[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:04.06 → 03:45.62] A: Dobry wieczór, witam Państwa bardzo serdecznie na kolejnym spotkaniu w Teatrze Starym. Biblioteka Narodowa ogłosiła kilka dni temu wyniki badań czytelnictwa w Polsce, które ogłasza co dwa lata. Oczywiście czytelnictwo jest na fatalnym poziomie, ale jest jakiś promyk nadziei, dlatego że poziom czytelnictwa wzrósł o 2-2,5% w stosunku do poprzednich batań. To jest małe drgnięcie, ale jednak trochę do góry. Ja mam swoją prywatną teorię, która polega na tym, że wydaje mi się, iż odpowiedzialny za wzrost jednak tego czytelnictwa jest popularność w ostatnich latach tzw. literatury gatunkowej, a ściśle literatury kryminalnej. która dziś w Polsce święci triumfy, że wspomnę o tym, że Zygmunt Miłoszewski dostał paszport polityki ostatnio za Ziarno Prawdy, że do kin wchodzi ekranizacja, weszła już ekranizacja Ziarna Prawdy w reżyserii Borysa Lankosza. Film, który jestem przekonany będzie miał duży sukces. I powieści kryminalne w Polsce dzisiaj zostały jakiś czas temu zrehabilitowane i dzisiaj One są, tak mi się wydaje, mainstreamem, o czym świadczy popularność, sprzedaż, nakładu, popularność autorów. Dzisiaj chcielibyśmy porozmawiać o literaturze kryminalnej i o konkretnych książkach z dwoma autorkami, mianowicie z Gają Grzegorzewską z Krakowa i z Katarzyną Bondą z Warszawy. Ja tutaj przyniosłem te książki. To jest książka Katarzyny Bondy-Pochłaniacz, która okazała się kilka miesięcy temu. Jak Państwo widzą, jest to gruba książka. która ma ponad 600 stron i Gaj Grzegorzeskiej, Betonowy Pałac. To nie są pierwsze książki tych autorek. One mają już za sobą po ładnych kilka pozycji, ale są to książki, które rzeczywiście stały się bardzo popularne, dyskutowane, omawiane. Autorki tych książek wydaje mi się, że zyskały tymi pozycjami właśnie jeszcze większą popularność. No i będziemy sobie rozmawiać o tych książkach, będziemy rozmawiać sobie o literaturze kryminalnej, będziemy rozmawiać z naszymi autorkami. Zapraszam serdecznie Katarzyna Bonda i Gaja Grzegorzewska. Katarzyna Bonda, Gaja Grzegorzewska. Dzień dobry. No więc ja pozwoliłem sobie na Właśnie własną teorię, że jednak jakiś tam wzrost czytelnictwa związany jest z popularnością dzisiaj literatury kryminalnej, bo jednak zarówno Wy, jak i wspomniany Zygmunt Miłoszewski, to jest już też top sprzedażowy, czyli też czytelniczy. Według mnie to dzisiaj literatura kryminalna jest tak zwanym mainstreamem, a nie coś, co nazywa się literaturą artystyczną. Wszyscy czytają. kryminały, nawet kiedyś czytałem wywiad z panią minister kultury Małgorzatą Milanowską, która mówiła, że ona właśnie głównie kryminały czyta i wymieniała całą litanię nazwisk, które niektóre nawet były dla mnie trochę obce, ale w każdym razie dlatego, że jestem profanem trochę w tym towarzystwie i nie jestem zawodowym czytelnikiem kryminałów, zwłaszcza, że dzisiaj biorąc pod uwagę jaką mamy, przepraszam za brzydkie słowo, produkcję, czyli ile tytułów się ukazuje, to żeby być na bieżąco, to naprawdę trzeba byłoby tylko kryminały chyba czytać. A wy jesteście właściwie dzisiaj w szczołówce pisarzy kryminalnych, stąd oczywiście moje pytanie. Nie, nie będę zadawał tego pytania, jakie mówiliśmy przy obiedzie. [03:47.52 → 03:49.40] B: Ale oczywiście skąd... Państwo wiecie, jakie to pytanie jest? [03:50.46 → 04:34.45] A: Dlaczego takie miłe, ładne dziewczyny zajmują się pisaniem o takich okropnościach jak morderstwa i zbrodnie? To może zadajmy to pytanie, dlaczego jednak literatura kryminalna was skusiła, która ma oczywiście w Polsce renesans, dlatego że literatura kryminalna w Polsce miała fatalną opinię chyba po wieści milicyjnej jak sądzę i wszyscy uważali, że to jest taka literatura wagonowa. Natomiast już kończę, bo to wy powinniście mówić, a nie ja. Natomiast od czasu, kiedy zaczęła się popularność kryminału skandynawskiego chyba wszyscy zrozumieli, że literatura kryminalna jest pewnym również nie tylko zagadką kryminalną, ale takim, nie wiem... przebraniem również powieści psychologicznej, obyczajowej czy opisującej po prostu naszą rzeczywistość, więc skąd to? [04:35.01 → 05:43.05] B: Moim zdaniem to jest tak, że dzisiaj kryminał w ogóle zawłaszczył bardzo wiele gatunków i stworzył się taki rodzaj kombajnu gatunkowego, taki miks. Powieści kryminalne, tak jak państwo widzicie, są grube, ale nie dlatego, że to jest moda na sukces i tam się cały czas wlecze wszystko i jest mnóstwo opisów przyrody z nadniem, tylko wręcz przeciwnie. Kryminał jest już nie tylko intrygą, ale jest przede wszystkim powieścią psychologiczną, właściwie odpowiednikiem współczesnej powieści. Bym powiedziała, że wątek kryminalny jest takim kagańcem, ramą do tego obrazu. Natomiast dziś, w dzisiejszych czasach, kiedy media się całkowicie stabloidyzowały właściwie i wszystko idzie na news, To powieść kryminalna dzisiaj jest taką, powiedzmy, diagnozą społeczną. Ma prawo opowiadać o bardzo poważnych sprawach, mówić na temat taki, który rodzi dyskusję, który sprawia, że człowiek zatrzyma się na chwilę i zastanowi się nad tym. Ja tak traktuję moją robotę, czyli pisanie powieści kryminalnych. W związku z tym opowiadam tak naprawdę historię. Oczywiście ona zawiera trupa. [05:43.19 → 05:47.95] A: Obyczajową, powiedzmy, jakąś psychologiczną czy opowieść o społeczeństwie, powiedzmy. [05:48.29 → 06:32.45] B: I tutaj w ten sposób odpowiem na to przewrotne pytanie, że właściwie nie uważam, że jest coś złego, żeby kobieta zajmowała się pisaniem tego typu opowieści, dlatego że tak naprawdę to, co kiedyś nazywano kryminałem, te krótkie książeczki, które... Ja jeszcze sama pamiętam czasy, kiedy ludzie na uniwersytetach wstydzili się przyznać, że czytają kryminały, się okładało te książki w gazetę, w tramwaju, żeby nikt nie widział, że się czyta kryminał. Dzisiaj jest na to moda. Wręcz bym powiedziała, że ten gatunek cały czas się rozwija i nadal będzie się rozwijał. Myślę, że jeszcze będziemy obserwowali co najmniej dekadę, jak bardzo ten kryminał wejdzie do góry. Już teraz jest w mainstreamie, już kończę. [06:32.77 → 06:34.45] A: Ale mów, mów, śmiało, absolutnie. [06:34.71 → 06:49.31] B: Ale zobaczcie, co się dzieje już. Ludzie, którzy do tej pory zajmowali się literaturą piękną, wykorzystują wątek kryminalny jako napięcie dramaturgiczne. Wystarczy wspomnieć chociażby Bator, Ciemno prawie noc, które dostało Nikę, tak? [06:49.71 → 06:51.50] A: To jest thrillerem trochę takim, prawda? [06:51.50 → 07:37.75] B: Tak, ale generalnie ten element w dzisiejszych czasach wydaje mi się jest kluczowy też dlatego, że Żyjemy tak naprawdę w bardzo komfortowych czasach, nie cierpimy na głód, nie strzelają do nas, mimo iż oczywiście wiadomo, że są problemy, trudności, bezrobocie nadal jest i tak dalej, frank szwajcarski wiadomo, ale jednak bardzo dawno nie było wojny, a człowiek potrzebuje doświadczać całego wachlarza emocji, kiedy jest w trakcie lektury. Chce jednocześnie wzruszenia. Chce być troszeczkę przestraszony. Chce dowiedzieć się czegoś, czy wyżyli walor poznawczy. Ale też chce czystej, zwykłej rozrywki, która mu zaspokoi ten czas wolny i nie będzie się nudził. Kryminał to wszystko zapewnia. [07:39.07 → 08:15.39] A: Gaja, mi się wydaje, że w Polsce popularność kryminału jako takiego właśnie mainstreamu, mówiąc umownie, zaczęła się chyba od sukcesu Marka Krajewskiego. Zweryfikujcie mnie, jeśli było inaczej. W Polsce tak, a do tego doszła później popularność tzw. kryminałów skandynawskich, które chyba pierwsze też były bardzo grubymi powieściami, gdzie bardzo silny nacisk postawiono na opis właśnie sytuacji społecznej, również politycznej, czyli wychodzono poza tą intrygę kryminalną, którą właśnie pamiętamy z dawnych czasów, książki 200 stron. [08:15.41 → 08:18.67] B: Wręcz to jest profanacja przecież takiego klasycznego, rasowego kryminału. [08:18.67 → 08:26.06] A: No tak, bo my chcemy przeczytać krótką historię, kto zabił i dlaczego Lokaj, tak? Ale też to jest tak trochę, że [08:26.06 → 08:54.70] C: kryminał od samego swojego początku był gatunkiem bardzo pojemnym i od początku dzielił się na różne podgatunki i mniej więcej w tym samym czasie tworzyła i Agata Christie i Raymond Chandler, a te książki są przecież zupełnie inne i dochodzą jeszcze te specyfiki narodowe. Więc po prostu wydaje mi się, że to będzie szło w tym kierunku, że będzie się jeszcze bardziej rozwarstwiać i każdy autor będzie mógł znaleźć coś dla siebie i każdy czytelnik jakąś tam swoją kryminalną niszę. [08:54.70 → 09:05.14] A: Czyli stworzą się jakby może coś w rodzaju niszy różnych. Jedni będą walęli kryminały, nie wiem, takie jakieś powiedzmy bardzo brutalne. Retro, bardziej thrillery, bardziej w stronę horroru, kobiece. [09:06.44 → 09:07.06] C: Bardzo dużo tego jest. [09:07.06 → 09:08.54] A: Podgatunki jakby się zrobią. [09:08.56 → 11:30.43] B: Znaczy już się to dzieje i mi się wydaje, że też jest tak, że kryminał coraz bardziej wspina się to o czym mówiliśmy wcześniej po tej drabinie literatury wręcz zwłaszcza takie elementy, które były do tej pory zarezerwowane dla literatury pięknej, czyli my dziś możemy sobie pozwolić na zabawę językiem. To, co na przykład robi Gaja, tutaj powiem coś miłego, chcesz? Bo słuchajcie, bo to jest tak, że nas jest tak naprawdę w Polsce niewielu, czyli autorów kryminałów, czyli kryminalistów, jak się pieszczotliwie nazywamy, a już kobiet jest coraz więcej, ale nadal jak ja zaczynałam, no to byłam tylko ja i Gaja. I powiem tutaj, pochwalę koleżankę, strzelam sobie w nogę, powinnam uchwalić siebie, ale naprawdę akurat Gaja tutaj w naszej działce literacko wydaje mi się, no po prostu daje do pieca. Rzeczywiście używa takiej frazy, która do tej pory była zarezerwowana nie dla kryminalistów, To nie jest kryminał taki, jaki pamiętacie z Jamnikiem w serii, z Kluczykiem, tylko spokojnie, moim zdaniem, może konkurować z autorami literatury pięknej. Każdy z nas wybiera sobie taki element, którego używa, to znaczy nie ma w Polsce, bo my stoimy na bardzo wysokim poziomie, jeśli chodzi o światową jakość powieści kryminalnych, bo jak zobaczycie zagraniczne powieści sensacyjne, kryminalne, to tam naprawdę to są produkty, Także skandynawskie. Także skandynawskie. Już w tej chwili to nie jest tak, że coś skandynawskie to znaczy, że to jest świetne. A u nas w Polsce ta jakość jest bardzo wysoka. To, że nie mamy tak wielkiego sukcesu i tłumaczeń na świecie na razie, bo to się zmieni, zapewniam Was, jak się spotkamy tu za pięć lat będzie inaczej, to tylko i wyłącznie dlatego, że piszemy po polsku. że trzeba bardzo dużą kasę, przepraszam państwa, wyłożyć na to, żeby te tłumaczenia mogły nastąpić po angielsku, żeby cały świat mógł je kupować. Jeśli chodzi o Skandynawię, oni mają i dofinansowania i już niektórzy autorzy automatycznie piszą po angielsku, w związku z tym nie ma tej bariery językowej. Natomiast jakość polskich autorów naprawdę jest bardzo wysoka i nie ma dubletów. To znaczy, że jeżeli ja wymienię wam teraz kilka nazwisk, to każdy z nas pracuje i idzie swoją drogą. I nie ma tak naprawdę, tych książek się nie da porównywać, mimo iż są obie grube, tak? Natomiast tak naprawdę... [11:30.43 → 11:32.59] A: No to jest to, co je łączy w sumie. Tylko tak. [11:32.83 → 11:34.81] B: Jak patrzycie na nas, na mnie i na nią, to jest... [11:34.81 → 11:35.61] C: Nie, nie, jest jeszcze jedna rzecz. [11:35.71 → 11:35.85] B: Co? [11:36.09 → 11:42.03] C: Obie jesteśmy komplementowane w bardzo podobny sposób i takie trochę dziwne, jak dla kobiet... [11:42.03 → 11:42.81] B: A tyle, jeśli ty nie odpowiedziałeś na pytanie. [11:43.49 → 11:51.52] C: Czekaj, czekaj, tylko dokończę. że to jest taka literatura męska, że i ja i ty tworzymy taką męską, kryminalną literaturę. [11:52.04 → 12:04.85] A: Właśnie, czy to jest depresjonujące? Bo ja się z tym też złożę, że prawda, że proszę bardzo, to są dziewczyny, a jednocześnie piszą... Ale że piszecie jak faceci, dajmy na to, ktoś mówi, że to jest męska literatura. [12:04.87 → 12:17.12] C: Jeśli traktować to tak, że to jest, powiedzmy, u swojego zarania męska literatura, czyli tworzymy w tym gatunku właśnie tak, jak to powinno być robione, no to w tym sensie jest to komplement. [12:17.32 → 12:18.88] A: Aha, rozumiem. No to dobrze. [12:19.20 → 13:29.09] B: Znaczy, mi się wydaje, że to oczywiście traktujemy wszystko jako komplement, tak, generalnie. Natomiast jest coś takiego, że rzeczywiście jest cała masa książek, które, że czuję się, że napisała to kobieta, ale głównie dlatego, że autorka nie odrobiła lekcji. Bo słuchajcie, to nie jest wcale tak, że łatwo napisać kryminał, no bo to nie jest tylko zapis. Najpierw trzeba to wymyślić, intrygę skonstruować i ułożyć te puzzle. W związku z tym dziewczynki z natury swej i ja również bawiłam się lalkami, nie bawiłam się w streżaków, nie chciałam być policjantem. Tak się złożyło, że piszę teraz powieści kryminalne, ale w związku z tym, żeby napisać kryminał, muszę tak naprawdę pójść do eksperta, do policjantów, do różnych śledczych, do sędziów, do prokuratorów przeczytać akta i dopiero wtedy mogę o tym pisać wiarygodnie, merytorycznie. I stąd jakby to męskie pisanie, czyli właściwie powinnam to traktować, masz rację, jako pewną zdeprecjonowanie, tak? Natomiast to nie jest tak. Tak mi się wydaje, że spokojnie rywalizujemy i np. jak mój wydawca robił badania, no to mam 65% czytelników mężczyzn, co według mojego wydawcy jest to ewenement, ponieważ... Szok. [13:29.13 → 13:30.48] A: Przede wszystkim kobiety czytają w Polsce. [13:30.48 → 14:14.82] B: Przede wszystkim kobiety czytają, więc jak moje książki czytają faceci, a zobaczcie, to jest bardzo gruba książka i naprawdę nie szczędzę tam różnego typu elementów, łącznie z tym, że są bardzo szczegółowe portrety psychologiczne postaci, Bo lubię po prostu taki typ powieści, jest to wielowątkowa opowieść, dlaczego ma być po łebkach coś potraktowane. Faceci dają radę, dlatego że jest napięcie i nie ma z tym problemu. Wobec czego uważam, że jak najbardziej, to jest na pewno dla nas komplement, ale mam nadzieję, że doczekamy kiedyś czasów, że nie będą tego podkreślać. Podobnie jak nie będzie w telewizji śniadaniowej każdy mnie pytał, Cóż Pani taka miła blondynka, co Pani takiego dziwnego, że Pani się tym zajmuje, tak. [14:14.94 → 14:23.08] A: Czyli właściwie największy komplement to jest to, że facet dalej czyta, dajmy na to, pochłaniacz, a rezygnuje ze zgrzewki browaru i meczu w telewizji. [14:23.14 → 14:24.30] B: A dlaczego z browarem nie może? [14:24.62 → 14:50.64] A: I meczyk w trakcie. No dobrze, ja dzisiaj nie umiem, ja muszę się skupić na jednej rzeczy. Ja oczywiście jestem w strasznie trudnej sytuacji tutaj, bo to są historie kryminalne, gdzie mamy się dowiedzieć, kto zabił jednak. Ja mam zawsze taką wewnętrzną potrzebę, żeby spoilerować, no ale też nie mogę powiedzieć, na czym polega cały numer w Pochłaniaczu z pewną ciekawą zamianą dwóch osób. Dalej już nie mogę mówić. [14:53.84 → 14:55.78] B: Gratulujemy temu panu. [14:56.18 → 15:00.58] A: Nie mogę mówić, co się dzieje u Gai, natomiast... [15:00.58 → 15:01.44] C: Ale powiem. [15:01.92 → 16:00.78] A: Ale no nie, nie powiem. Natomiast oczywiście według mnie, tak, jako laik myślę, że przede wszystkim To, co jest najważniejsze w kryminale, to jest postać jednak głównego bohatera. Mnie zawsze bardziej interesuje, tak jak u Chandlera, o którym mówiłeś, zawsze mnie Marlow bardziej interesował niż ofiara i morderca. I tutaj też mamy, wydaje mi się, do czynienia z czymś takim, że najważniejszy jest ten detektyw czy profiler, jak u ciebie, czy policjan, czy ktokolwiek inny. To jest najważniejsze, chyba stworzyć taki konkretny charakter. Jak u Ciebie jest Hubert Mayer, najpierw profiler, teraz Sasza Załuska w kolejnym cyklu. Jak u Ciebie była Julia Dobrowolska, a teraz w tym nowym niejaki profesor, który będzie, jak rozumiem, główną postacią trylogii, którą zaczyna Betonowy Pałac. Czy punktem wyjścia jest stworzenie przede wszystkim bohatera, który musi mieć jakieś swoje cechy, najchętniej żeby miał również wady? Dlatego, że chyba najbardziej lubimy wady. [16:02.11 → 16:23.88] C: Ja mam podobnie jak ty właśnie, że zawsze ten bohater był tym, co mnie przyciągało do książek, zwłaszcza do serii. Po to się też tworzy serię, żeby czytelnika w jakiś sposób związać z bohaterem. Ja po czterech książkach z Julią Dobrowolską trochę miałam jej dosyć i też poszukiwałam zupełnie nowego bohatera, stąd ten profesor. [16:24.26 → 16:26.49] A: który pojawia się wcześniej na przykład w grobie. [16:27.21 → 16:52.68] C: Tak, pojawia się w grobie jako postać drugoplanowa i bardzo dobrze mi się pisał fragment, który jest mu poświęcony, więc postanowiłam całą książkę o nim napisać. I też szukałam jakiejś takiej pewnej niszy i typu detektywa, jakiego jeszcze nie było, więc postanowiłam stworzyć antydetektywa, który zupełnie nie zna się na prowadzeniu śledztwa, jest totalnym laikiem, nienawidzi tej roboty, gardzi nią wręcz. [16:53.09 → 17:18.55] A: No tak, i tutaj bohaterem jest niejaki profesor. W wcześniejszych książkach Gai, czyli na przykład w Topielicy, w Grobie, w Żniwiarzu, w Czwartku na Niedzielę była Julia Dobrowolska, prywatna detektywka z charakterystyczną szramą na twarzy. My się dowiadujemy tutaj, skąd to się wszystko wzięło. Teraz mamy profesora. Oczej, nic nie będę mówił, co łączy profesora z Julią Dobrowolską oczywiście. [17:18.61 → 17:20.19] C: Ja mogę być bardzo wdzięczna. Dlaczego? [17:20.29 → 17:21.25] B: Podpowiedź dam. [17:21.86 → 17:49.73] A: Natomiast ja się spotkałem z tym, że pytano ciebie, czy ty opowiadałaś o tym, jak to było wcielić się w mężczyznę. Czy to prawda? Powiedz mi, bo ja to znam z drugiej ręki, powiedzmy, że odkryłaś w sobie, nie wiem, testosteron, agresję również, że ten bohater tak w ciebie wlazł, czy stałaś się nim siłą rzeczy pisząc tę książkę, że zrobiłaś się, nie chcę powiedzieć, że bardziej męska, tylko że jakaś agresja w tobie, czy właśnie taki pierwiastek męski się też ujawnił. [17:49.75 → 17:50.91] B: Pani takiego dziwnego jest. [17:50.91 → 18:25.36] C: Pani taka blondyneczka. Ja właśnie w przeciwieństwie do Kasi ja się bawiłam samochodzikami, bawiłam się z chłopcami na podwórku. I po prostu zawsze ten świat mężczyzn wydawał mi się bardziej interesujący niż świat dziewczynek, znaczy świat chłopców wtedy jak byłam dzieckiem. I bardzo chciałam należeć do tych wszystkich grup, do tych band takich na podwórku, które się tam włóczyły i nie wiem, dokuczały komuś tam na działkach. I bardzo starałam się właśnie należeć do tych band i tak było. Ale dokuczałaś? Czasami dokuczałam. [18:26.32 → 18:29.52] A: Ale mogłabyś być teraz kibolką, tak zwaną na przykład. [18:29.68 → 18:30.26] B: Może jest. [18:31.56 → 19:23.21] C: Nie, ale mam takich kolegów i poniekąd właśnie nie wyrosłam z tego. Wciąż wydaje mi się, że po prostu faceci robią ciekawsze rzeczy. Nie mają tylu takich obciążeń z całych lat patriarchatu po prostu i ciemiążenia kobiet i... Dobra, nie chcę brzmieć jakaś teraz straszna feministka, ale trochę tak jest, że kobiety są w jakiś sposób obciążone tym, że tego nie wolno, że trzeba się ładnie zachowywać. nie wolno robić różnych ciekawych rzeczy, a chłopcy mogli to wszystko robić, mieli takie przyzwolenie. Ja chciałam to robić i po prostu tutaj wykorzystałam ten swój właśnie pierwiastek. Zresztą kazałam rodzicom mówić na mnie Krzychu i kazałam obciąć sobie włosy na takie krótkie i właśnie mówili do mnie Krzychu i byłam Krzychem przez chyba dwa lata. [19:23.37 → 19:26.21] A: Fantastycznie. To porozmawiajmy jak Krzych z Krzychem. [19:27.55 → 19:28.67] B: Brawara bądźmy. [19:30.03 → 20:00.69] A: Natomiast skoro jesteśmy przy wątku kobiecym, to Kasia Bonda oprócz tego, że napisała nie tylko Pochłaniarz, który jest pierwszą częścią tetralogii, ale wcześniej oczywiście napisała kilka innych powieści, na przykład Florystkę, tylko umarli nie kłamią, ale także jest autorką książek dokumentalnych. Między innymi Zbrodnia niedoskonała, która jest wspólnie, jak rozumiem, napisana z profilerem panem Bogdanem Lachem, który jest podobno najsłynniejszym profilerem w Polsce. Ja się na tym nie znam. [20:00.71 → 20:20.36] B: Jedynym takim renomowanym, właściwie na papierach, który jest zatrudniony dla polskiej policji, to jest Bogdan Lach, który rzeczywiście realnie wykonuje ten zawód. To jest postać, która była pierwowzorem Huberta Mayera, bohatera moich poprzednich książek rzeczywiście. Skąd profiler akurat? [20:20.50 → 20:37.78] A: Dlaczego nie prywatny detektyw, prywatna detektywka? Dlaczego Hubert Mayer jest profilerem? Dlaczego Sasza Załuska też właściwie wykonuje ten sam zawód? Profiler to jest ktoś, kto tworzy portret psychologiczny, domniemanego przestępcy, nieznanego sprawcy. [20:37.86 → 21:37.00] B: Może powiem kilka słów może o tym. Dla tych państwa, którzy nie wiedzą albo nie wierzą w to, bo myślą sobie, że to pewnie coś takiego jak ten Jasnowisł Szłuchowa. Otóż nie. To jest ktoś taki, kto jest psychologiem śledczym, psychologiem policjantem. W Polsce powinien być policjantem, ponieważ wtedy nie może prowadzić śledztw, nie może bywać na miejscu zdarzenia, co jest kluczowe. Jest to osoba, która wykorzystuje tak naprawdę całą masę dziedzin. To znaczy nie chodzi tylko i wyłącznie o kryminalistykę, wiktymologię, medycynę sądową, prawo karne, wszystkie elementy w ogóle psychologii, np. przy okazji słuchań taktyk itd. Natomiast musi posiadać, wykorzystuje te wszystkie elementy po to, żeby stworzyć taką tzw. ekspertyzę, czyli ten profil nieznanego sprawcy, polegający na tym, że to jest zestaw cech. To nie jest tak, że Ja wskażę o, to będzie zabiła ta pani w zielonym sweterku albo może ten pan tutaj w białej koszuli. [21:37.12 → 21:37.24] A: Nie. [21:37.66 → 22:29.60] B: Tu chodzi o to, że profiler określa zestaw cech i potrafi określić je bardzo precyzyjnie, począwszy od tego w jakim jest wieku określa widełki, czy to jest od 25 do 30 lat, 35, 45 i tak dalej. status zawodowy, oczywiście płeć, co jest niezwykle ważne, gdzie określa kwadrat, gdzie może mieszkać, bo jest taka metoda, która określa sferę buforową i sferę bezpieczną dla sprawcy. Jakim samochodem jeździ, może określić nawet jak jest ubrany. Polecam moją książkę Zbrodnia Niedoskonała. Jest to książka, którą napisałam po wielu rozmowach z Bogdanem Lachem, kiedy jeszcze wtedy policjanci uważali, że to jest tajna wiedza i nie wolno tego ujawniać, więc ja się tam wdarłam. do tej komendy policji w Katowicach i właściwie, no, sterroryzowałam profilera do tego, żeby... [22:29.60 → 22:31.26] A: Nie, nie wątpię, nie wątpię. [22:32.04 → 24:17.69] B: Skąd się to wzięło? No generalnie ja oczywiście chciałam pisać książki, natomiast szukałam postaci, która byłaby niebanalna, niezwykła i której jeszcze nie było, gdyż bardzo lubię być pierwsza. a nie pochodzić cudzymi śladami. Nie byłam w stanie znaleźć takiej osoby. Nie kręcił nigdy taki kryminał. Słuchajcie, prosta intryga, która odpowiada na pytanie tylko i wyłącznie kto zabił. Stąd moje książki są bardzo grube, ponieważ ja odpowiadam na pytanie przede wszystkim jaka jest prawda. I to są powieści. Powiedziałabym, że to jest taka powieść współczesna z wątkiem kryminalnym. W związku z tym już wracam do profilera. W związku z tym, jak się ma takie założenie, jest niezwykle trudno i jakby nie można założyć, że będzie to tak jak Gaja założyła, że będzie to detektyw, który właściwie jest antydetektywem, bo nie ma o tym pojęcia i będzie robił śledztwo tak jak laik. Ja potrzebowałam twardych danych i kiedy zobaczyłam, dowiedziałam się, że jest w Polsce ktoś taki, o kim słyszałam tylko oczywiście albo z amerykańskich filmów, albo z biblioteki FBI, albo z tych wszystkich akcji sądowych, które czytałam jako dziennikarka, bo kiedyś byłam sprawozdawcą sądowym. to nie wierzyłam, że w ogóle w Polsce jest taki ekspert, bo mi się to kojarzyło z Quantico, ze Stanami Zjednoczonymi, z Hannibalem Lecterem i z McLachlanem z Twin Peaks, który cały czas tam nagrywa na dektafon, czyli w ogóle taka postać z filmu, słuchajcie. Wzięłam urlop i pojechałam do Bogdana Lacha. Naczytałam się tylko i wyłącznie anglojęzycznej literatury, bo w Polsce nic nie było. Najlepsze było to, że rzecznik komendy mi powiedział, że nie ma takiej osoby, nie ma takiego pana. [24:17.69 → 24:21.05] A: Ale on nie wiedział, że był tak tajny ten profile? [24:21.13 → 24:23.01] B: Oni po prostu wtedy uważali. [24:23.23 → 24:24.81] A: To jest jakieś szamaństwo. [24:25.07 → 24:51.06] B: Nie, oni używali tego do materiałów operacyjnych, czyli nie było nawet tego w niektórych dokumentach, jak akta idą już do sądu, tylko w prokuratorskich, kiedy jeszcze było przed aktem oskarżenia, w związku z tym natrafiłam na taką ekspertyzę, ona miała, no, błagatela 13 stron, bo to nie jest tak, że taki profil robi się szybko. Profiler... Powiem wam tak, no, generalnie muszę wam powiedzieć chyba kilka słów o profile, że zajmę chwilę czasu, mogę? [24:51.30 → 24:53.69] A: No dobra, jakoś ten, przeczekamy spokojnie. [24:53.80 → 25:14.01] B: Nie, no, szybko. Słuchajcie, bo generalnie to jest tak, że ten facet, czyli profiler, to jest człowiek, który ma za zadanie ograniczyć grono podejrzanych. Nie przydaje się ten ekspert do takich prostych spraw, których normalni policjanci dają radę. Czyli wiadomo, że on był o nią zazdrosny. [25:14.16 → 25:17.26] A: i zabił konkubent, konkubinę albo z plamelinie. [25:17.30 → 25:49.01] B: Dokładnie, no to jakby do tych wszystkich zbrodni kapuścianych i rogacizny, jak się mówi na te wszystkie zbrodnie na przemoc domową i inne tego typu historie rodzinne, menerskie, to do tego profiler nie jest potrzebny. Profiler jest potrzebny, kiedy sprawa jest na tyle tajemnicza i tak duży zasięg podejrzanych, że oni nie są w stanie ich wszystkich przesłuchać. W tym przypadku na przykład była taka historia, że chcieli badać na całe miasteczko, dokładnie był to Rawicz, ponieważ zginęła bardzo młoda dziewczyna. [25:50.16 → 25:51.77] A: Wiatku, tam jest więzienie w Rawiczu jeszcze. [25:51.98 → 27:12.15] B: Tak, jest więzienie w Rawiczu. I potem ojciec tej dziewczyny, który pracował w tym więzieniu jako klawisz, za chwilę musiał pilnować tego przestępcy, którego dzięki profilerowi złapano. Facet podjechał na rowerze, wszedł do sklepu, wziął nóż do krojenia chleba i zaatakował dziewczynę. Zadał jej bardzo wiele ciosów nożem, po czym odjechał. Zabrał drobniaki z kasy. Oni nie byli w stanie go znaleźć. Nie byli w stanie go znaleźć przez rok. Przesłuchali wszystkich, kogo się dało. Chcieli ich badać na DNA, ale wtedy były bardzo drogie badania. Nie tak jak teraz, że teraz by to prawdopodobnie było możliwe. No i w zasadzie się poddali. Jakiś czas później, ja znalazłam notatkę w małej regionalnej gazecie, wtedy jeszcze były papierowe, nie tyle, że internet. Bardzo małą notatkę, że ta sprawa została wykryta. Zadzwoniłam do komendanta i pytam, panie komendancie, jak to wykryliście, jak to znaleźliście i kim ten gość jest? Okazało się, że to jest 21-latek zaledwie i był to sprawca seryjny, który miał na koncie jeszcze dwie inne zbrodnie i jedną niedoszłą. I działał w różnych miejscach kraju. I oni go złapali. [27:12.29 → 27:20.53] A: Ale tak jak to opowiadasz, to wydaje się, że to były zbrodnie bez motywu. Albo jakieś takie zupełnie... On reagował na krzyk. Podniecało go to? [27:20.63 → 27:25.21] B: Znaczy po prostu agresywnie reagował. Ta dziewczyna musiała krzyczeć, ona się broniła. [27:25.57 → 27:27.33] A: I to go jakby nakręcało jeszcze, tak? [27:27.45 → 27:28.29] B: Tak, to go aktywizowało. [27:28.31 → 28:05.91] A: Czyli mamy do czynienia z jakąś zwikniętą... Psychopata. Psychopata, po prostu. No dobrze, jeśli mówimy o psychopatach, to na chwilę z Gają porozmawiajmy. Dlatego, że akurat twoje powieści zaludniają psychopaci. Ja myślę na przykład tutaj i o Betonowym Pałacu, i o powieści grób. Dlatego, że formalnie Betonowy Pałac jest pierwszą częścią trylogii, jak rozumiem. Profesorze, zweryfikuj mnie. Tak, właśnie. Będą następne dwa tomy, ale właściwie... W pewnym sensie dla mnie pierwszym tomem jest grób jednak, gdzie mamy połowę tych samych bohaterów. [28:05.93 → 28:07.05] C: Grób jest wstępem. [28:07.97 → 29:15.59] A: Tutaj rozwiązują się w Betonowym Pałacu pewne tajemnice, historie poszczególnych osób zawiązane w grobie. Tylko że tam jeszcze Julia jest główną bohaterką, a tutaj niejaki profesor. Proszę, to jest trochę myląca ksywka, ale jednocześnie jest to bandyta erudyta. Natomiast u ciebie rzeczywiście to nagromadzenie świrów, jest dosyć intensywne, jak się czyta na przykład Betonowy Pałac. Całe to osiedle tak zwane, dlatego że tam jest taki mordor krakowski. Osiedle, w którym siedzi tak zwany opiekun osiedla, ewidentny psychopata, otoczony przez psychopatów. Gdzie się nie ruszymy, to każda z tych postaci jest psychopatą. Czy to jest młoda dziewczyna, czy to jest stary facet. Właściwie trudno znaleźć, właściwie Julia też ma pewne psychopatyczne takie elementy. Ja czytałem, czytając i Betonowy Pałac, i Grób, szukałem, starałem się znaleźć tak zwanego Normalsa. Ale było ciężko, to znaczy ty dążysz świadomie do przerysowania, do tego, żeby zrobić, czy jesteś jakby, ja wiem, że jesteś po filmu o znastwie, czy nie wiem, Tarantino ci siedzi z tyłu głowy. [29:16.03 → 29:24.14] C: No tak, tak, Tarantino m.in. siedzi mi z tyłu głowy, ale to jest właśnie, nie wiem, zarzut, może tak to nazwę, który bardzo często pada w odniesieniu... To [29:24.14 → 29:30.51] A: nie jest zarzut z mojej strony. Nie, to jest obserwacja, tak? Ja mam świetną zabawę z tego, znaczy czytać o takich psychopatach to sama przyjemność. [29:30.55 → 30:00.60] C: Ale właśnie często słyszę, że u mnie nie ma normalsów, Ale po prostu chyba nie mam ochoty pisać o takich ludziach, bo... To są ludzie, którzy otaczają mnie. Chcę, właśnie tak jak już powiedziałaś wcześniej, że literatura kryminalna powinna dawać coś więcej, powinna dawać właśnie jakiegoś rodzaju rozrywkę i przeżycia, których człowiek nie może doświadczyć w życiu normalnym. I to są najczęściej ludzie, których nie można spotkać w normalnym życiu. [30:00.62 → 30:03.18] A: To nie będzie zarzut, to są bardzo komiksowe historie. [30:03.20 → 30:22.69] C: Tak, są komiksowe i są bardzo przerysowani. Ale ta książka nie jest aż tak nieprawdopodobna, jak mogłoby się wydawać. I bardzo wiele historii, które ja opowiedziałam w Betonowym Pałacu i w grobie, wydarzyło się naprawdę. Tak jak na przykład te winniczki, albo postać króla ma swój pierwowzór. Naprawdę był taki facet. [30:23.87 → 30:26.65] A: I był szefem jakby gangsterskiego podziemia w Krakowie. [30:27.05 → 30:31.47] C: Właśnie części osiedla. Jednego z krakowskich osiedli. [30:31.57 → 30:44.39] A: Przepraszam, nie będę się wtrącał, bo kiedy ja czytałem, To właśnie strasznie byłem ciekaw, co to za osiedle i wydawało mi się w pewnym momencie, że to musi być Prądnik Biały, ponieważ ona jedzie samochodem z osiedla przez Bronowice. [30:44.73 → 30:51.89] C: Trochę się mylisz, to jest tutaj nie boję się w Lublinie powiedzieć, to jest Krowodrza. [30:51.99 → 30:53.63] A: Krowodrza, ale Krowodrza jest na południu. [30:53.75 → 30:55.51] C: Ale to nie stara Krowodrza. [30:56.11 → 31:03.55] A: Ale o Krowodrzy też myślałem, bo to jest chyba największe blokowisko w Krakowie. Jedno z największych, Krowodrza. [31:03.94 → 31:15.14] C: To są takie rejony Krakowa, do których raczej turyści się nie zapędzają i nie mieliby nawet po co, chyba że chcieliby przeżyć jakąś nieprzyjemną przygodę. [31:15.20 → 31:53.78] A: To co strasznie lubię u Ciebie, Gaju, to jest to, mam oczywiście jakąś wredną satysfakcję, jako ktoś, kto jest z Warszawy, a często bywa w Krakowie, że pokazujesz kompletnie inną twarz Krakowa, tak? To nie jest ten Kraków Grzegorza Turnała, zespołu Podbudo, magicznego Kazimierza, prawda? I tak dalej. To się wszystko dzieje w jakichś takich okropnych... okolicznościach, w jakichś właśnie osiedlach z wielkiej płyty, gdzie grasują jacyś bandyci. Jeżeli ktoś śledzi, ale to jest prawda, tak? Dlatego, że jeżeli ktoś śledzi media, to wie, że co jakiś czas są jakieś straszne pojedynki na maczety między kibolami w Krakowie. [31:53.88 → 33:07.69] C: Kraków jest zwany miastem maczet, nie bez powodu. I tutaj w ogóle nie zmyślam temu. Naprawdę ludzie obcinają sobie ręce maczetami. I robią to nie tylko na osiedlach, ale też w centrum, w ulicach odchodzących od rynku. Ale to jest trochę też tak w przypadku tej książki zwłaszcza, że trochę chciałam przemówić głosem tych, którzy rzadko są dopuszczeni do głosu, czyli ci wszyscy właśnie dresiarze, kibole, ludzie od razu od kopa jednoznacznie oceniani pejoratywnie i tylko zawsze występujący w kontekście takim właśnie jak obcinanie sobie czegoś maczetami. Ale to środowisko też wewnątrz jest bardzo zróżnicowane i tam też są bardzo różni ludzie i ja ich poznałam i znam osoby o różnych pozycjach w tej hierarchii tam osiedlowej i tam są i osoby pozytywne i negatywne i psychopaci też są i są osoby głupie, tak zwane takie piąki po prostu i są właśnie osiedlowi intelektualiści też. Więc chciałam właśnie trochę pokazać to z innej strony, że to wszystko nie jest takie czarno-białe. [33:07.69 → 33:32.11] A: Przede wszystkim nie tak jak sobie większość Polski wyobraża ten Kraków, czyli Rynek, Kazimierz. Właśnie Grzegorz Turnau gra na fortepianie. Nie kusiło cię nigdy, żeby wprowadzić w postać Grzegorza Turnała na przykład do tej powieści, albo redakcji Tygodnika Powszechnego, albo coś takiego. Nie kusiło cię, żeby wrzucić tę właśnie tą sztampę krakowską i na przykład ją, nie wiem, obśmiać albo brutalnie potraktować. [33:32.11 → 33:40.56] C: Chyba tylko jest napisane, że on przychodził z rynek i nie padał na Brackiej Deszcz. Złote nuty nie spadały na rynek. [33:42.47 → 34:00.37] A: Proszę państwa, my sobie rozmawiamy już tu chwilkę, ale teraz będzie mała przerwa na przeczytanie fragmentów książki. Pani Anna Dudziak przeczyta nam fragmenty książki Gaji Grzegorzewskiej, Betonowy Pałac i Katarzyny Bondy, Pochłaniacz. Zapraszamy. [34:01.33 → 46:38.60] D: Fragment z prostytutką, Gaja Grzegorzewska, Betonowy Pałac. Zamelinowałem się w dosyć podłym hotelu niedaleko dworca, w samym środku Kurewskiego szlaku. Załatwiałem właśnie formalności, gdy drzwi otwarły się z żałosnym skrzypnięciem i ujrzałem swojski obrazek. Podstarzała prostytutka, dzielna weteranka z ulicy Długiej prowadziła smutnego klienta. Poranna zmiana, Panie Ewuniu? Zagadnął nad gryzioną zębem czasoladacznicę recepcjonista o ospowatej twarzy. Widok Pani Ewuni wyraźnie go ożywił i uradował. Wysłużona kokota z sennym uśmiechem przysunęła się do kontuaru i oparła o niego wątpłym ciałem. Miała zamklone spojrzenie i ciężkie perłowe powieki. Tuż kruszył się i opadał z rzęs na zapadnięte policzki. Zapomniała o kliencie, który chciał się stać bardzo malutki, najlepiej niewidzialny i udawać, że wcale nie planował kupić godzinki cielesnej miłości. Pani Ewunia i recepcjonista zapraszali się na kawki, herbatki, likierki, eklerki, kukułki oraz rurki z kremem. Świergotali radośnie jak dwie ptaszyny w karmniku. Klient na przemian pąsowiał i bladł. Zacierał nerwowo miękkie, spotniałe dłonie. Recepcjonista oddał mi paszport, nawet nie patrząc na mnie i dalej zalecał się do łasej na komplementy damy. Zapomniany facet nie wiedział, co zrobić z rękami. Nie miał papierosa ani komórki, którą mógłby wyjąć i udawać, że pisze SMS-a, by jakoś usprawiedliwić swoją bezczynność i oczekiwanie. I nagle poczułem, że ogarnia mnie niepokój. Szybko zlokalizowałem jego źródło. To właśnie ten żałosny człowieczek pod ścianą nie dawał mi spokoju. Niski, łysiejący, niepozorny frajerzyna zaciskał nerwowo pięści. Na jego czole perliły się krople potu. Minąłem go i podszedłem do windy. Wezwałem ją, ale nadal obserwowałem faceta. Nie miał odwagi zawołać kobiety, wstydził się. Wstydził się jak jasny gwint. Przyjechała winda, otworzyłem drzwi i zwróciłem się do towarzystwa. Jadą państwo? Prostytutka dopiero teraz mnie zauważyła i nareszcie zapomniała o swoim kliencie i o tym, po co tu właściwie przyszła. A tak, trzymaj chłopcze windę. Taki ze mnie chłopiec, jak z niej dziewica, ale była starą, spracowaną kurwą, więc wybaczyłem jej tego chłopca. Wsiedliśmy, ruszyliśmy. Dziwka zamyślona, nagle tajemnicza, pogrążona w swoim świecie, do którego wstępu nie dało się kupić. Frajer sfrustrowany i upokorzony tak bardzo, że pewnie z każdym piętrem miękła mu faja. I ja, coraz bardziej niespokojny i rozstrojony. Widać tak odwykłem od ludzkiego syfu na Morzach Południowych, że mnie to wszystko jakoś ruszało. Patrzyłem na tego niepozornego gostka i nie miałem żadnych wątpliwości. Byłem pewien, byłem pewien, że on jej przypierdoli. Przypierdoli jej tak, jak nic. I wcale mi nie było z tą myślą dobrze. Wysiedliśmy wszyscy na tym samym piętrze. Oni poszli w lewo, ja w prawo. Otworzyłem drzwi i stałem tak chwilę oceniając pokój. Chociaż niespecjalnie było na co patrzeć. Łóżko z obułupanej sklejki z wygniecionym pośrodku materacem. Nocna szafka z lampką o brudnym abażurze. Szafa dla odmiany antyczna chyba i wcale nie brzydka. Stół zupełnie zwyczajny, krzesła dwa, każde z innego kompletu. Wyjrzałem przez okno. Widok taki sam pewnie od stu lat. Na zaniedbane, brudne podwórko i zaniedbane, brudne dzieci śmieci. Wszedłem do małej, ubogiej i przeciętnie brzydkiej łazienki. Umyłem ręce i opłukałem twarz. Spojrzałem w zaśniedziałe lustro, konstantując z rozbawieniem, że zaczynam zachowywać się jak bohater jakiegoś filmu Noary. Przechadzam się, rozglądam, zaglądam, przeglądam w lustrze, mam różne refleksje. Moja twarz była jak ten hotelowy pokój. Nie było na co patrzeć. Typ gęby, którą w literaturze opisuje się jak zwykle jako interesującą lub przykuwającą uwagę i która nigdy nie należy do głównego bohatera, tylko albo do jego głupawego przyjaciela-żartownisia, albo do rzeźmieszka o ksywie Johnny Krzywus. W każdym razie do kogoś, kto ginie po trzech czwartych książki, żegnany słabym tekstem swojego zabójcy. Ogorzała morda z jasną brodą rozbitka, złamany nos, niebieskie oczy, porządnie wypłukane przez ocean. I spłowiałe, prawie do białości, od dwóch lat nieścinane włosy. Sięgały teraz ramion, upodabniając mnie do kurta Kobeina albo kogoś w tym guście. Będę musiał je obciąć, jeśli nie chcę przykrej przygody już na początku tej wycieczki po najciekawszych zakątkach magicznego Krakowa, miasta żuli i żuląd polskich. Odlałem się, paląc szluga i nucąc przez zaciśnięte zęby kesera sera, chociaż nigdy nie przepadałem za pszaśną urodą Doris Day. Wyszedłem z łazienki, tym razem olewając mycie rąk, bo bez przesady, nie jestem jakimś pedałem, żeby tak ciągle myć ręce. Walnąłem się na wyro. Paliłem, strzepując popiół na podłogę. Prawie zapomniałem o prostytutce Ewie i jej kliencie. To nie była moja sprawa. I przecież obiecałem sobie, opuszczając Kraków dwa lata temu, że koniec z przemocą. Poza tym mogłem źle osądzić sytuację. Wiedziałem jednak, że się nie mylę. Pierdolnię jej. Pierdolnię jej mocno. Wybiję jej zęby, złamię nos, jej ciało przestanie być tak rentowne, klienci odejdą, ceny polecą w dół, zacznie brakować na to, co pozwalało zachować resztki człowieczeństwa. Zostaną alkohol, kompot i ulica, która w końcu pożerę makową panienkę i wypluje któregoś dnia w jakimś zapuszczonym załuku. Pewnie znajdą ją dopiero po dłuższym czasie. I patrząc na jej ciało, trudno będzie uwierzyć, że była kiedyś człowiekiem. Wstałem, zgasiłem niedopałek o parapet okna. Wyszedłem na korytarz. Nie wiedziałem, który pokój wynajęła. Zaufałem instynktowi. Przystanąłem, wsłuchując się w odgłosy hotelu. Dotarł do mnie stłumiony dźwięk. Coś jak szloch zranionej sarenki. Nacisnąłem klamkę. Drzwi były otwarte. Wszedłem. Kobieta leżała skulona i naga w rogu łóżka. Było za późno, by uratować jej nos, który groteskowo przekrzywiony, jakby namalował go Picasso, stykał się z jej zakrwawionym policzkiem. Nadal mogłem jednak uratować jej zęby. Klient stał nad nią wśród rozgrzebanej pościeli w jednej skarpetce z własnym paskiem w dłoni. Brak paska powodował, że spodnie co rusz mu opadały z zadka, a on je podciągał. Co może w innej sytuacji byłoby i zabawne, jeśli ktoś lubi ten rodzaj humoru. Ale ja jakoś nie poczułem się rozbawiony. Gość odwrócił się gwałtownie i spojrzał na mnie. Po czerwonej, zgrzanej twarzy spływały mu grube krople potu. Szkoda mi było marnować słów na tę żałosną kreaturę. Odebrałem mu pasek jak zabawkę dziecku. Patrzył zdziwiony na swoje puste dłonie i wtedy chyba w końcu dotarło do jego zakłutego łba, że już za chwilę będzie miał poważne kłopoty. Zdzieliłem go pasem w ryj. Sprzączka przeorała mu czoło, nos i policzek, zdzierając skórę i gruchocząc kość nosa. Otworzył usta, by wrzasnąć, ale wpakowałem mu w rozwartą gębę jego własną, dziurawą skarpetę Frotte. Potem złapałem go za wrzasz i podciągnąłem w kąt pokoju. Kulił się tak samo jak przed chwilą Ewa, która teraz siedziała na łóżku, trzymając się za nos i obserwując z zainteresowaniem mój mały szoł. Nie przejmowała się tym, że jest zupełnie naga. Widok jej mocno przejrzałych, wyschniętych piersi nie był tym, czym miałem ochotę się teraz napawać. Tłukłem więc piździelca, aby na nią nie patrzeć. W końcu go puściłem, zwalił się na ziemię jak worek ziemniaków. Przyjemna odmiana, co? spytałem kobietę, która gniewnymi ruchami zakładała na siebie kolejne części lichej garderoby. Śliskie cielistera i stopy, czerwoną lateksową spódnicę, która wyglądała jak cerata na stole, czerwony stanik i czarną koronkową bluzkę. Najpewniej jej przyodziewiak miał być seksowny i kuszący, ale był tylko smutny. Moja torebka, zażądała. Podałem jej popękaną, lakierowaną, czerwoną torbę, a ona podeszła do swojego oprawcy i zdrowo przywaliła mu nią w głowę. Nawet bez specjalnej złości, jakby wykonywała rutynową czynność. Kopnij go kobieto, poczujesz się lepiej, poddałem pomysł. Popatrzyła na mnie, uśmiechnęła się niespodziewanie. Pomyślałem, że kiedyś musiała być całkiem ładna. Wymierzyła gnojowi kopa szpicem swojego kozaka ze skaju, z lakierowanego skaju, ma się rozumieć. No dzięki, mruknęła. Stała pośrodku pokoju, a jej dłoń znowu powędrowała do przekrzywionego nosa. Nigdy nie lubiłem Picasso. Pani należy się chyba małe zadośćuczynienie, kła po łóżku, powiedziałem do nieuczciwego klienta, nachylając się do jego naderwanego ucha. Ten jęknął jedynie w odpowiedzi, a ja pogmerałem w kieszeni jego sfatygowanej, wyświeconej marynarki. Wysupłałem cienki, obleśny portfelik. Trzeba było załatwić wszystko jak należy. Najpierw obejrzałem sobie dowód. Janusz Sułek, ulica Śliczna. Odczytałem nagłos. Obróciłem dowód w palcach, po czym wsunąłem go do kieszeni. Zabieram to, świński ryju. Niech ci brak dokumentu dotkliwie przypomina, że wiem, gdzie mieszkasz i chociaż nie jestem ostatnio w nastroju wizytowym, to zrobię ten wyjątek dla ciebie. I jeśli dowiem się, że się szwędasz po okolicy... Znamy się już trochę, więc chyba nie muszę ci dodatkowo przypominać, że wizyta na psiarni byłaby najgłupszym pomysłem, jakim mógłby wykiełkować w tym twoim pustym łubie. Zauważ, że nie wezwałem pyt, gdy ty tłukłeś tę panią. Zastanawiasz się pewnie czemu? Otóż powiem Ci, policję bowiem darzę jeszcze mniejszą estymą niż takich jak Ty damskich bokserów w kmiocie. Nie wiem, po co się tak rozgadałem. Chyba dawno nie miałem do kogo paszczę otworzyć. Nie wiem nawet, czy mnie słuchał. Wyglądał, jakby już całkiem zgłupiał. Popłakiwał z cicha i chyba zmoczył się w gacie. Ewa potwierdziła moje podejrzenia, nachylając się nad nim i wybuchając skrzekliwym, ochrypłym od miliona papierosów śmiechem. Co za ciul, zlał się jak bobasek w majty. Ja tymczasem opróżniłem portfel Bobaska. Siedem stów. Sporo jak na takiego gołodupca. Może jakaś wypłata albo premia? Dałem wszystko Ewie, która, nacieszywszy oczy widokiem zaszczanego Janusza Sułka, usiadła na łóżku. Zapaliła taniego, śmierdzącego papierosa. Paliła z hardą miną zoburzałej arystokratki jak jakaś Scarlett O'Hara, która przysiada na resztkach swojej ojcowizny. Tyle, że zamiast garści ziemi Ewa trzymała w ręku swój krwawiący nos. Masz jakąś kartkę kobito? Zobaczysz, jeszcze pokażesz na dzielnicy ładną buźkę. Obrzuciła mnie podejrzliwym spojrzeniem, ale pogrzebała w torebce i wyjęła z niej notesik calutki w baraszkujące kotki. Otworzyłem na czystej stronie, zapisałem na miary i oddałem jej notes. Przeczytała poruszając wargami. Potem zerknęła na mnie, nadal nieufnie, jakbym jej podał adres, pod którym ma odebrać Sokoła Maltańskiego.— Niech się pani nie martwi, panno Shaughnessy— zażartowałem, ale po jej minie wywnioskowałem, że mogę sobie ten żart w dupę wsadzić.— Idź pod ten adres— wyjaśniłem już nie chcieląc się na głupie dowcipy.— Uprzedzam, że nie jest to gabinet, który można znaleźć w panoramie firm, więc nie spodziewaj się niewiadomo czego. Ale będzie coś w rodzaju recepcji i ktoś w rodzaju recepcjonistki polerującej paznokcie. Powiedz, że jesteś umówiona z doktorem Judymem. Jak pan nas zobaczy, twoją facjatę nie będzie zadawała zbędnych pytań, tylko pójdzie po doktora. Gdy zjawi się doktor, nie zdziw się i na Boga nie zaśmiej, bo jest nieco przewrażliwiony na punkcie swojej aparycji. Szczeniak wygląda na piętnaście lat, ale niech cię jego wygląd nie zmyli. Ma spore doświadczenie na polu walki. I jak mówię na polu walki, to właśnie to mam na myśli. I nie jest to żadna metafora. Kiedy Judym poprosi cię do gabinetu, przypomnisz mu, że wisi profesorowi przysługę i właśnie ma okazję się zrewanżować. [46:40.50 → 46:56.22] A: Małe wtrącenie dla wszystkich wstrząśniętych wulgaryzmami i brutalnym językiem. Informacja, że narratorem tej powieści jest mężczyzna i prawdziwy bandyta. Mimo, że erudyta to też bandyta, więc tak się bandyci wysławiają. A teraz poprosimy o czynie długo. [46:56.82 → 55:27.90] D: Pochłaniacz Katarzyna Bonda. Kiedy para zaczynała opadać, stopniowo wyłaniały się uda i pośladki agrobatek. Czasem też udawało się dostrzec pączkujące piersi. Ale jeśli przyszło się za późno, zasłona skroplonej wody uniemożliwiała dokładny podgląd. Zresztą na gzymsie nie dało się stać zbyt długo. Nogi szybko drętwiały, a nie było się czego chwycić. Dlatego zawsze chodzili we dwóch. Dziś wyjątkowo wzięli też trzeciego. Igła. Nie miał prawa patrzeć. Stał na czatach i cieszył się, że pozwolili mu za sobą łazić. Był od nich o rok młodszy. Najsmaczniejszy był moment snajperski. Twarze dziewczyn wychodzących z treningu łączyło się z resztą ciała. Ciągnęli za pałki, który z nich pierwszy będzie snajperem. Wybierali sobie po jednej z dziewcząt i potem przez północy wspólnie o tym milczeli. Marcin zwykle brał gitarę. Grał słabo. Właściwie to tylko kilka kawałków. Rape Me, In Blum czy Smells Like Teen Spirit Nirwany. albo o którąś z ballad My Dying Bride. Odkładał instrument dosyć szybko i nucił coś swojego, niby wiersz, niby piosenkę. Kwas z wizerunkiem Asterixa albo trochę trawy pomagały mu w twórczości. Dziś przyszli w idealnym czasie. Zanim akrobatki pojawiły się w drzwiach już słyszeli ich chichot. Marcinowi aż zaschło w gardle. Podniecenie mieszało się ze strachem, że któraś dostrzeże jego twarz w oknie osłoniętym jedynie dziurawą siatką. Szybę słuchli z Przemkiem przed miesiącem. Jak dotąd nikt tego nie zauważył. Nawet dozorczyni, która tydzień temu przegoniła ich z boiska szkolnego zapalenie papierosów, dotkliwie odbijając ich miotłą. Cudem zdołali przeskoczyć za płot, a mogło się skończyć dużo gorzej. Na dywaniku dyrektora Conrandinum, do którego obaj chodzili, lub w lokalnym komisariacie. Z dumą obnosili rozdarcia od szpikulców bramy na kurtkach, jak rany zdobyte w walce. Dziewczyny weszły rozdyskutowane, wypełniając pomieszczenie łoskotem rozbrykanego stada. Zarumienione, czoła błyszczały im od wyczerpującego treningu. Śmiały się, przekrzykiwały, wciąż podniecone udanymi akrobacjami. Większość rozbierała się już w progu. Ciasne trykoty lądowały na ławkach albo mokrej podłodze pod prysznicami. Leniwie uwalniały włosy z gumek. Po dwie, trzy wchodziły do kamien, namedlały się nawzajem. Pokazywały pączkujące biusty albo chwytały zapośladki dla zgrywy. Tylko jedna z nich, jeszcze dziecko, stała w drzwiach, wciąż ubrana. Nosiła najdłuższe leginsy z grupy, rękami oplotła brzuch, gotowa do ucieczki. Włosy miała związane, tylko kilka kosmyków wymknęło się spod gumki i przykleiło do policzka. Ta i Marcin jeszcze chyba tu nie widział. Każdy z nich miał swoje faworyty. Marcinowi podobały się niedorozwinięte. Kpił Przemek, który wolał mięsne blondyny, choćby z tłuszczykiem na bokach, ale koniecznie musiały już nosić stańk. Marcin wielkodupych nie lubił. Szukał nitek o sarnim spojrzeniu. Mała taka właśnie była. Wielkie oczy, drobna twarz, wysokie kości policzkowe, nieproporcjonalnie pełne usta była dziś jego strzałem. Złazisz? Przemek pacnął kumpla solidnie w nogę, aż ten zakołysał się na gzymsie. Debil. Bezgłośnie poruszył warkami Marcin. Co jest, staroń, moja kolej? Przemek przestał go asekurować. Marcin znów się zachwiał, z ociąganiem złożył się do skoku. Jeszcze raz zerknął na małą szetynkę, łapczywie kradł migawki. Kąpała się z zamkniętymi oczami, wyraźnie izolując od reszty. Nie miała już na sobie kostiumu, ale nie była naga. Zostawiła białe majtki jednodniówki, które teraz były mokre i przylepiły się do pośladków. Doskonale chuda, z wklęsłym brzuchem i widocznymi żebrami. Zdawało się, że złamie się w pół, kiedy sięga po mydło. Biodra miała jednak szerokie. Kości miednicy sterczały nad linią majtek, niczym rogi bawołu. Podobała mu się. Choć Przemek już go nie trzymał, a wręcz szarpał i ściągał do domu, Marcin nie był w stanie się ruszyć. Nagle kąpiąca się dziewczyna spojrzała w jego stronę. Dostrzegła go. Odruchowo zakryła się ramionami, schowała krok dalej w kabinie. Bezskutecznie. Wciąż ją widział i był pewien, że zapamięta ten widok na zawsze. Łok ramienia, kościste stopy o nieprawdopodobnie długich palcach. Cienka pęcina z brudnym plastrem na kostce. Patrzyła na niego z obawą, aż nagle tanecznym ruchem wysunęła się do przodu. Wydatne usta rozchyliły się, przymknęła powieki, namydloną gąbką wodziła po ciele. Przemek nie pozwolił mu dłużej patrzeć. Podciągnął go pod kolanami tak mocno, że Marcin z trudem wylądował. Wpadł wprost w czarną breję, brudząc nowe wranglery, które przysłał mu wujek Czesiek z Hamburga. Nie myślał teraz o nich, tylko o tym, żeby kumpel nie dostrzegł jego wzwodu. Przemek wspiął się na gzyms, popatrzył chwilę i natychmiast zeskoczył. Rura ruszył w długą. Po chwili odwrócił się i widząc, że Marcin wciąż stoi w miejscu syknął, ruchy stary, a igła nie chce radzić. Przemek biegł z pochyloną głową. Dopiero kiedy byli za płotem, na samym końcu ulicy Liczmańskiego bezpieczni, choć z trudem łapali oddech, Marcin spytał, stało się coś? Przeczący ruch głową, widziały cię? Nie pójdziemy tam więcej. Przemek drżącą ręką wyciągnął zgniecione papierosy. Dlaczego mi nie powiedziałeś? Marcin pokrył zdenerwowanie nerwowym śmiechem. Idziemy po pudło, szarpniemy druty. Mam coś dobrego na wieczór. Po przyjacielsku uderzył kumpla w ramię. Ty jak sobie chcesz, ale ja wrócę. Tam jest mój mega strzał. Cycuszki jak agrest. Ciemne włosy. W moim typie laleczka. Zakochałem się normalnie chyba. To jest moja siorka debilu. Przemek chwycił Marcina i niemal podniósł go do góry. Był wyższy i lepiej zbudowany, ale to nie w nim bujały się najlepsze laski. Wzdychały do staronia, blondyna o nieobecnym spojrzeniu, wszędzie wlokącego ze sobą gitarę. Nie musiał na niej grać. Ma dopiero 16 lat. Jeśli cię tam zobaczę, staruchu, nie żyjesz i w ogóle nie zbliżaj się do niej, bo... Nie dokończył. Marcin wskazał mu palcem ścianę sali gimnastycznej. Na Gzimsie, w ich tajnym miejscu, stał igła i w najlepsze podglądał akrobatki. – Co za przeszczep! – wściekł się Przemek. – Miał stać na czatach! Spojrzeli po sobie, znów przeskoczyli płot i ruszyli wprost do kantorka dozorczyni. Kobieta zaraz chwyciła miotłę, ale kiedy pokazali jej igłę przylepionego do okna sali gimnastycznej, och, oczo się nim zajęła. Siedzieli rozparci na starych deskach, bezskutecznie czekając na przedstawienie obicia garów na płocie. Dozorczyni była, widać, szybsza. Musiała odstawić igłę do dyrektora. Nie chcieli wiedzieć, w co go wpakowali. No to kocioł. Marcin wyjął bibułkę, zwinął skręta, podał Przemkowi, ale ten odmówił. Jak sobie stryjanka winszuje. Marcin zaciągnął się porządnie. I tak byśmy już tam nie poszli, stwierdził Przemek. Kończył strugać drewnianą atrapę Woltera. Zdaniem Marcina kawałek drewna od dawna przypominał pistolet. Przemek jednak z uporem maniaka dopracowywał szczegóły. Były tam już jakieś numerki, model pistoletu. Jak ma na imię? Marcin z trudem udawał obojętność. Przemek na chwilę oderwał się od roboty, wydał się otępiały. Kto? No chyba nie twoja matka. Przemek wymierzył do niego za trapy i zmrużył oczy. Od mojej matki Wara. Marcin podniósł ręce w udawanym geście poddania, potem powoli opuścił jedną i wskazał zabawkę. Mój ojciec ma w warsztacie wszystkie farby świata. Strzelę ci go pistoletem do blach samochodowych, będziesz mógł straszyć gliny. Przemek pomyślał chwilę. Wreszcie podniósł się i odparł od niechcenia. Monika. Obiecałem ojcu, że będę jej pilnować. Wszyscy się do niej śliniął. Pomogę ci, przyrzekł Marcin. Nie pozwolimy skrzywdzić takiego anioła. Debil, Przemek rzucił drewięko Marcinowi, który złapał je w locie. Czarny czy chrom? Ruszyli na plażę w Brzeźnie, Biało. [55:29.38 → 56:23.28] A: Dziękujemy uprzejmie. Porozmawiajmy nadal trochę o kobietach. Jesteś, Kaciu, również autorką książki Polskie Morderczynie, książki też dokumentalnej. We florystce pojawia się taka fraza, że kobiety zabijają z innych powodów. mężczyźni raczej dla kasy, sławy, a kobiety po to, żeby poprawić życie, jakby swoje, tu jest pamięci, żeby usunąć jakieś przeszkody w drodze, nie wiem, do szczęścia. Robią to też dla swoich dzieci. Czym się różni, nie wiem, morderca od morderczyni? Czy zbrodnie popełniane przez kobiety są inne i mają właśnie inne motywy, inny sposób dokonywania tych Zbrodni czy są mniej brutalne, a bardziej wyrafinowane? [56:23.55 → 57:08.70] B: Znaczy definitywnie się różni, w ogóle jest coś takiego, co się nazywa zbrodnią kobiecą. Jest to takie określenie też naukowe, naukowcy to rozdzielają. Przede wszystkim kobiety zdecydowanie rzadziej popełniają zbrodnie. Żeby kobieta dokonała zbrodni, musi nastąpić więcej czynników i przede wszystkim jeden, taki kluczowy, kobieta wcześniej, zwykle w dzieciństwie, musi być ofiarą. musi przeżyć jakiś rodzaj traumy, który sprawia, że ona bądź oswaja się z tą agresją, ale niekoniecznie to musi być ofiarą w takim kontekście przemocy fizycznej. Zwykle też jest coś takiego, co się nazywa przemocą psychiczną, a więc ktoś chciał dobrze, a trochę mu nie wyszło. [57:09.35 → 57:11.33] A: Szantaż emocjonalny. [57:11.65 → 58:52.88] B: Tak, szantaż emocjonalny. Ja opisuję w polskich morderczyniach historię kobiety, która była wykorzystywana przez matkę, która była zdradzana przez męża do tego, że jej dziecko kilkuletnie było wykorzystywane jako szpieg do wygradania listów jej męża do kochanki, wobec czego jakby ta dziewczynka wzrastała w takiej przestrzeni fałszu Mojej rodzice deklarowali miłość, mówili, że wszystko jest w porządku. Byli bardzo inteligentną, wręcz inteligentną rodziną. chodzili co niedziela do kościoła i tak dalej, to jednak ta morderczyni, bo to jest akurat przykład z książki dokumentalnej pt. Polskiej morderczynie, którą napisałam, w późniejszym życiu, w dorosłym życiu dokonała zbrodni. Wcześniej została lekarką i była chirurgiem, pracowała w pogotowiu i była wzorową lekarką, pomagała ludziom na co dzień. zlikwidowała i tutaj używam świadomie tego słowa, pomimo że była to przeszkoda na zrodę do szczęścia, utusiła osobiście paskiem żonę swojego kochanka. Nie będę wchodziła tutaj głębiej, dlatego że polecam po prostu przeczytanie tej książki. Nie jestem w stanie tej historii bliżej Państwu opowiedzieć i mimo iż brzmi tytuł groźnie, to tak naprawdę to jest po prostu opowieść o 14 kobietach, których życie zostało w pewnym momencie złamane. podzielone na pół przez zbrodnię. A teraz wrócę do odpowiedź na pytanie, bo dygresja jak zwykle u mnie. Więc jest tak, że kobiety, jeżeli już mają taki rodzaj erroru, a umówmy się, bardzo wiele osób posiada taki error, bo to nie jest tak, że każdy z nas miał idealne dzieciństwo, a wręcz psychologowie twierdzą, że nikt z nas nie miał idealnego dzieciństwa. [58:52.88 → 58:54.78] A: Jestem uspokojony, szczerze mówiąc. [58:54.98 → 58:57.50] B: Natomiast to też jest tak, że... [58:57.50 → 58:58.12] A: Nie tylko ja. [58:58.25 → 01:00:05.19] B: Kobiety rzeczywiście zwykle dokonują uzbrodni z powodów tak naprawdę emocjonalnych. Nawet jeżeli to jest rabunek, to ona rzeczywiście chce zabezpieczyć pieniądze dla swoich dzieci, bądź musi uratować honor rodziny swój, męża, często występuje w obronie jak amazonka itd. Jeśli interesują państwa motywacje, to też polecam tą książkę, tam można sobie wyrobić zdanie. To, co jest ciekawe, to kobiety w przeciwieństwie do mężczyzn, kiedy już dokonają uzbrodni, i tutaj jest taka główna różnica, zachowują się zupełnie inaczej. To znaczy, nie wiem, państwo na pewno, tutaj widzę, chyba jest większość pań. Panie, przepraszam tutaj od razu panów, nie wiem, czy panie zauważyłyście, jakie są różnice, kiedy mężczyzna się wpuści do kuchni. kiedy mężczyzna sobie robi kanapkę albo np. postanowi zrobić obiad. Ten obiad jest bardzo często pyszny, wspaniały i w ogóle wszystko jest wyczarowane i cudowne. Natomiast zauważcie jaki bałagan po sobie pozostawia. Jest po prostu taki syf. No ja w każdym razie obserwuję to w domu. Mam nadzieję, że macie idealnych mężczyzn. [01:00:05.21 → 01:00:08.01] A: Mariusz oglądasz, miałeś oglądać to w streamingu. Pozdrawiam Mariusza. [01:00:08.53 → 01:00:35.00] B: On wie. Słuchajcie, tak samo jest na miejscu zbrodni. Kobiety Po zabójstwie wszystko sprzątają, czyszczą. To znika. Następuje reset systemu. Do tego stopnia reset. Kobiety potrafią zdrapać tynk ze ściany, pomalować, wynieść to ciało, zamurować je w kanale. To też jest prawdziwa historia do naprawy samochodów. Chociaż ona ma metr pięćdziesiąt, a on miał dwa metry wzrostu i ważył 150 kilo. [01:00:35.36 → 01:00:37.50] A: Ale to wynika z tego, że trzeba uporządkować. [01:00:37.72 → 01:01:34.91] B: Tak, trzeba wszystko posprzątać. Mało tego, ten porządek następuje też... Zakrwawione ubranie uprać, wpraszczyć. Zniszczyć, definitywnie. Pokroi te zwłoki, wnętrzności oddzielnie, schowa pod ziemię, bo pamiętajcie, jakbyście chciały, które jakiegoś razu na przykład Wam przyszłoby do głowy, to to się nie pali. Można całego człowieka spalić, ale wnętrzności, nerki, podroby, nie, nie, nie. Tam jest za duża wody. No i jakbyście chcieli szczękę na przykład spalić, to też nie polecam, bo w kominku można znaleźć, wiecie, tam gdzie ten popieł spada. Także uważajcie. Najlepiej to schować 6 metrów pod ziemią, to wtedy georadar nawet nie wykryje, bo jest za głęboko i jest tam akurat na bieżąco, bo ono dokumentacji do ogólarnika. Więc takie tutaj tego. Generalnie kobiety są tym lepsze. Po prostu one rzeczywiście, to wynika oczywiście z psychologii, dlatego że Kobieta pragnie znowu być święta. Ona wypiera to, jakby następuje pewien rodzeń wyparcia i to się dzieje naturalnie. One często, jak rozmawiałam z zabójczyniami, one często nie pamiętają. [01:01:35.35 → 01:01:38.23] A: Wypierają to po prostu, jest element obrony takiej. [01:01:38.45 → 01:01:49.29] B: I tworzy alternatywną historię, wymyślają. Polecam państwu taki rozdział w polskich morderczyniach, ale też i we floryzce wykorzystałam ten motyw, to jest akurat powieść, polecam serdecznie. [01:01:49.54 → 01:01:52.24] A: Właśnie wyszło jako pocketbook przed chwilą. [01:01:52.36 → 01:02:17.72] B: Tak, za dychę zgodziłam się, żeby po 10 złotych wychodziły, także niedrogo, tak, można mieć. Natomiast generalnie chodzi o to, że kobiety w ten sposób próbują się wybielić, potem oczywiście następuje, w wielu przypadkach nie zostają złapane, tak, to znaczy bardzo często są takie historie, że ona po iluś tam latach i zwykle jeżeli wzięła sobie pomocnika, który gdzieś tam pękł i był słabszy, a ona sama do końca życia się [01:02:17.72 → 01:02:20.69] A: nie przyzna, Przed samą sobą w pewnym sensie też, tak? [01:02:20.69 → 01:02:29.07] B: Oczywiście, tak. Natomiast u mężczyzn wygląda to inaczej. Po pierwsze, on załatwił sprawę, skasował tego przeciwnika. Koguty, wiecie, dwa Amstafy, tam się jeden [01:02:29.07 → 01:02:30.77] A: drugiego... I on się tym chwalił jeszcze będzie. [01:02:30.77 → 01:02:32.71] B: Tak, i jeszcze będzie to klaryfikował. [01:02:32.71 → 01:02:33.75] A: Będzie chciał, żeby go złapali. [01:02:34.80 → 01:02:49.42] B: No różnie to bywa, ale generalnie faceci są... Tandem właściwie wychodziłoby, byłby najlepszy. Po prostu ona sprząta. My się tak z Mariuszem mówiliśmy, że ja wtedy... On do mnie dzwoni i ja wtedy posprzątam, bo inaczej to go złapią. A ja nie chcę go odwiedzać, tak? [01:02:49.78 → 01:02:59.62] A: Rozumiem, ale to jest trochę tak, ja to rozumiem, o czym mówiłaś na początku, że właściwie te morderczynie... Przepraszam za te głupie żarty, tak? Te morderczynie tak naprawdę najpierw są ofiarami w pewnym sensie. [01:03:00.07 → 01:06:32.17] B: No tak, to znaczy to na pewno musi nastąpić, bo to jest tak, że ja zawsze mówię, że żeby w ogóle doszło do zbrodni, to już nie dotyczy kobiecej czy męskiej, wszystko jedno, jeśli chodzi o zabójstwo, to musi nastąpić, jak ja to nazywam, tak zwany węzeł czasu i przestrzeni. Nawet sobie nie zdajecie sprawy, jak wiele musi się czynników złożyć, znaczy nie mówimy o Betonowym Pałacu, czy tam historiach takich, które są, gdzie generalnie ludzie funkcjonują w półświatku, że generalnie przestępczość ich otacza i oni są oswojeni z agresją. Mówię o takich zbrodniach, które popełnia normalny człowiek, bo mnie na przykład w przeciwieństwie do Gai interesuje właśnie taka zwykła zbrodnia, tzn. taka historia zwykłego człowieka, który dla wszystkich jest w porządku, wszystko jest z nim okej, wręcz może być uznawany za bardzo dobrego człowieka kryształowego wzorzec. Gdzieś coś tam się dzieje i jakiś motyw następuje, że on rzeczywiście przekracza tą cienką czerwoną linię. Wobec czego ten węzeł czasu i przestrzeni to musi być na pewno określona przestrzeń, bo oczywiście to nie jest tak, że człowieka jest tak łatwo zabić, to nie jest tak jak na filmach. że od razu tu ciach maczetą mu odciął ręce i on już nie żyje. Albo nie wiem, raz do niego strzelili i on tutaj bluzga krwią i już trup. Człowiek bardzo długo umiera i bardzo się broni. Jest to niezwykle trudne. Mało tego, kiedy zaatakujecie człowieka, zrobicie mu jakąkolwiek krzywdę, choćby draśnięcie, zaczyna krzyczeć, walczyć. staje się coraz silniejszy. Wy musicie z nim walczyć. Jest to rodzaj walki, jakby po prostu to fizycznie też jest niezwykle trudne. W związku z tym rzeczywiście mówi się tak i psychologowie i też w profilowaniu to się wykorzystuje, że najintymniejszy związek jaki w ogóle istnieje, bardzo możliwe nie da się tego sprawdzić. Na pewno chemicznie to było badane tylko i wyłącznie. jest większy aniżeli w małżeństwie, w związku intymnym, seksualnym, jest związek między ofiarą i zabójcą. Dlatego, że nas to musi, muszą być tak ze sobą niezwykle blisko. Ta relacja jest tak długa właściwie, jest to wielokrotnie dłuższa aniżeli klasyczny orgazm seksualny, wobec czego to zostaje, w sprawcy zostaje, wobec czego wykorzystuje się to też do taktyk przesłuchań i tak dalej. Jeśli chodzi o to miejsce, bo musi nastąpić czas. Sprawca taki, który planuje zbrodnię musi wziąć pod uwagę wszystkie czynniki, no bo zawsze jak coś może pójść nie tak, to te wszystkie rzeczy się spełnią. Ktoś może przyjść świadek, którego potem trzeba wyeliminować i tak dalej. Te wszystkie elementy i fizyczne, i fizjologiczne. Ofiara musi spełniać jego funkcje. Nie wiem, czy państwo wiedzą, ale To też się wykorzystuje w profilowaniu i też wszystko możecie wyczytać w moich książkach pośrednio, bo oczywiście to nie są wykłady tylko opowieści, że sprawca i ofiara pasują do siebie jak właśnie doskonali kochankowie. To jest coś takiego, że sprawca doskonale wie nad jaką ofiarą będzie w stanie zapanować. Nie, to tak jak można to porównać do drapieżnika, do tygrysa, który nie będzie polował na silniejszego od siebie, tylko na takiego, którego będzie w stanie dominować i będzie w stanie go rozszarpać i pożreć. Tak samo jest z ludźmi. Jest w tym pewna koloracja, jeśli chodzi o drapieżność do zwierząt, tak? Jakby tutaj wyłączają się te wszystkie elementy, tylko dochodzi jeszcze intelekt, umysł, co jest o wiele bardziej niebezpieczne. [01:06:33.03 → 01:06:37.15] A: No to my propagujemy jednak miłość i seks. [01:06:37.15 → 01:06:38.87] B: Tak i w ogóle miłość i w ogóle wszystko. [01:06:38.99 → 01:06:40.63] A: Wybierzcie seks zamiast mordowania. [01:06:40.71 → 01:06:51.01] B: I o wiele lepiej jest o tym poczytać w jakimś kryminale aniżeli na poważnie o tym rozmyślać wieczorową porą. Oni będą musieli wracać do domu. Chyba się skończę już. Przepraszam. [01:06:51.07 → 01:06:51.93] A: Trolejbusy grozy. [01:06:51.95 → 01:06:54.13] B: Tak w ogóle to jest wesoło i fajnie. [01:06:54.15 → 01:07:08.43] A: W Lublinie. Gaja, w twoim przypadku, w przypadku twojej bohaterki, to raczej nie jest, znaczy oczywiście Julia nie jest morderczynią, w sensie, ale tam się pojawiają takie postaci, znaczy właściwie Greta... [01:07:08.43 → 01:07:10.89] C: Nie, proszę, nie rób tego znowu. [01:07:11.01 → 01:07:51.19] A: Dobrze, ale ja nie spalę ci tego. Chodzi o to, że tam się pojawiają kobiety, kobiety złe, tak? Czy morderczynie. Nie będę streszczał książki, ale z drugiej strony coś muszę powiedzieć, prawda? Jeśli chodzi o Julię, czyli twoją główną bohaterkę, ona jest detektywką, czyli kimś, kto właściwie powinien ślęczeć w papierach, dedukować i tak dalej. Ona jest kompletnie ześwirowana. To jest w sumie trochę wariatka, prawda? Która działa bardziej instynktownie i emocjonalnie niż... Oczywiście ona dedukuje, łączy jakieś fakty ze sobą, ale ona jest tak emocjonalnie nakręcona, Nie myślałeś o tym, że ona powinna [01:07:51.19 → 01:07:57.43] C: być... Ona też ma trochę psychopatycznych rysów, co oczywiście ma również swoje źródło w przeszłości. [01:07:57.91 → 01:08:21.25] A: Tak, ona jest agresywna w relacjach międzyludzkich, w stosunku do swoich współpracowników, w stosunku do swoich... No nie zdradzę, ma pewnego byłego kochanka, wysoko postawionego policjanta, z którym jej relacja jest strasznie... no nie wiem, toksyczna, tak to należy nazwać. I oni się przyciągają i odpychają nawzajem. Ale jest to osoba, która ma jakiś borderline chyba, prawda? [01:08:22.71 → 01:08:29.01] C: Ja w tym momencie sama nie wiem. Nie wiem, bo jeszcze nie skończyłam z nią, więc... [01:08:29.01 → 01:08:31.13] B: Ale ma na pewno, przecież ja to chcę przekonać. [01:08:31.23 → 01:08:57.63] A: No ma, ma, to jest... Właśnie, że każda postać jest tam tak bardzo ostro narysowana, Nie wiem, czy pamiętacie taki film Polski Kryminał pod tytułem Wściekły. To był film fabularny, gdzie Bronisław Cieślak jeszcze nie jako porucznik Borewicz, ale jako kapitan Zawada ścigał przestępcę. [01:08:57.65 → 01:09:00.59] C: Ścigał takiego seryjnego morderca. Tak, to ja to widziałam. [01:09:00.65 → 01:09:25.47] A: Tak, to jest z lat siedemdziesiątych. Rzecz to jest niesamowita rzecz, ponieważ rzeczywiście oparta chyba na faktach. To był morderca, który zabijał w różnych miejscowościach polskich ludzi, którzy wyglądali na szczęśliwych. Nie mógł znieść po prostu cudzego szczęścia, tak? A nie można go było złapać, bo był przedstawicielem handlowym i jeździł po różnych miastach i nie można było połączyć tych zbrodni. Natomiast on był takim normalsym, zwykłym, smutnym urzędnikiem. [01:09:25.48 → 01:09:27.52] B: Seryjni zabójcy tak właśnie wyglądają. [01:09:27.55 → 01:09:31.48] C: Tak wygląda też większość morderców. [01:09:32.05 → 01:09:37.24] A: Że są po prostu jakimiś smutnymi, szarymi ludźmi, prawda? To nie są postaci właśnie z komiksu? [01:09:37.69 → 01:09:39.77] C: Nie są smutni kolorowi ludzie. [01:09:40.54 → 01:09:59.60] A: No właśnie, jeżeli mówimy o kolorowych ludziach, to wiesz co mnie, na czym się złapałem czytając akurat głównie grup, że u Ciebie wszyscy mężczyźni w grobie są albo homoseksualni, albo biseksualni. I to jest zdecydowanie większy procent niż występuje w tak zwanej rzeczywistości. Bo zarówno... Nie mogę oczywiście zdradzić wszystkich. [01:09:59.62 → 01:10:00.64] B: Czekałam na to pytanie. [01:10:00.72 → 01:10:06.92] C: Ja też czekałam. Ale to też zależy w jakim środowisku się obracasz. [01:10:07.48 → 01:10:12.49] A: Czyli w gangsterskim przestępczym środowisku w Krakowie jest to nagminne. [01:10:12.53 → 01:10:40.16] C: To jest moja już piąta książka, ale tak jak mówiłam, nie jest tutaj aż tyle fikcji ile mogłoby się wydawać. Część duża tych zdarzeń jest prawdziwa i tak samo właśnie co różni moi koledzy tak zwani osiedlowi nazwy ich tak kolokwialnie potwierdzili, że rzeczywiście tak to wygląda, są tam tacy różni kryptohomoseksualiści, no bo odsetek homoseksualistów jest tam taki sam jak w każdym innym środowisku, więc... [01:10:40.16 → 01:10:44.20] A: A do tego jest jeszcze, jest coś w rodzaju takiej, nie wiem, afirmacji męskości, jak rozumiem. [01:10:44.40 → 01:11:22.33] C: No tak, no bo to są najczęściej kolesie wychowani bez ojca, bez właściwego wzorca męskiego, wychowani przez matkę, której nie szanują, często jej nienawidzą, bo ojciec opuścił rodzinę, więc wychowuje ich to osiedle, podwórko i koledzy, którzy są wyżej rangą w tej hierarchii przestępczej i inni koledzy i po prostu ten stosunek góra-dół. No więc tak to wygląda. Też zapytałam kiedyś jednego właśnie z moich kolegów o ten homoseksualizm na osiedlach i on mi tak powiedział. [01:11:22.49 → 01:11:23.99] A: Wśród bandziorów jakichś tam. [01:11:24.85 → 01:12:17.54] C: Jaki homoseksualizm? Nie ma żadnego homoseksualizmu. I to chodziło tylko o to, że po prostu nie ma mowy, żeby taki temat w ogóle padł, żeby ktoś mógł otwarcie to przyznać. Po prostu ten temat nie istnieje i bardzo długo jeszcze nie będzie istniał, tak samo jak w ogóle kobiety w tej całej hierarchii osiedlowej. One też nie mają tam swojego miejsca. To są kobiety, dziewczyny, które siedzą w domu, wychowują dzieci, spotykają się ze sobą, ale nie siedzą tam z tymi chłopami najczęściej po melinach, nie uczestniczą w akcjach. To są dwa zupełnie odrębne światy. One też są oczywiście, zwłaszcza te młodsze, no bo tam też może wdziera się pewien rodzaj feminizmu i te dziewczyny są w Krakowie też, na przykład gangi takich dziewczyn i one tam z maczetami. [01:12:17.87 → 01:12:24.27] A: Wasze żony chcą się jeszcze wykazać pewnie jakoś, żeby być zaakceptowane przez tych karków osiedlowych. [01:12:24.49 → 01:12:31.17] C: Ale to zawsze to będą koleżanki, to nigdy nie będą te partnerki wybierane na matki dzieci tych kolesi. [01:12:31.43 → 01:12:38.33] A: No tak, bo oni chcą mieć po prostu grzeczne, spokojne żony, żeby gotowały, by dziańczyły dzieci, kiedy oni będą biegać z maczetami po mieście. [01:12:38.86 → 01:13:03.77] C: Jest tam pewien taki kult tej porządnej kobiety, takiej właśnie świętej, o której się śpiewa kawałki hip-hopowe i ona jest wystawiana na piedestał, ale równocześnie z tymi chłopakami rapują dziewczyny, które są ich koleżankami. I one są jakby równi, ale nigdy nie będą wybierane jako te partnerki. [01:13:03.93 → 01:13:06.55] A: Czyli tak naprawdę to jest środowisko bardzo konserwatywne. [01:13:06.65 → 01:13:06.93] C: Bardzo. [01:13:07.25 → 01:13:15.49] A: Czyli oni piją tam, wciągają koks albo amfetaminę, latają z maczetami i tak dalej, ale mają światopogląd konserwatywny. [01:13:15.85 → 01:13:24.67] C: Tak, bardzo. I taki właśnie bogo-ojczyźniany... Honor, ojczyzna. Honor, ojczyzna, żołnierze wyklęci. [01:13:24.67 → 01:14:02.26] A: Żołnierze wyklęci, zdrada musi być ukarana i tak dalej. bardzo ciekawe. Skończmy wątek krakowski. Jak powiedziałem, kiedy czytam Twoje powieści, to oczywiście strasznie mnie interesuje jako osobę, która zna Kraków, powiedzmy poza Aleję tak zwany Wieszczów raczej się nie wypuszczałem, więc znam inny Kraków. Dlaczego akurat Kraków jest miejscem, gdzie się toczy wojna tak naprawdę domowa między kibolami Krakowi a Wisły, zabijanie ludzi maczetami na ulicach, co rzeczywiście miało miejsce, czy są takie inne miasta? [01:14:03.02 → 01:14:08.66] C: Kraków jest chyba w tym momencie na czwartym miejscu jeśli chodzi o przestępczość w Polsce. [01:14:09.14 → 01:14:09.78] A: A co jest na pierwszym miejscu? [01:14:11.59 → 01:14:20.13] C: Bytom chyba jakieś miasto... Czyli raczej biedne, upadłe miasto. Nie wiem czy nie Katowice. Nie chcę tutaj zmyślać w tym momencie. [01:14:20.15 → 01:14:22.93] A: A Lublin? Jak to wygląda? Czy wiecie może coś na temat przestępczości w Lublinie? [01:14:22.93 → 01:14:24.77] B: Marcin wręcz nie powinien wiedzieć. [01:14:24.79 → 01:14:25.49] A: Ale on tylko retro. [01:14:25.69 → 01:14:26.73] B: A gdzie jest w ogóle Marcin? [01:14:26.81 → 01:14:27.93] A: Ale to tylko retro, rozumiesz? [01:14:27.95 → 01:14:31.55] B: Ja mogę zaapelować tutaj? Marcinie, dlaczego cię tu nie ma? [01:14:32.23 → 01:14:38.61] A: No ale Marcin Wroński, autor z Lublina pisze kryminały retro głównie, które dzieją się przed wojną albo tuż po wojnie. [01:14:38.65 → 01:14:45.89] C: Ale jako, że Lublina nie widziałam nigdy wśród tych statystyk, to widocznie nie jest wysoko, więc mogą państwo bezpiecznie wracać do... [01:14:45.89 → 01:14:47.85] A: No to w porządku, to dobrze, to bardzo się cieszymy w takim razie. [01:14:47.87 → 01:14:51.21] B: Ani maczeta, ani żaden seryjniak. [01:14:51.37 → 01:14:58.11] C: Właśnie Kraków, który wydaje się... Kraków się wydaje takim miastem kultury, już moim zdaniem dawno nie jest. [01:14:58.23 → 01:14:59.67] A: Jest sztampowy obraz Krakowa. [01:14:59.67 → 01:15:28.95] C: Tak, to jest sztampowy taki obraz Krakowa, bardzo podkreślany w różnych, zwłaszcza w komediach romantycznych. Wizerunek taki przesłodzony, że aż zęby bolą. No i ja to chciałam trochę zmienić i pokazać właśnie trochę inny obraz Krakowa. A jeśli chodzi o tą przestępczość, to właśnie to się bierze z tych, znaczy w dużym stopniu właśnie z tych walk kibolskich pomiędzy Wisłą i Krakowią. To jest główne to zażycie. [01:15:28.97 → 01:15:35.56] A: My w Warszawie tego nie mamy, ponieważ Polonia to jest tak malutki klub. że on ma tę garstkę tych kibiców i niepodzielnie rządzi Legia. [01:15:35.95 → 01:16:02.16] C: Natomiast Kraków jest cały podzielony, jak jest podział na dzielnice, to są też rozrysowane właśnie, która dzielnica jest za którym klubem i warto się zapoznać jak się jedzie do Krakowa, żeby wiedzieć co odpowiadać. w razie niebezpieczeństwa. Tylko moja dzielnica była taka pod tym względem bardzo tajemnicza i właśnie była w tym miejscu, jak jest ta mapka, to jest na mojej dzielnicy Dębniki jest taka biała plama. [01:16:02.30 → 01:16:03.90] A: Gdzie mieszka Julia Dobrowolska oczywiście. [01:16:04.28 → 01:16:06.38] C: I tam nie wiadomo co odpowiadać, bo [01:16:06.38 → 01:16:08.36] A: jest tak, że część ulicy jest za [01:16:08.36 → 01:16:10.68] C: Wisłą, a część jest za Krakowią na przykład. [01:16:11.01 → 01:16:33.07] A: No tak, rzeczywiście, to trochę niewygodna sytuacja. Zresztą muszę Państwu powiedzieć, że rozmawiałem z Gają kilka miesięcy temu. w Warszawie przy okazji Festiwalu Literatury Popularnej i Gaja zamieściła na portalu kryminalnym mapę, które dzielnice są za Krakowią, a które za Wisłą i podobno popełniłaś błąd. [01:16:33.25 → 01:16:46.37] C: Tak, popełniłam błąd, bo okazało się, że mapka jest trochę przestarzała i Azory już od dawna są za Krakowią, a nie za Wisłą i się dowiedziałam, że Łysy, Biały, Mały, Duży i nie pamiętam, sześciu było tych koledzy. [01:16:46.37 → 01:16:47.01] A: Chcą Ci spuścić łomot. [01:16:47.11 → 01:16:48.83] C: Chcą mi spuścić łomot za to. [01:16:48.85 → 01:17:20.77] A: Ale całe szczęście do tego nie doszło, więc to nas Jakby bardzo interesuje. Jeżeli państwo mają jakieś pytania to proszę zadać. Prosiłyby mnie nie o wygłaszanie expose tylko o zadanie konkretnych pytań jeśli czegoś chcieliby się państwo dowiedzieć o naszych koleżanek autorek kryminałów. Nie mają państwo pytań. Chcecie państwo o nieśmieleni strasznie bo rzeczywiście trzeba uważać to są kobiety które zajmują się bardzo brutalnymi rzeczami. [01:17:20.90 → 01:17:26.07] C: Ale nie ma się czego bać w drodze powrotnej, bo Lublin jest bardzo bezpiecznym miastem. [01:17:26.18 → 01:17:26.73] A: Tak jest. [01:17:27.26 → 01:17:28.99] B: Ale mały, biały, łysy. [01:17:29.72 → 01:17:31.02] A: Z motoru Lublin. [01:17:31.11 → 01:17:32.52] C: Oni trzymają w Krakowie. [01:17:33.07 → 01:17:35.85] B: Oni ścigają, a ktoś będzie za nią szedł, to pamiętajcie. [01:17:35.88 → 01:17:39.64] C: Ja ciągle zapominam, że to jest transmitowane. [01:17:40.57 → 01:18:24.09] A: Ja nie wiem z kim trzyma motor Lublin, więc trudno mi się wypowiedzieć. Jeszcze wrócę na chwilę dlatego, że jak powiedziałem zarówno Gaja jak i Kasia mają za sobą już po kilka książek, Gajak betonowym bałacem, a Katarzyna Bonda pochłaniaczem rozpoczęły kolejne serie. Ja w ogóle państwa zachęcam do przeczytania tych książek i najlepiej obu, żeby sobie porównać, dlatego że my się tu fajnie dogadujemy, ale każda z pań uprawia inny rodzaj jednak pisania kryminalnego. To są bardzo różne książki i to co je łączy to, że są grube oczywiście. Ale to jest jednak trochę inne pisanie, więc warto sobie po prostu czytać te książki jedną po drugiej. [01:18:24.15 → 01:18:26.07] B: Ja myślę, że Państwo się zorientowali już. [01:18:26.29 → 01:18:55.23] A: No ale wolę powtórzyć, wiesz. I teraz tak, Betonowy Pałac jest początkiem trylogii. której bohaterem będzie profesor. Pochłaniacz natomiast tetralogii, czyli cztery tomy będą. Tu mamy pochłaniacz, a teraz będzie okularnik, później lampiony, czerwony pająk. Jak się domyślam, co roku będzie jeden tom, więc musicie teraz powiedzieć, jak to dalej będzie, tak? To znaczy co roku, do roku, niech no pomyśle, 14, 15, do 17. Co roku jeden tom. [01:18:55.39 → 01:19:03.39] B: Ja mam matematykę słabą, ale chyba tak. Znaczy okularnik, jeśli chodzi o mnie, będzie na warszawskie targi, czyli to jest koniec maja. [01:19:03.69 → 01:19:17.23] A: Tak, targi są 14-17 maja, z tego co pamiętam. Czyli to będzie drugi tom. Rozumiem, że następny będzie jakoś wiosną w maju 2016. Natomiast Ty, Gaju, powiedz, jak się sprawy mają z ciągiem dalszym historii o profesorze? [01:19:18.29 → 01:19:22.15] C: Ja myślę, że to będzie 2016 dopiero. [01:19:23.47 → 01:19:34.31] A: Jak odebrałyście odejście Zygmunta Miłoszewskiego z branży? [01:19:34.49 → 01:19:35.55] C: Ja mu nie wierzę trochę. [01:19:35.59 → 01:19:48.11] A: Nie wierzysz. Dlatego, że ja byłem na spotkaniu właśnie w kinie Illusion w Warszawie w trakcie festiwalu literatury popularnej, gdzie występowały Gaja, Kasia, ale także Zygmunt Miłoszewski, Marcin Wroński z Lublina, którego tu nie ma. [01:19:48.13 → 01:19:48.79] B: Pozdrawiamy. [01:19:48.81 → 01:20:03.60] A: Pozdrawiamy, tak. I Mariusz Czubaj. I pamiętam, że tą deklarację Miłoszewskiego odebrałyście Z niedowierzaniem, ze zdziwieniem, że nie zabija się kury z noszące złote jajka. [01:20:03.66 → 01:20:27.92] B: Zygmunt oczywiście zakończył tą trzyczęściową, chciał żeby to była trylogia, więc jest trzy i zakończył. Ma chłopak nowe wyzwania. Mi się wydaje, że Zygmunt jest takim autorem, który bardzo lubi eksperymentować, co ja bardzo osobiście cenię. Nie do końca mu zawierzam. Też nie wiem, czy czytelnicy mu pozwolą na to, by zakończył rzeczywiście... Tak z [01:20:27.92 → 01:20:35.19] A: Holmesem był, który został zabity przez Conan Doyle'a w pewnym momencie. musiał znowu pisać, bo publiczność... Bardzo sprytnie [01:20:35.19 → 01:20:48.33] B: z tego wybrnął i go reanimował ze śmierci. Także mi się wydaje, że Zygmunt też jest takim autorem, który już właściwie w kryminale za wiele nie może zadziałać. [01:20:48.67 → 01:20:49.45] A: Za daleko zaszedł. [01:20:49.51 → 01:20:51.43] B: No tak, no już co on może zdobyć. [01:20:51.65 → 01:20:53.95] A: Mogłyby tych szackich napisać jeszcze piętnastu. [01:20:54.05 → 01:20:58.91] C: Nie, no może zmienić bohatera. Mnóstwo rzeczy można zrobić, można eksperymentować z gatunkiem. [01:20:59.10 → 01:21:16.62] A: Ale on mówi, że zrywa z kryminałem, więc ja się was pytam jako kryminalistek, bo wy oczywiście, każda z was odeszła od poprzedniego bohatera, to jak Kasia zostawiła Huberta Mayera i w separacji związała się z Saszą Załuską, profilerką. [01:21:16.66 → 01:21:17.94] B: Teraz z Saszą się związała. [01:21:18.00 → 01:21:37.69] A: Tak, i cztery tomy będzie. U ciebie była Julia, która powoli już w Betonowym Pałacu schodzi na jakiś plan dalszy. Czy to jest tak, że po prostu Ciężko żyć już w pewnym momencie z takim bohaterem, kiedy pisze się trzeci tom, trzecią, czwartą książkę z tym samym profilerem, z tą samą detektywką, że już się ma serdecznie dosyć. [01:21:37.71 → 01:21:52.73] C: Ja myślę, że każdy autor trochę ma tak, że po prostu ma ochotę w pewnym momencie zrobić coś innego. To jest tak, nie wiem, jak na przykład ja lubię jeść sushi i mogę jeść go bardzo dużo, ale nagle mam ochotę zjeść na przykład tak, właśnie zjeść sobie bigos albo śmietanę. [01:21:55.08 → 01:22:14.50] B: Nie, a ja myślę, że to jest tak, że to wszystko oczywiście jest indywidualne, nie będę się wypowiadała za Zygmunta, ale ja na przykład się nie nudzę, to znaczy to nie jest tak, że powieść kryminalna musi być zawsze taka sama, bo rzeczywiście gdybym tworzyła produkt, który jest zawsze taki sam, Ale on się sprawdza, powiedzmy, tak? [01:22:14.56 → 01:22:15.04] A: Ludzie chcą. [01:22:15.28 → 01:23:26.52] B: Ale właśnie nie. Ja na przykład traktuję bohatera, bo wtedy nie odpowiedziałam na to pytanie, bo oczywiście odpowiedziałam milion innych rzeczy, ale nie na to, bo ja traktuję tylko postać główną, mimo iż wiem, że to jest najważniejsze dla czytelnika, jako takiego przewodnika po moim świecie. Zresztą było widać to po tym fragmencie. Po prostu jest to jakiś rodzaj opowieści ludzkiej o różnych ludziach i Sasza Załuska, a wcześniej Hubert Mayer jest takim kolesiem, który prowadzi was za rękę i pokazuje wam ten świat powieściowy. I tak to traktuje. W momencie, kiedy rzeczywiście dajesz sobie wyzwania, czyli ta opowieść za każdym razem jest świeża, nowa, używasz nowych narzędzi, innej kompozycji, inną konstrukcję i w ogóle gdzie indziej to umieszczasz, czyli za każdym razem jest to inne miejsce, które musisz zbadać, zgłębić, to się nie nudzisz. W momencie, kiedy rzeczywiście ktoś tworzy produkty, czyli te książki są napisane w podobny sposób, ten bohater rozwija się... To rzeczywiście nastąpi zmęczenie, nastąpi rutyna i to już widać u wielu pisarzy, tak, już o których mówiliśmy, czyli i polskich i zagranicznych. Jakby to jest widoczne i jakby pisarz powinien się tego wystrzegać. Ja tutaj mam nadzieję, że to jest tak raz nagrywane. [01:23:27.16 → 01:23:28.78] A: Nawet w internecie jest puszczane. [01:23:29.22 → 01:23:48.36] B: Ja na pewno nie chciałabym tak skończyć, bo to jest śmierć dla pisarza, ponieważ wtedy pisarz się wypala. Pisarz musi podnosić cały czas poprzeczkę i w momencie, kiedy rzeczywiście pisarz czuje, że ma dosyć kryminału, czyli na przykład, nie wiem, nagle bym stwierdziła, że nie, ja teraz bym chciała pisać o miłości. Nie chcę już tych zabójców. [01:23:48.36 → 01:23:51.58] A: Ale tutaj też może być miłość, to się nie wyklucza przecież. [01:23:51.62 → 01:24:00.58] B: Dlatego właśnie o tym mówię. Powieść kryminalna się tak w tej chwili rozwija, że jakby wątek melodramatyczny nie ma problemu, ja go mogę tam włożyć. [01:24:00.60 → 01:24:21.12] A: Absolutnie, na przykład we Florysce jest przecież wyraźny wątek romansowy i napięcia nierotycznego między Meyerem a tą Leną. Więc tutaj jakby w powieści kryminalnej spokojnie. Bo ona myśli tylko do przodu. To absolutnie nie wyklucza się, że można w kryminale dać bardzo mocny wątek miłosny. [01:24:21.14 → 01:26:04.74] B: Podobnie jak w kryminale w tej chwili już rzeczywiście możemy podejmować wątki, które są na tyle trudne, które były do tej pory użytkowane tylko przez literaturę wielką, piękną. A dzisiaj możemy o tym mówić. Na przykład Zygmunt używał dokładnie tego. To, że jest cała dyskusja o przemocy domowej, mamy powieść gniew, za którą dostał paszport. Więc jakby to pokazuje, że powieść kryminalna staje się takim, powiedzmy, jeszcze jednym filarem informacyjnym dla państwa. To znaczy, że może... I ja osobiście bardzo to cenię. Nie lubię takich historii na niby, z których się niczego nie dowiadujemy, które jest po nic. Właściwie ja sobie to czytam i to wszystko idzie w kosmos, to jest wymyślone, wyssane z palca, autor nawet nie wstał za biurka. Ja też uważam, że państwo muszę was zaprowadzić w takie miejsce, do którego wy albo nie pójdziecie, albo nie możecie tam pójść, bo po co macie iść do więzienia, albo w jakieś straszne miejsca, albo na przykład tam do Świata Gai, wiecie. No to lepiej, żebyście o tym poczytali, aniżeli mielibyście przeżywać tę ono prawdę. A z drugiej strony do takich miejsc mogę was zaprowadzić, do których nie chcecie iść. I przeżycie takich rzeczy jest klasycznym arystotelowskim kartarzizm. Wy przeżyjecie oczyszczenie, bo zawsze na końcu balans zostaje przywrócony. Nawet jeśli wszystko jest bardzo źle i słyszeliście bardzo dużo brzydkich wyrazów, to na koniec balans zostaje przywrócony, tak jak w baśni. Okej, ta Śnieżka naprawdę nie żyła, ale potem przyszedł książe, dał jej buziaka i żyli długo i szczęśliwie. Tak samo jest w kryminałach. Jest coś takiego, teraz jadę na targi do Wilna i dokładnie dyskusja jest o tym, czy powieść kryminalna współczesna na świecie jest odpowiednikiem baśni. I będzie tam cała masa skandynawskich autorów. [01:26:04.88 → 01:26:05.36] A: No oczywiście. [01:26:05.82 → 01:26:18.04] B: I ja też będę. Ale generalnie słuchajcie, no to do tego to zmierza. Jest to jeszcze jedno medium według mnie, którego nie można bagatelizować i ona będzie się stawała jeszcze bardziej poważna. I my będziemy mogli sobie pozwolić na jeszcze więcej. [01:26:18.44 → 01:26:22.02] A: No i tak sobie na dużo pozwalacie, że tak powiem, dlatego że... [01:26:22.02 → 01:26:22.44] B: Dzięki. [01:26:22.74 → 01:26:51.27] A: Tak. W kryminale polskim również pojawiły się tematy, które byłyby Chyba trudno obecne. Jesteście lepiej oczytane oczywiście w kryminale, ale pojawiają się przemoc także seksualna w stosunku do dzieci, kazirodztwo u gai. też się pojawia, czyli rzeczy bulwersujące. My mamy dzisiaj do czynienia z kryminałem pod tytułem tajemnica zamkniętego pokoju. [01:26:52.33 → 01:26:53.37] B: Zabili go i uciekł. [01:26:53.45 → 01:27:21.68] A: Tak, albo chrabia został znaleziony w swoim łóżku, a wszystkie drzwi były zamknięte i kto zabił. Tutaj wchodzą takie tematy, które są bulwersujące, Również, no okej, no my to w mediach widzimy. Czy to nie jest tak, że również wy czerpiecie z mediów? No bo jeżeli włączycie telewizor, kupicie gazetę, to dowiecie się o przestępczości, przemocy w stosunku do dzieci, w stosunku do kobiet, pedofilii i tego typu rzeczy. To przenika... [01:27:21.68 → 01:28:56.72] B: Dlaczego to jest dawkowo pokazywane? To trwa trzy minuty, ktoś płacze, prokurator coś powie, policjant coś powie i jest następna informacja o ZOO. Albo o tym, że politycy coś wymyślili. Człowiek musi się zatrzymać. My cały czas biegniemy, jak ten chomik w klatce. Cały czas w kółko. I książka jest jedynym medium, który pozwala na to. Który pozwala na to, żeby aktywnie uczestniczyć w tym przebiegu fabuły. To znaczy, że w waszej wyobraźni to wszystko się rozgrywa. To się rozgrywa, to jest jedyne czynne medium. Kiedy oglądacie film, odczytujecie to biernie. Kiedy oglądacie sztukę teatralną również. Każdy z was inaczej będzie przeżywał te konkretne wątki. Dla każdego z was będzie co innego ważne, czy to będzie ta historia, która zaczyna tą opowieść, która jest traumatyczna, czy może to będą oględziny zwłok, a może to będzie jakaś trauma jakiejś pobocznej postaci. Ja nie mam na to wpływu, ja wam opowiadam jakąś historię, a to wy sobie wybieracie. Na różnych etapach waszego życia to mogą być inne opowieści. To jest fascynujące. Nie ma nic innego, nawet film tego nie daje, mimo iż oczywiście dociera do szerszego medium. Jeżeli powieść kryminalna, która z natury swej jest literaturą popularną, czyli ma docierać do jak największej rzeszy ludzi, to wręcz powinniśmy my, jako autorzy kryminałów, używać tych wszystkich mechanizmów, mówić o tym, A nie żartować sobie z tego. Oczywiście jest miejsce na kryminał rasowy, króciutki i są autorzy, którzy w ten sposób do tego gatunku podchodzą. Nadal są tacy czytelnicy, którzy tego potrzebują. [01:28:57.04 → 01:29:23.60] A: OK. Przyjemnej lektury przed snem, na zasadzie zresetowania się, wyluzowania. No bo ty sprzedajesz bardzo dużo książek, mówiąc To prawda, bardzo dużo. Bardzo dużo. Czy właśnie nie było takich sytuacji, że ktoś wziął tą książkę, Boże, takie okropne w tym pochłaniaczu, takie smutne, albo w florystce. Dlaczego ja mam czytać o przestępczości w stosunku do dzieci? [01:29:25.10 → 01:29:39.52] C: Ktoś powinien po prostu wybrać inną książkę. To nie jest ukrywane nigdzie, o czym są te książki. To nie jest jakaś tajemnica, że ktoś otworzy i powie, ale okropny, nikt mnie przed tym nie ostrzegał, tylko wręcz są ostrzeżenia, przynajmniej na mojej są ostrzeżenia. [01:29:39.62 → 01:29:40.66] A: Okej, w porządku. [01:29:41.01 → 01:29:51.27] B: To jest też tak, że tak mi się zdaje, bo ja na przykład mam czytelniczki te same często, które czytają książki romanse, nazwijmy rzecz po imieniu. [01:29:52.03 → 01:29:53.17] A: Czytelny zbiór? [01:29:53.37 → 01:30:00.19] B: Tak, to są te same czytelniczki, ponieważ ja jestem blisko, pozdrawiam moich czytelników, jeśli oglądają tą relację. [01:30:00.47 → 01:30:01.67] A: I Mariusza też pozdrawiamy. [01:30:01.67 → 01:30:04.29] B: Pozdrawiam Mariusza Czubaja, który miał tutaj dzisiaj być. [01:30:04.67 → 01:30:06.41] A: Ale musi siedzieć pisać książkę. [01:30:06.55 → 01:30:20.41] B: Tak, który podobno jest chory, więc życzymy Ci zdrowia tutaj wszyscy. Chcę powiedzieć rzecz jedną, to znaczy jeżeli ja mam czytelniczki często pokrywające się z tymi, które czytają romanse, to oznacza, że ta pani dzisiaj ma ochotę na melodię. [01:30:20.53 → 01:30:24.91] A: A jutro może ma ochotę troszeczkę pobać się, tak? [01:30:25.05 → 01:31:09.85] B: Dlaczego nie? Nie widzę w tym nic złego. Książka popularna do tego służy. Ja nie opowiadam, ja nie dołuję ludzi. Wręcz przeciwnie. To jest tak, że ludzie do mnie piszą, że gdzieś tam coś im się otworzyło, oni coś przeżyli. Naprawdę to jest wspaniała rozrywka, dlatego że on rzeczywiście się bał w trakcie. Martwił się o tą Saszę, martwił się o kogoś tam. Miał nadzieję, że jej się uda. Ale potem wszystko się skończyło właściwie dobrze, mimo iż trupów co nie miara, wiecie. Dobry trup nie jest zły dla fabuły. Natomiast o co chodzi? Chodzi o to, że książka ma być dla niego rozrywką. Ja mam się męczyć. A on czyta to na luzie. No siedemstów prawie ma, siedemset stron, tak? Więc jakby... Ja nie wiem, ile u Ciebie, tak? [01:31:10.02 → 01:31:17.09] A: Znaczy tutaj jest... Tak, ale to jest inny format, ale też inna ilość fontów na stronie. Chyba nie możemy tutaj policzyć dokładnie. [01:31:17.28 → 01:31:18.73] B: U mnie jest milion znaków, jakby co. [01:31:19.82 → 01:31:22.28] A: Dobrze. Rozumiem, że następna powieść też będzie miała milion. [01:31:22.35 → 01:31:22.59] B: Tak. [01:31:22.70 → 01:31:25.73] A: I to będzie tak, każda będzie miała milion równo. Tak. Dobrze. [01:31:25.90 → 01:31:26.59] B: Dokładnie. [01:31:28.27 → 01:31:33.53] A: To jest oczywiście tak, że ludzie chcą grubej powieści. [01:31:33.81 → 01:31:39.03] C: Ludzie lubią, przynajmniej ja lubię grube książki, wiem za co zapłaciłam. [01:31:39.27 → 01:32:37.72] A: Otóż to, o to chciałem powiedzieć, dlatego że jedną z największych ściem ostatnich dekad były dwie. Francis Fukuyama powiedział, że historia się skończyła i to nieprawda, a druga, że nastąpił kres tzw. wielkich narracji. I może rzeczywiście przez jakiś czas te wielkie narracje nie były specjalnie popularne czy kołbione, szukano czegoś innego, jakiejś gry intertekstualnej, postnowoczesność, postmodernizm, natomiast dzisiaj mamy do czynienia ewidentnie z powrotem tak zwanych wielkich narracji, co się objawia zarówno w bardzo grubych powieściach kryminalnych, a także obyczajowych, no bo to są książki obyczajowe także, ale także w serialach na przykład, który to serial dzisiaj, to jest banał nadbanały, ale rzeczywiście jest odpowiednikiem dziewiętnastowiecznej powieści realistycznej, prawda. Ja akurat oglądam, może nie waniakalnie, ale naprawdę, bardzo dużo seriali. Wreszcie skończyłem Breaking Bad. Jestem niezwykle szczęśliwy, że skończyłem. [01:32:38.68 → 01:32:40.60] B: True Detective jest zrobione. [01:32:40.64 → 01:32:44.46] A: Pierwszy. Pierwszy. No to był jeden sezon tylko. Tak, jeden sezon był. [01:32:46.14 → 01:32:48.20] B: Polecam państwu True Detective, naprawdę. [01:32:48.30 → 01:32:49.94] C: A ja polecam Most nad Ządem. [01:32:50.26 → 01:33:13.15] A: Dobrze, czyli oglądacie seriale, również seriale kryminalne. Powiedzcie mi, bo dręczy mnie to od kilku dni, kiedy skończyłem oglądać Breaking Bad. Kiedy przeczytałem, że na Uniwersytecie Austin w Teksasie amerykańscy naukowcy odkryli, że ci, którzy oglądają seriale longiem, czyli po paru odcinków. [01:33:13.56 → 01:33:14.44] B: To ja, ja nie mogę, nie jestem w stanie. [01:33:14.44 → 01:33:16.10] A: Cierpią na depresję i otyłość. [01:33:16.53 → 01:33:18.06] C: Tak, czytałam to. [01:33:18.49 → 01:33:21.06] A: Czytałaś to? To jest jakaś bzdura. [01:33:21.18 → 01:33:33.15] C: Nie, nazwisko tego człowieka. Ale wiemy, o co może chodzić. Może chodzi o to, że jak ja z moim chłopakiem siadamy do oglądania serialu i lecimy tam z kilkoma odcinkami, to się obkładamy jedzeniem zawsze. [01:33:33.40 → 01:33:45.60] A: Aha, no tak i dlatego ty jecie. A później wpadasz w depresję, bo uważasz, że przytyłaś. No to ja z moją dziewczyną oglądaliśmy, polecieliśmy te pięć sezonów Breaking Bad. [01:33:45.78 → 01:33:46.52] B: A ile wam zajęło? [01:33:47.07 → 01:33:56.93] A: Słuchaj, to dwa dni na sezon, trzy dni, bo pierwszy sezon miał mało odcinków, później były po trzynaście, a ostatni, piąty sezon był w dwóch częściach, co jest w ogóle chamstwem. [01:33:56.95 → 01:33:58.33] C: Ta pierwsza część nie była zbyt dobra. [01:33:58.47 → 01:33:59.53] A: Tak, ale też w ogóle, wiesz... [01:33:59.53 → 01:34:00.93] C: Ale te ostatnie... [01:34:00.93 → 01:34:02.85] A: Ale to ostatnie te parę odcinków, tak. [01:34:03.59 → 01:34:11.59] B: Ale ja sobie nie wyobrażam, jak można inaczej oglądać i uwielbiam ten stan obsesji, że po prostu kończy się następne, kończy się następne. To jest świetne, słuchajcie. [01:34:11.61 → 01:34:17.54] A: Nie byłbym w stanie czekać tydzień na kolejny odcinek. Raczej obskakuje się jeden sezon w dwa, powiedzmy trzy dni. [01:34:17.68 → 01:34:20.10] B: Ale zobacz, przecież to jest odpowiednik tych powieści. [01:34:20.20 → 01:34:20.66] A: Dokładnie. [01:34:20.66 → 01:34:21.10] B: Dokładnie tak. [01:34:21.10 → 01:34:33.42] A: I właśnie tego ludzie dzisiaj, prawda, szukają i serial stał się w pewnym sensie... równie popularne jak kino, nawet bardziej w wielu przypadkach, bo on też nam opowiada bardzo długą historię. [01:34:33.68 → 01:34:37.62] C: Można się zżyć z bohaterem, on właśnie ma szansę się rozwinąć. [01:34:37.70 → 01:35:16.36] A: Tak, dokładnie, więc to jest to. Natomiast refleksje po obejrzeniu Breaking Bad miałem taką, że przypomniały mi się polskie seriale kryminalne, które widziałem w przeciągu ostatnich dwóch lat, a mianowicie Krew z Krwi, Paradoks, Niecały widziałem tamten ze dwa odcinki. I powiedzcie mi na czym to polega, że żaden z tych seriali nie był w stanie mnie wciągnąć w siebie, ponieważ tam były bardzo długie ujęcia. Wszyscy mówili strasznie zmęczoną głosem. najchętniej milczeli, była nastrojowa muzyka i właściwie nic się nie działo, a to miało pokazać ogólny nastrój grozy. [01:35:16.38 → 01:35:17.88] C: Bardzo sobie odpowiedziałeś na pytanie. [01:35:17.96 → 01:35:19.82] A: Powiedzcie mi, dlaczego to polega? [01:35:19.84 → 01:36:41.34] B: Powiem jedną rzecz taką, która poniekąd odpowiada, a też zadaje inne pytanie, bo mnie to najbardziej denerwuje. Zresztą napisałam o tym felieton, że my w Polsce cały czas oglądamy się na to, co jest za granicą. a filmowcy już zwłaszcza, że nie są w stanie zaryzykować i postawić na coś, co będzie naprawdę inne, co nie będzie kopią czegoś, co już było, co nie będzie naśladowało, co nie będzie używało... Formatem nie będzie. Tak. I nie będzie tych, tak jak powiedziałeś, tych, że długo milczą, albo że te dialogi, które są już takie sztampowe, Zapatrzeni są po prostu w zachodnie seriale, które powstały, a gdyby ktoś dzisiaj, gdyby nie było na przykład The Killing albo True Detective, to gdyby ktoś przyszedł do tego producenta i powiedział, zróbcie to, to on powiedział, nie, to się u nas nie sprzeda. Ja powiem wam anegdotę, bo ja teraz sprzedałam prawa do pochłaniacza, rzeczywiście ma powstać serial i ma do końca roku być ta produkcja skierowana do produkcji. co jest niezwykle szybkim tempem. Ale wcześniej odbyłam bardzo wiele rozmów, ponieważ przez to, że to jest bestseller i sprzedaje się bardzo dobrze, to oczywiście filmowcy bardzo pukali do moich drzwi non-stop. Trafiłam do jednej z telewizji. Najpierw oczywiście pięć minut zachwytu, jak to wspaniale... [01:36:41.34 → 01:36:42.74] A: A później, że trzeba wszystko przerobić. [01:36:42.84 → 01:37:00.82] B: No właśnie. I ja powiem wam, jakie oni mi pytania zadawali, co odpowiem na twoje pytanie. Bo oni mówią, no wszystko jest wspaniale, fabuła wspaniała i w ogóle takie zaskakujące, ekstra będzie serial, po czym mówią, ale... Ale wie pani, no ta Sasza, ona... Bo ona jest, wie pani, alkoholiczką. [01:37:01.58 → 01:37:02.04] A: No właśnie. [01:37:02.58 → 01:37:05.49] B: No to to jest... Ja mówię jest. No to to jest problem. [01:37:05.53 → 01:37:06.71] A: Niepijącą alkoholiczką. [01:37:06.99 → 01:37:09.13] B: Ona jest niepijącą, słuchajcie, alkoholiczką, czyli jest [01:37:09.13 → 01:37:11.27] A: po prostu w tej chwili... Tak zwana sucha jest. [01:37:11.27 → 01:38:08.26] B: Tak. No to to jest dla nich problem. Oni muszą to zmienić. Znaczy, jeżeli państwo nie czytali Pochłaniacza, to państwo, to ja państwu już od razu powiem, jeżeli macie coś przeciwko jakimkolwiek rysom, władom, bohaterów, nie da się tego wyrzucić, bo to jest integralna cząstka postaci, jakby to jest po prostu, ona jest z tego zbudowana. Ale to jeszcze nic. A już to, że ona ma sama to dziecko i z kim ona ma to dziecko. Pani ma rękę, ale to jeszcze nie koniec. A potem akurat była akcja z jabłkami, wiecie. No i dlaczego ona ma na imię Sasza? A ja mówię, ale o co chodzi? Ona mówi, no wie pani, jabłka, Putin. Ja mówię, dobrze, to dziękujemy. Do widzenia państwu, tak? Rozumiecie to? jeżeli oni w taki sposób podchodzą do jakiegokolwiek dzieła, które właściwie już powstało. [01:38:08.46 → 01:38:13.32] A: Trzeba to rozpisać na odcinki jakoś. A ty piszesz scenariusz? [01:38:13.34 → 01:38:44.97] B: Nie, ja postanowiłam, że nie będę się w to mieszać, ponieważ nie będę z nimi dyskutować. Uważam, że to jest odrębne dzieło. Film jest odrębnym dziełem. Zgadzam się na to, żeby odeszli... Adaptacja, im bardziej jest odmienna od oryginału tym lepsza, tak uważam, co pokazuje bardzo wiele przykładów, choćby lśnienie. Mimo iż oczywiście King bardzo był niezadowolony, ale jednak film jest genialny, a książka na swój sposób zupełnie inna, więc zgodziłam się na to. Mówię o tym, dlatego że nie rozumiem dlaczego w Polsce nie można ryzykować, tak? [01:38:45.55 → 01:38:54.74] C: To są słupki i badania i tego się trzyma. bo pewna telewizja, nie mogę pewnie powiedzieć, która zaproponowała mi napisanie scenariusza. [01:38:54.76 → 01:38:58.70] A: Napisanie scenariusza czy adaptowanie powieści? [01:38:59.12 → 01:39:16.95] C: Napisanie scenariusza oryginalnego, kryminalnego i powiedzieli, proszę, chcemy zobaczyć co pani ma w głowie, cokolwiek, proszę nas zaskoczyć. No to zaskoczyłam ich. Oczywiście świetny pomysł, ale nie dla naszej telewizji. To się w ogóle, to nie jest dla naszego widza, to się nie nadaje. Proszę coś takiego łagodniejszego. [01:39:17.11 → 01:39:18.35] A: Ojca Mateusza po prostu chciał. [01:39:18.37 → 01:39:44.04] C: Napisałam łagodniejszego. Zaraz do tego dojdę. Napisałam łagodniejsze. To jest też bardzo dobry pomysł, ale proszę tak bardziej, że bardziej dla naszego widza, żeby to bardziej takie zwykłe było. Napisałam jeszcze bardziej zwykły pomysł, już taki wydawał mi się, że jest tak zwykły, że no po prostu jak serial puszczany na jedynce o 17. Wciąż był zbyt dziwny i w końcu usłyszałam, że oni chcą mieć takiego po prostu ojca Mateusza. [01:39:44.72 → 01:39:45.48] A: Tylko że w Krakowie. [01:39:45.50 → 01:39:49.10] C: W Krakowie z Krzysztofem Globiszem w roli głównej. [01:39:49.10 → 01:40:20.20] B: Ale widzicie to, po prostu znowu chcą kopii. A prawda jest taka, że na przykład ja powiem z mojego doświadczenia, bo na innych rzeczach się właściwie przecież nie znam, nie mogę wypowiadać. Kiedy oddawałam tą książkę, to bałam się, przyznaję szczerze, dlatego że główna bohaterka pojawia się w prologu, właściwie żałuję, że nie powiedziałam, żeby przeczytać wam prolog, a potem nie pojawia się przy 108 stron. I jak oddawałam to, 108 w kryminale. [01:40:20.98 → 01:40:22.88] A: Ale w kryminale, który ma 600, więc... [01:40:22.88 → 01:41:44.23] B: Tak, ale byłam przekonana, że każą mi to zmieniać i tak dalej, ponieważ jest to niedopuszczalne. Kiedyś, 10 lat temu, to w ogóle byłby mankament, który by dyskwalifikował książkę. Dzisiaj tak powieść kryminalna się zmieniła, Tak ewoluowała, na tyle możemy sobie pozwolić i czytelnik tego chce. Czytelnik chce być zaskakiwany. Ja wierzę w to, że czytelnik jest inteligentny i mądry i nie chce dostawać produktów i nie chce być cały czas tłamszony tą kroplą, która non-stop spada taka sama, tylko chce wyzwania. Ja w to wierzę i bardzo szanuję i cenię mojego czytelnika, który wie, co jest dobre i ile pracy włożył pisarz. I co się okazuje, oczywiście mój wydawca zachował się w porządku, w ogóle nic nie mieli do tego. Niech nawet uwagi tego typu. Było mnóstwo innych uwag, ale nie taka. i okazuje się, że czytelnikom to w ogóle nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, ludzie mówią, że ta retrospekcja, bo na początku jest stara historia, ona buduje napięcie, co właściwie jest niewiarygodne i właściwie zaburza, to jest deptanie narzędzi dramaturgicznych, tak? O czym to świadczy? O tym, że należy ryzykować. Podobnie jest ze strukturą Detective, serialu, o którym wspominałam wcześniej, którym jestem zachwycona i czekam na drugi sezon. Tam jest taka historia, że właściwie serial kryminalny polega na tym, że dwóch facetów ze sobą gada. [01:41:44.53 → 01:41:46.75] A: Jedzie samochodem, bagna luizjany. [01:41:47.25 → 01:42:22.49] B: O przyjaźni. Serial kryminalny, który tak naprawdę jest o przyjaźni dwóch facetów. W ogóle przepiękny, bo oni są oczywiście odmienni, cały czas się kłócą, naprawdę to jest... kocha się ich, je się łyżkami, polecam państwu serdeczny detektyw. Ale o co chodzi? Tak naprawdę ta historia stara jest tylko pretekstem, czyli ona jest w retrospekcjach. Te zbrodnie, te wszystkie makiawelizmy, te historie mroczne, te wszystkie opowieści, które baba z rogami zamordowana i cała ta satanistyczna jakaś... Słuchajcie, to są tylko fajerwerki. [01:42:22.60 → 01:42:23.22] A: Zgadza się. [01:42:23.31 → 01:42:32.22] B: Dlaczego? Dlaczego ten serial na całym świecie zdobył zaufanie i miłość publiczności? Dlatego, że autor, ten Piacola, czy jak on się nazywa? [01:42:32.23 → 01:42:35.74] A: Nie wiem, ja pamiętam tylko na się skupiałem bez przerwy na głównych bohaterach. [01:42:35.74 → 01:42:51.19] B: Po prostu zaryzykował facet i stworzył coś całkowicie nowego. Żadna sztuka nie bierze się z komfortu. Trzeba ryzykować i trzeba pokazywać ludziom. Nawet jeśli to nie pójdzie, nie spodoba się. Tak uważam. No to to było moje expose, może tak. [01:42:51.21 → 01:43:02.31] A: Tak, to było expose, a w takim razie Gaja powiedz mi. Magdalena Cielecka. Wiesz, że niedługo wybory? Myślałaś o tym kiedyś? [01:43:03.53 → 01:43:05.45] B: Że co, na prezentacji? [01:43:05.47 → 01:43:05.65] C: No wiesz, no. [01:43:06.41 → 01:43:08.43] B: Nie, to wystarczą mi książki. [01:43:08.45 → 01:43:09.35] A: Parlamentarne. [01:43:09.43 → 01:43:11.27] B: Mi wystarczy ten rząd dłuższy. [01:43:11.47 → 01:43:23.10] A: Nie myślałaś, żeby zawładnąć, rozumiesz, być takim Demiurgiem i wejść mocno w politykę i uwodzić tłumy. Ale ja już jestem Demiurgiem. Nie. Dobrze, to dobrze. [01:43:23.10 → 01:43:23.94] B: Taki żart widzicie. [01:43:24.72 → 01:43:39.45] A: Dobrze, musisz tak to przeżywać. Magdalena Cielecka napisała ci blurba, Gaju. Niezwykle filmowa powieść, czytając miałam wrażenie, że oglądam ostre męskie kino, prowokacyjne, chwiałami przerażające. Marzyłabym o takim scenariuszu. No i co? Będzie scenariusz? Będzie z tego film? [01:43:40.22 → 01:43:41.88] C: Nie wiem, na razie nic nie mogę powiedzieć. [01:43:42.48 → 01:43:44.45] A: Ale nie możesz powiedzieć, czyli już coś powiedziałaś. [01:43:44.68 → 01:43:45.41] C: To tyle. [01:43:46.15 → 01:43:48.55] A: Ale jeżeli mówisz, nie mogę nic powiedzieć, to znaczy, że... [01:43:48.55 → 01:43:52.45] B: Ale jak się zrobił, patrzcie, jak się chwyta za słówka teraz, taki był miły na początku, nie? [01:43:52.63 → 01:43:52.69] C: Widzieliście to? [01:43:52.69 → 01:43:58.65] A: Bo gdyby nic nie było, to byś powiedziała nie. Nic takiego nie ma, ale jeżeli mówisz, nic nie mogę powiedzieć, to znaczy, że coś jest na rzeczy. [01:43:59.43 → 01:44:00.87] D: Nie mów mu! [01:44:01.89 → 01:44:03.57] A: Mimo, że nie możesz mówić, powiedz państwu. [01:44:06.80 → 01:44:08.56] C: Nie, nie, nie chcę o tym mówić. [01:44:08.56 → 01:44:09.48] A: Tajemnica handlowa. [01:44:09.50 → 01:44:10.68] C: Nie chcę o tym mówić. [01:44:10.84 → 01:45:43.57] A: Dobrze, okej, nie chcesz o tym mówić. Dobrze, proszę państwa, ja państwa zachęcam do przeczytania książek Katarzyny Bądy-Pochłaniacz, Gaj Grzegorzski, Betonowy Pałac i oczekiwania na kolejne tomy Trylogii i Tetralogii. Czyli macie państwo zajęcie na najbliższe 3-4 lata. Także proponuję sięgnąć po również inne książki naszych autorek i nie tylko. I żeby zmienić trochę ton, to dzisiaj zajmowaliśmy się kryminałem, kryminalistkami, zbrodniami, a za tydzień przyjdzie do nas ksiądz Andrzej Luter. Ksiądz, który oprócz tego, że jest księdzem, jest również Kimś, kto bardzo dużo czyta, chodzi do kina, chodzi do teatru, śledzi bieżącą kulturę i napisał też o tym książkę. Uwaga! Książka nosi tytuł Ex Post Catholic. Chyba dobrze powiedziałem. I to będzie pretekst do naszej rozmowy z księdzem Lutrem na temat tego, jak ktoś, kto jest księdzem, widzi współczesną kulturę, teatr, sztuki plastyczne, film, powieści, jakie są relacje między wiarą a sztuką, między kościołem a bluźnierstwem artystycznym. O tym będziemy rozmawiali za tydzień. Ja strasznie dziękuję Gaji i Kasi, przyjechały tutaj ze mną. [01:45:43.57 → 01:45:46.21] B: Bardzo dziękujemy, że przyszliście państwo. [01:45:46.43 → 01:45:47.73] A: Dziękujemy, do widzenia.
Bitwa o literaturę. Śmierć jest kobietą
Zarówno słowo „zbrodnia” jak i słowo „śmierć” są rodzaju żeńskiego, „morderstwo” i „zabójstwo” rodzaju nijakiego, zatem wydaje się że rodzaj męski jest, jeśli idzie o nomenklaturę kryminalną, o wiele słabszy. Nic więc dziwnego, że w ramach boomu kryminalnego, z jakim mamy do czynienia w Polsce, coraz dobitniej do głosu dochodzą pisarki, które nie unikają brutalności, przemocy a nawet obdarzania postaci ze swoich książek rozlicznymi dewiacjami. Bohaterki tego spotkania w swoich ostatnich powieściach nie kokietują, nie mitygują się, są bezwzględne i brutalne. Dlaczego zdecydowały się na pisanie literatury kryminalnej i to tak brutalnej, przy której poczciwa Agata Christie jest niczym nalewka babuni przy samogonie? Krzysztof Varga, kurator programu literackiego w Teatrze Starym
Obszernego skrótu ze spotkania będzie można wysłuchać w audycji „Osobowości” na antenie Radia Lublin w poniedziałek 9 lutego o 20:00.