Pod napisem długa cienka linia w kolorach polskiej flagi, biało-czerwona. Po lewej biały orzeł ze złotymi szponami, dziobem i koroną.