[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:01.16 → 01:19.05] A: Dobry wieczór, dobry wieczór. Witam państwa w Starym Teatrze, w Teatrze Starym w Lublinie. Nazywam się Roman Pawłowski. Będę miał przyjemność poprowadzić tę dyskusję, a jej tematem, tematem dzisiejszej bitwy o kulturę są polskie filmy między lwami i wężami. Chcemy się zastanowić, czy rację mają krytycy, którzy uważają, że polska kinematografia odrodziła się w ostatnich latach, i świetnie konkuruje ze światowymi kinematografiami? Czy też rację mają szydercy, którzy powołali do życia nagrody dla najgorszych filmów? Te nagrody, węże, znalazły się w tytule naszego spotkania. Gdzie przebiega granica pomiędzy złym i dobrym kinem? Czy tą granicą jest granica między kinem artystycznym, autorskim i komercyjnym? i czy mamy szansę w Polsce na kino gatunkowe, na dobre filmy środka, filmy rozrywkowe. O tym wszystkim będę rozmawiał z moimi gośćmi, których zapraszam na scenę. Bardzo proszę. Witamy serdecznie. [01:20.14 → 01:23.06] B: Dobry wieczór Państwu. [01:23.81 → 01:44.07] A: Zajmijcie proszę miejsca. Przedstawię Was. Magda Sendecka, znana Państwu dziennikarka filmowa, miesięcznik kino, kuratorka programu filmowego w Starym Teatrze, w Teatrze Starym. Tomasz Raczek, krytyk filmowy i redaktor naczelny Miesięcznika Film. [01:45.37 → 01:51.16] C: No to już jest nieaktualna wiadomość, bo Miesięcznik Film został zawieszany niestety, więc... redaktor [01:51.16 → 02:40.99] A: naczelny nieistniejącego już filmu oraz Jacek Bromski, reżyser, scenarzysta, prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Lwy czy maliny? Ja jestem, jako ignorant w problematyce filmowej, trochę w kropce, Czytam recenzje moich kolegów w popiórze, którzy ogłaszają od kilku sezonów renesans polskiego kina. Po ostatnim choćby festiwalu w Gdyni czytałem takie superlatywy. Potwierdzają to sukcesy polskich filmów. Ida odnosi, zbiera nagrody, płynące wieżowce objeżdżają świat. [02:41.55 → 02:46.32] B: Z drugiej strony czytam... Dwie nagrody na festiwalu w Montrealu. [02:46.34 → 03:33.34] A: Możecie wymienić pewnie jeszcze wiele, wiele innych przykładów, dowodów na to, że kino żyje. Natomiast z drugiej strony są Malcontenci i Loża Szyderców, która w zeszłym roku powołała nową nagrodę dla najgorszych filmów. Ta nagroda nazywa się Węże. I to nie jest jedyna nagroda tego typu, bo przecież jeszcze są Złote Pawie, w które zdaje się pan był zaangażowany. Więc pytanie jest takie, co określa, co bardziej definiuje polskie kino dzisiaj? Czy lwy, czyli nagrody dla ambitnego kina w Gdyni, czy też właśnie te węże, czy też złote pawie przyznawane zwykle filmom komercyjnym? [03:34.24 → 04:39.48] B: Ja mam wrażenie, że to się bardzo wiąże, że dlatego się pojawiły węże, dlatego się pojawiły, czy nie wiem, zabłysły i zniknęły pawie. że to kino jest wystarczająco mocne, żeby sobie mogło na to pozwolić. Dopóki było kiepsko, dopóki hodowaliśmy tę roślinkę, mówię w liczbie mnogiej, bo jakoś kibicuję polskiemu kinu i mam takie poczucie, że to też... Ja też jakoś na to starałam się huchać. no to trudno było krytykować, bo istniał lęk, że publiczność, która ma taki stereotyp, że polski film jest taka część publiczności, która uważa, że polski film to kiepski film, że to jest woda na młyn tych defetystów. W sytuacji, kiedy polskie kino zaczyna naprawdę rosnąć w siłę, zaczyna odnosić sukcesy, również sukcesy frekwencyjne, bo polska publiczność wróciła na polskie filmy do kina, no to można sobie pozwolić na to, żeby też pokazać, co jest złego, co jest kiepskiego, co trzeba poprawić i z czego się należy śmiać. [04:40.10 → 08:26.03] C: A ja uważam, że powiązanie istnieje, ale w drugą stronę. Czyli jest dokładnie odwrotnie albo chcę wierzyć, że jest dokładnie odwrotnie. To znaczy dzięki temu, że powstały nagrody dla najgorszych filmów, które ja nazywam nagrodami higieny polskiego kina, bo to jest higiena, to jest czyszczenie brudnych i niepotrzebnych elementów, odrzucanie z kina. I każdy, i człowiek, i każde zwierzę, i każda sprawa potrzebuje higieny, to znaczy zachowania, skoncentrowania się na tym, co dobre, i co kreatywne o odrzucania tego co jest śmieciem. Więc te złe, te nagrody pokazujące niedobre rzeczy w kinie polskim spowodowały moim zdaniem, a w każdym razie przyczyniają się do zniechęcania twórców, aby brali się za projekty tak skandalicznie niedobre, Jak Kacwawa. Ja chciałem powiedzieć, że mniej więcej w okolicach awantury o film Kacwawa zaczęło się całe to zamieszanie z kinem polskim. Bardzo, bardzo ważne na wielu poziomach. Powstały wtedy między innymi te nagrody i u nas Złoty Paw. w programie weekendowy magazyn filmowy w telewizji polskiej w Jedynce i koledzy stworzyli nagrodę węży dla najgorszych filmów. Otóż co się wtedy okazało, proszę państwa, że ta czynność higieniczna została zaniedbana przez polskich krytyków. I proszę zwrócić uwagę, że ja dzisiaj się nie wypowiadam źle o filmach i nie krytykuję twórców filmowych, tylko krytyków filmowych. ponieważ oni zapomnieli o podstawowym swoim zadaniu, mianowicie oglądaniu wszystkich filmów i mówieniu nam, co w nich jest dobre, a co jest złe i pomaganiu nam w wyborze. Otóż, co robili krytycy do czasu Kazwawa i do czasu Węży. Oni nie chodzili na filmy komercyjne, uważając, że to jest tak okropne, tak w złym guście, tak poniżej ich klasy, że po prostu w ogóle nie będą o tym pisać i nie będą na to chodzić. Wobec tego był taki rodzaj emigracji wewnętrznej krytyki polskiej, która doprowadziła do tego, że mieliśmy fragment zdziczałego sadu, to znaczy tymi złymi filmami się nikt nie opiekował, nikt nie zwracał na to uwagi, po prostu różni przedsiębiorcy przychodzili od jednorękich bandytów, różni tacy, którzy mieli dużo pieniędzy, ładowali to do kina i mówili publiczność to debile są, to kretyni, cokolwiek im damy to będą się cieszyli, bo to przecież dwoje się nie znają na niczym, im bardziej się uhahają, tym lepiej. Czyli taka pogarda była w nich, a ja tych ludzi znałem. I ja wiem, że ta pogarda w nich była. Oni wcale nie są tacy sami w życiu. W życiu są w porządku, ale kiedy łapali się za tę produkcję, to w nich była pogarda do widza. I dlatego mnie wtedy taki szlak trafił przy tym Kadzwawie, I ten film niedawno był pokazany w Polsacie. I od momentu, kiedy pokazany został film niedawno, to ja ciągle odbieram jakieś telefony, maile, ludzie mnie zaczepiają na ulicy i mówią, Jezus Maria, wie Pan, obejrzałem ten film, no rzeczywiście to się nie da oglądać, co za straszna rzecz, jak w ogóle mogło do tego dojść. Otóż proszę zwrócić uwagę, że po tej całej awanturze o film Kacwawa już drugi film Kacwawa, ani nawet podobny do Kacwawa nie powstał. [08:26.20 → 08:31.80] A: Pan Jacek Bromski, czy pan jest praktykiem, czy pana mobilizuje tego rodzaju krytyki? [08:31.80 → 09:01.87] C: Ja tylko chciałem skończyć, że po tej awanturze krytycy polscy zaczęli chodzić na filmy. I ci, którzy teraz głosują na Węże, pokazuję na komórkę, bo właśnie dostałem informację, że nowa edycja Węży, czyli Węże 2014 została rozpisana. I pierwszy punkt w regulaminie jest, że wszyscy krytycy biorący udział w ocenianiu muszą zobaczyć wszystkie filmy polskie. Nie ma takiego, że on na to nie pójdzie, bo jemu się na to nie chce, bo to jest poniżej jego godności. Jesteś krytykiem, musisz oglądać złe filmy też. [09:02.14 → 09:07.90] B: Tak, proszę państwa, to jest zawód wysokiego ryzyka. Proszę docenić. [09:08.87 → 09:38.30] A: No bardzo, bardzo jest piękna ta samokrytyka krytyka. Podziwiam, że środowisko krytyki filmowej może się tak uderzyć zbiorowo w piersi. Mam nadzieję, że to nie tylko pan, ale też inni koledzy i koleżanki. Natomiast bardzo by mnie ciekawiło, jak to wygląda z perspektywy reżysera i potencjalnego obiektu tej krytyki. Jak pan, panie Jacku odbiera taką inicjatywę? Czy to pana mobilizuje do robienia lepszych filmów? [09:38.38 → 09:59.24] D: Trochę się czuję tutaj jak chrześcijanin między lwami i liczę tylko na to, że się między sobą właśnie pogryziecie. Ja może jakoś ujdę z życiem. A po drugie, no to No tak powiem na początku brutalnie. Właściwie krytyka filmowa nie interesuje ani widzów, ani twórców. Tak naprawdę. [10:00.64 → 10:01.32] A: A nagrody? [10:02.10 → 10:07.46] D: A nagrody o tym, że są węże, to się dowiedziałem dzisiaj w garderobie od pana, bo pan dostał jakiś... [10:07.46 → 10:09.60] A: A w Złotych Pawiach też pan nie słyszał? [10:09.66 → 10:13.98] D: W Złotych Pawiach słyszałem. Kiedyś to wymyślił Jacek Szczerba, zdaje się tak. [10:14.48 → 10:21.26] C: Nie, Złoty Paw, ten którego my wręczaliśmy to ja wymyśliłem, bo akurat mieliśmy taką figurkę. No zakaz Wawa oczywiście. [10:21.50 → 10:22.66] A: No to gdzie to przecież. [10:23.06 → 11:13.61] D: Pawia dostał Złotego Saniecki za film Deszczowy Żołnierz. Bardzo się oburzył, zrobił konferencję prasową. I te pawia były wręczane na festiwalu w Gdyni. I w następnym roku akurat siedziałem z Pawłem Mosakowskim i przyleciał pan z Czerwa strasznie podniecony i mówi, że musimy głosować na Złotego Pawia. Ja mówię, panie Szczerba, pan jest zaproszony na Festiwal Filmów Polskich, Święto Filmu Polskiego Filmowców, do nas pan jest zaproszony. Czy jak pan idzie do cioci na imieniny, to pan krytykuje, że flaki są przypalone albo buraczki są o nim świeże? No raczej chyba nie wypada panu, żeby pan to tutaj robił. Może pan robić to poza festiwalem i w ten sposób to ucichło na jakiś czas. Dopiero potem pan te inicjatywy jakby podjął. [11:13.67 → 11:17.87] C: I wręczaliśmy w barze PKP po Wiśle, czyli u kogo innego byliśmy. [11:17.89 → 11:22.89] D: Tak, tak, ale to jest co innego, to jest co innego, to wręczacie węże, nie węże, no. [11:22.89 → 11:29.75] C: Proszę bardzo, no. Ale nikt nie przyszedł po węże, także tylko Jacek Samoiłowicz wydelegował pieska białego, który odbijał. [11:29.75 → 12:00.20] D: Tak? No nie, kacwawa, no to jest jakiś przypadek taki, no straszliwy wręcz, to jest przypadek tego, że amatorzy kompletni, którzy się nie znają na kinie, wydawało im się przez chwilę, że się znają i że mogą zrobić na tym pieniądze i że jak wymyślą taki schemat, to na pewno publiczność na to nabiorą, no ale nie nabrali, ponieśli dotkliwą karę, stracili pieniądze, najedli się wstydu, no i o czym tu mówić? Czy warto nagrody z tego powodu? [12:00.41 → 12:18.62] C: Nie, jedyna rzecz, która ważna była, przykazwała z punktu widzenia środowiska filmowego, to jednak za duże pieniądze, nazwijmy to producentów, czyli w każdym razie ludzi finansujących ten film, zagrali w tym filmie świetni aktorzy. [12:19.12 → 13:23.47] D: To mnie martwi, to mnie naprawdę martwi, Ja otrzymuję też wiele propozycji. Nie jestem aktorem, ale dostaję dużo scenariuszy, propozycji właśnie od takich ludzi, żebym coś zrobił. Ja za to dziękuję, mimo że mi się może nie przelewa specjalnie. Ale nie robię tego, a że ci aktorzy przeczytają ten scenariusz, zgodzą się na coś takiego, to mnie się to nie mieści w głowie rzeczywiście. No bo jednak aktor ma jedną twarz i on w pełni za tę twarz odpowiada. To jest to samo jak aktor idzie grać do serialu i w tym serialu już jak Mikulski tym klosem został, to chociaż tym klosem, chociaż coś takiego było. Była wielka popularność, jakaś postać, jakiś mit się stworzył. Może było warto, a może też i Mikulski nie był jakimś Hamletem z powołania. Może mu się udało to, ale są wielcy aktorzy, którzy zmarnowali swój talent w ten sposób. Piotrek Franceski dla mnie na przykład. Nie wiem, nawet Zbyszek Zamachowski. [13:23.93 → 13:25.91] C: I Borys Szyc, który właśnie grał. [13:26.03 → 13:27.67] D: Borys Szyc to bardzo szybko zmarnował. [13:27.85 → 13:43.95] A: Nie wszyscy mieli okazję zobaczyć ten film, a my mamy kawałek, fragment z Kacawawy. Może zobaczmy, o czym rozmawiamy, o jakich nizinach polskiego kina mówimy. [13:47.31 → 13:52.09] D: O nizinach, no a jak jakiś krytyk napisze na przykład gówno przez uzwykłe, to też będą... [13:52.09 → 13:56.39] B: Nie zostajesz dzisiaj z chłopakami? Przysokuj wart zabaw, tak? Tak, kochanie. [13:56.71 → 14:01.47] D: Marta, przyszła panna młoda. Andrzej, przyszły pan młody. [14:01.73 → 14:06.17] B: Andrzejku pamiętaj, to nie jest jakiś tam ślub. To jest nasz ślub. [14:08.63 → 14:27.93] D: Syryna Films przedstawia Najbardziej niegrzeczną komedię roku. Grupa przyjaciół. Jedna noc. I ludzie, których wolałbyś nie spotkać. Postawią całe miasto na nogi. [14:30.85 → 14:34.81] A: Trzy, dwa... [14:37.17 → 14:40.73] D: Bonaventura, kolega z wojsku. [14:40.75 → 14:43.67] B: Gdzie jest ta Jessica? Gdzie? [14:45.36 → 14:47.28] D: Grzmi chuj, killer ze Śląska. [14:47.40 → 15:08.04] A: Jarek, młodszy kuzyn. Przecież skąd się biorą takie filmy jak Kacwawa, jak Wyjazd Integracyjny, jak Last Minute, Podejrzani Zakochani. Pan powiedział, że one wynikają z pogardy producenta dla publiczności. [15:08.14 → 15:08.88] C: I z wyrachowania. [15:08.94 → 15:10.28] A: Wyrachowania chciwości. [15:10.46 → 15:18.12] D: Nie, z głupoty i z wyrachowania przede wszystkim. Nie wiem, czy z pogardy dla publiczności, bo ta publiczność w końcu ma dać pieniążki na chleb. [15:18.22 → 15:22.98] C: Pogarda, bo tak nisko ocenia się publiczność, że zakłada się, że to będzie sukces. [15:23.12 → 15:44.27] D: Ale przez swoją perspektywę oni ją oceniają. Przez swoją perspektywę, bo im się wydaje, że oni są tymi pierwszymi widzami tego. Śmieją z tego scenariusza, ale będzie wdechę tutaj, tutaj i tak dalej. Ale ta komedia musi być śmieszna. Ja widziałem Kadzwała, byłem na premierze tego niestety. I to jest w ogóle nieśmieszne. Tam nie ma nic śmiesznego, nic. [15:44.58 → 15:49.24] C: Ale ci producenci nie mówią o widzach per widzowie, tylko wiecie państwo, jak się nazywa widzów. [15:49.24 → 15:54.72] D: Są takie filmy, które są na granicy dobrego smaku, a może nawet przekraczają. Był taki film, sposób na blondynkę. [15:54.75 → 15:58.17] C: Ludożerka, mówi się na widzów. Ludożerka to kupie. [15:59.39 → 17:38.37] D: Indyktywnie jest po każdach, ale one przynajmniej były śmieszne. Na przykład mnie mało śmieszył Sposób na blondynkę. Nie wiem, czy państwo pamiętacie taki film z Cameron Diaz. Sposób na blondynkę to się nazywało? Coś tak z psem, co się dostawał gdzieś do jakiegoś... Mnie to specjalnie nie śmieszyło. Ale Julek Machulski był tym filmem zachwycony. Uważał, że jest bardzo śmieszny. I teraz powiem wam, w jaki sposób zmieniają się kryteria, czy jak się poprzeczka obniżyła. Jak zaczynaliśmy zespół Zebra, ja robiłem film Sztuka Kochania, który też był na krawędzi, wtedy był na krawędzi dobrego smaku. Może nawet jakiś recenzent mi nam napisał, że tam, że coś uczy się dobrego smaku, reżyserze czy coś takiego. I pamiętam, że najbardziej mu się wydawała niewłaściwa taka scena, tam przychodzili do seksuologa bliźniacy i tak przychodzili parę razy i wreszcie On się pyta, no dobrze, no co panu chodzi? A mówi, bo my jesteśmy bliźniacy dwujejowi. A ten mówi, no dobrze, i co z tego? Ale ja mam oba, jeden mówi. I to się Julkowi wydawało, że to jest naprawdę zbyt wulgarny, to w filmie. W końcu nam się wydał śmieszny, no puściliśmy go. Jak się to ma do tej poprzeczki tu, czy do tej poprzeczki z tą Cameron Diaz? To co się temu Jolkowi, no nijak, no przecież tam jakaś, nie wiem, jakaś sperma we włosach, sklepiona, jakiś, nie wiem, zacięty zamek. To było coś okropnego, no. Ale było śmieszne, bywało śmieszne, więc może to jakoś usprawiedliwia, że komedia śmieszna, nie wiem. [17:38.51 → 18:16.63] C: A czyli właściwie jeszcze dochodzimy do tego, że brak talentu, no bo w Kacwawa był jeszcze ten element, że próbowano pewien amerykański wzorzec, który działał, bo chodziło o Cuts Vegas przecież, jakoś przenieść na warunki polskie i zrobić taką polską wersję udanej chwilami ryzykownej, ale udanej komedii amerykańskiej. I się okazało, że twórcy ponieśli całkowite fiasko, bo się to po prostu całkowicie nie udało. I przeniesienie tego formatu amerykańskiego okazało się niemożliwe. [18:17.19 → 18:48.82] A: Bo na wszystkich... 164 tysiące widzów obejrzało ten film. Bardzo daleka pozycja, to był rok... Ale w czołówce w 2012 roku w czołówce polskich filmów były filmy Jesteś Bogiem i W ciemności, które zebrały ponad milion. Jesteś Bogiem w ogóle blisko półtora miliona widzów. [18:49.44 → 19:46.30] C: To jest bardzo ważna rzecz, którą pan powiedział, ponieważ z takiej... Czasem trzeba się przeciwstawiać po prostu Takie filmy jak Kacwawa są właściwie błogosławieństwem dla nas wszystkich, to znaczy i dla krytyków, i dla widzów, i dla twórców filmowych. Ponieważ gdy jest taka tendencja spadkowa i taka tendencja chaosu, to znaczy, że się wszyscy gubimy, przestajemy mieć jasny pogląd na temat filmu. Jedni mówią, że polski film jest fajny i lubią, drudzy mówią, że jeżeli polski film, to ja nie idę. bo mam zasadę, nie chodzę na polskie filmy, są tacy, którzy tak mówią. I nagle pojawia się taki jednoznacznie zły film, który koncentruje w sobie wszystkie te elementy krytyczne i od tego momentu mogą się... [19:46.30 → 19:47.14] D: Jak piorunochron działa. [19:47.40 → 20:33.22] C: Tak, jak piorunochron, ściąga po prostu ten ładunek na dół wpycha go do ziemi i my wszyscy zaczynamy się orientować, w którą stronę należałoby iść. Więc tak, krytycy zaczynają się orientować, że zaraz powinniśmy to oglądać, ponieważ to jest nasz obowiązek, pokazywać, że jeżeli coś jest złe, to nazywać to złym. Aktorzy mówią, hej, nie opłaca się jednak brać takich ról, ponieważ nie mogę się już ileś lat wykaraskać z tego, co tam narobiłem, narobiłam. Niektórzy znikają na jakiś czas i rodzą dzieci. Jak moja ulubiona aktorka, która tu zagrała w tym filmie, ja płakałem żywymi łzami po prostu, jak widziałem ją po nagrodzie w KI, gdy dostawała nagrodę dla najlepszej aktorki. [20:33.22 → 20:34.06] B: Mówimy o Romie Gąsiorowskiej. [20:34.08 → 21:00.16] C: Roma Gąsiorowska. Dostała nagrodę dla najlepszej aktorki roku, proszę państwa. Zasłużenie. I w tym samym roku zagrała coś tak okropnego, Całe szczęście, że była w ciąży i urodziła dziecko i zniknęła, dała nam zapomnieć o tej roli i teraz wraca w reklamie. Co prawda ją zobaczyłem na razie tylko, ale fajna. Ale Roma Gąsiorowska jest znakomitą aktorką. [21:00.46 → 21:17.72] B: Ale to filmowi Kacława należałoby postawić pomnik. I ta nagroda naprawdę powinna zostać przyjęta z niezwykłym uznaniem, no bo skoro mówisz, że to jest taki wzorzec z Sewr i że tak bardzo się i piorunochroń, no to rzeczywiście ja zaczynam wierzyć w [21:17.72 → 21:19.60] D: sens tych złych wężów. [21:19.66 → 21:42.08] C: Ale widzowie zaczęli mówić o polskim filmie. zaczęło się, zaczęła, przez wiele lat nie było dyskusji, takiej prawdziwej dyskusji, nie o tym, o temacie filmu, tylko o samej sprawie polskiego filmu. Czy ja, czy ja się czuję dobrze z polskim filmem? Czy polski film jest mi potrzebny? I nagle widzowie odpowiedzieli, tak, jest nam potrzebny polski film. [21:42.08 → 21:57.84] D: Panie Tomaszu, pan jest idealistą, widzę, że bardziej pan jest chrześcijaninem niż lwem, tu wynika. Ale powiem panu tak, ja mam, ja mam takie wrażenie, że jeśli chodzi o ogół krytyków, broń Boże, nie mam tu Państwa na myśli, nie będę zaczepiał, [21:59.58 → 21:59.70] A: że [21:59.70 → 22:34.61] D: oni bardziej, dużo bardziej chętnie dają te węże niż jakiś by mieli dawać pozytywne nagrody, że czerpią w tym jakąś złośliwą swoją satysfakcję, zacierają rączki, prawda, strzą te długopisy i dają te węże, temu damy węża, temu damy. Już widzę taki na przykład, nie wiem, taki po maturze zaraz, pryszczaty jeszcze z głosu Lubuckiego, idzie z narzeczoną gdzieś do lasu na spacer i mówi, ale przyładowałem temu Zanussiemu, no nie pozbiera się. [22:35.11 → 23:14.33] C: Ale nie, tak naprawdę nie jest. Kiedy byłem naczelnym filmu, to zaprosiłem do współpracy dużą grupę krytyków, szczególnie młodych krytyków, bo chciałem zaprezentować młode, fajne pokolenie krytyki polskiej. I otóż z nimi był taki kłopot, że oni dawali za dużo gwiazdek. Naprawdę. To znaczy tak szerokim gestem te gwiazdki rozsypywali. pisali do nas czytelnicy, że no ale może trochę powściągliwiej z tymi gwiazdkami, bo wreszcie wychodzi na to, że wszystko trzeba oglądać i właściwie te gwiazdki przestają mieć sens, jak tylko różnica jest między 3 a 6. No dajcie czasem jedną gwiazdkę jakiemuś filmowi. [23:14.33 → 23:17.19] D: Ale czy ktoś zlaca uwagę na te gwiazdki, pan myśli, jak idzie do kina? [23:17.19 → 23:19.59] C: No jeżeli się za dużo daje gwiazdek, to się przestaje. [23:19.61 → 23:22.83] D: Szuka regułaru, patrzy, co jest w kinie grane, patrzy, kto ma gwiazdek. [23:23.09 → 23:26.97] C: Trochę... Jeśli Italiani 6 gwiazdek... To państwa powinniśmy zapytać. [23:26.99 → 23:27.17] D: Tak? [23:29.23 → 23:30.03] A: Potwierdzają. [23:30.65 → 23:45.33] C: Państwo zwracają uwagę gwiazdki są łatwo rozpoznawalne. Ja w ogóle uważam dużo jeżdżę po Polsce i mam bardzo dużo takich spotkań z widzami jak z państwem tylko że w kinach a nie w teatrze i bardzo często rozmawiamy po filmie. Proszę. [23:45.69 → 23:47.11] B: Tu też jest kino Tomku. [23:47.63 → 24:09.41] C: A no przepraszam nie wiedziałem czyli tak samo jest. I okazuje się, że ja się więcej uczę podczas tych spotkań od widzów, którzy są po pierwsze bardzo uważnymi widzami. I dlatego mówiłem o pogardzie, bo jest bardzo często takie niedocenianie widza. Nie mówię, że u wszystkich artystów, ale u tych takich właśnie bardziej kiepskich. [24:10.01 → 24:13.51] D: Ja bym powiedział, że u tych właśnie takich bardziej elitarnych. [24:14.49 → 24:19.87] C: Czasem to jest egoizm. U elitarnych może być egoizm, egocentryzm, że oni po prostu nie myślą... [24:19.87 → 24:35.97] D: Ja doceniam widza. W życiu nie miałem więcej niż trzy gwiazdki chyba. Julek Machulski to jest zresztą, nie? Ma nasz rekord trzy gwiazdki. Ale my robimy filmy dla widzów raczej. No i bardzo się liczymy z tym. I widz jest wdzięczny i chodzi na te filmy. [24:36.71 → 24:40.83] C: No to prawda. Teraz właśnie wchodzi pan na film, więc... [24:40.83 → 24:48.75] D: Z bardzo zdolną reżyserką rozmawiałem kiedyś po jej chyba drugim filmie o Gosią Szymoską, którą lubię. Rodziców znałem i tak dalej. Mówiłem o Gosia. [24:49.97 → 24:50.81] C: Zrób, że... [24:50.81 → 24:56.67] D: No co ty robisz? Tego się nie da oglądać. W ogóle nikt na to nie chodzi. Ja robię na festiwale, ona mówi. [24:57.59 → 25:46.93] A: Ale tutaj dotykamy bardzo ważnej kwestii, ponieważ z jednej strony oczekiwań publiczności, z drugiej wyobrażenia producentów o tym, co publiczność, czyli udożerka, jak pan mówi, kupi, z trzeciej kryteria krytyki, czyli te narzędzia, którymi państwo oceniacie i budujecie hierarchię. I teraz, czy nie jest przypadkiem tak, że te trzy sfery się w polskim kinie rozchodzą? To znaczy, nie ma jakiejś płaszczyzny, w której by doszło do spotkania między tymi gwiazdkami, z jednej strony, oczekiwaniami biznesmenów, którzy w ogóle wiedzą o tym biznesie, którzy łożą pieniądze na produkcję filmową, a z drugiej strony po prostu tym, co rzeczywiście ludzie chcą oglądać. [25:46.93 → 27:07.53] D: Jest jakiś fałsz. Ja mam wiedzę na ten temat i wiem, skąd się to bierze. A mianowicie kiedyś, jak jeszcze było kino moralnego niepokoju, to ci krytycy, Mentrak, Sobolewski, Młody i tak dalej, i młodzi filmowcy, którzy robili to kino moralnego niepokoju, ja wtedy byłem w szkole jeszcze filmowej, Oni się spotykali na przykład w Łagowie na takim festiwalu, gdzie wszyscy pili przez tydzień. Naradzali się między sobą co zrobić, w jaki sposób się zorganizować, jak się tam cenzurze przeciwstawić, jak władzy i tak dalej i tak dalej. I ci krytycy oni się czuli częścią tego środowiska. I rzeczywiście byli wtedy. Byli kolegami, byli częścią środowiska z Kieślowskim, z Szulkinem, z Januszem Kijowskim. naradzali się i tak dalej i tak dalej. Potem nastąpił przełom ustrojowy. Kino się musiało zmienić. Krytyka się musiała zmienić i nagle się znaleźli po drugich stronach barykady i nie potrafili się krytycy jakby w sposób sensowny po tej drugiej stronie barykady znaleźć. Ja myślę, że strasznie się poczuli urażeni i opuszczeni. Że już się ich nie pyta, o czym robić filmy. [27:07.73 → 27:14.51] B: Ale ci krytycy, którzy teraz piszą, którzy dominują, wtedy chodzili do podstawówki albo byli przedszkolu. [27:14.51 → 28:19.01] D: Ja w wiem, ja wiem, ale jest jakaś ciągłość, jest jakaś ciągłość, jakaś tradycja, która przechodzi. I teraz jeszcze jest drugi aspekt tego, bo to jest nie tylko ten polityczny. Ale jest aspekt również tego, że to kino publicystyczne wtedy stawiało warsztat jednak na drugim miejscu. Ważny był temat. Mniej ważna była, czy aktorzy źle grają, czy dobrze grają. Mniej ważne było, jak to jest zrobione estetycznie, jak jest zmontowane. Tylko najważniejszy jest temat, o czym jest ten film. O czym i komu on, o co walczy, o jaką sprawę. Jaką sprawę załatwia, czy próbuje załatwić. Potem się to zmieniło. I nagle ci krytycy znaleźli się, nie mówię o was, bo pan jest bardziej popularyzatorem Kira i znawcą, prawda, pani Magda też, ale mówię o tych młodych, takich codziennych, takich wilczkach i tak dalej. Oni tak, nie znają warsztatu filmowego, nie znają języka filmowego, nie znają specjalnie historii filmu. To wiem dobrze, bo rozmawiałem z wieloma. [28:19.49 → 28:58.55] B: To ja protestuję. Może ja znam innych krytyków, ale dla mnie krytykiem jest na przykład Michał Oleszczyk. wschodząca gwiazda polskiej krytyki filmowej. Ja się z nim czasami nie zgadzam, ale to jest człowiek, który naprawdę bardzo dobrze zna kino, i polskie, i zagraniczne. I to, co pisze, jest zawsze poparte głęboką wiedzą. I takich parę nazwisk ja mogłabym wymienić tutaj. I mam wrażenie, że ten podział i ta barykada, że to przestało tak wyglądać. I świadectwem tego dla mnie są wybitne filmy, które były chwalone przez polską krytykę. Róża nie dostała nagrody w Gdyni. Myśmy jej dali nagrodę dziennikarzy. Publiczność zagłosowała nogami. [28:58.55 → 29:07.49] D: Róża miała kilka błędów warsztatowych. Bardzo wyraźnie. Pewnie dlatego nie dostała nagrody. [29:07.65 → 29:09.67] B: Być może. Ja nie kwestionuję werdyktu jury. [29:09.97 → 29:15.57] C: Mnie ten film głęboko poruszył. [29:15.65 → 29:19.01] B: Dla mnie był świetny. Był dla mnie na tyle poruszający, że [29:19.01 → 29:22.37] C: błędy warsztatowe nie były dla mnie istotne. [29:22.56 → 30:15.18] B: Nie interesuje mnie coś, co jest absolutnie wycyzelowane, natomiast nie budzi moich emocji. Ja łatwiej wybaczam błąd filmowi, jeśli on jest uczciwie zrobiony i porusza mnie. Zresztą róża, możemy dyskutować, ale nie chodzi mi o... Ale to ja protestuję przeciwko porównywaniu róży z kinem moralnego niepokoju, które rzeczywiście bywało robione na taśmie orwo i za pomocą sznurka i gutaperki. Bo o to wtedy chodziło, jakie były realia. Natomiast na ten film zagłosowała publiczność. On miał, nie wiem, 800 tysięcy, milion, ten rząd wielkości. Zagłosowała publiczność na film Leszka Dawida Jesteś Bogiem. Zagłosowała na W ciemności Agnieszki Holland. I tych tytułów jest więcej. [30:16.04 → 32:16.81] C: Ja też mam wrażenie, że jest dokładnie odwrotnie niż przed chwilą pan Roman powiedział, to znaczy nie rozchodzą się Te drogi tylko się schodzą teraz bardzo i takim punktem kulminacyjnym tego zejścia w tym roku jest Drogówka. To znaczy to jest film, który ma największą oglądalność ze wszystkich filmów, jakie były wyświetlane dotąd w 2013 roku w Polsce. Nie polskich, tylko wszystkich, łącznie z największymi przebojami amerykańskimi. Ponad milion widzów, którzy obejrzeli ten film. Co więcej, ten film miał prawie same bardzo dobre recenzje, A ten milion widzów to znaczy, że i widzowie powiedzieli, że chcemy ten film oglądać, podoba nam się ten film. Jedni po powrocie z kina mówili drugim idź na to, koniecznie musisz zobaczyć, bo to jest dobry film. Krótko mówiąc, tu się spotkaliśmy. Krytycy i widzowie spotkali się i powiedzieli jesteśmy razem. Nie ma dwóch stron barykady. Jesteśmy po tej samej stronie barykady. To, że Drogówka nie dostała w Gdyni żadnej nagrody jest dla mnie tylko dziwolągiem festiwalowym, ale nie zawsze na festiwalach dostają filmy, które my byśmy chcieli, żeby zostały nagrodzone, tak jak i nie wszystkie najlepsze filmy dostały Oscara i nie wszyscy najwybitniejsi reżyserzy czy aktorzy mają w swoim dorobku Oscara, a różni przeciętni mają te Oscary, bo im się akurat tak zdarzyło. I do dziś dla mnie jest to zagadkowe, dlaczego został pominięty w werdykcie całkowicie film z Marzalskiego Drogówka. Ale chciałbym się bardzo nie zgodzić, jeżeli chodzi o wspólne picie wódki na festiwalu w Łagowie i przebywanie reżyserów z krytykami w ramach Stowarzyszenia Filmowców Polskich, Filmowców Polskich, bo w Stowarzyszeniu Filmowców Polskich była taka komórka... Jest dalej. Jest dalej, tak? Taki, taki... No ja nie należę, więc dlatego nawet nie wiedziałem. Sekcja krytyki. [32:16.95 → 32:18.37] B: Samodzielne koło piśmiennictwa. [32:18.39 → 32:20.49] D: Piśmiennictwa. Sekcja piśmiennictwa. [32:21.03 → 33:29.63] C: Ale dlaczego ja nie należę i dlaczego uważam, że to jest niesłuszne? Z dwóch powodów. Pierwszy powód jest personalny, a drugi jest naukowy. Zacznę od personalnego. Zygmunt Kałużyński, mój wieloletni partner zawodowy, z którym prawie ćwierć wieku pracowałem, zawsze podawał to za przykład czegoś najgorszego, co może być z punktu widzenia krytyki filmowej. Jeśli krytycy są niejako na pensji, artystów, których oceniają, bo są w ramach stowarzyszenia, korzystają z różnych ułatwień życiowych, które stowarzyszenie może dać krytykom na równi z reżyserami i jeszcze tworzy się taką iluzję, że to jest w zasadzie jedna grupa, której chodzi o to samo. Nieprawda, bo krytycy to jest taki dział kontrolingu, który powinien być niezależny, tak jak w każdej firmie, bo inaczej po prostu nie może działać prawidłowo. Ale do tego dochodzi powód jeszcze naukowy. [33:29.89 → 33:33.11] B: Ale kontroling działa w tym samym celu co produkcja. [33:33.11 → 33:42.41] C: Tak, ale on jest tuż pod prezesem, nie jest w strukturze w żaden sposób umieszczony. Tylko jest pod prezesem, bo to jest jakby boczna taka odnoga. [33:42.51 → 33:42.67] A: Naukowy? [33:43.11 → 34:43.82] C: Naukowy jest ważniejszy. Ponieważ tego nas uczyli w szkole i mnie tego uczono w Akademii Teatralnej na Wydziale Wiedzy o Teatrze, gdzie uczono nas historii krytyki. I podstawową zasadą krytyki, taką takim dawniej nawet krytycy mieli swój kodeks postępowania. I podstawową zasadą tego kodeksu było, że krytykom nie wolno zaprzyjaźniać się z artystami, o których piszą. Nie wolno im pić wódki razem. Nie wolno im chodzić na przyjęcia po premierze, nie wolno im za pieniądze artystów, których oceniają upijać się, bo to się tak odbywa na tych wszystkich przyjęciach. Jeśli mają być rzeczywiście obiektywni, to muszą wyrzec się, tak jak teoretycznie księża powinni się wyrzec z życia seksualnego po to, żeby być absolutnie obiektywni, tak krytycy powinni się wyrzec z towarzystwa artystów, których kochają i którzy im się podobają. [34:43.84 → 34:57.39] B: A co z sytuacją, kiedy ja... Zaczekaj, zaczekaj, zaczekaj, bo teraz mi bardzo ciekawa myśl przyszła do głowy. Gdybym ja upoiła twórcę, to może jest jakieś wyjście dla polskiego filmu. [34:57.58 → 34:59.14] C: Napisała mu scenariusz? [34:59.42 → 35:03.21] B: Nie, nie, nie, to może oni by zaczęli, może zaczęli by się lepsze filmy robić. [35:03.21 → 35:06.50] D: To był taki reżyser, który już nie żyje, robił popijanemu filmy. [35:06.50 → 38:08.81] C: Ja rozumiem, że żarty, natomiast kiedyś ten kontekst bardzo poważnie istniał. I ten, nas uczono jeszcze w szkole teatralnej bardzo poważnie, nie traktowano tego z przymrużeniem oka, że krytyk to jest ktoś, kto powinien zachowywać, ja tutaj ciągle o tej higienie, moja mama jest lekarzem, może dlatego, taką pewną higienę emocjonalną też. Nie popadać w zależności emocjonalne. Nie może sobie pozwolić na to, żeby kogoś lubić albo nie lubić. Dam państwu przykład. Kiedyś byłem jeszcze po studiach krytykiem teatralnym. Pracowałem w polityce i jako krytyk teatralny objeżdżałem całą Polskę, różne teatry w różnych miastach. Zajechałem do małego miasta, gdzie wystawiano Hamleta. Dawniej było tak, że po przedstawieniu, kiedy wracało się do hotelu o 22, 23, to już nic nie można było zjeść. W związku z tym normalne było, że zapraszali organizatorzy premiery, gościa swojego z Warszawy, który przyjechał po to, żeby napisać recenzję, na bankiet. bankiet składkowy albo za pieniądze, za pieniądze teatru albo za pieniądze aktorów występujących w tym spektaklu, którzy się składali i jakiś wystawniejszy, alkoholowy bankiet się organizowało. Przyjeżdża krytyk i za ich pieniądze sobie tam popija. Jest przyjemnie, przechodzimy na ty, zaprzyjaźniamy się. Poznaje aktora, który bardzo źle zagrał Hamleta. jest fajnym facetem. Dowiaduje się w trakcie tego przyjęcia, że w trakcie, kiedy on przygotowywał rolę przez trzy miesiące, umarła mu matka. I to jest w ogóle cud, że on się pozbierał i udało mu się zagrać tę rolę. Ja potem z tą całą wiedzą wracam do Warszawy i mam napisać recenzję taką, jak czułem. To jest bardzo złe przedstawienie, a on kompletnie się nie nadawał, żeby zagrać Hamleta. Ten aktor położył tę rolę. Ale ja wiem, że ten facet ma straszny moment w swoim życiu. Ja z nim rozmawiałem i wiem, że jest inteligentnym facetem, że jest fajny, że ma teraz dół taki, że jak ja jeszcze mu dokopię, to się po prostu załamie ten człowiek. Więc myślę sobie tak, czy ja powinienem być uczciwy wobec moich czytelników i napisać jak było naprawdę z tym Hamletem? Czy mam się okazać fajnym facetem wobec tych fajnych ludzi, których poznałem w teatrze? I państwu daję, przysięgam, 90% krytyków w tym momencie nie chce być świnią wobec tych ludzi, których poznali. I albo bardzo łagodzi opinię swoją, albo przemilcza różne sprawy, to jest najczęstsze. bo w takiej wątpliwej sytuacji nie piszę o tym. Patrzę na pana, bo pan jest krytykiem teatralnym. [38:09.19 → 38:10.85] D: Trzeba było nie iść na ten bankiet. [38:10.95 → 38:24.03] C: Przepraszam, przepraszam. I ja teraz państwu tylko powiem, jak poważnie do tego podchodzę. Wiecie państwo, co zrobiłem po czterech latach takiej pracy? Zrezygnowałem z zawodu krytyka teatralnego. Powiedziałem, to nie jest na moje nerwy. Ja nie chcę takich rzeczy. [38:24.40 → 38:31.08] A: No ja wytrzymałem 15 lat w tym zawodzie i też zrezygnowałem, również dlatego rzeczywiście, że poznałem wszystkich twórców teatralnych. [38:31.14 → 38:34.38] C: Proszę, czyli mówię prawdę. To nie jest moje... Co prawda nie [38:34.38 → 39:34.65] A: piłem z niej wódki, ale rzeczywiście stali się tak przewidywalni, że moje pisanie stało się trochę... Zresztą to się wypala. Ale słuchajcie, przepraszam, bo z lwów i wężów zrobiła nam się bitwa między krytykami i twórcami. I to oczywiście do jakiegoś stopnia pewnie jest interesujące, ale ja chciałbym dołączyć do tego trzeci element, to znaczy publiczność i wrócić do drogówki, która rzeczywiście jest przykładem, gdzie i odczucia profesjonalistów i krytyki i publiczności się zbiegły. Rzeczywiście jest to pierwszy film, który w tym roku przekroczył milion sprzedanych biletów. I chciałbym, żebyśmy zobaczyli fragment tego filmu, żebyśmy wiedzieli o czym mówimy. Poprosimy drogówkę. Ten film zebrał więcej nawet widzów niż Smurfy 2. Chyba to jest osiągnięcie. [39:34.79 → 39:37.45] C: Więcej niż cokolwiek, ponieważ rekord. [39:37.57 → 39:38.39] A: Nie resetujesz. [39:39.09 → 39:45.70] D: I masz cały czas 130. O co ci chodzi, jebany, co? [39:45.82 → 39:47.11] A: Ale o co ci chodzi, co? [39:47.18 → 39:49.16] C: Pusta droga jest, nie można kurwa jechać normalnie. [39:49.22 → 39:51.84] D: Ale spierdalaj w ogóle. [39:54.78 → 39:56.38] C: Mam 40 złotych. [39:56.99 → 39:57.97] B: Dwie stówki dam. [39:58.16 → 39:58.53] A: Słuchaj. [39:59.59 → 40:00.76] D: Jakoś się dogadamy. [40:01.68 → 40:02.01] A: Pił pan? [40:02.84 → 40:06.32] D: Ja jestem posłem i chroni mnie immunitet. [40:06.82 → 40:09.38] C: W pracy byłem, to jak mogę pić alkohol? [40:09.95 → 40:12.94] D: Nazwisko? A ślepa jestem. [40:13.50 → 40:14.30] A: Wie pan co pan zrobił? [40:14.62 → 40:18.88] C: Prawdopodobnie przyjechałem człowieka, kobietę. [40:19.12 → 40:27.00] B: Może z Gretka ma jeszcze zdychle. Mówię [40:31.84 → 40:36.10] D: ci dzisiaj, białego wisia. [40:39.06 → 40:42.06] C: Dobrze, [41:04.72 → 41:19.09] A: dziękujemy. Co takiego wie Smarzowski o widowni i o Polsce, czego być może nie wiedzą inni twórcy, co zapewnia mu taką skuteczność w docieraniu z filmami do publiczności? [41:21.67 → 42:12.32] C: Ja tylko powiem słowo, bo ostatnio prowadziłem konferencję prasową nowego filmu Smarzowskiego i trochę z nim rozmawiałem przy tej okazji, tak prywatnie. Nie wiem, co on wie. Wiem jedno, że należy do tego rodzaju artystów, którzy bardzo dokładnie wiedzą, co chcą opowiedzieć widzom. Jest bardzo skoncentrowany na tym, żeby to było dokładnie to, co on chce przekazać. Bardzo w to wierzy. Jest człowiekiem takiej, powiedziałbym, bardzo intensywnego kontaktu pomiędzy własnym myśleniem, a dziełem, które tworzy. Że w nim nie ma wyrachowania. W nim nie ma takiego, dodamy jeszcze ten efekcik, to się na pewno spodoba. Tego na pewno u niego nie ma. [42:12.75 → 42:13.53] D: A u kogo jest? [42:14.01 → 42:27.95] C: Jest u wielu. Myślę, że to jest takie dosyć częste podejście. Właściwie gdybyśmy się uderzyli w piersi, to jest to taka typowa postawa nie tylko w sztuce, w ogóle w życiu naszym, współczesnym. [42:28.33 → 43:35.96] B: Ja mam wrażenie, że Smazowski jest boleśnie szczery i że on to, co się wydarzyło z Drogówką Żonna, to zapracował ciężko, robiąc filmy idące pod włos, filmy trudne, filmy brutalne, brudne. Tutaj kategoria czystości jakoś dzisiaj jest obecna. Ja sobie myślę, że z czystością trzeba bardzo uważać, bo z czystością można przesadzić i jak widzimy siebie tylko jako czystych, to to jest bardzo niebezpieczne, bo wtedy brud jest po drugiej stronie granicy i wtedy zaczynamy, no zaczyna się ksenofobia, tak? I ty oczywiście, Tomku, mówiłeś o tym tak trochę żartem, mówiąc o filmach, ale myślę, że w każdym, w każdym obszarze trzeba na to bardzo uważać. I Smażowski się nie boi tego brudu. On nas traktuje jako ludzi, jak ludzi dorosłych. On swoją widownię traktuje jak dorosłych. nie mówi rączki na kołdrę, umyj ząbki i nie poklepuje po plecach, tylko mówi zobacz, rzeczywistość wygląda tak. I pokazuje nam te strony rzeczywistości, te ciemne strony rzeczywistości, na które nie było do tej pory w naszym kinie miejsca. One były ornamentem. [43:35.96 → 43:48.95] A: Ja mam wrażenie, że całe polskie kino jest czarne. To artystyczne, autorskie kino raczej pokazuje perspektywę na Polskę. przygnębiającą, ale chciałem powiedzieć, czy nie jest tak, że Smażowski pokazuje to, co publiczność chce zobaczyć w Polsce? [43:48.95 → 45:40.78] D: Tak, nie, nie, ja myślę, że Smażowski rzeczywiście, tak jak powiedział pan Tomek, to jest szczery gość. Ja jestem zresztą fanem jego talentu od filmu Małżowina, który mi się strasznie podobał, uważam, że stylistycznie jest najczystszy. To jest facet, któremu bardzo trudno w zawodzie było. Scenariusz filmowy Domu Zły, ja pamiętam, czytałem, lat temu 20 chyba już był gotowy i oni ciągle nie mogli znaleźć producenta. Byli też w Zebrze ze względu na to, że był tak ponury film i że nikt nie będzie go chciał oglądać. I w końcu nadeszły takie czasy, kiedy ten ponury film znalazł swoją publiczność i Smażowski ma w tej chwili swoich fanów. To jest jeden z bardzo niewielu reżyserów, na którego się chodzi i na tym też polega sukces Drogówki. Zderzenie dwóch tematów. Drogówka sama nazwa. No od razu wszyscy kierowcy lecimy zobaczyć jak jak Smażowski z nich zrobi w konia na ekranie. Niestety sam ja sam filmem byłem rozczarowany jak go zobaczyłem bo zobaczyłem go po jakimś czasie nie na premierze i on się rozpada na trzy filmy wyraźnie. Jest to taka komedia satyryczna o drogówce zresztą bardzo śmieszna przez jedną trzecią filmu. Potem jest kryminał przez jedną trzecią filmu, a potem jest jakiś dramat społeczno-psychologiczny. Więc to jak chciał zrobić trzy w jednym, tylko nie za bardzo mu się to udało. W związku z czym ja uważam, że film dostał swoją nagrodę od publiczności, bo publiczność poszła, ale że w Gdyni nie powinien może dostać nagrody zawodowej, profesjonalnej. przez to, że jest trochę popękany. Chociaż ja wolę oglądać taki film niż inne, które dostały nagrody. Wolę, bo dla mnie w tym filmie jest dużo ciekawych rzeczy. Nie musi być film arcydziełem, żeby on mi się podobał. [45:41.16 → 45:42.61] B: Przed chwilą o tym rozmawialiśmy. [45:43.64 → 46:02.28] C: A popękane rzeczy czasem są ciekawsze i zasługują na nagrodę. Zależy jak popękane. Chciałem przypomnieć, że było dwóch takich kompozytorów. Jeden się nazywał Mozart, a drugi Salieri. i Salieri'ego dzieła były bardziej zgodne z zasadami budowania formy muzycznej. [46:02.28 → 46:02.38] B: Czystsze. [46:02.93 → 46:05.36] C: Były czystsze i nie były popękane w ogóle. [46:06.93 → 46:08.16] D: A Mozarta były popękane? [46:08.16 → 46:12.16] C: A Mozarta były popękane, bo on rozsadzał swoje... [46:12.16 → 46:14.64] B: Nie były popękane, tylko miały za dużo nut podobnie. [46:14.97 → 46:21.11] C: Tak, jak to mówiono, za dużo nut. One rozsadzały gatunki, w których się Nie [46:21.11 → 46:34.63] D: no, Mozart był po prostu witalnym geniuszem, facetem pełnym życia, który miał radość w sobie, którą chciał przekazać innym i dlatego tworzył, a nie dlatego tworzył, żeby tam... Zasłużyć na podziw, galić. [46:34.63 → 46:37.31] C: Ale kiedy tworzył rekwijem, to nie był wtedy... [46:37.31 → 46:38.45] D: No bo wtedy był chory. [46:39.49 → 46:40.29] C: A ich też był genialny. [46:40.29 → 46:49.67] A: Ale co tutaj działa bardziej? Działa ta powikłana forma? Czy publiczność rzeczywiście... kocha ten temat, bo [46:49.67 → 46:51.49] D: właśnie widzimy się, że kocha ten temat. [46:52.07 → 46:57.71] C: I też wierzy Marzowskiemu, że kupuje z Marzowskiego publiczność. [46:57.73 → 47:33.21] D: Ja myślę, że Marzowski jeszcze nam pokaże jakieś arcydzieło na pewno, że ta różyczka, no to róża, nie różyczka, róża, no to nie był jego scenariusz i tam są takie braki scenariuszowe, no niektóre płycizny straszne, no jak ten do tego ubeka mówi, a ty mi tam stawia mu się i naraża życie kobiety, którą kocha i swoje. Tylko po to, żeby się postawić Dziubekowi, to jest kompletnie irracjonalne zachowanie, rodem z jakiegoś postromantyzmu polskiego, ale na pewno nieżyciowe i nie pasuje do filmu, a tym bardziej do filmu Smażowskiego nie pasuje. [47:34.21 → 47:48.83] B: Ale wracając do tego, co Smażowskiemu się w Drogówce udało, to ja myślę, że tutaj się zeszły, bo dla mnie też to jest najgorszy film Smażowskiego, ale film Smażowskiego, Najgorszy z jego filmów, bo zrobił też lepsze. [47:49.45 → 47:52.93] D: Jak się robi parę filmów, to jeden jest lepszy, a drugi jest gorszy. [47:53.17 → 47:54.81] B: Oczywiście, ale to co mu się udało, [47:54.91 → 47:58.29] D: to połączenie... Kacwawa jest najgorszy. [47:59.07 → 48:18.71] B: Najgorszy Smażowski cały czas jest 60 klas lepszy niż jakiś tam, nie będę rzucać tytułami, a powiedzenie przy tej okazji Kacwawa to jest obraźliwe dla Smażowskiego. Ale chcę powiedzieć, że Smażowskiemu udało się połączyć jednak rozrywkę, bo Drogiewka... [48:18.71 → 48:21.01] D: Powiedział, najmniej udany film Smażowskim. [48:21.19 → 48:21.95] B: Dziękuję bardzo. [48:22.01 → 48:23.53] D: Proszę bardzo i proszę tak pisać. [48:23.63 → 48:42.74] B: Tak, ja to zapamiętam, wezmę sobie do serca i zapiszę w podręcznym notesie. Będę wklejać. Udało mu się jednak jakiś poważny ton połączyć z czymś, co jest kinem rozrywkowym, jest jakimś kinem gatunkowym, nawet jeżeli to są trzy gatunki. Jak twierdzi tutaj prezes? [48:42.74 → 50:10.73] C: Mamy w drodze następny film pod Mocnym Aniołem, który będzie studium alkoholizmu, więc znowu czarny według Pilcha. Będzie to czarny temat i okrutny społecznie, ale ja sobie czasem tak myślę, że jeśli ma być taki film stworzony w Polsce, to ja chcę, żeby to zrobił Smarzowski, ponieważ ja po pierwsze mu wierzę. To znaczy, ja mu wierzę, że on nie będzie do tego podchodził koniunkturalnie, bo w tym facecie nie ma koniunkturalizmu. I przy sztuce to jest... Sztuka jest trochę jak z miłością. Ja wiem, że to może brzmi naiwnie to, co ja mówię, ale jest jak z miłością, że my musimy wierzyć, że ten ktoś, kogo kochamy, nie jest złym człowiekiem albo nie chce zrobić przez związek z nami interesu jakiegoś. tylko naprawdę nas kocha. I tak samo jest z artystą. Ja chcę pójść, a szczególnie, nie mówię o kinie rozrywkowym, ale o takim kinie, które dotyka czegoś bardzo głęboko. To ja muszę wierzyć w szczerość i czystość intencji tego twórcy. I u Smażowskiego jest to, że ja mu daję taki kredyt dzięki tym filmom, które stworzył. I to jest między innymi jego siła, bo niewielu twórców zapracowało sobie na taki kredyt, a jemu się udało. tworząc film po filmie właściwie wszystkie filmy, które on dotąd stworzył. [50:10.97 → 50:50.91] D: Dwa tygodnie temu w Puławach jechałem niestety 100 na godzinę, bo się zagapiłem. No i policja mnie zatrzymała. Ja zawsze mam przy sobie takie płytki z muzyką z Upana Boga w ogródku za piecem. Tam są policjanci drogowi na okładce. No teraz ubiorę tę płytkę, idę do nich. Mówię, co wy mi tu zatrzymujecie? Ja u was filmy robię, proszę, a wy mnie tutaj chcecie mandat dać. No on tak powie, a jakie filmy? Ja mówię, no to dobrze, że nie drogówkę. Ale powiem wam, że ja nie zapłaciłem mandatu. Nigdy. [50:51.14 → 50:52.53] A: Nigdy. [50:52.70 → 50:55.99] D: Nigdy, a Smarzowski będzie płacił teraz, dlatego że jest szczery. [50:56.24 → 51:07.97] C: No to ja powiem państwu też, że był taki okres przez 7 lat w moim życiu, kiedy byłem naczelnym Playboya i wtedy woziłem w bagażniku najnowsze numery Playboya. Wtedy też nie zapłaciłem żadnego mandatu. [51:08.01 → 51:09.29] A: Ja płacę mandaty. [51:09.31 → 51:14.07] B: No właśnie, no właśnie. A potem niektórzy piszą, że Smażowski przesadza. [51:14.47 → 52:01.85] A: Ale słuchajcie, mówicie o róży, o drogówce. Ja rzeczywiście mam wrażenie, że jako amatorski odbiorca kina poruszam się między skrajnościami, bo z jednej strony kino proponuje mi bardzo poważne obrazy polskiej rzeczywistości oglądanej z perspektywy właśnie korupcji, układów, czy też z drugiej strony traumatycznej historii XX wieku, mam na myśli pokłosie czy obławę. Z drugiej strony mamy laureatów węży, to znaczy kino komercyjne, które mnie kompletnie nie interesuje. Gdzie jest środek? Czy jest w ogóle miejsce w polskiej filmografii na środek? [52:02.41 → 52:07.07] D: Drogówka to jest kino komercyjne, A jest dużo bardziej komercyjna niż kadzwala. [52:07.59 → 52:11.59] C: A chce się żyć, to jest kino komercyjne czy kino psychologiczne? [52:11.63 → 52:36.74] A: No to zmieńmy termin. Między złym kinem, które udaje rozrywkowe, a bardzo dobrym, czy dobrym kinem ambitnym, który pokazuje mi, angażuje mnie społecznie. Ja pytam o to, czy widzicie, Czy macie podobne wrażenie, że w Polsce brakuje dobrych filmów gatunkowych? A jeżeli tak, to dlaczego ich tak nie ma? [52:36.74 → 53:07.13] B: Gatunkowych brakuje, zgoda, ale zanim zajmiemy się kinem gatunkowym, to pozwólcie Państwo, że powiem o kinie środka, które zaczyna się moim zdaniem pojawiać. I takim najlepszym przykładem to jest film Chce się żyć. który jest wzruszającym, niezwykle emocjonalnym kinem, opowiedzianym dosyć tradycyjnymi środkami, ale jednak bardzo precyzyjnie zastosowanymi. Nie ma żadnego wstydu, jeśli chodzi o formy, a przy tym jest to film naprawdę dla bardzo szerokiej widowni. [53:07.17 → 53:09.27] A: Przypomnijmy, to jest historia pokazywania autora. [53:09.59 → 53:55.05] B: To jest historia chłopca, który się urodził z porażeniem mózgowym i otoczenie przez wiele lat uznaje, że on jest po prostu rośliną. Oprócz rodziców, lekarze uznają. No tak, ale lekarze, pedagodzy, jakaś tam opinia. Rodzice się z tym nie zgadzają. No i w pewnym momencie okazuje się, że jednak my to wiemy, ponieważ jest monolog wewnętrzny tego chłopca, który z nami się komunikuje werbalnie. No i się okazuje, że w końcu on jednak udaje mu się skomunikować ze światem. I to jest historia o tym. niezwykle zabawna, niezwykle wzruszająca, niezwykle podnosząca na duchu. Naprawdę chce się żyć, wychodząc z tego filmu. [53:55.07 → 54:23.85] C: Bardzo optymistyczny film, pomimo tego, że słuchając streszczenia, wydawałoby się, że to jest temat, którego byśmy chcieli uniknąć. Oglądać jeszcze o chorobie. Chcę pójść trochę do kina, jakoś się rozluźnić, a tu będą mi o chorobie. Tymczasem to jest taki film, z którego ludzie wychodzą jak po jakimś seansie terapeutycznym. podniesieni na duchu, optymistyczni, uśmiechnięci, pełni nastawienie pozytywnie do świata. [54:23.99 → 54:32.09] A: Znowu o tematach mówicie. A mnie się wydawało, że kwestia kina gatunkowego to jest kwestia rzemieślnicza. [54:32.57 → 56:42.29] C: Nie, w ogóle nie mówimy teraz o kinie gatunkowym i jeśli mamy zacząć o kinie gatunkowym, to ja chciałbym oświadczenie złożyć. Uważam, że mówienie o kinie gatunkowym w polskim kinie jest nieporozumieniem. Kino gatunkowe jest typowe dla kina amerykańskiego, tam zostało wymyślone i tam jest realizowane rzeczywiście, powiedziałbym, zgodnie z definicją. Różne inne kinematografie na świecie próbowały i próbują z różnym powodzeniem tworzyć kino gatunkowe, ale moim zdaniem kino gatunkowe, czyli western, Komedia romantyczna, takie ścisłe podzielenie i działanie według pewnych definicji. Thriller, horror. Zresztą w Hollywood istnieją w ogóle takie recepty, gdzie wszystko dokładnie, punkt po punkcie, jeśli się zrealizuje, to się osiągnie założony skutek, teoretycznie. W każdym razie tak nauczają w szkołach filmowych. Zresztą nasi studenci też to studiują i myślą, że jak przeczytają taką książkę, to już będą umieli robić kino gatunkowe. Moim zdaniem kino gatunkowe nie odpowiada rodzajowi talentu, emocjonalności typowym dla polskich twórców. Natomiast jeżeli zastąpimy kino gatunkowe kinem środka, a chodzi o to samo, to znaczy o ten sam rodzaj spełnienia tej samej roli w kinie przez filmy wobec publiczności, to już tu się czujemy bardzo bezpiecznie, ponieważ kino środka nam wychodzi rewelacyjnie, coraz bardziej rewelacyjnie w ostatnich latach i okazuje się, że to jest nasza droga. Niebezpieczeństwem polskiego kina Od lat było to, że myśmy próbowali naśladować różne recepty amerykańskie, uważając, że to jest droga do sukcesu. Tymczasem to jest zakazane powinno być. To samo się dzieje w telewizji, dlatego telewizja bokami robi w tej chwili. Ponieważ co, nie wymyśla się nowych polskich programów, tylko się kupuje takie gotowe recepty, czyli gotowe formaty zagraniczne i potem się je reprodukuje po polsku. z polskimi wykonawcami, ale one. [56:42.67 → 56:43.83] D: Ja zupełnie się nie zgadzam z panem. [56:44.17 → 56:47.69] C: Cudownie, to dlatego nas wybrano do dyskusji. [56:48.35 → 57:05.40] D: Nie, bo pan mówi, że formaty to są formaty, format to jest, musi to być w niewolniczy sposób skopiowane, zrobione tak jak na zachodzie i to jest przeważnie z góry nieambitny jakiś program telewizyjny nastawiony na powodzenie, sprawdzone, bo już gdzieś tam się podobało. [57:05.40 → 57:14.60] C: 90% programów telewizyjnych dzisiaj to są formaty zagraniczne, kopiowane w Polsce, czyli komplet nie odtwórcza, nie twórcza. [57:15.12 → 58:21.85] D: Kino musi się czymś paść, prawda, musi mieć jakąś strawę, więc albo tą strawą dla kina jest życie, prawda, i są takie filmy Kena Loacha, czy nawet tego moralnego niepokoju, co państwo tak nie lubią, które biorą tematy z życia albo innym kinem. Bo to jest też w sztuce, to jest też normalne zjawisko, że coś gdzieś kogoś inspiruje i ktoś to do wabanku wiórka, no zainspirowało go żądło, ale potrafił to przetworzyć na swój sposób tak, że w ogóle nie myślimy o pierwowzorze. Ale skąd się to wzięło? Skąd się to bierze? I my oglądamy te filmy gatunkowe i te najlepsze filmy gatunkowe rzeczywiście są które wykraczają poza gatunek, jak nie wiem, no francuski łącznik, prawda, czy coś tam, no są wybitne filmy, prawda, kryminalne, czy któreś, które ten, które ten taki sztampowy gatunek tak zwany, gdzie to jest napisane, że w siódmej minucie musi się zdarzyć to, albo w dwunastej, to łamią kompletnie, tak, ale pozostają dalej kinem tym gatunkowym. [58:21.87 → 58:26.09] C: Czajna ta, no rozumiesz, Baby Bolański był mistrzem zawsze łamania gatunków. [58:26.39 → 58:50.91] D: No właśnie, a jeszcze taki, był taki Salfield, Taki teoretyk napisał dwa podręczniki o, spotkałem go kiedyś w Hollywoodzie, o pisaniu scenariuszy. I on właśnie wymyślił taką teorię, że w 18 minucie musi nastąpić zwrot akcji, a w 24 tam coś tam, a w 29 jeszcze coś tam. I tam te rzesze studentów się tego uczyły. [58:50.93 → 58:51.74] C: No to mówiłem właśnie. [58:53.15 → 59:35.61] D: A potem obejrzał Chinatown i mówił, jedynym filmem, który się z tego wyłamuje, to jest Chinatown, bo w 24 minucie jest rozmowa w urzędzie wodnym tam na temat tego. Ale jak napisał już drugi, ten podręczny napisał, myliłem się, bo ta rozmowa to jest punkt zwrotny. Też są wszędzie, ale najgorsze jest to, że cała masa ludzi się na to daje nabrać i pisze coś tam z jakąś dokładnością co do minuty itd. A to nie w ten sposób. Albo się umie opowiadać historię w sposób zajmujący i się je opowiada, albo się nie umie opowiadać historii. To jak się nie umie, to ludzie nie słuchają. To jest tak jak z opowiadaniem do wcipów. [59:36.17 → 59:47.47] C: Ale jeśli mówimy o kinie gatunkowym, to podstawowe gatunki amerykańskie w Polsce nie wychodzą. Komedia romantyczna, Nie wychodzi. Horror, nie wychodzi. [59:47.65 → 59:49.41] A: Jakiś był horror w ostatnich dziesięciu latach? [59:49.41 → 59:53.41] C: No był horror Machulskiego, ale to nie jest dobry moment w jego karierze. [59:53.51 → 59:56.89] D: Nie, ale to nie horror był, to była rodzina Adamsów trochę, no. [59:56.89 → 59:58.21] C: Tak, mi się podobało dużo. [59:58.49 → 01:00:04.49] D: Też uważam, że scenariusz był słaby, jakby ten scenariusz był bardziej jeszcze, to by był świetny film. [01:00:04.49 → 01:00:06.54] C: Mołysanka, mówimy o filmie Mołysanka, to był [01:00:06.54 → 01:00:08.28] D: nie jego scenariusz, no i on był [01:00:08.28 → 01:00:40.37] B: przeznaczony... Był taki film Hiena, którego państwo pewnie nie mieli okazji zobaczyć, bo widziały go osoby będące na festiwalu w Gdyni, a potem zdaje się on przeparł, był w jakiejś szufladzie dystrybutora, źle skończył. To była taka ambitna próba przeniesienia tego gatunku w polskie realia, śląskie, to się działo na Śląsku. Ale ja mam nadzieję, że to co zrobi Marcin Koszałka, a robi film Czerwony Pająk, fabułę o wampirze, grasującym w Krakowie w końcu lat sześćdziesiątych. Zresztą z Filipem Pławiakiem, który zagrał główną rolę w Lechiem Księżycym. [01:00:40.37 → 01:00:44.98] D: To nie jest horror, bo horror to jest jak się wstają zombie i różne tam... [01:00:44.98 → 01:00:51.04] C: Nie ma kina gatunkowego w Polsce. Cokolwiek by mówili państwo, nie ma tego, proszę państwa. [01:00:51.06 → 01:00:57.46] B: Czy kryminał, ale no tak, ale to jest, ale jest szansa, że to będzie kino gatunkowe mówiące coś jeszcze, tak? [01:00:57.60 → 01:00:59.22] C: Czyli będzie złamanym kinem gatunkowym. [01:00:59.22 → 01:01:13.53] B: Czyli nie będzie kinem gatunkowym. Ale ja mam wrażenie, że dla nas, dla naszego kina właśnie to przełamywanie, szukanie w gatunku szansy na opowiedzenie czegoś więcej niż tylko opowieść dla samej opowieści, że to jest jakaś droga. [01:01:13.55 → 01:01:30.31] A: To obejrzymy fragment filmu, który być może spełnia te definicje, kryteria tej definicji, którą pani podała. Film, który jest oparty na motywach powieści Zygmunta Miłoszewskiego. Myślę, że pan Jacek Bromski go rozpozna. Poprosimy o fragment uwikłania. [01:01:37.24 → 01:01:43.26] C: Nikt nic nie widział, nikt nic nie wie, nic niczego nie podejrzewa. Na pierwszy rzut oka brak motywu. [01:01:43.32 → 01:01:43.68] A: Słucham? [01:01:45.30 → 01:01:48.46] C: No i muszą Cię nie lubić w tej prokuraturze, skoro dali Ci taką sprawę. [01:01:49.28 → 01:01:55.72] B: 17, 19, 22... Te numery na pewno oznaczają COVID-atę, no czuję to. [01:01:57.84 → 01:02:00.00] A: Dezintegracja i dezinformacja. [01:02:00.22 → 01:02:01.06] D: Ludzie od błudnej roboty. [01:02:01.54 → 01:02:02.64] A: Szantaże, porwania, powicia. [01:02:03.52 → 01:02:04.22] C: Ataku, zabójstwa. [01:02:04.82 → 01:02:06.68] A: Cóż, wypadki chodzą po ludziach. [01:02:08.06 → 01:02:12.88] D: Pani ojciec, profesor Zieleniecki, jest również ubezpieczony przez nas. [01:02:13.06 → 01:02:18.72] B: W jakiej firmie ty jesteś ubezpieczony? Antoni, tylko na parę dni, będę spokojniejsza. [01:02:19.34 → 01:02:22.32] C: To miał odczytać ostrzeżenie, na pewno je zrozumiał. [01:02:22.42 → 01:02:24.80] B: Przywiązywa uwagę do pewnych dat, właściwie do jednej. [01:02:25.30 → 01:02:26.88] A: Nie sądziłem, że tak szybko na to trafią. [01:02:27.20 → 01:02:31.00] D: Niestety dotknęła pani przez przypadek świata, którego nie należy dotykać. [01:02:32.10 → 01:02:34.44] A: Trzeba zamknąć to śledztwo. [01:02:34.80 → 01:02:35.20] C: Dzień dobry. [01:02:36.64 → 01:02:37.50] A: Ładna dziewczynka. [01:02:40.84 → 01:02:43.84] B: Dziękuję. [01:02:57.45 → 01:03:10.77] A: Panie Jacku, czy pisząc ten scenariusz mieliście w głowie jakiś schemat, który trzeba wypełnić, czy po prostu korzystaliście z materiału literackiego [01:03:10.77 → 01:03:14.75] D: i szukaliście... Ten materiał jest dość swobodnie potraktowany. [01:03:14.77 → 01:03:17.65] A: ...ciekawej opowieści, no tak, bo tam się zmienia też bohater. [01:03:17.67 → 01:03:28.98] D: Tak książki by się nie dało, zresztą interesującej, dobrej. tak przełożyć na film bez jakichś zmian. Nie, nie, broń Boże, żadnych schematów, nie. [01:03:31.76 → 01:03:36.74] A: Czyli co było, co was napędzało, co było tym... Do pisania scenariusza? [01:03:37.56 → 01:04:04.07] D: Znaczy nie, no bo ja robiłem pisanie takie, tam Julek kilka pomysłów podrzucił do tego, no opowiadanie historii, no opowiadanie historii. Ja po prostu pisząc scenariusz, pierwszą wersję, za każdym razem piszę z pięć wersji scenariusza, opowiada mi po napisaniu sceny, zastanawiam się, co bym teraz chciał zobaczyć albo piszę dalej. Nie mam jakiegoś planu ani schematu, mój Boże. [01:04:04.55 → 01:04:19.55] A: Jednocześnie to nie jest tylko gra w rozwikłanie kryminalnej zagadki, ale to jest próba zmetaforyzowania i opowiedzenia czegoś więcej o rzeczywistości w Polsce, o tym, co jest pod nią. [01:04:19.99 → 01:05:45.17] D: Dlatego ta książka mnie zainteresowała. No i tak się też naiwnie daje wpuszczać czasem, bo Julek, który miał ją pierwszy w ręku, też go zainteresował, ale jakoś nie chciał zrobić, a potem wszystkie grzechy Miłoszewskiego spadły na mnie, bo Michnik napisał, że to jest pisowski film, czy powiedział mi tak, tylko zaprosiłem na ten. Nie jest prawda, no, że to jest film robiony z jakichkolwiek pozycji politycznych. Zresztą wszystko to, co tutaj jest, jest również i w książce, a książka nie wzbudziła takich komentarzy. więc po prostu opowiadałem historię kryminalną, która była w tej książce zawarta. Na parę rzeczy, które w tej książce były, sam bym nie wpadł albo nie chciałbym o tym robić filmu, na przykład ta terapia Hellingera, którą uważam za, za hochsztaplerkę kompletną. Zresztą tak chyba jest w tej chwili w świecie naukowym potraktowana, no ale jednak cały film się na ten temat, wokół tego się obraca, cała intryga kryminalna, więc trzeba było tego użyć i mnie zainteresowało i starałem się zrobić to w sposób najbardziej interesujący. A zarazem najlepiej jak potrafię biorąc pod uwagę skromność środków, które miałem do dyspozycji w robieniu takiego filmu gatunkowego, na który nie wiem w Ameryce czy gdzieś by wydali 10 razy tyle pieniędzy. [01:05:45.79 → 01:06:03.09] C: To jest kolejna sprawa, że kino gatunkowe to jest takie kino, które to jest kino budżetowe. Ono musi mieć pewien określony budżet, żeby spełnić warunki gatunku. A u nas w zasadzie ten budżet nigdy nie przekracza dolnego progu niezbędnego dla gatunku. [01:06:03.15 → 01:06:31.45] A: No niemniej ten film jest dla mnie przykładem ciekawego kina środka i w świetle tego co Pan mówi o nieistnieniu gatunkowego kina w Polsce jest właśnie ciekawym przykładem przełamania czy rozwinięcia tej formuły i poszerzenie ją na temat polityczny. I to jest ciekawe, niezależnie od tego, z jaką opcją to jest skojarzone, to jest ciekawe, to jest ciekawe i widzę to samo w Drogówce, mimo takiego całego pomieszania gatunkowego. [01:06:31.69 → 01:06:53.03] D: Oczywiście myśmy się nie dali do tej histerii zapędzić, która gdzieś panuje pomiędzy PiS-em i PO, której wszyscy mają kompletnie dość, no bo to... Ale chciałem wam A bo mi przyszła ta metafora do głowy, jak mówiliśmy o tym, że krytycy pili razem z filmowcami w Łagowie. No, Tomasz Erewicz pił z Michnikiem kiedyś w Korze. [01:06:54.29 → 01:06:55.47] C: Aż trudno uwierzyć. [01:06:55.73 → 01:06:56.33] D: No właśnie. [01:06:56.95 → 01:07:35.42] A: W każdym razie jest to dla mnie dowód na to, że może istnieć kino rozrywkowe, istotne w jakimś sensie i zrobione na wysokim poziomie rzemieślniczym. Myślę, że rzeczywiście jedyna rzecz, jaka teraz mi jeszcze do głowy przychodzi, to jest cała seria U Pana Boga, no bo to rzeczywiście były filmy pokazujące zupełnie inną perspektywę na Polskę, idylliczną, ale strasznie zabawną, rozkosznie zagraną przez aktorów, nie tylko tych znanych. Także ciekawi mnie, dlaczego takich filmów nie ma więcej. [01:07:36.19 → 01:08:45.52] B: Ale być może... Trochę jest, bo mówimy tutaj o takich filmach może najgłośniejszych, natomiast jest grupa ludzi może nie najmłodszych, ale takie pokolenie między 30 a 40 i 40 z kawałeczkiem. Myślę o filmach, które wygrywały koszalin albo były tam pokazywane koszalin, czyli festiwal debiutów. Myślę o Dziewczynie z szafy Bodo-Koksa. Myślę o Dniu Kobiet Marysi Sadowskiej. który jest właśnie takim filmem idącym w stronę kina gatunkowego, a z takim mocnym przekazem społecznym. Był reklamowany zresztą jako taki polski western, czy też jakieś takie były te... To są oczywiście zabiegi dystrybutorów, ale ten film był stylizowany, miał takie sceny, które się odwoływały do właśnie takiej konwencji. I myślę sobie, że to są takie próby, które pokazują, że ci młodzi ludzie, to nowe pokolenie filmowców szuka swojego języka. Ja jestem wielką wielbicielką filmu Dziewczyna z szafy Bodo Coxa. [01:08:46.03 → 01:08:53.88] C: Właśnie chciałem Państwu powiedzieć, że w niedzielę dostał główną nagrodę na festiwalu Toffifest w Toruniu, Grand Prix. Byłem jury, więc wiem dobrze. [01:08:54.95 → 01:09:09.03] B: A ja go Państwu będę chciała pokazać, nie pamiętam, w każdym razie albo luty, albo marzec, jakoś późną zimą, wczesną wiosną. i spróbuję zaprosić tutaj kogoś z aktorów albo reżysera. [01:09:09.06 → 01:09:11.98] D: To jest bardzo fajny film, ale co on ma wspólnego z kinem gatunkowym? [01:09:12.06 → 01:09:41.90] B: Nie, właśnie mówię o tym, że istnieje coś takiego jak kino, które szuka swojego języka i gdzieś tam czerpiąc z jakichś innych wzorów, bo u Bodocoxa można się do wpływów skandynawskich na przykład doszukiwać, takiego czarnego, lekko groteskowego kina skandynawskiego, jeśli szukać w ogóle dla niego antenatów, no to ci młodzi ludzie właśnie próbują szukać czegoś własnego, niekoniecznie idąc jakimiś takimi utartymi kolejnami. [01:09:42.60 → 01:10:52.46] C: Ja myślę, że tu jeszcze jest jeden element, o którym powinniśmy pamiętać, to znaczy taką potrzebę właściwie wszystkich nas etykietkowania. I to mówienie całe o kinie gatunkowym to jest taką kościoł ogonową, taką resztówką tej potrzeby etykietkowania w filmie. Pamiętam dokładnie jak powstawały filmy o Indianie Jonesie i jak Spielberg rozpoczynał dopiero tę swoją największą karierę. Ja wtedy współpracowałem z pismem Kino, w którym od lat niezmiennie pracował i chyba pracuje pan Jerzy Płażewski. I pamiętam, jak pan Jerzy Płażewski do mnie zadzwonił i powiedział tak, panie Tomku, niech pan napisze o tych filmach artykuł, bo ja wymyśliłem taką nazwę dla tego gatunku, będzie Kino Nowej Przygody. I mnie chodzi o to, żeby pan napisał taki artykuł, żeby spopularyzować to hasło. I ja wtedy odmówiłem, bo pomyślałem sobie, jak nie ja wymyśliłem to, co ja będę popularyzował czyjeś hasło. I nie chciało mi się w to wdawać, ale on spopularyzował. [01:10:52.48 → 01:10:55.26] B: I Pan Płażewski napisał sam taki bardzo duży artykuł. [01:10:55.32 → 01:11:32.56] C: I dziś młodych studentów słyszę, jak oni mówią poważnie, tak całkiem, że w kinom. nowej przygody, bo to już zostało tak wdrożone i przyjęte. Ale to jest taka bidulka etykietka, taka bidunia. Ona tak naprawdę nic nie wyraża. Ona tylko wyraża ten nasz taki, taką słabość do tego, że musimy mieć napisane na puszce czy tam w środku cukier, kasza czy sól jest. No i my też tak nam zostało i w kinie musimy tak to określać. To jest zupełnie niepotrzebne. Wystarczy wsadzić palec i będziemy wiedzieli, czy słodkie, czy słone. [01:11:32.88 → 01:11:40.32] D: Czy Mollier myślał, że on pisze komedię? Mollier chciał dotrzeć do widza z moralnym przesłaniem jakimś. [01:11:40.72 → 01:11:42.98] B: Nawet pan Żurdeł nie wiedział, że mówi proza. [01:11:43.52 → 01:12:12.36] D: A ponieważ chciał dotrzeć do widza, a nie dopuścić do tego, żeby po ławasali już wyszła w trakcie sztuki, to musiał to ubrać w atrakcyjną formę. A żeby ubrać w atrakcyjną formę to to coś trzeba umieć właśnie z rzemiosła prawda. Coś trzeba zrobić takiego żeby ludzi przytrzymać na fotelu i żeby potem im przekazać gdzieś po cichutku pod spodem jakąś tam nie wiem prawdę czy coś. Co się chce powiedzieć tak naprawdę. [01:12:13.21 → 01:12:32.97] A: Proszę Państwa, Was jakie filmy interesują? Słodkie czy słone? Lwy czy węże? Na jakie filmy czekacie? Prosimy o Wasze komentarze, pytania, złośliwości. Bardzo proszę, kto pierwszy. [01:12:38.40 → 01:12:49.47] C: Albo votum separatum wobec tego, co my powiedzieliśmy, bo może tu się wypowiadamy, że państwo to lubią to albo tamto, a państwo wcale nie podzielają tej opinii. [01:12:50.86 → 01:12:53.86] B: Prosimy [01:12:57.02 → 01:13:01.65] A: do mikrofonu, bo nie słyszymy pani. Nie wszyscy. [01:13:05.49 → 01:13:16.23] C: Jeszcze chciałbym zapytać, dlaczego pani wyszła? Mówi pani, nie do oglądania. Co w tym filmie było takiego, że nie chciała pani go oglądać? [01:13:16.83 → 01:13:36.16] E: Wydaje mi się, że to nie było życiowe nawet, bo przecież tak jak się zachowywali, Ten mąż niby, nie wiem czy to mąż był, ratował żonę. No przecież to było coś okropnego. Później przyszedł ten sąsiad. No i koniec już. No już więcej nie mogłam wytrzymać. [01:13:38.52 → 01:13:39.72] C: Już potem wyszła pani. [01:13:40.00 → 01:13:42.30] A: Nieżyciowy. Nieżyciowy. [01:13:42.40 → 01:14:17.98] C: Ale w sztuce... Kiedyś przyszedłem do Zygmunta Kałużyńskiego i mówię tak. Wiesz co, widziałem ten film. ale to przecież jest wszystko nieprawda, przecież tak w życiu nie ma". A on się tak na mnie popatrzy i mówi, a kto ci powiedział, że w kinie ma być tak jak w życiu? W kinie ma być tak jak w kinie, a nie w życiu. Mówi, bo wiesz, jaka jest wielka tajemnica kina? Wielka tajemnica kina polega na tym, że pokazując nieprawdę, mówi o nas prawdę. To jest definicja kina. [01:14:19.42 → 01:14:20.30] B: i każdej sztuki. [01:14:21.76 → 01:14:31.48] A: Kto jeszcze chciałby zabrać głos? Prosimy. Jeszcze raz Pani. [01:14:33.70 → 01:14:36.70] C: Gdyni [01:14:41.14 → 01:14:42.58] B: i [01:14:45.52 → 01:15:41.68] E: Słówka były cały czas. Zachowanie było także okropne. I mówię, a jeszcze właśnie panowie mówili, że nie ma film, nie ma pieniędzy na film. No doszłam do wniosku, że na takie filmy to nie powinno być pieniędzy, bo to straszne. Przecież trzeba pokazywać to, co rzeczywiście jest dobre. A jak się pokazuje złe i te zachowania takie przecież młodzieży i ma się do młodzieży pretensje jak się zachowują. Ale ja obserwuję starszych, starych ludzi i młodzież skąd biorą właśnie swoje postawy i swoje zachowanie. Najpierw trzeba zacząć każdy od siebie. żeby było dobrze. [01:15:41.94 → 01:15:44.56] A: Czy kino może naprawić nasze obyczaje? [01:15:45.54 → 01:15:49.34] C: Magda mówiła, że kino musi być trochę brudne, bo wtedy jest prawdziwe. [01:15:50.92 → 01:17:53.86] B: Tak, myślę, że pani dotyka takiego dylematu, przed którym stoją zawsze artyści, czy pokazywać prawdę, czy upiększać rzeczywistość. Myślę, że obie wersje, że obie te gałęzie sztuki są niezbędne, żeby jakoś tę rzeczywistość zrozumieć i ogarnąć, bo przecież do tego nam służy sztuka i bez żadnej z nich nie da się istnieć, nie da się funkcjonować. A oczywiście do państwa należy wybór. Myślę też, że wszyscy wybieramy czasami obie te wersje, że podejrzewam, że państwo czasem lubią być ugłaskani, dopieszczeni, uradowani, a czasami lubicie się też zetknąć z czymś, co może jest bolesne i brudne i brzydkie, ale macie poczucie, ja przynajmniej tak mam, że to jednak dotyka jakiejś prawdy o nas również. Ja pamiętam, że rzeczywiście, bo ja rozumiem, że pani mówi o tej dyskusji, która się tutaj odbyła rok temu, kiedy też rozmawialiśmy po Gdyni. Rzeczywiście wyjątkowo nieszczęśliwie został wybrany akurat taki kawałek filmu Jesteś Bogiem, Leszka Dawida, w którym rzeczywiście w dialogi upadają same brzydkie słowa. Ten film nie jest o brzydkich słowach i myślę, że ta frekwencja, bo on tam miał powyżej miliona, też świadczy o tym. Ja też byłam w kinie na zwykłym seansie, kupiłam bilet i publiczność była naprawdę od kilkunastolatków do ludzi starszych ode mnie, jeszcze starszych ode mnie, więc publiczność była w różnym wieku i rzeczywiście tak się stało, że tutaj te dwie minuty wyjęte z filmu to były akurat te najgorsze dwie minuty. Ale to też świadczy o tym, jak czasem niefortunnie wybrana reklama może zniszczyć wartościowe dzieło. [01:17:55.14 → 01:18:11.48] A: Dziękuję. Czy ktoś jeszcze? Jeśli nie, to chciałbym na koniec pokazać fragment filmu, który nie mieści się w żadnej z kategorii, o których dzisiaj dyskutowaliśmy. Tak mi się wydaje. Mianowicie fragment papuszy. Oglądaliście papuszę? [01:18:11.66 → 01:18:11.86] C: Tak. [01:18:11.94 → 01:18:12.74] A: Lubicie ten film? [01:18:13.32 → 01:18:13.82] C: Ja lubię. [01:18:13.94 → 01:18:42.07] B: Ja jestem absolutną wielbicielką papuszy i już dzisiaj zapraszam Państwa na 18 listopada. Będą goście prawdopodobnie. Będzie Joanna Kos Krauze i Krzysztof Krauze. Niestety bardzo ubolewam, nie będę prowadzić tego spotkania. No ale jestem wtedy na festiwalu Camerimage i zastąpił mnie Łukasz Maciejewski. Ale polecam państwu gorąco, bo ja ten film bardzo cenię i bardzo mnie on wzruszył. Chociaż wiem, że część krytyki nie podziela mojej opinii. [01:18:42.49 → 01:18:55.33] A: No właśnie dlatego, że w listopadzie będzie można go zobaczyć, dlatego pomyślałem, że warto zapowiedzieć ten film. To jest opowieść o pierwszej cygańskiej poetce Bronisławie Weiss. [01:18:55.45 → 01:18:57.19] D: Pierwsze cztery godziny świetne są. [01:18:58.53 → 01:19:29.25] B: To nieprawda proszę Państwa, Jacek Bromski jest znany ze swoich dowcipów, film trwa dwie godziny, jest przepięknie sfotografowany, a też wychodzą książki, wychodzi książka Ficowskiego o cyganach, wyszła książka Anżeliki Kuźniak o papuszy. Wychodzą wiersze papużczy, więc jest taki zmasowany, duży przekaz też wokół tego filmu. Myślę, że tym bardziej warto go oglądać. [01:19:29.41 → 01:19:31.33] A: Zobaczmy kawałek, bardzo proszę. [01:19:48.82 → 01:20:03.98] B: Co się nauczyć czytać i pisać? Co już? [01:20:04.50 → 01:20:07.92] C: Dykta! Pukawujam aranmanipen! Kamyskajromajementyobrakiren! [01:20:10.68 → 01:20:14.72] B: Ja pierieram nie! [01:20:25.10 → 01:20:28.10] D: To [01:20:36.48 → 01:20:43.90] C: będzie spisek dwóch poetów, żeby ocalić trzeciego. [01:20:47.02 → 01:20:49.42] A: Tu są poetka. [01:20:50.62 → 01:21:23.05] B: Kondrawajsy poetka. Czy Pan wie, że w Polsce nie ukazała się ani jedna monograficzna praca o Cyganach? [01:21:23.45 → 01:21:23.79] C: Nigdy. [01:21:25.65 → 01:21:27.69] B: A daja sniega na randę, a papusia kryczy. [01:21:28.73 → 01:21:35.03] C: Nazywam się Bronisława Wajs. [01:21:35.31 → 01:21:40.11] B: Cyganie wołają jednak imieniem, którym podpisuję listy [01:21:40.11 → 01:21:42.31] E: i wiersze papusia, czyli lalka. [01:21:45.51 → 01:22:15.52] A: To już 18 listopada w Teatrze Starym, a 5 listopada zapraszam Państwa na kolejną bitwę, tym razem bitwę o literaturę. Będziemy rozmawiali o literaturze w kontekście polityki. Pytanie brzmi, czy jest prawicowa i lewicowa literatura. Moimi gośćmi będą Krzysztof Masłoń i Cezary Michalski. Do 5 listopada. Bardzo dziękuję moim gościom za udział w rozmowie. [01:22:15.66 → 01:22:16.48] C: Dziękuję państwu. [01:22:18.68 → 01:22:23.44] A: Dobrej nocy. I zapraszamy do kina.
Bitwa o kulturę. Między „Lwami” a „Wężami”
Polskie kino jest sławne z nieśmiesznych komedii, ale przecież nie tylko kino komercyjne może być złe, także kino „ambitne”, „artystyczne”. Czy naprawdę z polskim kinem jest tak źle, jak sami zaczęliśmy w to wierzyć? Przecież na „Różę” poszło dwa razy więcej widzów niż na „Kac Wawa”, a więc publiczność czasami potrafi dobrze wybrać. Jednak panuje przekonanie, że polski film się stacza, powstają nawet alternatywne nagrody dla najgorszych polskich filmów, jak „Złoty Paw” i „Węże”. Czy traktujemy polskie kino zbyt łagodnie, czy zbyt surowo? Krzysztof Varga, kurator programu literackiego w Teatrze Starym