Tryb wiązania: strict

Staramy się pokazać tylko najmocniejsze trafienia.

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:07.39 → 04:25.69] A: Dobry wieczór Państwu, Łukasz Drewniak. Mamy wtorek, godzina 18, więc już za chwilę zacznie się kolejna bitwa o literaturę. Ten odcinek nazywa się Zwyczajni Anglicy i będzie w naszej intencji opowieścią o trójce pisarzy brytyjskich, trójce autorów tworzących w języku angielskim. O Kazuo Ishiguro, nobliście, o Salmanie Rajdim i Zeidi Smith. Spróbujmy razem z zaproszonymi gośćmi zastanowić się, jakie są możliwe relacje między ich twórczością a angielską współczesnością. W jaki sposób rozmawiają oni z przeszłością, a może trochę z samymi sobą. W jaki sposób ta literatura kontynuuje tradycję wielkiej powieści angielskiej z XIX wieku, z pierwszej połowy XX wieku? Łatwiej dzisiaj zostać angielskim pisarzem niż kiedyś. Co jest magnesem, który przyciąga autorów urodzonych w różnych częściach świata, wychowanych na początku w innych kulturach do wnętrza języka angielskiego, do pewnej narracji, która jest, tak nam się wydaje przynajmniej, przypisana do tej literatury. Po ostatnich dwóch tygodniach wydawało mi się, spędzonych z książkami tych angielskich autorów. Wydawało mi się, że Anglia to jest wyspa otoczona morzem książek, morzem powieści. I moimi przewodnikami po tym morzu będą dzisiaj następujący panowie. Pan Tomasz Dobrogość, zapraszam serdecznie. Doktor nauk humanistycznych, literaturoznawca, redaktor dwóch książek o współczesnej literaturze brytyjskiej, Zakład Literatury i Kultury Angielskiej w Łodzi. I pan Wojciech Drąg, zapraszam serdecznie. Wrocław, adiunkt w Zakładzie Literatury Angielskiej, zapraszam. Autor dwóch książek o twórczości Kazuo Ishiguro i Julianie Bandsie. Tak? Tak. Ale dwóch książek w ogóle. Przepraszam za tą zbitkę. Drodzy państwo, drodzy panowie, Stoimy przed trochę karkołomnym zadaniem. Siedzimy, usiedliśmy przed nim, a możemy jeszcze uklęknąć, ponieważ zdałem sobie sprawę, że istnieje chyba w polskiej świadomości coś takiego jak mit angielskiego pisarza. ukształtowany gdzieś w XIX wieku, który wskazywał nas na taki oto stereotyp, że angielski pisarz jest rozdarty między tym home sweet home, czyli piękną, zieloną Anglią, a koloniami. Kimś, kto musi odpowiedzieć na kilka ważnych, fundamentalnych pytań dotyczących tego świata wokół niego. Świata arystokracji, przeszłości tej Anglii, która panuje nad morzami, panuje nad światem i panuje trochę nad literaturą. A z drugiej strony sprawdza, co z tego świata zewnętrznego, który Anglia poznaje, zdobywa, może zainteresować angielskiego, a przez to światowego czytelnika. W jaki sposób Anglia czyta świat, w jaki sposób ten świat, za pomocą literatury jest przez Anglików opisany. I oczywiście nie chciałbym was namawiać na porównania pod nazwem siostry Bronte, Dickens, Joseph Conrad nawet, a Salman Rushdie, Zayn Dismiss czy Kazuo Ishiguro, ale zapytać o to, czy coś się w ostatnich latach zmieniło w współczesnej literaturze brytyjskiej, czy ten stereotyp angielskiego pisarza rozdartego między tymi antynormiami uległ jakiemuś kluczowemu przeistoczeniu. Jak się dzisiaj zostaje brytyjskim pisarzem? Czy to jest kwestia akcesu do języka, kwestia wychowania w pewnej kulturze, czy raczej świadoma decyzja kontynuowania pewnej tradycji literackiej? Jak zostaje się dzisiaj brytyjskim pisarzem? Na przykładach naszych trzech bohaterów, naszej trójki bohaterów, a może też na innych. Tutaj macie panowie absolutną dowolność skojarzeń. Panie Tomaszu, panie Wojciechu.
[04:29.44 → 06:36.28] B: Bardzo dużo pytań było w pańskim pytaniu, więc myślę, że może tylko na część będę w stanie i tutaj kolega też na jakąś inną część. W XX wieku, w latach 20., 30. literatura angielska była zdominowana przez modernizm i też bardzo dużo takich różnych eksperymentów formalnych można było w literaturze angielskiej znaleźć. I pod tym względem była, można powiedzieć, w awangardzie, jeśli chodzi o literaturę europejską. Później po II wojnie światowej przyszedł okres triumfu realizmu ponownego i odejścia od różnego rodzaju strumieni świadomości czy eksperymentów formalnych. I wtedy Francja ze swoim Nouveau Romain przejęła tę pałeczkę awangardy. W latach 70-tych, 60-tych mówiło się, że Wielka Brytania przechodzi taki okres stagnacji. taki gatunek powieść Hampstead powstał. Jest to taka dość ironiczna, krytyczna metka. Polega to na tym, że były to powieści, w których bohaterami byli przedstawiciele klasy średniej, którzy różnego rodzaju wchodzili w romansy. Początek lat 80., czyli właśnie 1981 rok, kiedy Salman Różgi wydał Dzieci Północy i za tę drugą powieść w swoim dorobku otrzymał Nagrodę Bookera. Z perspektywy dzisiejszej ta data widziana jest jako, czy postrzegana jest jako przełomowa dla współczesnej literatury angielskiej. Większość też książek poświęconych współczesnej literaturze angielskiej właśnie zaczyna się od tego momentu otwarcia literatury angielskiej na świat. internacjonalizacji, poszukiwania różnych nowych, świeżych perspektyw.
[06:37.52 → 08:06.87] C: Myślę, że warto dodać do tego, co powiedziałeś, jeszcze jedną rzecz, taką trochę pragmatyczną. Literatura modernistyczna, o której mówiłaś, była literaturą w sumie elitarną i to nie wynikało tylko z trudnego w odbiorze hermetycznego języka i stylu pisania, co na pewno też. ale również z tego, że była czytana przez bardzo wąskie grono czytelników. Dopiero po II wojnie światowej literatura zaczęła być czytana przez znacznie więcej, odbierana przez znacznie większą ilość czytelników, co oczywiście związane jest też z cenami książek i za tym poszedł ten realizm, za tym poszedł ruch Młodych Gniewnych na przykład. Po części jest to powrót również do realizmu Dickensowskiego, a ten realizm Dickensowski, musimy pamiętać, to też były książki adresowane również do ludzi ubogich, bo to były książki, które były albo wydawane w odcinkach regularnie, albo to były książki, które później były dostępne w dofinansowywanych przez władzę bibliotekach. Później to się w modernizmie zmieniło, a po II wojnie światowej znowu doszliśmy do literatury dostępnej i może później przez to, że ona była dostępna, to musiała być również przystępna formalnie i językowo.
[08:08.00 → 08:17.50] A: Ja szybko dopytam teraz panów, bo padła pierwsza ważna data w tej naszej rozmowie, czyli ten rok 1981. W okolicach tego roku pierwsza powieść Ishiguro także chyba się ukazuje, o ile pamiętam.
[08:17.50 → 08:20.14] B: Tak, w 1981 roku Ishiguro skończył pracę.
[08:20.14 → 08:49.80] A: Powiedzieliście panowie, że jednym z tych ważniejszych nurtów XX-wiecznej nowej prozy, prozy angielskiej była tendencja do opisywania świata, który jest wokół nich, tych robotniczych dzielnic. ten skręt w stronę, czy ruch w stronę realizmu. Czy pojawienie się takich autorów jak Rushdie czy Ishiguro i tematyki ich powieści, czyli Dzieci Północy, i uciekł mi w tej chwili tytuł pierwszej powieści Ishiguro.
[08:49.80 → 08:50.68] B: Fejza w kolorze sepi.
[08:50.68 → 09:30.81] A: Fejza w kolorze sepi, właśnie. Czy to oznaczało, że kolejne pokolenie pisarzy brytyjskich czy anglojęzycznych dostrzegło, że istnieje jakaś inna grupa czytelników, inna grupa odbiorców, inna publiczność, która chce słuchać innych historii o innych ludziach i dla niej ten realizm jest zupełnie inną opowieścią wtedy. Czy tak rzeczywiście było? Jest jakiś skok demograficzny właśnie w tych latach, społeczeństwo angielskie się zmienia i ci pisarze zaczynają rozumieć, to rozmawiajmy o historiach po angielsku, historiach, które dzieją się trochę dalej niż ta zielona Anglia nasza. Nie tak zielona jak Irlandia oczywiście, Jeśli
[09:30.81 → 10:12.59] B: mogę, Ishiguro w wywiadach podkreślał, że ma wrażenie, że jego taki bardzo wczesny, duży sukces, właśnie jego pierwsza debiutancka powieść została już dostrzeżona. Sprzedała się w dość dużej liczbie egzemplarzy jak na powieść debiutancką i też krytycy wykazali nią zainteresowanie. I Szeguro mówił, że ma świadomość, że to nie jest jego zasługa i że jest to zasługa tego właśnie Bukera dla Różdgiego i takiego poszukiwania przez media, przez ten establishment literacki innych Różdgich. I właśnie na tej fali szukania tych właśnie perspektyw zewnętrznych Szukanie innego Rushdiego polegałoby
[10:12.59 → 10:21.40] A: na szukaniu autorów z innym backgroundem kulturowym, czy opowiadających inne historie niż Anglicy do tej pory mogli słuchać i znaleźć?
[10:21.42 → 11:18.69] C: Myślę, że jedno i drugie, bo posługujemy się terminem realizm, ale to chyba nie jest najlepsze określenie tego, co działo się w prozie brytyjskiej od lat 80., bo o ile rzeczywiście Na przykład, mówiliśmy, powiedziałem o Dickensie przed chwilą, o ile istnieje taki nurt literatury brytyjskiej, cieszył się dużą popularnością, która troszeczkę już wygasła później, ale w latach 80. i 90. dużą, nurt, który nazywa się literaturą neowiktoriańską, to to nie była literatura neowiktoriańska w znaczeniu właśnie literatury realistycznej, literatury, która przykłada lustro i pokazuje w nim świat. To była literatura na wskroś postmodernistyczna, która eksperymentuje bardzo z formą i powieści różniego, żadną miarą chyba nie można nazwać powieściami realistycznymi, absolutnie. Powieści Shiguro... Te wczesne, o których tutaj pan wspomniał, myślę, że bardziej.
[11:19.43 → 11:19.99] B: Później już nie.
[11:21.75 → 11:53.92] A: Jeszcze jedno pytanie, czy to wejście nowych autorów z nowymi tematami, wychowanych czy zainfekowanych innymi kulturami, oznaczało także zmianę na przykład klasową w funkcjonowaniu pisarza brytyjskiego czy angielskiego? Czy nagle przestał być takim zajęciem dla dobrze sytuowanych artystów z klasy wyższej niż średnia? Czy był jakiś też taki przełom obyczajowy, czy tylko chodziło o to, że przychodzą ludzie, którzy niekoniecznie urodzili się w Anglii?
[11:54.52 → 13:00.28] C: Tak, to jest bardzo ciekawe pytanie, bo myśląc o tym i o tym, co zapisane było w zajawce, która nasze spotkanie reklamuje, tak zrobiłem sobie takie krótkie podsumowanie tego, co się działo w literaturze brytyjskiej powiedzmy od tych lat 80. I jakoś tak doszedłem do wniosku, że pisarze, którzy koncentrują się na życiu klasy pracującej i przeciętnego człowieka, to są w gruncie rzeczy ci, którzy stali się popularni, to są w większości jednak pisarze pochodzenia obcego, pisarze, którzy albo jak Rushdie urodzili się poza Wielką Brytanią, albo jak Zadie Smith mają przynajmniej częściowo obce pochodzenie. Trudno byłoby znaleźć pisarza wybitnego i bardzo znanego i nagradzanego współcześnie pisarza na wskroś brytyjskiego, nieetnicznego, który pisze o losach klasy pracującej. Takie rzeczy już widoczne są w filmie.
[13:02.10 → 13:10.74] B: Ken Loach, czy Mike Lee, czy taki film jak Billy Elliot rzeczywiście tworzony są przez rodowitych Anglików.
[13:10.76 → 13:26.62] C: Takich filmów powstało dużo, to są rodowici Anglicy, problemy etniczne też się w nich pojawiają, ale jednak to też są filmy o Anglikach. Natomiast takich powieści napisanych przez etnicznych Anglików, o Anglikach, którzy reprezentują klasę pracującą, w tej chwili jest jak na lekarstwo.
[13:26.78 → 13:31.22] B: W latach sześćdziesiątych, siedemdziesiątych był Alan Sillitoe, który napisał samotność długodystansowca.
[13:32.38 → 14:09.10] A: A czym to jest uwarunkowane panu zdaniem? Czy nagle nastąpiło jakieś odcięcie od korzeni, czy rzeczywiście ci absolwenci wielkich uczelni, jak Oxford, Cambridge, zwłaszcza Cambridge, dwójka z naszych bohaterów dzisiejszych jest po Cambridge, czyli Zadie Smith i Rushdie. Czy to wychowanie, przejście przez system angielski, system edukacyjny od razu ich ukierunkowało spojrzenie na rzeczywistość? Rzeczywiście Cambridge wymazuje te niskie strefy, o których można by opowiadać. Trzeba być zewnątrz, żeby...
[14:09.10 → 15:54.13] C: Nie wiem, czy koniecznie jest akurat tak. Choć może, bo mogę posłużyć się przykładem innej pisarki, to jest pisarka z pokolenia Zadie Smith, Monika Ali, pochodzi z Bangladeszu. której pierwsza powieść Brick Lane, Brick Lane to jest nazwa ulicy w Londynie w dzielnicy zamieszkiwanej przez bengalską mniejszość. Powieść była, jest 2003, 2002 rok jakoś tak, powieść spotkała się z bardzo nieprzychylnym odzewem tejże właśnie bengalskiej mniejszości. Pisarka została oskarżona o to, że nie ma legitymacji moralnej do pisania o problemie tej mniejszości, bo ona właśnie ukończyła dobry uniwersytet i ona nie wywodzi się z właściwej klasy społecznej. To trochę jednak mimo wszystko groteskowy zarzut, bo gdybyśmy mieli założyć, że każdy pisarz musi pisać tylko o swoim wąskim swojej wąskiej grupie społecznej, do której należy, o ludziach o podobnym wykształceniu, podobnym pochodzeniu, podobnej sytuacji materialnej, to wtedy cała literatura byłaby taką skupieniem nudnych opowiazdek autobiograficznych. albo quasi autobiograficznych. Natomiast relacja czytelników do tego, co zaprezentowała Moniki Ali, były dosyć ostre, były protesty w Wielkiej Brytanii.
[15:54.31 → 15:57.93] B: Podobnie było w przypadku Rushdiego i szatańskich wersetów.
[15:58.41 → 16:01.89] C: To jest inna zupełnie sprawa, myślę, że do tego wrócimy.
[16:02.11 → 16:36.31] B: To prawda, że te religijne kontrowersje to inna sprawa, natomiast rzeczywiście już po sukcesie Dzieci Północy, które zostało opublikowane 8 lat przed szatańskimi wersetami, kiedy jeszcze Rushdie nie był taką kontrowersyjną postacią, Tu też w Indiach nie była to książka ciepło przyjęta i też pojawiały się głosy pisarzy z Indii, że Różdzi trochę trywializuje, trochę mityzuje, odchodzi od takiej społeczno-ekonomicznej rzeczywistości i ucieka w te swoje realizmy magiczne.
[16:37.25 → 16:53.32] C: Były również oskarżenia, popełnia błędy rzeczowe w mitologii, czy też w odniesieniach do religii, różnych religii indyjskich, które zresztą były tak naprawdę nie jego błędami, tylko błędami jego narratora, popełnionymi świadomie przez Rushdiego.
[16:53.44 → 18:17.61] A: Warto przypomnieć, że Rushdie przyjechał do Anglii jako 13-letni chłopiec, żeby uczyć się dalej. Ishiguro, sześciolatek, prosto z Nagasaki. Rushdie chyba z Bombaju, ile pamiętam dobrze, z Bombaju. I teraz Panowie mówicie o tej recepcji przez, w przypadku Rushdiego, przez opuszczonych, przez kulturę i twórców, których Rushdie opuścił, żeby stać się Anglikiem, żeby pisać po angielsku, żeby tłumaczyć Wschód, na przykład, przepraszam za tą generalizację, Anglikom. I teraz pamiętam, że ten pejzaż w Sepi i Shiguro dotykał także środowiska, nie wiem, czy można użyć określenia, japońskiej diaspory w Wielkiej Brytanii. Ta Etsuko była rozpaczająca czy rozmyślająca nad śmiercią samobójczej swojej córki. że Keiko była Japonką jednak, funkcjonującą w obcym środowisku. Czy w tych ich pierwszych powieściach, mówiliśmy o nich łącznie na razie, o różnymi i Shiguro, była taka chęć rozprawienia się z tym mitycznym krajem, który został daleko, czy raczej, tak jak już wspomniałem, wytłumaczenia tej kultury swojego backgroundu angielskiemu czytelnikowi. Zobaczcie, z tego świata przychodzę, myślę tak jak wy, ale pokażę wam ten świat, żebyście coś zrozumieli, coś odkryli. Jak tutaj jest z tymi wytłumaczeniami?
[18:17.61 → 18:22.99] C: Myślę, że jest zupełnie inaczej. Może zacznijmy od Ishiguro, bo to chyba bardziej będzie to po angielsku.
[18:23.49 → 18:32.29] B: Nie powiedziałbym, że to jest rozprawienie się w przypadku Ishiguro, co mogłoby sugerować jakąś taką trochę wrogą relację i taką chęć odcięcia się.
[18:32.30 → 18:33.78] A: To jest teoretywny wydźwięk tego słowa, przepraszam.
[18:33.91 → 19:34.25] B: Nie, ale nie, to też myślę, że w przypadku innych pisarzy można by mówić o czymś takim. Nie wiem, czy to jest też chęć wytłumaczenia może Japonii, Na pewno wypływało to z potrzeby pisania o tym, o czym się wie, co się zna. Pierwsza powieść Ishiguro osadzona jest w Nagasaki. Tam Ishiguro spędził te wspomniane 5-6 lat swojego dzieciństwa. Ten kontekst bombardowania Nagasaki też, jak Ishiguro odkrył już dopiero w Anglii, okazał się dość ciekawym kontekstem autobiograficznym. Ishiguro oczywiście tych bombardowań nie przeżył i urodził się kilka lat później, ale jednak fakt pochodzenia z miasta, które zostało tym dotknięte, dawało mu jakąś taką przewagę, że mógłby też napisać o czymś, co byłoby dla świata ciekawe. Tak, myślę jeszcze.
[19:34.63 → 20:19.38] C: Jeśli chodzi o Różdgiego, to myślę, że było to zupełnie co innego, bo może posłużę się zagadką. Mam dla pana taką zagadkę, bo pojawił się temat, jak to jest dokładnie sformułowane? Zwyczajni Anglicy. to moja zagadka jest taka... Trochę prowokacyjnie. Tak, ja wiem, oczywiście, ale moja zagadka jest taka, może nie wiem, jak dobrze pan zna twórczość Różdwiego, ale moja zagadka jest taka. Różdwie wydał do tej pory 11 powieści i moja zagadka jest, w ilu z tych 11 powieści akcja rozgrywa się przynajmniej w jakimś znaczącym odsetku w Wielkiej Brytanii.
[20:20.04 → 20:36.23] A: Ta o muzyce rockowej, lista... Ziemia pod jej stopami. Nie, jest fragment w Złotym Domu Goldenów, gdzie krytykuje opinię premier Teresy Mai na temat... To nie można powiedzieć, że akcja
[20:36.23 → 20:42.43] C: rozgrywa się w Wielkiej Brytanii. Mówimy o zwyczajnym pisaniu angielskim.
[20:42.47 → 20:44.88] A: Potwytliwość tej zagadki polega na tym, że chyba nigdy.
[20:45.15 → 21:12.27] C: W szadańskich wersetach mamy trzy wątki równoległe i tylko w jeden z tych wątków rozgrywa się i to też nie cały w Wielkiej Brytanii, czy to będzie jakieś pół książki i małutkie fragmenciki innych. Plus jeszcze był zbiór opowiadań wschód-zachód, gdzie część tych opowiadań rozgrywa się w Wielkiej Brytanii. Więc mówimy o pisarzu, który wydał 11 książek, z których jakby tak złożyć wspólnie, to jedna rozgrywa się w Wielkiej Brytanii. Pisarz angielski.
[21:12.61 → 21:13.83] A: Co by to wyjaśniało?
[21:13.85 → 21:47.61] C: A właśnie, ale pisarz angielski. To w sumie nazwanie go pisarzem angielskim to też nie jest takie określenie bardzo, bardzo na wyrost, bo on pojawia się w znakomitej większości książek, które piszą o współczesnej literaturze brytyjskiej. On pojawia się na kursach literatury brytyjskiej, na moich też chyba, na twoich nie wiem, pewnie też się pojawia, prawda? Jako pisarz poskolniany, ale jednak brytyjski. Ciekawostka, prawda?
[21:47.61 → 21:51.19] A: Proponował przesunąć go w stronę literatury indyjskiej, kosmopolitycznej?
[21:52.31 → 22:10.77] C: Kosmopolityczny to jest dobre słowo, jeśli chodzi o Różdgiego. W pewnym sensie Różdgiego można nazwać nawet artystą regionalnym, on tak naprawdę, jeśli mówimy o Bombaju, to ten Bombaj to Nagasaki, to pojawia się na początku twórczości góry. A Bombaj pojawia się non stop, pojawia się ciągle.
[22:11.63 → 22:50.57] A: Przynależność do literatury angielskiej nie przejawiałaby się przypadkiem także w tym zakresie, że na przykład bardzo pilnie śledzi literaturę angielską i komentował nowe powieści Shiguro, zachwycał się debiutem Zei Dismiss. W felietonach, w esejach często ten temat angielski, społeczeństwa, polityki tego kraju był na pierwszym planie, więc jeśli wchodzę w debatę z tym, co jest współczesne w literaturze kraju, który mówi językiem takim samym, w którym ja piszę swoje powieści. Jeśli jestem aktywny w jego życiu społecznym, to chyba jestem częścią tego społecznego.
[22:50.57 → 23:08.75] C: Tak, ale równie dobrze mógłbym pisać te powieści o Anglikach. Powieści o Anglikach, którzy mieszkają w Indiach, Anglikach, którzy mieszkają w Nowym Jorku. Tych Anglików w innych powieściach jest jednak jak na lekarstwo. Oni się tam pojawiają, ale nie do końca.
[23:09.57 → 24:15.50] A: Kluczem, nie chcę tutaj w spór wchodzić, jest ten Złoty Dom Goldenów, czyli ostatnia powieść Rushdiego, gdzie naprawdę tożsamość narodowa jest czymś, co wybieramy sobie. Jak państwo pamiętacie, jeśli znacie powieść, do Nowego Jorku przybywa pan Neron Golden, który tak naprawdę jest Hindusem z Bombaju z trzema synami. Wszyscy mają wybrane antyczne rzymskie imiona lub greckie imiona. Nawet ten, który się dopiero urodzi. przyznają się do historii, tradycji śródziemnomorskiej, a jednocześnie ich losy, życie zdefiniowane przez popkulturę, której wszyscy należymy, przez historię z filmów, historię z powieści. Więc myślę, że tutaj Rushdie mówi, że to są wszystko maski, które zakładamy, żeby ukryć coś najbardziej fundamentalnego. I wtedy być może to byłoby jakąś próbą odpowiedzi na to pytanie, czy on jest angielski. Może ta angielskość byłaby jak maska w pewnym momencie życia potrzebna. taką roboczą hipotezę mógłbym w kontrze postawić, ale wróćmy do... Tak?
[24:15.56 → 24:17.40] C: Wrócimy może do tego jeszcze, tak.
[24:18.04 → 24:46.49] A: Dobrze, i teraz jeszcze tylko jakby doprecyzujmy, jak oczywiście nagrody dla Rushdiego, szacunek dla Ishiguro w tamtym czasie. Czy za nimi idzie fala innych autorów, którzy również wykorzystują swoje pochodzenie, to, że mogą swoich bohaterów osadzać w innych okolicznościach niż typowo angielskie? Czy to jest początek jakiejś fali? Czy oni byli jednak od początku takimi wyspami na wyspie?
[24:48.24 → 25:04.30] B: Hanif Qurayshi się pojawił w latach 80., pisarz, którego też szersza publiczność może znać z filmów takich jak Moja mała pralnia, do którego napisał scenariusz. Budda z Przedmieścia, jego pierwsza powieść też był sfilmowany.
[25:04.58 → 25:16.96] C: To już drugie pokolenie, to już jest taka zasymilowana powieść etniczna, brytyjska etniczna. To jest pokolenie Zadie Smith, to jest pokolenie Moniki Alli, o której mówiliśmy.
[25:17.75 → 25:26.59] B: Ja bym powiedział, że on się tak jakoś w późnych latach osiemdziesiątych pojawił, natomiast Zaid i Smith w dwutysięcznym roku...
[25:26.59 → 26:00.41] C: Ale to są ludzie, którzy już urodzili się w Wielkiej Brytanii. To są już ludzie, którzy urodzili się w Wielkiej Brytanii i myślę, że tutaj jest... Sytuacja jest o tyle inna, ja bym powiedział, że u nich jednak te książki mówią nam o diasporze, obcych diasporach, czy to jest diaspora pakistańska, czy induska, czy jakakolwiek inna bengalska w Wielkiej Brytanii. Oni nie piszą o Indiach, nie piszą o Bangladeszu i Pakistanie, bo nie są stamtąd. Różni jest stamtąd, prawda? Ja bym w tym widział dosyć istotną różnicę.
[26:02.72 → 26:18.64] B: I tak, tak, jeszcze pojawiło się dość sporo nazwisk, które może polskim czytelnikom nie są znane. Też Timothy Moe w latach 80-tych, później Carol Phillips, czy Courtney Nuland. Jeszcze kilka nazwisk pewnie bylibyśmy... Aldovia Levy.
[26:20.48 → 26:29.04] C: Tak, było parę takich nazwisk. Ich powieści były w większości jednak tłumaczone, ale to nie były wysokie nakłady i wielkiej popularności w Polsce nie zdobyły.
[26:30.37 → 27:20.92] A: Jedno pytanie dotyczące stylu warsztatu obu pisarzy. Narcie Zadie Smith nam trochę czeka z boku, ale ona jest rocznik 75., więc na jej wejście na scenę musimy chwileczkę poczekać. Myśląc o stylu, o technikach narracyjnych obu autorów, Może się pojawić takie porównanie, do którego panowie sięgacie automatycznie. Mówiąc o prozie angielskiej, nagle zaczynacie mówić o filmach, które powstały na podstawie tej prozy, albo podejmujące podobne problemy. Czy Ishiguro i Rushdie byli filmowi jako autorzy czy oni zaczęli używać pewnego innego zmienionego sposobu postrzegania rzeczywistości, opisywania jej. Mamy w końcu lata 80 XX wieku. Kino już siedzi w głowach... Różdy jest w Bombaju. Proszę?
[27:21.10 → 27:22.64] C: Różdy jest w Bombaju, stolicy kina.
[27:23.78 → 27:33.31] A: Jeszcze wtedy Bollywood to się chyba nie nazywało jako Bollywood, ale... Więc jak jest z tą filmowością? Czy ślady tego w prozie znajdujemy? Jak to tropić, jak to byłoby ważne?
[27:33.31 → 27:34.68] B: Ja może iść w górę, a i
[27:34.68 → 27:37.12] A: tak zaczniesz... Specjalizacja nastąpiła, tak?
[27:37.12 → 30:26.43] C: Dobrze, możemy tak spróbować. Jeśli chodzi o Różdy'ego, to... Tak, z jednej strony jego... Proza jest szalenie trudna do sfilmowania i do pokazania językiem filmowym. Dzieci północy, które zostały sfilmowane no bodaj 5 lat temu mniej więcej, to moim zdaniem był bardzo nieudany film. Z wielu przyczyn, ale chyba główną przyczyną jest to, że jest to taki rodzaj prozy, który nie poddaje się translacji na język filmu łatwej translacji, łatwemu przełożeniu, a na pewno nie w taki sposób, żeby z książki, która ma około 500 pewnie stron, zrobić film, który trwa około dwóch godzin. Gdyby ten film miał godzin 20, byłoby to jeszcze może jakoś wykonalne. Mówimy o rozmachu epickim książki, o wielopłaszczyznowości. Nie tylko o zabawie metafikcyjnej, która już jest czasami niemal niemożliwa albo w ogóle niemożliwa do przełożenia na język filmu, ale o szczegółach, detalach, które bardzo trudno jest pokazać ze względów ograniczeń czasowych w filmie. Natomiast to jest jedna sprawa. Także tutaj filmowanie powieści Różniego to byłoby rzecz bardzo karkołomna i można powiedzieć, że to jest coś, co nie nastąpiło tak naprawdę. Natomiast on sam, oczywiście nie tylko dlatego, że jest z Bombaju, ale również ze świadomością tego, jak bardzo może to być mu potrzebne, posługuje się często odwołaniami nie tylko do kina Indii, ale również do metaforyki. Jedna taka dosyć cytowana później wielokrotnie przez krytyków metafora, kiedy Rushdie w Dzieciach Północy mówi o o tym, że nasz kontakt z rzeczywistością i nasz odbiór rzeczywistości można porównać do oglądania filmu. Jeżeli jesteśmy daleko od ekranu, to widzimy, co się dzieje w filmie. Widzimy całość, bo mamy perspektywę daleką. Jak do ekranu się zbliżamy, to co prawda widzimy pewne rzeczy dokładniej, ale widzimy je zniekształcone, a na końcu widzimy tylko ziarno, czyli nie widzimy prawie nic. On mówi w ten sposób o tym, jak my widzimy historię, jak my widzimy politykę, jak my widzimy innych ludzi i świat. To dosyć nośna metafora i on wielokrotnie posługuje się właśnie zabiegami w podobnym stylu. Także do jego języka elementy filmu przenikają jak najbardziej.
[30:28.49 → 33:13.05] B: Ishiguro podkreślał, że czuje się związany z kinem japońskim i że na tym kinie japońskim się wychował. Może nawet w większym stopniu kino japońskie, na przykład Yasuhiro Ozu, jego ulubiony reżyser, którego znamy może z tokijskiej opowieści. To kino miało na niego możliwe, że większy wpływ niż literatura japońska. Też mówił w wywiadach o Johnnie Fordzie, o gatunku westernu, który może jakoś niekoniecznie nam się z Ishiguro kojarzył. Że to też była dla niego jakaś istotna inspiracja. Natomiast sam Ishiguro, też może nie wszyscy z państwa wiedzą, był autorem kilku scenariuszy filmowych. Na przykład do filmu Najsmutniejsza muzyka świata, Gaia Madina. Po prostu bardzo dobrego filmu. takiego kanadyjskiego niezależnego reżysera oraz do filmu Biała Księżna w reżyserii Jamesa Ivorego, który dwa dni temu otrzymał Oscara za scenariusz, do filmu Call Me By Your Name i też do jednego filmu BBC. Natomiast wiem, że pańskie pytanie bardziej dotyczyło może takich filmowych technik w jego twórczości. Na pewno, jak wiemy w przypadku Okruchów Dnia i w przypadku Nie Opuszczaj Mnie, te powieści okazały się bardzo dobrym materiałem na film i pewnie wszyscy się zgodzimy, że ta adaptacja Jamesa Ivorego Okruchów Dnia jest wybitna. Może zdania są podzielone na temat ekranizacji Marka Romanka, nie opuszczaj mnie, ale ja uważam, że ona też jest bardzo dobra i że bardzo wiernie oddaje ten smutek i mrok jego pierwowzoru literackiego. Co ciekawe, tu może troszeczkę wychodząc po zapytanie, pozwolę sobie tylko dodać, bo możliwe, że już nie będę akurat miał okazji do tego nawiązać, że Ishiguro też Interesuje się muzyką, jego jedyny opublikowany dotąd tom opowiadań nazywa się Nokturny, pięć opowiadań o miłości, o muzyce, przepraszam, i zmierzchu. Ale też co ciekawe Ishiguro jest autorem słów do licznych piosenek jazzowych, autorstwa Stacy Kent. Za jedno z nich otrzymał też nagrodę branżową za najlepsze słowa do piosenki. A oprócz tego, kiedy był dwudziestoparolatkiem, Ishiguro marzył o zostaniu piosenkarzem, takim na modłę Boba Dylana, który pisze teksty i później sam je wychodzi.
[33:13.21 → 33:26.50] C: Jak mówimy o tekstach piosenek, No może następna zagadka może, tak? Bardzo znany zespół rockowy, który ma piosenkę z tekstem Salmana Rushdiego.
[33:30.10 → 33:31.60] A: Pytanie? YouTube?
[33:31.84 → 33:40.04] C: Tak, oczywiście YouTube. Różdzi nie napisał tekstu specjalnie dla YouTube, po prostu fragment Ziemia pod jej stopami został wykorzystany.
[33:40.04 → 33:52.74] A: Chyba Różdzi parę takich drobnych rulek aktorskich dostał w swoim życiu zawodowym, z tego co słyszałem. No tak, grał... To jest ten dotknięty Fat Fong pisarz, który jest w naszym filmie.
[33:52.94 → 34:11.75] C: Najbardziej znany chyba jest jego pojawienie się w filmie Dziennik Bridget Jones, gdzie Salman Rushdie gra Salmana Rushdiego. Tak, jest gdzieś spotkanie z nimi. Bridget Jones pyta go, akurat przypadkowo nie rozpoznając go, którędy do toalety.
[34:13.71 → 34:15.17] A: Państwo pamiętacie tę scenę.
[34:16.51 → 34:18.91] C: I to rzeczywiście jest Salman Rushdie, który gra Salmana Rushdiego.
[34:19.31 → 34:31.44] A: Jest z nami pani Anna Dudziak, zapraszam na scenę. I chyba przeczytamy teraz fragment Okruchów Dnia. I za chwilę ten wątek popkulturowy pisarza i popkultury będziemy kontynuować. Okruchy dnia.
[34:33.74 → 38:06.77] D: Widzę teraz, siedząc w moim przytulnym pokoiku, że to wcale nie katedra w Salisbury, ani też inne urocze zabytki tego miasta, pozostaną moim głównym wspomnieniem z pierwszego dnia podróży. Że będzie nim oglądany rano piękny, pofalowany, angielski krajobraz. Jestem gotów uwierzyć, że inne kraje mogą pochwalić się widokami bardziej spektakularnymi. W encyklopedii i National Geographic Magazine widywałem już zapierające dech w piersi fotografie ze wszystkich zakątków kuli ziemskiej. Wspaniałych kanionów, wodospadów, pięknie poszarpanych szczytów górskich. Rzecz jasna, nigdy nie miałem szczęścia ujrzeć tego na własne oczy, lecz zaryzykuję teraz następujące zwierzenie. Otóż najpiękniejsze krajobrazy Anglii, jak ten, który podziwiałem dziś rano, posiadają pewną cechę, której brak na pozór znacznie wspanialszym krajobrazom innych stron. Jest to cecha, dzięki której każdy obiektywny obserwator uzna krajobraz angielski za najbardziej zadowalający na całym świecie, a którą można najlepiej określić słowem wielkość. Jestem bowiem pewny, że gdy rano stałem na tym wysokim wzgórzu i spoglądałem na rozpościerający się u moich stóp widok, miałem owo rzadkie, lecz nieodparte poczucie obcowania z wielkością. Nazywamy nasz kraj Wielką Brytanią i są tacy, którzy uznają to za dowód naszego zarozumialstwa. Ośmielę się jednak stwierdzić, że już sam krajobraz naszej wyspy upoważnia do stosowania tak górnolotnego przymiotnika. Czymże jest jednak ta wielkość? Na czymże polega, z czego wynika? Doskonale sobie zdaję sprawę, że odpowiedzi na takie pytania należałoby szukać w mętrzej niż moja głowie. Gdybym jednak miał zaryzykować własne zdanie, powiedziałbym, że piękno naszego kraju jest niepowtarzalne właśnie dzięki nieistnieniu w nim powierzchownej spektakularności. Wielkością tego piękna jest jego spokój, jego poczucie umiaru, tak jakby kraj ten wiedział o swym pięknie, o swej wielkości i nie czuł potrzeby głośnego o tym oznajmiania. W porównaniu z nim widoki, które znaleźć można w jakiejś tam Afryce czy Ameryce, choć niewątpliwie bardzo podniecające, dla obiektywnego obserwatora będą bez wątpienia mniej cenne z powodu swej zbytniej oscentacji. Cały ten problem jest w istocie bardzo podobny do tego, który wywołał wiele dyskusji w moich kręgach zawodowych. Jaki kamerdyner jest wielki? Pamiętam, że na roztrząsaniu tego tematu spędzaliśmy wiele miłych godzin pod koniec dnia przy kominku w pomieszczeniu kredensowym. Zauważyli Państwo, że powiedziałem jaki, a nie który. Nie było bowiem poważniejszych wątpliwości co do tego, kto był niedoścignionym wzorem dla całego naszego pokolenia. Mam tu oczywiście na myśli ludzi takich jak pan marszał Charles Whitehouse czy pan Lane z Brightwood. Jeżeli mieli Państwo szczęście poznać kogoś takiego, wiecie bez wątpienia o jakie zalety mi chodzi. Na pewno jednak zrozumieją też Państwo, że wcale niełatwo dokładnie określić ich naturę.
[38:11.13 → 39:59.89] A: Piękny fragment z Okruchów Dnia i te rozważania o Wielkiej Brytanii też prowokują do takiego pytania, które jest związane z funkcjonowaniem obu pisarzy i dotyczące też angielskości. Pamiętacie państwo, jak pojawił się film Okruchy Dnia? Część na przykład polskich widzów nie wierzyła, że tę powieść, która stała się materiałem dla filmu, napisał autor pochodzenia japońskiego, tworzący w Anglii. Kiedy Anglii na przykład reżyserował, chyba rozważną i romantyczną, też mówiono, że ten reżyser złapał kwintesencję angielskości na ekranie. I teraz wracam do tego maniakalnie, ale chyba coś tu jest ważnego ukryte. To dla tych twórców, którzy wchodzą do kultury angielskiej, do literatury angielskiej, trochę boczną furtką. I nagle okazuje się, że są najbardziej angielscy, jak sobie możemy wyobrazić. Czy ta angielskość jest ćwiczeniem stylistycznym dla nich, próbą zmierzenia się na okruchy dnia, to cała ta tradycja arystokratycznej powieści angielskiej. A ja to przetworzę, ja to powiem inaczej, podmienię akcenty, inaczej ustawię tą swoją kamerę czy ten głośnik, który będzie mówił w powieści. Czy w przypadku Ishiguro była to próba mierzenia się z jakąś tradycją, z innymi pisarzami stricte angielskimi, czysto angielskimi i pokazania, Przecież angielskość nie zależy od pochodzenia, od tego pierwszego języka, który się rodzi w człowieku, tylko jest zbiorem cech, które można rozwinąć, przetworzyć. Jak było z intencją okruchów dnia?
[40:01.72 → 40:34.98] B: Myślę, że to jest też dobre wprowadzenie do twórczości Ishiguro, ten fragment czy ta powieść, ponieważ stosuje tutaj Ishiguro narrację pierwszoosobową, jak w zdecydowanej większości swoich powieści, ale co ważne jest to też narrator niewiarygodny, czyli narrator, któremu nie powinniśmy nawet nie tyle do końca ufać, co w ogóle za bardzo ufać. i jego słów nie powinniśmy absolutnie brać za opinię autora. I tutaj ten przeczytany fragment też absolutnie...
[40:34.98 → 40:36.44] C: Nawet za jego własną opinię?
[40:36.52 → 40:38.98] B: Oczywiście, tak. Może nawet.
[40:39.52 → 40:42.18] A: Ishiguro zostawia takie pułapki, ale w jakim celu?
[40:42.40 → 41:23.59] B: Ten fragment taki wyabstrahowany z całości powieści może sprawiać wrażenie takiego peanu na cześć angielskości, ale jeśli weźmiemy pod uwagę kontekst, historyczny tego momentu, w którym Locke i Stevens pisze te słowa. Jest to rok 1956, apogeum kryzysu sueskiego, który z dzisiejszej perspektywy postrzegany jest przez historyków jako taki symboliczny koniec Imperium Brytyjskiego i taki zimny prysznic dla ówczesnych Anglików, którzy musieli zdać sobie sprawę, że czasy tej wielkości, właśnie wielkości tutaj Stevens mówi o wielkości.
[41:23.81 → 41:29.05] C: Co ciekawe, w powieści nie ma ani słowa na ten temat, że jest to ten właśnie rok.
[41:29.41 → 42:34.36] B: Bardzo dokładne Ishiguro daje, ponieważ powieść jest w formie dziennika, więc mamy dokładne daty dzienne i te daty pokrywają się rzeczywiście z tymi kluczowymi datami kryzysu suezkiego. O niczym innym wówczas nie mówiono. Chcę sprawiać wrażenie osoby, która się bardzo dobrze orientuje w stosunkach zagranicznych, że też spotkał swego czasu Ribbentropa i licznych innych polityków, ale tutaj nie wspomina o tym ani słowem i to niewspominanie jest tym donośniejsze. On próbuje tę smutną prawdę o końcu właśnie tej Wielkiej Brytanii w jakiś sposób przemilczeć czy tę prawdę wyprzeć. to ten kontekst historyczny sprawia, że ten przeczytany fragment należy jakoś postrzegać ironicznie i że to jest taka desperacka próba trzymania się jakiejś iluzji, dla której nie ma żadnych już podstaw.
[42:35.06 → 42:54.43] C: Dobre miejsce, żeby wspomnieć o takim terminie ukutym przez Paula Gilroya, jednego z wiodących krytyków, teoretyków postkolonializmu, który opisuje świadomość problem świadomościowy Brytyjczyków w tych latach, postkolonialna melancholia.
[42:58.77 → 43:42.25] B: Tak, tak, zgadzam się, że tak jak najbardziej można całą powieść do takiego nurtu zaliczyć. Też pytał pan o to zmierzenie się z różnymi takimi artefaktami czy z takim stereotypowymi atrybutami angielskości, jak właśnie sama postać Locaja, jak taki właśnie Country House, nie jestem pewny, czy ma jakiś swój polski odpowiednik, taki właśnie dom, taki majątek ziemski i te wszystkie rytuały, które też jakoś z angielskością utożsamiamy. To wszystko tam jest, ale na zasadzie takiego znowu reliktu czegoś, co już odchodzi. I nie jest to...
[43:42.69 → 44:04.57] C: No właśnie symptomatycznie jest to dom, który należał do arystokrata angielskiego, który jest wykupiony w tej chwili przez Amerykanina. To są czasy planu Marshala i tego, że Wielka Brytania traci imperium nie tylko na mapie, ale również w sferze finansowej odchodzi na drugi, co najmniej drugi plan.
[44:05.73 → 44:29.69] B: Jeszcze wracając do pańskiego pytania, jeśli rzeczywiście te nowe głosy się pojawiają i mówią o Anglii, to mam wrażenie, że nie jest tak, że się jakoś próbują przypodobać Anglikom i jakieś takie peany piszą na ich cześć, ale raczej może obnażają jakieś takie iluzje, którymi może wtedy jeszcze żyto.
[44:30.16 → 45:52.05] C: I to jest chyba tak jak najbardziej, bo jest na przykład postać w powieści, o której już wspominaliśmy, Ziemia pod jej stopami jest postać mieszkającego w Bombaju, Parsa, który wysyła jednego ze swoich synów do angielskiej szkoły w Bombaju. Ten bohater jest anglofilem, jest zafascynowany kulturą angielską, on naśladuje styl życia Anglików, niby jest Parsem, ale uwielbia grać w krykieta, jest masonem również przy okazji. I on wysyła syna do szkoły tradycyjnej, takiej szkoły według namodu angielską funkcjonującej w Bombaju i mówi, nie wiem czy będę tak pamiętał to dokładnie, ale że w szkole tej wychowuje się według takich klasycznych, dobrych, angielskich zasad, do których należy zimne kąpiele, podłe jedzenie, częste kary cielesne oraz przekazywanie fachowej wiedzy. Na skutek pobytu w tej szkole przez parę lat syn później staje się psychopatycznym mordercą, no ale to już zupełnie inna sprawa.
[45:53.51 → 46:35.30] A: Jeszcze tylko pana Wojtka chciałbym poprosić o doprecyzowanie tej narracji pierwszoosobowej, która jest częstym chwytem Ishiguro, bo w przypadku monologów Stevensa, to jest, i zapisów w cienniku, to jest jakiś rodzaj pułapki na czytelnika, tu chyba nie mamy wątpliwości. A jak jest w innych powieściach? Bo wydaje się, przez na przykład większą część tej ostatniej, pogrzebanego olbrzymią, wydaje się, że ten chwyt został unieważniony i nagle ostatnia scena, kiedy się okazuje, kto nam opowiedział tę historię, odwraca wszystkie nasze uwagi czy myśli na temat tej powieści. Po co ich figura akurat ta narracja pierwszoosobowa? Jaki to jest rodzaj gry z czytelnikiem w jego przypadku? Jeśli tak wraca regularnie, to chyba po coś.
[46:36.49 → 48:09.01] B: Takim według mnie kluczowym tematem twórczości Shiguro jest pamięć i to w jaki sposób mierzymy się z naszą przeszłością, w jaki sposób ta pamięć też definiuje w dużym stopniu naszą teraźniejszość i w jakim stopniu ciągle do różnych wydarzeń w przeszłości wracamy i próbujemy sobie jakoś z nimi poradzić. czy to są pewne traumatyczne wydarzenia, czy pewne szczęśliwe wydarzenia, które jakoś mityzujemy i wobec których czujemy nostalgię. I u Ishiguro narracja pierwszoosobowa jest takim właśnie najlepszym sposobem mierzenia się właśnie z tym materiałem pamięci i tego w jaki sposób Pamięć często prowadzi nas do jakiegoś zakłamania, czy w jakiś sposób próbujemy tę naszą przeszłość wybielać. Tutaj Stevens też jest dobrym przykładem, mimo że jak to w narracji pierwszoosobowej, mamy dostęp tylko do tego, co nam narrator powie. Jeśli czytamy uważnie, możemy dostrzec takie momenty, kiedy Stevens opowiada tę samą sytuację w dwóch różnych momentach książki, opowiada je inaczej. I tutaj możemy też na podstawie tego, takie różne wnioski na temat tego, jak mylnie często pamiętamy, jak upraszczamy i wybielamy swoją przeszłość.
[48:09.62 → 49:44.67] C: Myślę, że różnik też wielokrotnie wygrywa bardzo skutecznie te zalety narracji pierwszoosobowej. Tutaj dzieci północy chyba są najbardziej dobitnym przykładem i to w jaki sposób obraz świata i nawet tożsamość postaci tworzy się właśnie przez to, co ta postać mówi. Tu wspomniałem o tym chwilę temu. że Rushdie był posądzany o myłki. Nawet napisał specjalny esej na ten temat, który się nazywał Errata, czyli narracja niewiarygodna w Dzieciach Północy, kiedy stwierdził, że... Tak, oczywiście on był oskarżany, że pomylił na przykład imiona dwóch bóstw hinduistycznych, ale tak naprawdę to nie on je pomylił, tylko Salim Sinai, bohater jego książki. Trudno byłoby, żeby pomylić dwa tak bardzo dobrze znane bóstwa, będąc z tego kraju. I on pokazuje również, że w jakiś sposób pamięć i budowanie historii są subiektywnym procesem. Tam Salim Sinai wielokrotnie myli się, przytaczając pewne fakty z historii Indii, po czym później nie prostuje ich, uznając, To są jego Indie, to jest jego obraz Indii, to jest jego historia Indii i każda historia Indii, tak jak i jego i w ogóle każda historia jest subiektywna i nie ma sensu jej poprawiać. Jeżeli on coś opowiada w jakiś sposób, to to się zdarzyło w jego Indiach, w jego własnych, prywatnych Indiach i w historii, którą on opowiada.
[49:44.71 → 50:38.84] A: Też chyba w pisarstwie Rushdiego bardzo istotny jest taki erudycyjny węzeł, który on nagle splata, jakby łącząc różne mitologie, różne perspektywy czasowe, popkulturę właśnie z historią. Chciałbym zapytać o to, czy ten akurat walor twórczości Rushdiego to jest takie szukanie wspólnego atomu, wspólnego genu, który by łączył wszystkie opowieści świata, wszystkie mitologie, wszystkie literatury, wszystkich kłamców, czyli pisarzy, którzy o tym próbowali opowiedzieć, bo na przykład Złoty Dom Goldenów czy też Szadańskie Wersety, to przecież zamach jest nieprawdopodobny, jaki bierze autor, żeby ogarnąć wszystko i opowiedzieć, z taką rzeczywiście asocjacyjnym szaleństwem, erudycyjną swadą, rzecznie ukryte od założenia świata, żeby zacytować innego klasyka.
[50:39.22 → 51:08.65] C: Tak, jest to pisarz, który na pewno w pewien sposób łączy kulturę wschodu i kulturę zachodu. Tutaj może, jeśli można, posłużę się cytatem z jednego eseju, który on popełnił w latach 80. jeszcze. Tutaj ktoś inny jest lektorem przy naszym spotkaniu, ale ja będę się starał, czy to nie jest...
[51:08.65 → 51:09.45] A: Mówimy konkurencję.
[51:09.55 → 51:14.91] C: Ja jestem nieudolny tutaj w tym, ale jest, tutaj znalazłem taki fragment.
[51:19.21 → 51:19.69] A: No tak.
[51:21.25 → 54:01.95] C: Mówi o pisarzach indyjskich na zachodzie, między innymi w Wielkiej Brytanii. Czujemy się ludźmi wygnanymi z raju, jesteśmy hindusami, którzy przekroczyli Martwą Rzekę, muzułmanami, którzy jedzą wieprzowinę i w rezultacie, zgodnie z moim rozumieniem chrześcijańskiego pojęcia grzechu pierworodnego, staliśmy się już trochę zachodem. Nasza tożsamość jest jednocześnie zwielokrotniona i okrojona. Czujemy się niekiedy tak, jakbyśmy siedzieli okrakiem na dwóch kulturach, a niekiedy jakbyśmy spadli z obydwóch niczym z dwóch stołków. To jest taka mało komfortowa pozycja, która odnosi się do czegoś, co teoria poskolnialna nazywała hybrydycznością bądź hybrydyzmem. Tutaj będziemy mieli być może okazję wysłuchać fragmentu szatańskich bersetów, gdzie będziemy mogli o tym jeszcze porozmawiać. Natomiast wracając jeszcze do oryginalnego pytania, myślę, że Różnik stara się pisać, łączyć elementy kultury wschodu i zachodu, nie tylko kultury, religii, mitologii, wielu innych rzeczy i być może znajdywać jakieś wspólne mianowniki. W powieści Ziemia pod jej stopami bardzo często bohaterowie przeplatają elementy w rozmowach, w dywagacjach filozoficznych, elementy filozofii np. wywodzącej się z Indii, ale również takiej, która wywozi się z mitologii greckiej, powiedzmy. Jest akapit, w którym jednocześnie pojawia się Orfeusz, Apollo, Siwaj, Ganesz i Chrystus np. Jednymi z bohaterów, jednymi z grupy głównych bohaterów tej książki są Parsowie i to też może jest ciekawe, bo Parsowie są wyznawcami zaratusztrianizmu, religii, która można powiedzieć w pewnym sensie jest protoreligią zarówno dla judaizmu, chrześcijaństwa, jak i islamu, prawda? I to są, są, są te praindoeuropejskie korzenie, do których on czasami sięga i często korzysta z tego w sposób naprawdę zaskakujący. Tam w powieści również pewna, pewien fragment tej powieści umiejscowiony jest w w latach trzydziestych, kiedy aryjskość zostaje w dziwny sposób wykorzystana w Niemczech, na co ze zdumieniem patrzą, patrzą Parsowie w Bombaju na przykład.
[54:03.22 → 54:26.20] A: No to chyba dotarliśmy do szadańskich wersetów i znacie państwo tę historię, obłożenie Fatmą przez Ajatorlacha Chomeyniego chyba jeszcze niedługo przed śmiercią. Salmona Różdgiego, że każdy muzułmanin może, dobry muzułmanin może zabić Różdgiego za tą wstrętną, obrzydliwą książkę, godzącą w podstawie islamu.
[54:26.94 → 54:28.88] B: I to jeszcze w walentynki ogłoszone.
[54:28.90 → 55:27.79] A: Tak naprawdę. I teraz jakby nie zastanawiali, nie będziemy się zastanawiać tutaj nad tym, czy polityka, czy rewolucja może tak walczyć z literaturą, czy z artystą, ale chciałbym panu zapytać o to, jak ta historia, graniczna, cząca życia i śmierci, życia w ukryciu, zagrożenia śmiercią, wpłynęła na, na przykład na pisarstwo Rushdiego, czy na twórczość innych pisarzy brytyjskich, bo nimi się zajmują, czy anglojęzycznych, o korzeniach muzułmańskich. Czy ona rzeczywiście zablokowała pewien nurt refleksji, grzebania w jakichś zarzuconych wątkach, także myśli religijnej czy sposóbach przedstawiania prawd wiary w literaturze. Jak to zmieniło Różdziego jako pisarza i jak to mogło zmienić anglojęzyczne pisarstwo twórców o muzułmańskich korzeniach?
[55:28.47 → 56:26.66] C: Ja może zademonstruje Państwu taką ciekawostkę, bo przyniosłem To nawiązuje do pytania, w jaki sposób polityka może walczyć z literaturą. Otóż może walczyć w taki sposób, że to jest pierwsze polskie wydanie szatańskich wersetów, 1992 rok. Tak atrakcyjny sposób wygląda okładka. Jak obrócimy okładkę na stronę tytułową, to mamy tutaj tytuł Szatańskie wersety. Tutaj mamy nazwisko autora dalej. I później dalej mamy... tylko napisane, że jest to wydanie pierwsze 1992 rok i po angielsku nawet mamy napisane, a nie tytuł oryginału jeszcze i po angielsku mamy napisane, że to zostało wydrukowane i oprawione w IEC, czyli Wspólnocie Europejskiej, wtedy tak się nazywała, Polska jeszcze nie była wtedy częścią tej wspólnoty i nie wiemy jakie wydawnictwo wydało tę książkę i nie wiemy kto ją przełożył, nie wiemy zupełnie nic. Książka wtedy kosztowała 65 tysięcy złotych, także niebagatelna suma, prawda?
[56:28.73 → 56:38.95] A: Chce Pan powiedzieć, że na początku lat dziewięćdziesiątych polscy wydawcy obawiali się reakcji polskich muzułmanów, reakcji muzułmanów...
[56:38.95 → 57:45.18] C: No ja nie mam innej książki wydanej w Polsce w tych latach, która by tak wyglądała. We wszystkich były nazwiska tłumacza, we wszystkich były nazwy wydawnictwa, jak najbardziej. To były już po tym, kiedy zamordowano japońskiego tłumacza i jednego z wydawców bodajże w Danii, tej książki, także blady strach. Książka się ukazała jak najbardziej, można ją było sobie kupić nawet w księgarni, chociaż był to okres, kiedy w 92 rok to pewnie jeszcze był ten okres, kiedy tę książkę chciało się kupić w księgarni w Londynie, to można było o nią poprosić i dostawało ją się w papierowej torebce, przynosili ją z zaplecza. Tak, to był taki okres czasu. Potem to zniknęło, potem książka znowu pojawiła się na półkach, ale jak byłem w Londynie w roku 2002, czyli po tych zamachach wrześniowych, to ta książka znów zniknęła z półek księgarni. Pojawiła się informacja, że na skutek aktów wandalizmu tę książkę przegłowujemy w magazynie i należy o nią poprosić.
[57:46.81 → 58:23.19] A: Panie Tomaszu, a jak to zmieniło Rushdie'ego? No bo nagle stał się megagwiazdą, z wyrokiem, ale megagwiazdą. Ukrywał się, zmieniał miejsce zamieszkania, ale jednocześnie, kiedy na przykład do Pragi przyjechał do Czech, to Havel podstawiał specjalną limuzynę, bo przyjechał Rushdie. Najpierw był Dalai Lama, potem był Rushdie, więc to był wyrok śmierci, który sprawił, że nagle Rushdie stał się pisarzem spółki Tomasza Manna i wyżej. Nie przychodzi mi żadne nazwisko, które można porównać do tego, co stało się udziałem, jaka sława stała się udziałem.
[58:23.35 → 59:41.12] C: Nie wiem, to jak ja ostatnio różnie przewidywał tego typu reakcje, ale sądzę, że w pewnym sensie jednak to go przerosło i zrobiło mu to dużą krzywdę, bo tak naprawdę ja bym się nie bał powiedzieć, że jest to książka wybitna, I obok Dzieci Północy zastanawiam się, która dla mnie jest bardziej wartościowa, ale obie bym uznał za książki naprawdę bardzo wartościowe i zdecydowanie dwie najlepsze książki Różdiego. Natomiast to, co się stało wokół pisarza w związku z tą książką, nie było absolutnie związane z jej wartością literacką. I to, w jaki sposób ludzie później tę książkę odbierali, Niestety nie miało w wielu wypadkach dużo wspólnego rzeczywiście z wartością literacką książki. To jest bardzo smutne. Nie wiem czy to, że później w kolejnych książkach właśnie nie pojawia się już Wielka Brytania, czy to też może jest po części pokłosiem tego, że te książki No może dojdziemy do tego, mówiąc o Zadie Smith, były publicznie palone w Wielkiej Brytanii.
[59:41.72 → 59:56.04] B: To też, bo tak mam wrażenie, że pańskie pytanie może sugeruje, że to trochę, że różnie jego akcje jakoś tak wyraźnie wzrosły i że stał się wielką gwiazdą i że może jakieś z tego były korzyści dla niego.
[59:56.78 → 01:00:00.64] A: Nie wiem, czy stał się większym pisarzem, stał się najbardziej rozpoznawalnym pisarzem.
[01:00:00.76 → 01:00:30.64] B: Tak, tak, tak, oczywiście. Mam wrażenie, z tego co wiem, że rzeczywiście on to przeżył bardzo źle. W 1990 roku, po półtora roku od ogłoszenia fatwy, Rushdie, zdaje się, w The Timesie zamieścił takie oświadczenie, w którym napisał, że zdecydował się wrócić do islamu, do swoich islamskich korzeni.
[01:00:32.92 → 01:00:42.91] C: On później sprostował, bo to nie zostało dobrze przyjęte, stwierdzili, że tak, możesz sobie tak pisać. wyrok śmierci obowiązuje. On później odwołał to odwołanie i to było trochę groteskowe.
[01:00:42.93 → 01:01:45.62] B: Czy wyglądało to na taki... No rzeczywiście to nie najlepiej wyglądało. Był to taki zabieg obliczony na reakcję ze strony może Ajatollaha czy jego następcy, że w takim razie cofamy. Skoro nie cofnęli, to Urużli powiedział, że w chwili słabości napisałem takie oświadczenie. I rzeczywiście się z tego wycofał, ale widać, że się na pewno miotał i że to nie był to dla niego dobry czas. Rozmawialiśmy o tym też wcześniej tutaj z Tomkiem, że co ciekawe, po Szatańskich Wersetach, może jeszcze z wyjątkiem ostatniego Westchnienia Maura, który został wydany w 1995 roku, właściwie skończyło się... taka może atmosfera, czy taki klimat dla Rushdiego, na pewno w Wielkiej Brytanii. Od tego czasu nie otrzymał ani jednej ważnej brytyjskiej nagrody literackiej, natomiast za kilka swoich pierwszych powieści otrzymywał je regularnie.
[01:01:45.86 → 01:02:23.38] C: No właśnie, może warto powiedzieć, bo to może nie wszyscy z Państwa wiedzą, ale to właśnie nie szatańskie wersety, ale poprzednia, znaczy dwie książki wstecz, czyli Dzieci Północy w 1981 roku nie tylko dostało nagrodę Bookera no jedyna książka Różdgiego, bo było kilka innych nominowanych, ale ta książka została również wyróżniona na 25-letnie, 25-lecie Bukera Bukerem Bukerów i na 40-lecie Bukera również Bukerem Bukerów, także to, to, to ta książka została uznana przez wielu krytyków za najwybitniejszą. i na pewno przyczyniła się do podniesienia rangi pisarza.
[01:02:23.55 → 01:02:35.32] B: Natomiast od dwudziestu kilku lat Rushdie nie otrzymał już ani jednej nawet nominacji do Bookera, co na pewno też jest symptomatyczne i ciekawe, ale jakiejś może odpowiedzi na to nie mamy.
[01:02:35.61 → 01:02:58.32] A: Ale oznaczałoby to, że po szatańskich wersjach jest w innej lidze gra? Czy oznaczałoby to, że Anglicy nagle uznali, że dobrze, wystrzeliliśmy go w kosmos, czyli w świat i radźcie sobie z nim sami teraz. Co by to oznaczało, że oni myślą o nim nagle jako... Bo pan Tomasz kilkanaście pytań temu zadał to pytanie, czy on na pewno jest angielskim pisarzem.
[01:02:58.34 → 01:03:01.29] C: A no właśnie, bo moja zagadka była, ile powieści...
[01:03:01.29 → 01:03:02.48] A: Wiemy, że teraz mieszka w Nowym Jorku.
[01:03:02.50 → 01:03:15.42] C: No właśnie, ile powieści w Wielkiej Brytanii, a ile powieści w Stanach? A w Stanach cztery powieści. Może nie całe, ale aż cztery. Może różnie jest z pisarzem amerykańskim w takim razie. A może dla angielskiego pisarza. I teraz powoli dochodzimy do Zadie Smith.
[01:03:16.14 → 01:05:14.05] A: Angielskość jest tylko takim krokiem do celu, który się nazywa Nowy Jork na przykład. Zadie Smith zaczynała od bardzo angielskich powieści. W tej chwili jej bazą jest Nowy Jork. Właśnie, pojawia się nowe pokolenie. Jest rok 1999-2000. Rewelacja literacka, czyli Białe Zęby Zadie Smith. 26-czteroletnia autorka. Każde źródło podaje inaczej, ale na pewno jest rocznik 65. Pojawia się młoda autorka w takim kolorowym turbanie na głowie, wyglądająca wspaniale na fotografiach, która pisze o Londynie, o wielokulturowym Londynie. trochę na przykładzie swojej rodziny, czyli matka z Jamaiki, ojciec o typowo angielskim nazwisku Smith, w jaki sposób krzyżują się drogi ras, klas społecznych, w jaki sposób wykuwa się tożsamość. I chyba nie była jedyna Zadie Smith, ale na pewno była takim najsilniejszym głosem pokolnia. Co ona wnosi do literatury angielskiej? Wiemy, że ten londyński background, ta dzielnica, w tej chwili zapomniałem nazwy, ale na pewno z północno-zachodniego Londynu pochodzi. To jest pierwsza najważniejsza sceneria dla niej. Tam się te historie splatają, zaczynają. objawia się jako mistrzyń takiej obyczajowo-psychologicznej powieści. Na pewno portretuje ludzi z najbliższej okolicy. Nawet jeśli przekształca osoby, które znała, dodaje fikcyjne tropy, to jednak jest to kawałek takiego realistycznego portretu Londynu przełomu wieków. Londynu, który był też takim marzeniem, bo także Europy całej, że takie multikulturowe społeczeństwo może coś bardzo ważnego dać nie tylko społeczeństwu, ale i literaturze.
[01:05:14.47 → 01:05:52.45] C: To jest bardzo optymistyczna wizja społeczeństwa wielokulturowego. No tak, ale mówię teraz o pierwszej powieści. Krytycy oskarżali ją o naiwność i o to, że to jest przesłodzona wersja. a szczególnie książka wydana w roku 2000, a szczególnie po tym, co zdarzyło się rok później. W Białych Zębach Zejdy pokazuje jednym z... Zdarzyło się rok później, czy... Tak, przepraszam.
[01:05:53.95 → 01:05:53.99] A: Oczywiście.
[01:05:55.12 → 01:08:16.97] C: Ona pokazuje tutaj środowisko, które potencjalnie może być środowiskiem terrorystów, fundamentalistycznych. Jeden z bohaterów, bo tutaj w Białych Zębach mamy dwie rodziny, jedna z nich to emigranci z Pakistanu i dzieci urodzone już w Anglii. Jedno z tych dzieci właśnie angażuje się w taki ruch i co Co ciekawe, to jest kilkunastoletni chłopiec, który zaangażował się m.in. w palenie książek Różdgiego w Bradford w 1991 roku. To też jest bardzo taki... Zabawny fragment, w którym on z kolegami udaje się do Bradford palić te książki Rushdiego. Jego rodzice oglądają sobie telewizję i przypadkowo widzą swojego synka, który zajmuje się taką właśnie ciekawą czynnością i w tym, co pan nieskutecznie do końca wodą oblał, jest fragment, w którym Milad, bo tak on się nazywa, wraca wieczorem do domu po tej wyprawie spalania. Rodzice widzieli go w telewizji, matka w nagrodę jako taki Zabieg wychowawczy stwierdziła, że ona też pobawi się ogniem i wrzuciła do ogniska w ogrodzie największe skarby chłopca z okresu jego dzieciństwa. I co tam wrzuciła? Wrzuciła buty Air Maxy. wrzuciła 55 kolejnych numerów magazynu z komiksami, wrzuciła zdjęcia z autografami raperów amerykańskich, jeden album z rapem amerykańskim, płytę, książkę Buszujący w zbożu, gitarę i kilka płyt DVD, m.in. z Ojcem Chrzestnym, czy z jakimś filmem z Scorsese, czy Coppoli, czy z jakimś filmem z Al Pacino. To jest właśnie kulturowa przeszłość chłopca, który teraz pali książki Różdgiego.
[01:08:17.75 → 01:08:39.64] A: Ale to chyba pokazuje w tej książce i zwłaszcza chyba w Swing Time kolejnej, że wszyscy, mówi o sobie, o swoim kręgu, wszyscy jesteśmy mieszańcami. Ale tam jest jeszcze inny poziom tego pomieszania, mamy też pomieszane w głowie. Tak jak ten chłopiec, które święte przedmioty pali mu matka, pochodzą z różnych parafii, jak byśmy dzisiaj powiedzieli.
[01:08:39.82 → 01:08:42.36] C: Nie, one pochodzą wszystkie z parafii zachodniej właśnie.
[01:08:42.92 → 01:09:42.76] A: No tak, ale rap nie zawsze, nie łączy się ze wszystkim. A chcę powiedzieć, że na przykład Swing Time też mówi o tym, że mamy szansę, ale nie wszyscy z niej korzystają. Że w tym społeczeństwie jest możliwe wyjście z samego dołu i zdobycie jakiejś pozycji, jeśli będziesz ten świat naśladować, a czasem startując z tej samej pozycji, mając wielki talent, nic nie osiągasz i zostajesz gdzieś na samym dnie. Co Zadie Smith nowego jeszcze wnosi do tej literatury, którą też możemy nazwać postkolonialną? Czy to jest to pokolenie, które już odczuwa skutki życia w Wielkiej Brytanii, które nie jest imperium, ale do którego przyjechali wszyscy ci, których dziadków, pradziadków, ojców skrzywdziło Imperium Brytyjskie i teraz oni muszą współtworzyć tę nową tożsamość? Jaki ton jest nowy w pisarstwie Zadie Smith?
[01:09:45.77 → 01:10:00.65] B: To znaczy na pewno te elementy satyryczne, może tematyka wielokulturowości, jak już mówiliśmy, pojawiła się wcześniej, może ta lekkość i ta właśnie, czy naiwność, jak mówiono o wielkich zębach.
[01:10:02.31 → 01:10:04.47] A: Białych zębach.
[01:10:04.63 → 01:10:22.14] B: Wielka książka. Pewnie ta lekkość, która rzeczywiście po 11 września znika i tak jak też pan wspomniał, jej późniejsze powieści, niekoniecznie już takie idylliczne wizje współistnienia.
[01:10:22.54 → 01:11:46.01] C: Tak, bo mi umknęła ta rzecz, którą jeszcze miałem powiedzieć, bo tam jest ta grupa, do której należy Milat, to zostaje bezwzględnie wyszydzona przez Zejdy, bo oni, to może, ponieważ polski przewod tutaj nie najlepiej chyba to oddał. A myślę, że można powiedzieć. Nie wiem, to dziwne, bo ta grupa, do której należy Milad przybrała sobie taką nazwę w języku angielskim to jest Keepers of Eternal Victorious Islamic Nation i jak akronim z tego zrobimy to wychodzi Kevin, imię Kevin. I to jest grupa chłopców, którzy chcą coś zrobić. Oni chcą coś zrobić, ale oni postrzegają, to też bardzo ładnie pisze, postrzegają, to są fundamentaliści religijni, ale dla nich Allah jest czymś pośrednim między elektroniczną zabawką Monkey Magic i Brucem Willisem, który może kopnąć w jaja Rushdiego. To jest Kevin właśnie. A później okazuje się po roku, czy to trochę więcej niż po roku, że historia mówi, że to jednak niekoniecznie są tylko chłopcy, którzy nie potrafią nawet wymyślić dobrej nazwy dla siebie, bo nie zauważają tego, tylko jednak jest coś innego.
[01:11:46.01 → 01:13:05.06] A: Pamiętacie państwo i panowie ten najważniejszy spór w innej książce Zeidismis, o pięknie tych dwóch profesorów, nazwisk oczywiście nie pamiętam, wspierających się o Rembrandt, ale także o pewne kwestie polityczne. Beslej chyba jeden się nazywał, który jest biały, pochodzący z bardzo dobrego domu, ale jednocześnie czujący wstyd za wszystko, co Wielka Brytania, co wyższe sfery zrobiły wykluczonym, skolonializowanym. W związku z tym jest lewicowcem, liberałem, który jest za akcją afirmatywną, jest za przyznawaniem punktów, za pochodzenie, za wyrównywaniem szans i z drugiej strony antagonista, który jest czarnym profesorem, który też wyszedł z biedy, ale mówi, skoro mnie się udało, może się udać każdemu z was, moi czarni bracia i w związku z tym jest konserwatystą. Absolutnie. Chyba ktoś takie ukrył sformułowanie o tego typu politycznych osobach jak kwiaty na asfalcie, chyba coś takiego. I jakby ten ich spór jest jakby fundamentem, a jednocześnie Zaid Smith się przygląda, popatrzcie, co się z nami porobiło. że już tak naprawdę nie rasa, nie pochodzenie decyduje o naszych poglądach czy walce, jaką dotrzymy ze światem, tylko świadomość, ocena tego, jaka jest rzeczywistość.
[01:13:05.28 → 01:15:51.92] C: A to może nie na zasadzie, cóż się z nami porobiło, tylko może właśnie... Co my? Właśnie bardzo dobrze, może dlatego dobrze, że tacy jesteśmy, że to jest istota... naszej tożsamości, która niekoniecznie musi być zawsze oparta tylko o etniczność. Nie wiem, czy to jest dobry moment, ale jeżeli mówimy akurat o tej książce o pięknie, to to jest książka, której Zadie Smith doskonale pokazuje, jak bardzo angielską jest pisarką poprzez użycie takiej, a nie innej formy książki. Zadie Smith wspominała wielokrotnie i to widać w książce, że Książka jest swego rodzaju hołdem nawet, można powiedzieć, złożonym E.M. Forsterowi, jednemu z wybitnych pisarzy brytyjskich początku XX wieku. Szczególnie jego książce Howards End. Tam były różne polskie przekłady, ale aktualny jest właśnie pod tytułem Howards End. Tutaj w książce Zadie Smith też pojawia się Howard. Howards End to jest nazwa miejsca, akurat domu, Hałat jest jednym z tym właśnie liberalnym, imieniem tego liberalnego bohatera. Książka ma wiele, naprawdę bardzo wiele podobieństw do charakterystyki postaci Fostera, do dwóch przeciwstawnie wiązujących się sobie nie tylko bohaterów, ale również ich rodzin, które reprezentują różne poglądy dwóch domów. Ale nie tylko Folster, bo w tej książce ja widzę znacznie więcej, ja w tej książce widzę np. czytając tę książkę, widzę bardzo dużo podobieństw więcej, super znaną w Wielkiej Brytanii i chyba w Polsce też ta książka była znana, książką Davida Lodge'a, Zamiana. To jest książka, która jest przedstawicielką nurtu tzw. powieści uniwersyteckiej, powieści kampusowej. David Lodge pokazuje również kontrast między Stanami i Wielką Brytanią. Tak jak Smith, część akcji jest tutaj, część jest tam. Też jest dwóch profesorów. Jeden z nich tu wyjeżdża, drugi z nich wyjeżdża tam. Bardzo podobne. Tak samo również końcowa scena, jedna z końcowych scen powieści o pięknie, kiedy Howard nie może zdążyć na wykład, który ma wygłosić i nie za bardzo mu wychodzi ten wykład, jest dosyć bezpośrednim odwołaniem do bardzo nieudanego wykładu w powieści Jim Szczęściarz. Kingsleya i Missa to są lata 50., ale to jest początek tej powieści uniwersyteckiej.
[01:15:52.82 → 01:15:57.68] B: Sam gatunek jest z angielskością i z angielską literaturą związany.
[01:15:58.17 → 01:16:16.63] C: Jak również charakterystyka postaci. Smith nie tylko w tej książce, ale również w innych książkach, jej groteskowość tych postaci często bywa porównywana do postaci Dickensa właśnie na przykład. Ja bym powiedział, że z trójki tych pisarzy, o których mówimy teraz dzisiaj, to gatunkowo ona jest najbardziej angielska.
[01:16:17.81 → 01:16:23.59] A: To posłuchajmy, jak brzmi Zadie Smith. Pani Anno, zapraszam. Mamy fragment z Białych Zębów chyba, prawda?
[01:16:24.09 → 01:16:24.27] D: Tak.
[01:16:24.93 → 01:16:32.44] A: Zapraszamy. a Salman Rushdie z szadańskimi wersetami będzie na koniec. Tak w tej chwili się to układa.
[01:16:35.00 → 01:22:33.27] D: Było to stulecie egzotycznych przybyszów, brązowych, żółtych i białych. Stulecie wielkiego imigracyjnego eksperymentu. Pod koniec tego stulecia na placu zabaw można było natknąć się na Izaaka Leunga, nad sadzawką z rybkami, Daniego Rahmana w bramce na boisku piłki nożnej, Kuanga Oruk grającego w kosza i Irene Jones nucącą jakąś melodyjkę. Imiona i nazwiska tych dzieci zderzały się czołowo. Kryły w sobie tajemnice masowego ekshodusu, zatłoczonych łodzi i samolotów, chłodnego przyjęcia w nowym kraju, badań lekarskich. Pod koniec tego stulecia, i zapewne tylko w Wildsten, można było spotkać najlepsze przyjaciółki, Sita i Sharon, które ciągle wszystkim się myliły. Bo Sita była biała, jej matce podobało się to imię, a Sharon była pakistanką. Jej matka z kolei uważała, że takie imię będzie najlepsze i zaoszczędzi córce kłopotów. Jednak mimo tego całego pomieszania, mimo że w końcu udało nam się wzajemnie wślizgnąć do naszych egzystencji względy niełatwo, jak mężczyźnie wracającemu do łóżka kochanki po nocnej przechadzce, trudno dziś jednak przyznać, że nie ma nikogo bardziej angielskiego niż Indus, czy nikogo bardziej indyjskiego niż Anglik. Wciąż istnieją młodzi biali ludzie, w których budzi to wściekłość i którzy w porze zamykania lokali wytaczają się na kiepsko oświetlone ulice z kuchennym nożem w zaciśniętej dłoni. Ale imigrantów śmieszą lęki nacjonalistów, bojących się panicznie zarazy, penetracji, wymieszania ras, bo to małe piwo, pestka w porównaniu z lękami imigrantów przed rozpuszczeniem się, zniknięciem. Nawet nieugięta Alsana Iqbal budziła się regularnie zalana potem po nocy wypełnionej snami o Milancie. Genetyczne BB, gdzie B oznacza Bengalczyka, który poślubia jakąś Sarę. AA, gdzie A oznacza Aryjkę i płodzi dziecko imieniem Michael. BA, które z kolei żeni się z jakąś Lucy. AA. obdarzając Alsanę z puścizną w postaci nie dających się zidentyfikować prawnuków A-A-A-A-A-A-A, z całkowicie rozmytą Bengalskością, z genotypem ukrytym za fenotypem. Jest to najbardziej irracjonalne i zarazem naturalne odczucie na świecie. Na Jamajce znajduje odbicie nawet w gramatyce. Nie ma tam rozróżnienia zaimków osobowych, które istnieje podział na ja, ty czy oni. Jest tylko czyste, jednorodne ja. Kiedy Hortens Bouden sama na wpół biała dowiedziała się o małżeństwie Clary, zaszła do jej domu, stanęła w progu i powiedziała, rozumiem, ja i ja nie odzywamy się odtąd do siebie. Po czym obróciła się napięcie i zniknęła, dotrzymując słowa. Hortens nie po to dołożyła tylu starań, żeby poślubić czarnego i w ten sposób ratować swe ginące geny, żeby jej córka wydawała na świat kolejne pstre dzieci. Podobnie wyraźna linia frontu przebiegała przez dom Igbalów. Kiedy Millat przyprowadził do domu jakąś Emily lub Lucy, Alsana płakała cicho, a Samad wychodził do ogrodu, żeby zaatakować z furią zagon Kolendry. Na zajutrz rano zaczynało się wyczekiwanie. Oboje gryźli się w język, czekając, aż owa Emily czy Lucy wyniesie się z domu i będzie można zacząć wojnę na słowa. Między Airie i Clarą nie było rozmów na ten temat, bo Clara wiedziała, że akurat ona nie powinna wykłażać kazań. A jednak nie próbowała nawet ukrywać swego rozczarowania ani dojmującego smutku. Sypialnia Airy, ta kapliczka zielonookich hollywoodzkich idoli, razem z gęganiem jej białych przyjaciółek, które regularnie i gromadnie ją nawiedzały, tworzyły razem w oczach Clary ocean różowości, zalewający jej córkę. I Clara obawiała się przypływu, który ją w końcu porwie. To dlatego między innymi Airy nie wspominała rodzicom o chalfenach. Nie chodziło o to, że zamierzała się z nimi krzyżować. Ale tendencja była podobna. Czuła do nich jakąś mgławicową namiętność piętnastolatki. Pociąg nieprzeparty, ale konkretnie nieukierunkowany. Chciała się tylko rzec można zintegrować. Pragnęła ich angielskości, ich czalfeńskości i nieskazitelności jaka ją cechowała. Nie przyszło jej do głowy, że czalfenowie byli także imigrantami, W trzecim pokoleniu przybyły mi z Niemiec i Polski i prawdziwe nazwisko Czalfenowski. Ani to, że mogła im być tak samo potrzebna, jak oni jej. Dla Airi Czalfenowie byli bardziej angielscy niż anglicy. Kiedy przekroczyła próg ich domu, poczuła dreszczyk towarzyszący spożywaniu zakazanego owocu, jak Żyd wcinający kiełbasę albo Hindus pożerający hamburgera. Oto przekraczała granice, przekradając się do Anglii. Było to w jej odczuciu akt straszliwego buntu, jakby przewidziała jakiś obcy mundur albo weszła w czyjąś skórę. W domu powiedziała tylko, że we wtorki po południu ma siatkówkę. I to wszystko.
[01:22:34.37 → 01:24:34.81] A: Dziękuję bardzo. Drodzy Panowie, jeszcze jedną, wydaje mi się ważną rzecz chciałem spytać, a dotyczyłaby W przypadku tej trójki autorów także, a może i innej grupy, grupy współczesnych pisarzy brytyjskich, chciałbym spytać o napięcie między angielskością, amerykańskością, bo w najnowszej powieści Salmana Rushdiego, Złoty Dom Goldenów, akcja dzieje się w Nowym Jorku, które jest jakby, to jest kilka razy tak scharakteryzowane, jakby wyspą w Ameryce, że to jest część innego świata oblana zupełnie inną Ameryką, tą Ameryką, która głosuje na Trumpa, a nie na a nie wyznaje liberalnych wartości Nowego Jorku. Zadie Smith właściwie rezyduje w tej chwili w Nowym Jorku i o pięknie dzieje się w Ameryce. Chyba część także Swing Time również, z tego co pamiętam. Czy to pokolenie angielskich pisarzy ma jakieś sprawy do załatwienia z Ameryką? Czy z Nowym Jorkiem na przykład, jeśli to jest ta lepsza część Ameryki? Czy to jest, nie chcę powiedzieć jakiś rodzaj kompleksu, raczej kwestii do wyjaśnienia. W momencie, kiedy kolonia staje się ośrodkiem promieniującym silniej na świat niż metropolia, to coś się musi wydarzyć. Czy to jest według Panów dostrzegalne w twórczości angielskich pisarzy? Mamy kompleks Nowego Jorku, mamy kompleks Amerykanów. I z czego by to wypływało? Czy to jest tylko kwestia zasięgu rażenia kultury amerykańskiej, czy rzeczywiście takiego poczucia, że ważne rzeczy dzieją się teraz tam. Jako Londyn staliśmy się klawą, prowincją, dobrym snem, ale śnionym gdzieś na uboczu, podczas gdy ten główny tygiel idei, trendów, tygiel ludzki zaczął się kręcić w Nowym Jorku.
[01:24:37.40 → 01:25:20.74] B: Jeszcze jednym pisarzem utożsamianym z tym pokoleniem Ishiguro Rushdiego jest Martin Amis, który w latach 80-tych czy 90-tych uchodził za jednego z najwybitniejszych pisarzy brytyjskich, który jest amerykański. który jest amerykański, który... Tak go oceniano. Tak, też podkreślano związki jego z literaturą amerykańską. Może nie tyle z Filipem Rothem, co z autorem Herzoga, przepraszam, z Solem Belloem. Martin Amis, syn Kingsleya Amisa, o którego wspomniałeś też chwilę temu.
[01:25:21.16 → 01:25:22.48] C: Z pokolenia Salmana różnego rodzaju.
[01:25:22.54 → 01:25:44.06] B: Jedna z jego najważniejszych powieści, Forsa, dzieje się w większości w Nowym Jorku i sam Martin Amis też kilka lat temu przeprowadził się do Nowego Jorku, skąd pisze różne powieści nadal diagnozujące współczesną Wielką Brytanię, co też ciekawe, że ten Nowy Jork się staje takim miejscem z perspektywą, z której można... Z którego lepiej widać.
[01:25:45.56 → 01:25:54.70] C: To Martin Amis akurat był wielokrotnie oskarżany o to, że na przykład pisze o klasie robotniczej, nie będąc członkiem klasy robotniczej.
[01:25:55.22 → 01:26:37.42] B: Ale też wracając do pytania, dlaczego to jak Magnus przyciąga, dlaczego akurat Nowej Jorki, czy dlaczego Stany? Może taką nieco może prozaiczną odpowiedzią, jedną pewnie z kilku, jest może to, że wielu brytyjskich pisarzy zostało zaproszonych do Stanów, tutaj między innymi Zadie Smith w charakterze profesorów kreatywnego pisania w czasach, kiedy ten boom na tego rodzaju kursy zaczął się w Stanach Zjednoczonych i tam też dużo większe pieniądze amerykańskie uczelnie są w stanie zaproponować pisarzom i stąd ci pisarze tam ostatecznie lądują.
[01:26:40.76 → 01:28:31.23] C: Jako dygresję tutaj może warto też ciekawostkę Państwu przypomnieć, że Kazuo Ishiguro jest wychowankiem pierwszego właściwie kursu kreatywnego pisania na brytyjskim uniwersytecie razem z Ianem McEwanem, też znanym i dosyć wybitnym pisarzem. Natomiast jeśli chodzi o pana pytanie, to ja bym powiedział, że chyba jeśli chodzi o te rachunki, jakiś rodzaj rachunku czy kompleksu, ja bym tego tak nie widział. Wydaje mi się, że to chyba są sprawy jednostkowe, bo jeśli chodzi o Różdiego, no to na pewno na jego tematach i na tym, że te książki są związane ze Stanami, zaciążyło to, Jeżeli stał się persona non grata w Anglii i już to ukrywanie się ciążyło, to chciał zmienić środowisko i pewnie to były główne motywy jego przeprowadzki do Stanów. Poza tym on zawsze był artystą kosmopolitycznym. Albo pisał o Bombaju, albo pisał opowieści uniwersalne, które były o Bombaju, ale były o nas wszystkich. Nie sądzę, żeby to był jakiś rodzaj, może pewnej niechęci do brytyjskości. Pewnie tak, ale kompleksu chyba jednak nie. W zasadzie tego w ogóle nie widzę, szczerze mówiąc. Myślę, że to, że o pięknie jest w większości, rozgrywa się w Stanach, jest bezpośrednio pokłosiem jej pracy na Uniwersytecie Harvardzie w charakterze właśnie właśnie przy kursie kreatywnego pisania.
[01:28:31.51 → 01:28:48.79] B: A obecnie ma w Nowym Jorku, na Uniwersytecie Nowojorskim, czy w Newsku podobne stanowisko? Nie wiem, czy to rzeczywiście nie są często powody ekonomiczne, że po prostu są w stanie, stany zaproponować ciekawsze warunki.
[01:28:49.03 → 01:30:38.66] A: W tej ostatniej opowieści Salmana Rushdiego, która dzieje się podczas ośmiu lat prezydentury Baracka Obamy i przez pierwszy rok chyba Donalda Trumpa. Głosem narratora Rushdie wyraża chyba wszystkie lęki, które dopadły i Amerykę i Europę w ostatnich latach. Oskarża nas chyba, czyli liberalne społeczeństwo, że poczuliśmy się zapewni, że zaspaliśmy, nie przewidzieliśmy do czego doprowadzi inne rozumienie, pojęcie tożsamości, że ono zostanie przyjęte przez na przykład prawicowe środowiska. I tutaj taki motyw płonącego domu Goldenów, tych właśnie dziwnych przybyszów z Indii, którzy przybierają rzymskie imiona, zachowują się jak władcy świata, władcy przeszłości, właściwie są skryci za wieloma maskami i są w nich, w tej całej rodzinie ojcu i trzech synów, w synach zawarte wszystkie chyba traumy, które współczesne współczesnych ludzi wrażliwych dotykają, czy są w nich poukrywane. I tam na końcu ten dom Goldenów płonie, tak jak płonął Rzym za Nerona. I nie jest to ogień oczyszczający, ale jest jakaś taka kropla nadziei u Rashidiego, że trzeba robić swoje w tych ciężkich czasach, czyli uprawiać sztukę, być za miłością i prawdą. I ten jakby Nowy Jork staje się w tej powieści taką... takim nie tyle miejscem eksperymentu, co taką pigułką starego świata, który musi albo spłonąć, żeby się oczyścić, albo przemyśleć siebie jeszcze raz. I wydaje mi się, że ta książka, nie wiem, czy panowie się zgodzicie, że ona trochę inny ton w twórczości Różdiego proponuje, że ona jest najbardziej, z tych, których ja znam, najbardziej realistyczna tak naprawdę. To zdecydowanie tak, oczywiście. W Nowym Jorku wśród konkretnej scenerii,
[01:30:40.61 → 01:30:40.76] B: w
[01:30:40.76 → 01:31:16.97] A: filmach, które wszyscy znajmy, w realiach znanych z filmów amerykańskich opowiadających o Nowym Jorku, wśród ludzi, którzy naprawdę chodzą po tej ziemi. Jest taka piękna scena, w której Neron Golden rozmawia z Gorbaczowem o pewnym telefonie władz nerdowskich do niego w 1989 roku, czy strzelać do Niemców, czy nie strzelać. Więc nagle Rushdie odrzuca te swoje opowieści, żeby znaleźć jakąś historię, w której pulsuje rytm współczesności, wszystkie nasze lęki i robi to właśnie w Nowym Jorku.
[01:31:17.03 → 01:33:15.90] C: Może trochę perspektywa czasowa. W tym samym eseju, który już cytowałem, kiedy było o tym spadaniu z dwóch stołków, czy siedzeniu okrakiem na obu kulturach, Rushdie pisze również o tym, poniekąd odpowiadając na pytanie, które często zadawało się w tych latach pisarzom, nie tylko angloindyjskim, ale również pisarzom z innych krajów postkolonialnych, afrykańskim, czy oni powinni pisać po angielsku, czy oni powinni pisać w językach swoich narodowych. On wiadomo oczywiście jaką drogę wybrał. Ale on tłumaczy to w sposób dosyć może dla niektórych pokrętny, ale taki, który jest bardzo przekonywujący. Oni piszą po angielsku, będą pisać po angielsku, bo to w tej chwili jest jedyne wyjście, ale ich język angielski nie jest językiem angielskim. imperium, no bo język angielski właśnie to język znienawidzonego imperium, język kolonizatora, język i kultura, która została narzucona. Ale oni dokonują swego rodzaju zemsty na kulturze hegemona. Oni piszą język tym językiem, ale oni dekonstruują poniekąd ten język. Ten język angielski, którym oni piszą, to nie jest taki sam język, którym posługują się Anglicy czy Amerykanie, ale w tym wypadku mówimy o Anglikach jeszcze, bo mówimy o latach 80. i różnym w Wielkiej Brytanii. To jest język, który jest zniekształcony. To jest język, gdzie frazeologia, idiomatyka, czasami niektóre formy gramatyczne. Nie będzie to niestety dostępne dla czytelnika polskiego przekładu. Czasami poprzez przypisy tak, ale nie zawsze. Te elementy języka się zmieniają. One są językiem angielskim, którym posługują się Indusi. I ten język... w pewien sposób rozsadza hegemona od środka.
[01:33:15.98 → 01:33:16.82] A: Wrogie przejęcie.
[01:33:16.97 → 01:34:31.74] C: Tak, coś w tym rodzaju. A co idzie za językiem? Nie tylko język, ale również gatunek literacki. Różli posługuje się mimo wszystko w większości swych powieści realizmem magicznym i być może to jest właśnie metoda pisania o doświadczeniu emigracyjnym, doświadczeniu postkolonialnym, doświadczeniu człowieka tych właśnie czasów. Być może po już... w czterdziestu prawie latach, trzydziestu od szatańskich wersetów, nie ma już takiej potrzeby i być może teraz można powrócić do realizmu. W ostatnich książkach robił różne rzeczy, bo napisał między innymi powieść historyczną, co wcześniej też nie miało miejsca. Jedną z jego, nie przedostatnią, ale jeszcze kolejną jest czarodziejka z Florencji, która jest tak naprawdę powieścią historyczną w gruncie rzeczy. Oczywiście z elementami magicznymi również, Nie tak jak Dzieci Północy, które z historią idą do współczesności, ale ta książka zostaje w historii.
[01:34:31.98 → 01:35:11.28] A: Jeszcze na koniec wróćmy do Kazuo Ishiguro, jego ostatniej powieści, czyli Pogrzebanego Olbrzymach. najdziwniejszego utworu w jego dorobku, bo przenosimy się do VI wieku gdzieś tak naszej ery, do mitycznej Anglii Arturiańskiej, ale też do takiej rzeczywistości, gdzie są smoki, ogry, czyli Tolkien i inni fantaści też tutaj mają jakiś... Znaczy ma u innych fantastów Ishiguro Dług pewien. Cóż ta powieść w ciągu twórczości Ishiguro mogłaby znaczyć? Czy to jest Volta? Próba zupełnie czegoś innego?
[01:35:14.30 → 01:35:30.92] B: Na pewno ten kostium fantazy był zaskakujący dla wszystkich czytelników i pod tym względem możemy tutaj mówić o niespodziance i o czymś nowym. Z drugiej strony i figurowo w ostatnich powieściach niejako przyzwyczaił też czytelników do tego, że takie wolty robi gatunkowe.
[01:35:30.98 → 01:35:36.04] A: Powieść detektywistyczna, nokturny, czyli te opowiadania na muzyce oparte, kawkowska.
[01:35:36.47 → 01:35:52.61] B: Tak, czyli taka gra z konwencjami czy z gatunkami popularnymi, tak jak właśnie powieść detektywistyczna, jak pan mówi, kiedy byliśmy sierotami, czy science fiction, dystopia w Nie opuszczaj mnie, w jego przedostatniej powieści.
[01:35:53.41 → 01:35:57.97] C: Pozornie. Pozornie dystopia, to jest książka filozoficzna tak naprawdę.
[01:35:59.03 → 01:37:51.70] B: Ale mówię o tych grach czy jakimś takim konwencjach, kostiumach, Tak, czyli taki eksperyment z gatunkiem to akurat może nie jest nic nowego, ale akurat ten gatunek rzeczywiście pojawia się tutaj, bierze na warsztat po raz pierwszy. Można tutaj mówić o pewnej ciągłości, jeśli na poziomie takich tematów, które Ishiguro interesują i tu ta tematyka pamięci znów powraca, Z tą różnicą, że tutaj po raz pierwszy Ishiguro, może nie po raz pierwszy, ale po raz pierwszy w takim stopniu mierzy się z pamięcią zbiorową. Stawia pytania na temat tego, czy pamiętanie jest zawsze dobre dla narodu, czy czasem może lepiej byłoby o pewnych krzywdach przeszłości zapomnieć. Może nie tyle o krzywdach, które samemu wyrządziliśmy, ale o krzywdach, które nam wyrządzono. że tutaj z jednej strony możemy postawić na szali prawdę historyczną i dążenie do odkrycia tej prawdy za wszelką cenę, ale jeśli odkrycie tej prawdy ma prowadzić do przelewu krwi, to już Iguro stawia pytanie, czy to jest tego warte. I tutaj te dwa plemiona, które współistnieją, właśnie w Anglii VI wieku, czy tacy rzymscy Brytowie i Saksonii żyją w miarę pokojowo, ale ten pokój ma bardzo takie gliniane nogi, czy jest bardzo wątły i tutaj właśnie te niektóre takie zabiegi fantazy tutaj Ishiguro wykorzystuje.
[01:37:52.00 → 01:38:34.28] A: Właśnie nie jest tak, bohaterowie, ta para staruszków opuszcza zbiorowość, zaczyna pamiętać więcej. W momencie, kiedy jest to grupa żyjąca w niby chobiciej wiosce, są tylko jakieś iskry czegoś z przeszłości. W momencie, kiedy bohaterowie ruszają w podróż, w poszukiwaniu syna chyba, gdzieś tam mieszkającego, nagle wszystko z przeszłości zaczyna wracać. Jest to wyraźna teza, społeczność w jakiś sposób steruje czy tłumi takie indywidualne rozpoznania przeszłości czy rekonstrukcje przyszłości. I to jest oczywiście bardzo aktualne i umykające z tego kostiumu powiedzmy średniowiecznego czy fantazy.
[01:38:35.75 → 01:41:07.28] B: Jeśli mogę, wracając do pańskiego pytania na temat tego, po co taka książka teraz i jaki jest sens i kontekst. Ishiguro bardzo często przez lata szuka dobrego kostiumu dla jakiegoś tematu, który go interesuje. W przypadku Nie opuszczaj mnie, ten kostium dystopii, służył mu, żeby właśnie tak jak też zasugerowałeś, takie pytania na temat śmiertelności ludzkiej postawić. W przypadku pogrzebanego Elbrzyma Ishiguro przyznał w wywiadach, że czytał bardzo dużo o konflikcie w byłej Jugosławii i w Rwandzie i interesowały go właśnie takie sytuacje, kiedy dwie różne rasy czy plemiona Mieszkają na jednym obszarze, różnią się pod wieloma względami, ale mimo wszystko są w stanie pokojowo ze sobą współistnieć i w pewnym momencie dzieje się coś, co ten wątły pokój niszczy i zaczyna się jakaś masakra. I ta masakra, choć nie pokazana w pogrzebanym olbrzymie, wydaje się, że nadejdzie za chwilę. Czyli tutaj próbuje Ishiguro też takie pytania dość aktualne, w latach dziewięćdziesiątych miały miejsca. Też w czasie, akurat Ishiguro kończył pracę nad powieścią zanim referendum brexitowe miało miejsce, ale też krytycy jakoś odnotowali ten kontekst wyboru Brytyjczyków, żeby się od wspólnoty europejskiej jakoś odseparować i tutaj uznano, Nie powiedziano tego wprost, ale Akademia Szwedzka zasugerowała, że właśnie uważa Pogrzebanego Elbrzyma za bardzo aktualną powieść i też wielu krytyków uważa, że to też nie przypadek, że akurat Shiguro dostał Nobla teraz, po 9 latach bez żadnej powieści opublikował Pogrzebanego Elbrzyma. Wiemy też, że Szwedzka Akademia lubi różne polityczne wątki i też takie decyzje kontrowersyjne politycznie podejmować. I tutaj też taka teza gdzieś tam się pojawiła, że możliwe, że ten właśnie aktualny wymiar polityczny powieści przeważył.
[01:41:07.82 → 01:41:37.63] A: Chciałbym na koniec Panów zapytać o taką rzecz, bo poznaliśmy książki trójki pisarzy anglojęzycznych brytyjskich, Pisarze, którzy mają swój wizerunek medialny. Nawet Ishiguro kpił ze swojego, że gdyby ktoś nigdy nie widział jego prawdziwego zdjęcia, tylko czytał jego książki, a on na przykład podstawiał do fotografii dubblera o typowo angielskich rysach, nikt by nie dowiedział się, że jego rodzice pochodzą z Nagasaki, z Japonii.
[01:41:37.81 → 01:41:40.13] B: Jeszcze to imię i nazwisko by trzeba było jakoś wymazać.
[01:41:40.35 → 01:41:41.55] A: Tak, trzeba było zmienić, jakoś on mógł być pseudonimem.
[01:41:41.61 → 01:41:43.25] C: I o tej trzeciej powieści musiałby zacząć.
[01:41:43.27 → 01:43:14.03] A: Tak, no o trzeciej, ale to w okolicach okruchów dnia to powiedział, więc, więc taki, taki był kontekst. Rushdie był powszechnie po, po szatańskich wersjach tak rozpoznawalny jako ten atakowany pisarz cierpiący, ten obrazoburca, który jednak, no przesunął granice tego co wolno wobec religii ze strony literatury czy, czy pisarza. No i jest Sadie Smith, której zdjęcia mogą wszystkie magazyny mody czy kobiecej prasy zdobić, a jednocześnie jest bardzo głęboką, niezwykle czujną obserwatorką rzeczywistości i autorefleksyjną, zastanawiającą się nad tym, co oznacza być pisarką dzisiaj, jak tworzyć. Jest w Szczęśliwym Związku Małżeńskim iranskim pisarzem. Nazwisko w tej filmie umknęła, to był bardzo... Nick Laird. Więc pytanie brzmi jakieś, czy oni rzeczywiście znaleźli patent, pomysł na to, kim mógł być pisarz dzisiaj w tym dziwnym, rozpadającym się świecie, który być może się zmienia w jakąś dziwną poczwarkę znowu, pełną zła i niegodziwości. Czy oni mają pomysł i podpowiadają go swoimi powieściami czy postawami życiowymi, kim dzisiaj powinien być pisarz? Nie tylko wobec angielskich czytelników, a raczej wobec światowego odbiorcy. ich zdaniem w dzisiejszych czasach? Bo wydaje mi się, że każdy z nich taką odpowiedź próbuje dawać książkami, wypowiedziami publicznymi czy strategią funkcjonowania na rynku.
[01:43:14.61 → 01:43:34.35] B: Myślę, że oni wszyscy, że akurat tych troje pisarzy można ich nazwać pisarzami zaangażowanymi. Zabierają głos w różnych debatach też w tym kontekście około brexitowym na brytyjskich pisarzach też ta spoczywała odpowiedzialność jakiegoś ustosunkowania się do tego.
[01:43:35.57 → 01:43:41.25] C: I wszyscy zabierają głos nie tylko przez swoją twórczość, ale przez eseistykę i debatę publiczną.
[01:43:42.86 → 01:45:02.84] B: Zadie Smith też bardzo się zaangażowała od czasu już sukcesu Białych Zębów w promowanie nowych pisarzy. Sama też doświadczyła tego i była beneficjentką takiej uwagi mediów i chciała też jakoś pomóc innym młodym pisarzom. Jeśli chodzi o Ishiguro, to w swojej mowie noblowskiej na koniec taki swego rodzaju apel wygłosił. Apelował o większą otwartość kulturową, jeśli chodzi o, mówiąc też o literaturze, o takie bycie otwartym na głosy zewsząd, co może akurat, nie wiem czy w 2017 roku, może w roku 79 czy 80, może takie słowa byłyby bardziej potrzebne, ale widocznie uznał, że nadal są aktualne. I też apelował o to, żeby literaturę postrzegać jak najszerzej i żeby czerpać z jak najszerszego spektrum gatunków, nie zamykać się na kulturę popularną. Tutaj sam, jak już powiedzieliśmy, kilkoma ostatnimi powieściami też próbuje czerpać te różne popularne jakieś gatunki i konwencje. jeśli chodzi o różniego w ostatnich latach.
[01:45:03.64 → 01:46:41.94] C: Ja myślę, że on udowadnia swoją postawą tezę, stwierdzenie, które pojawiało się, już widziałem je chyba u dwóch albo trzech pisarzy bezpośrednio w ich popieściach. Człowiek jest istotą, która opowiada historię w znaczeniu takim, że musi opowiadać historię i człowiek nie istnieje bez opowiadania historii i bez słuchania historii, które inni opowiadają i Rushdie to doskonale udowadnia. On przede wszystkim jest gawędziarzem. Myślę, że on odszedł jednak po szatańskich wersetach w znaczeniu, że odszedł od przynajmniej na pewien czas odszedł od takiego bezpośredniego angażowania się w swoich powieściach w tematy polityczne. Po trochu do tego wraca, ale jednak było kilka powieści, gdzie tak, polityka była, ale ona nie była w centrum. Natomiast w centrum było dobre opowiedzenie historii przy użyciu bardzo dobrego języka, przy użyciu dużej swady, dużej erudycji, przy użyciu wielu technik i fajerwerków pisarskich. To są książki, które się zdaniem wielu rewelacyjnie czyta. Natomiast może z tego też wynika to, o czym mówiliśmy wcześniej, że jego późniejsze książki nie były przez krytyków nagradzane. Bo one nie podejmowały, przynajmniej bezpośrednio nie podejmowały bardzo istotnych tematów. Ale to wciąż były świetnie napisane książki. Może o to chodzi u niego.
[01:46:42.83 → 01:46:50.63] A: Myślę, że na koniec posłuchamy szatańskich wersetów. Pani Anno, zapraszam na scenę, a potem będziecie państwo mieli szansę zadać naszym gościom pytania.
[01:46:53.49 → 01:54:31.29] D: Kiedy w policyjnej karetce bez okien ściągnęli z niego piżamę i Saladyn Czamcza zobaczył te gęste, ciemne, kędzierzawe włosy pokrywające jego uda, załamał się po raz drugi tej nocy. Tym razem jednak zaczął historycznie chichotać, zarażony być może nieustającą wesołowością swoich strażników. Trzej oficerowie imigracyjni byli w szczególnie dobrych humorach. I to właśnie jeden z nich, facet z wyłupiastymi oczyma, noszący nazwisko, jak się wreszcie okazało, Stain, wyportkował z Salladyna z wesołym okrzykiem.— Zaczynamy, Peki! Zobaczymy, z czegoż to cię zrobiono! Ściągnięto czerwono-białe paski z protestującego czamczy, który na wpół leżał na podłodze furgonu, przy czym czterech tęgich policjantów trzymało go za ramiona, a but piątego przygniatał mu klatkę piersiową i na którego protesty nie zwracano najmniejszej uwagi w ogólnej wesołej wrzawie. Wciąż walił rogami, a to o obudowę wnęki na koło, a to o podłogę nieprzykrytą wykładziną, czy też o policyjną łydkę. W tych ostatnich przypadkach odczuwający uzasadnioną wściekłość poszkodowany stróż porządku solidnie grzmocił go po twarzy, a więc w sumie był przygnębiony jak nigdy dotąd. Niemniej jednak, kiedy zobaczył, co znajdowało się pod pożyczoną piżamą, nie mógł powstrzymać się od chichotu zdumienia. Jego uda stały się niezwykle szerokie i potężne, no i pokryły się sierścią. Pod kolanem owłosienie kończyło się, jego nogi zwężały się w twarde, kościste, niemal pozbawione mięśni łydki, kończąc się parą rozszczepionych, błyszczących kopyt, takich, jakie można zobaczyć u każdego kozła. Saladen był zaskoczony widokiem, jaki przedstawiał jego fallus, znacznie powiększony i żenująco sztywny. Narząd, który z największą trudnością mógł uznać za swój,— A co to takiego?— żartował Nowak, uprzednio syczący, szczypiąc go figlarnie.— Może masz ochotę na któregoś z nas? Na co jęczący oficer imigracyjny Joe Bruno klepnął go w udo. Dał Nowakowi kuksańca pod żebro i krzyknął— Nie, to nie to. Wydaje się, że naprawdę zapędziliśmy go w kozi róg i jest poirytowany.— Rozumiem— odkrzyknął Nowak, a jego pięść przypadkowo uderzyła z Saladyna w dopiero co powiększone jądra.— Hej, hej!— wył stein, a w jego oczach pokazały się łzy radości.— Słuchajcie, mam tu coś lepszego. Nic dziwnego, że jest tak kurewsko rogaty. Na to wszyscy trzej, powtarzając wielokrotnie w kozi róg rogaty, rzucili się jeden drugiemu w objęcia wyjąc z uciechy. Czamcza chciał się odezwać, ale bał się, że zamiast głosu wydobędzie z siebie kozie beczenie. A poza tym but policjanta zaczął jeszcze bardziej przygniatać jego pierś i było mu trudno wykrztusić cokolwiek. Jedyne co irytowało Czamczę to okoliczność, którą on sam uznał za całkowicie oszałamiającą i wprost niesłychaną. Jego metamorfoza w tego tu nadprzyrodzonego diabełka traktowana jest przez innych tak, jak gdyby była to najbanalniejsza i najoczywistsza sprawa, jaką mogli sobie wyobrazić. – To nie jest Anglia – pomyślał nie po raz pierwszy, a nie ostatni. Ostatecznie jak to jest możliwe, gdzież w tym całym umiarkowanym i kierującym się zdrowym rozsądkiem kraju było miejsce dla takiej karetki policyjnej, w której mogły dziać się tak niewiarygodne rzeczy? Zmuszało go to do przyjęcia wniosku, że on naprawdę zginął w eksplodującym samolocie i że wszystko co nastąpiło później jest pewnym rodzajem życia po śmierci. Jeżeli tak naprawdę rzeczy się mają, jego uporczywe odrzucanie nieśmiertelnego zaczyna wyglądać całkiem głupio. Ale gdzie w tym wszystkim był jakikolwiek znak najwyższej istoty, łaskawej czy mściwej? Dlaczego czyściec lub piekło, czymkolwiek mogło być to miejsce, było tak podobne do hrabstwa saseks, tego od kar i wróżek, które znał każdy uczniak? A może przyszło mu do głowy, nie zginął w katastrofie Bastana, ale leży śmiertelnie chory na jakimś oddziale szpitalnym nękany przez koszmary senne? To wyjaśnienie przemawiało do niego najbardziej. Może nie tylko dlatego, że przypominało pewną nocną rozmowę telefoniczną oraz męski głos, które usiłował naderemnie zapomnieć. Poczuł mocne kopnięcie w żebra, na tyle bolesne i realistyczne, że zmusiło go to do poddania w wątpliwość wszystkie te teorie o halucynacjach. Skupił się z powrotem na rzeczywistości, tej obecnej, na którą składała się zaplombowana furgonetka zawierająca trzech oficerów imigracyjnych i pięciu policjantów. I to przynajmniej na razie był cały wszechświat jaki miał. Wszechświat strachu. Sufjan będąc dobrodusznym facetem podszedł do czamczy, którego ręce kurczowo zaciskały się na rogach. Poklepał go po ramieniu i próbował go na tyle, na ile mógł pocieszyć. Kwestia zmienności zasadniczego rdzenia jaźni, zaczął ni w pięć, ni w dziesięć, od dawna jest przedmiotem głębokiej debaty. Na przykład wielki lukrecjusz mówił nam w swoim De Reum Natura taką rzecz. Cokolwiek wskutek swej zmiany wychodzi poza swoje granice, to jest, występuje ze swoich brzegów, albo też być może omija swoje ograniczenia, że tak powiem przestaje zważać na rządzące nim zasady, lecz być może jest to zbyt dosłowne, myślę. W każdym razie ta rzecz, jak utrzymuje Lukrecjusz, poprzez takie zachowanie sprowadza natychmiastową śmierć na swoją poprzednią jaźń. Jednakże palec byłego nauczyciela powędrował w górę. Poeta Owidiusz w swoich metamorfozach przyjmuje diametralnie odmienny pogląd. Dowodzi on w następujący sposób. Jak miękki wosk, ogrzewany rozumiesz po to, by pieczętować dokumenty i tym podobne, jest wyciskany po to, by pieczętować dokumenty i tym podobne, Wciąż nowymi stemplami zmienia kształt i nie wydaje się być nadal tym samym, a jednak jest on wciąż taki sam. Podobnie ma się nawet z naszymi duszami. Czy słyszysz, mój panie? Nasze duchy, nasza nieśmiertelna istota. Na zawsze one są takie same, ale przyjmują w swoich migracjach wciąż zmieniające się formy. Przeskakiwał teraz z nogi na nogę, wzruszony antycznymi słowami. Zawsze stawiam Owidiusza nad Lukrecjuszem, oświadczył. Twoja dusza, mój dobry, biedny, szanowny panie, pozostaje niezmieniona. Jedynie w swojej migracji przyjęła tę obecnie przekształcającą się formę.
[01:54:32.57 → 01:54:36.95] A: Anna Dudziak, dziękuję bardzo. Jeszcze komentarz pana Tomasza.
[01:54:38.21 → 01:55:38.27] C: To, co było na końcu, mówiliśmy o Owidiuszu, to, co Owidiusz tutaj został zdecydowany, to jest dokładnie to, co mówiłem wcześniej o hybrydyczności, o dwóch w jednym. Wcześniej może by było warto jeszcze wspomnieć, kiedy Saladin Chamcha, oczywiście człowiek w obywatelstwie angielskim, który pracuje od wielu lat w angielskim radiu i potrafi naśladować wszystkie głosy, wszystkie akcenty. nawet najbardziej brytyjskie. Trafia przypadkowo, jest aresztowany przez służbę zajmującą się nielegalnymi imigrantami. Trafia do tej karetki więziennej, gdzie jest trzech funkcjonariuszy, którzy są typowymi Anglikami, bo jeden z nich nazywa się Nowak, jeden nazywa się Stein może nawet, a trzeci nazywa się Bruno. Tak tutaj różnie pozwala sobie na delikatny kuksaniec w stronę wielokulturowości ewentualnie.
[01:55:38.37 → 01:55:43.75] A: Jeszcze ten kawałek, państwo może usłyszeliście w karetce, przymianą w satyra, w koziołka.
[01:55:44.95 → 01:55:45.97] C: W koziołka bądź w diabła.
[01:55:45.97 → 01:56:37.43] A: Słychać tutaj Buhakowa, prawda? To jest diaboliada, może mistrz Małgorzata troszeczkę. Myślę, że ślad książek, który przeczytał Rushdie w wielu jego powieściach możemy z łatwością odnaleźć, bo on świadomie tym gra. Czy mają państwo pytania do naszych gości? o Ishiguro Zeydismis, o Salmana Rushdiega. Proszę bardzo, podejdziemy z mikrofonem, proszę poczekać momencik. Zapraszam. Dziękuję bardzo. Panowie opowiedzieli nam bardzo ciekawe rzeczy o trzech Nie wiem, jak to politycznie poprawnie powiedzieć. W trójce chyba. O trojgu pisarzach angielskich.
[01:56:38.25 → 01:57:14.75] C: I taka mnie refleksja naszła, że czy rzeczywiście jest tak, że współczesna literatura piękna musi w jakiś sposób być literaturą chociaż oscylującą wokół kwestii politycznych, kwestii społecznych. Pan tutaj na koniec wspominał o tym, że Rushdie nawet w kilku książkach odchodzi
[01:57:14.75 → 01:57:19.15] A: od problematyki jakiejś takiej politycznej, ale moje
[01:57:19.15 → 01:57:26.47] C: pytanie jest takie, czy rzeczywiście literatura piękna w tej chwili, żeby być zauważona, żeby
[01:57:26.47 → 01:57:30.37] A: być dostrzeżona, żeby być po prostu literaturą
[01:57:30.37 → 01:57:58.86] C: piękną, musi odejść od tego kanonu bycia literaturą piękną i stać się de facto literaturą poniekąd użytkową. Doszliśmy do sytuacji, w której nawet kryminały są w pewnym sensie polityczne. Mówię tutaj o szczególnie tych skandynawskich kryminałach. Właściwie ja tęsknię do czasów, kiedy literatura była opowieścią.
[01:57:59.68 → 01:58:02.60] A: historii właśnie, tak jak pan wspomniał.
[01:58:02.96 → 01:58:40.46] C: Czy jest jakaś szansa na powrót tych takich pięknych czasów? Dziękuję, dobre pytanie. Myślę, że nie musimy na to czekać. Myślę, że taka literatura jest, może nasza rozmowa akurat potoczyła się w tym kierunku, bo może trochę temat to sugerował. po prostu sposób, w jaki ona się toczyła, ale nawet jeśli popatrzymy na tych pisarzy, to Nie opuszczaj mnie jest książką, która nie jest w ogóle książką polityczną, ale jednocześnie jest to książka tak głęboka, poruszająca i tak bardzo ludzka i tak bardzo drążąca, że nie wiem, dla mnie przeczytanie tej książki było przeżyciem, po którym nie mogłem się pozbierać przez wiele tygodni,
[01:58:45.16 → 01:59:07.77] B: Może znowu jakieś społeczne wątki można tam odnaleźć. Może rzeczywiście to jest cecha wspólna tych trzech pisarzy, że tych wątków u nich i kontekstów jest więcej z racji tego pochodzenia i konfrontacji z inną, nową. kulturą i stąd te międzykulturowe wątki.
[01:59:07.81 → 02:00:14.39] C: U Różdyjego pewnie najmniej. U Zadie Smith na pewno najwięcej. Natomiast u Ishiguro czy w takich powieściach jak, kiedy byliśmy sierotami albo niepocieszony, mamy do czynienia z jakimś ważnym elementem czy wymiarem politycznym czy społecznym? Chyba też niekoniecznie. Myślę, że Ja myślę, że nie tylko jest nadzieja, ale dobrze poszukać takiej literatury jest bardzo dużo. Mamy wielu pisarzy, o których nie mówiliśmy dzisiaj, ale jeżeli mówiliśmy o pisarzach, którzy są etniczni, dla których ta etniczność jest jakimś problemem, bądź problemem dla nich, bądź problemem, na który chcą zwrócić uwagę, to siłą rzeczy będzie to wymiar polityczny. Ale jeżeli będziemy mówili o współczesnej prozie amerykańskiej, że powiemy o tak świetnym pisarzu jak Cormac McCarthy na przykład, który jest dogłębnie ludzki i zajmuje się istotą tego, co jest u nas w środku. Tam polityki dużo nie ma. Myślę, że ta nadzieja, o której pan mówi, to jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy poszukać dobrze i jest dużo.
[02:00:14.98 → 02:00:15.60] B: Nie jest tak źle.
[02:00:18.73 → 02:00:35.37] A: I też proszę pamiętać, że polityczne jest to, co my uważamy za polityczne, więc czasem zupełnie niewinne dzieła w pewnym momencie dziejowym stają się bombą, która wybucha i rozsadza wszystko. Może nie było takiej intencji i po latach nie znajdujemy tam śladów.
[02:00:35.57 → 02:01:52.32] C: Choć być może to w tym pytaniu pana, z tym pytaniem związane jest coś, z czego pisarze są świadomi, że w tej chwili politykę uprawiamy wszyscy, bo Wszyscy jesteśmy świadomi tego, że żyjemy, przepraszam za kliszę językową, w wiosce globalnej. Nie lubię tej kliszy, ale jej używam. Czyli ta polityka nas dotyka bezpośrednio, bo wszyscy jesteśmy narażeni na codzienne wiadomości, tak? Poniekąd to też moja taka reakcja na Oscary, prawda? Przepraszam, z roku na rok jest to po prostu impreza coraz mniej artystyczna, coraz bardziej poprawnie polityczna, o tak powiem może. Tam nagradzane są rzeczy, które są dobrze widziane akurat teraz. w określonej warstwie tej uświadomionej, bardziej społecznej, prawda? Ale jeżeli mówimy o skarach, to ja bym mówił o sztuce przez nie tylko bardzo małe S, ale jeszcze w nawiasie to S bym umieścił. Okej, nie, no dobrze, tylko że no to jest też jakby ta najprostsza sztuka, która trafia pod strzechy, prawda? No tak, to posłusznie.
[02:01:52.70 → 02:01:57.66] A: Dziękuję bardzo. Ktoś z Państwa jeszcze? Poprosimy o mikrofon.
[02:01:57.80 → 02:02:02.84] D: Korzystając z tego, że mikrofon był blisko. Czy przekazać komuś?
[02:02:02.86 → 02:02:04.80] A: Pani, potem pan za panią.
[02:02:05.40 → 02:03:28.01] D: Dobrze. Ja bym chciała, jak tak słuchałam tego, co panowie mówią, to zabrakło mi jednego nazwiska, które może niekoniecznie jest to pisarka bardzo brytyjska, ale wydaje mi się, że ona by była takim środkowym puzlem do tego wszystkiego. Camilla Shamsi. Ona jakby tutaj łączy rzeczy z pisarstwa tych trzech wszystkich osób, o których panowie mówili. No bo to jest pisarka pakistańska, która pisze po angielsku, która w Wypalonych Cieniach na przykład, to jest książka o Nagasaki, gdzie zaczyna się, gdzie bohaterką jest Japonka, później mieszka w Stanach, a jej mąż jest hindusem, to znaczy jest muzułmaninem hinduskim. I tak sobie pomyślałam, że ta książka jest taką soczewką, może szkoda, że tego nazwiska zabrakło, bo to jest taka soczewka, do której z różnych stron można doczepić i Smith, i Różdgiego, i Shiguro. Ale to tylko taka To nie jest
[02:03:28.01 → 02:03:30.47] B: pytanie właściwie, tylko to jest taka refleksja,
[02:03:30.63 → 02:04:19.27] D: która mi się nasunęła. Jeszcze może dodam tylko, że może byłoby dobrze inaczej sformułować tematykę tej dyskusji, czy zrobić pętlę czasową, zacząć wszystko jeszcze raz od początku. Bo na przykład, jeśli weźmiemy jeszcze inne nazwisko, Emi Ten, amerykanka, znaczy chińskiego pochodzenia, ale ona jakoś w jakiś sposób i też jeśli mówimy o rozsadzaniu Angielszczyzny, o zemście postkolonialnej na przykład i rozsadzaniu Angielszczyzny przez tych pisarzy, to tutaj to mógłby być bardzo ciekawy temat też, co oni robią z językiem. Także to właściwie nie wiem, o co zapytać, ale...
[02:04:19.27 → 02:04:26.94] B: Nie, nie, nie, ale to są nazwiska, które rzeczywiście w kontekście tej dyskusji jak najbardziej powinny się pojawić.
[02:04:28.33 → 02:04:32.29] A: Dziękuję za tą podpowiedź. Pan w ostatnim rzędzie. Dziękuję pani bardzo.
[02:04:34.91 → 02:05:49.78] E: Dobry wieczór, nazywam się Szymon Gontarski i chciałbym podziękować za bardzo fajną dyskusję, ale chciałbym jedną rzecz się czepić i jedną dopowiedzieć. Mianowicie ani Ishiguro, ani Smith, ani Rushdie nie są pisarzami angielskimi, tylko brytyjskimi. Żaden Anglik ani Brytyjczyk nie określiłby ich mianem pisarza angielskiego, bądź imieniem pisarza anglojęzycznego, bądź brytyjskiego. Druga rzecz, którą chciałem dopowiedzieć, na początku spotkania padło stwierdzenie, że literatura brytyjska niezbyt często mówiła o problemach klasy pracującej, jeśli już to kino. I w tym kontekście padło nazwisko Kenaloucha, który oczywiście jest takim wielkim reżyserem o poglądach lewicowych, który bardzo wiele tych problemów przedstawił światu, problemów tej klasy pracującej. Ale w tym kontekście warto by też było wymienić Shaina Meadowsa, absolutnie kultowego brytyjskiego reżysera, który naklęcił takie dzieła jak This is England, który jest kultowym brytyjskim filmem. I film taki jak Somersetown, który opowiada o problemach nie tylko imigrantów, ale klasy pracującej, w którym też występuje właśnie Ireneusz Chop, bo film jest o przyjaźni dwóch nastolatków Polaka i właśnie tego Brytyjczyka drugiego. Dziękuję.
[02:05:50.42 → 02:05:51.22] A: Dziękuję bardzo.
[02:05:52.00 → 02:07:13.67] C: Tak, oczywiście my staraliśmy się skupić na literaturze, więc jeśli chodzi o film, dziękuję, to też ważne nazwisko, a można by pewnie jeszcze byłoby coś dodać. Natomiast jeśli chodzi o przymiotnik... angielski, brytyjski to... Odpowiem panu tak, że czasami na kursach literatury nawet nie tylko w Polsce, ale w wielu krajach używa się po prostu sformułowania literatury angielska, co obejmuje literaturę brytyjską, to po pierwsze. Po drugie... W zeszłym tygodniu, kiedy wiedziałem, że tutaj przyjadę, zadałem takiemu koledze, który jest Brytyjczykiem, bo jest Walijczykiem, ale Brytyjczykiem, czy może nie Anglikiem, pytanie, czy on uważa trójkę tych pisarzy za pisarzy brytyjskich czy angielskich, jeżeli w ogóle. Powiedział, jeśli w ogóle, to angielskich, bo na pewno nie szkockich i nie walijskich, więc nie brytyjskich, więc jeśli w ogóle, to angielskich. Nie. No tak, ale my jednak posługiwaliśmy się tym przymiotnikiem angielski.
[02:07:14.35 → 02:07:23.01] E: Tak, tak, ale angielski odnosi się albo do krwi, albo jest to określenie geograficzne. A Ishi-Goro Smith, no Smith akurat urodziła się w Londynie.
[02:07:23.03 → 02:07:25.49] C: To jest również określenie dotyczące języka angielskiego.
[02:07:26.77 → 02:07:31.35] E: Wtedy anglojęzyczny mówimy. Ale to tak się czepiałem po prostu, bo chciałem się czepić, a jeszcze tak
[02:07:32.14 → 02:07:37.40] A: Najprędzej mógłby się pan mnie czepić, bo zdaje się, że u mnie ta wymienność terminów była. Wszyscy panowie popełniali ten błąd.
[02:07:38.73 → 02:07:54.73] B: Ale dlaczego? I Shiguro nie ma za bardzo nic wspólnego ani z Walią, ani ze Szkocją, ani z Irlandią Północną, z A.D. Smith z tego co wiem też niespecjalnie, Salman Rushdie też jeśli cokolwiek z Wielką Brytanią, to też z Anglią, więc jakoś naprawdę nie mam wrażenia, że jest cokolwiek złego w używaniu...
[02:07:54.73 → 02:08:02.42] E: Nie, powiedziałam to dlatego, że... Każdy Anglik jest Brytyjczykiem, nie każdy Brytyjczyk jest Anglikiem.
[02:08:02.66 → 02:08:06.84] B: Ale akurat o nim myślę, że można powiedzieć, że Anglikami są.
[02:08:06.98 → 02:09:07.13] E: Moim zdaniem Anglik uznałby to za błąd. Ale przepraszam, chciałem się czepić. A jeszcze tutaj pozwoliłem sobie wymienić Shaina Meadowsa w tym kontekście, dlatego że Noken Loach wielkim reżyserem jest to prawda, ale jednak pochodzi z klasy średniej i ukończył prestiżowy kierunek w Oxfordzie. A Shane Middles jednak, zarówno jego styl bycia, to nawet jak się ubiera, jak mówi, jego słownictwo, jego akcent i to wszystko wskazują na to, jak bardzo pochodzi z tej klasy pracującej. Widać po nim, że z robotniczej rodziny pochodzi i jest bardzo szanowany. Tutaj warto też powiedzieć o tym, że nie tak jak w Polsce, w Wielkiej Brytanii ludzie się nie wstydzą tego, że pochodzą z klasy robotniczej. Są z tego bardzo dumni i podkreślają to na każdym kroku. Nie próbują tego maskować, tak jak w Polsce, na przykład jak ludzie, którzy wszyscy marzą o jakichś kresowych dworkach, a zapominają o tym, że 150 lat temu ich przodkowie byli niewolnikami. A właśnie w Anglii pielęgnuje się ta pamięć, to skąd się pochodzi i tego się nie wstydzi.
[02:09:07.71 → 02:09:13.13] C: No to trochę historia ostatnich 50 lat w Polsce myślę, że tutaj jest istotnym czynnikiem, prawda?
[02:09:13.87 → 02:09:39.51] A: Dziękuję bardzo. Czy ktoś z Państwa jeszcze? Nie widzę podniesionych rąk. Drodzy Państwo, mam nadzieję, że ta nasza dyskusja, debata w ramach bitwy o literaturę przynajmniej spełniła założenia w takim stopniu, że usłyszeliście o kilku bardzo ważnych książkach, kilka bardzo ważnych nazwisk. współczesnej literatury, tylko nie wiem czy powiedzieć brytyjskiej czy angielskiej, bo pan mnie już całkowicie skołał.
[02:09:39.53 → 02:09:42.57] C: Freddie Mercury to angielski czy brytyjski piosenkarz?
[02:09:42.59 → 02:09:45.05] A: Pakistańczyk, tak, Faruk, brytyjski?
[02:09:45.09 → 02:09:45.85] C: Brytyjski, no.
[02:09:46.07 → 02:09:49.47] A: Brytyjski, ale jakoś tak w scenerii Londynu go zawsze widzę, prawda?
[02:09:49.61 → 02:10:01.91] C: Bo on też w powieści, o której mówiliśmy, Ziemia pod jej stopami, jest postać, która w pewnym sensie jest wzorowana trochę na Lenonie, trochę na Elvisie i trochę na Freddiem.
[02:10:05.01 → 02:10:14.89] A: Dokładnie. Drodzy Państwo, Tomasz Dobrogoszcz, Wojciech Drąg, Łukasz Zawianek. Dziękujemy za udział w bitwie o literaturę pod tytułem Zwyczajni Anglicy. Dziękuję bardzo. Do widzenia.

Bitwa o literaturę. Zwyczajni Anglicy. Kazuo Ishiguro, Salman Rushdie, Zadie Smith

Opowieść o twórczości Zadie Smith, Salmana Rushdiego i Kazuo Ishiguro. W jaki sposób ta trójka autorów kontynuuje tradycje wielkiej angielskiej powieści? O czym chcą opowiedzieć współczesnej Anglii? Jak definiują własną angielskość? Co dla nich znaczy tworzenie właśnie w tym, a nie innym języku? Spróbujemy zadać pytania o tożsamość i samorozpoznanie najwybitniejszych pisarzy tworzących po angielsku, ich relacje z Anglią, jej kulturą i tradycją. Czy w ogóle Indie, Jamajka, Japonia mogą być dla nich punktem odniesienia, kluczem do zrozumienia niektórych ich pisarskich strategii? Czy w erze globalizacji, wymieszanych narodów, kosmopolitów, pochodzenie i kraj zamieszkania autora ma jeszcze jakiekolwiek znaczenie dla jego twórczości? A może Smith, Rushdie i Ishiguro są dziś bardziej angielscy od dawnych Anglików. Co najlepiej definiowałoby by dziś pojęcie „pisarz angielski”?
Łukasz Drewniak

Tomasz Dobrogoszcz, adiunkt w Zakładzie Literatury i Kultury Brytyjskiej. Prowadzi zajęcia i seminaria z literatury brytyjskiej i przekładu literackiego. Jego główne obszary zainteresowań to współczesna literatura brytyjska i postkolonialna oraz poststrukturalistyczna i psychoanalityczna teoria literatury.
Jest redaktorem książki Współczesna literatura brytyjska w Polsce, do której napisał rozdział na temat polskich przekładów dramatów Sary Kane. Redagował również wydaną w 2014 r. książkę Nobody Expects the Spanish Inquisition: Cultural Contexts In Monty Python, zbiór esejów poświęconych twórczości brytyjskiej grupy komików. Przełożył na język polski jedno z kluczowych dzieł teorii postkolonialnej, Miejsca kultury Homiego K. Bhabhy. Jest także tłumaczem innych dzieł krytycznych i literackich, m.in. Haydena White’a czy Dipesha Chakrabarty’ego. 
Opublikował artykuły na temat pisarzy takich jak Kazuo Ishiguro, Salman Rushdie, Ian McEwan, John Banville czy E.M. Forster.

Wojciech Drąg, literaturoznawca, doktor nauk humanistycznych, adiunkt w Instytucie Filologii Angielskiej Uniwersytetu Wrocławskiego. Autor monografii Revisiting Loss. Memory, Trauma and Nostalgia in the Novels of Kazuo Ishiguro (2014) i The Pursuit of Meaning in the Early Novels of Julian Barnes (2015) oraz współredaktor książek War and Words. Representations of Military Conflict in Literature and the Media (2015) oraz Spectrum of Emotions. From Love to Grief (2016). Obecnie jego zainteresowania skupiają się na współczesnej literaturze fragmentarycznej oraz kolażowej w języku angielskim.

Wróć