Tryb wiązania: strict

Staramy się pokazać tylko najmocniejsze trafienia.

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:03.96 → 00:22.04] A: Pani Alicja Albrecht. Witamy raz jeszcze. Młynarski, piosenka finałowa. To nie jest pani pierwszy film o Młynarskim i myślę, że nie powstałby w takim kształcie, gdyby nie cała prehistoria. Proszę o nie opowiedzieć.
[00:22.96 → 03:47.58] B: Ja poznałam Wojtka Młynarskiego w 1990 roku. Pracowałam wtedy jeszcze w Telewizji Wrocławskiej. i zawsze zajmowałam się każdego roku, po prostu robiłam duży reportaż z piosenki aktorskiej. Wojtek przyjechał na piosenkę aktorską i jak to przystoi tylko młodości, miałam więcej odwagi niż teraz, więc podeszłam do Wojtka, rozmawiałam z nim i zaproponowałam mu film telewizyjny. Wojtek wyraził zgodę, jeździłam bardzo długo do Warszawy na dokumentację. Muszę taką anegdotę opowiem, ponieważ ja nawet się zawsze dziwiłam, bo od tego momentu, od tego 1990 roku, myśmy mieli kontakt od czasu do czasu. Znaczy ja zawsze starałam się bywać na jego recitalach, śledziłam to wszystko, co on pisał. Ale też jemu się zdarzało, że jak widział w telewizji jakiś mój dokument i jemu się podobał, to potrafił zadzwonić i powiedzieć, że było dobrze. I muszę powiedzieć, że jak przyjeżdżałam na tę dokumentację, należę do osób, które sprawiają wrażenie bardzo niezorganizowanych. Co jest nie do końca prawdą, bo jednak nigdy mi się nie zdarzyło zawalić jakiś film czy jakiś program telewizyjny przez 30 lat. Można było się potknąć, mi się to nigdy nie zdarzyło. ale sprawiam wrażenie osoby niezorganizowanej w odróżnieniu od Wojtka, który był bardzo akuratnym człowiekiem, bardzo skrupulatnym, ułożonym i wszystko musiało być tak, jak on sobie to wyobraził. Jak przyjeżdżałam na tę dokumentację, to wyciągałam ze swojej przepastnej torebki kartki i tam robiłam sobie notatki. Musiało go to bardzo boleć, aż się dziwię, że mnie nie wyrzucił z tym wszystkim, ale za którymś razem, jak przyjechałam i usiedliśmy w kawiarni i zaczęliśmy rozmawiać, to leżały na stoliku kasety, wtedy magnetofonowej, było napisane Młynarski 1, Młynarski 2, Młynarski 3, dyktafon i powiedziała, tak ci będzie wygodniej. Tak się to skończyło. I tak powstał pierwszy film. Ten film mu się w jakiś sposób podobał i tak jak mówię, utrzymywaliśmy potem jakiś kontakt. I tak się zdarzyło, że spotkałam go na ulicy Lwowskiej, to było tam, gdzie mieszkał pod koniec życia, a to było maleńkie mieszkanko, w którym się wychował, bo to było mieszkanie jego matki. I spotkaliśmy się zupełnie przypadkowo, poszliśmy porozmawiać do Coffee Heaven, I gdzieś tam intuicja dokumentalistki mi podpowiedziała, że mam bardzo mało czasu. I wieczorem zadzwoniłam do niego i powiedziałam, Wojtek, nie mam niczego, nie mam scenariusza, nie mam jeszcze pieniędzy, nie mam niczego, będę to wszystko organizowała, ale pozwól nagrać z sobą wywiad. No i intuicja mnie nie zawiodła, bo zrobiliśmy ten wywiad ponad 5,5 godziny rozmowy, bardzo ciekawej, takiej trochę podsumowującej jego życie, No i on potem zaraz zachorował i już nie byłoby to możliwe.
[03:49.00 → 04:03.60] A: Czy robiąc ten pierwszy film, miała pani w głowie już ten pomysł, idąc na rozmowę pierwszą z Wojtkiem w sprawie festiwalu? Czy to była intuicja, improwizacja, taki pomysł młodej dziennikarki?
[04:04.19 → 05:52.54] B: Ja byłam zawsze zafascynowana twórczością Wojtka Mynarskiego. Na festiwal piosenki aktorskiej przyjeżdżali bardzo różni, znakomici twórcy i piosenki, i aktorzy. Jest zresztą do tej pory niezwykła atmosfera, która towarzyszy temu festiwalowi. na ten czas zamiera, wszyscy właściwie chodzą od teatru do teatru, żeby na recitale odbywały się gale, potem się wszyscy spotykają w związkach twórczych. Także atmosfera jest taka rozluźniona, ale ja myślę, że jednak tak jak mówiłam, jak człowiek jest młody, to ma więcej odwagi, bo mniej sobie zdaje sprawy z tego, że mało wie jeszcze wtedy. Może to nie jest takie groźne i przystoi wtedy młodoście, ale ja zaproponowałam mu ten film, dlatego że ja byłam początkującą dokumentalistką, ale już z nagrodą bardzo ważną w Krakowie, z festiwalu krakowskiego. I tak się złożyło, że on widział ten film mój krakowski. Więc miałam takie wejście, że jemu się podobał ten film, Mówił, że gratuluje, że to bardzo dobry film, a ja wtedy mu zaproponowałam, czy on by się nie zgodził na film, to się nazywało jeszcze W zielone gram. Wtedy jeszcze w tym filmie występowała jego pierwsza żona, ale jeszcze byli wtedy małżeństwem. Agata młoda, taka zbuntowana wtedy była i była Paulina, ale nie było Janka.
[05:53.33 → 06:03.11] A: Był za młody jeszcze wtedy? W 1990 roku to chyba tak, prawda? Czyli to było takie klasyczne pójście za ciosem.
[06:03.29 → 06:05.13] B: Tak, to było pójście za ciosem.
[06:06.31 → 06:22.33] A: Tutaj rozumiem, że to była też improwizacja w tym sensie, że właśnie nie było budżetu, nie było właściwie scenariusza, nie było niczego, tylko wiadomo było, że trzeba szybko robić. Wnuk Wojciecha Młynarskiego robił zdjęcia.
[06:23.14 → 08:07.37] B: I poprosiłam, właściwie to Agata Młynarska, jak jej powiedziałam, że będę robiła film o jej ojcu. No i ona mówiła właśnie, i tu muszę się pochwalić, bo to jest uważam, że największy komplement, jaki mnie w ogóle w życiu spotkał, a mianowicie, bo Wojtek powiedział rodzinie tak, jeżeli ktokolwiek może robić film o mnie, to tylko Alicja, bo mam do niej zaufanie. I to uważam, że to jest coś, co jest dla mnie bardzo ważne, To są słowa bardzo ważne dla mnie. Powiedziałam Agacie, że będę robić ten film, bo musiałam zebrać budżet, co nie było proste, wbrew pozorom, jakby się mogło wydawać, że to jest proste zebrać na taką postać, postać pieniądze. Nie było łatwo, więc trzeba było też przejrzeć olbrzymie ilości archiwaliów. Też miałam problemy, bo telewizja nie bardzo mi chciała przekazać te archiwalia. Archiwalia, żeby je kupić są bardzo drogie. Proszę sobie wyobrazić, że minuta archiwaliów kosztuje 4,5 tysiąca. To są straszne pieniądze. Musiałam oczywiście wojnę toczyć z telewizją, jakimś aportem, żeby przekazać im przynajmniej część tych honorariów, bo nie miałam przecież takiego budżetu. Pieniądze zdobyłam przechodząc przez kolejne trzy etapy, takich ekspertów w Polskim Instytucie Filmowym, potem trochę z Funduszu Mazowieckiego, a reszta to żebranina, proszę państwa. To tak się mówi, ale taka jest prawda.
[08:07.90 → 08:10.23] A: A czy telewizja w końcu weszła jako współproducent?
[08:10.23 → 08:19.02] B: Tak, jako aportem weszli, dali mi 20 minut archiwaliów. 20 minut, proszę państwa, tylko. Resztę musiałam kupić.
[08:19.58 → 08:31.36] A: Ja myślę, że gdyby pani skorzystała z tego coraz popularniejszego zwyczaju, żeby zbierać pieniądze w crowdfundingu, czyli w zbiórce społecznej, to pewnie byłoby łatwiej.
[08:32.24 → 09:50.73] B: Ja myślę, że teraz jakbym chciała robić film o Wojtku Mynarskim, to myślę, żeby było łatwiej, bo muszę państwu powiedzieć, że to jest... Ja pani mówiłam przed tym spotkaniem, że dla mnie też niesamowicie ważną rzeczą jest to, Zawsze mi się wydawało, że to jest film dla mojego pokolenia, dla pokolenia moich rodziców, dla naszych dziadków. I proszę sobie wyobrazić, że takie jest olbrzymie po tym filmie zainteresowanie młodych ludzi. twórczością Wojtka Młynarskiego, że to przeszło moje wszelkie oczekiwania. Ja dostaję jakieś tysiące maili na tej naszej stronie, bardzo dużo młodych ludzi się odzywa. Teraz 15 marca wyjdzie DVD, płyta z tym filmem i już jest w mpickach, ponoć ludzie się, właśnie sami młodzi, tak twierdzą ludzie w mpicku, się pytają o ten film. Zrobiłam też wersję z napisami angielskimi, Film zdobył już jedną z głównych nagród na festiwalu filmowym w Chicago, ale teraz jest zaproszony na festiwal filmowy do Moskwy i też będzie na festiwalu w Los Angeles.
[09:51.62 → 10:04.40] A: I ma nominację jako jeden z trzech tytułów w kategorii film dokumentalny do Polskiej Nagrody Filmowej Orzeł. 26 marca wręczenie. Proszę trzymać kciuki, bo głosowanie zdaje się jeszcze trwa.
[10:05.02 → 12:59.68] B: Tak. I chciałam powiedzieć, że te nominacje, dostałam dwie takie nominacje, bo dostałam dwa dyplomy. Teraz 9 było wręczenie tych dyplomów, jeżeli chodzi o nominacje do Orłów. I ja dostałam jako nominację za najlepszy film dokumentalny jako reżyser i jako producent. Bo też, tak jak mówię, Nawet nie wiem, która będzie dla mnie ważniejsza nagroda w razie czego, dlatego że jednak mnie to olbrzymie dużo czasu i wysiłku kosztowało, żeby zdobyć te pieniądze na zrobienie tego filmu. I tak ja mówię, taką też metodą żebraczą mam, mianowicie, Alto poprosiłam dyrektora opery, żeby mi pomieszczenia po prostu, żebym bez pieniędzy wynajmował na nagrywanie tych wywiadów. I wszyscy właściwie mi szli na rękę, że mówi, no dobra, nie, jeżeli chodzi o Wojtka Monarskiego, proszę, to możesz sobie nagrywać. Ale gdybym miała za to wszystko zapłacić, to pewnie bym tego filmu nie zrobiła. I też zorganizowałam taki zespół ludzi, młodych ludzi, którzy też jest niesamowite, bo oni też niektórzy się, dużo młodsi ode mnie, oni się o tej twórczości Młynarskiego dowiadywali w trakcie robienia filmu. No i oczywiście na pewno już będą fanami do końca jego twórczości. I tak jak mnie zrobił film z napisami angielskimi i też bardzo trudno było znaleźć tłumacza. Dlatego, że co innego jest tłumaczyć dialogie, ale przetłumaczyć te niuanse w jego piosenkach jest szalenie trudne. Ja szukałam tych tłumaczy tutaj w Polsce, to dwie osoby przymierzyły się, ale zrezygnowały. Potem zaproponowano mi panią w Stanach Zjednoczonych, która tłumaczy, ale też powiedziała, Nie czuję tego rytmu i zrezygnowałam. I w końcu znalazłam znakomitego tłumacza. Moim zdaniem bardzo dobrze przetłumaczył te piosenki. To jest Polak, który mieszka już 35 lat w Londynie i jest tłumaczem literatury. No i oczywiście oszalał na punkcie twórczości Młynarskiego i teraz prosi mnie, żeby wybrać jakieś tamte piosenki takie uniwersalne jego, jak jeszcze w Zielone Gramy, te piosenki, które są uniwersalne i wszędzie będą zrozumiałe. I chciałby to przetłumaczyć na angielski. W sobotę mi wysłał piosenkę Casier Dupa, przetłumaczony na angielski. Także myślę, że jest zainteresowanie na nowo twórczością Młynarskiego i to jest dla mnie najważniejsze.
[13:00.33 → 13:29.86] A: No właśnie, ja chciałam po pierwsze podziękować pani za ten film, bo to jest taka fantastyczna okazja do spotkania. I nie tylko z Młynarskim, ale też z ludźmi, którzy go otaczali. I naprawdę ja widzę to po raz trzeci, bo widziałam na festiwalu w Gdyni, chyba jeszcze potem, już nie pamiętam w jakich okolicznościach, ale nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności, dzisiaj również. To było szczególne towarzystwo, szczególni ludzie i obcowanie z nim jest naprawdę ogromną przyjemnością.
[13:30.42 → 15:03.91] B: Proszę zapytać, tam przecież ponad 30 osób występuje w tym filmie i to są najwybitniejsi ludzie naszej polskiej kultury. I oni wszyscy oczywiście wyrazili zgodę, żeby wystąpić w tym filmie, żeby mówić o Wojtku. Proszę Państwa, to jest też ostatni wywiad z Januszem Głowackim. To jest też ostatni wywiad z Januszem Głowackim, bo on właśnie udzielił mi wywiadu do tego filmu i potem pojechał na te nieszczęsne swoje wakacje. których już nie wrócił z tego Egiptu. Także też mi się wydaje, że ten film, jeżeli jako dokument zostanie gdzieś w archiwach, to będzie też zapisem tych wszystkich ważnych ludzi, którzy tworzyli polską kulturę. wybitnych, bo tam każdy jest z tych ludzi wybitnych. Przecież Olga Lipińska jest już osobą, też już w pewnym wieku. Pan Sendt, to wszystko. Ci wspaniali ludzie. Zresztą zeszły rok był taki chyba nieprzyjemny, dlatego że bardzo dużo ludzi, tych wybitnych ludzi odeszło. To przykre było dla mnie bardzo, bo ja właściwie tak na paru pogrzebach byłam. Przykre to jest, że odchodzą ci tacy ważni dla kultury polskiej, którzy gdzieś tam czuwali, tacy strażnicy kultury polskiej gdzieś odchodzą.
[15:04.63 → 15:20.59] A: Chciałam spytać o wybór, bo film jest znakomicie zmontowany. W bardzo krótkich setach jest opowiedziane bardzo dużo, ale Młynarski napisał ponad 3 tysiące piosenek, o ile pamiętam.
[15:21.31 → 15:24.07] B: Około 5 tysięcy.
[15:24.09 → 15:26.54] A: To ja byłam gdzieś w narracji, że 3,5 tysiąca.
[15:26.54 → 16:58.48] B: 3,5 tysiąca to jest tych nagranych. A oprócz tego napisał bardzo dużo takich, które były albo mówione, to znaczy to były wiersze, felietony. Ale muszę powiedzieć, że pomimo tego, że miał do mnie zaufanie, jak mówił i ja to czułam, że ma do mnie zaufanie, to jednak jako precyzyjny człowiek, Za pierwszym razem, jak zgodził się na film w 1990 roku, to mnie przepytał ze znajomości swoich utworów, bo to dla niego było ważne, bo nie znosił właśnie takich ludzi, co przychodzili i tak mówili, to może pan coś powie, jakieś tam słyszeli coś w radiu, jak on śpiewał, ale nie znali jego twórczości po prostu. Nie usiedli, nie przeczytali, nie zastanowili się, on nie cierpiał takich ludzi, potrafił być bardzo niemiły. To widziałam nawet na festiwalu piosenki aktorskiej, że czasami to fruwały różne rzeczy w powietrzu, jak się mu nie podobało. Ale on jakoś przepytał mnie i teraz za drugim razem też mnie przepotywał, co było gorsze, bo dużo więcej powstało tych tekstów. I bałam się bardzo, bo przy takiej ilości można oblać. Ale miałam szczęście, bo akurat mnie zapytał o te, które znałam. I mówię w pewnym momencie, Wojtek, powiedz w końcu mi, zdałam ten egzamin czy nie? A on mówi, zdałaś.
[17:00.46 → 17:05.86] A: Ale to nie jest odpowiedź na moje pytanie o to, jak wybierać, bo w takiej masie...
[17:05.86 → 18:32.15] B: A jak wybierać? To było bardzo trudne. Tak jak mówię, to ja w archiwach przede wszystkim spędziłam Prawie chyba 8 miesięcy i to tak intensywnie, prawie że codziennie, siedziałam przy tych górach taśm, bo trzeba było przejrzeć te taśmy telewizyjne, każde na innym nośniku, bo niektóre były jeszcze na kliszy, różne nośniki i czasami potrzebowałam właśnie, musiałam przejrzeć wszystko, żeby wybrać, 20 sekund czy 30 sekund. To mrówcza robota, a potem dokonać wyboru z tych jego piosenek. Też się zastanawiałam, czy bardziej skupić się na tych nowych piosenkach, mniej znanych, bo one są znakomite. Ja zachęcam, bo wyszły takie zbiory jego poezji i te nowe teksty są genialne, są tak aktualne. Ale ja się tak zastanawiałam, na coś się muszę zdecydować, czy te stare piosenki, które są znane. I doszłam jednak do wniosku, że może te stare piosenki go bardziej opisują, bardziej go charakteryzują, tak jak on po prostu tworzył i kształtował nas tymi piosenkami po prostu, bo przecież on nas trochę uczył wszystkich.
[18:32.38 → 18:48.42] A: Uczył, ale też te piosenki są, jak mówi chyba Irena Sandor w filmie, to jest też zapis naszej historii. I myślę, że też z tego powodu te piosenki tak grają, że właściwie przechodzimy z Młynarskim przez polską historię od lat 60. Właściwie do dzisiaj.
[18:48.72 → 20:37.17] B: Tak jak powiedział Janusz Głowacki, te jego miniaturki, bo on nie wie jak to nazwać, bo on poza gatunek się gdzieś wyłamuje, to te jego piosenki bardziej opisują naszą rzeczywistość, naszą historię niż jakieś powieści trzytomowe. I taka jest prawda, bo on był mistrzem puenty. Był tak spostrzegawszym człowiekiem, że trudno sobie wyobrazić. Na przykład ja jestem, też tak muszę powiedzieć własne spostrzeżenie, że mi się wydawało, że ja już właściwie bardzo dużo wiem o tym wszystkim, o jego twórczości, bo tyle lat czytam, chodzę na recitale. I dopiero jak zaczęłam montować ten film, i zaczęłam tak układać te piosenki, to doszłam do wniosku, że bardzo wiele piosenek powstało z jego życia. Takiego osobistego nawet. Przecież moja żona ma na imię Desdemona. To było dokładnie w momencie, kiedy rozpadał się jego związek małżeński. Jakieś tam Polska Miłość, te różne takie rzeczy, te piosenki. No to dokładnie jak znałam cały życiorys, wiedziałam w różnych latach, co on robił, co się działo w jego życiu i prywatnym, i zawodowym, to potem tak odkrywałam, że właściwie on pisze, To jest też jego biografia, te piosenki. To, co on przeżywał, co się z nim działo, jakie miał emocje pozytywne, negatywne. A jednocześnie długorz naszych czasów. Nikt tak nie opisał, nawet nie tylko naszej historii politycznej, ale przecież obyczajowej. On się tam przyglądał tak przez lupę.
[20:38.71 → 21:10.79] A: Reportażysta, on sam o sobie mówi, że te piosenki to są takie miniaturowe reportaże. Przynajmniej część z nich, część felietony, część reportaże. Ale też mówi pani o chorobie. To zwykle w polskich dokumentach jest jednak temat tabu. O tym się bardzo długo nie mówiło. trochę tak jak w rodzinie, o czym mówią dzieci Wojciecha Młynarskiego. Pani używa do zilustrowania tego fragmentu piosenki Ogrzej mnie, która uchodzi za piosenkę o miłości.
[21:11.15 → 23:36.52] B: Tak, uchodzi za piosenkę o miłości, a to jest właśnie piosenka o jego niezwykłym dramacie. Proszę sobie wyobrazić, taki niezwykły intelektualista, bo to był naprawdę... intelektualista z olbrzymią wiedzą, oczytany, znający literaturę polską, powszechną, w sposób taki głęboki, nieszkolny. I był jeszcze, tak jak mówię, niezwykle precyzyjnym człowiekiem. I to, co on mi mówił, do czego się jakby przyznał, to znaczy oficjalnie powiedział w filmie, że on jest chory, ma tą chorobę dwubiegunową, która się dosyć wcześnie u niego pojawiła. i która była jego wielkim dramatem. I taki człowiek, bo przecież w momencie, kiedy on zapadał w te różne stany, to on nie wiedział, co on robi w tym czasie. To były dziury w jego życiorysie. To, co mówił pan Sendt, że on pytał się, co ja robiłem, czy ja pisałem. On tego nie wiedział. To był straszny dramat człowieka, bo miał takie wyrwy w życiorysie. To musi być straszne, że człowiek nie wie, co w tym czasie robił, jak się zachowywał, co mówił, z kim się spotykał. To był jego wielki dramat i tym większy dramat, że w momencie, kiedy wychodził z tych Stanów, to on miał świadomość. Czyli to nie było tak, że po prostu tak jak są niektóre choroby psychiczne, że człowiek jest nieświadomy tej choroby. I to pewnie jest i chyba lepiej, ale tutaj mając świadomość taką, że ma takie stany trudne bardzo, kiedy nie wie co robi, no to dla takiego człowieka precyzyjnego, takiego intelektualisty, to musiało być szalenie trudne. I było. I było trudne. Stąd te huśtawki, co jest w tej chorobie, bo jak miał tę świadomość, to popadał w depresję. Ta huśtawka, ta szarpanina i to jest to, co powiedziała Magda Umer. Wszystko, co tam się działo, myśmy potem szli do swoich domów, a on z tym piekłem zostawał sam. I on musiał sobie z tym poradzić, bo to na tym to polega. Nikt nie był w stanie przeżyć jego bólu, jego tragedii. On musiał z tym zmierzyć się sam, ale z drugiej strony też musiało być to trudne dla rodziny, ja to też rozumiem.
[23:37.58 → 23:39.00] C: I dla dzieci.
[23:39.98 → 23:43.88] A: A czy dla pani to była trudna decyzja, żeby powiedzieć o tym w filmie?
[23:44.62 → 23:47.38] B: Ja rozmawiałam na ten temat z Wojtkiem.
[23:47.84 → 23:49.58] A: Bez niego by się to nie udało, prawda?
[23:50.02 → 25:53.08] B: Taka była między nami umowa, że ja nagrywam ten wywiad, ale ten wywiad, ja powiedziałam, ma sens tylko wtedy, kiedy będziesz bardzo szczery. Bo tak mi się wydaje, nie wiem jak państwo to odbierają, ale tak mi się wydaje, że wartością tego filmu jest to, że tam wszyscy są szczerzy, że wszyscy mówią, to nie jest taki film biograficzny, że wszyscy mówią, wybitny twórca, napisał w ogóle znakomity. Jest pokazany człowiek ze wszystkimi swoimi tragediami, rozterkami, z problemami w życiu prywatnym, tak jak wszyscy mamy. Mniejsze, większe, ale każdy przechodzi przez różnego rodzaju problemy. Myślę, że wartością to było to, że on był szczery i on po prostu powiedział. Powiedziałam, słuchaj, bez tej choroby, jak tego nie powiemy, to wiele rzeczy będzie niezrozumiałych dla ludzi. Na przykład twoje czasami takie ostre zachowania w stosunku do ludzi. Bo przecież ludzie nie wiedzą, dlaczego tak się działo. Nie jesteś buffonem, bo on nie był buffonem. To nie był człowiek zarozumiały. To był człowiek bardzo skromny, tylko wymagający. Dużo wymagał od siebie. I czego nie znosił? Nieudztwa nie znosił. Po prostu nie znosił takiego chucpiarstwa, nieudztwa, co się czasami w tym zawodzie dziennikarsko-różnym zdarza, że ludzie niespecjalnie przygotowani przychodzą i to szczególnie, bo mówię tutaj o telewizji, to szczególnie dziennikarzy telewizyjnych, sama pracowałam w telewizji tyle lat, to wiem jak to jest, bo dziennikarz prasowy to musi się czegoś dowiedzieć, nauczyć, musi to napisać, A telewizyjny podstawi sitko i mówi, no niech pan coś powie. I to spoczywa ten cały obowiązek na tym człowieku, co ma do powiedzenia. A dziennikarz tylko mówi, dziękuję, powrócimy do tematu.
[25:53.78 → 26:13.88] A: Proszę państwa, może to jest moment, żeby państwo włączyli się do rozmowy. Zapraszam, jeśli ktoś ma ochotę. Pytania, opinie, odczucia. Tak, poprosimy.
[26:15.63 → 26:21.97] B: Ja bez pytań, tylko z pięknym podziękowaniem za ten film. Naprawdę zrobiła pani wspaniałą rzecz.
[26:22.45 → 26:24.17] A: Ja już nie powiem o wzruszeniu, ale
[26:24.17 → 26:32.36] B: w ogóle my dziękujemy, moje pokolenie i na pewno następne też będzie wdzięczne za taki wspaniały film.
[26:32.76 → 26:33.43] C: Dziękuję bardzo.
[26:38.43 → 26:53.87] A: Zapraszamy, czy ktoś jeszcze się dołączy? To ja spytam o ten materiał. bo cztery czy pięć godzin pani nagrała. Czy jakoś będzie można do tego jeszcze sięgnąć?
[26:54.05 → 29:26.89] B: Tak, ja po prostu w tej chwili jestem w trakcie powstania książka. Z tych wszystkich, bo przecież do filmu trafiło fragment tego wywiadu, ale dlatego, że musiałam dokonać jakiegoś wyboru. Ale to jest bardzo ciekawa rozmowa. Bardzo ciekawa rozmowa, pięć i pół godziny. bardzo interesujących jego obserwacji o tym wszystkim, o nas Polakach, o Polsce, o tym wszystkim, co się działo, jak również te wywiady, które przeprowadzałam z ludźmi, to też są długie. Jest bardzo ciekawa rozmowa z Januszem Głowackim, z Ewą Bem, która też jest w tej chwili wyłączona. Kto wie, czy w ogóle nie zrezygnuje z pracy, dlatego że zmarła jej córka i zostawiła dwójkę maleńkich dzieci. Ona bardzo to przeżyła i czuje się w obowiązku, żeby się tymi dziećmi malutkimi zająć. Zdaje się, że jedno dziecko ma dwa i pół, a jedno się urodziło. Także to są bardzo małe dzieci. Jest bardzo wiele takich, która też po prostu znakomite rzeczy mówiła, bo ona się przyjaźniła. Ona i jej bracia jazzmeni się przyjaźnili z Wojtkiem. Jest bardzo ciekawa rozmowa z panem Federowiczem. To też taki fragmencik tu wszedł, a on po prostu mówi niesamowite rzeczy w tym wywiadzie. Chcę to, żeby to się ukazało w książce. Na razie dokonałam olbrzymiej pracy technicznej, a mianowicie z taśm. więc mam całe mieszkanie zasłane takimi kupkami po prostu posegregowanymi i to teraz będę chciała jakoś ułożyć. Też sobie wymyśliłam, że to nie będzie tak, żeby to był poszczególne wywiady jako rozdziały, tylko chcę zrobić między nimi rozmowę, co jest straszną pracą, bo to jest taki montaż w tekście. No ale wydaje mi się, że wtedy może być interesujące, bo wtedy jakaś dodatkowa wartość z tego wypłynie, więc chcę to teraz zrobić, teraz to robię, ale jednocześnie przygotowuję się już do nowego projektu, więc trochę jest dużo tej pracy.
[29:27.93 → 29:48.24] A: A czy było coś przy pracy nad tym filmem, co panią zaskoczyło albo czego się pani dowiedziała? Bo pani zdokumentowała temat, prawda? Pani szła do tych ludzi wiedząc, o co ich pytać i jakby... wiedząc, co oni mogą powiedzieć. A czy było coś takiego, co panią zaskoczyło albo zdumiało?
[29:49.86 → 32:04.35] B: Było, na przykład jak Jurek Derfel, który był największym przyjacielem Wojtka i on najwięcej z nim pracował, czyli był i na dobre, i na złe. Kiedy się mu coś złego działo, to on był... Bardzo blisko byli. I na przykład nie wiedziałam, że on w tym całym rozwodzie i w tym rozpadzie małżeństwa stoi absolutnie po stronie Wojtka i jest po prostu jakiś szlaban z Adrianną i Adrianna Goczciń wiary osądziła za to, że on się negatywnie wypowiada. Ale on mówi, ale ja tak uważam. Było takich parę różnych momentów. Natomiast jeżeli chodzi o Wojtka, to myślę, Znając go, bo w sumie on był skrytym człowiekiem, on i tak bardzo dużo powiedział, jak na swoją skrytość, że powiedział takie zdanie, które są w filmie, myślę, że to go musiało kosztować, bo on powiedział, nie wiem, jak państwo zwróciliście uwagę, że teraz, żebym nie wiem, jak się starał. Jak napiszę ten tekst i żebym nie wiem, jak się starał, to tego błysku, co w swoich dawnych tekstach Nie widzę. I on potem następnego dnia, czyli musiało mu to gdzieś siedzieć w głowie, zadzwonił i mówi, ty myślisz, że ja mogę coś takiego powiedzieć? A ja mówię, że bardzo dobrze. Jeżeli to jest prawda, to ludzie to odbiorą bardzo szczerze i myślę, że to ma taką absolutną wartość, że człowiek taki jak on, który napisał tyle tekstów znakomitych, że potrafi coś takiego powiedzieć, czyli przyznać się do jakiejś takiej niesamowitej słabości, która jest u wielu twórców i my to wiemy, tylko czasami się nie potrafią przyznać. I to jest jeszcze bardziej tragiczne, bo znamy na przykład wybitnych reżyserów, którzy do końca starali się robić filmy, chociaż już te filmy końcowe już nie były dobre. I ja myślę, że ta świadomość Wojtka, że on potrafił to powiedzieć i też przecież się z estrady wycofał już wcześniej.
[32:04.61 → 32:08.15] A: Nie darmo napisał piosenkę przed ostatni walc.
[32:09.30 → 35:33.61] B: Piękna piosenka przedostatnia, trzeba wiedzieć, kiedy z szatni płaszcz odebrać przedostatni. Trzeba wiedzieć, kiedy wstać i wyjść. Myślę, że to jest ta wielka klasa ludzi, którzy potrafią coś takiego zrobić. Myślę, że go to kosztowało, żeby to powiedzieć, ale to było bardzo szczere i w sumie dramatyczne. Bo taki perfekcjonista, Widział, że już nie ma tej weny, nie ma tego błysku, co on mówił, co było w tych pierwszych piosenkach, no bo proszę państwa, to był geniusz. Jeżeli on potrafił czasami piosenkę napisać w 20 minut, tak jak ze Skaldami czy coś, on siadał, pisał i to były hity. I to nie były takie piosenki, dlatego on się też tak wydaje mi się, że wycofał, bo tak nie bardzo się w tym współczesnym świecie show biznesu znajdował, bo on cierpiał, że takie teksty powstają o niczym, że to nie ma wartości też jakiejś literackiej, że to nie ma pomysłu na tę piosenkę, że nie ma puenty. Jemu się to nie podobało i on jakby nie czuł tego, on uważał, że to jest... że to jest nieszanowanie słuchacza. On bardzo zwracał, to wszyscy to mówili, że on bardzo szanował swoją publiczność. Gdziekolwiek był, to on zawsze elegancki, zawsze z taką kiderztubą na tej scenie, zawsze z tą konferansjerką swoją, bardzo charakterystyczną, ale która miała jakąś też dodatkową wartość. On bardzo szanował publiczność. Nigdy mu się nie zdarzyło wyjść na scenę nieprzygotowanym. I to jest to, co nawet mówili mi Agnieszka Wilczyńska, która przecież młodą jazzmenką jest. Zachęcam państwa do kupna albo żeby znaleźć w internecie te piosenki z płyty, które napisał dla Agnieszki Wilczyńskiej, tej młodej jazzmenki, wybitnej polskiej młodej jazzmenki. To jest płyta Pogadaj Ze Mną. Jest po prostu rewelacyjna. To jest takie... spojrzenie dojrzałego bardzo mężczyzny na stosunki damsko-męskie, na to wszystko, co nas przez całe życie łączy i za czym tęsknimy, co nam się nie udaje. Uważam, że są tak głębokie, są wspaniałe. Poza tym też są piosenki znakomite, które napisał pod koniec życia dla Ireny Santo. że starość to jest wybór na przykład. Ja uważam, że znakomite te jego współczesne teksty są. Takie właśnie bardzo literackie i wszystko ma jakiś tam sens ukryty, potrójny jest w tych piosenkach. I dlatego myślę, że jak ten młody człowiek z Londynu, który chce przetłumaczyć te teksty uniwersalne na angielski, jeżeli mu się to uda, to może po prostu się uda tego mynarskiego naszego sprzedać dalej po prostu w świat.
[35:34.31 → 35:38.23] A: pod warunkiem, że młody człowiek z Londynu ma podłączenie do chmury.
[35:38.37 → 36:14.68] B: No właśnie, to patrzę. No więc myślę, że może ma, dlatego że ja go tam, tak jak mówię, poszukiwałam tych tłumaczy i było parę, które rezygnowało, że nie czuję, bo jak przetłumaczyć, a panna Krysia Królowa na tych czasach nie od dzisiaj. To jest tak charakterystyczne, jak ktoś nie był w Polsce w czasach i nie był na fajfach, po prostu nie hulał o 17, zdaje się, że są to farfy, to nie wie, na czym to polega, o co to chodzi, bo przecież to nie była pani lekkich obyczajów, tylko była pani taka zabawowa.
[36:16.06 → 36:30.68] A: Jak przetłumaczyć góralskie tańce, wiedząc, że nie chodzi o to, że rzecz się rozgrywa w górach, tylko że pięćdziesiątka to była z góralem banknot i że tyle kosztowało zamówienie piosenki.
[36:31.74 → 37:02.48] B: A zresztą powiem państwu, że na stypie po pogrzebie Wojtka Mynarskiego oczywiście przyjechali też górale, żeby pożegnać Wojtka. No i oczywiście trochę się na tej stypie wody ognistej polało i cała rodzina tych górali, co przyjechała, wyszła na scenę i zaśpiewali, jak właśnie Wojtek Młynarski przyjeżdżał z tą rozwrzeszczaną swoją rodziną, tymi dziećmi,
[37:02.60 → 37:07.18] C: oni już trochę mieli dosyć go gościć, go właśnie namówili na to, żeby zbudował
[37:07.18 → 37:21.66] B: tę chałupę w Zakopanem, pomogli mu tam zbudować, a potem się śpiewało tak, ludzie, ludzie, pijta w Młynarskiego budzie, jak się buda rozwali, to będziemy pić dali.
[37:26.53 → 37:40.65] A: ale Młynarski był też mistrzem polszczyzny i co więcej mnóstwo fraz z jego tekstów, z jego piosenek weszło do takiego potocznego języka. Myślę, że to jest też świadectwo jego wielkości.
[37:41.15 → 38:27.51] B: Oczywiście i też będzie w książce występować pan profesor Miodek. który będzie mówić o jego właśnie języku. Bo to przecież te jego właśnie róbmy swoje, to my nawet nie wiemy ile z jego tych piosenek, ile my tych zwrotów używamy na co dzień. Weszło to do języka i wszyscy to jakby rozumieją. Nie trzeba... Tak. W Polskę idziemy. No to jak to przetłumaczyć właśnie obcokrajowcowi, że to była... Ale przecież ta piosenka to jest tak, jak oni mówili. Przecież Młynarski napisał to jako...
[38:27.51 → 38:28.22] A: Ostrą krytykę.
[38:28.22 → 38:40.30] B: Ostrą krytykę pijaństwa w Polsce. Natychmiast Polacy to pokochali jako hymn pijaczków. I jako hymn pijaczków przetrwał.
[38:41.95 → 38:45.47] A: Na to wygląda. Podobnie jak tu pod białych mew.
[38:47.51 → 41:33.62] B: Jako fraza. I powiem państwu, że też na pogrzebie widziałam pana Gołasa, przywieźli go. Nawet nie mogłam już nagrać z nim. Więc to jest takie smutne właśnie, że tacy ludzie odchodzą, jak właśnie pan Gołas. Gdzieś tam już w swoim świecie trochę są. Mnie się zawsze wydawało, że ja zajmuję się filmem dokumentalnym. Przeszło 30 lat i robiłam bardzo dużo filmów, od Fidela Castro, robiłam film z Fidelem Castro na Kubie, robiłam z Puczu Moskiewskiego, Jana Jewa, robiłam w Hollywood o adopcji sierot wojny przez gwiazdy Hollywoody, przez John Svensson. Robiłam bardzo dużo różnych filmów, ale im jestem starsza, tym bardziej uważam, że rolą dokumentalisty jest Jakby zapisywać tych ludzi wielkich, którzy odchodzą. My się zawsze budzimy w momencie, jak człowiek nie żyje, to my o nim robimy filmy. A myślę, że trzeba byłoby właśnie z tej mądrości korzystać, póki jeszcze żyją, czyli nagrywać, pokazywać. Przecież my mamy wybitnych ludzi, znakomitych. Właśnie chciałam powiedzieć, że jak szukałam archiwaliów do Wojtka Menarskiego w telewizji, to mi po prostu, za przeproszeniem, szlak trafiał. bo natrafiałam na różne filmy, które tak potraktowane były gdzieś tam przez te lata po macoszem, że na przykład znalazłam film z apokalipsis cum figuris Grotowskiego, który jest sam obraz, nie ma dźwięku. No i to są rzeczy nie do odtworzenia, a to przecież jest nasze dobro narodowe, to jest coś, co powinno być, bo tego się nie da odtworzyć. I różne takie właśnie niepoprzegrywane taśmy, to wszystko się niszczeje. I dopiero jak nie będziemy tego szanować, no to co my przekażemy dalej? I tak sobie właśnie myślę, tak pod koniec też już teraz, jakby jak jestem już osobą w pewnym wieku, to tak myślę, że to jest... To na tym chciałabym się skupić, żeby zachować te postaci, żeby skorzystać z ich mądrości, żeby oni nam powiedzieli, co oni myślą o nas, co oni myślą o tym naszym życiu, o tym okresie, co przeżyliśmy i historycznym i każdym innym. Tak bym chciała. Mam nadzieję, że nie tylko ja to rozumiem.
[41:34.41 → 42:02.05] A: Byłam tydzień temu na spotkaniu w rocznicę śmierci Gustawa Cholupka, na którym wspominali go Magda Zawadzka, Jan Englert, Janusz Zaorski, Olgierd Łukaszewicz, Daniel Olbrychski, Waldemar Dąbrowski. I teraz mi się to przypomniało, bo tutaj też Gustaw Holubek wystąpił z materiałów archiwalnych, jak rozumiem była to wypowiedź.
[42:02.55 → 42:52.96] B: Tak, to był z pierwszego mojego filmu. Gustaw Holubek był z pierwszego mojego filmu i właśnie też przecież on powiedział, Bo wtedy przecież jeszcze ja w tamtym filmie nie mówiłam o jego chorobie, a on o tym powiedział, że on się jakby składa z tych powiązanych niteczek nerwowych i być może płaci tym za dar, który otrzymał od Pana Boga. To on jakby pierwszy zwrócił na to uwagę mi, że coś jest nie tak, że on jest chory. A zresztą się bardzo przyjaźnili z Gustawem Holubkiem Wojtek. przecież te wszystkie jego tłumaczenia jeszcze, przecież te jego spektakle według poezji Brella, Brassensa, Wysockiego, Hemara.
[42:53.90 → 42:59.30] A: Też Okudżawę tłumaczył, prawda? Jeszcze w latach 80. chyba, czy nawet wcześniej.
[42:59.66 → 44:06.42] B: W czasie stanu wojennego on się skupił właśnie, żeby coś robić, to robił te spektakle, ale to było też dziwne, On też musiał przewalczyć, bo przecież Hemar był zakazany w tym czasie w Polsce jeszcze, była cenzura na niego. I on to jakoś przewalczył. Ja myślę, że to polegało na tym, że to takie było dla władzy okno bezpieczeństwa, że dobra, to niech sobie tam do teatru, to niedużo ludzi pójdzie, to niech zobaczą sobie tego Hemara. Ale nawet nie spodziewali się, że tam przecież ludzie czekali na bilety od 5 rano. To były takie kolejki, że sobie trudno wyobrazić, bo to spełniało każdą rolę. Ludzie chcieli tego słuchać, chcieli wiedzieć, bo jednak cenzura była duża wszędzie. Ja pamiętam ze szkoły przecież, że była cenzura. Ja wiem, że moi rodzice mieli w domu gdzieś tam, ktoś im przywiózł oku drzawy Wysockiego, ale się mówiło, żeby w szkole tego nie mówić. Tak to wyglądało przecież.
[44:08.88 → 44:14.80] A: Proszę państwa, zapraszamy do rozmowy. Może jakieś pytania?
[44:15.58 → 44:26.22] B: Ja jestem taką gadułą, że może po prostu już nigdy. Na zasadzie odwrotności moja córka jest introwertykiem.
[44:28.76 → 44:31.76] A: Proszę.
[44:33.67 → 46:52.13] B: Ja myślę, że tak do końca maja, bo to jest straszna robota, bo ja sobie wymyśliłam taki inny rodzaj pisania i to jest jako rozmowa tych wszystkich ludzi, bo tak sobie wyobraziłam, że oni jakby siedzą przy jednym stole, ci wybitni ludzie z polskiej kultury i prowadzą rozmowę. Oni też bardzo dużo wypowiada się na ten sam temat, bo mówią o poszczególnym czasie i tego wszystkiego, co się działo, i o polu, i o hybrydach. I każdy mówi coś innego na ten sam temat, bo ma inne doświadczenia. I myślę, że to może być bardzo ciekawa taka rozmowa takich wybitnych Polaków. Wojtek też pisał bardzo dużo dla Michała Bajora, że całe recitale powstały, na których ja byłam. No i Wojtek też siedział i słuchał tego, już nie występował, bo po prostu już nie wycofał się. Także myślę, że to... Chociaż nawet to, że ja do pierwszego filmu nagrywałam, udało mi się nagrać jeszcze z jego matką, która miała olbrzymie znaczenie w jego życiu i która była taką panią, że ja bardzo wiele jako dokumentalistka zjechałam pół świata i tutaj naprawdę rozmawiałam z wieloma wybitnymi ludźmi. Takie miałam szczęście, że mogłam z nimi nagrywać rozmowy. A to była taka bardzo skromna pani, ale było w niej tyle kultury, takiej godności, że człowiek się tak jakoś dziwnie czuł, żeby nie popełnić jakiegoś nietaktu. Tak ją zapamiętałam. To była chodząca dobrać, tak jak mówił Wojtek. Wojtek był bardzo związany z mamą. Zresztą to była też... Ta jego historia, myślę, że wszystko to, co on jakby wyniósł z domu z tamtego czasu, przecież to była niesamowita, taka inteligencka rodzina, bo to była rodzina bardzo muzyczna. od Emila Mynarskiego.
[46:52.83 → 46:58.05] A: Którego sala kameralna jest jego imienia w Teatrze Wielkim Operze Narodowej.
[46:58.07 → 48:15.25] B: Tak, bo on był twórcą polskiej opery, pierwszym dyrektorem polskiej opery. Jego ojciec, który był bardzo muzykalny, ale taką bardziej rozrywkową muzykę uprawiał. Mama przecież przed wojną kształciła się w klasie śpiewu. Więc siostra Basia też jest artystką i też po prostu bardzo umuzykalniona. I siostra mamy, pani ciocia Kociurbina, to była pani, która prowadziła całe w radiu, wszystkie te audycje muzyczne. Zresztą mama Wojtka Młynarskiego pracowała do końca w Polskim Radio i w redakcji muzycznej. Więc cała rodzina umuzykalniona. I tam w tym domu koncertował Rubinstein, bo ciotka Rubinsteinowa, przecież to była jego ciotka, pani Rubinstein. Tam była taka atmosfera, tak jak mówiła Irena Santor, takiego polskiego domu. Tam wybitni ludzie przyjeżdżali, muzycy i on w tym wyrósł.
[48:15.87 → 48:24.65] C: A myślę, że też na nim wielkie piętno odbiło to, że jednak nie miał ojca. Miał dwa lata, jak ojciec zmarł.
[48:25.43 → 48:27.43] B: Mama została sama.
[48:28.89 → 50:25.88] C: W tamtych latach to była w sumie bez środków, z dwójką dzieci, bez środków do życia. Potem dopiero gdzieś tam się wybiła na niepodległość, dostała właśnie jakieś to maleńkie mieszkanko w Warszawie i pracę w radiu, ale tak to była na łasce rodziny. Proszę sobie wyobrazić, na pewno nie było to proste. I nawet wiem, że nie było proste. To wszystko myślę, że wpływało na wrażliwość Wojtka, bo to był bardzo wrażliwy chłopak i myślę, że to wszystko gdzieś odczuł. Potem sam mi opowiadał, że bardzo przeżył ten wyjazd z tego Komorowa, Tam tworzyli taką wielką rodzinę, te wszystkie spotkania z wielkimi ludźmi się odbywają i nagle pamięta tę drogę z Komorowa do Warszawy, jak jechali takim ciężarowym wozem i on wiedział, że coś zostawia i już tam nie wróci. Potem miał długo, czasami jak był takim młodym chłopcem, to myślał, że kiedyś może odkupi ten dom. Nigdy mu się to nie udało. I gdzieś tam zostawił kawał takiego swojego życia, takiego sielskiego życia, bo potem już jak się przeprowadzili do Warszawy, to to mieszkanko malutkie, to są dwa malutkie pokoiki z kuchnią, tam mieszkał z siostrą i mamą i nie było łatwo, przecież żona nie zarabiała dużo w takiej redakcji muzycznej. utrzymywała tę dwójkę dzieci. Na szczęście Wojtek bardzo szybko zaczął pisać i jakoś tam zarabiać. A jednocześnie miał do końca życia taki niesamowity szacunek do matki. To też jakieś takie niebywałe, bo taki absolutny szacunek, a jednocześnie taka olbrzymia bliskość.
[50:27.54 → 51:22.33] B: To wszystko gdzieś tam wpłynęło, to wszystko słychać w jego twórczości. Zresztą bardziej jeszcze jest skomplikowana to życie rodzinne, jest i bardziej skomplikowane, Mogę o tym powiedzieć, bo to wiem od siostry Wojtka Młynarskiego, która też będzie w tej książce, która mieszka w Szwajcarii. Wojtek był panieńskim dzieckiem. W tamtych czasach to był skandal. Matka się zakochała, a jeszcze był ojciec żonaty w tym czasie. W związku z tym cała rodzina wykleła ją i wykleła tego przyszłego męża. I w momencie tak naprawdę to rozwód dostał właściwie, jak już za chwilę umarł.
[51:22.75 → 51:26.99] A: Czyli to była taka tragiczna historia.
[51:27.39 → 51:56.32] B: W tamtych latach to był skandal absolutny, bo to panienka z dobrego domu, ucząca się śpiewu, w klasie śpiewu, tu w ogóle same wybitne osobistości i taka rzecz się wydarzyła. To była wielka miłość. Mama sobie nigdy w życiu więcej nie ułożyła życia, nigdy w życiu się nie pojawił, w jej życiu już żaden mężczyzna. Tak że to wszystko jest, myślę, że bardzo ciekawe.
[51:57.62 → 51:59.12] A: Czyli czekamy na książkę.
[51:59.42 → 51:59.72] B: Tak.
[52:06.19 → 52:13.29] A: Bardzo dziękuję za spotkanie. Dziękujemy Państwu. Zapraszamy w poniedziałki do kina.
[52:14.07 → 52:14.87] C: Dziękuję bardzo.

Kino w Teatrze Starym „Młynarski. Piosenka finałowa”

Wojciech Młynarski nieczęsto udzielał wywiadów. Alicji Albrecht udało się z Nim spotkać kilka miesięcy przed Jego śmiercią. Prócz przejmującej osobistej rozmowy, na film składają się niezwykłe archiwalia oraz wypowiedzi rodziny, przyjaciół i współpracowników Młynarskiego. Z ilustrowanej wyimkami fenomenalnych piosenek opowieści wyłania się nie tylko portret artysty, ale i obraz Polski.

Wróć