[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:09.24 → 03:40.57] A: Witam serdecznie na kolejnym spotkaniu w Teatrze Starym. Dzisiaj będziemy się zastanawiać, na czym polega fenomen literatury, którą sobie roboczo nazwałem literaturą pocieszenia, a więc literatury, która daje, usiłuje dać jakieś przepisy na życie. Moimi gośćmi dzisiaj są pani profesor Zofia Milska-Wrzosińska, psycholog, psychoterapeuta, dyrektor Laboratorium Psychoedukacji, autorka książek, takich książek np. jak Bezradnik, kobieta, mężczyzna, miłość, seks, zdrada. Doktor habilitowany, nie profesor jeszcze, Dariusz Nowacki, Uniwersytet Śląski w Katowicach, krytyk literacki, specjalista od współczesnej polskiej literatury, są dzisiaj moimi gośćmi. Ja się nazywam Krzysztof Warga. I myśląc o tym spotkaniu, przygotowując się jakoś mentalnie do niego, przeczytałem najnowszą powieść Małgorzaty Kalicińskiej pod tytułem Lilka. To jest powieść, która była hitem jeszcze niedawno. Teraz pani Kalicińska wydała kolejną książkę, chyba ze swoją córką, tak mi się wydaje, bo to jest taka też trend. Agrochola też chyba ze swoją córką wydała. tylko wcześniej. Więc Lilka była na szczytach list bestsellerów przez jakiś czas. Ja postanowiłem przeczytać tę książkę, żeby spróbować trochę przynajmniej zrozumieć fenomen popularności takich autorek jak Kalicińska, która przecież miała niebywały sukces sprzedażowy, czytelniczy ze swoją trylogią o rozrywisku. Jak znalazłem w internecie jakieś dane sprzedaży, no to pierwszy tom to było 700 tysięcy mniej więcej sprzedanych egzemplarzy, dwa następne to było po 350 tysięcy mniej więcej, czyli połowa czytelników pierwszego tomu się zniechęciła i nie czytała dalej, a połowa się zachęciła i czytała dalej. No i kilka słów wprowadzenia o powieści Lilka. Mamy tutaj Taki schemat. Kobieta, bohaterka, nazywa się Marianna, pracuje w piśmie kolorowym dla pań średniego szczebla, tak powiem. Jest kobietą 50+, od której po 30 latach małżeństwa odchodzi mąż. Jak się okazuje odchodzi, co ciekawe, chyba nietypowe, nie odchodzi do młodej dziewczyny, do sekretarki, studentki, tylko do kobiety w swoim wieku mniej więcej. W dodatku, jak się dowiadujemy, niezbyt atrakcyjnej. Ale następuje nawała nieszczęść w tej powieści, czyli po pierwsze odchodzi mąż, siostra przyrodnia, z którą nasza bohaterka znowu zaczyna jakby się przyjaźnić, czy kochać taką siostrzaną miłością, zapada na raka szyjki macicy i właściwie umiera w trakcie zapisu umierania jej. Ukochany wujek ginie w jakiś dosyć absurdalny sposób, wysiadając z samochodu, uderza się głową o kamień czy asfalt i umiera. mentor naszej bohaterki, zasłużony dziennikarz, umiera na raka płuc. I właściwie mamy w tej książce mnóstwo nieszczęść, ale konkluzja jest taka, że po drodze są jakieś nieudane relacje naszej bohaterki z mężczyznami. Konkluzja jest krótko mówiąc taka, że jednak i tak warto żyć. [03:43.51 → 03:52.11] B: Nie umawiając się z panem Krzysztofem, też tak się złożyło, że tę samą książkę kupiłam, ponieważ postanowiłam się przygotować do tego spotkania z państwem. [03:52.19 → 03:53.51] A: To nie była, to była telepatia. [03:53.85 → 06:21.91] B: Ja nie będę tego Państwu czytać, tylko Państwu pokażę, bo tu, o tutaj, gdzie są te rozmaite takie różowe karteczki, to są wszystko wyniki mojego, no powiedzmy sobie, zaskoczenia z elementem negatywnym, ponieważ to wszystko, to co pozaznaczałam, dotyczy fragmentów kontaktu quasi psychoterapeutycznego, pseudo psychoterapeutycznego z panią, która pełni funkcję psychoterapeutki w tej książce. To jest tu przedstawione jako profesjonalna psychoterapia. Natomiast tak, profesjonalna psychoterapia nie odbywa się w takich warunkach, że pacjentka przychodzi do psychoterapeutki, pije z nią dużo wina, płacze, następnie pijana zresztą. doznaje pocieszenia w taki sposób, że psychoterapeutka, w swoim domu zresztą, gładzi ją po głowie i mówi, jest z nią na ty, ja do ciebie będę mówiła teraz tak, jak do ciebie mówiła mama, jak do ciebie mówiła mama, no to bohaterka mówi, że mama mówiła do niej Maniu, no i wobec tego psychoterapeutka mówi, Maniu, ja się tam, matka nie żyje od 30 lat, Maniu, na jaką wyrosłaś, piękną, wspaniałą kobietę, jaka jesteś fajna, No i tak to się odbywa, po czym zmożona alkoholem i płaczem bohaterka zasypia. Następnie rano psychoterapeutka zawozi ją do domu. No i potem kontakty między nimi są właśnie takie. Przy czym gdyby to były kontakty przyjacielskie, to nie leży w ogóle pod tym względem w obszarze mojej krytyki. i do tego mi się nie odnosiła, ale wszystko to się nazywa psychoterapia. Później bohaterka podejmuje tam psychoterapię grupową, która też się odbywa w domu tej pani. Czasami jest tak, że mąż prowadzi jakąś grupę rozwojową na piętrze, a ta psychoterapeutka Agata swoją grupę w saloniku. Pacjenci jednego i drugiego się mijają. Jednym słowem, to jest sytuacja taka, w której, ja to mówię na wypadek, Ktoś z Państwa przeczytał tę książkę i myślał, że tak psychoterapia wygląda. Chcę powiedzieć, że to jest skrajnie nieprofesjonalne i to wzbudziło dużą moją nieufność, ponieważ jeżeli ktoś przedstawia psychoterapię w taki sposób, to ja zaczynam mieć wątpliwości co do tego, na ile inne rzeczy są przedstawione wnikliwie i prawdziwie. Ale to nie jest psychoterapia. Jakby ktoś z Państwa chciał szukać psychoterapii, to proszę nie chodzić prywatnie, nie upijać swoją psychoterapeutką, nie nocować u niej i następnie nie uczestniczyć w grupie, która się w takich warunkach odbywa. Przy czym czasem jest to płatne, a czasem nie jest płatne jeszcze w tej książce, co też jest dość szczególne. [06:22.11 → 07:11.14] A: Darek, powiedz mi, na czym polega fenomen, Kalicińskiej, Groholi, Janusza Lona Wiśniewskiego, bo jego też tutaj chyba trzeba do tej grupy dołączyć, takiej literatury, no ja ją sobie nazywam literaturą pocieszenia, czyli czegoś co, gdzie czytelniczki, no bo głównie to są kobiety, a tak trzeba przyznać, że w Polsce przede wszystkim głównie kobiety czytają. Wydaje mi się, że jest taki powtarzający się schemat. Bohaterka ma zazwyczaj pięćdziesiąt, pięćdziesiąt plus lat, koło pięćdziesiątki, Nastąpiła w jej życiu jakaś katastrofa, zazwyczaj związana z odejściem męża do innej kobiety, kłopoty w pracy. Świat się wali, a jednak ona odnajduje sens życia, radość życia, nową miłość, pracę itd. [07:12.20 → 09:06.61] C: Oczywiście nie ma jednej odpowiedzi na pytanie o fenomen popularności tego typu literatury. Ja w ogóle mam duże wątpliwości, czy to jest jeszcze literatura. Osobiście sądzę, że to jest jakaś forma piśmiennictwa po literaturze. Dlaczego tak mówię? Jak zwróciłeś uwagę, dawna literatura o biegu popularnego, taka trwialna, Ona jednak próbowała naśladować literaturę wysoką. Robiła to nieudolnie, dlatego popadała w pretensjonalność, w różne zgrzyty stylistyczne i tak dalej. Natomiast to jest pewna odmiana piśmiennictwa albo pewna gałąź show biznesu, która jest właściwie całkowicie autonomiczna. Ona się realizuje paradoksalnie, bym powiedział, poza kulturą literacką. To jest ciekawa rzecz. Przypomnijmy sobie, że Grohola startuje pod takim hasłem czy takim pomysłem wydawniczym poszukiwania polskiej Helen Fielding jako autorki cyklu o Bridget Jones. No i wtedy rzeczywiście nastąpił jakiś boom tego typu opowieści. W Polsce odbywa się to mało profesjonalnie i dość chaotycznie, natomiast w świecie zachodnim, zwłaszcza w angloamerykańskim, to są pewne gałęzie, które są jakby okrzepłe i nawet mają swoje podgatunki. Dość powiedziałaś o wieku tych bohaterek. To też jest bardzo ciekawe, ponieważ Zasadniczo można wyróżnić takie, nie ma polskiej terminologii, więc będę używał angielskiej, trzy takie odmiany, czy podgatunki. Pierwszy to jest chicklead, który dotyczy, no z angielskiego... [09:06.61 → 09:07.75] A: Literatura dla lasek? [09:07.81 → 12:18.98] C: Tak, tak, laseczka, no od kurczaka, prawda? Coś takiego. Potem jest następna, następna kategoria to jest bigger girl lead, To dotyczy, to jest na przykład Bridget Jones, ponieważ chodzi o wiek, który konstytuuje całą fabułę, problematykę i tak dalej. Mówiąc najkrócej, w tym Bigger Girl Lit bohaterki mają na ogół około 30 lat i popadają w taki pierwszy kryzys kobiecy. I potem mamy coś, co jest jakby zaprzeczeniem chick litu, czyli coś, co się angielska nazywa hen lit, Jeszcze jest pojęcie matrion literature, które cechuje się tym, że znowu segment wiekowy. Bohaterka przeżywa jakby już ostatni kryzys. Pełna analogia mam do kryzysu wieku średniego, to jest na ogół 40+, 50+. I chcę powiedzieć, że przynajmniej w świecie zachodnim to są formaty po prostu. Tam nie ma żadnej niespodzianki. Wiadomo, co musi być, jakie elementy, jak się rozwija fabuła i tak dalej. Z samą Kalicińską jest pewien problem, dlatego że jej literatura jest niezwykle chaotyczna. Jak czytaliśmy wszyscy, wiemy, że w zasadzie to nie jest powieść, dlatego że ona ma kłopot z robieniem fabuły i są takie dziwne wtręty, które się nazywają żółte karteczki. gdzie jakieś wspomnienia z wakacji, ze szkoły i tak dalej. Ona ma kłopot z ciągnięciem linii fabularnej. To jest zresztą napisane też koszmarnie. Nie wiem czy państwo zwrócili uwagę, że na przykład Wpadło mi to w oko, że autorka nie zna takich słów jak zaraz, natychmiast, bezwłocznie, mimowolnie, tylko wszędzie wali zmety. Zmety odpisałam na list, zmety zajrzałam do komputera, zmety zrobiłam sobie tam, nie wiem, czy gdzieś poszłam i tak dalej. Więc to jest jakieś straszne, nieuporządkowane fabularnie, kompozycyjnie i tak dalej. I w zasadzie mi się wydaje, że w normalnym świecie zachodnim to by nie przeszło przez sito redakcyjne jako po prostu źle zrobiona rzecz. Ale też od razu powiem, że jak ja o tym mówię, to mam... Nie mówi mi się o tym komfortowo, dlatego że mam takie wrażenie, że podlegam szantażom. Pierwszy szantaż jest moralny, ponieważ w gruncie rzeczy tam się eksploruje ludzkie nieszczęście. Samotność, śmierć, inne takie nieprzyjemne sprawy. Więc jakoś nie wypada na ten temat dowcipkować czy nawet ironizować. Po drugie jest pewien szantaż rynkowy, o którym wspomniałeś. Mianowicie właściwie wszyscy pisarze polscy powinni się czuć upokorzeni tymi rekordowymi nakładami. Istnieje ryzyko czegoś, co młodzież nazywa tanią polewką. że będziemy się jakoś z tego właśnie nabijali. [12:19.08 → 12:19.55] A: Rechotać. [12:19.72 → 12:39.08] C: No właśnie, no bo to jest w sumie do rechotania. Ale ja też nie wiem, czy to jest dobry pomysł, żeby w ten sposób jakoś zaznaczyć swoją kulturową czy kompetencyjną wyższość. Jakby to powiedzieć, no trudno nie być mądrzejszym od tej literatury. To jest po prostu niemożliwe. [12:39.77 → 14:51.25] A: W pokoju stałem jak sierotka Marysia, nie wiedząc jak się zachować. Grześ podał mi szlafrok i zaproponował łazienkę, ale zanim wziąłem do ręki pomarańczowy puchaty płaszcz kąpielowy, przyciągnął mnie do siebie i objął. Był czuły i delikatnie kołysał mnie w ramionach, jakby rozumiał moje zakłopotanie. Tam jest sypialnia, powiedział nosowo. Bądź tam, ja zaraz po tobie tam przyjdę. Nie myślałem racjonalnie. W głowie mi huczało i byłam przyjemnie podekscytowana. Pod prysznicem opadły lęki, a wezbrało pożądanie. Jestem atrakcyjną kobietą, czeka na mnie przystojny, interesujący facet. Okazuje mi to, na co czekałam od lat. Moje ciało zwariowało i lepiej ode mnie wie, co je czeka. Niedbale się wycieram, w lustrze widzę mokre kosmyki, z których krople wody spływają na szyję i dekolt. Ładna jestem? To, co wydaje mi się wspólne dla powieści z tego nurtu, To jest zazwyczaj to, że bohaterki, zarówno Groholi, jak i szczególnie Kalicińskiej u Wiśniewskiego, chyba, nie wiem czy tak jest, już nie jestem specem, zazwyczaj to są kobiety, które odkrywają swoją seksualność w kwiecie wieku, prawda? To są, późno, tak. Lilka, znaczy bohaterka Lilki, nie sama Lilka, tylko Marianna, żyła przez 30 lat z mężem, jak sama mówi, w seksie tam w łóżku było nudno, nic się nie działo, nie było to iła, no właściwie nagle Będąc po pięćdziesiątce odkrywa szalony seks z trenerem fitnessu, później z kimś tam jeszcze. Tak samo też u Groholi, ona właściwie staje się bohaterka Judyta, dobrze pamiętam, staje się pełnoprawną kobietą w sensie seksualnym, ten mąż ją rzuca i ona się wyswobadza. Czy to jest jakąś wiarygodne według pani? I jeszcze ta kwestia oczywiście stereotypu pewnego, który jest w tej książce, że kobieta, żeby zdradzić, musi się zakochać, a facet zdradza tak z marszu dosyć, czyli spodoba mu się jakaś dziewczyna, to zdradza. [14:51.49 → 15:19.85] B: Jednak z tym seksem to nie jest tak dobrze. Bohaterka owszem nawiązuje jakieś relacje seksualne, nawet chyba ze trzy, Jak się dowiaduje, że jakoś to nie wiem czy to jest przyczyna, ale równolegle do tego jak mąż od niej odchodzi, ale wszystkie te relacje są jakoś pęknięte. Sam seks jak się okazuje nie wystarcza. Bo jest trener fitness, jak pan wspomniał, ale z trenerem fitness to są takie ukradkowe spotkania gdzieś na tyłach w szatni, po tym jak on już zakończy prowadzić tam zajęcia dla grupy. [15:19.85 → 15:21.17] A: Właściwie ten seks jest gimnastyką. [15:21.55 → 17:58.05] B: Jest gimnastyką i ona w tej gimnastyce jest coraz lepsza. To się okazuje pęknięte, bo jednak dzieli ich jakaś różnica kulturowa, intelektualna. i nie sposób tego związku uczynić pełnym. Tylko mogłyby być te ukradkowe spotkania na zapleczu sali fitness. Potem się pojawia jakiś inny pan, który wprawdzie bardzo reaguje żywoseksualnie, ale ma kłopoty z potencją. Nie jest wyjaśnione do końca książki, jakie on ma, mianowicie te kłopoty, jakaś tajemnica tutaj tkwi, coś mu się udaje, ale nie za bardzo. Bohaterka przeżywa różne rzeczy, bo już się poczuła dla życzonego trenera atrakcyjna, a tutaj nie wie, czy to po jej stronie. W każdym razie tu nie ma seksualnego happy endu. U Groholi zdaje się jest, ja nie czytałam, ale słyszałam, że tam chyba się dzieje coś takiego, że po porzuceniu przez męża, bohaterka którejś z swoich książek jednak znajduje związek, który jest seksualnie spełniony i nie tylko seksualnie, ale też emocjonalnie, intelektualnie i w ogóle. Takich co to w życiu go nie ma, ale u Groholi podobno jest. No więc u Kalicińskiej nie. ale w ogóle w rozmaitych książkach takich, które być może już nie są literaturą, jak pan powiedział, mają taką funkcję, taki produkt show biznesu, który ma pocieszać, że tam jest jakaś obietnica, czyli my prowadzimy jakieś życie i wszystko jedno, możemy mieć lat 16, coś tam robimy, no na przykład, nie wiem, robimy, ale jesteśmy grubsze niż koleżanki, albo nie mamy takich włosów, albo chłopcy nie nami się interesują. W każdym razie coś jest nie tak. Albo mamy lat 25 i jeszcze nie wyszliśmy za mąż, a różne nasze znajomy wyszły, jeszcze mama nam mówi, że to niedobrze. Albo mamy lat 30 parę, mamy dziecko i się czujemy znacznie mniej atrakcyjne. Albo właśnie już jest tak trochę później, 45-50 i mamy poczucie, że życie nam przepłynęło przez ręce. Teraz tego rodzaju literatura daje mniej więcej taką obietnicę. Nie myśl, że nic dobrego ci się nie może przydarzyć. Na pewno ci się przydarzy. To, co jest teraz, to jest tylko etap przejściowy. Jak się dobrze rozejrzysz, to wydarzą się nadzwyczajne rzeczy. No i być może taka iluzja przez chwilę nam jest potrzebna. Z perspektywy psychologicznej oczywiście nie jest to żadna psychoterapia, ponieważ nie ma to funkcji leczącej. To bardziej jest, ja wiem, tak jakby w chwili przygnębienia i smutku wypić setkę. sądzę, że to jest trochę taki gorący kartofel, to znaczy panowi bardzo nie chcą, żeby to była literatura, a ja bardzo nie chcę, żeby to była psychoterapia. I w związku z tym mogę się zgodzić, że to jest jakiś produkt show biznesu, jak pan powiedział. Na pewno to nie jest psychoterapia w żadnym sensie, to nie pełni takiej funkcji, to nie zmienia, nie powoduje, że człowiek sobie lepiej radzi swoim życiem, nie daje na dłuższą metę siły, daje jakiś rodzaj przyrodnego oszołomienia. [17:58.51 → 18:00.31] A: Czyli coś, co daje jakąś nadzieję, że [18:00.31 → 18:01.49] B: może mi to się uda. Gaz rozweselający. [18:01.87 → 18:02.89] A: Gaz rozweselający. [18:02.91 → 18:19.61] C: Ale też trzeba być szalenie naiwnym, żeby odczuć działanie tego gazu rozweselającego. Dlatego, że to są opowieści, z których właściwie usunięto dramat istnienia. Tam nie ma żadnej nuty tragizmu. Powiedziałaś o tym nagromadzeniu śmierci. [18:20.25 → 18:22.95] A: No właśnie, tam bez przerwy ktoś umiera, choruje, cierpi. [18:22.99 → 18:33.95] C: Ale zwróć uwagę, czym jest tam cierpienie i śmierć. To jest przykrość. Podstawowa reakcja bohaterki to jest płacz. Ona to właściwie nic jej nie zmienia świadomościowo. [18:33.95 → 18:36.59] A: Ona nie przepracowuje, nie ma żałoby właściwie tak naprawdę. [18:36.59 → 19:16.67] C: Filozoficznie i tak dalej. Mówię oczywiście o takiej filozofii dostępnej tej bohaterce. Właściwie to jest coś takiego jak stracić torebkę w tramwaju. czy nie wiem, kiedy jesteśmy przez samochód ochlapani, też jest przykrość. I taki ma tam status właściwie śmierć. To jest przerażające, bo w tej książce najbardziej to mnie poruszyło, to znaczy ten nadmiar śmierci, który właściwie nie ma żadnych konsekwencji w sensie takim porządku egzystencjalnym czy porządku świadomościowym. To jest śmierć, która jest przykrością. I tyle. [19:17.11 → 19:22.51] A: Jeśli chodzi o Kalicińską, na mnie jakieś jedno zdanie. Oczywiście ta książka woła o redaktora. [19:22.99 → 19:25.71] C: To po pierwsze... Zabawna historia, bo redaktorem [19:25.71 → 19:27.57] A: tej książki... Szef wydawnictwa. [19:27.75 → 19:35.99] C: Ale też pisarz. Wszystkie książki były redagowane przez Jana Grzegorczyka. Tego od księdza Grosser. [19:36.11 → 20:30.24] A: I przez Zyska, Tadeusza Zyska, czyli szefa wydawnictwa. Czyli jak wyglądał ten tekst soter, że tak powiem, przed redakcją, to jest ciekawe. Natomiast na mnie zrobiło wrażenie, Jedno zdanie, nie wiem czy państwo pamiętają, kiedy nasza bohaterka opowiada o życiu Lilki, która została zgwałcona w młodości na wakacjach w Bieszczadach bodajże. Wracała z kolegą, jacyś pijani bandyci ich napadli, skopali tego kolega, ją zgwałcili. Uwaga, Lilka została, cytuję z pamięci, Lilka została brutalnie zgwałcona na brudno przez tam jakichś bandytów, zupełnie wbrew jej woli. To jest zdanie, które musiałem trzy razy przeczytać, żeby upewnić się, że ona naprawdę jest w tej książce. Ja nie wiem, czy to jest ukryty stereotyp, że kobieta czasami lubi być zgwałcona, bo istnieje taki stereotyp, czy po prostu kompletne nieudacznictwo. [20:30.59 → 20:47.58] C: To jest taka pisarka, ona po prostu klepie, to jest paplanina w dużej mierze. bez konsekwencji. Moim ulubionym rozwiązaniem w tej powieści jest to, że autorka odbywa szereg rozmów ze swoim przyjacielem, takim męskim powiernikiem. [20:48.74 → 20:50.78] A: Starym dziennikarzem, wyjadaczem. [20:51.16 → 20:52.98] C: chorym na raka płuc. [20:54.20 → 20:59.94] A: W Ładzie on był jeszcze PRL-owskim dziennikarzem, więc jego kariera się trochę pozałamała później przez to. [21:00.00 → 21:13.64] C: I mniej więcej po 150 stronach w rozmowie z Agatą główna bohaterka mówi, że ona z nim dlatego rozmawia, bo on przedstawia jej świat z męskiego punktu widzenia. Czyli trzeba było 150 stron, żeby wyświetlić tę funkcję fabularną. [21:13.88 → 21:34.68] A: Trzeba ją dopowiedzieć. Ktoś się mógł nie zorientować. On jest doświadczonym facetem. On przez ten czas przestaje mówić, dziewczyno, tak, wiesz, faceci są tacy, kobiety są takie. Czyli to jest literatura dopowiedzeń. To znaczy trzeba ekspresji z verbis dopisać tam. [21:34.79 → 23:03.91] C: Jeszcze jest taka sytuacja w polskiej literaturze współczesnej. że można by powiedzieć, że to właśnie kobiety w literaturze rządzą. Nie ma mowy o tym, żeby ktoś myślał o tej twórczości jako twórczości jakoś tam upośledzonej czy niechcianej, ale wydaje mi się, że to są jakieś takie... Figury przywódcze bym powiedział. Najnowszy sukces chociażby Magdaleny Tulli jako autorki włoskich szpilek. Też w końcu opowieść utworzona na fundamencie autobiograficznym. Jawnie autobiograficzna rzecz. Myślę o takich wspaniałych powieściach, takich pisarek jak Joanna Bator albo Inga Iwasiów. To jest właściwie cała czołówka współczesnej prozy, I to bardzo ciekawe, właściwie we wszystkich tych książkach znajdujemy to, tylko nie tak samo zrobione rzecz jasna, co u naszych dzisiejszych bohaterek. Bo tam za każdym razem mamy coś takiego jak taką kobieco-centryczną perspektywę, bardzo ważne relacje, powiedzmy matka-córka. Jest to w ogóle przepuszczone przez świadomość czy doświadczenie kobiece. I to jest pewien paradoks, że mamy takie jakieś nożyce, Te doły pisarskie są straszne, ale jednocześnie wyżyny są imponujące, zachwycające. [23:04.59 → 23:07.37] A: Dziękujemy Państwu. Zapraszamy za tydzień. Dobranoc.
Bitwa o literaturę. Literatura pocieszenia, psychoterapia literacka? TVP Kultura
Na czym polega fenomen Małgorzaty Kalicińskiej, a wcześniej Katarzyny Grocholi? Czy na terapeutycznych walorach tych powieści opiera się ich sukces? Czy wystarczy napisać powieść o kobiecie, która mając 50 lat odnajduje nową miłość i nową pasję i sukces komercyjny murowany? Dlaczego literatura ma zastępować prozac i xanax?
Krzysztof Varga, kurator programu literackiego w Teatrze Starym
Dariusz Nowacki – ur. w 1965 r. Krytyk i badacz literatury, pracownik Instytutu Nauk o Literaturze Polskiej Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Redaktor kwartalnika kulturalnego „Opcje”, współpracownik pism literackich, a także gazet codziennych i wydawnictw.
Zajmuje się głównie współczesną prozą polską. Autor książek: Zawód: czytelnik (1999), „Ja” nieuniknione. O podmiocie pisarstwa Jerzego Andrzejewskiego (2000), Wielkie Wczoraj (2004), Kto im dał skrzydła. Uwagi o prozie, dramacie i krytyce (2011).