Tryb wiązania: strict

Staramy się pokazać tylko najmocniejsze trafienia.

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:04.76 → 02:21.01] A: Bardzo dziękuję. Nie ma to jak zostać przywitaną oklaskami. Nazywam się Kaja Klimek i bardzo się cieszę, że tutaj jestem. Napisałam na moim Facebooku, że w kinie w Lublinie Choć jesteśmy w teatrze, ale jedna z Pani, ciekawe czy ta Pani tutaj jest. Jest Pani! To ta Pani. Dobry wieczór Pani. Napisała mi Pani Kaju, tutaj kiedyś było kino, więc właściwie trochę się zgadza. Także cieszę się, że spotykamy się w teatrze po to, żeby porozmawiać dzisiaj akurat o kinie, bo bitwa o kulturę będzie poświęcona Oscarom i temu, kto jeszcze w ogóle się tym interesuje. Czy to jest ważna nagroda dla nas tutaj, zebranych na tej sali, bo oczywiście zachęcam państwa do wzięcia udziału w naszej dyskusji. No a przede wszystkim myślę, że mogę też powiedzieć, że bardzo się cieszę, że to prawdopodobnie nie będzie trzeci i ostatni raz, kiedy się tutaj spotykamy, bo dwa razy byłam gościnią, najpierw na dyskusji o Jamesie Bondzie, później na dyskusji o Gwiezdnych Wojnach, a teraz przesiadam się z tej strony na tą i dołączam do grona prowadzących bitwy o kulturę. Mam nadzieję, że będą państwo zadowoleni z tego, jak to będzie przebiegało i że zagrzeje tutaj trochę miejsca, bo bardzo lubię Lublin, uwielbiam tu przyjeżdżać. Na poprzedniej bitwie byłam jeszcze w pakiecie. Moja córeczka ma teraz 8 miesięcy i spaceruje właśnie ze swoim tatą po Lublinie, więc jest to dla nas rodzinna wycieczka i takich na pewno będzie więcej. Także bardzo się cieszę, że Państwo jesteście tutaj z nami i że ja w kinie w Lublinie, w teatrze w Lublinie też mogę być. Wspaniali. Dziękuję bardzo pięknie. Ale dzisiaj nie będę tutaj sama. Zaprosiliśmy gości, którzy na Oscarach znają się jak nikt, bo są to dziennikarze filmowi, którzy oglądają wtedy, kiedy my śpimy, oglądają galę oscarową, komentują je w mediach, piszą o nich, dyskutują o nich i pewnie mają do nich stosunek właśnie. Trochę kochają, a trochę są pewnymi rzeczami zmęczeni. I dzisiaj o tym porozmawiamy, dlatego właśnie taki tytuł naszego spotkania. A są to Katarzyna Borowiecka, dziennikarka filmowa związana z radiem. Jej głos możecie znać z radia doskonale. Witam, dzień dobry. Witam gospodarskim gestem.
[02:21.93 → 02:24.19] B: Dobry wieczór, dzień dobry. Dziękuję bardzo za zaproszenie.
[02:24.37 → 02:44.36] A: Bardzo się cieszę, że jesteś tutaj. Tak. I Piotr Guszkowski, również dziennikarz filmowy. Jego recenzje możecie czytać w mediach. Prowadzi też wywiady z twórcami, reżyserami, aktorami. Chyba mogę zdradzić, że tekst poświęcony filmowi KOS okazał się najbardziej poczytnym tekstem w ostatnim czasie.
[02:45.24 → 02:48.50] C: Nie wiem czy możesz, ale bardzo dziękuję. Dobry wieczór.
[02:49.72 → 04:26.19] A: Państwo są z nami, są też z nami nasze drogie tłumaczki. Zaraz podam imię i nazwisko, ale niestety jeszcze moja pamięć nie jest tak dobra, żeby sobie z tym poradzić ad hoc. Pani Ewelina Lachowska i Marta Stępniak będą dla nas tłumaczyć. Bardzo dziękuję. Ja mam ze sobą też książkę, która jest bardzo gruba. Tak jak gruba i długa jest historia Oskarów, to książka Oskarowe Wojny. Historia Hollywood pisana złotem, potem i łzami Michaela Schulmana, niedawno wydana w Polsce w tłumaczeniu Jana Dzierzgowskiego. Ona nie jest jakąś nutką przewodnią, ale tekst Historia Hollywood pisana złotem, potem i łzami jest dosyć adekwatny, gdy mowa o Oscarach, a do tego to pierwsze zdanie, czyli Oscary zawsze trafiają w niewłaściwe ręce. Tak zaczyna swoją książkę Michael Schulman. I może od tego zaczęłabym to nasze spotkanie, bo minęło 48 godzin, nawet jeszcze nie minęło od momentu, kiedy Oscary zostały w tym roku przyznane. Jak oceniacie tę galę? Czy dobrze się na niej bawiliście? Bo jednak jest to rodzaj kina rozrywkowego, z którym mamy tutaj do czynienia, szczególnie gdy mowa o samej gali. Czy jesteście zadowoleni też z wyborów? No i później zobaczymy, dokąd nas to poprowadzi, bo to już dwa pytania. Ja mam niestety tendencję do zadawania pytań, które są bardzo długie, więc będę się trochę powstrzymywała. Zacznijmy po prostu od gali. Jakie po niej wrażenia, czy emocje pozytywne, negatywne? Jak to dla was w tym roku wyglądało?
[04:26.36 → 07:02.00] B: Ja zacznę? Dobrze, dziękuję bardzo. W takim razie ja, jeśli chodzi o widowisko telewizyjne, to jestem zadowolona, że zaczęło się wcześniej. Nie wiem, czy Państwo też są zadowoleni, ale dzięki temu ja nie zdążyłam zasnąć przed drugą i mogłam obejrzeć tę galę rzeczywiście, więc bardzo dziękuję producentom i decydującym o tym osobom. Być może te podziękowania do nich nie dopłyną, ale gdzieś tam energia się udzieli. Za to, że się zaczęła wcześniej, że była trochę krótsza niż zazwyczaj. Choć były takie momenty, że wcale nie było czuć, że ona jest krótsza. Natomiast były też takie momenty, które bardzo mi się podobały i niekoniecznie były związane z rozstrzygnięciami w poszczególnych kategoriach. Były takie momenty, kiedy zderzenie, może to będzie zbyt górnolotne, ale zderzenie sacrum i profanum było zbyt mocne jak dla mnie i myślę, że o tych momentach porozmawiamy też. Natomiast mam wrażenie po komentarzach, które gdzieś tam śledzę od wczoraj, od rana właściwie, jak się mówi o tej gali, co się komu podobało, trochę inne momenty mnie jakoś ujęły. Bardzo mi się podobały niektóre wejścia ze świetnym timingiem komediowym zrobione, m.in. Ryan Gosling i Emily Blunt, którzy nawiązali do tej, w cudzysłowie jednak, rywalizacji między Barbie a Oppenheimerem i to było świetnie napisane. Oni akurat nie wręczali nagrody, tylko wspomnieli o pracy kaskaderów i kaskaderek w filmie, która jest bardzo ważna i być może jakaś taka rozmowa się zacznie o tym, żeby również taka kategoria się pojawiła w Oscarach. Bardzo mi się podobało i tutaj akurat jestem zgodna z całym chórem obserwujących Oscary, wejście Schwarzeneggera i Daniego DeVito, którzy przypomnieli Batmana, bo ja jestem wielbicielką Batmana, więc to mi się podobało. Natomiast nie do końca podobał mi się występ Michaela Siny, akurat ten żart nie trafił. No i oczywiście dla mnie najpiękniejszym momentem, poza różnymi rozstrzygnięciami w poszczególnych kategoriach, były dwa właściwie muzyczne momenty, to znaczy dwie piosenki z filmu Barbie. Jedna niesamowicie wzruszająca, pięknie wykonana przez Billie Eilish i Finansa O'Connella. Chociaż ten moment z muzyką z Czasu Krwawego Księżyca też myślę był bardzo znaczący i bardzo ważny. No i oczywiście myślę, że wszyscy do tego teraz będziemy wracać latami, bo to był jeden z najjaśniejszych momentów Oscarów od lat. To znaczy Ryan Gosling i I'm Just Ken i kilkudziesięciu tancerzy wokół niego i kilku Kenów jeszcze dodatkowo.
[07:02.73 → 07:51.06] C: I ten występ Rayona Goslinga, mam wrażenie, pokazał, że mimo że najbardziej swoją obecność w trakcie gali zaznaczył Oppenheimer, bo zdobył najwięcej Oscarów i Barbie przykrył nominacjami, to jednak największy entuzjazm tak naprawdę zrobił występ Rayona Goslinga i element, który był związany z filmem Barbie. Pokazał też to, że często w trakcie Oscarów Sama gala ma dużo elementów komediowych, ale komic i w ogóle komedia jest rzadko nagradzana. To jest traktowana przez członków Akademii w ogóle filmowo, przez twórców jako taki trochę gorszy gatunek.
[07:51.06 → 07:52.44] B: Lekceważąco, wciąż.
[07:53.02 → 08:07.40] C: Z drugiej strony powiedziała się o Emily Blunt i Ryanie Goslingu. Oni faktycznie wspomnieli o pracy kaskaderów, ale mam wrażenie, że w ten sposób również zareklamowali swój wspólny film, w którym występują, w którym Ryan Gosling gra kaskadera.
[08:07.86 → 08:11.72] B: To jest wszystko głęboko przemyślane i my się dopiero w takim czasie czasami dowiadujemy.
[08:12.04 → 08:29.66] C: Tak, ale moim zdaniem to jest całe clue. W tym się skupia, czym są Oscary. Z jednej strony to jest Wspomnienie, zauważenie czyjejś pracy, z drugiej strony jest to ogromny element reklamowy, marketingowy.
[08:29.84 → 08:30.80] B: Sprzedaż, sprzedaż.
[08:30.96 → 09:18.88] C: No tak, to twórcy, producenci gali chcą, żeby jak najwięcej osób obejrzało galę i żeby jak najwięcej widzów zasiadało przed różnego typu ekranami, żeby te słupki rosły i szukają różnych sposobów na to. Skrócili galę, też jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy. Mi podobała się też formuła wprowadzania nominacji w kategoriach aktorskich w tym roku, to znaczy laureaci, laureatki z ubiegłych edycji wychodzili na scenę i w formie takich mniej lub bardziej, ale czasami naprawdę bardzo osobistych laudacji przedstawiali osoby nominowane.
[09:19.08 → 09:28.68] B: Przepraszam, że ci wejdę w słowo, Devine Joy Randolph już zdążyła się jeszcze siedząc w swoim rzędzie popłakać po słowach Lubity Nyong'o, więc to rzeczywiście miało swój efekt.
[09:28.86 → 10:01.29] C: Dokładnie o tym chciałem powiedzieć. Nie, nie, ale o tym, że to jest taki element, który budzi emocje, wprowadza emocje i naprawdę też jest taką formą wyróżnienia dla tych wszystkich osób, bo jednak zwykle poza jakimiś wyjątkami z historii nagrody nie są przyznawane ex aequo, tylko jedna osoba w danej kategorii je otrzymuje. a taka forma i też przypomnienia ich dorobku, pokazania ich może też nie tylko jako twórców, ale też jako osoby.
[10:01.85 → 10:17.17] B: Ale też znaczenie ma zupełnie inne i mam wrażenie, jakoś bardziej odświętnie się czuję nagrodzony, nagrodzona, kiedy pięć osób wręcza mu tego Oscara, a nie jedna. Nie wiem, może za daleko idę, ale to też mi się bardzo podobało, dlatego cieszę się, że o tym wspomniałeś.
[10:17.37 → 10:50.62] C: Tak, i to jest taka rzecz, która była nowa, nie wiem czy ona zostanie z nami, z Oscarami dalej, ale jest to jakaś próba wychodzenia też naprzeciw temu i tym narzekaniom, że Oscary są nudne, przewidywalne, bo jednak Są przewidywalne i w tym roku te nagrody powędrowały do osób, które w większości, myślę, mogliśmy przewidzieć, czy słusznie, czy nie. To już jest kolejne pytanie.
[10:51.54 → 11:16.38] A: Dodam od siebie, że akurat w tym roku mija dziesiąta rocznica mojego pierwszego komentowania Oskarów, kiedy to w studiu oskarowym w Kanal+, razem z Tomaszem Raczkiem, miałam okazję zadebiutować w takiej właśnie funkcji komentatorki. Pamiętam to, o czym teraz powiedzieliście, czyli ta właśnie przewidywalność. Pamiętam wtedy, Bardzo przeżywałam nominację dla Leonardo DiCaprio za Wilka z Wall Street i moje serduszko po prostu biło dla tego filmu, dla tego aktora.
[11:16.38 → 11:17.21] B: To nie był ten rok.
[11:17.57 → 13:13.14] A: A on nie dostał tego Oscara. Ja o tej szóstej rano, po tej całej nocy komentowania byłam załamana, że dlaczego jest tak, że ja ten film kocham, kocham tę rolę i nikt jej tak nie docenia, że o co tutaj chodzi, dlaczego Oscary nie idą do tych najbardziej zasługujących właśnie trochę tak tutaj w tym duchu. osób. Od tamtej pory minęło 10 lat, wtedy nie byłam w stanie przewidzieć żadnej kategorii, bo strasznie kierowałam się takim swoim gustem, swoimi własnymi przeżyciami, emocjami właśnie. W tym roku zupełnie na zimno nie trafiłam tylko w dwóch kategoriach. Wszystkie udało mi się pozostałe przewidzieć. Miałam takie poczucie, że właśnie kiedy się człowiek troszeczkę nauczy tej zasady gry, jaką Oscary są, to właśnie może przewidywać przyszłość. Więc poczułam się trochę rano sprawdzając, bo ja niestety ze względu na moją ośmiomiesięczną maluszkę nie byłam w stanie obejrzeć całej tej gali, tylko najlepsze momenty. I wtedy sobie pomyślałam, że okej, 10 lat mi zajęło, żeby trafić do tego miejsca, w którym rozumiem te zasady gry. A po drugie, kiedy oglądałam sobie właśnie Ryan'a Goslinga w tym wspaniałym entourage'u, oczywiście płakałam na tej scenie na filmie, bo jest ona bardzo wzniosła i taka popkulturowa i też Ryan Gosling w tej niesamowitej roli, to pomyślałam sobie, że okej, wiem już, że to raczej Oppenheimer zgarnie wszystkie statuetki, ale jest taka część mnie, która chciałaby żyć w tym świecie, gdzie to właśnie Ryan Gosling, Barbie, Greta Gerwig, Margot Robbie i wszystkie te piosenki są właśnie najbardziej docenione, bo tak jak ty powiedziałeś o tym walorze komediowym, bo jakby nie było, Barbie będąc wszystkim jest też musicalem i komedią, bodajże dwa czy trzy razy w historii tych 96-letnich nagród tylko Oskary powędrowały do filmów takich bardzo, bardzo rozrywkowych i komediowych. Zakochany Shakespeare chyba był tym ostatnim, jeśli dobrze pamiętam.
[13:13.16 → 13:15.35] B: Harvey Weinstein bardzo zadbał o to z pewnością.
[13:15.45 → 13:59.21] A: Tak i to właśnie jeden z rozdziałów w tej wspaniałej książce jest temu poświęcony. Jak polityczne układy, właściwie też opieranie sprawy o Buffet i zdobywanie głosów w Hollywood w przypadku Oskarów. Ale powiedzcie, czy pod jakimkolwiek względem, znając już te mechanizmy, o których pewnie też jeszcze trochę powiemy i tę zabawę, jaką Oscary są, czy macie poczucie, że ten rok pod jakimkolwiek względem był inny niż wszystkie poprzednie? Bo tutaj mówicie o tych kontynuacjach, że tutaj aktorzy wręczają ci zeszłoroczni tym tegorocznym. Dla mnie też ten występ Briana Goslinga wciela trochę Material Girl, Madonna i Marilyn Monroe.
[13:59.45 → 14:11.49] B: Ale nawiązuje też do takich fantastycznych tradycji, tych ceremonii oscarowych, od których ostatnio odeszli, jeśli chodzi o numery muzyczne. Moje piosenki nie są w całości śpiewane, a to było rzeczywiście widowisko samo w sobie.
[14:11.77 → 15:04.75] A: Mamy tutaj pewne wdrażanie zawsze o tej samej porze roku mniej więcej, czyli wczesną wiosną z naszej perspektywy jeszcze. pada śnieg, czasami jest mróz, ale Oscary wjeżdżają, że tak powiem. Więc to się rok rocznie wciela w życie. Pewien mit, pewna sytuacja, pewna historia odtwarza się na nowo, przy użyciu tych samych albo innych aktorów, ale jednak jest to rzecz cykliczna. Ale czy ona się pod jakimkolwiek względem dla was w tym roku oderwała od tego, co już znamy? Czy to się zmienia? Czy czujecie powiew czegoś nowego w tym, jak Oscary wyglądają w tym roku albo w ostatnich latach? Jest to też coś, co ma już swoją wiekową właściwie tradycję, ale za naszych czasów trochę zmian zostało wprowadzonych, więc jestem ciekawa, jak Wy na to patrzycie z takiej swojej własnej perspektywy. Czy jest tylko coraz nudniej, czy pod jakim względem jest coraz ciekawiej?
[15:04.99 → 15:37.10] C: Nie jest coraz nudniej chyba, ale nie powiedziałbym, że odczułem dużą zmianę. Myślę, że ta zmiana nastąpiła kilka lat temu. To na co Kasia zwróciła uwagę, to znaczy właściwie odejście trochę od takiej formuły show, zrezygnowanie z tych numerów, zrezygnowanie z takich dłuższych wstawek. Muzyczno, kabaretowo, na różny sposób to możemy odwiedzić.
[15:37.36 → 15:39.56] B: Nikt nie zamawia pizzy już na Oscary.
[15:40.18 → 18:21.87] C: Nadal pojawia się jakiś żart z wejściem pomiędzy krzesełka na publiczności, ale rzadziej. Tak naprawdę i ten występ Rajana Goslinga był takim jedynym jedynym elementem takiego widowiska, to znaczy takiego widowiska, po ludziach, którzy tam siedzą i też już byli wielokrotnie przecież na tej gali i zdarzało im się i wygrywać i przegrywać i nie być nigdy nominowanym i siedzieć, nudzić się tam. było widać na ich twarzach i w ogóle po nich entuzjazm, takie szczere poczucie rozrywki, że to ich gdzieś porwało i to był taki jedyny element, kiedy ja chyba pożałowałem, że też tam razem z nimi nie siedzę, bo w gruncie rzeczy poza tym ta gala sprowadza się już dziś, niemal wyłącznie do tego, że wychodzą kolejne osoby z mniej lub bardziej rozpisaną komediowo rolą i odczytują nazwisko laureatów w danej kategorii. Dlatego to, na co zwróciłem wcześniej uwagę, czyli ta konwencja z laudacjami, jest czymś nowym, w tym sensie, że tu się już emocje pojawiają na etapie samej laudacji. To są szczere emocje. Dla mnie taką przełomową galą w jakimś sensie, bo na to pytanie, kogo interesują, czy komu potrzebne są Oscary, ja już miałem przez lata takie poczucie, że właściwie to nikomu, to znaczy ani nam siedzącym przed ekranami, ani im tam odbierającym te nagrody, Drodzy Państwo, ile razy Meryl Streep może dostać tego Oscara albo zdobyć nominację? Ile razy? Czy naprawdę dla niej ten 18, 20 nominacja jeszcze cokolwiek znaczy? Czy ona zmieni coś w jej życiu, karierze? Nie zmieni. Ale w zeszłym roku wszystkie, właściwie cztery kategorie aktorskie to były Oscary dla osób, które są w branży już bardzo długo. takich osób jak Jamie Lee Curtis, jak Brendan Fraser, które miały swoje wzloty i upadki. Są kojarzone często z gatunkami niezbyt poważanymi, jeśli chodzi o artystyczne, czy chociażby Jamie Lee Curtis jako horror. Są to osoby, dla których ten Oscar to doświadczenie, to bycie docenionym, ja miałem poczucie, że ogromnie dużo znaczy. Ja widziałem po tych ludziach, że ta nagroda ma sens, ona ma znaczenie właśnie dla takich postaci, jak te cztery osoby w zeszłym roku.
[18:22.37 → 18:43.26] B: Przypomnijmy, przepraszam, że znowu Ci wchodzę słowo, ale tam jeszcze był za drugą panową Roleckich Week One, który z kolei miał piękny powrót po kilku dekadach. niebytu na ekranie. On oczywiście trzymał się blisko tego środowiska, ale ze względów różnych, o których być może też wspomnimy, nie miał wstępu na te salony i ta zmiana, która teraz widać rzeczywiście. Ale Piotrek jeszcze...
[18:43.26 → 18:45.71] C: Nie, to już kontynuuj w tym wątku.
[18:45.88 → 19:07.97] B: Ja chciałam powiedzieć, że chciałam zacząć od tego, że ta gala mnie niczym nie zaskoczyła, oprócz tego uniesienia, zresztą bardzo pięknie, na przykład córka Martina z Korsezji, Franceska. Prowadzi media społecznościowe i ona filmowała Martina Scorsese, który wstał i cieszył się jak dziecko tym, co widział na scenie wykonaniu Ryana Goslinga i wszystkich Kenów tego świata.
[19:07.97 → 19:09.79] A: Mimo, że to zdecydowanie nie był jego
[19:09.79 → 19:12.67] C: wieczór, ale on chyba jest przyzwyczajony do tego.
[19:13.67 → 22:48.39] B: On akurat chyba jest przyzwyczajony. Myślę, że oni wszyscy są przyzwyczajeni, chociaż my być może sobie możemy myśleć z daleka, że są przyzwyczajeni, że to nie są jakieś wielkie emocje ponieważ da się bardzo wiele rzeczy przewidzieć, to im te emocje aż tak mocno nie towarzyszą. Ale z drugiej strony, jeżeli Emma Stone wchodzi na scenę bardzo zaskoczona ewidentnie i zupełnie pochłonięta tymi emocjami, to jednak jest świetną aktorką, ale w takich sytuacjach mam wrażenie, że nie wszystko da się zagrać. Choć też były takie gale, na których podejrzewano, że wzruszenie i łzy są zagrane. Natomiast ja bym chciała trochę powiedzieć o tym, że ja pamiętam, zanim zaczęłam się tym zawodowo zajmować, mówieniem o kinie, to oczywiście oglądałam jako młoda osoba zawsze gale Oscarowe, i wtedy chyba najbardziej podchodziłam do nich z emocjami, te lata 90., wczesne 2000, kiedy to był dla mnie jakiś jednak mimo wszystko niezbadany teren, w tym sensie, o którym ty mówiłaś, że jesteśmy w stanie już teraz, także analizując co się dzieje w całym sezonie nagród, powiedzieć, gdzie te nagrody, jak się układają te rankingi, te sondaże, a z drugiej strony też, które filmy w danym momencie są czy historycznie, czy tematycznie najbliższe tego, co nas dotyka, co nas boli, czego się boimy. Chyba musimy wspomnieć, że przecież Oppenheiber to jest film, który bardzo mocno się czyta teraz w naszej sytuacji geopolitycznej, więc myślę, że to też ma wielkie znaczenie, czy chociażby strefa interesów, czy ten dokument ukraiński Mieścisława Czernowa, który został nagrodzony, no i piękna również jego mowa. Ale wracając do głównego wątku. Wtedy bardzo mocno emocjonalnie do tego podchodziłam i to był dla mnie jakiś błysk wielkiego świata i dlatego bardzo była mnie zadowolona z tego, co Jimmy Kimmel jako prowadzący zrobił w tym roku. Mimo, że go bardzo cenię jako prowadzącego programy wieczorne, gdzieś tam obserwuję w mediach społecznościowych i to jest bardzo dobry dziennikarz i satyryk, natomiast nikt nie może się równać z Billy'em Crystal'em, który prowadził te gale w latach 90. czy choćby ze Steve'em Martin'em i to była klasa, bo ja trochę mi brakuje właśnie tego klasycznego takiego widowiska, bo Amerykanie i w ogóle popkultura amerykańska, rozrywka amerykańska jest z tego znana właśnie, więc trochę chciałabym jeszcze tego błysku, trochę retro być może w dzisiejszych czasach, Ale tego mi trochę brakuje. Trochę było to na przykład widzialne parę lat temu, kiedy nie było prowadzącego i galę otwierała jednego roku Janelle Monáe ze swoją piosenką. Ona zagrała w paru filmach. Tam pojawił się Tom Hanks na scenie, bo zaczynali od piosenki. z jego filmu o panu Rodgersie, ale Janelle zrobiła tam takie show, że faktycznie poczułam się trochę jakbym znowu miała 20 lat i oglądała gdzieś tam na średnio działającym kineskopowym telewizorze jeszcze te gale, więc trochę sentyment się obudził. Natomiast od kilku lat nie mam żadnych zaskoczeń, także ze względu na to, że tak jak wszyscy my cała trójka tutaj siedzimy w tym za mocno i dobrze wiemy jak to się może skończyć, Natomiast bardzo mnie cieszy zawsze obserwowanie tych emocji, które się pojawiają. I znowu wracamy do tego wątku, który Piotrek poruszył, to znaczy właśnie, że te laudacje, dodatkowo te emocje jakoś są w stanie wywołać i to jest dla nas także jako widzów wzruszające.
[22:48.41 → 23:07.58] C: Tak, ale nie macie takiego poczucia, że... No oczywiście trochę z nostalgią też patrzymy na te nasze pierwsze oglądane Oscary, ale... Mocno zmieniła się też branża i też warunki, w jakich oglądaliśmy, oglądamy teraz filmy. Dziś właściwie chyba wszystkie filmy już można było zobaczyć w Polsce.
[23:08.02 → 23:11.00] A: Ostatni dołączył film American Fiction w streamingu,
[23:11.24 → 23:19.22] C: bo nie był dostępny, ale już jest. Więc oglądamy też te filmy z innej perspektywy. My świetnie wiemy, co to są za filmy.
[23:19.61 → 23:23.11] B: Wtedy rzeczywiście byliśmy jeszcze oddzieleni od tego mocno.
[23:23.11 → 23:28.59] C: Wtedy tych filmów nie było, zdarzało się, że one w ogóle miesiące po, albo w ogóle nie trafiały.
[23:28.61 → 23:31.03] A: Bo to nie były bardzo znane tytuły z naszej perspektywy.
[23:31.13 → 25:19.51] C: Więc trochę też inaczej się na te filmy patrzyło. To znaczy patrzyło się na przykład na film, o którym już jest głośno za oceanem czy w Wielkiej Brytanii z jakimś znanym nazwiskiem. Wiedzieliśmy o nim tyle, co dało się wyczytać. co do nas docierało, ale nie z własnego doświadczenia. Plus tych filmów też wtedy było mniej. Był rynek wypożyczalni wideo, który dla mnie trochę jest dzisiejszym rynkiem streamingowym. Kiedyś filmy były straight to video, czy potem DVD, czyli bezpośrednio z ominięciem dystrybucji kinowej trafiały do dystrybucji w wypożyczalniach. Dzisiaj mamy streaming, czyli filmy, które nie trafiają do kin i czasami też idą bezpośrednio do odtwarzania na platformach. Dla mnie to troszeczkę podobna jest sytuacja, ale tych filmów jest zdecydowanie więcej, więc często możemy mieć też takie wrażenie, że filmy, które dla nas w jakiś sposób są istotne, ważne, tam w ogóle są pominięte, są niezauważone, Z tego ogromnego spektrum filmów jakie dzisiaj jest do wyboru możemy sobie wybierać Tak, taką dowolność i też takie jest bogactwo tego i taka jest dostępność tych filmów. Ja pamiętam 20 lat temu mój pierwszy kontakt z niektórymi filmami na Nowych Horyzontach organizowanych przez Romana Gutka. On tam czasami pokazywał filmy sprzed 5-10 lat, które do tej pory nie miały szansy być pokazane w polskich kinach, a dzisiaj publiczność Nowych Horyzontów oczekuje wręcz od Romana Gutka, że w lipcu zobaczy we Wrocławiu filmy, które były w maju premierowo pokazane w Cannes.
[25:19.51 → 25:25.99] B: Było bardzo dużo pytań w zeszłym roku o anatomię, opadku i strefę interesów, które nie zostały pokazane w Nowych Horyzontach.
[25:25.99 → 28:06.57] A: Jesienią i zimą trafią później do dystrybucji, a Nowe Horyzonty i festiwale są tym miejscem, gdzie my obejrzymy je przed wszystkimi. Przedpremierowo niemalże. Tu się zgadzam, że to się pozmieniało. Ale pytanie brzmi, może przywołam anegdotę z dzisiaj, żeby to pytanie tak wybrzmiało. Miałam dzisiaj rano prelekcję dla bardzo młodych ludzi w kinie w Warszawie. Opowiadałam o filmie pod tytułem Lato 1993 roku w reżyserii Carly Simone. Mówię o czym jest ten film. To jest film o bardzo młodej osobie, która musi się zmierzyć jednak tym tragicznym doświadczeniem, jakim jest żałoba, nie do końca rozumie, bo ma niecałe 10 lat, więc wyjeżdża gdzieś do rodziny na wieś i tam będzie to przeżywała. Film jest przepiękny, bardzo wzruszający, a ja jako jeden z najważniejszych faktów dotyczących jego kulisów powstania mówię, był to kandydat do Oscara ze strony hiszpańskiej. I sobie myślę wtedy, dlaczego właśnie w takich sytuacjach jak ta, Jedną z tych ważnych rzeczy, które mam do powiedzenia tym młodym ludziom jest to, że dany film reprezentował jakiś kraj w wyścigu oscarowym. Dlaczego zawsze podkreślamy, ten film był nominowany w takiej, a nie innej kategorii. To jest kolejny film tego reżysera, który dostał Oscara. Więc pytanie brzmi, dlaczego w całym świecie kina Z waszej perspektywy jak to wygląda? Dlaczego Oscary są tym centralnym urzędem docenienia? Jak kiedyś to nazwał, jeśli dobrze pamiętam, Kuba Mikurda, reżyser i też teoretyk kina, że Oscary to centralny urząd docenienia. Że jeśli się ma Oscara, to już... To już się to ma w pewnym sensie w świecie kina i z czego to wynika waszym zdaniem i jak to jest, skoro są i festiwale filmowe i nagrody narodowe. My dopiero co jesteśmy po wręczeniu orłów, ale gdzie tam orły przy Oscarach? Właściwie orły to takie polskie Oscary i tak by można je było nazywać, tak jak w każdym innym kraju. To co tam na przykład gdzieś chyba w Skandynawii to są żuki, więc te żuki to są te Oscary. I to zawsze jest punktem odniesienia jest właśnie to, czym Oscary Są. Skąd ten pomysł? Dlaczego tak jest? Jak byście to mieli wytłumaczyć kosmitom? Z czego to wynika, że to Oscary są właśnie tym najważniejszym świętem kina? A potem mam jeszcze inne pytanie w tym nurcie, bo wiecie państwo, czasami dobrze o taką oczywistość się zapytać, zacząć się zastanawiać nad tym, do czego już tak bardzo jesteśmy przyzwyczajeni, że tak po prostu jest i zacząć to kwestionować. Więc zakwestionujmy to na chwilę i zastanówmy się, jak to się w ogóle stało, że właśnie zarywamy noce i raz do roku świętujemy to wielkie święto, kina właśnie w takim wydaniu.
[28:07.16 → 29:21.60] B: Mi się wydaje, że to jest też kwestia PR-owa po prostu, że oni tę prestiż i reputację sobie zbudowali przez te wszystkie lata. Z tej książki, o której wspomniałaś, Michaela Schulmana, znakomitej możemy się dowiedzieć, że Oscary powstały jako jakiś taki efekt uboczny powstania Akademii Amerykańskiej Filmowej, która miała bronić Hollywood przed przeróżnymi oskarżeniami w tej wczesnej fazie i właściwie nie o to Louisowi B. Majorowi chodziło, który te nagrody wymyślił i potem swoimi drogami parę osób popchnął do tego, żeby za niego wykonały tę robotę. Powiedziałam o tej reputacji, o tym prestiżu, ale też wydaje mi się i ja w ogóle nie umiem odpowiedzieć pewnie na to pytanie. Moje intuicje są takie, że Jednak mimo wszystko to, co się z kinem wydarzyło od początku, to się wydarzało przede wszystkim w Hollywood, to było centrum, to było miejsce, do którego zjeżdżali również twórcy europejscy, gdzie spotkały, to był taki tygiel również, bo przecież wiadomo, że Hollywood, czy fabryka snów, mówiąc już tą taką nomenklaturą, o której pewnie odchodzimy i bardziej widzimy ją w filmach Damiana Chazela, które są hołdami dla dawnego Hollywoodu.
[29:21.60 → 29:27.70] A: Który nomen omen nie wiadomo, czy zrobi kolejny klip o klapie swojego poprzedniego projektu Babylon, który był hołdem dla tego Hollywoodu.
[29:27.72 → 31:25.74] B: Podobno ma problemy ze zdobyciem pieniędzy. Kolejnym zresztą u niego hołdem dla Hollywoodu. Wydaje mi się, że to też jest niesamowicie ważne, ale z drugiej strony mam wrażenie, nie wiem czy to jest moje skrzywienie zawodowe i to, że ja po prostu w tym siedzę, ale coraz większe znaczenie zyskują po pierwsze europejskie nagrody filmowe, że nasza perspektywa też staje się ważna i coraz więcej się mówi także o tych nagrodach narodowych właśnie, ale to zawsze było, tylko nie wiem na ile te europejskie festiwale filmowe najważniejsze były istotne, ale też trzeba przyznać, że to co się dzieje w Cannes, to co się dzieje w Wenecji, to co się dzieje w Toronto, nie europejski, ale również bardzo ważny międzynarodowy festiwal filmowy jesienią się odbywający w Kanadzie, to są miejsca, w których tak naprawdę te pierwsze tytuły i pierwsze targi się odbywają. Kto będzie miał szansę na te Oscary w kolejnym roku? Jeżeli spojrzymy na Cannes zeszłoroczne, anatomia upadku, strefa interesów. To są w Wenecji biedne istoty, więc to są te... Io Capitano, który był włoskim kandydatem i nominowany film do Oscara w kategorii film międzynarodowy. Trudno jest mi opowiedzieć na to pytanie, Ale to są moje intuicje, które gdzieś tam w takich rejonach krążą. Ale też nie zapominajmy, że to jest jednak amerykańska nagroda filmowa. Myślę, że my jesteśmy, i dlatego wspomniałam o tym PR-ze i prestiżu zbudowanym właśnie na tej wspomaganej przez wielu reputacji i trochę budowaniu jakiegoś nimbu niezwykłości i czegoś, czego dotykamy z każdą tą galą, nagrodzie. że to chyba na tym trochę polega, że oni umieją to robić, bo ta gala, te Oscary to jest właściwie kolejna bajka, którą nam opowiadają spece od opowiadania nam historii w fabryce snów. Tak to widzę.
[31:27.65 → 31:28.63] C: To jest trudne pytanie.
[31:29.17 → 31:33.37] A: Nie ma łatwych końców do bitwy o kulturę, więc musimy się tutaj chociaż trochę zmierzyć.
[31:33.37 → 31:55.31] C: Ale powiem Ci dlaczego, bo myślę, że my jesteśmy trochę w bańce i ta perspektywa spoza bańki, ja bym chętnie usłyszał na przykład co Państwo o tym myślą, czy Państwo oglądają Oscary, czy jeśli na plakacie filmowym jest napisane, że film zdobył ileś Oscarów, czy ileś nominacji, czy to w ogóle ma dla Państwa jakiekolwiek znaczenie, bo my oglądamy trochę też z obowiązku, ja przynajmniej.
[31:55.35 → 32:11.73] A: Sprawdzam, czy mamy mikrofon już na sali, żeby faktycznie Państwa zapytać, bo wiem, że jest tutaj poetyka zadawania pytań później, komentowania, ale nie wiem, czy już teraz mamy mikrofon. Jeśli mogę prosić o mikrofon, to byśmy chcieli go już teraz, bo jest pytanie od nas do publiczności.
[32:11.91 → 32:13.73] C: Ja przepraszam, że tak tutaj... Jeszcze nikt
[32:13.73 → 32:15.73] B: nie podnosi ręki, ale namówimy Państwa.
[32:15.89 → 32:18.37] A: Namówimy zaraz, tylko musimy mieć ten skrzęt.
[32:19.76 → 32:24.50] B: To jest prawda, my jesteśmy w bańce, ja nie jestem w stanie podkreślić tego wystarczająco.
[32:24.50 → 32:27.14] C: My komentujemy te Oscary, więc musimy je oglądać.
[32:27.16 → 32:29.38] A: Mikrofon już nadciąga, dostałam sygnał.
[32:29.88 → 32:32.04] B: Zostanie zrzucone z drugiego balkonu.
[32:32.32 → 32:34.88] A: Zpuszczone jak Tom Cruise w Mission Impossible.
[32:35.70 → 32:37.62] C: Zresztą Oscary również w teatrze.
[32:38.38 → 32:49.72] A: Ale to było kino, więc wszystko się zgadza. Musimy zagadać ten czas oczekiwania na mikrofon. Jak Ci się skończy para, to ja powiem.
[32:50.26 → 33:33.14] C: W kontekście tych europejskich nagród filmowych, najpierw nie odpowiem na pytanie, ale odniosę się do tego wątku. Nie zapomnę mojej rozmowy z Ewą Puszczyńską, zresztą producentką strefy interesów i filmów Pawła Pawlikowskiego, która powiedziała, że ona ma trochę Trochę jest jej przykro, czy właściwie nie rozumie do końca europejskich twórców, że oni trochę umniejszają tym nagrodom. To znaczy, że jeśli wiedzą, że nie dostaną nagrody, to nie przybywają na tę galę, nie zaszczycają swoją obecnością. i nie dodają tą swoją obecnością prestiżu tym nagrodom, ale jeśli są Oscary, to przyjdzie to zaproszenie, to tam się zawsze zjawią.
[33:33.16 → 33:44.32] B: Chociaż w tym roku dwóch nieobecnych, którzy zostali nagrodzeni, bo pierwszy Oscar dla Wes Andersona, ale Wes Anderson kręci nowy film, za krótki metraż, o dziwo. No i Hayao Miyazaki nie dojechał.
[33:44.56 → 33:47.29] A: Pierwszy Oscar dla Wes Andersona.
[33:47.29 → 33:49.79] B: I drugi dla Hayao Miyazakiego, za Chłopca i Czaplę.
[33:49.91 → 33:52.57] C: To może wiek, bo on ogłosił, że
[33:52.57 → 33:55.85] A: to już koniec kariery.
[33:56.83 → 34:04.61] B: Ale rzeczywiście ten prestiż też wzrasta z najwyższym stężeniem talentu na tej sali w Dolby Theatre.
[34:04.89 → 34:12.05] C: Bo jeśli oglądamy Oscary, to nie patrzymy cały czas na scenę, tylko bardzo często patrzymy na publiczność.
[34:12.05 → 34:12.67] A: Kto gdzie siedzi.
[34:12.71 → 34:17.03] B: Ostatnio nawet bardzo wielu komentatorów internetowych czyta z ruchu VARG.
[34:17.91 → 34:37.67] A: Tak, że trzeba zrobić egzegezek, kto tam co powiedział. Ja patrzyłam, gdzie siedział piesek Messi, jak pięknie miał te sztuczne łapki, że bije brawo ze wszystkimi. Pies Messi, czyli oczywiście aktor z filmu Anatomia, psiaktor. Psiaktor z filmu Anatomia upadku. Czyli co, jest odpowiedź dlaczego to jest takie ważne?
[34:37.71 → 34:42.19] B: Ja mam odpowiedź jakąś swoją.
[34:42.47 → 37:23.93] C: Ze względu na to też kto tam siedzi po drugiej stronie, to znaczy kogo tam się udaje zebrać i co te osoby reprezentują. To też dla wielu osób jest ważne, chociaż jak widać, jak Golas pojawi się na scenie i nic na sobie nie będzie miał, to też dużo komentarzy się pojawia. Ale chodzi mi raczej o to, co one reprezentują w tym sensie, że to są pieniądze, to jest prestiż i to jest to, dlaczego my też oglądamy. To są osoby, które znamy, które rozpoznajemy, które widzieliśmy w innych filmach. Być może na europejskich nagrodach filmowych Znamy dzieła tych twórców, ale nie do końca byśmy potrafili rozpoznać tych reżyserów, te reżyserki, tych operatorów, scenarzystów, a tutaj właściwie wszyscy są w jakiś sposób też przez to, że to Hollywood jest otwarte w tym sensie, że oni mają świadomość tego, że trzeba pozwalać ludziom tam zajrzeć, że sama ta możliwość, pozwolenia komuś na to, żeby zobaczyć kuchnię tego wszystkiego, że jest w tym coś emocjonującego, żeby zobaczyć jak robione jest coś, co potem oglądamy na ekranie, czy to będzie duży ekran, czy mały, ma w sobie jakąś taką nutką i tajemnicy, i emocji, i ekscytacji. I Oscary też są tym w takiej dużej skali, to znaczy rozsuwamy tę kurtynę, nie podglądamy już teraz gdzieś z boku, tylko patrzymy na tych ludzi, których normalnie znamy z ekranu, I poza tym, że siedzą tam też grube szychy, które decydują o tym, komu dać dużo pieniędzy na te filmy, no jednak budżety europejskich filmów są nieporównywalnie mniejsze i też ludzie ciągną do tego Hollywood w pewnym sensie za pieniędzmi, nie oszukujmy się, potrzebne są pieniądze do tego, żeby robić filmy, To też jest kawał historii, 96. edycja w tym roku, to właściwie prawie cała historia kina. Gdzieś tam jest. To się zapisało, to gdzieś w nas jest, choć ja myślę, że też duża część świata ma cały czas kompleks Ameryki i to też się z tego bierze. To znaczy, że jednak to Hollywood i ten mit Hollywood i to ciągnięcie tam części twórców europejskich czy azjatyckich nie udaje się tam odnieść sukcesu i pod kulonem ogonem potem wracają do siebie i robią dalej świetne filmy. Ale jest coś kuszącego.
[37:24.71 → 39:41.99] A: Jest ten pociąg do Hollywood, którym jechała kiedyś Katarzyna Figura. Dojechała, odbiła tam swój obca, zawinała się i wróciła do domu. Ja też mam jakąś odpowiedź na to, bo jadąc tutaj właśnie rodzinnie rozmawialiśmy na ten temat. Dzisiaj nie ukrywam. O co chodzi z tymi Oscarami? Dobrze to pytanie sobie zadać. No jednak z jednej strony właśnie fabryka snów nadal i wciąż, niech będzie to już trochę pokryte mchem określenie, ale jest ona prawdziwa. Ale ona jest adekwatna, bo tam to jest miasto i świat, który jest zbudowany na marzeniach, a to jest fundament mocniejszy niż jakikolwiek beton, mam wrażenie. No a poza tym jednak, kiedy mówimy o popkulturze, a tak jak tutaj siedzimy, korzystamy z popkultury, rozmawiamy o niej, to przez 95% czasu mówimy o amerykańskiej popkulturze. Więc jest to kwestia mitu Ameryki, który zbudowany jest również przez kino, jej hegemonii kulturowej, jakby na to nie patrzeć. Jesteśmy jednak tutaj w naszej małej Europie, jeszcze mniejszej Polsce, bardzo w skali produkcji, sukcesu, zauważenia, bardzo daleko za tym, że każda niewielka nawet produkcja amerykańska już gdzieś może do nas dotrzeć, nie każda polska produkcja jest w stanie dotrzeć tam, więc jakby też jest ta inna skala, która wynika jednak z pewnego dominującego obrazu świata i obecności amerykańskiej w ogóle, nie tylko kultury, ale w ogóle obecności Ameryki w świecie, więc fakt, że Tak jak sama zresztą, Kasiu, powiedziałaś, to są amerykańskie nagrody filmowe, a my traktujemy je jakby były wszechświatowe, jakby były kosmicznie najważniejsze. Więc czasami warto te skale zmienić, dlatego was tak po prostu zapytałam o to, dlaczego one są dla nas takie ważne. Ale w międzyczasie pojawiła się nasza droga pani z mikrofonem. Więc pytanie my mamy do was, zmieniając trochę tutaj zasady gry, dlaczego Oscary są ważne dla was? No bo pytanie na dzisiaj brzmi, kogo interesują Oscary? Jesteście tutaj? Pani już ma mikrofon, więc na pewno pojawi się jakaś odpowiedź. I od razu proszę, żebyśmy właśnie wszyscy mówili do mikrofonu, bo ogląda nas cała Polska Wszechświat i Hollywood, więc niech nas też usłyszą. Dziękuję bardzo.
[39:42.26 → 41:19.84] D: Skoro zgłosiłam się już na początku naszego spotkania, to poczułam się zobligowana do zabrania głosu, bo szczerze powiem, że słuchając Państwa dyskusji, faktycznie poczułam się, że jestem spoza bańki. To znaczy dla mnie Oscary, idąc dzisiaj tutaj na to spotkanie, słowo Oscary, kogo interesują, raczej szykowałam się na dyskusję o Oscarowych filmach, o wyborach, o nagrodach, natomiast Gali nie oglądam, nie odczuwam z tego powodu jakiegokolwiek braku. Noc jestem w stanie poświęcić na wieczór wyborczy, szczególnie ważny i to robiłam. Relacja z gali wystarcza mi w takiej, jakiej mi media dostarczają, popatrzę na kreacje, na śmieszne sytuacje. Ale dla mnie słowo Oscary i to, dla których chodzę do kina, oznaczają właśnie ten wybór. Ten wybór, do którego mam jakieś zaufanie, z naciskiem na jakieś, bo one pomagają mi w wyborach, dają mi po prostu perspektywę różnego spojrzenia. Miałam takie lata, że czytając relacje o Oscarach, Otwajkowywałam sobie, o, to widziałam, to widziałam, to mi się wszystko zgadza. W tym roku miałam duże białe plamy z różnych powodów, czyli nie oglądałam większości filmów, ale wczoraj już byłam na sklepie interesów. Dzisiaj przybiegłam tutaj prosto z anatomii upadku, absolutnie genialny. Na drobie inne braknie.
[41:19.86 → 41:22.00] B: Czyli ma pani Messiego na świeżo, pieska.
[41:22.62 → 42:14.30] D: Tu jeszcze kontynuuję, bo mi myśl ucieknie. Po co mi Oscary i czy mnie interesują? Tak, są dla mnie wyznacznikiem pewnego poziomu, co nie znaczy, że kupuję je bezdyskusyjnie, że jak już Oscar, to wow. Nie, czasem jest to tak sobie. Ale w takim zalewie filmów i w takiej propozycji filmów, Jest to jakiś tam kierunek, tak samo jak z nagrodami literackimi. W tym zestawieniu książka czy film, książka, w zestawieniu kino czy teatr, kino. Więc Oscary dla mnie tak interesują mnie właśnie nie jako gala, nie jako pokaz z fabryki snów, tylko jako informacja o jednak dobrych większości filmach, postaciach, wydarzeniach.
[42:14.72 → 44:00.86] A: Faktycznie, dziękujemy bardzo. Jest to taki rodzaj kuratorowania, prawda? Oscary robią nam kuratorski wybór z kina światowego tego, co prawdopodobnie warto będzie zobaczyć, czyli mają rolę dla widzów, bo o tym my tutaj, mówiąc z naszej perspektywy tej dziennikarskiej, trochę inaczej faktycznie na to patrzymy, a trzeba jednak nie zapominać o tym, te laury mogą zwrócić uwagę na film i w wyborze, czy iść na to, czy na to, tak jak pani mówi, przyciągnąć na przykład. Czy ktoś ma jeszcze jakąś inną perspektywę i do czegoś innego owe Oscary są potrzebne albo coś dla państwa w ogóle one znaczą? Jak na to patrzycie? Dowiemy się, może jeszcze ktoś miałby perspektywę do dodania. Na ten moment nie. Dobrze, to może później się coś pojawi. Ale jeśli tutaj pada też z publiczności ten wątek właśnie filmów Oscarowych, to porozmawiajmy chwilę o nich, bo faktycznie większość z nich, tak jak Piotrek powiedział, jest dostępna albo w kinach, albo w streamingu. Ale zapytam tak, czy filmy Oscarowe mają ze sobą coś wspólnego, mimo że są tak różnorodne jak te, które zostały w tym roku nominowane, bo to są filmy, które były na festiwalu w Cannes, które były na festiwalu w Wenecji, które są bardzo popkulturowe, jak Barbie, które są kolejnym filmem bardzo hollywoodzkiego reżysera, jakim jest Christopher Nolan. Ale czy macie takie poczucie, że kiedy te filmy zostają ze sobą zestawione, jest ich 10, akurat w tym roku tak to wygląda, to co się łączy, jest coś takiego, co można znaleźć w tych filmach, co nam mówi, OK, to jest Oscarowy film z jakiegoś powodu? Oscar jako gatunek filmowy właśnie?
[44:02.36 → 44:15.95] C: W tym roku chyba nie. To znaczy, tak jak myślę nawet o tych dwóch filmach, które pani przed chwilą przywołała, poza tym, że jeśli gra w filmie Sandra Hiller, to jest duża szansa, że będzie dominowana do Oscara.
[44:15.97 → 44:19.15] A: Bo to aktorka, którą widzimy i w strefie interesów, i w anatomii wypadków.
[44:19.16 → 44:39.41] C: W tym roku, ale... Nie, znaczy tegoroczny wybór wydaje mi się całkiem różnorodny. Rzeczywiście były takie dyskusje przez lata, że są jakieś tematy, które się podejmuje i jest duża szansa, że... Biografie.
[44:39.55 → 45:05.89] B: I było to widać. Jaka rola będzie z pewnością brana pod uwagę, że transformacja fizyczna, czy bohater, który... Pamiętam, że kiedyś Ricky Gervais się śmiał w którymś ze swoich projektów serialowych. że Kate Winslet znowu powinna zagrać w filmie wojennym i wtedy na pewno dostanie Oscara. Potem się pojawił film tuż powojenny, czyli Lektor chyba taki był tytuł i dostała Oscara.
[45:06.28 → 46:44.54] C: No wojna też była takim wątkiem, który się przewijał w filmach, więc próbowano taki klucz znaleźć i myślę, że gdyby wszystkie te elementy musiały stworzyć taki film, powiem inaczej, w którym znalazłyby się wszystkie te elementy i wszystkie te wątki, to byłoby nie do obejrzenia przez nas. Ale w tym roku mam poczucie, że te filmy pewnie też ze względu na to, Akademia się zmienia w tym sensie, że otwiera się na twórców, no bo są to nagrody przyznawane przez twórców dla twórców, to znaczy przez filmowców różnych zawodów dla filmowców różnych zawodów i do tej pory jednak było tak, że dominującą że główną część tej akademii stanowili twórcy amerykańscy, to znaczy to rzeczywiście byli ludzie z Hollywood w dużej mierze biali mężczyźni. I to się zaczyna zmieniać, bo do tego grona zapraszani są ludzie po pierwsze z całego świata, po drugie z różnych kultur reprezentujący też inne kino, I mi się wydaje, że to jakoś w jakimś sensie procentuje. To znaczy ci ludzie też oglądają inne filmy, bo żeby wybrać te filmy, zagłosować, no to jeśli ktoś chce się rzetelnie wywiązać ze swojego jurorowania, to powinien jak najwięcej tych filmów zobaczyć, a nie zobaczyć tylko tych kilka, gdzie wystąpili znajomi, co czasami się zdarza.
[46:44.78 → 46:48.26] A: Albo oglądać na przewijaniu, udawać, że się ogląda.
[46:48.26 → 46:49.98] B: W pierwszych czterech minutach stwierdzić, że to nie dla mnie.
[46:50.30 → 47:29.06] C: Więc myślę, że to było widać, chociażby też przez nagrodę w kategorii efekty specjalne, gdzie japońska Godzilla zwyciężyła, ale w ogóle była nominowana, to znaczy film, który jest też z innego kręgu. I to się chyba zmienia i jest coraz... pewnie byśmy mogli oglądając te filmy, patrząc na nie i w jaki sposób są zrobione, o czym mówią rzeczywiście te transformacje aktorskie. stracił na wadze, to ktoś przybrał na wadze, to ktoś nosił.
[47:29.26 → 47:43.20] B: Mam wrażenie, że to coraz mniej też się liczy, bo za dużo się o tym mówiło, że rzeczywiście jest recepta na Oscara za film, bo to musi być konkretny temat, konkretny okres historyczny i wtedy jest największa szansa. I to się przestało sprawdzać, być może.
[47:43.30 → 47:50.92] A: Czego dowodem jest brak Oscarów dla filmu Maestro i duża transformacja Broadway'a Coopera w roli...
[47:50.92 → 49:17.94] B: A z drugiej strony właśnie Mówiło się bardzo dużo o tych aktorskich wymaganiach, jakie to powinny być role, że albo bohater z niepełnosprawnością, albo właśnie postać, do zagrania której trzeba przejść albo transformację w stronę odchudzania skrajnego, albo w zupełnie odwrotnym kierunku. Myślę, że to zostało wystarczająco obśmiane i też myślę, że to zróżnicowanie coraz większe Akademii faktycznie dużo daje, ale też musimy pamiętać o tym, że kiedy są ogłaszane nominacje, to zawsze jest cała lista filmów, które zostały pominięte zupełnie, a są znakomite z danego sezonu. I musimy pamiętać o tym, że te Oscary też nie mogą być jedynym wyznacznikiem, bo jednak jest to wciąż, myślę, mocna amerykańska perspektywa. I też chciałabym, żeby więcej trochę tego kina niezależnego, wartościowego, tego kina środka. Ktoś chyba, scenarzysta American Fiction apelował o tym. o to, żeby zamiast zrobić jeden wielki blockbuster za 200 milionów dolarów, zrobić 10 filmów za 20 milionów dolarów, dobrze to liczę, czy może nawet wręcz jeszcze więcej filmów po 5 milionów dolarów, bo każdy z tych filmów przyniesie kolejną historię i ważna tutaj jest różnorodność, a te blockbustery za 200 milionów, one zazwyczaj jednak wpisują się w bardzo jeden, może spektakularny, może także poruszający, ale jednak schemat.
[49:18.29 → 49:29.49] C: No i wtedy też łatwiej zaryzykować, bo jeśli masz budżet 5 milionów, to jesteś taką wytwórnią lub producentem, to jednak inaczej patrzysz na... I kreatywność się wymaga wtedy,
[49:29.63 → 49:30.57] B: bo trzeba różne... To ryzyko niż jeść
[49:30.57 → 50:46.24] C: w jednym pakiecie, musisz wyłożyć 200 milionów. I to jest wtedy szansa na pokazanie i danie szansy różnym twórcom, no to trochę... do tego to zmierzę, ale wrócę do tych dwóch filmów. Moim zdaniem te dwa filmy europejskie zresztą są zupełnie od siebie różne. Oglądając strefę interesów i oglądając anatomię upadku chyba bym nie znalazł albo bardzo bym musiał się nagimnastykować, dopasować jakieś takie elementy i powiedzieć, że to jest Oscarowy film. To znaczy strefa interesów można powiedzieć, że to jest Oscarowy temat w jakimś sensie. prawdziwa historia, prawdziwi bohaterowie, okres wojny, holokaust, to są wątki, które wielokrotnie w trakcie Oscarów się przewijały i filmy dotykające tej tematyki wygrywały Oscary lub były nominowane. To są też takie filmy, które gdzieś zapisywały się w historii, ale poza tym, no nie, to jest zupełnie inna konwencja, zupełnie inny sposób opowiedzenia o tym. bardzo formalnie nowoczesny, ale też nowoczesny.
[50:46.46 → 52:10.34] A: To jest film zdecydowanie, tutaj wejdę w słowo, bo dla mnie ta zmiana, o którą wcześniej zapytałam w kontekście Oscarów, w tym roku właśnie jest widoczna w tym, że spotykają się takie filmy jak Barbie i Strefa Interesów. W Hollywood, na Oscarach, przyznam szczerze, śledząc to od tych już nastu lat, Mam takie, okej, nie przypominam sobie zderzenia czegoś, co bardzo mocno kojarzymy właśnie z kinem arthouse'owym, z festiwalem w Cannes ewentualnie i to na dodatek reżysera, którego ostatni film odniósł klapę, jest świetny, czyli pod skórą, ale nie zarobił nawet na siebie. On teraz po paru latach robi film, który zostaje nagrodzony w Cannes i to jest dla mnie jakoś naturalne, patrząc na to, jak zrealizowany jest ten film. ale nigdy w życiu bym go nie umieściła w wyścigu oscarowym, bo po prostu mi nie pasuje do Akademii, poza tematem. Ale jeśli chodzi o formę, sposób przedstawienia, zupełnie nie jest to kino takie, jak kojarzymy z kinem oscarowym. I mam wrażenie, że to jest ta zmiana, że od czasu filmu Parasyte, Bunga Joon-ho, który dostał nagrodę IFCAN, i Oscara dla najlepszego filmu, te światy zaczynają się coraz bardziej ze sobą przenikać, że już nie jest tak, że są Oscary i festiwale i te złote laury, gdzie indziej, które są bardziej artystyczne, a Hollywood i Oscary jest bardziej mainstreamowe, tylko te światy już są bardzo ze sobą splątane. I to chyba jest nawet dobra wiadomość, tak sobie myślę.
[52:10.36 → 52:14.14] B: Albo Akademia chce nam zaimponować, jak bardzo się zmienia, albo naprawdę się zmienia.
[52:14.24 → 52:20.15] A: Albo tak się naprawdę zmieniła, jak Piotrek mówił, ze względu na to, że coraz więcej jest osób, które nie przychodzą z Hollywood tylko i wyłącznie.
[52:20.15 → 54:13.94] C: Bo to są też ci ludzie, którzy są na tych festiwalach i nie są na tych festiwalach wyłącznie po to, żeby pokazać się na dywanie, ale też oglądają te filmy. Był taki moment, mam wrażenie, że Akademia próbowała jakoś pokazać, że ogląda też inne filmy i przynajmniej jeden, dwa tytuły. Puli nominacji to były takie filmy, o których mówimy, niezależne, kino. Ono nie jest niezależne, bo dziś każda duża wytwórnia amerykańska ma taką swoją sekcję, swoje studio w ramach wielkiej, dużej wytwórni, które produkuje te takie filmy, które my uznajemy za niezależne. One po prostu są robione za mniejsze pieniądze, gdzie ich twórcy może mają większą wolność. zaczynają swoją drogę na festiwalu Sundance, który jest taką mekką z kolei kina niezależnego. I był taki czas, kiedy to była próba pokazania halo, halo, ale no nie, jednak oglądamy też inne filmy, chociaż może nie będą takie, ale taki trochę listek figowy. I teraz, nie wiem, być może to jakaś po tych latach kiedy mam wrażenie, że wiem jak to wygląda i jest jednak jakaś naiwność moja, ale że ta zmiana nie wynika do końca z... z założenia producentów, z założenia Akademii samej, że dopuśćmy jakieś inne filmy, albo inaczej, to jest ich droga, ale w inny sposób. Nie narzućmy ten wybór, nie pokażmy, tylko zmieńmy siebie, to znaczy zmieńmy swoją strukturę trochę, zmieńmy różnorodność naszego składu i być może wtedy pojawią się też inne filmy.
[54:14.63 → 55:21.87] B: Mamy zwrot akcji, zaraz powiemy jaki. Nawiązując do tego co Piotr powiedział, jeszcze dołożyć swoje trzy grosze. do tych pieniędzy wciąż nawiązując. Kampania Oscarowa to jest bardzo kosztowna rzecz, nie wszystkich na to stać i też wiemy, że bardzo często te nagrody, które ostatecznie lądują w rękach laureatów i laureatek, to są nagrody wypracowane przez marketing, przez PR, przez to, co się mówi i ile się mówi o filmie. I mam nadzieję, że to też się będzie zmieniać właśnie ze względu na tę wzrastającą różnorodność wśród członków i członkiń Akademii, i pokoleniowo, i jeśli chodzi o pochodzenie, bardzo dużo się w ostatnich latach zmieniło i pewnie jeszcze będzie się zmieniać w najbliższych latach i myślę, że Akademia o to dba. Natomiast wciąż mam wrażenie, że za ten budżet, którym na przykład Barbie operowali producenci, w kampanii Oscarowej można by niezły film nakręcić, właśnie niezależny, więc cały czas pamiętajmy jednak, że tutaj też chodzi o ten wątek finansowy, sprzedażowy, merkantylny.
[55:22.45 → 55:32.49] A: Słowem merkantylnym wchodzimy w strefę zwrotu akcji. Kasia niestety będzie musiała nas opuścić w tym momencie, gdyż ostatni pociąg do Warszawy,
[55:32.51 → 55:34.55] B: który muszę jechać, bo nie jeżdżę samochodem,
[55:34.55 → 55:38.61] A: jest o 19.23, a audycja poranna nie poprowadzi się sama.
[55:39.49 → 55:40.43] B: pociąg do Warszawy.
[55:40.61 → 55:50.17] A: Tak, jakiś tutaj lobbying będzie trzeba włączyć. Mam nadzieję, że to jest pierwsze, ale nie ostatnie nasze spotkanie w kontekście bitewno-kulturowo-filmowym.
[55:50.37 → 55:54.07] B: Mam nadzieję. Bardzo dziękuję, bardzo państwu dziękuję i bardzo przepraszam, ale naprawdę...
[55:54.07 → 57:14.77] A: Brawa dla naszej gościnni. Dziękuję bardzo. Bezpiecznego powrotu. Do zobaczenia, kochana. Dziękuję. No cóż, w osłabionym gronie Ale kontynuujemy ten wątek, wątek Oscarowy oczywiście. Drodzy Państwo, powoli, gdybyście mogli, jeśli macie jakieś pytania albo jakieś rzeczy, które chcielibyście dołożyć do naszej dyskusji, zaraz będzie na to czas. Teraz już mamy nawet dwa mikrofony, więc można się nawet pokłócić na publiczności. Możemy tamten mikrofon oddać. My się kłócić nie będziemy. Nie, nie. Ja chciałam cię zapytać, bo to też jest pytanie, które chciałam zadać wcześniej, żeby też usłyszeć wypowiedź Kasi, ale najwyżej dołożę sama od siebie. Gdzieś tam jestem też dziennikarką filmową, więc to jest pytanie o rolę Oscarów dla dziennikarza i rolę dziennikarza dla Oscarów. Bo ja mam wrażenie, że trochę to, o czym tutaj mówiliśmy, że my też Wy to powiedzieliście w garderobie, więc ja to przywołam, że dzień po wręczeniu tych nagród to jest ten dzień, kiedy wszystkie media mówią o kulturze. Rzadko się tak zdarza, żeby przez pół dnia tematem od telewizji śniadaniowej do wiadomości wieczornych albo nawet tych już późną nocą, tematem było coś związanego ze światem kina albo ze światem kultury. Nie dzieją się te rzeczy.
[57:14.95 → 57:16.57] C: Chyba, że będzie to Nobel z literatury.
[57:16.59 → 57:19.73] A: Chyba, że Nobel z literatury dla kogoś z Polski.
[57:20.13 → 01:02:30.15] C: Tak, oczywiście. Taką mieliśmy refleksję w drodze z dworca do teatru, że rzeczywiście jest tak, że to jest temat, który ma szansę przebić się i też nie ma, naprawdę nie ma chyba takiego momentu, kiedy mogą Państwo zobaczyć w telewizji, na łamach gazet, właściwie już od piątku albo weekendu, tyle wypowiedzi, tylu dziennikarzy czy osób związanych z kulturą, komentatorów, oczywiście też związanych z modą, jak Pani tu wcześniej zauważyła, więc ten temat jest ogrywany na każdy możliwy sposób, żeby wycisnąć w jakiś sposób z niego jak najwięcej, to znaczy w gali wziął udział pies, to jest też kolejny temat, można, do tej pory to się rzadko zdarzało, można porozmawiać... Zjednoczone pieski Instagrama i innych TikToków. Tak, czy to dobrze, jak on się tam czuł, czy powinien tam być, kto z nim był, jak się pracuje z psami w filmach. Mnóstwo od razu jest tematów, z którymi można się zająć i też w jakiś sposób zainteresować swoich odbiorców. jest też cały temat w ogóle samych nagród, ich znaczenia, ale też politycznych. Pojawił się wątek debaty czy wieczoru wyborczego. Oskary to też jest w jakimś sensie polityka. Niektórzy może mają zbyt duże oczekiwania wobec nich, że osoby, które biorą udział w tej gali, mając świadomość, jak dużo paru oczu jest zwróconych na nich, wykorzystają ten moment, żeby powiedzieć coś więcej, wyrazić sprzeciw w jakiejś sprawie. Chyba będą rozczarowani, bo nie do końca się to zdarza. To znaczy, to jest jednak rzadkie. Jeśli państwo zobaczą, najczęściej robią to twórcy z Europy jednak, nie Amerykanie. bo to jest ryzyko w jakimś sensie. Zdałem sobie sprawę, że któryś raz już mówię o ryzyku, ale ryzyko finansowe, ryzyko marketingowe, ryzyko zawodowe to gdzieś tutaj łączymy, a o skalę mogą bardzo dużo dać, to znaczy tego chyba nie powiedzieliśmy, no bo z jednej strony Widzowie zwracają na to uwagę, a przynajmniej jedna widzka tutaj u nas na sali, ale też obecność tam jest szansą na to, żeby żeby tam dostać szansę, że skoro się już tam jest i nawet jeśli się nie dostało tej statuetki, to ta droga do gabinetu producenta, czy szefa wytwórni, czy jakiejś osoby, może nawet nie te Oscary, ale impreza później, to znaczy szansa, możliwość bycia tam, kontaktu, rozmowy, to jest dużo. Niektórzy potrafią tę szansę wykorzystać, i robią potem filmy w Hollywood. Myślę, że dlatego twórcom, filmowcom zależy na tym, żeby o tych Oscarach też mówić. Co ja mam z Oscarów? Nie wiem, myślę, że jakoś w jakimś sensie więcej dajemy z siebie, korzystając też przy tym, że to jest jakaś dla nas szansa na to. Też spotkamy się z państwem tutaj, rozmawiamy o tych Oscarach, Więc beneficjentów tych Oscarów paradoksalnie może być więcej. Myślę, że jutro mało kto będzie o Oscarach rozmawiał, pamiętał. Może będziemy się czasem dyskutować, kłócić, który Oscar był słuszny, który nie był słuszny, czy jakiś film warto obejrzeć, a jaki nie. Ja na przykład mam takie doświadczenie, że coraz rzadziej Pada to pytanie. Pytanie o Oscary. Nawet w takich towarzyskich, pozabranżowych sytuacjach. Kiedyś jednak znajomi czy rodzina pytali, a co warto z tych Oscarów obejrzeć, a czego nie. Wydaje mi się, że dzisiaj jesteśmy przesyceni jest liczbą tych możliwości, tych tytułów, które gdzieś w jakiś sposób zaznaczyły swoją obecność. Czy to był festiwal, czy to był jeden festiwal, czy to był drugi festiwal, czy to były jakieś inne nagrody, czy polecił ten film Ktoś dla nas ważny w różnym sensie, bo dziś też te rodzinne polecenia są istotne. Mamy swoje osoby, którym ufamy, które lubimy słuchać, które lubimy czytać. Jeśli one wymienią jakiś tytuł, to być może jest to dla nas istotniejszy drogowskaz niż późniejsze Oscary. Dużo jest. Dużo tego jest, bardzo dużo jest filmów, jest za dużo filmów. Postuluję, mniej filmów, więcej dobrych filmów. Śmieję się oczywiście trochę, ale...
[01:02:30.15 → 01:02:33.11] A: Ale wiesz, to idzie w świat, więc może ten apel zostanie usłyszany.
[01:02:33.84 → 01:03:43.32] C: Chociaż ten apel, który Kasia przypomniała z gali, żeby też spojrzeć na to z tej perspektywy, że budżet jednego filmu takiego jak Barbie mógłby być budżetem 10, 20 czy nawet 50 filmów i szansą na to, żeby jacyś twórcy przekazali nam siebie, swoją wizję, zrealizowali zrealizowali swoje projekty, jest myślę ważnym apelem. Ta nagroda dla Wes Andersona, uznanego twórcy, który dostał nagrodę za film krótkometrażowy, też w komentarzach po gali odbiła się takim echem, że po co komuś takiemu taka nagroda, że być może nagrody za filmy krótkometrażowe powinny jednak wędrować do ludzi, którzy są na początku swojej drogi albo robią wyjątkowe niekomercyjne rzeczy, które w żaden inny sposób nie mają szansy się przebić. Bo myślę, że rzadko Państwo oglądacie krótkometrażowe filmy.
[01:03:43.86 → 01:04:57.28] A: Słabo z ich dostępnością akurat w przypadku... Akurat ten Oscarowy jest dostępny na znanej platformie streamingowej Tejna.en. więc można sobie zobaczyć razem z innymi filmami tego akurat reżysera. Tutaj się zgadzam, parę ładnych lat temu i to jest jedna z tych rzeczy, które sama zapamiętałam z wręczania nagród, znany amerykański komik Louis CK mówił o tym, że te Oscary za filmy krótkometrażowe najczęściej wracają do domu jakimiś rozklekotanymi starymi samochodami, bo twórcy filmów krótkometrażowych to albo studenci, albo naprawdę tacy twórcy, którzy nie mają za sobą machiny jakiejś produkcyjnej. Często właśnie w tych filmach krótkometrażowych liczył się temat, oddźwięk społeczny, ale kiedy takie osoby jak Wes Anderson czy świętej pamięci koszykarz Kobe Bryant odbierali za swoje krótkometrażowe filmy Oscary, to też miałam takie lekkie poczucie, to chyba nie jest ten adres, bo na kino krótkometrażowe to jest ten start, to jest jakieś oderwanie się i pas startowy do kariery. Też nie zawsze niestety ci twórcy później przeskakują do pełnego metrażu, różnie z tym bywa.
[01:04:57.35 → 01:05:18.87] C: Ale to obserwowanie karier to chyba też jest taki element, który mnie trzyma przy Oscarach, bo jak przypomnę sobie, jak dwóch nieopierzonych facetów odbierała Oscara za scenariusz buntownika z wyboru, a dziś są właściwie ikonami...
[01:05:18.87 → 01:05:22.01] A: Matt Damon i Ben Affleck, myślę, że znane państwu nazwiska.
[01:05:22.17 → 01:05:56.58] C: No wielkimi szychami, to chyba jest właściwe słowo w Hollywood. I jak przypomniałem sobie ten moment, odtworzyłem to, naprawdę dwóch młodych facetów w pełnym entuzjaźmie, z takich jeszcze, widać, że kochających to co robią, że żyjących tym kinem, To są też takie ciekawe rzeczy, żeby obserwować karierę ludzi, którzy zaczynają rzeczywiście. Wtedy ten Oscar dla nich to było takie...
[01:05:56.58 → 01:05:57.64] A: Otwarcie drzwi właściwie.
[01:05:58.12 → 01:06:34.19] C: Taki sen spełniający się, ta fabryka, to są sny. Nie wszystkie Oscary, nie zawsze mówimy o tym, że one są przewidywalne, że łatwo to ocenić, ale czasami zdarzają się takie sytuacje, że nie i że przebijają się bardzo utalentowane osoby, które dopiero gdzieś wchodzą w to środowisko i ta nagroda dla nich jest ogromną szansą. Także dlatego, że cała branża obejrzy ten ich film, żeby ocenić i oddawać głos.
[01:06:35.80 → 01:08:05.61] A: To jeszcze jeden wątek mam, zanim zwrócę się do Państwa, żeby zapytać, czy Wy macie jeszcze jakieś wątki tutaj do nas, do rozmowy, do dodania. To jest jeden z takich ulubionych tematów naszych. Oscary, a sprawa Polska. Albo sprawa Oscarów, a Polska. Bo śledzimy zawsze to, co się dzieje w tym kontekście. Kiedy ma zostać ogłoszony polski kandydat do Oscara, to też jest ten moment, kiedy wszystkie media trochę są w stanie gotowości, bo zawsze to się przewija. Później w serwisach pisze się o tym, Dyskutuje się o tym, czy to aby właściwy film. Dla przypomnienia, w tym roku byli to chłopi na podstawie powieści Władysława Reymonta, D.K. Welchman i Hugh Welchman, twórcy. Film, który miał szansę na nominację właściwie nie w jednej tylko kategorii, bo też kategoria animacji stała tutaj otworem. Historia chciała oczywiście inaczej, Co roku jest ten moment, kiedy właśnie polskie kino staje na moment, zamiera z tym, nazwijmy to, zapartym tchem, który z filmów będzie nas reprezentował w tym wyścigu. Na ile to jest z Twojej perspektywy, jako dziennikarza filmowego, który dużo rozmawia z polskimi twórcami, bacznie się przygląda temu, co się dzieje, w polskim kinie. Na ile to jest właściwie też obecne w tych naszych dyskusjach w branży filmowej w Polsce, że te Oscary gdzieś też są punktem odniesienia dla polskich twórców? Jak ty na to patrzysz, gdybyś mógł trochę o tym opowiedzieć?
[01:08:07.47 → 01:09:58.26] C: To jest chyba tak, że my sami wywołujemy ten temat jako dziennikarze najczęściej w rozmowach. że on od strony twórców nie wychodzi, nie pojawia się. Ja nie mam takiego poczucia, żeby zdarzało się, często w rozmowach, żeby ktoś mówił, zdradzał się albo z jakimiś ambicjami, albo z jakimiś celami i marzeniami w tym kontekście. Być może skromność, być może to w ogóle nie ma tej perspektywy. I to chyba raczej my ten temat maglujemy przy okazji nominacji, przy okazji Oscarów, przy okazji wizyt. jak już ci twórcy pojadą do Hollywood i rozmawiamy, pytamy ich o tę Amerykę, co tam, jak tam, z kim rozmawiali, kto ich zagadnął, kogo spotkali w kolejce do toalety, bo to są częste anegdoty, albo na papierosa, to są takie dwie sytuacje, które gdzieś najczęściej można trafić. Co nie znaczy, że polscy twórcy nie wiedzą co się dzieje, nie oglądają tych filmów, nie mają swoich faworytów, Nie, ale może nie mówią tak o tym otwarcie, gdybyśmy podrążyli ten temat, to nie wydaje mi się, żeby to był jakiś cel. Aktorzy wręcz w drugą stronę, to znaczy przez lata, pokutowało takie podejście, że polski aktor w ogóle nie ma szansy w Hollywood, że jest bariera, jeśli nie języka, to akcentu, że są ci aktorzy skazani na bardzo ograniczone role.
[01:09:59.26 → 01:10:01.62] A: Dziwna, negatywna postać ze Wschodu na przykład.
[01:10:02.44 → 01:10:56.15] C: Jakiś mafiozo, prostytutka czy imigrant po latach, To też już ten stereotyp zaczynamy odkłamywać, bo to się zmienia, ale nie wiem, jakoś tak próbuję na szybko przekartkować te moje rozmowy. Nie, chyba to nie jest taki temat. są te nasze nagrody tutaj, czyli festiwal w Gdyni, Orły, wychodzą takie rozmowy na ten temat, dzielą się opiniami o tym, jak to funkcjonuje, bo nie tylko czy coś słusznie, czy niesłusznie, ale też co by zmienili, jakie mają wrażenia na ten temat, jak to oceniają, czyli ta perspektywa bardziej tu, naszego pola.
[01:10:56.35 → 01:14:09.74] A: Dziękuję bardzo. No to sprawdźmy, drodzy Państwo, czy macie jakieś pytania, komentarze, jakieś wątki, o których chcielibyście porozmawiać w kontekście Oscarowym? Może chcecie porozmawiać o którymś z filmów? które były nominowane i które widzieliście i jesteście na przykład rozczarowani, że nie zostały docenione. A może chcielibyście, żebyśmy my jakiś wątek omówili dotyczący właśnie tego Oscarowego rozdania czy filmów, które się pojawiły. Zachęcam do włączenia się w naszą rozmowę. Czy ktoś ma chęć, potrzebę? Komentarz, pytanie? Drodzy Państwo, to jest mój pierwszy raz w tej roli, więc liczę na to, że rozwinie się nasza rozmowa w stronę rozmowy. Byłoby naprawdę miło poznać Was też trochę lepiej i skoro jesteśmy przy temacie kina, a ono jest dla nas najważniejsze, nawet kiedy jesteśmy w teatrze, to byłoby fajnie, gdyby ta rozmowa mogła taką formę przyjąć. O, jest. Pozwoli najpierw pani tam, a później pani tutaj w pierwszym rzędzie. Dobrze, dziękuję. Chciałam zapytać, jak wygląda promocja filmu. Czy są do tego jakieś powołane instytucje, czy to samemu dany reżyser, czy aktor musi zadbać, czy są takie instytucje właśnie w Hollywood, które można wynająć, bo tutaj dużo Państwo mówiliście o tych środkach, które są przeznaczone na tego typu działania. Jak to wygląda tak jak gdyby od kuchni? Odniosłam wrażenie, że właśnie ten element jest bardzo znaczący w wyborze. Może zacznę i Piotrek dołączy do odpowiedzi. Tak, zdecydowanie tak. Gdy mówimy o tym, chociażby przykład filmu, który w tym roku miał niesamowitą kampanię i też bardzo zaangażowany był jego zarówno scenarzysta, jak i reżyser, jak i otwórca głównej roli, czyli film Maestro w reżyserii Bradley'a Coopera, poświęcony postaci Leonarda Bernsteina, kompozytora, czyli on tutaj wciela się i w rolę główną. Mocna charakteryzacja, dużo wokół tego filmu się działo. Przetworzona twarz, czterogodzinny makijaż i też bardzo do tego stopnia, że autor tej książki napisał tekst, czy można Oscara chcieć za bardzo. i odnosił się trochę właśnie do postaci Bradley'a Coopera, który bardzo był zaangażowany w kampanię wokół tego filmu. Organizował koncerty, bo on się uczył też dyrygentury, więc występował na scenie, żeby pokazać też żeby oczywiście media pokazały jego jak to działało. Budżet na takie działania promocyjne to z jednej strony dystrybutor, dobrze myślę, z drugiej strony producent filmu, z trzeciej strony to chyba jest wpisane w sam pomysł realizacji takiego przedsięwzięcia.
[01:14:09.78 → 01:16:23.01] C: Czy to zależy, czy mówimy o filmie amerykańskim, który jest czy w punkcie wyjścia startuje do walki Oscary, czy mówimy o filmie europejskim, także polskim, wobec którego w pewnym momencie pojawia się taka szansa, żeby zawalczyć i dopiero wówczas często jest szukanie środków. Ale to jest tak, że istnieją agencje marketingowe, które specjalizują się w promocji filmów. wykupić usługi takiej agencji, w zależności od tego jaki pakiet i ile się ma na to pieniędzy, to te działania marketingowe mogą być większe lub mniejsze. Przede wszystkim z takich moich rozmów, bo zdarzało mi się kilkukrotnie rozmawiać przy okazji krótkich metraży, bo często polskie krótkie metraże mają szansę. Przy okazji krótkich metraży może dla wyjaśnienia wygląda to tak, że drogę do tego, żeby starać się o nominację, ta droga jest kilka takich dróg, na przykład nagroda na festiwalu, który otwiera tę drogę, są wybrane festiwale na całym świecie filmowe i tryumf tam, zdobycie tam nagrody, od razu dany film przenosi do puli tych filmów, które mają szansę walczyć o nagrodę. Są też innego rodzaju nagrody, na przykład Oscary Studenckie i też zdobycie takiego Oscara. W każdym razie ta pula tych filmów jest ogromna i przede wszystkim trzeba dać się zauważyć zwrócić uwagę na swój tytuł, nawet jeszcze nie lobbować za tym, żeby wygrał, tylko w ogóle, żeby został zauważony, żeby ludzie go zobaczyli i to już jest początek, bo wiadomo, że maestro czy Barbie, czy Oppenheimera. Wszyscy ten tytuł znają. Nawet jeśli go nie widzieli, to gdzieś o nim słyszeli.
[01:16:23.01 → 01:17:53.02] A: Jeszcze zanim powstał, to było wiadomo, że to będzie film, który w tym kierunku Oscarowym będzie się wybierał i nie będzie potrzebował takiej kampanii jak właśnie filmy krótkometrażowe. Czy przyszedł mi teraz do głowy dobry przykład, bo być może państwo znacie ten film. Twój Vincent. Pamiętacie taki film? O, proszę. Też ten sam duet, D.K. Welchman i Hugh Welchman za nim stali i tam faktycznie młody chłopak, który zajmował się PR-em i pracował w marketingu, został zatrudniony do tego, żeby spróbować ten film wypromować tak, żeby on został zauważony. On był nominowany do Oscara, tego Oscara nie dostał wtedy, dostał film Coco, też animacja amerykańska właśnie. Oskara dla najlepszej animacji, ale on właśnie starał się wymyślić jakiś sposób, żeby ta opowieść o Vincencie Van Goghu namalowana właściwie poprzez, w naszej perspektywie teraz po filmie Chłopi sobie myślimy samograj, no to to już taki jest pomysł, żeby namalować film, który jest przekonujący. i w przypadku twojego Vincenta został zauważony, ale początek tej drogi, żeby zwrócić uwagę różnych dystrybutorów na świecie na ten film, czy zbudować wokół niego pewną atmosferę taką, że to jest film, który warto zobaczyć, który ma wartość artystyczną, który może zainteresować też Hollywood, to była pewna droga, którą trzeba było wymyślić. I to też nie była kwestia jakiegoś gigantycznego budżetu, tylko właśnie pomysłu, gdzie komu podsunąć jakąś tu wizytówkę, tu jakiś materiał promocyjny na festiwalach.
[01:17:53.02 → 01:18:01.10] C: Ale trzeba uważać, bo są też restrykcje ogromne, to znaczy nie można nagabywać Za bardzo. Są określone...
[01:18:01.10 → 01:18:03.92] A: Nie dzwoni się do członków Akademii, głosuj na mnie.
[01:18:04.00 → 01:21:12.17] C: Są określone w formularze, jak taki mail wysłany do członka Akademii może wyglądać i co może zawierać. Tak naprawdę może zawierać jedynie zaproszenie do obejrzenia tego filmu i tyle. To znaczy, jak to tam się dzieje naprawdę, ale to nie wiem, bo różne są pewnie sposoby, ale tak w takiej... formalnie, regulaminowo, jest to konkretnie określone, czyli właściwie ściągnięcie na pokaz, czy wysłanie przeglądówki, czyli możliwości obejrzenia tego filmu online, czyli organizacja pokazów, czyli udział w ogóle w festiwalach za oceanem w Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie, czyli tych festiwalach, branża amerykańska szczególnie bierze udział, to jest jakaś taka forma też szansy na to, żeby ten tytuł gdzieś został w głowie. Publikacje prasowe, to znaczy zainteresowanie dziennikarzy, szczególnie anglojęzycznych, tematem filmu, recenzją, ale nie tylko recenzją, tematem wokół, chociażby tym psem. chociażby, o którym wspominaliśmy przy okazji, to też jest jakieś zainteresowanie tematem, to znaczy albo tematem filmu, albo tematem twórcy, dlaczego ten twórca jest interesujący. I te wszystkie elementy jakoś składają się. Oczywiście to jest tak, że mówimy teraz o tych filmach, które najbardziej potrzebują przebicia się, żeby w ogóle ludzie mieli świadomość ich istnienia, znaczy ludzie, którzy siedzą tam w akademii. Więc tak i też jeśli chodzi o wsparcie instytucji, Polski Instytut Sztuki Filmowej ma budżet przewidziany na to i jakimiś pieniędzmi dysponuje i też angażuje się w tę promocję, ale nie da rady bez pieniędzy z innych źródeł, czyli dlatego na przykład czasami szkoły filmowe, Część krótkometrażowych filmów, mimo że Wes Anderson zdobył Oscara w tym roku, część tych filmów to są filmy dyplomowe albo dzieła studentów czy absolwentów szkół filmowych i wówczas po stronie szkoły w jakimś sensie jest ta promocja, a ten budżet szkoły filmowej w Polsce, a budżet wielkiego studia czy wielkiej platformy, a dziś one produkują dużą część tych filmów jest nieporównywalna. Tym bardziej, myślę, warto doceniać, kiedy nawet do grona nominowanych przebijają się mniejsze tytuły, mniejsze nazwiska, bo naprawdę za tym często stoi ogrom pracy wykonany w to, żeby w ogóle ten film został zauważony. To zresztą na ten temat Ewa Puszczyńska często zwraca uwagę, To nie jest konkurs o najlepszy film. Naprawdę.
[01:21:13.21 → 01:21:21.56] A: Czego dowodem może być ten Oscar? To nie był zeszły rok, tylko dwa lata temu dla filmu CODA. Tak, to było dwa lata temu, dobrze pamiętam.
[01:21:21.58 → 01:21:25.96] C: Był Oscar dla filmu CODA, o którym ja już szczerze powiedziałem, że zapomniał.
[01:21:26.06 → 01:22:01.30] A: O którym nikt nawet nie słyszał, nikt go nie widział. A film wygrał Oscara dla najlepszego filmu, co było zaskoczeniem gigantycznym. Myślę, że żadni bukmacherzy by tego nawet nie byli w stanie przewidzieć, że właśnie ten film będzie najbardziej doceniony przez Akademię Filmową. I nie miało znaczenia to, jak ta kampania Oskarowa wyglądała, że inne filmy były bardziej probowane niż ten. Wydarzyło się tak, jak się wydarzyło i takie rzeczy czasami też jeszcze mają miejsce mimo wszystko. Chociaż o tym filmie właśnie...
[01:22:01.30 → 01:22:53.83] C: Chociaż też filmy czasami trafiają na swój moment. To pandemia, to był specyficzny czas. i jakaś taka potrzeba nastąpiła takich krzepiących opowieści mam wrażenie i to był, to mógł być moment tego filmu. Jeśli spojrzymy wstecz na filmy, które wygrywały, to są takie tytuły, które pewnie każdy tutaj na sali będzie pamiętał, a są filmy których nie będziecie Państwo pamiętać, a mogły zdobyć naprawdę ogrom statuetek, więc to często jest czas, to też jest to, co się dzieje społecznie, politycznie w danym momencie, to też jest jakaś fala popularności danego aktora, aktorki, więc tych czynników tutaj jest sporo, ale na pewno dużą rolę odgrywają pieniądze.
[01:22:55.34 → 01:23:08.70] A: Skończyło się, tam było słowo merkantylny, tutaj pieniądze, ale mamy jeszcze jedno pytanie tutaj od Pani w pierwszym rzędzie. Mam nadzieję, że dla Pani ta odpowiedź jest tak. Wiadomo już mniej więcej jak to działa. Super, cieszę się.
[01:23:09.08 → 01:23:16.98] B: Jak oceniacie Państwo rolę aktorki niemieckiej Hüller w tych dwóch fantastycznych firmach nominowanych?
[01:23:17.06 → 01:23:21.08] A: Bo według mnie nie została w pełni doceniona ta aktorka.
[01:23:21.22 → 01:23:27.31] B: Zdecydowanie nie. Ze mną jej te kreacje zostaną. Fantastyczne.
[01:23:29.19 → 01:23:42.67] A: Odpowiem pani tak, i to jest największa nagroda dla niej tak naprawdę. Ale ona chyba sobie to bardziej ceni niż Oskar. Wydaje mi się, że tak może być. Szczególnie, że rola w strefie interesów to była dla niej rola bardzo trudna.
[01:23:42.89 → 01:23:45.73] B: Ona początkowo nie identyfikowała się z tą rolą.
[01:23:45.85 → 01:26:04.47] A: Nie chciała tego w ogóle najpierw zagrać, później szukała kluczy. Ale tak zagrała, że odpychała od tej postaci. Już niezależnie od historii. Jest niesamowicie negatywną postacią w tym filmie. Zresztą, jak sam reżyser mówił, nawet odbierając Oscara dla filmu międzynarodowego, że to nie jest film o tamtych czasach, tylko o tym, jak jest tu i teraz, dzisiaj. Zimny dreszcz przebiega po kręgosłupie, kiedy się pomyśli, że ten film mówi bardzo dużo o nas i o naszym stosunku do innych ludzi i o tym, jak nie chcemy pewnych rzeczy widzieć, nawet kiedy są tuż przed naszą twarzą. To jest taki osobny wątek, ale to jest trochę to, o czym Piotrek teraz zaczął mówić, że są takie filmy, które wygrywały właśnie Oscary. Są tacy aktorzy, którzy je zdobywali, i my kiwamy głową, czy jesteśmy dziennikarzami, czy widzami, bo dziennikarz to też widz, wiadomo, to sobie myślimy, okej, postarał się, zasłużył, to jest dobra rola, ona jest świetna w tej historii, którą tutaj nam opowiadają twórcy, szczególnie, że czasami jest tak, że film jest słaby, a rola jest świetna. Są też takie sytuacje, a czasami jest tak, że ci, którzy są właśnie tam w tych nominacjach, to są ci bardziej nasi ludzie, czy nasze postaci, I też mam wrażenie, że sam fakt, że ta aktorka za dwa tak niebywale, tak jak mówiliśmy wcześniej, w jednym roku, niebywale odległe od tego, czemu Hollywood trochę nas skarmi, gdy mowa o rolach też aktorskich, za takie dwa filmy jest... w tym świecie i zostanie z nami na pewno na dłużej niż niejedna z tych nominowanych. Pomijając oczywiście Emma Stone, która jest fantastyczna w roli w Biednych istotach. Zaraz Piotrek, widzę, że się przymierza już, żeby coś tutaj dodać. Zaraz oddam ci głos. Jeszcze w kontekście Sandra Hiller. Nie wiem, czy państwo znacie taki film, przed paru ładnych lat pod tytułem Toni Erdmann, który też w Polsce można było zobaczyć, gdzie ona się wcieliła w rolę zupełnie inną niż ta. Ten film był dostępny w Polsce w streamingu, więc zachęcam. Maren Ade nazywała się reżyserka, to niemiecki film, właśnie tam Sandra Hiller gra główną rolę. Nie wiem, który to był rok, 16, 17, to już było parę ładnych lat temu.
[01:26:04.69 → 01:26:48.51] C: To było wówczas, jak europejskie nagrody filmowe były we Wrocławiu, bo ona nawet wtedy do Wrocławia przyjechała i ja z nią wtedy tam rozmawiałem przy tym filmie. I myślę, że to są takie dwie bohaterki, znaczy ta druga też nie jest wcale taka sympatyczna, jak o niej pomyślimy, albo inaczej, to jest cała sztuka w tym, że to jest tak skonstruowany film, żebyśmy my przyjęli tę optykę i nie traktowali jej jako sympatyczną, tylko właśnie być może patrzyli na nią oczami tego prokuratora, który tam zadaje pytania.
[01:26:48.65 → 01:26:49.62] A: Prokuratora? Nie.
[01:26:49.85 → 01:27:02.20] C: Których tam pytań nie powinien pewnie... No tak, ale to też chyba o tym jest film. Jako prokurator, zawód swój wykonujący był nieprofesjonalny.
[01:27:04.30 → 01:27:10.44] A: No grillował ją, nazwijmy rzeczy po imieniu, bardzo mocno. On chyba nie wierzył w to, że ona może być niewinna.
[01:27:10.44 → 01:27:52.04] C: Ale o tym jest film o tym, jak oceniamy innych i na czym budujemy tę ocenę tak naprawdę. I też ta rola została dla niej napisana. I też ona nie wiedziała, czy jest winna, czy nie jest winna ta jej postać. Reżyserka jej nie powiedziała. Tak, nie powiedziała aktorce. Powiedziała jej tylko graj, jakby była niewinna. Tyle. I to musiało jej wystarczyć i wystarczyło. Myślę, że stworzyła niejednoznaczną postać. Nasz stosunek do niej się zmienia w trakcie filmu wraz z tym jak dowiadujemy się kolejnych rzeczy. Jest to bardzo ciekawe.
[01:27:53.14 → 01:27:57.80] A: Przychodzimy cały ten proces w dosłownym sensie razem z nią.
[01:27:58.04 → 01:30:46.59] C: Tak, my jesteśmy sędziami w jakimś sensie. Musimy wydać wyrok, czy wydajemy go gdzieś w swoich głowach i to też pokazuje, to jest trochę niewygodna sytuacja dla widza. tak jak niewygodnym jest bycie w środku, w domu rodziny, nazistowskiej rodziny, wiedząc, co tuż za murem ich pięknego ogrodu się rozgrywa. Słysząc, wiedząc i słysząc właściwie. Więc swoją drogą dźwięk to jest Bo mówimy czasami o tych nagrodach za dźwięk, za efekty, są takie nagrody techniczne. Czasami wypadały z gali, żeby zwolnić miejsce, żeby było więcej reklam, nie było dla nich miejsca, ale wydaje mi się, że akurat Strefa Interesów jest znakomitym przykładem tego, co można zrobić dźwiękiem, co można wyczarować dźwiękiem, jak można opowiadać dźwiękiem, jak można jak można przeszywać dźwiękiem, jak można po prostu... Ten film jest bez dźwięku, jest tak zbudowany znakomicie, że ta nagroda jest... Jeśli miałbym wybrać, to by była jedna z nagród, w której w 100% zgadzam się. z tym, że powinna powędrować do autorów dźwięku, czy właściwie oni często o sobie mówią w różny sposób, czyli właściwie do tego całego pionu, w którym też byli Polacy, bo strefa interesów wkręcono w Polsce, ogrom ekipy, to byli polscy twórcy. O to zadbała też Ewa Puszczyńska, żeby to był w dużej mierze również polski film. I tak to są dwie znakomite kreacje, ale nie miała pani poczucia, że Sandra Hiller tak trochę jest osobą z innego świata tam? Że nie do końca tam pasuje, nie dlatego, że jest gorsza, tylko to jest inny porządek troszeczkę, prawda? I mi się wydaje, że z drugiej strony jakbyśmy pomyśleli jeszcze kilka lat temu, że Niemka za rolę, którą stworzyła, chciałem powiedzieć po niemiecku, ale to nie za ten film, to była nominacja, ale którą stworzyła po francusku, po angielsku, we francuskim filmie, Czy miałaby szansę jeszcze kilka lat temu?
[01:30:46.59 → 01:31:37.71] A: O tym mówiłam wcześniej, że te światy się bardzo mocno zaczynają ze sobą stapiać i to jest świetna wiadomość, bo tak sobie myślę, że nawet jeśli jest tak, że te laury oscarowe czy nominacje dla nas są pewnym wyznacznikiem. Okej, ten film będzie może lepszy niż inne filmy. Co jest jak najbardziej tutaj korzystnym kluczem, to fakt, że te filmy, które dostają nominacje to są nie tylko właśnie te filmy, które są popularne, które mają gigantyczny budżet i są bardzo blisko Hollywood, bo tam powstają, tylko to są filmy, które są z tego innego paradygmatu i też tam trafiają. Tak jak ten przywołany przeze mnie film Parasyte, Bonga Joon-ho, mógłby tam zupełnie się nie znaleźć, gdyby nie to, że tak się ułożyło historycznie też trochę, że to był pierwszy film w ogóle nieanglojęzyczny, który tak daleko zaszedł w wyścigu Oscarowym.
[01:31:37.77 → 01:33:01.34] C: To była też w ogóle pierwsza nominacja dla koreańskiego filmu w historii. To jest niezwykła... Jak zdamy sobie sprawę z tego, a te filmy koreańskie przez ostatnich przynajmniej 20 lat odniosły ogromny sukces właśnie festiwalowy chociażby. I te nazwiska także twórców którzy pracują w Hollywood, czy pracowali w Hollywood, Park Chan-wook chociażby, których filmy my oglądamy też, bo nasi dystrybutorzy zabiegają o to, żeby one też tutaj były. Jak sobie pomyślimy, że koreańskie kino w żaden sposób do tej pory nie było obecne, nie miało nawet nominacji do Oscara w żadnej kategorii, to jest jakiś brak, brak niezwykły. A myślę, że tych krajów, gdyby pogrzebać w tej liście krajów, twórców narodowości, to bardzo byśmy się mogli zdziwić, jakie w kinematografie nie zostały do tej pory w żaden sposób docenione. że dla niej to i tak jest dużo, w tym sensie, że ja nie wiem, czy to jest jej w ogóle potrzebne tak naprawdę, ale bardzo dobrze, że tam była.
[01:33:04.19 → 01:33:26.87] A: Pani prosi jeszcze o dwa zdań o filmie Zimowe Przesilenie Aleksandra Pejna, który akurat w ostatnim czasie trochę z innej perspektywy pojawił się w mediach. Nie wiem, czy się państwo z tym spotkaliście, że tutaj jest podejrzenie o plagiat, gdy mowa o scenariuszu. Scenariusz był nominowany do Oscara. Pojawiło się w zeszłym tygodniu?
[01:33:27.07 → 01:34:07.50] C: Nie, właściwie w weekend przed galą amerykańskie serwisy branżowe opublikowały informację, że od kilku tygodni scenarzysta filmowy próbuje przez tę gildię scenarzystów wywalczyć tutaj swój kredyt, jak to się mówi, czyli miejsce, bo jest ten scenariusz przesilenia właściwie co do sceny praktycznie, co do całej drabinki, scen identyczny z jego scenariuszem. To być może jeszcze by nie... Zdarza
[01:34:07.50 → 01:34:10.76] A: się, że wielkie umysły myślą podobnie, historie są opowiadane...
[01:34:10.76 → 01:34:18.54] C: Ale Aleksander Payne, jak się okazuje, miał ten scenariusz w rękach i jest to udokumentowane, bo ileś lat temu proponowano mu wyreżyserowanie tego scenariusza.
[01:34:18.58 → 01:34:20.02] A: Powiedział, że go to nie interesuje.
[01:34:20.51 → 01:34:26.03] C: bo to nie zainteresowało. Więc w tym kontekście trochę trudno mówić o tym filmie.
[01:34:26.89 → 01:34:29.15] A: Poczekajmy na rozwój wypadków, czy to świetny
[01:34:29.15 → 01:35:24.26] C: film, czy jednak... Abstrahując od tego, to jest to historia, która... Ja dawno nie widziałem takiego filmu, który... w takim starym stylu trochę. Jedni powiedzą akademickim stylu, inni powiedzą w dobrym starym stylu, bardzo konwencjonalnym w jakimś sensie opowieści, wydobyłby tyle prawdy prostymi środkami o ludziach, o ich niedoskonałościach, o tym, żeby dawać sobie szansę, że czasami albo bardzo często innych oceniamy zbyt surowo, nie znając całego tego zaplecza i całego bagażu, jaki noszą. I w tym sensie tak, bardzo mi się to dobrze oglądało, to cały czas jest w konwencji komedio-dramatu, bywa bardzo śmieszne, bywa wzruszające.
[01:35:28.05 → 01:37:04.37] A: Tak, nowy chłopak, że tak powiem na filmowym osiedlu, czyli odtwórca roli tego młodego studenta, to debiutant. Absolutna jakaś rewelacja też w odbiorze. Ja bym też dodała, że ten film zdecydowanie wpisuje się w taki gatunek, którego nigdy dość, czyli feel good cinema. Film, po którym obejrzymy go, przeżyjemy coś z tymi bohaterami, bo tutaj akurat może trochę inaczej niż w wielu filmach jest miejsce na pogłębienie tej psychologii, że my naprawdę Dowiadujemy się, kim jest Mary, zresztą ta aktorka nagrodzona Oscarem za rolę drugoplanową. Wiemy, kim jest ten profesor, skąd on przychodzi, jaką jest postacią, z czego to wszystko wynika. Wiemy też coraz więcej, poznajemy prawdy o tym chłopaku. Jesteśmy blisko tych ludzi, a cała ta historia zostaje opowiedziana w taki sposób, że kiedy się kończy, to my czujemy się lepiej jako jednostki ludzkie. Na Facebooku można sobie ustawić taki status, poczucie człowieczeństwa i właściwie mam wrażenie, że to jest taki film, który też chyba z wieloma osobami zostanie, bo tak jak mówiliśmy wcześniej, są te filmy, które gdzieś tam przychodzą przed naszymi oczami, znikają, nie pamiętamy czy one miały nominację, czy dostały nawet Oscara w danym roku, gdzieś się rozpływają. a są te, które mają szansę gdzieś się na dłużej zapisać i mam takie właśnie poczucie, że to jest jeden z tych filmów, do których będziemy wracać, które gdzieś będziemy sobie odświeżać i na pewno jest to nowy film świąteczny, a to też taki gatunek, który zawsze się przydaje. A tak się złożyło, że...
[01:37:04.37 → 01:38:11.01] C: No bo ta klasyfikacja być może nie dobrze się kojarzy, tak jak nie wszyscy chcą być nazywani aktorami komediowymi, bo jest to szufladkujące. Ale myślę, że tak, że w gruncie rzeczy film oparty tak naprawdę na trzech postaciach, na trojgu aktorów. którzy te postacie znakomicie potrafią ożywić. Zresztą aktorka, która zdobyła Oscara za rolę drugoplanową i teraz, czy ja dobrze powiem, Devine Joy Randolph, grała w okularach swojej babci, podobno to były jej babci okulary, co też wnosi jakiś dodatkowy element i kontekst tutaj. Kino, które nie tylko jest zanurzone w tym czasie, kiedy się rozgrywa, ale też jest trochę robione w tym stylu. Jeśli wrócić do filmów z lat 70-tych, to Wiemy kiedy się urodził Paul Giamatti i że jest aktorem raczej naszej tutaj ery, a nie wówczas, ale gdyby on został wyświetlony w latach 70. na ekranach, to można by go było pomylić z filmami, które wtedy leciały w kinach.
[01:38:12.97 → 01:38:25.21] A: Drodzy Państwo, czy jeszcze jakieś wątki, jeszcze jakiś pytań? O, mamy nawet dwa. To zaczniemy może od Pani i później Pan, dobrze? Na końcu tego samego rzędu. Cieszę się, że Państwo się tak otworzyliście i że chcecie rozmawiać.
[01:38:25.23 → 01:38:36.13] B: Dzień dobry. Ja chciałabym zapytać o polskie Oscary, bo ciekawi mnie, dlaczego akurat chłopi byli nominowani i czy był jakiś konkurent i dlaczego nie dostali Oscar?
[01:38:37.30 → 01:38:40.38] C: Wchodzimy na tematy polityczne.
[01:38:40.54 → 01:38:49.68] A: Robi się politycznie. Proszę przerwać ten streaming. Tego nie może być w internecie. Żartuję. Będziemy mówić to, co wiemy i to, co da się chyba powiedzieć na ten temat.
[01:38:49.82 → 01:39:31.71] C: Głównym, jeśli nie jedynym konkurentem czy konkurencją była Zielona Granica Agnieszki Holland. Co prawda grono, które zadecydowało o tym, że wybrano chłopów odcina się od tego, żeby były jakiekolwiek naciski i że podjęli niezależną decyzję i wybrali chłopów jako film, który ich zdaniem miał największe szanse, bo nadal przypominam, nie wybieramy najlepszego filmu, tylko wybieramy ten film, który uważamy, że będzie miał najłatwiejszą pod różnymi względami drogę do tego, żeby przynajmniej zdobyć nominację.
[01:39:32.26 → 01:39:52.06] A: Tutaj już ta nominacja była dla twórców. Oni są rozpoznawalni za granicą. Też pomysł realizacyjny na ten film jest chwytliwy, bo jednak malowanie kilkudziesięciu tysięcy kadrów jest taką pracą, która może zostać zauważona i o której też można coś opowiedzieć medialnie, więc to też jest ten wątek.
[01:39:52.24 → 01:39:54.60] C: Film też był w Toronto, jeśli dobrze pamiętam.
[01:39:55.36 → 01:39:57.40] A: Jednocześnie w Toronto i w Wenecji.
[01:39:57.40 → 01:41:30.81] C: Już jesienią zaczynał tę drogę po drugiej stronie oceanu, czyli mógł być rozpoznawalnym tytułem. Ludzie tam go już oglądali. Ludzie z branży, tak powiem. Myślę, że tym można się było kierować. Oczywiście była dyskusja ogromna, że to powinna być zielona granica. film Agnieszki Holland, która też jest już rozpoznawalnym nazwiskiem w Hollywood, nazwiskiem, które już te nominacje miało, że to jest film istotny, że to jest film, który dotyka problemu, który też jest w jakiś sposób tematem, bo przecież dyskusja dotycząca imigracji jest dyskusją też być może kluczową dla wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych teraz, no przynajmniej jednemu z kandydatów na tym zależy, żeby to ta narracja szła w tym kierunku, więc nie było nas na tym głosowaniu, więc nie wiemy do końca, ja nawet nie pamiętam już teraz, jak się rozłożyły głosy. W każdym razie zawsze jest tak, że producent może zgłosić film do grona, które walczy o to, żeby walczyć o nominację, bo taka jest droga, to znaczy najpierw trzeba zdobyć tę nominację z naszej strony, to znaczy być filmem, który jest wybrany jako reprezentant danego kraju i dopiero potem zaczyna się droga do tego, żeby walczyć,
[01:41:32.17 → 01:41:35.53] A: żeby był w tym wąskim gronie, żeby
[01:41:35.53 → 01:42:47.87] C: był w najwęższym gronie nominowanych i później żeby zdobył nagrodę. Teraz post factum oczywiście łatwo się ocenia, mówiąc, że być może to nie był dobry wybór, bo później pojawiły się nie najlepsze recenzje w anglojęzycznych tytułach, że miał gorszą prasę niż twój Vincent. No ale to tak po czasie łatwiej jest pewne decyzje ocenić. Nie wiemy jak potoczyłaby się jak to by się wszystko potoczyło, gdyby została wybrana Zielona Granica lub jakikolwiek inny polski film, choć polskie nazwiska tam padały, zresztą twórcy dźwięku, o których tu żeśmy w jak najlepszych słowach, wspomnieli ze sceny kilka imion swoich współpracowników i współpracowniczek i były tam też imiona, które by wskazywały na to, że to byli nasi rodacy. I jeszcze była jakaś druga część chyba tego pytania o polskie Oscary, czy to było już wszystko? Dlaczego nasz film w ogóle nie wszedł do tego grona nominowanych, tak?
[01:42:51.45 → 01:42:54.45] A: To
[01:42:56.73 → 01:43:09.05] C: jest zawsze gdybanie, zawsze zastanawianie się, że te filmy, Nie wiem tego.
[01:43:09.93 → 01:43:11.73] A: Trudno tutaj udzielić jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie.
[01:43:11.73 → 01:43:57.86] C: Ze względu na to, że nie jestem członkiem Akademii, nie wiem, czy twórcy dotarliby ze mną. Nie, państwo się śmieją, ale taka jest prawda, bo nam się może wydawać, że promocja była niezła, a do kogo ta promocja ma dotrzeć, bo ona nie ma do nas dotrzeć wcale. My nie wybieramy, nie głosujemy na te filmy. Nam ten film może się podobać lub nie. kupić bilet i zresztą chłopi kasowy sukces, frekwencyjny sukces odnieśli w polskich kinach. Więc to był jeden z takich filmów, który po tym pandemicznym zastoju i właściwie ja pamiętam na festiwalu w Gdyni był już taki panel, że jest kryzys polskiego kina, bo Polacy. przestali chodzić na polskie filmy.
[01:43:58.08 → 01:43:59.34] A: To już się zmieniło bardzo mocno.
[01:43:59.34 → 01:44:31.71] C: To się zmieniło jesienią zeszłego roku. Było dużo premier polskich, na które Polacy zagłosowali idąc na nie. Więc czy była zasłała promocja, nie potrafię tego naprawdę ocenić, ponieważ po pierwsze nie było mnie w Stanach wtedy, kiedy ta promocja była naślona, po drugie to nie ja jestem targetem, że takiego tutaj brzydkiego słowa niepolskiego użyję i nie do mnie ma ta promocja dotrzeć.
[01:44:32.54 → 01:44:47.88] A: Niestety na to pytanie trudno nam odpowiedzieć. Ja jestem bardzo ciekawa, jaki film będzie w tym roku nas reprezentował, bo dopiero rozkręca się sezon polskich premier. Jeszcze trochę czasu, to zawsze jest jesienią późno ogłaszane, prawda? Dobrze pamiętam.
[01:44:48.00 → 01:44:54.96] C: To jest zwykle w okolicach festiwalu w Gdyni, czyli mniej więcej w sierpniu, wrzesień, październik.
[01:44:55.28 → 01:45:09.80] A: Zobaczymy, jak to się ułoży w tym roku. ale już będziemy mieć większą też wiedzę w naszym tutaj gronie, jak to mniej więcej te mechanizmy mogą zadziałać. Pan miał jeszcze pytanie. Proszę bardzo, możemy prosić mikrofon na koniec tego rzędu. Dziękuję.
[01:45:10.61 → 01:45:43.14] C: Chciałbym się zapytać, czy może znają państwo lekarstwo na spadek oglądalności Oscarów? Bo w końcu 10 lat temu Oscary było oglądało około 405 milionów osób. teraz ten cały prymat tej ceremonii upada, te Oscary oglądały tylko 19, a np. Złote Globy w tą ceremonię tegoroczną obejrzały o 50% więcej.
[01:45:45.06 → 01:45:52.58] A: Mikrofon się włączył, więc pytanie brzmiało, co się dzieje z Oscarami, dlaczego coraz mniej i jak to zmienić?
[01:45:53.00 → 01:47:21.50] C: Myślę, że globy obejrzało więcej osób, bo wszyscy byli ciekawi, czy te nagrody się podniosą po fali kontrowersji, jakie do tej pory ciążyły. I być może łatwiej im było się odbić z tą frekwencją, bo ona spadała znacząco w ostatnim czasie i była ciekawość. Zobaczymy, jak to będzie za rok, czy uda się utrzymać ten wynik. Jeśli chodzi o Oscary, to chyba jest złożona kwestia, związana również z tym, że w ogóle ludzie mniej oglądają telewizję dzisiaj. To nie jest już... Tak, to nie jest już takie medium, to nie jest już jedyne medium, to znaczy rolę telewizji przejął internet. Pytanie, czy na przykład ile osób obejrzało same nagrania podziękowań, wpadek, czy jakichś najważniejszych wydarzeń na i w innych kanałach social mediów. Czy gdyby to złożyć do siebie, do kupy tych wszystkich oglądających, jaki to by dało wynik, którego wyniku 10 lat temu pewnie byśmy Oscary nie osiągnęły, bo wtedy, choć internet już dawno hulał, to nie był jeszcze taką siłą. To jest na pewno jak... Tak mi
[01:47:21.50 → 01:48:26.37] A: się też wydaje, że po prostu zmieniliśmy swój sposób oglądania rzeczy, że raczej sobie wolimy, tak przynajmniej widzę też jadąc autobusem czy tramwajem rano, że ktoś sobie wtedy ogląda, co się wtedy wydarzyło, te najlepsze kawałki, tych zbitek na YouTubie, czy właśnie na TikToku, też tych właśnie zakulisowych rzeczy, których na gali nie zobaczymy, które są równie ciekawe jak to, co na niej jest, zobaczymy więcej w internecie. To jest ciekawy eksperyment, jakby to wszystko dodać do siebie, ile to było milionów ludzi, bo to nie jest tak, że my się tym nie interesujemy, tylko może już mało kto chce sobie usiąść na te 4 godziny przed telewizorem, przeczekać te wszystkie przerwy reklamowe, bo jeszcze my to oglądamy w nocy i tam są te komentarze albo słuchamy sobie, jak w radiu dziennikarze komentują, zagadują nam te przerwy reklamowe. Ale szczerze mówiąc, gdybym była w Ameryce, to nie wiem, czy bym się chciała usiąść przed telewizorem i oglądać tą też nachalną promocję różnych towarów pomiędzy. To by było dosyć chyba męczące wydarzenie, nawet z perspektywy osoby zainteresowanym kinem.
[01:48:26.45 → 01:50:07.80] C: Szczerze mówiąc, gdybym nie był dziennikarzem filmowym, to nie wiem, czy wciąż bym oglądał Oscary. Bo to nie jest już ten... To co kiedyś, to znaczy rzeczywiście, ale nie w tym sensie, że one są gorsze, tylko że to nie jest to, co kiedyś dla mnie, kiedy oglądałem to po raz pierwszy jako dzieciak, wstając gdzieś w środku nocy, wyciszając dźwięk, żeby nie obudzić reszty domowników i oglądając te osoby, te postaci, to całe wydarzenie. Wtedy Oscary miewały 5 czy 6 godzin. To było co innego. Dziś Oscary możemy odtworzyć w całości, znaczy sobie odtworzyć w każdej chwili tak naprawdę. Gala jest dostępna w streamingu do obejrzenia. Nie trzeba zarywać nocy, żeby te Oscary oglądać. Mamy materiały, 20 najważniejszych momentów Oscarowych Możemy o nich przeczytać, ale możemy też je obejrzeć, czyli mieć taki wybór, a bardzo cenimy swój czas i w tym natłoku różnego typu informacji, które w nas uderzają i w mediach i poza mediami. Mówię o wszelkiego typu informacjach i tych życiowo-rodzinnych, i tych politycznych, i tych społecznych, i tych filmowych, i tych kulturalnych. Staramy się jednak chronić swój mózg, a przynajmniej powinniśmy to robić. Więc dawkujemy to sobie. No też na pewno...
[01:50:07.80 → 01:51:44.96] A: A niestety, przepraszam, że wejdę ci w słowo, formuły gali nie da się zmienić. Gala to gala. Musi być ten moment, że ktoś wychodzi na scenę, żeby komuś coś dać i musi wyjść ta druga osoba, żeby to odebrać. I tutaj się nie da też zrobić jakiejś, mam wrażenie, formalnej rewolucji, żeby to na przykład było ciekawsze. Żebyśmy nie wiedzieli, co się wydarzy za chwilę. Szczególnie, że już tak jak mówiliśmy przez cały ten wieczór, Jeśli będziemy obserwować sezon nagród, to jesteśmy w stanie przewidzieć, kto tego Oscara dostanie, więc nie ma tego elementu niespodzianki. Też nie ma tego elementu niespodzianki, że my tego filmu nawet nie widzieliśmy, bo już go widzieliśmy, więc wiemy jak jest. Mam wrażenie, że ten dostęp nasz do wiedzy, a tam jeszcze właśnie, gdzie to jest oglądane najbardziej, czyli w Stanach Zjednoczonych, to już może być też jakieś zmęczenie materiału, bo kiedy otwieramy czasopismo, a tam jak nie Bradley Cooper, to Ryan Gosling, włączamy... TikToka, a tam piesek oscarowy na zmianę z Emma Stone do nas się, że tak powiem, dobijają, to mam wrażenie, że też zalew tych treści oscarowych sprawia, że jak już przychodzi ta kulminacja, to już wszyscy się rozchodzą i mówią, a to może dzisiaj coś innego. Więc mam wrażenie, że to też jest takie zmęczenie materiału trochę, a na nie jedyne odświeżenie, jakie przychodzi mi do głowy, to po prostu przestać to transmitować i zrobić tak, że wszystko jest dostępne, tylko nie gala. w tym roku. Nie zobaczą państwo ani tych sukienek, ani tego, kto wręcza... Właśnie, kogoś zainteresują może filmy, a ktoś może zatęskni i w przyszłym roku tym bardziej usiądzie przed telewizorem. Nie wiem, może taki zwrot akcji mi się przydał.
[01:51:44.98 → 01:54:31.21] C: Ale z tym borykają się, mam wrażenie, nie tylko branży filmowej, ale też chociażby w branży sportowej. To znaczy jest szukanie wciąż jakiejś nowej formuły na pewne rozgrywki, czy to na klubowe, czy narodowe. Mistrzostwa świata, czy mistrzostwa Europy w piłce siatkowej, chociażby są tego najlepszym przykładem. Właściwie co roku ich formuła jest inna. Mamy grupy, nie mamy grup. Szukamy, kombinujemy jak to zrobić. W trakcie Igrzysk Olimpijskich wypadają różne konkurencje, które są uznawane już za mniej atrakcyjne, chociaż takie, które są np. jak zapasy, z których to jeszcze przed chwilą nie wyobrażalibyśmy sobie pewnie Igrzysk Olimpijskich, także dlatego, że odnosiliśmy tam spore sukcesy. ale one wypadają, a pojawia się golf, pojawia się bejsbol, żeby właśnie szukać nowych grup jakichś i odbiorców. I myślę, że to też jest taki element, że po prostu tutaj jest trudniej, ale będzie coraz więcej nagród, bo przecież pojawią się kolejne za casting, czyli za te osoby, które decydują czy prowadzą cały proces obsadowy. więc być może dłuższa jeszcze będzie ta gala, a z drugiej strony gdyby mieli tylko zapraszać te osoby po odbiór, no to nikt by przecież tego nie wyglądał, więc potrzebujemy jakiegoś widowiska, a z drugiej strony narzekamy, że jak jest dużo widowiska, to to jest za długie. To jest taka trudna sytuacja, ale myślę, że to sportowe podniesienie, gdzie też chodzi o widowisko i też borykanie się tam ze spadkami publiczności przed ekranami, bo zwykle na widowni jednak te bilety udaje się sprzedać, jest takim dobrym porównaniem, bo to też chodzi o medium, to też chodzi o to, Mamy po prostu też więcej źródeł rozrywki. Ja na przykład widzę po mojej córce, która ma dzisiaj 10 lat, ja częściej siedziałem przed telewizorem wbrew pozorom i czekałem na jakieś filmy, żeby obejrzeć, nawet siedziałem wieczorem, a ona dziś ma dostępność różnego rodzaju i audiowizualnych i nie tylko atrakcji, ten film, te Oscary, ta telewizja, to już nie jest jedynym albo jednym takim głównym źródłem tego widowiska.
[01:54:32.05 → 01:57:03.88] A: Tak, ale na pewno na tej sali mamy co najmniej kilkadziesiąt osób, które Oscary interesują. My zostaliśmy też tutaj na tym polu osób Oscarami zainteresowanych. Na pewno za rok będziemy czekać na to, co będzie nominowane, kto będzie polskim kandydatem do tych kandydatów do Oscara, jak się będą te akcenty rozkładały. W kinach teraz film, który prawdopodobnie w tym wyścigu Oscarowym weźmie udział, czyli Duna, część druga Denis Villeneuve'a. bez wątpienia pojawi się w tej stawce. Kolejne premiery czekają. Przed nami w maju festiwal w Cannes, na którym też pojawią się filmy, które później. I znowu ten cały cykl będzie się toczył, opowiadając nam te historie. Jak już tutaj padły te słowa, to niech padną po raz ostatni z fabryki snów. jakby na to nie patrzeć. I będą się toczyły kolejne Oscarowe wojny. Bradley Cooper pewnie będzie myślał nad tym, jak tutaj zyskać kolejne po tych 12 niespełnionych nominacjach. kolejne nominacje Oscarowe. Może powróci Leonardo DiCaprio w jakiejś niesamowitej roli. Jest na co czekać myślę. Bardzo dziękuję Piotrku. Bardzo dziękuję Kasiu, która już jesteś 33 minuty w pociągu do Warszawy za to, że tutaj z nami byliście. Wielkie brawa dla naszych gości. Ja bardzo dziękuję, bardzo się też cieszę, że państwo się zaktywizowaliście. Jeśli wrócicie na następne spotkanie, na którym tutaj zasiądę w roli prowadzącej, to też tak będzie. Będę się zwracała szybko do publiczności, żebyście z nami rozmawiali, bo Po to się tutaj spotykamy. Bardzo dziękuję pani Ewelinie Lachowskiej i pani Marcie Stępniak za to, że nas tutaj wsparły. Wielkie brawa dla naszych drogich tłumaczek. I co za tydzień? Za tydzień bitwa o kulturę pt. Ruch w słowach. Brzmi co najmniej interesująco i intrygująco. Grażyna Lutosławska zaprosi Joannę Szymajdę na rozmowę. Zasiądą tutaj na scenie. Państwo pewnie wrócicie, żeby porozmawiać, posłuchać. A ja mówię do zobaczenia i wręczam dzisiejsze Oscary wam wszystkim. Dziękuję bardzo. Dziękuję jeszcze raz. I do zobaczenia już wkrótce. Dziękuję też całej naszej drużynie. Michałowi, Maćkom i Krzysztofowi za ogranie tego wszystkiego. I życzę spokojnego wieczoru wszystkim tutaj i tym, co nas oglądają w internecie.
[01:57:04.32 → 01:57:04.44] C: Pa!

Bitwa o kulturę. Kogo interesują Oscary? / Katarzyna Borowiecka, Piotr Guszkowski / PJM

„And the Oscar goes to…” Tuż po rozdaniu najważniejszych nagród filmowych podsumujemy tegoroczną galę. Czy „Oppenheimer” potwierdził swoją dominację? Kto zwyciężył w bezpośrednim pojedynku Lily Gladstone – Emma Stone? Czyja przemowa zachwyciła publiczność? I jak Ryan Gosling poradził sobie na oscarowej scenie w roli „Just Kena”? Trafione przewidywania, duże niespodzianki, wielcy przegrani i… czerwony dywan! O tym wszystkim porozmawiamy z Katarzyną Borowiecką i Piotrem Guszkowskim.

Kaja Klimek

Kaja Klimek – edukatorka, tłumaczka i krytyczka filmowa i popkulturalna. Nieustannie dyskutuje o filmach i serialach – z widzami, gdy tylko nadarzy się okazja, z twórcami na festiwalach, z innymi krytykami w mediach, ze studentami na Uniwersytetach Warszawskim i SWPS, i co najważniejsze: z dzieciakami i młodzieżą w ramach programów edukacji filmowej. Prowadzi program Seriaale w TVN Fabuła oraz Warsztat Filmowy w Red Carpet TV. W każdy czwartek w Dzień Dobry TVN opowiada o filmach. W internecie działa jako Kajutex (YT, FB, IG, TT – jako kajutex.pl).

Katarzyna Borowiecka – dziennikarka filmowa związana przede wszystkim z radiem, choć nie tylko. Ma na koncie setki audycji radiowych (w Trójce i w Radio 357) o tym, co na ekranie – rozmowy z twórcami i twórczyniami z wszelkich pionów, krytykami i krytyczkami. Z mikrofonem zjeździła festiwale filmowe w Polsce i za granicą. W Canal+ prowadziła cotygodniowy magazyn Aktualności Filmowe (2015-2019), na YouTube była gospodynią magazynu Netflix Studio (2020-2021), tworzyła też swój autorski POPcast, czyli podcast o popkulturze (2019-2020). Współpracuje z wieloma festiwalami i instytucjami – na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni prowadzi konferencje prasowe filmów Konkursu Głównego, w Centrum Kultury Filmowej im. Andrzeja Wajdy realizowała autorski cykl „Poza Kadrem”, czyli rozmowy z przedstawiciel/k/ami różnych zawodów filmowych. Wśród jej gości w radiu, telewizji i na żywo znaleźli się między innymi: Sally Potter, Mike Leigh, Agnieszka Holland, Andrew Scott, Jane Birkin, Antonio Banderas, Joanna Kulig, Tomasz Kot, Roman Polański i Ruben Ostlund.
W 2018 za autorską audycję ABC Popkultury Zestaw Powiększony została nagrodzona MediaTORem (nagroda przyznawana przez studentów dziennikarstwa) – w kategorii NawigaTOR(ka), kategorii dla tych dziennikarzy, dzięki którym poglądy odbiorców zaczynają iść nowymi torami.

Piotr Guszkowski – dziennikarz kulturalny „Gazety Wyborczej”. Specjalizacja: kino i seriale. Ale zdarzyło mu się także prowadzić cykliczny dodatek teatralny. W „Wyborczej” od 2015 r. – najpierw jako recenzent „Co Jest Grane”, potem dołączył do działu Kultura. Wcześniej przez 6 lat związany z dziennikiem „Metro”. Pisze również do „Wyborczej TV”. Robił wywiady dla magazynu „Esquire”, publikuje (lub publikował) w „Aktiviście”, „Sukcesie”, „Kinie” czy Onecie. Ma radiowy głos, doświadczenie telewizyjne raczej skąpe: jako dziecko kilka razy wystąpił w „Domowym przedszkolu”. W kinie zwykle zajmuje fotel z brzegu, przy przejściu. Po maratonie z arthouse’em na Nowych Horyzontach lubi pójść na „Batmana”. Odkąd został ojcem, chętnie zajmuje się kinem młodego widza. Z wykształcenia psycholog. Słucha. Woli pisać o innych, niż o sobie.

Wróć